Początek informacji o produkcie

Git-mana

39,99 zł

53,00 zł - cena sugerowana przez wydawcę

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (7)
Pokaż
Taniej od 15,59 zł
Dostępna 1 opcja od 15,59 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2026-06-18
Liczba stron:
312
Autor:
Horwath Witold

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Kim są bohaterowie książki? Wielki Słownik Języka Polskiego definiuje "gitowca" jako członka młodzieżowej subkultury z lat 70. w Polsce, która czerpała wzorce z przestępczego świata. Gitowcy wyrażali swoją odmienność poprzez lekceważenie norm społecznych oraz kult siły fizycznej i psychicznej. W takiej scenerii, w jednym z warszawskich trójkątów bermudzkich, Witold Horwath umiejscowił fabułę swojej powieści. Narracje poprowadzone są przez trzy postacie. Joasia jest siostrą lokalnego lidera gitów, znanego z okrucieństwa i brutalności. Marek to marzyciel i nieudacznik, którego matka wychowała na ekscentryka. Irena, nauczycielka zafascynowana i jednocześnie przerażona środowiskiem, odznacza się empatią i niestandardowym wsparciem dla dzieci z trudnym zapleczem rodzinnym. Czy w takim świecie zło pochłania wszystko? Jak wygląda przyjaźń, miłość, czy przywiązanie? Co naprawdę znaczy niesienie pomocy w tak skonfliktowanym świecie? Czym może stać się "mana"? Struktura powieści stanowi wyzwanie, zmuszając czytelnika do przemyśleń i pozostawiając go z wieloma pytaniami poza samą intrygą fabularną.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1775537209
Tytuł:
Git-mana
Autor:
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Liczba stron:
312
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

SceneQueene
28.08.2026
Zdążyłam obdarzyć twórczość Witolda Horwatha sympatią za retro kryminały z panną Hanną w roli głównej. Przyznaję jednak, iż silnie zakochałam się w niej dopiero dzięki powieści obyczajowej „Git-mana”, przystającej do przedstawicieli literatury pięknej. Tej, co to nie stroni od szarości minionej codzienności i wiernie oddaje realia ówczesnych lat, lecz równocześnie pozwala odbiorcy przenieść się we własną przeszłość a także narracyjną współczesność, jako że akcja książkowych wydarzeń rozgrywa się przez kilka dekad. Najbardziej szczegółowo pod koniec sześćdziesiątych i w siedemdziesiątych, lecz także wiedzie odbiorcę dużo później, udowadniając, że najbardziej niezwykłe, zaczęte przypadkowo relacje bywają nieprzemijalne. Kto nie znałby zawiłych zamiarów przeznaczenia, stwierdziłby, że przecież niemożliwą jest przyjaźń między kierującą szkołą nauczycielką i niespełna dziesięcioletnią dziewczynką - taka, co to potrwa od wówczas aż po „roków” dziesięć i wiele później, jednak z całą mocą temu przeczę. Prywatne przeżycia pozwoliły mi na przebycie podobnej drogi, jaką kroczyła powieściowa Joanna - postać zarysowana przez Pisarza z dbałością o każdy, nawet najmniejszy detal. Doświadczona przez świat zbyt wcześnie, przerażające realia przyjmująca za normalność - wychowywana właściwie przez brata przestępcę, jest przeszywająco prawdziwa. W dziewięcioletniej, nienaturalnej dojrzałości, piętnastoletniej dorosłości, potem, wśród kryminalnej ohydy, dzięki ochronnym skrzydłom nauczycielki, nie zatraca właściwie żadnego z pierwiastków człowieczeństwa. Każda z postaci Twórcy jest zresztą świetnie wymyślona, lecz śmiem postawić tezę, iż Horwath wykreował jedną z najciekawszych, najpiękniejszych relacji przyjaźni na linii nauczycielka-uczennica, jaka powstała w rodzimej literaturze minionych lat. Takich odcieni białej miłości trzeba, na dobre i na złe, o które tak ciężko we współczesności. Belfrów zainteresowanych uczniami, patrzących na nich, nie zaś przez nich, jacy to nie boją się podjąć interwencji, nawet kosztem narażenia siebie, kiedy widzą, iż ich wychowanków toczy groza czy wisi nad nimi niebezpieczeństwo. Za czasów pierwszej i drugiej wojny światowej ryzykujących absolutem. W latach siedemdziesiątych i dalej, aż do czasów, gdy kończyłam gimnazjum - przecież istnieli. Nie spotkałam już żadnego w liceum, co prowadzi do smutnej konstatacji. Nie pokuszę się jednak o nią. Pochwalę natomiast ponownie Autora za to, jak udanie i barwnie mimo tamtejszej szarości oddał klimat minionych dekad - a także za niezwykłą podróż sentymentalną po szkolnych korytarzach, w jaką mnie zabrał. Za fakt, że mogłam ponownie znaleźć się w cukierni, w jakiej każde ciasto zasługiwało na spróbowanie, jeśli było co świętować. Za pierwszą ławkę (sali trzysta dziewięć), a później odwiedziny i w końcu naukę w Centrum Ustawicznego Kształcenia, gdzie po zdawanej szkole znalazła się Joanna wespół ze swoją mentorką, by dyskutować o bezokolicznikach mowy, zawiłościach polskich archaizmów i rosyjskich zapożyczeń, które to rozmowy szybko, lecz każdorazowo zbaczały na poznane niedawno książki i wiersze, a następnie na rozwiewaną przez zapach kawy i cukrową chmurkę chmarę plotek, które przecież należało wymienić, bo od wczoraj tak wiele się wydarzyło. Za połączenia z budek telefonicznych, gdy było się za daleko, bo nadeszło dorosłe życie, choć nigdy nie przyćmiło tamtego dziecięcego. Za każdą Joannę, w której na zawsze mieszkać będzie mała Joasia. Z książką poety kaskadera na dachu rozjaśnionym tylko niebem pełnym gwiazd, jeszcze iście prawdziwym bratem, odchodzeniem i umieraniem w oczach i równoczesną wiarą w uśmiechu, mimo niewieczności. Z wiedzą, że wszystkiego da się nauczyć, tylko nie jak zapominać - wszak i tego czynić nie wolno, i nie trzeba - by jeszcze długo, by silnie zawsze. Czasem wystarczy jedna, co ukradnie księżyc. 10.
Monika Musialska
04.09.2026
Są tacy autorzy, po których książki sięgamy w ciemno. I jestem pewna, że każdy z Was ma takich conajmniej kilku. Ja też. I wśród nich jest właśnie pan Witold Horwath, który swoim piórem potrafi sprawić, że człowiek zapomina o wszystkim innym. Zostaje tylko książka. I niesamowita przygoda. "Git-Mana" to opowieść, której główna akcja skupia się na jednym z warszawskich trójkątów bermudzkich. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku dzielnice te nie cieszyły się dobrą renomą, szczególnie jeśli chodziło o panujące tam względy bezpieczeństwa. Zacznijmy od bohaterów. Joasia, Marek i Irena - to oni tworzą tę historię i są jej głównym fundamentem. Ta pierwsza jest siostrą Tomka, lokalnego przywódcy gitów, który jest okrutnym i brutalnym bandytą. Ten drugi to przysłowiowa ciamjada, którego wychowywała tylko matka i to ona stoi głównie za wszystkimi jego odchyłami osobowości. A trzecia - Irena - jest ich nauczycielką. Kobieta z dobrym sercem, chcąca pomóc każdemu, kto nie ma w życiu łatwo. To ona jest spoiwem tej dwójki młodych, dla których życie od samego początku łaskawę nie było. I chociaż odczuwa ona strach wobec środowiska, z jakiego pochodzą jej podopieczni to jednak chęć pomocy okazuje się silniejsza. Przytoczmy tu jeszcze określenie 'gitowiec', które według Wielkiego Słownika Języka Polskiego stanowi przedstawiciela subkultury młodzieżowej w Polsce, który wzorce czerpie ze świata przestępczego - taką definicję Autor umieścił w opisie książki, za co jestem wdzięczna (pewnie część z was również), bo nie miałam do tej pory pojęcia o znaczeniu tego słowa. "Konstrukcja powieści stawia czytelnika przed wyzwaniem. Będzie mu trudno zadowolić się tylko śledzeniem dramatycznych wypadków, opowiedziana historia w nim również wyzwoli niejedno pytanie." Opowieść ta jest specyficzna. Jak sam autor zaznaczył - wiele bohaterów i miejsc zawartych w książce to elementy autentyczne, którym zostały tylko zmienione nazwy, czy też imiona. Już sam ten fakt sprawia, że ciekawość wzrasta, bo w końcu ta opisana historia mniej lub bardziej miała miejsce w rzeczywistości. Istotną postacią dla fabuły jest Tomek, starszy brat Joasi. Jest on bezwzględny dla każdego, kto zajdzie mu za skórę, albo ... dla każdego, w kim wyczuje zagrożenie wobec jego siostry. Chce on bowiem, by chociaż ona, jako jedyna z całej rodziny, wyszła na ludzi i wyrwała się z tego chaosu, w którym na codzień przyszło im żyć. Przemawia przez niego dobroć i troska, niestety w bardzo brutlany sposób, co miejscami powoduje wręcz komiczne sytuacje owiane czarnym humorem. Cała historia jest bardzo dynamiczna, a każdy z bohaterów odgrywa tu istotną rolę. W "Git-Manie" dobro zderza się ze złem. Patologia jest wyraźnym przeciwieństwem rodzin z dobrych domów, gdzie w żaden sposób nie dochodzi do przemocy. Szara codzienność tamtych czasów jest smutnym obrazem życia w świecie, w którym dochodziło do buntów, a walka o marzenia czasami już ze startu była spisana na straty. Witold Horwath posługuje się niesamowicie ciekawym językiem. Miałam okazję czytać już wiele jego książek, a w tym przypadku kolejny raz udowodnił, że dla niego nie ma barier nie do przeskoczenia. "Git-mana" ma też w sobie drugie dno, które powoli odkrywa się przed czytelnikiem. Skłania do refleksji nad tym, czy rzeczywiście nasze pochodzenie i środowisko, w którym się wychowujemy stanowi wyznacznik tego, kim będziemy w przyszłości... POLECAM.
Nikola
11.09.2026
"Git-mana" - Witold Horwath 3,75/5 ⭐️ "Tymi, którzy stanowili dla nas realne niebezpieczeństwo, byli gitowcy. Cynkwajs sto razy bardziej przerażał od legitymacji tajnych służb. Zresztą, czy ktoś z nas widział taką legitymację? No nie, trzeba się było bardzo postarać, żeby zobaczyć." Warszawa, lata siedemdziesiąte. A w niej troje wyjątkowych bohaterów - Joanna, Marek i Irena. I jeśli miałabym wskazać w książkach autora dwie rzeczy, które najbardziej sobie cenię.. byliby to właśnie bohaterowie i klimat. Tym razem nie było inaczej - zarówno jedno, jak i drugie to coś, dla czego przepadłam 🖤 Zarówno Joasia, Irena, jak i Marek skradli tutaj show. Każde z nich tak bardzo inne, ale cała trójka do mnie trafiła.. Szczególnie Marek! "- Im mocniej żyjesz, tym bardziej jesteś tu, a nie tam - tłumaczyłem Bartkowi i Leszkowi w czyjejś kuchni." Uznawany trochę za dziwaka i niezrozumiany przez społeczeństwo wywołał we mnie najcieplejsze uczucia. I jestem pewna, że każdy z was sięgając po tę historię, najbardziej polubi właśnie jego. Nie wiem, mam takie wewnętrzne przeczucie, że tak właśnie będzie.. Uwielbiam klimat, jaki tworzy pan Witold w swoich książkach. Pozwala mi przeżyć i poczuć coś, czego nie było mi dane doświadczyć, bo nie było mnie jeszcze na świecie. Za to autor był. Przeżył te czasy i bez wątpienia dlatego tak dobrze się to czyta. Bo on wie, o czym pisze.. A to nie były kolorowe i cukierkowe chwile. W swojej powieści przedstawia szarą, brutalną rzeczywistość. I robi to w taki sposób, że byłam w stanie poczuć klimat tamtych czasów. Chociaż.. nie powiem, żebym przepadła bez reszty. To jest bardzo dobra historia, ale taka, w którą nie wsiąkłam całą sobą. Poczułam, to co miałam poczuć, ale.. nie wczułam się na tyle, żeby nie móc się z nią rozstać. I to nie wina autora, czy tego, że książka była kiepska. Nie. Była świetna.. ale nie była moja. Rozumiecie o czym mówię, prawda? Czasem czytacie coś dobrego, ale to nie jest wasz świat. I chociaż obiektywnie potrafię powiedzieć, że jest dobra i wielu osobom siądzie o wiele bardziej niż mi, tak w moim przypadku tego nie poczułam.. Co nie znaczy, że żałuję, iż ją przeczytałam. Przeciwnie - upewniłam się tylko w tym, że autor świetnie pisze. I poprzednie jego książki dużo bardziej do mnie trafiły, dlatego wierzę, że chociaż z tą było inaczej, to kolejna znów będzie "moja". A wam ją polecam, chociaż nie każdemu. Uważam, że dużo bardziej odnajdą się tutaj osoby powyżej 30 roku życia, które docenią ten klimat lat siedemdziesiątych i szarą, surową Warszawę.. Wiem też, że jak tylko dam ją przeczytać mojemu przyszłemu teściowi, będzie nią zachwycony - jak każdą książką autora! Więc.. mimo wszystko, polecajka 🖤 "- Piję tylko wtedy, kiedy chcę i zawsze mogę przerwać. I umiem wytrzymać bez kieliszka nawet tydzień, tylko po co? Chyba po to, żeby, tak jak ty, wszystkim się frasować." [ Współpraca reklamowa z autorem ]

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie