Początek informacji o produkcie

Devilish Enemy. Bad secrets. Tom 1

44,99 zł

60,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2026-09-02
Liczba stron:
537
Autor:
Dolińska Vanessa

Powiązane z produktem hasła

dorastanie/coming-of-ageenemies to lovers

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Devilish Enemy. Bad secrets. Tom 1 - Vanessa Dolińska

Król nielegalnych wyścigów staje się jej wrogiem numer 1. Siedemnastoletnia Valencia Briven wraca po roku nieobecności do rodzinnego miasta w Minnesocie. Dowiaduje się od przyjaciółki Katherine, że znajomych ekscytuje pojawienie się króla nielegalnych wyścigów samochodowych Declana Laurosse’a. Dziewczyna kompletnie nie rozumie tego zamieszania.

Wkrótce też się okazuje, że Kat spotyka się z Reidem Feeldem, chłopakiem, z którym łączy Valencię trudna przeszłość. Zdenerwowana dziewczyna opuszcza lekcje i udaje się do baru, gdzie poznaje Rune’a Mitchella. I to właśnie on wprowadza ją do świata nielegalnych wyścigów.

Podczas imprezy po jednym z nich poznaje słynnego Declana Laurosse’a, od razu jednak zaczyna pałać do niego niechęcią. Nie ma pojęcia, że ich drogi zetną się jeszcze nie raz, a chłopak mocno namiesza w jej życiu.

Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Zobacz więcej z kategorii: romans

Inne książki autora: Vanessa Dolińska


Najczęściej zadawane pytania

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1759775304
Tytuł:
Devilish Enemy. Bad secrets. Tom 1
Seria:
Autor:
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Magdalena
01.09.2026
Bardzo przyjemna książka, którą czyta się z niesamowitą lekkością. Wciąga od pierwszych stron, a emocje zostają długo po przeczytaniu. Głowny bohater jest niezwykle hipnotyzujący dzieki czemu łatwo wczuć się w historię i przeżywać ją tak jakby działa się tuż obok
Anonim
03.09.2026
Ta recenzja została ukryta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
Serce między stronami
06.09.2026
Przypadkowe spotkanie z Rune’em Mitchellem sprawia, że Valencia trafia do świata nielegalnych wyścigów samochodowych. Tam pojawia się Declan Laurosse, król wyścigów, o którym wszyscy mówią, którego wszyscy znają i którego Valencia delikatnie mówiąc nie trawi. 🤔 I wiecie co? Uwielbiam takie początki, bo nie mamy tutaj od razu: „wow, jaki przystojny, zakochałam się”. Nie. Valencia patrzy na Declana i jej wewnętrzny głos mówi mniej więcej: „Nie, dziękuję. Następny.” 😂 Problem polega na tym, że życie ma najwyraźniej bardzo specyficzne poczucie humoru, bo drogi tej dwójki zaczynają przecinać się coraz częściej, a im więcej Valencia odkrywa, tym bardziej okazuje się, że nie wszystko jest takie proste, jak początkowo się wydawało. Właśnie to bardzo mi się podobało nic nie dostajemy tutaj na tacy. Historia rozwija się stopniowo, kolejne elementy układanki pojawiają się w swoim czasie, a przeszłość bohaterów zaczyna mieć coraz większe znaczenie. Ta książka idealnie wpasowała się w mój gust. Naprawdę bardzo dobrze mi się ją czytało. Chyba największym plusem było dla mnie właśnie to, że wszystko działo się w swoim tempie. Nie miałam wrażenia, że autorka próbuje upchnąć całą historię w pięć rozdziałów. Relacje, emocje, tajemnice i kolejne wydarzenia rozwijały się powoli i stopniowo, dzięki czemu miałam czas, żeby wejść w tę historię i naprawdę zainteresować się tym, co wydarzy się dalej. Oczywiście jednocześnie nie było nudno!Czasami wiele razy zdarza się, że książka rozwija się powoli, a my po 200 stronach zaczynamy patrzeć w sufit i zastanawiać się, czy przypadkiem nie lepiej umyć okna? 😅 Tutaj tego nie miałam. Cały czas coś się działo. Jedno wydarzenie prowadziło do kolejnego, pojawiały się nowe informacje, nowe pytania, nowe emocje. To właśnie dlatego tak dobrze mi się tę książkę czytało. Bardzo polubiłam również sposób, w jaki budowana była relacja między bohaterami. Nie dostajemy magicznego przejścia od „nie znoszę cię” do „jesteś miłością mojego życia” po kilku stronach. Jest napięcie, są emocje, nieufność, wzajemne testowanie granic i przede wszystkim czas potrzebny na poznanie drugiej osoby. A Declan? 👀 No cóż. Powiem tylko tyle ten człowiek zdecydowanie nie należy do kategorii „spokojny i bezproblemowy” 😅, ale idealnie do niej pasuje. „Devilish Enemy” przypomniało mi, że nie wszystko jest takie, jak wygląda na pierwszy rzut oka. Czasami znamy kogoś wyłącznie z opowieści innych ludzi. Z plotek. Z tego, co ktoś kiedyś powiedział. Z jednej sytuacji, jednego błędu albo jednej wersji wydarzeń, a przecież człowiek to nie jedna historia. W tej książce mocno wybrzmiewa też temat przeszłości i tego, jak bardzo potrafi za nami chodzić, nawet jeśli wydaje nam się, że zostawiliśmy ją setki kilometrów za sobą. Valencia wraca do rodzinnego miasta z nadzieją, że pewne rzeczy są już za nią, a życie bardzo szybko pokazuje jej, że niektóre demony mają zdecydowanie za dobry GPS. Właśnie to jest jedna z rzeczy, które najbardziej mnie w tej historii kupiły czyli to, że bohaterowie muszą mierzyć się nie tylko z tym, co dzieje się tu i teraz, ale również z tym, co wydarzyło się wcześniej. A propo zakończenia? AUTORKO. TAK SIĘ NIE ROBI 😭😅 Naprawdę, człowiek sobie spokojnie czyta, przywiązuje się do historii, zaczyna sobie wszystko układać w głowie, a potem dostaje zakończenie, po którym siedzi i patrzy w ścianę, jakby ściana miała odpowiedzi. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom 🥰
amelka
13.09.2026
[ patronat medialny / współpraca reklamowa ] ✧ Valencia Briven wyjechała na rok do Miami, do swojej ciotki. Miała tam uporządkować kilka spraw i przemyśleć kilka rzeczy, jednak wraca do rodzinnego miasta szybciej niż się spodziewała. W Minneapolis, czeka na nią przyjaciółka, która ma jej wiele do opowiedzenia. Typowe babskie plotki. Katherine opowiada Valencii o tym, że w mieście zjawił się pewien chłopak. Według Katherine, wcale nie byle jaki. ✧ Declan Laurosse - król nielegalnych wyścigów we Włoszech. Tajemniczy chłopak, który jest obiektem westchnień każdej dziewczyny. (oprócz Val, bo typiara go nie lubi 🤪) - i ewidentnie Declan jest większym fanem czarnego koloru niż ja. ✧ Nasza Valencia nie za bardzo jest tym zainteresowana i nie rozumie fascynacji jego osobą. ✧ Jednak los jej nie sprzyja i dziewczyna wpada na niego, na jednej z imprez, organizowanej właśnie w trakcie wyścigu, w którym brał udział Declan. Ta dwójka od razu wdaje się w sprzeczkę, a Valencia po tym, tym bardziej nie rozumie jak inne dziewczyny mogą uwielbiać Declana. Aroganckiego, chamskiego… Po imprezie, Valencia zaczyna dostawać bardzo dziwne wiadomości, dlatego jej stosunki z Declanem nie zmieniają się - Val była pewna, że to on za tym stoi. ✧ Ta dwójka ciągle działała sobie na nerwy. Jednocześnie obydwoje pozostawali tak samo uparci. (uwielbiam ich) I tak, Declan na samym początku jest chamski wobec Val i sam nakreśla to, że nie bawi się w relacje, tak z biegiem czasu widać jak on się przy niej zmienia. A w dodatku chłopak też nie miał lekkiej przeszłości. ✧ Cały czas w mojej głowie kotłowało się pytanie. Kto to? I dlaczego tak postępuje? ✧ Przeszłość Val, cały czas daje o sobie znać, a stalker nie próżnuje. Dziewczyna która do tej pory była pewna siebie i lubiła ryzyko, teraz przez te wszystkie wydarzenia, ciężko o chwilę spokoju, bo z tyłu głowy ciągle ma przed sobą wiadomości od stalkera. ✧ Dlatego kolejne pytanie non stop się pojawiało w mojej głowie. Jak ona sobie z tym poradzi i co będzie dalej? Jak to się skończy? No właśnie… zakończenia totalnie się nie spodziewałam i byłam w kompletnym szoku. ✧ ,,ᴅᴇᴠɪʟɪꜱʜ ᴇɴᴇᴍʏ” - jest historią pełną tajemnic i ciągłego wyścigu (w każdym tego słowa znaczeniu) o wolność. Z recenzją tak długo zwlekałam, bo musiałam wszystko przeczytać na nowo i pozaznaczać sobie moje ulubione fragmenty. Już od pierwszych stron pdf’a bardzo się wkręciłam i z niecierpliwością czekam na dalsze losy Declana i Valencii. Czytało mi się to bardzo szybko i przyjemnie, więc bardzo polubiłam się ze stylem pisania Vanessy. Wiele emocji mi towarzyszyło podczas czytania, od radości po smutek i załamania. A po zakończeniu, totalnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, bo chciałam więcej i więcej… 🫠
ZUZANNA
15.10.2026
JA SIĘ PYTAM, CO TO ZA ZAKOŃCZENIE?! Od chwili, gdy przeczytałam ostatnie słowo w podziękowaniach, znienawidziłam epilogi. Dziękuję, Vanesso. Jestem bardzo zadowolona z tej książki i nie mogę doczekać się kontynuacji w formie papierowej. Od pierwszego rozdziału pokochałam twórczość Vanessy i tę historię. Uwielbiam to, jak bohaterowie się ze sobą sprzeczali, oraz uczucia, które się między nimi pojawiały, choć sami ich nie rozumieli. Bardzo zachęcam do przeczytania pierwszego tomu „Bad Secrets”. Jest naprawdę wspaniały! Autorka stworzyła cudowną i niezwykle wciągającą historię, od której ciężko się oderwać. Jeśli lubicie motyw enemies to lovers, nielegalne wyścigi oraz bohaterów, którzy na co dzień zmagają się z różnymi problemami, koniecznie sięgnijcie po „Devilish Enemy”. PS: Ten epilog mnie boli…
anonymous
05.09.2026
Świetna, dynamiczna historia z genialnie poprowadzonym napięciem między bohaterami. Bardzo podobał mi się styl autorki - lekki, szybki i pełen emocji. Książka wciąga od pierwszego rozdziału i trzyma w napięciu do końca. Polecam, bo to historia, która daje adrenalinę, a jednocześnie ma w sobie dużo emocji i charakteru. Idealna dla osób, które lubią charyzmatycznych bohaterów i dynamiczne, pełne ognia relacje.
anonymous
05.09.2026
Bardzo fajna, wciągająca książka! Dużo emocji, świetnie skonstruowana historia, w której napięcie między bohaterami czuć od pierwszych stron. Polecam!
Ismenaaa
15.10.2026
Polecam♡ CO TO ZA EPILOG?!!!
Zuzanna
16.09.2026
Zacznę od tego, że moje pierwsze skojarzenie podczas czytania było z „The First Lie” Jessiki Foks. Nie chodzi mi oczywiście o to, że książka jest kopią, bo wiadomo, że przy tylu wydawanych historiach pewne motywy czy pomysły będą się ze sobą kojarzyć. Dlatego absolutnie nie oceniam jej przez ten pryzmat, po prostu takie było moje pierwsze skojarzenie. Jednym z problemów były dla mnie niespójności w czasie. Raz pojawia się informacja, że minęło kilka tygodni, ale wydarzenia zachowują się tak, jakby minęło maksymalnie kilka dni, aż sama się pogubiłam i musiałam przeczytać strony jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy aby na pewno się nie mylę. Szczególnie dziwnie odebrałam to w przypadku motywu stalkera. Po tym co wcześniej się wydarzyło, nagle mija kilka tygodni i przez ten czas stalker właściwie w ogóle się nie pojawia. Ani razu. Biorąc pod uwagę rzeczy, które wcześniej robił, było to dla mnie trochę nielogiczne. Zwłaszcza że bohaterka momentami bardzo się tego wszystkiego bała, a później akcja jakby na chwilę o tym zapominała. Nie do końca kupiłam też relację Valencii i Declana. Mam wrażenie, że autorka bardzo chciała dodać między nimi pazura i zrobić z ich relacji coś pełnego kłótni i napięcia, ale nie zawsze miałam wrażenie, że te konflikty faktycznie mają podstawę. Valencia od początku wręcz go nienawidzi, mimo że tak naprawdę go nie zna (i nigdy nie widziała, ani nie rozmawiała), moim zdaniem dużo bardziej pasowałoby tutaj po prostu nie lubi. Przez to ich relacja momentami wydawała mi się trochę wymuszona. Podobnie było z niektórymi wydarzeniami. Morderstwa, stłuczka czy inne mocniejsze sytuacje pojawiały się dosyć szybko, ale miałam wrażenie, że bohaterowie nie zawsze reagują na nie tak, jak powinni. Czasami coś naprawdę dużego się wydarzało, a chwilę później wszystko wracało do normy. Valencia też momentami zachowywała się tak, jakby pewne rzeczy w ogóle nie miały miejsca. Dlatego uważam, że autorka po prostu przedobrzyła i chciała sprawić, żeby czytelnicy nie nudzili się przy czytaniu, ale uważam, że było tego po prostu za dużo, albo chociaż jakby to zostało inaczej poprowadzone, częściej wspominane. Dobrym przykładem jest tutaj wątek szantażu Reeda. Sam pomysł był ciekawy, ale sposób jego poprowadzenia nie do końca mnie przekonał. Valencia bardzo się bała, wiedziała, że potrzebuje pieniędzy, a mimo tego przez długi czas właściwie nic z tym nie robiła. Później nagle pojawia się ogromny szok i strach, co dla mnie nie do końca się ze sobą łączyło. Było w tym trochę nieodpowiedzialności i nielogiczności. Była też jedna z ostatnich scen, w której Valencia ma przemyślenia dotyczące Declana i tutaj również miałam takie ale po co? Nie chcę spoilerować, ale ta scena wydawała mi się trochę dodana na siłę i nie do końca rozumiałam, skąd właściwie się wzięła. Wyglądało to jakby Vanessa po prostu chciała iść skłócić, ale właściwie było to dziwne i nie potrzebne. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że książkę czytało mi się źle. Wręcz przeciwnie - czytało się ją naprawdę szybko i chciałam wiedzieć, jak rozwiążą się poszczególne tajemnice. Część odpowiedzi dostaniemy dopiero w drugim tomie, więc możliwe, że niektóre rzeczy, które teraz wydają mi się dziwne, później zaczną mieć więcej sensu. Dlatego opisałam swoje przemyślenia, ale tak naprawdę nie wiem jak to się potoczy, może faktycznie tak miało być? Sama nie wiem pożyjemy zobaczymy haha Muszę przyznać, że książkę naprawdę szybko się czyta, ale jednocześnie podczas lektury było dla mnie mocno widoczne, że to debiut i że niektóre rzeczy mogłyby zostać jeszcze bardziej dopracowane. Miałam wrażenie, że czasami wydarzenia były wrzucane na siłę, żeby cały czas coś się działo, zamiast dać im trochę więcej przestrzeni. Ostatecznie „Devilish Enemy” miało dla mnie sporo ciekawych pomysłów, ale wykonanie nie zawsze mnie przekonało. Nie skreślam jednak całej historii, bo jestem ciekawa, co autorka zrobi w kolejnym tomie i czy część tych dziwnych rzeczy faktycznie okaże się mieć jakieś wyjaśnienie. Jak na debiut patrzę na tę książkę trochę przychylniej, ale mam nadzieję, że w kolejnej części będzie już bardziej spójnie.
Kornelia
26.10.2026
💜🚘Devilish enemy🚘💜 autor: Vanessa Dolińska ocena: 4,5/☆☆☆☆☆ kategoria wiekowa: 16+ liczba stron: 537 ,,𝓟𝓻𝔃𝔂𝓳𝓻𝔃𝓪ł𝓪𝓶 𝓼𝓲𝓮̨ 𝓫𝓻𝓪𝓷𝓼𝓸𝓵𝓮𝓽𝓬𝓮 𝓲 𝔃𝓪𝓾𝔀𝓪𝔃̇𝔂ł𝓪𝓶, 𝔃̇𝓮 𝓶𝓲𝓪ł𝓪 𝓹𝓻𝔃𝔂𝓹𝓲𝓮̨𝓽𝓪̨ 𝓶𝓪ł𝓪̨, 𝓬𝔃𝓮𝓻𝔀𝓸𝓷𝓪̨ 𝓻𝓸́𝔃̇𝓮̨, 𝓪 𝓷𝓲𝓮𝓭𝓪𝓵𝓮𝓴𝓸 𝓷𝓲𝓮𝓳𝔃𝓷𝓪𝓳𝓭𝓸𝔀𝓪ł 𝓼𝓲𝓮̨ 𝓬𝔃𝓪𝓻𝓷𝔂 𝓼𝓪𝓶𝓸𝓬𝓱𝓸𝓭𝔃𝓲𝓴. 𝓤𝓼́𝓶𝓲𝓮𝓬𝓱𝓷𝓮̨ł𝓪𝓶 𝓼𝓲𝓮̨, 𝓫𝓸 𝓫𝔂ł𝓸 𝓽𝓸 𝓾𝓻𝓸𝓬𝔃𝓮 𝓲 𝔃 𝓹𝓮𝔀𝓷𝓸𝓼́𝓬𝓲𝓪̨ 𝓶𝓾𝓼𝓲𝓪ł 𝓼𝓪𝓶 𝓭𝓸𝓴𝓾𝓹𝓲𝓬́ 𝓽𝓮 𝓫𝓻𝓮𝓵𝓸𝓬𝔃𝓴𝓲." [współpraca reklamowa] @wydawnictwoniezwykle Recenzja: ,,Devilish enemy" jest bardzo przyjemną książką. Czytało mi się ją bardzo szybko, płynęłam przez nią z ogromnym zaciekawiem, zastanawiając się co wydarzy się dalej. Uwielbiam motyw nielegalnych wyścigów w książkach i w tym przypadku się nie zawiodłam. Autorka przedstawia wyścigi w sposób, dzięki któremu można poczuć, że jest się tam razem z bohaterami. Czymś co wywołało u mnie jeszcze większe emocje jest wątek stalkera. Zawsze gdy czytam książki z takim motywem zastanawiam się kto jest stalkerem i czego chce od danego bohatera. Książka jest świetnie napisana jak na debiut. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu i mogłam całkiem pochłonąć tą historię. Vanessa opisuje dane sceny i przebieg fabuły tak, że wszystko wydarza się w odpowiednim czasie, w swoim tempie. Dodatkowo w fabule poruszane są trudne, ale jakże ważne tematy takie jak trauma, strata. Kimś kto zaciekawił mnie od początku był Declan- główny bohater. Jego cała osobowość: tajemniczość, niechęć do Valencii i natrętność było czymś, przez co chciało się go bliżej poznać i zrozumieć jego zachowania. Jeśli chodzi o samą relację głównych bohaterów to przyjemnie czytało się jej rozwój. Początkowe docinki i niechęć dodały klimatu całej książce. Jedynym minusem, za który odjęłam troszkę z mojej oceny jest fakt, że osobiście niektóre opisy mnie nudziły czy uważałam je za niepotrzebne. Na koniec mam jedno ważne pytanie: CO TO BYŁO ZA ZAKOŃCZENIE?! jakby nie można tak... A ja na koniec polecam wam ,,Devilish enemy", bo warto sięgnąć po tą książkę i wierzę w to, że spędzicie miło czas czytając ją💜
joyce
09.10.2026
🏎️ Nielegalne wyścigi, trudna przeszłość, skomplikowane relacje i bohater, który błyskawicznie trafia na listę największych wrogów głównej bohaterki. "Devilish Enemy" Vanessy Dolińskiej to pierwszy tom serii "Bad Secrets', który zabiera nas do świata pełnego adrenaliny, emocji i sekretów. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że jest to całkiem obiecujący debiut! 🖤 Valencia Briven wraca do rodzinnego miasta po roku nieobecności i szybko przekonuje się, że wiele się zmieniło. Dawne znajomości, trudna przeszłość i nowe okoliczności wciągają ją w świat nielegalnych wyścigów samochodowych. To właśnie tam poznaje Declana Laurosse’a, do którego od pierwszego spotkania pała niechęcią. Nie ma jednak pojęcia, jak bardzo ten chłopak namiesza w jej życiu! 🏁 Jednym z największych atutów tej historii jest dla mnie motyw hate to love, który został całkiem dobrze poprowadzony. Relacja Valencii i Declana rozwija się stopniowo, a wzajemna niechęć, napięcie i emocje towarzyszące ich spotkaniom sprawiają, że chce się śledzić ich dalsze losy. Bardzo doceniam, że autorka nie spieszy się z przemianą ich relacji i pozwala jej naturalnie ewoluować. Choć wyczułam kilka sytuacji na siłę. 🌙 W książce naprawdę dużo się dzieje, ale mimo jej objętości tempo jest odpowiednie. Poszczególne wątki mają przestrzeń, by się rozwinąć, a historia nie sprawia wrażenia chaotycznej. Szczególnie cieszy mnie to w kontekście relacji głównych bohaterów, ponieważ właśnie tutaj cierpliwe budowanie emocji robi największą różnicę. 🖤 "Devilish Enemy" to nie tylko romantyczne napięcie, ale również sekrety, skomplikowana przeszłość i klimat nielegalnych wyścigów. Adrenalina i rywalizacja ciekawie uzupełniają warstwę romantyczną, nadając historii charakteru. Nie była to dla mnie lektura, która całkowicie skradła moje serce (motyw stalkera czy szantażu był wymuszony jak dla mnie), ale zdecydowanie dostrzegam w niej potencjał i kilka elementów, które szczególnie przypadły mi do gustu. Współpraca @wydawnictwoniezwykle
Maja
20.09.2026
[Współpraca recenzencka z Wydawnictwem @wydawnictwoniezwykle ] Dzień dobry 👋🏻🤍 Dzisiaj przychodzę do Was z historią, w której nie zabrakło emocji, trudnych relacji i odrobiny niebezpiecznego klimatu. Valencia wraca po roku nieobecności do rodzinnego miasta i zupełnie nie spodziewa się, że tak szybko wkroczy w świat nielegalnych wyścigów. Wszystko zaczyna się od spotkania z Kat i poznania Rune'a, który otwiera przed nią drzwi do zupełnie nowej rzeczywistości. Szczególnie interesujące było dla mnie to, jak Valencia reagowała na Declana Laurousse'a – od samego początku nie pałała do niego sympatią, a ich wzajemna niechęć dodawała historii charakteru. Bardzo podobała mi się kreacja Valencii, która nie sprawiała wrażenia bohaterki pozbawionej własnego zdania. Jej spotkanie z Reidem wprowadza dodatkowe emocje i pokazuje, że przeszłość nie zawsze zostaje tam, gdzie ją zostawiliśmy. Declan natomiast to postać, wobec której trudno pozostać obojętną, a jego obecność w życiu Valencii dostarczała wielu ciekawych momentów. Podobało mi się, że relacja między nimi nie opierała się wyłącznie na natychmiastowym zauroczeniu. Książkę czytało mi się przyjemnie, a klimat nielegalnych wyścigów i imprez dodał jej odrobiny adrenaliny. Nie wszystkie elementy historii wciągnęły mnie jednak w takim samym stopniu i momentami brakowało mi czegoś, co jeszcze mocniej przywiązałoby mnie do bohaterów. Mimo tego „Devil's Enemy” okazała się ciekawą lekturą, a relacja Valencii i Declana sprawiła, że z zainteresowaniem śledziłam ich kolejne spotkania. To historia dla osób, które lubią romanse z nutą niebezpieczeństwa, trudną przeszłością i bohaterami, między którymi zdecydowanie nie jest spokojnie. 4★
Dominika
05.10.2026
Tytuł: Devilish Enemy Wydawnictwo: Autor: 4/5⭐️ [współpraca reklamowa] Recenzja: „Devilish Enemy” Vanessy Dolińskiej to debiut oraz historia pełna emocji, tajemnic i napięcia między bohaterami. Valencia wraca do rodzinnego miasta po roku nieobecności i szybko przekonuje się, że przeszłość wcale nie chce o sobie zapomnieć. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy dziewczyna trafia do świata nielegalnych wyścigów i poznaje Declana. Chłopaka, którego od pierwszego spotkania zdecydowanie nie darzy sympatią i nie jest mu przychylna. Podobała mi się w książce relacja Valencii i Declana. Ich niechęć, wzajemne docinki i stopniowo narastające napięcie sprawiły, że z zaciekawieniem śledziłam ich kolejne spotkania. Relacja nie rozwija się od razu, dzięki czemu emocje i uczucia między bohaterami mają czas odpowiednio wybrzmieć. Plusem są również tajemnice z przeszłości oraz atmosfera, która sprawia, że cały czas chce się wiedzieć, co wydarzy się dalej. Momentami historia była dla mnie trochę zbyt rozwleczona, a niektóre zachowania bohaterów mogły irytować. Mimo tego książka „Devilish Enemy” okazało się naprawdę przyjemną lekturą.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie