cosy crimekryminał małomiasteczkowyprywatne śledztwosprawa sprzed lat
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Colorado Kid - Stephen King
Po osiemnastu latach książka wraca w nowym wydaniu. Na plaży wyspy Moose-Lookit zostają znalezione zwłoki mężczyzny, a sprawa z pozoru wydaje się policji prosta. Lokalni dziennikarze nie dają jednak za wygraną i razem z nową praktykantką próbują złożyć w całość historię człowieka nazwanego Colorado Kidem.
Zwłoki na plaży Moose-Lookit
Punkt wyjścia jest konkretny: ciało mężczyzny znalezione na jednej z plaż i śmierć, którą łatwo byłoby uznać za wyjaśnioną. Szybko okazuje się jednak, że za tym przypadkiem stoi więcej pytań niż odpowiedzi.
Ślad prowadzi do agencji reklamowej
W toku rozmów i ustaleń wychodzi na jaw, że zmarły był grafikiem pracującym w agencji reklamowej. Ten szczegół nie porządkuje sprawy, lecz otwiera kolejne tropy i komplikuje obraz całej historii.
Im więcej faktów, tym mniej pewności
Dziennikarskie śledztwo przynosi nowe informacje o zmarłym, ale każda następna odkryta rzecz podważa wcześniejsze wnioski. Zamiast prostego rozwiązania pojawia się zagadka, która staje się coraz trudniejsza do uchwycenia.
Stephen Edwin King - autor powieści grozy, którego dzieła sprzedały się łącznie w ponad 350 milionach sztuk. Urodzony w 1947 roku w Portland jest autorem takich pozycji jak "Lśnienie", "Miasteczko Salem" czy "Smętarz dla zwierzaków", które uważane są za klasykę gatunku. King jest jednak również autorem literatury z kręgu thrillerów i dramatów, czego przykładem mogą być powieści "Zielona mila", "Bastion" czy "Oczy smoka".
Oceny i recenzje o produkcie
Sortuj
DziwakLiteracki
Zweryfikowany zakup
14.03.2024
Lata 80., Nowa Anglia, wyspa Moose – Lookit. Na jednej z publicznych plaż para nastolatków natrafia na ludzkie zwłoki. Sprawa od początku wydaje się być oczywista. Ślady, które zostają odkryte na miejscu, jednoznacznie wskazują przyczynę śmierci – niefortunny wypadek jakich wiele. Zagadką natomiast pozostaje tożsamość mężczyzny; mimo starań służb oraz mediów, w promieniu wielu mil nikt nie słyszał o bezimiennym przybyszu. Choć po pewnym czasie, sprawa faktycznie osiąga swoje szczęśliwe zakończenie, dwójka lokalnych dziennikarzy nie może uwierzyć w jej rozwiązanie; do tego stopnia, że wydarzenia z Moose – Lookit przez kolejne lata nie dają im spokoju. Gdy któregoś sierpniowego dnia, młoda i błyskotliwa stażystka Stephanie zagaduje ich o najdziwniejszy temat, jaki przytrafił się im podczas pracy w ,,Weekly Islanderze’’, Vince i Dave dzielą się niezwykłą opowieścią o Colorado Kidzie. ***** To był dobry pomysł na… Opowiadanie. Tyle i aż tyle mogę powiedzieć o krótkiej nowelce Stephena Kinga. Zwięzłe historie Mistrzowi Grozy wychodzą niekiedy na zdrowie; wszak wielu wiernych czytelników potrafi wymienić chociaż jeden tytuł, który mimo iż ciekawy i obiecujący, znacznie lepiej sprawdziłby się w odchudzonej wersji. Jednak ta Kingowa zależność, mam wrażenie, działa w obu kierunkach. Nie szukając zbyt daleko: osławione, młodsze ,,Uniesienie’’ także wydane jako osobna książka, wcale osobną książką być nie musiało; oszczędny tekst, duża czcionka, naprędce skleciona fabuła, papierowe postaci i… Voilà – oddzielna powieść (ze skutkiem miernym) została wydana. Co prawda w ,,Colorado Kidzie’’ pozornie atrakcyjnych wabików oraz świetnych przyciągaczy uwagi pojawiło się dużo więcej - począwszy od interesującego zamysłu, na nietypowej ekspozycji skończywszy – ale tutaj należałoby już przerwać. Słowem kluczem jest bowiem słowo ‘pozornie’ – choć wszystkie te elementy jawią się jako wstęp do fantastycznej, trzymającej w napięciu historii, w rzeczywistości nie mają one ze sobą nic wspólnego. Potencjał ‘Kida’ został zmarnowany praktycznie na samym wstępie, kiedy to trójka (znów – potencjalnie) charyzmatycznych bohaterów spędza leniwe popołudnie w nadmorskiej mieścince na (znów – potencjalnie) absorbujących dywagacjach dotyczących niewyjaśnionych wypadków, jakie miewały miejsce na wyspie Moose - Lookit. Dyskusja toczy się spokojnie, dwoje starców w akompaniamencie bystrej ślicznotki wymienia własne spostrzeżenia, raz po raz, przeplatając je osobistymi uwagami i refleksjami. Gdzieś jakby pomiędzy i jakby mimowolnie, wyłania się temat mężczyzny z plaży. Teraz – przynajmniej w zamyśle – powinno nastąpić zawiązanie fabuły, a zaraz potem logiczny zwrot akcji. I (znów – potencjalnie) takowy nastąpił, oczywiście w mało spektakularnych okolicznościach. Senna atmosfera Moose – Lookit najwidoczniej udzieliła się również autorowi, bo najistotniejsze wydarzenia w ‘Kidzie’ King jakby przespał; nakreślił je dość pobieżnie, okraszając słowotokiem starych (69 i 91 lat) grzdyli. Ledwo (bo ledwo) odczuwalna ekscytacja dokonała żywota, zaś główne składowe konstrukcji powieści zostały sprowadzone do nieciekawych przerywników. Forma książki wypadała intrygująco, w oczywisty sposób nasuwając skojarzenie z ,,Dolores Claiborne’’ - przez wzgląd na dogłębny dialog (tam akurat monolog) osadzony na kanwie precyzyjnie wykrojonego przedziału czasowego. Ten wyjątkowo chwytliwy zabieg, w towarzystwie okrutnie przegadanej historii, okazał się jednak prawdziwym gwoździem do trumny ,,Colorado Kida’’.
KATARZYNA MARUSIAK
Zweryfikowany zakup
17.03.2025
„Colorado Kid” Stephena Kinga to zdecydowanie inna propozycja niż te, do których przywykliśmy od tego autora. Książka nie stawia na klasyczne mechanizmy kryminału z szybkim tempem akcji i oczywistym rozwiązaniem zagadki. Zamiast tego, King zaprasza nas do refleksji nad tajemnicą i naturą niewyjaśnionych zdarzeń. Fabuła skupia się na zagadkowej śmierci mężczyzny na małej wyspie, a narracja, opowiedziana głównie przez rozmowy doświadczonych dziennikarzy, nadaje lekturze niemal intymny charakter. Brak jednoznacznego rozwiązania – tajemnica pozostaje nierozwiązana – może być zarówno atutem, jak i minusem. Dla mnie właśnie ta otwartość interpretacyjną jest największym plusem, bo zmusza do aktywnego uczestnictwa w odbiorze historii i wyciągania własnych wniosków. Z drugiej strony, jeśli oczekujesz tradycyjnego thrillera, w którym każda zagadka zostaje wyjaśniona, „Colorado Kid” może wydawać się nieco rozczarowujące. Jego spokojny, niemal medytacyjny styl może być dla niektórych zbyt powolny. Podsumowując – to książka dla osób ceniących literaturę, która prowokuje do myślenia, pozostawia miejsce na własne interpretacje i nie boi się nie dawać wszystkich odpowiedzi. Jeśli lubisz zagłębiać się w atmosferę tajemnicy i czerpać przyjemność z niejednoznacznych historii, „Colorado Kid” z pewnością Cię zainteresuje.
Paula
Zweryfikowany zakup
04.08.2024
Nie wiadomo nawet co napisać. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Ma mało stron i przeczytać ją można w dwie godziny ale jest nudna, nie wciąga do końca i musiałam się bardzo skupić żeby ją przeczytać. Jak dla mnie historia opowiadana w tej książce mogła mieć więcej szczegółów.
mimimum
Zweryfikowany zakup
09.05.2024
Jedyna książka Stephena Kinga, która nie przypadła mi do gustu.
Katarzyna
Zweryfikowany zakup
12.11.2024
Książka, która spowoduje więcej pytań niż odpowiedzi.
sneake4
Zweryfikowany zakup
13.04.2024
Trochę inny King ale czyta się świetnie. Polecam.
Marta
Zweryfikowany zakup
17.03.2024
Przeczytana jednym tchem. Bardzo dobra książka 😊
Barbara
Zweryfikowany zakup
18.06.2024
Jak wszystkie ksiazki Kinga. Bardzo dobra
Anonim
Zweryfikowany zakup
27.09.2024
Jak na Kinga bez rewelacji...
Mariusz Kokotowski
Zweryfikowany zakup
10.12.2024
Niezwykła. Wciągająca.
Dorota Dziedzic
Zweryfikowany zakup
15.05.2024
Świetna
samael
Zweryfikowany zakup
13.07.2025
Super
Arkadiusz Dutkiewicz
Zweryfikowany zakup
25.07.2024
Ok
Ewelina Wieczorek
05.03.2024
"Colorado Kid" to książka Stephena Kinga, która po raz pierwszy została wydana w 2005 roku, a w Polsce w 2006. Po ponad 18 latach fani autora otrzymali odświeżone wznowienie historii przenoszącej na wyspę Moose-Lookit w stanie Maine, gdzie na jednej z plaż wiele, wiele lat temu znaleziono zwłoki mężczyzny oznaczonego pierwotnie jako NN. W trakcie śledztwa udało ustalić się, że pochodzi on z Kolorado, stąd przewrotna nazwa trupa: Colorado Kid. Fabularnie czytelnicy poznają dwoje starszych, wyjątkowych dziennikarzy prowadzących wyspową gazetę oraz ich najmłodszy narybek: młodą stażystkę, Stephanie. Na stronach kartek mężczyźni snują leniwą, ale jakże intrygującą opowieść o śledztwie sprzed lat. O zaniedbaniach, o zbiegach okoliczności i o niewyjaśnionych i zakrawających o niemożliwe postępowaniach zamordowanego przed śmiercią. A im dalej posuwają się we wspomnieniach, tym cała tajemnica Colorado Kida staje się bardziej... tajemnicza. Co tak naprawdę stało się wiele lat temu? Kim był NN? Kto go zamordował i dlaczego? "Colorado Kid" to krótka - licząca zaledwie sto pięćdziesiąt stron - i treściwa książka. Historia jest dość inna od tych zwykle wychodzących spod pióra Stephena Kinga, co nie znaczy, że gorsza. Pełno w niej niedopowiedzeń, czytelnik prawie co stronę stawia kolejne pytania, na które zdaje się brakuje odpowiedzi, a jednak mocno wciąga. Nowe wydanie posiada dość sporej wielkości czcionkę, a i akapity nie są ściśnięte, przez co przez książkę dosłownie się płynie. Mi starczyły dwa dni spokojnego snucia się przez historię, by dotrzeć do końca, ale wydaje mi się całkowicie możliwym zakończyć czytanie po jednym dniu. Choć nie oczekujcie cudu, ponieważ mnie akurat końcówka mocno zawiodła. W "Colorado Kidzie" pojawia się wiele intrygujących motywów. Elementy kryminalistyczne zgrabnie nachodzą i łączą się z tymi psychologicznymi. Bohaterowie ze strony na stronę coraz lepiej próbują wgłębić się w myśli zamordowanego, próbują zrozumieć jego poczynania, a także motywy zbrodni oraz ustalić dokładny przebieg ostatnich dni jego życia. Buduje to dość specyficzny, owiany niewiadomą klimat powieści. Czy książka jest warta przeczytania? Moim zdaniem tak, chociaż z jej lektury bardziej ucieszą się fani autora niż osoby, które po raz pierwszy zamierzają zetknąć się z twórczością Stephena Kinga. "Colorado Kid" to interesująca opowieść, leniwie snuta przez starszych mieszkańców wyspy. Historia żyje swoim własnym życiem, łączy w sobie zagadkę i śmierć, co idealnie nadaje się do pobudzenia wyobraźni. Mi się podobało, choć oczekiwałam więcej.
paośka
04.03.2024
"Colorado kid", to taki "odświeżony" staruszek. Powraca po kilkunastu latach i dla mnie jest, można powiedzieć, nowością. Nie miałam okazji czytać tej książki wcześniej, choć King to jeden z moich ulubionych autorów. Zerkam sobie często na lubimyczytac.pl (raczej po lekturze niż przed 😅) i jakież było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłam tak słabą ocenę "Colorado kid"! Ta choć krótka, to bardzo treściwa książka, to może nie jest najlepsze dzieło króla horroru i kryminałów, ale w mojej ocenie zasługuje przynajmniej na mocne 8/10! Dlaczego? Może dlatego, że jest taką nieśpiesznie snutą opowieścią, która ma swój początek na jednej z plaż wyspy Moose-Lookit, gdzie zostają znalezione zwłoki. Co dalej? Dalej rozwija się historia mężczyzny zwanego Colorado Kidem. Rozpoczyna się gawęda, która przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Wygląda to trochę jak układanka - domino - bo choć dokładamy pasujacy klocek, to na jego końcu zawsze znajdują się kolejne oczka, do których trzeba znów dopasować kostkę. A potem następną i kolejną... Bardzo dobrze działa to na wyobraźnię. Dzięki temu, czytając tę książkę, ciągle miałam wrażenie, że zamiast zbliżać się do rozwiązania, krążę gdzieś dookoła. Rozplątuję zawiązane supły, ale jest ich tak dużo, że kiedy luzuję jeden, to jednocześnie zaplatam mocniej drugi. Dobrze, to brzmi, prawda? #ColoradoKid na pewno nie jest typowym kryminałem, a już na pewno nie jest kryminałem "w stylu Kinga". Świadczy to o tym, że twn autor od zawsze lubił zaskakiwać, nie trzymając się żadnych schematów. Ta książka jest oryginalna, fabuła ciekawa i nietuzinkowa, a w dodatku ma przyjemny, gawędziarski - o tak, to dobre słowo! - klimat. Czułam się, jakbym przy letnim zachodzie słońca siedziała ze znajomymi i wysłuchiwała miejskiej legendy, która od wielu lat namnaża kolejne pytania... I ciągle mam poczucie, że gdzieś tam czai się odpowiedź, tylko przegapiłam istotny szczegół... Ta książka zatem nie daje mi spokoju i to jej największy atut. Jest taka nieporozna i krótka, a mimo to zaprząta moje myśli odkąd przeczytalam ostatnie zdanie. ( #współpracareklamowa @proszynski_wydawnictwo ) #czytanieuzależnia #książka #terazczytam #mólksiążkowy • recenzja • współpraca • książka • wznowienie • King • thriller
Sara
03.03.2024
„Colorado Kid” po osiemnastu latach w końcu doczekało się wznowienia. Fani Stephena Kinga na pewno ucieszyli się !na tę wiadomość. Ja nie miałam jeszcze przyjemności poznać twórczości autora, ale z ciekawości sięgnęłam po tę pozycję. Czy zachęciła mnie do poznania innych dzieł pisarza? Autor miał bardzo ciekawą koncepcję na tę historię. Jest to bardziej nowelka niż pełnokrwista powieść i ma charakter snutej opowieści. Lokalni dziennikarze opowiadają młodej praktykantce o zwłokach mężczyzny znalezionego na plaży dawno temu. Został nazwany Colorado Kidem, bo nikt nie znał jego prawdziwego nazwiska. Sprawa jego śmierci jest skomplikowana. Im więcej faktów wychodzi na jaw, tym więcej pytań nasuwa się dziennikarzom. Ponadto staruszkowie zaznaczają już na samym wstępie, że być może nie warto opowiadać tej historii, bo nie ma ona rozwiązania. Jednak czy wszystko zawsze musi mieć jakiś swój koniec? Jak wspomniałam, King miał ciekawy pomysł. Napisał książkę o nierozwiązanej sprawie. Nie jest to ani horror, ani pełnokrwisty kryminał, więc nie do końca wpisuje się w pozostałą twórczość pisarza. Do tego sama historia jest raczej prosta, napisana w gawędziarskim stylu. Dla fanów Kinga może to być więc duże rozczarowanie. Po co pisać książkę, która nie ma rozwiązania, namnaża jedynie kolejne pytania i nie zaspokaja ciekawości czytelnika? Mimo wszystko powieść miała według mnie przyjemny klimat i była idealnym przerywnikiem między mrożącymi krew w żyłach thrillerami. Na pewno nie żałuję, że poznałam tę historię. Czy mi się podobała? Była ciekawym literackim doświadczeniem. Nie do końca mnie zaspokoiła, ale wydaje mi się, że właśnie taki miała cel. Przypomnieć, że nie wszystko w życiu ma rozwiązanie. Są śledztwa, które na zawsze staną w miejscu i ludzie, których historii nigdy nie poznamy.
Anonim
01.03.2024
📌Dwóch dziennikarzy lokalnej gazety w podeszłym wieku i początkująca dziennikarka spędzają czas dywagując na temat niewyjaśnionej zbrodni sprzed lat. Colorado Kid – bo taki przydomek dostał denat, oficjalnie umarł z przyczyn naturalnych, ale dwóch dziennikarzy mimo upływu lat nie umie się pogodzić z takim wyrokiem. Czy to może się udać ❓ Czy ta historia wciąga ❓ Zapewniam was, że tak ❗ 📌Czytając tę książkę weszłam w rolę Stephanie – dwudziestodwulatki, której dwa stare pierniki (takiego określenia użył sam autor) tłumaczą świat, a ona z wielki oczami słucha ich teorii. Wiem, mało to postępowe, ale w tej książce naprawdę można wybaczyć takie podejście, ale o tym za chwilę. W każdym razie, tych dwóch Dave Bowie i Vince Teague to naprawdę inteligentni i uparci goście, a kto z nas nie lubi otaczać się mądrymi ludźmi?! Podobają mi się opisy i bardzo naturalne dialogi, które sprawiają że od mniej więcej połowy tę krótką powieść się chłonie. Wracając do Stephanie, to mimo że na początku można odnieść wrażenie, że panowie traktują ją protekcjonalnie, to ona jest „nową nadzieją,” doświadczeni dziennikarze właśnie w niej widzą potencjał. Jakie miałam odczucia po przeczytaniu "Colorado kid" - wiem, że nic nie wiem 🙈 chyba najlepiej oddaje mój stan umysłu, ale podobno liczy się droga, a nie cel.
Agata
08.05.2024
„Miło jest patrzeć na falę, kiedy obmywa brzeg plaży, ale zbyt wiele fal powoduje chorobę morską”. Mistrz King (prawie) nigdy nie zawodzi. No i właśnie dla takich przypadków jak „Colorado Kid” to słówko w nawiasie ma rację bytu. Nic mnie nie zainteresowało w tej historii, nie wciągnęło, nie obeszło… A mogłoby, bo książeczka zapowiadała się całkiem, całkiem. Dwóch dojrzałych dziennikarzy (65 i 90 lat), opowiada młodej praktykantce niewyjaśnioną historię sprzed 25 lat. Na plaży Hammock w stanie Maine dwójka nastolatków znajduje ciało mężczyzny. Policji jego śmierć wydaje się łatwa do wyjaśnienia, ale dla Dave’a i Vince’a nie jest tak oczywista i rozpoczynają własne śledztwo. Leniwie snuta opowieść przez lokalnych dziennikarzy „Weekely Islandera” wynudziła mnie baaardzooo. Tak jak szybko przeczytałam, tak też szybko zapomniałam. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko sięgnąć do czytania po coś, co jakkolwiek mnie poruszy. I odrobić lekcję na przyszłość: staranniej wybierać lekturki, zwłaszcza te lekkie (bo to z nimi jakoś trudniej mi dobrze trafić i odnaleźć czytelnicze spełnienie).
Wojciech
08.03.2024
Dwóch doświadczonych i w podeszłym wieku (65lat i 91lat) dziennikarzy i zarazem wydawców lokalnego tygodnika przekazuje jako ciekawostkę młodej statystce relację z wydarzeń jakie miały miejsce dwadzieścia pięć lat wcześniej na plaży jednej z wysp Nowej Anglii w stanie Maine gdzie dwójka nastolatków podczas porannej kwietniowej przebieżki znalazł zwłoki mężczyzny. Pan King miał świetny pomysł na ciekawe opowiadanie. Ale tylko na opowiadanie które niestety dzięki swojej lekkości pióra (zdolnością grafomańskim) niepotrzebnie rozbudował do objętości książki. Takie zwiększenie treści poprzez niepotrzebne dłużyzny i rozbudowane nieistotne wątki i wtrącenia spowodował częste ziewanie podczas lektury. „Colorado Kid” to nie jest horror – do czego mistrz nasz przyzwyczaił – nie jest to thriller czy chociaż krwawy kryminał, to nie jest nawet powieść grozy. To relacja z wydarzeń nie mających zakończenia, podsumowania czy nawet rozsądnej puenty tłumaczącej ten popis grafomani pana Kinga.
Ewa
29.10.2024
Recenzja ig @ewaczyta "Kolorado Kid" Stephena Kinga to nietypowy kryminał, w którym autor skupia się bardziej na samej tajemnicy niż na jej rozwiązaniu. Akcja dzieje się na małej, spokojnej wyspie u wybrzeży Maine, gdzie dwaj starzy dziennikarze opowiadają młodej adeptce historii dziwnego, nierozwiązanego morderstwa sprzed lat. Zamiast prostych odpowiedzi, King daje nam więcej pytań i niedopowiedzeń, przez co książka staje się intrygującym studium tajemnicy. To idealna pozycja dla tych, którzy lubią zagadki i nieoczywiste zakończenia!
kazda_przeczytana
22.07.2024
Musiałam trochę odpocząć od wszystkiego, a w takich chwilach najlepszy jest King. A że przeczytałam już prawie wszystko, wróciłam do nieoczywistej historii pewnego denata. Jest to bardzo krótka nowelka, niespecjalnie nawet porywająca, ale podarowała mi chwilę wolnej głowy, bardzo lubię pobyć przez jakiś czas w małych miasteczkach w stanie Maine. I, choć to odrobinę irytujące, nie wszystkie tajemnice muszą zostać wyjaśnione. Uwielbiam Kinga, mimo że nie wszystkie jego utwory są spektakularne.
Beata
26.02.2024
"Colorado Kid" to dla mnie literacka enigma – Stephen King zgrabnie snuje tajemniczą historię, która wciąga od pierwszych stron. Połączenie klimatu detektywistycznego z elementami psychologii sprawia, że lektura utrzymuje w nieustającym zaintrygowaniu. Dla miłośników nieprzewidywalnych narracji i subtelnych gier autora z czytelnikiem, ta książka jest gratką.