Początek informacji o produkcie

Bezdech ćmy

21,99 zł

28,99 zł - cena sugerowana przez wydawcę

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (7)
Pokaż
Taniej od 8,22 zł
Dostępne 2 opcje od 8,22 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2021-10-08
Liczba stron:
210
Autor:
Perc Albin

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Wiele jest miejsc, w których możesz pomyśleć nad sensem życia. Nie znajdziesz jednak lepszego niż zimny kamień zasunięty nad dołem, w którym spoczywają doczesne szczątki kogoś, kogo historia pamiętana będzie dopóty, dopóki liście z okolicznych drzew nie zakryją nagrobka.

Możesz wstąpić i do Cybula, żeby napić się wódki. Mimo że Madame Wrzeszcz już Ci nie potowarzyszy, wciąż unosi się tu zapach jej intensywnych perfum pomieszany z kwaśnym odorem starości. Może spotkasz tu Maura, pewnie dziś mężczyznę, lecz w oczach świętej pamięci grabarza Fridricha zawsze chłopca, któremu udało się uratować życie i tym samym ukoić własne wyrzuty sumienia. Siedzi tu też paru takich, co czują oddech śmierci na karku, ale nie odejdą w zaświaty, gdyż nie zrozumieli jeszcze, czym naprawdę jest życie.

Przeczytaj historię starego grabarza Fridricha, młodego Maura i kilku innych, którzy towarzyszyli im w doczesnej tułaczce. Może zrozumiesz sens życia już teraz, nim dowiesz się na własnym przykładzie, co oznacza „bezdech ćmy”.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1282085693
Tytuł:
Bezdech ćmy
Autor:
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Język oryginału:
polski
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Anonim
Zweryfikowany zakup
06.02.2022
OPINIE I DYSKUSJE Wszystkie opinie Sortuj TWOJA OPINIA avatar 120 94 Monia Zielona 03.11.2021 9 / 10 Na półkach: Przeczytane Zaraz po pełnym słońca lecie, przygasza się słońce, zaczyna wiać chłodem, a liście nie wiedzieć dlaczego zaczynają żółknieć i opadać, po jeszcze ciepłym wrześniu, przychodzi chłodniejszy paźniernik, a zaraz po nim zimy listopad. Listopad sam w sobie jest nostalgiczny, coraz krótsze dni zwiastują długie zimowe wieczory. Od zawsze listopad kojarzył mi się z rozlicznymi wspominkami zmarłych, którzy w pierwszych dniach tego miesiąca mają swoje świeto. Pisząc słowo "święto", pomyślałam sobie, że powinno się ono kojarzyć przecież z czymś wesołym, wszak w życiu doczesnym świętujemy tylko te wyjątkowe okazje. Nie wiemy jakie jest życie pozagrobowe i jak świętują Ci co od nas odeszli, może właśnie w dzień zaduszny siedzą na chmurkach i piją jarzębiaczek, jak w Szynku u Cybuli, który jest jednym z miejsc akcji książki pt. " Bezdech ćmy"? Powieść ta, to druga książka autora, w tym miejscu muszę przyznać, że są pisarze, na których konstuktywna krytyka, działa bardzo budująco. O ile poprzednia książka wręcz przsycona była patosem, i czasem ciężko było przebrąć przez kolejne kartki, o tyle tą czyta się o wiele przyjemniej. Powieść Albina Perca, porusza niezwykle ważne w dzisiejszym świecie tematy: przemijanie, śmierć, a przede wszystkim złożononość relacji ludzkich. Miejsce akcji jest niebanalne gdyż jest to cmentarz komunalny, a głównym bohaterem jest grabarz, który pozornie wykonuje WYŁĄCZNIE swoje obowiązki. " Wieczorem, gdy nikłe blade światło gasło na modłę znicza nad cmentarzem, zwłaszcza w porze letniej, unosił się zapach świeżych ciętych kwiatów. Słońce zgasło na dobre żegnając tym samym ostatnie słyszane tutaj ludzkie odgłosy. Wraz z nastaniem nocy wszystkie alejki pustoszały. Nieliczne zgarbione sylwetki staruszek z rozmyślaniem i poszanowaniem niosących wiadra i konewki, były jeszcze przez monent widoczne za wysokim parkanem. Ich wolny, chwiejny krok i brak pośpiechu mówił wszystko. Bo dokąd mamy się śpieszyć? Przecież wieczny spokój jestt na przysłowiowe wyciągniecie ręki. Cmentarz to swego rodzaju fenome, ale nie wtedy, gdy przychodzisz tu raz w roku podczas świeta zmarłych, by zachwycać się ogniem świec trawiących tlen, ale wówczas gdy stajesz w jego bramie z nadzieją, że będzie to miejsce doskonałej kontemplacji." Tak jak wspomniałam zarówno miejsce akcji jak i bohaterowie są wyjątkowi. Każdy niesie w sercu inną historię, która uwidacznia nam zupełnie inny morał.
Laura
Zweryfikowany zakup
08.02.2022
Bardzo poważna i filozoficzna książka spodziewałam się troche czegoś innego mnie osobiście troche zmyliła ale komuś innemu może się spodobać
Paweł Stryjecki
12.12.2021
➡️Jest tu tak dużo przejmującego smutku, przejmującego w swej prostocie, wyrwanego z życia i ze śmierci i przedstawionego w poetyckiej prozie, która łapie za serce. Prozie życia. I śmierci. Unosi się ten smutek nad stronami tej genialnej powieści, wplata się między litery i wiąże je czarnymi nićmi, zabarwia kirem ludzkiej tragedii. Tragedii utraty najbliższych, rozstania, bezpowrotności życia. "Wiem też, że kuzynka mojego ojca, Róża znaczy, że ona nie chciała się mną zająć i że Pan wtedy dał jej te kosztowności trzymane w worku w zamian za mnie. Poczułem się wtedy jak towar, taki niewolnik, tylko jeszcze niedorosły, którego można sprzedać, bo nikomu prócz rodziców na nim nie zależy, a oni przecież nie żyli." ➡️Dostaniecie też cudowny, wzruszający surrealizm, który wprawiał mnie chwilami w nastrój niezwykle głębokiej melancholii (której też tu nie brakuje, o nie!) a czasem wywoływał szczery, serdeczny uśmiech. Cała ta powieść unosi się w obłoczku surrealizmu, który otacza nas przyjemną, ciepłą, uczuciową mgiełką. "Dziwna była to scena - chłopiec siedzący w na wpół wykopanym grobie i starzec machający łopatą. Obaj rozbawieni, zanoszący się śmiechem pośród głuchego cmentarza." Cudo! ➡️Niesamowity jest folklor i warstwa obyczajowa tej książki. Jej barwni, niepowtarzalni bohaterowie, miejsca, które zapadają w pamięć, ludzie, którzy są prawdziwi, z krwi i kości a jednocześnie ulotni i będący żywymi przenośniami. Cmentarz, szynk u Cybuli - takich miejsc nie znajdziecie nigdzie indziej. "W niewielkiej spelunce, pośród kilku małych stoliczków i niezbyt kunsztownego baru, gnieździli się lokalni mieszkańcy - pijacy i awanturnicy, babiarze i złodzieje, wszyscy ci, którym w niesmak było ciepło rodzinnego domu." ➡️Autor tak serdecznie i ciepło pisze o swoich bohaterach, i tych dobrych i tych mniej dobrych (chociaż to wszystko jest względne), od razu widać, czuć, że ich kocha, że ich hołubi, że ich dopieszczał tygodniami, tworzył ich świat tak, żeby był światem barwnym, światem żywym (no w końcu mamy tu grabarza) - i taki ten świat jest, przy całej swojej nierealności, ulotności, takiej niby-prawdziwości. "Pomyślałem przez chwilę o tym, że gdyby świat przez przypadek zakończył się w wyniku katastrofy, powiedzmy - wybuchu potężnej bomby jądrowej, w szynku u Cybuli nikt by tego nie zauważył, może nawet nikomu do głowy by nie przyszło, że coś niepokojącego dzieje się na zewnątrz. W końcu - cytując Madame Wrzeszcz - "śmierć i tak znajdzie nas sama." Petarda! ➡️Ta książka to mocna rzecz. Trochę się tego spodziewałem już po samym opisie na okładce, ale sami wiecie, że opisy kłamią. Jednak ona okazała się jeszcze mocniejsza niż myślałem. Niesamowita historia przyjaźni starego grabarza i małego chłopca. Historia przedziwna, no bo "jak pogodzić umysł młodego chłopca z pradawną rzeką tajemnic grabarza"? Poruszy Was do głębi, wejdzie w trzewia, złapie za flaki i łatwo nie puści. A Wy nie będziecie chcieli się wyrwać. A nawet jakbyście chcieli, jej siła jest tak duża, że łatwo nie będzie. I wiecie co Wam powiem - otóż nagminnie przy czytaniu nachodziły mnie myśli o rewelacyjnej prozie Vonneguta - to jest w cholerę wielki komplement. Co drugie zdanie nadaje się tutaj na cytat i naprawdę macie farta, że nie wrzuciłem Wam tu połowy książki 😁 A ponadto – jest tu też dyskretny czarny humor, do którego mam ogromną słabość. "Madame Wrzeszcz: Cybula, wypastuj mi buty! Cybula: Na co one babce? Madame Wrzeszcz: W trumnie chciałabym zachować prezencję i pewien rodzaj powabu." ➡️Znajdziecie tu olbrzymie bogactwo uczuć. Począwszy od nostalgii, wspomnień dawnych lat, przez strach, poczucie straty i beznadziejności, okrucieństwo wojny (przemycone dyskretnie, ale bardzo mocno), aż po ciepło domowego ogniska, rodzinę, dobroć i miłosierdzie. Przekonacie się sami - to tylko 200 stron, a ma w sobie tak ogromny ładunek emocjonalny, że podobnego nie znajdziecie w opasłych tomiszczach. Coś niesamowitego! I tu musi, po prostu musi być coś bardzo osobistego, inaczej nie byłoby to tak prawdziwe. ➡️Takich niespodzianek recenzenckich życzyłbym sobie jak najwięcej. Właśnie takich, które są przejmujące, nieoczywiste, docierają do głębi, poruszają czułe struny. Śmieszą i wzruszają, oszałamiają i porywają w tango. Byłaby to nieodżałowana strata, gdybym się nie zdecydował na przeczytanie, a w konsekwencji na zrecenzowanie tej książki. Moja ocena 9/10 i UZJ (Uncelkowy Znak Jakości), niczego podobnego chyba jeszcze nie czytałem i pewnie długo nie przeczytam, z wielką radością pozostawię ją w swojej bibliotece. Wielkie brawa i gratuluję autorowi tak nieszablonowej, niesztampowej, ponadczasowej i innej od reszty książki. ➡️A Wy, moi drodzy zapamiętajcie dobrze nazwisko autora, czuję, że będzie o nim głośno, o ile jeszcze ludzie lubią czytać świetne, mądre, wzruszające i ponadczasowe książki. "Czas, czymże jest czas?Wytarte ścierwo, poszarpany konwenans, rzeka brudna i zimna jak cholera"
Inthefuturelondon
29.03.2022
Od chwili premiery powieści Albina Perca minęło już trochę czasu, jednak książka ta czekała na mojej półce na swoją kolej. Z jednej strony obowiązki skutecznie odciągały moją uwagę, a z drugiej - mój wewnętrzny głos mówił, żebym chwilę odczekała, nim przeczytam tę powieść. Jak się ostatecznie okazało, słusznie wybrałam czas oczekiwania. Czy Bezdech ćmy to tytuł, który mnie urzekł? Na to pytanie odpowiem w tej opinii. Myślę, że w przypadku tego tytułu zarysowanie fabuły nie jest łatwe. Choć historia skupia się zasadniczo w dużej mierze na dwóch bohaterach i ich przeżyciach, to ważne role mają do odegrania tutaj i inne postacie, które - co ważne - w większy lub mniejszy sposób wpływają na obecne życie głównych postaci. Mauro, czyli chłopiec z ogromnym jak na niego doświadczeniem życiowym oraz Fridrich – grabarz, który tego właśnie chłopca uratował, jednocześnie wyciszając swoje wyrzuty sumienia. To właśnie dookoła nich toczy się cała akcja i to oni stanowią najważniejszy element powieści. Autor za pomocą tej dwójki postanowił ukazać sens życia. Może brzmi to dla niektórych dość niespotykanie, a jednocześnie okrutnie filozoficznie i do bólu sztampowo, lecz ja pozostaję pod dużym wrażeniem umiejętności pisarskich Albina Perca i tego, w jak prosty sposób ukazał kruchość i prawdziwość życia ludzkiego. Mauro, czyli jeden z głównych bohaterów bardzo przypadł mi do gustu. Jego ciekawość życia wywołała uśmiech na mojej twarzy i choć chłopiec ten zdążył już w swoim krótkim życiu przeżyć naprawdę smutne rzeczy, to gdzieś w środku czułam dużą radość z tego, że mimo wszystko potrafi on czerpać z życia i nie boi się zadawać trudnych pytań swojemu opiekunowi. Oczywiście, o samym Fridrichu również należy wspomnieć - postać grabarza została przedstawiona w sposób bardzo dobry i ciekawy, dzięki czemu w pewnym momencie poczułam z nim taką nić porozumienia. Cieszę się również, że w ich kontekście autor pokusił się o szersze przedstawienie ich życiowych historii - dzięki temu zrozumiałam, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej, a jednocześnie poczułam jeszcze większy smutek. Czy to, co piszę, ma sens? Nie wiem, ale mam taką nadzieję. Pióro Albina Perca bardzo przypadło mi do gustu i chociaż z początku nie miałam pojęcia, w którą stronę zmierzać będzie ta historia (szczerze mówiąc, w mojej głowie uroiło się przekonanie, że to coś z pogranicza fantastyki/sci-fi, nie wiem czemu), to jednak z ciekawością w nią wkroczyłam i dałam się jej oczarować. Jaki sens ma życie, skoro i tak się skończy? Czy warto robić wielkie rzeczy, skoro na końcu i tak nie będą one miały sensu? No cóż, ja po skończeniu tej historii już znalazłam odpowiedzi na te pytania – Wy po poznaniu tego tytułu również je odnajdziecie. Bezdech ćmy uważam za naprawdę ciekawą pozycję, którą czyta się z rosnącym zaintrygowaniem i zaangażowaniem. Nie jest to absolutnie nic w klimatach fantastycznych – to historia o życiu, które trwa i które chcąc nie chcąc każde z nas musi przejść. Bardzo polubiłam tę pozycję i mam nadzieję, że jeżeli lubicie literaturę piękną, opierającą się właśnie na motywie życia i jego sensu, sięgniecie po ten właśnie tytuł.
blackclare030117
29.04.2022
Bezdech ćmy był tytułem, który pojawił się u moich drzwi w połowie poprzedniego miesiąca. Zajęłam się nim jednak dopiero w grudniu, czego troszkę żałuję. Tematyka powieści wydaje mi się być idealna na listopad. Nie tylko ze względu na atmosferę śmierci i przemijania, ale głównie przez to, że grudzień napawa jakąś nadzieją i nie zachęca do pogrążanie się w smutku i melancholii, które często towarzyszą nam właśnie w listopadzie. Mauro i Fridrich to duet, których złączyła przeszłość. Nie zdawali sobie oczywiście sprawy z tego, że decyzje, które podejmowali przez wcześniejsze lata, doprowadzą ich do momentu czasoprzestrzennego spotkania. Ich losy splatają się i zazębiają. Tkwią razem na cmentarzu, otoczeni trupami ludzi zupełnie obcych, ale też tych znanych. Chodzą do szynku u Cybuli, gdzie spotykają ludzi jeszcze żywych, choć często też zmarłych już za życia. W tym kruchym postrzeganiu teraźniejszości jest czas na odkopywanie przeszłości, otwieranie starych ran i słodkogorzkim spojrzeniu na nieuchronne zmierzanie do śmierci każdego z nas. Bo widzisz - krwawa historia świata pokazuje, że człowieka można zabić i pochować jak zwierzę. Zakopać go w niemym grobie, odebrać nieśmiertelnik, wyzbyć przeszłości i przyszłości. Za pozycję powinnam była zabrać się wcześniej. Ogarnięta tym melancholijnym listopadem, chyba czułabym się raźniej w towarzystwie książki w podobnym tonie, z nutą filozofii i smutku. Z drugiej strony Fridrich jak i Mauro, którzy prowadzą nas przez swoje życia przeplatane z ludźmi, których spotkali na swojej drodze, podchodzą do tematyki śmierci z dużym dystansem. Nie ma w tym zbyt emocji, które można odczuć. W moim odbiorze jest to dobre spojrzenie, gdzie śmierć nie porusza, bo nawet nie ma czego. W końcu dotyczy trupa, któremu już jest wszystko jedno. Ciekawie zobrazowanie estetyki śmierci i całego procesu umierania, uczepiania się wszystkiego, co pozwala nam umrzeć już za życia... Do tego umiejscowienie znacznej części akcji na cmentarzu - czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Tuż obok mamy szynk, gdzie ludzie piją, cieszą się, smucą, przeżywają rozterki, żale, niespełnione miłości i straty, które w ogólnym rozrachunku nie będą miały znaczenia, skoro wszyscy skończą w ziemi. Mimo smutnego wydźwięku jaki może płynąć z kolejnych rozdziałów, to jednak jest również dużo groteski, humoru, nadziei, poświęcenia, chociaż w tak nikłych ilościach, że nie mam wątpliwości w jakim tonie miał zostać utrzymany Bezdech ćmy. -Jutro przeniosę swoje rzeczy do pokoju seniorki, tylko czy ona nie będzie mi miała tego za złe? - spytał Garbit. -No, idź. Weź szpadel, odkop i spytaj ją. Myślę, że będzie raczej milcząca w tej kwestii. Jest to ten rodzaj patronatu z którego jestem dumna. Okładka jest prześliczna, a treść chce się zgłębiać. Być może są autorzy, którzy potrafią pisać wznioślej o śmierci, a może nawet tacy, którzy z jeszcze większym dystansem do niej podejdą, ale na razie nie trafiłam na takich, dlatego też zachęcam do sięgnięcia po historię o historiach ludzkich żyć i... śmierci.
Ewelina
16.12.2021
Powiem wam, że sporo już książek przeczytałam, ale w każdej zawsze znalazłam jakiś cytat, który najbardziej chodził mi po głowie. Tutaj też moja wiedza skupiła się tylko na tym urywku: ,,Więc zapamiętaj na całe życie, że plugawy człowiek to taki, który nie ma żadnych zasad, to osoba, która budzi odrazę, ktoś obrzydliwy i wstrętny tak bardzo, że nie da się na niego patrzeć!" Przyznam się wam, że nie spodziewałam się znaleźć we wnętrzu tego dzieła tylu drogocennych rzeczy. To naprawdę mądra i nie chce pisać pouczająca książka, bo wtedy każdy odbiera to jako poradnik. To bardziej wysublimowana pozycja, która nawet nie po skończeniu, ale w trakcie wyzwala w nas nie tylko sprzeczne, ale i zgodne z zamysłem autora emocje. Ona faktycznie ma otworzyć nam umysł na rzeczy proste i te do nich podobne. Zwraca uwagę, by nie mylić różnych pojęć, gdyż równie dobrze możemy kogoś niesłusznie wywyższyć, lub dobrego twórcę nieświadomie zranić. Taka książka z kulturą i nauką. Coś, co potrafi chodzić nam po głowach dniami i nocami, by roztrząsać ją na kilkanaście różnych sposobów. To książka z której wręcz wylewa się poezja. To nie prostota, ale piękno zapisane w zrozumiały sposób, by nie tylko laik, ale i profesjonalista mógł się do niego dobrać. By zauważyć to, co potrafi przeminąć z tym, co samemu się posiada. By umieć świętować każą najdrobniejszą chwilę, a nie tylko czekać na urodziny. By cieszyć się życiem, które w każdej chwili możemy stracić. To książka, która pokazuje historie tych samych ludzi, jednak każdy zapamiętał ich z innej perspektywy. Dla każdego byli kimś innym, może nie zawsze wartym zapamiętania, a może często wspominanym wśród bezsennych nocy, kiedy tylko ćma sugerowała nam czyjąś obecność. To historie osób, które kogoś stracili. Historia grabarza, małego chłopca i kliku innych, gdzie bardzo ciekawi mnie, czy i wy zwrócicie na nich uwagę. To poezja o przemijaniu, samotności i życiu. Historia dla każdego z nas, kto choć raz w siebie zwątpił. Bardzo wam polecam:-)
Bartosz
10.02.2022
Bezdech Ćmy to książka troszkę o kruchości życia. kto by pomyślał, że cmentarz gdzie w gruncie rzeczy rozgrywa się większość fabuły może zostać miejscem rozmyślań głównych bohaterów. Mały chłopiec nazwany trupią główką i starzec imieniem Fridrich toczą tam liczne dysputy z których pobrzmiewa ogromny morał. Ta książka jest trochę jak traktat filozoficzny, który mówi nam ciesz się w życiu z każdej najmniejszej rzeczy. Pielęgnuj rzeczy drogie sercu. Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Odnoszę wrażenie, że ten cały wykreowany przez autora świat jest próbą zwrócenia uwagi na to o czym często w pogoni życia zapominamy. A mianowicie o roli jaką w życiu odgrywa prawdziwy przyjaciel. O szacunku jaki winniśmy mieć dla starszych w tym swoich rodziców. Jest w tej powieści wymowna scena choć nieco dziwna i przerażająca w jednym, gdy syn - właściciel knajpy pokazuje swojej matce przez okno lokalu ( szynku ), z którego widok roztacza się na cmentarz, wskazuje jej miejsce w którym będzie leżała. Jest w tej scenie z jednej strony dziwny niepokój. Z drugiej natomiast pewien spokój maluje się na twarzy kobiety, jakby wiedziała, że z tego właśnie miejsca jej syn będzie miał na nią widok o każdej porze dnia. Bezdech to opowieść o stracie. O pewnym szamotaniu się z życiem. Momentami miałem wrażenie, jakbym uczestniczył w tym korowodzie pijanych bywalców szynku. Rozprawiał o życiu, duszy. Pił jarzębiak i kopał grób wraz z Frydrychem. Słowem dość emocjonalna proza, inna od reszty, balansująca gdzieś na granicy, przeciągająca linę skrajnych emocji.
Natalia
06.11.2021
Do sięgnięcia po powieść Albina Perca pt. „Bezdech ćmy” potencjalnego czytelnika zachęca nie tylko metaforyczny tytuł czy typografia okładki książki, której bogactwo percepcyjne i krystaliczny połysk wprowadzają w świat jeszcze nieznany. Blurb tworzy zapowiedź rzeczywistości, w której codzienność bohaterów wiąże się ze świadomością i trudami egzystencji. Bezpośredni zwrot do adresata zaprasza do lektury i wprowadza w stan refleksji. Tytuły rozdziałów i graficzny sposób rozmieszczenia tekstu zapewniają o płynności przekazu. Książka porusza tematy, na które często brak czasu, niekiedy też odwagi. Kwestia przemijania została ukazana w sposób dosadny, wyczerpujący – można byłoby rzec – momentami instrumentalny. Naznaczeni codziennością bohaterowie znajdują czas na bogate intelektualnie rozmowy, kształtujące ludzką świadomość. Sposób opisu wykreowanej rzeczywistości pozwala odbiorcy na swobodne przeniesienie się w świat stworzony przez autora. Liczne porównania świadczą o bogactwie myślowym postaci. Filozoficzne treści przekazywane przez Fridricha są często trywializowane przez dziecięcy umysł Maura, który próbuje zrozumieć doczesne problemy na swój własny sposób. Powieść jest doskonałą propozycją dla osób refleksyjnych, akceptujących indywidualizm jednostki, otwartych na różnorodność ludzkich myśli i kwestie przemijania oraz doczesności, które nie powodują w nich uczucia lęku i grozy. Serdecznie polecam! N.R.
Karolina
15.12.2021
Albin Perc „Bezdech ćmy” 🖤 „Dusza jest tak mała jak ćma, nie rozpoznaje zagrożenia.” Cmentarz. Grabarz Fridrich prowadzi rozmowę z chłopcem o imieniu Mauro. Ich tematem pogawędki jest ludzkie życie i przeszłość, jaką mieli. „Czas, ten niemy artysta, rzeźbi w nas całe życie, odkrywając pokłady, o jakich sami nie mieliśmy wcześniej pojęcia.” Urzekło mnie wysublimowane słownictwo grabarza (moje ulubione "trupia główka"). Natomiast zasmuciła mnie historia chłopca, jak doszło do tego, że stał się sierotą oraz tęsknota Fridricha za synem Olivierem. Obaj stracili ukochane osoby. „Świat lubi dramaty, schematy upadku, załamania tak głębokiego, że zakrawa to czasem o obłęd.” Niezwykle ujmująca książka o życiu i śmierci człowieka widziana z dwóch różnych perspektyw: dorosłego mężczyzny i chłopca. Melancholijna, nostalgiczna, pełna bólu i tragedii, nieco ironiczna i poetycka. „(...) ból nieoczekiwany o głęboki, przeszywający i niedający wytchnienia, ból w każdej postaci to najlepszy nauczyciel życia.” Jeśli chcecie sobie podumać razem z bohaterami nad człowieczym losem to sięgnijcie po tę powieść. Gorąco polecam 🔥 PS. Książka to kopalnia cytatów 📖
FascynacjaKsiazkami
22.11.2021
„Dusza jest tak mała jak ćma,nie rozpoznaje zagrożenia” 📚Przeczytanie książki spowodowało refleksje nad sensem życia. Przemijanie to naturalna kolej rzeczy…. 🌟Historia starego grabarza- Fridricha i młodego chłopca Mauro powoduje ciarki na skórze i uświadamia,że każdy z nas kiedyś umrze. Bolesna przeszłość bohaterów splata ich losy w skutek tego Mauro staje się częścią życia grabarza. 🌟Ich rozmowy o życiu i przeszłości powodują,że dowiadujemy się o cierpieniu,stracie i bolesnym ranom,które się nie zagoiły. 🌟Choć była to bardzo nietypowa tematycznie lektura to utwierdziła Mnie w przekonaniu,że życie płynie bardzo szybko.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie