Avenger

49,46 zł
TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP2"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki3-4 dni robocze
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (5)
Pokaż

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2011-07-14
Rok nagrania:
2011
Rodzaj opakowania:
Jewel Case
Producent:
METAL BLADE RECORDS

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Tracklista:

1. Bleed for ancient gods
2. The last with pagan blood
3. North sea storm
4. Avenger
5. God his son and holy whore
6. Metalwrath
7. Legend of a banished man

 

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1050989154
Tytuł:
Avenger
Wykonawca:
Amon Amarth
Dystrybutor:
Data premiery:
2011-07-14
Rok nagrania:
2011
Producent:
METAL BLADE RECORDS
Nośnik:
CD
Liczba nośników:
1
Rodzaj opakowania:
Jewel Case
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Anonim
Zweryfikowany zakup
04.07.2026
👍🤘🤘🤘
Joe Pistone
20.04.2018
Johan i spółka przyzwyczaili mnie do tego, że nawet jeśli jakiś ich album zbiera od fanów baty – słusznie czy raczej niesłusznie - jak to drzewiej bywało np. w przypadku „Twilight of the Thunder God” czy „Surtur Rising”, to i tak zawsze mogę znaleźć na nim sporo zacnych, cieszących ucho hiciorów. Kwintet ze Sztokholmu wyrobił sobie przez ponad dwadzieścia lat działalności bardzo dobrą markę i w moim odczuciu konsekwentnie wydaje na świat w równe, solidne albumy. W swojej klasie Amon Amarth wiedzie prym i niszczy wszelką konkurencję. Jeśli jednak mam wskazać ten ulubiony album, jest to majestatyczny, epicki „The Avenger”, po usłyszeniu którego różowe kapcie w kształcie świnek spadły mi z nóg! Szwedzi nie serwują w nim karkołomnych łamańców rytmicznych i akrobatycznych zagrywek czyli typowo deathowej pożogi. Ich potęga tkwi w prostocie i niezwykłej atmosferze. O bezmyślnej masakrze nie ma mowy. Faktem jest natomiast, iż to muza cholernie ciężka! Gęstość wściekłych i brudnych dźwięków budzi trwogę i powoduje żałosne jęki o litość, a niedźwiedzi growling Hegga wrzeszczącego ku chwale wikingów, potrafi chwycić za krocze! Tak, to iście diabelski wyziew. Dodajmy do tego jeszcze masywne i walcowate zagrywki gitar, mocarne riffy, marszowy rytm, miażdżące brzmienie i perkusję o impecie armatniej kuli, to otrzymamy prawie pełen obraz tej kompozycji. Utwór tytułowy to kwintesencja albumu, a zarazem jego najjaśniejszy punkt oraz jeden z najlepszych utworów grupy, z całym inwentarzem wybornych klasycznych riffów i świetnym refrenem. To kroczący potwór, okraszony wspaniałą powagą i wgniatającym błonę bębenkową ciężarem. Muzyka tak intensywna, że wrażliwsi słuchacze mogą zaliczyć zejście na zawał serca po wciśnięciu na odtwarzaczu przycisku play! A są przecież jeszcze takie pociski jak wyborny „Metal Wrath” ze swoim dramatycznym początkiem i „God, His Son And Holy Whore”, a więc kawałki szybsze i tak naszpikowane nienawiścią, że aż włos jeży się na tyłku. Utwory „The Last With Pagan Blood”, “North Sea Storm” czy “Legend Of The Banished Man” także tłuką po czaszce! Niemniej track „The Avenger” ma bodaj największy współczynnik mięsistego i zakutego w zbroję metalu, zagranego z polotem, finezją i wspaniałym, a co najważniejsze - nie tandetnym, patosem. Świetne ostre gitary, wpadający w ucho riff a do tego przytłaczająca perkusja i wspomniany Johan, którego wokalu opisywać nikomu nie trzeba. Pod względem kompozycyjnym Szwedzi osiągnęli tutaj mistrzostwo, nie poświęcając jednak ani trochę miary death metalowej surowości na rzecz bombastycznej atmosfery. Wraz z kolejnymi numerami płyta ta coraz bardziej nabiera rumieńców. Wracając jednak do mojego ulubionego tytułowego utworu, to warto zauważyć, że pod nawałem chaosu i brutalności, kryją się chwytliwe melodie, niemal przebojowe, oczywiście na tyle, na ile death metal może być przebojowy. Mnóstwo tu epickości i stalowego ciężaru. Wybitnie mi pasuje to Amonowe melodyjne wcielenie stworzone przez tych brodaczy, łączące oldschoolową surowiznę, powerowy patos, zagrywki, riffy i solówki rodem z klasycznego heavy, growling i aurę nordyckiej mitologii. Jest łomot, jest melodia i jest Thor! Mam nadzieję, że ten znakomity zespół jeszcze długo i niepodzielnie będzie dzierżył w tej stylistyce palmę pierwszeństwa.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie