kobieta detektywkryminał małomiasteczkowykryminał policyjnykryminał skandynawskiseryjny mordercasprawa sprzed lat
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
LUDZIE SĄ JAK WYSPY, A ICH WZAJEMNE RELACJE TO MOSTY MIĘDZY NIMI. CZASEM TRZEBA PRZEJŚĆ WIELE Z NICH, ŻEBY DOTRZEĆ DO TEJ WŁAŚCIWEJ.
Świnoujście, jesień 2024. W pobliżu granicy znalezione zostają zwłoki starszego mężczyzny, ojca miejscowego podkomisarza.
Aspirant Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld analizują ostatnie godziny życia szanowanego nauczyciela i próbują rozszyfrować tajemnicze litery z kartki, którą miał przy sobie.
Gdy na promie do Ystad ginie znany przedsiębiorca, a w pożarze altany śmierć ponosi matka zaginionej w latach dziewięćdziesiątych dziewczynki, śledczy odkrywają, że wszystkie ofiary łączy inna tragedia sprzed niemal trzech dekad.
Podrzycka z Szenfeldem wyruszają w podróż w przeszłość, gdzie spodziewają się znaleźć odpowiedź na wszystkie pytania. Tylko kogo pytać, skoro wszyscy giną?
Marek Stelar (właśc. Maciej Biernawski, ur. 1976) – polski autor powieści kryminalnych i thrillerów psychologicznych, laureat Nagrody Wielkiego Kalibru. Akcja jego książek często toczy się w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim, gdzie z dużym realizmem oddaje miejską atmosferę i codzienność pracy śledczych. W cyklach o Rędzi, Przeworskim i Banach Stelar łączy precyzyjnie skonstruowane intrygi z portretem emocjonalnych słabości bohaterów. Jego proza cechuje się surowym realizmem i doskonałym wyczuciem napięcia.
Smartfony klasy średniej zdają się mieć wszystko, czego trzeba i nierzadko wykorzystują rozwiązania pochodzące bezpośrednio z flagowych konstrukcji. Przygotowaliśmy ranking telefonów do 3000 zł pokazujący, że w 2026 roku nie trzeba sięgać po najdroższe urządzenia, żeby cieszyć się najnowszymi...
Marek Stelar jest autorem poczytnych kryminałów i piewcą Szczecina, z którego pochodzi. To właśnie to miasto i jego historia stanowi tło dla wielu z jego powieści. Choć debiutował zaledwie dekadę temu, zdążył już wydać niemal trzydzieści książek. Większość z nich układa się w serie, dl...
Użytkownicy twierdzą, że "Archipelag" Marka Stelara to bardzo udana kontynuacja serii, wyróżniająca się gęstym, mrocznym klimatem oraz ciekawą, wielowątkową fabułą. Wielu recenzentów chwali umiejętne budowanie napięcia, metodyczną narrację oraz bohaterów z pogłębionymi portretami psychologicznymi. Książka jest uznawana za nietypowy, ambitny kryminał, który angażuje nie tylko wątkiem śledczym, ale i emocjonalnym tłem. Opinie są niemal jednogłośnie pozytywne, z naciskiem na oryginalność i jakość wykonania.
Najczęściej wspominane:
mroczny klimat
ciekawa
wielowątkowa fabuła
pogłębieni bohaterowie
umiejętne budowanie napięcia
oryginalny kryminał
Podsumowanie zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję na podstawie recenzji klientów, wg stanu na dzień 24.05.2026 od dnia 01.01.2023
Sortuj
Justyna
Zweryfikowany zakup
27.03.2026
Polecam bardzo. Kolejna książka Marka Stelara ,którą przeczytałam jednym tchem !
Bea K.SZ.
Zweryfikowany zakup
22.04.2026
Genialna książka , Stelar w formie.Przeprawa zapowiadała coś nowego w twórczości Autora , a Archipelag dowiódł talent Marka Stelara .Historię można czytać nie znając pierwszej części.Główna bohaterka nie bez wad, często denerwująca , której się jednak kibicuje .Fabuła pomieszana z zaskakującym finałem .Polecam .
Izabela Broda
Zweryfikowany zakup
25.03.2026
Jak zwykle dla mnie to bardzo dobra książka
Anonim
Zweryfikowany zakup
17.04.2026
Rewelacja
anonymous
Zweryfikowany zakup
17.06.2026
Bardzo dobre serie tego autora
Monika
Zweryfikowany zakup
21.05.2026
Super
@Miedzystronamizycia
26.03.2026
Czy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że przeszłość potrafi wrócić i rozbić teraźniejszość na kawałki? Zaczęłam czytać „Archipelag” Marka Stelar z tym charakterystycznym napięciem, które pojawia się tylko wtedy, gdy wracam do dobrze znanych bohaterów i autorów. I już na wstępie muszę przyznać, że był to naprawdę świetny powrót. Świnoujście w jesiennej odsłonie - surowe, chłodne, trochę przytłaczające - staje się tłem dla historii, która od pierwszych stron daje poczucie, że tu nic nie jest przypadkowe. Śmi€rć starszego mężczyzny, ojca podkomisarza, to dopiero początek czegoś „większego”. Im dalej wchodzimy w tę opowieść, tym bardziej czuć, że to nie jest jedno śledztwo, ale sieć powiązań, która zaciska się coraz mocniej. Muszę przyznać, że właśnie to napięcie jest tutaj wyjątkowe. Ono nie wybucha nagle. Ono się sączy - powoli, metodycznie. Każdy trop, który teoretycznie powinien przybliżać do rozwiązania, zamiast tego jeszcze bardziej komplikuje całość. I w pewnym momencie łapałam się na tym, że nie próbowałam już tylko odgadnąć „kto”, ale przede wszystkim „dlaczego”. Bardzo mocno wybrzmiewa tu motyw przeszłości - tej, która nie została przepracowana, zamknięta, nazwana. Tragedia sprzed lat nie jest tylko tłem. Ona żyje i krąży między bohaterami oraz upomina się o uwagę w najgorszy możliwy sposób. Jednak ta historia nie byłaby tak dobra, gdyby nie jej bohaterowie. Gośka Podrzycka to bohaterka, którą nie tyle się lubi, co czuje. Jej szorstkość, upór, momentami chłód - to wszystko ma swoje źródło, a im więcej o niej wiemy, tym bardziej rozumiemy, że jej zachowanie to nie jest maska. To mechanizm przetrwania. Jej relacja z Pawłem Szenfeldem też nie jest oczywista. Nie ma tu taniej chemii, czy przerysowanych emocji. Jest za to coś znacznie trudniejszego do uchwycenia - prawdziwa autentyczność. I jest jeszcze jedna rzecz, która mnie zatrzymała na dłużej. Metafora archipelagu. Ludzi jako wysp, połączonych mostami relacji. Niby proste, prawda? A jednak w tej historii nabiera zupełnie innego ciężaru. Bo widzisz, jak łatwo te mosty zburzyć. Jak łatwo zgubić drogę do drugiego człowieka. I jak czasem trzeba przejść przez wiele „wysp”, żeby zrozumieć, gdzie tak naprawdę należysz. Ocena: 9/10 - „Archipelag” nie jest kryminałem który pędzi. To historia, która wciąga powoli, ale nie pozwala się oderwać. Daje przestrzeń na myślenie, na łączenie faktów, na emocje, które pojawiają się gdzieś pomiędzy kolejnymi rozdziałami. I kiedy już docierasz do końca… zostajesz z tym lekkim niepokojem. Bo nagle zdajesz sobie sprawę, że to wszystko mogło wydarzyć się naprawdę. Że takie historie nie są aż tak odległe, jak chcielibyśmy wierzyć.
Mateusz
28.03.2026
"Archipelag" to druga część przygód Małgorzaty 'Gerity' Podrzyckiej. Początkowo nie wiedziałem, że 'Przeprawa' będzie miała kontynuację, więc nie spieszyłem się z jej czytaniem. No ale tak się złożyło, że przeczytałem drugi tom praktycznie zaraz po pierwszym - czego zazwyczaj nie robię. Przechodząc już do książki, oś fabuły skupia się na rozwiązaniu zagadki śmierci trzech ofiar. Jedną z nich jest ojciec Jakuba Borunia - naczelnika Gerity przed przenosinami policjantki do wydziału kryminalnego. W toku coraz bardziej rozgałęziającego się śledztwa Podrzycka wraz z Szenfeldem odkrywają coraz więcej interesujących faktów i mniej lub bardziej złożonych powiązań z życia ofiar. Okazuje się, że źródłem wszystkiego mogą być pewne tragiczne zdarzenia sprzed trzydziestu lat... Pisałem już przy innej okazji o tym, że kryminały Marka Stelara są inne niż wszystkie. Ale ta inność podoba mi się. W "Archipelagu" jest, co prawda, mniej historii samych postaci, za to głównym bohaterem jest samo Świnoujście. Miasto położone na ponad czterdziestu wyspach połączonych mostami, które tworzą w jakimś sensie tytułowy archipelag. Autor znów serwuje bardzo dużo retrospekcji. Nie w sensie takim, że jest to opowiadane, tylko takim, że konkretne wydarzenia mają istotny wpływ na to, kim człowiek staje się w późniejszych latach swojego życia. Podejmuje też ważny aspekt chorób neurodegeneracyjnych (Alzheimer) czy psychicznych i tego jak wpływają one na osoby nimi dotknięte, a także na ich najbliższych. I dlatego w przypadku tej książki, tytuł też można rozumieć na dwa sposoby - o pierwszym już wspomniałem, drugi zawarty jest w cytacie na drugim slajdzie. Samą książkę, mimo dłuższych rozdziałów niż w "Przeprawie" czytało mi się dobrze i szybko. Głównie dlatego, że autor ma bardzo lekkie pióro. Wszystkie opisy czy dialogi są naturalne, niewymuszone. Mimo że to kryminał, nie brakuje też miejscami humoru. No i sama zagadka jest też bardziej rozbudowana, co w przypadku tak 'spokojnego' kryminału jest bardzo na plus. Na koniec dwie rzeczy które trochę mnie mierżą. Pierwsza dotyczy zgodności fabularnej. W "Przeprawie" dowiadujemy się, że wypadek Gerity i jej brata Krzyśka miał miejsce prawie trzydzieści lat temu, natomiast w "Archipelagu" jest zdanie, w którym Podrzycka wspomina o wypadku sprzed dwudziestu lat. Druga rzecz to już jest stricte subiektywne odczucie na temat bohaterki. Gerita czasami wydaje mi się zbyt zazdrosna o Szenfelda. Choć z drugiej strony można to złożyć na karb jej wcześniejszych doświadczeń i reputacji komisarza.
czytam_czy_tu
19.04.2026
A co jeśli najtrudniejsze zagadki wcale nie dotyczą zbrodni, tylko naszych własnych emocji i relacji? „Archipelag” Marka Stelara to drugi tom przygód aspirantki Gośki Podrzeckiej i komisarza Pawła Szynfelda i naprawdę dużo dzieje się… między nimi. I to wcale nie jest zarzut 😉Owszem, mamy śledztwo- analizę ostatnich godzin życia nauczyciela, tajemnicze litery „WKU” zapisane na kartce w jego dłoni, a do tego wątek z przeszłością: zaginięcie dziewczynki sprzed lat i śmierć jej matki. Sprawa jest złożona, pełna powiązań i niedopowiedzeń, a policjanci bardzo metodycznie, krok po kroku, składają te wszystkie elementy w całość. Bez fajerwerków, bez pośpiechu, ale z takim spokojem, który przynajmniej mnie totalnie kupuje. Ale… no właśnie. Największą robotę robi tu dla mnie Gośka. Pogubiona, pełna wątpliwości, trochę zazdrosna, trochę niepewna siebie. Bo jak tu uwierzyć, że taki Paweł (wiadomo, piękny i w ogóle) naprawdę może chcieć właśnie jej? I to jej wewnętrzne rozdarcie, budowanie poczucia własnej wartości, mierzenie się z lękami- to wszystko wypada bardzo autentycznie. Ich relacja rozwija się powoli, momentami nieporadnie, ale dzięki temu… prawdziwie. Chwilami miałam ochotę powiedzieć: „Gośka, dziewczyno, ogarnij się”, a za moment tylko jej współczułam. Do tego dochodzą cięższe tematy- choroba Alzheimera, dramatyczna historia dziecka zamkniętego w piwnicy przez niestabilną psychicznie matkę. To wszystko nadaje tej historii dodatkowej głębi i sprawia, że to nie jest „tylko kryminał”. Tytułowy „Archipelag” też nie jest przypadkowy, to piękna metafora ludzi jako wysp, które łączą się relacjami, budując mosty… albo wręcz przeciwnie. 💫Moja ocena: 8/10💫 I może tempo nie powala, ale klimat, emocje i bohaterowie robią tu robotę. A ja najwyraźniej lubię, jak mnie książka nie goni, tylko powoli wciąga.
Czytelniczka Gosia
15.04.2026
Gdy zostają znalezione zwłoki starszego mężczyzny, chorego na alzheimera ojca naczelnika policji w Świnoujścia Jakuba Borunia, aspirant Gośka Podrzycka, zwana Geritą, ma problem. Zwłoki znalazł jej brat Krzysiek, dorosły z umysłem dziecka. Po namowach Krzysiek zaczyna współpracować z rysownikiem, jednak gdy zauważa żonę Borunia, wskazują ją, jako osobę, którą widział niedaleko zwłok. Boruń uważa, że to niemożliwe, przeciwnego zdania jest prokurator, który szybko zatrzymuje żonę komisarza. Prokurator Kierwicz naciska, aby Podrzycka i jej partner komisarz Paweł Szenfeld nie prowadzili sprawy, jednak ci prowadzą ją poza protokołem. Gdy w wyniku pożaru ginie matka dziewczynki zaginionej w latach 90-tych dziewczynki, a na promie do Ystad zostaje zastrzelony znany przedsiębiorca, Podrzycka i Szenfeld odkrywają, że te wszystkie zbrodnie są ze sobą powiązane wydarzeniami sprzed niemal trzydziestu lat. Kto i dlaczego zabił ojca Borunia? Jak jego śmierć łączy się z innymi śmierciami, które nastąpiły po jego zgonie? Czy to przypadek, a może ktoś usuwa świadków? „Archipelag” to druga powieść, w której występuje aspirant Gośka Podrzycka i choć każdą powieść można czytać jako samodzielną powieść, zachęcam do sięgnięcia po Przeprawę. Powieść oprócz wciągającego śledztwa, w którym nic nie jest oczywiste, oferuje też ciekawe wątki obyczajowe. Jak zwykle zacznę od wątków obyczajowych: Znajdziemy tutaj wątek choroby alzheimera, która powoli odbiera choremu wspomnienia. Bardzo spodobała mi się metafora doktora Kujatha, więc pozwólcie, że ją zacytuję: „Otóż pamięć ludzką można porównać do archipelagu. Mnóstwo rozdzielonych wodą wysp i wysepek, które połączone są mostami. I o te właśnie mosty chodzi. Oraz o wodę. Bo wspomnienia są jak wyspy i to wszystko, co przechowuje nasza pamięć, a czego nauczyliśmy się przez całe życie. Zaś mosty to komunikacja między wyspami, a więc coś, co powoduje, że przywoływanie wspomnień i wykorzystywanie nabytych umiejętności są logiczne i mają sens. W przypadku choroby alzheimera te mosty są nieubłaganie niszczone przez chorobę i nie da się ich już odbudować. Pozostaję te wyspy, niezależne i odosobnione, ale one też w końcu zostaną zalane i nie zostaje już nic.” Metafora archipelagu odnosi się w tej powieści nie tylko do pamięci, ale również kryminalnej zagadki – każda zbrodnia to swoista wyspa, a mosty, to ludzie, którzy te zbrodnie łączą. Oczywiście, jako że akcja toczy się w Świnoujściu, które położone jest w sumie na 44 wyspach i wysepkach, tytuł „Archipelag” również koresponduje z tymże miastem. Wśród wątków obyczajowych znajdziemy również zdradę małżeńską i jej konsekwencje, zaburzenia psychiczne rodzica, które wpływają na dziecko. W powieści kontynuowany jest wątek niepełnosprawności intelektualnej Krzyśka (jak do niej doszło, dowiecie się z „Przeprawa”). Wątki obyczajowe przeplatają się z prowadzonym śledztwem i są jego integralną częścią, czy to jako część kryminalnej intrygi, czy to jako część życia osobistego bohaterów. Sama intryga kryminalna, jak wspomniałam, nie tylko interesująca, ale i przywołująca odrobinę historii, zwłaszcza czas przemian lat 90-tych. Przedstawienie rosnącej przestępczości, czy nieudolności policji, która bardziej przejmowała się zmianami w swoich strukturach, niż bezpieczeństwem obywateli, było interesującym i nietuzinkowym zabiegiem. Autor zaczerpnął kilka inspiracji z prawdziwych wydarzeń i idealnie wplótł je w fabułę. Sama akcja powieści jest dynamiczna i logicznie poprowadzona. Bohaterowie, zwłaszcza główni, czyli Gośka i Szenfeld, wykreowani realistycznie, nieidealni, ze swoimi traumami. Jeśli szukacie wciągającego kryminału, ze zbrodniami, których źródeł trzeba szukać w czasie przemian ustrojowych lat 90-tych, w której nic nie jest oczywiste, to ta powieść jest dla Was. Ostrzegam lojalnie: jak zaczniecie czytać, tak nie odłożycie, dopóki nie przeczytacie ostatniego zdania.
czytanie.na.platanie
13.04.2026
„Archipelagu”, drugiej część cyklu kryminalnego z aspirant Gośką Podrzycką i komisarzem Pawłem Szenfeldem, wyczekiwałam niczym zmarzluch wiosny po długiej zimie. Pierwszy tom, czyli „Przeprawa”, zachwycił mnie nie tylko nietuzinkową bohaterką, ale też zawiłą intrygą i barwnym tłem społecznym, stawiając poprzeczkę bardzo wysoko. Nie miałam jednak najmniejszych wątpliwości, że autorowi uda się ją przeskoczyć! Wracamy do Świnoujścia, gdzie dochodzi do trzech z pozoru zupełnie niepasujących do siebie zdarzeń kryminalnych. Czy jednak zab0jstwo dwóch mężczyzn i podpalenie z ofiarą śmiertelną w tak krótkim czasie mogą nosić znamiona czystego przypadku? Gośka Podrzycka, świeża w wydziale kryminalnym, współpracując z Pawłem, zaskakuje swoją przenikliwością i dociekliwością w sprawdzaniu szczegółów. To dzięki temu z mgły stopniowo zaczynają wyłaniać się mroczne echa przeszłości. Nigdy niewyjaśnione zaginięcie dziewczynki sprzed lat oraz brutalny napad na bank z tego samego okresu wydają się początkowo strzałami w ciemno. W tej zawiłej sprawie mamy bowiem mnóstwo domysłów i hipotez, a niewiele twardych dowodów. Zwykle podczas lektury kryminałów szybko klarują mi się jakieś podejrzenia, ale tutaj do samego końca nie domyśliłam się, kto jest sprawcą! Na szczęście ten policyjny duet naprawdę się sprawdza. Pytanie tylko, czy pozostaną partnerami również w życiu? Zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać, bo ich relacja przechodzi na inny poziom, przypominając niemal stateczny związek. Wręcz trochę brakowało mi przekomarzań z początkowej fazy ich znajomości, ale ta naturalna kolej rzeczy świadczy o autentyzmie wykreowanych postaci. Choć nadal czuć między nimi świetną chemię, to zatruwa ją narastające uczucie, czasem wręcz irracjonalnej, zazdrości. Łatka, która przylgnęła do Pawcia, i brak pewności siebie Gośki zdecydowanie tu nie pomagają. Czy jej obawy są słuszne, czy po prostu ocenia partnera przez pryzmat krzywdzących stereotypów? Ja już wytypowałam odpowiedź i jestem bardzo ciekawa, czy pokryje się z wizją autora. O tym przekonam się dopiero w kolejnym tomie, którego już z niecierpliwością wyczekuję. A jeśli i Wy lubicie sięgnąć inteligentny kryminał z tajemnicami z przeszłości, fenomenalnym tłem obyczajowym (również z okresu transformacji) i bohaterami z krwi i kości, to „Archipelag” jest tytułem, którego po prostu nie możecie przegapić. Bierzcie w ciemno, bo autor po raz kolejny udowadnia, że pisze na absolutnie najwyższym poziomie.
Beata
22.04.2026
Nie będę się już rozwodzić nad tym jak bardzo lubię twórczość Marka Stelara i przejdę od razu do jego najnowszej książki czyli kontynuacji serii z Małgorzatą Podrzycką. Archipelag, bo tak jest zatytułowana druga część cyklu rozpoczyna się jesienią 2024 roku w Świnoujściu, kiedy w pobliżu granicy zostają znalezione zwłoki starszego mężczyzny. Jak się okazuje, jest to ojciec miejscowego podkomisarza. Podrzycka i Szenfeld odtwarzają w miarę dokładnie ostatnie godziny znanego i szanowanego nauczyciela i skupiają się nad rozszyfrowaniem tajemniczych trzech liter, które napisał na kartce. Wkrótce na promie do Ystad zostaje zastrzelony znany przedsiębiorca, a pożar altany odkrywa zwłoki kobiety, która w latach 90 zgłosiła zaginięcie swoje kilkuletniej córeczki. Wszystkie ślady prowadzą do tragedii sprzed prawie 30 lat. Przed naszymi bohaterami szykuje się podróż w przeszłość, a tam czekają kolejne pytania... W Archipelagu Marek Stelar zagłębił się w analizę zła, które coraz bardziej panoszy się wśród ludzi i staje się codziennym elementem życia. Pokazuje też, że tak naprawdę tylko od nas samych zależy czy damy mu się porwać. Widzimy też co może się wydarzyć, kiedy szeroko pojęte zło wymyka się spod kontroli i staje się przewodnikiem po ciemnej stronie ludzkiej natury. Bardzo podoba mi się sposób poprowadzenia tej powieści.Wbrew pozorom, prowadzone śledztwo nie jest najważniejsze.Ono skupia wokół siebie ważne tematy i problemy, a zarazem wciąga czytelnika w głąb tej historii. Im bardziej się w nią zanurzymy, tym mocniej nas poruszy. Kolejny raz nie brakuje tutaj typowo życiowych sytuacji. Chociażby tego, że Małgorzata jest jedyną opiekunką swojego brata, młodego człowieka z niepełnosprawnościami. Autor pokazuje jak mocno takie życie odbija się na relacjach, na związkach, na pracy zawodowej i codzienności.Bez lukru, bez upiększeń, po prostu życie, któremu trzeba stawić czoła na wielu poziomach. Co najbardziej porusza w Archipelagu? Według mnie to dopadająca człowieka bezradność w starciu ze złem. Bezsilność i niemoc, a nawet rezygnacja kiedy tarcza, którą chcemy się chronić, pęka rozpadajac się pod naporem brutalnego przeciwnika. Kolejny raz ogromne ukłony i brawa dla autora za książkę, która opowiada znacznie więcej niż tylko historię o popełnionych zbrodniach. Stelar jak mało kto potrafi pisać o ludziach.
Heather
14.04.2026
Niepokojąca opowieść o przekraczaniu ludzkich granic, w której główną rolę odegrają silne emocje. Marek Stelar nie zwalniając tempa snuje fabułę, w której wszystko może się wydarzyć. Typowy kryminał z nietypową ścieżką. Jest zbrodnia, jest morderca, jest też labirynt niewiadomych po którym kluczymy z rosnącą przyjemnością. Każde nasze założenie zostaje szybko rozwiane przez nieoczekiwane zwroty akcji a wiszące w powietrzu tajemnice jedynie podsycają gęstą atmosferę. Autor kontrolując rozpętany chaos pokazuje jak wielką dysponuje wyobraźnią i jak umiejętnie potrafi przedstawić skomplikowany szereg wydarzeń bazując na realności, odnosząc się do prozy życia, budując złożone sylwetki bohaterów. Wszystko rozpoczyna się w 2024 roku, w Świnoujściu. To klimatyczne miasto będzie tłem szokujących wydarzeń. Najpierw ktoś odnajdzie zwłoki ojca tamtejszego podkomisarza, później na promie ginie znany przedsiębiorca. Mnożą się niewiadome, umiera następna osoba a pętla niebezpieczeństwa zaciska się szybko i mocno. Wydaje się, że odpowiedzi na pytania należy szukać w przeszłości, ale jak tego dokonać, gdy nie żyją wszyscy ci, którzy mogli coś wiedzieć? Dużo wątków, dużo wydarzeń, świadome poprowadzenie ciągu przyczynowo-skutkowego. Fabuła utrzymana na ramach typowych dla gatunku może pochwalić się dużą dynamiką, brakiem przegadanych momentów oraz silnym wątkiem psychologicznym, gdy w grze pojawią się trudne decyzje oraz ich potencjalne konsekwencje. Jednocześnie otrzymujemy możliwość rozłożenia sylwetek bohaterów na czynniki pierwsze, analizujemy ich działania, doszukujemy się odpowiedzi ukrytych pomiędzy wierszami, na własną rękę prowadzimy śledztwo, by spróbować wytypować podejrzanego. Zabawa jest przy tym wyborna, ponieważ Stelar sięga po ciekawe treści, podważa kwestie moralne, uderza w przeszłość, której tajemnice miały zostać głęboko pogrzebane i wprowadza niepokój idealnie dopełniający całości. Warto zarezerwować dla lektury spokojne popołudnie, ponieważ wciąga na całego i wymaga sporego skupienia. Autor bawiąc się licznymi motywami prowadzi nas przez złożoną, wielowymiarową przygodę ze strony na stronę nabierającą rozpędu. To rasowy kryminał pisany wprawną ręką, w którym nie brakuje wrażeń, adrenaliny oraz ślepych zaułków pełnych niebezpieczeństw. Jesteście na to gotowi? Zdecydowanie polecam!
Agnieszka
10.04.2026
Przygodę z mrocznym, kryminalnym obliczem twórczości Marka Stelara rozpoczęłam od serii z Gośką Podrzycką. I cieszę się, że z tym cyklem jestem od początku - „Przeprawa” była wstępem tworzącym stabilny obyczajowy fundament, a „Archipelag” to tom, w którym autor wchodzi na wyższy poziom budowania napięcia. Zaczęło się dość klasycznie, jak to często bywa w kryminałach - od przypadkowego odkrycia zwłok starszego mężczyzny. Szybko okazało się, że ofiara to ojciec policjanta, a śledztwo zamiast iść do przodu, rozeszło się w kilku kierunkach jednocześnie. I właśnie ten moment mnie kupił, bo lubię, gdy autor rozrzuca tropy, a ja próbuję je zebrać, zanim zrobią to śledczy. A śledczych mamy tu bardzo zgranych - duet Gośka Podrzycka i Paweł Szenfeld to para nie tylko w pracy, ale też w życiu. Obserwowałam ich relację, ale na szczęście wątek romansowy nie przytłaczał fabuły, a dodawał lekkiego oddechu od zbrodni. Sama zagadka kryminalna była dokładnie taka, jak lubię - wiele ofiar, na pierwszy rzut oka zupełnie sobie obcych (starszy nauczyciel z Alzheimerem, przedsiębiorca ginący na promie czy kobieta, która straciła dziecko lata temu…). Ale tylko na pierwszy rzut oka, bo jednak coś ich spajało - coś co prowadziło prosto w przeszłość, do wydarzeń sprzed niemal trzydziestu lat. Lubię, gdy intryga w kryminałach jest wielowątkowa i sięga w mroczną przeszłość. Motyw wracającej przeszłości zawsze działa na moją wyobraźnię i tutaj był poprowadzony naprawdę interesująco - dramat sprzed lat domagał się odkrycia wszystkich kart. Bardzo podobało mi się, jak autor splatał historie wszystkich bohaterów, choć początkowo zupełnie na to się nie zanosiło. Z każdą kolejną stroną widziałam jednak, jak tworzą jeden, spójny obraz. Tytułowy „archipelag” nabrał wtedy dla mnie konkretnego znaczenia - ludzie byli wyspami, a mostami ich wspólne historie. Myślę, że to dobra książka dla lubiących kryminały spokojniejsze, bardziej analityczne niż pędzące „na łeb, na szyję”. Jeśli lubicie łączyć fakty, wracać myślami do wcześniejszych scen i odkrywać, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość, to tutaj się odnajdziecie. A w pełni wkręcicie się w tę historię po przeczytaniu wcześniejszego tomu.
Zaczytany Krzysiu i Małgosia
25.04.2026
📚ARCHIPELAG 🖋 @marekstelar @wydawnictwofilia @filiamrocznastrona 🔹🔸🔹🔸🔹🔸 „Archipelag” Marka Stelara to kryminał, który nie tylko angażuje zagadką, ale też uderza w coś znacznie głębszego, w relacje między ludźmi, które bywają równie kruche jak mosty łączące samotne wyspy. Wracamy do Świnoujścia, gdzie śledztwo rozpoczyna się od śmierci starszego mężczyzny. Szybko okazuje się, że to sprawa bardziej osobista, niż mogłoby się wydawać. Aspirant Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld wchodzą w historię pełną niedopowiedzeń, tropów prowadzących donikąd i sekretów, które przez lata czekały na ujawnienie. A gdy pojawiają się kolejne ofiary, napięcie rośnie z każdą stroną. Najbardziej ujęło mnie to, jak autor prowadzi fabułę. Nic nie jest tu podane wprost. Każdy element układanki trzeba samemu dopasować, a kiedy już wydaje się, że wszystko zaczyna mieć sens, pojawia się kolejny zwrot, który wywraca wcześniejsze założenia do góry nogami. Dawno nie miałem kryminału, który tak skutecznie wyprowadzałby mnie w pole. Ogromnym atutem tej historii są bohaterowie. Podrzycka i Szenfeld to duet, któremu naprawdę chce się kibicować. Są autentyczni, momentami pogubieni, ale jednocześnie zdeterminowani, by dotrzeć do prawdy. Ich relacja dodaje całej historii dodatkowej głębi i sprawia, że to nie tylko kryminał, ale też opowieść o zaufaniu, emocjach i tym, jak przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. Klimat powieści jest gęsty i momentami wręcz duszny. Czuć tu nadmorską aurę, chłód jesieni i napięcie unoszące się w powietrzu. To wszystko sprawia, że czytając, miałem wrażenie, jakbym sam uczestniczył w tym śledztwie. A zakończenie? Zaskoczyło mnie kompletnie. To jeden z tych finałów, który zmusza do zatrzymania się na chwilę i przemyślenia wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej. Jeśli lubisz kryminały, które oprócz zagadki oferują coś więcej, emocje, relacje i historię, która zostaje w głowie na dłużej, „Archipelag” jest książką, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @wydawnictwofilia #archipelag #marekstelar #kryminał #polskikryminał #czytambolubię
Karolina Radlak
08.04.2026
Nie każdy jest kowalem swojego losu, warunki, w których dorastamy, na pewno mają wpływ na to, kim stajemy się w przyszłości, ponieważ ktoś może opływać w luksusy, a znowu ktoś inny nie wiedzieć czym jest normalne, samodzielne życie. Aspirant Małgorzata Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld dostają do zbadania nową sprawę śmierci tajemniczego mężczyzny, którego ciało znaleziono w lesie, bardzo szybko okazuje się, że denat to ojciec miejscowego podkomisarza. Z czasem trupów zaczyna przybywać, a są nimi starsza kobieta oraz miejscowy przedsiębiorca, trzy osoby całkiem inne, nieznające się wzajemnie, a jednak wskazówki, które zaczynają składać się w całość, pokazują, że jednak coś ich łączy. Archipelag to książka, którą można czytać osobno, ale fajnie jest znać poprzednią część, w której poznaliśmy już bohaterów, którzy występują również tutaj, dzięki czemu wiemy już coś o ich życiu oraz znamy ich charaktery. Gośka i Paweł zdecydowali się na związek, ale dość specyficzny, ponieważ nie mieszkają ze sobą, ale lubią swoje towarzystwo zarówno w pracy, jak i poza nią. Kiedy pojawia się temat byłej partnerki komisarza, wkracza zazdrość, którą kobieta próbuje maskować przesadnym zaprzeczeniem oraz agresją słowną, ale jest to dość zabawne. Mamy tutaj kilka osobnych historii różnych bohaterów, które łączą się w całość, mnie jedna z nich mocno zszokowała, ale zdradzenie która, nie jest tutaj dobre, ponieważ wolę, żeby każdy mógł podczas czytania sam poczuć te emocje, kiedy wszystko staje się jasne. Z pewnością mogę powiedzieć, że jest to kolejna seria, która mocno mnie wciągnęła, uwielbiam takie kontynuacje, gdzie dostajemy nową sprawę, więc spokojnie osoby, które nie znają poprzednich historii, mogą ją czytać, ale jednocześnie wierni fani mogą zobaczyć co dzieje się dalej u ich ulubionych bohaterów. Ta historia obnaża ludzkie słabości i pokazuje, że niektórzy dla pieniędzy są w stanie zabić nawet najbliższych, co jest straszne, ale niestety prawdziwe. Już nie mogę doczekać się kolejnych części tej serii, która porusza trudne tematy i bardzo nieszablonowe, dzięki czemu mocno zapadają one w pamięć.
Anonim
25.04.2026
Druga część serii, na którą czekałam z ogromną ciekawością. Tym razem autor zabiera nas do mrocznego, jesiennego Świnoujścia i już od pierwszych stron udowadnia, że potrafi budować napięcie jak mało kto. To coś więcej niż klasyczny kryminał. Historia przyciąga nie szybkim tempem, a tajemniczą atmosferą - gęstą, chłodną jak nadmorska mgła. 🌊🌫 To opowieść, która zamiast pędzić, powoli zaciska pętlę, zmuszając do uważnego łączenia faktów. Jej siła tkwi w spokojnej, metodycznej narracji i bohaterach dalekich od ideału. Motyw ludzi jako wysp połączonych kruchymi mostami relacji idealnie oddaje charakter tej historii - pełnej samotności, winy i prób odnalezienia drogi do drugiego człowieka. • Jesień 2024 roku i miasto, które zamiast spokojnego kurortu pokazuje dużo mroczniejsze oblicze. W pobliżu granicy zostają znalezione zwłoki starszego mężczyzny - ojca miejscowego podkomisarza, który chorował na Alzheimera i zniknął spod opieki córki. Już sam sposób, w jaki ułożono ciało, daje do zrozumienia, że to nie był przypadek. Gośka Podrzycka i Paweł Szenfeld zaczynają składać w całość jego ostatnie godziny, ale szybko okazuje się, że ta sprawa sięga znacznie dalej. Pojawiają się kolejne tragedie: śmierć na promie do Ystad i pożar, który również zbiera swoje żniwo, a wszystko zaczyna łączyć się w jedną, coraz bardziej niepokojącą historię. Im głębiej w przeszłość sięgają śledczy, tym wyraźniej widać, że ktoś bardzo pilnował, żeby pewne rzeczy nigdy nie wyszły na jaw. • Kryminał, który zdecydowanie trzyma poziom, a momentami nawet go przewyższa względem pierwszej części. 👌 Najbardziej urzekło mnie połączenie intrygi z przeszłością, która jak to często bywa, nie daje o sobie zapomnieć. Autor świetnie pokazuje, jak dawne wydarzenia wpływają na teraźniejszość i jak cienka jest granica między prawdą a tym, co przez lata uznawano za zamknięte. 😨 Dużym plusem są też bohaterowie, Gośka i Szenfeld to duet, który po prostu działa. Ich relacja i sposób prowadzenia śledztwa nadają tej historii dodatkowej głębi. Serdecznie polecam! 📚🔥 • Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwofilia . ❤️
Anonim
02.04.2026
Są historie, które nigdy się nie kończą — tylko czekają, aż ktoś zacznie zadawać właściwe pytania. Czasem wystarczy jedno ciało, jeden ślad, by z pozoru zamknięta przeszłość zaczęła pękać, odsłaniając to, co przez lata było skrzętnie ukrywane. Ludzie rozchodzą się, zmieniają życie, zrywają kontakty… ale pewne rzeczy nie znikają — układają się w cichy, niepokojący archipelag wspomnień, win i tajemnic. I prędzej czy później ktoś będzie musiał zbudować mosty, by po nich przejść i połączyć wszystko w całość. „Archipelag” autorstwa Pana Marek Stelar to kolejna powieść kryminalna z domieszką sensacji, w której mam przyjemność towarzyszyć aspirant Gośce Podrzyckiej i komisarzowi Pawłowi Szenfeldowi. Tym razem historia skupia się na śledztwie prowadzonym przez policjantów, których drogi — zawodowe i prywatne — zaczynają się splatać w trakcie pracy nad skomplikowaną sprawą. Punktem wyjścia jest odnalezienie ciała oraz tropy prowadzące do wydarzeń sprzed lat, związanych z grupą ludzi, których losy dawno się rozproszyły — tytułowy „archipelag” to właśnie zbiór tych odrębnych historii. Podrzycka, metodyczna i zdystansowana, oraz bardziej impulsywny Szenfeld stopniowo odkrywają, że ofiara i podejrzani byli powiązani dawną relacją. Ofiarą okazuje się starszy mężczyzna cierpiący na chorobę Alzheimera, którego syn jest oficerem policji w Świnoujściu. Na podstawie zeznań świadka i zgromadzonych dowodów zatrzymana zostaje synowa ofiary. Na jaw wychodzi, że nie utrzymywała ona dobrych relacji z teściem. Czy jednak sam ten fakt wystarczy, by uznać ją za winną? Szenfeld i Podrzycka postanawiają przyjrzeć się sprawie dokładniej i sprawdzić, czy wszystkie wątpliwości rzeczywiście zostały rozwiane. W toku dochodzenia na światło dzienne wychodzą szczegóły sięgające lat dziewięćdziesiątych: ukrywane tożsamości, zerwane więzi, dawne konflikty oraz narastające przez lata poczucie winy. Każdy z bohaterów tej układanki skrywa fragment prawdy, a dopiero ich zestawienie pozwala odtworzyć wydarzenia prowadzące do zbrodni. Polecam‼️
Czytadła i czekadełka
30.06.2026
Marek Stelar w „Archipelagu” rzuca czytelnika w gęsty, jesienny klimat Świnoujścia. To nie jest powieść o wakacyjnym kurorcie, lecz o miejscu, gdzie granica państwowa jest równie niejasna, jak moralne wybory bohaterów. Autor wychodzi od metafory: ludzie są jak wyspy, a nasze relacje to kruche mosty. W tej książce jednak te mosty zaczynają płonąć jeden po drugim, bo ktoś postanowił rozliczyć się z długiem zaciągniętym blisko trzydzieści lat temu. Punkt wyjścia jest klasycznie mocny – śmierć ojca miejscowego funkcjonariusza uruchamia lawinę zdarzeń. Stelar sprawnie tka intrygę, łącząc współczesne zgony z echem tragedii z lat dziewięćdziesiątych. Śledczy, aspirat Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld, działają w atmosferze ciągłego zagrożenia. Dynamika ich pracy przypomina wyścig: każde odkrycie jest okupione kolejną śmiercią, co sprawia, że pytania o to, kto przeżyje, by dokończyć opowieść, stają się ważniejsze niż samo rozwiązanie zagadki. Największym atutem tej historii jest postać Podrzyckiej. To bohaterka, która nie próbuje przypodobać się czytelnikowi. Nie jest nieomylnym gliną z pierwszych stron gazet, lecz osobą pełną skaz, z bagażem problemów, które sprawiają, że czujemy jej autentyczność. Nawet jeśli czytelnik sięga po „Archipelag” bez znajomości pierwszego tomu, szybko zrozumie, że ma do czynienia z postacią „niekryształową”, której słabości są tak samo istotne, jak prowadzone przez nią dochodzenie. „Archipelag” to powieść wyważona. Nie znajdziemy tu literackich fajerwerków czy przekombinowanej formy – Stelar stawia na solidne rzemiosło. To kryminał, który czyta się z satysfakcją dzięki przemyślanej sieci powiązań i nieoczywistemu finałowi, jednak bez pretensji do bycia arcydziełem. To lektura dla tych, którzy cenią w kryminałach „ludzki” wymiar – zarówno w sposobie prowadzenia śledztwa, jak i w konstrukcji bohaterów. Historia, która nie musi krzyczeć, by zostać zauważoną, a po prostu dobrze spełnia swoją rolę wciągającej zagadki z „duszą”, ten tom będzie trafnym wyborem.
Patrycja Kunicka
07.04.2026
Jesień 2024 roku, Świnoujście. W pobliżu granicy odnalezione zostają zwłoki starszego mężczyzny. Szybko okazuje się, że jest to ojciec miejscowego podkomisarza. Aspirant Podrzycka i komisarz Szenfeld próbują analizować ostatnie godziny mężczyzny. Gdy giną kolejne osoby, w tym znany przedsiębiorca i matka zaginionej w latach dziewięćdziesiątych dziewczynki, śledczy odkrywają, że wszystkie ofiary łączą wydarzenia sprzed prawie trzydziestu lat. "Archipelag" Marka Stelara to jedna z tych książek, które czyta się z ogromną przyjemnością. Bardzo lubię twórczość Autora i sięgając po jego książki wiem, że znajdę w nich solidnie opowiedzianą historię, dobrze poprowadzone śledztwo i bohaterów z krwi i kości. I dokładnie tak też było tutaj. Od początku wciągnął mnie klimat tej powieści. Dużym plusem książki są dla mnie bohaterowie. Gośka Podrzycka i Paweł Szenfeld to duet, który nie próbuje na siłę być efektowny i właśnie dlatego tak dobrze się sprawdza. Są wiarygodni, momentami zmęczeni, czasem niepewni, ale cały czas skupieni na sprawie. Największą siłą książki jest sposób, w jaki Autor splata teraźniejszość z przeszłością. Wątek tragedii sprzed niemal trzech dekad nie jest jedynie tłem, a staje się osią całej opowieści. Stelar pokazuje, jak dawne wydarzenia potrafią wpływać na życie kolejnych pokoleń. Bardzo doceniam sposób, w jaki Stelar prowadzi narrację. Nie spieszy się, ale też nie pozwala się nudzić. Każdy rozdział coś wnosi. W "Archipelagu" zamiast taniej sensacji dostajemy stopniowo budowane napięcie, które narasta wraz z każdym kolejnym odkryciem. Finał nie tylko przynosi odpowiedzi, ale też zmusza do refleksji nad naturą sprawiedliwości i granicami odpowiedzialności. "Archipelag" to kryminał dojrzały, dobrze napisany i wciągający. To nie tylko historia o śledztwie, ale przede wszystkim o ludziach uwikłanych w wydarzenia, których konsekwencji nie da się uniknąć. Marek Stelar udowadnia, że polska literatura kryminalna może być jednocześnie wciągająca i refleksyjna. Ja polecam!
kamilamielno
25.03.2026
Kiedy sięgałam po tę książkę, nie spodziewałam się, że tak bardzo wejdzie mi pod skórę. Klimat jest gęsty, mroczny i wilgotny jak morska mgła, a już od pierwszych stron czułam, że to nie będzie zwykły kryminał. To podróż w miejsce, gdzie każdy ma coś na sumieniu. Marek Stelar po raz kolejny udowadnia, że mistrzowsko buduje napięcie. Nie jest to pogoń za sprawcą w klasycznym stylu – to raczej powolne odkrywanie ludzkich sekretów, które latami gniją pod powierzchnią. Akcja nie pędzi na złamanie karku, ale wciąga bez reszty. Każdy rozdział dokłada kolejną układankę, a ja nie mogłam przestać przewracać stron. Autor ma absolutny dar do tworzenia postaci skomplikowanych, brudnych i niejednoznacznych. W "Archipelagu" nie znajdziesz typowego "dzielnego policjanta" i "bezwzględnego mordercy". Granice między dobrem a złem są tu tak rozmazane, jak linia horyzontu podczas sztormu. Bohaterowie to zdecydowanie najmocniejszy punkt. Nie ma tu czarno-białych postaci. Są popękane, zmęczone życiem, często niesympatyczne, ale przez to przeraźliwie prawdziwe. Ich emocje, strach, desperacja – czuć je na własnej skórze. Płakać nie płakałam, ale w środku czułam ten specyficzny ciężar, który zostaje na długo po zamknięciu książki. Styl autora jest jak solidny, dobrze skrojony płaszcz – prosty, ale trzyma w ryzach całą tę mroczną historię. Dialogi są wciągające. Dla kogo jest „Archipelag”? Dla tych, którzy lubią kryminały psychologiczne z duszą, gdzie trup nie jest najważniejszy, a liczy się „dlaczego”. Jeśli lubicie styl Katarzyny Bondy albo mroczne thrillery z pomysłem, to będzie to strzał w dziesiątkę. Idealna na wiosenne wieczory, kiedy za oknem wieje wiatr. Moja ocena: 9/10 🌟 (jedną gwiazdkę odejmuję za momentami bardzo powolne tempo w środkowej części, ale rekompensuje to genialne zakończenie). A Wy, znacie tę książkę? A może macie swojego faworyta wśród książek Marka Stelara? Dajcie znać! 👇 BRUNETTE BOOKS
uwAga
03.04.2026
Czasem trafia się książka, po której nie musimy zastanawiać się nad sięgnięciem po kontynuację. Tak właśnie było u mnie po „Przeprawie” – historii, która wciągnęła mnie bez reszty i zostawiła z poczuciem, że chcę więcej. "Archipelag" możecie czytać jednak również wtedy, gdy nie znacie "Przeprawy". Akcja toczy się w Świnoujściu, gdzie w pobliżu granicy odkryte zostaje ciało mężczyzny, a śledztwo szybko przestaje być prostą sprawą. Kolejne tropy prowadzą w różnych kierunkach, pojawiają się nowe ofiary, a sprawa zaczyna sięgać znacznie głębiej, niż mogłoby się początkowo wydawać – aż do wydarzeń sprzed lat, które wciąż rzucają cień na teraźniejszość. Tajemnicza karteczka z trzema literami: WKU. Co może oznaczać? Dlaczego jej właściciel zginął? Marek Stelar kolejny raz sprawił, że całkowicie zanurzyłam się w przedstawionej historii. Świat wokół przestawał istnieć, a ja myślami ciągle wracałam do opisywanych wydarzeń. Przypomniał mi, za co tak bardzo lubię kryminały – i wcale nie chodzi tu o brutalność, bo „Archipelag” nią nie epatuje. Napięcie budowane jest subtelniej – poprzez atmosferę, niedopowiedzenia i stopniowe odkrywanie zależności. Wątków jest tu sporo, więc trzeba zachować skupienie, by nie pogubić się w relacjach między bohaterami i w kierunkach, które obiera śledztwo. Przyznam, że zdarzały się momenty, kiedy musiałam cofnąć się o kilka stron – jedno przeoczone zdanie potrafiło zmienić sposób postrzegania sytuacji. I choć chwilami bywa to wymagające, doceniam kunszt autora w konstruowaniu niezwykle ciekawej historii, w której nic jest jest oczywiste i przewidywalne. To nie jest jedynie kryminalna zagadka. To opowieść o ludziach i konsekwencjach ich decyzji. Ja się wciągnęłam, więc i Wam ją polecam. 👍 Cieszę się, że to jeszcze nie koniec tej serii.
BARBARA
07.04.2026
⭐️RECENZJA⭐️ "Archipelag" to drugi tom o aspirant Gośce Podkrzyckiej oraz o komisarzu Pawle Szenfeldzie. Cała historia miała w sobie wiele nutek niepewności oraz zagmatwania, dając mi tym samym ogrom emocji. Autor @marekstelat skupił się tutaj głównie na kryminalnej zagadce, która miała swój początek w przeszłości, jednakże to wychodziło stopniowo. Wszystko zostało okraszone mega klimatem oraz tym, co przyciągało mnie i wciągało w macki zła. Nie było chwili, która by mnie nudziła, lub którą uważałabym za bez sensu. Akcja goniła akcję, a jej zwroty powodowały zawrót głowy oraz papkę z mózgu, poprzez to, co wychodziło. Ja jestem mega zadowolona z całej fabuły, którą tutaj dostałam! 😁 Brawo! 😎 Co, do kreacji bohaterów, to uważam, że każdy z nich miał to coś w sobie. Zarówno Gośka Podkrzycka, jak i Paweł Szenfeld to policjanci, którzy mieli w sobie ogrom siły oraz determinacji, żeby dociec prawdy odnośnie swojego śledztwa. Ich emocje były wyczuwalne z każdą czytaną stroną, ale także i namacalne. Polubiłam ich i kibicowałam im. Inne postacie także zostały świetnie wykreowane i wlały w tę lekturę wiele rzeczy. Brawo! 😎 Zakończenie rozwaliło mi łeb, zbiło mnie z tropu i spowodowało, że szczękę zbierałam i nadal zbieram z podłogi do teraz! Ucieszył mnie także fakt, że pisarz nie poszedł po najmniejszej linii oporu, ale dał końcówkę, która zszokowała mnie i zaskoczyła tym, co wyszło. Także, zostały dokończone te rozpoczęte wątki, co dało mi jasny oraz klarowny obraz całości. Brawo! 😎 "Archipelag" to godny kryminał, który polecam każdemu fanowi tego gatunku. Myślę, spodoba się Wam tak samo, jak mi! Polecam! 😎 😱🤯 Współpraca barterowa z @filiamrocznastrona 💚
KarolaCzyta
02.04.2026
✨Nadmorskie miejscowości jako tło wydarzeń w książkach ? Jesteście na tak??✨ Ja bardzo lubię jak akcja powieści dzieje się nad morzem Bałtyckim, a jak jeszcze byłam w tej miejscowości to już w ogóle łatwiej jest mi się wczuć w klimat książki. Razem z bohaterami najnowszej książki Marka Stelara ,,Archipelag’’ wyruszamy w podróż prosto do Świnoujścia… Gdy w Świnoujściu zostają odnalezione zwłoki starszego mężczyzny, szybko okazuje się, że jest to ojciec podkomisarza z miejscowego posterunku policji. Mężczyzna miał przy sobie tajemniczą notatkę. Podrzycka i Szenfeld rozpoczynają śledztwo i starają się odkryć co się wydarzyło .. ,,Archipelag’’ to druga część cyklu z aspirant Małgorzata Podrzycką i dokładnie tak jak pierwsza książka z tej serii oczarowała mnie swoim klimatem i atmosferą. Do rozwiązania mamy nie jedno, a aż trzy morderstwa, więc dzieje się naprawdę sporo i wielotorowo. Bardzo cenię sobie takie skomplikowane i nieoczywiste kryminały, które zmuszają czytelnika do ciągłego analizowania sytuacji i podważania swoich teorii, co do rozwiązania zagadki kryminalnej. Oprócz warstwy kryminalnej ,,Archipelag” to również thriller psychologiczny, w którym wykreowane postacie są złożone i niejednoznaczne. Postać głównej bohaterki polubiłam już w pierwszej części, a teraz się tylko w tym utwierdziłam ;) Wielowątkowa fabuła, świetne postacie i dialogi, a do tego nieoczywiste zagadki kryminalne sprawiają, że od tej historii ciężko się odrętwiać :) czekam na kolejne części ! Polecam 8/10 Za egzemplarz otrzymany w ramach współpracy barterowej dziękuję wydawnictwu
Jola
24.04.2026
A więc pamięć ludzką można porównać do archipelagu. Bo wspomnienia są jak wyspy i to wszystko co przechowuje nasza pamięć, a czego nauczyliśmy się przez całe życie. Zaś mosty to komunikacja między wyspami ,a więc coś co powoduje, że przywoływanie wspomnień i wykorzystywanie nabytych umiejętności są logiczne i mają sens " "Archipelag" Marek Stelar W Świnoujściu zostają znalezione zwłoki starszego mężczyzny. Okazuje się,że to emerytowany nauczyciel i do tego ojciec naczelnika. Spirala śmierci zaczyna przyspieszać- w altanie w wyniku pożaru ginie matka zaginionej przed laty dziewczynki a na promie do Ystad zostaje zamordowany znany przedsiębiorca. Sprawy z pozoru osobne ,zdają się w jakiś sposób ze sobą łączyć. Czy duet Podrzycka & Szenfled rozwiążą zagadkę? Czekałam na kontynuację losów twardej babki jaką jest Podrzycka . I tym razem bohaterka ma nielada zagadkę do rozwiązania. Historia wielowątkowa z mocnym echem wydarzeń z przeszłości sprzed niemal 30 lat. Styl Marka Stelara ma to do siebie ,że jak już wciągnie to na całego a czytanie staje się czystą przyjemnością, wręcz ucztą literacką. Historia ma wyraźnie odczuwalny klimat tajemniczość. Zawiera zarówno elementy typowego kryminału jak i elementy mocno emocjonalne. Autor skrupulatnie dozuje napięcie . Sama fabuła nie pędzi specjalnie szybko, jednakże w tym przypadku absolutnie nie był to minus- wręcz czas na własne przemyślenie i skupienie - zwłaszcza, że ważność każdego z wątków jest kluczowa . Bardzo spodobało mi się użycie metafory porównującej psychikę ludzką do mostów i wysp.
anna_zajda
27.05.2026
Akcja powieści rozgrywa się jesienią w Świnoujściu. W pobliżu granicy zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Aspirant Małgorzata Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld analizują ostatnie godziny życia denata. Próbują także rozszyfrować litery z kartki, którą miał przy sobie. W tym samym czasie na promie do Ystad ginie znany przedsiębiorca, a w pożarze altany ginie matka dziewczynki zaginionej w latach 90-tych. Śledczy odkrywają, że wszystkie ofiary łączy tragedia sprzed 30 lat. Ona nie jest tłem, ona żyje i krąży między bohaterami. Książkę czyta się z przyjemnością. Akcja jest dynamiczna i logicznie poprowadzona. Od samego początku czytelnik zostaje wciągnięty w klimat tej powieści. Historia nie byłaby tak ciekawa, gdyby nie bohaterowie. Śledczy są wiarygodni, cały czas skupieni na swojej pracy i wyjaśnieniu sprawy. Muszą rozwiązać zagadkę trzech morderstw. Największą robotę robi Gosia. Jest szorstka, uparta, czasem chłodna ale jej zachowanie to nie maska, to mechanizm przetrwania. Archipelag to metafora ludzi jako wyspy. Powieść oprócz wciągającego śledztwa, w którym nic nie jest oczywiste, ma w sobie wątki obyczajowe. Jest wątek choroby alzheimera, niepełnosprawności intelektualnej, zdrady małżeńskiej i jej konsekwencji. Sama intryga kryminalna przywołuje odrobinę historii z czasów przemian lat 90-tych. Pokazane jest, jak dawne wydarzenia potrafią wpłynąć na życie kolejnych pokoleń. To książka idealna dla tych czytelników, którzy lubią kryminały psychologiczne, gdzie trup nie jest najważniejszy, tylko to dlaczego tak się stało.
Wojciech
01.05.2026
W świnoujskim parku jedną z osób która znalazła ciało i mogła widzieć sprawcę jest niepełnosprawny intelektualnie czterdziestolatek, z którym kontakt jest znacząco utrudniony. Na miejsce przybywa komisarz Paweł Szenfeld i starsza aspirant Małgorzata „Gerita” Podrzycka, prywatnie siostra niepełnosprawnego i życiowa partnerka komisarza. Zwłoki starszego mężczyzny ze skręconym karkiem należą do … ojca naczelnika wydziału, w którym pracuje para śledczych a osobę, którą wskazał brat Gerity jest: żona naczelnika. Po tak zagmatwanym, ale i intrygującym początku autor nie daje odetchnąć czytelnikowi. Dodaje szybko dwa kolejne ciała i kieruje uwagę policji na wydarzenia sprzed prawie 30 lat, do czasu napadu na miejscowy bank i niewykrycia jego sprawców do dziś. Druga po „Przeprawie” część z parą śledczych Geritą i Szenfeldem jest według mnie znacznie ciekawsza a akcja bardziej wciągająca w czym pomaga umiejętnie budowane napięcie i rozkładanie punktów ciężkości fabuły oraz sporo niedopowiedzeń i oczywiście sama pomysłowość i lekkość pióra pana Stelara. Czekam na kolejną odsłonę śledztw ze Świnoujściem w tle z niecierpliwością „Pamięć ludzka można porównać do archipelagu. Mnóstwo rozdzielonych wodą wysp i wysepek, które połączone są mostami. Wyspy są jak wspominania, wszystko czego nauczyliśmy się przez całe życie a mosty to komunikacja między wyspami, dzięki której wyciągamy z wysp żądane informacje. W przypadku choroby Alzheimera te mosty są burzone przez chorobę i nie ma możliwości ich ponownego odbudowania”
Izabela Borkowska
19.04.2026
„Archipelag” @marekstelar współpraca reklamowa @filiamrocznastrona to drugi tom ciekawej serii kryminalnej z aspirant Gośką Podrzycką w roli głównej. Mało jest książek, w których to kobieta- policjant gra pierwsze skrzypce, tutaj właśnie jest główną postacią, a towarzyszy jej partner (zawodowy i życiowy) Paweł Szenfeld . Muszę przyznać , że autor lubi trudne nazwiska😅 Wracając do meritum, pierwszy tom „Przeprawa” przesłuchałam w audiobooku, zaś drugi przeczytałam w wersji papierowej- obie te wersje przypadły mi do gustu i odbiór powieści był na tym samym poziomie. Co wg mnie oznacza, że autor pisze mega ciekawe historie. Zagadka kryminalna w „Archipelagu” jest dość skomplikowana, trudna i wymagająca skupienia . Pojawia się wiele postaci i kilka wątków, które finalnie spinają się ze sobą koncertowo tworząc spójną całość. Lubię gdy akcja, która dzieje się w teraźniejszości ma swoje podłoże w przeszłości i tu właśnie mamy taki zabieg. Po nitce do kłębka dochodzimy, bądź autor pokazuje nam, jak wygląda rozwiązanie sprawy. Jeśli lubicie niebalane kryminały, w których rozbudowaną jest warstwa obyczajowa, to myślę że ta seria świetnie się dla Was nada. Czytałam opinie, że jednak nie wszyscy byli usatysfakcjonowani po lekturze, bowiem znają inne powieści autora, które wypadają lepiej. Dla mnie to tylko znak, że skoro te książki trafiły w moje gusta, to poprzednie autora wywala mnie z kapci🤭 na pewno kiedyś zapoznam się z nimi. #marekstelar #gośkapodrzycka #archipelag #kryminał #bookstagram
diabelskie_stronice
02.04.2026
W Świnoujściu zostają odnalezione zw£oki starszego mężczyzny, który okazuje się być chorym na Alzheimera ojciec lokalnego podkomisarza. Śledztwem zajmuje się aspirant Gośka Podrzycka i komisarz Paweł Szenfeld. Sprawę komplikuje fakt, że ci@ło zostaje odnalezione przez niepełnosprawnego brata Gośki, z którym jest utrudniony kontakt. Wkrótce na promie do Ystad ginie znany przedsiębiorca, a w pożarze życie traci kobieta, której córka zaginęła wiele lat wcześniej. Nieoczekiwanie wszystkie trzy sprawy się łączą, a śledztwo zatacza coraz szersze kręgi zahaczając o tragedię sprzed trzydziestu lat. Autor jest po prostu mistrzem klasycznego kryminału. Nie ma tu udziwnień ani ozdobników. Jest rzetelne i szczegółowe śledztwo prowadzone przez profesjonalistów, którzy badają dokładnie każdy szczegół. Fabuła ukazana jest z wielu perspektyw, a motywacje bohaterów sięgają daleko wstecz. Uwielbiam tak skonstruowane historie, które mają wiele do powiedzenia i nie dają łatwych odpowiedzi. Jednym z najpiękniejszych porównań, jakie tu znalazłam jest próba wyjaśnienia, co czują chorzy na Alzheimera. Pamięć bowiem jest ukazana jako archipelag wysp, które łączą się za pomocą mostów i to właśnie te mosty są tutaj najważniejsze. Tylko znajdując odpowiednie połączenie, będziemy w stanie dojść do prawdy i odkryć motywacje antagonisty. Bardzo liczę na to, że to nie ostatnie spotkanie z Gośką, bo jej profesjonalizm w połączeniu z wysoką emocjonalnością sprawiają, że chce się więcej...
Agnieszka, anesska.photo
11.05.2026
W Świnoujściu, w pobliżu granicy, zostają znalezione zwłoki starszego mężczyzny. Ofiarą okazuje się ojciec miejscowego podkomisarza, a sprawę prowadzą Gośka Podrzycka i Paweł Szenfeld. Szybko okazuje się, że to dopiero początek znacznie większej układanki, a kolejne zdarzenia zaczynają prowadzić do tragedii sprzed niemal trzech dekad. Śledczy próbują odtworzyć przeszłość, która okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo zakładali. Na uwagę zasługuje sposób prowadzenia fabuły. Akcja nie jest przesadnie dynamiczna, jednak autor skutecznie buduje napięcie dzięki stopniowemu odkrywaniu kolejnych elementów sprawy. Każdy nowy fragment wnosi coś istotnego i zmienia sposób postrzegania całości. Dużym atutem powieści są również bohaterowie. Podrzycka i Szenfeld tworzą wiarygodny duet, który nadaje historii emocjonalnej głębi i sprawia, że śledztwo staje się jeszcze bardziej angażujące. Ich relacja oraz sposób pracy dobrze uzupełniają kryminalną warstwę opowieści i dodają jej realizmu. „Archipelag” to książka, która od pierwszych stron wciąga w mroczną i niepokojącą historię. Nic nie jest w niej oczywiste, a rozwój wydarzeń tylko pogłębia wrażenie, że rzeczywistość wcale nie jest tak klarowna, jak mogłoby się wydawać. Autor konsekwentnie buduje napięcie i prowadzi narrację w sposób, który zmusza czytelnika do ciągłego łączenia faktów i własnych interpretacji. To opowieść, która rodzi więcej pytań niż daje odpowiedzi.