"Oto mój głos i wszystkie moje bebechy. Nie krępujcie się je oceniać. To jest jak walka byków, gdzie dla przyjemności oglądasz emocjonalną przemoc". Tak o swojej trzeciej płycie mówi urodzony w Wenezueli i mieszkający w Londynie Arca. To pierwsza płyta w dorobku producenta, na której głównym elementem jest jego surowy głos.
Jest prowokującą, a przy tym delikatną deklaracją ugruntowującą jego pozycję jednego z najbardziej wybitnych muzyków obecnej, niespokojnej dekady. Jego wcześniejsza twórczość łączyła piosenki z partiami rapowanymi (szczególnie na zniekształconych hiphopowych mixtape`ach "Stretch 1" i "Stretch 2"). Jego głos stanowi centralny punkt w ośmiu z trzynastu zawartych na płycie utworów. Zazwyczaj w produkcji używał pierwszych, niepoprawianych podejść, pozbawionych postprodukcyjnego szlifu. Kliknięcia śliny i warkot gardła niosą oszałamiające bogactwo i delikatność melodii.