Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Czy jeden żołnierz ocali Brytanię dla imperium?
Rok 98 n.e. Ważna baza wojskowa Vindolanda leży w Brytanii, na najdalszych północnych kresach imperium rzymskiego. Za dwadzieścia lat cesarz Hadrian zbuduje słynny mur dzielący te prowincje od dzikiej Szkocji; na razie bronione są słabo, a tamtejsze plemiona buntują się przeciwko rzymskiemu panowaniu. Utrzymanie pokoju spoczywa w rękach legionowego centuriona Flawiusza Feroksa. Zadanie – i samo przetrwanie – wymagać będzie od niego znacznie więcej niż tylko żołnierskiej odwagi i sprawności.
Użytkownicy twierdzą, że "Vindolanda" to bardzo dobra powieść historyczna, wyróżniająca się dbałością o szczegóły, autentycznością oraz ciekawą, wciągającą fabułą. Większość recenzentów jest zachwycona klimatem i opisem przeszłości, a także postaciami, choć niektórzy początkowo mieli trudności z wejściem w historię lub gubili się w nazwiskach. Ogólny odbiór jest zdecydowanie pozytywny, książka polecana jest miłośnikom gatunku i wszystkich zainteresowanych czasami Imperium Rzymskiego.
Najczęściej wspominane:
dbałość o szczegóły
autentyczna atmosfera
wciągająca fabuła
ciekawi bohaterowie
udana powieść historyczna
Podsumowanie zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję na podstawie recenzji klientów, wg stanu na dzień 24.05.2026 od dnia 01.01.2023
Sortuj
Maciej
Zweryfikowany zakup
22.08.2026
Tak bardzo niewiele wiemy o tym jak Rzym podbijał Brytanię. To co nam się wydaje z opowieści o królu Arturze raczej nie znajduje zbytniego potwierdzenia w badaniach historycznych. Można to zmienić poprzez lekturę książek A. Goldsworthego. Autor jest historykiem i ponoć uznanym znawcą tematyki armii Imperium Rzymskiego. Wydaje się, że wie na ten temat sporo więcej od nas. Ale w jego książce w żaden sposób ta wiedza nie przytłacza i nie zasypuje czytelników masą zbędnych detali. Wręcz przeciwnie to fabuła jest najważniejsza. Bo sama historia jest wymyślona, choć bardzo umiejętnie osadzona w realiach czasów cesarza Trajana. Główny bohater, centurion Feroks jest jednocześnie oficerem rzymskim ale i postacią z krwi i kości. Ma swoje zasady, które mogą sprowadzić nań kłopoty, ale jednocześnie potrafią mu zaskarbić uznanie i szacunek ludzi z jego otoczenia. Feroks jest trochę jak znani dzisiaj detektywi obciążeni bagażem trudnych doświadczeń. Tym bardziej, że i sprawa z którą przyszło mu się zmierzyć jest na początku natury kryminalnej, by w miarę upływu czasu pokazała swoje znacznie szersze oblicze odkrywając świat spisków i zdrady. Świat,w którym tak często zagłębiamy się i dzisiaj, mimo że od czasów cesarza Trajana minęło bez mała 2 tysiące lat. Ja przeczytałem, mnie wciągnął świat legionów, więc z czystym sumieniem polecam, a sam sięgam już po kolejny tom opowieści o centurionie i legionach stacjonujących na północy Brytanii.
Marcin
Zweryfikowany zakup
26.12.2025
Dobra książka, następne części nawet lepsze. Bardzo duża dbałość o szczegóły i autentyczność. Mi Feroks przypadł do gustu jako bohater. Polecam!
Krzysztof Nicpoń
Zweryfikowany zakup
06.09.2024
Książka pisana w stylu Simona Scarrowa ,ale nie tak dobra jak " Orły Imperium" Jednak godna polecenia dla fanów czasów Imperium Rzymskiego.
Jarosław
Zweryfikowany zakup
18.03.2024
Jestem na początku czytania. Rozpoczyna się interesująco. Zobaczymy co będzie dalej. Kiedy będą pozostałe części trylogii?
anonymous
Zweryfikowany zakup
26.04.2024
Naprawdę świetna trochę się obawiałem bo wolę autora Simona Scarrow ,ale polecam książkę!!jest świetna
Roksana
Zweryfikowany zakup
14.08.2024
Mąż zaczytywał się w niej całymi dniami na przykrym zwolnieniu lekarskim
piotr matylla
Zweryfikowany zakup
30.03.2026
Niezle. Mozna ldpiej, ale chyba autorowi sie nie chcialo
Janusz Małyska
Zweryfikowany zakup
21.07.2024
Jeszcze nie czytana, czekam na tom 3-ci.
Piotr
Zweryfikowany zakup
27.03.2024
Polecam bardzo ginie się czyta.
Robert
Zweryfikowany zakup
24.05.2025
Ciekawa książka
Aleksandra Gustaw
25.03.2024
Przyznaje się, bez bicia, że na samym początku ta książka mnie nie porwała. Czytałam ją, bo czytałam, bez większego wow. Były nawet momenty, gdzie musiałam się cofać, żeby znaleźć zgubiony wątek. Już zaczęłam myśleć, że to nie jest pozycja mnie mnie, chociaż mój mąż, który mi ją czytał, był zachwycony. I wiecie co? W końcu i ja złapałam się na tym, że bawię się świetnie podczas poznawania tej historii. To tylko pokazuje, że nie warto poddawać się po kiepskim początku, tylko czytać dalej, bo może być tak, że lektura nas wciągnie. Niech was nie zwiezie ten powolny początek, później akcja przyspiesza i ciężko jest odłożyć lekturę na bok! Adrian Goldsworthy w ogóle nie jest mi znany. To moja pierwsza książka spod jego pióra i chociaż mocno musiałam skupić się podczas lektury, to podoba mi się jego styl, który oddaje ducha dawnych czasów, co jest dla mnie ogromnym plusem. Jestem również zachwycona tym, w jaki sposób możemy poznać historyczne smaczki. Skusiły mnie już słowa na tyłach okładki, gdzie dowiadujemy się, że „Żaden historyk nie ma większej wiedzy o armii rzymskiej niż Adrian Goldsworthy, nikt też lepiej nie odtwarza realiów starożytnego świata.” Dla mnie to świetna zachęta. Kończąc tą historię, byłam rozczarowana. Dlaczego? Bo już chciałabym mieć w rękach kolejną część, okazuje się bowiem, że ta lektura potrafiła mnie do siebie przekonać i myślę, że przekona też do siebie osoby, które lubią fikcję, owianą nutką prawdziwych zdarzeń. Miejscami czułam się jak na lekcji historii. Nie zrozumcie mnie źle, bo zwykle historia kojarzy się z przedmiotem, który lepiej ominąć szerokim łukiem, jednak nie tym razem. Autor ma dużą wiedzę, co idealnie nam zaprezentował. Dzięki niemu dowidziałam się wielu ciekawych rzeczy. Warto również zwrócić uwagę na samą walkę, która jest tu bardzo realistycznie opisana, a wyobraźnia działa na najwyższych obrotach. Miejscami jest krwawo. Do tej pory mam ciarki na ciele, kiedy tylko sobie o tym pomyślę. Wielkie brawa dla autora, wykonał kawał dobrej roboty. Już nie mogę doczekać się kontynuacji.
Tomasz Kosik
07.03.2024
Dom Wydawniczy Rebis doskonale wie, jak uszczęśliwić miłośników powieści historycznych. Bo oto właśnie nakładem tego Wydawnictwa ukazała się najnowsza powieść Adriana Goldsworthy’ego. „Vindolanda” to pierwsza część trylogii. To prawdziwy klasyk gatunku – tak jest napisane na okładce tej książki. I przyznam szczerze, że tak właśnie jest. Ta powieść to doskonała propozycja dla czytelników kochających zgłębiać swą wiedzę historyczną. Zatem koniecznie przeczytajcie tę książkę. 11 września 98 n.e. z północy nadciągnęli jeźdźcy. Tak rozpoczyna się historia zapisana na kartach książki „Vindolanda”. A jak się zakończy – byłbym bezdusznym człowiekiem, gdybym Wam to zdradził. Dodam tylko, że wiele wydarzy się na kartach tej powieści, gdyż Adrian Goldsworthy jak na wytrawnego pisarza i historyka o ogromnej wiedzy przystało, stworzył powieść historyczną z górnej półki, prawdziwą perłę w światowej literaturze historycznej. Doskonały styl, dbałość o każdy historyczny detal sprawiają, że lektura tej książki jest jak lekcja historii. Lecz nie ta nudna, podczas której belfer w beznamiętny sposób dyktuje w kajet daty i wydarzenia. Ta lekcja to przyjemna, interesująca podróż w zakamarki odległej przeszłości, z której nie będziemy chcieli powrócić. Niesieni tą historią zapomnimy o otaczającym nas świecie, gdyż świat, do którego poprowadzi nas „Vindolanda”, zapewni nam wiele emocjonujących chwil. I przyznam szczerze, że takie lekcje historii, to ja kupuję! Biorąc do rąk najnowszą powieść Adriana Goldsworthy’ego, znajdziemy się na najdalszych kresach imperium rzymskiego w bazie wojskowej Vindolanda. I to właśnie tutaj głównodowodzący Flawiusz Feroks stanie w pierwszym szeregu w walce o utrzymanie pokoju. A nie będzie to łatwe, gdyż plemiona z całą swoją mocą buntują się przeciwko rzymskiemu panowaniu. Zatem legionowy centurion będzie musiał wykazać się męstwem i żołnierską odwagą. Nie da się ukryć, że Adrian Goldsworthy jak na historyka przystało, wykazał się doskonałą znajomością tematu. Co ważne umiejętnie rozpisał tę historię na kartach swej najnowszej powieści. Najnowszej i nie ostatniej, po którą sięgnę, ponieważ takie książki pragnie się czytać całym czytelniczym sercem. Myślę, że każdy miłośnik powieści historycznych powinien sięgnąć po ten tytuł, a już po lekturze umieścić tę książkę na zaszczytnym miejscu NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Czyt-NIK tak uczynił. Co więcej, zrobił miejsce na kolejne książki autora. Powieść „Vindolanda” ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis
Daria
21.09.2024
"Vindolanda" to świetna książka z gatunku powieści historycznej. Jestem nią zauroczona. Akcja rozgrywa się w 98 roku naszej ery. Tytułowa Vindolanda to baza wojskowa w Brytanii, znajdująca się na najbardziej wysuniętych na północ terenach Imperium Rzymskiego. To czas niepokoju, plemiona Brytów pod przywództwem druida wypowiadają wojnę Rzymianom. To świetna historia, czyta się ją bardzo szybko. Nie mogłam się od niej oderwać. Co prawda chwilami gubiłam się w nazwiskach rzymskich i nazwach plemion, jednak nie utrudniało mi to w jakiś znaczący sposób lektury. Miałam wrażenie, że tytuł ten był chwilami chaotyczny, jednak nie ma co się dziwić, znajdziemy tutaj wiele intryg i scen walki. Jedyny minus tej książki, to moim zdaniem, zupełnie niepotrzebny wątek romansu. Nic nie wnosi do historii i mnie nudził. Bardzo polubiłam głównego bohatera centuriona Feroksa oraz jego przyjaciela Windeksa oraz trybuna Kryspinusa. Te postacie są różne, ciekawe i ich interakcje oraz przygody przyjemnie mi się śledziło. Bardzo podobało mi się, że w książce wiele stron zostało poświęconych na akcję - na opisy starć, bitew i wojnę. Chwilami tytuł ten jest brutalny oraz pełen intryg. Ciągle coś się dzieje. Te zwroty akcji. Nie da się nudzić, historia wciąż zaskakuje. Zdecydowanie polecam! Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!!!
Anonim
07.03.2024
Hej Misie Powiem Wam szczerze, że po książki historyczne sięgam nie za często. Takie pozycje muszą mieć coś w sobie, muszą do mnie przemawiać, abym po nie sięgnęła. Tak było z książką ,,Vindolanda", która jest pierwszym tomem trylogii. Jak ją zobaczyłam, wiedziałam, że to będzie historia, która mnie urzeknie. I tak było, bo to nie jest pospolita fabuła, to książka idealna dla smakoszy tego gatunku. Adrian Goldsworthy stworzył pozycje, która rzuca w ogóle inne światło na historię starożytną. Żebym miała takiego nauczyciela, to ten przedmiot byłby o sto procent ciekawszy i przyjemniejszy i może więcej bym z niego wyniosła 🤣 Książka jest o tematyce wojennej. Bohater książki Flawiusz Feroks ma za zadanie utrzymać pokój. Jednak nie jest to takie proste, zwłaszcza gdy narasta bunt. Samo przetrwanie staje się być bardzo trudnym zadaniem. Książka, choć z pozoru wydaje się wyłącznie dla mężczyzn, schwyta również w swoje sidła kobiety. Klimat, który stworzył autor, jest niebezpieczny, ale też ekscytujący. Mimo iż to moje pierwsze spotkanie z piórem autora, to już wiem, że nie ostatnie. Książki historyczne zazwyczaj są trudne w odbiorze. Po tej po prostu się płynie. Polecam Wam z czystym sumieniem.
SceneQueene
15.03.2024
„Vindolandę” zdecydowanie pokochają wszyscy fani naprawdę dobrej powieści historycznej, ale również miłośnicy mroku, tajemnicy i wręcz mistrzowskiej kreacji przeszłości. Nawet tej sprzed wielu, wielu setek lat… być może znacznie ciekawszej niż obecna.