Twisted Devotion

33,99 zł

54,99 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Sprawdź darmowy fragment
Przeczytaj
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (12)
Pokaż
Dostępna 1 opcja od 65,80 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2026-02-11
Liczba stron:
352
Autor:
Poppy John

Powiązane z produktem hasła

dark romansforced proximityzakazana miłość

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Porwał jej ciało. Ona uwięziła jego duszę.

Emily dorastała w cieniu kostnicy – w świecie ciszy, śmierci i chłodu. Myślała, że nic nie jest w stanie jej zaskoczyć, dopóki w jej życiu nie pojawił się Ruarc, bezlitosny władca klubu Delirium – miejsca, gdzie zacierają się granice między bólem a rozkoszą.

Miała być tylko pionkiem w jego grze, ofiarą, narzędziem zemsty. Stała się jego obsesją.

Między nimi rodzi się więź pełna sprzeczności – strachu i pożądania, przemocy i czułości. On uczy ją żyć w mroku, ona odbiera mu kontrolę. Każdy pocałunek smakuje jak kara, a każdy dotyk jak wyznanie, którego żadne z nich nie potrafi cofnąć.

To nie bajka o pięknej i bestii. Ich happy end wymaga ofiary.

Ta historia jest naprawdę HOT. Sugerowany wiek: 18+

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1702095505
Tytuł:
Twisted Devotion
Autor:
Tłumaczenie:
Szling Agnieszka
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Liczba stron:
352
Numer wydania:
I
Data premiery:
2026-02-11
Rok wydania:
2026
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

agata olszewska
Zweryfikowany zakup
24.02.2026
Bardzo mroczna opowieść. Bohaterowie są wyraziści a fabuła prowadzona w dobrym tempie. Książka jest dla osób lubiących dark romanse.
darkside.ofbooks
09.03.2026
„𝔗𝔴𝔦𝔰𝔱𝔢𝔡 𝔇𝔢𝔳𝔬𝔱𝔦𝔬𝔫” - Poppy St. John [18+] [współpraca reklamowa @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ] 🌹„Kim byłem? Jej najgorszym koszmarem i najgłębszym pragnieniem.”🌹 1/5 ⭐️ 𝔈𝔪𝔦𝔩𝔶 nie zna innego życia niż to w cieniu kostnicy. Pośrodku lasu, razem z ojcem prowadzi rodzinny dom pogrzebowy. Samotność i nuda od lat są jej towarzyszami. Do czasu. Pewnej nocy postanawia złamać zakaz ojca. Zakrada się do piwnicy i wpada na mężczyznę, który obróci jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. ℜ𝔲𝔞𝔯𝔠 jest diabłem w drogim garniturze, a ona staje się jego obsesją. Gdy współpraca z jej ojcem zaczyna chwiać się w posadach, Emily zostaje kartą przetargową. ℜ𝔢𝔠𝔢𝔫𝔷𝔧𝔞: Wiem, że 2026 ma być nowym 2016, ale bez przesady. Ta książka była po prostu…beznadziejna. I choćbym naprawdę chciała znaleźć w niej przynajmniej jeden dobry element, to nie jest to możliwe. Jestem naprawdę ogromną fanką dark romansów, ale ta historia była nudna, mdła i momentami bardzo niesmaczna. Główna bohaterka całe życie spędza w rodzinnym domu pogrzebowym. Zajmuje się balsamowaniem, kosmetyką i właściwie praktycznie wszystkim, bo po śmierci matki została sama z ojcem. Kompletnie nieświadoma, w jak słabej sytuacji finansowej się znajdują, nakrywa ojca na nielegalnej „utylizacji” zwłok. Zleceniodawcą jest właściciel elitarnego klubu BSDM - Ruarc. Ich pierwsze spotkanie zakrawa o żart. Bo jakżeby inaczej, on zauważa ją i od razu dostaje na jej punkcie chorej obsesji. I chorej, mam namyśli naprawdę okropnej i kompletnie nieuzasadnionej. Kreacja bohaterów pozostawia wiele do życzenia. Dosłownie, nie da się ich polubić. Ona, jest dorosłą kobietą o mózgu nastolatki wchodzącej w etap dojrzewania. Przeczytała jeden erotyk podrzucony przez przyjaciółkę, a jej marzeniem nagle stało się bycie podduszaną i upadlaną. On, miał być mokrym snem każdej dark romansiary, ale czytanie jego perspektywy przyprawiało mnie, co najwyżej, o ciarki żenady. Bezmózgi creep, którego autorka usprawiedliwia matką narkomanką. Fabuła opiera się w głównej mierze wcale nie na klubie BDSM i odkrywaniu swoich pragnień, a na porwaniu głównej bohaterki wbrew jej woli, podduszając ją poduszką, żeby straciła cholerną przytomność! Nikogo chyba nie zdziwi, że pomimo trzymania jej przez tydzień w piwnicy, Emily myśli tylko o tym, jaka jest napalona. Dawno nie widziałam większej głupoty. Gwoździem do trumny był fakt, że Emily nie potrafiła zrozumieć i nie chciała wybaczyć ojcu nielegalnych działań, do których został w sumie zmuszony. Wybaczenie swojemu porywaczowi przyszło jej jednak bez problemu, bo przez kilka tygodni zabawiał ją w łóżku i ma łzawą historyjkę z dzieciństwa. Kompletny absurd. Po tej historii kończę przygodę z tą autorką, a Twisted Devotion dołącza do mojej listy ksiąg zakazanych.
Patrycja Drążek
27.02.2026
„Emily nauczy się o sobie rzeczy, których nie nauczyłby jej żaden mężczyzna, a już na pewno nie ten nieudacznik skazany na spalenie. Sprawię, że podda mi się w sposób, który nawet nie przyszedł jej do głowy. Zadam jej najsłodszy ból. Obdarzę największą przyjemnością. Złamię ją i każdego dnia będę układał jej rozbite kawałki z powrotem na miejscu, tworząc coś nowego. Coś tylko dla mnie”. Co to była za książka! Pełna mroku, obsesji i przekraczania granic. Ale czy to dobrze wyszło? Emily pracuje w rodzinnej kostnicy i w sumie jej życie niczym się nie wyróżnia. Mieszka na odludziu, więcej czasu spędza z nieboszczykami niż z żywymi ludźmi i bywa niesamowicie samotna. Pewnego dnia odkrywa sekret ojca i na jej drodze staje on - Ruarc. Mężczyzna przewodzi grupie przestępczej i jest właścicielem ekskluzywnego klubu Delirium, gdzie wielu wpływowych ludzi może oddać się swoim najskrytszym fantazjom. Jest bezlitosny, nikogo do siebie nie dopuszcza, aż trafia na córkę właściciela zakładu pogrzebowego. Sięgając po tego typu książki, nie ma co za bardzo racjonalizować sytuacji. Poza tym od tego są trigger warningi, więc wiedziałam, na co się piszę. Powiecie, że powieści o stalkerach jest dużo, ale ten tutaj nie jest uroczy niczym Josh z „Lights Out” - klimat jest zdecydowanie mroczniejszy. I trochę zabrakło mi chemii pomiędzy bohaterami. Obsesja obsesją, ale szukałam jakiegoś połączenia między nimi. Ruarc ma pewną zasadę - nie angażuje się, bo to prowadzi do zguby. A będąc na takim stanowisku, nie może sobie pozwolić na słabości. Tyle że jego zainteresowanie Emily rośnie. A ona wcale nie jest uległa. Właściwie podobała mi się jej waleczność i ciekawość. Choć była przerażona całą sytuacją, nie uginała się. Mamy mroczny, przestępczy świat, elitarny klub, w którym można odkrywać swoją seksualność, i… szpiega. Ktoś czyha na głównego bohatera, więc fabuła nie skupia się jedynie na romantycznej relacji. „Patrząc na nią teraz, wiedziałem, że to coś więcej. Sam dotyk nie wystarczy. Pragnąłem ją posiąść. Chciałem zmienić ją w coś, co pasowałoby do moich pokiereszowanych fragmentów. Nie pożądałem tylko jej ciała. Chciałem jej cholernej duszy”. Ta powieść pokazuje kontrasty. Wydobywa z bohaterów mrok i w pewien sposób jest to dla nich wyzwalające. Kiedy zobaczysz najgorsze oblicze swojego partnera, możesz odetchnąć z ulgą, że jesteś w stanie to udźwignąć. I możesz zdecydować, czy ci to pasuje - żartuję, musi ci pasować, bo twój chłopak nie da ci odejść 🤭. A każdego, kto ośmieli się do ciebie zbliżyć, wyśle na tamten świat 😈. Tak już działa mechanizm w tych książkach, więc absolutnie nie zamierzam się z tym sprzeczać. Przecież „dotknij jej, a zginiesz” jest już ikoniczne. Sama Emily ma nieco mroczny umysł i powoli poddaje się wszystkiemu, co Ruarc miał jej do zaoferowania. Widzimy, że naprawdę chciała poznać jego wnętrze i starała się przynieść mu ukojenie, kiedy przechodził trudny czas, ale to, jak ją traktował, pozostawiało wiele do życzenia. Nazywał ją owieczką i ta ksywka w sumie do niej pasowała. To nie jest powieść dla wszystkich. Choć dark romanse nie są mi obce, ta książka ma masę czerwonych flag, więc jeśli taki bohater wam nie przeszkadza, śmiało możecie po nią sięgać. Relacja głównych postaci zawiera w sobie obsesję, zaborczość i być może potrzebę zrozumienia, przynajmniej przez chwilę 🤔. Jest w niej sporo sprzeczności i przyznaję, że akurat dla mnie było to za wiele. Postępowanie bohaterów często wydawało mi się nielogiczne — nawet wtedy, gdy próbowałam zrzucić wszystko na obsesję czy uczucie 🤷. Mimo wszystko: czytajcie! Wyróbcie sobie własne zdanie 😊
Weronika
11.02.2026
,,Twisted Devotion’’ Poppy St. John [ współpraca reklamowa ] 4/5 ,,𝐄𝐦𝐢𝐥𝐲 𝐛𝐲ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐚. 𝐓𝐞𝐫𝐚𝐳 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐢 𝐣𝐚 𝐧𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐚ł𝐞𝐦 𝐝𝐨 𝐧𝐢𝐞𝐣’’ Nie jest to już tajemnica, że mam słabość do mrocznych, intensywnych historii i ta pozycja bez żadnych wątpliwości do nich należy. To książka, która wciągnęła mnie od pierwszej strony, że pochłonęłam ją w jeden wieczór. Styl pisania autorki jest dla mnie na dobrym poziomie. Wszystko jest opisane w sposób płynny, dynamiczny, ale jednocześnie bardzo emocjonalny. Autorka świetnie buduje napięcie i potrafi sprawić, że czytelnik dosłownie czuje każdą emocję bohaterów. Trzeba pamiętać, że sceny są intensywne i momentami brutalne. Nie było ani jednego momentu, w którym czułabym znużenie - wręcz przeciwnie, każda kolejna strona sprawiała, że chciałam czytać dalej. Ogromnym atutem tej historii jest jej klimat. Motyw kostnicy, cały ten chłód, mrok i atmosfera balansująca na granicy niepokoju sprawiają, że książka wyróżnia się na tle wielu innych dark romansów. To coś innego, świeżego i naprawdę zapadającego w pamięć. Autorka stworzyła świat, który momentami może być niekomfortowy, ale właśnie to sprawia, że historia jest tak autentyczna i mocna. Czuć w niej ciężar emocji, tajemnicę i specyficzny, duszny klimat, który dosłownie otacza czytelnika. Ruarc - główny bohater to postać, która idealnie wpisuje się w schemat dark romansu, ale jednocześnie ma w sobie coś. Jest brutalny, porywczy, momentami wręcz przerażający, a jego zachowania potrafią wywoływać skrajne emocje. To bohater, który zdecydowanie nie jest łatwy do polubienia. Jego mrok, dominująca osobowość i wewnętrzne demony tworzą postać bardzo złożoną. Uwielbiam takich bohaterów w dark romansach - nieidealnych, złamanych, balansujących gdzieś pomiędzy tym, co dobre, a tym, co całkowicie pochłonięte przez ciemność. Emily - to bohaterka, która bardzo mnie zaintrygowała. Przez długi czas próbowała uciekać przed mrokiem - zarówno przed nim, jak i przed tym, który nosiła głęboko w sobie. Bardzo podobało mi się to, że autorka nie stworzyła jej jako typowej, schematycznej postaci. Jej rozwój na przestrzeni historii jest bardzo wyraźny i moim zdaniem świetnie poprowadzony. Moment, w którym zaczyna konfrontować się ze swoją prawdziwą naturą, jest jednym z najbardziej interesujących elementów całej książki. To pokazuje, że czasem największe demony nosimy w sobie, nawet jeśli desperacko próbujemy je ukrywać Relacja między bohaterami jest intensywna, momentami jednak toksyczna. To nie jest lekka historia o miłości - to opowieść o obsesji, mroku, przyciąganiu, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Autorka bardzo dobrze pokazuje, jak cienka potrafi być granica między fascynacją a zniszczeniem. Ich relacja jest pełna napięcia, emocji i momentów, które potrafią zarówno zachwycić, jak i zszokować. Bardzo doceniam też to, że historia nie jest przewidywalna. W wielu momentach byłam zaskoczona rozwojem wydarzeń, a sama fabuła potrafiła trzymać mnie w ciągłym napięciu. To zdecydowanie nie jest książka, którą można czytać „na spokojnie”. „Twisted Devotion” to historia dla osób, które lubią książki cięższe, bardziej psychologiczne, momentami brutalne i bardzo emocjonalne. To zdecydowanie nie jest lektura dla każdego, ale jeśli ktoś - tak jak ja - kocha mroczne romanse, skomplikowanych bohaterów i klimat, który momentami przyprawia o dreszcze, to ta książka będzie strzałem w dziesiątkę.
Aisza28
26.02.2026
wspolpracabarterowa @PAPIEROWE.SERCA Bardzo lubię dark romanse, a powieść Poppy St. John od początku zapowiadała podróż w świat mroku, bólu, obsesji i namiętności. To historia zdecydowanie dla dorosłych, porusza tematy BDSM, śmierci, pracy w kostnicy, zabójstw, pożądania oraz cierpienia, które przynajmniej w założeniu miało zacierać się tu z przyjemnością. Emily jest córką grabarza i razem z nim prowadzi dom pogrzebowy. Mieszkają niemal na odludziu, więc jej codzienność to izolacja, cisza i ograniczony kontakt ze światem. Poza przyjaciółką i byłym partnerem, z którym spotyka się od czasu do czasu, większość czasu spędza wśród zmarłych. Wszystko zmienia się pewnej nocy, gdy schodzi do kostnicy i natrafia na zakrwawionego, wytatuowanego Ruarca. On nazywa ją „owieczką”, a ona chcąc udowodnić, że się go nie boi, odpowiada mu zadziornie. Od tej chwili zaczyna się gra pełna napięcia. Książkę czyta się zaskakująco dobrze. Autorka potrafi budować chłodną, duszną atmosferę i sprawnie operuje językiem. Miała naprawdę świetny pomysł na akcję w domu pogrzebowym. Problem pojawił się jednak w moim odbiorze tej historii. Liczyłam na emocjonalną batalię, na uczucia, od których nie będę mogła się odgonić. Zamiast tego dostałam wielkie słowa i wielkie czyny, świat płonący seksem i deklaracjami, ale bez fundamentu. Widziałam namiętność, lecz jej nie czułam. Widziałam obsesję, lecz nie rozumiałam, skąd się bierze. Wszystko działo się szybko i intensywnie, ale bez głębi, która pozwoliłaby mi w to uwierzyć. Postać Ruarca miała być wyrafinowana i dominująca, mężczyzna władczy, bezkompromisowy, prowadzący własny klub nocny, aspirujący do miana króla podziemia. W moich oczach wypadł jednak kiczowato. Zamiast intrygować, budził niesmak. Scena, w której stoi pod oknem Emily i „robi sobie dobrze”, nie pokazała siły ani kontroli, lecz niedojrzałość i brak panowania nad sobą. To nie było mroczne ani magnetyczne, tylko słabe. Od postaci kreowanej na bezwzględnego, pewnego siebie oczekuję napięcia i wyrafinowania, nie zachowania rodem z podlotka. Podobnie z Emily. Jej reakcje często wydawały mi się niespójne. Porwana kobieta, która niemal z rozkoszą oddaje się porywaczowi, po chwili deklarując nienawiść? Zamiast psychologicznej złożoności dostałam chaos. Wiele momentów zwyczajnie mi zgrzytało i nie pozwalało zanurzyć się w tej historii. Początek zapowiadał coś naprawdę mocnego. Było napięcie, była mroczna atmosfera, był potencjał. Niestety całość nie udźwignęła własnych ambicji. Momentami miałam wrażenie, że oglądam schemat, który już skądś znam. Coś, co miało mnie szokować i rozpalać, męczyło przesadą. Liczyłam na coś świeżego, bardziej dopracowanego emocjonalnie, coś co mnie pochłonie i nie pozwoli mi odłożyć książki na bok. Dark romance powinien przekraczać granice, wychodzić poza schemat nieprzyzwoitości ale w świadomy sposób. Powinien uwodzić mrokiem, budować napięcie i sprawiać, że granica między bólem a przyjemnością faktycznie się zaciera. Tutaj zabrakło subtelności i psychologicznej głębi. Darki mają być mroczne i nabuzowane erotyką, mają być zmysłowe, ale tutaj pożądanie i ciemność wyszła bez uwodzenia. W moim odczuciu to historia, która myli mrok i namiętność z prymitywizmem, a to jednak nie to samo.
zajkosink.a
24.02.2026
“Twisted Devotion” [współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca] Miałam nadzieję, że sięgając po tę książkę, otrzymam coś ciężkiego, dusznego i niepokojącego. Nie oszukujmy się - opis brzmiał dobrze. Mrok. Obsesja. Niebezpieczny facet. I dziewczyna wciągnięta w świat, którego nie powinna dotykać. Zamiast tego dostałam parodystyczny chaos i relację, która nie ma prawa działać. On ją zauważa i od razu traktuje jak własność. Nie ma budowania napięcia, nie ma stopniowego przesuwania granic. Jest przeskok. Z „kim jesteś?” do „jesteś moja”... i to w tempie ekspresowym. I jasne - dark romance rządzi się swoimi prawami. Tylko że nawet w darku emocje powinny być WIARYGODNE względem świata, który się tworzy. Tutaj nie są. Porwanie? Ja przepraszam… Nie wiem, jak będzie to o mnie świadczyć, ale zaśmiałam się. To była tak abstrakcyjna scena. No bo słuchajcie… [SPOILER] Napada ją w domu i mówi, że zatrzyma ją na zawsze, a potem strzela tekstem: „Pragniesz mnie. Pragniesz dotyku potwora z ciemności.” (Ojej… zły wilku. Jaki pan straszny.) Po czym przyciska poduszkę do jej twarzy, żeby zemdlała. Żeby na luzie mógł ją zabrać do rezydencji z nadgarstkami związanymi trytytką. [KONIEC SPOILERA] Żeby tego było mało, nasza główna bohaterka przeżywa wszystko w zastraszająco krótkim tempie i z minimalnym oporem, a reakcje są tak wygładzone i nienaturalne, że… ręce mi opadają. A show na parapecie, żeby zwrócić jego uwagę? Dajcie mi tego więcej. Dobrze, że zakład pogrzebowy stał niedaleko. Najbardziej irytujące jest to, że książka próbuje sprzedać mi wielką „niszczącą obsesję”, ale nie daje żadnych fundamentów. Bohaterowie mówią, co między nimi jest, a ja kompletnie tego nie czuję. Chemia? Absolutny brak. Zero napięcia, ujmujących gestów. I jeszcze mroooook. Mrok to nie tylko odważne sceny i kontrolujący facet z ogromnym ego i kompleksem niezniszczalnego Boga. Mrok to atmosfera, ciężar, poczucie zagrożenia. W „Twisted Devotion” wszystko zostało przytłumione. Jakby historia bała się wejść głębiej, a jednocześnie udawała, że jest bardzo odważna. Do tego dochodzi logika świata, która momentami się rozjeżdża. Reakcje postaci są wygodne dla fabuły, a nie naturalne. Zwroty akcji? Przewidywalne. Przeskoki w czasie? Absurdalnie zabawne. Ten świat wyglądał tak, jakby poza kilkoma „znaczącymi” postaciami nie istniał nikt inny. Zakład pogrzebowy i elitarny klub miały być fundamentem tej historii. Tym, co nada jej charakter. Tymczasem są tylko dekoracją. I to taką, którą w każdej chwili można podmienić na cokolwiek innego… i fabuła nawet by tego nie odczuła. Najgorsze jest to, że historia naprawdę miała potencjał. Klimat mógł wyjść z tego świetny. Psychologia mogła być mocna - bo podobno miał tu być syndrom sztokholmski. Zamiast tego dostałam historię, która chciała być kontrowersyjna, ale nie potrafiła tego udźwignąć. Chciałabym, żeby W KOŃCU ZACZĘŁY SIĘ U NAS POJAWIAĆ DOBRE DARKI.
alex14226
07.03.2026
*współpraca reklamowa* 👉Nie często sięgam po książki zagranicznych autorów, a jak już to jednak moje oczekiwania są wysokie. Ta książka kusiła cudowną okładką, świetnym opisem i motywami, które gdzieś mi tam migały na bookstagramie. Byłam ogromnie ciekawa, po pomysł był oryginalny i choć książka mi się podobała, to jednak zauważyłam wiele niedociągnięć. Mocna, gorąca, kontrowersyjna i mroczna historia, która zdecydowanie nie jest dla każdego. 👉Jak na tak mocno zapowiadaną mroczność i wysoki poziom spicy, sama książka jak na moje oko napisana była w dość lekkim i prostym stylu, gdzieś wkradała się przewidywalność, a ten mrok nie był do końca tak mroczny jak go sobie wyobrażałam. Nasi bohaterowie teoretycznie pochodzą z dwóch różnych światów, różni ich bardzo wiele, ale łączą ich najważniejsze w ich życiach kwestie, mianowicie inność, otaczająca ich śmierć, pokusy i zamiłowanie do przekraczania granic. Ta dwójka fajnie się dobrała, są oni bardzo skomplikowani i złożeni, choć też nie do końca dopracowani. Autorka stworzyła bardzo plastyczne i mocne postacie, ale w tej ich charakteryzacji się zgubiła, czegoś im zabrakło, nie wykorzystała w pełni ich potencjału. 👉Sama fabuła była ciekawa, oryginalna i wciągająca, powieść czytało mi się bardzo dobrze, choć pojawiały się ciężkie, trudne i kontrowersyjne tematy, mnie tam w sumie nic nie zdziwiło, ale poruszona tutaj tematyka nie jest dla każdego. W powieści pojawiają się mocne sceny erotyczne, przekraczające granice dobrego smaku, wulgarne, kolokwialnie mówić takie brudne. Ogólnie mam takie wrażenie, że fabuła była zbyt prosta, zabrakło mi dłuższego budowania napięcia, konkretów, jakiegoś pazura, bo choć coś tam się działo, to jednak dla mnie było to mdłe, bo jednak po zapowiedziach spodziewałam się czegoś mocniejszego. 👉W mojej ocenie książka jest dobra, fajnie się bawiłam, na chwilę o niej będę pamiętać, ale pozostawiła po sobie ogromny niedosyt i lekki zawód. Naprawdę mam poczucie, że jest ona po prostu niedopracowana. Troszkę szkoda, ale jeśli się lubi takie klimaty, to warto się skusić. *olilovesbooks2*
myers_books
18.02.2026
[współpraca reklamowa] !możliwe spojlery! Fabuła jest fascynująca i pełna napięcia. Książka zaczyna się obiecująco, wciąga w wir tajemniczych wydarzeń. Atmosfera jest duszna, ciężka i elektryzująca. Pojawia się stalker i tajemnice, nielegalne interesy i mnóstwo niebezpieczeństwa. Ruarc zapowiadał się na faceta z charakterem i twardą ręką. Dostajemy go właśnie takiego, chaotycznego i nieprzewidywalnego. Jest mroczny i porywczy. Jego zachowanie jest dobre tylko w książce, w prawdziwym życiu gdybym go spotkała dostałabym zawału. Emily z pewnością wpada w syndrom sztokholmski, ale jest przykładem typowej romansiary, która przeczytała zbyt wiele książek z niegrzecznymi chłopcami i jej się to spodobało (skąd ja to znam). Mocną częścią książki jest również pióro autorki, która świetnie buduje napięcie i niektórymi słowami potrafi wywołać dreszcze na ciele. A największe dreszcze miałam gdy czytałam o pracy w kostnicy, sam fakt że bohaterka mieszkała niedaleko niej, na odludziu wywoływał we mnie dziwne emocje. Sceny erotyczne były gorące i pełne napięcia. Były mocne i napisane z pełną pikanterią. Nie czułam się niekomfortowo, ale nie przeczytałabym tej książki w miejscu publicznym, bo bym się chyba spaliła. „Twisted devotion” to mocna i wciągająca pozycja, ale niestety nie tak bardzo jakbym chciała. Czasem czułam się przez nią stłamszona. Czemu wiec 4 gwiazdki, a nie 5? Nie czułam aby Ruarc był z krwi i kości bohaterem dark romansu. Nie czułam w jego zachowaniu chorej fascynacji, a lekkie zauroczenie Emily. Dodatkowo wszystko zepsuł swoim zachowaniem na koniec, wypuszczając kobietę z niewoli. Zauważyłam tez lekką inspirację „Haunting Adeline” i innymi dark romansami. Czułam się jakbym już coś podobnego czytała, ale może tak się zdarza gdy ma się na koncie tyle przeczytanych książek. Mimo, że czasem zbyt przewidywalna to podobała mi się ta historia, była fascynująca i wciągająca. Pióro autorki i jej umiejętność budowania świata pomogły na duży plus dla całokształtu.
Zaczytana_Nana_
23.02.2026
[Współpraca reklamowa: @wydawnictwopapieroweserca] Już dawno nie miałam tak, że po skończeniu książki naprawdę nie wiedziałam, co mam o niej myśleć. To zdecydowanie bardzo mroczny dark romans. Nie ma tu głaskania po główkach ani „bezpiecznej” toksyczności. Jest ciemno, momentami niekomfortowo i chwilami wręcz niesmacznie. Emily dorastała w cieniu kostnicy - w świecie ciszy, śmierci i chłodu. Wydawało jej się, że zna granice ludzkiego mroku… aż spotkała Ruarca - bezlitosnego przestępcę i właściciela klubu Delirium. Miejsca, w którym zasady właściwie nie istnieją. Miała być tylko pionkiem w grze, narzędziem szantażu. Ale jak to w dark romansach bywa - wszystko zaczyna się komplikować. Ofiara przestaje być tylko ofiarą, a oprawca odkrywa, że słabość ma twarz Emily. Historia wciągnęła mnie i to całkiem mocno. Tylko że nie dlatego, że fabuła była porywająca. Czytałam dalej głównie z jednej myśli: „Co jeszcze bardziej pokręconego odwali Ruarc?” Książka ma lekki vibe Haunting Adeline, ale daleko jej do tego poziomu. Mamy stalkera, który zdecydowanie przekracza granice, mamy motyw obsesji i relację balansującą między fascynacją a strachem. Spicy scen jest dużo. Naprawdę dużo. I choć w dark romansach to norma, tutaj momentami było to dla mnie bardziej niesmaczne niż intensywne. Natomiast pomysł na historię? Genialny. Motyw zakładu pogrzebowego współpracującego z szemranymi osobami to coś świeżego i z ogromnym potencjałem. Szkoda tylko, że - moim zdaniem - nie został w pełni wykorzystany. Gdyby książka mocniej skupiła się na psychice bohaterów i mroku sytuacji, a trochę mniej na fizyczności, efekt mógłby być znacznie lepszy. Nie potrafię ocenić jej bardzo nisko, bo mimo wielu czerwonych flag wciągnęłam się i czytałam do końca. Ale to nie jest dark romans, który będę polecać w ciemno. Duży plus za pomysł. Minus za niewykorzystany potencjał.
Anonim
19.02.2026
Och, nie będę wzywać nic, to byłoby nie na miejscu 😂. Kolejna książka z Dark Romance, która miała potencjał, ale nie został prawidłowo wykorzystany. Co tutaj poszło nie tak? Zarys książki - klub BDSM i kostnica. Wo! Opis? WO! Sprawdzę! Może jakaś perełka, która zasługuje na więcej? Tak, na więcej nie pisania takich książek, bowiem autorka to zrobiła na siłę i nieprzemyślanie. Przykładowo; w momencie gdy nasza bohaterka została uprowadzona i więziona, czasoprzestrzeń kompletnie nie trzymała się „czasu” i ta „rodząca się chemia” nie była chemią. Te rozdziały przypominały kawałki ciasta 🎂 rozdanego każdemu przy stole, a potem podkradanie sobie nawzajem aby sprawdzić smak, chodź blaszka była ta sama. Jej zniknięcie wcale nie obchodziło przyjaciółki czy jej ojca przez dwa tygodnie, tylko pieniądze były najważniejsze. Sceny intymne jak i samego aktu seksualnego… Tak, rozumiem, że to Dark. Tak, rozumiem, że jest brutalnie, niesmacznie, brak zasad moralnych. Jestem świadoma tego wszystkiego, ale tutaj to było BARDZO niesmacznie. Wręcz cringe😬. Budziły skrzywienie na mej twarzy za każdym razem, aniżeli zaskoczenie czy nawet nutę pikanterii. Emily jak i Ruarc to płytkie postacie, które mają pewne zamiłowania, ale nie ma wyjaśnienia, dlaczego? Dlaczego tak dziewczyna polubiła literaturę? Dlaczego on dostał tej słynnej „obsesji” na jej punkcie? Poproszę jakieś opisy bardziej szczegółowe! Zabrakło tutaj płynnego przejścia od A do B, by te postacie miały swoją przemianę i szanse na błysk. Ta książka na pewno będzie w TOP bardzo słabych książek dla mnie w tym roku, a nawet miesiącu jakim jest luty. Nie polecam jej jako Dark Romans, bowiem jest bardzo wiele tytułów, które są o wiele lepsze do przeczytania. Nawet tej książki bym nie dała dla osoby początkującej z tego gatunku. 1/5 ✨ #współpracareklamowa 18+
Nikola
24.02.2026
[Współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca] Ta książka zapowiadała się dobrze, dom pogrzebowy i elitarny klub. Jej ojciec współpracował z Ruarcem, by pozbywać się ciał. Ta książka nie była dla mnie, nie czułam żadnego mroku czytając tę książkę. Miałam wrażenie, że sytuacje które miały wzbudzić we mnie niepokój były dla mnie nijakie, brak napięcia spowodowanego odnalezieniem sprawcy który okazał się zdrajcą, jak i samego porwania dziewczyny. Początek relacji bohaterów tego, że bohater zobaczył dziewczynę i postanowił, że jest jego i tym jak ją porwał byłam zniesmaczona, dodatkowo brakowało mi tam podstaw aby uwierzyć w jego obsesje, zobaczyć skąd się w nim wzięła. Pokładłam nadzieję w pracach, które były wykonywane przez bohaterów i jak były momenty gdy dom pogrzebowy został mi trochę przybliżony, choć i tak liczyłam, że będzie tego dużo więcej, tak sam klub Delirium został jak dla mnie zepchnięty na daleki plan. Dziewczyna starała się walczyć o wolność, lecz jej podejście zmieniło się tak diametralnie, że ciężko było mi uwierzyć, że już może z nim normalnie przebywać i go pragnąć. Nie udało mi również polubić głównych bohaterów, czułam jakby brakowało im więcej emocji. Ten cały taniec który był odgrywany gdy została przez niego zauważona z każdą kolejną stroną tracił na wyrazistości, on nie wydawał się już taki niebezpieczny, a ona niekonsekwentna. Niestety żaden element fabuły tej książki nie wydał mi się angażujący, czytanie tej książki było dla mnie męczące. Moja przygoda z tą serią zakończy się na tym tomie.
Zofia
28.04.2026
⚰️ Post RECENZENCKI ⚰️ Moja ocena: DNF Kiedy sięgałam po Twisted Devotion miałam nadzieję, na ciekawie poprowadzony wątek z kostnicą jednak to, co dostałam było dosyć szokujące. Na wstępie zaznaczę, że nie dotrwałam do końca, mimo że książka liczy tylko 345 stron. Wiele rzeczy mi tu nie pasowało, momentami odrzucało, a niekiedy zastanawiałam się, dlaczego i po co? Bardzo żałuję, że tak naprawdę nie wiemy, w którym momencie zaczęła się obsesja głównego bohatera. Czy to było wtedy, kiedy Emily przyłapała go na rozmowie z ojcem, czy jak? Zarówno postać Emily, jak i Ruarca jest dla mnie nijaka, pozbawiona cech, których lubię w bohaterach. Gdzie ta iskra, chemia i przyciąganie? Z początku postać Emily bardzo mnie ciekawiła, praca w kostnicy razem z ojcem, szalona przyjaciółka i były, z którym czasem spotykała się na niezobowiązujący numerek. Były momenty, w których się gubiłam, miałam wrażenie, że nic nie trzyma się kupy, a sceny zbliżeń oczywiście te, które przeczytałam bardziej mnie odrzucały niż ciekawiły. Myślę, że ta historia mogłaby być dobra, gdyby bohaterowie byli bardziej rozpisani, moglibyśmy bardziej ich poznać, a nie skupiać się tylko na zbliżeniach. Wspomnę jeszcze o scenie z byłym, jakie to było bez sensu czytałam ją chyba kilka razy, bo myślałam, że to żart. Czy kiedyś ją dokończę może…? @books_smile_and_love
Weronika
08.03.2026
[ współpraca reklamowa: @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ] Dzisiaj przychodzę do was z recenzją naprawdę mrocznego romansu. Będąc szczerą jednego z lepszych, które czytałam! Wiem także, że na pewno sięgnę po kolejne tomy! 𝐓𝐖𝐈𝐒𝐓𝐄𝐃 𝐃𝐄𝐕𝐎𝐓𝐈𝐎𝐍 opowiada historię Emily i Ruarc. Mimo, że mogłoby się zdawać, że ta dwójka jest kompletnie inna to jednak są dość podobni do siebie. Ruarc: główny bohater. Od samego początku ustawił sobie cel zdobycia głównej bohaterki. W końcu wszystko mu można. Jest królem i władcą klubu Delirium; w którym zaciera się granica między bólem, a rozkoszą. Za to Emily: główna bohaterka to kobieta, która wraz z ojcem prowadzi zakład pogrzebowy, nie spędziła, że pewnego dnia jej życie wywróci się do góry nogami. Podczas czytania odczuwałam taką fascynację, gdy poznawałam bohaterów i całą fabułę. Naprawdę od bardzo dawna nie wciągnęłam się, aż tak bardzo w dark romans! Fabuła tej książki opiera się na wielu czynach, które w realnym życiu byłby nie na miejscu (chociaż to za mało powiedziane). Jednak, gdy zaczynam mroczniejsza książkę to rzadko co mnie mnie zszokować, a ta jednak bardzo mi się podobało! To na pewno nie jedyna książka autorki, którą przeczytam. Idealnie potrafi wyważyć tą linię w dark romansach! Do następnego, V! ❤️‍🩹
Natalia
27.03.2026
,,Twisted Devotion " autorstwa Poppy St. John to dark w którym autorka daje nam poznać Ruarca i Emily, dwoje głównych bohaterów, którzy z pozoru są zupełnie różni. Emily pracuje wraz z tatą w rodzinnym domu pogrzebowym, niefortunnym zbiegiem okoliczności poznaje głęboko skrywane tajemnice ojca oraz poznaje naszego głównego bohatera. Ruarc to typ spod ciemniej gwiazdy, właściciel klubu Delirium, gdy widzi Emily pierwszy raz dostaje na jej punkcie niezdrowej obsesji. Historia Emily i Ruarca wbrew pozorom jak na dark romance przynajmniej w moim odczuciu nie wyróżniała się niczym konkretnym i nie była jakaś spektakularnie mocna. Była to po prostu przyjemna, szybka do czytania książka z tego gatunku. Autorka w fajny i ciekawy sposób wykreowała bohaterów, świat przedstawiony jak i całą fabułę . Nie zabrakło nam oczywiście brutalności, spicy scen i typowych dla darków opisów stalkingu, podglądania czy śledzenia. Cała historia rozwija się raczej takim stabilnym rytmem, nie jest ani za szybka ani też za wolna, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę dobrze. Polubiłam bohaterów jednak czy zostaną zemną na długo ? Myślę że nie, nie było to nic takie wow jednak książki pod żadnym pozorem nie odradzam bo warto ją poznać i spędzić z nią przyjemnie czas. 4/5 ⭐
Milena
23.05.2026
[Współpraca recenzencka] Najbardziej zainteresował mnie wątek pracy w kostnicy, który został naprawdę szczegółowo przedstawiony. To coś świeżego, bo wcześniej nie spotkałam się z podobnym motywem w książkach i właśnie ten element najbardziej przyciągnął moją uwagę. Niestety sama historia okazała się dla mnie dość nijaka. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale kompletnie nie kupiłam rodzącego się uczucia między bohaterami. Relacja Ruarca i Emily wydawała mi się oparta bardziej na obsesji i fizycznym przyciąganiu niż na prawdziwej więzi. Brakowało mi między nimi rozmów, emocjonalnego budowania relacji czy głębszego poznania siebie nawzajem. Pojawiają się pojedyncze momenty, w których Ruarc bardziej się otwiera, jednak to zdecydowanie za mało, bym uwierzyła w finałowe „wielkie uczucie”. Dodatkowo jedna scena seksualna było dla mnie mocno wyuzdana i wręcz obrzydliwa, przez co musiałam na chwilę odkładać książkę. Klimatu mroku i niepokoju tutaj nie brakuje, jednak sam mrok nie wystarczył, by historia naprawdę mnie wciągnęła. Szkoda, bo potencjał był ogromny. Tym samym nie zamierzam sięgać po tom drugi. Mimo wszystko uważam, że najlepiej samemu sięgnąć po tę książkę i wyrobić sobie własną opinię.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie