Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Syn wiceszefa policji znika w podejrzanych okolicznościach, a na miejscu domniemanej zbrodni technicy znajdują ślady jego krwi. Rozpoczyna się pozornie typowe śledztwo, które szybko spowija mgła niejasności, gdy na jaw wychodzą dziwne zachowania Erica McAleera oraz tożsamość mężczyzny, z którym spotkał się tuż przed zniknięciem.
Podczas przeszukania mieszkania, James Adams – detektyw z wydziału zabójstw w Cleveland – znajduje dziwnego, martwego owada. Niecodzienne odkrycie postanawia skonsultować z entomologiem, który uświadamia mu, że przypadki nie istnieją. W tym samym czasie młodszy kolega Adamsa zza ściany – detektyw David Ross - zostaje przydzielony do zbadania zwłok porzuconych w kolejowym magazynie. Wszystko wskazuje na to, że ofiara nie żyła już od kilku miesięcy, ale nikt nie potrafi wyjaśnić, jak się tam znalazła. Podczas sekcji patolog znajduje w ciele nieboszczyka szereg toksyn, które składem przypominają jad pewnego pajęczaka. Detektywi nie przypuszczają, że z dnia na dzień pozostaje coraz mniej czasu, a każdy ich krok jest poddawany skrupulatnej analizie. Nie mają też pojęcia, o jaką stawkę toczy się gra, w którą ktoś każe im grać. Dopiero po zniknięciu samego kapitana - Arthura Goldwyna – wszyscy zaczynają zadawać sobie pytanie: co tak naprawdę się dzieje?
Pozycja godna polecenia. Co prawda trochę słabsza niż Mauzoleum i Efektor, ale muszę przyznać że Pan Arnold trzyma poziom. Koniec, jak zwykle zaskakujący. Polecam. P.S.Krótko a nie te wypociny które streszczają książkę.
WojtekQ
30.01.2016
Jak szybko Twoje zniknięcie zainteresuje innych?
Kryminały od lat zaskakują mnie swoją skomplikowaną formą, która potrafi skutecznie zwodzić czytelnika i manipulować nim do tego stopnia, że poznana przez niego historia okaże się prawdziwym labiryntem. Labiryntem, który skrywa tysiące korytarzy, ślepych uliczek, tajemnych przejść i ukrytych dróg, co naprawdę graniczy z cudem, żeby się z niego wydostać i rozwiązać wszystkie napotkane zagadki. Niemniej jednak są tylko dwa wyjścia z powieści – to ukryte daleko przed nami i kryjące się z tyłu. Specyfika kryminałów jest dosyć szczególna ze względu na budowę całego szkieletu fabuły, który bez względu na ciągły grad intryg oraz wybuchy akcji wciąż stoi niewzruszony, podtrzymując główny wątek i wyraźnie go eksponując. Dlatego też dochodzę do wniosku, że kryminały ukazują prawdziwy kunszt pisarski, który objawia się w każdym dopracowanym detalu, uwypuklającym wszystkie zdolności autora.
Tetragon to powieść autorstwa polskiego pisarza, Thomasa Arnolda, którego twórczość poznałem już wcześniej za sprawą jego poprzedniej książki – 33 dni prawdy. Muszę przyznać, że poprzeczka od samego początku została ustawiona bardzo wysoko, bowiem kryminały tego autora są osobliwe i charakteryzują się szybką akcją, powstałą z różnego typu rozdziałów, które kolejno określają najważniejsze i jakże kluczowe momenty w książce, niekoniecznie do końca ujawniające wszystkie sekrety. Toteż Tetragon to kolejna zawiła historia, pełna ukrytych poszlak, niemalże niezauważalnych, a jak istotnych dla całego biegu sprawy, które piętrząc się, tworzą poczucie kompletnej dezorientacji, bo momentami nic, kompletnie nic do siebie nie pasuje. Zagłębienie się w wykreowanej rzeczywistości jest stosunkowo proste, bowiem już od pierwszych stron można posmakować wyraźnej tajemniczości, która wprost przesiąka całą powieść, potęgując jej kryminalny wydźwięk, a także fabuła zachęca, by dołączyć do grona ekspertów, którzy starają się rozwikłać sprawy na pozór beznadziejne, a jednak kryjące więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.
James Adams oraz David Ross to główni bohaterowie Tetragonu charakteryzujący się nieprzeciętnym myśleniem oraz niesamowitą zdolnością dedukcji, pozwalającą sprawnie rozwiązać każdą zagwozdkę. Cóż, może w pewnym stopniu przypominają dobrze nam znane postaci ze świata literatury symbolizujące kryminał, Holmesa i Watsona, ale jednak ich szczególne charaktery oraz zadziwiające umiejętności ukazują wyjątkową cząstkę pomysłowości autora. Enigmatyczne sprawy, niezrozumiałe zabójstwa oraz niejasne dowody zbrodni, z którymi mężczyźni muszą sobie poradzić, są tak szczególnie zawiłe, że czytelnik odnosi wrażenie, że wszystkie te czynniki kompletnie do siebie nie pasują, samoistnie się wykluczają i niemożliwe jest, żeby połączyć je w całość. Niemniej jednak Tetragon ukazuje tym szczególny koncept autora, który jest naprawdę godny uwagi i wcale nie ociera się o szablonowość. Faktycznie wciągnąłem się w historię książki z nadzieją, że będzie to kolejna dawka mrożącego w żyłach kryminału, ale nie spodziewałem się, że aż tak bardzo historia otrze się o elementy horroru, co nadało całej historii wyszukanego smaku i oryginalności. Zdecydowanie na uwagę zasługuje również wątek biblijny, który jest kapitalnym zwieńczeniem całej powieści i potęguje strach pomieszany z ciekawością. Pomysł ten strasznie przypadł mi do gustu, bowiem uświadamia czytelnika, ile pracy włożył autor, żeby jego historia ożyła, nabrała rozpędu i wciąż zaskakiwała na każdym kroku. Muszę przyznać, że naprawdę warto było wrócić do twórczości Thomasa Arnolda ze względu na wrażenia, jakie wywierają jego powieści. Nie dość, że konstrukcja Tetragonu wywołuje podziw, to pewnego rodzaju efekt filmowy potęguje ciekawość oraz chęć na więcej tajemniczych zagadek. Niemniej jednak zamiast efektów specjalnych dostajemy wybuchowe intrygi, które potrafią w łatwy sposób uwięzić czytelnika w książkowym świecie.
Podsumowując, Tetragon to prawdziwa tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć, zsyłając na czytelnika lawinę gorących intryg, które zdolne są rozgrzać do czerwoności niejedną wyobraźnię. Co więcej, wykreowana przez autora historia naszpikowana tajemniczymi zabójstwami, zaginięciami i poszlakami tylko czeka na kogoś, kto ma odwagę wkroczyć do wydziału zabójstw w Cleveland i zachłysnąć się krwawą przygodą w świecie detektywistycznych zagadek. Gorąco polecam!
http://recenzjewojtka.blogspot.com/
#Ivy
14.05.2016
http://bluszczowe-recenzje.blogspot.com/
(...) Im bardziej zagłębiałam się w [Tetragon], tym pewniejszym krokiem wchodziłam w całą fabułę. W kulminacyjnych momentach nie umiałam oderwać wzroku od tekstu i z zapartym tchem obserwowałam każdą akcję mogącą pomóc w toczącym się śledztwie. Nawet łapałam się na tym, że zaciskam nerwowo pięści, gdy pada strzał czy też wyczuwam w powietrzu mieszankę rdzy i soli towarzyszącą przy upływie krwi. Przyznam jednak, iż w pewnym momencie książka stawała się dla mnie coraz cięższa od przesytu. Chociaż moja ciekawość pożerała wszystkie podawane na tacy informacje, to i tak mam wrażenie, jakby autor próbował dać jak najwięcej z siebie i nieco przekombinował. Oczywiści nie chcę ganić pana Arnolda za kreatywność! Nie śmiałabym! Niektóre wątki naprawdę były potrzebne, jednak niektóre rozwijały się do ogromnych rozmiarów. Wiem, że dzięki temu [Tetragon] jest przesiąknięty tajemnicami wyłaniającymi na każdym kroku, co powoduje lawinę zdarzeń. Pojedyncze zaprzątały głowę, ale razem tworzyły nić powoli ukazującą nam drogę do kłębka. Chociaż parę razy byłam sprytniejsza od detektywów. Możliwe, że moje dedukcje zdarzeń wiążą się z moim zamiłowaniem do niektórych seriali kryminalnych. Ale i tak muszę przyznać, że końcówka całkowicie wcisnęła mnie w fotel i nie mogłam wypowiedzieć ani jednego słowa.
Chociaż przez karty [Tetragonu] przewija się wiele postaci, to najbliższy mojemu sercu okazał się detektyw David Ross, który podbił moje serce swoim stylem bycia, gdzie był gotowy zrobić wszystko, aby poszło po jego myśli. Miał w nosie wszelkie zakazy, jednak zgrywanie twardziela od początku do końca wymaga wielu poświęceń, co nieraz było udowodnione. Za to oazą spokoju (a zarazem przeciwieństwem Davida) okazał się jego starszy kolega po fachu, James Adams. Chociaż nie zachwycał wysportowaną sylwetką czy poczuciem humoru to nie można mu odmówić sprytu i zaradności. To bardzo ważne w wykonywanym przez niego zawodzie i bardzo chwalone. Ja sama jestem pod wrażeniem jego umiejętności łączenia faktów. I pomyślcie, że to właśnie tych panów najczęściej ze sobą myliłam. Nie pytajcie jak... Po prostu tylko ja jestem do tego zdolna. Chyba.
Każda osoba przewijająca się przez tę książkę miała swoją określoną rolę i doskonale ją odgrywała. Autor pamiętał, że nikt nie jest idealny, dzięki czemu nie wyczuwałam ani krzty sztuczności bijącej od ich kreacji. Chociaż czasami miałam ochotę uciekać, bo nie lubię przebywać w tłumach, a tutaj momentami czułam się przytłoczona... Ale w kryminale ilość (łączona z jakością) to idealna para pozwalająca zapędzić czytelnika w kozi róg. I ja tam parę razy siedziałam!
Wielu autorów próbuje zamydlić oczy czytelnikowi poprzez grę słów, których sami tak do końca nie rozumieją. Pragną wykazać swoją mądrość, lecz niezbyt im to wychodzi. Thomas Arnold nie musi się bać takiego wyroku. Zręcznie splata proste i dobrze znane wszystkim słowa z tymi nieco trudniejszymi, jednak poprzez treść pozwala zrozumieć ich znaczenie. Także nie mogę przyczepić się do kreacji świata, bo już wcześniej wspominałam o oddaniu temu wszystkiemu rzeczywistego charakteru. Powtórzę jednak pewną kwestię: nadmiar szkodzi. Tak, uderzam tutaj w ten przesyt wątków. Mam nadzieję, że w końcu zostanie to zrównoważone i czytelnik nie będzie czuł się przytłoczony. No i gratuluję umiejętności wykorzystywania niektórych istotnych faktów, o których swego czasu huczały media. Mogę jedynie zdradzić, iż jest to związane z przepięknym księżycem widniejącym na okładce. Nie będę zdradzać, o co z nim dokładnie chodzi, bo zepsułabym wszystkim lekturę.
Podsumowując:
„Cudze chwalicie, swego nie znacie” - tym oto stwierdzeniem mogę podsumować całokształt książki [Tetragon] autorstwa Thomasa Arnolda, która wstrząsnęła mną totalnie i – na pewno – nie pozwoli zbyt szybko o sobie zapomnieć! Jak wcześniej podchodziłam do niej z rezerwą, tak z czystym sercem mogę powiedzieć, iż autor ma smykałkę do kryminałów i udowadnia to na każdym kroku. Kreacja bohaterów, a także przedstawionego na kartach skrawka świata jest dopracowana, gdzie nie prześlizgnie się żaden fałsz psujący tę emocjonalną melodię. Dlatego też nie czekajcie i sięgajcie po tę książkę, ale uprzedzam – warto zapoznać się z pierwszym tomem przygód detektywów, bo możecie wpaść w tę samą pułapkę co ja.
awiola
01.02.2016
"Wszystkich nas czeka koniec. Nie wiemy tylko kiedy".
W nocy 27 września tego roku ludzie na całym świecie mogli obserwować niezwykłe zjawisko astronomiczne znane pod nazwą "Krwawy Księżyc". Wówczas to bowiem nasz naturalny satelita znalazł się w cieniu Ziemi i w wyniku jeszcze innych czynników, jego tarcza stała się krwistoczerwona. Według niektórych, zjawisko to wieszczy wielkie zmiany, a nawet, biorąc pod uwagę Apokalipsę Św. Jana – koniec świata. Motyw ten, budzący dreszcze wykorzystał w swojej najnowszej książce Thomas Arnold, a efekt końcowy zaskoczył nawet mnie, od początku wierzącą w talent prozatorski tego młodego jeszcze autora.
Thomas Arnold to pseudonim literacki Arnolda R. Płaczka, rocznik 1985, urodzonego w Rybniku. Autor skończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i pracuje w swoim zawodzie. W 2013 r. zadebiutował thrillerem medycznym pt. "Anestezja", a następnie wydał dobrze przyjęty thriller pt. "33 dni prawdy". Pisarz obecnie mieszka w Rydułtowach – małej miejscowości na Śląsku, a kiedy nie pisze, sam chętnie czyta książki sensacyjne, przygodowe, kryminały oraz thrillery.
Detektywi Ross oraz Adams pracujący w policji w Cleveland, znani z fabuły książki "33 dni prawdy", znowu rozpracowują kryminalną sprawę. W tajemniczych okolicznościach znika syn wiceszefa policji, a jedyną przesłanką do wszczęcia śledztwa są jego ślady krwi i... tajemniczy owad znaleziony w mieszkaniu. Tymczasem David Ross zajmuje się także sprawą odnalezienia zwłok w kolejowym magazynie, w którym to podczas sekcji odkryto jad pajęczaka. Policjanci nie przypuszczają, że śmierci te ściśle się ze sobą łączą oraz, że ktoś śledzi ich każdy krok, a punktem kulminacyjnym śledztwa będzie data 27 września 2015 r.
Na sam początek mogę podarować Wam dobrą radę – nie zaczynajcie czytać tej książki wieczorem, jeśli wcześnie rano musicie wstać. Jeśli jednak możecie sobie pospać, jej lektura jest jak najbardziej wskazana, bowiem fabuła "Tetragonu" swoją wartką akcją oraz jej niespodziewanymi zwrotami wciągnie Was i nie wiadomo kiedy, dobrniecie w tej czytelniczej podróży do samego końca. W książce tej bowiem na każdej stronie dzieje się coś nowego, że czasami trudno aż nadążyć za zmieniającymi się elementami powieściowej rzeczywistości. Kilka śledztw pozornie ze sobą niezwiązanych, dość spory poczet bohaterów i tajemnica – to wszystko czeka na czytelnika w najnowszej książce Thomasa Arnolda. Dla czytelników, którzy mają już za sobą poprzednie dzieła autora, z pewnością tak dynamiczny rozwój akcji nie będzie niczym zdumiewającym. Nowi natomiast muszą się zwyczajnie do tak szybkiego tempa przyzwyczaić – tempa jakościowo lepszego, niż w niejednym filmie akcji.
Główna oś konstrukcji fabularnej, na jakiej bazuje Thomas Arnold to dialogi, którymi dosłownie naszpikowana jest książka. Dzięki temu zabiegowi, powieść czyta w iście ekspresowym tempie bowiem opisów jest ilościowo dość mało. Kompozycja tego thrillera pod postacią systematycznego rozwoju prowadzonych spraw aż do ich wspólnego finału, mającego ten sam mianownik to doskonała łamigłówka, w której czytelnik zmuszony zostaje wysilić swoje szare komórki. W niektórych momentach, fabuła może wydać się zbyt zawiła, jednak uważne czytanie winno ten dyskomfort wyeliminować.
Słowem kluczem użytym w powieści jest oczywiście jej tytuł, którego znaczenia nie mogę zdradzić. Muszę tylko wspomnieć, iż sam pomysł na połączenie ze sobą pewnych elementów wzbudził we mnie dreszcze. A zakończenie – cóż, pełne zaskoczenie, które zwiększyło mój tym większy zachwyt nad powieścią autora.
Po "Tetragonie" - książce opakowanej w rewelacyjnie klimatyczną okładkę - oczekiwałam wartkiej akcji i otrzymałam ją. Książka mnie wciągnęła, a zaskakujące zakończenie dopełniło całości. Jestem więc w pełni usatysfakcjonowana i ufam, że Wy również będziecie. Zachęcam do lektury.
Porozmawiajmy o książkach
29.04.2016
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Thomasa Arnolda. Niesamowicie ciekawy opis fabuły i wzbudzająca dreszcze niepokoju okładka sprawiły, że z prawdziwą ciekawością podeszłam do tej lektury. Słowo daję, nie zawiodłam się.
Autor miał bardzo sprecyzowany pomysł na fabułę "Tetragonu". Oryginalny motyw i mocne pióro porwały mnie od początku i bez najmniejszego trudu. Książkę czytało się bardzo szybko, ciekawość nie pozwalała się oderwać, a rozmaitość pytań mnożących się w głowie doprowadzała mnie do silnego stanu przedzawałowego.
Historia przedstawiona w powieści oparta zostaje o datę 27 września 2015 roku, bo to właśnie wtedy miejsce miało niesamowite zjawisko astronomiczne, które określone zostało mianem "Krwawego Księżyca". Wszystkie wydarzenia i zagadki prowadzą do tego jednego dnia, a detektywi Ross oraz Adams podążają do rozwiązania tej skomplikowanej zagadki uparcie i pomimo wszelkich niepowodzeń. W powieści motywem przewodnim są dwa kluczowe wątki: zaginięcie człowieka i znaleziony w mieszkaniu owad. Te dwa wydarzenia potencjalnie w ogóle się ze sobą nie łączą, ale im dalej w powieść, tym stopniowo wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce. Autor serwuje czytelnikowi mocne emocje i mnóstwo niejasności, ale to wszystko dowodzi jednego: Thomas Arnold pisze świadomie.
Autor wykazał się w swojej powieści niesamowitym zmysłem obserwacji i zdolności łączenia faktów, poprowadził akcję w różnych kierunkach i po mistrzowsku potrafił zmylić czytelnika, by po skończonej lekturze długo nie można było się otrząsnąć. Pozornie błahe elementy w najmniej spodziewanym momencie nabierały ogromnego znaczenia, a całość spojona zostaje przez oryginalność, która zachwyca. Thomas Arnold nie pozwolił sobie na przypadki... począwszy od okładki i tytułu, poprzez dwa główne wątki, aż po maleńkie niuanse... każdy element ma w tej powieści określone znaczenie i wartość! Kłaniam się Autorowi, bo nie dość, że stworzył historię z dreszczykiem grozy i ogromem tajemnic, to włożył w nią jeszcze mnóstwo pracy, tak by wszystko grało i porywało czytelnika w mroczną, niepokojącą podróż po Cleveland.
Książkę polecam bez najmniejszego zawahania wszystkim miłośnikom thrillerów i kryminałów. Jeśli lubicie ogromne napięcie, które nie opuści Was aż do ostatniej strony, to koniecznie powinniście sięgnąć po "Tetragon". Thomas Arnold oficjalnie dołącza do grona autorów, których ja określam mianem "Polak pisać potrafi". Autor postawił sobie wysoką poprzeczkę już samym pomysłem, bo zbyt wiele elementów w fabule mogło pójść nie tak, jak powinno. Szczerze przyznaję, że Thomas Arnold podołał wyzwaniu w pełni. Niesamowicie oryginalny pomysł, moc zagadek i genialnie dopracowana historia wciąga od pierwszej strony, nawarstwia w czytelniku emocje i wprowadza do świata okrytego mnóstwem tajemnic. Genialna powieść, genialny pomysł, genialny talent! Kolejny literacki przykład do bycia dumnym z naszych rodzimych pisarzy! Polecam! Nie zawiedziecie się.
Magdalena Zeist
04.11.2018
WOW! To było naprawdę dobre. Musicie wiedzieć, że jeżeli chodzi o twórczość Thomasa Arnolda to nic nie jest oczywiste. Możecie mieć milion teorii i pomysłów na zakończenie historii, a na koniec i tak spotka Was ogromne zaskoczenie. Myślałam, że skoro za mną jest już kilka jego książek, to uda mi się przewidzieć chociaż część zaskoczenia. Nic bardziej mylnego! Szczena mi opadła... i to z trzy razy. Gdy już myślałam, że wszystko zostało rozwiązane... BACH! zwrot akcji i to taki, że naprawdę szczękę zbierałam z podłogi. Za to uwielbiam thrillery i kryminały- za elementy zaskoczenia, zwroty akcji i napięcie. Wszystko zawsze znajduję w książkach Thomasa Arnolda. https://www.maobmaze.pl/2018/11/tetragon.html
Mystic
24.11.2015
Moje najnowsze, bardzo ciekawe odkrycie to Tetragon, książka zwraca uwagę intrygującym tytułem i równie tajemniczą okładką. Treść również jest fascunująca ze względu na fabułę, jestem pod wrażeniem pomysłów jakie autor zawarł w tej powieści. To czyni ten thriller nietuzinkowym, budzącym dreszcze i zaskakującym.
Inga Burda
24.01.2016
Mam wrażenie, że wciąż niewiele jest na naszym rynku tak dobrych polskich autorów co Thomas Arnold. Kolejna bardzo ciekawa jego książka. Autor raczy czytelnika niesamowitą dawką napięcia oraz zaskoczenia i zwrotów akcji. Poza tym przez cały czas udaje mu się budować znakomity, tajemniczy klimat.