Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
W życiu Sońki wszystko skończyło się dawno, dawno temu, wraz z wojną. Przeżyła i poczuła wtedy tyle, że później już ani żyła, ani czuła, mając jedynie wspomnienia i psią obrożę z gotyckim napisem. Przypadkowe spotkanie przy wiejskiej drodze daje początek opowieści, która wreszcie może zostać wysłuchana.
Powiernikiem Sońki zostaje Igor - wzięty reżyser teatralny - który niespodziewanie znalazł się gdzieś poza zasięgiem sieci komórkowych. Na bieżąco przekształca historię staruszki w sztukę teatralną, tworząc własną wersję wydarzeń. A kiedy zdawać by się mogło, że wyczerpał już limit pomysłów, w wiejskiej chacie pojawia się Ignacy, o którym Igor uporczywie próbował zapomnieć…
"Sońka" to wielka, ale kameralna, prosta, choć niełatwa, wyciszona, lecz kipiąca emocjami, pacyfistyczna, a jednocześnie brutalna historia przepełniona miłością. Autor wykorzystuje konwencję romansu wojennego, by opowiedzieć o kiedyś i teraz; o tu i tam; o piekle i raju pamięci.
Ignacy Karpowicz po raz kolejny zaskakuje, jeszcze bardziej zachwyca i udowadnia, że po sukcesach "Balladyn i romansów" oraz "Ości" na dobre wszedł do literackiej superligi.
Ignacy Karpowicz – polski pisarz, tłumacz i podróżnik, autor powieści „Sońka”, „Balladyny i romanse” oraz „Ości”. Jego twórczość łączy humor, ironię i refleksję nad polskością oraz kondycją współczesnego człowieka. Karpowicz chętnie sięga po motywy codzienności i lokalności, ukazując złożoność ludzkich relacji i paradoksy społeczne. Wielokrotnie nominowany do Nagrody Literackiej Nike, jest jednym z najciekawszych głosów współczesnej prozy polskiej.
Świetnie napisana powieść. Przejmująca. Niezwykle wciągająca. Niepokojąca. Sugestywna. Obojętnie obok niej nie przejdziesz !!! :)
laura
Zweryfikowany zakup
18.08.2014
Wojna. Przejmująca historia miłości. Chwila szczęścia pośród cierpienia. Okupanci i okupowani, a między nimi dwoje młodych ludzi, którzy w sekrecie przed wszystkimi spotykają się, by chociaż na chwilę poczuć normalność i miłość, a może po prostu przyjemne ciepło ludzkiego ciała dające ukojenie i odpoczynek.
Tyle wystarczy. To już wstrząsa. Ale jest jeszcze coś: on jest Niemcem mordującym wrogów Rzeszy, ona należy do ludności podbitej i zniewolonej. I teraz pytanie: jak – przy założeniu, że jako tako panuje się nad językiem, że potrafi się w miarę sprawnie coś opowiedzieć – jak zrobić z tego złą książkę? No jak?
Ale niedobrą literaturę już można. Nie napiszę wprost: złą, bo Karpowicz nie napisał tego źle. Ja mu po prostu nie wierzę.
A historia ma przebieg mniej więcej taki: pod strzechę staruszki trafia Igor vel Ignacy, paniątko ze stolicy, reżyser teatralny. Taki, co to się wyrwał ze wsi, zyskał rozgłos i pieniądze, wyparł prawie wszystko, z czego się wziął, i – jak łatwo się domyślić – źle mu na świecie. I ten Igor vel Ignacy, który być może nigdy jeszcze niczego naprawdę nie przeżył, słucha opowieści staruszki, która i „nażyła się i naczuła”. Z jednej strony jest więc duch, z drugiej – żywa istota z krwi (sic!) i kości, z jednej – podróbka, pozór rzeczywistości, mdląca iluzja, pusta (ale nie czysta!) forma, z drugiej – życie samo odsłaniające się w swoich najbardziej dotkliwych postaciach, w okrucieństwie, nieprzewidywalności, w zmianach losu, które nagle zamiast gwałtu przynoszą delikatność i czułość, by zaraz potem odwrócić bieg zdarzeń i ponownie przynieść ból. I ten duch, Igor vel Ignacy, słucha, ale zamiast, dzięki rzeczywistości, która wlewa mu się przez uszy, skonkretyzować w sobie to i owo, on słucha, notuje, przetwarza i robi z tego sztukę. W spektaklu uładza, dodaje, modyfikuje i dopiero w takiej formie ta historia zdaje się dla niego do przyjęcia.
I gdyby było tylko tak, być może książka by mnie pozyskała. Ale tak nie jest, bo to nie Igor vel Ignacy odbiera opowieści autentyzm, ale sam Karpowicz. Gdy dochodzi do rzeczy ważnych, a jednocześnie delikatnych i kruchych, momentalnie się dystansuje, czyni zastrzeżenia, ubiera to wszystko w jakąś quasi-fantastyczną otoczkę. Znowu gdy mówi o okrucieństwie zawsze jest ono bestialstwem, jakby nie potrafił uchwycić półcienia. Jakby ta opowieść była wymyślona, ale nie przeżyta. Ja mu po prostu nie wierzę.
loco
Zweryfikowany zakup
11.09.2014
Pomysł może i wpisujący się w ostatnią modę ale przedstawiony bez polotu, językiem, który okrutnie, siermiężnie próbuje być jakiś, taki straszliwie literacki, a moim zdaniem jest, co najwyżej nieporadny w chybionych porównaniach, stylizacjach i słowach nieprzystających do słowa poprzedniego. Nie jest to może i źle napisane, raczej średnio, przeciętnie, bez pazura, iskry bożej i zachwytu. Tego typu literatura stanowi z pewnością większość tego, co można znaleźć, kupić, spotkać w księgarniach, idealnie nadaje się do poczytania w autobusie między godziną siódmą, a ósmą rano, czy szesnastą i siedemnastą popołudniem. Można tę książkę zabrać na wieś, na działkę, na Mazury i na własne oczy, uszy i nos porównać, ba można nawet i na Białostocczyznę.
Bohaterowie są dziwnie mało wiarygodni, już to za sprawą samego języka powieści, a po części z namysłu autora nad ich marnym losem. Co ciekawe najbardziej wiarygodnie, jeżeli w ogóle można tu o jakiejś wiarygodności mówić, wypadają zwierzęta. Gdyby ta książka była o zwierzętach, które żyją wśród ludzi na białostockiej wiosce, "dawno, dawno temu" jak to mawiała Sońka, pewnie bardziej przypadłaby mi do gustu, nawet jeżeli za zwierzętami nie przepadam, czytać o nich nie lubię, to jednak wiem mniej, co myślą niźli ludzie.
Jeżeli zatem, ktoś potrzebuje na gwałt czegoś do czytania w autobusie, czy to tramwaju w drodze do pracy i przy tym nie szuka, czegoś nowego i odkrywczego, to z pewnością tę książkę można mu polecić. Przeczyta, zapomni, że przeczytał, parę przejazdów zleci. Jeżeli jednak szuka ów ktoś literatury ambitnej, odkrywczej, nowatorskiej i przebrzydle ciekawej, to powinien raczej nastawić się na długie lata czekania i szukania. Szukajcie, a znajdziecie, a recenzji czytać nie zapominajcie :))
Trudny język oraz sposób narracji Karpowicza troszeczkę utrudniają czytanie ale zawartość całej książki jest zacna. "Sońka" jestwolna od ideologicznych wtrętów, pozostając opowieścią niestawiającą się pośrodku politycznych podziałów. Ironia, pogmatwanie - nie jest obce tej książce. Polecam !
moni_W27
Zweryfikowany zakup
24.09.2015
Przeczytana w jedne dzień:) Doskonały obraz życia ludzi, zwłaszcza kobiet na wsi w okresie wojny. Pokazane inne oblicze tego okresu gdzie miłość przeplata się z wojennymi realiami. Nie jest to typowy romans a rzeczowy obraz polskiej wsi na kresach w tamtych czasach. Bardzo, bardzo polecam.
AnnaAairaM
Zweryfikowany zakup
01.11.2014
Z początku wydaje się być zwykła, ale jakie to mylne. Jedna z lepszych książek, które ostatnio czytałam. Bardzo polecam
matsutsu
Zweryfikowany zakup
13.06.2014
Polecam! Książka absolutnie warta przeczytania. Chyba najlepsza polska publikacja od "Morfiny" Twardocha.
mg
Zweryfikowany zakup
17.08.2014
Trudna książka i literacko i historycznie. Ale warta rzeczytania
Bernadette Bost
Zweryfikowany zakup
12.02.2018
Jestem bardzo zadowolona. Envoi rapide et satisfaisant.
Anonim
Zweryfikowany zakup
27.07.2018
Polecam każdemu!
kama
Zweryfikowany zakup
26.12.2022
Piękna, łagodna
Natalia
04.11.2014
Rzadko, kiedy do rąk Czytelnika trafia pozycja, która deklasuje wiele innych. Niejednokrotnie trudno ubrać w słowa odczucia jakie wiążą się z daną pozycją. Taki problem pojawił się w związku „Sońką”. Autor stworzył niezwykle trudną historię. I nie chodzi o skomplikowaną fabułę, ale o ładunek emocjonalny, jaki towarzyszy nam podczas czytania. Tego typu pozycje nie pojawiają się często, ale dla mnie są takimi perełkami. Trzeba o nie dbać, bo ubogacają duszę człowieka.
„Sońka”, to historia kobiety – tytułowej Sońki – która doświadczyła wielu złych rzeczy w życiu. Od samego początku jej egzystencja naznaczona była złem. Jej matka zmarła podczas porodu, małą zajmował się ojciec. Mężczyzna twierdził, że, skoro jest jedyną kobietą w domu, to można było ją wykorzystywać. Sońka już jako młoda kobieta spotkała niemieckiego żołnierza. Uczucie pojawiło się nagle. Zawładnęło nimi. Jednak zło się czaiło i nie mogło znieść myśli o tym, że mogą być szczęśliwi. Mężczyzna został przeniesiony ze swoim oddziałem do Rosji. Sońka czekała i wierzyła, że do niej wróci. Kiedy zorientowała się, że jest w ciąży, jej dalsze życie stanęło pod znakiem zapytania. Ojcem jej nienarodzonego dziecka był Niemiec, wróg Polaków i okupant. Gdyby nie poświęcenie ze strony Miszy – wiejskiego podrywacza – zabiłby ją własny ojciec. W ten sposób uratował życie dziewczynie i dziecku. Jednak jej serce, które już wybrało wcześniej nie chciało innego, nawet w imię najlepszych intencji.
Autor opowiedział historię miłości w czasach, gdzie każdy przeżyty dzień był cudem. Wątek ten pokazano z wielką czułością, bez sentymentalnych zwrotów. To opowieść o potrzebie bycia kochanym i okrutnym losie, który potrafi przewrócić życie do góry nogami. O wojnie i traumie z nią związanej pisze się trudno. O sytuacji ludzi, którzy zmagali się z jej okrucieństw jeszcze trudniej, choćby dla tego, że nie ma słów, które potrafiły oddać te momenty. Z wojną wiązał się wszechogarniający strach, terror i obawa o życie własne i swoich bliskich. Pan Karpowicz ukazał całą historię z lekką dozą cynizmu. Trudno powiedzieć czemu ma służyć ten zabieg, może chciał ukazać absurdalność całej sytuacji albo podważyć ideały w jakie wierzyła główna bohaterka? Ciężko mi, to określić.
Co mnie zaskoczyło? Fakt, że wojna była pretekstem do mszczenia się na osobach, które w jakiś sposób nie odpowiadały. Dochodziło do upodlenia. Zacierały się granice moralności. Nie wiadomo, kto wbije nóż w plecy. Znikały czysto ludzkie odruchy. Autor pokusił się o opisanie historii kobiety, której los i ludzie nie oszczędzali, która od najmłodszych lat doświadczyła złego. I to nie od obcych ludzi, ale osób, które miały ją chronić. Tylko zwierzęta pełniły wartę przy swej pani i wiedziały, że ich życie skończy się wraz jej egzystencją. Pozostawiona sama sobie musiała walczyć z przeciwnościami.
Ta książka, to doskonała pozycja. Piękna w słowie i w intencji. Autor w sposób stonowany prowadził nas po życiu głównej bohaterki. Unikał wyszukanych frazesów, w prosty sposób zbudował fabułę. Chociaż poruszył bardzo trudne zagadnienia uczynił to w wysublimowany sposób. Nawet sceny przemocy zostały dopracowane. Czytając książkę ma się wrażenie, że Sońka należy do tych kobiet, które zostały przez innych skazane na wieczne cierpienie. Jest niczym Antygona, która nie może pochować ukochanego. Nie może rozliczyć się z przeszłością.
„Sońka” jest oryginalną lekturą, spośród innych pozycji wyróżnia ją wiele elementów. Wciągająca historia kobiety obok, której nie można przejść obojętnie. Pewnie nie będę jedyną osobą, której spodobała się pozycja. Mnie pewnie zdarzy się wrócić do niej nie jeden raz. Polecam z czystym sumieniem.
Book Loaf
02.10.2014
Są takie książki, które przed otworzeniem wydają się całkowicie niepozorne. Okładka wcale nie przygotowuje nas na to, co nas czeka. Ta, którą właśnie odłożyłam na półkę "przeczytane" wygląda tak staroświecko i to niedzisiejsze, niekrzykliwe ubranko tak mnie do niej przekonało.
Opis wcale mnie nie zachęcił, ale przecież nigdy nie należy się nimi sugerować. Tak też zrobiłam, zaczęłam po prostu czytać. Teraz postaram się krótko sama ją opisać, tak po swojemu.
Wieś na Podlasiu. Starsza kobieta imieniem Sonia, Sońka, która przeżyła II wojnę światową. Igor, młody dramaturg niby przypadkowo trafia na ten koniec świata bez assistance i zasięgu. Ale jak wiadomo, nic nie jest przypadkiem. Wszystko dzieje się z jakiegoś określonego powodu.
Starsza kobieta w postaci Igora znajduje słuchacza, któremu powierza historię swojego życia. Mówi o zakazanej miłości, która nie miała prawa się narodzić. Opowiada o wojnie, o okrucieństwie nie tylko tych obcych, ale też całkiem bliskich, o wiejskiej codzienności. Tu i tam przemyca jakieś słowo w języku białoruskim.
Dzięki opowieściom Sonii, Grycowski wraca do swojej głęboko pogrzebanej przeszłości. Starsza kobieta jest dla niego inspiracją. Powstaje sztuka o jej życiu. Kontrowersyjna, czyli udana. Dla Sońki ta rozmowa to ostatnia rzecz, jaką potrzebuje zrobić, zanim odejdzie w spokoju z tego świata. Do tego anioł, kot i pies - wszyscy zupełnie niezwyczajni.
"Sońka" to książka niezwykła. Jednocześnie toczą się trzy opowieści. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość stają się jednością. A mimo wszystko nie odczuwałam zagubienia, kiedy niespodziewanie zostałam wyrwana z lat 40. i pchnięta ku wydarzeniom następującym po premierze sztuki.
Mniejszość i większość, śmierć i życie, wieś i miasto, starość i młodość, tradycja i nowoczesność. W tej historii nie brakuje sprzeczności, niezwykle potrzebnych, aby nadać opowieści odpowiednich barw. Czasem może trochę ciemnych, przytłaczających.
Ta książka to nie lekkie czytadło na sobotnie popołudnie po sprzątaniu. A mimo wszystko, pochłonęłam ją w jeden dzień. I żałuję, że nie poświęciłam jej więcej czasu. Wrócę na pewno. I wszystkim radzę sięgnąć po tą pozycję, bo zdecydowanie jest warta uwagi. I czasu. Poświęćcie jej dużo czasu. Bo po co się spieszyć ze świetnymi opowieściami? Chyba, że bardzo wciągnie - to już co innego.
To podejście do polskiej literatury uważam za bardzo udane.
kkkasiek
16.06.2014
Powieść na swój sposób niesamowita i tak inna od tego wszystkiego co do tej pory czytałam. Tak bardzo pociągająca jeśli chodzi o styl i klimat. Choć z drugiej strony, prozy tej nie mogłabym zaliczyć do szczególnie łatwych, choćby ze względu na treść. Pomimo tego bardzo polecam, wrażenie wyniesione z "Sońki" są niezwykłe.
Rosa Czyta
19.09.2017
"Sońka" jest opowieścią liryczną, wielowątkową i wielowymiarową. Rozpięta pomiędzy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zdaje się przemawiać do czytelnika, angażować go i wreszcie pozwala na odegranie kluczowej roli, dzięki której Sońka staje się rzeczywista. W tej powieści nie chodzi o wiarygodność, ponieważ jest zbiorem pytań kluczowych dla egzystencji człowieka. Paraboliczność i symbolizm współpracują na rzecz dzieła głębokiego, pozostawiającego wiele dróg interpretacji. Stara Sonia mieszkająca, gdzieś na "końcu niczego, w Królowym Stojle", jest kobietą prostą, niepiśmienną, zbliżającą się do kresu swoich dni. Opowiada swoje życie tak, jak potrafi i jak je zapamiętała, bez kłamstw, bez wielkich słów, zwyczajnie. A jest to historia traumatyczna, trudna do zaakceptowania, bolesna i okrutna. Starość - tak mogłoby się nazywać Królowe Stojle. Dom stary, obejście z zardzewiałym i pokrytym mchem ogrodzeniem, garnki dziurawe i pokryte sadzą, kredens, piec kaflowy, stół, krzesła i wysłużona cerata w kwiatki. Wszystko tutaj bowiem jest stare i nosi ciężar własnej historii. I nawet zwierzęta symbolizują ten bieg czasu, którego nie sposób zatrzymać. Suka Borbus Dwunasta, posiwiała i śmierdząca, ze swą odziedziczoną po poprzednikach obrożą. Kot Jozik, Pasterz Myszy, co dożywa właśnie swojego ostatniego, dziewiątego życia. Poczciwa, łaciata krasula o niewybrednym imieniu Mućka, która niczym "mennica państwowa" produkowała pieniądze, a te dawały skromne utrzymanie. Starość nagle okazuje się złożona z tych wszystkich rzeczy i zwierząt, z zaklętą opowieścią, z kłamstwem i prawdą. Wiele wydarzeń bowiem splata się w los człowieka, wynik zapisany jest właśnie w tym doganiającym go zmierzchu. Igor/Ignacy to postać jeszcze bardziej złożona od tytułowej Soni. To on właśnie stanowi medium, bramę łączącą różne światy. Jedyny dotychczas znany dla niego świat konsumpcyjnych bestii, zanurzonych w mieć i bawić się, gdzie brakuje miejsca na katharsis, a człowiek zmienia się w piękną skorupę ziejącą pustką. Takie właśnie uniwersum buduje sobie człowiek współczesny, nachalnie zapatrzony w zniewalającą urokiem nicość. Ignacy niepostrzeżenie dla samego siebie wchodzi w ten drugi świat, nienaturalnie dlań zwykły i brzydki. Zmienia się, odnajduje w wewnętrznej pustce jakąś iskrę, która naznacza go dla tej historii i obarcza brzemieniem tych cudzych lat. Ostatecznie to on odczuwa konieczność pokazania opowieści Soni, przy jednoczesnym obnażeniu całego procesu przekuwania jej na emocjonujący spektakl. Przestają mieć tutaj znaczenie opinie krytyków, ważne okazuje się wzruszenie, które budzi w widzach. Mechanizm budowania emocjonalnego przedstawienia nie odbywa się wyłącznie wprost, ale zawiera się również w gestach, intonacji, grze świateł i scenografii. Dopiero złożenie tych wszystkich części w spójną całość może pozwolić na uzyskanie katharsis, swoistego uwolnienia z pętających nas okowów, wreszcie wypuszczenia intensywnych, stłumionych emocji. Świadkowie tej opowieści stają się jej elementem niezawodnie wchodząc w rolę Charona. "Sońka" to również opowieść o wielorakiej śmierci. I można tutaj mówić o dosłowności samego procesu umierania, o drodze, którą człowiek przebywa ku ostateczności i krótkiej chwili, która tak słabo zaznacza się w czasie, a stanowi koniec tego czasu. Śmierć jest po prostu i czeka każdego. Z drugiej zaś strony mamy przewodnika śmierci, niby mitologiczny Charon, mroczny Żniwiarz, który przychodzi i wysłuchuje ostatniej przemowy umierającego. Gwarantuje tym samym oczyszczenie i bynajmniej nie z grzechów, acz z życia, które przez lata gromadzi się na ramionach i przechyla człowieka ku ziemi wraz z wiekiem. Symbolicznym przewodnikiem stał się Ignacy, który poprzez odnalezienie cudzego życia, wysłuchanie tego niezwykłego epitafium, zostaje jego strażnikiem. To budzi go w jakiś niewyrażalny słowami sposób, jakby cudzy ciężar przyjął na swoje barki w zadośćuczynieniu samemu sobie, że własny wciąż porzucał. Co znaczące ten ciężar właśnie, ten worek z cementem, który przyjdzie mu nieść dalej, to oczyszczenie również dla niego, nadające znaczenie nic nie znaczącemu. Karpowicz nie zamierza wskrzeszać historii, a zachęca do zaakceptowania jej. I choć przeszłość powinna być traktowana z szacunkiem to nie chodzi w tym o rozdrapywanie i ciągłe podnoszenie patosu. Należy się jej bowiem również spokój, ten moment, kiedy zostanie odprowadzona na spoczynek. Teraźniejszość i przyszłość nie mogą sycić się jedynie przeszłością, bo ona choć wydarła światu okruszki piękna i wielkości, to pozostanie tylko brzemieniem, z którego trudno się oczyścić. Co więcej w tej prostocie zachowania porządku świata, czyli pozostawienia dawnych dziejów im samym i skupienie obecnego dyskursu na tym, co jest lub będzie, zaznacza się również konieczność przejścia od ogólników do szczegółów. Jednostkowe potraktowanie historii sprawia, że okazuje się ona wyzuta wszelkiej chwały, że stanowi raczej drogę okrucieństw, gwałtów, agresji.
agnesto
02.07.2019
Trudna i smutna jednocześnie jest ta powieść. Ale dlatego, że jest prawdziwa. Ona, wieśniaczka, uważana za dziwną, stara już, czekająca na śmierć. On, młody, obecnie bez weny twórczej reżyser teatralny. Osoba dziarsko prąca przez życie bez zadumy nad nim, bez hamulca, bez sumienia. Całkowite przeciwieństwo starowinki Sońki. I właśnie te dwie osoby stawia na swojej drodze Najwyższy. Jemu psuje się auto, ona przechodzi obok i widzi go, jak w furii krzyczy do trzymanej słuchawki. Nikt nie może mu teraz pomóc, kumple nie dają rady, bo jest coś ważniejszego, bo coś innego...mechanik, ten też odpada... Zostaje mu... Sońka. A ta oferuje nocleg. Lecz co on u niej? W tej biedzie? W tym zatęchłym domu? On elegant? On miastowy? Absurd... pierwsze myślenie idzie znanym nam torem, lecz co robić, gdy człowiek nagle tkwi w samym środku wsi, nie ma samochodu, telefon nie łapie zasięgu, a w podorędziu zostaje staruszka? I przekracza progi jej domu, i słucha jej opowieści o życiu, o młodości, o miłości jedynej... Słucha wszystkiego tego, co było, co już nie przyjdzie, co odeszło bezpowrotnie zostawiając po sobie tylko ją. Ją, która w osobie Igora widzi powiernika swego życia, a raczej jego końca. Mówi mu wszystko, by zrzucić ten ciężar noszony od lat i by to swoje czekanie na śmierć wreszcie zakończyć. Igor jest dla niej niemalże Białym Panem z Nieba, który zakończy jej zbyt długie już życie. Opowiadając mu o sobie, Sońka daje mu jednocześnie nadzieję na sztukę teatralną. Brzmi śmiesznie? Może, ale Igor pochłonięty słuchaniem już widzi życie Sońki wystawiane na scenach teatru. Już widzi siebie w panteonie sław. Już widzi sztukę, na którą bilety sprzedadzą się na pniu. Ale zanim to się stanie, siedzi przy starym stole, słucha starej kobiety i ... wchodząc w jej życie, wchodzi i w swoje. Swoje jałowe, inne, jakby prostsze. Ten stół, ten dom, ta wieś... To wszystko otwiera mu oczy na samego siebie. Tej książki nie sposób przeczytać szybko. Szybkość niweluje wiele detali. Wiele umyka, zatraca się, gubi jakoś niedorzecznie. Tą książkę trzeba smakować powoli. I choć jest niewielka, to jednak jej treść i głębia sprawiają, że nie zostaje obojętna dla czytelnika. A co w niej najlepsze, zmusza do powrotu. Zakorzenia się powoli w umyśle, nie pozwala o sobie zapomnieć i permanentnie odnosi się wrażenie, że ponowne sięgnięcie odkryje coś nowego. Że inaczej ją odbierzemy. Że - tak - będzie boleć. Każde zdanie będzie ranić. Smutek z kart rozleje się w nas... ponownie... Ale to jest taka powieść, która żyje nawet po zamknięciu ostatniej strony. #agakusiczyta
kawcia
Empik recenzuje
03.06.2014
Ta książka spada ciężkim kamieniem na serce i długo za tobą chodzi cień głównej bohaterki. Ciężko było ją czytać. Nie potrafię sobie wyobrazić jak ciężko się musiało pisać Karpowiczowi tą książkę. Strasznie smutna historia w której, jak sam autor zaznacza przydałaby się odrobinka szczęścia i normalności. Jeśli ktoś się choć chwilę zastanawia czy warto sięgnąć po tą książkę - nie wahajcie się. Zdecydowanie warto ją przeczytać. Moim zdaniem jest to najlepsza książka Ignacego Karpowicza.
Weronika Rośniak
18.07.2014
Takie historie obyczajowe podobają mi się najbardziej. Piękna i przemująca historia jak młody człowiek może od starszego dowiedzieć się bardzo wiele. Bo obecnie starsze osoby są spychane na margines życia, a przecież można od nich tyle się dowiedzieć i nauczyć. Nauczyć w sensie życiowego doświadczenia i mądrości. Polecam przeczytanie tej książki. Na pewno będzie to i dla was dobrze spędzony czas.
dorota.krawiec
28.05.2014
Sońka, to książka jakich mało na rynku wydawniczym. Ignacy Karpowicz stworzył dzieło, które zaskakuje, a jednocześnie zachwyca. Opowieść o latach okupacji, o kobiecie, mężczyźnie, a wszystko to przyprawione elementami magii i baśni. Takie połączenie dało świetny efekt, który spowodował, że do tek książki często wracam myślami. Jeśli szukacie dobrej literatury, to Sońka na pewno Wam się spodoba.
Idaa
27.05.2014
To pierwsza książka Karpowicza którą przeczytałam, i od razu tak wielkie wrażenie, tak wielkie emocje! Nawet nie myślałam, że ta powieść tak mnie urzeknie, choć momentami wcale nie należy do najłatwiejszych, jednak ma w sobie coś przyciągającego.. Na pewno nie można odmówić Karpowiczowi kunsztu literackiego. To wszystko składa się na bardzo interesującą całość.
Bajzbi
30.05.2014
Jak dla mnie to chyba najwybitniejszy w tej chwili autor w Polsce. Cieszy mnie, że mamy w Polsce grono tak znakomitych, młodych prozaików. Polska powieść i, co nie mniej ważne, polski język wciąż są żywe i mają coś do zaoferowania. Jest to książka inna od poprzednich. Historia niełatwa, bolesna ale i pełna uroku. Mega książka, którą polecam.
lukas8487
07.06.2014
W jednym z wywiadów Ignacy Karpowicz powiedział, że powieść "Sońka" została napisana sześć lat temu i liczyła 500 stron. Czas od jej powstania do momentu wydania to systematyczne okrawanie treści. A mnie żal, że nie mogę tych pozostałych wyciętych stron przeczytać. Krótko mówiąc - najnowsza powieść Karpowicza to ARCYDZIEŁO.
magdalena_sawaniak
23.08.2014
Sońka Karpowicza nie jest opowieścią łatwą ani ze względu na literacki język, który trzeba czytać powoli i w skupieniu, aby niczego nie przeoczyć, jak również ze względu na historię, która została opisana. Niemniej jednak opowieść jest warta przeczytania ze względu na emocje i wrażenie, które na długo pozostaje w pamięci.
Binia33
30.05.2014
Sońka to nie tyle historia kobiety, która przeżyła wojnę.To raczej opis jej psychiki, stanów emocjonalnych, lęków ale nie wyrażonych wprost, raczej migoczący pośród opwiadanych przez nią sytuacji. To proza poruszająca, głęboka, nie pozostawiająca czytelnika obojętnym i skłaniająca do refleksji.
Hebra
18.07.2014
Czasami znajdujemy takie książki, które trafiają do nas całą swoją mocą i swoją emocjonalnością. Miałam podobne odczucia w przypadku Sońki. Powieść która w ten szczególny sposób została w mojej świadomości, to wielka siła przekazu treści i talentu autora. Bardzo polecam.