dark fantasyfantastyka historyczna/historical fantasygotycki horroristoty nadprzyrodzoneopętanie/demony/egzorcyzmy
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Arizona, rok 1848. Rok zakończenia wojny meksykańskiej. Przeznaczenie i pistolety sprawiły, że na swojej drodze w Little Fanny Saloon stanęli: reporter Marion T. Bell i legendarny zwiadowca John Charles Hart.
Miasteczko Gable’s Ferry, słynące z handlu rzecznego powstało niemal z dnia na dzień. Brakuje w nim jedynie kościoła, szkoły i więzienia. Choć niektórzy uważają, że potrzebne byłoby jedynie więzienie. W ciężkim miejscu w czasach bezprawia, któregoś dnia Hart i Bell natkną się na Elenę – młodą i ciężko ranną Meksykanę.
Naga kobieta opowiada im o porwaniu i niewoli, której ona i jej siostra doświadczyły z rąk hermanas de lupo – złowrogich Sióstr Balenzura i ich poplecznika – Paddy’ego Ryana. Wszystko to wydarzyło się w obozie niewolników, po drugiej stronie rzeki nazywanej Garanta del Diablo – Usta Diabła.
Minęło zaledwie trzysta lat od czasów Corteza. Trzysta lat od chwili, gdy Starzy Bogowie Meksyku byli w pełnym i przerażającym rozkwicie: Tezcalipoca – bóg księżyca i nocy; Tlazolteotl – pożeracz plugastwa czy Xipe – władca obdartych ze skóry.
Krew zamiast deszcz. Krew w nagrodę.
Kiedy myślę o westernach od razu przychodzi mi do głowy jedno skojarzenie - moje dzieciństwo! Pamiętam doskonale kiedy telewizja nadawała westerny co niedzielę i razem z moim tatą zasiadaliśmy przed telewizorem. Oczywiście więcej frajdy w oglądaniu tych filmów miał mój tato, bo ja z racji tego, że byłem jeszcze brzdącem, zaczynałem się szybko tym seansem nudzić. Jednak wspomnienie zostało! Mam wrażenie jakby to było wczoraj a przecież minęło już tyle lat... Czy western może kojarzyć się również z horrorami? W tej kwestii mogę wypowiedzieć się jedynie jeśli chodzi o filmowy horror i muszę przyznać, że te miksy filmowe nie były wysokich lotów. Widziałem kilka horrorów klasy B, których akcja osadzona była w mocno westernowych ramach czasowych i niestety nie były to dobre filmy... A co w przypadku książek? W nasze ręce właśnie trafia "Przeprawa" Jacka Ketchuma, która przeniesie nas wiele lat wstecz i zafunduje nam miks horroru z westernem! Na który gatunek przechyli się szala? O tym już za chwilę! Cóż mogę powiedzieć o samym autorze? Jack Ketchum przez jednych uznawany jest za ikonę horroru, inni podchodzą do jego twórczości z większą rezerwą. Gdzie mogę usadowić samego siebie? Chyba gdzieś po środku. Do tej pory miałem możliwość przeczytania dwóch książek tego autora i szczerze pisząc były to raczej przeciętne lektury. "Czas zamykania" był średnim zbiorem opowiadań. Potem przyszła pora na "Rudego" i tutaj moja ocena poszybowała już nieco wyżej. Kiedy dowiedziałem się, że nakładem Wydawnictwa Skarpa Warszawska ukaże się "Przeprawa" pomyślałem sobie, że pora sprawdzić czym tym razem uraczy nas autor. Świetnie prezentujące się wydanie i zachęcający opis jeszcze bardziej zachęciły mnie do sięgnięcia po najnowszą książkę Ketchuma. Jak tym razem wypadł autor? Arizona, rok 1848. W okolicach małego miasteczka Gable's Ferry, reporter Marion Bell oraz zwiadowca John Charles Hart odnajdują ciężko ranną młodą Meksykankę. Uratowana Elena szybko dochodzi do siebie i opowiada mężczyznom o koszmarze jaki spotkał ją, jej siostrę oraz inne młode kobiety w domu niewoli w obozie niewolników. Podczas kiedy Elenie udaje się uciec z koszmarnego domu, w którym cały czas dochodzi do gwałtów i handlu ludźmi, w niewoli pozostaje jej siostra. Bell i Hart postanawiają pomóc Elenie w odbiciu młodej kobiety. Jack Ketchum tym razem zabiera nas do czasów kiedy ledwie zakończyła się wojna meksykańska. Lądujemy na samym środku pustkowia, gdzieś w okolicy miasteczka, które powstało praktycznie z dnia na dzień. Autor zabierze nas w sam środek brutalnej akcji, jaką znamy z horrorów i ubierze wszystko w iście westernowe szaty! "Przeprawa" to cienka i bardzo ładnie wydana książeczka, która każdy jest w stanie przeczytać praktycznie w jeden wieczór. Autor tym razem przedstawia akcję, która będzie rozgrywała się bardzo szybko i nie będzie tutaj czasu na nudę. Początek oraz całkiem spory jej fragment to typowy western. Mamy tutaj odważnych mężczyzn, kobietę, która ledwie uszła z życiem a jak się szybko okaże ma tyle samo odwagi i zimnej krwi, co napotkani Bell i Hart. Potem tempo przyspiesza. Otrzymujemy kawałek brutalnej akcji oraz szereg nawiązań do legend i bóstw miejscowej ludności. Całość przypomina miks westernu z klimatem nieco horrorowym. Czy jednak był to horror "pełną gębą"? W mojej ocenie zdecydowanie nie! "Przeprawę" czytało mi się całkiem nieźle oraz bardzo szybko. Opis książki, rewelacyjne wydanie, ciekawa okładka oraz barwione na czerwono brzegi sugerowały, że zasiądę do lektury krwawego horroru. Jednak większość akcji stanowił tutaj western, a horrorowych zagrywek było tutaj zdecydowanie za mało. Było brutalnie, była krew ale to trochę za mało, by nazwać tę książkę horrorem. "Przeprawa" nie jest rasowym horrorem, który zapisze się w kanonie krwawych lektur. Nie jest również złą książką! Króciutka powieść Ketchuma przypomina rozbudowane opowiadanie będące raczej brutalnym westernem niż horrorem. Jednak nie możemy ocenić tej książki negatywnie. W opowieści cały czas coś się dzieje. Wspomnienia Eleny czytało mi się bardzo dobrze, podobnie zresztą jak akcję przedstawiającą powrót kobiety w celu uratowania siostry. Jeżeli lubicie westerny to "Przeprawa" z pewnością się Wam spodoba i będziecie czytali tę książkę z wypiekami na twarzy. Jeśli jednak nastawiacie się na typowy horror, to tutaj go nie znajdziecie. Chwilami będzie brutalnie, będzie krew i akcja ale to jednak nie jest horror w dosłownym znaczeniu. "Przeprawa" to raczej brutalny western, który czyta się całkiem nieźle.
Anonim
07.03.2024
Choć generalnie jestem fanką grozy w formie filmowej, tak lubię czasem sięgnąć po książki z tego gatunku. Jack Ketchum jest już w pewien sposób kultowy jeśli chodzi o horror, tak więc byłam bardzo ciekawa jak wypadnie „Przeprawa”. Pierwsza rzecz, to samo wydanie, którym jestem absolutnie zachwycona! Twarda oprawa i barwione brzegi dodają charakteru całej książce i wprowadzają odpowiedni klimat do lektury. Samo rozmieszczenie tekstu jest bardzo wygodne do czytania, gdyż czcionka jest dość duża, a sam tekst ułożony centralnie. Dzięki temu oraz krótkim rozdziałom przeprawa przez nią jest czystą przyjemnością. Co do treści, nie urzekła mnie jakoś bardzo, jednak dalej była to ciekawa lektura. Książka jest bardzo krótka, bo ma zaledwie 200 stron, a to i tak przy większej książce, dlatego jest to idealny tytuł na jeden wieczór. Nie powiem, wciąga i to nawet bardzo, gdyż całość pochłonęłam ciągiem. Chyba zwyczajnie nie jestem przyzwyczajona do tego typu historii. Po części tematyka niekoniecznie wpadła w moje gusta, a po części za mało tam było grozy. Co prawda w „Przeprawie” nie brak brutalności, szczególnie tej względem kobiet, co swoją drogą jest najczęstszym motywem w takich książkach. Na każdym kroku bohaterowie widzieli do czego zdolni są ludzie, którym pozwolono krzywdzić innych i czuć, że mają nad nimi władzę. Cały wątek obozu niewolników dobitnie pokazuje, czym staje się człowiek pozbawiony jakichkolwiek zasad moralnych. Bohaterowie mimo tego, że dało się z nimi zżyć, to zabrakło mi w nich głębi. Miałam wrażenie, że czasem zlewali się jedno i równie dobrze mogłaby to być jedna osoba. Najbardziej z nich wszystkich polubiłam chyba Matkę. Żałuję trochę, że został rozwinięty trochę bardziej temat wierzeń meksykańskich wspomnianych z tylu okładki. Czytając o takich bóstwach jak Tezcatlipoca - bóg księżyca i nocy, Tlazolteotl - pożeracz plugastwa i Xipe - władca obdartych ze skóry, liczyłam na to, że będzie to miało związek z fabułą, że doda to więcej mroku do lektury, a przy okazji dowiem się czegoś o Starych Bogach Meksyku. Co prawda jako takie obrzędy są ujęte w książce, jednak jak na mój gust trochę zbyt pobieżnie. Ostatecznie nie narzekam, gdyż była to zwyczajnie przyjemna lektura. Niekoniecznie straszna, czasem jedynie budzącą grozę jednak bardziej z brutalności czy obrzydzenia, aniżeli z grozy w czystej postaci. Zdecydowanie sięgnę jeszcze kiedyś po inny tytuł od tego autora. „Przeprawa” to typowy tytuł, który znajduje się u mnie w kategorii: nie zachwyca, ale też nie rozczarowuje. Tak więc jeżeli znacie styl pisania Ketchuma i pasuje wam on, a szukacie krótkiej lektury na jeden dzień, gdzie zwyczajnie będziecie mogli się odmóżdżyć i dać porwać autorowi w wir wydarzeń, to ta książka jest dla was! Mi w tej kategorii podeszła ona bardzo i polecam wam zwrócić na nią uwagę, szczególnie przez wzgląd na piękne wydanie „Przeprawy”.
Anonim
20.07.2024
Jestem wielką fanką filmów Quentina Tarantino. Zachwyca mnie to, jak ten reżyser operuje obrazem i kolorem. Właśnie miałam przyjemność przeczytać książkę „Przeprawa” Jacka Ketchuma i już od pierwszych stron – pomimo mrocznej atmosfery – widziałam tę historię w wyrazistych „tarantinowskich” barwach. Szczególnie dużo tu czerwieni, bo to iście krwista powieść. Akcja ma miejsce w Arizonie w połowie XIX wieku. Koniec wojny meksykańskiej. Miasteczko Gable's Ferry przyciąga żołnierzy, poszukiwaczy złota i innych przedsiębiorczych rzezimieszków. W miejscowym saloonie spotykają się zwiadowca John Hart i reporter Marion T. Bell. Jeden proponuje drugiemu pracę i tym sposobem zostają towarzyszami. Na ich drodze pojawia się też młoda, naga i ranna Meksykanka, Elena. Kobieta wydostała się z obozu Sióstr Valenzura – obozu niewolników. Elena uciekła, ale pozostawiła za sobą pewne sprawy, które musi za wszelką cenę załatwić. Czy panowie będą na tyle szarmanccy, żeby pomóc kobiecie w opresji? „Przeprawa” to książka na jeden wieczór i to nie tylko dlatego, że jest krótka. To taka historia, która wyciąga po czytelnika swoje macki. Jack Ketchum mistrzowsko epatuje okrucieństwem. Tworzy makabryczny obrazek, od którego nie możemy odwrócić oczu. Na nim trzej kowboje (potężny, nieustraszony Matka, smętny Hart i przerażony Bell) oraz „dama” w opałach, a w tle przemoc, gwałt i jatka. Na początku autor spokojne wprowadza nas w fabułę. Daje poznać bohaterów i okoliczności w jakich rozgrywa się akcja książki. Widać tu świetną pisarską intuicję. Ketchum wie, które elementy wyostrzyć, aby zaintrygować i stworzyć odpowiedni klimat. Mimochodem wspomniałam ,że książka jest krótka (ok. 200 stron) przez co dość szybko docieramy do finału. Finału rozbudowanego i dynamicznego. A czeka w nim na czytelników istna sieczka. Szczypta westernu sprawdza się w horrorach. Umożliwia ona wykreowanie bardzo efektownych scen, co Jack Ketchum świetnie wykorzystał. „Przeprawa” okazała się zgrabną powieścią grozy, z krwawym finałem. Trochę ubolewam, że motyw starych meksykańskich bogów i rytuałów nie zajmuje w niej więcej miejsca, ale ja akurat mam małego „fizia” na tym punkcie. Natomiast muszę uczciwie polecić tę książkę. Brutalna, ale nie obrzydliwa. Mocna, klimatyczna, fatalistyczna. Takie horrory to ja lubię.
Marta
03.03.2024
Lubicie westerny ? Ja nigdy nie przepadałam za takimi filmami, klimatem Dzikiego Zachodu. A jednak sięgnęłam po książkę Ketchuma. W końcu to autor - wręcz - legenda . “Dziki Zachód to gangrena, wieczne pragnienie, rzeki spływające krwią i niebo tak wielkie, że z łatwością może cię zgnieść na miazgę.” Otrzymałam pięknie wydaną choć wywołującą dreszcze zarazem swoją okładką, książkę, którą zaryzykowałabym nazwać - opowiadaniem. Dlaczego ? To bardzo krótka historia, dosłownie na przerwę pomiędzy innymi książkami. Aczkolwiek wstrząsająca. Opowieść dawnego korespondenta wojennego, który dołączył do dwójki mężczyzn zajmujących się wyłapywaniem dzikich koni, momentami mrozi krew w żyłach. W sumie to on ją spisał, ale najwięcej doświadczyła dziewczyna, która pewnego dnia pojawiła się naga i poturbowana na ich drodze… Skąd uciekła ? Co zapoczątkuje jej pojawienie się w ich życiu ? “Od dawna wiedziałem, że wojna to czyste szaleństwo. Nie miałem jedynie pojęcia, w jaki sposób to szaleństwo odbija się na duszy człowieka.” Z pozoru zwyczajna hacjenda, zarządzana przez trzy okrutne kobiety, jest piekłem dla wielu innych kobiet, za to rajem dla mężczyzn pozbawionych człowieczeństwa w czasie wojny. A może wcześniej już go nie posiadali ? Tego się tu nie dowiecie. Jednak mimo, że historia jest krótka i czyta się ekspresowo to zdąży przerazić. To książka o bestiach i ludziach. O istotach zdolnych do najokrutniejszych czynów i mężczyznach walczących honorowo, odważnie, w obronie kobiety…która swoją drogą też w ciemię bita nie jest. Wadą i zaletą zarazem tej książki jest jej długość. Z jednej strony się cieszę, że ekspresowo kolejna książka za mną i stosik maleje. Z drugiej, wiem, że cała historia zyskałaby wiele, gdyby ją rozbudować. Otrzymałam książkę sławnego pisarza grozy, która zrobiła wrażenie ale…mogła zrobić większe. Czyli - liczyłam na coś mocniejszego i konkretniejszego. Nie nazwę tego rozczarowaniem. Raczej taki niedosyt. Jeśli macie przesyt słodkich, lekkich i uroczych historii, potrzebujecie dawki mocnych wrażeń - to książka idealna. Mnie ten przerywnik dobrze zrobił. I z pewnością samo wydanie cieszy oko. Dziękuję za egzemplarz do recenzji.
magical_bookcase_
18.05.2024
Chociaż nigdy nie przepadałam za westernami, a historia Meksyku nie jest czymś, w czym jestem zorientowana, to świetnie dopracowana okładka i barwione na czerwono brzegi zachęciły mnie do zapoznania się z twórczością Jacka Ketchuma, ponieważ literatura grozy jest czymś po co sięgam chętnie, a Jack Ketchum jest uznawany za mistrza grozy i horroru. Tematem głównym "Przeprawy" jest niewolnictwo. Autor ukazuje oblicza handlu ludźmi, sadyzmu i potwornego cierpienia, jakie człowiekowi może zgotować tylko drugi człowiek. Arizona, rok 1848 i czas zakończenia wojny meksykańskiej. Reporter Marion T. Bell i zwiadowca John Charles Hart poprzez zbieg okoliczności trafiają na siebie, a później na młodą i mocno ranną Meksykankę. Elena opowiada im swoją historię toczącą się w obozie niewolników, w której nie brakuje brutalności i okrucieństwa, które wyrządzili jej i jej młodszej siostrze ludzie, a Hart i Bell postanawiają jej pomóc w zemście. Ketchum nie raczy swoich czytelników pięknymi zdaniami i rozbudowanymi opisami. Pisze konkretnie, surowo, obrazowo. Taki styl od samego początku nadaje jego opowieści konkretnego charakteru i wyznacza prosty tor. Opisy są brutalne i dosłowne, bo takie okrucieństwo aby wybrzmieć nie potrzebuje wielu słów. Chociaż chętnie sięgam po horrory to sposób, w jaki pisze Ketchum sprawił, że wyszłam poza swoją strefę komfortu, więc ta historia z pewnością zostanie ze mną na dłużej. Mroczna, krwawa, obrzydliwie brutalna i dosłowna, a przy tym bardzo dynamiczna i przepełniona trudnymi emocjami- fani tego rodzaju odczuć literackich z pewnością po tej lekturze będą usatysfakcjonowani. Książka jest bardzo krótka, do pochłonięcia jednym tchem, jednak pomimo szybkości czytania z pewnością nie należy do lekkiej literatury rozrywkowej. To książka dosłowna i oszczędna w słowach, ale dzięki temu pozostawia nam miejsce na własne przemyślenia. interesującym elementem "Przeprawy" są wplecione w tekst wierzenia meksykańskie, czego uważam, że było odrobinę za mało, a jest to coś, co mnie bardzo zainteresowało.
Kinga
28.04.2024
Jack Ketchum "Przeprawa" @skarpawarszawska * "Starzy Bogowie uczą posłuszeństwa. Uczą poddania się prawom ziemi u nieba. Krew za lupy, krew za deszcz. Kiedyś uciskała nas tak ziemia." * "Nie miałem jedynie pojęcia, w jaki sposób to szaleństwo objawia się w duszy człowieka." Zabiorę Was do Arizony, roku 1848. Zakończenie wojny meksykańskiej. To w miasteczku Gable's Ferry wydarzą się rzeczy, o których nawet Wam się nie śniło. Fabuła jest niczym dobre wino, z konkretnego okresu czasowego. Pełne doznań smakowych, wytrawności oraz uczucia pełnego niewiadomych, bo kto wie jak poczuję się za drugim kieliszkiem czy kolejnym prawda? Tutaj tak jest, z każdą stroną, nie wiesz co będzie, jak będą czuć się bohaterowie i jak Ty sam/sama. Akcja natomiast jest jak spacer po krawężniku, ale po dobrym winie. Nigdy nie wiesz czy następny krok nie okaże się tym zgubnym, ale i tak idziesz, bo skoro zacząłeś to trzeba skończyć, nawet jakbyś miał upaść! Bohaterowie są wykreowani jako charakterne postacie, indywidualne i zdecydowanie nie traficie nawet na podobnych sobie ludzi! Emocji nie zabraknie, nie tutaj, nie w tamtych czasach kiedy nie da objąć się rozumiem tego co się działo. I tutaj jedni odczują mocniej inni mniej, ale po zakończeniu książki, nadal będziemy myślami w tym co zobaczyliśmy i przeżyliśmy razem z bohaterami. Opisy tutaj nie mam co się rozpisywać na ten temat, bo książka jest krótka, ale powiem Wam, że konretna jeżeli chodzi o przemyślenia bohaterów czy opisane wydarzenia jakie miały miejsca! Podsumowując cóż to była za wyprawa! Pełna niebezpieczeństw, dzikości i tej niepewności! A klimat w tej jakże krótkiej, ale konkretnej powieści jest niesamowity! Aż nabrałam ochoty na film w tym klimacie i serial! Polecam! ❤️🔥
Miqa
29.02.2024
W 1848 roku, kiedy to zakończyła się krwawa amerykańsko-meksykańska wojna, główny bohater Marion T. Bell, reporter „The sun” spotyka w saloonie zwiadowcę Johna Charlesa Harta. Spotkanie okazuje się być dla niego odmieniającym życie, bowiem do tej pory Bell nie radził sobie z emocjami, regularnie zaglądając do kieliszka. Mimo tego Hart dostrzega w nim potencjał na kompana do polowania na bezpańskie mustangi. Razem z wielkoludem, Matką Piąchą, podczas jednej z wypraw napotykają skatowane i wycieńczone kobiety, a tylko jedna z nich przeżywa. Meksykanka Elena opowiada im o tragicznych przeżyciach jakich doświadczyła wraz z siostrami z rąk strażniczek piekieł sióstr Valenzura: Ewy, Marii i Lucii oraz zdemoralizowanego dezertera Paddy'ego Ryana. Jak skończy się przypadkowe spotkanie tej czwórki? Wierzcie mi, że krwawo… Mimo tego, że akcja powieści rozgrywa się prawie 200 lat temu, to poruszane problemy społeczne są ponadczasowe. Nie brakuje też kilku bardziej brutalnych w opisy wydarzeń. Najbardziej charakterystycznym elementem tej książki jest wszechobecny westernowski klimat - konie, rewolwery, gorączka złota, ale także niewolnictwo, gwałty, rasizm, alkoholizm i męska buta. Ze smaczków mamy tu obrządki i wierzenia w starych meksykańskich bogów, ale temat nie jest do końca wykorzystany, przez co element grozy nie robi wrażenia. Dzięki gawędziarskiemu sposobowi narracji i wciągającej fabule, książkę czyta się błyskawicznie - nie trudno się dziwić, w końcu to Ketchum. Format jest nieduży, ale przykuwający wzrok zarówno dzięki okładce jak i grzbiecie stron farbowanych na czerwono. W przygotowaniu jest też kolejna książka autora - „Przebudzenie”.
Magdalena Senderowicz
22.02.2024
Chyba każdy, kto lubuje się w powieściach grozy, słyszał nazwisko Ketchum. Autor zasłynął przede wszystkim z powieści „Dziewczyna z sąsiedztwa” czy „Jedyne dziecko”, ale przecież to nie jedyne historie mrożące krew w żyłach, które postanowił opowiedzieć. Najnowszą, która ukazała się w Polsce, jest „Przeprawa” – niespodziewane połączenie westernu i horroru, napiasane w sposób krótki, ale treściwy. Bez zbędnych upiększeń, bez owijania w bawełnę, brutalnie i rzeczowo, choć na pewno nie jeden czytelnik odczuje tutaj pewien niedosyt związany z lekturą. Historia jest przemyślana, logiczna, wszystko dobrze ze sobą współgra, ale dla mnie posiada jedną wadę – jest za krótka. Jednak gdy podejdzie się do niej ze świadomością tego, żeby odebrać ją bardziej jako opowiadanie, to gdzieś ta świadomość rzekomej „wady” może się nieco rozmyć. Nie ukrywam jednak, że nieco żałuję, iż Ketchum nie postanowił bardziej rozbudować fabuły czy kreacji poszczególnych bohaterów – tutaj jest spory potencjał! Ale mimo wszystko w tej niewielkiej objętości tekstu udało mu się przekazać brutalną, krwawą i poruszającą historię o niewolnictwie i zemście. A co więcej, da się tutaj naprawdę poczuć klimat Arizony z XIX wieku, który jest totalnie omamiający. I to niby tylko jakieś 200 stron, a ładunek i tak jest spory, również ten emocjonalny. Nie sposób też nie wspomnieć przy okazji o świetnym wydaniu owej książki – przyjemny format, barwione brzegi, świetne ozdobniki w środku. Wydawnictwo spisało się na medal i cieszy mnie fakt, że w planach są kolejne dzieła tego autora. Nazwisko obowiązkowe dla fanów grozy i nietuzinkowych połączeń! Instagram: bookeaterreality
Skazana_na_ksiazke
22.02.2024
Przeprawa” powieść osadzona w realiach Dzikiego Zachodu po zakończeniu wojny meksykańskiej w 1848 roku. Głównymi bohaterami są reporter Marion T. Bell oraz zwiadowca John Charles Hart, którzy przypadkowo natykają się na dwie młode, zakrwawione kobiety. Jedna z nich umiera, a druga, Elena, opowiada im straszliwe historie niewoli, przymusu pracy i okrucieństwa, którymi była poddana w hacjendzie należącej do sekty Sióstr Valentzura, oddających się czarnym praktykom i kultowi Starych Bogów. Mężczyźni wraz z Eleną postanawiają odnaleźć to miejsce i tu zaczyna się iście krwista historia. Podobał mi się klimat Dzikiego Zachodu, który autor umiejętnie i lekko wprowadził, nie przytłaczając zbytnio. Początkowo trochę się tego obawiałam, ponieważ nigdy nie sięgałam po westerny. Tutaj wszystko jest wyważone i dobrze się to czyta. Ketchum w swoim stylu nie szczędzi drastycznych opisów, co może wstrząsnąć czytelnikiem. Fabuła, łącząca elementy westernu, horroru, brutalności oraz pradawnych wierzeń, rozwija się szybko, trzymając w napięciu. Mimo że książka liczy zaledwie 200 stron, byłam całkowicie pochłonięta czytaniem. Książka jest bardzo ładnie, estetycznie wydana, wzbogaconego o barwione, czerwone brzegi.
Daria
19.02.2024
Myślę, iż śmiało można powiedzieć, że jest to opowiadanie wydane w formie książki. Lektura jest dość cienka objętościowo i czyta się ją naprawdę szybko. Piękna twarda oprawa i barwione brzegi zachęcają do sięgnięcia po ten tytuł. Okładka robi naprawdę niesamowite wrażenie, każdy miłośnik mrocznych klimatów musi mieć ją na swojej półce! Mankamentem tej książki, który niestety uwidacznia się już po przeczytaniu kilku stron jest nieco przestarzały język i styl pisania autora. Bardzo łatwo można wyczuć, że książka nie jest aktualna. Jednak w odniesieniu do westernowego klimatu powieści oraz akcji rozgrywającej się lata temu, ma to także swoje uzasadnienie. No właśnie, idąc za ciosem - zabrakło mi też nieco klimatu grozy, cech typowych dla horroru lub choćby thrillera. Autor serwuje nam za to powieść na motywach westernu. Oczywiście szkoda, że fabuła nie została bardziej rozwinięta i wzbogacona o dramatyczne opisy, jednak mimo, iż inne książki autora znacznie bardziej przypadły mi do gustu, to tę pozycję także mogę Wam polecić. Książka ma swój wyjątkowy klimat westernowego miasteczka, porusza motywy wojenne, społecznościowe i kulturowe - a są to równie intrygujące tematy.
Martyna
10.03.2024
Sięgnęłam po nią i wiedziałam o czym jest, ale mimo to spodziewałam się czegoś innego. Nie będzie to książka, która trafi do wszystkich, a bardziej do mniejszości. Ja nie czytałam wcześniej powieści w takich klimatach, a tylko kojarzyłam je z filmów, dlatego sama chciałam się przekonać jak to wygląda. Dowiedziałam się, że nie jestem fanką takich książek i raczej nią nie zostanę. Dla mnie było tu za dużo przemocy. Myślę, że największą jej wadą jest historia wyrwana z kontekstu. Ja naprawdę nie rozumiem jaki był jej cel ani po co to się wszystko wydarzyło. Trochę zmarnowany potencjał, bo dla mnie w tym samym miejscu i z tymi samymi bohaterami dało by się stworzyć historię zupełnie inną i ciekawszą. Ja poprostu zaczęłabym inaczej przebieg wydarzeń, bo tu akcja była za bardzo przyspieszona. Może gdyby było więcej o przeszłości bohaterów, albo inne opisy inaczej spojarzalabym na tę pozycję. Ale nie odrazadzam wam! Jeśli lubicie takie książki musicie koniecznie sprawdzić tę pozycję. Myślę też, że trafi ona bardziej do tej męskiej części populacji, bo to oni zawyczaj lubią się w klimatach dzikiego zachodu.
Anna Sługocka
20.02.2024
@skarpawarszawska (współpraca) poczyniło iste dzieło sztuki tym wydaniem - pięknie dobrane, kontrastujące kolory na twardej oprawie, barwione brzegi i niewielkie grafiki w środku. Jestem zakochana! Jeśli chodzi o treść - czyta się to bardziej jak opowiadanie. Historia jest krótka, dynamiczna i dość intensywna. Na początku autor wprowadza nas w relację między głównymi bohaterami, by chwilę później przeskoczyć do pogańskich, mrocznych obrzędów, brutalnych okaleczeń i morderstw. Autor znany jest z powieści grozy, tu dostajemy jednak powieść kryminalno - sensacyjną z dużą dawką westernu. Poczucie grozy jest jednak obecne, gdyż wydarzenia są naprawdę przerażające. Relacje między bohaterami są mało rozwinięte - brakło mi trochę większego opisu ich sfery emocjonalnej i uczuciowej. Całość nie jest może zachwycająca, ale na pewno dobrze napisana. Wciągnęłam się, chciałam poznać zakończenie, czułam napięcie w końcowej akcji.
Kotoksiazka
18.02.2024
PRZEPRAWA to zdumiewające połączenie horroru z westernem, które was albo zachwyci albo odrzuci w swojej formie. To powieść, która na pewno wyróżnia się na tle innych, bo czy często spotykacie horror w takim wydaniu? Otóż, nie! Dla mnie to coś nowego, swoisty powiew świeżości na rynku wydawniczym. Sama nigdy nie byłam fanką westernów, zawsze podchodziłam do nich jak pies do jeża, jednak tu autor mnie zaskoczył! Opowiedział historię przesiąkniętą krwią i brutalności, w dodatku z pradawnymi wierzeniami. I oczywiście, jak na prawdziwy western przystało, są rewolwery, konie i strzelaniny. Nigdy nie podejrzewałabym, że spodoba mi się western. Ale w takim wydaniu, mówię: „chcę więcej”.
scarlettrose
02.04.2024
Akcja jest stopniowana, na początku powolna, by na samym końcu pędzić jak te kule. Ogólnie jest to dobrze napisany western, który bardzo dobrze się czyta. W sam raz na wieczór. Jako pierwsze spotkanie z piórem autora wypadło pozytywnie, na pewno sięgnę jeszcze po inne jego książki.