Preludium

27,99 zł

44,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Gwarancja najniższej ceny

Jeśli po zakupie tego produktu, znajdziesz go taniej w wybranych sklepach internetowych, zwrócimy Ci różnicę w formie eKarty Empik. Obowiązują ograniczenia. Zobacz warunki akcji

TANIEJ W APLIKACJI
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "App10"
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Sprawdź darmowy fragment
Przeczytaj
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (9)
Pokaż
Dostępna 1 opcja od 50,45 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Data premiery:
2026-07-29
Liczba stron:
320
Autor:
Calando B.

Powiązane z produktem hasła

dark romansdylematy życioweforced proximitymacierzyństwonaukowcy/uniwersytetrelacje rodzinnestratatajemnice z przeszłościzakazana miłość

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Muzyka, która miała być ucieczką, stała się areną okrutnej zemsty.

Beatrice Spencer wierzyła, że ucieczka z Bazylei pozwoli jej pogrzebać przeszłość. W murach nowej akademii w Zurychu pragnęła jedynie spokoju i szansy na ukończenie studiów. Nie spodziewała się jednak, że mrok, od którego uciekała, znowu ją odnajdzie.

Samael Graves – genialny pianista o duszy spowitej ciemnością i plecach naznaczonych bliznami – powraca do życia, nieświadomy, że stał się ofiarą misternie tkanych kłamstw. Każde ich spotkanie to walka między bolesnym pożądaniem a narastającą nienawiścią, która wybrzmiewa w rytm utworów Rachmaninowa i Chopina.

Gdy na jaw wychodzi największy sekret Beatrice rzeczywistość obojga zaczyna się rozpadać. Samael musi zmierzyć się z prawdą o kobiecie, którą chciał zniszczyć, podczas gdy Beatrice odkrywa, że jej jedyny sojusznik i przyjaciel z dzieciństwa, Simon, skrywa mroczne, obsesyjne oblicze i nie cofnie się przed niczym, by przejąć kontrolę nad jej życiem.

To przesycona emocjami opowieść o traumie, która nie pozwala o sobie zapomnieć, i o miłości, która rodzi się tam, gdzie powinna być tylko pustka.

Czy w świecie pełnym fałszywych nut Beatrice zdoła odnaleźć własny głos, zanim sekrety ostatecznie ją złamią?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1737227124
Tytuł:
Preludium
Autor:
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Liczba stron:
320
Numer wydania:
I
Data premiery:
2026-07-29
Rok wydania:
2026
Forma:
książka
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Zaczytana_introwertyczka
Zweryfikowany zakup
07.08.2026
Po przeczytaniu ,,Nokturn" bardzo nie mogłam się doczekać tej kontynuacji i powiem wam, że było warto. Historia Beatrice i Samaela trzyma emocje czytnika w wysokimi napięciu od początku do końca. Ja osobiście podczas czytania czułam wszystkie ich rozterki, cały ten ból, jaki im towarzyszył i do ostatniej strony. miałam cichą nadzieję, że między nimi wszystko się jakoś ułoży. Nie liczcie tu na szybkie wybaczenie i rychły powrót do relacji, jaka ich łączyła. Bea była bardzo uparta w swoim postanowieniu, aby nie dopuści do siebie Samaela. On z kolei, mimo iż nie chciał i było mu trudno, to odpuszczał tylko po to, by po chwili zawalczyć o nią od nowa. I tak cały czas. Jeden krok do przodu i nagle dwa do tyłu. To była świetna historia, która zapewniła mi niezły rollercoaster emocji.
Kobzabook
17.08.2026
Współpraca reklamowa Preludium wybrzmiewało zupełnie inaczej niż Nokturn. Było bardziej mroczne, bolesne ale i zaskakujące. Dawało czytelnikowi poczucie, że największe potwory, to nie te z bajek z obrzydliwymi twarzami, czy strasznym obliczem. Tylko te które na pozór prezentują się pięknym wyglądem, jednak najbardziej zgniłe pozostaje ich wnętrze. Z perspektywy czasu, mam wrażenie, że autorka zafundowała nam w Nokturnie czystą sielankę, aby w Preludium złamać nas doszczętnie. I uwierzcie mi nie wynika to z faktu, że Nokturn był historią usłaną różami, jednak zestawiając te dwa tomy obok siebie, odczuwałam wrażenie, jakbym dosłownie przepadała. Nokturn mnie w sobie rozkochał. Samael uzależniał, delikatność Beatrice przyciągała, a muzyka która rozbrzmiewała niosła nasze uczucia. W Preludium czułam się natomiast jak na koncercie uczyć. Dosłownie tak, jakby każdy wydany z siebie dźwięk definiował ból, cierpienie, ale i też nie zrozumienie. Mrok w tej części aż pochłaniał bohaterów, a uczucie, które ciągle gdzieś się tliło, dodawało jasności, by po chwili zostać brutalnie zdeptane. Jeśli ktokolwiek z was miał wątpliwości co do motywu zemsty w pierwszym tomie ( Ja nie miałam żadnych ) to gwarantuje wam, że ulecą tak szybko jak partytury z fortepianu Samaela. Konsekwencje zemsty w tym tomie są wręcz namacalne. Zobaczycie je nie tylko gołym okiem, ale i będziecie ich doświadczać przez prawię cały drugi tom. Samael zniszczył naszą Beatrice, w każdy możliwy sposób, doprowadził do jej własnej osobistej zagłady. I choć początkowo właśnie na tym mu zależało, to efekt jego planu przerósł chyba jego najśmielsze oczekiwania. Bea nie tylko go znienawidziła, ona dosłownie gardziła nim i nie mogła na niego patrzeć, pomimo że z każdą taką chwilą okropnie łamało jej to serce. Samael również cierpiał, i zatracał się w swoim własnym chaosie. Jego czyny doprowadziły do tego, ze nie tylko zniszczył dziewczynę, ale również siebie. I musze szczerze przyznać, że bardzo mu współczułam przez całą książkę. I podziwiam z całego serca Beatrice, że potrafiła tak długo utrzymać emocję na wodzy, bo ja dla tego faceta bym przepadła, już pewnie po drugiej czy trzeciej próbie. Nie będę jednak ukrywać, że brakowało mi Samaela z Beatrice w duecie. I nie zrozumcie mnie źle, oni będą gdzieś w swoim pobliżu przez prawie całą książkę, ale ta bliskość wynika jedynie z próby odratowania tego co na pierwszy rzut oka wydaje się stracone. Ogromnie ubolewam, że nie dostaliśmy więcej scen w których ich życie wiodło by się troszkę lepiej. I tak wiem, że to tak musiało to wyglądać, było to w pełni uzasadnione od decyzji bohaterów i tego jak bardzo zranił Samael, Beatrice. Jednak ja po Nokturnie byłam ich tak ogromną fanką i takich chwil czułości pomiędzy nimi, że w pewnym momencie miałam ochotę krzyczeć na Bea aby dała se już spokój i nie niszczyła siebie i Samaela jednocześnie. ( Nic nie poradzę KOCHAM GO! ) Myślę, że należy również wspomnieć o motywie akademii muzycznej, który stanowił główne tło wydarzeń całej historii. Ja jestem absolutnie zakochana w tym jak autorka opisuje cały świat muzyki klasycznej, jak balansuje pomiędzy stwierdzeniami, jak pięknie porównuje język muzyczny do relacji naszych bohaterów. W tej książce po prostu widać ogrom doświadczeń, widać że nie pisał ją pierwszy lepszy laik tylko osoba, która faktycznie ma pojęcie o czym piszę. Ten mroczny muzyczny świat, był dla mnie zupełnie czymś nowym. Jednak cieszę się, że wychodzę z nim z masą emocji, oraz wiedzy o której wcześniej nie miałam pojęcia. Nie byłabym sobą, gdybym również nie wspomniała o dopasowaniu szczegółów do fabuły książki. Zarówno oprawa graficzna jak i tytuł czy nawet nazwa dylogii, zostały wykorzystane w taki sposób, aby jednie dopełniać całość historii. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny, a nawet mały nieistotny szczegół, może zaważyć nad piętnem całej historii. Zaufajcie mi wiem co mówię. Sama byłam w szoku ile autorka w książce zawarła ważnych powiązań. Także polecam OCZY SZEROKO OTWARTE. B. Calando jest rewelacyjną autorką o lekkim piórze, która potrafi zawrzeć emocje w książce w taki sposób, że nie będziecie się w stanie od niej oderwać. Ma nie tylko fenomenalny styl pisania, ale również prawdziwych z krwi i kości bohaterów, którzy zanim zrobią jakiś krok poddadzą go wątpliwości z tysiąc razy. Uważam, ze to właśnie ta prostota łapie czytelnika za serce. Sam fakt, że nie ma tutaj podrasowanych elementów akcji, czy jakiś dziwnych niekonwencjonalnych pomysłów, sprawia że w chwilę utożsamiacie się z bohaterami jak i całą historią. A zakończenie? Rozczuliło mnie tak, że dajcie spokój. Ogromnie się cieszę, że miałam przyjemność czytać ją jeszcze na wattpadzie. To zaszczyt, że mogę przechodzić przez tą cudowną podróż razem z tobą i doświadczać tych wszystkich wspaniałych rzeczy. Polecam tą historię każdemu, kto kocha mroczne emocjonujące romanse. Każdemu kto lubi dreszczyk emocji i rozczulających bohaterów. Każdemu kto kocha agegap i zakazany romans. I każdemu k
Kamila
29.07.2026
Poranione serca nie zawsze odnajdą do siebie drogę, a ucieczka nigdy nie jest rozwiązaniem. Czy można wybaczyć komuś, kto zranił tak bardzo, że zaczerpnięcie kolejnego oddechu wydaje się zbyt trudne? Komuś, kto miał być wsparciem, a stał się zagrożeniem? Czasami odejść jest najtrudniej. Zwłaszcza wtedy, gdy serce wciąż wybiera osobę, która stała się częścią naszego bólu. „Preludium” B. Calando to historia, która nie jest czarno-biała. To książka, którą po przeczytaniu odkładamy na półkę, ale jej bohaterowie jeszcze długo pozostają gdzieś w naszych myślach. Wracają w najmniej oczekiwanych momentach. Przypominamy sobie sceny, słowa i emocje. Zastanawiamy się, co by było, gdyby bohaterowie podjęli inną decyzję. Czy można było uniknąć bólu? Czy niektóre relacje da się jeszcze uratować, kiedy zaufanie zostało tak bardzo zniszczone? Po lekturze „Nokturnu” wiedziałam, że historia Beatrice i Samaela jeszcze długo nie da mi spokoju. Zbyt wiele zostało między nimi niewypowiedziane. Zbyt wiele pytań pozostało bez odpowiedzi. Zbyt wiele ran wciąż krwawiło. A jednak chyba nie byłam przygotowana na to, jak mocno „Preludium” we mnie uderzy. Bo to nie jest historia o łatwej miłości. Nie wystarczy jedno „przepraszam”, żeby wszystko wróciło na swoje miejsce. To opowieść o uczuciach, które mogą być jednocześnie najpiękniejszym schronieniem i największym źródłem cierpienia. O zaufaniu, które buduje się latami, a traci w jednej chwili. O prawdzie, która czasami boli bardziej niż kłamstwo. I o przeszłości, od której można uciec na drugi koniec świata, ale nie da się uciec od niej we własnej głowie. Beatrice chciała zacząć od nowa. Zostawić za sobą to, co wydarzyło się w Bazylei. Odnaleźć spokój. Po prostu żyć. I właśnie ta ogromna potrzeba normalności była dla mnie jednym z najbardziej przejmujących elementów jej historii. Bo czasami człowiek nie marzy o wielkiej miłości ani spektakularnych gestach. Czasami chce tylko obudzić się rano i nie czuć ciężaru tego, co wydarzyło się wczoraj. Chce przestać się bać. Chce móc zaufać. Chce poczuć, że wreszcie jest bezpieczny. A Beatrice musi nauczyć się, czy w ogóle jeszcze potrafi w to uwierzyć. I wtedy na jej drodze ponownie pojawia się Samael. Jak można jednocześnie tak bardzo kogoś pragnąć i tak bardzo się go bać? Jak można tęsknić za człowiekiem, który stał się częścią naszego bólu? Jak można próbować znienawidzić kogoś, kogo serce wciąż wybiera? Nie znalazłam na te pytania prostych odpowiedzi. Bo w tej historii nic nie jest proste. Uczucia nie są proste. Ludzie nie są prości. A przeszłość potrafi skomplikować nawet to, co kiedyś wydawało się oczywiste. Samael to bohater, którego nie da się po prostu polubić albo znienawidzić. Jest pełen sprzeczności, naznaczony własnymi demonami, błędami i decyzjami, których konsekwencje nie znikają tylko dlatego, że zaczyna rozumieć swoje postępowanie. Czy potrafi spojrzeć prawdzie w oczy? Czy zdobędzie się na odwagę, by przyznać się do własnych błędów? Czy zrozumie, że niektórych ran nie można zagłuszyć pięknymi słowami? Że miłość nie daje nikomu prawa do ranienia? Beatrice i Samael są dla mnie historią dwojga ludzi, którzy spotkali się w niewłaściwym czasie, z niewłaściwymi bagażami. Zbyt mocno poranionymi, żeby kochać bez strachu. I być może zbyt mocno związanymi ze sobą, żeby po prostu się rozstać. Czytając ich historię, miałam momentami ochotę krzyczeć. Czasami chciałam przytulić Beatrice i powiedzieć jej, że ma prawo się bać. Ma prawo nie wybaczyć. Ma prawo odejść. Innym razem chciałam potrząsnąć Samaelem i przypomnieć mu, że niektórych decyzji nie da się cofnąć. I chyba właśnie dlatego ta historia tak bardzo mnie poruszyła. Nie potrafiłam być obok niej obojętna. „Preludium” jest książką o emocjach, które nie mają jednego koloru. Są chwile piękne i delikatne, takie, które rozgrzewają serce, ale są też momenty, które ściskają je tak mocno, że trudno złapać oddech. Ból. Strach. Złość. Tęsknota. Bezsilność. Pragnienie. Nadzieja. I ta przeklęta miłość, która pojawia się zawsze wtedy, kiedy najbardziej chcielibyśmy jej nie czuć. A nad tym wszystkim jest muzyka. Muzyka jest tutaj czymś więcej niż dźwiękiem. Jest pamięcią, ucieczką i bólem. Jest sposobem na powiedzenie „kocham”, kiedy nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć tego słowa. Jest krzykiem człowieka, który nie wie, jak poprosić o pomoc. Jest ciszą między dwojgiem ludzi, którzy mają sobie tak wiele do powiedzenia, a jednocześnie boją się każdego kolejnego słowa. I chyba właśnie dlatego motyw muzyki zrobił na mnie tak ogromne wrażenie. Bo czasami jedna melodia potrafi powiedzieć więcej niż cała rozmowa. Kilka dźwięków może otworzyć drzwi do wspomnień, które staraliśmy się zamknąć na zawsze. W „Preludium” mocno wybrzmiewa również temat zemsty. Historia Simona pokazuje, jak przerażająca może być obsesja ukryta pod pozorem troski.
booksbyolla
14.08.2026
𝐧𝐨𝐤𝐭𝐮𝐫𝐧 to była prześwietna książka. nie sądziłam, że drugi tom będzie w stanie ją pobić. 𝐩𝐫𝐞𝐥𝐮𝐝𝐢𝐮𝐦 rozwaliło mnie całkowicie. jeszcze w trakcie czytania wiedziałam, że będzie to jedna z najlepszych książek jakie czytałam - nie tylko w ostatnim czasie, ale ogólnie. i taką rzeczywiście się okazała. mam wrażenie, że czegokolwiek bym nie napisała, to będzie za mało. pokochałam tę historię całym sercem, oczarowała mnie ona. na pewno jeszcze przez długi czas będę o niej myśleć. przeczytałam ją jeszcze szybciej niż 𝐧𝐨𝐤𝐭𝐮𝐫𝐧, chociaż nie sądziłam, że jest to w ogóle możliwe. w 𝐩𝐫𝐞𝐥𝐮𝐝𝐢𝐮𝐦 znalazłam wszystko to, czego szukam w książkach. było to naprawdę smutne, nie tylko reklamowane jako takie. pewnie wiecie, że uwielbiam pełne bólu i emocji historie, i takie było 𝐩𝐫𝐞𝐥𝐮𝐝𝐢𝐮𝐦. wiele słów łamało moje serce, wiele wydarzeń mnie zabolało. 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚 świetnie radzi sobie z emocjami bohaterów, z budowaniem napięcia. „𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢𝐈𝐞𝐦 𝐧𝐚 𝐧𝐢𝐚̨ 𝐮𝐧𝐢𝐞𝐬́𝐜́ 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚. 𝐛𝐫𝐳𝐲𝐝𝐳𝐢𝐈𝐞𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐨𝐛𝐚̨. 𝐥𝐞𝐜𝐳 𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐈𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐨. 𝐭𝐞𝐧 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧́ 𝐰𝐲𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐲𝐈 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐭𝐞𝐤 𝐨𝐝𝐤𝐮𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐰𝐢𝐧” miałam kilka teorii dotyczących przeszłości 𝐒𝐚𝐦𝐚𝐞𝐥𝐚 i 𝐁𝐞𝐚𝐭𝐫𝐢𝐜𝐞. każda z nich okazała się nietrafiona. rozwiązania zawsze mnie zaskakiwały. w tej części poznajemy głębiej 𝐒𝐚𝐦𝐚𝐞𝐥𝐚, jego świat i traumy. sporo z jego masek opada, burzy się mur, który przez lata zbudował wokół siebie, co bardzo mi się podobało. muszę przyznać, że zabrakło mi trochę rozwinięcia wątku z jego ojcem. chętnie przeczytałabym kilka zdań więcej. moje odczucia względem 𝐁𝐞𝐚𝐭𝐫𝐢𝐜𝐞 nie zmieniły się w tym tomie. nadal bardzo ją lubię. jej emocje udzielały się również mi, czułam je przez kartki papieru. widoczna była jej zmiana charakteru, nauczyła się stawiać granice, potrafiła powiedzieć „nie”, ale nadal była silna i dążyła do swoich celów. muszę tutaj też wspomnieć o bohaterach drugoplanowych, których kreacja również była świetna. 𝐊𝐞𝐯𝐢𝐧 i 𝐇𝐚𝐫𝐦𝐚 mocno mnie zaintrygowali. mam ogromną nadzieję, że kiedyś będę mogła przeczytać ich wspólną historię. 𝐒𝐢𝐦𝐨𝐧, którego słowa mroziły krew w żyłach. za każdym razem, gdy się odezwał, nienawidziałam go jeszcze bardziej. w 𝐩𝐫𝐞𝐥𝐮𝐝𝐢𝐮𝐦 również pojawiło się sporo muzyki, jednak było jej znacznie mniej niż w pierwszej części. tutaj 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚 zdecydowanie bardziej skupiła się na emocjonalnych aspektach i traumatycznych dla bohaterów wspomnieniach. akcja pędziła bardzo szybko, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało. ciągle chciałam więcej i więcej. takie debiuty jak 𝐧𝐨𝐤𝐭𝐮𝐫𝐧 i takie kontynuacje jak 𝐩𝐫𝐞𝐥𝐮𝐝𝐢𝐮𝐦 mogłabym czytać już zawsze. „— 𝐰𝐲𝐛𝐚𝐜𝐳𝐲 𝐦𝐢? — 𝐚 𝐜𝐳𝐲 𝐭𝐲 𝐰𝐲𝐛𝐚𝐜𝐳𝐲𝐈𝐞𝐬́ 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞𝐦𝐮 𝐨𝐣𝐜𝐮? 𝐭𝐲𝐦 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐩𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐳𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐈𝐚 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨. 𝐢𝐬𝐤𝐫𝐚 𝐫𝐨𝐳𝐧𝐢𝐞𝐜𝐢𝐈𝐚 𝐨𝐠𝐢𝐞𝐧́. 𝐨𝐠𝐢𝐞𝐧́ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨𝐝𝐳𝐢𝐈 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰 𝐩𝐨𝐳̇𝐚𝐫” nie narzekałabym, gdyby historia 𝐁𝐞𝐚𝐭𝐫𝐢𝐜𝐞 i 𝐒𝐚𝐦𝐚𝐞𝐥𝐚 była jeszcze dłuższa. mogłabym czytać o nich jeszcze długo i długo. 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚 stworzyła prawdziwe dzieło. pokochałam jej styl pisania, jest wyjątkowy i przepiękny. stwierdziłabym nawet, że czasami zahacza o poetycki. mam wielką nadzieję, że to nie ostatnia książka 𝐁𝐞𝐜𝐢, którą miałam okazję czytać. chętnie zgłębiłabym też historię 𝐇𝐚𝐫𝐦𝐲 i 𝐊𝐞𝐯𝐢𝐧𝐚. jeśli jeszcze nie znacie 𝐧𝐨𝐤𝐭𝐮𝐫𝐧 i 𝐩𝐫𝐞𝐥𝐮𝐝𝐢𝐮𝐦 to koniecznie jak najszybciej to zmieńcie! mam wielką nadzieję, że te książki zostaną pokochane przez jeszcze wiele osób. myślę, że jeśli lubicie emocje i sekrety, które rozrywają serca, historii 𝐁𝐞𝐚𝐭𝐫𝐢𝐜𝐞 i 𝐒𝐚𝐦𝐚𝐞𝐥𝐚 zachwyci Was podobnie jak mnie 🩷
M F
23.08.2026
Nie wiem, co bardziej uległo zniszczeniu - moje wnętrze, moje początkowe wyobrażenia o tej książce, czy świat, który od kilkudziesięciu lat skrupulatnie sobie buduję. Zdarzało się, abym czuła powieści każdą cząstką swojego ciała, ale nigdy nie zdarzyło się, abym czuła je wszystkimi możliwymi zmysłami. "Preludium" nie odciskuje piętna tylko i wyłącznie na sercu. Je się czuje, widzi, słyszy. Nigdy w życiu nie spotkałam się z sytuacją, kiedy to podczas czytania mój dotyk muskał bohaterów, wzrok widział każdą ukrytą na ich twarzach emocję, węch czuł wszystkie nuty zapachowe, unoszące się w poszczególnych rozdziałach, a ciało przeszywały drgania melodii. Czym nas zaskoczy drugi tom dylogii B. Calando? "Preludium" to przede wszystkim opowieść o uczuciu nie będącym substytutem, lecz wytworem stworzonym z odłamków ludzkich dusz. O dylematach moralnych, z którymi przychodzi nam mierzyć się na codzień. O walce z przeszłością, teraźniejszością, ale również z przyszłością. O emocjach oraz uczuciach, potrafiących budować, ale niekiedy również i burzyć. Jest to również opowieść o zemście, mającej nie jedno imię i pokazujące wiele oblicz, a także o konsekwencjach, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Czy czuję się wyzuta emocjonalnie? Przyznam, że do połowy książki tak nie było i miałam wrażenie, że po tych wszystkich wrażeniach, które Autorka zaserwowała nam w "Nokturnie", "Preludium" zmienia kierunek. Było intensywnie, ale spokojniej. Akcja nie rozgrywała się tak dynamicznie. Charaktery bohaterów, które zapamiętałam z pierwszej części, uległy całkowitej przemianie. I o ile przy Beatrice była to wręcz jej naturalna reakcja na to wszystko, co się stało, tak przy Samaelu pomyślałam, że idzie to w zbyt skrajną stronę, że z czerni przeszedł na biel, zapominając o szarości. To, co pośrodku, po prostu nagle uleciało. Z niedostępnego, niegrzecznego, ale jednocześnie zmysłowego i tajemniczego mężczyzny, nie dopuszczającego siebie do świata, stał się człowiekiem milszym dla otoczenia oraz takim, który zatracił tą swoją pewność, przestając jednocześnie twardo stąpać po ziemi. I rozumiem przekaz Autorki związany z tym, iż Samaela zmieniło uczucie. Ale gdzieś zabrakło mi tej fazy przejściowej, tej takiej walki między jego 'starym', a 'nowym' Ja. U Beatrice to wszystko było. Ona ciągle miała dylematy, ciągle zastanawiała się, czy ta jej nowa wersja nie gryzie się z jej poprzednim obliczem, a także, czy ma prawo do takich, a nie innych uczuć. A Samael? On się po prostu poddał temu wszystkiemu, tracąc przy tym nadzieję oraz ducha walki... To, co jednak wydarzyło się w drugiej połowie "Preludium" przywróciło mi wiarę w moc tej powieści i powiem więcej - wstrząsnęło jeszcze bardziej niż "Nokturn". Rollercoaster emocjonalny to za mało. Z każdą kolejną stroną czułam coraz większe ukłucie własnego serca. Przeżywałam, bałam się, ale i również zapoznałam się chyba z jedną z większych palet uczuć. Mogę śmiało powiedzieć, że Autorka oparła tę część serii na jednym, wielkim kontraście. Wciągająca fabula, niebanalny styl oraz fenomenalny język rettelingu sprawiają, że nie można się od niego oderwać. Dla mnie jest to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie dylogii. Niezależnie od własnych odczuć, moja ocena może być tylko jedna - ∞/10! Podsumowując, "Preludium" jest jedną wielką grą na emocjach. Myślę, że Autorka celowo spowolniła, dała nam możliwość złapania oddechu, by później nieoczekiwanie po prostu zmieść Czytelnika z powierzchni ziemi.
i.love.books26
16.08.2026
Beatrice nie chce mieć nic wspólnego z Samaelem, a do tego ma pewną tajemnicę, o której nie chce, żeby się dowiedział. Zmienia uczelnię, tylko czy to wystarczy? Oczywiście, że nie i nawet to było z jej strony dosyć naiwne, że myślała, że to wszystko rozwiąże. Naprawdę myślała, iż jeśli przeniesie się na inną uczelnię, gdzie są jego znajomi to na niego nie wpadnie, a jej tajemnica nigdy nie wyjdzie na jaw? No właśnie. Niewiele czasu mija, kiedy znowu wpada na Samaela. Trochę irytowało mnie również to, że tak bardzo długo było kręcenie się wokół tematu, dlaczego go opuściła. Dlaczego nie mogła od razu, po pierwszym spotkaniu powiedzieć, że wszystko wie? Że zna jego plan? To historia pełna bólu i cierpienia. Relacja bohaterów jest naprawdę bardzo skomplikowana, bo Beatrice się boi Samaela. Nie potrafi mu zaufać i tak naprawdę nie ma co się dziwić. Samael wyrządził jej wiele złego i to całkiem niesłusznie, a dziewczyna już w swoim życiu doświadczyła wystarczająco dużo cierpienia. Jednak nie ukrywam, że trochę rozczarowało mnie to, że mężczyzna tak szybko się poddał i nie chciał o nią walczyć. Z drugiej strony rozumiem to, bo zdawał sobie sprawę, jak wiele cierpienia jej sprawił i chciał się usunąć z jej życia. Mimo wszystkiego było widać, że Beatrice nadal mu na nim zależy. A on zrobi dla niej wiele. Wystarczyło, że kazała mu odejść. A on to zrobił. Dla niej. Historia naprawdę gwarantuje wiele emocji, a zarazem ekspresowo się ją czyta, ponieważ nie jest to książka o dużej objętości. Wszystko to, co budziło pytanie w pierwszej części, tutaj stopniowo znajduje swoje odpowiedzi. Tożsamość bohaterki oraz historia tego, czego doświadczyła, wychodzą na jaw. Wszystko staje się jasne. Tak samo jak w przypadku bohatera, choć trochę czuje niedosyt. Podobało mi się to, jak wszystko było ze sobą powiązane i jak poszczególne tajemnice logicznie łączyły się ze sobą. Każdy z bohaterów odkrywa prawdę - prawdę o tym, że nic nie było taki, jak się wydawało. Życie każdego z nich było pełne bólu i cierpienia. I oczywiście muzyka. Jest jej tutaj naprawdę bardzo dużo i to mi się podobało. Beatrice ma ogromny talent, ale to nie jest tak, że wszystko jej się udaje i zawsze jest najlepsza. Ma swoje wzloty i upadki. Pierwszy raz spotkałam się z dylogią, a właściwie z książką, w której muzyka jest faktycznie tak mocno obecna i odgrywa tak dużą rolę. W tej części pojawia się więcej Simona i trochę mam wrażenie, że jego wątek został tutaj wciśnięty na siłę. Jego zachowanie względem bohaterki i ta kontrola była okropna, a z czasem myślałam, że autorka tworzy tutaj bezsensowną dramę, bo było blisko, ale na szczęście tak się nie stało. Autorka ma naprawdę lekki i przyjemny styl pisania. Historia mogłaby jednak być bardziej rozbudowana, bo jest naprawdę krótka, a z chęcią spędziłabym z tą lekturą więcej czasu. Książka jest bardzo fajna i nie potrafiłam się od niej oderwać, ale trochę czuję niedosyt. Bardzo ciekawił mnie również wątek poboczny, czyli historia przyjaciółki Beatrice, a nie został on do końca wyjaśniony. Więc teraz pojawia się pytanie: czy tak już zostanie, czy jednak autorka planuje napisać osobną historię? Bo nie ukrywam, że chcę więcej, tym bardziej że w przypadku tamtych bohaterów również jest tajemniczo i nie wszystko zostało wyjaśnione. Jest to bardzo dobra dylogia. Ciekawa i zapewniająca wiele emocji. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, a ja z pewnością będę do niej wracać. Ps. Te okładki są piękne, prawda?
Weronika
31.07.2026
Już od pierwszych stron dało się zauważyć zmianę w sposobie w jaki napisana jest książka. Dostaliśmy więcej opisów, ale też nie było ich nie wiadomo jak napchane. Wszystko było wyważone. Podobała mi się ta mała zmiana. Ja już po "Nokturnie" byłam zakochana w tej historii, ale po tej części... ja już nie wiem w jaki sposób opisać moją wielką miłość do tej dylogii. ALE KOCHAM TO! Preludium jest bardzo nacechowane emocjami. Nie sądziłam, że wywoła ich u mnie aż tyle, ale to zrobiło. Ta niepewność, ktorą zasiała w nas autorka od samego poczatku sprawiała, że chciałam czytać tylko więcej i więcej. I zaznaczę tutaj, że zaczęłam ją w momencie, kiedy miałam zastój czytelniczy i żadna książka mnie nie wciągała, a ta... ja ją pochłaniałam i z niechęcią od niej odchodziłam, taka anegdotka. Los stawiał bohaterów w tych samych miejscach i tym samym czasie, jednak przez wzgląd na tajemnice i kłamstwa w ich relacji, nic nie szło tak jak powinno. Beatrice odtrącała Samaela, co było zrozumiałe, bo on przecież miał w plana ją skrzywdzić, to właśnie usłyszała z jego ust na końcu pierwszego tomu. Uciekła chcąc spokoju, ale czy go dostała? Czy uciekając od jednego "zła", nie wpadła w jeszcze gorsze sidła? Czy nie przepłaciła przez to zdrowiem? Dowiecie się, jeśli po nią sięgniecie. Zauważyłam również, że świat muzyczny, a raczej brutalny świat muzyczny jest tutaj jeszcze mocniej ukazany. Ciągły stres, walka o swoje, muzycy, którzy zamiast być w jakims stopniu wsparciem, są zawiastni i podli. Ta część ukazuje jeszcze więcej drugiej twarzy tego światka. Co do bohaterów, to Beatrice nabrała większego charakteru, co spowodowały wydarzenia z pierwszej części. Widać w niej było zmianę i to na plus. To co jednak przechodziła... no moje serce bolało mnie niemiłosiernie. Jak na tak młodą osobę, to przeszła zbyt wiele, a mimo to dawała radę i brneła dalej. Samael tylko zwiększył moją miłość do niego. Bolesne fragmenty jego przeszłości, które tutaj się jeszcze bardziej odsłaniają, sprawiają, że w jakimś stopniu rozumie się też sposób jego postępowania z pierwszego tomu. Poza tym jego postać sprawia, że serce nie tylko kruszy się od smutku, ale i wzruszenia, przez to, co robi, żeby odzyskać Beatrice, ale czy mu się to uda? Nienawidzę za to Simona, jeśli przeczytacie, to zrozumiecie, ja tu nie będę za wiele zdradzać, ale typiarzowi się mózg z dupą na miejsca zamienił, dosłownie. On do wora, a wór do jeziora. Co jeszcze przykuło moją uwagę? Harmina i Kevin, historia tej dwójki została tutaj po części wpleciona i muszę przyznać, że z chęcią bym coś o nich przeczytała, bo wydają się ciekawi i to bardzo. Fun fact: ja Kevina polubiłam jako pierwszego, a Samaela dopiero później, później i nadal nie wiem jak do tego doszło. 🤣 Przyjemnie się czytało ten tom, pomimo bólu i masy emocji, które wylewały się z każdej strony i czasem przygniatały, ale o to właśnie chodziło, tak miało być. Nie wyobrażałam sobie tego inaczej. Historia Beatrice i Samaela właśnie ma być emocjonalna, niezbyt łatwa i pełna niewiadomych. Becia, tutaj zwrócę się do Ciebie, dziękuję, że drugi raz mogę recenzować tę historię. Ty doskonale wiesz, jak bardzo kocham tych bohaterów. I tak, wiem, że Samael był na początku "psychiczny", niestety pamiętam, ALE TO STARE DZIEJE! 🤣 Jestem pod wrażeniem tego w jaki sposób to pociągnęłaś i jestem z Ciebie bardzo dumna, że wydałaś kolejny tom i tym sposobem zakończyłaś tę dylogię! 🩷 [Współpraca reklamowa]
Anonim
20.08.2026
„Preludium” B. Calando to powieść, która zabiera czytelnika do świata pełnego emocji, muzyki, tajemnic i skomplikowanych relacji. Podobnie jak „Nokturn”, książka ma mroczniejszy klimat i nie skupia się wyłącznie na romantycznej stronie historii. Autorka próbuje pokazać bohaterów z ich słabościami, lękami i trudnymi doświadczeniami, dzięki czemu relacje między nimi nie są oczywiste. Jednym z ciekawszych elementów książki jest muzyczne tło. Szkoła muzyczna nie jest jedynie miejscem, w którym rozgrywa się akcja, ale stanowi ważną część historii. Muzyka, ambicje, wymagania i presja związana z nauką tworzą charakterystyczny klimat powieści. Szkoda jednak, że ten aspekt nie został jeszcze mocniej rozwinięty. Wydaje się, że autorka miała tutaj sporo możliwości, które mogłyby nadać historii jeszcze większej głębi. Na plus zdecydowanie można zaliczyć atmosferę książki. Jest w niej coś niepokojącego i tajemniczego, co sprawia, że czytelnik chce odkrywać kolejne elementy historii. Nie jest to typowy, lekki romans, w którym wszystko od początku wiadomo. Pojawia się sporo emocji, niedopowiedzeń i sytuacji, które sprawiają, że trudno jednoznacznie ocenić bohaterów oraz ich zachowanie. Bohaterowie mają swoje mocne i słabsze strony. Nie zawsze podejmują racjonalne decyzje, ale właśnie dzięki temu wypadają bardziej ludzko. Ich relacje są pełne emocji i momentami trudne do zrozumienia, jednak dobrze pasuje to do mroczniejszego charakteru historii. Zabrakło mi jednak momentami większego pogłębienia ich charakterów. Niektóre zachowania chciałabym lepiej zrozumieć, a pewne emocje mogłyby zostać pokazane bardziej szczegółowo. Niestety, podobnie jak w przypadku „Nokturnu”, mam wrażenie, że akcja momentami rozwija się zbyt szybko. Niektóre wydarzenia mogłyby dostać więcej miejsca, dzięki czemu ich znaczenie byłoby większe. Czasami czytelnik nie zdąży jeszcze dobrze oswoić się z daną sytuacją, a już pojawia się kolejny zwrot. Przez to część scen traci trochę na emocjonalności. Drugim minusem jest dla mnie zbyt ogólny sposób przedstawiania niektórych wydarzeń. Historia ma potencjał, ale chciałoby się więcej szczegółów – zarówno dotyczących bohaterów, ich przeszłości, jak i samego funkcjonowania szkoły muzycznej. Więcej takich elementów sprawiłoby, że świat przedstawiony byłby bardziej wyrazisty i łatwiej byłoby się w nim zatracić. Mimo tych niedociągnięć „Preludium” ma w sobie coś, co przyciąga uwagę. To książka przede wszystkim dla osób, które lubią historie pełne emocji, tajemnic i skomplikowanych relacji. Nie wszystko przypadło mi do gustu, ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że była to nudna lektura. Wręcz przeciwnie – historia potrafi zainteresować i sprawić, że chce się poznać dalsze losy bohaterów. Podsumowując, „Preludium” to książka z ciekawym pomysłem, klimatem i potencjałem, ale moim zdaniem nie wszystkie elementy zostały wykorzystane w pełni. Najbardziej zabrakło mi spokojniejszego tempa, większej ilości szczegółów i mocniejszego rozwinięcia bohaterów oraz muzycznego świata, w którym toczy się akcja. To jednak historia, która może spodobać się fanom mroczniejszych romansów i książek, w których relacje między bohaterami nie są proste ani oczywiste.
kilka_slow_o_ksiazkach
24.08.2026
„… tylko dusza ma wartość, której nie da się wycenić”. „Nie da się zapomnieć kogoś, kto na zawsze zmienił twój świat…” „Nigdy nie przepraszaj za swoje uczucia”. Po ostatnich wydarzeniach Beatrice postanawia uciec z Bazylei. Przenosi się do akademii muzycznej w Zurychu. To właśnie tam planuje ukończyć studia. Pomaga jej dawny przyjaciel Simon oraz Elena Wang. Nikt jednak nie ma pojęcia, co przeżywa Beatrice i jaką skrywa tajemnicę… Samael Graves cierpi po odejściu Beatrice i nie może się z tym pogodzić. Próbuje odnaleźć swoją byłą uczennicę. Ma nadzieję, że pewnego dnia los pozwoli im się ponownie spotkać. Czy Samaelowi uda się odnaleźć Beatrice? Co się wydarzy, gdy na jaw wyjdzie największy sekret dziewczyny? „Preludium” to drugi tom świetnej dylogii Morendo, która jest retellingiem baśni „Piękna i Bestia”. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie zakończenia pierwszej części. Autorka ponownie zabiera nas do muzycznego świata, pełnego fałszu, pychy i obłudy. „Na scenie – ideały. Poza nią – chłód i pogarda, gdzie każdy sukces ma swoją cenę, a każdy błąd zostaje zapamiętany niczym wyrok”. „Preludium” to opowieść pełna emocji, bólu ale i nadziei. Relacja Beatrice i Samaela została przerwana, pozostawiona w zawieszeniu, jednak nie daje o sobie zapomnieć. „Pozostało po niej coś pełnego napięcia, które zamiast przynosić ulgę, rozrywało ciszę. Wprawiało w smutek i melancholię, rozdzierało wnętrze”. Ich relacja jest trudna i skomplikowana. Sytuacji nie ułatwia fakt, że pojawił się ten trzeci, który dodatkowo miesza w relacji Beatrice i Samaela. Nie polubiłam postaci Simona, który uważał się za przyjaciela dziewczyny, jednak pokazał swoją prawdziwą twarz. Tak jak w poprzedniej części znajdziecie tutaj takie motywy jak: hate-love, zakazany związek (profesor i studentka),age gap i motyw akademii muzycznej. W tej historii muzyka jest czymś więcej niż tylko tłem. Autorka porusza także temat nieplanowanej ciąży oraz aborcji. „Preludium” to bardzo dobra opowieść o miłości, pełna emocji, która niesamowicie mnie wciągnęła Przyznam szczerze, że tom pierwszy odrobinę bardziej mi się podobał. Był według mnie bardziej mroczny i było w nim więcej sekretów. W drugim tomie wszystkie te tajemnice wychodzą na jaw, poznajemy przeszłość głównych bohaterów, a także dowiadujemy się, dlaczego Samael pragnął zemścić się na Beatrice. Podsumowując, dylogia „Morendo” bardzo mi się podobała i spędziłam z nią naprawdę miły czas. Historia Beatrice i Samaela totalnie mnie wciągnęła, nie mogłam się od niej oderwać. Bardzo polubiłam styl pisania Autorki, który jest lekki i przyjemny. Duży plus też za rozdziały napisane z perspektywy obu bohaterów. Ta seria ma tak przepiękne okładki, że od razu skradły moje serce. Jeżeli lubicie czytać mroczne, emocjonalne historie o zakazanej miłości ze skomplikowanymi relacjami to koniecznie przeczytajcie ten retelling baśni „Piękna i Bestia”.
Laura
11.08.2026
Po zakończeniu pierwszego tomu byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób autorka poprowadzi dalsze wydarzenia. Wynikało to z faktu, że pod koniec książki pojawia się pewien motyw, z którym jeszcze nigdy nie spotkałam się w takim miejscu historii. Zazwyczaj tego typu wydarzenia stanowią zwieńczenie całej opowieści i pojawiają się dopiero na samym końcu, zamykając losy bohaterów. Tutaj natomiast stały się początkiem kolejnego etapu historii i zostały rozwinięte w drugim tomie. Było to dla mnie czymś nowym i sprawiło, że byłam naprawdę ciekawa, w jakim kierunku autorka zdecyduje się poprowadzić fabułę. Drugi tom różnił się od pierwszego. Zaskoczeniem było dla mnie to, jak szybko bohaterowie ponownie się spotkali po wydarzeniach z końcówki pierwszej części. Spodziewałam się trochę dłuższej rozłąki, jednak nie odbieram tego jako wadę. Był to po prostu element, który mnie zaskoczył. Ciekawym aspektem było dla mnie większe skupienie się na bohaterach pobocznych. Byłam ciekawa, jak wygląda ich życie i cieszę się, że autorka pozwoliła czytelnikom lepiej ich poznać. Szczególnie interesujące było dla mnie rozwinięcie historii Kevina i Harminy. Mimo wszystko nadal odczuwałam pewien niedosyt, ponieważ chętnie jeszcze bardziej zagłębiłabym się w ich relacje. Lepiej poznajemy również Simona, przyjaciela Beatrice, jednak od samego początku nie wzbudził on mojej sympatii. Autorka przybliża także przeszłość głównych bohaterów, co pozwala lepiej zrozumieć ich reakcje, zachowania oraz sposób postępowania. Dzięki temu łatwiej było mi spojrzeć na nich z innej perspektywy i zrozumieć, co wpłynęło na ich obecne decyzje. Relacja między profesorem a jego byłą już studentką nabrała w tym tomie innej dynamiki. Była bardziej porywcza i zmienna. W pierwszej części był to typowy zakazany romans, w którym bohaterowie musieli ukrywać swoje uczucia. Tutaj sytuacja wyglądała inaczej, ponieważ Beatrice nie była już jego studentką i przeniosła się na inną uczelnię. Mimo to ich relacja nadal pozostawała czymś, co wymagało ukrywania. W kontynuacji autorka domyka również pozostałe otwarte wątki. Wyjaśniona zostaje historia związana z matką Beatrice, a także poznajemy przeszłość dawnej miłości Samaela. Uważam, że te elementy zostały przedstawione w ciekawy sposób. Mimo wszystko nadal podtrzymuję opinię, że gdyby ta dylogia była dłuższa, a większy nacisk zostałby położony na opisy oraz stopniowe budowanie relacji, historia zyskałaby na jakości. Początkowe negatywne emocje między bohaterami oraz szybkie tempo rozwoju ich relacji sprawiły, że zabrakło mi nieco przestrzeni na spokojniejsze rozumienie tej historii. Przy takim motywie wolniejsze poprowadzenie wydarzeń mogłoby wypaść lepiej. ~ 𝐥𝐚𝐎𝐫𝐚 [𝑾𝒔𝒑𝒐́ł𝒑𝒓𝒂𝒄𝒂 𝒓𝒆𝒌𝒍𝒂𝒎𝒐𝒘𝒂]
Kornelia
21.08.2026
🦋Preludium🦋 autor: B. Calando ocena: 4,25/ ☆☆☆☆☆ [współpraca reklamowa] Cytat: ,,𝓝𝓲𝓮 𝓫𝔂ł𝓪 𝓽𝓸 𝓭𝓻𝓸𝓰𝓪 𝓾𝓼ł𝓪𝓷𝓪 𝓻𝓸́𝔃̇𝓪𝓶𝓲, 𝓪𝓵𝓮 𝓹𝓻𝔃𝓮𝓬𝓲𝓮𝔃̇ 𝓷𝓪𝔀𝓮𝓽 𝓽𝓸, 𝓬𝓸 𝓹𝓲𝓮̨𝓴𝓷𝓮, 𝓹𝓸𝓽𝓻𝓪𝓯𝓲 𝓻𝓪𝓷𝓲𝓬́. 𝓘 𝓬𝓱𝓸𝓬́ 𝓽𝓻𝓾𝓭𝓷𝓸 𝓫𝔂ł𝓸 𝓲𝓶 𝓽𝓸 𝔃𝓻𝓸𝔃𝓾𝓶𝓲𝓮𝓬́, 𝓫𝓸 𝓷𝓲𝓰𝓭𝔂 𝓷𝓲𝓮 𝔀𝓲𝓭𝔃𝓲𝓮𝓵𝓲 𝔀ł𝓪𝓼𝓷𝔂𝓬𝓱 𝓼𝓴𝓻𝔃𝔂𝓭𝓮ł, 𝓸𝓭 𝓭𝓪𝔀𝓷𝓪 𝓹𝓸𝓽𝓻𝓪𝓯𝓲𝓵𝓲 𝓼𝓲𝓮̨𝓰𝓪𝓬́ 𝓭𝓪𝓵𝓮𝓳, 𝓷𝓲𝔃̇ 𝓲𝓶 𝓼𝓲𝓮̨ 𝔀𝔂𝓭𝓪𝔀𝓪ł𝓸. 𝓜𝓲𝓶𝓸 𝓹𝓻𝔃𝓮𝓼𝔃𝓴𝓸́𝓭 𝓷𝓲𝓮 𝓽𝓻𝓪𝓬𝓲𝓵𝓲 𝓷𝓪𝓭𝔃𝓲𝓮𝓲 𝓲 𝓶𝓲ł𝓸𝓼́𝓬𝓲, 𝓫𝓸 𝔃𝓻𝓸𝔃𝓾𝓶𝓲𝓮𝓵𝓲, 𝔃̇𝓮 𝓳𝓮𝓼́𝓵𝓲 𝓳𝓮 𝓾𝓽𝓻𝓪𝓬𝓪̨, 𝔃𝓪𝓹𝓻𝔃𝓮𝓹𝓪𝓼𝔃𝓬𝔃𝓪̨ 𝔀𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸." Recenzja: ,,Preludium" jest drugą częścią dylogii morendo. Ta część skupia się bardziej na emocjach bohaterów i tym jak sobie z nimi radzą. Relacja Beatrice i Samaela jest pełna zawirowań, problemów, które pokazują rozwój ich relacji. Książka ma świetnie rozwinięty wątek muzyki i akademii muzycznej, rywalizacji, która jest w niej nieunikniona. W książce zostają wyjaśnione tajemnice z pierwszej części w bardzo ciekawy i przejrzysty sposób; a zwroty akcji dodają kolejnych emocji podczas czytania. Dzięki stylu pisania autorki książkę czyta się naprawdę szybko. W tej części zauważyłam widoczną przemianę bohaterów. Beatrice poprzez doświadczenia, które ją spotkały staje się silniejsza i dojrzalsza. Harmina przechodzi także przez trudne momenty, które kształtują ją i jej relację z Kevinem, widoczną między wierszami powieści. Samel, który w pierwszej części chciał się zemścić teraz zmaga się ze swoimi uczuciami i stara się odzyskać Beatrice. Simon staje się jeszcze bardziej irytujący i męczący; autorce świetnie udało się go wykreować, że jest on jednym z tych bohaterów w książkach, za którymi się mocno nie przepada. Z minusów to tak, jak przy pierwszej części nie do końca czułam emocje bohaterów, momentami wydawały mi się one niezrozumiałe. Podczas czytania zdażyła mi się scena, która brzmiała bardzo podobnie i została przedstawiona dwa razy, co wybiło mnie z rytmu czytania. Pod koniec złapał mnie zastój i ciężko było mi dokończyć tą książkę. ,,Preludium" podobało mi się trochę bardziej od pierwszej części przez płynność oraz już pełny rozwinięty świat przedstawiony. Uważam, że ta dylogia jest warta przeczytania i poznania głębiej świata muzycznego i klimatu, który odkryłam w tych książkach. Na koniec, czytajcie dylogię morendo!! ❤️
Natalia
25.08.2026
Nataliaa.czytaa [Współpraca reklamowa] Tytuł; „Preludium” Autorka: B.Calando Wydawnictwo: Muza Ulubiony cytat: „Nigdy nie przepraszaj za swoje uczucia.Więc… nie przepraszam. Uparcie w nich trwam.” ••••••••••••••••••••••••••••••••••• „Preludium” to finałowy tom dylogii „Moreno” kontynuacja losów Beatrice i Samaela. Idealne dopełnienie wątków rozpoczętych w pierwszym tomie, czyli w „Nokturn” Beatrice jest zagubiona, jej świat po raz kolejny legł w gruzach, a w jej głowie kotłuje się setki pytań, na które nie zna odpowiedzi. Wyjechała, opuściła uczelnię, zmieniła otoczenie i zaczęła nowe życie, tak jej się bynajmniej wydawało, jak się jednak okazuje, dawne życie, a może bardziej mężczyzna, który zawładnął jej sercem depcze jej po piętach próbując ją odnaleźć. Każdy dzień dla niej jest walką, wspomnienia nie dają jej spokoju – one wyświetlają się w jej myślach jak stary film, łamiąc jej serce za każdym razem. Samael nie rozumie co się stało, dlaczego Beatrice go opuściła, dlaczego wyjechała. Jej zniknięcie zatrzęsło jego światem, ta jedna niewiadoma spędza mu sen z powiek. On robi wszystko żeby ją odnaleźć, żeby się dowiedzieć co takiego się stało, że postanowiła go opuścić. Ponowne spotkanie z Beatrice nie wygląda tak jak sobie wyobrażał. Nie otrzymał odpowiedzi na pytania, które jej zadaje. Jednak Samael nie daje za wygraną, a Beatrice nie jest zachwycona z jego obecności. Czy uda im się wyjaśnić wszelkie niejasności? Ile tajemnic jeszcze wyjdzie na jaw? Wiecie co? Doskonale pamiętam moment, w którym kończyłam czytać pierwszy tom – czyli „Nokturn” to zakończenie sprawiło, że potrzebowałam kontynuacji na już i na szczęście nie musiałam długo czekać. No i śmiało mogę stwierdzić, że się nie zawiodłam. Relacja Beatrice i Samaela , dalej skomplikowana, ale to sprawiało, że czytałam to z zapartym tchem, a każdy rozdział dostarczał mi wiele emocji. Ta kobieta mimo młodego wieku, pokazała, że nie jest tylko marionetką w cudzych rękach – ona swoją postawą krzyczała MOJE ZDANIE JEST WAŻNE. Autorka w doskonały sposób pokazała przemianę Samaela, początkowo był mężczyzną otoczonym murem, którym kierowała rządzą zemsty, ale z czasem ten mur kruszył się kawałek po kawałku, a zemsta została przyćmiona przez prawdziwe uczucia. Z całego serca polecam ich historię. Książkę miałam okazję przeczytać w ramach współpracy z autorka i wydawnictwem.
pcheleczka1
01.08.2026
Po troszkę mieszanych uczuciach względem "Nokturn" mogłam w końcu w pełni cieszyć się "Preludium". Bylo to preludium do nowej historii dla Samaela i Beatrice - poprzedzonej bólem, stratą, zdradą i uknutą przed laty intrygą. Dowiadujemy się w końcu czegoś o sekretach z przeszłości Samaela, dostajemy wyjaśnienia zachowania przybranej siostry Beatrice i rozwiązujemy zagadki drzewa genealogicznego obydwojga bohaterów.🥳 Co podobało mi się w tej części to ewidentna poprawa warsztatu autorki. Jest zdecydowanie mniej powtórzeń, więcej dynamiki i jest to dużo bardziej płynna narracja. 🎶 Oczywiście nie zabrakło dotyków, spojrzeń, płaczu i wyrzutów - nie mogło być inaczej ale teraz przez książkę przechodziło się szybciutko i płynnie. Powiem szczerze, że wciągnęłam się w tę opowieść i przeczytałam książkę w 1,5 dnia. Byłam zaintrygowana i przejęta zwłaszcza rozdziałami w których Beatrice bardzo ciężko przechodziła pierwsze tygodnie swojej ciąży. A kolejne wydarzenia mną wstrząsnęły, być może przez osobiste doświadczenia. To co mnie troszkę drażniło to oczywiście telenowela 😆 Rozumiem, że autorka chciala przedstawić społeczność artystów jako taką w którą trudno się wpasować i z której nie tak łatwo się uwolnić. Że związki, które połączą artystów bywają kruche, przewrotne, czasem toksyczne i wyniszczające bo dążenie do perfekcji potrafi być zgubne, lecz wydało mi się to aż nieprawdopodobne aby tak wiele konotacji rodzinnych i towarzyskich mogło skupić się tylko w tym jednym centrum wydarzeń. W świecie artystów wydawałoby się, że panuje różnorodność, a jednak okazuje się to być bardzo zamknięta klika: tam każdy, z każdym i o każdym. 🤣 Żałowałam też, że przyjaciółka Bei nie otrzymała trochę lepszego zakończenia. Ale może autorka nie pozostawi tak tej historii i kiedyś dowiemy się czy właśnie tak się to zakończyło?😁 To był fajny romans, z motywem age-gap, motywem akademi i bardzo dobrym pomysłem. Czy w tym artystycznym świecie, pełnym zakłamania, trzymanych latami sekretów i bólu związanego z wielona stratami można zbudować coś więcej niż zdradliwą i pełną niedopowiedzień relację ?! Czy Samael i Beatrice mają szansę na wspólną przyszłość, kiedy kariera obojga wisi na włosku?! "Preludium" odpowiada nam na te pytania. I będą Państwo zadowoleni ;)
Jennifer
20.08.2026
[Books.by.jenni] "— 𝘛𝘦 𝘳𝘰𝘻𝘦... 𝘑𝘢𝘬 𝘵𝘰 𝘴𝘪𝘦 𝘴𝘵𝘢𝘭𝘰, 𝘻𝘦 𝘻𝘢𝘬𝘸𝘪𝘵𝘭𝘺? – 𝘗𝘰 𝘱𝘳𝘰𝘴𝘵𝘶 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘴𝘵𝘢𝘭𝘺 𝘶𝘥𝘢𝘸𝘢𝘤, 𝘻𝘦 𝘴𝘢 𝘮𝘢̄𝘳𝘵𝘸𝘦. 𝘉𝘰 𝘸 𝘴𝘳𝘰𝘥𝘬𝘶 𝘻𝘢𝘸𝘴𝘻𝘦 𝘣𝘺𝘭𝘺 𝘻𝘺𝘸𝘦. [𝐖𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐥𝐚𝐦𝐨𝐰𝐚] Kończąc pierwszy tom dylogii Morendo, liczyłam, że Preludium bardziej przypadnie mi do gustu. Niestety, tak się nie stało. Akcja drugiej części rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z końcówki Nokturnu. Zraniona Beatrice postanawia odciąć się od Samaela... Jednak jak ma to zrobić, skoro nosi jego dziecko, które chce zatrzymać? Z czasem coraz bardziej przyzwyczajałam się do pióra autorki i przestało ono aż tak utrudniać mi zrozumienie emocji bohaterów oraz relacji między postaciami. Charakter i temperament Beatrice pozostały niezmienne, przez co nadal nie potrafiłam zmusić się nawet do jej tolerowania, nie mówiąc już o zżyciu się z nią. Samaela wciąż lubiłam, choć z pewnością nie trafi do grona moich ulubionych bohaterów literackich. Na tle pozostałych postaci zdecydowanie się wyróżniał i był ciekawie wykreowany. Odnosiłam wrażenie, że bardziej przypadły mi do gustu postacie stricte poboczne. Słyszałam, że autorka pierwotnie planowała opowiedzieć właśnie ich historię, jednak ostatecznie zdecydowała się skupić na Samaelu i Beatrice. Szkoda, bo moim zdaniem mogło wyjść z tego coś znacznie ciekawszego. Nie spodobał mi się również wątek ciąży, którego nigdy nie byłam wielką zwolenniczką. Nie do końca rozumiałam podejście Beatrice do tej sytuacji, przez co z czasem ten motyw zaczął mnie męczyć i wydawał się zbędny. Relacja romantyczna głównych bohaterów po zmianie uniwersytetu przez Beatrice straciła część swojej pierwotnej dynamiki. Nadal pozostawała na swój sposób zakazana ze względu na ich przeszłość, jednak zabrakło mi napięcia wynikającego z relacji studentka-profesor, która była jednym z elementów najbardziej przyciągających mnie w pierwszym tomie. Mimo tego doceniłam zmianę scenerii, która wprowadziła pewną świeżość do historii. Zakończenie okazało się bardziej przemyślane i lepsze niż w poprzednim tomie, co zdecydowanie doceniam.
anonymous
11.08.2026
" Preludium" B. Calando Premiera 29.07.2026 " Mimo że rozum nie jest w stanie tego pojąć, miłość tych dwojga była jak przeznaczenie, które cierpliwe czekało, aż w końcu się odnajdą". Pierwsza część zostawiła mnie z mnóstwem pytań i jeszcze większą ilością wątpliwości czy ten romans kiedykolwiek będzie miał szansę na happy end. W " Preludium" autorka absolutnie nie oszczędza zarówno bohaterów jak i czytelnika. Nie spodziewałam się tak wielkiej ilości wrażeń i masy emocji. Każda strona wciągała mnie głębiej, a tajemnice, które wychodziły na światło dzienne z biegiem wydarzeń to doprawdy jazda bez trzymanki w formule 1🤭. Szokujące zwroty akcji będą wynikiem manipulacji i ogromnych kłamstw, które dotyczyć będą zarówno Beatrice jak i Samaela.Jestem pod wrażeniem pomysłu na tak misternie złożoną historię. Pod oszałamiającą oprawą kryje się cała masa niezapomnianych wrażeń, bo świat muzyki może być równie piękny co potwornie okrutny. Beatrice pragnęła spokoju i ukończenia studiów. Dlatego postanowiła uciec do nowej akademii w Zurychu. Jak najdalej od Samaela Gravesa, zabrać pewną tajemnicę ze sobą, aby nigdy się o niej nie dowiedział. Jednak przeszłość nie wybacza, a człowiek, przed którym ucieka, nie zna pojęcia porażki. Graves traktował ją jak cel i pionka w grze o zemstę.Dziś sam płaci najwyższą cenę za własną spiralę kłamstw. Jej obojętność go wykańcza, a widok dawnej uczennicy, która patrzy na niego bez żadnych emocji, boli bardziej niż jakakolwiek porażka Dziś to Beatrice rozdaje karty. Największym koszmarem Samaela jest bezwzględna, lodowata obojętność, która sprowadza go na skraj szaleństwa. " Bestia, która nauczyła się kochać". Niezwykle ujęło mnie to, jak swoją pozorną niewinnością Beatrice zdołała skruszyć mur wokół Samaela i sprawić, że ten chłodny mężczyzna postrzegany jako bestia wreszcie zaczął czuć. Autorka wykonała genialną robotę przy kreacji tej postaci! Uwielbiam motyw, w którym bohater napędzany wyłącznie żądzą zemsty nagle staje w obliczu niespodziewanych uczuć. Dylogia, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Z całego serca ją POLECAM 🩵 🩷
Serce między stronami
02.08.2026
Ta książka od pierwszych stron całkowicie mnie porwała. Nie było momentu, w którym czułabym znużenie. Wręcz przeciwnie z każdym kolejnym rozdziałem byłam coraz bardziej ciekawa tego, co wydarzy się dalej. Autorka doskonale buduje napięcie, stopniowo odkrywając kolejne elementy układanki. Kiedy wydawało mi się, że już wszystko rozumiem, pojawiało się coś, co wywracało moje przypuszczenia do góry nogami. Największą siłą tej historii są dla mnie bohaterowie. Nie są idealni i właśnie dlatego wypadają tak autentycznie. Popełniają błędy, kierują się emocjami, czasami irytują, ale jednocześnie nie sposób przejść obok nich obojętnie. Ich relacja jest intensywna, skomplikowana i pełna sprzeczności. Czułam między nimi chemię, napięcie i wszystkie emocje, które aż wylewały się z kartek tej książki. Ogromnie spodobało mi się również to, jak ważną rolę odgrywa muzyka. Nie jest jedynie dodatkiem staje się integralną częścią historii i buduje wyjątkowy klimat. Czytając, niemal słyszałam dźwięki fortepianu i miałam wrażenie, że każda melodia opowiada własną historię. To sprawiło, że całość była jeszcze bardziej poruszająca. Bardzo lubię, kiedy książka wywołuje we mnie tyle emocji. Tutaj było ich naprawdę mnóstwo od ekscytacji, przez niepokój i złość, aż po wzruszenie. Ta historia przypomina, że przeszłość potrafi długo rzucać cień na teraźniejszość, a zaufanie jest czymś niezwykle kruchym. Pokazuje również, że miłość nie zawsze jest łatwa i piękna czasami rodzi się w bólu, wśród ran i niedopowiedzeń. Drugi tom okazał równie wciągający co pierwszy. Dosłownie go pochłonęłam i bardzo trudno było mi odłożyć książkę choćby na chwilę. Każdy rozdział kończył się tak, że musiałam przeczytać jeszcze jeden… i jeszcze jeden. Uwielbiam, kiedy historia wywołuje takie uzależnienie od od czytania. Dla mnie była to świetna kontynuacja, która spełniła wszystkie moje oczekiwania.
marla226
15.08.2026
Na wstępie dam znać, że w tej recenzji znajdą się spoilery do pierwszego tomu, więc jeśli jeszcze go nie czytaliście, polecam najpierw nadrobić książkę, a później wrócić do mojej recenzji 🩷 Beatrice nie spodziewała się, że mężczyzna, który był dla niej oparciem, tak naprawdę przygotował dla niej plan zemsty za rzeczy, których nigdy nie zrobiła. Dziewczyna myślała, że w końcu znalazła osobę, dla której będzie wyjątkowa, ale jednak los miał dla niej inny plan. Dlatego postanawia odciąć się od mężczyzny. Nie chce słuchać jego tłumaczeń. Nie dość, że jest rozbita psychicznie, to fizycznie też nie daje już rady. Dodatkowy stres, rozczarowanie, złamane serce, zmiana uczelni, egzaminy i jej współlokator, który wcale nie okazuje się aniołem, za jakiego początkowo go uważała. Wszystko to daje jej w kość. W tej części autorka skupiła się na pokazaniu perspektywy Samaela i wyjaśnieniu sytuacji, w którą został wplątany przez swoją zrównoważoną inaczej ex. Mężczyzna próbuje odkupić swoje winy, ale przy tym coraz bardziej pochłania go mrok, z którym w pewnym momencie nie ma już siły walczyć… Dużym plusem tej historii był sposób poprowadzenia wątku wybaczenia, które wielokrotnie jest traktowane po macoszemu. Tutaj zostało wyraźnie pokazane, że nie jest ono łatwe i że wiąże się z wieloma czynnikami, jak ponowne odzyskanie zaufania do drugiej osoby czy jego utrata, bo również mamy taką sytuację w jednej z relacji w tej historii. Nie zdradzając Wam wielu szczegółów, ale odpowiadając na pytanie, które dostałam: „Czy podobało mi się zakończenie?” Tak, było adekwatne do tej historii i nie wyobrażam sobie, żeby ta dylogia mogła mieć inny koniec 🥹 I może tutaj się powtórzę, ale nadal potrzebuję historii Harmy i profesora, bo w tej części dostaliśmy zapowiedzi, które zdecydowanie zasługują na rozwinięcie 🫶
Patrycja
02.08.2026
Muszę przyznać, że B. Calando naprawdę lubi wystawiać swoich bohaterów na próbę. 😭 Przez większą część książki obserwujemy ich ból, strach, niepewność, poczucie straty i próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości. To historia pełna emocji, a chwil wytchnienia jest naprawdę niewiele. Najbardziej było mi szkoda Beatrice. Miałam wrażenie, że z każdą kolejną tragedią coraz bardziej traciła swoją dawną iskierkę. Zemsta, ciąża i wszystkie wydarzenia, które na nią spadły, były po prostu zbyt dużym ciężarem dla jednej osoby. Jedynym wątkiem, który trochę mi przeszkadzał, była jej relacja z Simonem. Miałam wrażenie, że Beatrice, choć nie robiła tego ze złej woli, dawała mu nadzieję, mieszkając z nim i wiedząc, że Simon czuje do niej znacznie więcej, niż ona mogła mu odwzajemnić. Z drugiej strony sam Simon również miał wiele własnych problemów i momentami jego zachowanie pozostawiało sporo do życzenia. Ostatecznie odniosłam wrażenie, że oboje tkwili w relacji, która była bardziej toksyczna niż pomocna. Samael po raz kolejny pokazał, jak bardzo jest wewnętrznie rozdarty. Z jednej strony chciał spełnić prośbę Beatrice i zostawić ją w spokoju, z drugiej nie potrafił się od niej odciąć. Była dla niego jedynym światełkiem w tunelu, a jednocześnie osobą, wobec której wciąż czuł ogromne wyrzuty sumienia za wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Bardzo podobało mi się obserwowanie tej jego wewnętrznej walki. Choć przez większość książki autorka nie oszczędza ani bohaterów, ani czytelnika, to zakończenie wynagrodziło mi cały ten emocjonalny rollercoaster. Było piękne, wzruszające i dało poczucie, że po każdej burzy może w końcu wyjść słońce. To dylogia, którą zdecydowanie mogę polecić osobom lubiącym romanse pełne emocji
Book_besties__
10.08.2026
4,75/5⭐ “Pamiętaj, że tylko dusza ma wartość, której nie da się wycenić.” [Współpraca reklamowa @wydawnictwomuza ] 🎹 Miałam ochotę rzucić tą książką jakieś tysiąc razy, czyli zawsze, kiedy pojawiał się Simon (sorry not sorry) 🙈. PRZYSIĘGAM, dawno żaden bohater tak mnie nie irytował, wkurzał i wszystko, co złe to jego wina 😅. 🎹 Beatrice stara się jakoś odnaleźć w nowej sytuacji. Nowa uczelnia, profesorowie i…ciągle próbujący się z nią skontaktować Samael. I DO TEGO WENRWIAJĄCY SIMON (przepraszam, musiałam, typiara ma jakąś anielską cierpliwość…albo po prostu chwilowy brak innych możliwości). 🎹 Samael nie potrafi zrozumieć, dlaczego Beatrice nagle zniknęła z jego życia. Stara się jakoś z nią skontaktować, jednak każde spotkanie to tylko coraz więcej bólu… 🎹 W końcu lepiej poznajemy wszystkie wątki historii. To jak bardzo życia tej dwójki były ze sobą połączone, cała intryga Jullien. Do tego aktualne problemy, które tylko się nawarstwiają i zamiast zbliżyć ich do siebie, to jeszcze bardziej rozdzielają. 🎹 Nie mogłam się oderwać od tej części (tak, nawet z Simonem), wręcz ją pochłaniałam. Byłam ciekawa, czy ta relacja ma jeszcze jakieś szanse na przetrwanie i co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Ogromne wsparcie, które Beatrice otrzymała od Eleny, było nieocenione. Do tego mały wgląd w turbo toksyczne środowisko muzyczne… 🎹 Uwielbiam historię Beatrice i Samaela jako całość. To ile oboje musieli wycierpieć w swoim życiu, przez co przejść i jakie demony ich prześladowały… To zdecydowanie jest dylogia przepełniona emocjami, a ta dwójka musi zawalczyć o swoje szczęście. Polecam z całego serduszka ❤️
ksiazki_oliwii
13.08.2026
[ Współpraca reklamowa @wydawnictwomuza ] ,,Preludium" to kontynuacja ,,Nokturn", która stanowi idealne dopełnienie całej historii. Wszystkie tajemnice wychodzą na jaw, poznajemy dokładniej przeszłość Samaela i Beatrice. Wydaję mi się, że w tym tomie było jeszcze więcej emocji. Tak bardzo się wciągnęłam, że pochłonęłam tę część w jedną noc. Cała dylogia jest tak fajnie napisana, że czyta się ją bardzo szybko. Beatrice po podsłuchaniu rozmowy Samela z dawną znajomą i usłyszeniu, o co niby tak naprawdę chodzi z ich relacją, postanawia się przenieść na inny uniwersytet. W międzyczasie dowiaduje się o czymś, co spędza jej sen z powiek. Każdy dzień dla dziewczyny staje się wyzwaniem, a jedyne oparcie ma w Simonie - chłopaku, z którym wychowywała się w domu dziecka. Jednak, jak później się okazuje, chłopak nie robił niczego kompletnie bezinteresownie. Samael za wszelką cenę stara się odnaleźć dziewczynę i zrozumieć, dlaczego od niego uciekła. Gdy wreszcie ją odnajduje, odkrywa, że Beatrice nie chce go więcej widzieć. Mężczyzna nie rozumie w ogóle zachowania swojej byłej studentki, jednak postanawia dalej o nią walczyć. W chwili, gdy padają strasznie bolesne dla niego słowa, postanawia odpuścić i powrócić do trasy koncertowej. Tak naprawdę w tym tomie nie byłam niczego pewna, a już zwłaszcza tego, jak potoczy się relacja między głównymi bohaterami, która tutaj była strasznie skomplikowana. Dylogia ,,Morendo" będzie idealna dla fanów ,,Pięknej i Bestii", którzy oprócz baśni uwielbiają także muzykę, tajemnice, zakazane relacje i uczucia, których zarówno w pierwszym, jak i drugim tomie nie brakuje.
Elena
11.08.2026
4,5 ⭐️ Mówi się, że muzycy zupełnie inaczej odczuwają emocje. Może jest to spowodowane tym, że potrafią czytać między wierszami a może tym, że je urzeczywistniają w melodii. Najbardziej w tej dylogii oczywiście przypadły mi motywy: age gap, studentka x profesor oraz hate-love to…? Oczywiście zostały one bardzo obszernie rozwinięte i cóż może moje serce powiedzieć, jestem zachwycona. Ta historia nie była dla mnie tylko rozrywką, ale też podróżą mentalną i starciem z wieloma emocjami, które były wsiąknięte w strony. A relacja Beatrice i Samaela dostarczyła mi wielu (skrajnych) emocji i zostawiała napięcie do samego końca. Więc jeśli szukacie naprawdę dobrego romansu o profesorze i studentce, z ręką na sercu Wam go polecę. Ja przepadłam a może i Was równie wciągnie! [współpraca reklamowa] z Wydawnictwem Muza
anonymous
11.08.2026
Ta część zdecydowanie bardziej mnie kupiła niż „Nokturn”. Najbardziej podobała mi się przemiana Beatrice, bo w końcu stała się silniejsza i zaczęła naprawdę walczyć o siebie. Dużym plusem były też tajemnice, które stopniowo wychodziły na jaw. Sam styl autorki również wypada tutaj dużo lepiej, nadal jest poetycko, ale już nie aż tak zagmatwanie. Nadal zabrakło mi trochę głębszych dialogów i większej ilości emocji między bohaterami. Mimo tego bardzo dobrze się bawiłam i zdecydowanie widzę progres względem pierwszej części .

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie