Początek informacji o produkcie

Polybius

43,99 zł

49,99 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Taniej w apce
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprawdź
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (6)
Pokaż
Taniej od 43,03 zł

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2026-09-23
Liczba stron:
440
Autor:
Armstrong Collin

Powiązane z produktem hasła

istoty nadprzyrodzoneslasher

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Polybius - Collin Armstrong

Rok 1982. Andi Winston właśnie rozpoczęła zmianę w obskurnym salonie gier Home Video World w niewielkim nadmorskim miasteczku Tasker Bay w Kalifornii. Ma talent do programowania i marzy o przeprowadzce do Doliny Krzemowej. Unika kontaktów z innymi, woli spędzać czas na naprawianiu automatów. Gdy do salonu zostaje wstawiona tajemnicza maszyna z grą Polybius, spokojne dotąd miejsce zaczyna pękać w szwach od graczy, z których każdy pragnie wypróbować nowy nabytek.

Napięcie w miasteczku narasta już od jakiegoś czasu: nowi deweloperzy windują ceny tak, że koszty życia w Tasker Bay stają się dla wieloletnich mieszkańców nie do zniesienia. Na domiar złego praktycznie z dnia na dzień przez miasteczko przetacza się coś na kształt epidemii: ludzie doświadczają niewytłumaczalnych napadów gniewu, paranoi i halucynacji. Ani miejscowy szeryf, ani lekarka nie mają pojęcia, co wywołuje tę nagłą przypadłość. Jakby tego było mało, do wybrzeża zbliża się potężna burza, nieustające opady zalewają większość dróg i odcinają całą okolicę od świata, a makabryczny akt przemocy pogrąża Tasker Bay w zupełnym chaosie.

Po kilku zmianach spędzonych na obserwowaniu graczy Andi nabiera przekonania, że dramatyczna sytuacja musi mieć jakiś związek z Polybiusem. Niechętnie łączy siły z Ro, synem szeryfa, i wspólnie podejmują desperacką próbę powstrzymania zagadkowej fali przemocy. Wkrótce jednak także i jedno z nich zaczyna odczuwać dziwne skutki uboczne…

Czy ktokolwiek przybędzie im na ratunek?

***

Jeśli jesteś fanem Stephena Kinga i serialu „Stranger Things”, to książka dla ciebie – Richard Chizmar

Mrożący krew w żyłach debiut Armstronga o grze arcade, która wymknęła się spod kontroli, sprawi, że zapragniecie mieć nieskończoną liczbę żyć. Wrzućcie monetę, naciśnijcie START i trzymajcie się mocno. Bawiłem się przy tej książce jak diabli – Ronald Malfi

Szalona jazda od początku do samego końca – Polygon

Inspirowany legendą miejską „Polybius” to szalona jazda bez trzymanki, napisana niezwykle filmowym językiem i przesycona nostalgią za małomiasteczkową Ameryką lat 80., przywodzącą na myśl „Stranger Things” i „To” Stephena Kinga – HuffPost Books

Świetnie oddany klimat lat 80., zwłaszcza charakterystycznej zimnowojennej nieufności wobec rządu. Miłośnicy ówczesnej twórczości Stephena Kinga i Deana Koontza rozpoznają znajome motywy fabularne. Armstrong, jako scenarzysta i producent filmowy, doskonale wie, jak je wykorzystać. A zagorzali fani horrorów z lat 80. z pewnością zapragną odwiedzić jego salon gier i zagrać – „Library Journal”

Przesycony nostalgią bliską osobom dorastającym w latach 80., „Polybius” opowiada o grze wideo, która wywołuje w małym miasteczku epidemię niepohamowanej agresji. Powieść, zainspirowana miejską legendą o grze stworzonej przez rząd, będzie doskonałą lekturą dla fanów horroru, których elektryzuje hasło „śmiercionośna gra wideo” – „Variety”

O autorze

Collin Armstrong od ponad dekady pracuje w branży rozrywkowej, tworząc, pisząc i produkując materiały między innymi dla 20th Century Fox Television, ABC Family, Bleecker Street, Viaplay, Discovery oraz LA Times Studios. „Polybius” jest jego debiutem powieściowym.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Zobacz więcej z kategorii: horror

Inne książki autora: Collin Armstrong


Najczęściej zadawane pytania

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1771457279
Tytuł:
Polybius
Autor:
Tłumaczenie:
Wiśniewska Xenia
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Urszula Janiszyn
10.10.2026
Lata 80-te ubiegłego wieku, małe amerykańskie miasteczko, nastoletni buntownicy i zło, które zamienia tę sielską scenerię w najprawdziwszy koszmar... - tak oto przedstawia się klimatyczna opowieść grozy autorstwa Collina Armstronga pt. „Polybius”, jaka to ukazała się właśnie teraz w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Story Light. I, jak wskazuje sam wydawca, jeśli tylko lubimy serial „Stranger Things”, to polubimy również i tę powieść. Zapraszam was do poznania recenzji niniejszej pozycji. W sennym miasteczku Tasker Bay pojawia się nowy automat do gier - Polybius, wzbudzając niezwykłe zainteresowanie mieszkańców, ale też i wprowadzając pewien koloryt w tę codzienność życia lat 80-tych ubiegłego wieku. Maszyną tą interesuje się również para nastolatków - pracująca w salonie gier Andi jak i skrycie zakochany w niej Roman. Tyle tylko, że ich zainteresowanie nie wynika z chęci uczestnictwa w dobrej zabawie, ale z niepokoju względem tego, co dzieje się z mieszkańcami Tasker Bay po tym, gdy trafił tu Polybius. A dzieje się źle, niebezpiecznie, przerażająco... To opowieść grozy z sensacją w tle, dedykowana przede wszystkim nastoletnim czytelnikom, aczkolwiek jeśli mowa o złu, to i dorosły odbiorca będzie bawił się tu zacnie. Bo mamy tu ciekawie i zgrabnie skrojoną historię o tajemniczym złu, które nawiedza małe miasteczko i które wydaje się wiązać ze wspominaną już, tytułową konsolą do gier w starym, dobrym stylu sprzed półwiecza. Do tego dochodzą barwni bohaterowie, niezwykła aura grozy i osaczenia, jak i też całkiem dobry, czarny humor, którego także tu nie zabrakło. Autor tej książki - Collin Armstrong, skupia naszą uwagę na losach wyżej wskazanej pary młodych bohaterów, którzy de facto jako jedyni starają się stawić czoła złu, jakie ogarnia mieszkańców miasteczka. Te objawia się zaś nagłymi atakami szaleństwa, żądzą przemocy, chęcią wyrządzenia krzywdy sobie i innym, ale też i obecnością czegoś, co nigdy nie powinno pojawić się wśród ludzi. Jednocześnie w znakomity sposób wprowadza on nas w realia tej historii, pozwalając najpierw poznać bohaterów i ich codzienność, a dopiero potem przystępując do ukazania akcji, przygody i przerażających scen. I relacja ta ma swoje dobre tempo, umiejętne potęgowanie napięcia, mocny finał. W opowieści tej może podobać sie wiele rzeczy - na czele z samym pomysłem, by za źródło zła uczynić maszynę do gry..., ale też i chociażby to świetne połączenie historii grozy z wątkami natury obyczajowej, ukazującej perypetie młodych ludzi, którzy z pewnością nie czują się szczęśliwi w swej codzienności. Mnie oczarowała tu jednak jeszcze inna rzecz - możliwość poczucia się znów nastolatkiem, gdy oto u boku Andi i Ro stajemy nie tylko do walki ze złem, ale też i koniecznością stania się na ten czas dorosłym, który będzie mógł ocalić swoich bliskich, znajomych, sąsiadów. Oczywiście są w tym perypetie i kwestie typowe dla tego wieku - na czele z pierwszymi zauroczeniami, czy też konfliktami z rodzicami. Co zaś do kwintesencji tego literackiego gatunku - zła, to te zostało tu ujęte w naprawdę interesując sposób, na swój sposób na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich jest zło kreowane ludzkim szaleństwem, które potrafi naprawdę przerazić - zwłaszcza wtedy, gdy pochodzi ono ze strony tych, którzy dotąd byli dla bohaterów kimś naprawdę bliskim i ważnym. Drugą płaszczyzną jest zło rodem z innego świata, zło do końca nienazwane, zło kryjące się gdzie w ciemności, tuż za plecami. I tu jest równie mocno w kontekście emocji, co oczywiście dla nas czytelników jest rzeczą znakomitą, gdyż po książkowe horrory sięgamy przecież po to, by się bać. To ciekawa, naprawdę dobrze napisana i wielokrotnie zaskakująca swoją fabułą, powieść grozy. Zaczytując się w nią zagłębiamy się w tę małomiasteczkową, kalifornijską scenerię ze schyłku lat 80-tych, ale też i zagłębiamy się w życie bohaterów, którzy stają się tu dla nas kimś naprawdę ważnym. I to rodzi emocje - strach, niepokój, współczucie, ale też i fascynującą przyjemność, jaka płynie z odkrywania kolejnych stron powieści. A to świadczy chyba najlepiej o tym, że jest naprawdę interesująco. „Polybius” to literacki horror dla młodzieży, ale też i dla dorosłego odbiorcy, który znajdzie tu ciekawą historię, wielkie emocje i trochę te pięknie nostalgiczne skojarzenia z oglądaniem filmów wideo gdzieś w latach 90-tych, bo właśnie taki klimat ma ta książka. Polecam.
anonymous
28.09.2026
Hej! 🍂 Macie czasem tak, że wystarczy jeden charakterystyczny motyw, żeby książka od razu przyciągnęła Waszą uwagę? U mnie zdecydowanie tak było z „Polybiusem”. ❔ Jestem ciekawa czy dalibyście się namówić na zagranie w tajemniczą grę, o której krążą plotki, że potrafi zmienić człowieka? 🎮 Ja chyba jednak dwa razy zastanowiłabym się przed wrzuceniem monety… 🎮 „Polybius” Collina Armstronga zabiera nas do 1982 roku, do niewielkiego nadmorskiego Tasker Bay w Kalifornii. I już sam klimat lat 80. zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Jest obskurny salon gier, stare automaty, dźwięki przycisków, migające ekrany i ta charakterystyczna atmosfera, w której technologia z jednej strony fascynuje, a z drugiej wciąż ma w sobie coś tajemniczego. A potem do salonu trafia nowa maszyna z grą Polybius… i zaczyna się robić naprawdę niepokojąco. 🎮 Andi Winston pracuje w Home Video World i zdecydowanie bardziej odnajduje się wśród kabli, automatów i elektroniki niż w rozmowach z ludźmi. Bardzo polubiłam tę bohaterkę właśnie za jej charakter. Nie jest typową bohaterką horroru, która nagle postanawia ratować cały świat. Jest ciekawa, inteligentna, trochę wycofana i przede wszystkim potrafi zauważyć rzeczy, które innym umykają. 🎮 Kiedy kolejni gracze zaczynają zachowywać się coraz dziwniej, a w miasteczku pojawiają się agresja, paranoja i halucynacje, Andi zaczyna podejrzewać, że wszystkiemu winna jest właśnie tajemnicza gra. Wspólnie z Ro, synem miejscowego szeryfa, próbuje odkryć, co tak naprawdę dzieje się w Tasker Bay. 🎮 I tutaj „Polybius” bardzo mi się podobał, bo autor nie ograniczył całej historii wyłącznie do tajemniczego automatu. W tle mamy miasteczko, które już wcześniej mierzy się z problemami. Rosnące ceny, konflikty między mieszkańcami, poczucie, że dotychczasowe życie powoli wymyka się spod kontroli… A do tego nadciąga potężna burza, która odcina Tasker Bay od reszty świata. 🎮Czyli mamy tajemniczą grę, coraz bardziej agresywnych mieszkańców, odcięte od świata miasteczko i bohaterów próbujących zrozumieć, co właściwie się wydarzyło. Brzmi jak przepis na całkiem niezły chaos, prawda? Ale czy tak było? 🎮 Najbardziej podobał mi się właśnie ten retro klimat i pomysł wykorzystania miejskiej legendy o Polybiusie. Przyznam, że wcześniej nie znałam tej historii, więc sama koncepcja tajemniczego automatu, który pojawia się właściwie znikąd i zaczyna wpływać na ludzi, była dla mnie bardzo ciekawa. 🎮 Nie powiedziałabym jednak, że jest to horror, po którym będę bała się zgasić światło. Dla mnie „Polybius” jest zdecydowanie bliżej połączenia horroru z thrillerem i historią science fiction z mocno retro charakterem. Groza budowana jest bardziej przez atmosferę, zachowanie ludzi i narastający chaos niż przez ciągłe straszenie czy makabryczne sceny. 🎮 Podobało mi się też to, że im dalej w historię, tym bardziej zastanawiałam się, gdzie kończy się wpływ samej gry, a gdzie zaczynają się ludzkie słabości, emocje i problemy, które już wcześniej istniały. To ten aspekt okazał się dla mnie ciekawszy niż sama zagadka Polybiusa. 🎮 Nie wszystko wciągnęło mnie w takim samym stopniu. Momentami miałam wrażenie, że liczba bohaterów i poszczególnych wątków wymaga ode mnie większego skupienia, a tempo nie zawsze było dla mnie idealnie równe. Dlatego mimo że pomysł bardzo mi się spodobał, a klimat zdecydowanie zrobił swoje, zabrakło mi tego małego „wow”, które sprawiłoby, że książka wskoczyłaby u mnie poziom wyżej. 🎮 Jednak jeśli lubicie thrillery i horrory z ciekawym pomysłem, tajemnicą, retro klimatem i nietypowym punktem wyjścia, to myślę, że warto dać „Polybiusowi” szansę. Szczególnie jeśli macie słabość do historii osadzonych w latach 80. i klimatów starych salonów arcade. Ja daję „Polybiusowi” 8/10 ⭐
bookdmention
29.09.2026
Kalifornia, 1982 rok. Do lokalnego salonu gier trafia tajemniczy automat z grą „Polybius”, a wkrótce potem senne nadmorskie miasteczko ogarnia fala niewytłumaczalnej agresji, paranoi i halucynacji. Andi, pracownica salonu marząca o karierze w Dolinie Krzemowej, wraz z synem miejscowego szeryfa próbuje odkryć prawdę, zanim sama stanie się kolejną ofiarą gry. Dla tych, którzy mogą nie znać tej historii: Polybius opiera się na miejskiej legendzie o tajemniczej grze wideo, która nagle pojawiła się w Portland w Oregonie na początku lat 80. i podobno była częścią rządowego eksperymentu mającego na celu kontrolowanie ludzkich umysłów. O tej internetowej miejskiej legendzie słyszałem już wcześniej, więc zaciekawił mnie pomysł stworzenia na jej podstawie pełnowymiarowej powieści. Bohaterowie i fabuła wciągają. Chce się ich polubić i uwierzyć w ich historię. Relacje, które budują między sobą, pomagają ukształtować cały świat przedstawiony. Powieść jest przedstawiona z wielu perspektyw. Poznajemy sporą część mieszkańców miasteczka, nie tylko Andi i Ro. Chaos, który się rozpętuje, utrzymywał moje zainteresowanie przez całą książkę. Andi, początkowo samotniczka zadowolona z trzymania się na uboczu, nawiązuje wyjątkową więź z Ro. Ich przyjaźń, a z czasem również związek, stanowi emocjonalne centrum całej historii, nadając chaosowi wokół nich coś prawdziwego i ludzkiego. Osobiście bardzo polubiłem też Rachel i Davida. Nawet postacie, których nie darzymy sympatią, takie jak Mal, doskonale odnajdują się w roli kompletnych szumowin. Stereotypowe postacie lat 80. zaznaczam tutaj ptaszkiem – check. Tempo w pierwszej części jest okej, lecz kiedy akcja już się zaczyna, naprawdę nie odpuszcza, a druga połowa książki przemknęła mi w mgnieniu oka. Rządowe tuszowanie sprawy, ukryte motywy, to pełzające poczucie, że coś jest bardzo nie tak... wszystko tutaj jest i zostało zrobione w taki sposób, że książka nie pozwalała mi się oderwać. Autor świetnie buduje poczucie grozy i nadciągającego nieszczęścia. Nie minęło wiele czasu, zanim zacząłem odczuwać, że gra zaczyna przejmować kontrolę nad mieszkańcami miasteczka. Autor buduje grozę poprzez wewnętrzne monologi graczy, koszmarne wizje i nagłe, krwawe wybuchy przemocy. Jednocześnie stopniowo odkrywa przed nami złowrogie motywy stojące za grą oraz to, kto odpowiada za zniszczenie spadające na małe kalifornijskie miasteczko. Co do samego aspektu horrorowego – jest dobrze! Autor nie przesada, nie próbuje wrzucać zwykłych, mało znaczących scen szokowych. są one skutecznie wykorzystane, przez co sceny gore są naprawdę dobrze przedstawione. Styl pisania jest solidny. Zdecydowanie widać tu pewne niedociągnięcia typowe dla debiutanckiej książki, ale widzę w tym autorze potencjał i mam wrażenie, że z czasem naprawdę może się rozwinąć. Książka jest bardzo „filmowa” i wciągająca. Bez problemu wyobrażam ją sobie jako miniserial, w którym byłoby wystarczająco dużo czasu, żeby jeszcze mocniej rozwinąć niektórych bohaterów i ich konflikty oraz pokazać więcej historii stojącej za powstaniem gry. Naprawdę polecam każdemu czytelnikowi, któremu tęskno w literaturze za nostalgicznym klimatem lat 80.: salonami gier, kasetami VHS i zimnowojenną nieufnością wobec władzy... Koniecznie dla czytelników Stephena Kinga i fanów serialu Stranger Things! [Materiał powstał we współpracy recenzenckiej z @wydawnictwostorylight]
Anonim
27.09.2026
To jest książka, której od dawna potrzebowałam na spooky jesienny sezon lub na zastój czytelniczy. Nie tylko dzięki fabule, ale przede wszystkim dzięki językowi! Mamy małe amerykańskie miasto lat 80., które ogarnia tajemnicza epidemia agresji, halucynacji, zbr0dni, padaczki... A wszystko niepokojąco zbiega się z czasem, gdy w salonie gier pojawił się nowy automat z grą Polybius. Gra od razu przyciąga rzeszę fanów, którzy nie mogą się od niej oderwać. Tylko, że im więcej ludzi w nią gra, tym więcej złych rzeczy dzieje się w miasteczku. Zaczyna to zauważać Andi, nastolatka pracująca w salonie gier. Wraz ze swoim kolegą Ro, zaczynają zgłębiać temat, a wnioski, do których dochodzą są przerażające. Dużym plusem książki jest to, że śledzimy losy nie tylko tej dwójki nastolatków. Pojawiają się policjant, lekarka, właściciel salonu gier i masa ludzi tracących zmysły. To ich perspektywy są najbardziej przerażające - w końcu są źródłem zniszczenia. Niepokój jest budowany od pierwszych stron i trzyma do samego końca. Bo jak nie nabawić się strachu, gdy czytamy o ludziach dosłownie tracących zmysły z niewyjaśnionych powodów? I gorzej - co jeśli ten powód powstał dzięki tym, którzy powinni nas chronić...? Już nie wspominając o tym, że fabuła książki oparta jest na amerykańskiej legendzie faktycznie dotyczącej gry Polybius. Z tą świadomością książkę czyta się z gęsią skórką. O gęsią skórkę przyprawi też język - ale tę pozytywną! Pozwolę sobie zacytować fragment recenzji z HuffPost Books: „napisana niezwykle filmowym językiem i przesycona nostalgią za małomiasteczkową Ameryką lat 80.” I ten język to ogromny plus książki. Niewiele autorów potrafi pisać w tak angażujący sposób - tym bardziej debiutantów, do których należy Collin Armstrong. Pisarz wydaje się doskonale wiedzieć kiedy postawić kropkę lub jakich przymiotników unikać, by lektura się nie dłużyła. Język jest ważną częścią dynamiki i budowania napięcia - ta książka w zgrabny sposób to udowadnia. Spodobało mi się pomieszanie gatunków. Bo mamy tutaj trochę horroru, ale też trochę zagadki, która nabiera przerażającego kształtu. Ty chcesz ją rozwiązać. Chcesz się dowiedzieć co jest przyczyną epidemii opętania. I im dalej w las, tym bardziej nie chcesz jej rozwiązywać, gdy okazuje się, że powód nie jest paranormalny. Że niewinni ludzie cierpią, bo ktoś... coś... gdzieś... kiedyś... Ale to się musisz przekonać sam. Książka szczególnie Ci się spodoba, jeśli nie możesz przestać myśleć o "Stranger Things" lub twórczości Stephena Kinga.
zaczytarium
26.09.2026
Przenosimy się do Stanów Zjednoczonych i lat 80. W Tasker Bay mieszka Andi - nastolatka interesująca się technologią i programowaniem. Aby zarobić, zatrudnia się w salonie gier, w którym pojawia się tajemniczy automat. Technologia wykorzystana w grze zdecydowanie przewyższa wszystko, co znajduje się w pozostałych automatach. Gra jest niesamowicie wciągająca, a gracze potrafią całkowicie stracić poczucie czasu. Mieszkańców miasteczka przyciąga tajemniczy automat, ale wkrótce niektórzy z nich zaczynają dziwnie się zachowywać. Stają się nerwowi, drażliwi i agresywni. Początkowo nikt nie łączy tego z grą, jednak Andi wraz ze swoim przyjacielem Ro zaczynają szukać odpowiedzi i kontaktują się z osobą posiadającą informacje na temat Polybiusa. Okazuje się, że gra została zaprojektowana właśnie po to, aby wywoływać u ludzi określone reakcje. Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Miasteczko staje się coraz bardziej niebezpieczne, a ludzie są kompletnie oderwani od rzeczywistości. Tracą zdrowy rozsądek, a na wierzch wychodzą ich najbardziej brutalne cechy. I tutaj zaczyna się najbardziej przerażająca część historii - ludzie zaczynają po prostu mordować innych. Chociaż gwarantuję Wam, że to dopiero początek tego, co najgorsze. Książka w żaden sposób nie kończy się dobrze.. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam czegoś w podobnym klimacie i naprawdę dobrze przy niej spędziłam czas. Książka jest dosyć brutalna. Nie przeraziła mnie na tyle, żebym bała się później zasnąć, ale chyba przynajmniej na chwilę zaszczepiła we mnie delikatny strach przed rozwojem technologii. „Polybius” skojarzył mi się również z historiami o narkotykowych eksperymentach prowadzonych przez rząd Stanów Zjednoczonych. Tyle że tamte wydarzenia naprawdę miały miejsce. I szczerze? Wcale nie zdziwiłoby mnie, gdyby podobna gra kiedyś istniała albo została stworzona w podobnych celach. Dla mnie jest to coś nowego i świeżego, a przy okazji świetna odmiana od książek, które zawsze muszą zakończyć się szczęśliwie. To jedna z tych książek, które skłaniają do myślenia i zostają z czytelnikiem jeszcze długo po zakończeniu. I chyba właśnie to podobało mi się w niej najbardziej. @zaczytarium [ współpraca @wydawnictwostorylight ]
Edyta
07.10.2026
Czy lubicie miejskie legendy? Ja od dziecka się w nich zaczytuję i przyznam, że nigdy mi nie przeszło. Jest w tym coś cudownego, w końcu każda generacja ma swój własny folklor i właśnie tak to odbieram. Książka „Polybius” bazuje właśnie na takiej miejskiej legendzie. Fabuła rozgrywa się w latach 80. Poznajemy grupkę dzieciaków, w tym naszą główną bohaterkę, Andi, która pracuje w salonie gier. Jest typową samotniczką. Nawet kiedy ktoś próbuje się do niej zbliżyć, ona woli schować się za swoją skorupą. Poza tym jest okropnym pracusiem i każdą możliwą chwilę spędza w pracy. Pewnego dnia pojawia się nowa gra arcade, „Polybius”, i wszyscy mieszkańcy tracą dla niej głowę. Jednocześnie przez miasteczko, w którym mieszka Andi, przechodzi fala dziwnych zdarzeń. Ludzie dostają niewytłumaczalnych napadów gniewu, mają halucynacje i zaczynają zachowywać się w bardzo niepokojący sposób. Andi zaczyna podejrzewać, że wszystko ma związek z tajemniczą grą. Postanawia więc przełamać swoje bariery i razem z innymi odkryć jej sekret. Sam koncept bardzo mi się podobał i ciekawie się złożyło, bo trochę przypominał mi powieść, którą przeczytałam niedługo wcześniej. Można poczuć ten charakterystyczny klimat lat 80. i motyw dzieciaków stających naprzeciwko złu, a to zdecydowanie coś, co bardzo lubię. Na okładce pojawiają się porównania do „Stranger Things” i twórczości Stephena Kinga i muszę przyznać, że absolutnie się z nimi zgadzam. Czułam się, jakbym znalazła się w czymś będącym połączeniem Hawkins i opowiadania Kinga. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, jednak przyznam, że spodziewałam się czegoś trochę innego. Być może dlatego, że momentami była dla mnie dość przewidywalna. Podobali mi się bohaterowie, którzy byli naprawdę różnorodni. W szczególności polubiłam Andi, typową indywidualistkę, która zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych postaci. Całość oceniam bardzo pozytywnie. Gdyby ocena była w skali od 1 do 10, dałabym solidne 8/10. Uważam, że warto sięgnąć po tę książkę, jeśli lubicie motywy przedstawione na 2. slajdzie. Zdecydowanie można poczuć tutaj klimat „Stranger Things” i twórczości Kinga.
anonymous
09.10.2026
Pamiętam jeszcze automaty do gier typu arcade. Może nie te z lat 80., ale z kolejnej dekady już tak. Sam nigdy na nich nie grałem, za to robili to moi koledzy. Mimo to do dziś czuję sentyment do tamtych czasów. Podobną falę nostalgii wywołał we mnie Collin Armstrong swoim debiutem książkowym. „Polybius” przenosi nas do 1982 roku, do małego, prowincjonalnego miasteczka w USA, gdzieś niedaleko Doliny Krzemowej. To sceneria, która przywołuje wspomnienia i skojarzenia z innymi książkami osadzonymi w podobnych realiach. Wydawca twierdzi, że fani Stephena Kinga i serialu „Stranger Things” będą wiedzieli, o co chodzi. Ja muszę oprzeć się na innych tytułach, bo ani nie oglądałem netflixowego hitu, ani nie czytałem powieści pana Stefana. Nie przeszkadza mi to jednak czerpać przyjemności z retro horroru, a „Polybiusa” czyta się naprawdę dobrze. Historia tajemniczej gry, która wpływa na zachowanie osób korzystających z automatu, ewidentnie czerpie inspirację z miejskich legend. I wszystko tu gra, by pozostać w temacie. Dobór słów nieprzypadkowy! Nie jest może szczególnie przerażająco, ale książka buduje niepokój i zapewnia ten lekki dreszczyk, który każe czytać dalej. Z każdą kolejną stroną robi się coraz lepiej, tempo przyspiesza, a pod koniec mamy już prawdziwą jazdę bez trzymanki. Bardzo podoba mi się również pomysł osadzenia akcji w małym miasteczku. Gdyby te wydarzenia rozgrywały się w wielkiej metropolii, historia straciłaby część swojego czaru i uroku. Opowieść o miejscu, w którym cała społeczność zdaje się pogrążać w szaleństwie, jest świetnie napisana, nie nudzi i wciąga niczym tytułowa gra. Nie brakuje też kilku zaskakujących momentów. Jak na debiut Collin Armstrong spisał się wyśmienicie! „Polybius” zbiera bardzo entuzjastyczne recenzje, do których z przyjemnością się przyłączam. Niewykluczone, że ta książka znajdzie się wysoko w moim tegorocznym rankingu, a może nawet powalczy o tytuł książki roku. Bardzo dobra rzecz. Polecam! Współpraca barterowa z @wydawnictwostorylight
Marek
15.10.2026
Książka, która spodobałaby się Tuskowi, czyli powieść o automacie do gier, który wywołuje agresję! "Polybius" to tytuł oparty na amerykańskiej legendzie miejskiej o grze arcade, rzekomo stworzonej przez rząd do kontrolowania zachowań ludzi. Książka ta promowana jest jako idealna dla fanów Stranger Things i coś w tym jest, lata 80., a do tego myślę, że kierowana bardziej dla nastolatków lub młodych dorosłych (choć ja już na pewno nie należę do żadnej z tych grup to mnie również przypadła do gustu), więc właśnie w stylu netflixowego hitu. Mnie "Polybius" przypadł do gustu i to w zasadzie bardziej niż się spodziewałem, gdyż obawiałem się, że będzie to nieco karykaturalne, groteskowe, ale tak nie było i naprawdę dobrze mi się to czytało. Z jednej strony mamy taką trochę nastolatkową powieść obyczajową, gdzie rozwija się relacja głównych bohaterów Andi i Ro, z drugiej sensacyjną akcję poszukiwania prawdy o automacie do gier, a to wszystko przemieszane z horrorowymi wstawkami. Przy tych wstawkach to aż czasem żałowałem, że nie są bardziej rozwinięte i że autor nie poszedł właśnie w taki grubszy horror, chociaż i tak jest tutaj sporo przemocy i brutalności, ale taki psychologiczny horror również byłby ciekawy. Co do stylu, przyjemnie mi się to czytało i całość przeczytałem w zasadzie w 2 dni. Jest to lekka, ale wciagająca powieść, z jednej strony właśnie momentami taka obyczajówka, trochę przygodówka, z drugiej mroczna i klimatyczna. Klimat lat 80. może nie przesiąka przez kartki tej powieści, ale jest wyczuwalny zwłaszcza w technologii, dzięki czemu ta fabuła z morderczym automatem ma sens. "Polybius" to naprawdę ciekawa książka oparta na legendzie miejskiej. Spodziewałem się czegoś dziwniejszego, a jest to naprawdę przyjemna książka, która mimo swojej brutalności była dla mnie trochę takim odstresowaniem się i odpoczynkiem od cięższych tytułów. Myślałem, że wątki zostaną trochę inaczej zakończone, ale pomimo tego i tak uważam, że finał jest okej.
Klaudia
01.10.2026
Graliście kiedyś na automacie do gier? Jeśli tak, to może spodobać wam się klimat książki „Polybius” autorstwa Collina Armstronga. W małym miasteczku Tasker Bay zazwyczaj niewiele się dzieje. Wszystko zmienia się, kiedy do lokalnego salonu gier trafia maszyna z grą zwaną Polybius. Pracująca w Home Video World Andi szybko zauważa, że ludzie grający w Polybiusa zaczynają zachowywać się nietypowo. Z pomocą nowo poznanego przyjaciela – Ro, dziewczyna stara się dowiedzieć, skąd wzięła się dziwna maszyna i dlaczego wywołuje tak skrajne reakcje. To, co odkryją, zmieni losy całego Tasker Bay. „Polybius” to bardzo klimatyczna historia. Prawdziwie przenosi czytelnika do Kalifornii lat 80-tych, którą znany z filmów i seriali. Do tego dodać trzeba prawdziwie niepokojącą atmosferę kojarzącą się z tytułami apokaliptycznymi, dystopijnymi. Autor świetnie wyważył słownictwo oddające utrzymujący się nastrój grozy. Pojawia się tu także trochę elementów technicznych, są one przy tym przedstawione bardzo przystępnie. W powieści Collina Armstronga pojawia się całkiem sporo postaci. Każda z nich ma swoje pięć minut, swoje indywidualne wątki, które sprawnie łączą się jednak w sensowną całość. Najbardziej wybijają się przy tym sylwetki Andi i Ro. Ich relacja budowana jest stopniowo i bardzo naturalnie, doceniam taką autentyczność. Jeśli chodzi o akcję, to odnoszę wrażenie, że gdzieś w połowie książki trochę wyhamowała, mimo że to wtedy powinna zacząć się prawdziwa zabawa. Historia nadrabia dalej świetnym klimatem, o którym już wspomniałam, ale w kwestii dynamiki mogło być odrobinę lepiej. Niektóre sceny są zbyt przegadane. Mimo ogromnego potencjału nie w pełni przekonało mnie także rozwiązanie. Odnoszę wrażenie, że ta opowieść potrzebowała kontynuacji, a nie pospiesznego zamknięcia. *współpraca recenzencka*
zona_ksiegarza
03.10.2026
Polybius - niepozorna, śnieżnobiała maszyna do grania, zasila szeregi lokalu Home Video World w miejscowości Tasker Bay. Szybko okazuje się, że coś jest z nią nie tak. Jest rok 1982, a ona zdaje się wyprzedzać swoim zaawansowaniem inne tego typu sprzęty o dziesięciolecia. Ale nie to jest najbardziej niepokojące. Wszyscy, którzy zetkną się z Polybiusem, zdają się tracić rozum, co łatwo może doprowadzić do zbiorowej histerii… Horror i nawiedzona gra - z tego mogła wyjść albo rewelacja, albo kompletna klapa. Na szczęście „Polybius” poszedł w tę pierwszą stronę i dostarczył mi wszystkiego, czego od tej historii oczekiwałam. Autor stworzył intrygujących i wielowymiarowych bohaterów, już jako ogólna społeczność tworzą interesująca całość. Czuć, że napięcia między mieszkańcami pojawiły się już przed pojawieniem się gry, a teraz wszystko eskaluje. Szczególnie jednak spodobała mi się oryginalna główna bohaterka - Andi, która jest daltonistką i pragnie zostać informatykiem. I, oczywiście, najszybciej przejrzała na oczy, dostrzegając, że dzieje się coś bardzo niedobrego… Nie jest to książka, na której można się jakoś mocno bać, ale kilkukrotnie czułam dreszcz niepokoju na plecach, gdy była mowa o tajemniczej postaci z gry. Ten niepokój jest tutaj zresztą cały czas obecny, gdyż majaki mieszają się z rzeczywistością. Bohaterowie sami do końca nie wiedzą, czy nawiedzające ich okropne myśli i wizje to coś, co rzeczywiście się dzieje, czy to tylko senna mara? Jest duszna, gęsta atmosfera, a klimat małej społeczności i lat 80-tych jeszcze bardziej to wszystko podkreśla. „Polybius” to godna uwagi pozycja dla fanów horroru. Książki z tego gatunku bywają nastawione na jatki i szokowanie brut.alnością, ale tutaj proporcje zostały idealnie zachowane. Polecam, szczególnie na jesień
kryminalnatalerzu
07.10.2026
Doskonale oddany klimat lat 80. w połączeniu z tematami nadal mocno aktualnymi? To debiut Collina Armstronga pt. “Polybius”, który na bazie horroru skonstruował całkiem ciekawą opowieść o mroku ludzkich dusz i tego, jak niewiele trzeba, by go wyzwolić… W centrum opowieści stoi automat do gry – to hołd dla złotego okresu tych urządzeń, które zniknęły z rynku wraz z pojawieniem się komputerów i internetu. W tej historii osadzonej w 1982 roku są jednak najlepszą rozrywką, a tym tytułowy jest wyjątkowy. Wizualnie zachwycający skrywa w sobie coś, co nie tylko przyciąga nowych graczy, ale też wprowadza ich w dziwne stany - zawieszenia lub agresji. Autor doskonale buduje atmosferę osadzenia, klaustrofobia narasta wraz ze zmieniającą się pogodą, gdy miasteczko coraz mocniej zostaje odcięte od reszty świata. Głos oddaje zarówno dorosłym mieszkańcom, jak i nastolatkom, , którzy dają historii ciekawe perspektywy - jedni opierają się szaleństwu coraz większej liczby mieszkańców i szukają odpowiedzi, inni zatracają się w tym całkowicie. Mam wrażenie, że mimo osadzeniu akcji w przeszłości, te poczucie bezradności, zamknięcia i frustracji jest nam dobrze znane - sami niedawno przez to przechodziliśmy podczas lockdownu spowodowanego koronawirusem. Tu emocje są te same, ale pogłębione, a kumulujące się negatywne emocje świetnie pokazują mechanizm tego, jak szybko zło i agresja rozprzestrzeniają się w tłumie. Na koniec wspomnę też o sposobie podania historii - coś w stylu autora takiego jest, co sprawia, że zdania układają się tak gładko, że książkę połyka się praktycznie na raz! Nie spodziewałam się, że “Polybius” okaże się aż tak świetną lekturą! Czekam na więcej!
read_my_heart
18.10.2026
Q: Graliście kiedyś na prawdziwym automacie arcade? 👾 Ja chyba nie miałam jeszcze takiej okazji i bardzo tego żałuję, bo te gry wydają się być naprawdę świetną zabawą. Być może nie pamiętam za dobrze i w dzieciństwie miałam jakąś styczność z tymi automatami, choć kto tam wie... Więc jeśli jeszcze nie graliście, a chcielibyście, to lepiej najpierw nie czytacie tej książki 💀 "Polybius" to publikacja oparta na słynnej amerykańskiej legendzie miejskiej o grze wideo z lat 80. XX wieku. Czy nostalgia może zamienić się w koszmar? O tym zaraz porozmawiamy. Gdy do salonu gier, w którym pracuje Andi, zostaje wstawiona tajemnicza maszyna z grą Polybius, zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nagle spokojne miejsce zaczyna być coraz bardziej oblegane, a napięcie w miasteczku powoli zaczyna rosnąć. Lubię takie dziwne książki i doskonale o tym wiecie. Niepokojąca, tajemnicza i idealna na jesień. Tak bym ją opisała. Już od pierwszych stron wciągnęła mnie swoją nietypową tematyką. Przyznam się, że ja wcześniej nie znałam tej miejskiej legendy, na której ona została oparta, ale może to i dobrze. Wy też jej przed czytaniem nie sprawdzajcie- nie ma co sobie spolerować. Im dalej wchodzimy w tą historię, zauważamy, że coraz bardziej coś tutaj nie gra. Histeria w miasteczku zaczyna narastać, a pytanie- skąd tak w ogóle wziął się ten automat? Do czego miał służyć? I kto go zbudował? Odpowiedzi na te pytania będą o wiele mroczniejsze, niż moglibyście się spodziewać. Także na sam koniec- jeszcze raz bardzo polecam Wam tą książkę. Szczególnie na ten jesienny, już powoli deszczowy czas ♡ [współpraca reklamowa]
Robert
05.10.2026
Czytałem tę książkę i z każdym kolejnym rozdziałem celowo zwalniałem tempo. Robiłem wszystko żeby ta historia po prostu nigdy się nie skończyła. Collin Armstrong uderzył w moje najbardziej osobiste wspomnienia z precyzją która autentycznie mną wstrząsnęła. Polybius to nie jest dla mnie zwykły retro horror. To brutalnie prawdziwy powrót do czasów kiedy jako dzieciak uciekałem do dusznych salonów gier. Znowu poczułem to samo totalne zatracenie. Pamiętam jak inwestowałem każdą zdobytą złotówkę tylko w to żeby być lepszym w grze. To był najprawdziwszy nałóg i odcięcie od rzeczywistości a Armstrong rewelacyjnie wyciąga te emocje na wierzch. Przenosi nas do słonecznej Kalifornii z 1982 roku ale legenda o tajemniczej maszynie to tylko pretekst. Autor serwuje głęboką rozrywająca opowieść o utracie niewinności i manipulacji ludzkim umysłem. Ten cyfrowy automat staje się tu przerażająco trafną metaforą uzależnienia. Bohaterowie z Tasker Bay zderzają się ze złem które niszczy ich bezpieczny świat i wymusza niezwykle bolesne dorośnięcie a ja czytając to czułem ich lęk na własnej skórze. Uwielbiam ten gęsty oblepiający mrok. Dostajemy tu surowość wczesnego Stephena Kinga i to genialne osaczające napięcie które tak bardzo kocham w filmach Johna Carpentera. Podczas lektury w głowie nieustannie pulsuje ci mroczna syntezatorowa muzyka. Armstrong nie podaje wszystkiego na tacy a pozostawione niedopowiedzenia ważą i przerażają absolutnie najmocniej. Polybius wjeżdża z pełnym impetem do mojego top pięć tego roku z ogromną szansą na miejsce na samym podium. Współpraca płatna
zaczytane.serce
09.10.2026
🖤Lata 80., małe amerykańskie miasteczko, salon gier i tajemniczy automat, który szybko staje się czymś znacznie bardziej niebezpiecznym, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Brzmi jak coś dla fanów „Stranger Things”? Bo właśnie taki klimat obiecuje ta historia! 🖤Andi Winston pracuje w salonie gier Home Video World i marzy o karierze programistki w Dolinie Krzemowej. Jest introwertyczna, niezależna i zdecydowanie lepiej czuje się przy naprawianiu automatów niż wśród ludzi. Wszystko zmienia się, gdy pojawia się nowa gra, Polybius. W miasteczku zaczynają dziać się niepokojące rzeczy, a mieszkańcy stają się coraz bardziej agresywni i paranoiczni. 🖤Andi podejrzewa, że za falą przemocy stoi właśnie tajemnicza maszyna. Wraz z Ro, synem miejscowego szeryfa, próbuje odkryć prawdę, zanim sytuacja całkowicie wymknie się spod kontroli. Tymczasem nadciąga burza, drogi zostają zalane, a miasteczko odcięte od świata. 🖤Najbardziej kupuje mnie tutaj sam pomysł! Legenda o przeklętej grze, klimat małomiasteczkowej Ameryki, tajemnica i narastające szaleństwo tworzą świetną mieszankę horroru i thrillera. Do tego dochodzi nostalgia za latami 80. i atmosfera, w której nie wiadomo, komu można ufać. 🖤Polybius to propozycja dla osób, które lubią historie o dziwnych zjawiskach, mrocznych sekretach i pozornie zwyczajnych miejscach skrywających coś przerażającego. Jeśli macie ochotę na filmowy horror z klimatem retro, warto wrzucić monetę i nacisnąć START. 🎮
Aleksandra
06.10.2026
IG @zacisze_ksiazek Obiecali mi na okładce coś w stylu Stephena Kinga i dostałam coś w stylu Stephena Kinga. 10/10, dziękuję. A tak na serio… Brakuje tej „iskry bożej”, którą miał King i na pewno jest to książka bardzo prostej konstrukcji, ale hej, zawiera wszystko to, co powinna zawierać tego typu jesienna książka o latach 80. XX w. i wszelkich, charakterystycznych dla USA tamtych czasów, teoriach spiskowych. Bawiłam się super, strony mijały nie wiadomo kiedy. Klimat, tarcia lokalnej społeczności, narastające duszne poczucie zagrożenia i paranoi są absolutnie Kingowskie, tym samym też przewidywalne dla fanów gatunku, ale właśnie to mi się podobało. Tego typu literatura rządzi się swoimi prawami i zasadami, ten kto śledził ówczesną popkulturę i pisarskie rzemiosło typowo rozrywkowe, to wie, o co chodzi. W przypadku tej powieści wszelkie obietnice z okładki zostały spełnione w 100% i ekstra. Mamy dynamiczne prowadzenie fabuły, plastyczne opisy, luz i wyobraźnię autora, które łatwo i przyjemnie pozwalają nam się przenieść w retro klimaty. Dialogi nie są sztuczne, bohaterowie są swojscy, przeplata się w tym wszystkim nieco nerdowskiego żargonu i pasji do starych gier wideo. Autor odrobił pracę domową.
Aleksandra
05.10.2026
IG @zacisze_ksiazek Obiecali mi na okładce coś w stylu Stephena Kinga i dostałam coś w stylu Stephena Kinga. 10/10, dziękuję. A tak na serio… Brakuje tej „iskry bożej”, którą miał King i na pewno jest to książka bardzo prostej konstrukcji, ale hej, zawiera wszystko to, co powinna zawierać tego typu jesienna książka o latach 80. XX w. i wszelkich, charakterystycznych dla USA tamtych czasów, teoriach spiskowych. Bawiłam się super, strony mijały nie wiadomo kiedy. Klimat, tarcia lokalnej społeczności, narastające duszne poczucie zagrożenia i paranoi są absolutnie Kingowskie, tym samym też przewidywalne dla fanów gatunku, ale właśnie to mi się podobało. Tego typu literatura rządzi się swoimi prawami i zasadami, ten kto śledził ówczesną popkulturę i pisarskie rzemiosło typowo rozrywkowe, to wie, o co chodzi. W przypadku tej powieści wszelkie obietnice z okładki zostały spełnione w 100% i ekstra. Mamy dynamiczne prowadzenie fabuły, plastyczne opisy, luz i wyobraźnię autora, które łatwo i przyjemnie pozwalają nam się przenieść w retro klimaty. Dialogi nie są sztuczne, bohaterowie są swojscy, przeplata się w tym wszystkim nieco nerdowskiego żargonu i pasji do starych gier wideo. Autor odrobił pracę domową.
Daria
23.09.2026
"Polybius" to książka, która trzyma w napięciu od pierwszych stron. Atmosfera niepokoju jest budowana powoli, ale sprawia też wrażenie nieuchronności. Nie ważne co się wydarzy i tak już nie da się naprawić tego co się stało. Do salonu z grami trafia nowy automat - Polybius. Nikt nigdy nie słyszał o tej grze, ale jest inna niż wszystkie. Cud techniki. Szybko przyciąga ludzi do siebie, tyle że coś jest nie tak. Ludzie, którzy mieli z nią kontakt stają się inni, nieobecni, chorzy, agresywni. Przejmują nad nimi kontrolę instynkty, agresja, chęć krwi i zemsty. Akcja rozgrywa się w małym amerykańskim miasteczku w latach 80. i bardzo mi się to podobało. Ma to swój klimat. W centrum wydarzeń znajdują się Andy i jej mama lekarka oraz Ro oraz jego ojciec zastępca szeryfa. Razem odkrywają co tak naprawdę się dzieje, ale czy zdołają to powstrzymać? I czy sami wyjdą cało z tej historii? Zakończenie nie było jak dla mnie satysfakcjonujące. Rozczarowałam się i to bardzo. Liczyłam na coś ciekawszego, ale sama książka jest świetna. Doskonale się bawiłam podczas lektury. Do tego to stopniowo budowane napięcie i kulminacja wydarzeń! To książka idealna na jesienne wieczory!
Aleksandra
02.10.2026
Bardzo spodobał mi się ciasny i mroczny klimat małego miasteczka w latach 80. Coś idealnego dla fanów Stranger Things i Stephena Kinga. Niewątpliwym plusem powieści są jej bohaterowie. Każda postać jest starannie skonstruowana, z własnymi unikalnymi cechami i historiami, które stopniowo odsłaniają się przed czytelnikiem. Książka ma niepowtarzalny klimat i napięcie. Tajemnice i intrygi splatają się w niej z elementami nadprzyrodzonymi, co sprawia, że każde przewrócenie strony to nowa dawka emocji. Autor doskonale buduje atmosferę niepewności, a jednocześnie w subtelny sposób porusza ważne tematy, takie jak przyjaźń, dorastanie i zmaganie się z własnymi lękami. To powieść, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać aż do samego końca. Zdecydowanie polecam ją każdemu, kto szuka książki pełnej tajemnic i niezapomnianych przeżyć.
Czytotaj
05.10.2026
Tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Historie, które znikają w mroku. Miejsca, które skrywają znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Wystarczy jedna gra. Jeden automat. Jedna legenda. A co, jeśli za nią kryje się coś znacznie bardziej niepokojącego? „Polybius” to historia, która zabiera nas w mroczny świat tajemnic, niewyjaśnionych zdarzeń i niepokojących zagadek. Już sam punkt wyjścia intryguje, bo kto z nas nie lubi historii, w których granica między fikcją a rzeczywistością zaczyna się zacierać? Kupił mnie klimat tej historii. Te wszystkie niedopowiedzenia. Poczucie, że każdy element ma znaczenie dla całości. Również sam motyw śmiercionośnej gry był dla mnie bardzo oryginalny i wciągający. Spędziłam z nią bardzo dobry czas!

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie