Północ

30,99 zł

49,00 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (12)
Pokaż
Taniej od 25,68 zł
Dostępne 2 opcje od 25,68 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2025-03-17
Liczba stron:
209
Autor:
Merethe Lindstrom

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Gdzieś na wschodzie rozpętała się wojna. To nie tylko koniec życia dla setek tysięcy, ale i koniec świata dla milionów.
Masy wygnanych ze swych domów ludzi zmuszane są do marszów bez celu, wśród nich bezimienny chłopak o zniekształconych plecach, któremu udaje się uciec. Rusza w drogę na północ, by odnaleźć spokój. Przeżyć. Towarzyszy mu głód. I pies.
Północ to postapokaliptyczny majstersztyk. Przejmująca powieść, która jednak nie pozostawia czytelnika bez nadziei.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1587050198
Tytuł:
Północ
Autor:
Tłumaczenie:
Tunkiel Katarzyna
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Liczba stron:
209
Numer wydania:
I
Data premiery:
2025-03-17
Rok wydania:
2025
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Bartosz
Zweryfikowany zakup
24.03.2025
Jak ktoś lubi depresyjne powieści postapo w klimacie "Drogi" Mccarthy'ego to polecam.
anonymous
Zweryfikowany zakup
05.01.2026
Pięknie pokazuje czasy powojenne, losy ludzi, którzy przetrwali.
Efemerycznoscchwil
02.04.2025
„Chłopak na drzewie był jedynie twarzą, na resztę składał się nierówny pejzaż, jakieś łachmany, para butów i kości obciągnięte skórą. Pod drzewem ciągnęła się droga, tak samo pusta jak pola i krawędź wzgórza”. „Północ” Merethe Lindstrøm to powieść, która wyciąga czytelnika z utartych schematów literackich, zagłębiając się w fragmentaryczne, intymne przeżycia bezimiennego, niezłomnego nastolatka zmierzającego na północ. Chłopak ze wszystkich sił stara się uciec przed wojną, jednak bariery fizyczne, toczący go głód oraz surowy, bezwzględny postapokaliptyczny krajobraz skutecznie próbują zniweczyć jego walkę o przetrwanie. Autorka, prezentując historię drogi, tworzy atmosferę, w której czytelnik niemal fizycznie odczuwa mrok, pokłosie traumatycznych wydarzeń oraz napięcie w arteriach postaci. Używa poetyckiego języka. Proza jest minimalistyczna, utkana z powidoków, ale niezwykle głęboka w kontekście utkanych z pietyzmem emocji. Anektuje uwagę, wymaga czasu i aktywnego udziału – zarówno w śledzeniu fabuły, jak i w dekodowaniu metafor, co nadaje całości dodatkowej intensywności. Zmusza do zastanowienia nad tym, co jest prawdą, a co jedynie projekcją lęków, pragnień oraz wspomnień naznaczonych widokiem śmierci. Lindstrøm doskonale ukazuje nie tylko zewnętrzne, ale i wewnętrzne granice, które bohater nieustannie przekracza, na przykład jedząc kamienie (nawiązanie do Zbigniewa Herberta nasuwa się samo), by cokolwiek kołatało w jego żołądku. Główne motywy tej kameralnej, przygnębiającej historii to samotność, droga w nieznane, izolacja oraz ruch, który jest jedynym stałym elementem. „Północ” to powieść o stawaniu twarzą w twarz z własnymi ograniczeniami, dramatami rodzinnymi i słabościami. Lindstrøm buduje napięcie w sposób nieoczywisty – nie poprzez spektakularne zwroty akcji, ale przez subtelne stopniowanie drogi nastolatka. Nie bez znaczenia jest również tło. Norwegia, z jej bezkresnymi, zimnymi krajobrazami i widokiem krwi, staje się pełnoprawnym uczestnikiem zdarzeń, współtworząc nastrój i oddziałując na bohatera oraz jego tułaczy los. Lindstrøm stosuje charakterystyczne dla swojego stylu środki narracyjne, które pozwalają na głębsze wniknięcie w meandry poranionej psychiki chłopaka, który mimowolnie owija się w kokon samotności. Częste przeskoki w czasie i przestrzeni oraz fragmentaryczność narracji są technikami, które zmuszają do aktywnego uczestnictwa w procesie interpretacji, co nadaje tekstowi dodatkowej intensywności. Czytając, towarzyszyło mi dojmujące poczucie smutku, przeradzające się z czasem w wielką gulę w gardle, której nie sposób było się pozbyć aż do ostatniego akapitu. To dzieło balansujące na granicy jawy i snu, które nie daje prostych odpowiedzi na pytania o okrucieństwo wojny, ale przede wszystkim zmusza do refleksji nad naturą ludzkiego istnienia i tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić, by spróbować przetrwać niewyobrażalne.
Aleksandra Gratka
26.03.2025
Po apokalipsie spełnionej zostają zgliszcza. Tłumy giną, tłumy, pozbawione wszystkiego, wędrują przed siebie bez celu lub z celem mglistym i niepewnym. Główny bohater, młody chłopak, podobny trochę do podmiotu lirycznego z wiersza "Lament" Różewicza, mówi: "powinienem być młodszy, niż jestem, młodość gdzieś we mnie lśni, ale nie w moich kończynach, nie w myślach". Jest jakby nie do końca człowiekiem - zniekształcone plecy, ni to skrzydła, ni to płetwy, przywodzą na myśl poczwarkę, która nie wiadomo jaki kształt ostatecznie przyjmie. W dodatku na jego "czas wielkiej rzeźby" przypadła wojna, więc pozostał w tej dziwnej formie przejściowej... W jego wspomnieniach zło dorastania i zło obozu, w którym ludzi dzielono na kamienie i piach. Kamienie miały przetrwać i pracować, piach od razu ulatywał. Piach, który chwilę wcześniej był kobietami i dziećmi. Chłopak uciekł z wielkiego marszu, w którym inni po kolei odpadali, czyli umierali. Uciekł, by nadal iść - tym razem na północ, gdzie na pewno będzie lepiej, gdzie ludzie nie będą znikać, gdzie dziewczynkom nie trzeba będzie obcinać włosów, by zmylić oprawców. Nie idzie sam. Ma towarzystwo, takie nieoczywiste, bo tu nikt nie jest tym, za kogo się podaje, tu tajemnice zaskakują i wywołują problemy. Wędrowcy mijają wioski, które albo puste, albo z tymi, którzy tam mieszkali - rozrzuconymi w nieładzie, nabitymi na pale, powieszonymi na drzewach. Ta droga to trochę droga krzyżowa, trochę wędrówka Dantego po piekle. Na końcu raczej nie będzie zbawienia. Ciągnie mnie do takich książek, mimo że rozdrapują moje lęki do mięsa. Od razu wpadam w historię, widzę w niej siebie i za każdym razem wiem, że moją rolą jest rola żony z "Drogi" McCarthy'ego (kto wie, ten wie). To jakiś czytelniczy masochizm, bo każda z takich opowieści rezonuje we mnie długo. Z tą też tak będzie, bo echem odbija moją ukochaną, wspomnianą już "Drogę". Nie jest to ten sam kaliber, ale i tu wędrówka, i tu dziecko, i tu nadłamane serce. Merethe Lindstrøm ma lapidarny, zimny styl, który zachwycił mnie w jej "Dniach w historii ciszy". Tu jest podobnie i tu ten styl pasuje jeszcze bardziej. To taka "moja" literatura, moje emocje, mój smutek.
Artur
01.04.2025
Wojna to pożoga i destrukcja ludzkiego istnienia, bez nadziei, bez przeszłości i z nikłą nadzieją na przyszłość. Wojna to zewnętrzny chaos i mętny nieład niedopowiedzianych słów, myśli, uczuć.... Mniej więcej w taki krajobraz wrzuca nas autorka książki Północ. Główny bohater, który wędruje w sobie znanym kierunku, spotyka na swojej drodze pozostałości swojego poprzedniego życie, tego codziennego, zaklętego już tylko w jego świadomości. Obrazy wojny, obozu, sielankowej przeszłości mieszają się z bezuczuciową codziennością, której nawet nadzieja na lepszą przyszłość nie może ogrzać. Bohater idzie dalej, bo musi iść, bo w ruchu jest jakaś wiara, że trauma wojny pozostanie za nim, daleko, i nigdy nie będzie do niej powrotu... Surowa to książka, obnażająca nie tyle bestialstwo wojny, co pustkę pozostającą w jej wyniku. Jest to obraz przygnębiający. Jeśli można by było przedstawić traumę wojenną, ta książka byłaby wspaniałym na to przykładem. Ogołocony, chłodny, obojętny, z lekko tlącą się iskrą, z ludźmi pozbawionymi tożsamości, bez przeszłości, bez złudzeń, że warto coś w życiu chcieć.... Polecam.

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie