15.09.2026
„Kto raz przystąpił do Podziemia, ten wyjścia stąd już nie ma.” „Podziemie” to debiutancka powieść Patrycji, wydana pod pseudonimem Maja. To historia, w której prawdziwe wydarzenia przeplatają się z fikcją literacką, a cała akcja osadzona jest w moim rodzinnym mieście – Wałbrzychu. Przełom lat 80. i 90. Zmiana ustroju politycznego. Czas, w którym ludzie masowo tracili pracę, a wielu z nich stawało przed wyborem: żyć na garnuszku państwa albo wziąć sprawy w swoje ręce... I właśnie wtedy rodzi się Podziemie. Nie jest to jednak prosta historia, jak mogłoby się wydawać. To opowieść brudna, brutalna, momentami wręcz perwersyjna. Napisana prostym, ulicznym językiem, z naprzemienną narracją, która pozwala wejść głęboko w świat bohaterów. A są nimi ludzie tworzący tytułowe Podziemie – młodzi, zagubieni, przekraczający granice prawa. Ludzie uwikłani w nielegalne walki, hazard, zakłady, kradzieże czy przemyt. Świat, w którym przemoc bardzo szybko staje się codziennością. Są też kobiety. Kobiety po przejściach – takich, których żadna z nas nie chciałaby doświadczyć na własnej skórze. Kobiety, które, by utrzymać rodzinę lub opłacić studia, schodzą na drogę najstarszego zawodu świata. I choć każda z nich jest inna, wszystkie noszą w sobie ogrom bólu, samotności i walki o przetrwanie. Jest również władza – ta państwowa, która okazuje się zepsuta do szpiku kości. Brutalna, bezwzględna i pozbawiona człowieczeństwa. Władza, która dla wpływów, kontroli i poczucia absolutnej sprawczości potrafi poświęcić wszystko... nawet własną córkę. To książka, w której system kontrolowany jest przez służby bezpieczeństwa i mafię, a granica między dobrem a złem bardzo szybko zaczyna się zacierać. Ta historia była dla mnie nie tylko powrotem do miejsc dawnej świetności, które nie tak dawno zniknęły z mapy Wałbrzycha. Była też swego rodzaju podróżą do wczesnych lat mojego życia, za co Autorce bardzo dziękuję. To również książka, która wywołała we mnie ogromny wstrząs – szczególnie w kontekście handlu ludźmi i bardzo młodymi kobietami, by nie powiedzieć dziewczynkami, które znikały za wschodnią granicą, by trafić dalej. W tym miejscu chcę też zaznaczyć, że jest to książka wyłącznie dla dorosłych czytelników, zdecydowanie +18. To historia ciężka psychicznie, brutalna i momentami bardzo mocna. Osoby wrażliwe mogą mieć problem z niektórymi scenami. Jestem również świadoma, że pojawiające się w książce wątki BDSM nie są dla każdego odbiorcy. Jednak w moim odczuciu nie zostały dodane bez celu. Są częścią tego mrocznego świata i pokazują mechanizmy kontroli, manipulacji oraz zepsucia bohaterów. Mimo że książka napisana jest prostym językiem, ma w sobie coś, co nie pozwalało mi się od niej oderwać. Coś, co sprawiało, że chciałam brnąć w tę historię dalej. Pomimo mocnych scen naprawdę chciałam wiedzieć, co wydarzy się później. Bo wszystko w tej historii ma swoje miejsce i swoje uzasadnienie. Jeśli śledzicie mój profil, to wiecie, że miała okazję spotkać się z Autorką. I właśnie wtedy dowiedziałam się, że „Podziemie” będzie serią składającą się z czterech części, a ostatnia z nich ma dotykać tego, co aktualnie „piszczy” w wałbrzyskiej trawie... W tym miejscu dodam jeszcze, że jestem pełna podziwu dla Autorki. Za odwagę. Za to, że nie bała się wejść w ten mroczny, nieprawy świat i ubrać go w historię, która momentami wręcz boli swoją autentycznością. Zamykając tę książkę, zobaczyłam Wałbrzych z zupełnie innej, skrytej i mrocznej strony. Wiedziałam, że taki świat istnieje u nas, ale nie przypuszczałam, że mógł mieć aż taką skalę... Chyba nie muszę nic więcej dodawać... A Wy? Odważylibyście się wejść do Podziemia? _szept_ciszy_
15.09.2026
„Kto raz przystąpił do Podziemia, ten wyjścia stąd już nie ma.” „Podziemie” to debiutancka powieść Patrycji, wydana pod pseudonimem Maja. To historia, w której prawdziwe wydarzenia przeplatają się z fikcją literacką, a cała akcja osadzona jest w moim rodzinnym mieście – Wałbrzychu. Przełom lat 80. i 90. Zmiana ustroju politycznego. Czas, w którym ludzie masowo tracili pracę, a wielu z nich stawało przed wyborem: żyć na garnuszku państwa albo wziąć sprawy w swoje ręce... I właśnie wtedy rodzi się Podziemie. Nie jest to jednak prosta historia, jak mogłoby się wydawać. To opowieść brudna, brutalna, momentami wręcz perwersyjna. Napisana prostym, ulicznym językiem, z naprzemienną narracją, która pozwala wejść głęboko w świat bohaterów. A są nimi ludzie tworzący tytułowe Podziemie – młodzi, zagubieni, przekraczający granice prawa. Ludzie uwikłani w nielegalne walki, hazard, zakłady, kradzieże czy przemyt. Świat, w którym przemoc bardzo szybko staje się codziennością. Są też kobiety. Kobiety po przejściach – takich, których żadna z nas nie chciałaby doświadczyć na własnej skórze. Kobiety, które, by utrzymać rodzinę lub opłacić studia, schodzą na drogę najstarszego zawodu świata. I choć każda z nich jest inna, wszystkie noszą w sobie ogrom bólu, samotności i walki o przetrwanie. Jest również władza – ta państwowa, która okazuje się zepsuta do szpiku kości. Brutalna, bezwzględna i pozbawiona człowieczeństwa. Władza, która dla wpływów, kontroli i poczucia absolutnej sprawczości potrafi poświęcić wszystko... nawet własną córkę. To książka, w której system kontrolowany jest przez służby bezpieczeństwa i mafię, a granica między dobrem a złem bardzo szybko zaczyna się zacierać. Ta historia była dla mnie nie tylko powrotem do miejsc dawnej świetności, które nie tak dawno zniknęły z mapy Wałbrzycha. Była też swego rodzaju podróżą do wczesnych lat mojego życia, za co Autorce bardzo dziękuję. To również książka, która wywołała we mnie ogromny wstrząs – szczególnie w kontekście handlu ludźmi i bardzo młodymi kobietami, by nie powiedzieć dziewczynkami, które znikały za wschodnią granicą, by trafić dalej. W tym miejscu chcę też zaznaczyć, że jest to książka wyłącznie dla dorosłych czytelników, zdecydowanie +18. To historia ciężka psychicznie, brutalna i momentami bardzo mocna. Osoby wrażliwe mogą mieć problem z niektórymi scenami. Jestem również świadoma, że pojawiające się w książce wątki BDSM nie są dla każdego odbiorcy. Jednak w moim odczuciu nie zostały dodane bez celu. Są częścią tego mrocznego świata i pokazują mechanizmy kontroli, manipulacji oraz zepsucia bohaterów. Mimo że książka napisana jest prostym językiem, ma w sobie coś, co nie pozwalało mi się od niej oderwać. Coś, co sprawiało, że chciałam brnąć w tę historię dalej. Pomimo mocnych scen naprawdę chciałam wiedzieć, co wydarzy się później. Bo wszystko w tej historii ma swoje miejsce i swoje uzasadnienie. Jeśli śledzicie mój profil, to wiecie, że miała okazję spotkać się z Autorką. I właśnie wtedy dowiedziałam się, że „Podziemie” będzie serią składającą się z czterech części, a ostatnia z nich ma dotykać tego, co aktualnie „piszczy” w wałbrzyskiej trawie... W tym miejscu dodam jeszcze, że jestem pełna podziwu dla Autorki. Za odwagę. Za to, że nie bała się wejść w ten mroczny, nieprawy świat i ubrać go w historię, która momentami wręcz boli swoją autentycznością. Zamykając tę książkę, zobaczyłam Wałbrzych z zupełnie innej, skrytej i mrocznej strony. Wiedziałam, że taki świat istnieje u nas, ale nie przypuszczałam, że mógł mieć aż taką skalę... Chyba nie muszę nic więcej dodawać... A Wy? Odważylibyście się wejść do Podziemia?