Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Powieść z motywem enemies to lovers autorki The Clique.
Będą musieli pomóc sobie nawzajem. Problem w tym, że nienawidzą się od dzieciństwa.
Tilly Mayers od zawsze marzyła, by pójść w ślady mamy i zostać profesjonalną fotografką. Gdy jednak się dowiaduje, że jej szanse na dostanie się na Yale są bardzo małe – całkowicie traci motywację.
Rodzice, chcąc pomóc córce odzyskać wiarę w siebie, zabierają ją do rodzinnego domku letniskowego. Wkrótce dołączają do nich dobrze znani dziewczynie przyjaciele. Ich syn, Tristan Raze, jest międzynarodową gwiazdą muzyki oraz obiektem westchnień nastolatek na całym świecie. Ale dla Tilly to ktoś zupełnie inny – znienawidzony były sąsiad, który obraził ją w jednym ze swoich największych hitów.
Młody gwiazdor, uciekając przed kolejnym skandalem, niespodziewanie zjawia się w domku letniskowym Mayersów.
Podczas wspólnego posiłku ojciec chłopaka wpada na niecodzienny pomysł: Tristan wyruszy w charytatywną trasę koncertową połączoną z obozem dla młodych talentów, a Tilly zostanie jego fotografką.
Dla niego to szansa na odbudowanie zrujnowanej reputacji. Dla niej – możliwość stworzenia portfolio, które zachwyci komisję rekrutacyjną Yale.
Jednak aby to się udało, oboje będą musieli nauczyć się współpracować. Tylko czy to w ogóle możliwe?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Zakochałam się w twórczości Marty już rok temu, kiedy przeczytałam Daylight. To właśnie od tej książki zaczęła się moja przygoda z jej piórem. Wczoraj skończyłam spin-off tej historii, czyli Moonlight — i po raz kolejny się nie zawiodłam. To opowieść o życiu gwiazdy, o problemach rodzinnych, hejcie i presji, ale też o determinacji i dążeniu do celu. Tristan jest sławnym piosenkarzem, a Tilly ambitną fotografką, która marzy o dostaniu się na Yale University. Od zawsze pałali do siebie niechęcią, jednak ich drogi w końcu się skrzyżowały. Mimo początkowych uprzedzeń Tilly zgadza się zostać fotografką Tristana — i właśnie wtedy zaczyna się coś, czego żadne z nich się nie spodziewało. Świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki. Naprawdę nie mogłam się od niej oderwać i pokochałam ją niemal od pierwszych stron. Ogromnie miło było też wrócić do bohaterów z Daylight — to było jak spotkanie ze starymi znajomymi. Pod sam koniec pomyślałam nawet, że fajnie byłoby, gdyby pojawiła się jakaś scena z Cole’em, tatą Tilly. I dosłownie chwilę później… on się pojawił. Jak na zawołanie! To był moment, który wywołał u mnie uśmiech i sprawił, że ta historia stała się dla mnie jeszcze bardziej kompletna. Szczerze? Marta pisze tak dobrze, że mogłabym w ciemno polecić każdą jej książkę. Jeszcze ani razu naprawdę mnie nie zawiodła.
Hania
Zweryfikowany zakup
04.03.2026
Zaczęłam czytać w wakacje na wattpadzie* i odkąd dowiedziałam się że będzie wydane odliczałam dni do premiery ale tak o książce to jest naprawdę dobrze napisana i jest to taka fajna lekka książka przedewszystkim urocza.
anonymous
Zweryfikowany zakup
06.08.2026
CUDO!!! Zakochałam się w tej historii już od pierwszych stron. Cudowny klimat ma ta książka, idealna na lato. Może zakończenie troszeczkę nudnawe i proste ale i tak bardzo słodkie. Polecam!!💗
anonymous
Zweryfikowany zakup
26.04.2026
Myślałam że dostanę czegoś więcej
anonymous
Zweryfikowany zakup
27.06.2026
Super książka, vibe lata idealna na wakacje, pióro Marty jest super i bardzo przyjemnie mi się czytało 😊
Nikola
Zweryfikowany zakup
13.05.2026
Cudowna! Nie mogłam się oderwać dopóki jej nie skończyłam, wszystko zrozumiałe bez problemu.
Zuzanna
Zweryfikowany zakup
31.03.2026
Świetna książka, polecam każdemu
anonymous
Zweryfikowany zakup
26.05.2026
BARDZO POLECAM TĄ KSIĄŻKĘ!!
anonymous
Zweryfikowany zakup
24.07.2026
Kocham tą książkę! Delikatnie bardziej przypadła mi do gustu niż „Daylight”, ale obydwie są warte przeczytania i serdecznie je polecam!!
Gabriela
Zweryfikowany zakup
26.06.2026
Po połowie jest dopiero ciekawa
Zuzanna
Zweryfikowany zakup
22.07.2026
Super klimat
anonymous
Zweryfikowany zakup
29.06.2026
❤️
anonymous
01.03.2026
„Moonlight” to historia, która od pierwszych stron ma w sobie lekkość wakacyjnego klimatu, ale pod tą miękką warstwą kryje się mnóstwo emocji, ambicji i niewypowiedzianych uraz. Najbardziej ujęło mnie to, jak bardzo osobista jest droga Tilly jej zwątpienie w siebie, utrata motywacji i poczucie, że marzenia nagle oddalają się o kilka kroków. Jej pasja do fotografii nie jest tylko hobby, ale czymś, co definiuje jej tożsamość, dlatego możliwość pracy przy trasie koncertowej nabiera ogromnego znaczenia. Relacja Tilly i Tristana ma idealny balans między złośliwością a napięciem emocjonalnym. Ich wzajemna niechęć nie wydaje się sztuczna wynika z lat uraz, niedomówień i zranionej dumy. Podobało mi się, że autorka nie spieszy się z przełamywaniem lodów. Każdy moment współpracy, każde drobne ustępstwo czy chwila szczerości mają znaczenie i budują autentyczną przemianę relacji. Tristan nie jest tylko gwiazdą z problemami wizerunkowymi widać w nim presję sławy, zmęczenie oczekiwaniami i potrzebę bycia kimś więcej niż publicznym wizerunkiem. To sprawia, że jego postać nabiera głębi, a jego interakcje z Tilly stają się coraz bardziej szczere. Ogromnym atutem książki jest też motyw wspólnej podróży i pracy twórczej. Obóz dla młodych talentów i trasa koncertowa tworzą przestrzeń do rozwoju bohaterów nie tylko zawodowego, ale przede wszystkim emocjonalnego. W tle pojawia się temat odnajdywania własnego głosu, odzyskiwania wiary w siebie i uczenia się zaufania drugiej osobie. Podobało mi się przede wszystkim to, jak autorka pokazała drogę Tilly jej zwątpienie, utratę motywacji i powolne odzyskiwanie wiary w siebie. Jej pasja do fotografii nadaje historii autentyczności i sprawia, że jej szansa na stworzenie portfolio naprawdę ma wagę. To historia o ambicjach, drugich szansach i o tym, że czasem największa zmiana zaczyna się tam, gdzie kończy się duma.
Zosia
14.03.2026
Zacznijmy od całej fabuły książki, która zdecydowanie zasługuje na 5 gwiazdek! Szczególnie mogę pochwalić Martę za to, że powieść czyta się bardzo szybko. „Moonlight" przeczytałam w 4 dni a na dzisiejszy dzień to bardzo dobry wynik. Największym plusem książki jest to że była nieprzewidywalna. Było w niej mnóstwo plot twistów i można było wkręcić się w historię Tilly i Tristana. Jak już wspomniałam o bohaterach, jestem na 101% w nich zakochana. Są przecudowne wykreowani! Szybko ich zapamiętałam. Zdecydowanie moje serce skradli główni bohaterowie, czyli Ti oraz Tristan i dziadek Tilly. Ten mężczyzna był taki cudowny,! Myślę, że gdybym potrzebowała pomocy, to zdecydowanie pierwsze bym szła do niego. W,,Daylight" pokochałam Jake, a w„Moonlight" to się potwierdziło. Ti była cudowną bohaterką, mogę nawet stwierdzić, że się do niej utożsamiam. A nasz piosenkarz, mimo że pierwsze mnie irytował, to później uratował swoją reputację w moich oczach. Podsumowując, czy „Moonlight" mogę Wam polecić? TAK. TAK. TAK! Jeśli lubicie wakacyjne książki lub powieści z motywami, jak podróż, trasa koncertowa lub po prostu lubicie książki Marty Kulczyny, koniecznie przeczytajcie ta książkę!!
Weronika
07.03.2026
Są takie książki, które czyta się w jeden wieczór, a potem długo nie potrafi się o nich zapomnieć. Moonlight jest właśnie taką historią. To nie tylko opowieść o miłości. To opowieść o dorastaniu, o ranach z przeszłości, o ryzyku, jakie podejmujemy, kiedy pozwalamy komuś podejść zbyt blisko, i o tym, że czasem jedno lato potrafi zmienić całe życie. Marta po raz kolejny udowadnia, że jej pióro ma w sobie niezwykłą wrażliwość. Pisze subtelnie, ale mocno. Jej styl jest delikatny, a jednocześnie prawdziwy i niewymuszony. Każde zdanie płynie naturalnie, opisy nie przytłaczają, a emocje są wyczuwalne niemal fizycznie. To książka, którą się przeżywa, a nie tylko czyta. 𝐓ł𝐨, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐳̇𝐲𝐣𝐞. Ogromnym atutem tej powieści jest jej klimat. Lato w Moonlight nie jest tylko porą roku. To słońce ogrzewające skórę, słony zapach powietrza, piasek przyklejający się do stóp, nocne rozmowy pod rozgwieżdżonym niebem i światło księżyca odbijające się w wodzie. Autorka tworzy przestrzeń, w której wszystko wydaje się intensywniejsze. Uczucia pojawiają się szybciej, decyzje są bardziej impulsywne, a słowa mają większą wagę. Wakacyjna atmosfera sprawia, że bohaterowie czują się wolniejsi - jakby mogli na chwilę przestać udawać kogoś, kim nie są. I właśnie w tej przestrzeni zaczyna rodzić się coś prawdziwego. 𝐑𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐰𝐢𝐬𝐭𝐨𝐬́𝐜́. Jednym z takich ważniejszych tematów poruszonych w powieści jest również problem hejtu oraz odpowiedzialności za słowa, które publikujemy w internecie. Choć książka skupia się przede wszystkim na relacjach między bohaterami i ich emocjach, autorka nie pomija również trudnych aspektów współczesnego świata. Hejt pokazany w tej historii nie jest jedynie drobnym elementem fabuły. Jest czymś, co realnie wpływa na życie bohaterów. W świecie mediów społecznościowych każdy komentarz, opinia czy wpis może dotrzeć do ogromnej liczby ludzi w bardzo krótkim czasie. Autorka pokazuje, że za każdym profilem, zdjęciem czy filmem stoi prawdziwy człowiek - ktoś, kto ma uczucia i kto może zostać zraniony przez słowa innych. Bardzo ważnym przesłaniem książki jest również przypomnienie, że w internecie nie jesteśmy całkowicie anonimowi. Często ludzie piszą rzeczy, których nigdy nie powiedzieliby komuś w twarz. Łatwo jest oceniać innych, gdy siedzi się po drugiej stronie ekranu. Ten wątek sprawia, że powieść zyskuje dodatkową głębię. Nie jest tylko historią o miłości czy wakacyjnym romansie. To również książka, która zwraca uwagę na bardzo ważny problem współczesnego świata. Pamiętajmy, że czasem jedno zdanie może mieć ogromny wpływ na czyjeś życie. 𝐂𝐨𝐬́ 𝐜𝐨 𝐮𝐳𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐧𝐢𝐚. Pióro Marty jest niezwykle wyjątkowe i dla mnie osobiście jest jednym z najpiękniejszych z jakimi miałam okazję się spotkać. Marta potrafi pisać w sposób bardzo emocjonalny, a jednocześnie lekki i naturalny, dzięki czemu czytanie jej książek staje się prawdziwą przyjemnością. Najbardziej zachwyca to, jak potrafi opisywać emocje bohaterów. Czytając kolejne rozdziały, można odnieść wrażenie, że przeżywa się wszystko razem z nimi - ich radość, niepewność, momenty szczęścia, ale także chwile zwątpienia. Nie tworzy sztucznych czy przesadzonych scen. Jej bohaterowie są prawdziwi, a ich uczucia opisane są w sposób bardzo autentyczny. Ogromnym atutem jest również sposób, w jaki autorka buduje atmosferę całej historii. Wakacyjny klimat książki został przedstawiony niezwykle plastycznie. Opisy miejsc, zachodów słońca, nocnych rozmów czy spokojnych chwil spędzonych razem sprawiają, że czytelnik może niemal poczuć atmosferę lata. Dzięki temu historia staje się jeszcze bardziej wciągająca i realistyczna. Po przeczytaniu tej książki trudno jest od razu przejść do czegoś innego. Moonlight zostawia w czytelniku wiele emocji i przemyśleń. To historia, która przypomina, że życie nie zawsze jest proste, a ludzie często ukrywają w sobie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Ta powieść pokazuje również, jak bardzo jedno spotkanie może zmienić sposób patrzenia na świat. Czasem wystarczy jedna osoba, aby zacząć dostrzegać rzeczy, których wcześniej się nie zauważało – piękno w codziennych chwilach, znaczenie rozmów, wartość szczerości i bliskości z drugim człowiekiem. Książka skłania także do refleksji nad tym, jak traktujemy innych ludzi. W świecie, w którym tak łatwo ocenia się innych, warto pamiętać, że każdy przeżywa własne trudności i każdy zasługuje na zrozumienie. Historia pokazuje, że słowa mogą mieć ogromną moc – zarówno tę dobrą, jak i tę raniącą. Po zamknięciu ostatniej strony pozostaje poczucie, że była to opowieść o czymś więcej niż tylko o jednym lecie. To historia o emocjach, o dojrzewaniu i o tym, że czasem najważniejsze momenty w życiu pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy. I właśnie dlatego Moonlight jest książką, która na długo pozostaje w pamięci. [ współpraca reklamowa | patronat medialny ]
Małgorzata
15.03.2026
[współpraca reklamowa] Po przeczytaniu 𝐃𝐀𝐘𝐋𝐈𝐆𝐇𝐓 nie mogłam się doczekać dalszych losów córki Lullaby i Cole’a. Sam styl Marty mogłam już poznać przy czytaniu historii rodziców Tilly, więc wiedziałam mniej więcej, czego mogłam się spodziewać, i po raz kolejny się nie zawiodłam. 𝐌𝐎𝐎𝐍𝐋𝐈𝐆𝐇𝐓 śledziłam na Wattpadzie od samego początku i od razu przypadła mi ona do gustu. Historia wypalonej zawodowo fotografki i nieokiełznanego piosenkarza była dla mnie dobrą odskocznią od realnego świata. Do słonecznego Bullhead City wraca Tristan Raze, zadufany w sobie muzyk i wróg Tilly. Raze, wyruszając w trasę koncertową, proponuje Mayers, aby ona została jego fotografką. Jednak czy ta dwójka będzie potrafiła się dogadać? Uroki branży potrafią zaślepić tych, którzy nie znają brutalnej krzywdy tego świata. Jednak Tristan w tym wszystkim pokazuje, że można znaleźć w nim jeszcze normalnych ludzi. Chłopak od początku przedstawia nam siebie w jego naturalnej postaci. Do samej fabuły nie mam żadnych zastrzeżeń, była luźna i bardzo miło mi się ją czytało. Bohaterowie byli przedstawieni w bardzo dobry sposób. Byli po prostu sobą i nie pozwalali mi, jako czytelniczce, poczuć, że coś było z nimi nie tak. 𝐓𝐈𝐋𝐋𝐘 𝐌𝐀𝐘𝐄𝐑𝐒 od początku 𝐌𝐎𝐎𝐍𝐋𝐈𝐆𝐇𝐓 przedstawia siebie w bardzo autentyczny i słodki sposób. Jednak jedna informacja potrafiła zburzyć całkowicie jej wizję o studiowaniu na Yale. Mimo to dziewczyna nie poddaje się tak łatwo. Idzie w zaparte, by spełnić swoje marzenie. Jej wygadany i pełny energii charakter bardzo mnie urzekł. 𝐓𝐑𝐈𝐒𝐓𝐀𝐍 𝐑𝐀𝐙𝐄, z drugiej strony, jest pewnym siebie muzykiem, który w ostatnich czasach nadszarpnął swoją reputację i z tego powodu postanawia wyruszać w trasę koncertową. Raze był po prostu pogubiony w show-biznesie, a jego relacja z ojcem wcale mu nie pomaga. Chłopak opadał na ciemne dno, którym sterował właśnie jego rodzic. Mimo iż Tilly i Tristan zaczynali jako wrogowie, to czym głębiej w ich historię się zagłębiałam, tym bardziej byłam świadkiem ich przemiany. Z wrogów w…? Oboje pochodzili z totalnie innych światów, czy to jednak zaważyło o tym, czy będą mogli pogodzić swoje życia, by zostać ze sobą? Kariera i sława czasami mogą przytłumić wszystko inne, gdy nie ma się odpowiedniej osoby przy sobie, która może pokazać nam normalny świat, taki bez kłamstw i kamer. Taki, w którym są jedynie dwie osoby. W takim, w którym słowa mają swoją wagę i mogą zaboleć bądź uleczyć.
anonymous
06.04.2026
Byłam bardzo pozytywnie nastawiona na lekturę, tym bardziej, że czytałam książkę o rodzicach głównej bohaterki - „Daylight”. Jednak za bardzo nastawiłam się na tą książkę, przez co po skończeniu jej, czułam zawiedzenie. Bardzo nie lubię motywu Enemies to Lovers, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że nigdy nie przeczytałam książki, która ma dobrze poprowadzony ten wątek. Tutaj również tego nie znalazłam. Posprzeczali się kilka razy na początku (o największe bzdety), a po 30/40 stronach już zaczęli myśleć o sobie „On/Ona nie jest taka zła jak mi się wydawało”. Książka momentami bywała po prostu nudna. Nie chciało mi się jej czytać i co chwilę brałam telefon, by zająć się czymś innym. Czytałam ją z dwa tygodnie, a ja, pomimo, że jakoś szybko nie czytam, to i tak dla mnie to długo. „Moonlight” jest przedstawiony jako spin-off, a odczuwałam jakby była to zwykła książka, w żaden sposób nie powiązana z inną. Oczekiwałam więcej bohaterów z „Daylight” albo przynajmniej poczytać o ich związku. Jeden moment ich zbliżenia przeczytałam w epilogu. Wiem, że takie wymaganie może wydawać się dziwne, no ale to jednak spin-off, który zazwyczaj jest przestawiany jako książka o dzieciach bohaterów z poprzedniej części, więc nic dziwnego, że chciałabym przynajmniej przeczytać zdanie „Tata czule obejmował mamę ramieniem, składając od czasu do czasu pocałunki na jej czole”. Książkę samą w sobie oceniam na dwie i pół gwiazdki
Małgorzat
28.02.2026
[współpraca reklamowa] Coś za co absolutnie pokochałam tą historię, to fakt jak bardzo podczas czytania jesteśmy w stanie oddać się wakacyjnemu klimatowi i poczuć jakbyśmy, to właśnie my, byli na miejscu bohaterów. Od początku zostałam porwana w wir wakacyjnych chwil, gdy towarzyszyłam Tilly w jakiejś aktywności. Do wykreowania bohaterów od początku nie miałam żadnych zastrzeżeń, a chwile, gdy mogłam o nich czytać były tak bardzo przyjemne i zdecydowanie mogę powiedzieć, że zżyłam się z każdym z nich. Styl pisarski Marty nie jest mi obcy, bo miałam okazję go poznać prawie rok temu, gdzie już się zakochałam.Jestem dosłownie w szoku, że ta kobieta jest w stanie sprawić, że każda z jej książek jest tak bardzo wciągająca i idealna nawet pomimo różnych tematów i wątków. Tilly Mayers to bohaterka, która od samego początku zauroczyła mnie swoją postacią i stylem bycia. Była po prostu sobą. Dziewczyny marzenie legło w gruzach, iż dostała informację o braku dobrych zdjęć do portfolio, które otworzyłoby jej drogę na Yale. Bohaterka nawet pomimo podciętych skrzydeł idzie w zaparte, aby osiągnąć swój cel. Może nie od razu, bo potrzebuje wsparcia, jednak przy odpowiednich osobach jest w stanie ponownie w siebie uwierzyć. Coś co absolutnie mnie urzekło to jej relacja z dziadkiem Jackiem, który od samego początku ją wspiera i daje poczucie, że zawsze może na niego liczyć i będzie dla niej oparciem w każdej chwili. Cudownie było patrzeć, że oprócz cudownej relacji z rodzicami ma także oparcie w dziadku, który zawsze wiedział co powiedzieć i jak powiedzieć, aby nakierować ją na odpowiednie tory, którymi powinna podążać. Tak jak wspomniałam wyżej Tilly oprócz ramion dziadka zawsze może skierować się do tych, które należą do jej rodziców. Lullaby i Cole to bohaterowie, których miałam okazję poznać w „Daylight” i zdecydowanie zostali tacy jakich zapamiętałam. Pełni zrozumienia i posiadający wielkie serce, które w każdej chwili jest gotowe do wsparcia ukochanej córki. Byłam ogromnie wzruszona tym jak wspierali Tilly nie ważne w jakiej decyzji, ale ważne, że dziewczyna miała w nich oparcie i mogła zawsze liczyć na ich pomoc. Przyjaźń Sky i Tilly to kolejny wątek, z którym mamy do czynienia i również tak piękny. Dziewczyny są sobie bliskie od zawsze, a u swojego boku czują się najlepiej. Każda plotka czy sytuacja zdecydowanie musi być omówiona od razu, a ja na każdym rozdziale z nimi w roli głównej uśmiechałam się jak głupia. Tristan Raze, bohater, który jest główną gwiazdą, ale nawet pomimo życia w blasku fleszy jest po prostu sobą, Tristanem. Jego postać od początku skradła moje serce nawet pomimo faktu, że z początkowych perspektyw może się wydawać, że jest to po prostu nastolatek, który przez pryzmat pieniędzy i popularności się zmienił, a tak naprawdę chłopak szuka siebie i chce odnaleźć drogę do życia, które nareszcie sprawi mu radość. Wątek, który chyba najbardziej mnie dotknął to ten z brakiem zrozumienia i szanowania go przez jego własnego ojca. Chyba to był jeden z tych momentów, gdy aż poleciały mi łzy. Ten poruszony temat najbardziej pokazuje jak przez pryzmat pieniędzy i popularności niektórzy zapominają o dobry swoich najbliższych, a skupiają się na tym, aby jak najszybciej zarobić i wykorzystać ich „pięć minut”. Wątek popularności, z którą zmaga się bohater jest bardzo dobrze przedstawiony i pokazuje nie tylko ciągłe zainteresowanie jego osobą i blask aparatów paparazzi, ale również wdzięczność chłopaka za to co ma i ile osiągnął. Sama idea trasy i obozu na jego warunkach szczególnie pokazała jak bardzo jest wdzięczny za to co ma i chce poświęcić równie dużo, aby móc uszczęśliwić innych. To był zdecydowanie jeden z tych momentów, gdy jego postać stała się jeszcze bardziej promienna i pokazała jak wielkie serce ma ten chłopak. Z samego początku „Moonlight” możemy zauważyć, że atmosfera między bohaterami jest napięta i raczej nic nie wskazuje na fakt, że cokolwiek może ulec zmianie, jednak wspólny dobry cel i czas, gdy mogą poświęć sobie czas sprawia, że dużo rzeczy się zmienia jak i również ich relacja. W sumie już w Bullhead City bohaterowie coraz bardziej przekonują się do siebie nawzajem, a ich interakcje są coraz słodsze. Jednak wątek trasy zdecydowanie zmienia wiele i szczególnie tam wszystko iskrzy. Ta książka to nie tylko powrót do wakacji i tego przepięknego klimatu, ale również zatracenie się w młodzieńczej pięknej miłości i poszukiwaniem siebie. Marta po raz kolejny podjęła się wielu wątków, jednak żaden z nich nie został spłaszczony, a rozwinięty tak jak tego oczekiwałam. Nie czuje niedosytu, może jedynie tęsknotę za tymi bohaterami, z którymi zdecydowanie się zżyłam. Powrót do tego uniwersum był bardzo piękny i przyjemny. Jeśli szukacie historii, która sprawi, że mentalnie przeniesiecie się na inny kontynent w okres wakacyjny, która przeniesie was na trasę koncertową, aby fotografować swojego wroga to trafiliście idealnie i jestem przekonana, że ta książka was oczaruje.
Sofia
28.02.2026
[patronat medialny | współpraca reklamowa] Moonlight to nie jest zwykła książka. To historia, która łapie za serce - przy której każdy będzie się znakomicie bawił i choć na chwilę, w te zimne dni, poczuje znowu odrobinę lata. Jest to niesamowicie komfortowa opowieść o prawdziwie rozwijających się uczuciach, mimo iż nasi główni bohaterowie nigdy za sobą nie przepadali. I tylko z pozoru wydaje się, że dzielą ich dwa zupełnie różne światy, a ta dwójka nigdy się do siebie nie zbliży. Jednak kiedy Tilly wyrusza z Raze’em w trasę koncertową, aby zostać jego fotografką, wszystko zaczyna się komplikować. Nienawiść, którą się darzyli, przeradza się w elektryzujące napięcie, którego oboje kompletnie się nie spodziewali… Tilly Mayers to bohaterka, którą pokochałam od pierwszych stron książki. Jest to zdecydowanie postać o złotym sercu, która przypadnie do gustu każdemu. Dziewczyna cechuje się tym, że jest bardzo empatyczna, emocjonalna i zawsze gotowa pomóc innym, gdyby tylko miała taką możliwość. Wszystkie te wspaniałe cechy nabyła po swojej mamie. Widzę w niej ogromne podobieństwo do Lullaby, co od samego początku rozczulało moje serce – czułam się, jakbym czytała właśnie o niej, tylko w jej mini wersji. Tilly od początku pokazuje swój charakterek i waleczność, które wyróżniają ją spośród reszty. Spośród osób, które będąc na jej miejscu, już dawno by się poddały. Mimo chwil zwątpienia ta dziewczyna zawsze chciała gonić za marzeniami. Chciała osiągnąć sukces nie dla innych, lecz dla siebie - by udowodnić samej sobie, że potrafi. Że mimo wcześniej podciętych skrzydeł pokaże wszystkim, iż nadaje się do bycia fotografką, że zrobi najlepsze zdjęcie i że to właśnie ona osiągnie sukces, o jakim od zawsze marzyła. Tristan Raze… Tristan to zdecydowanie bohater, przez którego od samego początku na mojej twarzy pojawiały się rumieńce. Nie wiem, jaki czar ten chłopak na mnie rzucił, ale zadziałał – mam absolutną obsesję na jego punkcie (gwarantuję wam że i wy będziecie mieć). Raze z początku nie robi najlepszego wrażenia. Bójki, o których huczą artykuły, skandale, imprezy i niezbyt dobra reputacja Tristana nie świadczą o nim najlepiej. A w szczególności nigdy nie robił on dobrego wrażenia na Tilly – dziewczynie, której od początku dokuczał i zaczepiał tylko po to, aby ją zdenerwować. Jednak mimo całej tej otoczki wokół niego i całego medialnego szumu, Tristan to po prostu chłopak z małego miasteczka Bullhead City, który nigdy nie spodziewał się tak ogromnej presji ze strony całego świata tylko dlatego, że spełnił swoje marzenie o byciu muzykiem. Raze to bohater, który za każdym razem rozczula moje serce, gdy o nim myślę. Uwielbiam jego poczucie humoru, charyzmę i szczerość, którą okazuje wtedy, gdy potrafi się przed kimś otworzyć. Było to niesamowicie urocze, bo gdy Tristan pokazuje, że mu zależy, odsłania swoje prawdziwe oblicze – tego słodkiego, czasem emocjonalnego i wdzięcznego chłopaka. Tego Tristana, który zawsze myśli o swoich przyjaciołach i bliskich oraz który, gdy kocha, kocha całym sobą. Relacja Tilly i Tristana jest niesamowita i po prostu urocza. Ta dwójka od samego początku wywoływała uśmiech na mojej twarzy, a ich nieustanne sprzeczki i docinki sprawiały, że śmiałam się z tego, jak bardzo oboje są uparci. Oprócz samego dokuczania i zgrywania się ich relacja rozwija się w idealnym tempie. Marta zadbała o to, aby każda emocja i każde zwątpienie miały swoją chwilę. Dzięki temu możemy dokładnie poznać, co bohaterowie czują w danej sytuacji i jak ona na nich wpływa. Powoli rozwijające się uczucie tej dwójki sprawia, że z ogromnym zaangażowaniem obserwujemy, jak delikatnie zaciera się granica między nienawiścią a miłością. Przesłodkie gesty Tristana względem Tilly topiły moje serce, zwłaszcza gdy widziałam, jak bardzo stara się o jej komfort i bezpieczeństwo. Nie mogę nie wspomnieć o tym, jak cudownie Marta oddała vibe tej historii. W świetny sposób opisała wszystkie wydarzenia zachodzące w książce, dzięki czemu mogliśmy skupić się na poszczególnych miejscach i poczuć się tak, jakbyśmy sami podróżowali razem z bohaterami. Trasa koncertowa oraz obóz zostały przedstawione w bardzo klarowny i zrozumiały sposób – dokładnie wiemy, w jakiej lokalizacji bohaterowie znajdują się w kolejnych rozdziałach. Oczywiście nie mogło zabraknąć wakacyjnego klimatu i powrotu do mojego ukochanego Bullhead City, a także rodziców Tilly – Cole’a i Lullaby. Po prostu muszę wspomnieć o jej relacji z rodzicami i w sposobie, w jaki została ona opisana bo łapała mnie za serce za każdym razem i sprawiała we mnie gromne wzruszenie. Lullaby i Cole to niesamowicie wyrozumiali i kochający rodzice, co było widoczne za każdym razem, gdy Tilly z nimi rozmawiała. Styl pisarski Marty jest po prostu niesamowity. Marta zdecydowanie jest moim najlepszym odkryciem 2025 roku i z każdą kolejną książką zaskakuje mnie coraz bardziej.
Dominika
04.04.2026
"Moonlight"- Marta Kulczyna 4.25/5⭐ Tilly Mayers marzy się kariera profesjonalnej fotografiki, jednak rekruci z prestiżowej uczelni Yale stłamsili nieco jej marzenia i pasja dziewczyny mocno przycichła. Aby pomóc dziewczynie i podnieść ją na duchu, a także sprawić by zrobiła nowe zdjęcia rodzice postanawiają zabrać Tilly do rodzinnego domku letniskowego. Jezioro, uroczy domek i natura mają pomóc Tilly odzyskać równowagę, lecz niespodziewanie na drodze dziewczyny pojawia się jej największy wróg. Znany piosenkarz i jednocześnie dawny sąsiad Mayersów - Tristan Raze. Chłopak narobił sobie kolejnych problemów w wielkim świecie, otacza go coraz większa ilość skandali. Potrzebuje czegoś, co choć trochę naprawi jego zszargany wizerunek złego chłopca. Niespodziewanie pojawia się pomysł, aby Tilly i Tristan udali się we wspólną trasę koncertową, która pomoże muzykowi, a jednocześnie da Tilly cudowne zdjęcia, które otworzą jej drogę na wiele uczelni. Dodatkowo, aby ocieplić swój wizerunek młody piosenkarz ma za zadanie przeprowadzić obóz dla młodych zdolnych, a w tym wszystkim ma oczywiście towarzyszyć mu również Tilly. Dla Tristana to coś zupełnie innego, wyjście poza dawny schemat, chłopak wreszcie postanawia porzucić swoje dawne przyzwyczajenia i bierze życie w swoje ręce. Pragnie sam podejmować decyzje o sobie i swojej karierze. Musi jasno postawić granicę w swojej relacji z ojcem, który przez lata mocno wykorzystywał karierę bardzo młodego syna. Tilly pragnie osiągnąć sukces w fotografii, jest to dla niej także pasja i przyjemność, jednak podcięte skrzydła sprawiły, że nie może otworzyć się na nowe doświadczenia. Wyjazd z Tristianem może okazać się jedyną taka okazją i chociaż Mayers bardzo się tego boi, bo przez lata nie zapomniała wszystkiego, co złe postanawia zaryzykować. Wspólny czas zmienia wzajemne postrzeganie Tilly i Tristiana, nagle okazuje się, że to jak widzieli się przez ostatnie lata jest zupełnie inne. Robią na sobie nowe wrażenie, lecz czy dwa różne światy mogłyby się połączyć po tylu latach wzajemnych kłótni. Podczas wspólnej trasy bohaterowie muszą ze sobą współpracować, a to sprawia, że dochodzi między nimi do wielu rozmów i konfrontacji, przekomarzają się i spędzają romantycznie czas. Cała historia bardzo stopniowo pozwala nam zrozumieć bohaterów, ich problemy i wzajemne postrzeganie. Tristian i Tilly bardzo się zmieniają, przede wszystkim główny bohater przechodzi dużą przemianę. "Moonlight" to słodka, młodzieżowa historia, która poruszy też problemami i rozterkami naszych bohaterów. Troszkę żałuję, że nie dostaliśmy dodatkowego rozdziału i informacji, co słychać u bohaterów po latach, ale może będziemy mieli okazję jeszcze o nich usłyszeć. Polecam 🔥🩷
Jolasia.czyta
03.03.2026
[ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ] Styczność z książkami Marty zaczęłam od historii Lullyby i Cole’a, w której się zakochałam, więc nie mogłam obojętnie przejść obok historii ich córki Tilly, która marzy o dostaniu się na Yale i tworzeniu najlepszych zdjęć, jakie ktoś mógłby sobie wyobrazić. Jednak aby to się wydarzyło, musi wybrać się w trasę koncertową swojego największego wroga Tristana, gwiazdę muzyczną, która jest na językach wszystkich młodych ludzi. Nienawiść, którą do siebie pałają, każdego dnia przeradza się w ciężkie do zrozumienia uczucie, pytanie tylko, czy bohaterowie są w stanie się temu oddać? Lubię twórczość Marty. Lubie to, że umie pisać różne historie. Lekka młodzieżówka? Spoko. Mocny Dark Romans? Potrzymaj mi kubek. Nie każdy autor to potrafi, a ona robi to doskonale. Każdą jej książę pochłaniam. Czytam, nie mrugając, bo chce znać zakończenie. Prosty język, który lubię w tego typu książkach. „Moonlight” od początku pachnie idealną historią na wakacje albo po prostu odmóżdżenie. Nie ma w niej momentów, które kazałyby czytelnikowi się zatrzymać i zastanowić nad sensem tej książki. Czytasz, kończysz, a później stwierdzasz, że to naprawdę dobra historia. Najbardziej urzekło mnie proszenie tematu hejtu, który w tych czasach wyrósł na taką skalę, że jestem przerażona. Na każdym kroku jesteśmy tym atakowani, a nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. Marta pięknie porusza ten ciężki temat i w małym kawałku pokazuje, jak można sobie z nim poradzić. Jedyne czego mi zabrało to dłuższy fragment o obozie. Byłam ciekawa jak wszystko będzie wyglądać, jak zajęcia wpłyną na dzieciaki i Tristana, a jednak dostaliśmy tylko dosłownie okruszek z tego wszystkiego. Jeżeli ktoś lubi słodkie historie, które nie mają w sobie nic z mroku, to polecam książkę z całego serca.
Milena
12.03.2026
[ 𝐰𝐬𝐩ół𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐥𝐚𝐦𝐨𝐰𝐚 ] Styl pisania autorki lekki i przyjemny, idealnie wpasowuje się do młodzieżówki, rozdziały są krótkie co sprzyja szybkiemu czytaniu. W książce mamy przedstawione dwie perspektywy, co uważam za duży plus, o wiele bardziej możemy poznać obojga bohaterów. Główny wątek, czyli trasa koncertowa, w którą bohaterowie wyruszają tworzy idealne tło całej fabuły i gra dużą rolę. Historia toczy się głównie wokół nastoletniej fotografki z jednym marzeniem oraz chłopaka, który od małego uprzykrza jej życie, ale jednak jest w stanie jej pomóc spełnić przysługę tym samym zabierając ją w swoją trasę koncertową. Ich losy są również lekcja dla nas - czytelników, że czasami druga szansa może być jedną z lepszych decyzji. Fabuła dość oryginalna i naprawdę ciekawa, nie spodziewałam się jakiś dużych plot twistów i takich też nie doznałam, ale mimo to dobrze się bawiłam czytając ta historię. Bohaterowie znowu zostali świetnie wykreowani przez autorkę i naprawdę polubiłam ich. Dodatkowo mogliśmy się trochę dowiedzieć co słychać u naszych bohaterów z “daylight” Cole’a i Lullaby. 𝑻𝒊𝒍𝒍𝒚 - Kolejna ulubiona bohaterka, promienista i ciepła, podziwiam jej determinację i walkę o marzenia. 𝑻𝒓𝒊𝒔𝒕𝒂𝒏 - Z początku wydawał mi się zbyt pewny siebie i trochę irytowała mnie jego osoba, lecz z czasem jego zachowanie się zmieniło, być może zdjął swoją “maskę”. Ich relacja rozwijała się w odpowiednim tempie i na naszych oczach ich stosunki do siebie diametralnie się zmieniaj. Zdecydowanie jedno z lepszych enemies to lovers, bez nagłych przeskoków i uczuć znikąd. Podsumowując, kolejna warta polecenia młodzieżówka z pod pióra Marty! Idealna na lato, historia zamknięta w 342 stronach 🩷
Zuzia
21.03.2026
Gdybym miała opisać te książkę jednym słowem, tym słowem były by wakacje. Książka oddaje niesamowity vibe wakacji, a relacja bohaterów mimo, że pozostawia trochę do życzenia była naprawdę ciekawa do czytania. Tilly chce pójść w ślady mamy i zostać fotografką. Chce się dostać na bardzo dobre studia, ale uważa, że jej się nie uda. W tym samym czasie jej dawny sąsiad Tristan, który jest młodą gwiazdą, ucieka przed kolejnym skandalem. Tilly i Tristan nie łączy żadna romantyczna relacja, a wręcz przeciwnie cały czas sobie dogryzają. Chłopak musi oczyścić swój wizerunek i planuje charytatywną trasę koncertową, gdzie Tilly będzie pracować jako fotografka, żeby poćwiczyć przed studiami. Czy się zgodziła? Jeśli tak to jak jej poszło? Czy umieli odłożyć swoje emocje na bok? Miałam do tej histori bardzo duże oczekiwania i nie zawiodłam się. Czytałam wcześniej od autorki ,,Daylight” i bardzo mi się podobało. Obie te książki były takie lekkie i bardzo przyjemnie mi się je czytało. Nie licząc niektórych zachować bohaterów, które według mnie były bardzo głupie i bezsensowne nawet jak na fikcyjnych bohaterów. Książka tak jak już wcześniej powiedziałam daje totalny vibe wakacji i jest idealna na cieplejszy dzień, żeby przeczytać ją naraz. Cała historia była wspaniała i czekam na więcej młodzieżówek od autorki. Podsumowując książka naprawdę fajna, bohaterowie na ogół bardzo fajni lecz niektóre zachowania poprostu zbyt wkurzające, ale książka jak najbardziej warta przeczytania chociażby dla tego vibu i lekkości czytania.
Anonim
09.04.2026
To książka, po którą sięgnęłam trochę z ciekawości — i szczerze? totalnie mnie wciągnęła. To historia oznaczona jako 16+, więc momentami jest bardziej młodzieżowa, trochę lżejsza i mniej „ciężka” emocjonalnie niż niektóre książki, które czytam na co dzień. Ale mimo tego naprawdę dobrze się przy niej bawiłam. Ma w sobie taki klimat, który sprawia, że chce się czytać dalej — trochę tajemnicy, trochę emocji i relacji, które rozwijają się w przyjemnym tempie. Bohaterowie są na tyle dobrze napisani, że łatwo się wkręcić w ich historię i kibicować im przez całą książkę. Może nie jest to coś bardzo głębokiego czy skomplikowanego, ale zdecydowanie ma swój urok i potrafi wciągnąć. To jedna z tych książek, które niekoniecznie zmieniają życie, ale dają fajny czytelniczy komfort i pozwalają się oderwać od rzeczywistości na kilka godzin — i czasem właśnie tego potrzeba najbardziej. Podsumowując: mimo że to książka 16+, naprawdę mi się podobała i cieszę się, że po nią sięgnęłam 🤍
anonymous
21.07.2026
3,5/5⭐️. Zacznę może od okładki, która po mimo wszystko wpłynęła w dość dużym stopniu na moje początkowe odczucia przy czytaniu, szczerze to po prostu mnie ona zniechęciła (nie uważam że jest brzydka) ale w recenzji nie chodzi mi tylko o okładkę. Na początku bardzo ciężko było mi się w nią wciągnąć, fabuła wydawała się zbyt oczywista i faktycznie taka była, ale po kilku pierwszych rozdziałach przestało mi to przeszkadzać i mogę powiedzieć że mnie wciągnęła, czego się nie spodziewałam, czytało mi się ja naprawdę przyjemnie. Uważam że, jest ona lekką młodzieżówką, idealną na lato, ale nie można od niej oczekiwać żadnych wielkich plot twistów.
Gabriela
12.03.2026
cudowna!! kocham ksiazki napisane przez marte
anonymous
02.04.2026
Cudowna historia
Maria
02.04.2026
kurde klasa
ksiazkowamagda
07.06.2026
🩷ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴍᴏᴏɴʟɪɢʜᴛ 🩷 Książki Marty, a szczególnie jej młodzieżówki, znaczą dla mnie naprawdę wiele. W każdej z nich odnajduję mnóstwo komfortu. Wielokrotnie mogę w większym lub mniejszym stopniu utożsamić się z bohaterami. Przez to stają mi się niezwykle bliscy, a te historie są czymś więcej niż tylko literkami na papierze lub książkami, o których szybko się zapomina. Uwielbiam styl pisania autorki. Jest on lekki i przyjemny, dzięki czemu czyta się je bardzo szybko. Oprócz tego umiejętnie potrafi opisywać uczucia i emocje bohaterów. Dzięki temu nie są oni bezbarwni i nie są też wyidealizowani. Popełniają błędy, błądzą, próbują odnaleźć siebie i to jest naprawdę cudowne. Tilly to bohaterka, którą pokochałam od pierwszych stron. Miała w sobie coś wyjątkowego, dzięki czemu stała się mi naprawdę bliska. Rozumiałam ją w wielu momentach, dlatego przeżywałam razem z nią wszystko, co ją spotkało. Jej największym marzeniem jest zostanie fotografką tak jak jej mama oraz studiowanie na Yale. Jednak gdy dowiaduje się, że jej szanse na studiowanie właśnie tam, całkowicie traci motywację. Rodzice, by jej pomóc, zabierają ją do rodzinnego domku letniskowego. Nie spodziewa się jednak, że te wakacje będą dla niej wyjątkowe i nic już nie będzie takie jak dawniej. Tristan to bohater, którego polubiłam bardzo szybko. Na pierwszy rzut oka mógł wydawać się chamski i sądzący, że jest najlepszy przez to, że jest sławny. Ale tak naprawdę to tylko maska. W środku, za zgaszonymi światłami i bez kamer, zmaga się z wieloma trudnymi rzeczami i dlatego postępował tak, a nie inaczej. Na pewno go to nie tłumaczy, ale skrywa naprawdę ogromne serce i jest naprawdę dobrym człowiekiem, który się pogubił. Chciał spełniać marzenia o śpiewaniu, ale nie sądził, że tak to wszystko będzie wyglądało. Po kolejnym skandalu z jego udziałem pojawia się w domku letniskowym ku ogromnej niechęci Tilly. Ta dwójka nie lubi się od momentu, gdy chłopak napisał o niej niezbyt pochlebną piosenkę. Przez to stała się obiektem drwin. By pomóc zarówno jemu, jak i jej, pojawia się pomysł trasy charytatywnej i obozu dla zdolnej młodzieży. Dla Tristana to szansa na poprawę wizerunku, a dla Tilly stworzenie wyjątkowego portfolio, które pozwoli jej spełnić swoje największe marzenie. Cały klimat tej historii jest naprawdę cudowny. Czułam się tak, jakbym była gdzieś obok i oglądała to wszystko jako widz. Relacja tej dwójki została napisana w piękny i wyjątkowy sposób. Wszystko działo się naturalnie, w swoim tempie, bez zbędnego przyspieszania, sztuczności czy dram robionych na siłę. Widać było, jak z każdą kolejną stroną ich nastawienie do samych siebie ulegało zmianie. Coraz bardziej otwierali się na siebie i mówili o tym, co tak naprawdę czują, bez masek i docinek. Widać było też, jak dla Tristana dziewczyna stawała się coraz ważniejsza. Dzięki niej nie bał się mówić o trudnych tematach i w końcu postawić na siebie. W książce poruszony został temat hejtu i było to cudownie przedstawione. Pokazano, jakie może on mieć konsekwencje i że tak naprawdę nikt, nie tylko w internecie, ale i w prawdziwym świecie, nie jest anonimowy. Słowa mają ogromną moc. Są osoby, które przeczytają coś takiego i nie przejmą się tym, ale są też tacy, którzy tygodniami będą o tym myśleć i naprawdę ich to zaboli. Jestem też zauroczona relacją Tilly ze swoimi rodzicami i dziadkiem. Ich wspólne momenty czy rozmowy bardzo mnie rozczulały i wzruszały. Jeśli zastanawiacie się, czy sięgnąć po tę historię, to jak najbardziej wam ją polecam. Jestem pewna, że się w niej zakochacie tak jak ja. Naprawdę warto zapoznać się z tą książką
Anonim
25.08.2026
Ta recenzja została ukryta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem