Początek informacji o produkcie

Knurowiec

54,60 zł
Sprzedaje firma StraganOgra
4,7
Ocena z 12 miesięcy
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 40,00 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo w apce od 100,00 zł
Lub na empik.com najtaniej za 8,99 zł
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki2 dni robocze
Szczegóły
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Wszystkie produkty sprzedawcy
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (3)
Pokaż
Taniej od 21,62 zł
Szybsza wysyłka od 21,62 zł
Dostępne 2 opcje od 21,62 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2021-04-28
Liczba stron:
225
Autor:
Czestkowski Marek

Powiązane z produktem hasła

powieść feel-good/powieść pokrzepiającaucieczka na wieś
Program Ochrony Kupujących
Na empik.com kupujesz bezpiecznie.

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Knurowiec – wieś na końcu świata, w której wszystko dzieje się na opak, jest przeciętne, a jednocześnie unikatowe, spokojne i wywrotowe, szykuje się do obchodów Dnia Knurowca i wyborów samorządowych. W tym czasie do wsi przyjeżdża szycha… Pełna humoru powieść Marka Czestkowskiego wprowadza nas w świat szalonego absurdu i groteski, który wydaje się… coraz bardziej znajomy. Marek Czestkowski – podróżnik i pasjonat pisania, urodzony w Wyszkowie.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1268794403
Tytuł:
Knurowiec
Tytuł oryginalny:
Knurowiec
Autor:
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

pie3k
Zweryfikowany zakup
07.08.2021
Oj, nie... Tyle czerstwych i dosadnych żartów, opartych na najbardziej prymitywnych skojarzeniach... Zdecydowanie nie warto.
Tomasz Brewczyński
01.05.2021
K ➖ toś N ➖ achalnie U ➖ skutecznia R ➖ ewolucję O ➖ bszaru W ➖ iejskiego I ➖ mitując E ➖ lokwentnego C ➖ złowieka. M ➖ agię A ➖ utokratyzmu R ➖ oztacza, E ➖ fekciarstwem K ➖ kusi, C ➖ ynizmem Z ➖ dobywa E ➖ lektorat, S ➖ zczytem T ➖ rywialności K ➖ ruszy O ➖ pór W ➖ iejskiej S ➖ połeczności K ➖ nurowca I ➖ 💬 💬 I co dalej? Jakie będą skutki rewolucji zainicjowanych w Knurowcu? Kto je przeprowadza, na czyje zlecenie, jaki ma w tym cel, i co najważniejsze, czy ten cel ma "Prawo..." uświęcać skrajnie radykalne, niedemokratyczne środki? Tego koniecznie musicie dowiedzieć się sami, sięgając po nietuzinkowy, odnoszący się do aktualnej sytuacji politycznej w Polsce, debiut Marka Czestkowskiego. 🐷 Po tę książkę zdecydowałem się sięgnąć za sprawą fenomenalnej okładki, która w okamgnieniu mnie oczarowała. Jej niezwykle pomysłowa grafika, wyróżniająca „Knurowiec” spośród setek aktualnych literackich premier, od razu przykuła mój ciekawski wzrok, zahipnotyzowała i nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Przepadłem i musiałem się szybko dowiedzieć, jaką fabułę ilustruje to oryginalne zdjęcie. Potem przeczytałem opis. [Wydawnictwo Oficynka]: Knurowiec – wieś na końcu świata, w której wszystko dzieje się na opak, jest przeciętne, a jednocześnie unikatowe, spokojne i wywrotowe, szykuje się do obchodów Dnia Knurowca i wyborów samorządowych. W tym czasie do wsi przyjeżdża szycha… Pełna humoru powieść Marka Czestkowskiego wprowadza nas w świat szalonego absurdu i groteski, który wydaje się… coraz bardziej znajomy. 🐷 Bardzo się cieszę, że przeczytałem tę książkę. Przede wszystkim dlatego, że zapewniła mi ona wyśmienitą, kilkugodzinną, wielopoziomową rozrywkę, stwarzając dziesiątki okazji do beztroskiego naigrywania się z rzeczy, które „w realu” tak naprawdę wcale mnie nie śmieszą. I to właśnie umiejętność otulenia czytelnika takowym wrażeniem świadczy o niezaprzeczalnym talencie, jaki pan Marek Czestkowski posiada. Nie lada sztuką jest bowiem przeniesienie na karty [tylko na pozór lekkiej i zabawnej] powieści bardzo trudnej, budzącej kontrowersje sytuacji, która u [mam nadzieję] dominującej części społeczeństwa polskiego wywołuje irytację, niezadowolenie i sprzeciw. No… i trzeba mieć również nie lada odwagę, aby tak wyraźnie dać "Naczelnikowi Jedynej Słusznej Partii" do zrozumienia, że robienie ludziom wody z mózgów przy użyciu głoszącej tylko i wyłącznie prawdę „Telewizji Rządowej”, a także poprzez utrzymywanie „Socjalistycznego Programu Rozdawniczego Eldorado” bez finansowego pokrycia, w dłuższej perspektywie wcale nie uczyni Knurowca, krainą mlekiem i miodem płynącą. 🐷 Autor nie szczędzi słów inteligentnej, trafiającej w najczulsze punkty, ironii pod adresem władzy państwowej, która postanawia zawłaszczyć i poddać drastycznym reformom ostatni punkcik na demokratycznej mapie zdominowanego przez siebie kraju. Naprawdę jest się z czego pośmiać, ale w pewnym momencie dociera do czytelnia kilka przykrych, dojmujących faktów. I mimo, że je bez przerwy dostrzega na co dzień, i że ma świadomość przykrych konsekwencji, wynikających z nadużywania szantażu, demagogii, bezczelnego koloryzowania prawdy, braku kompetencji prowadzących do dalszego zadłużania kraju, na nowo rodzi się w nim smutek. W całym gąszczu zabawnych sytuacji, o których z wesołością czyta w powieści, nagle uświadamia sobie, że nie jest już w stanie nic zrobić. Że czara politycznej goryczy zaraz się przepełni, a nadzieja na to, że jeszcze kiedyś prawo będzie z definicji prawem, a sprawiedliwość sprawiedliwością, z każdym dniem ulatniają się niczym efemeryczna kamfora. Czego jeszcze możemy spodziewać się w książce? I co mnie, oprócz wyczerpania znamion rasowej satyry i groteski, urzekło w nietuzinkowym „Knurowcu”? 🌾 Piękny, giętki, elastyczny język, jakim zmyślnie operuje twórca. To dzięki niemu obcowanie z tekstem, który wartko płynie, stało się niecodzienną frajdą i czystą przyjemnością. Pochłonąłem tę książkę w ekspresowym tempie, nawet nie zorientowawszy się, kiedy nagle zabrało mi nasyconych majstersztykiem kartek. 🌾 Bujna wyobraźnia pana Czestkowskiego, którą rzadko aż tak wyraźnie można wyczuć we współczesnej, niefantastycznej, powieści fabularnej. Sam pomysł porównania polskiej wsi do rządzącego się twardymi, specyficznymi prawami peuebla [a przede wszystkim umiejętność stworzenia w niej środkowoamerykańskiego klimatu: solidarność ludzka, zażyłość społeczna, barwna postać stróża, Habanera – chapeau bas❗️] zasługuje na ogromne brawa. Autor wykazał się również nie lada kreatywnością w nadawaniu imion, nazwisk i pseudonimów postaciom, a także w tworzeniu odpowiedników nazw, które codziennie docierają do nas ze środków masowego przekazu. A za „dojną zmianę” należą się pisarzowi jeszcze pokaźniejsze brawa. Aha… no i gwiazdki na domofonie w Hostelu, majstersztyk! Gratuluję, Panie Marku! Ja to, rzecz jasna, kupuję❗️
marianpunk
31.08.2021
Powiedziałem sobie na samym początku działalności, że będę starał się omijać tematy polityczne na moim profilu. Wiadomo, śliski grunt, każdy ma inne zdanie, kłótnie niepotrzebne. Nastał jednak ten moment, że muszę zrobić mały wyjątek i po troszku zagłębić się w takową tematykę. A wszystko to za sprawą książki, która niedawno trafiła w moje łapiszcza, czyli powieści "Knurowiec" Marka Czestkowskiego. Postaram się jednak nie politykować za bardzo, coby przez przypadek nie doszło do rękoczynów... Knurowiec, niewielka wioska położona na przysłowiowym końcu świata. Miejsce gdzie psy d..ą szczekają. Tutaj życie toczy się własnym tempem i według ustalonych zasad. Każdy wie co ma robić, a nad szczęściem i bezpieczeństwem całej osady czuwa jedyny i niepowtarzalny sołtys. Niespodziewanie spokój mieszkańców zostaje zakłócony poprzez pojawienie się w niej delegatki z Warszawy, reprezentującej barwy jedynej, słusznej Partii... Tymczasem we wsi, trwają intensywne przygotowania do obchodzonego co roku Dnia Knurowca oraz wyborów samorządowych... Chyba stanowczo za rzadko sięgam po tego typu literaturę. Taką, która potrafi wywołać u mnie efekt nieustającego banana na twarzy. Marek Czestkowski trafił bowiem swoją wizją idealnie w moje poczucie humoru. Stworzył obraz zamkniętej społeczności, która mimo, że mamy XXI wiek, jest praktycznie kompletnie odizolowana od świata zewnętrznego. W której spotkać możemy i trochę absurdu, jak na przykład miejscowy stróż prawa czy dziennikarka lokalnej gazety, a także sporo humoru sytuacyjnego - genialna scena meczu między dwoma wioskami czy próba dostania się do motelu. Autor w zabawny sposób stara się pokazać czytelnikowi, co się stanie, gdy ktoś z zewnątrz zacznie mieszać i wprowadzać na siłę zmiany, które nie do końca wszystkim się podobają. Mowa tu przede wszystkim o femme fatale całego utworu, wyznawczyni posiadającego niemal boską moc Naczelnika, członkini jedynej, prawdziwej polskiej Partii, czyli Zołzannie Kłamczyńskiej. Powiem Wam, że sama jej osoba napisana jest w taki sposób, że nie sposób powstrzymać się od śmiechu czytając jej coraz ciekawsze wywody na temat przyszłości Knurowca, jak i całego kraju. Natomiast finał całej książki, to już mocna jazda bez jakichkolwiek hamulców. Powiem szczerze, że takiego rozwiązania to się nie spodziewałem. Niczym w powieści grozy hehe. Oczywiście wszystko oblane gęstym, satyrycznym sosem. Na co jednak warto zwrócić uwagę, to fakt, że pod tą całą otoczką śmiechów i chichów, autor pokazuje nam prawdziwy obraz tego, jak aktualnie wygląda sytuacja w naszym kraju... I tutaj muszę się z nim całkowicie zgodzić... Po skończonej lekturze nasunął mi się również pewien wniosek z obserwacji działań bohaterów. Nie ważne po której stronie barykady stoisz, bo może Ci się wydawać, że robisz dobrze, a tak naprawdę wykorzystujesz swoją pozycję by móc kontrolować wszystko dookoła... Także, podróż przez "Knurowiec" to w wielu momentach śmiech przez łzy, bo wszystko o czym czytamy jest bardzo prawdziwe... Podsumowując, podobała mi się powieść Marka Czestkowskiego. To naprawdę kawał dobrego humoru i garść trafnych obserwacji. Dla mnie książka bardzo na plus. Mogę z czystym sercem powiedzieć, że polecam!!!
blondeside
31.07.2021
Zabieram Was w miejsce odcięte od miejskiego zgiełku i nikomu niepotrzebnych zmian. W miejsce, gdzie liczy się wspólnota. Będzie hucznie i wesoło! Będzie festyn, muzyka, zawody w jedzeniu kiełbasy... Zabieram Was na wieś, do Knurowca! Jest to otoczona lasem wieś, przez którą przebiega tylko jedna ulica. Brak zasięgu, poczta dociera raz w miesiącu z pomocą pocztyliona na swoim dwukołowym rydwanie. Niebawem Dni Knurowca, czyli największa biesiada! Najważniejszą osobistoścą jest oczywiście sołtys, a jakże! Andrzej Potyraj pełni tę funkcję od 30 lat! Zbliżają się wybory samorządowe i brak kontrkandydata - wygląda na to, że Potyraj będzie grzał swój stołek przez kolejną kadencję. On zna wspólnotę najlepiej! Knurowiec rządzi się swoimi zasadamj, ma swoje własne prawo, a jego mieszkańcy swoje przyzwyczajenia. Po cóż to zmieniać? Pewnego dnia w progu domu sołtysa staje Zołzanna Kłamczyńska, która przybywa do Knurowca z delegacją. Wysłanniczka Jedynej Słusznej Partii ma za zadanie przekonać starego do nowego "Socjalistycznego Programu Rozdawniczego Eldorado". Przy okazji obiecuje ludziom coraz więcej i więcej... pieniędzy, luksusu i czego tylko dusza zapragnie - nie martwcie się! To wszystko zapewni Wam partia, wiadomo! Jak skończy się starcie Sołtysa z Zołzanną? Koniecznie musicie przekonać się sami, sięgając po debiut Marka Czestkowskiego! "Knurowiec" to znakomita satyra! Oto przed Wami powieść pełna szalonego absurdu i dobrego humoru. Autor podjął w niej kwestię polityczną kraju. Sposób w jaki to przedstawił sprawia, że mogłabym się śmiać i śmiać, jednak skłaniła mnie też do naprawdę wielu przemyśleń w tym temacie. Wydarzenia w książce i postacie są po prostu niesamowite! Ukazane z przekąsem, z przymrużeniem oka. Najbardziej przypadł mi do gustu samozwańczy strażnik Knurowca - Habanero i jego wierna klacz Karyna 😁 to taki samotny wilk, śpiący pod chmurką, popijający tequilę, dbający o bezpieczeństwo wspólnoty, nieufny w stosunku do przybyszów. Obcym, który odważył się wkroczyć do Knurowca była właśnie delegatka Kłamczyńska z Jedynej Słusznej Partii, której to Habanero od razu nakreślił sytuację - może być niebezpiecznie, w końcu to Dziki Wschód 😂 Język i styl jakimi autor się posłużył zdecydowanie przypadły mi do gustu. Podobnie jak humor, bardzo dobry, ze smakiem. Debiut Marka Czestkowskiego to książka, która z pewnością Was rozbawi, zaskoczy, ale i skłoni do zastanowienia się nad wieloma sprawami. Jest bardzo na czasie. Ta mała wojna polityczna między Soltysem i Kłamczyńską to taki idealny obraz tego maleńkiego wierzchołka góry lodowej, którego ledwo co można dostrzec. Coś, co wydaje się małe i niezbyt istotne tak naprawdę niesie za sobą o wiele wiele więcej. Szkoda, że ta historia skończyła się tak szybko. Bohaterowie tej książki mieli rację mówiąc, że jak już ktoś wkroczy do Knurowca to się nie uwolni. Ja chyba wciąż tam jestem! To kto chętny na potańcówkę? W klubie Remiza zabawa trwa! Książkę gorąco polecam! Pozycja obowiązkowa! 😁
Eliza
16.10.2021
Satyra społeczno-polityczna, pełna wnikliwych obserwacji i bezkompromisowych opinii wyrażonych w lekki, błyskotliwy sposób. Czytając ubawiłam się setnie, choć od pewnego. momentu był to śmiech przez łzy. Knurowiec to spokojna, wręcz gnuśna wieś odcięta od świata barierą gęstego lasu. Czas stanął tu w miejscu, hermetyczna społeczność kieruje się specyficzną logiką i ściśle ustalonymi wewnętrznymi regułami. Pozornie nic ciekawego się nie dzieje. Niełatwo jest się tu odnaleźć osobie z zewnątrz, na głębszym poziomie jest to w zasadzie niemożliwe. Mimo to znajduje się wiedziona poczuciem misji politycznej desperatka, która usiłuje odwrócić koło lokalnej historii, wywołując tym samym lawinę nieprawdopodobnych zdarzeń. Uruchamia drzemiące w ludziach demony i wprawia w ruch zastałe mechanizmy, przy okazji obnażając obowiązujące układy, przewrotne plany, niskie motywacje i groźne dziwactwa mieszkańców oraz własne złe intencje. W maleńkiej miejscowości jak w soczewce koncentrują się bolączki naszych czasów. W książce przewija się szereg groteskowych, niezwykle sugestywnie odmalowanych bohaterów, którzy początkowo swojscy i skądś nam znani stopniowo przeistaczają się w postacie rodem z filmów grozy. Ich pokrętna moralność, utarte mentalne schematy, niejasne powiązania, wreszcie zapiekła zaściankowość stanowią mieszankę wybuchową. Na jaw wychodzą liczne, pieczołowicie skrywane tajemnice, a akcja pędzi w zawrotnym tempie, wciągając czytelnika w wir wydarzeń. Każda kolejna strona przynosi nowe zaskoczenie. Marek Czestkowski stawia diagnozę zarówno klasie politycznej jak i społeczeństwu, diagnozę jednoznaczną, bezwzględną, na potrzeby gatunku nieco wyolbrzymioną, i choć jest okrutna dla pacjenta, nie stara się jej ubrać w łagodniejszą formę. Nie cofa się przed podjęciem niewygodnych tematów, nie przymyka oczu, nie daje złudnej nadziei, choć na osłodę serwuje sporą dawkę czarnego humoru. Jestem pod wielkim wrażeniem brawurowego stylu autora, niełatwo jest się zmierzyć z aktualnymi tematami nie popadając przy tym w trywialność. Książka może wydać się niektórym odbiorcom kontrowersyjna, głównie ze względu na bezpośrednie odniesienia do sytuacji politycznej, choć w swojej wizji autor wykracza daleko poza nie i kreśli obraz przyszłości, który mam nadzieję, nigdy się nie ziści. Przekazuje też zakamuflowane pocieszenie, pewną ostoję, wartości które bez względu na zawirowania pozostają nienaruszone. Lektura powieści stanowi obszerny materiał zarówno do zabawy jak i refleksji, a może nawet opamiętania, a postawione w niej tezy wymuszają na czytelniku szybką, wielowymiarową weryfikację postrzegania otaczającej rzeczywistości i nie pozwalają na pozostanie obojętnym.
Ewelina
28.10.2021
Knurowiec, wieś będącą jednocześnie przeciętną i unikatową, otoczoną ze wszystkich stron gęstym lasem, z jedną asfaltową drogą przez miejscowych zwana Szosą, w przeddzień obchodów Dnia Knurowca i dwa dni przed wyborami samorządowymi odwiedza wybitny dygnitarz Jedynej Słusznej Partii. Zołzanna Kłamczyńska pragnie „wyjaśnić niedociągnięcia w pewnych sprawach”, a konkretnie przyczynę opieszałości, rządzącego nieprzerwanie od trzydziestu lat, sołtysa we wprowadzaniu  „narodowego socjalizmu” oraz realizacji „Socjalistycznego Programu Rozdawniczego Eldorado”. Kiedy Kłamczyńska uświadamia sobie, że postanowienia Jedynie Słusznej Partii oraz Naczelnika nie mają w Knurowcu szans na realizację postanawia wziąć sprawy w swoje ręce... Akcja powieści pędzi na złamanie karku, wciąga i nie pozwala odetchnąć. Na światło dzienne wychodzą głęboko skrywane tajemnice mieszkańców Knurowca, a każdy z trzech opisanych przez Autora dni przynosi nowe zaskoczenia.  Czestkowski wykreował całą plejadę groteskowych postaci, które podobnie jak stworzona przez niego fabuła, w pierwszej chwili bawią, aby finalnie przerazić. Niech Was nie zwiedzie ta początkowa sielskość, przywodząca na myśl serialowe Wilkowyje. Zabawnie jest bowiem tylko przez chwilę, potem - do bólu prawdziwie.  „Knurowiec” to pełna absurdu i groteski powieść, w której Marek Czestkowski piętnuje i ośmiesza nasze polskie przywary, stosunki społeczne, a nade wszystko sytuację polityczną. W tej niewielkiej „wsi na końcu świata” jak w soczewce koncentrują się bowiem aktualne bolączki polskiego społeczeństwa. Autor jako bystry obserwator rzeczywistości nikogo nie oszczędza. Obrywa się zarówno elicie politycznej, jak i zwykłym obywatelom. Swoje wnioski i opinie Czestkowski wyraża wprost, niejako dla złagodzenia ich negatywnego wydźwięku ucieka się do czarnego humoru, ironii i sarkazmu.  Podobały mi się nawiązania do aktualnej sytuacji politycznej wplecione w fabułę powieści, żałuję jednak, że były tak bezpośrednie i czytelne. Szkoda, że Autor nie zaufał w większym stopniu inteligencji czytelnika i nie stworzył bardziej wyrafinowanych i zakamuflowanych aluzji.  Przyznać jednak muszę, że sporo tu prawdy, celnych spostrzeżeń, a diagnoza jaką Autor stawia naszemu społeczeństwu i aktualnej sytuacji politycznej jest niezwykle trafna. Pozytywnie zaskoczyła mnie również warstwa językowa powieści, a szczególnie niezwykła lekkość z jaką Czestkowski tworzy neologizmy i zaskakujące połączenia wyrazowe.  Warto sięgnąć.  (współpraca z @wydawnictwo_oficynka)
marianna22244
31.10.2021
Knuowiec wieś na końcu świata gdzie wszystko dzieje się na opak. Na czele wsi stoi Andrzej Potyraj. "Codziennie rano, czyli w jego mniemaniu o czternastej, zaczynał pracę w Urzędzie Wiejskim. Państwowy Urząd mieścił się na ławeczce pod chałupą... Tam rozstrzygano spory i wydawano dyspozycje. Ławeczka była swoistym centrum dowodzenia". Mieszkańcy przygotowywali się do ważnych wydarzeń: Dnia Knurowa oraz wyborów samorządowych. Wieś ta była miejscem gdzie wszystko było przeciętne ale i unikatowe przez centrum wsi przebiegała jedna długa droga, a wszystkie budynki zostały zbudowane wzdłuż niej. Dalej rozciągały się pola, a cała wieś łącznie z polami otoczona była lasem. Pogranicza wsi bronił jeździec na koniu Habanero, pracownik Straży Wiejskiej. Spokój zmąciła długonoga piękność o blond włosach i niebieskich oczach Zołzanna Kłamczynska , która zjawiła się jako przedstawiciel Partii by wprowadzić w Knurowcu Specjalistyczny Program Rozdawniczy Eldorado (swoją drogą ciekawa nazwa) . Co zrobi Sołtys? Czy da się oczarować programowi? Co czeka Zołzannę w Knurowcu? Trzeba koniecznie przeczytać naprawdę warto. Książka Marka Czestkowskigo przenosi w świat absurdu. Autor ośmieszył i wyolbrzymiał wady polskiego społeczeństwa. Nie tylko tych przeciętnych ale i tych wysoko postawionych. Akcja dzieje się bardzo szybko a postacie pokazane są komicznie. Najbardziej podobał mi się Habanero obrońca "pueblo" koczujący w lesie stróż prawa. Autor nawiązał do aktuanej sytuacji politycznej i muszę przyznać, że sporo w tym co napisał prawdy, a punkty programu rozdawniczego niestety bardzo pasują do rzeczywistości. Podobnie jak Zołzanna ślepo wierzy w ideę partii na której czele stoi Imperator Karakan I i w rzeczywistości można doszukać się wiele takich osób. Szkoda tylko że między Zołzanną a Sebastianem -wnukiem Sołtysa nie urodziło się uczucie, wtedy byłoby jeszcze ciekawiej. Najbardziej podobają mi się końcowe zdania książki. Kiedy to Kłamczyńska paląc się jak żywa pochodnia ucieka z Knurowca. Pędzący i krzyczący za nią sędzia, zmęczył się po dziesięciu metrach przystanął mówiąc. "Ech nie słyszy. Dobra tam, zgaśnie to wróci..." Niektóre fragmenty książki są zabawne, ale jednocześnie dają do myślenia. Zachęcam do przeczytania książki.
Frelka_recenzuje
23.06.2021
Niech was tytuł nie zmyli, bo powieść o wsi Knurowiec jest jedną z lepszych, które możecie przeczytać w tym roku. Książka miała swoją premierę już jakiś czas temu, a mimo to do tej pory zbiera same pozytywne opinie na swój temat. Jeśli jesteś człowiekiem z dystansem, a polityka nie jest twoją piętą Achillesa albo kością niezgody, zdecydowanie sięgaj śmiało po ten tytuł. Można by pomyśleć, że każde państwo jest w pewnym stopniu, na swój sposób idealne — może jedno mniej, drugie bardziej, ale idealne. Czasem szkoda słów na opisanie tego jak wygląda władza, gospodarka, a może sam byt zwykłego, szarego człowieka. To wszystko, o czym inni nawet boją się głośno powiedzieć, umieścił w swojej powieści Marek Czestkowski, który zdecydowanie zna się na swoim fachu. Cała tytułowa wieś jest jednym wielkim żartem, czasami mającym drugie dno, innym razem nic nieznaczącym. Wszystko zaczyna się od momentu, w którym we wsi pojawia się tajemniczy gość, ale nie byle jaki! Tajemnicą jest oczywiście, co się działo potem, jednak śmiało mogę powiedzieć, że Knurowiec z pewnością stałby się hitem wśród satyrycznych komedii na wielkim ekranie. Ludzie uwielbiają oglądać karykatury własnego codziennego życia, które wzbudzają w nich nie lada emocje. Początkowo najczęściej jest to śmiech, potem jednak uczucie radości i rozbawienia przechodzi w mniej pozytywne odczucia. Ludzie z czasem i z samym biegiem stron mogą zacząć zauważać wiele podobieństw do swojego nomen omen szarego, zwykłego życia. Knurowiec z pewnością nie jest książką, po którą może sięgnąć każdy — to byłoby zdecydowanie zbyt banalne, gdyby tak było. Sam autor jako debiutant postawił wysoką poprzeczkę, równocześnie rzucając się na głęboką wodę. Tematy, które porusza Czestkowski mogą niejednego urazić, a czasem nawet stać się powodem do sprzeczki przy niejednym rodzinnym obiedzie. Jeśli drogi czytelniku jesteś wrażliwy na punkcie polityki, zdecydowanie omijaj tę książkę, ponieważ poczucie humoru, które tam króluje, nie do końca może Ci się spodobać. Poza tym książka jest zdecydowanie oryginalnym, śmiesznym i o dziwo nieutopijnym doświadczeniem. Zdecydowanie polecam.
blackclare030117
31.12.2021
Historia zaczyna się tuż przed Dniem Knurowca i przy okazji wyborów samorządowych. Sołtys tegoż miejsca - Andrzej Potyraj ma tak duże poparcie wśród swojej ludności, że nawet nikt nie stara się z nim w żaden sposób konkurować. Tak więc swojej pozycji jest on pewien. Siedzi więc sobie spokojnie na ławeczce jak to zwykle bywa. Tym razem jednak dzień robi się dziwny, bo oto w tym zapomnianym miejscu na końcu świata pojawia się Zołzanna Kłamczyńska, która składa propozycję nie do odrzucenia - Knurowiec powinien dopasować się do reszty kraju i jak najprędzej wdrożyć w nim panujące zasady. Początkowo pomyślałam, że całość będzie dotyczyła jakiejś sprawy kryminalnej w małej wsi, a tymczasem skojarzyło mi się to bardziej z Folwarkiem zwierzęcym Orwella. Oczywiście to ponadczasowe dzieło zawierało bardziej subtelne przekazy, aniżeli Knurowiec, ale w równym stopniu obie pozycje były wypełnione politycznymi wątkami danych czasów. Myślę, że lepiej byłoby gdyby wprowadzono więcej utajonych haseł, aniżeli tak jawnie dawać do zrozumienia czego co dotyczy. Byłoby to wyzwanie dla czytelnika, który ceni sobie lekturę na rozruch szarych komórek, zamiast mieć podane wszystko na tacy. Z tyłu można przeczytać o historii pełnej humoru, choć czytając jest to bardziej przerażające w swej prawdziwości. Groteska i hiperbolizowanie wielu sytuacji jest tutaj bardzo trafione, ponieważ mimo wszystko nie jest przesadzone. Wprowadza bardziej śmieszność w tragizmie i nawet jeśli nie jest to rodzaj humoru przy którym najlepiej się bawię, to ten nie był taki znowu najgorszy. Tempo akcji jest bardzo dynamiczne, przez brak zbędnych opisów. Jest dużo dialogów, a także całkiem sporo się dzieje. Jak na niespełna dwieście pięćdziesiąt stron wypełnionych atrakcjami w Knurowie, do tego dochodzi sprawa z Zołzanną, a w międzyczasie mamy trochę czasu dla samych mieszkańców tytułowej wsi. Nie jest to do końca gatunek w którym bym się odnalazła. Komedia i to w dodatku polityczna na jeden raz jest okej, ale na dłuższą metę czytanie podobnych byłoby drażniące. Każdemu oczywiście polecam zapoznać się z nią samodzielnie i wyrobić własne zdanie.
Ratabookuj
11.08.2021
Znacie to sarkastyczne powiedzenie, które zaczyna się na różne sposoby, a kończy słowami: ten się w cyrku nie śmieje...? Ta książka to idealny wprost przykład praktycznego zastosowania tego powiedzenia. Nie raz i nie dwa spowoduje, że się zaśmiejecie, absurd goni absurd, autor pokazuje nam rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Najgorsze, że zaraz po tym, kiedy wybuchniemy śmiechem, zdajemy sobie sprawę, że Knurowiec to bardzo znajome miejsce i nachodzi nas smutna refleksja nad egzystencją w obecnych czasach... Historia rozpoczyna się tuż przed obchodami legendarnego święta tj. Dnia Knurowca i wyborami samorządowymi we wsi, która, gdy cały kraj owładnięty jest szaleństwem, jako jedyna uchowała się przed wpływami szych z Warszawy. Niestety do czasu... Oto Knurowiec zaszczyciła swoją obecnością dama wprost ze stolicy, która ma mieszkańcom do zaoferowania „Socjalistyczny Program Rozdawniczy Eldorado”. Jednak w obliczu wątpliwości sołtysa wpada na genialny pomysł stania się dla niego kontrkandydatką w najbliższych wyborach. Rozpoczyna się rywalizacja... Czy Zołzannie Kłamczyńskiej uda się odnieść zwycięstwo w najbliższych wyborach i pozbawić wpływów obecnego sołtysa? Gdzie są granice absurdu? Jak łatwo można kupić ludzi i przekonać do najbardziej szalonych wizji? Ze względu na dyscyplinę, w jakiej zdobyłam wykształcenie i w ramach której na co dzień prowadzę badania, szczególnie interesujące były dla mnie diagnozy stawiane przez autora, obraz kondycji społeczeństwa oraz rozłożone na czynniki pierwsze działania polityczne. To książka, która ludziom nieposługującym się w codziennym życiu językiem politologicznym i nie do końca rozumiejącym mechanizmy, które mają miejsce w świecie polityki, w prosty sposób wszystko wyjaśni. Bardzo duży plus za to! Nie zabrakło również zabawnych dialogów, opisów czy świętych obrazków z powszechnie lubianym zwierzęciem domowym. Ciekawa i zabawna historia paru dni z życia małej lokalnej społeczności... Kto odwiedził „Knurowiec”, ten się w cyrku nie śmieje... ;)
Tomasz Brewczyński
01.05.2021
CD: 🌾 Zachwycający polot, niebywały literacki spryt i inteligentne poczucie humoru, którego potęgę muszę teraz jeszcze raz podkreślić. Pod tym względem [i nie tylko pod tym] już od pierwszych zdań polubiłem autora, którego każde kolejne dzieło na pewno przeczytam. Niektóre ze stwierdzeń, żarcików, śmiesznych powiedzonek, sam znam doskonale, dlatego mając możliwość tak licznie je widzieć na kartkach utworu, czułem się, jakbym konwersował ze starym, dobrym kolegą przy piwie. Hmm… No dobrze, tylko jeden cytat: „Terminarz mamy napięty jak skóra na baranich jajach”.🤣 🌾 Fakt, że wieś o nazwie Knurowiec naprawdę znajduje się w Polsce, a jej mieszkańcy mogą czuć się mocno wyróżnieni przez autora. Możemy im tylko zazdrościć, że tak dzielnie bronią się przed wspomnianą już „dojną zmianą” oraz przed „narodowym socjalizmem”. Trzymam mocno kciuki. Kochani, nie składajcie broni, walczcie i dawajcie przykład tak, aby cały kraj mógł się od Was uczyć❗️ Kiedyś musimy zwyciężyć. Wierzę, że to kwestia czasu, przeznaczenia i dziejowej sprawiedliwości. W imieniu autora, a teraz już także i swoim, serdecznie zapraszam Was do odbycia wcale nie dalekiej, lecz jakże niesamowitej podróży do zapomnianego, ale dającego nadzieję na powrót do normalności, Knurowca. I choć żaden rozkład politycznych sił nigdy nie będzie w stu procentach dobry, pozostaje nam wierzyć, że od teraz może być już tylko lepiej. Mydlane, nadmuchane głupotą i irracjonalizmem bańki kiedyś przecież pękną, albowiem nic nie jest wieczne. I chociaż przez dłuższy moment pozostawią po sobie niechciane, lepkie, nasączone kwaśną wilgocią ślady, to istnieje szansa, że wraz z ich zniknięciem, na suchej, już wcale nie śliskiej powierzchni, da się odbudować to, za czym tak bardzo tęsknimy. Dzięki niezwykle utalentowanym, ponadprzeciętnie wrażliwym i rozsądnym młodym ludziom, jakim jest Marek Czestkowski, możemy zacząć przewidywać szczerze dobre, a nie „dojne” zmiany.
aneta1989
19.07.2021
Po przeczytaniu recenzji u Tomka @tom_pierwszy stwierdziłam, że muszę mieć tę książkę u siebie na półce... nie, żeby postała, ale żeby jak najprędzej ją przeczytać 😋😁 "Knurowiec" Marka Czestkowskiego to pełna humoru powieść🙈 Przyznam, że już sama okładka mnie przyciągnęła, bo jeszcze się z takową nie spotkałam. Jest prosta i wiadomo o czym będziemy czytać 😁 Knurowiec - to wieś. Zdaje się, że w książce piszą, że na końcu świata, ale jak sprawdziłam na Internecie to wcale tak nie jest 😁 to wieś, która znajduje się w województwie mazowieckim, więc wcale nie taki koniec świata😋 Czego możemy spodziewać się po tej powieści? - na pewno dużo śmiechu podczas czytania. Dlaczego? Nie chce wchodzić w tematy polityczne, bo w Polsce za nimi nie nadążam, a tutaj autor w umiejętny sposób obchodzi się z tym tematem. W Knurowcu mają odbyć się "Dni Knurowca" i wybory samorządowe... A że na wyborach przeważnie jest tylko jeden kandydat to sprawuje już władzę przez 30 lat. Można by było rzec, że nic się w tej wsi tam nie zmienia. I pewnego razu pojawia się nasza szycha, której imię rozłożyło mnie na łopatki- Zołzanna Kłamczyńska. Ta postać mnie rozbroiła. W prześmiewczy sposób autor przedstawia kandydatkę na sprawowanie władzy w tej wsi... Ile razy ona się przejęzyczyła, ale ludzie nie zwrócili na to uwagi, ponieważ byli oczarowani tym że dostaną za darmo od niej pieniądze🤦‍♀️ Także... przyjechała piękność z Warszawy i próbowała zrobić we wsi rewolucje. Czy jej się to udało? Musicie sprawdzić sami. W książce podobały mi się imiona bohaterów. Sołtysa, jego dwóch jamników czy szychy z Warszawy... Sama powieść jest zupełnie inna od książek które do tej pory czytałam i naprawdę cieszę się, że mogłam ją przeczytać! Jeżeli chcecie dużej dawki humoru to polecam Wam sięgnąć po powyższą pozycję, a na pewno nie pożałujecie! Gratuluję @marek_czestkowski pomysłu i świetnego poczucia humoru 😁
Agnieszka
12.09.2021
"Władza powinna wiedzieć, komu służy, i podejmować decyzje zgodne z interesem mieszkańców. Powinna służyć suwerenowi, a nie wielkim koncernom..." "Patriotyzm to szacunek dla praw i możliwości, które kraj oferuje. A nie syndrom sztokholmski wobec kraju, którego władza traktuje mnie jakbym był śmieciem." "Nasz system edukacji jest opresyjny i antyobywatelski. Ludzi, którzy go wymyślili, powinno postawić się przed sądem za zabijanie kreatywności młodego człowieka." Knurowiec to spokojna wieś, do której pewnego dnia przyjeżdża wysoko postawiona szycha Zołzanna Kłamczyńska. Ma plan, żeby jak najszybciej przekonać mieszkańców do " dobroci" jakie niesie ze sobą narodowy socjalizm i " Specjalistyczny Program Rozdawniczy Eldorado", który polega na tym, że zabiera się tym, którzy pracują, a daje tym, którym pracować się nie chce. Sołtys nie chce się zgodzić na dobrą zmianę, którą proponuje Zołzanna, a i ona nie chce się tak łatwo poddać. 🍃 Ta historia to śmiech przez łzy naszpikowana prześmiewczym klimatem i poczuciem, że coś tam jest nie tak. Absurd i groteskowość na każdym kroku, a to wszystko wydaje się czytelnikowi jakby mocno znajome. Gdzieś już to widział albo słyszał. Była refleksja, była zaduma i emocje, które dziwiły mnie podczas czytania tej książki, bo wydawała się ona dość niepozorna i ot zwykła, wesoła historia o losach pewnej wsi. Genialni bohaterowie, a ich nazwiska "mówiły" same za siebie 😂 🍃 Mnie ta książka pocieszyła i dała poczucie, że nie jestem sama z pewnymi myślami i rozważaniami. Że nie ja jedna tak czuję i że inni też to widzą oraz są świadomi. Książka, która zdecydowanie pokrzepiła moje serce i mam nadzieję, że będzie takich więcej, a ludzi, którzy będą je czytać także przybędzie.
Book_and_caffeine
23.08.2021
Bo żeby mieć dobry humor wcale nie potrzeba jabcoka, ruskiego szampana tudzież innego samozgona. Wystarczy szybki wypad do Knurowca. "kto mieszka w Knurowcu, ten się w cyrku nie śmieje". Ja na szczęście w Knurowcu nie mieszkam dlatego lałam ze śmiechu praktycznie przez całą książkę. Dziś kilka słów o lekturze, która podejrzewam szła do mnie przez Knurowiec ginąc ze dwa razy po drodze. Zresztą spotykając tam takie osobliwości jak sołtysa Andrzeja Potyraja, jego wnuka waginosceptyka Sebe, szeryfa na Karynie czy Złozanne to nie dziwne. Na szczęście w końcu dotarła. Opis książki zachęcał, okładka intrygowała a wnętrze - już po pierwszym akapicie sprawiło, że zaczęłam wielbić tą książkę. Mamy tu wieś, która jako jedyna opiera się jeszcze rządom partii i Naczelnikowi - Karakanowi - kawalerowi orderu Virtuti Cebulari. Partii, która chce wprowadzić Socjalistyczny Program Rozdawniczy Eldorado. Nic więcej nie będę pisać, bo to trzeba samemu przeczytać! Mocna satyra naszego cudownego państwa z dykty i polityki, w której miliardy rozpływają się jak kamfora, pełna rewelacyjnego czarnego humoru i genialnych postaci. Autor miał świetny pomysł na fabułę - wykorzystanie małej, odciętej od świata wsi jako główne miejsce akcji - idealne! Do tego cały czas coś się działo, ciąg przyczynowo skutkowy nie zwalniał tempa a mistrzowsko wplecione aluzje dodawały tej historii uroku. "Z Knurowca nie można tak po prostu odejść. Jak już Knurowiec cię wciągnął, to sam zdecyduje, kiedy cię wypluć". Mnie wypluł dopiero gdy dotarłam do samego końca. I chcę tam wrócić ! Polecam ogromnie! W skali ocen jak dla mnie bardzo mocne 8 gwiazdek: ***** ***
Anna M.
11.08.2021
Autor w satyryczny sposób opisuje życie ludzi, ich spojrzenie na otaczający świat i politykę, która toczy się w Warszawie, ale ma się nijak do rzeczywistości w Knurowcu. Oni stanowią odrębne niepisane prawo, które obowiązuje tylko w ich lokalnej społeczności. To pracowici ludzie z tradycjami i nie w smak im żadne zmiany, które mogą się lad dzień zadziać. Dużym atutem są szaleni bohaterowie, a ich wyjątkowość odczuwamy na każdym kroku. Postać sołtysa niejednoznaczna i bardzo ciekawa. Mierzy się z polityką na górze i tą, która jest u nich we wsi. Szuka równowagi, by nie poddać się partyjnemu bełkotowi, który omamia całą wieś, tylko czy tak się da? Marek Czestkowski doskonale uchwycił polskie realia i stworzył wyjątkową prześmiewczą fabułę, a zarazem tak mądrą i prawdziwą. Między tym śmiechem przez łzy możemy dostrzec wartościowe przesłanie, a chwila refleksji może przyniesie nowe spojrzenie na rzeczywistość. Historia o ludziach prostych, dobrych zamieszkujących polską wieś, a jednocześnie pogubionych w tych politycznych przepychankach, gdzie człowiek jest tylko pionkiem w grze o władzę. Dobry dowcip, kreatywna fabuła, wyraziści bohaterowie i mądrość płynąca między dialogami pełnymi ironii i inteligentnego humoru. Każdy wątek wywołuje uśmiech, kąśliwe nazwy i humorystyczne wydarzenia dopełniają doskonale całość. Lekko napisana historia, z przymrużeniem oka, a czytelnik nie ma wyjścia, musi cały czas się uśmiechać.
Kinga Kulig
14.06.2021
Lubicie lekkie książki przy których możecie się pośmiać i zrelaksować? Jeśli tak polecam wam "Knurowiec" @marek_czestkowski Knurowiec to wieś gdzieś na końcu świata. Niby zwykła, przeciętna, a jednak wszystko tam jest jakby inaczej. Świat biegnie swoim życiem, w Knurowcu trochę jakby na opak. A do tego szykują się wybory samorządowe i obchody Dni Knurowca. Co mnie przyciągnęło do książki. Zdecydowanie okładka. Taki obraz małej polskiej wioski. A później okazało się, że i treść ciekawa. Autor w zabawny, groteskowy, a nawet ironiczny sposób opisał obecną sytuację polityczną jaka panuje w Polsce. Choć na co dzień mnie ona nie śmieszy, a wręcz przeraża i bulwersuje, autor przedstawił ją w taki sposób, że trudno powstrzymać się od śmiechu. Są jednak momenty, że całe to rozbawienie ustępuje miejsca złości i bezradności, ponieważ człowiek zdaje sobie sprawę, że sytuacja z książki dzieje się w rzeczywistym świecie i to na skalę całego kraju. Autor obnaża wszystkie wady naszych rządzących, dodatkowo je uwypuklając i podkreślając. Autor pisze w taki sposób, że trudno się oderwać od książki. Duża dawka inteligentnego humoru sprawia, że książkę się wręcz pochłania i nie wiadomo kiedy dochodzi się do końca. Oczywiście polecam. Gwarantuję odpowiednią dawkę śmiechu. Czasami niestety takiego przez łzy.
Magdalena
24.01.2022
Zabierając się za „Knurowiec”, powieść autorstwa Marka Czestkowskiego, nie byłam pewna, czego się spodziewać; zazwyczaj nie sięgam po satyrę polityczną. Ale po przeczytaniu mogę już z całą pewnością stwierdzić, że ta książka doskonale podsumowuje wszystko to, co w polityce może być i bywa złe, a robi to w tak prześmiewczy i groteskowy sposób, że nie da się nie zaśmiać (nieważne, jakie prezentuje się poglądy, bo tutaj wszystko jest na opak i z dystansem). Z tej powieści aż bije sarkazm, odważny i jednocześnie świetnie zgrany z narracją. Sama historia jest krótka, ale to dobrze – nie jest przez to przegadana, a taka objętość wystarczy, by przedstawić wszystkie istotne z punktu widzenia fabuły elementy i nie popaść jednocześnie w przesadę. Sam Knurowiec to kompletna wiocha, ale swojska, przyjazna, i bardzo ją polubiłam. Muszę napisać też o bohaterach, bo odkąd przeczytałam „Zemstę” uwielbiam, gdy mają oni znaczące nazwiska. Tutaj też tak jest, i niektóre naprawdę mnie bawią! Nie mogę przy okazji nie wspomnieć o Habanero, który jest moim absolutnym ulubieńcem :) Generalnie rzecz biorąc, ta książka jest jak łyk wódki z polskich ziemniaków - trochę boli, ale dobra.
Sylwia
02.05.2022
Niepozorna książka z intrygująca okładką. A co w środku? Zacofana wieś na mazowszu i hermetyczna społeczność. Czas biegnie powoli i w teorii dość spokojnie. Każdy zna swoje miejsce i wie co ma robić.. dopóki ze stolicy nie przyjeżdża Zołzanna. Kobieta pragnie za wszelką cenę wprowadzić polityczny ład na zupełnie innych zasadach.Reprezentuje Jedyną Słuszną Partię planując zaaplikować we wsi Socjalistyczny Program Rozdawniczy Eldorado,który działa już w całej Polsce! Pojawia się w odpowiednim czasie, gdyz już wkrótce w Knurowcu odbywają się wybory samorządowe.Co ciekawe, dotychczasowy sołtys od wielu lat nie ma tutaj żadnej konkurencji. Zołzanna zawzięcie wkupia się w łaski mieszkańców wsi i postanawia kandydować na sołtysową...Nie wie jednak w co się wpakowała i jak bardzo źle zrobiła,że się tu znalazła... Zachęcam serdecznie do przeczytania tej wspaniałej satyry społeczno - politycznej. Dawno tak się nie uśmiałam czytając książkę. Ogółem dość lekka,momentami jednak przypominała bardzo dobitnie sytuację obecną w kraju 😂 a co za tym idzie lekki ból przypominający w jakich realiach żyjemy.
adam.kopacki
01.12.2021
Do Knurowca, wsi odciętej od świata, przyjeżdża Zołzanna Kłamczyńska i postanawia wystartować w wyborach samorządowych. Jej przeciwnikiem jest Andrzej Potyraj, sołtys, który od lat dowodzi małą miejscowością. Powieść pełna jest nawiązań do polskiej, ale i nie tylko, areny politycznej. Ktokolwiek, kto lubi tematy związane z lewicą, prawicą i wszystkim, co pośrodku, na pewno odnajdzie wiele smaczków w codziennych zmaganiach mieszkańców Knurowca, a także reszty Polski, o której z wypiekami na policzkach opowiada Zołzanna. Książkę czyta się szybko, na jej kartach pojawiają się takie postacie jak żona sołtysa, wielebny, samozwańczy strażnik wsi i inni. Każdy ma swoją historię i charakter. W międzyczasie organizowany jest Dzień Knurowca, podczas którego odbywa się m.in. emocjonujący mecz. Akcja zagęszcza się i w trakcie wyborów dochodzi do kilku niespodziewanych zwrotów akcji, które pozostawiają czytelnika w osłupieniu. Warto samemu sprawdzić, czy świat opisany w Knurowcu jest wymysłem literackim, czy może przypomina ten, w którym obecnie żyjemy.
Anonim
06.11.2021
Wspaniała satyryczna uczta z chleba i soli, zakrapiana polską wódką i zagryzana korniszonem. "Knurowiec" jest dla mnie współczesną, bardziej przystępną i przyjemniejszą "Ferdydurką", szybko o nim na pewno nie zapomnę. Trzeba dużego talentu, żeby przemycić smaczki z internetowych past i memów do literatury w taki sposób, by czytelnik nie poczuł cringe'u, a ta książka to podręcznikowy przykład na to, że się da, jeszcze jak! Karykatura sytuacji politycznej, w której obrywa się po równo każdej skrajności to coś, na co liczyłam i się nie zawiodłam. Absurdalny humor, niezliczone nawiązania, żonglowanie narracją, odwaga autora przy poruszaniu drażliwych obecnie tematów - nie brakuje tu niczego, co powinno się znaleźć w satyrze politycznej. Martwi mnie tylko fakt, że był to śmiech przez łzy, bo absurd absurdem, ale gdzieś z tyłu głowy miałam ciągle świadomość, że fikcji literackiej niepokojąco mało w tym naszym pięknym "Knurowcu"...
Monika
14.08.2021
W Knurowcu mają się odbyć wybory samorządowe i Dni Knurowca, czyli niesłychanie ważne święto dla mieszkańców tej wsi. Wszystkim wydaje się, że nic nie może zaskoczyć i Andrzej Potyraj po raz kolejny zostanie sołtysem. Jednak po 30 latach będzie miał okazję powalczyć o stanowisko z pewną siebie, piękną, blondwłosą Zołzanną Kłamczyńską przybyłą z Warszawy. Nowa kandydatka na sołtyskę przedstawia mieszkańcom Knurowca "Socjalistyczny Program Rozdawnictwa Eldorado". Czy przekona swoimi absurdalnymi postulatami miejscowych? Autor w umiejętny sposób poruszył kwestie polityczne kraju. W pierwszych odruchu wydaje się to zabawne, jednak po chwili zastanowienia dociera do nas, że jest to nasza rzeczywistość...
Anonim
16.09.2021
Groteska. Polityczna utopia? Sarkazm i ironia przez łzy? Nic tu nie jest czarno-białe. Rzeczywistość podkręcona do orwelowskiego absurdu, a finał godny Witkacego. To nie tylko krytyka obecnie rządzących, choć przekaz jest jednoznaczny, trochę irytująco naiwny w pewnych momentach, dostaje się też innym. Ot, politycy nie zauważają, jak sami wpisują się w groteskę. Sami piszą skecze. Wyłapywanie pewnych sytuacji, gdy autor mruga do nas okiem, stanowi niezłą rozrywkę. Dla mnie trochę zbyt oczywista, trochę za mocno "kawę na ławę", ale warto podrzucić "Knurowieca" niektórym znajomym - w ramach terapii. :) Knurowiec - wizja, która niepokoi

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie