Początek informacji o produkcie

Juniper Hill. Grzechy Edenów. Tom 2

32,99 zł

54,90 zł - cena sugerowana przez wydawcę

Taniej w apce
Przejdź do appki Empik i kup ten produkt taniej z kodem "APP1"
Sprawdź
Sprzedaje firma Empik
Jak sortujemy?
Darmowa dostawa z PremiumSalony od 0 zł, punkty i kurier od 49,00 zł
Dołącz do Premium
Dostawa za darmo do salonu
Dostawa i płatność
Przewidywany czas wysyłki1 dzień roboczy
Szczegóły
Dostępny w salonie
Odbierz za 2 godziny
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (11)
Pokaż
Taniej od 28,09 zł
Dostępna 1 opcja od 28,09 zł
Outlet

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2026-09-23
Autor:
Perry Devney

Powiązane z produktem hasła

macierzyństwonowy począteksamotny ojciecucieczka na wieś

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.

Opis produktu

Memphis Ward przybywa do Quincy w stanie Montana w piątym najgorszym dniu swojego życia. Potrzebuje prysznica. Potrzebuje czegoś do jedzenia. Potrzebuje odrobiny spokoju i równowagi. Bo przeprowadzka na drugi koniec kraju z nowo narodzonym dzieckiem to zdecydowanie najbardziej szalona rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiła.
Ale jeśli pozostawienie przeszłości za sobą wymaga pokonania tysiąca mil i rozpoczęcia wszystkiego od nowa, Memphis jest gotowa to zrobić dla lepszej przyszłości swojego syna. Nawet jeśli oznacza to pożegnanie z wygodami dawnego życia. Nawet jeśli musi podjąć pracę pokojówki w hotelu The Eloise Inn i zamieszkać nad garażem zupełnie obcego mężczyzny.
Jej tymczasowy gospodarz, Knox Eden, jest jak piękny, grzeszny sen. Surowy, męski i pociągający – wydaje się wszystkim tym, czego Memphis nigdy nie miała i mieć nie będzie.
Bo po najgorszym dniu swojego życia nauczyła się, że dobre życie wymaga porzucenia marzeń. A mężczyzna taki jak Knox Eden może pozostać jedynie marzeniem.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1754156355
Tytuł:
Juniper Hill. Grzechy Edenów. Tom 2
Seria:
Autor:
Tłumaczenie:
Brodzik Agnieszka
Wydawnictwo:
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie

Sortuj

Oliwia
Zweryfikowany zakup
30.09.2026
Tę historię czytało się niesamowicie płynnie i szybko. Byłam pod wielkim wrażeniem tego, jak przyjemna się okazała. Knox Eden to totalna zielona flaga! Choć początkowo może wydawać się trochę gburowaty, to naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu. Ten mężczyzna ma serce na dłoni, a swoją troskę i miłość wyraża za pomocą gotowania. Uwielbia karmić ludzi, a w kuchni czuje się jak ryba w wodzie – miło było obserwować, jak dużo przyjemności sprawia mu jego praca. Memphis zmieniła swoje życie o 180 stopni, a wszystko to dla najważniejszego chłopca w jej życiu – jej syna. Porzuciła bogactwa na rzecz ciężkiej pracy i skromnego życia. Nie szukała miłości, szukała stabilizacji i lepszej przyszłości dla swojego dziecka. Podziwiałam ją za to, jak wiele potrafiła poświęcić, jak dużo potrafiła znieść i jak silna się okazała. Relacja głównych bohaterów rozwijała się w ekspresowym tempie. Zazwyczaj tego nie lubię, lecz tutaj naprawdę dużo to dało. Mogłam obserwować ich jako „drużynę” przez dłuższy czas. Oboje stawiali czoła swoim problemom oraz przeszłości – nie w pojedynkę, ale razem. Autorka podkreśliła w książce rolę drugiej połówki oraz rodziny w życiu człowieka. Pokazała siłę, jaką miłość dała Knoxowi oraz Memphis, ale również to, jak wspaniali są Edenowie, jak wielkim wsparciem są dla siebie i jak szybko są gotowi pokochać innych. Ta rodzina jest gotowa wskoczyć za sobą w ogień. Przyjęli Memphis oraz jej małego chłopca do swojego grona bez pytań i bez oceniania – otoczyli ich opieką. Tak samo postąpił Knox postąpił – pokochał syna dziewczyny jak swojego, nie zwracając uwagi na więzy krwi. Ta historia nie jest spektakularnym i skomplikowanym romansem. Jest prosta, lecz wartościowa. Spędziłam z nią cudowny czas, a podczas czytania uśmiech bardzo rzadko schodził mi z twarzy. To była druga część serii, która jest równie dobra jak pierwsza. Nie mogę się doczekać, co autorka przygotowała dla nas w kolejnych powieściach o rodzinie Edenów. Z całego serca polecam! ❤️
zaczytana_catrin
Zweryfikowany zakup
06.10.2026
Co najbardziej zachęca mnie do przeczytania książki? Zdecydowanie motyw samotnego rodzica. Dlatego gdy tylko dowiedziałam się, że ta historia go zawiera, wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać, choć nie jestem jakąś wielką fanką pierwszego tomu. Memphis Ward ucieka z malutkim synkiem z Nowego Jorku do Quincy, chcąc rozpocząć nowe życie z dala od toksycznej rodziny. W Quincy zamieszkuje w mieszkaniu nad garażem należącym do Knoxa Edena, szefa kuchni. Knox nie jest zachwycony obecnością nowej lokatorki. Choć Memphis od razu wpada mu w oko, jej synek stanowi dla niego problem, ponieważ przywołuje przykre wspomnienia z przeszłości. Ale pragnień i uczuć nie da się tak łatwo powstrzymać, dlatego Memphis i Knox szybko się do siebie zbliżają. Tyle że przeszłość nie zamierza odpuścić i podąża za Memphis aż do Montany. A sam Knox? Uwielbiam! Facet, który potrafi gotować, dostaje ode mnie na starcie dodatkowe sto punktów do atrakcyjności. A Knox zdecydowanie wie, co zrobić z kuchennymi narzędziami. Najbardziej rozczuliło mnie jednak to, jak Knox odnalazł się w roli ojca. Memphis i Knox odnaleźli siebie, a on pokochał Drake’a jak własnego syna i od samego początku tak go traktował. Bonusowy rozdział, w którym razem gotowali, totalnie skradł moje serce. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to tempo rozwoju akcji. Dla mnie wszystko działo się trochę zbyt szybko, ale wygląda na to, że książki z tej serii właśnie takie są. I wiecie co? Jestem w stanie to zaakceptować. Życie jest za krótkie, żeby zwlekać z czymkolwiek, jeśli masz pewność, że znalazłaś osobę, z którą chcesz spędzić całe życie. Czy czekam na kolejny tom? BARDZO. Będzie tam motyw drugiej szansy, więc potrzebuję tej historii najlepiej na już! ❤️
Maja
Zweryfikowany zakup
17.10.2026
Ja naprawdę uwielbiam tę serię! Pierwszy tom totalnie mnie rozkochał, a drugi wcale nie zamierzał być gorszy. Tym razem poznajemy Memphis, która z nowo narodzonym synkiem przeprowadza się do Montany, próbując zostawić przeszłość za sobą i zbudować im lepsze życie. Na jej drodze staje Knox, który na pierwszy rzut oka wydaje się typowym gburem, ale uwierzcie mi… pod tą fasadą kryje się absolutnie cudowny człowiek! Motyw samotnej mamy to coś, co naprawdę uwielbiam w romansach, dlatego już na starcie miałam przeczucie, że ta historia mi się spodoba. Memphis bardzo polubiłam za jej siłę i determinację, bo mimo trudności stara się zapewnić synkowi jak najlepszą przyszłość. A Knox? NO PRZEPADŁAM! 🫠 To ten typ bohatera, który nie musi dużo mówić, żeby pokazać, jak bardzo mu zależy. Jego troskliwość i sposób, w jaki traktuje Memphis oraz Drake'a, skradły mi serce. Tempo akcji jest dość szybkie, ale tutaj zupełnie mi to nie przeszkadzało. Wszystko fajnie się rozwijało, a ja z przyjemnością śledziłam relację tej dwójki. Do tego mamy motyw kulinariów, który uwielbiam, więc czytanie o jedzeniu i całym tym klimacie było dla mnie dodatkowym plusem. 😂🍰 Podsumowując to kolejny tom, który tylko utwierdził mnie w tym, że ta seria jest naprawdę warta uwagi! 💗 Ciepły romans który ma mnóstwo momentów, przy których serce robi się miękkie. Knox oficjalnie trafia do grona moich książkowych mężów, a ja już chcę więcej Edenów! 4,5 ★
Katarzyna
02.10.2026
Powracamy do Edenów. Tym razem możemy poznać historię Knoxa, trochę gburowatego, ale piekielnie utalentowanego szefa kuchni. To typ mężczyzny, który raczej nie lubi zmian, ceni sobie spokój i ciszę. Jednak teraz ma się to zmienić, wszystko za sprawą Memphis, samotnej mamy, która zostaje jego sąsiadką i lokatorką. Dodatkowo widok synka Memphis, Drake’a, odblokował u Knoxa bardzo głęboko zakopane, bolesne wspomnienia. Zakończenie poprzedniego tomu tylko wzbudziło mój apetyt na tę serię. Motyw samotnego rodzica przyciągnął moją uwagę, a gdy dostajemy do tego mruka, który potrafi gotować? Przecież to brzmi świetnie! Memphis od początku jest zagadką. Nikomu nie mówi o sobie zbyt wiele. Syn jest jej. Tylko jej. To on jest dla niej siłą, chce mu zapewnić wszystko, co najlepsze. Jest cudowną mamą. Do tej pory jej życie było prawie idealne, ociekało luksusem, ale pewne wydarzenia sprawiają, że ucieka do małego miasteczka, by pracować jako pokojówka w hotelu Edenów. To jest zastanawiające... Co musiało się stać, by posunęła się do tak drastycznej zmiany? I jeszcze te liczne telefony, które stara się ignorować... Odpowiedź okazała się zaskakująca. Knox na początku strasznie się dąsał, że musi gościć u siebie Memphis i Drake’a (nie miał nic do gadania, został postawiony przed faktem dokonanym ). Miałam pewne podejrzenia, jeśli chodziło o przeszłość Knoxa (oczywiście nie zgadłam). Lata temu jego serce zostało złamane, nieodwracalnie coś utracił. Tak bardzo mu współczułam. Tamto wydarzenie na zawsze go zmieniło. Oboje starali się siebie unikać, ale to dość trudne, gdy razem się pracuje i mieszka tuż obok. Kocham ten moment, gdy Knox w końcu przestaje opierać się temu, co czuje. Powoli wkracza w rutynę sąsiadów, pomaga w opiece nad Drake’iem, dba o ich bezpieczeństwo i o to, czy Memphis nie pomija posiłków. Nie naciskał na nią, czekał, aż będzie gotowa, by powiedzieć coś więcej o sobie. Każde jego zachowanie było tak rozczulające. Po prostu uwielbiam. Oboje z lekkimi obawami postanawiają dać szansę temu, co się między nimi rodzi. Chyba nie byli świadomi, jak bardzo siebie potrzebowali, a wspólne spędzanie czasu stało się dla nich uzależniające. Oprócz głównej pary możemy przekonać się, co słychać u innych Edenów. A dzieje się sporo. Jesteśmy świadkami szczęśliwych momentów oraz istnej burzy. Najbardziej lubię ich spotkania, pełne głośnych rozmów i świetnego jedzenia, gdzie widać, jak bardzo są zżyci. A to, jak bez zbędnych pytań przyjmują Memphis i Drake’a do rodziny, jest cudowne. Jedno z nich zapadło mi szczególnie w pamięć, to moment, w którym Knoxowi tak naturalnie przychodzi mówienie o Drake’u jak o własnym synu. Rozpływam się! Ale nie było tak słodko cały czas. Niestety przeszłość Memphis w końcu o sobie przypomniała. Było niebezpiecznie. Niespodziewałam się takiego obrotu sprawy, chociaż pewne osoby od początku wydawały mi się podejrzane. Knox stanął na wysokości zadania i pokazał, że zrobi wszystko dla swojej nowej rodziny. Okazuje się, że czasem całkowicie przypadkiem, oprócz bezpiecznego miejsca, można odnaleźć szczęście i stać się dla kogoś lekarstwem na bolesne rany. A miłość? Ona nigdy nie pyta o zdanie i pakuje się do życia w najmniej oczekiwanym momencie. Co teraz? Wyczekuję informacji o trzecim tomie, bo pani doktor okazuje się równie ciekawą postacią. Stare uczucie odżyje? Muszę się dowiedzieć! Polecam. K. >współpraca <
leavelawforbooks
09.10.2026
„Jesteś…spełnieniem moich marzeń. /…/ A przecież dawno z nich zrezygnowałem”. [współpraca reklamowa z @czwartastrona ] Nowy początek i setki wylanych łez. Montana miała być szansą, ucieczką, a jego dom jej schronieniem. Jej i jej synka… Niebezpieczny dla serca. Czy on w ogóle jej tam chciał? Ona po cichu pragnęła jego ramion i bliskości . Przeszłość jednak nie dawała o sobie zapomnieć… Czy Knox zostanie jej bezpieczną przystanią? „Był pewny jak wschód słońca. I równie piękny jak zachody w Montanie”. Cudownie było wrócić do Quincy i rodziny Edenów. Ta seria daje mi ukojenie. Oddech i niesamowity komfort. Przepiękną miłość… To wszystko zawsze daje mi Devney Perry. Potrafi też ten oddech na chwilę mi odebrać i kilka razy zrobiła to w „Juniper Hill”. Myśli głównej bohaterki sprawiały, że bolało mnie serce. Ta bezsilność i wielka miłość… Chciałam płakać razem z nią, a potem czekałam na uśmiech. Pragnęłam jej szczęścia. Zasługiwała na nie tak bardzo… Wtedy pojawiła się miłość i życie znów nabrało barw. To uczucie ma niesamowitą siłę. Potrafi leczyć rany, zmienić człowieka i dać mu uśmiech, który tak długo był tłumiony przez łzy. Nawet jeśli wydaje nam się, że na nią nie zasługujemy, że to nie jest odpowiedni moment, ona zaskakuje pokazując jak bardzo się mylimy. Pięknie się czytało o takiej miłości. Od dawna wiem, że pióro Devney ma w sobie magię, a jednak zawsze mnie zaskakuje. Wiem też, że muszę być czujna, bo gdy jest zbyt pięknie po chwili pojawia się dreszcz i strach. Tak też było tym razem. Serce biło mi szybciej, gardło miałam ściśnięte, ale nie mogłam przestać czytać. Coś niesamowitego. Uwielbiam te wszystkie emocje i uśmiech na sam koniec. Memphis Cudowna samotna mama, która wiele zaryzykowała dla przyszłości swojego synka. Pragnęła jego szczęścia. Chciała wychować go na naprawdę dobrego człowieka, troszczącego się o innych. Setki nieodebranych połączeń… Przeszłość ją goniła, a jej brakło już sił. Devney przedstawiła samotne macierzyństwo takie, jakim jest. Nie jest kolorowo, a piekielnie ciężko. Miłość jest ogromna, ale zmęczenie i poczucie bezsilności też. Cieszę się, że to właśnie taki obraz się tu pojawił. Historia dzięki temu jeszcze bardziej we mnie uderzyła i miała takie surowe piękno. On mógł być jej ratunkiem, ale czy pozwoli sobie na ten ratunek? „-Obiecujesz? -Przysięgam”. Knox Zamknięty, gburowaty, ale mający też tę delikatną stronę. Niesamowicie rozczulała mnie jego relacja z synkiem Memphis. To jak się starał, kochał, jak bardzo się troszczył. Towarzyszyła temu pewna historia, a ja po raz kolejny poczułam w sercu ukucie. Oboje mieli swoje sekrety i bolesną przeszłość, blizny na sercu i duszy. Takie prawdziwe. Takie piękne. Wszystkie potrawy, które przygotowywał sprawiały, że sama byłam głodna. Bardzo podobał mi się też wątek prowadzenia hotelu i restauracji. Cudownie klimatyczne… Kiedy już myślałam, że to będzie tylko historia o pięknej miłości pojawiło się zagrożenie. Uwielbiam takie połączenia i chyba właśnie przez to tak bardzo przepadłam. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu. Znów pragnę wrócić do Quincy, do rodziny, która skradła moje serce. Polecam!
Krystyna
04.10.2026
꧁ ⓇⒺⒸⒺⓃⓏⒿⒶ ᴛʏᴛᴜᴌ: ᴊᴜɴɪᴘᴇʀ ʜɪʟʟ ᴀᴜᴛᴏʀ: ᴅᴇᴠɴᴇʏ ᴘᴇʀʀʏ ᴡʏᴅᴀᴡɴɪᴄᴛᴡᴏ: ᴄᴢᴡᴀʀᴛᴀ ꜱᴛʀᴏɴᴀ ᴏᴄᴇɴᴀ: ✯✯✯✯,5 [wspolpraca reklamowa] W piątym najgorszym dniu swojego życia Memphis przybywa do Montany, gdzie ma zacząć pracę jako pokojówka. 
Już od samego początku okazuje się, że nie będzie to prosty nowy początek - ma zamieszkać w wolnej przestrzeni u Knoxa Edena, totalnego gbura, który jest bratem Eloise - kobiety, która okazała jej dużo życzliwości i dała pracę. A on… nie jest z tego zadowolony, zwłaszcza gdy dowiaduje się, że Memphis jest samotną matką, a już niedługo jej mały synek nie da mu zmrużyć nocą oczu. Powrót do Quincy i rodziny Edenów był niczym schowanie się pod kocykiem z kubkiem gorącej czekolady (oczywiście z piankami!!!). Historia Memphis i Knoxa ogrzała moje serce w zimny wieczór - bo to idealna książka na jeden z nich. Mamy tutaj wątek samotnej matki i found family - które w połączeniu ze świetnym stylem pisania Devney Perry - sprawiają, że zatapiamy się w klimacie Montany bezpowrotnie. Tak jak pierwszy tom tej serii to była po prostu dobra rozrywka, tak ten był przecudowny i bawiłam się na nim fenomenalnie. Muszę przyznać, że… mam słabość do wątku samotnej matki/ojca, zwłaszcza jeśli nie idealizuje on takiej sytuacji życiowej. Autorka zrobiła w tej książce kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o przedstawienie Memphis jako matki samotnie wychowującej swojego syna - wszelkie obawy związane z zostawianiem dziecka w żłobku, zazdrość, nieprzespane noce, poczucie bycia niewystarczalną i złą matką… i wiele innych sytuacji, które sprawiały, że chciałam przytulić główną bohaterkę i złapać ją za rękę, aby poczuła, że nie jest sama. Właśnie taką osobą stał się dla niej Knox Eden, który pomimo początkowej niechęci… przekonał się do kobiety i stał się jej oparciem.
Moim ulubionym momentem było, kiedy zobaczył jak jego brat usypia dziecko, więc stwierdził, że może Drake na jego rękach szybciej uśnie w nocy. Potem każdej kolejnej nocy, kiedy się budził, przychodził do Memphis i brał go na ręce, aż nie zasnął. Choć początkowo jego zachowanie było złośliwe, tak ma to swoje odzwierciedlenie w jego przeżyciach - bowiem jego przeszłość go nie oszczędzała, a on już kiedyś ,,miał” dziecko… Devney Perry w tym tomie cudownie poprowadziła relację między głównymi bohaterami, stopniowo otwierali się przed sobą i zbliżali do siebie. 
To nie jest książka przepełniona spicy scenami, ani samym pożądaniem - a spokojnym i powoli budzącym się uczuciem między głównymi bohaterami (tak powoli, na ile się da przy krótkiej książce). Kocham powracać do rodziny Edenów i nie mogę się doczekać kolejnego tomu z tej serii - mam nadzieję, że zachowamy ten progres i będziemy szli w kierunku coraz lepszych historii :) Wam polecam sięgnąć po tę serię - jeśli pierwszy tom nie podobał wam się tylko przez ilość spicy scen - gwarantuję, że ten pokochacie!
Aleksandra Buchwald
07.10.2026
Ta seria chodziła za mną już od bardzo dawna, a pierwszy tom dosłownie mnie w sobie rozkochał. Jednak to właśnie ten tom zaskoczył mnie najbardziej. Memphis przybywa do Quincy w piąty najgorszy dzień swojego życia. Jej potrzeby są naprawdę rozległe, ale najbardziej potrzebuje świętego spokoju i odrobiny równowagi. Przeprowadzka na drugi koniec kraju z nowo narodzonym dzieckiem to zdecydowanie najbardziej szalona rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiła. Pragnie zacząć wszystko od nowa i robi to z myślą o lepszym życiu dla swojego dziecka. Nawet jeśli oznacza to pożegnanie się z wygodami życia, podjęcie pracy jako pokojówka oraz zamieszkanie nad garażem pewnego nieznajomego. Jej tymczasowy gospodarz jest jak piękny, grzeszny sen. Surowy, męski i pociągający. Dokładnie taki, jakiego Memphis nigdy nie powinna chcieć. Ta książka rozpoczyna się naprawdę z wysokiego C. Nasza bohaterka po najgorszych dniach swojego życia podejmuje pracę jako pokojówka, próbując uciec od dotychczasowego życia i rozpocząć wszystko od nowa. Z początku błądzimy po fabule bez większych konkretów, jednak gdy kolejne fakty zaczynają wychodzić na jaw, powstaje naprawdę złożona historia. Memphis nie miała łatwego życia, a wszystkie decyzje, które podejmuje, wynikają przede wszystkim z troski o dobro jej nowo narodzonego dziecka. Pragnie zacząć od nowa, ale tym razem na własnych warunkach. W nowym miejscu poznaje Knoxa, a ich początki zdecydowanie nie są idealne. Dziecko skutecznie uniemożliwia mu sen, jednak bardzo szybko okazuje się, że Knox jest ogromnym wsparciem w opiece nad synkiem Memphis. Relacja między bohaterami nie rozwija się ani zbyt szybko, ani zbyt wolno. Uważam, że tempo jej budowania jest idealnie wyważone. Od początku czuć między nimi ogromne przyciąganie, które z każdą kolejną stroną tylko rośnie. A kiedy w końcu dochodzi do kulminacji, robi się naprawdę gorąco. Knox, mimo że nie jest ojcem dziecka, idealnie odnajduje się w tej sytuacji i okazuje się cudownym opiekunem. Bardzo dba o dobro malucha, co było dla mnie ogromnie rozczulające. Jednocześnie troszczy się o Memphis i traktuje ją jak prawdziwą księżniczkę. Bohaterowie świetnie radzą sobie z małymi i większymi kryzysami, działając jako drużyna. To właśnie ich współpraca i wzajemne wsparcie sprawiają, że ich relacja jest tak przyjemna w odbiorze. Sam styl autorki jest ogromnie angażujący, głównie dlatego, że nie podaje nam wszystkiego od razu na tacy. Stopniowo odkrywa kolejne fakty, dzięki czemu nasze zaciekawienie cały czas rośnie. Samo zakończenie było genialne, a ja czułam ogromny niedosyt. Chciałabym poznać jeszcze więcej losów tych bohaterów! Uwielbiam tę serię i nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Autorka naprawdę potrafi budować świetną i angażującą fabułę! Gorąco polecam!
zaczytarium
26.09.2026
To książka, którą przeczytałam w jeden dzień, choć zupełnie tego nie planowałam. Jest to już drugi tom serii „The Edens” i szczerze? Dla mnie ten tom był jeszcze lepszy niż „Indigo Ridge” (choć tamten również mi się podobał). Wiem, że część czytelników narzekała na słaby wątek kryminalny w pierwszym tomie, ale po przeczytaniu „Juniper Hill” ta seria nabrała dla mnie zupełnie innego znaczenia. Tutaj wątek kryminalny wcale nie powinien być na pierwszym miejscu - jest jedynie dodatkiem do historii. Dlatego jeśli zdecydujecie się kontynuować tę serię, nie spodziewajcie się, że kolejne tomy będą mocno skupione na kryminale. W „Juniper Hill” naszym bohaterem jest Knox Eden, brat Griffina z poprzedniego tomu. Knox to typowy grumpy - przystojny, zamknięty w sobie i do tego jest kucharzem. Tak się składa, że do pracy w rodzinnym hotelu jego siostra zatrudnia Memphis Ward. Młoda kobieta ma zamieszkać na poddaszu domu Knoxa razem ze swoim dwumiesięcznym synkiem. Knox nie jest zachwycony takim obrotem spraw. Dziecko hałasuje, a Memphis jest na skraju załamania i kompletnie nie radzi sobie ze swoją sytuacją. Ma ku temu swoje powody - skrywa prawdę o ojcu dziecka, a do tego uciekła od apodyktycznej rodziny i próbuje zacząć życie od nowa. W pewnym momencie Knox, mając już dość nocnego płaczu, idzie pomóc Memphis uspokoić dziecko. I tak zaczyna się jego regularna pomoc przy opiece nad małym Drake'em. Tak naprawdę oni zaczynają pomagać sobie nawzajem i właśnie w ten sposób rozwija się ich relacja. I to, jak zwykle, jest mój ulubiony moment każdego romansu. ❤️ Z czasem bohaterowie zaczynają się zmieniać, ich znajomość rozkwita, a między nimi tworzy się prawdziwa więź. Lubię obserwować właśnie ten etap i powoli zaczyna być widać, że ta dwójka staje się dla siebie ważna. Muszę się też przyznać, że czasami podczas czytania zaskakuję samą siebie. Trochę obawiałam się tutaj motywu samotnej matki (samotny ojciec to również nie do końca moje klimaty), a jednak w jakiś sposób ta historia mnie przekonała. Generalnie jest to fajna, lekka książka w jesienno-zimowym klimacie, która idealnie nadaje się do przytulnego czytania wieczorem. Od takich książek nigdy nie wymagam zbyt wiele, bo mają mi przede wszystkim sprawiać przyjemność. Nie muszą angażować mnie w zawiłe historie, w których trudno się połapać, co właściwie się dzieje. „Juniper Hill” jest po prostu wciągająca i rozgrzewa serce. ❤️ Właśnie taka była dla mnie ta książka. I nie ukrywam, że po historiach, które tak bardzo mi się podobają, zawsze odczuwam lekki niedosyt, że nie mogę od razu sięgnąć po kolejną część. @zaczytarium [ współpraca @czwartastrona ]
Kantorek90
16.10.2026
„Juniper Hill” to druga odsłona serii „Grzechy Edenów” autorstwa Devney Perry. To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że z każdą przeczytaną książką coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że należy ona do grona tych pisarek, po których twórczość sięgam w ciemno. Czy i tym razem udało jej się skraść moje serce? Już spieszę z wyjaśnieniem! Głównymi bohaterami tej historii są Memphis Ward i Knox Eden. Ona przyjechała do Quincy wraz ze swoim uroczym synkiem Drake’em, aby w tym urokliwym miasteczku rozpocząć kolejny rozdział swojego życia i podjąć pracę w hotelu The Eloise Inn. On natomiast jest jednym z synów właścicieli hotelu, kucharzem prowadzącym własną restaurację, a jednocześnie właścicielem loftu, w którym Memphis musiała zamieszkać po przyjeździe do miasteczka. Czy mimo że ich pierwsze spotkanie nie należało do najlepszych, ich relacja z czasem przerodzi się w coś więcej? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam Was do lektury! Czy ja już wspominałam, że uwielbiam twórczość autorki? Nawet jeśli jeszcze tego nie zrobiłam, właśnie teraz oznajmiam to wszem i wobec, bo „Juniper Hill” zrobiło na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Już lektura pierwszego tomu utwierdziła mnie w przekonaniu, że autorka ma ogromny potencjał do tworzenia świetnych opowieści, które łączą w sobie małomiasteczkowy klimat i rodzinne tajemnice z ogromem emocji oraz wątkiem kryminalnym. Ten ostatni może tym razem nie był dopracowany w stu procentach, ale nadal pozostał ciekawy i angażujący. W „Juniper Hill” Devney Perry znowu postawiła na gburowatego głównego bohatera, który, mimo że nie roztaczał wokół siebie zbyt przyjaznej aury, okazał się niezwykle cierpliwym, czułym i kochającym mężczyzną, gotowym przezwyciężyć własne słabości, by odnaleźć szczęście. Relacja, jaką zbudował nie tylko z Memphis, ale również z jej synkiem Drake’em, mocno chwyciła mnie za serce, dlatego nie mogłam podjąć innej decyzji, jak tylko umieścić Knoxa Edena na mojej liście książkowych mężów. Pewnie teraz będę musiała bić się o niego z innymi czytelniczkami, ale pamiętajcie dziewczyny, że mam łuk i nie zawaham się go użyć! A tak już całkiem na poważnie, dzięki „Juniper Hill” utwierdziłam się w przekonaniu, że seria „Grzechy Edenów” jest jednym z tych cykli, które idealnie wpisują się w mój czytelniczy gust. Dlatego z niecierpliwością będę wypatrywać premier kolejnych historii o pozostałych członkach tej rodziny.
Małgorzata
09.10.2026
„Nie ma pasji bez bałaganu. A nasza pasja była perfekcyjna.” Memphis - samotna pokojówka oraz Knox - uczciwy szef kuchni. Aby odzyskać równowagę i zapewnić swojemu synkowi Drake’owi bezpieczeństwo, Memphis ucieka i zaczyna pracę w hotelu najbardziej szanowanej rodziny w Quincy. Kobieta zamieszkuje nad garażem jednego z Edenów - Knoxa, który staje się jej największą pokusą. Może poznanie go bliżej okaże się jednak najlepszym dniem w jej życiu? Knox kocha ciszę, spokój, zawsze ceni sobie przestrzeń i lubi zamykać się w kuchni, by tworzyć arcydzieła. Początkowo obecność Memphis nie jest mu na rękę, ale ten wytatuowany gbur szybko zaczyna się interesować nową pracownicą hotelu, nawet jeśli oznacza ona kłopoty. Choć przez długi czas próbował jej unikać, a ona nie wchodzić mu w drogę, ciągnęło ich do siebie. Jednak każde z nich miało swoje demony. Knox wracając 5 lat temu do domu, był złamany, a jego poprzednia relacja odcisnęła na nim piętno. Jeśli chodzi o przeszłość Memphis, to jest ona jeszcze bardziej skomplikowana. Gdy kobieta wyjawiła Knoxowi prawdę, byłam zszokowana, jakie to wszystko jest pokręcone. Nie dziwie się, że Knox był zmieszany, ale zaraz okazał swoją wyrozumiałość i wsparcie. Przyznaję, że wolę teraźniejszą Memphis, a nie tę rozpuszczoną wersję z jej przeszłości. Nie dziwię się, że Memphis zakochała się w Knoxie. Ten mężczyzna codziennie tulił do snu jej syna, by ona mogła odpocząć. Był ambitny, karmił ją, sprawiał, że czuła się bezpiecznie i był jedyną osobą, której ufała. Knox za to odnalazł w jej chaosie radość i kolory, a obecność Drake’a dała mu to, co kilka lat temu utracił. Patrząc na to, jak planował przyszłość z Memphis, zdecydowanie był romantykiem. Ich relacja od początku była spokojna, autentyczna i obydwoje odpowiadali na swoje potrzeby. Nie ma nic seksowniejszego, niż facet, którego językiem miłości jest gotowanie. No, chyba że nazywasz się Knox Eden. Uwielbiam, jak zwracał uwagę na każdą reakcje Memphis i innych ludzi, gdy podawał im swoje posiłki. To była ciepła i przyjemna historia z pewnym twistem, w której Memphis zyskała rodzinę, która kocha ją bezwarunkowo, a Knox przyszłość, której od zawsze pragnął. Uwielbiam każdego z Edenów i nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Właśnie takiej książki w tym momencie potrzebowałam. Knox i Memphis byli swoimi kolejnymi najlepszymi dniami w ich życiu. współpraca reklamowa @czwartastrona ig: hidrancebookland
Klub Literatek
08.10.2026
Myślę sobie, że okładka „Juniper Hill” jest bardzo adekwatna, bo główny bohater jest najzieleńszą z zielonych flag. Ta książka odnalazła mnie w trudnym momencie i poprzyklejała mi plasterki na serce. [współpraca reklamowa z @czwartastrona] Knox swoim zachowaniem mógłby wyciągnąć z beznadziei. On oddaje siebie całym sercem, całym sobą. Kocham, tak ogromnie kocham taką postawę męskich postaci. Oddanie, lojalność, czułość, bycie opoką i wsparciem dla pewności siebie – przy czym Knox wie, że Memphis ją w sobie ma, a chce ją tylko podbudować, dopóki sama nie odnajdzie do niej drogi. Kiedy ona się rozpada, on jest obok, by pozbierać rozsypane kawałki i pokazać, że chaos też jest w porządku. A jego podejście do Drake'a… zwyczajnie mnie roztapiało. Każdemu życzę, by odnalazł w swoim życiu kogoś takiego jak Knox Eden. Granica, którą postawił między swoją bolesną przeszłością a przyszłością z Memphis i jej synkiem, wydawała mi się gwałtowna. Ale z drugiej strony, prowadziło do niej tyle rozmów i tak wiele wspólnie spędzonych chwil, że wszystko cudownie do siebie pasowało i absolutnie nie mogłabym mieć o to pretensji. Memphis jest bardzo ciekawą postacią. Kiedyś miała górę pieniędzy i odrzutowiec na zawołanie – można by pomyśleć, że wszystko. Wszystko, poza szczęśliwą rodziną. Uciekła od niej z rozpłakanym synkiem i niewielkim dobytkiem spakowanym do auta. Uciekła w poszukiwaniu spokoju i nowego początku dla siebie i Drake'a. To wymagało nie lada odwagi i siły. Później Memphis tylko udowadniała, że nadal jest odważna i silna, mimo jej wrażenia, że jest zupełnie inaczej. „Juniper Hill” to kolejna książka Devney Perry, która bardzo się autorce udała. Nieraz mnie wzruszyła, nieraz ścisnęła mi serce wzbudzanymi emocjami. Motyw found family świetnie w niej zagrał, a wątek kryminalny dodał jej intensywności. Nie trzymał może w napięciu przez całą fabułę, ale gdy już przyszło co do czego, to wprowadził solidną dawkę niepokoju. Tym sposobem drugi tom „Grzechów Edenów” utorował sobie drogę do bycia moim ulubionym z całej serii. Nie chciałabym wyprzedzać faktów, bo jeszcze parę tomów przed nami, ale… poprzeczka jest już zawieszona naprawdę wysoko. Polecam 💚
Anonim
08.10.2026
[ig: to.ostatnia.strona] Motyw samotnej mamy, należy do tych, których zawsze mi mało. Uwielbiam go i nie wyobrażacie sobie mojej radości, kiedy dowiedziałam się, że ten tom serii „Grzechy Edenów”, to właśnie jego będzie dotyczył. Memphis pojawia się w Quincy z nowo narodzonym dzieckiem. To nie był odpowiedzialny pomysł, jeśli chodzi o podróż samochodem przez cały kraj z niemowlakiem, jednak była to najlepsza opcja, z jakiej dziewczyna mogła skorzystać. Nowe miejsce. Nowa praca. Nowe życie. To ostatnie motywuje ją najbardziej do bycia silną. Dla siebie i przede wszystkim, dla swojego synka. Knox niechętnie zgadza się na przyjęcie pod swój dach kogokolwiek. Jednak nie może odmówić siostrze. Ten gburowaty szef kuchni, przede wszystkim uwielbia spokój. Spokój, który może zakłócić pewna piękna blondynka i jej uroczy syn. Ta książka pochłonęła mnie od pierwszych stron. To jedna z tych historii, przy których siadacie i nie wiecie, kiedy minęło kilka godzin, a wy przewracacie ostatnią kartkę. A do tego wszystkiego dużo tu emocji. Bo historia Memphis bardzo mocno mnie poruszyła. Młoda kobieta zostaje całkowicie sama, w obcym miejscu, starając się zbudować nowe, lepsze życie dla swojego dziecka. Jest w tym wiele nadzieji, ale tez mnóstwo bólu, zmęczenia i wątpliwości. Brak wiary w siebie, jako matkę. Memphis mierzy się ze wszystkim z czym musi stanąć twarzą w twarz, każda mama, jednak ona robi to w pojedynkę. Knox początkowo chce się trzymać jak najdalej. Tyle, że jego nowa sąsiadka budzi w nim wiele emocji. I choć nie powinien, bo sam ma za sobą trudną historię, z każdą rozmową zmniejsza dystans pomiędzy sobą, a dziewczyną. Choć początkowo można wziąć go za ogromnego gbura, w rzeczywistości Knox to człowiek o złotym sercu. Jego troska, oddanie, miłość, mnie kupiły. Cała rodzina Edenów jest w tej historii cudowna. Lubię czytać o tym, jakim są dla siebie wsparciem. To ludzie, dla których liczy się przede wszystkim miłość, a nowe osoby przyjmują z otwartymi ramionami (no może poza Knoxem, on potrzebuje czasu żeby się do kogoś przekonać). Już pierwszy tom tej serii był rewelacyjny, ale ten podobał mi się jeszcze bardziej!
Anonim
12.10.2026
S Ł O Ń C E Memphis Ward przybywa do Quincy w piątym najgorszym dniu swojego życia. Potrzebuje prysznica, czegoś do jedzenia, odrobiny spokoju i rozwagi. Przeprowadzka na drugi koniec kraju z nowo narodzonym dzieckiem to zdecydowanie najbardziej szalona rzecz, którą zrobiła. Knox Eden, jest jak piękny, grzeszny sen. Surowy, męski i pociągający - wydaje się być wszystkim tym, czego Memphis nigdy nie miała i mieć nie będzie. Po najgorszym dniu swojego życia, nauczyła się, że piękne rzeczy wymagają porzucenia marzeń. Ale im dłużej ze sobą spędzają czasu, tym bardziej mury Knoxa się burzą, jednak czy znowu odnajdzie się w podobnej sytuacji z przeszłości? Knox, kucharz w rodzinnej restauracji, który stroni od zobowiązań i ma ku temu powód. W przeszłości już raz się zaangażował i bardzo sparzył. Jednak mężczyzna nie jest oziębłym draniem, dba o rodzinę i osoby, na których mu zależy. Jest facetem, który nie chowa głowy w piasek, ale stawia czoła przeciwnościom losu. Memphis, samotna mama, która wybrała siebie i swojego syna. Mogła mieć wszystko podane na tacy, ale wolała zrezygnować z luksusów i pracować jako pokojówka, a wszystko po to, żeby mieć święty spokój. Uważam, że była bardzo dzielna, pomimo wielokrotnych załamań nerwowych. Tych dwoje razem? Kocham 😭 Knox przypomniał mi, za co kocham facetów w książkach z motywem single mom. Troszczył się nie tylko o Drake’a, ale też o Memphis. Na każdym kroku udowadniał, że nie jest już sama, a on traktuje ich bardzo poważnie. Ona z kolei zyskała rodzinę, w której nikt jej nie oceniał, a chciał dać wsparcie i miłość. Memphis nie była dla Knoxa tylko mamą, ale również kobietą, której pożądał. Podobał mi się wątek zrezygnowania z pieniędzy dla szacunku i spokoju. Macierzyństwo zostało tutaj przedstawione w sposób prawdziwy, gdzie pojawiają się wątpliwości i bezsilność - ale pokazano też, jak pomoc najbliższych może ułatwić życie. Spędziłam z nimi cudowny czas i bardzo polecam. PS Knox jest facetem, którego życzę każdej samotnej mamie 😮‍💨 [współpraca reklamowa @czwartastrona]
bernadeta
24.09.2026
Z rodziną Edenów mogliście się zapoznać już w "Indigo Ridge", wtedy wasze serca skradł Griffin Eden. Tym razem przywitajcie sie z Knoxem, jego bratem, tym bardziej humorzastym i gburowatym bratem... 💚, który przez żołądek trafi do Waszych serc. Tak, bo Knox nie tylko jest przystojny, pociągający i umięśniony jak grecki bóg... on także potrafi gotować 😁 co moim skromnym zdaniem jest bardzo hot 💚 Pracuje on w restauracji będącej częścią hotelu prowadzonego przez jego siostrę. W tym samym hotelu pracę zaczyna Memphis Ward, która w pośpiechu ucieka z Nowego Jorku, zostawiając całe swoje dotychczasowe życie. Memphis przybywa do Quincy ze swoim dwumiesięcznym synkiem Drake'm i stara się stworzyć dla niego dom. Jak to w małych miasteczkach bywa, opcje lokalowe są bardzo ograniczone, dlatego kobieta zmuszona jest wynająć loft od Knoxa...który z kolei został zmanipulowany przez siostrę, by wynająć swoją przestrzeń. Ah pokochałam tę dwójkę bohaterów od pierwszych stron 💚 Memphis jest zdeterminowana, by dać wszystko co najlepsze swojemu synowi. Mimo nieprzespanych nocy, wylanych ze zmęczenia łez, chwil zwątpienia, nie poddaje się i ciężko pracuje, by stworzyć dla siebie i Drake'a bezpieczne, pełne miłości miejsce. Gdy wszystko zaczyna ją przytłaczać, z pomocą nadchodzi Knox. To mój nowy książkowy crush 💚 To jak zaczyna pomagać i opiekować się Memphis i jej synem sprawiło, że się rozpłynęłam...Pokazuje jej, że jest silniejsza niż myśli i pomaga jej w walce z niepewnością i zwątpieniem w swoje możliwości. I mimo, że sam walczy z duchami przeszłości, zawsze stawia Memphis i Drake'a na pierwszym miejscu💚 Jak fla mnie Knox to chodzący "green flag" 💚 W książce mamy lekki wątek kryminalny, jednak zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się relacja dwojga ludzi, którzy pomimo trudnych przeżyć i strachu, postanawiają zaryzykować i zawalczyć o swoje szczęście. Kocham i polecam 💚 I z niecierpliowścią czekam na kolejną część z rodzeństwem Eden 💚
Wioletta
23.09.2026
„Nie ma pasji bez bałaganu. A nasza pasja była perfekcyjna.” 4.75⭐️ Główna bohaterka tej książki daje mi lekki vibe Rachel Green z „Przyjaciół” Bo obie pochodzą z bogatej rodziny, obie odcięły się od rodzinnych pieniędzy i obie chciały żyć na własny rachunek, tylko że miały inne motywowały, które je do tego popchnęły. Memphis została postawiona przez rodziców pod ścianą i razem ze swoim 2 miesięcznym synkiem pakuje cały swój dobytek do auta i wyjeżdża z Nowego Yorku do Quincy w Montanie, żeby zacząć pracę w hotelu należącym do rodziny Edenów i zamieszkać w lofcie pewnego „poranionego”, gburowatego kucharza, który również pracuje w tym hotelu (prowadzi tam restaurację). Czy ta dwójka obcych sobie ludzie, może stać się dla siebie oparciem i czy oboje mogą sobie pomóc zaleczyć rany z przeszłości i na nową nauczyć się zaufania? To była cudna historia, opowiadająca o dwójce ludzi pragnących miłości ale przez swoją przeszłości bojących się zaangażować, żeby nie mieć znów złamanego serca. Knox jest trochę grumpy dziadem ale Memphis razem ze swoim synkiem kawałek po kawałku rozkruszają jego skorupę. Natomiast Memphis jest lekko pogubiona, niepewna siebie kobietą, której Knox krok po kroku pokazuje jej jak jest silna. No i ta relacja Knoxa z synkiem Memphis. Jak on się nim czule opiekował 🥺🫠 Mamy też tutaj lekki wątek kryminalny (chociaż lekko przewidywalny) i świetnie napisaną rodzinę. Bo rodzina Edenów jest cudowna, wspierająca, dająca poczucie że jest się ważnym, bardzo chętnie zostałbym jej częścią 😃 Jak czytaliście 1 tom i wam się podobał to jest ogromna szaszka, że tu będzie tak samo, bo według mnie ten jest tak samo dobry, mimo że historia z zupełnie innymi motywami. Jedyny minusie dla mnie to ilość spicy scen🌶️ mogłoby być ich troszkę mniej ale to takie małe niuanse. Tak czy inaczej ja bardzo polecam i niecierpliwie wyczekuję na 3 tom. Ma być o siostrze MMC i ma mieć motyw drugiej szansy. [współpraca reklamowa] @czwartastrona
strefaliteracka
07.10.2026
Współpraca reklamowa z @czwartastrona Samotna mama i gburowaty sąsiad-kucharz? Poproszę. Nie mogłam się doczekać tego tomu i się nie zawiodłam! Mamy tu do czynienia z typową męską zrzędą 😂. I wiecie co? Ja uwielbiam ten typ, szczególnie, jeśli w dodatku jest samotnikiem. Knox nie chciał Memphis w pobliżu, co poniekąd miało związek z jego bolesną przeszłością. A jednak jej pomógł. I to wielokrotnie. Czułam, że kiedy tylko Knox zacznie nawiązywać więź z malutkim Drakiem, totalnie się rozpłynę. W pewnym momencie ten wytatuowany kucharz nie marzył już o ciszy i spokoju, a o pięknej sąsiadce i jej słodkim synku. To, jak się nimi zaopiekował, jak obdarzył ich czułością i bezpieczeństwem, chwytało za serce, tym bardziej biorąc pod uwagę sytuację Memphis. Ta silna, choć bardzo zmęczona, samotna mama zrezygnowała z wygodnego życia dla dobra swojego synka i mimo chwil słabości walczyła o ich przyszłość. Mam tylko jedno zastrzeżenie do tej historii, a chodzi o wątek związany z Jill - kobietą, która pozwoliła sobie na stanowczo zbyt wiele. Nie chcę spoilerować, ale kto czytał, ten wie, a kto ma tę historię dopiero przed sobą - uwierzcie mi, to babsko solidnie podniesie Wam ciśnienie 🙈. I o ile, jakby nie patrzeć, jej zachowanie czyniło fabułę ciekawszą, o tyle postawa Memphis to coś, co wywołało we mnie mieszane odczucia. Na jej miejscu podjęłabym znacznie bardziej stanowcze działania i to dużo wcześniej. Granice były przekraczane wielokrotnie, a Memphis w moim odczuciu pozostawała wobec tego zbyt bierna. I niestety, miało to swoje konsekwencje. Poza tym jednak bardzo dobrze spędziłam z tą książką czas. Cudownie było kolejny raz spotkać rodzinę Edenów i poczuć to rodzinne ciepło. Tempo rozwoju relacji bohaterów było dość szybkie, ale w przypadku takich historii to absolutnie nie jest wada, wierzcie mi. Czekam na kolejną część, bo autorka zdecydowanie wie, jak rozbudzić ciekawość 🤭.
ola.od.ksiazek
16.10.2026
📖 „Juniper Hill” – Devney Perry 💚 ✨ Są takie serie, do których wraca się z ogromną przyjemnością. I zdecydowanie jedną z nich są dla mnie „Grzechy Edenów”! 🏔️ Po przeczytaniu „Indigo Ridge”, które bardzo mi się podobało, nie mogłam doczekać się kolejnego spotkania z bohaterami i powrotu do klimatycznego miasteczka Quincy. Czy drugi tom sprostał moim oczekiwaniom? Zdecydowanie TAK! 💚 Tym razem poznajemy historię Memphis – młodej mamy, która próbuje rozpocząć życie na nowo, oraz Knoxa, mężczyzny, który początkowo wcale nie zamierza wpuszczać nikogo do swojego uporządkowanego świata. To, co najbardziej urzeka mnie w książkach Devney Perry, to sposób, w jaki autorka przedstawia budowanie relacji między głównymi bohaterami. Zarówno w pierwszym, jak i drugim tomie robi to niezwykle interesująco, szczerze i naturalnie. Nie ma tutaj miłości, która pojawia się znikąd. Są emocje, niepewność, wzajemne poznawanie się i stopniowe przełamywanie własnych barier. I właśnie za tę autentyczność tak bardzo polubiłam tę serię! ❤️ Oczywiście nie wszystko było idealne. Jeden z pobocznych wątków dotyczących przeszłości Memphis wydał mi się nieco naciągany i momentami mało przekonujący. Ale wiecie co? To naprawdę drobiazg, który w żaden sposób nie odebrał mi przyjemności z lektury. 📚 „Juniper Hill” pochłonęłam w zaledwie dwa dni! I to nie dlatego, że chciałam szybko skończyć, ale dlatego, że zwyczajnie nie miałam ochoty odkładać tej książki. Czytałam ją z ogromną przyjemnością, dając się porwać historii, bohaterom i atmosferze małego miasteczka. Devney Perry po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi pisać romanse, które nie tylko dostarczają emocji, ale też pozwalają naprawdę zżyć się z bohaterami. 💚 A teraz? Teraz pozostaje mi niecierpliwie wypatrywać trzeciego tomu „Grzechów Edenów”! Bo jeśli kolejne historie będą równie przyjemne, to ja zdecydowanie chcę więcej!
Anonim
25.09.2026
Może nie powinnam za dużo wymagać od romansów, ale tak jest, gdy jakiś romans nie wydaje mi się do końca dopracowany. Mógłby być prostą historią z typowym happy endem, co byłoby najlepszym rozwiązaniem, jednak wciska się do tego pewne epizody, które wydają się więcej niż niepotrzebne, co nie wpływa pozytywnie na fabułę. A także odbiór tej fabuły przez kogoś, kto liczy na dobry romans. Knox zdecydowanie ratował tę historię - mam słabość do dobrych facetów, którzy potrafią gotować i do tego opiekują się pewnym dwumiesięcznym chłopcem, traktując go jak swoje dziecko. Jednak tu też pojawił się coś, co mi nie zagrało. W Indigo Ridge Knox był po prostu dobrym bratem, wesołym facetem, tak go odebrałam, natomiast, gdy wkraczamy do Juniper Hill… spotykamy niezadowolonego gbura. Przynajmniej początkowo, bo coś sobie postanawiał, a jednak nie był dość konsekwentny w swoich działaniach. Memphis za to była zupełnie bez wyrazu - zbyt uległa, płochliwa, ciągle przepraszała. Tak Autorka budowała jej postać, żeby potem nam nagle pokazać, że jednak potrafi się postawić… co wcześniej w ogóle nie było sugerowane. Raczej zostało dostosowane nagle, do obecnej sytuacji, bo tak wydawało się wygodniej. Akcja szła strasznie szybko, bo książka jest krótka, ale to działało na niekorzyść. Niektóre rzeczy opisano po macoszemu, a niektóre wepchnięto w fabułę jako taki zapychacz. Spicy sceny brzmiały jak: nie chce mi się tego pisać, ale muszą być, więc już dobra, byle szybko. Ale to może jakaś maniera Autorki, ponieważ w Indigo Ridge też to wyglądało w ten sposób. Sama nie wiedziałam jak potraktować tę książkę, ale Knox to mój faworyt i dźwignął historię swoją osobowością i dobrem, jakie z niego płynęło. No i pojawiły się rozczulające momenty. Książkę czytało mi się przyjemnie i na pewno sięgnę po kolejne tomy 😊 [Współpraca reklamowa]
Natalia Fabisiak
06.10.2026
Główną bohaterką jest Memphis Ward, która chcąc zacząć życie na nowo przeprowadza się ze swoim dwumiesięcznym synkiem do Quincy w Montanie. Tam podejmuje pracę pokojówki w hotelu należącym do rodziny Edenów. Tam poznaje Knoxa Edena, kucharza, który jest jednocześnie jej tymczasowym gospodarzem, bo to właśnie w jego domku nad garażem Memphis będzie mieszkać. Historia o samotnej mamie, to zawsze coś po co chętnie sięgam, a "Juniper Hill" okazało się tym co w danym momencie potrzebowałam i tym czego się po niej spodziewałam. To jedna z tych książek, które otulają jak ciepły kocyk w chłodny wieczór. Jest pełna uroku, przyjemnej atmosfery i ma w sobie coś niezwykle kojącego, mimo że bohaterowie niosą na swoich barkach nieprzyjemne doświadczenia. Czytanie "Juniper Hill" było dla mnie ucieczką od codzienności, otoczyła mnie takim kokonem czystej przynajmności, z którego nie chciałam się wydostawać W "Indigo Ridge" nie wszystko przypadło mi do gustu, chociaż nie była to zła historia. Natomiast "Juniper Hill" wynagrodziło mi z nawiązką to czego zabrakło mi w poprzednim tomie. Klimat tej historii jest ciepły, spokojny i pełen tych drobnych momentów, które niespodziewanie potrafią wywołać uśmiech. Bohaterowie, zarówno Memphis jak i Knox są takimi bohaterami z którymi łatwo się zżyć, a całość tworzy wrażenie  małego, bezpiecznego świata, do którego chce się jak najszybciej wrócić. "Juniper Hill" to doskonała lektura na spokojny wieczór, z kocykiem i herbatą. To książka, która nie potrzebowała wielkich dramatów, żeby móc sprawić przyjemność, dając poczucie komfortu i zostawiając po sobie to wszechogarniającego ciepło. Jedyne czego się teraz obawiam, to tego że przez pryzmat tej historii będę oceniać kolejne tomy, oj nie będzie łatwo 🤭 Czytajcie "Juniper Hill", będziecie zadowoleni 😁💚
Świat na stronach
07.10.2026
4/5⭐️ Ale to była przyjemna historia🫠 Memphis razem ze swoim nowonarodzonym synkiem przyjeżdża do małego miasteczka w Montanie, uciekając od dotychczasowego życia w Nowym Jorku. Dziewczyna chce zacząć wszystko od nowa, ale szybko okazuje się, że znalezienie mieszkania nie będzie takie proste. Nie stać jej na wynajem, dlatego nowa pracodawczyni proponuje jej loft nad garażem należącym do jej brata. I tak Memphis trafia pod dach mężczyzny, który zdecydowanie nie planował dzielić swojej przestrzeni z młodą mamą i jej dzieckiem… Bardzo miło czytało mi się tę książkę💚 Styl autorki jest tak lekki, że kartki dosłownie same się przewracały. Do tego ten ciepły, rodzinny klimat i piękny motyw found family sprawiały, że całość miała w sobie coś naprawdę przytulnego i otulającego. Mamy też wątek kryminalny, który fajnie urozmaica historię i dodaje jej trochę pikanterii, ale nie było go za dużo. Nie miałam poczucia, że nagle czytam zupełnie inną książkę, tylko fajnie współgrało to z całą resztą. No i bardzo polubiłam bohaterów. Memphis na początku była mocno zagubiona i samotna, ale mimo wszystko robiła wszystko, żeby zapewnić swojemu synkowi bezpieczeństwo i szczęście. Podobało mi się, że autorka pokazała ją jako silną kobietę, która mimo przeciwności losu próbuje poukładać swoje życie na nowo. A Knox? Szef kuchni, który cały czas ją karmi. No czego chcieć więcej?😂 Do tego był opiekuńczy, cierpliwy i ani przez moment jej nie oceniał - no uwielbiam go! Zdecydowanie mamy tutaj insta-love, ale wiecie co? Kompletnie mi to nie przeszkadzało. Fajnie się o nich czytało i właśnie taki rodzaj relacji pasował mi do tej historii. To jedna z tych książek, które idealnie sprawdzą się na jeden albo dwa wieczory - lekka, ciepła i otulająca, z odrobiną kryminalnej zagadki. Polecam!💚✨ Współpraca
book_ish_witch
26.09.2026
Współpraca Była to dla mnie pierwsza książka autorki oraz pierwsza z motywem samotnej matki. Memphis przyjeżdża do Juniper Hill, próbując zostawić za sobą wszystko, co wydarzyło się w jej przeszłości. Chce po prostu zacząć od nowa i stworzyć dla swojego synka bezpieczny dom. Nowe miejsce, nowa praca, nowe życie. Zaczyna pracę jako pokojówka w hotelu, a dzięki swojej szefowej dostaje też mieszkanie… tuż obok jej przystojnego brata. Knox zdecydowanie nie jest zachwycony tym układem. Tym bardziej że Memphis i jej synek bardzo szybko zaczynają pojawiać się w jego codzienności. Szczególnie nocami kiedy małego męczy kilka przez co nie daje mu spać. A kiedy okazuje się, że będą również pracować w tym samym hotelu, którego właścicielem jest jego rodzina, trudno będzie im się od siebie odciąć. Oboje mają za sobą trudne doświadczenia, oboje próbują poukładać swoje życie, a jednocześnie każde z nich mierzy się z własnymi demonami. Memphis chce w końcu poczuć, że gdzieś naprawdę należy, a Knox… cóż, pod tą pozornie twardą skorupą kryje się zdecydowanie więcej, niż można początkowo przypuszczać. Podobała mi się atmosfera małego miasteczka, hotel, rodzinna bliskość i ten motyw budowania sobie życia od nowa. Było ciepło, romantycznie i momentami naprawdę wzruszająco. 🥹 Jedyne do czego mogłabym się odrobinę doczepić to, że relacja Memphis i Knoxa rozwijała się dla mnie trochę zbyt szybko. Chwilami chciałam, żeby autorka dała im więcej czasu na poznanie się i zbudowanie tego napięcia między nimi. Mimo tego „Juniper Hill” bardzo mi się podobało i zdecydowanie rozumiem, dlaczego Devney Perry ma tak wielu fanów. To jedna z tych historii, przy których dobrze jest na chwilę zamieszkać w małym miasteczku i obserwować, jak bohaterowie próbują poukładać swoje życie od nowa.
todomkimiejsce
30.09.2026
Memphis pragnie żyć w spokoju. Chce dać swojemu malutkiego synowi wszystko to, czego sama nie miała. Wychowana w złotej klatce, oderwana od przyziemnych trosk boleśnie przekonała się, że jej życie było iluzją. W momencie, gdy najbardziej potrzebowała wsparcia bliskich została sama. Memphis trafia do Juniper Hill. Ma zamiar godzić samodzielne macierzyństwo oraz pracę w roli pokojówki. Idzie jej różnie, stara się jak może, jej syn jednak nie śpi w nocy, a swoim płaczem budzi regularnie Knoxa Edena, szefa kuchni hotelu, w ktorym kobieta pracuje. Co więcej, jest też właściciela loftu, który aktualnie zajmuje Memphis. I tutaj zaczyna się najlepsza część całej książki, bo mały Drake zabawi się w swatkę, oczywiście nieświadomie, jak przystało na kilku miesięczne niemowlę. W nocy to właśnie Knox będzie w stanie go uspokoić. Powoli, krok po kroku zacznie wkładać się w haotyczny świat młodej mamy pomagając jej, czyniąc i mniejsze i większe gesty oddania. Jak ja kocham dwójkę głównych bohaterów. W przypadku pierwszej części Grzechów Edenów byłam zachwycona, tym razem jest podobnie. Knox to z zewnątrz zwykły buc, ale w środku jest mięciutki niczym jeszcze ciepła chałka. A Memphis? Z rozpieszczonej dziedziczki stała się świadomą matką, która twardo stąpa po ziemi, doświadczona na własnych błędach chce dać wszystko to co najlepsze swojemu dziecku. I wychodzi jej to świetnie. Spodobała mi się również zagadka kryminalna. Może ta w "Indigo Ridge" bardziej pasowała mi do całości, jednak tutaj było całkiem nieźle. "Juniper Hill" to przecudowne połączenie motywu samotnej matki, małego miasteczka oraz found family. Mimo malej ilości stron ta ksiazka po prostu urzeka swoim klimatem, a Devney Perry udowadnia, że w tworzeniu takich książek jest mistrzynią.
sroka_w_ksiazkach
21.10.2026
"Juniper Hill" @devneyperry Współpraca reklamowa z @czwartastrona Pamiętam, jak bardzo zachwycił mnie pierwszy tom serii o rodzinie Eden, w którym autorka połączyła kowbojski klimat z zagadką kryminalną. To było coś świetnego! ❤️ Tym razem historia Knoxa ma zupełnie inny charakter, ale równie mocno potrafi skraść serce. Kiedy zapłakana Memphis zjawia się na jego podjeździe z małym dzieckiem, świat mężczyzny wywraca się do góry nogami. Głuchą ciszę zastępuje niemowlęcy płacz, który przywołuje bolesne wspomnienia. A niepozorna kobieta? Szybko okazuje się, że drzemie w niej ogromna siła, duma i determinacja. Przyznaję, że postawa Memphis naprawdę mi zaimponowała. Niewiele osób potrafiłoby rzucić wszystko, zrezygnować z dotychczasowego życia, pozycji i pieniędzy, a następnie ruszyć w nieznane z walizką i małym dzieckiem. Bez pewności, co przyniesie jutro. Zdana wyłącznie na siebie. To niewyobrażalnie trudne, ale Memphis się nie poddała. Również Knox musiał zmierzyć się z demonami przeszłości. Pod szorstką, męską powierzchownością kryje się człowiek, który nosi w sobie wiele bólu. Memphis i jej synek powoli burzą jego mury, a on sam zaczyna dostrzegać, że czasem warto zaryzykować i otworzyć serce. Szczególnie poruszyło mnie to, jak otoczył opieką dziecko, które nie było jego. Pokazał, że prawdziwe ojcostwo nie zawsze zaczyna się od więzów krwi, ale od miłości, obecności i gotowości do bycia przy drugim człowieku. Bardzo lubię czytać tę serię. W stylu autorki jest coś, co przyciąga i czaruje czytelnika. Montana wydaje się niemal na wyciągnięcie ręki, a bohaterowie są tak autentyczni, że łatwo uwierzyć w ich historię i przeżywać razem z nimi każdą emocję. Świetnie spędziłam czas z tą książką i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu!
miedzy_akapitami
19.10.2026
Muszę przyznać, że po Indigo Ridge postawiła wysoko poprzeczkę. Tak wysoko, że Juniper Hill wypadła trochę blado. Nie była to zła książka, jednak nic w niej mnie nie zachwyciło. Chyba żaden moment nie chwycił mnie za serce. A szkoda, bo motywy tej historii są ciekawe. "- Jak przetrwać te najgorsze dni? - Przeżywając jak najwięcej tych najlepszych." Memphis zrezygnowała ze swojego dotychczasowego życia, by móc żyć w spokoju. Jakby to powiedzieć, rzuciła wszytko i wyjechała w Bieszczady. Tylko w jej przypadku to nie były Bieszczady, a Quincy. Kiedyś rozpieszczona, dziś gotowa podjąć się każdego zajęcia by jej syn mógł mieć normalne życie. Choć ciężko mi uwierzyć, że tak łatwo było jej zrezygnować z życia, które znała od urodzenia. Może nie łatwo, ale bez większych trudności wkręciła się w swoją nową codzienność. Czy relacja Knoxa i Memphis uważam za udaną? Jest dobra i zdrowa. Knox zainteresował się nie tylko Memphis, ale i jej dzieckiem. Bez problemu wszedł w rolę taty. Ta para szybko się do siebie przywiązała. Łatwo przeszła od chwili zauroczenia do miłości. Właściwie to było insta love, które mi nie przeszkadzało. Motyw małego miasteczka jest motywem, do którego ani trochę nie mogę się przyczepić. Jest to coś, w czym autorka jest naprawdę dobra. Wisienką na torcie jest rodzina Edenów. Duża, głośna, ale jak trzeba kogoś wesprzeć, rzucają wszystko i to robią. Myślałam, że kolejny tom będzie o Matteo, ale wizja Talii podoba mi się nawet bardziej. Na koniec taki mały smaczek od autorki w postaci wątku kryminalnego. Tak wiem, wiele z tych rzeczy z łatwością można było przewidzieć, ale czy to coś zmienia. Moim zdaniem nie. W romansach podobne wątki chyba nigdy nie są jakieś powalające.
Nikola
14.10.2026
4.5[Współpraca reklamowa @czwartastrona] Memphis wraz ze swoim małym synkiem chce zacząć życie od nowa, przyjeżdża do małego miasteczka, gdzie ma zacząć pracę jako pokojówka. Problem ma jednak Knox, który nie jest zadowolony z powodu tego, że ma nowych sąsiadów… „Juniper hill” to romans małomiasteczkowy z motywem samotnej mamy, czyli moje ulubione połączenie. Wyczekiwałam na ten tom bardzo długo, ale nie sądziłam że tak szybko go pochłonę, zdecydowanie historia dla mnie za krótka, bo bawiłam się na niej niesamowicie. Jasne ta historia nie jest idealna, bo mam wrażenie, że niektóre elementy rozwinęły się za szybko, tak samo jak niektóre decyzje a może ich brak mogły potoczyć się inaczej, ale tak mnie omamiła relacja jaką Knox wytworzył z małym i główną bohaterką, że tamte elementy były dla mnie tłem. Bardzo podobało mi się to jak został przedstawiony wątek rodzicielski, gdzie ta opieka nie była taka prosta, pojawiały sie problemy z płakaniem i uspokojeniem, główna bohaterka często czuła się przytłoczona, że nie da sobie rady, ale wszystkie elementy sprawiały, że ta historia potrafiła być tak autentyczna. Knox na początku jest wielkim gburem, ale widać, że Memphis nie jest dla niego obojętna, że coraz bardziej chce aby została w lofcie, że gotowanie dla niej sprawia mu przyjemność. Poznanie przyczyny jego braku chęci zaangażowania się było dla mnie przykre. Niemniej gdy już otworzył się na kobietę i dziecko moje serce się roztopiło, bo jego troska i to jak traktował Drake’a jak własne dziecko było przeurocze. Tutaj ważną rolę odgrywa również wątek rodziny bohatera, to jak rodzeństwo jest dla siebie wsparciem i jak Memphis może się pomiędzy nimi odnaleźć jest świetne.
zaczytana_przy_winie
14.10.2026
Memphis musi zmienić całe swoje życie. Po wyrzuceniu z pracy i domu przez własnego ojca dziewczyna ucieka do Montany wraz ze swoim dwumiesięcznym synkiem. Nie ma pieniędzy ani doświadczenia zawodowego, ale ma za to maleństwo i rachunki do opłacenia. Zatrudnia się jako pokojówka w hotelu Edenów i w ramach przysługi zamieszkuje w domu Knoxa. Tak zaczyna się wspólne spędzanie czasu i rodzące się przywiązanie. On ma jednak złe doświadczenia z kobietami z dziećmi, a ona chce poświęcić się swojemu dziecku i nie szuka nowych relacji. Bardzo lubię książki Devney Perry i ta również spełniła moje oczekiwania, mimo że motyw rodzicielstwa nie jest moim ulubionym. Ta historia była pełna ciepła i pokazywała, jak można odbudować swoje życie po przejściach i że po burzy zawsze wychodzi słońce. Sama fabuła była ciekawa, a książkę czytało się bardzo lekko, ale jej największym atutem był sam Knox! Bez wątpienia łatwo polubić każdego z członków rodziny Eden, ale to chyba bohater tego tomu zostanie moim ulubieńcem. Jest jak definicja green flag, a do tego gotuje! Jest opiekuńczy, ale nie zaborczy. Jest troskliwy i wspierający. Dosłownie nic bym nie zmieniła! Dla równowagi Memphis mnie denerwowała. Naprawdę rozumiem trudną sytuację i rozchwianie hormonalne, ale ona non stop płakała, a Knox był jej rycerzem na białym koniu, który ciągle musiał ją ratować. To zwyczajnie nie jest typ bohaterek, które lubię, ale może właśnie dlatego tym bardziej doceniam jej przemianę i to, jaką kobietą stała się na końcu. Świetnie spędziłam czas i bardzo polecam tę książkę wszystkim, którzy szukają lekkiej historii albo materiału na nowego book husbanda. Ja nie mogę się doczekać kolejnego tomu!
Paulina B
24.09.2026
Jeśli szukacie romansu, w którym znajdziecie faceta, który jest męski, a zarazem opiekuńczy i delikatny, taka totalną green flagę oraz kobietę, która z dnia na dzień musiała nauczyć się być silną i niezależną, samotną matką - to „Juniper Hill” jest tym, czego wam trzeba. Mężczyzna, który krok po kroku przekonuje się do nowej lokatorki mieszkającej w jego lofcie, pewnego dnia orientuje się, że ona i jej syn są kimś więcej, niż tylko sąsiadami. Knox Eden to chyba największa, zielona flaga jaką znam. Memphis Ward należy do silnych kobiet, które nie pozwalają kontrolować swojego życia, nawet jeśli w grę wchodzą ogromne pieniądze i pomoc rodziny. Kobieta staje się samotną mamą, która chcąc wolności dla siebie i swojego synka, decyduje się uciec od rodziny i ogromnego spadku. „Juniper Hill” jest powieścią, która bardzo mnie rozczuliła. Wątek romantyczny, w którym mężczyzna zakochuje się w kobiecie, która ma już dziecko i on bardzo stara się, aby ta kobieta zaufała mu, aby pozwoliła zająć się sobą i swoim dzieckiem jest czymś, co zawsze będzie trafiać do mojego serducha. Bo Knox naprawdę się stara, nie tylko daje czas Memphis aby ta poukładała sobie swoje sprawy, ale jej przy tym pomaga. Dostaniemy tu też mały, thrillerowy wątek, co mnie bardzo cieszy, bo to bardzo mi się spodobało w poprzedniej powieści, czyli w „indigo ridge”. Wątek romansu Memphis ze sekretnym partnerem, przed którym uciekała był dla mnie troszkę naciągany, uważam, że ciężko byłoby jej utrzymać to wszystko w tajemnicy, skoro mężczyzna był tym kim był. Ale poza tym, spędziłam dobry czas z tą książką. Ten przesłodki romans oceniam 3.5/4 na 5 gwiazdek.
bookaholic.in.me
19.10.2026
"Juniper Hill" to drugi tom serii "Grzechy Edenów" i spokojnie można się w niego zagłębić bez znajomości poprzedniej części, ale... po co? Montana urzeka tu w każdym tomie, a rodzina Edenów podbija serca raz za razem, więc szkoda by było odmawiać sobie tej przyjemności. Absolutnie nie mamy tu do czynienia z klątwą drugiego tomu, Perry pisze lekko, mądrze, umiejętnie znajduje balans między momentami skłaniającymi do refleksji, wzruszeń oraz tymi bardziej rozpalającymi wyobraźnię typowymi dla romansu i tworzy historię, którą czyta się jednym tchem. Ma też skłonność do kreacji wybornych męskich postaci, przy których realni przedstawiciele gatunku wypadają blado, ale nie można jej o to winić. Tą opowieścią pokazuje także jak powinna wyglądać zdrowa i godna pozazdroszczenia relacja rodzinna, przy czym przypomina również, że nie zawsze stanowią o niej więzy krwi. Porusza istotną kwestię dotyczącą trudów samotnego macierzyństwa, nie stara się ubarwiać tego wątku ale też nie spycha go na margines, dzięki czemu trudno odmówić mu realności. Tą historią pokazuje również jakimi wartościami powinniśmy kierować się w życiu i co tak naprawdę jest dla człowieka bezcenne. W tej pozycji odczuwa się przemyślaną fabułę oraz umiejętne pióro Autorki, które czaruje czytelnika i daje mu wszystko to, czego oczekiwałby od dobrej, angażującej i emocjonalnej pozycji w gatunku. Czego chcieć więcej? Chyba tylko kolejnego tomu! A Was gorąco zachęcam do odwiedzenia Quincy w stanie Montana i lojalnie ostrzegam- zakochacie się w tym miejscu i jego mieszkańcach!
Basniowakrainaksiazek
29.09.2026
Aaaaaaa jak nie mogłam się doczekać kontynuacji Edenów! Uwielbiam Indigo Ridge, więc musiałam sięgnąć i po to! I od razu czułam te emocje bohaterki.. nie ma łatwo, musi wziąć się w garść i zacząć nowe życie. Dlaczego? To od początku zaprzątało moją głowę, co się wydarzyło w jej życiu. A Knox? Kurna od razu wiadomo, że z jego gburowatego zachowania będą same kłopoty 😈 I oczywiście, udaje takiego gbura, a w głębi duszy jest to kolejna zraniona duszyczka, która też ma swoje tajemnice, które musimy odkryć. Bardzo naturalnie wyszło ich poznawanie się, uważam, że autorka potrafi bardzo dobrze napisać relacje i rozbudować je, a przy tym dać nam haka fabularnego. Takiego, który nas nie puści póki nie poznamy wszystkich faktów. Dynamika na plus, nie nudziłam się. Tło jest, nie mamy pustego miasteczka. Tam jest życie, tam są ludzie, tam jest realny hotel. Wątku z ojcem dziecka trochę się obawiałam, jak usłyszałam jakie klimaty wchodzą, ale jednak wyszło to wszystko dobrze, nie było na szczęście dziwnych wydarzeń oderwanych od rzeczywistości. Za to było mocno emocjonalnie, sporo strachu i serio momentami aż miałam świeczki w oczach na to wszystko. Uwielbiam takie relacje, zdrowe, pełne nadziei i wsparcia obustronnego. Zakończenie oczywiście znów wprowadziło malutki sneak peak do następnej części i już się nie mogę tego doczekać, znów odliczanie rozpoczęte! Motywy: Montana, hotel, samotna matka, nowy start. *Współpraca reklamowa*
obsydiian
18.10.2026
/współpraca reklamowa czwartastrona W książkach Devney Perry nie zabraknie ciepła przy rodzinnym stole oraz widoków które kuszą nie tylko odwiedzinami, ale i zapierają dech w piersi. Małomiasteczkowy klimat i poznawanie kolejnych członków rodziny sprawia, że na następny tom naprawdę ciężko jest się doczekać. Nie pomaga też fakt, że te książki po prostu czyta się za jednym zamachem. "Była słodką pokusą i grzeszną zachcianką". Tym razem w tej książce możemy się rozsmakować. To jak Knox gotuje i jak pyszne dania przygotowuje sprawia, że co jakiś czas burczy nam w brzuchu. Memphis ma za sobą ciężki rok, ale postanawia nie dać się rodzicom i mimo wszystko dążyć do celu. Jest to trudne i wymaga od niej nie lada poświęceń. W książce jest wpleciony lekki wątek porwania jako plot twist na podniesienie nam ciśnienia na sam koniec. Początki relacji Knoxa i Memphis są różne, gdy dochodzi pasja i namiętność co rusz pojawiają się nowe przeszkody, jednak autorka tak zgrabnie to opisała, że sami jesteśmy w stanie uwierzyć że główni bohaterowie dadzą sobie radę ze wszystkim. Nie będzie to łatwe, ale przyniesie wspaniałe efekty. Relacja Knoxa i Memphis powoli się zmienia przynosząc nie tylko szczęście ale i uczucie spełnienia. Z całej serii 2 tom wypada bardzo dobrze. Jak zawsze mamy szybką akcję, dobre rozwinięcie bohaterów a także ich relacje. Dodatkowy epilog i tak wypada najlepiej. Z niecierpliwością czekam na 4 tom mój ulubiony 😊

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie