dworskie intrygi i politykafantastyka politycznafantastyka polskafantastyka z wątkiem kryminalnymhigh fantasy (epickie fantasy)magiawalka dobra ze złemwybraniec/przepowiednia
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
W Aazh, stolicy rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa, toczy się niebezpieczna gra pomiędzy różnymi siłami władającymi miastem. Cesarz, potężne Kolegium Kościoła, tajemniczy szpiedzy i gildie złodziei prowadzą swoją walkę zarówno w pałacowych korytarzach i okazałych świątyniach, jak i w mrocznych i ciasnych tunelach Podmiasta.
Ethon i Lheiam, młodzi adepci sztuki medycznej, przeprowadzają zakazane badania pod okiem ich mistrza i jego tajemniczych mocodawców. W trakcie swoich eksperymentów napotykają coś, co może wstrząsnąć miastem i całym krajem. Niespodziewanie znajdą się w samym środku niebezpiecznych intryg i przekonają się, jak straszne i podłe rzeczy można uczynić w imię Boga.
""Imię Boga" Michała Dąbrowskiego to opowieść rozpisana na wielu płaszczyznach, umiejętnie budująca scenografię i strefy napięć dla nowych miejsc akcji. Z kilkorgiem różnych, ale intrygujących bohaterów.
Wciągająca niczym pilot dobrego serialu; zapowiedź lektury, której nie porzuca się aż do ostatniej strony. Gorąco polecam Państwa uwadze "Imię Boga"".
Elżbieta Cherezińska
Wspaniała książka. Napisana świetnym, niesłychanie plastycznym, barwnym językiem. Doskonały materiał na ekranizację. Wielowątkowa, dynamiczna historia opowiedziana w sposób logiczny i przejrzysty. Przez całe opowiadanie utrzymany niezwykły klimat. Chwilami czuć zapach i słychać zgiełk opisanego miasta. Złożone, niejednorodne, interesujące postaci. Książka warta przeczytania
Pinko
11.04.2020
Ethon niemalże od zawsze interesował się anatomią; wystarczył jeden wykład, na który uczęszczał, by zmienić kierunek studiów z teologii na medycynę właśnie i jest bardzo zadowolony z obranej ścieżki. Wraz z przyjacielem, Lheiamem, pracują w szpitalu, uczęszczają na przymusowe wykłady (na które zostali skierowani przez niepałającego do nich sympatią profesora), a nocami... nocami przeprowadzają nielegalne sekcje pod okiem swojego nauczyciela i przyjaciela zarazem. Ethon nade wszystko pragnie poznać tajemnicę choroby zwanej krwawnicą, na którą to przed laty zmarła jego matka. Od dłuższego czasu jednak ich "dostawca" dostarcza im ciała w niezbyt dobrej kondycji (o ile można tak mówić o trupach), postanawia więc z przyjacielem sam udać się w miejsce, gdzie władze gromadzą zwłoki przeznaczone do spalenia. Na miejscu okazuje się, że nie dość, iż znalazł "okaz" zbliżony objawami do krwawnicy, to jeszcze dziewczyna żyła... przynajmniej przez kilka minut. Ktoś kazał spalić jej ciało w tajemnicy. Ktoś, kto ma dużą władzę w Aazh. Bohaterowie nie zdają sobie sprawy, w jak wielką aferę wplątują się całkowicie przypadkiem; aferę, przez którą wielu straci życie... Rozpoczyna się nierówna walka z siłami Cesarstwa, Kolegium Kościoła, a ich droga niejednokrotnie przecinana jest przez szpiegów. Kto przyjaciel, a kto wróg? Staram się jak najczęściej sięgać po fantastykę, z tego względu, że pragnęłabym trochę bardziej "rozwinąć" się w owej kategorii gatunkowej. Jak zapewne kojarzycie, moją codzienność literacką stanowią raczej thrillery wszelkiej maści, a po licznych recenzjach w Blogosferze czy na Instagramie wiem, że ciekawe historie czekają nie tylko w jednym, ulubionym gatunku. Stąd też moje postanowienie, że jeszcze intensywniej będę sięgać po coś innego. Dużo pozytywnych recenzji napotkałam w odmętach Internetu odnośnie Imienia Boga i wówczas ucieszyłam się, że i ja zdecydowałam się na tę pozycję. Ale czy słusznie? Zafascynowały mnie nielegalne badania Ethona odnośnie krwawnicy. Zresztą, cała ta postać jest bardzo ciekawa- trudno mu się przyznać przed samym sobą, że jego uwaga skierowała się na anatomię, bo chce poznać sekret funkcjonowania człowieka. Jest mężczyzną inteligentnym, współczującym (choć może na pierwszy rzut oka nie do końca się taki wydawać) i słownym. Poświęci życie, by tylko dotrzymać danego słowa. W tej książce dzieje się tak wiele, że początkowo miałam delikatny problem z rozdzieleniem "kto? Z kim? I dlaczego?". Bohaterów przynależnych do różnych grup (Cesarstwa, Kolegium Kościoła czy szpiegów) jest tylu, że czasem się gubiłam, lecz coraz intensywniejsze zanurzanie się w historii pomogło mi w przypasowaniu ich do odpowiednich grup. Teoretycznie każda z nich miała ten sam cel, lecz w praktyce okazywało się, że po prostu wybijali się nawzajem. Intrygujący był tajemniczy mężczyzna w czarnym kapturze, który aż do końca nie odsłonił swej twarzy, a także Pierworodna (chyba dobrze ją określiłam, za wszelkie błędy przepraszam z góry), która co prawda jest tylko głosem w czyjejś głowie, ale zdaje się jak najbardziej realna. Współczuję Ethonowi jego licznych strat, a także tego, że przez lata był oszukiwany przez najbliższe mu osoby. To jest tego rodzaju kłamstwo, które pociąga za sobą wiele ofiar, a człowiek nagle przestaje wierzyć w siebie. Jak mogłem nie dostrzec, że ktoś mnie oszukuje? Czy przyjaźń była prawdziwa, czy to tylko gra na potrzeby czyjejś informacji... ? Tego, niestety, na razie się nie dowiadujemy. Ale wyczuwam, że będą kolejne tomy, a co za tym idzie- więcej sekretów ujrzy światło dzienne. Po części dołączam się do ogólnych zachwytów nad Imieniem Boga. Tę pozycję czyta się dobrze, ciągle coś się dzieje, aczkolwiek w moim odczuciu brakło tego tajemniczego "czegoś", co nieustannie wzywałoby mnie do lektury powieści. Niemniej jednak sądzę, że książka jest godna polecenia dla tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z fantastyką.
MariolaSD
16.04.2020
Przyznam, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Przyciągnął mnie do niej intrygujący tytuł i okładka, od której nie sposób oderwać wzroku. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje rekomendacja samej Elżbiety Cherezińskiej - "Wciągająca niczym pilot dobrego serialu: zapowiedź lektury, której nie porzuca się aż do ostatniej strony". Sięgając po powieść spodziewajcie się dużej dawki fantastyki. Autor wykreował bowiem z dużym rozmachem zupełnie nowy świat. Szczególne miejsce zajmuje w nim miasto Aazh - stolica rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa (orientację w terenie, na którym toczy się akcja powieści ułatwiają szczegółowe mapki, zamieszczone na okładkach książki). Wspomniane miasto stanowi scenę, na której toczą się zakulisowe walki o wpływy pomiędzy władzą świecką i duchową, reprezentowaną z jednej strony przez cesarza, z drugiej zaś - przez dążące do dominacji potężne Kolegium Kościoła. Każda z sił dysponuje własnymi "wojskami", za pomocą których próbuje zapanować nad dynamicznie rozwijającą się sytuacją (tak w samej stolicy, jak i w jej rozbudowanych podziemiach). Na kartach powieści spotkamy tajemniczych szpiegów (wśród których na uwagę zasługuje równie piękna, jak skuteczna w działaniu Lori), młodych medyków, dokonujących zakazanych eksperymentów medycznych (w celu zgłębienia genezy i sposobu leczenia choroby zwanej krwawnicą), świetnie zorganizowane szajki złodziejskie, postać intrygującego wizjonera, a także zwykłych obywateli reprezentujących różnorodność języków, kultur, obyczajów czy wierzeń. Ich losy w przedziwny sposób splatają się ze sobą, a owym wątkiem spajającym jest pozorna nieuchronność przeznaczenia. Czy aby na pewno nie można jednak zmienić przyszłości, czy wszystko już z góry jest zaplanowane? Lori i Ethon (młody medyk) nie mogą się z tym pogodzić i podejmują walkę o prawdę. Początkowo właśnie wielowątkowość sprawiała, że gubiłam się w fabule, trudno było mi odnaleźć powiązania między wydarzeniami, ale to z kolei sprawiało, że byłam jeszcze bardziej zaintrygowana dalszą treścią. Z zapartym tchem śledziłam też rodzącą się relację uczuciową między głównymi bohaterami. Bardzo szybko się do nich przywiązałam i szczerze mówiąc - tęsknię za ciętym językiem, uporem i niezależnością Lori - szpiega z silną awersją do noszenia damskich fatałaszków. Mam nadzieję, że nie przyjdzie nam zbyt długo czekać na kontynuację akcji, przerwanej w tak ważnym momencie. Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa, w jakim kierunku rozwinie się wątek magii i tajemniczych portali. Tak sobie myślę, że nie bez kozery byłoby powiedzenie, że "Imię Boga" to jakby połączenie "Gry o tron" i "Medicusa" - jak sądzicie? 🤔😉
Magdalena
08.04.2020
Otwierasz ,,Imię Boga'' i zaczynasz czytać. Im dalej jesteś tym bardziej się wczuwasz w historię miasta pełnego zła i ślepej wiary w jedynego Boga, którego imię jest tajemnicą. Przewracasz kolejne stronice i poznajesz ich. Dwóch lekarzy: Ethona i Lheiama, którzy próbują dokonać przełomowego odkrycia związanego ze śmiertelną chorobą. Czytasz dalej i przepadasz, bo poznajesz kolejne postacie i już po kolejnym rozdziale wiesz, że będzie grubo, a jeden z lekarzy będzie w samym centrum zdarzeń pełnych intryg i tajemnic oraz (jeśli mogę tak to nazwać) przeznaczenia. Powiem tak. Nie spodziewałam się zastać tego, co przeczytałam w tej książce. W ogóle muszę przyznać, że na początku, kiedy dostałam w ręce tego kloca, czułam się trochę zniechęcona, ale gdy zaczęłam czytać... to odleciałam i okazało się jeszcze, że książka jest za krótka! Ja chcę drugą część! Ja chcę wiedzieć, co jest dalej! I nie żartuję, to GENIALNA książka. Oczywiście ma swoje wady takie jak nieco dezorientujący początek z kilkoma bohaterami, ale potem gdy wszystko się ustabilizowuje, jest świetnie i autor leci z tą falą aż do końca książki. Pan Michał Dąbrowski swoją skomplikowaną fabułą, religią oraz pełnymi emocji scenami i scenami walki, pokazuje, że nasi polscy autorzy potrafią być tak samo wybitni, jak i na przykład taka Sarah J. Maas czy chociażby (moim zdaniem) Tolkien! Jednak wracając może trochę do początku. Prolog trochę mnie zdziwił i zainteresował, jednakże szybko o nim zapomniałam, kiedy pojawił się pierwszy rozdział... a z nim jakby inna historia (chociaż po przeczytaniu całej książki, okazało się, że to co na początku czytałam miało sens). Ta historia narobiła mi nieco bajzlu w głowie, bo pojawiło się sporo bohaterów i wtedy pomyślałam: ''O nie... będzie kilka perspektyw''. Nie myliłam się w tym, ale pomyliłam się w osądzie, że te perspektywy będą przytłaczać. Tak nie jest na szczęście, chociaż naprawdę na początku wprowadzają nieco zamętu, ale kiedy człowiek już się przyzwyczai i ogarnie to czytanie idzie, jak bułka z masłem. Po średnim początku przyszedł później czas na rozwinięcie, a potem koniec, które mogę opisać tylko tymi słowami: Walka, wielka intryga i dużo, dużo akcji. Myślę, że to powinno wystarczyć, bo jeśli cokolwiek bym napisała, to by mogło zepsuć wam całą zabawę z tą książką, a naprawdę tego nie chcę. Autor stworzył taką niesamowitą historię, która jak się okazało jest jednocześnie jego debiutem i to bardzo udanym. Czekam jak na szpilkach na kolejną część ,,Imienia Boga'', któremu daje 4/5. Pozdrawiam serdecznie!
Paulciaaa92
13.04.2020
Poznajemy dwóch głównych bohaterów, medyków, Ethona i Lheima, którzy próbują zdziałać coś przy odkryciu przełomowym w sprawie śmiertelnej choroby. Bardzo ciekawa historia, zważając na to, w jakich czasach przyszło nam żyć. A w każdej fantastyce jest odrobinę wplecionej realności, co dodaje smaczku, pobudza wyobraźnię i tak też jest w tym przypadku. Opowieść jest snuta z kilku rożnych perspektyw, co ja osobiście ostatnio uwielbiam, a dodatkowo jest to debiut! Też na nie nie narzekam, bo sprawdzają się, są często genialne. Czy tutaj dostaniecie świetną opowieść w świecie paskudnym, mrocznym, pełnym intryg, który nam zaserwował Autor? Tak, to pierwsza od dawna powieść fantasy, która wyszła spod pióra polskiego Autora. Na coś takiego czekałam! Mknie się przez kolejne strony, a świat stworzony przez Michała Dąbrowskiego pochłania w całości. I nie przejmujcie się objętością, może w papierze ją czytać to skazywanie rąk na cierpienie, to ja (mimo iż mam papierową wersję) czytałam w ebooku, bo akurat jest w Legimi, co mnie ogromnie ucieszyło. O wiele wygodniej! Podsumowując, Aazh, bo tak Autor nazwał wytworzony przez swoją wyobraźnię świat, nie jest widzianym przez różowe okulary przyszłościowym obrazem, w którym będą latać samochody, a wręcz przeciwnie, jest to ponure miejsce, a którym bohaterzy są wykreowani tak, że czuć ich siłę, nieprzeciętność i to, że są w 100% przemyślane. Brawo, Panie Michale! W naszej rodzimej fantastyce ciężko o tak dobrą książkę, dlatego ode mnie 9/10 🌟 i liczę na więcej. A przypuszczam, że na podstawie "Imienia Boga" powstanie jakaś świetna ekranizacja lub gra, czego Autorowi życzę. Pełen sztos 😎 Wydawnictwu ogromnie dziękuję za egzemplarz recenzencki i na pewno się zgłoszę po kolejne powieści Michała Dąbrowskiego!
verylittlebooknerd
09.04.2020
Zanim zdecydowałam, że chcę przeczytać tę książkę, dość długo się wahałam. Opis mnie zaciekawił, ale z drugiej strony przerażała mnie objętość – w końcu nie raz i nie dwa zdarzyło mi się sięgnąć po grubą książkę, a potem ziewać podczas czytania, gdy przytłoczyły mnie zbędne opisy i przegadane bez sensu fragmenty. No więc jak to było z tym „Imieniem Boga”, wynudziło czy nie wynudziło? Nie trzymam was dłużej w niepewności i stanowczo odpowiadam, że nie wynudziło ani trochę. Co prawda miałam dość spory problem z przebrnięciem przez początek, bo autor od pierwszej strony wrzuca czytelnika w wir wydarzeń, przez co ilość bohaterów, miejsc akcji i wątków zwyczajnie mnie przytłoczyła. Ale potem było już dużo, dużo lepiej i po około stu stronach, gdy zaczęłam ogarniać kto, z kim i dlaczego, czytało mi się już znacznie przyjemniej. Powiem wam też, że naprawdę ciężko uwierzyć, że "Imię Boga" to debiut Michała Dąbrowskiego. Wykreowanego przez niego świata nie powstydziliby się czołowi pisarze fantasy. Kilka gwiazdek odejmuję za ten nieco chaotyczny początek i za to, że chwilami męczyły mnie trochę opisy miasta czy otoczenia, w którym znajdowali się bohaterowie. Ale ja tak po prostu mam, że nie przepadam za bogatymi opisami, nawet jeśli są ciekawe i dobrze napisane. Ilość stron absolutnie mi nie przeszkadzała, nie czułam się zmęczona tą historią, a wręcz przeciwnie. Książka jest pełna niespodzianek, zwrotów akcji i naprawdę świetnych momentów. Nie żałuję spędzonych z nią chwil, a wam bardzo gorąco ją polecam.
Attra
23.05.2020
Od długiego już czasu bez uprzedzeń sięgam po debiuty, niezależnie od gatunku. Uważam, że nawet Tolkien, Sapkowski czy King byli kiedyś debiutantami, więc każdemu trzeba dać szansę. Biorą wtedy też poprawkę na to, że to pierwsza książka, a jej autor nie ma jeszcze doświadczenia wypracowanego ilością napisanych książek. Dlatego też, gdy zobaczyłam w dziale fantastyka w księgarni internetowej „Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, przeczytałam opis fabuły, a dodatkowo mignęły mi przed oczami pozytywne opinie, nie wahałam się przed zakupem. Akcja powieści rozgrywa się w mieście Aazh, stolicy Cesarstwa, a je głównym bohaterem jest młody lekarz Ethon. Nie minie dużo czasu, a dołączy do niego jako główna postać kobieca Lori. Krok po kroku autor wciąga czytelnika w wykreowany przez siebie świat i zawiłą intrygę, w które udział biorą: sam Cesarz, dzierżące ogromną władzę Kolegium Kościoła, gildie złodziei i całkowicie niechcący nasz bohater Ethon. Jeśli do tego dołączą się szpiedzy, zrobi się naprawdę ciekawie. Jeśli sądzicie, że od pierwszych rozdziałów dowiecie się co, kto i dlaczego, to jesteście w ogromnym błędzie. W tej powieści poszczególne puzzle tej układanki wpadają na swoje miejsce się powoli, odkrywamy je razem z bohaterami, jesteśmy tak jak oni zaskakiwani kolejnymi wydarzeniami i odkryciami, które z upływem czasu zaczyna się układać w przerażający obraz czynów, do których niektórzy nie zawahają się posunąć w imię realizacji swoich celów. Fabuła jest bardzo spójna i fascynująca. Płyniemy przez nią wartkim strumieniem, zanurzamy się w nią i ani przez chwilę nie mamy ochoty wyjść na brzeg i odsapnąć. Pomimo sporej objętości, książkę czyta się płynnie, a to dzięki plastycznemu i obrazowemu językowi i bardzo dobremu stylowi. Na każdej stronie czuć klimat Aazh, jego mroczne tajemnice i złudny blask. Czytając ma się wrażenie, że już się wszystko wie, że się odgadło zamiary bohaterów i rozwikłało tajemnice, a już na kolejnych stronach okazuje się, że autor znów zagrał mi na nosie i w rzeczywistości jest inaczej niż sądziłam. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to nisko się Michałowi Dąbrowskiemu kłaniam. Niezależnie czy to postać grająca główne skrzypce, czy drugoplanowa, każda jest ukazana wiarygodnie, to bohaterowie z krwi i kości, wyraziści, niejednoznaczni, nieszablonowi. Nie da się ich jednoznacznie określić jako „ci są w 100% pozytywni, a ci to zło wcielone”. To znaczy oczywiście, że jest tu podział na tych dobrych i złych. Ale nawet bohaterowie pozytywni nie są kryształowi. Autor świetnie poradził sobie z kreacją zarówno postaci męskich jak i kobiecych. To dla mnie kolejny plus i pokaz umiejętności autora i jestem pozytywnie zaskoczona. Nie należę do fanów książek opartych tylko na intrygach i trochę obawiałam się, że tu będzie ich nadmiar, ale nic bardziej mylnego. Mamy tu spiski, intrygi właśnie, tajemnice w którą wplątane jest więcej frakcji niż się człowiekowi wydawało, jest też nienachalny i subtelny wątek miłosny, sporo elementów przygodowych i szczypta magii. Ta ostatnia pod koniec powieści zacznie odgrywać zdecydowanie ważną rolę. Wszystko to jest zmieszane ze sobą w bardzo dobrze dobranych proporcjach, więc nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń i chcę więcej. Czy „Imię Boga” ma jakieś wady? Wg mnie jedną – za szybko się kończy, a kontynuacji jeszcze nie ma. Dałam się wciągnąć w świat stworzony przez autora i to była świetna przygoda. Powieść jest debiutem, ale gdybym o tym nie wiedziała, to byłabym pewna, że to książka autora ze sporym dorobkiem. Gdyby każdy debiut był taki, to świat czytelniczy byłby idealny. A na koniec tylko dodam, że w powieści są piękne mapki. Polecam.