Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Wydawać by się mogło, że ci, którzy do Nonstead trafią, nigdy stamtąd naprawdę nie wyjadą. Nathaniel McCarnish odzyskuje świadomość i uzmysławia sobie, że jest barmanem w pubie. Nie pamięta, co sprawiło, że podjął tę pracę, a co więcej – nie przypomina sobie minionych dwóch lat. Wkrótce dochodzi do wniosku, że klucz do zagadki znajduje się w Nonstead. Tam przyjdzie mu stanąć nad zapomnianym grobem. Tam też odnajdzie jedynego prawdziwego przyjaciela i tam, w samym środku mroźnej zimy, zaczyna rozgryzać mroczną intrygę, której stał się ofiarą. Wnet uświadamia sobie, że Nonstead, które zawsze miał za miejsce ponure i niedostępne, naraz stało się czyimś przedpolem piekła. Pojawia się bowiem ktoś, kto pociąga za sznurki – Maggor, człowiek bez oczu, który syci się ludzkim cierpieniem. Nathan oraz Skinner naraz znajdą się w samym środku morderczej obławy. Nie wolno im ani na moment zaniechać ostrożności, bo ktoś śledzi każdy ich krok, a ktoś inny zawsze jest gotów, by stanąć im na drodze. Nie wolno im zwalniać. Nie wolno im się wahać. Przede wszystkim zaś nie wolno im odbierać żadnych telefonów.
Marcin Mortka to ceniony polski autor o niezwykle szerokim dorobku – pisze powieści fantasy, przygodowe, historyczne, książki dla dzieci i młodzieży. Urodził się w 1976 roku w Poznaniu, ukończył skandynawistykę na UAM, a literacko zadebiutował w 2003 roku „Ostatnią sagą”. Od tego czasu wydał kilkadziesiąt książek, m.in. serie „Drużyna do zadań specjalnych”, „Straceńcy Madsa Voortena”, „Tappi”, „Miecz i kwiaty” oraz „Karaibska krucjata”.
Jego twórczość łączy przygodę, humor i głębsze przesłania, często inspirowana historią i mitologią nordycką. Poza pisaniem uczy języków obcych i prowadzi własną szkołę. Prywatnie jest tatą, miłośnikiem RPG, historii i muzyki.
Oceny i recenzje o produkcie
Sortuj
a
Zweryfikowany zakup
06.02.2024
Moje nowe odkrycie, szybko się czyta, zwarta akcja, no i nieprzewidywalność zaskakuje.
Mateusz
Zweryfikowany zakup
19.02.2026
Średnia pozycja ale jak najbardziej można przeczytać . Takie 6/10
anonymous
Zweryfikowany zakup
12.03.2024
Dobrze skrojona akcja, ciężka atmosfera. Warto.przeczytać.
Ewelina Wieczorek
28.09.2020
Wiele ludzi uważa technologię za zło - ogłupiające działanie Internetu, strony o treści brutalnej, przemoc słowna, wpływanie na psychikę, uzależnienie. Mortka w kolejnej części cyklu o Miasteczku Nonstead, czyli "Hellware", udowadnia, że wszelkie nowinki technologiczne to rzeczywiście sprawka samego diabła. Czy raczej demona. Niedawno miałam okazję poznać pierwszy tom, czyli "Miasteczko Nonstead", po którym bez myślenia sięgnęłam po kontynuację. Już sam początek "Hellware" wprowadza czytelnika w specyficzny klimat pełen niedopowiedzeń oraz niejasności, gdzie wydarzenia zostały ściśle owiane tajemnicą. Nathaniel McCarnish po ponad dwóch latach nagle wybudza się z transu. Już nie jest znanym pisarzem, piorunującym debiutantem czy literackim odkryciem roku - teraz myje kufle w pubie. Nie pamięta, co się działo, a jedynie chwilowe przebłyski świadomości pozwalają wejrzeć w przeszłość. To właśnie wspomniane przebłyski sprawiają, że kształt ukochanej nabiera wyrazistości - okazuje się, że Fiona znowu przepadła niczym kamień w wodę. A co się stanie, gdy niespodziewanie okaże się, że Fiona pojechała do Nonstead, gdzie mało brakowało, a zastrzeliłaby człowieka? Nathaniel wraca więc na stare śmieci: do miasteczka o złej sławie... Co robisz, kiedy starzy przyjaciele próbują cię zabić, ty kompletnie nie masz pojęcia dlaczego, a twoim śladem podąża potężny, przerażający demon? Nie zamierzam więcej zdradzać, bo poznanie choćby najmniejszego szczegółu może zepsuć zabawę podczas czytania. "Hellware", tak jak poprzednią część, po prostu pochłonęłam. W historię pełną grozy wkręciłam się od pierwszych stron, czemu towarzyszył przygnębiający, ponury klimat amerykańskiego miasteczka (wydaje mi się, że w "Hellware" atmosfera wypadła jeszcze lepiej niż w "Miasteczku Nonstead"). Drugo- i trzecioplanowi bohaterowie tym razem zostali nieco pominięci, ponieważ cała akcja mocniej skupiała się na losach Nathaniela. Nie twierdzę, że to źle, ale zabrakło mi momentami wejścia w głębszą psychikę postaci. Bardzo z kolei spodobała mi się niewiedza odnosząca się do strony, jaką wybrał dany bohater: czy rzeczywiście pomagał McCarnishowi, czy był sługą demona Maggora. Pomieszanie realistycznych wydarzeń z typowym bajkopisarstwem było strzałem w dziesiątkę. Mortka doskonale operował językiem, mieszając nieco style (raz odnosił się w ekspresyjnie wulgarny sposób, innym razem pisał niemal patetycznie). Tych momentów nie znalazłam w książce wiele, występowały sporadycznie. Chociaż kontrast między stereotypowymi mieszkańcami mieściny a całą resztą został doskonale wychwycony i ukazany. "Hellware" poza właściwą historią rodem z horroru niosło ze sobą niesamowicie ciekawe przesłanie dotyczące technologii i życia ludzi w XXI w. Czy polecam? Zdecydowanie! Pierwsza jak i druga część cyklu o Miasteczku Nonstead wręcz kipi od piekielnie doskonałego ponurego, przytłaczającego klimatu. Wgłębiając się w kolejne wydarzenia, tajemnice potęgują się, tworząc nietuzinkową historię pełną zwrotów akcji. Trzymające w napięciu momenty opanowały "Hellware" niemal tak mocno jak Maggor mieszkańców Nonstead. Pamiętajcie, że wyłącznie przeczytanie książek Mortki może uchronić przez opętaniem. :)
Kamila Kwiecińska
19.03.2026
👁️🗨️🔥 Hellware Marcina Mortki to powrót do mrocznego miasteczka Nonstead, które raz poznane nie chce wypuścić nikogo ze swoich objęć. Mortka kontynuuje historię Nathana McCarnisha, pisarza, który budzi się nagle w zupełnie innym miejscu i odkrywa, że z jego życia zniknęły ponad dwa lata. Pamięć została wymazana jak niepotrzebny plik, a pytania zaczynają mnożyć się szybciej niż odpowiedzi. Dlaczego znalazł się za barem w pubie? Co wydarzyło się z Fioną? I dlaczego droga z powrotem do Nonstead wydaje się nieunikniona, jakby ktoś od dawna planował jego powrót. 👁️🗨️🔥 Marcin Mortka bardzo sprawnie buduje atmosferę niepokoju, prowadząc czytelnika przez kolejne tajemnice skrywane przez miasteczko. Nonstead z pozoru powróciło do normalności, jednak pod powierzchnią wciąż czai się coś niepokojącego. Dziwne zdarzenia, ludzie mówiący półsłówkami i nowe zagadki sprawiają, że Nathan szybko zaczyna rozumieć, iż koszmar wcale się nie skończył. Mortka potrafi świetnie wykorzystać motyw utraconej pamięci, budując napięcie wokół tego, czego bohater nie pamięta, ale co najwyraźniej wciąż ma wpływ na jego życie. 👁️🗨️🔥 Jednym z najbardziej fascynujących elementów powieści pozostaje postać demona Maggora. W wizji Mortki to istota, która nie tylko manipuluje ludźmi, ale potrafi też wnikać w ich myśli i wykorzystywać ich słabości. Nonstead staje się przez to czymś więcej niż zwykłym miasteczkiem. To niemal piekielna strefa, w której każdy mieszkaniec może zostać pionkiem w grze znacznie potężniejszej siły. Maggor zdaje się obserwować wszystko z dystansu, cierpliwie kierując wydarzeniami i wciągając bohaterów coraz głębiej w swoją intrygę. 👁️🗨️🔥 Dużą siłą książki jest także relacja Nathana ze Skinnerem, którą czytelnicy poznali już w poprzedniej części historii. Marcin Mortka ponownie pokazuje ich jako nietypowych sojuszników, którzy mimo różnic potrafią stanąć razem do walki ze złem. Ich dialogi często wprowadzają do historii odrobinę humoru i sarkazmu, dzięki czemu nawet w najbardziej mrocznych momentach pojawia się chwila oddechu. Ten kontrast między grozą a ironią sprawia, że historia nabiera jeszcze ciekawszego charakteru. ㅤ 👁️🗨️🔥 Ciekawym pomysłem w Hellware jest także motyw opowiadań Nathana, które zaczynają wpływać na rzeczywistość. Mortka wykorzystuje tu niezwykle intrygującą koncepcję, w której granica między fikcją a prawdą staje się coraz bardziej niepewna. Jednocześnie w historii pojawia się także element technologii, który momentami zderza się z bardzo wyraźnym wątkiem paranormalnym. Ten kontrast może budzić mieszane odczucia, ale jednocześnie pokazuje, jak bardzo autor lubi eksperymentować z różnymi motywami. ㅤ 👁️🗨️🔥 Hellware okazuje się bardzo udaną kontynuacją Miasteczka Nonstead i trudno traktować te dwie książki jako oddzielne historie. Marcin Mortka tworzy opowieść wciągającą, momentami niepokojącą, a przy tym pełną charakterystycznego humoru i barwnych bohaterów. Nonstead ponownie staje się miejscem, gdzie granice między rzeczywistością, koszmarem i manipulacją zaczynają się zacierać. To historia, która potrafi zarówno przestraszyć, jak i rozbawić, a przede wszystkim sprawia, że czytelnik z ciekawością śledzi każdy kolejny krok bohaterów.
Paulciaaa92
30.10.2020
"Hellware"! Czy to książka, która pochłania czytelnika w całości i nie wypuszcza, póki nie przeczyta ostatnich słów? Chodźcie dalej, opowiem! To drugi tom i zarazem moja druga przygoda z Marcinem Mortką. "Miasteczko Nonstead" było bardzo ciekawe i dlatego ucieszyłam się jak małe dziecko, kiedy przyjechała do mnie paczka od Wydawnictwa Videograf, w której znalazłam właśnie "Hellware". Moją recenzję pierwszej części znajdziecie tu: KLIK! Na początek, od razu powiem, że jest to kontynuacja i choć być może równie dobrze czytałoby się bez znajomości pierwszego tomu, to szczerze polecam przeczytać w kolejności. Miasteczko, małe zapyziałe, w którym spodziewalibyśmy się tajemnic, dziwnych i niewytłumaczalnych wydarzeń, prawda? Po raz kolejny zagłębiamy się w to samo miejsce. Razem z głównym bohaterem Nathanielem zastanawiamy się nad tym, co się właściwie stało, bo mężczyzna obudził się jako barman nie pamiętając czemu właściwie pracuje w takim miejscu. W zasadzie nie pamięta ostatnich dwóch lat i tu zaczyna się problem. Uświadamia sobie, że rozwiązanie jego problemu musi być w Nonstead. I tak oto staje nad grobem, nie wiemy czyim a samo miasteczko staje się jeszcze bardziej niepokojące niż wcześniej. Nathaniel w tym miasteczku odnajdzie przyjaciela, Skinnera i obaj będą musieli zmierzyć się z obławą. Morderczą obławą. Muszą uważać na każdy swój ruch, mieć oczy cały czas szeroko otwarte i nie wolno im odbierać telefonów. I teraz zapytacie, czy to nie powtórka z rozrywki z pierwszego tomu? Przeczytać i przekonać się czym to będzie dla Was musicie sami. Jak to jest ze mną? Wracamy do Nonstead, które przerażało i było miejscem, w którym dreszcz przebiegał po kręgosłupie. Kiedy, w trakcie lektury, uświadomiłam sobie, że w zasadzie znów wpadamy w to samo miejsce, to miałam wrażenie, że dostałam odgrzewanego kotleta. Ten sam pomysł, to samo zło, ta sama maleńka społeczność i dziwne uczucie niepokoju, ale czy straszy bardziej? Nie. Właśnie mniej, bo czuje się, że już się to widziało, już się to czytało i przeżyło. Więc odczuwam lekki niedosyt, mimo że wróciłam do Nonstead z ogromnym zaciekawieniem i z niecierpliwością pochłaniałam każdą stroną. Czy w takim razie warto sięgnąć po "Hellware"? Myślę, że tak. Mimo, że towarzyszy poczucie powtarzalności to jest to nieco inna opowieść, mimo że w tym samym, strasznym miejscu, w którym mieszkańcy już ze złem się w zasadzie oswoili. Da się? No nie wiem, ale marionetką można stać się łatwo, a tą już sterować można jak się chce. Czy to horror? Nie powiedziałabym. Raczej dobry kawał fantastyki z elementami grozy i choć czytało mi się bardzo dobrze, bo uwielbiam język, jakim posługuje się Autor, to jeśli postanowi poczynić trzeci tom, to już będę miała większe oczekiwania, będę chciała czegoś nowego, wyjątkowego, strasznego tak, że będę się bała wejść do lasu. Wydawnictwu Videograf dziękuję za egzemplarz!
Book Mama w MKesie
31.10.2020
Dostając książkę do rak byłam w niebo wzięta, ponieważ w końcu dowiem się im jest ten tajemniczy „Widz” Maggor, którego poznajemy w pierwszej części. Wiedziałam, ze i ta pozycja mnie nie zawiedzie. Mnóstwo sytuacji, w których podnosi się tobie ciśnienie, ale i takich, które przerażają. Co byś zrobił, kiedy nagle budzisz się z ze snu i widzisz, ze jesteś w barze i obsługujesz gości baru? Wiesz, kim są ludzie koło ciebie, jak się nazywają, jakimi uczuciami ich darzysz, ale za żadne skarby nie jesteś w stanie przypomiec sobie, w jaki sposób się tutaj wziąłeś i ze to wszystko trwało około 2, 5 roku. Wiesz, ze do rozwiązania problemu musisz wrócić do Ich źródła, czyli do Miasteczka Nonstead. I tutaj spotykamy starych dobrych znajomych, których poznaliśmy np. Skinner. Tak jak w pierwszej części musieliśmy zmierzyć się z duchem, który wysysał Zycie z człowieka tak teraz okazuje się ze zło czai się w… tutaj przekonacie się sami ;p W jaki sposób Maggor kieruje ludzkim umysłem? Co trzeba zrobić, żeby uwolnić się spod wpływu tego kogoś? Czegoś? Ani przez moment nie czułam nudy, książkę miałam ze sobą wszędzie nawet w .. sami wiecie :p to było moje 2 spotkanie z autorem i to było fascynujące. Bardzo dziękuje wydawnictwu za egzemplarz, bo dzięki temu poznałam kolejnego świetnego autora, z którym na pewno będę na bieżąco. Książka idealna dla tych, którzy lubią się bać, którzy lubią siły nadprzyrodzone, które lubią akcje na każdej stronie książki. Zakończenie strzał w dziesiątkę. Pewne rzeczy chciałabym, żeby były inne jak np. z, Fioną, ale to też miało to coś, co się tam stało było świetne. Z całego serca polecam.
horbooky
20.02.2026
Pierwszy raz spotykam się ze zjawiskiem, żeby drugi tom tak bardzo różnił się od pierwszego. Ale czy to minus? Dla mnie niekoniecznie. Z „Kingowskiego” paranormalnego miasteczka, vibe wszedł na telefonicznego demonicznego wirusa. Przynajmniej ten tom dał się bardziej poznać i zrozumiałam mechanizm. Dlatego łapka w górę. Powiedzmy, że demon atakuje przez telefon, odbierzesz? Zaczniesz być sterowany i posuniesz się do okropnych rzeczy. Brzmi to bardzo dobrze, ale niekoniecznie mnie porwało. Nie uważam, żeby była to książka dla koneserów wielkich wrażeń, bo ta opowieść po prostu nie straszy, czyta się z zainteresowaniem, ale ma się emocje na wodzy. Doceniam za sam pomysł na fabułę i stworzenie pięknego tajemniczego tła dla wydarzeń. Czytając ma się przed oczami miasto skąpane w mgle. Chyba po prostu nie polubiłam się z głównym bohaterem i stąd taka ocena. W ostatnim czasie szukam książek, które mnie chwycą i dadzą liścia w twarz, a tu mnie tylko smyrnęło po policzku. Wolę Marcina Mortkę w wydaniu fantasy typu „Nie ma tego złego”, lekko, przaśnie. Dzięki za uwagę, cześć! (Współpraca recenzencka @sqn_imaginatio)