Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Druga powieść autorki „Balu szalonych kobiet”, który sprzedał się we Francji w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy, przetłumaczonego na 25 języków i zekranizowanego przez Amazon Prime.
Refleksyjna historia, podejmująca temat objawień maryjnych i reakcji, jakie wywołują. Porusza kwestie ojcostwa, męskiej dominacji w rodzinie, żałoby, zranionego dzieciństwa.
Ludzkie serca twardnieją w obliczu niepojętego
Noc 18 lipca 1830. W klasztorze szarytek w Paryżu Catherine Labouré doznaje objawienia maryjnego.
Współcześnie. Do miasteczka Roscoff w Bretanii przyjeżdża z Paryża, z Domu Macierzystego, siostra Anna. Pragnie jako następczyni Catherine Labouré dostąpić daru ujrzenia Matki Boskiej i wypełnić zasłyszaną przepowiednię.
Na wyspie Batz u wybrzeża Bretanii mieszka Isaac. Życie milczącego, zamkniętego w sobie nastolatka odmieniają niezwykłe wizje. Wobec jego słów, których prawdziwości nie można stwierdzić, mieszkańców wyspy ogarnia chaos. Przeraża ich świadomość, że w przeszłości objawienia maryjne zwiastowały nieszczęścia. Wizje prowadzą do reakcji łańcuchowych. Reakcje tłumu są nieprzewidywalne. Zarówno trwający w głębokiej wierze, jak i będący w jej kryzysie mieszkańcy zostają zmuszeni do rewizji swoich relacji z Bogiem i ze światem. Nad wszystkim wisi ledwie uchwytny cień legendarnej bretońskiej pobożności, przesądności i wiary w nadprzyrodzone.
Victoria Mas (ur.1987) – francuska pisarka, autorka książki „Bal szalonych kobiet” (2019, polskie wyd. 2021), zekranizowanej przez Amazon Prime (reż. Mélanie Laurent) i wyróżnionej nagrodami literackimi, m.in. PremièrePlume, Prix Stanislas, Renaudot. Studiowała filmoznawstwo i literaturę anglosaską w USA oraz literaturę na Sorbonie. Pracuje przy wielu projektach telewizyjnych, filmowych i teatralnych. „Cud” (2022) jest jej drugą powieścią.
Powieść "Cud" rozpoczyna się w lipcową noc w 1830 roku. Wtedy w paryskim klasztorze jednej z szarytek ukazuje się Matka Boża. Po maryjnym objawieniu następuje przeskok do teraźniejszości, do malowniczego miasteczka w Bretanii. Tam właśnie udaje się siostra Anna, która motywowana jest swoim przekonaniem, że to ona będzie kolejną osobą, która dostąpi objawienia. Jednak pośród szumu fal, na ponurym klifie Maryja ukazuje się zamkniętemu w sobie Isaacowi, chłopcu który doświadczył straty i zaniedbania. I w tym momencie dzieją się ciekawe rzeczy. Objawienie maryjne schodzi na drugi plan, a na pierwszy wysuwa się psychologiczny aspekt. To właśnie on poruszył mnie w tej książce najbardziej. Pobożni mieszkańcy nadmorskiego miasteczka reagują bardzo różnie stając przed obliczem świętości, nie zawsze tak jak można by tego od nich oczekiwać. Ludzie, którzy deklarują życie zgodne z religią, która głosi miłość do bliźniego i same dobre wartości odsłaniają swoje prawdziwe oblicze stopniowo od początku do końca powieści. Bohaterowie, mimo że nie poznajemy ich zbyt dogłębnie, są bardzo ciekawie przedstawieni. Jest w nich coś symbolicznego, coś czego moglibyśmy doszukiwać się we własnym otoczeniu. Z pewnością skłaniają do refleksji, nad ludzką moralnością i odzwierciedleniem przyjętych zasad w rzeczywistości. Siostra Anna, życzliwa zakonnica, czująca powołanie, również doświadczona przez życie w przykry sposób, jak wnioskuje po opisach jej sennych koszmarów, daje pokaz prawdziwego ja, kiedy tylko sprawy nie idą zgodnie z jej oczekiwaniami. Ojciec Isaaca, człowiek poturbowany, zmęczony, wypalony. Jako obraz w mojej głowie utarł się w wyblakłych, szarawych kolorach, które przez zaniedbanie i załamanie przelały się na jego popadający w ruinę dom i dziecko, które nie otrzymało odpowiedniego wsparcia. Z drugiej strony pan Bourdieu, typowy przedstawiciel osób kreujących się na pozór dobrego ojca, dobrego męża, gorliwie wierzącego i pobożnego człowieka. A za zamkniętymi drzwiami oschły, zabijający poczucie własnej wartości swojego syna mężczyzna. A to dopiero początek tego do czego może być zdolny. Reakcja tych i innych postaci w obliczu zstępującej na ziemię świętości jest skrajna ale i weryfikująca, kto jakim jest człowiekiem i czy jako społeczność, zasłużą na cud. Warto zwrócić też uwagę na tło powieści, czyli miasteczko Roscoff, które jest opisane we wspaniały sposób. Tworzy idealnie pasujący do wydarzeń klimat, ponury ale też podniosły. Mimo, że książka jest niedługa, autorce udało się nie pominąć tego ważnego dla mnie aspektu. Czytając mogłam z łatwością wyobrazić sobie napawające respektem i pokorą, wielkie fale rozbijające się o kamienisty brzeg, czy poczuć zapach soli i wilgoci. A to wszystko w scenerii ciężkich deszczowych chmur, zwiastujących coś niedobrego. Do tych barwnych odczuć przyczynił się również warty uwagi język Pani Victorii Mas, budujący tajemniczy nastrój, poetycki. Sięgając po "Cud" nie oczekiwałam, że historia ta zrobi na mnie wrażenie, ale miło się zaskoczyłam. Myślałam, że jako ateistka nie poczuje głębszych emocji z racji głównej, religijnej tematyki. Ale uwielbiam książki obnażające ludzką naturę, pokazujące jak bardzo człowiek może być nieobliczalny, nawet jeśli deklaruje, że jest najbardziej miłującą Boga i bliźniego osobą. A motywy te były świetnie przedstawione. "Cud" jest kolejną w tym roku bardzo dobrą książką, którą mogę Wam z czystym sumieniem polecić, zarówno tym którzy pasjonują się tematyką religijną, jak i psychologiczną. [Współpraca recenzencka] someone_who_reads_
Dagmara Łagan, BooksCatTea
11.02.2024
Osnuta mistycznym klimatem maryjnego objawienia. Przenikająca psychologię tłumu w obliczu pojmowania otoczenia wiarą. Oddająca ludzkie emocje z wyczuwalną czułością i zarazem surowością. „Cud” to proza minimalistyczna, niesiona jednak finezyjnym nurtem literatury pięknej, dryfująca narracją wokół obrazowo odmalowanych scenerii, a przy tym z wrażliwością zgłębiająca tak kruchą granicę między dobrem a złem. Nie sposób odmówić jej nieprzeniknionego wydźwięku, swoistej osobliwości, nieoczywistego w ujęciu mroku i lirycznej wymowy. To powieść niewątpliwie niepozorna w objętości, ale w pełni złożona, o intencjonalnie eskalującym napięciu, które z pasją zapowiada otumaniającą odbiorcę otchłań dramatyzmu. Obiecuje doznanie tragedii, którą niejako przywołują enigmatyczne akty natury w spowitej wiatrem krainie w północno-zachodniej Francji. Victoria Mas sportretowała Bretanię w doprawdy zachwycający sposób, z ujmującym wręcz kunsztem – nie szczędząc jej literackiej uwagi oraz czyniąc wyraźnym i barwnym tłem do nakreślenia przepowiedni, która determinuje sceptycyzm, zaintrygowanie, a finalnie strach i zatrważającą agresję w lokalnej społeczności. Z akcentem na filozoficzny posmak, snuje wyimaginowane, ale bezsprzecznie możliwe do zaistnienia reakcje na współcześnie dokonujący się cud. Na pragnienie dopuszczenia do siebie niedostrzegalnego i niepotwierdzonego – w świecie, którego bowiem fundamentem wiary na przestrzeni lat niechybnie staje się dowód. Świadomie i twórczo, autorka zestawia niezachwiane zaufanie w nadprzyrodzone z naukowym postrzeganiem rzeczywistości, podziw i atencję z rozczarowaniem i nagłą wrogością, usilną realizację obiecanego, do którego nieustannie się dąży, z otrzymaniem czegoś, czego się nawet nie oczekiwało. Oscyluje wokół charakterystyki tłumu w odniesieniu do tajemniczych wizji nastoletniej jednostki, ale nie zapomina o melancholijnym pogłębieniu przeszłości pojedynczych kreacji. I tym samym tworzy poruszającą mozaikę życiowych doświadczeń – referuje o miłości i przyjaźni, szkicuje emocjonalny i okrutny wizerunek rodzinnych relacji, zanurza się w ponurych odcieniach żałoby i dojmującego dzieciństwa. Komponuje szaleństwo i obłęd szczelnie podszyte zazdrością, kontemplacyjnymi tonami otula siłę tkwiącą we wspólnocie, w jej nieokiełznanej nadziei, ale i hipokryzji. Zaledwie muska przywołane na karty swojej powieści postaci, ale czyni to ze zmyślną intencją – angażuje bowiem do sensorycznego uzupełniania ich życiorysów, absorbuje tym samym czytelnika w treść. Z subtelnością prowokuje do refleksyjnego spostrzeżenia nieodgadnionej do końca finalnej przestrzeni, choć nieco już intensywniejszej i dynamiczniej zreferowanej niż wcześniejsza fabuła. W skąpej pod względem liczby stron książce czyni tak zaskakująco wiele. To niby osnowa utkana z powłóczystością, ale wartka w rozegranym czasie i klarowna w wybranym anturażu. Z intymnością przedzierająca się przez definicję cudu na tle religijnej materii – tak przecież dla każdego odmiennego w symbolice, odczuwaniu i interpretacji. Tak inspirującego, że stał się bujną podwaliną tej dusznej, mglistej i tajemniczej historii.
Kamil
07.02.2024
Druga powieść po bestsellerowym "Balu szalonych kobiet" francuskiej pisarki Victorii Mas. Powieść z gatunku literatury pięknej, z historią w tle dotykająca tematu religijnych objawień maryjnych, do których ja mam delikatnie mówiąc sceptyczny stosunek 😏 lecz tu religia i szeroko pojęta religijność jest jedynie pretekstem do opowiedzenia smutnej historii o ludzkiej hipokryzji, zamknięciu na inność, i uznawania jedynie tego co mieści się w naszym sposobie postrzegania świata. Ta powieść jest na tyle uniwersalna, że można ją zinterpretować na różne sposoby, i zarówno taki ateuch jak ja znajdzie tu coś dla siebie, jak i mocno wierząca osoba. Dla mnie najistotniejszą kwestią poruszoną w tej powieści jest fakt, że nazbyt gorliwa wiara, takie kompletne zamknięcie się na racjonalność i nie przyjmowanie do siebie tego, że może być inaczej niż ja myślę często kończy się tragicznie, a już na pewno wyzwala agresję. W historii tej mamy dość spory przekrój bohaterów, choć przez wzgląd na skondensowaną formę książki te postaci nie są wykreowani z pietyzmem, mają raczej kilka wyrazistych cech, które mają na celu zaszufladkować nam tych bohaterów, pokazać ich w zero jedynkowy sposób, bo tu nie bohaterowie są ważni, a te relacje międzyludzkie, społeczne w kontekście wiary. Mamy tu choćby mocno wierzącego ojca, który jednak nie przyjmuje do siebie możliwości objawień maryjnych czy cudów z tym związanych, a równocześnie gardzi swoim nastoletnim synem, który stawia na naukę i wiedzę, a nie wiarę. Jednak dwiema centralnymi postaciami jest siostra Anna, która przybywa do bretońskiego miasteczka, ponieważ wierzy w przepowiednie, że w tej miejscowości ukaże się jej Matka Boska. Na miejscu okazuje się, że tajemniczych objawień doznaje nastoletni, straumatyzowany Isaak, który jest tą drugą centralną postacią dla tej historii. Po zachowaniu chłopaka od razu można się zorientować, że zmaga się z ciężką traumą, związaną zarówno ze śmiercią matki jak i tym, że jest dręczony w szkole przez wzgląd na swój zniewieściały wygląd. Dodam tylko, że książka jest napisana pięknym, w pewnym sensie poetyckim językiem, który wzmaga lekki chaos w fabule, jednocześnie ją uwznioślając. Historia jest niby prosta, bardzo smutna, zakończenie jest dość przejmujące, i podobnie jak cała fabuła do interpretacji dla czytelnika 🙂 Historia tej małej społeczności w Bretanii to uniwersalna prawda o ludzkiej hipokryzji i naturze. Szkoda, że w tak krótkiej formie autorka postanowiła wprowadzić aż tyle postaci, bo to spowodowało, że wszyscy bohaterowie byli na tyle płasko wykreowani, że trudno było ich polubić czy im kibicować z innego powodu niż tego jasnego podziału gdzie to autorka pokazuje mi palcem o ten jest dobry, a ten zły. Takiego zabiegu nie lubię 🙂
Rude Kadry
08.02.2024
Victoria Mas, autorka cenionego "Balu szalonych kobiet", powraca z nową powieścią, "Cud", która przywołuje atmosferę tajemniczości i niepewności, otaczającą objawienia maryjne i ich wpływ na społeczność. Mimo że wydawałoby się, że temat objawień maryjnych został już wielokrotnie przerobiony, Mas odnajduje w nim nowe, fascynujące aspekty, głęboko zagłębiając się w psychologię tłumu i ludzkich emocji. Mas wspaniale wykreowała bohaterów, których psychologiczna głębia sprawia, że czytelnik nie tylko obserwuje, ale także współczuje i identyfikuje się z ich przeżyciami. Poprzez wątki zazdrości, strachu, czy pokusy grzechu, autorka odsłania mroczne strony ludzkiej natury, rzucając światło na ukryte konflikty i napięcia w społeczności. Doskonale kreuje postać outsidera, zagubionego nastoletniego chłopca oraz religijnego fanatyka, który w obliczu zetknięcia się objawieniami ukazuje swoje prawdziwe oblicze, a także młodej zakonnicy, zawierzającej swoje życie Najświętszej Panience, wyczekującej spełnienia się snów. "Cud" to powieść, która porusza tematykę psychologii tłumu, obnażając przy okazji cały przekrój społeczeństwa z wszystkimi jego zaletami i wadami. Mas zręcznie ukazuje, jak niezwykłe wydarzenia potrafią wywołać reakcje łańcuchowe w społeczności, eksponując zarówno ludzkie głębokie przekonania, jak i najbardziej pierwotne instynkty. Poprzez wnikliwe portretowanie różnych postaci i ich reakcji na nadprzyrodzone zjawiska, autorka ukazuje bogactwo ludzkich doświadczeń i złożoność ludzkiej natury. Język użyty przez Mas jest niemal poetycki, prowadzi czytelników przez labirynt myśli i emocji bohaterów, co może utrudnić płynność w przyswajaniu treści. Dla mnie stanowiło to wielki plus, zawsze doceniam piękno słów, jakimi posługują się autorzy. Opowieść rozwija się powoli, ale intensywnie, dając czytelnikowi możliwość zgłębienia tajemnic Roscoff i wyspy Batz z różnych perspektyw. O Zakończenie pozostawia wiele pytań i wątpliwości, co sprawia, że powieść pozostaje w pamięci czytelnika na długo po zakończeniu lektury. Mimo że "Cud" może momentami wydawać się lekki nużący, to zakończenie rekompensuje trudy lektury, pozostawiając czytelnika z refleksją nad głębszymi przesłaniami powieści.Dla miłośników literatury pięknej i opowieści o ludzkich emocjach, "Cud" będzie znakomitą lekturą.
Kuba Szulczewski
06.02.2024
W życiu nie wpadłbym na to, że książka o objawieniach maryjnych okaże być się tak przewrotną soczewką o życiu społecznym. Cud to nie jest łatwa książka, dla wielu, jak i dla mnie styl może okazać się dosyć ciężki do przebrnięcia, jest on dosyć mocno poetycki i niekiedy, absolutnie wzmaga całą atmosferę chaosu i poplątania. Jestem absolutnie porażony tym, jak taka pozornie prosta opowieść zaproponowała tak wiele poziomów do interpretacji! Ciężko było mi się odnaleźć w tej historii. Nie jest to coś, po co zwykle sięgam, zdecydowanie staram się stronić od tematyki religijnej, głównie przez to, że łatwo jest popaść w skrajności opisując ten temat, zazwyczaj lawirując pomiędzy zachowawczą oszczędnością, a obrazoburczą, mocną narracją. Tym razem, Victoria Mas sięga po bardzo rozpoznawalny motyw objawień maryjnych i za ich pomocą snuje opowieść na temat życia w społeczeństwie, szczególnie takim, które reprezentuje sobą wiele negatywnych cech. W momencie, gdy mamy odmieńca, który burzy niektóre uczucia religijne, w ludziach budzą się najbardziej pierwotne instynkty i Mas zobrazowała to naprawdę wzorcowo. Strach, zawiść, zazdrość, skłonność do grzechu - to wszystko zostało tutaj pokazane z dozą dystynkcji, ale też mroku. Chociaż, nie jest to też opowieść, w której można grzebać w nieskończoność i non stop odnajdywać nowe wnioski, tak dalej w dosadny sposób bawi się tematem religii i postrzegania wartości chrześcijańskiej w momencie głębokiego kryzysu. Fascynujące było poznawanie różnych postaw, różnych sposobów myślenia wobec czegoś tak nieprzystającego naszej rzeczywistości. Czuję się nienasycony, a jednocześnie bardzo zadowolony, tym jakie zakończenie zostało tutaj zaserwowane. Spróbujcie po nią sięgnąć, na pewno jest to historia, która może bardzo spolaryzować czytelników, zupełnie nie zdziwiłbym się, gdyby odbiór tej książki pozostał w granicach oburzenia, bo Mas pochyla się nad religią w sposób nieupiększony i nie obawia się bezpardonowo w nią uderzyć. Ciekawa rzecz!
Dominika
04.03.2024
,,Należy bowiem być posłusznym, podporządkować się najsilniejszemu, uznać świętość i skłaniać się ku boskości, a ponieważ współcześnie ludzie to zaniedbali, ponieważ sądzili, że się wyzwalają, pozbawiając wszystko świętości, efekt jest taki, że w naszych czasach świat podupadł’’. Wierzycie w cuda? Książka Victorii Mas podchodzi do tego zagadnienia w bardzo oryginalny sposób. Mianowicie przedstawia pewną miejscowość w północnej Francji i bardzo osobliwe postacie, których życiem wstrząsa objawienie Najświętszej Panienki. Ale czy to na pewno Ona? W 1830 roku niewątpliwie miało miejsce objawienie maryjne wobec Catherine Laboure. Cudowny medalik, który Maryja podarowała za jej pośrednictwem światu, ma zapewnić ludzkości liczne łaski i obronę przed złem. Jedna z bohaterek książki – siostra Anne także pragnie doświadczyć objawienia i z taką myślą przybywa do miasteczka Roscoff. Jakże wielkie okazuje się jej zdziwienie, gdy w miejscowości zaczynają dziać się dziwne rzeczy i to za pośrednictwem pewnego chłopca o imieniu Issac. To nastolatek zdaje się widzieć Najświętszą Panienkę. Jego wizje wzburzają mieszkańców i doprowadzają do pewnego odkrycia w ich sercach. Czy gorliwi katolicy będą w stanie uwierzyć w cud? Czy zrozumieją czym on naprawdę jest? Czy poszukiwanie prawdziwego cudu może zakończyć się tragedią? To nie jest opowieść stricte i wprost religijna. Autorka ukazała życie, rodziny, których codzienność skupiała się wokół jednej miejscowości i do widywania siebie nawzajem. Podjęła temat relacji międzyludzkich w nietypowy sposób. Jak na literaturę piękną przystało, odsłania ona przed czytelnikiem pewną głębię i interpretacje. Nasuwa pytanie, czy choć wierząc i widząc można jednocześnie pozostać niewidomym? Wykreowana przepięknym językiem i wciągająca czytelnika w swój nostalgiczny, spokojny, a jednocześnie budzący nutkę grozę klimat, to jedna z lepszych, cienkich książek jaką miałam okazję czytać.
stronisko
20.02.2024
Ta piękna okładka, którą widzicie na zdjęciu, należy do książki “Cud” Victorii Mas. Autorkę część z Was kojarzyć może zapewne z “Balu szalonych kobiet” (my jeszcze nie czytaliśmy), a “Cud” to jej druga powieść. Temat tej książki jest niezwykle ciekawy i chociaż nie jest to tematyka, po którą zazwyczaj sięgamy, to opis książki nas bardzo zainteresował i musimy powiedzieć, że nie zawiedliśmy się na lekturze tej bardzo dobrze napisanej, krótkiej powieści. Tematyką, o której mowa, są objawienia maryjne, a książka zaczyna się od opisu wydarzeń z 1830, gdy młodej szarytce Catherine Labouré ukazuje się Maryja. Opowieść ta nawiązuje oczywiście do prawdziwych wydarzeń i stanowi wstęp do dalszych wydarzeń, które mają miejsce już współcześnie. Poznajemy mieszkańców małego miasteczka położonego u wybrzeży francuskiej Bretanii, a także siostrę Annę, która przybywa z Paryża do miejscowego klasztoru, zafascynowana historią Labouré i gotowa samej dostąpić maryjnych wizji. Gdy milczącemu, trochę dziwnemu i wyszydzanemu nastolatkowi, Isaacowi, zaczyna ukazywać się Matka Boska, lokalne społeczeństwo, w tym i siostra Anna, wystawione zostaje na próbę wiary, pobożności i pokory. Victoria Mas bardzo dobrze opisuje rozterki i emocje bohaterów. Jej styl pisania jest bardzo skondensowany, zwięzły, ale jednocześnie niejednoznaczny i efemeryczny. Nic tutaj nie jest podane na tacy, a czytelnik sam musi domyślać się pewnych szczegółów i dokonywać ich oceny według siebie. Świetnie ukazany jest tu cały wachlarz emocji i uczuć: strach, zazdrość, tęsknota, zawód, a także niezachwiana bądź zachwiana wiara, dyskryminacja czy niezrozumienie, słowem - wszystko to, co “siedzi” w każdej społeczności, nawet tak małej jak ta opisana w “Cudzie”. Niezwykła atmosfera mistycyzmu, religijności i wiary, a do tego klimat nadmorskiego miasteczka w tajemniczej Bretanii oraz piękny język Mas sprawiają, że to naprawdę dobra pozycja.
w_ksiazkowym_zaciszu
19.02.2024
Victoria Mas skupiła się w swojej książce na kwestiach dotyczących nie tylko wiary, Boga, Matki Bożej. Autorka dokonała tu bardzo ważnej rzeczy. W wielowymiarowych płaszczyznach zanalizowała psychikę człowieka, który stanął w obliczu tytułowego cudu. Samo objawienie potraktowała w sposób genialny. Nie oceniała, nie dążyła do przekonania czytelnika do określonej racji, postawiła w zamian na wieloznaczność, a samą interpretację mistycznych wizji pozostawiła czytelnikowi. Skłaniając go tym samym do własnych rozmyślań na ten temat. Objawienia są tu przedstawione wielowymiarowo, bez kategoryzacji, czy narzucanej schematyzacji. Czytelnik sam sobie musi odsiedzieć na pewne pytania. Bohaterowie przedstawieni w "Cudzie" są od siebie różni, mają odmienne poglądy, problemy, lęki, pragnienia, grzechy.... I dlatego też tak bardzo zbliżeni do nas. Co ich do nas jeszcze zbliża, to na pewno momenty zwątpienia, przygnębienia, załamania. To właśnie kreacja, zarówno jednostki, jaki i zbiorowości są tu utrzymane na naprawdę wysokim poziomie. Podobnie zresztą jak inne elementy, takie jak np minimalistyczna forma. Autorka w około 200 stronach zawarła ogrom przeżyć, i co dziwne - nie czerpiemy ich z pędzącej akcji, a z samego motywu przewodniego. Cała powieść utrzymana jest w nieco sennej, oniryczno-mistycznej scenerii i klimacie, co jeszcze bardziej pobudza wyobraźnię. Nie ukrywam, podczas czytania, trzeba uruchomić myślenie. Momentami, dosyć poetycki język narracji wymaga skupienia, co może wpływać na odbiór całości. Ja lubię takie "wymagające" książki, więc dla mnie to działało na jej korzyść. I na koniec, niczym wisienka na torcie, zakończenie.... pozostawiające w sobie pytania, wątpliwości, i z otwartą interpretacją dla czytelnika. Dzięki czemu książka pozostaje jeszcze na długo w pamięci. Jeśli lubicie i cenicie sobie literaturę piękną, to "Cud" jest jej najznamienitszym przykładem!
chabrowacczytelniczka
07.05.2024
Osoba pobożna to tak właściwie kto? Ktoś kto szczyci się cotygodniową frekwencją na mszy świętej czy jednak ten kto w domowym zaciszu studiuje Biblię? Cichy wolontariusz czy ten pomagający w blasku fleszy? Napisałam to trochę tendencyjnie, a przecież ile osób tyle odcieni i wariantów różnych sytuacji. Pobożność to chyba coś niedefiniowalnego, tym bardziej, gdy zwrócimy uwagę na fakt, iż dotyka materii płynnej i wymykającej się ocenie rozumu - kwestii wiary. Jednak Victoria Mas podjęła się tego trudnego tematu i odmalowała przed oczyma czytelnika historię pobożności, hipokryzji i tragizmu osadzając ją w Bretanii w czasie gdy jednego z mieszkańców nawiedza Maryja. Cud to powieść, która niczego nie zakłada z góry, nie kwestionuje żadnej z racji i przekonań. Zarówno osoba wierząca jak i nie wierząca wyciągnie z niej mnóstwo dobrego, ponieważ to proza zmuszająca do głębokich przemyśleń. Historia po prostu się toczy, czytelnik zostaje do niej niejako wrzucony i tylko on jest w stanie odkryć cel całej podróży. Ja miałam mnóstwo przemyśleń podczas lektury, niecałe 200 stron czytałam kilka dni i myślę, że do niektórych fragmentów jeszcze wrócę. Zwłaszcza do tych traktujących o małych cudach, bo przecież dla niektórych ludzi nie potrzeba maryjnego nawiedzenia, by uwierzyć w obecność Boga i poczucie, że świat może być piękny. Potrzeba tylko zmiany spojrzenia na rzeczywistość. Autorka pięknie pisze, finezyjnie oddaje ludzkie uczucia i targające nami skrajne emocje. Zgrabnie przeplata to co realne, z tym ukrytym gdzieś za zasłoną ludzkiego poznania, a może tylko wytworem wyobraźni. Do konkretnych refleksji dojdziecie już sami. Podzielę się z wami tylko krótkim fragmentem, który ma jednak pokaźną siłę przekazu. „Pobożność trwa dopóty, dopóki tak pasuje wiernym”. Prawda?
etiudyliterackie
06.03.2024
Mam wrażenie, że książki pisane przez francuskich pisarzy mają swój niepowtarzalny klimat. Czuć w nich pewnego rodzaju duchowość, delikatność i spokój. To właśnie przez te elementy lgnę do takich pozycji. Gdzieś tam w środku mnie ewidentnie rozbrzmiewa francuska dusza. Uwielbiam tę kulturę i język. Objawienia Najświętszej Panienki zawsze budziły wielkie poruszenie…Budziły skrajne emocje, wierzący pogrążali się w modlitwie, ci którzy nie wierzyli doszukiwali się jednego wielkiego oszustwa. W małej miejscowości Roscoff, w południowo - zachodniej Francji, w Bretanii Isaak spotkał właśnie Ją. To ten milczący, samotny, zamknięty w sobie chłopiec dostrzegł niezwykłą Kobietę na skraju urwiska, a inni wierzyli w to, że wizje nie były jemu przeznaczone, bo przecież czy nie bardziej oczywiste jest to, że Boska postać ukarze się zakonnicy? Widzenia zmieniły go, sprawiły, że w końcu się uśmiechnął, że w końcu poczuł lekkość ducha i doznał ukojenia. Ale tak jak w innych przypadkach, tak tutaj stanął pośrodku dwóch światów. Świata rzeczywistego, który w oczach innych stawał się tym nierzeczywistem, stającym niemalże na skraju obłędu i w świecie ludzi podzielonych. To niezwykle poruszająca, w pewnym sensie cicha, nostalgiczna opowieść o ludziach, głównie o nich. O ich myślach, o kwestionowaniu świata, o nieradzeniu sobie z problemami, o pewnego rodzaju bierności, frustracjach, ale też dotykająca piękno. Nie ważne czy wierzysz, czy masz inne podejście to życia i świata, „ale wystarczy nie wątpić… i wtedy zdarzają się cuda.” Tak bardzo potrzebowałam teraz tej historii, bo wątpiłam, ale teraz jestem pełna wiary w to, że w końcu zdarzy się cud. Bardzo go potrzebuję….
Anonim
13.02.2024
Mimo, że skończyłam tę książkę jakiś czas temu, to w dalszym ciągu ciężko jest mi ująć w słowa to, co chciałabym przekazać. Nie jest to spowodowane tym, że mi się ona nie podobała, a wręcz przeciwnie. Ku mojemu zdziwieniu pozytywnie mnie zaskoczyła i nawet bardziej mi się podobała niż „Bal szalonych kobiet”, choć tematyka drugiej powieści jest mi bliższa. „Cud” przedstawia złożoną historię, którą każdy odbierze w indywidualny sposób. Niech was nie zmyli opis, bo nie jest to książka skierowana tylko do osób wierzących, a dla wszystkich, którzy cenią sobie piękne pióro i historie skłaniające do refleksji. Ukazuje ona punkt widzenia osób wierzących i nie wierzących w objawienie. Pokazuje jak wiara wpływa na zachowania oraz postawy ludzi oraz, że nie jest ona wyznacznikiem dobra. Issac mimo, iż nie był wierzący miał czyste oraz otwarte serce i właśnie to go wyróżniało od innych, których często przepełniania złość. Przedstawiona historia nie dotyczy tylko wiary i objawienia. Owszem jest to główny wątek, jednak oprócz tego to powieść o smutku oraz poczuciu niesprawiedliwości i radzeniu sobie z tymi emocjami. Autorka w świetny sposób ukazała jak duży wpływ ma tłum na jednostkę, a dokładnie brak samodzielnego myślenia i wyrobienia własnej opinii na dany temat. Zakończenie wprowadziło mnie w osłupienie, nie spodziewałam się takiego finału całej powieści. „Cud” to krótka i z pozoru prosta książka, jednak dostarcza wiele emocji oraz wprowadza w zadumę. To lektura o ludziach, ich zmartwieniach oraz walki wiary w to, co niewidzialne z rozumem i ufnością. Jest to aktualna i do bólu prawdziwa historia.
ilona_m2
20.02.2024
Po Balu szalonych kobiet Victoria Mas oddaje w ręce czytelnika kolejną nietuzinkową opowieść, która zasieje w każdym z nas ziarno niepokoju. Bretania, miasteczko Roscoff z latarnią morską przecinającą ciemności nocy, a za dnia wyłaniającą się z mgły, nad którą majaczyła nieskończenie gruba wartswa szarości. Sceneria nieco oniryczna, senna, na jej tle na skraju urwiska chłopiec klęczacy i zapatrzony w dal. Ten zamknięty w sobie i milczący nastolatek pozbawiony matki odnalazł w objawieniach to, czego nie dostał od rodziców, a mianowicie obecności. Powieść skupią się w głównej mierze na kwestiach wiary dogłębnie analizując psychikę bohaterów w obliczu tytułowego cudu. Mnogość reakcji od pobożności, pokory, po strach, gniew i wściekłość. Znakomicie nakreślona psychologia tłumu obrazującą społeczne niepokoje i przekrój różnych reakcji. Ta niewielka objętościowo książka pretenduje do roli powieści rzucającej czytelnika w wie niewygodnych zagadnień, pozostawiając mu jednocześnie szerokie pole manewru w kwestii własnych interpretacji i tego, po której stronie się opowie. Czy uklęknie nad przepaścią tuż obok Izzaka, czy w ciszy stanie dalej, a może dołączy do rozwścieczonego tłumu? Cud urzekł mnie swą prostotą, bogactwem spojrzeń, sennymi obrazami. Niezwykle klarowna w swej postaci, przepełniona nieprzewidywalnością historia pozbawiona została zbędnego moralizatorstwa. Mądra i wartościowa to książka, obnażającą przed czytelnikiem ludzkie słabości, cała ludzkość może się w niej przejrzeć jak w lustrze. Dzięki tej książce doświadczyłam czegoś wyjątkowego.
Agata
04.02.2024
„Pobożność trwa dopóty, dopóki tak pasuje wiernym”. Kiedy „Cud” Victorii Mas, francuskiej pisarki i autorki „Balu szalonych kobiet” trafił w moje ręce, inne rozrywki poszły w chwilową odstawkę. Ta pięknie wydana książka z zatrzymującą wzrok okładką sprawiła, że choć temat powieści wydawał mi się bardzo „nie mój”, to nie mogłam oprzeć się pokusie prędkiego sprawdzenia, jakie emocje odnajdę na jej stronach. Kilka godzin podczas weekendu wystarczyło, bym od początkowej nieufności, poprzez spore zaciekawienie i rosnące zaangażowanie, dotarła do zakończenia i żałowała, że ono tak szybko nadeszło. Serio! Bardzo mi się podobała ta książka. A co mnie w niej tak ujęło? To, że ta historia jest tak bardzo prawdziwa, choć dotyka tematu objawień maryjnych. Autorka kreśli obraz różnych reakcji i zachowań ludzi postawionych w obliczu tego, co niewidzialne i niezakotwiczone w rzeczywistości. To starcie dwóch nieprzejednanych opinii – braku wiary w rzeczy, których nie można ogarnąć rozumem i ufności tak wielkiej, że obywa się bez dowodów. Niebywałe, jak cienka jest granica między wiarą i jej odrzuceniem. I jak niewiele potrzeba, by pobożna masa ludzi zmieniła się w ogarnięty wściekłością tłum, który uzbrojony w kamienie niszczy wszystko, co napotka na swej drodze. Historia Isaaka i jego rodziny oraz historia siostry Anny to nie tylko opowieść o małej społeczności w Bretanii, ale wciąż aktualna i uniwersalna prawda o ludzkiej naturze. Czy to coś dla Was? Nie wiem, sami sprawdźcie. „Ale wystarczy nie wątpić… i wtedy zdarzają się cuda”.
care_book
23.02.2024
„Cud” to opowieść o objawieniu maryjnym, które miało miejsce w 1830 roku w Paryżu. Jedna z zakonnic Catherine miała to szczęście, że Matka Boska ukazała się właśnie jej. Po wielu latach do Roscoff, małego francuskiego miasteczka, gdzie dzieje się akcja książki, przyjeżdża siostra zakonna, która marzy o tym aby dostąpić tego samego zaszczytu jak siostra Catherine. Oprócz jej historii, poznajemy Isaaca - wycofanego nastolatka, półsierotę, któremu przytrafiają się wizje, które ciężko określić i racjonalnie wytłumaczyć. Po tych wydarzeniach, zwyczajny spokój w miasteczku zaczyna drżeć w posadach. • To mała wielka powieść, która zmusza do refleksji. Podczas lektury zaczynamy analizować swój stosunek do wiary, do Boga i jednocześnie próbujemy się postawić na miejscu bohaterów. Część z nich bezgranicznie wierzy w boskie objawienia, cześć zupełnie przeciwnie. W obu tych przypadkach próbujemy znaleźć dobre i złe strony. To niezwykłe, że książka potrafi w taki sposób wpływać i angażować Czytelnika. • Nie wiem czy to będzie książka dla wszystkich. Jest specyficzna, miejscami pourywana, poruszająca dość trudny temat jakim jest wiara. Niemniej ja ze swojej strony polecam po nią sięgnąć - to oryginalna, zaskakująca i wzbudzające emocje książka. • Coś innego, coś ciekawego, coś wstrząsającego. Autorka umie budować nastrój, jednocześnie ciekawością przyciąga i niepokojem odpycha. Na pewno na długo zostanie mi w pamięci. Jeśli tylko wpadnie Wam w ręce dajcie jej szanse, bo warto!
Aleksandra Buchwald
13.02.2024
W nocy 18 lipca 1830 roku w klasztorze szarytek w Paryżu Catherine Labouré doznaje objawienia maryjnego. Współcześnie. Do miasteczka Roscoff w Bretanii przyjeżdża z Paryża siostra Anna. Jako następczyni Catherine pragnie wypełnić przepowiednię. Jednak to nie jej życie, a Isaaka, milczącego, zamkniętego w sobie nastolatka, odmieniają niezwykłe wizje. Reakcję tłumu są nieprzewidywalne. Mieszkańcy są zmuszeni do przyjrzenia się swoim relacjom z Bogiem i ze światem. Byłam ogromnie podekscytowana tą pozycją, nastawiłam się na ogrom wartościowej treści i właśnie to otrzymałam. Młody chłopiec, Isaak doznaje objawienia, w którym widzi kobietę. Mieszkańcy miasteczka, gromadzą się i konfrontują swoje życie z Bogiem. Jednak nieliczni są z tego powodu ogromnie niezadowoleni, oddalają się od Boga do tego stopnia, że dopuszczają się niewybaczalnych rzeczy. Dochodzi do serii niepokojących zdarzeń, coraz bardziej przerażających sytuacji. Książka jest przepełniona tajemniczym klimatem, wzbogaconym w piękne opisy. Język książki jest dosyć prosty, książka wciąga od pierwszych stron. Książka serwuje nam ogrom wartościowej treści, cytatów. Zmusza do refleksji nad własnym życiem i światem, którym się otaczamy. Uwielbiam takie książki, które na długo zostaną w naszej głowie. Książkę przeczytałam jakiś czas temu, jednak nadal zajmuje ogromne miejsce w moich rozmyślaniach. Książka liczy lekko ponad 200 stron, jednak ogrom w niej wartościowej treści. Polecam książkę każdemu.
Zaczytana.querida
22.02.2024
Lektura tej CUDownej książki była dla mnie szczególnie poruszająca. Gdybym miała napisać o niej najkrócej, jak potrafię, napisałabym tylko: Emocjonalnie wstrząsająca. Istnieją książki, które mają w sobie ukrytą taką dozę niepokoju, którego na pierwszy rzut oka wcale nie widać, że łapią za gardło i trzymają tak przez lata. Do tej pory trafiłam tylko na jedną taką historię. Ta jest druga. Typ najbardziej poruszający. Typ, według mnie, najrzadszy. Niebezpieczny. I tym niebezpieczeństwem tak słodko kuszący.///////////Stoję w tłumie ludzi. Stoimy na urwisku. Głosy zlewają się w jeden - głos tłumu. Tłum gęstnieje i tłum krzyczy. Szepty nakładają się na siebie i oplatają mnie ciasno, bardzo ciasno. Już chcę się wyrwać, już robię krok naprzód, już odwracam głowę w stronę drogi. Małe płomyki migoczą mi przed oczami. „Idzie, idzie, idzie…” - wiatr unosi pomruk tłumu. Jeszcze długo widzę jego delikatną, zastygłą twarz. Jeszcze długo przechodzi mnie dreszcz, gdy przypominam sobie jego wzrok odbijający nicość. Jeszcze po latach wspominam. I jak wszyscy, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń, przerażona, wierzę. Chociaż na usta ciśnie się niewiara. I cisną się imiona, których nigdy nie zapomnę. Isaac, Hugo, Anne. Alan, Julia, Delphine. Imiona napływają do mnie strumieniem.////////////Natknęliście się teraz na tę książkę. Cud czy przypadek? Niezależnie w co wierzycie… Nie lekceważcie tego, że właśnie w tej chwili stanęła na Waszej drodze❤️ Zaczytana.querida
Aleksandra Gratka
05.02.2024
Absolut. Bóg w niebiosach. Wiara. Cuda, które tę wiarę umacniają. Czy objawienie maryjne z 1830 roku powtórzyło się we współczesnej Bretanii? Czy ci, którzy widzą, są wybrani, czy raczej przeklęci? Mała społeczność, bardzo religijna, religijnością dyskusyjną i hermetyczną. Tu oddany Kościołowi mężczyzna zamyka serce dla swego syna, tu inność trzeba ukrywać, tu wreszcie nowa zakonnica okazuje się posiadać obsesję o destrukcyjnej mocy. Wszystko dzieje się niespiesznie. Autorka długo wprowadza nas w historię, nie stosuje chwytów i fajerwerków językowych, więc lektura może sprawiać wrażenie nużącej. Może dlatego finał zostawia czytelnika w szoku? Bo to, do czego zmierza opowieść, okazuje się ważniejsze niż sama opowieść. A o czym jest "Cud"? Paradoksalnie - wcale nie o cudzie. Jest o ludziach, którzy potrzebują dowodu, znaku z nieba, Boskiego dotyku, bo samo "wierzę" zostawiają biblijnemu Abrahamowi. Czy to źle? Nie wiem, nie mnie oceniać, dla mnie wiara jest kwestią życiowo nieistotną. Mam wrażenie, że Victoria Mas kreśli swoich bohaterów zbyt delikatną kreską. Jakby byli szkicami, a nie istotami z krwi i kości. Trudno więc im kibicować, chociaż niektórym współczułam. Najlepsza, chyba najbardziej prawdziwa, wydaje się tu zakonnica Anne, ze swoimi porażającymi snami (świetne fragmenty!) i ze swoim rozczarowaniem. Autorka twierdzi, że cuda zdarzają się, gdy przestajemy wątpić. Cóż, akurat ja składam się z samych wątpliwości.
Izolda
16.02.2024
"Cud" jest przedstawicielką literatury pięknej ukazującą mistycyzm objawień maryjnych na odległej północy Francji w departamencie Finistère. Ta zaledwie 200 stronicowa powieść, choć minimalistyczna, niesie mnogość przekazu. Oprócz lirycznych opisów przyrody Bretanii, które urzekają czytelnika autorka precyzyjnie opisuje mistyczne wizje, społeczne niepokoje, samotność jednostki i psychologię tłumu. Ludzkość jako zbiorowość nie prezentuje się najlepiej. Mas w trafny sposób przedsawia dwie strony tej historii. Od strony wierzących jak i wątpiących. Ukazuje także obłudne oblicze katolicyzmu oraz grzechy przedstawicieli kościoła. Nic nie jest tu jednowymiarowe ani czarno-białe. Mas zręcznie nakreśla rozterki i zachowania ludzkie. Zarówno jednostki jak i grupy. Świetnie portretuje i skłania czytelnika do refleksji. Zwłaszcza na koniec. Finał, który zaburza wszystko czego dotychczas podczas lektury doświadczyliśmy i nakazuje przemyśleć, przewartościować podejście do życia. W książce zawarty jest także obraz trudnego dzieciństwa i rodzinnych relacji, żałoby, wykluczenia czy przyjaźni. Ta mała rozmiarem, a wielka treścią pozycja zadowoli nawet wymagającego czytelnika. Piękna w swej prostocie, bogata w mądrości. Chwyćcie i sami się przekonjacie! Współpraca reklamowa
Wierszowane Recenzje
11.03.2024
Czy mieliście okazję czytać tę CUDowną książkę? Po kilku dobrych recenzjach, zapragnęłam mieć ją w swojej biblioteczce. I jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ na pewno znajdzie się w TOPce tegorocznych polecajek. Roscoff - małe miasteczko w Bretanii. Mieszka tam pobożna rodzina, co nie toleruje młodszego syna. Grzech! Tylko córkę i syna starszego uważają za kogoś godnego. Wstyd! Jak można dziecko nie kochać, obrazać i jeszcze za świętego się uważać? Świętokradztwo! Odtrącony syn ma astronomiczną pasję i znajomego, co to czasem przychodzi do niego. Oboje nierozumiani, smutki, zapomniani, szukają zrozumienia, miłości, przytulenia. Wzrusz! Historia utkana czystym sercem dziecka, w tle siostry szarytanki, męska dominacja w rodzinie i objawienie maryjne. To jedna z lepszych książkek, jakie czytałam. Mocna, refleksyjna, wzruszająca. Porusza temat wiary, nirkoniecznie z tej strony, z jakiej znamy. Wysnuta z życia. Mała książka, wielka treść. Najmocniej polecam!
Czytotaj
22.02.2024
Objawienie maryjne. Cud. A może przekleństwo.. Kiedy dochodzi do niego w małej społeczności, gdzie informacje obiegają wszystkich w ciągu jednej chwili, do głosu dochodzą skrajne emocje. Ktoś będzie czuł się zagrożony. Ktoś zazdrosny. Ktoś rozczarowany. Ktoś będzie się martwił. Troszczył. Wspierał. A jeszcze inny nie uwierzy, oskarży o kłamstwo.. „Cud” to obraz ludzkiej natury. Nasze instynkty, potrzeby, emocje pokazane bez upiększania. To obraz wiary odartej z fałszu. Wtedy, kiedy nikt nie patrzy.. Smutna historia. Krótka, ale poruszająca. Bliska każdemu, bo o człowieczeństwie. Ludzkich wadach i ograniczeniach. Krzywdzie, stracie i nadziei. Bardzo dobra pozycja! Ku relfleksji.