fantastyka historyczna/historical fantasyfantastyka polska
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Codex Minor - Karo M. Nowak
Rok 1219 od Narodzenia Pańskiego obfity był w plony, ale i sowicie podlany krwią waleczników. To właśnie wówczas, w delcie Nilu, zaczyna się nasza opowieść, a to za przyczyną rycerza Hermanna von Radenberg und Wachau i jego giermka Zdeslava z rodu Tešov. Ci bowiem, za podszeptem Złego, odnajdują drogę do prastarej świątyni i prowokują tym samym ciąg wydarzeń, który da światu największy istniejący manuskrypt - Codex Gigas. Po drodze odmieniają żywoty wielu ludzi i jednego kota.
„Codex Minor” to opowieść o dojrzewaniu w świecie, w którym przemoc jest chlebem powszednim, a godność domeną możnych. To historia o chłopcach i ich mistrzach, księgach oraz twórcach. I o marzeniu nieśmiertelności, które zawsze ma swą cenę.
„Codex Minor” przenosi czytelnika do roku 1219, w brutalny świat średniowiecza, gdzie los rycerza Hermanna von Radenberg und Wachau i jego giermka Zdeslava z rodu Tešov splata się z siłami zła oraz tajemnicą prastarej świątyni. Ich wybory uruchamiają ciąg wydarzeń związanych z powstaniem Codex Gigas. To mroczna opowieść o dojrzewaniu, przemocy, ambicji i cenie, jaką płaci się za marzenie o nieśmiertelności.
To fantasy osadzone w historyzującej, mrocznej scenerii, z wyraźnymi elementami grozy. Książka łączy przygodową opowieść o rycerzach, księgach i dawnych tajemnicach z cięższym, bardziej niepokojącym klimatem. Czytelnik może spodziewać się surowego świata, średniowiecznej atmosfery i fabuły o wysokiej stawce.
Książka porusza temat dojrzewania, pokazując, jak młodzi bohaterowie kształtują się w świecie naznaczonym przemocą i nierównością. Ważnym motywem jest również relacja uczniów i mistrzów, która nadaje opowieści wymiar formacyjny i moralny. Istotną rolę odgrywają księgi oraz ich twórcy, co wprowadza refleksję nad wiedzą, pamięcią i znaczeniem pisma. Powraca także marzenie o nieśmiertelności, ukazane jako pragnienie obciążone wysoką ceną. Całość spaja konflikt dobra i zła, obecny w tle wydarzeń od samego początku.
To propozycja dla czytelników, którzy lubią mroczne fantasy z historycznym tłem, średniowieczną atmosferą i poważniejszą tematyką. Szczególnie może przypaść do gustu osobom zainteresowanym opowieściami o rycerzach, dawnych manuskryptach oraz moralnych konsekwencjach ludzkich wyborów. Ze względu na surowy świat przedstawiony i cięższy klimat najlepiej trafi do odbiorców szukających bardziej wymagającej fantastyki, choć także początkujący w tym gatunku mogą sięgnąć po tę książkę, jeśli cenią wyrazisty nastrój.
Książka została napisana przez Karo M. Nowak.
Książka nie jest częścią serii.
„Codex Minor” buduje nastrój mroku, niepokoju i historycznej surowości, od pierwszych stron osadzając akcję w świecie, w którym przemoc i ambicja są codziennością. To książka o cięższym klimacie, ale niepozbawiona rozmachu i poczucia tajemnicy. Silnie wybrzmiewają tu napięcie, groza oraz refleksja nad ludzkimi pragnieniami. Lektura może zainteresować czytelnika, który lubi opowieści intensywne, posępne i podszyte pytaniem o cenę wielkich marzeń.
„Codex Minor” łączy oba te porządki, ale szczególnie wyróżnia się tym, że za przygodową i dramatyczną fabułą stoją wyraźne idee. Obok wydarzeń związanych z wyprawą, odkryciem i ich konsekwencjami ważne miejsce zajmują pytania o znaczenie ksiąg, rolę twórców oraz pragnienie pozostawienia po sobie śladu. Dzięki temu książka nie ogranicza się do samej akcji, lecz oferuje także bardziej refleksyjny wymiar. To dobra propozycja dla osób, które cenią fantasy z warstwą symboliczną i intelektualnym tłem.
Wydawcą książki „Codex Minor” jest Spisek Pisarzy.
Książka „Codex Minor” dostępna jest w miękkiej oprawie.
Jeśli spodobała Ci się książka „Codex Minor”, warto sięgnąć po inne tytuły tego autora, na przykład: „Żyć Mszą Świętą” lub „I odpuść nam nasze korpo”.
Użytkownicy twierdzą, że "Codex Minor" to niezwykle klimatyczna i oryginalna powieść, wyróżniająca się dopracowanym, kunsztownym językiem oraz wielowarstwową, głęboką fabułą. Szczególnie cenione są jej mroczna, historyczna atmosfera, bogate tło społeczne i subtelne wątki fantastyczne. Pomimo jednej krytycznej opinii dotyczącej formy językowej, zdecydowana większość recenzji jest bardzo pozytywna i podkreśla unikalność tej książki. Lektura polecana jest przede wszystkim osobom poszukującym ambitnej, dojrzałej prozy.
Najczęściej wspominane:
gęsta atmosfera
dopracowany język
mroczny klimat
historyczna głębia
oryginalna fabuła
Podsumowanie zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję na podstawie recenzji klientów, wg stanu na dzień 24.05.2026 od dnia 01.01.2023
Sortuj
Kulturiada
Zweryfikowany zakup
07.05.2026
Jak to jest być skrybą?” – zapytał kiedyś pewien ciekawski druid, na co usłyszał odpowiedź, że „to nie ma tak, że dobrze albo, że niedobrze” i osobiście uważam, że ten zabawny dialog w kontekście najnowszej powieści Karo M. Nowak jest paradoksalnie niezwykle trafny. Faktycznie życie skryby, jakie opisuje autorka w „Codex Minor” nie należy do najprostszych, jednak obserwacja życia skryby spisującego jedną z największych i najwspanialszych ksiąg w dziejach świata, zwłaszcza z pozycji bezpiecznego i zrelaksowanego czytelnika, jest jak niepodważalnie fascynującym i inspirującym doświadczeniem.I teraz pytanie: „czy pisanie o średniowiecznym czeskim skrybie i trudach jego fachu jest naprawdę aż tak fascynujące?” Moja odpowiedź jest jednoznaczna – TAK, a zwłaszcza, jeśli jest przedstawiona z takim polotem i umiejętnościami jak w przypadku pióra Karo M. Nowak. I mimo, że dla wielu tytuł ten może wydawać się na pozór nudny i męczący to polecam się przemóc i spróbować poznać historię słynnego „Codexu Gigas” i nierozerwalnie związanymi z nim losami skryby Ondry i rycerza Zdeslava. Niesamowicie jest móc obserwować z jaką wprawą autorka balansuje na granicy fikcji i faktów historycznych, umiejętnie nimi żonglując i w ten sposób prezentując nam historię, która w oryginalny sposób podchodzi do historii słynnej księgi, pozostając jednocześnie w zgodzie z prawdą historyczną. Nowak przedstawia nam bowiem swoją autorską, ale jednocześnie nie popadająca w nadmierną fikcję, reinterpretację legendy o powstawaniu „Codexu Gigas”, wykorzystując luki historyczne pozostawione nam przez historyków i znawców odległych dziejów. Autorka wydaje się doskonale bawić prezentowanym nam światem, przedstawiając nam przykryte kurzem historii opowieści i kontrastując je z funkcjonującymi w owym okresie stereotypami i przywarami. Pomaga jej w tym przede wszystkim język, który jest umiejętną mieszanką staropolskiego, stylizowanego na staroczeski, poprzetykany łacińskimi sentencjami i wtrąceniami. Karo M. Nowak pięknie zarysowuje nam w ten sposób czasy, w których postanowiła osadzić swoją powieść i daje solidne podwaliny gęstego i fascynującego klimatu. Powstaje nam w ten sposób książka, która z jednej strony wydaje się być trafnym odzwierciedleniem opisywanych realiów, a z drugiej strony stanowi trafny i przemyślany komentarz, którego zapewne nie powstydziłby się niejeden historyk, przejawiający talent pisarski. „Codex Minor” za sprawą języka, jakim posługuje się jego autorka ora charakterystycznego humoru wydaje się być dedykowany współczesnemu czytelnikowi z poszanowaniem zasad i klimatu charakterystycznego dla tekstów traktujących o średniowieczu i w dużym stopniu o religii. Nowak operuje bardzo przystępnym językiem, który mimo odpowiedniej stylizacji nie popada w kicz, ani nie będzie stanowił większych trudności dla czytelnika w porównaniu do np. ubiegłorocznej „Synastrii” Marcina Świątkowskiego (skądinąd rewelacyjna książka) czy „Imienia Róży” Umberta Eco. W tym miejscu pozwolę sobie zaznaczyć, że mimo zupełnie innego kalibru powieści, fani prozy Eco powinni z przyjemnością odnaleźć się w „Codexie Minor”, zwłaszcza przez wzgląd na charakterystyczny humor, który wydaje się łączyć tego słynnego pisarza z naszą rodzimą autorką.Podczas lektury „Codexu Minor” niejednokrotnie łapałem się na poczuciu, że z całego serca chciałbym, żeby ta książka się nie kończyła. Skutecznie dałem się porwać klimatowi prezentowanej opowieści i naprawdę pokochałem jej bohaterów. Chciałem z nimi spędzić jeszcze odrobinę czasu, wspólnie się pośmiać i dalej z zapartym tchem obserwować zacięty pojedynek pomiędzy przeznaczeniem Ondry, a jego walką o wolność i swobodę. Skutecznie dałem się zamknąć w surowym, ale paradoksalnie przytulnym klasztorze otoczonym przez złociste i bezkresne morze czeskich pól i wzgórz. Niestety, jak wszystko co dobrze, tak i „Codex Minor” musiał się kiedyś skończyć, lecz jestem pewien, że historia Ondry i „Codexu Gigas” pozostanie w moim czytelniczym sercu i pamięci na długo i jeszcze niejednokrotnie będę do niej powracał. Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :) https://www.instagram.com/kulturiada/
Piotr
Zweryfikowany zakup
18.05.2026
Widać super research do książki. Książka zapowiadana jako fantasy, okazała się bardziej sztuką piękną (zabawy językiem, opisami) i romantycznym moralitetem opisującym hierarchiczne struktury społeczne średniowiecznych Czech i Moraw, które mogą być alegorią dzisiejszych konsumpcjonistycznych czasów. Bardzo wartościowa lektura z odrobiną magii w tle.
LenaB
04.04.2026
Kiedy człowiek myśli, że w fantastyce raczej nie znajdzie już nic nowego - bo choć kocha znajome motywy, to wszystkie zdają się być już wykorzystane - nagle pojawia się Karo M. Nowak i mówi: „Tak? Patrz teraz!”. I właśnie tak powstał Codex Minor, fantastyczna opowieść o skrybie… ale czy tylko? Okazuje się, że pod płaszczem historii o księgach i średniowiecznych skryptoriach kryje się wielowarstwowa, mroczna opowieść o władzy, wyzysku i cenie ludzkiej godności. To historia o pasji tworzenia, marzeniu o nieśmiertelności ale także o tym, jak łatwo złamać człowieka, gdy znajduje się w niewłaściwym miejscu hierarchii społecznej. Autorka zabiera nas do roku pańskiego 1219, do świata, w którym przemoc jest codziennością, a status społeczny decyduje o wszystkim - o prawie do głosu, o wolności, a nawet o życiu. Punktem wyjścia fabuły jest wyprawa rycerza Hermanna von Radenberg und Wachau i jego giermka Zdeslava, którzy w poszukiwaniu nieśmiertelności trafiają do prastarej świątyni w delcie Nilu, a ich decyzja staje się iskrą zapalną dla wydarzeń prowadzących do powstania legendarnego manuskryptu Codex Gigas. To, co szczególnie mnie uderzyło podczas lektury, to sposób, w jaki autorka pokazuje społeczne mechanizmy wyzysku. W świecie przedstawionym nierówność nie jest anomalią - jest normą, czymś sankcjonowanym przez prawo, religię i pieniądz. Możni tego świata nie zastanawiają się nad moralnością swoich czynów, bo ich pozycja daje im poczucie naturalnej wyższości. Zdeslav jest wręcz modelowym przedstawicielem szlachty: zadufany w sobie, przekonany o własnej wyjątkowości, gotowy wymusić wszystko, czego zapragnie - siłą lub złotem. To postać, która w mniej sprawnych rękach mogłaby się stać karykaturą złego pana. Tymczasem jest czymś gorszym: jest wiarygodna. Przekonany o własnej wyższości nad każdym nisko urodzonym, stosujący złoto tam, gdzie perswazja zawodzi, zadufany, okrutny, chciwy i egoistyczny - ale też normalny w realiach, które opisuje autorka. Właśnie ta normalność boli najbardziej. Zdeslav nie jest wyjątkowym potworem. Jest wzorcowym przedstawicielem swojej klasy, a świat wokół niego bez mrugnięcia okiem to potwierdza. Wyzysk jest tu chlebem powszednim, a godność domeną możnych. Postać Skryby jest do niego niezwykle jaskrawym kontrastem - tragiczna, pełna ufności i dobroci. Człowiek pogodny, oddany swojej pracy, który wierzy w sens tego, co robi. I może właśnie dlatego tak bardzo boli obserwowanie, jak świat go doświadcza. Bo wokół niego nie brakuje ludzi okrutnych, głupich lub po prostu egoistycznych. Im lepsze serce ma bohater, tym więcej ciosów w nie trafia, autorka zna tę zasadę i bezlitośnie z niej korzysta… Ta historia nie próbuje być wygodna dla czytelnika. Jej mrok i smutek przegryzają duszę na wskroś. Karo M. Nowak pisze o pasji i oddaniu pracy, o przyjaźni i zdradzie, o sprycie i zwątpieniu. Wplata w historię pytania o nieśmiertelność - w jej różnych wymiarach, bo przecież manuskrypt, rękopis, słowo zapisane na pergaminie to jedna z form życia wiecznego, o jakiej marzył człowiek długo przed epoką druku. Książka jest wielowarstwowa, co należy traktować jako zaletę, ale też uczciwe ostrzeżenie: to nie jest lekka przygodówka z historycznym tłem. To o czym przy recenzji Codex Minor trzeba bezapelacyjnie wspomnieć jest ogromny research, który popełniła autorka. Widać, ile czasu poświęciła, by dopracować nawet drobne detale: realistyczne przedstawienie pracy skryby, życia klasztornego, realiów epoki oraz procesu powstawania manuskryptów buduje niezwykle wiarygodny świat. Ale równie istotna jest warstwa językowa. Stylizacja na dawne czasy została przeprowadzona konsekwentnie i z wyczuciem - autorka korzysta z archaizmów i dawnych konstrukcji językowych, ale robi to w sposób, który nie utrudnia odbioru tekstu. Wręcz przeciwnie - nadaje mu autentyczności i charakteru. To wymagające rzemiosło. Łatwo taką stylizację przesadzić i sprawić, że tekst staje się ciężki, sztuczny, trudny w odbiorze. Tu tego nie ma. Jest smak epoki, jest koloryt, jest patyna, a jednocześnie tekst płynie. To rzadka umiejętność i naprawdę warto ją docenić, bo u Karo od pierwszej do ostatniej strony czuć, że pióro ani na moment się nie omsknęło. Podsumowując: „Codex Minor” Karo M. Nowak jest jak zadra, jak szept, który wraca w najmniej spodziewanych momentach. Mrok tej historii przenika głęboko. Smutek nie znika wraz z finałem. I nie można nie docenić tego, jak niezwykle dopracowana i przemyślana jest to opowieść. Choć Codex Minor osadzony jest w świecie, w którym pojawiają się elementy nadnaturalne, nie jest to historia oparta wyłącznie na magii czy spektakularnych wydarzeniach. To raczej opowieść o ludziach i ich wyborach. O przyjaźni i zdradzie. O pasji i zwątpieniu. O tym, jak wiele jesteśmy gotowi poświęcić w drodze do celu…
anonymous
03.04.2026
„Codex Minor” Karo M. Nowak to pozycja, która wymyka się współczesnym standardom literatury popularnej, stając w kontrze do dynamicznych, lecz często powierzchownych opowieści. To dzieło, które celebruje cierpliwość, rzemiosło i przede wszystkim - samo słowo. Autorka stworzyła książkę, która jest niemal tak gęsta i dopracowana, jak manuskrypty, o których traktuje, przenosząc nas w świat średniowiecznego brudu, mistycyzmu i trudnej do udźwignięcia odpowiedzialności. Tym, co uderza od pierwszej strony, jest niespotykany kunszt językowy. Karo M. Nowak nie pisze „po prostu”, tylko tka materię literacką z niezwykłą precyzją, łącząc staropolską stylizację z elementami łaciny oraz czeskimi wtrętami. Ta lingwistyczna mozaika sprawia, że narracja płynie w specyficznym, niemal rytualnym tempie. Nie jest to lektura lekka; wymaga od czytelnika skupienia i pewnego rodzaju erudycji, gdyż brak tu klasycznych przypisów, co zmusza do intuicyjnego odczytywania znaczeń lub samodzielnych poszukiwań. To zabieg odważny, ale niezwykle satysfakcjonujący - autorka traktuje swojego odbiorcę jak partnera, a nie jedynie biernego widza. Mocną stroną powieści jest bez wątpienia tytaniczna praca badawcza. Research historyczny i merytoryczny przebija z każdego opisu - od zapachu pergaminu, przez trudy życia w klasztornych murach, aż po naturalistycznie odmalowaną codzienność, która bywa fizycznie wręcz namacalna, duszna i cyniczna. Wprowadzenie wątków nadnaturalnych, w tym intrygującej obecności egipskich bóstw czy symboliki zodiakalnej, nadaje całości onirycznego, niemal surrealistycznego charakteru. To fascynujące połączenie surowego realizmu z metafizyką sprawia, że „Codex Minor” nabiera cech literatury pięknej. Jeśli miałabym wskazać słabsze strony, to paradoksalnie jest nią ta sama cecha, która stanowi o sile książki - jej specyficzność. Brak gwałtownych zwrotów akcji i skupienie na wewnętrznym procesie tworzenia oraz dojrzewania bohaterów sprawia, że nie każdemu ta historia „kliknie”. Postacie, choć psychologicznie złożone i ewolujące - jak chociażby przejmująco ufny Ondra czy uwikłany w przeznaczenie Zdeslav - nie zawsze budzą oczywistą sympatię. Są raczej postaciami, którym przyglądamy się z dystansem, niczym demoniczna Ammut ważąca ludzkie serca. Ich relacje, oparte na hierarchii pan-sługa, są surowe i momentami bolesne w odbiorze. Moim zdaniem „Codex Minor” to literatura dla literackich smakoszy i „średniowiecznych freaków”. To książka, która nie krzyczy o uwagę, ale kiedy już się w nią wsiąknie, nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka udowodniła, że opowieść o skrybie może być bardziej emocjonująca niż niejedna powieść sensacyjna, o ile zostanie podana w tak wybitnej formie. To hołd dla tradycji pisarstwa, w którym każda postawiona kropka ma znaczenie.
Stos książek
10.04.2026
Ciemne, poddańcze, a jednocześnie władcze średniowiecze to tło czasowe książki Karo M. Nowak. Tu nie czytamy o średniowieczu, w „Codex Minor” my w nim jesteśmy. Z każdą przeczytaną stroną wnikamy w mrok zamierzchłych czasów oraz w historię nakreśloną świetnym piórem autorki. Jestem oczarowana tą książką. Połączenie subtelniej, mistycznej magii z historią wyszło naprawdę genialnie. Autorka w fenomenalny sposób prezentuje nam ciekawe fakty na temat Codex Gigas — prawdziwej księgi, która waży ponad 75 kilogramów i jak mówią legendy, została napisana w jedną noc. Czy to już nie pobudza ciekawości? Moją pobudziło! To jednak nie wszystko! Karo M. Nowak za pomocą relacji Ondra — Zdeslav pokazuje, jak wyglądała hierarchia średniowiecznej społeczności. Ten, kto miał władzę, mógł wszystko, natomiast chłopstwo mogło liczyć tylko na łaskę swego pana. Dzięki takiej fabule czytanie „Codexu Minor” jest jak wędrówka w przeszłość. Wraz z głównymi bohaterami odbędziemy podróż do zakonu pełnego mnichów, pracowni skryby oraz zamku możnych. Razem z Ondrą zachłyśniemy się szczęściem docenionego chłopa, poczujemy trud i ból włożony w naukę umiejętności skryby, by na końcu poznać prawdziwe oblicze miłościwego pana na Podskale. Historia młodego skryby, jego dojrzewanie, poznawanie świata oraz zachodzące w nim zmiany to baza tej pasjonującej lektury. Temat prosty, ale podany w tak doszlifowanym wydaniu, że nie sposób oderwać się od lektury. Opisowość i precyzja, z jaką autorka opisuje detale pracy skryby, czy materiały, z których korzystał, zasługują na brawa. Widać i czuć ogrom włożonej pracy, bo dzięki temu każda strona buduje niepowtarzalną atmosferę. Docenić też muszę kreacje głównych bohaterów. Ondra i Zdeslav wzorowo reprezentują środowiska, z których się wywodzą, ukazując ich mentalność oraz sposób bycia. Relacja pana i chłopa budzi różne emocje od pozytywnych po negatywne. Oczywiście bardziej polubiłam pokornego skrybę, bo to jego myśli, przeżycia i uczucia uderzały we mnie podczas lektury, dlatego cieszę się z takiego zakończenia tej historii. Na końcu każdy dostał to, na co zapracował. I to mi się podobało. Jedynym minusem książki są drobne błędy interpunkcyjne, które od czasu do czasu rzucały mi się w oko. „Codex Minor” to tytuł, który pochłania średniowieczną tonacją, ciekawi mistyczną historią oraz przejmuje prawdziwością ludzkiej natury, dlatego polecam, zwłaszcza miłośnikom średniowiecznych opowieści okraszonych tajemnicą. Moja ocena: 8/10. Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Spisek Pisarzy.
aleksga
02.04.2026
"Codex Minor" od Karo M. Nowak to cudownie wyróżniający się tytuł wśród wielu innych, który porywa czytelnika swoim kunsztem językowym. To historia, która nie jest pełna akcji, a skupia się na czymś zupełnie innym. Na życiu skryby. To historia, która zaczyna się dość spokojnie, gdzie poznajemy Hermana von Radenberg und Wachau i jego giermka Zdeslava, który po śmierci swego pana zostaje.. panem. Dostaje również przepis na nieśmiertelność, która ma swoją cenę. Musi napisać ów Codex Gigas, do którego później zwerbuje wiejskiego chłopca, Ondrę, wiernie oddanemu swemu panu. Co ciekawe, temu wszystkiemu przypatruje się Ammut, staroegipski demon zwany Pożeraczką Umarłych, która kładła na wadze serce grzesznika.. i w momencie kiedy było ono cięższe od pióra prawdy, zjadała je. Tutaj właśnie owe pióro jest bardzo istotne. Jednak jest to w głównej mierze historia o.. Ondrze, który później przyjmuje inne imię. Myślę, że nie jest to opowieść, która dotrze do każdego, ale we mnie wzbudziła ogrom emocji i wciągnęła mnie niemal od razu właśnie poprzez język jakim Karo tutaj włada. Nie jest to prosty język, to dawna mowa w połączeniu ze spolszczonymi słowami z języka czeskiego i dodatkowo nawet łaciny, ale jest to tak ładnie i umiejętnie napisane, że.. płynęłam razem z tą historią wciągając się bez reszty. To właśnie pokazuje, że niepotrzebna jest akcja, by zaciekawić czytelnika. A średniowieczna atmosfera jeszcze bardziej to wszystko pogłębiła. Skorpion o wielu imionach. To również coś, co ciekawi. Skryba, którego poznajemy, wcale nie ma prostego życia. Każdy jego błąd jest karany batami, jest poniżany i zamykany. Ba, to chłopiec, który jest strasznie ufny.. a wiele osób po prostu jest w stanie go zawieść. Strasznie było mi go żal, bo to jest chłopiec, z którym.. możemy się utożsamiać. Demony z kolei jakie tutaj mamy, sprawiały wrażenie a wręcz przypominały NAS. Czytelników. Których interesują głównie historie, które czytają.. niż autor, który je pisze. I tak, jest to historia o dojrzewaniu, o determinacji i zaufaniu.. o sile, która gdzieś tam jest w środku każdego z nas. "Codex Minor" po prostu dotarł do mojej wrażliwości i myślę, że jest to jedna z lepszych książek jakie czytałam w tym roku, jak i nie jedna z lepszych w ogóle. [Recenzja we współpracy reklamowej/barterowej z wydawnictwem Spisek Pisarzy - dziękuję!]
rybamaglos
15.05.2026
W delcie Nilu rycerz Hermann von Radenberg z Wachau wraz ze swoim giermkiem Zdeslavem zawzięcie szukają Formuły nieśmiertelności. Choć trafiają na prastarą egipską świątynię oraz przyczyniają się do powstania zbioru wiedzy świata – Codexu Gigas – odkrywają, że oszukanie śmierci wiąże się z przerażającą ceną. Traficie do pełnego nierówności średniowiecza, do zimnych komnat pana i jeszcze zimniejszych korytarzy klasztoru, powędrujecie przez lasy pełne zbójców, i wraz z Ondrą przeżyjecie zachwyt nad panem, który dostrzegł potencjał chłopa, aż do momentu, gdy spod pańskiej maski wyłoni się prawdziwe oblicze władzy. Nie jest to jednak książka, której akcja polega na szybkich i pustych zwrotach akcji. Autorka z pieczołowitością dba o zarysowanie psychiki bohaterów, odsłaniając ich myśli i pragnienia, dzięki czemu nie są to tylko puste archetypy postaci, ale wspaniale zakreśleni bohaterowie z jasnymi motywacjami. Język wchodzi na inny poziom, sprawiając, że niemal czuć zapach atramentu czy razów spadających na plecy Ondry. Jednocześnie nie przytłacza formą i mimo stylizacji pozostaje przystępny. Taka forma to świetny sprawdzian warsztatu i językowej biegłości. Karo jednak udowadnia, że dla niej to żadne wyzwanie. Pełnia warsztatu pojawia się jednak przy prowadzeniu dwóch równoległych historii panów i ich poddanych, a więc opowieści o hierarchii i zależności. Karo pokazuje, jak bezgraniczne uwielbienie docenionego chłopa powoli pęka, jak z lojalności rodzi się zwątpienie, a z podziwu potrzeba rozliczenia, może nawet odwrócenia ról. Świetnym, bo nieoczywistym, połączeniem jest kombinacja dusznej egipskiej mitologii z chłodnym błotem średniowiecza. A to wszystko jest zaprawione realnym Codexem Gigas, największym średniowiecznym manuskrypcie, słynącym z legendy o napisaniu go przez mnicha w jeden dzień przy pomocy szatana. Karo udowadnia, że fantastyka wciąż może zaskoczyć. Książkę otrzymałam bezpośrednio od autorki, a jako że cenię sobie szczere współprace, w końcu z czystym sercem mogę polecić naprawdę dobrą fantastykę, która wciąż może zaskoczyć. Zapraszam na mojego Instagrama, gdzie regularnie postuję recenzje książek (https://www.instagram.com/rybamaglos/).
ksiazkizdzemem
12.04.2026
Książka ma gęstą, kronikarską atmosferę, pełną krwi, nieszczęść i nadzwyczajnych przygód. To opowieść o brutalizmie i kuszeniu przez nadprzyrodzoną moc, a zarazem relacja z wielkiej podróży, poznawania nowych ludzi i zapisywania wszystkich tych wydarzeń w jednej księdze. Zacznę od tego, że ta lektura nie do końca była w moim guście – głównie ze względu na język i zabieg, który ukazywał dawną pisownię z błędami ortograficznymi – niestety niektóre z nich bolały. Przymykałam jednak oko, dzięki czemu udało mi się dobrze wczuć w tą historię. Przenosimy się do Egiptu, czasów, kiedy powstał słynny manuskrypt (Codex Gigas), choć nigdy się tym nie interesowałam, to dla mnie okazało się fascynujące. Natomiast numeracja rozdziałów, rzymskimi cyframi (I, II, IV, X) dodaje tej książce autentyczności i wizualnego charakteru. Jeśli uwielbiacie czuć dreszczyk i nie przeszkadza Wam archaiczny język, a do tego całą historię pieczętuje wielka podróż zakończona powstaniem artefaktu, to idealna historia dla Was.
LenaB
04.04.2026
cz2 Jestem zachwycona tą książką, choć nie jest to zachwyt lekki ani beztroski. To raczej podziw zmieszany z ciężarem emocji, które zostają w człowieku jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony. Jeśli ktoś szuka historii mrocznej, dojrzałej, dopracowanej językowo i opartej na solidnych fundamentach historycznych, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. To nie jest historia, obok której można przejść obojętnie. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Spisek Pisarzy #współpracarecenznecka #współpracabarterowa #współracareklamowa
Zaczytany Krzysiu i Małgosia
08.06.2026
📚CODEX MINOR 🖋 @karo_m_nowak @wydawnictwospisekpisarzy 🔹🔸🔹🔸🔹🔸 Nie spodziewałem się, że historia o powstaniu średniowiecznego manuskryptu może tak skutecznie przykuć mnie do książki. „Codex Minor” Karo M. Nowak udowadnia jednak, że dobra opowieść nie potrzebuje nieustannego pędu akcji. Potrzebuje klimatu, wyrazistych bohaterów i historii, która zostaje w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. Autorka zabiera nas do XIII wieku, świata brutalnego, pełnego nierówności, przemocy i walki o przetrwanie. To właśnie tam śledzimy losy rycerzy, skrybów, mnichów i ludzi, których marzenia okazują się znacznie większe niż ich miejsce w społecznej hierarchii. W centrum tej opowieści znajduje się legenda związana z Codex Gigas, ale to nie sama tajemnicza księga skradła moje serce. Największą siłą tej powieści są ludzie i ich pragnienia. Chęć pozostawienia po sobie śladu, zdobycia wiedzy, wolności czy nawet nieśmiertelności. Ogromne wrażenie zrobił na mnie język. Stylizowany, dopracowany i niezwykle klimatyczny, a jednocześnie zaskakująco przystępny. Już po kilku rozdziałach miałem wrażenie, jakbym siedział w chłodnych klasztornych murach, czuł zapach atramentu i słyszał skrzypienie pergaminu pod piórem skryby. To również książka, która nie podaje bohaterów na tacy. Ich decyzje, motywacje i przemiany sprawiają, że łatwo zmieniać o nich zdanie. Jednych podziwia się przez pół książki, by później spojrzeć na nich zupełnie inaczej. Takie postacie pamięta się najdłużej. Szczególnie urzekło mnie połączenie historii, legend, religii i mitologii. Karo M. Nowak stworzyła opowieść gęstą od emocji i znaczeń, ale nigdy przytłaczającą. To jedna z tych książek, które wymagają od czytelnika uwagi, lecz w zamian oferują wyjątkową podróż do świata, który wydaje się jednocześnie odległy i zaskakująco bliski. Jeżeli lubicie powieści historyczne z domieszką tajemnicy, świetnie napisanych bohaterów i niepowtarzalnego klimatu średniowiecza, „Codex Minor” zdecydowanie zasługuje na miejsce na Waszej półce. Dla mnie była to lektura, która przypomniała, jak fascynujące mogą być historie ukryte między kartami starych ksiąg. Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @wydawnictwospisekpisarzy #CodexMinor #KaroMNowak #BookstagramPolska #CzytamBoLubię #MiłośnicyKsiążek #KsiążkaNaWeekend #FantastykaHistoryczna #PolskaFantastyka #Czytambolubie #Książkoholik #RecenzjaKsiążki #CzytelniczePolecenie #Książki2026 #BookloverPL #CodexGigas #Średniowiecze #DobreKsiążki #KsiążkoweInspiracje #CzytanieJestFajne