dylematy życiowemałe miasteczkonowy początekspadekstratatajemnice z przeszłości
Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca.
Opis produktu
Devney Perry, autorka bestsellerowego „Przymierza Wróbli”, powraca z emocjonującym romansem! Zagadkowa śmierć ojca i legendy o ukrytym złocie, o których wspominał w listach, sprowadzają na Ilsę niebezpieczeństwo. W odkryciu prawdy pomaga jej przystojny szeryf.
Nowy start w małym miasteczku
Przeprowadzka do Dalton w stanie Montana i tymczasowa praca nauczycielki matematyki nie były tym, co planowałam na tę zimę. Tyle że po nagłej śmierci ojca postanowiłam na pewien czas zamieszkać w jego domku nad jeziorem i uporządkować wszystkie sprawy. Pożegnać człowieka, który kochał opowieści o Montanie.
Niebezpieczne sekrety i nowa miłość
Sprzątanie niewielkiej chaty nie powinno być trudne, ale im więcej dowiaduję się o życiu ojca, tym więcej mam pytań dotyczących jego śmierci. Ostatnią rzeczą, jakiej mi potrzeba, jest zauroczenie szeryfem Cosim Raynesem – nie tylko dlatego, że jego syn jest moim uczniem… Ale Cosi to mężczyzna, któremu trudno się oprzeć.
Przyjechałam do Montany, by pogrzebać przeszłość. Teraz zakochuję się w mężczyźnie, który może być moją przyszłością. I albo dowiem się prawdy o swoim ojcu, albo ktoś dopilnuje, bym zginęła, próbując to zrobić.
Gdzie chcielibyście wybrać się w podróż ? Ostatnio bardzo polubiłam książki Devney Perry z klimatem Montany i chyba z każdą kolejną zakochuję się w jej twórczości coraz bardziej! ❤️📚 Ilsa bardzo kochała swojego ojca, jednak rozstanie rodziców i przeprowadzka sprawiły, że ich relacja z czasem osłabła, aż w końcu niemal całkowicie zanikła. Kiedy jej ojciec umiera, Ilsa musi wrócić do rodzinnego miasteczka i zmierzyć się z przeszłością. Zatrudnia się jako nauczycielka w miejscowej szkole, a dom ojca zamierza posprzątać i wystawić na sprzedaż. Jednak im dłużej w nim przebywa, tym więcej dowiaduje się o człowieku, którego przecież tak bardzo kochała, a o którym, jak się okazuje, nie wiedziała wszystkiego. Jakby tego było mało, ktoś ewidentnie źle jej życzy. Ktoś kręci się wokół posesji i obserwuje jej dom. Ilsa wzywa więc miejscowego szeryfa, który już podczas pierwszego spotkania wpada jej w oko. A jakby komplikacji było mało, jest również ojcem jednego z jej uczniów! 😏 Kolejne włamanie i podpalenie szopy sprawiają, że Ilsa zostaje bez dachu nad głową. Szeryf Cosi proponuje jej nocleg w swoim domu. Czy to zwykły zbieg okoliczności, czy może przeznaczenie? ❤️ Ilsa musi jednak skupić się na tajemnicy, którą pozostawił jej ojciec. Z każdym dniem coraz bardziej za nim tęskni, a odkrywane sekrety sprawiają, że zaczyna patrzeć na niego zupełnie inaczej. Jak w tym wszystkim odnaleźć się uczuciom, które niespodziewanie pojawiają się w jej życiu? No i co ja mam Wam powiedzieć? Devney Perry po raz kolejny stanęła na wysokości zadania! 🥹❤️ To świetna powieść z cudownym klimatem Montany, latami 80., rodzącym się uczuciem i nutką dreszczyku za sprawą lekko kryminalnego wątku. Jest tajemnica, są emocje, jest tęsknota i bohaterowie, którym chce się kibicować no i ta chemia 🔥🔥 Ja się zakochałam! 😍 Ta historia ma w sobie coś, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. A klimat Montany? Po prostu cudowny! ❤️ ania_tu_czy_tam
zaczytana_catrin
Zweryfikowany zakup
29.10.2026
Książki dają nam możliwość przenoszenia się w czasie i przestrzeni. „Pod złotym niebem” zabiera nas do zimowej Montany lat 80. i od pierwszych stron otula wyjątkowym klimatem. Ilsa przyjeżdża do Dalton po śmierci taty, by uporządkować jego sprawy. Jego chatka na odludziu nie wydaje się jednak najbezpieczniejszym miejscem dla samotnej kobiety, która dopiero poznaje małe miasteczko. Kiedy więc zauważa kogoś obcego w pobliżu domu, dzwoni do biura szeryfa. A szeryfem okazuje się Cosi. Przystojny wąsacz, a do tego samotny tata. I ja jestem kupiona. Jestem absolutnie zauroczona klimatem tej historii. Chętnie przeniosłabym się do tamtych czasów i tamtego miejsca. Do lat, kiedy wystarczyło wyjść z domu, żeby na jakiś czas zniknąć z radaru, bo przecież nie było telefonów komórkowych. Tak łatwo było wtedy unikać drugiego człowieka. A jednocześnie mam wrażenie, że relacje międzyludzkie były w pewien sposób prostsze. Wątek kryminalny w romansach to coś, co pokochałam w tym roku, dlatego i ta zagadka sprawiła, że trudno było mi oderwać się od lektury. Uwielbiam, kiedy poza rozwijającym się uczuciem mam jeszcze tajemnicę do rozwiązania. Nie jestem natomiast fanką tego, jak Devney Perry często przyspiesza rozwój romantycznej relacji w swoich książkach. Tutaj było podobnie. Cosi przez lata żył samotnie i sam wychowywał nastoletniego syna, a wystarczyło, że poznał Ilsę, by jego spojrzenie na świat zaczęło się zmieniać. Nie przepadam za tak nagłymi uczuciami, ale tym razem nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Klimat, tajemnica i cała otoczka tej historii wciągnęły mnie na tyle, że sam romans zszedł na dalszy plan. I wiecie co? Chętnie przeczytałabym historię Spencera. To naprawdę fajny chłopak i zdecydowanie zasługuje na własną książkę.
Marta Olszewska
Zweryfikowany zakup
25.10.2026
Przyjemna książka. Wciągnęła mnie historia o złocie i byłam ciekawa co tam z tego będzie. Romans głównych postaci też spoczko, ale przeszkadzało mi słownictwo w scenach seksu. Zepsuło mi całe takie napięcie. Ogólnie książkę polecam.
leavelawforbooks
14.10.2026
„Mam nadzieję, że kiedy miłość jest prawdziwa, to zawsze wystarcza”. [współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo ] Jego już nie było. Wróciła do Montany nad jezioro Cotters, ale nie wiedziała, co naprawdę tam na nią czeka. Setki słoików i puszek. Jeszcze więcej pytań… Wspomnienia miłości i szczęścia oraz ból. Tylko tyle jej zostało. Ale czy na pewno? Poszukując odpowiedzi i złota znalazła się w ramionach mężczyzny, który mógłby złamać jej serce. Zostanie czy kiedyś ucieknie? „Nie dało się z nim walczyć. Nie dało się trzymać go na dystans. Zresztą nawet nie próbowałam”. Jestem zakochana w tej książce. Tak kompletnie… Devney Perry coś Ty mi znowu zrobiła? Mam wrażenie, że ta autorka doskonale zna moje serce, moją duszę i wrażliwość. Posiada niezwykłą umiejętność trafiania w moje najczulsze struny i to z niezwykłą precyzją. Nawet jej zwykłe romanse mają w sobie magię… „Pod złotym niebem” to przepiękna historia, której klimat mnie zachwycił, zagadka kompletnie pochłonęła, a miłość wzruszyła. Miałam dreszcze na całym ciele, w oczach świeciły łzy, a serce bolało w najpiękniejszy sposób. Czytanie tej książki było niesamowitym przeżyciem, magicznym. Takie książki sprawiają, że brakuje mi tchu, ale to właśnie dla nich oddycham. Poszukiwanie odpowiedzi, złota i te wszystkie wątpliwości… Nie mogłam się od tej książki oderwać. Nie mogłam przestać o niej myśleć. Nie mogłam spać. „Bycie tu bolało. Bolała tęsknota za nim. Żal, że go nie ma”. Mnie też bolało. Łzy do niej nie przychodziły, więc płakałam za nią. Podobnie jak ona byłam przerażona. Straciłam głowę dla tych małych gestów i delikatnych pocałunków. Kocham ten rodzaj zakochania i wszystko to, co ze mną robi. Ilsa Ambitna nauczycielka, która dopiero co straciła ojca. Wróciła do miejsca, w którym niegdyś była tak szczęśliwa, ale tym razem towarzyszył jej smutek, a nie radość. Ojciec zostawił dla niej zagadkę, przez którą nie była już bezpieczna. Czy to złoto istniało naprawdę? A może było tylko legendą? Kocham takie zagadki i dreszcz, który wywołują na moim ciele! Ona była zdeterminowana. Zbyt wiele rzeczy jej się nie zgadzało. Czy to był wypadek? Musiała się dowiedzieć. Wsparcie szeryfa mogło być naprawdę pomocne… Cosi Samotny ojciec, szeryf i jej słabość. Jego troska mnie rozczulała, stanowczość wywoływała rumieniec, gesty sprawiły, że straciłam głowę. Ona też była jego słabością, ale czy mógł sobie na nią pozwolić? To ten rodzaj relacji, który sprawia, że w sercu czujesz ciepło, ale czasem też płoniesz. Ta książka sprawiła, że płonęłam, a serce biło mi szybciej. Tyle emocji… Piękne szaleństwo. Chwila spokoju tak zdradliwa. Małe miasteczko i wszystkie jego tajemnice. Potrzebuję więcej takich książek w moim życiu. Historia o pożegnaniu, żalu, nadziei na nowy początek, tajemnicach, które nie dają spać i miłości, która odbiera oddech. W tym klimacie można przepaść. Jestem zachwycona, zakochana i czekam z niecierpliwością na kolejne książki Devney. Mam nadzieję, że Wy też pokochacie tę historię. Polecam z całego serca!
zaczytarium
08.10.2026
Naprawdę mam słabość do twórczości Devney Perry. „Pod złotym niebem” to kolejna jej książka, którą przeczytałam, i przyznam, że przepadłam - co wcale już mnie nie zaskakuje. Każda jej powieść jest po prostu dla mnie niezwykle przyjemna w odbiorze. Pozwala mi oderwać się od codzienności i całkowicie skupić na lekturze, a jej historie, jak zwykle, są ciekawe, wciągające i potrafią rozczulić serce. Po raz kolejny pojawia się tutaj motyw samotnego rodzica, który zdecydowanie nie należy do moich ulubionych. Jednak Devney ma chyba jakiś sposób na rozgrywanie tego motywu, bo w jej wykonaniu po prostu mi się podoba. Ilsa przeprowadza się do Dalton po śmierci ojca - do jego rodzinnego miasta. To dla niej okazja na nowy start. Przez lata była zakochana w swoim przyjacielu, który właśnie układa sobie życie z inną kobietą. Ilsa uznaje więc, że najwyższy czas odpuścić i spróbować o nim zapomnieć. W nowym miejscu zatrudnia się jako nauczycielka, jednak jej życie szybko zaczyna się komplikować. Tajemnicza osoba sugeruje jej, że śmierć ojca wcale nie była nieszczęśliwym wypadkiem. Być może ktoś chciał się go pozbyć, żeby zdobyć skarb, który mógł odkryć ojciec Ilsy. Niedługo później zostaje spalona szopa na jej terenie, a jej dom i samochód zostają kompletnie zdemolowane. Pod swój dach przyjmuje ją szeryf Cosi Raynes - ojciec jednego z uczniów Ilsy. Między nimi szybko zaczyna iskrzyć, a z czasem rodzi się płomienny romans. To, jak poradzą sobie z wścibskimi mieszkańcami miasteczka, tajemniczą śmiercią ojca Ilsy i wszystkimi innymi problemami, zostawiam już Wam do odkrycia, gdy sami sięgniecie po tę książkę. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Devney Perry zestawia ze sobą swoich bohaterów. Podczas czytania naprawdę czuć między nimi iskierki i nieważne, czy mamy do czynienia z motywem slow burn, samotnym rodzicem czy czymkolwiek innym - autorka potrafi sprawić, że ich relacja jest naturalna, spójna i przede wszystkim wciągająca. Sama nie powiedziałabym, że jestem fanką jednego konkretnego motywu. Lubię, kiedy w książkach pojawia się różnorodność, dlatego imponuje mi to, jak umiejętnie Devney potrafi budować zarówno relacje slow burn, jak i takie, które rozwijają się znacznie szybciej. Co najważniejsze, nawet przy szybszym tempie romansu autorka ma w zanadrzu ciekawe smaczki i kolejne elementy, dzięki którym relacja bohaterów nie stoi w miejscu, tylko cały czas ewoluuje. Ja, jako absolutna fanka Devney Perry, oczywiście polecam Wam zapoznać się z jej twórczością. ❤️ Na szczęście przede mną wciąż jeszcze „Sun Light” i „Cross Roads”, więc mam co czytać! @zaczytarium [ współpraca @gorzka.czekolada.wydawnictwo ]
Nela_Mela
09.10.2026
Romanse Devney uwielbiam równie mocno co jej Przymierze Wróbli, ale "Pod złotym niebem" jest wyjątkowa. Ma niesamowity vibe lat osiemdziesiątych, vibe zimowy, vibe Montany. Szeryf i nauczycielka - z jednej strony nowa w mieście, ale jako dziewczynka spędzała tu co roku letnie wakacje u ojca, więc kocha to małe miasteczko i domek pośrodku lasu. Domek, który odziedziczyła po (zagadkowej) śmierci ojca, którą teraz - z pomocą szeryfa - spróbje wyjaśnić. Mówię Wam, miodzio.
anonymous
11.10.2026
Macie czasem ochotę rzucić wszystko, wyjechać gdzieś daleko i zacząć od nowa? Tak bez wielkich planów, bez oglądania się za siebie i najlepiej w miejscu, gdzie każdy zna każdego, a za pozornym spokojem małego miasteczka kryje się cała masa tajemnic? 🏔️ A co, jeśli wracacie do miejsca związanego z kimś, kogo właśnie straciliście, a zamiast spokojnie zamknąć ten rozdział, zaczynacie odkrywać, że śmierć wcale nie była tak oczywista, jak mogłoby się wydawać? I jeszcze na dokładkę na Waszej drodze pojawia się przystojny szeryf… No cóż, Ilsa zdecydowanie nie miała w planach takiego obrotu spraw! 🏔️ „Pod złotym niebem” Devney Perry to połączenie romansu, małomiasteczkowej obyczajówki i zagadki kryminalnej. I muszę przyznać, że takie połączenie bardzo mi odpowiadało. 🏔️ Ilsa przyjeżdża do Montany po śmierci ojca. Chce uporządkować jego dom, rzeczy i przede wszystkim własne emocje. Nie jest to dla niej łatwy powrót, bo relacja z ojcem przez lata nie należała do najprostszych. Zamiast jednak znaleźć spokój, kobieta zaczyna odkrywać kolejne ślady prowadzące do historii o ukrytym złocie i tajemnicach, które jej ojciec pozostawił po sobie. A im więcej pytań się pojawia, tym mniej bezpiecznie zaczyna się robić. 🏔️ I tutaj wkracza Cosi. Szeryf, samotny ojciec i mężczyzna, któremu zdecydowanie trudno się oprzeć. Ich relacja była jednym z elementów, które najbardziej przypadły mi do gustu. Nie dostajemy tutaj wyłącznie pustego romansu opartego na przyciąganiu bohaterów. Jest chemia, są rozmowy, troska, bliskość i bardzo fajnie pokazane relacje rodzinne. 🏔️ Szczególnie podobała mi się relacja Cosiego z synem oraz emocjonalna więź Ilsy z ojcem. To właśnie te rodzinne elementy sprawiły, że historia miała dla mnie znacznie więcej głębi niż zwykły romans na zimowe wieczory. 🏔️ Zimowy klimat Montany również zrobił tutaj sporą robotę ❄️ Małe miasteczko, jezioro, domek nad wodą, śnieg, tajemnice sąsiadów i poczucie, że wszyscy coś o sobie wiedzą, ale niekoniecznie zamierzają powiedzieć to głośno. To zdecydowanie jeden z tych klimatów, w których można się zatopić. 🏔️ Do tego mamy zagadkę śmierci ojca Ilsy, legendę o zaginionym złocie, niebezpieczeństwo i kolejne pytania, na które bohaterka próbuje znaleźć odpowiedź. I choć nie będę udawać, że podczas lektury wcieliłam się w Sherlocka Holmesa i od razu wszystko rozgryzłam, to właśnie kryminalny wątek sprawiał, że chciałam czytać dalej. 🏔️ Podobało mi się przede wszystkim to, że autorka nie pozwoliła, aby romans całkowicie przykrył zagadkę. Oba wątki dobrze się uzupełniały i dzięki temu historia nie była dla mnie monotonna. 🏔️ Jednak żeby nie było tak całkiem kolorowo, to mam kilka „ale”. Największe dotyczy właśnie legendy o złocie. To był motyw, który od początku bardzo mnie zaciekawił i liczyłam, że zostanie znacznie mocniej rozwinięty. Miałam nadzieję na więcej poszukiwań, więcej wskazówek i może trochę większe emocje związane z samym skarbem. Ostatecznie poczułam lekki niedosyt. 🏔️ Mam też wrażenie, że relacja Ilsy i Cosiego momentami rozwijała się trochę zbyt szybko. Chemia między nimi była zdecydowanie wyczuwalna, ale przy niektórych wydarzeniach pomyślałam sobie: „ej, spokojnie, przecież wy dopiero się poznaliście”. 🏔️ Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo dobrze bawiłam się podczas tej lektury. „Pod złotym niebem” to dla mnie taka książka-kocyk. Jest tajemnica, jest niebezpieczeństwo, jest romans, są emocje, ale jest też sporo ciepła. To historia o żałobie, trudnych relacjach rodzinnych, próbie zamknięcia przeszłości i o tym, że czasami właśnie wtedy, kiedy myślimy, że wracamy do jakiegoś miejsca tylko po to, żeby się pożegnać, życie postanawia napisać dla nas zupełnie nowy rozdział. 🏔️ Nie jest to książka idealna i kilka rzeczy zdecydowanie mogłoby zostać lepiej dopracowanych, ale czytało mi się ją naprawdę dobrze. To jedna z tych historii, które świetnie sprawdzą się wtedy, kiedy macie ochotę na coś emocjonalnego, romantycznego i jednocześnie z nutką tajemnicy. 🏔️ Ja zdecydowanie chętnie poznam kolejne książki Devney Perry. Moja ocena: 8/10 ⭐️ A Wy lubicie takie połączenia romansu z kryminalną zagadką? Czy wolicie, kiedy jeden z tych wątków zdecydowanie dominuje nad drugim?
Anonim
14.10.2026
💜ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴘᴏᴅ ᴢᴌᴏᴛʏᴍ ɴɪᴇʙᴇᴍ💜 | współpraca reklamowa| „Pod złotym niebem” autorstwa Devney Perry to książka, która zainteresowała mnie swoim opisem i motywami. Już po przeczytaniu fragmentów spodziewałam się, że ta historia może mi się spodobać, i tak właśnie się stało. To była cudowna lektura, która skradła moje serce i sprawiła, że niejednokrotnie się wzruszyłam. Styl pisania autorki jest mi dobrze znany z jej poprzednich książek, więc nie było to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Jest on niezwykle lekki i przyjemny w odbiorze. Bardzo podobało mi się to, w jaki sposób zostały przedstawione emocje i uczucia bohaterów. Wszystko wydawało się naturalne i prawdziwe, dzięki czemu mogłam wczuć się w tę historię już od pierwszych stron i przeżywać wszystkie wydarzenia razem z bohaterami. Ilsa po śmierci ojca wraca do Montany, żeby uporządkować jego sprawy i na nowo odnaleźć się w miejscu, z którym wiąże ją wiele wspomnień. Nie spodziewa się jednak, że zamiast spokojnie zamknąć pewien rozdział swojego życia, będzie musiała zmierzyć się z wieloma pytaniami i odkryciami dotyczącymi przeszłości. Z czasem na jaw wychodzą kolejne sekrety, a dziewczyna zaczyna szukać odpowiedzi, które mogą zmienić jej spojrzenie na wiele spraw. Jej powrót do Montany nie jest więc jedynie próbą uporządkowania pewnych spraw, ale również okazją do zmierzenia się z przeszłością. Ilsa to bohaterka, którą polubiłam od samego początku. Jest niezwykle autentyczna, dzięki czemu bez problemu mogłam się z nią zżyć i uwierzyć w to, co przeżywała w danym momencie. Cosiego również udało mi się polubić praktycznie od samego początku. Jest miejscowym szeryfem, a jego praca wiąże się z dużą odpowiedzialnością i koniecznością radzenia sobie z wieloma trudnymi sytuacjami. Dodatkowo jest samotnym ojcem, który jest w stanie zrobić dla swojego syna naprawdę wiele. Bardzo podobało mi się to, w jaki sposób autorka przedstawiła ich relację. Było w niej dużo ciepła i troski, a ich więź pokazywała, jak ważna jest dla Cosiego rodzina. Nie jest on bohaterem pozbawionym wad, ale właśnie to sprawia, że wydaje się prawdziwy i łatwo go zrozumieć. Nie ukrywam, że bardzo podobało mi się również to, jak rozwijała się relacja Cosiego i Ilsy. Ich znajomość miała w sobie coś wyjątkowego, a kolejne wspólne chwile sprawiały, że coraz bardziej angażowałam się w ich historię. Kibicowałam im i miałam nadzieję, że uda im się znaleźć szczęście, na które oboje zasługiwali. Podczas czytania ani razu nie miałam wrażenia, że coś jest sztuczne lub nienaturalne, co sprawiło, że jeszcze bardziej uwierzyłam w ich relację. Nie mogę też pominąć klimatu tej książki. Montana, niewielkie miasteczko i domek nad jeziorem tworzą otoczenie, które idealnie pasuje do historii pełnej sekretów i niewyjaśnionych spraw. Dodatkowo pojawia się wątek legendy o ukrytym złocie, który moim zdaniem był najlepszą częścią całej historii. To właśnie w niego najbardziej się zaangażowałam i z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń, zastanawiając się, jak to wszystko się zakończy. Zaciekawił mnie również motyw odkrywania prawdy o osobach, które wydają nam się doskonale znane. Zdarza się przecież, że dopiero po czasie odkrywamy, że tak naprawdę niewiele o nich wiedzieliśmy, a one przez długi czas skutecznie ukrywały przed nami pewne rzeczy. Bardzo podobało mi się to, że autorka poruszyła ten temat i pokazała, jak wiele może zmienić poznanie prawdy o kimś, kogo uważało się za bliską osobę. Ta książka okazała się dla mnie cudowną lekturą. Nie zabrakło mi w niej emocji przez co nie umiałam się od niej oderwać. Połączenie romansu z tajemnicą było świetnym pomysłem. Nie brakowało też cudownie wykreowanymi bohaterami. A cały klimat Montany był cudownie opisany. To opowieść nie tylko o miłości, ale również o rodzinie, przeszłości i odkrywaniu prawdy, która nie zawsze okazuje się łatwa do zaakceptowania. Jeśli tak jak ja lubicie romanse, w których oprócz uczucia między bohaterami pojawia się również tajemnica do rozwiązania, to naprawdę warto dać tej książce szansę. Ja zdecydowanie Wam ją polecam.
Snieznooka
31.10.2026
Montana ma w sobie coś, co sprawia, że człowiek chciałby choć na chwilę uciec właśnie tam. Rozległe przestrzenie, malownicze jeziora, górskie krajobrazy i niewielkie miasteczka, w których codzienność płynie nieco innym rytmem, potrafią stworzyć wrażenie, że świat na moment zwalnia. Można odetchnąć, zebrać myśli i spróbować zostawić za sobą wszystko, co do tej pory ciążyło na sercu. Ale czy miejsce, które wydaje się idealnym schronieniem, rzeczywiście pozwala zapomnieć o przeszłości? A co, jeśli właśnie tam czekają odpowiedzi na pytania, których baliśmy się zadać? Devney Perry w powieści „Pod złotym niebem” zabiera czytelników do takiego właśnie zakątka, gdzie piękno natury spotyka się z niepokojącymi tajemnicami, a pozornie spokojne życie może w każdej chwili nabrać zupełnie nieoczekiwanego kierunku. Główną bohaterką książki autorstwa Devney Perry pod tytułem „Pod złotym niebem” jest Ilsa, która po nagłej śmierci ojca postanawia wrócić do Dalton w Montanie, by zająć się pozostawionymi przez niego sprawami. Na jakiś czas zamieszkuje w niewielkim domku nad jeziorem, który wiąże się z jej wspomnieniami i rodzinną przeszłością. Początkowo chce jedynie uporządkować to, co zostało po ojcu, oswoić się z jego odejściem i spróbować odnaleźć spokój. Nie przypuszcza jednak, że ten pozornie zwyczajny obowiązek przerodzi się w odkrywanie sekretów, o których istnieniu nie miała pojęcia. Podczas porządkowania domu Ilsa natrafia na ślady prowadzące do niezwykłych opowieści o ukrytym złocie, które od dawna fascynowały jej ojca. Pozostawione przez niego listy stają się źródłem kolejnych zagadek, a im uważniej bohaterka przygląda się przeszłości, tym więcej wątpliwości budzi w niej okoliczności jego śmierci. Zaczyna rozumieć, że nie wszystko wyglądało tak, jak dotąd sądziła, a za historiami, które mogły wydawać się jedynie lokalnymi legendami, być może kryje się coś znacznie poważniejszego. Zamiast spokojnie pożegnać przeszłość, Ilsa zostaje wciągnięta w poszukiwanie prawdy, które może okazać się niebezpieczne. W tej sytuacji ważną rolę odgrywa Cosi Raynes, miejscowy szeryf, który pomaga jej zmierzyć się z narastającymi wątpliwościami. Czy dziewczynie uda się odkryć prawdę? „Pod złotym niebem” to historia, w której żałoba miesza się z nadzieją na nowy początek, przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, a rodzące się uczucie pojawia się w momencie, kiedy bohaterka ma na głowie zdecydowanie więcej, niż mogłaby sobie życzyć. Autorka umiejętnie przeplata romantyczne emocje z nutą niepewności i zagadką, która z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej intrygująca. Nie wystarczy tu jednak odnaleźć ukryte wskazówki i poskładać w logiczną całość. Trzeba również zmierzyć się z własnymi uczuciami, zaakceptować to, czego nie można już zmienić, i zdecydować, czy warto zaryzykować, kiedy serce zaczyna podpowiadać coś zupełnie innego niż rozsądek. Devney Perry udało się połączyć romantyczną historię z zagadką w taki sposób, że oba elementy wzajemnie się uzupełniają. Nie zabrakło emocji, rodzinnych tajemnic, niebezpieczeństwa, odrobiny małomiasteczkowego klimatu i relacji, której rozwój śledziłam z dużą przyjemnością. Wszystko zostało osadzone w scenerii Montany, która dodaje powieści wyjątkowego charakteru. „Pod złotym niebem” to jedna z tych historii, przy których można jednocześnie dać się porwać romansowi i próbować samemu poukładać rozsypane kawałki zagadki. Czytelnik razem z Ilsą odkrywa kolejne elementy układanki, a odpowiedzi pojawiają się stopniowo, dzięki czemu ciekawość pozostaje aż do końca. Podobało mi się, że książka potrafi zmieniać tempo. Są momenty spokojniejsze, bardziej skupione na emocjach, relacji bohaterów i codzienności w Dalton, ale pojawiają się również chwile, kiedy napięcie wyraźnie rośnie. Wtedy zaczynałam się zastanawiać, komu można zaufać i jak daleko ktoś może się posunąć, aby pewne sekrety nigdy nie ujrzały światła dziennego.
kkwiecinska0
24.10.2026
❄️💛 Są takie książki, które otulają zimowym klimatem, a jednocześnie trzymają w napięciu do ostatnich stron. Pod złotym niebem Devney Perry okazało się dla mnie właśnie taką historią! Ilsa przyjeżdża do niewielkiego miasteczka w Montanie, by uporządkować sprawy po nagłej śmierci ojca. Pobyt w jego domku nad jeziorem miał być okazją do pożegnania przeszłości, ale szybko przeradza się w coś znacznie bardziej skomplikowanego. Kobieta odkrywa kolejne tajemnice z życia zmarłego i zaczyna podejrzewać, że jego śmierć skrywa coś więcej. Jakby tego było mało, na jej drodze staje Cosi Raynes, miejscowy szeryf, który zdecydowanie nie ułatwia jej zachowania zdrowego rozsądku! ㅤ ❄️💛 Ilsa skradła moje serce swoją determinacją, uporem i odwagą. Nie jest bohaterką, która pozwala, by opinie innych decydowały o jej życiu. Potrafi walczyć o swoje, nawet kiedy sytuacja staje się naprawdę trudna. Jednocześnie zmaga się z żałobą i poczuciem winy, a jej emocje wypadają bardzo autentycznie. Podobało mi się również to, jak odnajduje się w roli nauczycielki i jak wiele ciepła okazuje Spencerowi, synowi Cosiego. Sam Cosi to z kolei wspaniały ojciec, opiekuńczy, troskliwy i gotowy zrobić wszystko, by zapewnić bliskim bezpieczeństwo. A jego charakterystyczne wąsy? Powiedzmy, że mają swój urok! ㅤ ❄️💛 Relacja głównych bohaterów to jeden z najmocniejszych punktów powieści. Wymuszona bliskość, wzajemna troska i stopniowo budowane przywiązanie sprawiły, że bardzo im kibicowałam. Cosi nie tylko deklaruje, że zależy mu na Ilsie, ale przede wszystkim pokazuje to swoimi czynami. Ich więź jest naturalna, pełna ciepła i poczucia bezpieczeństwa, co świetnie równoważy kryminalne wątki. Mam jednak małe zastrzeżenie: rozwój uczucia momentami wydawał mi się zbyt szybki. Chętnie spędziłabym z tą dwójką więcej czasu, żeby jeszcze lepiej poczuć, jak rodzi się między nimi miłość. Mimo to razem wypadli naprawdę uroczo! ㅤ ❄️💛 Ogromnie spodobał mi się również zimowy klimat Montany. Domek nad jeziorem, małomiasteczkowa atmosfera i nawiązania do lat osiemdziesiątych tworzą wyjątkową scenerię dla tej historii. Do tego dochodzi motyw poszukiwania skarbu, który dodaje całości przygodowego charakteru. Szkoda tylko, że samych momentów wspólnych poszukiwań z udziałem Ilsy, Cosiego i Spencera nie było dla mnie wystarczająco dużo. Ten element miał ogromny potencjał i z przyjemnością zobaczyłabym, jak bohaterowie spędzają więcej czasu na wspólnym odkrywaniu kolejnych wskazówek. ㅤ ❄️💛 Wątek tajemnicy śmierci ojca Ilsy dobrze napędza fabułę i sprawia, że obok romansu mamy również napięcie oraz niebezpieczeństwo. Autorka umiejętnie podrzuca kolejne tropy, dzięki czemu trudno całkowicie skupić się wyłącznie na rodzącym się uczuciu. Muszę jednak przyznać, że rozwiązanie zagadki nie wywołało we mnie takiego zaskoczenia, na jakie liczyłam. Dość szybko domyśliłam się, kto stoi za wydarzeniami, więc finał okazał się nieco mniej spektakularny. Nie odebrało mi to jednak przyjemności z lektury, bo sama droga do odkrycia prawdy była angażująca, a tempo wydarzeń nie pozwalało się nudzić. ㅤ ❄️💛 Pod złotym niebem to udane połączenie romansu, tajemnicy i zimowej atmosfery. Devney Perry zadbała o równowagę między emocjami a suspensową częścią fabuły, dzięki czemu książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Najbardziej polubiłam relację Ilsy i Cosiego, rodzinne ciepło oraz klimat małego miasteczka, w którym przeszłość potrafi upomnieć się o swoje w najmniej oczekiwanym momencie. Chociaż zagadka mogła zaskoczyć mnie bardziej, a romans dostać odrobinę więcej przestrzeni, całość zdecydowanie uważam za udaną. To idealna propozycja na chłodny wieczór, kiedy macie ochotę na historię, która jednocześnie rozgrzeje serce i dostarczy odrobiny dreszczyku emocji!
Joasia_czytasie
26.10.2026
#wspolpracabarterowa @Gorzka.Czekolada Ta książka zaczęła się dla mnie naprawdę intrygująco. Czuły list od ojca, jego nagła śmierć i przyjazd Ilsy do Dalton po wielu latach tworzą intrygujący początek, który od razu wzbudził moją ciekawość. Bohaterka zostaje z pytaniami, na które chciałaby poznać odpowiedź, a zagadka, którą zostawił jej ojciec staje się początkiem odkrywania sekretów z przeszłości. I im dalej w historię, tym pojawiało się więcej niewiadomych, a ja byłam ciekawa, co takiego skrywał jej ojciec. Czy jego śmierć była przypadkowa? Bardzo czuć tu małomiasteczkowy klimat tej powieści. Zaśnieżone Dalton, odcięte od świata, niewielka społeczność, zamknięty motel i bar, w którym każdy wydaje się wiedzieć o innych więcej, niż mówi na głos. To wszystko tworzy atmosferę tajemnicy i niepewności. Na dodatek pojawienie się mężczyzny w kominiarce dodatkowo podsyca ciekawość. Oczywiście nie mogło zabraknąć stróża prawa, którym okazuje się być szeryf Cosi, ojciec, samotnie wychowujący syna. Historia nie opiera się wyłącznie na relacji romantycznej. Mamy tu również rodzinne sekrety, trudną przeszłość i pytania o to, jak dobrze znamy ludzi, którzy są nam najbliżsi. Ilsa to postać złożona – czuje żal do ojca, ale i do siebie, że nie zdążyła go odwiedzić przed śmiercią. Do tego dochodzi ból związany z przyjacielem, którego zostawiła i w którym była zakochana. Te wszystkie elementy budują dobrze skonstruowaną, wielowymiarową historię z bohaterami mającymi własne rany i przeszłość. Mamy także motyw odkrywania prawdy bo wraz z bohaterką możemy stopniowo poznawać kolejne tajemnice i patrzeć na przeszłość z innej perspektywy. Byłam bardzo ciekawa dokąd zaprowadzą ją wskazówki, które zostawił jej ojciec. Relacja Ilsy i Cosi’ego zapowiadała się naprawdę obiecująco, jednak nie poczułam między nimi chemii, tego, na co tak bardzo liczyłam. Zabrakło mi czegoś, co sprawiłoby, że ich wspólne sceny wywoływałyby we mnie większe emocje. Nie czułam tego przyciągania, bliskości. Miałam wrażenie, że autorka częściej opisuje to, co bohaterowie czują, niż pozwala nam rzeczywiście to poczuć podczas ich rozmów i wspólnych chwil. Ich dialogi wydawały mi się czasami powierzchowne, bez budowania napięcia miedzy nimi, dlatego nie poczułam tej więzi, przez co ta relacja nie wyszła przekonująco. Ich pierwsze zbliżenie wydało mi się dość nagłe, bo wcześniej nic nie zapowiadało tak silnego przyciągania, które by uzasadniało ten moment. Zabrakło mi też stopniowego budowania napięcia, niedopowiedzeń i tej iskry, dzięki której czytelnik zaczyna naprawdę kibicować bohaterom aby w końcu się zbliżyli. W książce pojawiają się sceny spicy, ale i tu miałam podobne odczucia. Są mało przekonujące, opisane, jednak bardziej je poznawałam, niż rzeczywiście dałam się im ponieść. Dla mnie sama obecność takich scen nie wystarczy, jeśli wcześniej nie uda się zbudować odpowiedniej więzi między bohaterami. Nie uważam jednak, że przez słabszy w moim odczuciu romans cała ta historia traci na wartości. Najbardziej interesowało mnie odkrywanie tajemnic, poznawanie przeszłości ojca Ilsy i próba zrozumienia, co kryje się za wydarzeniami, które doprowadziły bohaterkę do Dalton. Podoba mi się, kiedy w powieści romantycznej jest coś więcej niż tylko uczucie między dwojgiem ludzi. Tutaj dostałam zagadkę, rodzinne powiązania i klimat małego miasteczka, które ma swoje sekrety. Są to elementy, które przyciągają moją uwagę i nadają historii dodatkową warstwę. Zakończyłam tę historię z mieszanymi uczuciami. Była to historia z ciekawym pomysłem i dobrym klimatem, ale z wątkiem romantycznym, który mnie nie przekonał. Bo czasami nie wystarczy przeczytać, że bohaterowie coś do siebie czują, ja chciałabym jeszcze móc poczuć to razem z nimi.
simpleflowerstory
19.10.2026
Montana, rok 1983. Pewna śmierć, legenda o zaginionym złocie, jedna zagubiona nauczycielka matematyki i szeryf, który musi mieć wszystko pod kontrolą. Tak zaczyna się ta historia. Ilsa jest zagubiona po śmierci taty, dlatego postanawia wrócić do Dalton, by uporządkować sprawy ojca i poskładać siebie na nowo. Wyruszając w tę podróż, zostawiła za sobą wszystko, przed sobą nie miała nic… poza wspomnieniami, które w aktualnym stanie jednocześnie koiły i zadawały bolesne rany, za każdym razem celowo omijając serce, by utrzymać ją przy życiu. Po przyjeździe szybko okazuje się, że jej ojca całkowicie pochłonęła legenda o zaginionym złocie… a dodatkowo podejrzane jest to, że jej pojawienie się w miasteczku jest komuś bardzo nie na rękę. Zaczynają się próby nastraszenia i przegonienia Ilsy, więc… Może ojciec miał rację? Może jego śmierć nie była wcale wypadkiem? WEŹCIE WSZYSTKIE MOJE KSIĄŻKI I WYMAŻCIE MI PAMIĘĆ! Spokojnie, to tylko po to, by móc na nowo zatracić się w tej historii, bez wszystkiego, co już o niej wiem. Zapiszcie sobie moje słowa różowym mazakiem, bo to najlepszy romans, jaki miałam okazję czytać tej jesieni. Po pierwsze: w tej historii mamy zimę. I to taką zimę z piekła rodem, która zasypuje domy po sam dach i w pięć sekund, a może w trzy, odmraża czubki palców. Czy ta wizja nie jest piękna? Dobra, może odmrożenie części ciała nie brzmi zbyt romantycznie, jednak taki chłód i poczucie uwięzienia przez śnieg świetnie działa w przypadku wątku kryminalnego. Bohaterka jest zamknięta w domku, złoczyńca grasuje pośród śniegu, a mimo to nie można go odnaleźć, bo tropy prowadzą donikąd. Chłód, mróz i wszechogarniający ziąb działają na plus również w przypadku wątku romantycznego. Miejscowy szeryf - Cosi - jest facetem z głową na karku i sercem na dłoni. Zawsze wszystkim pomoże, a już zwłaszcza pięknej kobiecie znajdującej się w niebezpieczeństwie. Sami widzicie, że zimno sprzyja jak diabli. A to sprzyjanie i potrzeba ciepła bardzo mi się podoba. I myślę, że spodoba się każdej romansiarze. Fanki thrillerów i mocnych wrażeń również znajdą tutaj coś dla siebie. Wątek kryminalny został poprowadzony w bardzo ciekawy sposób, a tropienie złoczyńcy jest fajnym przerywnikiem między życiowymi zawirowaniami bohaterów i ich roztapiającą serca rodzącą się miłością. Nie musicie się martwić, że padniecie z przerażenia lub przesłodzenia, bo autorka wyważyła emocje co do grama, nie pozwalając na ani moment nudy i tym bardziej chęci odłożenia książki. Tę historię zjada się na raz. Ewentualnie na dwa kęsy, by w przerwie między jednym a drugim przygotować sobie herbatę. Nie mogę pominąć, że „Pod złotym niebem” w dużej mierze opiera się na relacji Ilsy i Cosiego - a ona jest otulająca, zachwycająca, zmuszająca do marzeń o pięknej miłości jak z bajki i sprawia, że ma się chęć, by rzucić wszystko i wyjechać, bo może gdzieś tam czeka szeryf, którego serce czeka na swoją drugą połówkę (czyli mnie). Relacja bohaterów jest urocza i gorąca jak poranna kawa - niestraszne jej mróz, miejscowe plotki i problemy. Takie uczucie może przetrwać wszystko i właśnie za to kocham tę książkę - przy całym tym mrozie i śniegu, zagrożeniu i tajemnicy ich relacja daje poczucie bezpieczeństwa, otula czytelnika swoim przytulnym kokonem. Dlatego jeśli najdzie Cię ochota na romans, który momentami zmrozi Ci krew, zaserwuje zagadkę pyszną jak najlepsze frytki i po tych wszystkich wrażeniach poczęstuje kubkiem gorącego kakao, które będzie jak przytulenie - bierzcie i czytajcie, bo warto jak diabli! Ale nie przyjmuję pretensji, że przeze mnie zaczęłyście marzyć o facecie takim jak Cosi, a tacy są na wyginięciu. Sorry, to jest po prostu wpisane w straty sercowe, a mimo to nadal warto!
Wścibskieczytanie
26.10.2026
Po wspaniałej przygodzie z Przymierzem Wróbli bardzo chętnie sięgnęłam po kolejną książkę autorki, tym razem w zupełnie innym gatunku. I muszę przyznać, że ponownie się nie zawiodłam. Po tej lekturze zdecydowanie mam ochotę nadrobić kolejne jej tytuły. Tym razem poznajemy Ilsę, która po śmierci ojca wraca do Dalton, aby uporządkować rzeczy w jego domku nad jeziorem i przygotować go na sprzedaż. Podczas porządków trafia jednak na stary dziennik ojca, a zawarte w nim informacje wzbudzają w niej mnóstwo pytań. Pragnąc poznać prawdę, zaczyna szukać odpowiedzi, nie zdając sobie sprawy, że odkrycie rodzinnych tajemnic może okazać się naprawdę niebezpieczne. Kiedy informuje o wszystkim szeryfa Dalton, ten początkowo nie traktuje jej słów poważnie. Dopiero gdy dochodzi do pierwszych niepokojących wydarzeń i podpalenia, zaczyna dostrzegać, że za całą sprawą może kryć się coś znacznie poważniejszego. Oczywiście nie mogło zabraknąć tutaj wątku miłosnego, który okazał się dla mnie jednym z największych atutów tej historii. Ilsa nie przyjechała do Dalton po to, by się zakochać. Miała uporządkować sprawy po śmierci ojca, sprzedać domek i wrócić do swojego życia. Nie przewidziała jednak, że na jej drodze stanie Cosi, szeryf i samotny ojciec, który zdecydowanie potrafi namieszać w czyichś planach. Ich relacja niesamowicie mnie wciągnęła i z zapartym tchem śledziłam, w jakim kierunku się rozwinie. Sytuacji nie ułatwia również fakt, że syn Cosiego jest uczniem Ilsy, co dodaje całej historii kolejnych komplikacji. Bardzo podobało mi się również to, że autorka nie skupiła się wyłącznie na romansie. Mamy tutaj także wątek kryminalny i zagadkę zaginionego złota, które skutecznie podsycają ciekawość i sprawiają, że chce się jak najszybciej poznać wszystkie odpowiedzi. Tajemnice, kolejne odkrycia i niebezpieczeństwo towarzyszące bohaterce sprawiły, że książka naprawdę mnie pochłonęła i trudno było mi ją odłożyć. Do tego dochodzi moje ulubione małomiasteczkowe tło. Malownicze Dalton i klimat tej historii miały w sobie coś, co od razu mnie kupiło i pozwoliło mi całkowicie zanurzyć się w tej opowieści. Nie mogę też nie wspomnieć o bohaterach, których naprawdę polubiłam. Cosi to konkretny, stanowczy facet, który twardo stąpa po ziemi, wie, czego chce i nie boi się po to sięgnąć. Cenię jego szczerość, ale chyba najbardziej kupiło mnie to, jakim jest ojcem. Samotne wychowywanie nastolatka z pewnością nie należy do najłatwiejszych zadań, a mimo to widać, jak bardzo Cosi wspiera swojego syna i jak fajną relację udało im się zbudować. Zdecydowanie kolejny kandydat na książkowego męża! Ilsa również bardzo przypadła mi do gustu. To kobieta z pazurem, konkretna i stanowcza, która nie odpuszcza, wie, czego chce i sama decyduje o swoim życiu, nie czekając na zdanie innych. Jednocześnie ma w sobie również tę drugą, wrażliwszą i delikatniejszą stronę, której nie boi się pokazywać. Bardzo podobało mi się to połączenie, ponieważ pokazuje, że można być silną i niezależną kobietą, a jednocześnie pozwalać sobie na słabość i otwarcie pokazywać swoje emocje. Podsumowując, bawiłam się przy tej książce naprawdę świetnie. Dostałam wciągającą fabułę, intrygującą zagadkę, świetnie poprowadzony wątek romantyczny, bohaterów, których da się polubić i klimat małego miasteczka, który uwielbiam. To kolejny dowód na to, że autorka potrafi tworzyć historie, które trafiają w mój gust, nawet jeśli sięga po zupełnie inny gatunek. Jej romantasy już mnie zachwyciło, a teraz przekonałam się, że w takiej odsłonie również potrafi skraść moje serce. Zdecydowanie polecam ten tytuł i z przyjemnością sięgnę po kolejne książki autorki.
Anonim
29.10.2026
📚Devney Perry "Pod złotym niebem" 📖wyd. @gorzkaczekolada Ilsa po śmierci ojca przeprowadza się do jego domku w Montanie. Pragnie się z nim pożegnać i załatwić sprawy z domem. Na miejscu dowiaduje się, że jej ojciec skrywał tajemnice i zostawił jej wskazówki aby rozwiązała tą sprawę. Poznaje ona również Cosiego, który jest miejscowym szeryfem. Ich relacja z nieznajomych zaczyna nabierać bliskości. Ilsa staje przed trudnymi wyborami i szansą na nowe życie. 🏔🏠 To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i wiem, że nie ostatnie. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona i dostałam fabułę tak klimatyczną, że po skończeniu śmiało mogę powiedzieć "wow". To właśnie dowodzi, że powinniśmy poznawać nowych autorów, bo możemy odkryć prawdziwe perełki. Ta książka ma niesamowity klimat lat 80 i jest dla mnie odkryciem roku. 🏔🏠 Ilsa - dziewczyna, która jest odważna i nie boi się wyzwań. Wie czego chce i nie boi się po to sięgać. W środku jednak jest wrażliwa i pragnie czegoś głębszego. 🏔🏠 Cosi - to ideał mężczyzny z cudownym sercem. Ja jestem w nim totalnie zakochana. Jest czuły, opiekuńczy i obdarza miłością swoich bliskich. Kiedy poznaje Ilse dba o nią i stara się być dla niej jak najlepszy. Jako ojciec jest godny pochwały i byłam z niego ogromnie dumna, że potrafi wychować go sam. 🏔🏠 Relacja pomiędzy bohaterami jest taka prawdziwa. Zaczyna się od zwykłej znajomości a kończy a czymś pięknym I głębokim. To jak ich uczucie zaczęło się powoli rodzić było dla mnie czymś cudownym. Czułam te ich uczucia całą sobą i chciałam jeszcze więcej. 🏔🏠 Autorka nie tylko dała nam tutaj cudowny romans ale dała również tajemnice i pokazała prawdziwe problemy życia codziennego. Mamy tutaj żałobę po ojcu. I widać jak wpływa ona na główną bohaterkę. Mamy również wątek samotnego ojca, który tutaj pokochałam. 🏔🏠 Klimat tego miasteczka jest niezwykły i miałam ochotę sama tam zamieszkać. Autorka stworzyła tutaj świetne miejsce akcji, które wciąga i otacza. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam pojechać. 🏔🏠 "Pod złotym niebem " to książka napisana emocjami. Przeżyjecie tutaj coś prawdziwego i pięknego. Zobaczycie jak rodzi się uczucie, które pokonuje różne przeszkody. Tajemnicza przeszłość ojca głównej bohaterki doda wam adrenaliny i dreszczyku emocji. Ta fabuła wciąga i intryguje od samego początku. Będzie ona idealna na jesienno zimowy wieczór aby was ogrzać. Ja polecam to z całego serca.
joyce
20.10.2026
❄️ Vibe lat 80., zimowa Montana i tajemnice, które czekają na odkrycie! Devney Perry to jedna z moich ulubionych autorek, a "Pod złotym niebem" jest kolejnym powodem, dla którego tak bardzo uwielbiam jej twórczość. Przepadłam w tej historii bez reszty! 🔎 Po nagłej śmierci ojca Ilsa przyjeżdża do Montany, by uporządkować jego sprawy i na chwilę zatrzymać się w domku nad jeziorem. Szybko okazuje się jednak, że zagadkowa śmierć, listy i legendy o ukrytym złocie skrywają znacznie więcej, niż mogłaby przypuszczać. Im bliżej prawdy jest bohaterka, tym większe niebezpieczeństwo jej grozi. Na szczęście na jej drodze staje przystojny szeryf Cosi Raynes… 💕 Uwielbiam połączenie romansu z tajemnicą, a tutaj oba te elementy tworzą naprawdę wciągającą całość! Relacja Ilsy i Cosiego dodaje historii emocji, a zagadka związana z przeszłością sprawia, że chce się poznać odpowiedzi na wszystkie pytania. Motyw poszukiwania skarbu to coś, czego się nie spodziewałam, a okazało się być game changerem odbioru tej historii. Nie zabrakło też tego, co kocham w książkach Devney Perry najbardziej, czyli bohaterów, którym można kibicować, i historii, w której łatwo się zatracić. 🌨️ Ale to właśnie klimat skradł moje serce! Montana, zima, domek nad jeziorem i estetyka lat 80. to połączenie, które kupiło mnie już od pierwszych stron. Autorka wyczarowała niesamowitą, przytulną atmosferę, dzięki której miałam ochotę otulić się kocem i nie wychodzić z tego świata. To jedna z tych książek, które pozwalają na chwilę zapomnieć o rzeczywistości. ✨ "Pod złotym niebem" to dla mnie kolejny dowód na to, że Devney Perry doskonale wie, jak skraść serce czytelnika. Małomiasteczkowe romanse, tajemnice z przeszłości i zimowe historie z nutą niebezpieczeństwa, to coś co totalnie mnie kupuje - i tak też było tym razem. Ilsa i Cosi to para, która na pewno zapisze się w mojej pamięci, tak samo jak i ta historia. Warto również wspomnieć, że mamy tutaj motyw samotnego ojca, a relacja Cosiego i Spencer na pewno podbije serca miłośniczek tego motywu. Gorąco polecam! Współpraca @gorzka.czekolada.wydawnictwo Książkowa Przystań
alex14226
11.10.2026
*współpraca reklamowa* 👉Nie znam za dobrze zagranicznych autorów, bo sięgam po nich raczej rzadko, choć z jakąś tam systematycznością. Dlatego też zdecydowałam się na tą powieść, po pierwsze ze względu na okładkę, a po drugie bo chciałam poznać nową autorkę, która ponoć tworzy bestsellery. Po tej książce łatwo mi w to uwierzyć, bo opisana przez nią historia jest bardzo dobra, poruszająca, ciekawa i zwracająca uwagę na oryginalne tematy. 👉Jeśli miałabym opisać tą książkę w kilku słowach to z pewnością były by to słowa, komfortowa, wielowątkowa i ciepła. Ta historia jest moim zdaniem idealna na tą i kolejną porę roku, bo historia nas otula, daje nadzieję, skupia się na trudnych emocjach, ale opisuje je w bardzo komfortowy sposób. Przy czytaniu czuć ciepło, pozytywne wibracje, lektura nas niesie po dobrych i złych chwilach, ale daje nam poczucie, że będzie dobrze. 👉Jeśli chodzi o elementy obyczajowe, to zostaje tutaj poruszone wiele kwestii, również tych ciut kontrowersyjnych. Pojawia się tutaj tematyka rozwodu, przeprowadzki, śmierci, żałoby czy waśni rodzinnych, wszystko kręci się wokół motywu małomiasteczkowego. W lekturze mocnym akcentem jest też oczywiście romans, spokojny, zmysłowy, oparty na chemii i wzajemnym przyciąganiu, ale moim zdaniem autorka za szybko stworzyła relację pomiędzy bohaterami. Była głęboka, oparta na emocjach, na rozmowach, na akceptacji, ale jej początek wziął się z niczego 👉W powieści można dostrzec też wątki kryminalne, zagadka śmierci ojca Ilsy, ataki, niebezpieczeństwo, stalking, ale i policyjne śledztwo, które nie przynosi oczekiwanych rezultatów, te wątki mieszają się trochę z detektywistycznymi, bo szukamy odpowiedzi oraz domniemanego skarbu. 👉To świetna lektura na mroźniejsze wieczory, bo naprawdę można ona dostarczyć wielu ciepłych uczuć. To powieść wyjątkowa w swojej prostocie, przez co czytanie sprawia ogromną przyjemność. Książkę zdecydowanie warto przeczytać, jeśli lubicie oryginalne tematy, powroty do lat 80., małomiasteczkowe klimaty czy ogólnie komfortowe opowieści pozwalające się odciąć od rzeczywistości. *olilovesbooks2*
Anonim
13.10.2026
✨️Wracając po wielu latach do Dalton w stanie Montana Ilsa nawet nie przypuszczała jak bardzo zmieni się jej życie. Wokół tragicznego wypadku jej ojca pojawia się coraz więcej wątpliwości a domek po nim wcale nie jest bezpieczną przystanią. Praca w lokalnej szkole przynosi jej wiele rozczarowań i coraz częściej zastanawia się nad tym, czy podjęła dobrą decyzję. Nadchodząca zima nie napawa optymizmem, ale szeryf Cosi oferuje jej nieocenione wsparcie. Ilsa ma szansę przekonać się, że pod maską stanowczości skrywa się wrażliwy i troskliwy mężczyzna, który powoli zaczyna wkradać się do jej serca. ✨️„Pod złotym niebem” pozwala poczuć małomiasteczkowy klimat starych filmów. Poznajemy społeczność, która skrywa swoje tajemnice. Hermetyczne środowisko podsyca mroczną aurę zbierającą się nad miastem. Enigmatyczne informacje o skarbie, który może znajdować się tuż za rogiem sprawiają, że nawet sprzymierzeńcy mogą wkroczyć na wojenna ścieżkę. Z każdą kolejną stroną robi się coraz niebezpieczniej i tak naprawdę może wydarzyć się wszystko. ✨️Rozpoczęcie życia w nowym miejscu to decyzja niosąca za sobą wiele konsekwencji. Ilsa w najśmielszych snach nie przypuszczała, że los postawi na jej drodze człowieka, który pokaże jej, że nie warto zadowalać się półśrodkami. Podobała mi się dynamika ich relacji. Tu nie było miejsca na niedopowiedzenia. Dodatkowo przedstawienie Cosiego w roli odpowiedzialnego ojca i stróża prawa zintensyfikowało wrażenie jakie zrobił na kobiecie. Czasem po prostu trzeba z otwartością przyjąć to, co życie ma nam do zaoferowania. ✨️„Pod złotym niebem” to pełna emocji opowieść pokazująca, że postawienie wszystkiego na jedną kartę może być jedyną drogą do odkrycia prawdy. Spotykamy to charyzmatycznych bohaterów, którzy są gotowi do poświęceń. Mieszanka romansu i zagadki kryminalnej sprawdza się tu bardzo dobrze. Cały czas podsycana atmosfera niepewności sprawia, że trudno oderwać się od tej historii. Pełna zaskoczeń i niepowtarzalnego klimatu.
Anna Rydzewska
28.10.2026
Uwielbiam sięgać po niebanalne, chwytające za serce powieści, dopieszczone dobrze skonstruowanymi postaciami, małomiasteczkowym klimatem oraz rewelacyjnym, sugestywny piórem, dzięki któremu poznawana historia na pewien czas przyjmuje formę niemal namacalnego doświadczenia, angażującego wszystkie zmysły. Bohaterowie stworzeni przez pisarkę to osoby doświadczone przez los, co zawsze gwarantuje wiele emocji. Dołóżmy do tego zranione serca, tajemnice, misternie uknutą intrygę, tajemniczą śmierć ojca głównej bohaterki i kiełkujące uczucie między nią a szeryfem odwiedzonego Dalton, a otrzymamy odurzającą historię, która połyka się z wypiekami na twarzy i szybszym biciem serca! Opowieść napisana jest lekkim i niesłychanie przyjemnym piórem, dlatego kartki przewraca się w zawrotnym tempie. Całość dopełnia solidna porcja niebezpieczeństwa i podejrzliwości, a także emocjonujące dialogi, jak i rozterki miłosne głównych postaci, które wyjątkowo silnie angażują. Akcja powieści jest niesłychanie wartka, niepokój oraz nieobliczalność biją niemal z każdej strony, dlatego czytający tak naprawdę nie ma ani chwili wytchnienia. Nie sposób przewidzieć, czym za chwilę zaskoczy nas autorka, a chęć poznania dalszych losów szeryfa Cosiego i Ilsy oraz sekretu śmierci jej ojca, sprawia, że na czas lektury otaczająca nas rzeczywistość po prostu przestaje istnieć. „Pod złotym niebem” to wciągający, w pełni angażujący, małomiasteczkowy, dopełniony misternie utkanym wątkiem kryminalnym romans, który zafunduje Wam wielogodzinny relaks i odprężenie. Znakomicie wykreowane, złożone postacie, tajemnice, zimowy klimat małego miasteczka, samotne ojcostwo, skomplikowane relacje rodzinne, wymuszona bliskość przemieniająca się w piękne, dojrzałe uczucie, a nawet motyw poszukiwania skarbu! Devney Perry jak zwykle nie zawodzi i funduje czytelnikom powieść doskonałą, w której nie sposób się nie zatracić! Polecam gorąco!
Nikola
17.10.2026
[Współpraca reklamowa @gorzka.czekolada.wydawnictwo] Uwielbiam twórczość autorki, a gdy dowiedziałam się, że mamy tutaj Montanę w latach 80, nie mogłam się doczekać aż ją poznam. I co najważniejsze nie zawiodłam się. Dodatkowo akcja książki dzieje się w mroźnym Dalton, co nadaje powieści jeszcze więcej uroku, ale i sprawia że te lata są bardziej odczuwalne przez problemy z odśnieżaniem, telefonami. Ilsa pojawia się w miasteczku w którym mieszkał jej Ojciec. Chce uporządkować rzeczy, ale na miejscu odkrywa dziwne zapiski ojca, dostaje list. Te elementy sprawiają, że odejście jej ojca może okazać się z@bójstwem. W trakcie dochodzi do wydarzeń, które wprowadzają niepokój, czemu nie pomaga również jej praca jako nauczycielki, która faktycznie chce czegoś nauczyć te dzieciaki mające spore zaległości przez sposób prowadzenia zajęć przez poprzednią pracownicę. Wandalizm, podpalenie zagrażają bohaterce a to nie wszytsko. Bardzo mi się podobała relacja kobiety z synem szeryfa. Chłopak był młodym nastolatkiem i czasami miał humorki, lecz dzięki Ilsie zaczął się przykładać do nauki, ale przede wszystkim tak samo jak ojciec troszczył się o nauczycielkę i bronił jej honoru co mnie rozczuliło. Z początku miałam problem z wątkiem romantycznym, bo mam wrażenie że pójście na całość i sam pierwszy pocałunek, pojawiły się w momencie który wcześniej nie dał mi takiej ilości interakcji pomiędzy nimi, abym mogła zobaczyć faktycznie napięcie. Niemniej gdy kobieta „tymczasowo” z nimi zamieszkała to potoczyło się tak naturalnie, że przymykam w mojej końcowej ocenie oko na tamten niuans. Byli dla siebie wsparciem, ale też w końcu mogli doznać uczucia prawdziwej miłości. Sam wątek kryminalny był dla mnie intrygujący i z zafascynowaniem go śledziłam, tak samo jak sytuację związaną z zaginionym złotem. To jak Spencer również się w to zaangażował było świetne i takie dopełniające.
KsiążkiDobreJakCzekolada
18.10.2026
Ilsa nie miała w planach powrotu do Montany, miasteczka, gdzie spędziła dzieciństwo. Ale życie nie bierze pod uwagę naszych planów. Zmusiła ją do tego śmierć ojca - Ilsa jedzie tam, aby uporządkować jego rzeczy i najprawdopodobniej sprzedać dom. Jednocześnie ucieka od swojego ukochanego przyjaciela. Potrzebuje od niego chociaż chwili przerwy. Kocha go od lat. Ale nigdy nie trafili na właściwy moment, aby spróbować czegoś więcej. Dziś już nie wie, czy to miłość czy jedynie przywiązanie. To uczucie jest bezpieczne, wygodne i… nudne. Ilsa nie ma pojęcia, że to właśnie tam, w rodzinnym mieście nad jeziorem, w momencie, gdy wciąż opłakuje śmierć ojca, pozna smak prawdziwej miłości. Tej szaleńczej, która spotyka człowieka w najmniej oczekiwanej chwili i zwykle ma niewielkie szanse na szczęśliwe zakończenie. Cosi jest samodzielnym ojcem i przykładem stereotypowego bohatera małego miasteczka. Oschły, nieco gburowaty, ale dla swoich bliskich zrobi wszystko. Autorka spisała się perfekcyjnie, bo czytelniczki błyskawicznie się nim zauroczą. Uwielbiam fakt, że każda książka tej Devney Perry jest w zupełnie innym klimacie. W „Przymierzu Wróbli” zachwyciła nas niesamowicie rozbudowanym światem fantastycznym. W „Crossroads” zauroczyła czytelników głównym bohaterem, który był kowbojem. A w „Pod złotym niebem” nie tylko przenosi nas do lat 80., ale jeszcze dalej w przeszłość - do czasów gorączki złota. Jej wszechstronność zaskakuje i sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie wśród jej twórczości. Jak wspomniałam, tym razem wyruszamy w podróż w czasie do lat 80., gdzie czeka nas ekscytująca przygoda! Poszukiwanie złota, czyhające na każdym kroku niebezpieczeństwo i poruszający małomiasteczkowy romans splatają się w opowieść, od której nie sposób się oderwać. Przysięgam, że jest to idealna książka, by zapomnieć o całym świecie. Szczególnie w deszczowy, jesienny dzień!
Agnieszka
23.10.2026
"Pod złotym niebem" to pierwsza książka Devney Perry jaką miałam okazję poznać i muszę przyznać, że byłam bardzo miło zaskoczona. Teraz wiem, że musze nadrobić inne książki autorki. Ilsa powraca od miasteczka swojego dzieciństwa, z którym wiąże się wiele emocji. Śmierć ojca. Malownicza chatka nad jeziorem. Tylko ona i przeszłość. Liczyła na spokój, chwilę odetchnienia, pogodzenie się ze stratą. A dostała jedną wielką niewiadomą. Tajemnicze wiadomości, poszukiwanie skarbu i niebezpieczeństwo czające się głuszy. Strach, ale też dążenie do prawdy. Co tak naprawdę stało się z jej ojcem??? Czy jego śmierć to faktycznie był przypadek??? Jest sama, ale może liczyć na pomoc szeryfa. Cosi, samotny ojciec, stróż porządku. Fakty mówią, że to był wypadek, ale intuicja temu przeczy. Między nimi czuć napięcie od samego początku. Czy dadzą się jej porwać??? Ilsa to bardzo samodzielna i uparta kobieta, która ma swoje plany. Pragnie zmian w swoim życiu. Wreszcie powiedziała dość toksycznej przyjaźni. Pobyt w Montanie i porządkowanie rzeczy po ojcu to miał być tylko przystanek w dalszej drodze. Wszystko zaczęło się zmieniać po przyjeździe. Wracają wspomnienia szczęśliwych chwil i dochodzi jeszcze do tego seksowny szeryf z wąsem. Czy zmieni swoje plany??? Czy odnajdzie szczęście w Montanie??? Cosi, dla niego najważniejszy jest syn i jego dobro. Nie miał czasu na romanse i nie czekał na miłość, ale sama go dopadła. Teraz zrobi wszystko by zapewnić bezpieczeństwo też Ilsie. Nie czeka go łatwe zadanie, bo ktoś knuje i czyha. Czy odkryje kto się za tym kryje??? Ta historia jest cudowna. Wręcz nieodkładalna. Te emocje, to napięcie i niebezpieczeństwo. Genialnie autorka to przedstawiła. Żyłam tą historią. Poproszę więcej takich. Uwielbiam i gorąco polecam 🥰🥰🥰
Wiktoria
15.10.2026
🫂 To miejsce miało w sobie tajemnice [Recenzja] 🫂 "(...) była najpiękniejszą kobietą, jaka pojawiła się w Dalton od lat" - D. Perry, "Pod złotym niebem" Ilsa Poe jedzie do domu swojego ojca Ike'a, który znajduje się w Dalton w stanie Montana. To tutaj zaprosił ją do siebie, miała przejechać, ale nigdy nie zdecydowała się na to. On odszedł, a teraz znajduje się w tym miejscu pełnym pustki i ciszy. To spotkanie miało wyglądać inaczej, miało być ich dwoje, a teraz jest sama z otoczeniem w którym czas się zatrzymał. Ta książka pokazała mi, że osoby najbliższe czasem mają przed nami wiele tajemnic. Wiele wychodzi ich dosyć późno, a wtedy są dla osób szokiem. Tak jak dziwne zapiski ojca głównej bohaterki, która początkowo w ogóle nie są zrozumiałe i sensowne. A to dopiero początek. W książce podobał mi się motyw podziału narracji na dwie postacie. Kobieta, która przyjechała do domu w których oknach pojawia się postać i znika, wzbudzając w niej strach i przerażenie. A szeryf jest opanowany, pewny siebie i wie co robić, nawet wtedy, gdy inni panikują. On podobał mi się od początku, wiecie tacy mężczyźni, których nie przestraszy byle co. Chciałam chłonąć historię tajemniczego złota w Montanie, tajemnic skrywanych przesz jej ojca, romansu rodzącego się na swoich prawach, roli nauczycielki, w tym nauczaniu syna szeryfa (jaki zbieg okoliczności) i tego kim był ten człowiek, który bez strachu podchodził pod dom Ilsy. Czułam klimat lat 80 i takiego małego miasteczka w którym większość mieszkańców się zna i dobrze wiedzą o przeszłości swoich sąsiadów. Tutaj wiele nie da się ukryć, gdy każdy każdego zna na wylot. A sama relacja między bohaterami? Trochę można się zaskoczyć, s także zadziwić! Jest ciekawie,cwiec myślę, że i Was to wciągnie!
strefaliteracka
11.10.2026
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo Co to była za świetna książka! Połączenie wątku romantycznego z kryminalnym, samotny tata-szeryf i Montana 1983 roku brzmiały bardzo ciekawie i praktycznie od pierwszych stron byłam pochłonięta tą historią. Ilsa miała w Dalton pod górkę. Żałoba, dręczyciel, okropna atmosfera w nowej pracy. Było jej ciężko, ale miała w sobie determinację i siłę, by stanąć naprzeciw tym wszystkim trudnościom, co bardzo doceniam, bo lubię ten typ bohaterki. Autorka stworzyła intrygujący wątek kryminalny związany z legendą o zaginionym złocie. Ktokolwiek dręczył Ilsę, był sprytny i zdeterminowany, a jego działania eskalowały. Do tego dochodziły też zagadkowe notatki ojca Ilsy i niejasne okoliczności jego śmierci. Bardzo chciałam poznać odpowiedzi na wszystkie pytania i się nie zawiodłam. Był taki moment, kiedy pomyślałam sobie, że wątek romantyczny rozwinął się chyba trochę zbyt szybko. Między Ilsą i Cosim coś się tliło, choć oboje mieli swoje powody, by trzymać uczucia na wodzy. Nie trwało to długo, ale ostatecznie uważam, że autorka po prostu dopasowała takie tempo do rozwoju wątku kryminalnego. Tam zwyczajnie wszystko do siebie pasowało. Trochę tak, jakby ta dwójka trafiła na siebie w odpowiednim momencie. To Cosi sprawiał, że życie Ilsy stawało się proste, a to najlepsze, co mógł jej podarować. Razem ze Spencerem okazywali jej tak cudowne wsparcie, otwierając dla niej swój dom i serca 🥹. To kolejna świetna książka autorki, więc jeśli macie ochotę przenieść się do lat 80. w naprawdę piękne miejsce, a przy okazji poznać historię pełną tajemnic i romantycznych momentów, to koniecznie miejcie ją na uwadze! 💜
Evie_czyta_uk
30.10.2026
POD ZŁOTYM NIEBEM DEVNEY PERRY @gorzkaczekolada Czy można przyjechać w jedno miejsce, by pożegnać przeszłość, a odnaleźć coś, czego zupełnie się nie szukało? Ilsa przyjeżdża do Montany po śmierci ojca. Chce uporządkować jego sprawy, odpocząć i na chwilę zatrzymać się w domku nad jeziorem. Nie przypuszcza jednak, że zamiast spokojnego czasu czekają na nią rodzinne tajemnice, zagadkowe listy, legendy o ukrytym złocie i pytania, na które ktoś najwyraźniej nie chce udzielić odpowiedzi. A do tego Cosi Raynes – przystojny szeryf, który zdecydowanie potrafi zawrócić w głowie. Przyznam, że bardzo lubię takie historie! Małe miasteczko, wyjątkowy klimat, bohaterowie, których z przyjemnością poznaje się coraz bliżej, i tajemnice, które sprawiają, że z każdą stroną chce się wiedzieć więcej. W tej opowieści znalazłam nie tylko romantyczne uniesienia i rodzące się uczucie, ale również emocje, niepewność i nutę niebezpieczeństwa. Relacja Ilsy i Cosiego ma w sobie coś przyciągającego, a ich historia pokazuje, że czasami życie potrafi zaskoczyć nas właśnie wtedy, gdy najmniej jesteśmy na to gotowi. POD ZŁOTYM NIEBEM to ciepły, romantyczny, ale też pełen sekretów powrót do Montany. Historia o miłości, rodzinie, trudnych pożegnaniach i odwadze, by otworzyć się na nowy początek. Jeśli lubicie romanse z klimatem małego miasteczka, przystojnymi bohaterami i tajemnicą, która dodaje całej historii pazura, koniecznie zapiszcie ten tytuł na swojej liście! A Wy dałybyście się porwać urokowi małego miasteczka i przystojnego szeryfa? Czytajcie,polecam. Ewelina.
anna
18.10.2026
„Pod złotym niebem” było moim pierwszym spotkaniem z piórem tej autorki i już zakupiłam sobie „Przymierze wróbli”. Absolutnie kocham jej lekkość i to jak opisuje codzienność bohaterów, mam wrażenie, że te książki są pełne emocji i wrażliwości, dla mnie w sam raz. „Pod złotym niebem” zachwycił mnie pod wieloma względami. Przede wszystkim dlatego, że jest to trochę hybryda, niby romans i to taki wiecie, gorący, szalony i naprawdę przyjemny, ale jest to także kryminał i thriller, zagadkę goni zagadkę, a tajemnica z przeszłości długo nie chce wyjść na światło dzienne. No i ta natura jako jeden z głównych bohaterów –mroczna, brutalna, taka która nie cofnie się przed butem człowieka, wszędzie śnieg, lasy i coś bardzo mrocznego. Znowu największą bestią okazuje się być człowiek! To było cudowne doświadczenie, z jednej strony miałam wypieki na twarzy, a z drugiej trochę bałam się o główną bohaterkę i oto co za chwilę może się stać. Jest to przepiękna opowieść o relacjach i to nie tylko tych damsko - męskich, ale i tych pomiędzy ojcem a synem, to opowieść o tym co było kiedyś i o tym jak czasami trudno się od tego odciąć. „Pod złotym niebem” to porywający romans, coś co Was zachwyci, coś magnetyzującego, boskiego i nieprawdopodobnie otulającego. Jestem absolutnie zachwycona tą lekturą. Dajcie mi więcej książek pióra tej autorki, przecież od tego nie da się oderwać! Czuję się zafascynowana i totalnie uzależniona.
Atejka7
26.10.2026
Przede wszystkim to bardzo urzekająca książka z klimatem spokojnego, małego miasteczka, gdzie wszystko płynie swoim rytmem. To także okres, w którym jeszcze nie było telefonów komórkowych, więc komunikacja wyglądała inaczej niż teraz i tak samo jak całe życie wszystko toczyło się znacznie wolniej. Do tego dochodzą cudowne krajobrazy i ich opisy, do których przenosiłam się niemal natychmiast. Mamy w niej dobrze wykreowanych bohaterów (nie bojącą się wyzwań Ilsę, stanowczego i opiekuńczego Cosiego, a także kilka pobocznych osób), zagadkę sięgającą wielu lat wstecz oraz zajmujące poszukiwania - nie tylko złota, ale też własnej drogi w życiu. Oczywiście nie brakuje tu wątku romantycznego i kilku dosyć szczegółowych scen, więc ostrzegam, jeśli ktoś za nimi nie przepada. Ja z tą książką bawiłam się wyśmienicie i w dalszym ciągu będę śledzić karierę autorki (niezależnie od gatunku), bo po prostu idealnie trafia w moje gusta.
Martyna195
10.10.2026
Powiew świeżości wśród literatury obyczajowej, wiecie dlaczego? Ponieważ to nie tylko romans który czytelnik umie przewidzieć od początku. To również zagadka tego kto czyha na życie głównej bohaterki. W tej historii wszystko zagrało. Od miejsca które autorka postanowiła opisać - małe, mroźne miasteczko w Montanie, po przyjemny romans i zagadka która tylko podsycała całą historię. Świetna książka!
Magdalena Ćwiklińska
16.10.2026
W podziękowaniu autorka cieszy się, że mogła umiejscowić akcje w latach 80.... a książka jest napisana tak, jakby akcja się działa współcześnie. Przygód i legend - 5%, 95% to podrzędny romans.
Karina
28.10.2026
Najlepszy romans ten autorki🤌🏻 ciekawa fabuła, w końcu coś nowego, klimat Montany lat 80., zagadki i legendy, romans romansuje - no petarda, polecam❤️
Agnieszka
12.10.2026
idealna mieszanka romansu i kryminału! bardzo polubiłam bojaterów, historia mnie wzruszyła, rozczuliła i zaskoczyła. polecam!