08.05.2015
Prolog w postaci plansz, informuje nas, że akcja rozgrywa się w Quebecu niedalekiej przyszłości, kanadyjski rząd wprowadza kontrowersyjną ustawę. Na jej mocy zagrażające zdrowiu bądź życiu bliskich dziecko może trafić pod dożywotnią, szpitalną kuratelę na życzenie rodzica, z pominięciem papierkowej roboty oraz instytucji pośredniczących. W związku cierpiącego na ADHD, agresywnego piętnastoletniego Steve'a, z którym bezsilna, tytułowa Mama nie może poradzić sobie w czasie jego nawrotów choroby, początkowa informacja jest pewną zapowiedzią. Choroba pełna jest emocjonalnego okrucieństwa, ponieważ większość wybuchów agresji spowodowana jest bezgraniczną, momentami nieco chorą, miłością do matki. Z jednej strony kobieta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie potrafi okiełznać wybuchowego temperamentu syna, z drugiej wie, że ten oddałby za nią życie, ponieważ jest dla niego jego najważniejszym elementem. Toksyczna relacja nieustannie zmienia swoją dynamikę. Raz jest lepiej, raz gorzej, momentami doskonale. Chłopak powraca do domu po latach pobytu w zakładach resocjalizacyjnych - jak można się domyślać został z niego wyrzucony. W nowym otoczeniu rodzina poznaję zakompleksioną i nieszczęśliwą w małżeństwie sąsiadkę, dzięki której pojawi się światło nadziei. Przez większość część filmu obraz jest uwięziony w kwadracie znajdującym się na środku ekranu. Ten sprytny zabieg pokazuje nie tylko skrępowanie bohaterów, duchotę ich intymnej relacji, ale także obrazuje nam jak, na co dzień ludzie z ADHD czują się zamknięci w wiecznie za ciasnej niewidzialnej barierze, która blokuje uwalnianiu swoich emocji. W momencie, kiedy bohaterowie czują wewnętrzny spokój, format obrazu rozszerza się, kiedy pojawia się sytuacja, wprowadzająca niekomfortowe dla nich położenie znowu obraz się zwęża. Genialne! Reżyser umiejętnie uwodzi widza obrazem oraz dźwiękiem. Jest kilka scen, które na zawsze powinny zapewnić 26 letniemu reżyserowi miejsce wśród najbardziej cenionych reżyserów młodego pokolenia. Jedna z nich to scena, w której Matka wyobraża sobie przyszłe losy swojego syna – pierwszą miłość, maturę, studia a także ślub. Ścieżka dźwiękowa także została starannie dobrana. Należy też wspomnieć o doskonałym duecie aktorskim. Rewelacyjna gra aktorska jeszcze bardziej uwiarygodnia historie. Dawno nie zostałem tak oczarowany. Prawdziwa magia kina. Piękny film!
09.09.2015
Za najbardziej nieokreśloną subkulturę w XXI wieku uznaje się hipsterów. Krótko mówiąc, hipsterzy to ludzie, którzy w każdy możliwy sposób starają się być odrębni. Ich indywidualizm przejawia się w ubiorze, słychanej muzyce czy oglądanych filmach. Głównym założeniem jest przeciwstawianie się mainstreamowi, walczenie z nim i ironizowanie go. Ostatnim z czynników wymienionych powyżej jest rodzaj filmów . W tym przypadku mowa o kinie niezależnym, alternatywnym, niekonwencjonalnym, anormalnym. Owe przymiotniki równie dobrze wpisują się w ramowe zasady opisywanej subkultury.
Kanadyjskiego reżysera, scenarzystę, aktora i montażyse w jednym, o którego filmie będę dzisiaj pisać, także określa się mianem hipstera. Xavier Dolan, postać znana, skandaliczna, nieprzewidywalna. Swoim debiutem w 2009r. porusza publiczność festivalu Cannes. “Zabiłem swoją matkę” szokuje nie tylko tytułem ale i tematyką. Dolan opowiada o homoseksualizmie, młodzieńczym buncie oraz niezwykle trudnych relacjach matka-syn. A to wszystko tłumaczy autobiograficzną metaforą. Co więcej, film powstaje w pełni na barkach Dolana. Pisze scenariusz, reżyseruje, montuje, odgrywa główną rolę. Nic dziwnego, zatem, że zwraca na siebie uwagę całego świata. W 2009 roku postrzegany jest jako jeszcze niedojrzały chłopak z ogromnym talentem i potencjałem. Aż do roku 2014, kiedy to otrzymuje nagrode Jury na festivalu Cannes za swój najnowszy film “Mama”. Owy obraz jest postrzegany jako arcydzieło i zostaje wystawiony przez Kanadę jako swój kandydat na Oskara. Po sukcesie “Mamy” Dolan otrzymuje miano dojrzałego hipstera. Ile cukru w cukrze? Najsłodziej.
Metraż “Mama” opowiada o charaterystycznym dla Dolana temacie, relacjach matka-syn. W tym przypadku nad przepaścią ich wpólnej relacji stoi choroba.
Film eksponuje na pierwszym planie ADHD czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Definicja biologiczna niewiele nam mówi. Dolan, natomiast, tłumaczy nam wszystko poprzez najróżniejsze środki kina. Począwszy od technicznego umieszczenia historii w formacie 1*1 ( obraz jest kwadratem) aż po poruszającą historię powolnego zanikania miłości i relacji rodzicielskich. Zabieg polegający na zmieszczeniu historii w kwadracie, ma niejedno uzasadnienie. Może symbolizować ciągłe skrepowanie bohaterów, zaściankowe myślenie postaci lub zwyczajnie brak przestrzeni w relacjach macierzyńskich. Jednakże, z mojego punktu widzenia kwadrat symbolizuje chorobę. Osoby z ADHD zdnajdują się właśnie w owym kwadracie. Są zamknięci w określonym układzie bez możliwości wydostania się fizycznego i emocjonalnego.
Wcześniej już wspomniana relacja matka-syn występuje w debiucie Dolana, ale w “Mamie” zostaje pokazana w zaskakująco innym dla reżysera świetle. Oglądając “Zabiłem swoją matkę” czujemy ciągłą chęć ukarania matki poprzez twórcę. Syn czuje ciągłą potrzebę poniżenia, emocjonalnego osłabienia i doprowadzania matki do stanu melancholii. Tutaj reżyser postanawia zmienić rolę i nastawienie matki. W prawdzie jest ona ciągle poniżana, ale jej autorytet wobec syna nie maleje. Potrafi buntować się przeciwko choremu umysłowo dziecku, ale umie także chronić go przed egoizmem i pesymizmem.
Osobiście, Xavier Dolan kradnie moje serce od debiutu aż po dziś dzień. Wiem, że oglądając filmy Kanadyjczyka wszystkie moje zmysły będą zadowolone. Tak też było w tym przypadku. Reżyser bawi się kolorami, dźwiękami, muzyką, obrazem, montażem. To wszystko po to aby przekazać tematykę dzieła. W gruncie rzeczy nic nadzwyczajnego. Nikt z nas nie wyobraża sobie na przykład oglądać “Titanica” z muzyką “ Gwiezdnych Wojen” w tle. Byłoby to niesmaczne, niekomfortowe i po prostu nieoryginalne. I tutaj znajduje sedno “Mamy”. Inherentną cechą dzieł dolana to indywidualizm i niefrasobliwość jego filmów. W dzisiejszym kinie trudno o film w kwadracie, lub o film o nieudacznikach i zwykłych, szarych ludziach. Owe filmy względnie nudzą lub są zbyt trudne. W przypadku “Mamy” jest to film o zwykłej rodzinie o niezwykłych problemach. Ale to forma obrazu i niezwykłość w prostocie tworzą ten film arcydziełem. Początkowy sceptyzm ze względu na podobną tematykę, okazał się być bardziej pomocnym przy końcowej opinii dzieła.