20.02.2015
Pamiętajmy o tym, iż ROD STEWART zanim stał się gwiazdą disco, a następnie pajacem pod muchą chrypiącym do znudzenia amerykańskie standardy, był przed laty wyśmienitym wokalistą rockowym. Po zakończeniu współpracy z zespołem SMALL FACES oraz z grupą JEFFA BECKA, z powodzeniem kontynuował karierę solową i zdarzało mu się nagrać tak rewelacyjne płyty, jak ta wydana w 1974 roku, a nagrana m.in. z takimi znakomitościami jak: Ray Cooper, czy Ron Wood. Nie tylko udział R.Wooda w nagraniu tej płyty nadaje jej charakter ,,rollingstonesopodobnej'', bowiem cały liczny zespół brzmi doprawdy bardzo rockowo i na swój wspaniały sposób: ,,hałaśliwie''.
ROD STEWART ,,wziął na warsztat'' takie utwory jak ,,Sweet Little Rock 'N' Roller'' CHUCKA BERRY'EGO, ,,Girl From The North Country'' BOBA DYLANA, ,,Mine For Me'' PAULA McCARTNEYA czy ,,Let Me Be Your Car'' ELTONA JOHNA, oraz umieścił na płycie kilka własnych, co uczyniło z niej naprawdę wybitną pozycję w dyskografii artysty. Słucha się tego po latach niezwykle. Ta płyta nie zestarzała się, jak nie starzeją się plyty The ROLLING STONES. Jeśli kogoś irytują te nawiązania do ,,Stonesów'' -proszę posłuchać tej płyty dziś, po latach.