Przyklejeni do rzeczywistości. Trzeci dzień Apostrofu 2017

Stasiuk i Sapkowski patronowali opowieściom Ziemowita Szczerka o Europie Środkowo-Wschodniej, a przede wszystkim o Polsce, bo i tak z Polską wszystko kojarzy się autorowi „Międzymorza”. Mecenat państwowy zdominował z kolei dyskusję nie tyle o pracy, co o wynagrodzeniach polskich pisarzy. Czy istnieje jakakolwiek szansa na literacki PISF? Rozmowy na festiwalowej scenie w Teatrze Powszechnym tylko pozornie były przyziemne.

 

Bez rycia w ziemi nie ma wejścia na górę

 

„Człowiek, który przeleciał Europę Środkową, Wschodnią i trochę też Zachodnią”, jak powitał autora „Międzymorza” prowadzący spotkanie Grzegorz Wysocki, zaserwował czytelnikom esej podróżniczy po około 20 krajach, głównie europejskich. Wałęsanie się po świecie, jak wyznał Ziemowit Szczerek, sprawia mu ogromną frajdę, a gdyby miał stworzyć ranking najciekawszych miejsc w Europie, na jego szczycie umieściłby Kosowo, które jest na tyle różne od reszty kontynentu, że warto je zobaczyć.

Autorowi „Siódemki” podobają się szczególnie miejsca niesamowite, w których człowiek może dotknąć historii alternatywnej. – Na przykład Wileńszczyzna pokazuje, co by się stało z Polską, gdyby została wcielona do Związku Radzieckiego jako republika – wyjaśniał Szczerek w trakcie spotkania. Muzułmański region w Serbii zamieszkany przez Bośniaków, w którym wschodnioeuropejska słowiańskość styka się z bliskowschodniością, na przykład w podejściu do urbanistyki, jest dla niego obrazem tego, jak mogłaby wyglądać południowa Polska, gdyby Sobieski przegrał pod Wiedniem. – Mnie się wszystko z Polską kojarzy, a szczególnie z południowo-wschodnią częścią mapy – wyznał pisarz.

 

Co ciekawe, autor polskiej powieści gonzo, alternatywnej historii Polski i thrillera sarmackiego, który obecnie pracuje nad fabułą postapo, zadeklarował, że nie potrafiłby być jedynie twórcą fikcji. – Bez codziennej prasówki, oglądania newsów i pisania reportaży byłbym za bardzo odklejony, miałbym siebie za bujającego w obłokach – wyjaśnił w rozmowie z Wysockim i dodał, że bez rycia w ziemi nie można dostać się na górę.

 

Całą rozmowę, w której ważnymi wątkami było też wprowadzenie Słowiańszczyzny na europejską mapę fantasy przez Sapkowskiego oraz rola Stasiuka w twórczości Szczerka, można prześledzić dzięki relacji dostępnej m.in. na profilu Apostrofu i empik.com na Facebooku.

 

Algorytm wyceny pracy pisarza

Fenomen, który znalazł się w podtytule, próbował zdefiniować Paweł Goźliński prowadzący panel „Jak oni pracują?” z udziałem Agaty Napiórskiej, Kai Malanowskiej, Pawła Dunin-Wąsowicza oraz Szczepana Twardocha. Co składa się na ten algorytm? Zaangażowanie? Kreatywność? Pracowitość? Wykształcenie? Umiejętność budowania fabuły? Czy raczej inwestowanie w siebie? Lub otwartość na talenty czyli dary boże? A może skuteczność negocjacji lub trafny wybór gatunku? – pytał wytrwale Goźliński, ale doczekał się odpowiedzi znacznie mniej precyzyjnej niż oczekiwał. Malanowska wymieniła ciężką pracę, niezależnie od miejsca i pory (wcześniej wymieniła różnorodne metody tworzenia przez znanych pisarzy), a Twardoch dodał do tego przypadek.

Rozmowa o odmienności systemów stypendialnych na Zachodzie (na przykład w Niemczech) i w Polsce zakończyła się konkluzją, że w Polsce istnieje instytucja, która ma pieniądze i dobrą metodę przydzielania pieniędzy na działalność artystyczną. Jest to Polski Instytut Sztuki Filmowej, który z sukcesami wspiera rodzimą kinematografię. Czy pisarze byliby w stanie „wylobbować” taką instytucję dla swojego środowiska? Zdaniem Szczepana Twardocha zdecydowanie nie, skoro nie potrafili powstrzymać obcięcia twórcom 50% uzyskania przez poprzedni rząd.

 

Spotkania, spektakl i koncert

 

W Szczecinie odbyło się wczoraj pierwsze spotkanie z gościem zagranicznym Apostrofu. Polską premierę zbioru miniatur „Kolacja dla wrony” świętowało z Jonathanem Carrollem w Empiku Kaskada około stu czytelników. Autor kultowej „Krainy Chichów” zachęcał wszystkich do robienia krótkich notatek ze swojego życia, zadawania sobie pisarskich „ćwiczeń domowych”, jakie, m.in. znalazły się w jego nowej książce. Odbyły się też kolejne spotkania z Jakubem Żulczykiem (Katowice), Wojciechem Kuczokiem (Wrocław) i Łukaszem Orbitowskim (Poznań).

 

Trudno uwierzyć, ale to na razie była przygrywka. 18 maja Apostrof rozkręca się na dobre! Dziś w programie cztery spotkania z literaturą światową. Do mieszkającego w Wiedniu amerykańskiego pisarza Jonathana Carrolla, który jest w festiwalowej trasie od wczoraj (dziś w Poznaniu!), dołączają Norweg Erling Kagge (Teatr Powszechny w Warszawie), Brytyjczyk Graham Masterton promujący najnowszą książkę „Pogrzebani” (spotkanie w salonie Empik Bonarka w Krakowie) oraz niemiecka pisarka Charlotte Link, która przyjechała do Polski z okazji premiery powieści „Oszukana” (spotkanie w salonie Empik Galeria Bałtycka w Gdańsku).

 

Polscy pisarze podróżujący apostrofowo od poniedziałku, dziś do złapania na kolejnych przystankach: Magdalena Witkiewicz w Katowicach, Jakub Żulczyk we Wrocławiu, a Wojciech Kuczok w Poznaniu.

 

A na głównej scenie festiwalowej… przepraszam, dzisiaj już na scenach, ponieważ wykorzystane zostaną obie sceny Teatru Powszechnego w Warszawie, a także Ogród Powszechny – kilka odbywających się równolegle wydarzeń. Na Dużej Scenie premiera książki Doroty Masłowskiej „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu” z udziałem autorki, Macieja Chorążego i Justyny Jaworskiej, która spotkanie poprowadzi. W tym samym czasie Klancyk będzie improwizować na Małej Scenie inspirując się „Sławą” Karoliny Korwin-Piotrowskiej i jej autorką. Dwie godziny później na Dużej Scenie odbędzie się dyskusja „Do kogo należy polska literatura?”  z udziałem Piotra Pazińskiego, Żanny Słoniowskiej, Witolda Szabłowskiego oraz Szczepana Twardocha w roli moderatora, na Małej Scenie premiera książki „Cisza” z udziałem norweskiego autora Erlinga Kagge, a w Ogrodzie Powszechnym pierwszy festiwalowy koncert: wystąpi grupa PMS z udziałem gości literackich – Natalii Fiedorczuk i Anny Dziewit-Meller.

 

Żeby się nie zgubić, niczego nie przegapić i później nie żałować, warto sprawdzić wszystko raz jeszcze na stronie Apostrofu i w programie, a jeśli ktoś nie może dotrzeć do Powszechnego, może skorzystać z dobrodziejstw powszechnie dostępnego internetu i transmisji.

 

Magdalena Walusiak

Zobacz także

Komentarze