„Rózia Rewelka, inżynierka” – recenzja książki

Po Ignasiu („Ignaś Kitek, architekt”) przyszedł czas na Rózię – inżynierkę, która nie do końca wierzy w swoje możliwości. Ta niezwykła seria wydawnictwa Kinderkulka nie dość, że pokazuje dzieciom, iż mają moc, to na dodatek łamie stereotypy, które determinują życie każdego z nas.

Dziewczynki zazwyczaj przedstawiane są jako te, które bawią się lalkami i chcą ładnie wyglądać. Ale nie Rózia – ona od najmłodszych lat buduje niezwykłe konstrukcje z odpadów. Ale nieczęsto pokazuje je światu, gdyż boi się porażki. Obawia się, że konstrukcja może nie zadziałać tak, jak to sobie zaplanowała, a wtedy wszyscy ją wyśmieją. Dopiero pojawienie się praciotki zmienia sytuację. Starsza pani doskonale wie, że nie za każdym razem osiąga się sukces, a porażka to droga do sukcesu. Nie dość, że wie, to jeszcze potrafi przekazać to Rózi tak, że dziewczynka zyskuje pewność siebie i wiarę we własne możliwości.

Mimo że jest już lepiej pod tym względem, niż kilka lat temu, to nadal brakuje książek, w których bohaterom nie przypisuje się tradycyjnych ról społecznych, w których dopuszcza się możliwość, że zainteresowania i pasje nie są przypisane do konkretnej płci. „Rózia Rewelka, inżynierka” nie tylko obala stereotyp, że tylko chłopcy i mężczyźni zajmują się konstruowaniem, ale też niesie ważny przekaz dla każdego – niezależnie od płci i wieku: że nie można się poddawać, że trzeba próbować, bo gotowość do ponoszenia porażek jest jednym z elementów drogi do osiągnięcia sukcesu.

Rózia Rewelka, inżynierka

Andrea Beaty
il. David Roberts
przeł. Łukasz Witczak
wyd. Kinderkulka, 2017
wiek: 5+

(kup tutaj)

Zobacz także

Komentarze