Endgame. Tom 3. Reguły gry (okładka miękka)

Sprzedaje empik.com 32,99 zł

Cena empik.com:
32,99 zł
Cena okładkowa:
36,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Frey James, Johnson-Shelton Nils Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Frey James, Johnson-Shelton Nils Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Frey James, Johnson-Shelton Nils Książki | okładka miękka
32,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Graj, aby zwyciężyć. Walcz, aby przetrwać.

Czytaj książkę.
Szukaj wskazówek.
Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca będzie tylko jeden.
Endgame jest prawdziwe.
Endgame dobiega końca.

Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy Endgame. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios już odnaleziono, ukryty pozostał ostatni klucz do wygranej i ocalenia świata – Klucz Słońca. Zwycięzca może być tylko jeden!

Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios, teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia.

Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie chcą dopuścić do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry.

Wszystkich łączy jedno: są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Doprowadzą sprawy do końca, ale na własnych zasadach.

"Określenie tego multimedialnego, wykorzystującego rzeczywistość wirtualną projektu książką może być krzywdzące."
Antyweb.pl

"Endgame to przyjemna, emocjonująca lektura na wieczorne odmóżdżenie. A jeśli dodamy świetną zabawę z zagadkami i całą mitologię wokół tego, to... jest naprawdę dobrze."
Paweł Opydo

"Jeśli lubicie książki, w których jest bardzo dużo akcji, to ta powieść na pewno spełni wasze oczekiwania."
Game Exe

Tytuł: Endgame. Tom 3. Reguły gry
Tytuł oryginalny: Endgame. Rules of The Game
Seria: Endgame
Autor: Frey James, Johnson-Shelton Nils
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 352
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-01-11
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 207 x 38 x 144
Indeks: 20720223
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
22
4
15
3
6
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
34 recenzje
08-08-2018 o godz 07:40 Patrycja Cyrych dodał recenzję:
„Endgame trwa (…) nie pomogły ani strach, ani nadzieja, ani mord, ani nawet miłość.” („Reguły Gry” J. Frey i N. Johnson-Shelton, str. 11). "Reguły gry" J. Freya i N. Johansona-Sheltona to ostatnia część trylogii Endgame. Każda część miała w sobie to coś co powodowało, że nie mogłam się od niej oderwać, z drugiej strony każda miała też jakąś cząstkę przez którą miałam ochotę rzucić książką w kąt. "Reguły gry" to mściwa książka, bardzo. Było ich na początku 12 - dzielnych śmiałków, nazywanych Graczami - do ostatecznej rozgrywki przystąpiło tylko 7. Początkowo mieli włączyć tylko o swój lud, jednak reguły gry uległy zmianie, wróg stał się przyjacielem, a ostateczny cel - przekleństwem. Endgame z tajemnicy rodowej stało się „powszechnie znanym faktem, dowiedzieli się nim bogaci i biedni, zarówno ci u włazy, jak i ci niemający nic do powiedzenia. Gwałtownicy i spokojni.” („Reguły Gry” J. Frey i N. Johnson-Shelton, str. 11). Czy uda się przeżyć Graczom ostateczne starcie? Czy klucz ziemi, niebios i ognia zostanie połączony w jedną całość? Bądźcie czujny - Endgame dalej trwa. Ostatnia część najbardziej mnie zaskoczyła, nie nasyciła, a nawet trochę zasmuciła. Dlaczego? O tym zaraz. Na początku muszę przyznać, że ta trylogia ma to do siebie, że z każdą książką czyta się lepiej - od mechanicznego czytania - poprzez płynne - aż do lekkiego i wciągającego. Zdecydowanie „Reguły Gry” czyta się dobrze, lekko i przyjemnie. Jednocześnie akcja pędzi jak torpeda. Czytelnik nie ma czasu na rozmyślanie ponieważ czuje napięcie bohaterów, ich pośpiech i walkę o życie. Pod względem fabuły nie można się nudzić - strony są wypełnione akcją, bez zbędnych i nudnych wstawek. Ponadto, w stosunku do pierwszej części, barwność opisów świata zewnętrznego i przeżyć bohaterów zdecydowanie lepsza. Czytając możemy poczuć to co czują bohaterowie- radość, strach, gniew, smutek, podniecenie. Największym minusem ostatniej części serii Endgame jest brak zagadek - aura tajemniczości z każdym tomem malała -w tej części wręcz jej w ogóle nie było. Owszem była magia, mity, Stwórcy i magiczna broń, ale Gracze już nie rozwiązywali zagadek - bardziej odgadywali co, gdzie i kiedy... W pierwszej części zagadki mnie oczarowały i zachęciły do czytania, niestety w „Regułach Gry” tego mi brakowało. A teraz o moim największym zawodzie - krótki, tak aby nie spoilerować. Największą stratą, która mnie zabolała była śmierć mojego ulubionego Gracza. Zdecydowanie jego śmierć spowodowała moje największe rozczarowanie. Podsumowując "Reguły Gry" to naprawdę świetne zakończenie serii, dynamiczne, pełne akcji, a zarazem znakomicie napisane. Moja ocena 9/10. Dziękuje zespołowi www.czytampierwszy.pl za poznanie mnie z serią Endgame.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-04-2018 o godz 11:22 Karolina Radlak dodał recenzję:
Trzecia część serii Endgame "Reguły gry" James Frey oraz Nils Johnson Shelton, lepsza od poprzednich czy gorsza? Zapraszam na recenzje. Maccabee posiada już Klucz Ziemi i Klucz Niebios żeby wygrać brakuje mu tylko Klucz Słońca a w grze pozostali najsilniejsi. An Liu gra dla śmierci celem tego jest powstrzymanie Endgame i zagląda całego świata, uważa że jeśli ona złoży się w ofierze to plan się uda, Asling porzuciła Grę i teraz walczy po stronie życia. Razem z Asling, Sarah, Hilal, Jago i Shari zawarli pakt, wszyscy chcą powstrzymać Maccabee przed zwycięstwem. Jak zakończy się ta batalia? To wszystko w książce. Bardzo fajnie poprowadzony wątek o zagładzie, skrupulatne przygotowywania ludzkości na to co nie uniknięte, ludzie nie rzucają wszystkiego z dnia na dzień i czekają na zagładę przez asteroidę zwaną Abaddonem tylko działają. Zamykane są elektrownie, zakłady przemysłowe i chemiczne, wszyscy starają się pomagać, budują schrony omawiają plany pomocy medycznej i wojskowej. Reguły gry przypominają dwie poprzednie części, ma wiele braków ale akcja jest tak ciekawa że możemy ich nie zauważyć, jak dla mnie za mało opisów postaci, lubię wiedzieć jak wyglądali, co czuli a tutaj przez bardzo rozbudowaną akcje często te opisy są pomijane. Wątki są też często chaotyczne, nie uporządkowane chronologicznie przez co potrafią nieźle namieszać w głowie, jednak od trzeciej części pewnie wiele osób oczekiwało rozwiązania wielu zagadek i odpowiedzi na pytania a niestety wiele z nich zostaje nadal tajemnicą co dla mnie jest irytujące. Finalna część jest dla mnie małym niedosytem ponieważ przypomina poprzednie części a oczekiwałam od tej ostatniej wyjaśnienie i prostego rozwiązania, więc po przeczytaniu mam mieszane uczucia, a Wy? Zapraszam do lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2018 o godz 11:18 karolinamj dodał recenzję:
Najlepsza seria książek plus James Frey jako autor i można każdy wieczór spędzać z książką i herbatą :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-05-2017 o godz 19:07 Wiktor Bury dodał recenzję:
"Reguły gry", mimo że wciągają i angażują czytelnika, to przede wszystkim jednak rozczarowują. Brak tu pomysłu na fabułę, odpowiedniego napięcia i logiki w postępowaniu bohaterów. Trylogia duetu Frey/Johnson-Shelton wyróżnia się oryginalnością i nietypowym podejściem do poprowadzenia fabuły, jednak w ostatnim tomie to wszystko gdzieś zanika. Co prawda książka dostarcza rozrywki i pozwala na chwilę odprężenia, jednak nie wywołuje u czytelnika żadnych emocji. Ostatecznie nie jest to książka zła, lecz jedynie rozczarowująca i zwyczajnie przeciętna. A szkoda, bo poprzednie części zapowiadały ciekawy i co najmniej widowiskowy finał. Cała recenzja do poczytania na stronie: http://mybooktown.blogspot.com/2017/05/endgame-reguy-gry-james-frey.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-05-2017 o godz 11:44 Ola Miazek dodał recenzję:
Przyszłość ludzkości staje pod znakiem zapytania. Cały świat opanowuje chaos, a tylko kilka osób może zmienić przebieg historii. Najwytrwalsi ze wszystkich pozostali w grze. Jedni z nich dążą do wygranej, inni do zatrzymania gry, a następni do zagłady. Jak zakończy się gra o życie i jak drastyczne skutki przyniesie? Nadeszło zwieńczenie serii "Endgame". 12 uczestników, 3 klucze, a nagrodą jest życie. Bezlitośni zabójcy walczą o los całego społeczeństwa. 2 klucze zostały już zebrane. Co stanie się dalej? Co stanie się, jeśli reguły Endgame zmienią się całkowicie? Czy stwórcy opanują grę, którą sami stworzyli, a może to właśnie gracze przejmą kontrolę nad światem? "Reguły gry" są odpowiedzią na wszystkie pytania, które zadajemy sobie od czasu opublikowania pierwszego tomu. "Prawda jest taka, że nie ma różnicy, co mówią przepowiednie, życie jest po to, aby go doświadczać." Narracja w utworze jest niestandardowa. Każdy z graczy oddzielnie opowiada nam swoją historię. Czytelnik nie jest nakierowany na osobę, której powinien kibicować. Autorzy wielokrotnie wpuszczają nas w przysłowiowy kanał. Nasi ulubieńcy nagle stają się wrogami, a wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Autorzy areną gry uczynili cały świat. Bohaterowie zmierzają do miejsc świetnie nam znanych. Stonehenge, czy Mnisi kopiec to niewielka namiastka tego, gdzie możecie się znaleźć czytając "Reguły gry". "Mówi o tym jak trudno było się przemieszczać z miejsca na miejsce, Grać i zabijać, ranić ludzi łącznie z sobą. O tym, jak nietrudno było zadawać ból i go odczuwać, pogodzić się z nim. Mówi o bólu, którego nie sposób nieść na barkach" Seria "Endgame" nie jest jednak przeznaczona dla młodszych czytelników. Krew przelewa się na kartach kolejnych tomów, a autorzy nie oszczędzają nikogo. W historię wplątane są nawet niewinne dzieci. Zabójcy nie cofną się przed niczym. Brutalnie mordują wszystkich, którzy stają im na przeszkodzie i walczą, aby doprowadzić grę do końca. Trylogia Jamesa Fraya to połączenie świata realnego z fikcyjnym. Autor angażuje czytelnika nie tylko w akcję powieści, ale także w zagadki przewijające się na kolejnych stronach. Rozwiązanie zagadek stanowi nie lada wyzwanie nawet dla najtęższych umysłów. Jednak warto poświęcić na to trochę swojego czasu, ponieważ na tego, który rozwiąże wszystkie zagadki czeka wysoka nagroda pieniężna. Jeśli nabraliście ochoty na dodanie kilku zer do swojego salda, to czas macie do 10. lipca tego roku. "Ślepo i przeciw czasom swoim żyj." Książki z serii "Endgame" nie osiągnęły jednak takiej popularności, jak "Igrzyska śmierci" czy "Niezgodna". Dlaczego? Nie wiem, dla mnie to jedno z największych książkowych przedsięwzięć. Akcja, która nie ustaje w żadnym momencie książki, brak czasu na nudę i do tego wymyślne zagadki, to wszystko znajdziecie na kartach tych powieści. Mam nadzieję, że sięgniecie po nią i również dacie się porwać tej wspaniałej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2017 o godz 12:12 Zakładka dodał recenzję:
Na to czekałam miesiącami! Spektakularne zakończenie serii, która jest dla mnie do tej pory zagadką. Przyznam jednak że niemałym zawodem, był dla mie rozmiar książki. Jest ona znacznie cieńsza od swoicch poprzedniczek i sądziłam że przez to może być dość uboga w tresć. Jak się okazało, autorzy wcale mnie nie zawiedli. Pokazali jedynie, jak wielki jest ich talent i jak owocnie potrafią współpracować. Jeśli chodzi o akcję, była ona wartka i płynna. Autorzy postarali się byśmy się tu nie nudzili. Porównując ilość bohaterów, występujących w pierwszej części a w tej, można by dojść do wniosku, że tym razem, nie będzie tak wielu wątków. wręcz przeciwnie! Jak sie okazuje, zadbano również o to. Na każdej stronie nie brakowało coaz to nowych faktów, dzięki którym cała powieść zyskiwała na aktrakcyjności czytelniczej. Momentami wprost nie mogłam się oderwać od czytania, pomimo, iż otaczały mnie zewsząd inne ważniejsze obowiązki. Pomysłowość twórców nie zna w tym przypadku granic. Szczerze muszę przyznać, że spodziewałam sie po objętości książki, że będzi to takie szerokie podsumowamnie i zakończenie serii. I oczywiście tak było. W dodatku było ono tak spektakularne i zadziwiające, żę w pewne jego aspekty, nadal nie mogę uwierzyć. Dodali oni też tu sporo nowych znaczących wątków. Dzięki temu, całość zyskała na atrakcyjności. Ważnym elementem jest to, że rozdziały są tu dość któtkie, dzięki czemu akcja przyspiesza, a my jako czytelnicy mamy możliwość na bieżąco obserwowania tego do dzieje się u poszczególnych bohaterów. Jednym słowem, skonstruowali to tak, byśmy mogli czerpać jak największą przyjemnosć z czytania, tym samym poznając wszelkie najważniejsze przymoity związane z wątkami. Czy warto przeczytać "Reguły gry"? Jełsi zapoznaliście sie już z dwoma poprzenimi tomami serii, po prostu nie m acie wyboru. Musicie koniecznie poznać zakończenie. Tylko uprzedzam- przygotujcie sie na prawdziwy szok.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-04-2017 o godz 17:13 Wąchając książki dodał recenzję:
http://www.wachajac-ksiazki.pl/2017/04/reguy-gry-james-frey.html Można powiedzieć, że „Reguły gry” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie zwieńczeń trylogii. Dość długo czekałam na powieść, która jak się okazało, kiedy wzięłam ją do ręki, ma niewiele stron w porównaniu z dwoma poprzednimi tomami, nie spełniła moich oczekiwań, co do rozwoju losów wszystkich bohaterów. Od samego początku powtarzam, że historia napisana przez Freya jest mocna, brutalna i zabójczo dobra, co więc kierowało autorem, że zakończył serię tak, a nie inaczej? Nie mam bladego pojęcia, mogłabym tylko gdybać, że nie miał pomysłu. Mam nadzieję, że nie uznacie, że książka jest zła, bo nadal jest pełno zaskakujących zwrotów akcji, brutalności, którą tak cenię w „Endgame”. A mimo to jestem rozczarowana obrotem akcji, skutkami, które miałam okazję poznać, a nie mogę ich przytoczyć ze względu na to, że byłby to po prostu spoiler. Obawiam się napisać cokolwiek o bohaterach, żeby nie zdradzić nic z fabuły, ale chciałabym podkreślić, że mimo wszystko, nadal jest ich sporo, więc spokojnie można znaleźć swojego ulubieńca. Moimi faworytami są Jago oraz Sara, co niezmiennie utrzymało się od czasów pierwszego tomu. Byłam nastawiona na mnóstwo wydarzeń z tą dwójką, ale zdradzę Wam, że się nie doczekałam… A tak bardzo marzyłam o kolejnych słownych potyczkach, walce i uczuciu między tą parą. Sama nie wiem, co jeszcze miałabym napisać, ponieważ wciąż nie mogę wyjść z szoku, że autor w tak niesamowicie zły sposób zakończył tę serię. I nie chodzi tu o narrację czy bohaterów, ponieważ w tych kwestiach wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, ale jednak jako ogół po prostu złamało mi serce. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Chciałam przypomnieć, że najzwyczajniej w świecie zakończenie czy też zamysł autora mi nie podszedł. Mimo wszystko z ręką na sercu mogę polecić dwa pierwsze tomy, były naprawdę świetne. Trzeci, czyli „Reguły gry” zdecydowanie docenią czytelnicy o stałych sercach, chłodnych umysłach i uwielbiający nieprzewidywalne zakończenia. Serio, kto by się tego spodziewał? Na pewno nie ja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-04-2017 o godz 09:08 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
James Frey – amerykański pisarz; założyciel CEO Full Fathom Five, firmy producenckiej odpowiedzialnej za bestsellerową serię dla młodzieży „Dziedzictwa Planety Lorien”, której pierwsza część („Jestem numerem cztery”) doczekała się ekranizacji. Także jego pozostałe powieści, „Milion małych kawałków” czy „Ostatni testament”, osiągnęły status międzynarodowych bestsellerów. Nils Johnson-Shelton – autor bestsellerowych powieści dla dzieci i młodzieży („No Angel: My Harrowing Undercover Journey to the Inner Circle of the Hells Angels, Otherworld Chronicles”). Wielki fan gier wideo, wspinaczki i długich spacerów.* Od pierwszego tomu pokochałem tę serię, toteż zniecierpliwiony czekałem na kolejny tom. Czy pisarzom udało utrzymać się dobry poziom? Klucz Ziemi i Klucz Niebios zostały już odnalezione. Jeszcze tylko trzeba znaleźć Klucz Słońca i… świat zostanie ocalony. Maccabee jest w posiadaniu tych dwóch kluczy. Czy zdoła znaleźć i trzeci? Zagrożeniem może być An Liu. Są osoby, które grają dla wygranej, śmierci i zakończenia Endgame. Jak zakończy się gra i co stanie się ze światem? I w tym tomie autorzy posługują się lekkim językiem. Akcja momentami przyśpiesza, a czasem zwalnia, jednakże nie przynudza. Wciąż coś się dzieje, zawiązywane są różne pakty i rodzą się konflikty. Czasami jest krwawo, zaś niekiedy spokojnie. Został zastosowany częsty zabieg, mianowicie są krótkie rozdziały, które nierzadko kończą się zdaniem tajemniczym lub intrygującym, powodując, że czytelnik jest zmuszony czytać dalej, bo inaczej nie wytrzyma. Ta trylogia to nowość na polskim rynku wydawniczym, która była potrzebna. Minusem jest natłok bohaterów oraz ich dziwaczne imiona i nazwiska, które ciężko jest wymówić i zapamiętać. Rozumiem, że muszą one takie być, bo akcja rozgrywa się m.in. w Chinach, jednakże przydałby się spis na końcu utworu, który by to wszystko zebrał i umożliwił przypomnienie czytelnikowi postaci, bo ja niektórych nie pamiętałem. Przyczepić muszę się też do wydania, które nie pasuje do poprzednich tomów. Wizualnie niezbyt dobrze to wygląda. Świetnym urozmaiceniem jest zagadka, którą czytelnik może rozwiązać i wygrać 250000 dolarów. Seria jest bardzo oryginalna. Jest tak dzięki specjalnemu wydaniu, tj. bez akapitów, bez justowania tekstu itp. Poza tym zaangażowanie czytelnika należy do czegoś nowego. Nie słyszałem o książkach, które również by tak robiły. Pomysł i jego wykonanie to majstersztyk. Utwór ten jest emocjonalny. Emocje bohaterów są łatwe do wyczucia. Teraz możemy spojrzeć na ich drogę, którą przeszli od momentu dołączenia do gry i zauważyć jak ich to zmieniło. Endgame zostawia tak jakby mocny odcisk na duszy uczestników. Akcja gna do przodu niczym rozpędzony rumak na wyścigach konnych, trzyma w napięciu i zaskakuje. To najlepsza część trylogii. Zakończenie zaskakuje, wbija w fotel i pozostawia lekki niedosyt. Książkę polecam miłośnikom fantastyki oraz osobom, które chcą przeżyć ciekawą, literacką przygodę i stać się Graczem, który walczy na śmierć i życie. Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non. Tytuł: „Endgame. Reguły Gry” Tytuł oryginału: „Endgame. Rules of the Game” Autor: James Frey i Nils Johnson Shelton Wydawnictwo: Sine Qua Non Cykl: Endgame (tom III) Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski Redakcja i korekta: Sonia Miniewicz, Kamil Misiek, Marta Pustuła Adaptacja okładki: Paweł Szczepanik Wydanie: I Oprawa: miękka (ze skrzydełkami) Liczba stron: 343 Data wydania: 11.01.2017 ISBN: 978-83-7924-572-7 * Źródło – skrzydło książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-03-2017 o godz 15:59 Triskel dodał recenzję:
Powracamy do cyklu „Endgame” za sprawą trzeciego już tomu, który po raz kolejny zabierze nas w sam gąszcz licznych niebezpieczeństw. Tylko najsilniejsi i najsprytniejsi Gracze będą mogli przetrwać i doczekać fazy końcowej Endgame. Reguły gry się zmieniają, a każdy z Graczy posiada własne cele i ambicje, które trzymają go przy życiu. Zwycięzca może być tylko jeden. Niech się zaczną igrzyska! Klucze Ziemi i Niebios zostały odnalezione, teraz Gracze starają się pozyskać Klucz Słońca. Jednak nie będzie to takie proste. Maccabee pragnie wygrać tę Grę, więc musi mieć się na baczności, jeżeli nie chce stracić życia. Aisling pragnie żyć i porzuca rywalizację, a An Liu postanowiła grać dla śmierci. Gracze posiadają zupełnie odmienne cele i dążenia, ustanawiając swoje własne reguły Gry. Komu uda się odnaleźć Klucz Słońca i zrealizować własne cele w Endgame? Powieść potrafi zaciekawić i miejscami wzbudzić ciarki na plecach. Strony przewraca się w szybkim tempie, za sprawą szybkiej akcji i ciekawych bohaterów. Świat powieści został stworzony niesztampowo i z pomysłem, dzięki czemu wsiąkniemy w realia świata dość szybko. Nietypowy układ graficzny może z początku trochę utrudnić czytanie, ale po pewnym czasie możemy się do niego przyzwyczaić i kontynuować lekturę bez większych kłopotów. Atmosfera niepewności i wielu niebezpieczeństw sprawia, że mocniej zabije nam serce, wręcz doprowadzając niejednokrotnie do zawału. Wydarzenia rozgrywają się jeszcze szybciej niż w tomach poprzednich, dzięki czemu na pewno nie będziemy się nudzić. „Endgame. Reguły Gry” jest tomem zwieńczającym trylogię, z rozmachem i dużą dawką akcji zamyka cykl „Endgame". Nie nudziłem się podczas czytania i miło wspominam również lekturę tomów poprzednich. Podczas czytania można się zżyć z bohaterami, starożytne tajemnice budzą ciekawość, a balansowanie na granicy życia i śmierci jest chlebem powszednim Maccabee oraz An Liu. Z pewnością sięgnę jeszcze nie raz po książki autorstwa Jamesa Freya, gdyż stwierdzam, że jak najbardziej warto. Polecam. http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/03/endgame-reguy-gry-james-frey.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2017 o godz 22:14 Marta Jac dodał recenzję:
Trylogia "Endgame", już od pierwszych stron, stała się jedną z tych, które bardzo polubiłam i wiedziałam, że będę dobrze wspominać. Liczyłam więc na genialne zakończenie serii. Zamknięcie jej w efektowny sposób, z wielkim boom! Ale nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, prawda? Tak stało się w tym przypadku. Niestety muszę to napisać - mimo, iż trzecia część nie jest tragiczna, jest najgorszym ogniwem trylogii. Problem z tą książką jest taki, iż ciągle się tutaj coś dzieje. Jest wiele zwrotów akcji oraz niespodziewanych wydarzeń, ale to wszystko wcale nie angażuje czytelnika. Podczas czytania poprzednich części wcześniej wymienione aspekty działały na mnie, sprawiały, że się denerwowałam, śmiałam, bałam, czasem nawet wzruszałam. Trzecia część niestety nie budzi żadnych emocji. Jej czytanie przywodzi na myśl spokojne siedzenie na skraju jeziora i czekanie, aż ryby 'zaczną brać'. Nie za bardzo rozumiem dlaczego autorom nie udało się to tym razem, skoro poprzednio sukcesywnie osiągali bardzo wysoki poziom zaangażowani czytelnika w historię. Nie mogę jednak powiedzieć, że brak jakichkolwiek emocji sprawił, iż książka mi się nie podobała. Na największy plus zasługuje początkowa część książki, która jest nieco bardziej żywa od jej reszty. To tutaj podejmowane były bardziej spontaniczne i drastyczne decyzje. Działo się o wiele więcej, a i styl okazał się być lepszy. Zakończenie książki bardzo mnie rozczarowało. Po tej trylogii oczekiwałam czegoś naprawdę genialnego. Ale kiedy przyszło co do czego i historia doszła już do punktu kulminacyjnego - nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Pomijam fakt, że mniej więcej od połowy książki przewidziałam jak zostanie zakończona trylogia. Oczywiście zdarzyły się małe chwile, które w jakiś sposób zbiły mnie z tropu, ale to za mało. Całość mnie ciekawiła, mimo, że czytanie szło mi opornie, a to dlatego, iż ciągle miałam nadzieje na rozbudzenie akcji. Muszę też przyznać, że wracałam do "Endgame" chętniej motywowana ciekawością. W tej części skupiamy się na mniejszej ilości bohaterów, mimo, iż pojawia się kilka całkiem nowych postaci. Pomaga to w lepszym poznaniu postaci oraz łatwiejszym ulokowaniu swojej sympatii, co wiąże się z ostatecznym wyborem - komu kibicujemy. Niestety i na tym polu autorzy zaliczają potknięcie - niewiele postaci jest naprawdę godnych uwagi. Bohaterowie, którzy w poprzednich częściach byli co najmniej ciekawi - już ostatecznie tracą na swojej wartości. Tylko w przypadku kilku postaci, na szczęście tych, które grają największą rolę, dobry poziom ich wykreowania pozostaje zachowany, a nawet jest w pewnym sensie ulepszony. Z jednej strony szkoda mi postaci, które zaliczyły spory upadek, ale z drugiej w ten sposób autorzy podbudowali inne, a to mi się podobało. Jest to tytuł, który budzi kilka sprzeczności. Jestem bardzo niezdecydowana jeśli chodzi o jego ocenę. Mimo widocznego ogromu włożonej pracy, poświęconych godzin spędzonych na weryfikowaniu danych, na odnajdywaniu sporej liczby źródeł, niezłym kombinowaniu oraz wypijaniu kolejnych kubków kawy, widać w ostatniej części sporo niedociągnięć, których nie było w poprzednich dwóch częściach. Może autorzy po prostu gdzieś w trakcie tworzenia stracili wątek i nie mogli się odnaleźć. Może zakończenie trylogii od początku miało tak wyglądać, ale wkradł się jakiś błąd, który zlekceważony narobił niezłego i niepotrzebnego bałaganu. Cóż więcej mogę napisać? Trylogię będę wspominać dobrze. Mając w pamięci poprzednie tomy, spoglądam na ostatni z pobłażliwością i przymrużeniem oka, ponieważ cenię pracę włożoną w przygotowanie tej serii. Ode mnie to wszystko, ale pragnę jeszcze dodać, iż warto przeczytać tę książkę dla tych kilku postaci i dosyć dobrego początku oraz dla zaspokojenia ciekawości. Moja ocena: 3/6.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2017 o godz 17:43 Ania Kotlewska dodał recenzję:
Reguły Gry to trzeci i zarazem ostatni tom serii Endgame, która pomimo wtórnego pomysłu, niesamowicie do mnie przemówiła. Nie umiem powiedzieć, czy bardziej jestem zadowolona, że mogłam na raz poznać wszystkie części, czy raczej powinnam była je sobie powoli dawkować, żeby móc jak najdłużej cieszyć się wykreowanym przez autorów światem, bo oparty był na starożytnych cywilizacjach, w których jestem wprost zakochana. Jednak wreszcie musiałam skończyć ją czytać, poznać zakończenie i wyrobić sobie zdanie o całości, które jest pozytywne, choć jeden, bardzo ważny element mnie zawiódł. Klucz Niebios został odnaleziony i połączony z Kluczem Ziemi, co przyspieszyło proces końca świata. Abbadon nie spadnie za dziewięćdziesiąt dni, jak na początku zapowiadano, a za dokładnie trzy. Większość Graczy nie chce już zwycięstwa dla swojego ludu, a jedynie ocalenia całej ludzkości. Jedynie Nabatejczyk pozostał w Grze i jest bardzo blisko triumfu. Czy mu się uda? Początkowo byłam okropnie zawiedziona, że po raz kolejny uczestnicy takiego turnieju, zamiast w uczciwej walce starać się zachować życie, buntują się przeciwko jej twórcom, choć tym razem mają oni nie tylko władzę absolutną, ale również są wszechmocni. Im dalej brnęłam w lekturę, tym jednak coraz lepiej rozumiałam ich motywacje do uratowania nie tylko swojego ludu, ale również całej ludzkości. To kolejny dylemat wagonika, w który zostajemy wprowadzeni w trakcie czytania Endgame - skoro życie małej dziewczynki nie jest mniej warte od życia całej ludzkości, to dlaczego życie jednego ludu ma być wartościowsze? Choć pałam ogromną sympatią do Maccabee'ego, muszę powiedzieć, że Sarah, Jago, Aisling, Hilal oraz Shari zasługują na większą. Przede wszystkim za to, że nie brnęli ślepo do zwycięstwa za wszelką cenę, tylko nauczyli się doceniać ludzi bez względu na to kim są i z jakiego ludu pochodzą. Najbardziej nie podobało mi się zakończenie. Choć gdzieś w głębi serca miałam nadzieję, że jednak James Frey i Nils Johnson-Shelton mnie zaskoczą do tego stopnia, że nie tyle polubię tą serię, a wręcz ją pokocham za powalający finał. Niestety wszystko skończyło się tak, jak się spodziewałam, na dodatek w dość sztampowy i mdły sposób. Zaakceptowałam bym je jeszcze, gdy nie ten epilog. Większość bohaterów, jak pisałam wyżej, wywarła na mnie całkiem dobre wrażenie. Bardzo ich polubiłam, a nawet będę wspominać z sympatią, tylko że znalazła się postać, której za nic nie mogłam polubić i chyba już nigdy nie znajdę w sobie takiej siły. Jestem nim An Liu z ludu Shang. Całkowicie rozumiem jego tragiczną przeszłość, ciężkie dzieciństwo oraz utratę największej miłości, ale przecież każdy z Graczy przeszedł praktycznie to samo. Mordercze treningi, nadprogramowy materiał do nauki oraz zabijanie od najmłodszych lat. Każdy z nich już przed rozpoczęciem Endgame miał na sumieniu kilka żyć, ale żaden nie zachowywał się w tak irracjonalny, irytujący i bezmyślny sposób. Żaden z nich nie oszalał do tego stopnia. Ostatecznie Endgame zasila pulę moich ulubionych serii i może kiedyś do niej wrócę, choć jestem kompletnie nie podobało mi się zakończenie całości, bo oczekiwałam, że autorzy naprawdę mnie zaskoczą. Tymczasem otrzymałam kolejne słodko-gorzkie zakończenie. Jednak bez ze względu na nie, bardzo polubiłam pomysł, wykonanie, większość bohaterów oraz inspiracja starożytnymi cywilizacjami. Serdecznie polecam ją wszystkim fanom pełnej akcji literatury fantastycznej w młodzieżowych klimatach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-02-2017 o godz 22:32 Megan dodał recenzję:
Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy „Endgame”. Cel jest jeden – zdobyć Klucz Słońca. Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Niebios i Klucz Ziemi, teraz zrobi wszystko by zdobyć ten ostatni… Jednak nic w „Endgame” nie jest stałe. Maccabee musi uważać i grać ostrożnie. An Liu gra dla śmierci. Jego jedynym celem jest powstrzymanie „Endgame” i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i decydowała się walczyć po stronie życia. Wraz z Sarah, Jago, Shari i Hilal próbują nie dopuścić do zatrzymania Endgame. Klucz Słońca musi pozostać w ukryciu. Tych pięciu Graczy ustanawia nowe reguły Gry. Wszystkich łączy jedno: są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Moje pierwsze skojarzenie, gdy czytałam dwa poprzednie tomy – dobry film akcji. Z zawrotnym tempem, doprowadzającym do zawrotów głowy i ciągłych pytań: ale… JAK TO? DLACZEGO? Gdy weszłam do świata Endgame, nie miałam ochoty z niego wychodzić nawet na chwilę. Porywający, trzymający w napięciu, pobudzający szare komórki do pracy. Taki jest świat Endgame. Wiele osób mówiło mi, że cała seria przypomina trochę „Igrzyska Śmierci” Susanne Collins. W pewnych aspektach, może trochę, choć nie do końca. Gracze walczą o zdobycie najwyższej nagrody a i finały są zaskakujące. W trzecim tomie cyklu, znów spotykamy się z bohaterami, których poznaliśmy w poprzednich i wyruszamy w podróż, która zdaje się być kolejnym rollercosterem… Kto wygra? Czy w ogóle komuś jeszcze zależy na tym, by zdobyć Klucz Słońca i zakończyć tę Grę? Tak. Znajdzie się kilku, którzy zrobią wszystko dla wygranej. Ale czy warto? Może lepiej zostawić wszystko własnemu biegowi i pozwolić by Gra sama się zniszczyła? Dla niektórych Graczy to byłoby idealne rozwiązanie. Jednak nic w Endgame nie jest stałe i oczywiste. Wszystko się zmienia. „Reguły Gry” to świetna kontynuacja naprawdę dobrej serii, która mnie zmiotła i wgniotła w fotel. Choć nie jestem fanką tego typu literatury i rzadko po nią sięgam, to tutaj doznałam bardzo przyjemnego szoku. Jednak książki z gatunku dystopii i walki o przetrwanie nie muszą być pisane na jedno kopyto. Panowie Frey i Sheldon udowodnili mi to bardzo dosadnie. Na pewno ta seria wpisała się w grono jednych z moich ulubionych i jak znajdę chwilę czasu, pewnie jeszcze do niej wrócę i spróbuję bardziej wnikliwie przeanalizować wszystkie wskazówki tam zawarte. Nie mogę nie wspomnieć o naprawdę świetnej szacie graficznej książki, która oddaje w pełni jej treść i sprawia, że czytelnik czuje się częścią Gry. Sposób zapisu też nie jest przypadkowy, gdyż dzięki niemu, każdy rozdział czyta się szybko a te kilkaset stron znika szybciej, niż zdążymy pomyśleć. Jak zawsze, wielkie gratulacje dla Wydawnictwa SQN za oddanie klimatu tej lektury. Bez szaty graficznej, ta książka nie miałaby racji bytu. Podsumowując, „Reguły Gry” są książką ciekawą, porywającą od pierwszej strony i zapraszająca nas, czytelników, do świata, w którym teoretycznie nie ma reguł. Jest tylko gra. Polecam każdemu, kto lubi klimat „Igrzysk Śmierci” czy „Więźnia Labiryntu”. Dobra zabawa i dreszczyk emocji gwarantowane. A jeśli lubicie łamigłówki, to na końcu książki znajdziecie przypisy oraz miejsce na swoje własne przemyślenia i notatki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-02-2017 o godz 11:36 Mechaniczna Kulturacja dodał recenzję:
Gra wchodzi w końcową fazę. Najlepsi z najlepszych, którzy wciąż pozostali przy życiu, zrobią wszystko, żeby osiągnąć zamierzone cele i zakończyć Grę. Problem polega na tym, że koniec nie dla każdego oznacza to samo, reguły przestają mieć znaczenie, a Gracze gotowi są do najwyższych poświęceń, aby dopiąć swego. Trzymajcie się mocno, bo oto nadchodzi zwieńczenie trylogii Endgame, czyli Reguły Gry. Czytelnik na dzień dobry zostaje wrzucony bezpośrednio w wir zdarzeń. Nie ma wstępu, nie ma prologu - jest akcja. A ponieważ cała seria głównie na akcji bazuje, to jest dobrze. Wymarzony początek? Nie, bo tak już będzie do samego końca. Przez 350 stron fabuła nie zwalnia ani na moment, nie brakuje tu też niespodziewanych zwrotów akcji, serwowanych w momencie, gdy wydaje nam się, że zbliża się finał i wszystko zostanie wyjaśnione. W Grze pozostała siódemka Graczy. Jeden z nich bliski jest zwycięstwa, pozostali, na różne sposoby i w ramach różnych motywacji, będą chcieli mu w tym przeszkodzić. Nie zdziwi chyba nikogo, że to wciąż te same, mało atrakcyjne i pozbawione głębi postacie. Nie sposób odmówić autorom konsekwencji - od początku do końca trzymają się jednej konwencji w kreowaniu swoich bohaterów. Być może takie właśnie było założenie: nie liczą się Gracze, liczy się sama Gra. Jeśli tak, udało się to założenie zrealizować w stu procentach, ponieważ wciąż właśnie fabuła jest największym plusem powieści, podobnie jak było w przypadku Wezwania i Klucza Niebios. Zakończenie nie rozwiązuje wszystkich zagadek, jakie dane nam było poznać podczas czytania trylogii. Szczerze mówiąc, nawet nie oczekiwałem, że autorzy zdecydują się rozwiązać wszystkie te kwestie, z pewnością nie przy projekcie na taką skalę. Ale momentami tych niedopowiedzeń i znaków zapytania było po prostu zbyt dużo. Nie powiem, że jestem rozczarowany, bo byłoby to niewłaściwe słowo. Na pewno jednak cierpię na poważny niedosyt i, prawdopodobnie, będę obserwował dalsze losy projektu Endgame. Nie będę wracał ponownie do tematu specyficznego wydania książek, bo pozostał on bez zmian. Warto jednak nadmienić, że każda z części trylogii opatrzona była solidnymi, prostymi acz eleganckimi okładkami, minimalistycznymi ilustracjami i przyjemną dla oka czcionką. Wydawnictwu Sine Qua Non należą się wielkie brawa za kawał porządnej roboty, jaką wykonało przy dystrybucji na naszej ziemi tej serii. Niewiele więcej da się napisać na temat Reguł Gry, bo jest to najkrótszy z trzech tomów. Czy zakończenie książkowej serii wybiło się ponad poprzedników i przyćmiło ich swoim blaskiem? Nie, tego powiedzieć nie można. Rzekłbym, że trzymał on poziom dwóch wcześniejszych tytułów, raził w oczy tymi samymi wadami i zachwycał tymi samymi zaletami. Dlatego, zarówno Reguły Gry, jak i cała trylogia Endgame warta jest uwagi. Nie dla ważkich przemyśleń czy też poważnych, ludzkich problemów, ale dla intrygującej fabuły i wartkiej akcji, która serwuje rozrywkę na naprawdę dobrym poziomie. http://www.mechaniczna-kulturacja.pl/2017/02/endgame-reguy-gry-recenzja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-02-2017 o godz 10:21 dobra.ksiazka dodał recenzję:
Endgame trwa i zbiera swoje żniwo wśród graczy. Z dwunastki została zaledwie garstka, a zwycięzca może być tylko jeden. Obecnie przewagę ma Maccabee, który wszedł w posiadanie Klucza Niebios i Klucza Ziemi i jest zmobilizowany, by zdobyć ostatni, czyli Klucz Słońca. Z kolei An Liu jest jedynym, który pragnie zniszczenia i śmierci, sam ciągle powtarza, że gra dla śmierci. Z kolei reszta uczestników, w tym Aisling, Sarah i Jago sprzymierzyli się, aby powstrzymać tę brutalną grę i nie dopuścić do końca świata. Ich głównym celem jest postawienie się Stwórcom i w ten sposób tworzą własne reguły Endgame. Kto z nich zwycięży, a kto polegnie w walce? Minęło sporo czasu, odkąd czytałam tę serię, więc zapomniałam mnóstwo istotnych rzeczy. Szkoda, że na początku tego tomu nie mieliśmy przypomnienia kilku kwestii, gdyż byłoby to bardzo pomocne. Zamiast tego już od pierwszych stron zostaliśmy wrzuceni w wir akcji, co spowodowało, że czułam się zagubiona. Co prawda bohaterowie w swoich dialogach nawiązują do poprzednich części, ale nie zmienia to faktu, że czułam się przytłoczona. Liczyłam na to, że po kilku rozdziałach świat Endgame znów mnie porwie, jednak tak się nie stało. Bohaterowie nagle stali mi się obcy, o ile wcześniej uwielbiałam Sarah i Jago, tak teraz byli mi wręcz obojętni. Co do reszty postaci też trudno było mi znów zapałać do nich sympatią. Fabuła została poprowadzona inaczej niż to było w tomie pierwszym i drugim. Wtedy bohaterowie byli skupieni na rozwiązywaniu zagadek i szukaniu kolejnych Kluczy. Teraz była to głównie walka z czasem i przygotowywanie się do ostatecznego starcia. Jeśli chodzi o samo zakończenie to autorom udało się mnie zaskoczyć, ale nie do końca pozytywnie. Od samego początku tej serii miałam swoich faworytów i żałuję, że trylogia nie zakończyła się tak, jakbym sobie tego życzyła. "Reguły gry" nie były tak porywające jak dwa poprzednie tomy, a szkoda, bo przy tamtych bawiłam się bardzo dobrze. Trudno mi ocenić tę książkę, gdyż w porównaniu do "Wezwania" i "Klucza niebios" wypadła słabo. Nie mniej jednak jest to seria, która wciąga i oferuje czytelnikowi brutalną historię, która na dłużej zostaje w pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2017 o godz 23:09 Patrycja Telega dodał recenzję:
Cieszę się, że książka zakończyła się tak, jak się zakończyła, bo myślę, że nic innego nie byłoby odpowiednie. Po przeczytaniu mam ciągle mętlik i kaca książkowego. Oczywiście to Endgame i już się skończyło, więc serdecznie zachęcam wszystkich fanów łamigłówek, szybkiej akcji, brutalnych momentów i mnóstwa wrażeń do przeczytania trylogii "Endgame". http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2017/02/102-endgame-reguy-gry-james-frey-nils.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2017 o godz 16:48 Pani Lecter dodał recenzję:
Dwoma pierwszymi tomami Endgame byłam niezwykle zauroczona. Recenzowałam je TUTAJ i TUTAJ. Pisałam wtedy: Pozostaje mi tylko liczyć na to, że trzecia część na wysokim poziomie zakończy całą trylogię. A może być ciężko. No i wykrakałam. Pierwsze, co rzuca się w oczy - okładka. Piękna, ale w ogóle nie pasuje do pozostałych. Pomijam fakt objętości. To nie wina wydawnictwa i nie ma po co dmuchać książki i płacić za nią więcej. Niestety, finał liczy ponad połowę stron mniej od poprzednich części. Pierwszy i drugi tom mieni się, błyszczy i na słońcu robi takie cuda, że aparat płacze, gdy pstryka. "Reguły gry" są czarno-białe, matowe i odróżniają się od poprzedniczek. Różnicę da się zauważyć nie tylko pod względem wizualnym. Frey goni z akcją, ale w ogóle nie potrafił mnie zainteresować. O ile jego starsze książki pochłaniałam i czekałam tylko na chwilę wolnego, by się do nich dobrać, to najnowsza była dla mnie oporniejsza od lektury. Zakończenie jest... takie typowe! Aż ciężko mi krytykować Jamesa Freya i jego powieść, bo ubóstwiam tego autora za "Milion małych kawałków", "Endgame", resztę literackiego dorobku i samą osobowość, ale nie mogę tutaj kłamać i wychwalać nudnej powiastki, która byłaby dobrą ekranizacją, ale strasznie zaniża poziom serii. Zastanawiam się czy jest we mnie tyle jadu dlatego, że moi faworyci (i nie tylko moi) zostali uśmierceni w dwóch zdaniach i nie wywołało to w książce żadnego poruszenia (więc po co przez trzy książki byli wystawiani nad wszystkimi i poświęcano im najwięcej uwagi?!) , ale nie. Nawet gdyby przeżyli, a książka zakończyłaby się w taki sposób, to ja się na to nie zgadzam! Tego nie pisał tajemniczy James Frey, który stworzył międzynarodowe multimedialne show! Jeśli zaczęliście tę serię, czytajcie "Reguły gry". Nie zaszkodzi wam. Może będziecie tak samo zniesmaczeni zaprzepaszczeniem cudownego pomysłu jak ja, a może spodoba wam się taki plan rozegrania trylogii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2017 o godz 20:17 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
Kiedy rok temu w moje ręce wpadł Klucz Niebios, nie mogła się doczekać dnia, w którym poznam Reguły Gry. Gotowi na to, by zakończyć Endgame? W grze pozostali najlepsi gracze. Klucz Ziemi i Klucz Niebios zostały odnalezione. Teraz na odkrycie czeka Klucz Słońca. Wtedy zakończy się Gra. Nie wszystkim graczom jest to jednak na rękę. Reguły gry są nieustannie przez nich zmieniane. Co z tego wyniknie? Czy ostatni z Kluczy zostanie odnaleziony? Sięgając po tę książkę byłam święcie przekonana, że doskonale wiem, jak się zakończy. Mniej więcej 70 stron przed zakończeniem cyklu dostałam od autorów obuchem w twarz. Siedziałam z powieścią na kolanach i nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. Cała moja cudowna wizja legła w gruzach. Autorzy ze mną wygrali. Endgame to nieprzewidywalny cykl. Rzuca czytelników na kolana i długo nie pozwala z nich wstać. Ostatnia część jest idealnym dopełnieniem całości. Nieprzewidywalnym i trzymającym w napięciu. Wywołuje też sporo emocji. Ja w pewnym momencie niemal zalałam się łzami, nie chcąc przyjąć do wiadomości tego, co właśnie przeczytałam. Miałam ochotę krzyczeć, że przecież nie tak miało się to skończyć. Żałuję, że moja przygoda z tymi bohaterami dobiegła do końca. Wielu z nich musiałam z bólem serca pożegnać. Byłam na nich czasem wściekła za wybory, których dokonywali, ale tak naprawdę nie wiem, jak zachowałabym się na ich miejscu. Chylę czoła przed autorami za stworzenie tego cyklu. Szacun za to, że udało im się utrzymać w każdej z części równie wysoki poziom. Autorzy zadbali o każdy szczegół. Miałam wrażenie, że wraz z bohaterami przenoszę się do ich świata, który na naszych oczach zaczynał rozpadać się na kawałki. Co gorsza, do końca nie jesteśmy pewni tego, czy zagładę uda się powstrzymać. Po odłożeniu książki na półkę czuję pustkę. Zostawiam za sobą kawał dobrej historii i jest mi przykro, że to już jest koniec. Pewnie jeszcze kiedyś powrócę do tego cyklu, ale będzie mi brakowało tego wyczekiwania na kolejny tom i zastanawiania się, co tym razem zaserwują mi autorzy. Dziękuję im za przeniesienie mnie do innego świata. Chociaż nie wiedziałam, co mnie w nim czeka, nie żałuję tej podróży i zachęcam Was do wybrania się w nią. www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2017 o godz 11:30 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
W końcu w moje ręce trafiła wyczekiwana ostatnia część Endgame, którą szczerze pokochałam. Długo jednak musiałam czekać, by poznać dalsze perypetie bohaterów oraz to, jak ich wspólna historia dobiegnie końca. Nie lubię zbytnio czytać serii. Gdy lektury wychodzą w różnych odstępach czasowych, często zapominam jakie wydarzenia wcześniej miały miejsce. I tutaj tak było z ,,Regułami gry". Ponad rok temu przeczytałam ,,Klucz niebios", więc nim zabrałam się za ostatnią część musiałam przypomnieć sobie, co było wcześniej. Dlatego teraz dopiero przychodzę do was z opinią lektury. W grze pozostali tylko ci najsilniejsi i najsprytniejsi. Gracze dotarli prawie do końca. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios zostały zdobyte, teraz do odnalezienia pozostał tylko ostatni klucz, klucz do ostatecznej wygranej i ocalenia tych, których się kocha. Zwycięzca może być tylko jeden. Kto wygra? Sensacyjne wątki, adrenalina, intrygujące przygody, napięcie trzymające czytelnika do samego końca, zaskakujące zwroty akcji. To tylko wierzchołek góry lodowej tego, co zapewnia nam opowieść. Kolejny raz mamy zapewnione niesamowite wydarzenia, które wbijają w fotel, szokują, zadziwiają, podnoszą ciśnienie, doprowadzają do złości. Przy tej książce nie sposób się nudzić, gęsia skórka, co chwilę nam towarzyszy, przez co nie sposób oderwać się od lektury. Tajemnice, zagadki, szyfry i kody, które trzeba rozwiązać, ciekawie poprowadzone losy bohaterów, które obserwujemy z zapartym tchem. Mamy swoich ulubieńców, jedni przeżywają, drudzy giną, ale kto zwycięży? Książka kolejny raz zapewnia niezapomnianą przygodę w świecie, gdzie katastrofa i zagłada czyhają tuż za rogiem. Niebezpieczeństwo, strach i walka o przetrwanie, by zdobyć upragniony cel przez uczestników wyścigu. To wszystko sprawia, że lektura porywa do niesamowitej historii pełnej grozy, do świata, gdzie trzeba pobudzić szare komórki do działania, by odnaleźć rozwiązanie i zwyciężyć. Stawka jest bardzo wysoka, czy zaryzykujesz, by zapewnić sobie i swojemu ludowi bezpieczeństwo? Sensacyjna gra, która wciąga w swoje sidła od samego początku i trzyma w swojej mocy do samego końca. Akcja ani na moment nie zwalnia, lecz pnie się do przodu, doprowadzając czytelnika do granic możliwości. Emocje buzują, tworzą istny chaos w ciele jak i w umyśle. Do samego końca nie wiadomo jak opowieść się zakończy. W chwili, gdy myślimy, że historia doczekała się upragnionego finału nastaje nagły zwrot akcji. Nadzieja zanika i wiara w oczekiwane szczęście umiera. Nic nie jest pewne i to jest niesamowite. Niczego nie można się spodziewać. Podsumowując całą serię jestem z niej bardzo zadowolona. Zapewniła mi niezapomniane wrażenia, dużo dreszczyku, emocji, gęsiej skórki, pobudziła szare komórki do działania,by rozwikłać zagadki, które zapewniali nam autorzy książki. Wyśmienicie wykreowany świat, po którym chętnie stąpałam, którego z przyjemnością poznawałam i obserwowałam z niebywałym zachwytem. Jedynie zakończenie trzeciego tomu zbytnio mnie nie usatysfakcjonowała tak jak tego oczekiwałam, jednak pod kątem całości jestem zachwycona. I na pewno nie raz powrócę do tej opowieści, do tych graczy, adrenaliny i tajemnic. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 19:39 Sophie dodał recenzję:
Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios. Teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia. Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie dopuszczą do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Wszystkich łączy jedno - są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry. Endgame poznałam dwa lata temu. I choć pierwsza część nie spodobała mi się aż tak bardzo, z chęcią sięgnęłam po kontynuację oraz zakończenie. Byłam ogromnie zaskoczona, gdy okazało się, że Reguły gry są tak cieniutkie w porównaniu do poprzedniczek! Mimo tego, czytanie zaczęłam z wielkim entuzjazmem, a także myślą, jak zakończy się Endgame. Myślałam o wielu scenariuszach, ale żaden nie uwzględniał tego, co tu się wydarzyło. Ciągle coś się działo, znów podróżujemy po całym świecie, czego bardzo mi brakowało w drugiej części. Jednak w pewnym momencie zorientowałam się, że autorzy chcą szybko to zakończyć. Zmiana nie jest widoczna w sposobie pisania, ale nagle akcja gna na łeb na szyję, a czytelnik stara się za tym nadążać, trzymając kciuki za wybraną osobę. Zakończenie mną wstrząsnęło, a sytuacja niektórych Graczy mnie zasmuciła. Mimo tego, nie zawiodłam się. Historia kończy się w sposób jakiego można było się spodziewać po autorach - z rozmachem. Endgame jest dobrą trylogią, brutalną, ale pełną akcji i "inteligentną" (o ile można tak powiedzieć o książkach). Do tego dochodzą prawdziwe zagadki, w które osobiście się nie bawiłam, ale zawsze można spróbować. Wątpię, że wrócę do tych powieści, nie zmienia to jednak faktu, że była to ciekawa i porywająca lektura. http://boook-reviews.blogspot.com/2017/02/reguly-gry.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2017 o godz 11:12 joannaz dodał recenzję:
An Liu, Shang, jest zrozpaczony po utracie miłości swojego życia. Miłości, która dawała ukojenie jego lękom, ciału oraz duszy. Miłości, której szczątki do tej pory nosi przy sobie. Gra dla Chiyoko, dla śmierci. Światowej klasy haker, specjalista od bomb, który nie zważa na żadne okoliczności. W pogoni za zrealizowaniem swojego celu, pomszczeniu Chiyoko oraz zakończeniu całej tej farsy, nie zahamuje się przed niczym. W końcu udaje mu się osiągnąć to, do czego zmierzał, jednak w sposób, którego nie przewidział. Sarah Alopay, Cahokianka, po chwilowym załamaniu i zagubieniu się w całym szaleństwie związanym z Endgame, powraca do gry silniejsza, odbudowana i zmotywowana. Po zmierzeniu się z targającymi nią wyrzutami sumienia, udaje jej się przebrnąć przez bestialstwo, które próbuje zawładnąć światem. Z nowym nastawienie, nie cofnie się przed niczym, by powstrzymać to co rozpoczęła. Jago Tlaloc, Olmek, zakochany w dziewczynie pragnącej powrotu do szarej rzeczywistości sprzed Endgame. Wyrzekając się okrucieństwa narzucanego przez rodzinę, decyduje się na walkę przeciwko Stwórcom, zawierając sojusz z innymi graczami. Czy miłość będzie w stanie pokonać śmierć? Czy idea Endgame przestanie istnieć? Aisling Kopp, Celtka, która sprzeniewierzyła się regułom własnego ludu, po to, aby zakończyć nieobliczalną masakrę, szykowaną przez Bogów. Odwracając się od dziadka, który w obliczu Endgame, nie cofnie się przed morderstwem z zimną krwią, postanawia zaufać innym. Czy razem mają większe szanse? Czy sojusz jest w stanie cokolwiek zmienić? Maccabee Adlai, Nabatejczyk, pretendent do zwycięstwa. Gracz posiadający dwa z trzech kluczy. Zawzięty zawodnik dążący do celu po trupach. Trupach przyjaciół, rodziny, wrogów i przypadkowych ofiar, które miały nieszczęście napotkać go na swojej drodze. Czy mała dziewczynka o niesamowitych zdolnościach będzie w stanie wpłynąć na postępowanie Gracza? Shari Chopra, Harappanka, zrozpaczona dziewczyna, która straciła sens życia. Po okrucieństwie, które spotkało cały jej lud, jej rodzinę, musi zmierzyć się z kolejnym losem. Stwórcy, którzy bezlitośnie uczynili jej córkę Kluczem Niebios, dążą do jej śmierci. Czy matczyny instynkt będzie w stanie wpłynąć na jej tożsamość Gracza? Czy nie przesłoni wszystkiego pogrążając tym samym szansę na zatrzymanie Endgame? Hilal Ibn Isa al-Salt, Aksum, jedyny, który zrozumiał czym tak naprawę jest Gra. Ten, który prawie poświęcił życie, jedynie po to, aby ją przerwać. Sprawiedliwy, miłosierny, hojny i winny, jednak gotowy odkupić swoje przewinienia. Czy poświęcając wszystko, uda mu się doprowadzić całą tę farsę do końca? Reguły Gry uległy zmianie. Każdy ruch jest dozwolony, każda ze stron działa według własnych zasad. Klucz Słońca czeka na odnalezienie. Endgame zbliża się ku końcowi. Czy zakończy je zwycięstwo jednego z uczestników czy może walka o jego zaprzestanie? Ostatni tom cyklu Endgame spełnił swoją rolę. Wszystkie działania powzięte w poprzednich częściach zostały doprowadzone do końca. Sojusze zawarte ku zaskoczeniu Stwórców toczą się własnym, nieprzewidywalnym torem. Wydarzenia następujące jedno po drugim są coraz bardziej nieprawdopodobne. A Gra ujrzy swój finał w ten czy inny sposób. Reguły gry są najbardziej niedopracowaną częścią serii, przynajmniej w moim odczuciu. Fabuła przybiera coraz bardziej nielogiczną formę, a niektóre rozwiązania zaproponowane przez autorów często wydają się wymuszone i nieprzemyślane. W szaleńczym biegu ku końcowi Endgame, cały styl poprzednich tomów oraz pomysł na jego finał zanika. Jednak zupełnie nie przeszkadza to wyobraźni, która w Regułach gry może w końcu rozwinąć swoje skrzydła na całą ich rozpiętość. Nie potrafię ocenić, czy efekt ten był celowy, czy niedopracowanie miało na celu umożliwienie czytelniom fantazji, którą z pewnością przeżyją. Jednak uważam, że seria Endgame dużo lepiej sprawdziłaby się na ekranie. Wymyślne kreacje bohaterów, nietypowa, choć odrobinę powtórzona fabuła (nie ukrywając mojego zdystansowanego podejścia do fantastyki, które z każdym dniem przeradza się w zaintrygowanie), która zrobiła na mnie wrażenie oraz kreatywne i piekielnie trudne wskazówki ukryte w cyklu, wydają się wspaniałym materiałem na serial. Pomimo, że Endgame nie trafi na listę najlepszych książek, które udało mi się do tej pory przeczytać, uważam, że jest to seria intrygująca, zaskakująca i przyjemna. Zatem polecam każdemu, kto czuje się do niej przekonany!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorach:

James Frey jest amerykańskim pisarzem urodzonym w 1969 roku w Cleveland. To jeden z najbardziej poczytnych i kultowych twórców w USA. Jego debiutancka powieść pod tytułem "Milion małych kawałków" z 2003 roku wzbudziła wiele kontrowersji, opisując autobiograficzne doświadczenia autora, zmagającego się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków i sprzedała się w ponad 5 milionach egzemplarzy. Książki Freya przetłumaczono na ponad trzydzieści języków świata.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.