A Sign of Love. Tom 2. Eden. Nowy początek (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com 37,99 zł

Cena empik.com:
37,99 zł
Cena okładkowa:
39,00 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Sheridan Mia Książki | okładka miękka
37,99 zł
asb nad tabami
Sheridan Mia Książki | okładka miękka
35,49 zł
asb nad tabami
Sheridan Mia Książki | okładka miękka
33,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.

"Eden. Nowy początek" to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.

Tytuł: A Sign of Love. Tom 2. Eden. Nowy początek
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Carpenter Petra
Wydawnictwo: Septem
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 312
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-08-03
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 22 x 141 x 209
Indeks: 19379135
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
33
4
14
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
43 recenzje
04-10-2017 o godz 19:06 rudablondynkarecenzuje dodał recenzję:
Calder i Eden spotykają się ponownie po tragicznych losach, które ich kiedyś rozdzielili. Czy tym razem będą mieć szanse? Czy los znowu ich ukara? Życie pisze różne scenariusze. Raz są dobre, innym razem złe. I tak było w przypadku naszych bohaterów. Jednak ich los łączył w sobie wszystko, gdyż był momentami dobry a innymi zły. Pokazali oni jednak to, że nie wolno się poddać życiu tylko trzeba o nie walczyć. Bo nie ważne jest to, co było ani co będzie kiedyś, bo ważne jest to, co mamy teraz w tej chwili. Według mnie jest to piękna książka, gdyż pokazuje jak wiele miłość może znieść i ile ona zniesie. Historia ta przeprowadza czytelnika płynnie od cierpienia i załamania, aż do szczęścia i zadowolenia. Na pewno można powiedzieć jedno, że drugi tom jest zdecydowanie lepszy niż pierwszy. Moja ocena: 8/10 Za książkę dziękuję Helion. 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-04-2017 o godz 12:19 misiulka90 dodał recenzję:
swietna kontynuacja Caldera uwielbiam książki tej autorki
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-01-2017 o godz 14:16 Domi czyta dodał recenzję:
Bardzo udana według mnie kontynuacja książki "Calder. Narodziny odwagi", w której towarzyszymy bohaterom już poza ramami sekty Akadia. Ponownie Mia Sheridan wykreowała absorbującą historię, pełną pięknie opisanych uczuć oraz elektryzujących scen miłosnych. Początkowo obserwujemy poczynania Eden, która przekonana o stracie Caldera, próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Dzięki temu, że trafia na dobrych ludzi, a nawet odnajduje swoją matkę, udaje jej się przynajmniej częściowo uporać z podwójną żałobą i złymi wspomnieniami. Z kolei Calder, który cudem uszedł z życiem z ogarniętej chaosem Akadii, może liczyć wyłącznie na swojego przyjaciela Xsandra, próbującego usilnie podtrzymywać Caldera na duchu. Młody mężczyzna jest bowiem załamany swoją bezsilnością w obliczu tragedii, jaka się wydarzyła, a zwłaszcza tym, że nie uratował Eden. Mijają trzy lata i los ponownie splata ścieżki Eden i Caldera, którzy wprawdzie cały ten czas spędzili osobno, ale paradoksalnie niesamowicie blisko siebie. Bardzo szybko udaje im się nadrobić chwile rozłąki, przy czym oboje oglądają się za siebie w obawie przed zemstą ze strony ocalałych z Akadii i wysokich rangą osób. Ponadto Calder nadal poszukuje swoich korzeni, licząc na to, że być może ktoś rozpozna w nim zaginione przed laty dziecko. Nie jest jednak przygotowany na to, czego przypadkiem dowie się o swojej przeszłości… Powieść czyta się jednym tchem i mówiąc szczerze, żałuję, że to już koniec. Urzekła mnie niezłomność dwójki młodych ludzi, którzy mimo piekła, jakie przeszli, potrafili pozostać kochającymi, pełnymi ciepła ludźmi. Bardzo polecam, na rozgrzanie umysłu i serca :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-01-2017 o godz 21:07 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
Arkadia, to kraina szczęścia i dostatku, ale dla Caldera i Eden, okazała się piekłem na ziemi. Po ogromnej tragedii, jaka miała miejsce we wspólnocie, w której spędzili całe swoje życie, próbują jakoś się pozbierać i uczą się żyć na nowo w zupełnie innym miejscu, ale tym razem, niestety osobno. Splot wydarzeń spowodował, że oboje myślą iż to drugie zginęło, co z kolei sprawia, że czują się martwi bez tej drugiej osoby. Zupełnie jakby zostawili serca w ciemnej, zalanej wodą piwnicy. Mijają lata pełne pustki i cierpienia i właśnie wtedy, kiedy oboje zaczynają godzić się z tym, że nigdy nie będą szczęśliwi, niespodziewanie dowiadują się, że przez cały ten czas byli dosłownie o krok od siebie. Druga szansa pojawia się niespodziewanie i jest na wyciągnięcie ręki, tylko czy bohaterowie mają w sobie dość sił by z niej skorzystać? Wiele się wydarzyło. Wiele upłynęło łez i równie dużo zmian zaszło w bohaterach . Chłopiec i dziewczyna, którzy pokochali się przy swoim sekretnym źródle już nie istnieją. Teraz są dorosłymi ludźmi, brutalnie odartymi z młodzieńczych marzeń i niewinności. Demony przeszłości wciąż atakują ich w snach i na jawie. Czy po takim czasie i po wszystkim, co przeszli mogą po prostu do siebie wrócić? A może patrzenie każdego dnia, na blizny tej drugiej osoby okaże się zbyt bolesne? „Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie, a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem i czasami wychodzi to na dobre, a czasami na złe? Calder i Eden, których poznaliśmy w pierwszym tomie byli jeszcze dziećmi. Choć ich sytuacja była jednym słowem tragiczna, potrafili się w niej odnaleźć, mieli siłę by walczyć i ten wyjątkowy młodzieńczy optymizm, graniczący z naiwnością, który jednak bardzo w nich pokochałam. Tym razem musiałam poznać ich jednak na nowo, bo już nie są tymi radosnymi osobami co wcześniej. Są złamani zagubieni i nie potrafią uwierzyć w szczęśliwe zakończenie. Dlatego choć pozornie w tym tomie wszystko układa się wręcz niestosownie dobrze, nadal czuć w niej przeraźliwy smutek i obawę. Ponownie dostajemy słodko-gorzką opowieść, ale w nieco innym stylu niż poprzednio. Kilka pierwszych rozdziałów czytałam z mocno bijącym sercem, niemal ze łzami w oczach i zaangażowałam się w nie do tego stopnia, że świat wokół przestał istnieć. Możliwe, że to końcówka „Caldera” wciąż miała moje serce we władaniu i byłam tak bardzo spragniona jakiegoś jasnego promyczka w tej historii, że chłonęłam dosłownie każde słowo. Dopiero później gdy trochę ochłonęłam z emocji, doszłam do wniosku, że autorka nie postarała się aż tak jak poprzednio i konsekwentnie dąży do czegoś cukierkowego, przesłodzonego i chwilami nawet nudnawego. Po przeczytaniu trzech jej książek widzę już pewien schemat i jeden znaczący mankament, który notorycznie się powtarza. W każdej powieści rozwinięcie, a więc sam środek, okazuje się przydługie, nieco nużące i pozbawione zwrotów akcji. Na szczęście jest jeszcze jedna zależność, którą zauważyłam. Po chwilowej ospałości i słodyczy przychodzi moment na potężny cios w samo serce zwany zakończeniem, w którym autorka rozpędza akcję do szaleńczego biegu i wrzuca bohaterów w prawdziwe tornado emocji. Tak więc, jeśli nawet jakimś cudem nie przypadnie wam do gustu proza Mii Sheridan, dajcie jej szansę, a zakończeniem całkowicie wyprowadzi Was z równowagi. „Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty. I jak odnaleźć w tym sens? Jak można być za coś wdzięcznym, skoro otrzymanie tego kosztowało tak wiele? A może właśnie to decydowało o prawdziwym pięknie- nadejście światła po czasie mroku? Może o to właśnie chodziło? Jeśli szuka się piękna jedynie tam, gdzie to oczywiste, tylko w najbardziej sprzyjających okolicznościach , to być może nie szuka się piękna wcale. O CZYM? „Eden” wieńczy dwutomowy cykl o uczuciu, które jest w stanie pokonać nawet najmroczniejsze demony, otworzyć oczy na świat i niemal wskrzesić do życia. To także opowieść o marzeniach, o tym jak ważne jest by uparcie dążyć do celu i nie poddawać się nawet kiedy wszystko wydaje się stracone. Choć w tym tomie dzieje się znacznie mniej i tak warto go poznać, bo jest brakującym elementem układanki, rzuca światło na wcześniej pominięte kwestie i daje odpowiedzi na niektóre dręczące pytania. Przede wszystkim warto go jednak poznać dla niesamowitych emocji i po to, by trochę ogrzać serce w pełnym nadziei cieple, które rozproszy mrok jaki pozostawił po sobie tom poprzedni. http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/01/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-12-2016 o godz 20:15 Jabłuszkooo dodał recenzję:
Ta część moim zdaniem jest dużo lepsza od poprzedniej. Czułam w niej więcej emocji. Główni bohaterowie też jakby dawali się lepiej poznać, bo przecież w bólu i cierpieniu najlepiej dostrzec wnętrze człowieka (nawet tego z książki). Losy bohaterów możemy śledzić z obu stron, co pozwala dobrze zrozumieć każdego z nich i utożsamić się z ich bólem, żalem i poczuciem straty czy rosnącej nadziei na lepsze jutro. Muszę jednak przyznać, że czytało mi się tą książkę trochę długo. Nie jest to z spowodowane czasem, lecz porządną amunicją zapełniającą każdą kartkę tej książki. Serio. Tak dużo się działo, że musiałam przetrawiać pomału każdy rozdział oddechem i przyswajać nadmiar informacji. Mimo wszystko byłam zadowolona takim obrotem sprawy, ponieważ nie mogłam się od niej oderwać.

Fragment tego tekstu pochodzi z mojego bloga, po ciąg dalszy zapraszam tutaj:
http://jabluszkooo.blogspot.com/2016/12/60-mia-sheridan-eden-nowy-poczatek.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-11-2016 o godz 22:09 Corvus Lupus dodał recenzję:
Piękna jak kwiat... silna jak chwast.




Tym razem książka nie zapowiadała się tak pięknie i kolorowo jak jej poprzednia część, Eden zostaje rzucona na głęboką wodę i teraz tylko od niej zależy jak potoczą się jej dalsze losy. Ciągnięta w głąb książki przez czystą ciekawość dotarłam do momentu, w którym mnie trochę zatkało, musiałam odłożyć książkę i odczekać parę dni zanim ją wznowię, gdy to już zrobiłam z nowym zapałem dorwałam się do tej powieści. Cóż mogę o niej rzec na pewno nie podobała mi się tak bardzo jak pierwsza część, ale to tylko ze względu na zagmatwane wątki, niemniej jednak dalej mnie fascynowała, uwielbiam takie książki, w których bohaterowie nie tylko zajmują się sobą i swoimi potrzebami, ale też odkrywają siebie. Tak dużo wydarzyło się w tak króciutkiej książce, że to aż niemożliwe, jednak gdyby nie to, to tak naprawdę niewiele byśmy mogli wynieść z tej książki, a ma ona dość spory przekaz, który nie zawsze może zostać zauważony, ja go zauważyłam i uważam, że jest taki życiowy tyle, iż my nie jesteśmy po tym mili. Jak mawiał Calder i jak brzmi cytat na początku postu, siła Eden była niezwykła, sądzę, że nie każdy, a może nawet żadne z nas nie byłoby się w stanie podnieść po tak bolesnym upadku, podziwiam ją za to, z całego serca. Muszę przyznać, że nie takiego zakończenia się spodziewałam, niemniej jednak było zadowalające. Dziś dość krótka recenzja, bo nie jestem w stanie napisać więcej i nie zdradzać jak to się wszystko potoczyło. ponieważ nie sposób to pominąć, więc na tym skończę, może Mia jeszcze napisze coś związanego z Eden i Calderem, bo muszę przyznać,że uwielbiam tą dwójkę.


Pozdrawiam Sara <3
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-10-2016 o godz 23:17 BookParadise dodał recenzję:
Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

"Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie. a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem? "


Minęły 3 lata od momentu, gdy Calder i Eden zostali rozdzieleni, momentu, gdy ich życie legło w gruzach. Oboje myślą, że to drugie nie żyje. Ich serce pękło na pół i na powrót próbują je posklejać. Czy jest możliwe posklejanie serca w jeden kawałek, gdy ukochanej osoby przy nas nie ma?

Eden podjęła pracę jako nauczycielka. Uczy dzieciaki grać na fortepianie, to jej jedyne źródło utrzymania odkąd poznała Feliksa, który się nią zaopiekował. Był dla niej jak ojciec, dzięki któremu dowiedziała się, że została porwana, a jej matka żyje. Po wielu trudnych chwilach, pojawiła się iskierka nadziei na szczęście i doszło do spotkania. Eden poznała matkę i kuzynkę, a później... było tylko lepiej. Później spotkała swoją miłość.

" W dniu, w którym utraciłam miłość mojego życia, myślałam, że nigdy więcej nie będę czuła się szczęśliwa. Nie sądziłam, że kiedykolwiek na czymś jeszcze będzie mi zależało. Nie liczyło się nic, czułam tylko ból. Samo oddychanie było wystarczającym wysiłkiem. "

Calder po przeżyciu potopu w Arkadii nie możesz się pozbierać. Nie potrafi wybaczyć sobie, że utracił Eden, nie uratował jej. Jedyną osobą, która trzyma go przy życiu jest Xander, przyjaciel, który nigdy go nie opuszcza. To dzięki niemu zasłynął jako malarz i dzięki swoim obrazom, które przepełnione są emocjami.
Jednak nie wie, że jego życie niedługo ma się zmienić, a miłość pojawi się w nieoczekiwanym momencie.

" Zawsze wpływamy na życie innych - w każdej chwili, każdego dnia - czy tego chcemy, czy nie."

Jestem zachwycona tym, że autorka tak bardzo poprawiła swój warsztat od pierwszego tomu. Kiedy przy "Calderze" myślałam, że usnę, tak "Eden" zaciekawiła mnie.
Sama historia nie jest jakoś tam wybitna i wymyślna. Jest taka prosta, nieskomplikowana, na jeden wieczór. Nie trzeba się nad nią głowić, czyta się lekko, przyjemnie i nie zostaje na dłużej w pamięci. Koniec jest oczywisty, jak to w takich książkach bywa. I chociaż jest to kolejna książka, która jest przewidywalna, taka sama jak wiele innych, to jednak w połączeniu z pierwszą częścią nabiera wyjątkowości i nieco odróżnia ją od pozostałych.
Bohaterowie wzbudzają sympatię i widać ich ogromną zmianę. Stali się dojrzalsi, odważniejsi, rozsądniejsi. Ta zmiana była ogromnym plusem. Już nie mamy nastolatków, a dorosłych ludzi.
Język autorki jest przyjemny i dzięki niemu bardzo szybko czyta się książkę i mam po niej chęć na inne powieści Mii Sheridan.
Zachęcam was do przeczytania "Calder" oraz "Eden", można się przy nich odprężyć.

" Podszedł do mojego boku i przyklęknął obok.
- Przepraszam, że zakłóciłem imprezę. Tak naprawdę przyszedłem tutaj, żeby cię zapytać, czy wybierzesz się ze mną na kręgle. "
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2016 o godz 19:29 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Po skończeniu ,,Caldera'' musiałam od razu zabrać się za kontynuację opowieści. Historia dwójki bohaterów, którzy na dobre skradli moje serce, tak mnie wciągnęła, że musiałam poznać jak potoczą się dalsze ich losy. Piękna ona, piękny on i niesamowita miłość, która na dobre ich połączyła. Niestety, na świecie żyją takie istoty, które za wszelką cenę chcą ich rozdzielić. I w końcu im się to udaje. Niedowierzanie, smutek, serce roztrzaskane na milion kawałeczków, odnajdywanie swojego miejsca w nowej rzeczywistości- to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak bohaterowie poradzą sobie w zaistniałej sytuacji? Czy na nowo się odnajdą? I najważniejsze... Czy będą w końcu szczęśliwi? Te i inne pytania towarzyszyły mi do końca lektury.

Od teraz Mia Sheridan jest dla mnie jedną z najlepszych autorek powieści, z którymi mogłam się do tej pory zapoznać. Jej pióro zawładnęło moim umysłem, duszą oraz sercem. W nich odnajduję ukojenie, radość, nadzieje na lepsze jutro, prawdziwą miłość, która chwyta za serce, historie z życia wzięte, a także mam okazję poznać co to ból, rozczarowanie, strach, przemoc fizyczna oraz psychiczna. Te wszystkie emocje autorka skupia w jednym miejscu, wplata w różne wydarzenia nadając im mocy, takiej, że czytelnik wczytując się w opowieść otrzymuje nadmiar bodźców ze zdwojoną siłą przebicia. Podsyca ciekawość, dodaje ogromną ilość niewiedzy, bólu, a także miłości. To wszystko sprawia, że od historii nie sposób się oderwać, a przywiązanie do bohaterów daje wiele radości, ale także niepewności czy wszystko dobrze się zakończy.

Mieszkańcy Akadii w końcu doczekali się spełnienia przepowiedni- powodzi, która zabierze wszystkich do nowego świata, do Elizjum. Do miejsca, gdzie będą żyć wiecznie i w szczęściu. Eden wraz z Calderem od samego początku wiedzieli, że przemówienia Hectora są kłamstwem i nie wróżą one nic dobrego. Po tragicznych wydarzeniach, zmaganiach z przeciwnościami losu oboje uchodzą z życiem. Niestety, zakochani zostają rozdzieleni, a myśl, że ta druga połówka zginęła w powodzi roztrzaskuje ich serca na milion kawałków.

Eden trafia pod skrzydła bogatego jubilera, który daje jej dach nad głową, oraz namiastkę bezpieczeństwa za naukę jego wnuczki gry na fortepianie. A Calder może liczyć na pomoc swojego najlepszego przyjaciela Xandera. Cała trójka przeżywa ból na swój sposób, jedni zapijają swój smutek, a drudzy choć na chwilę starają się zapomnieć o minionych wydarzeniach zatracając się w muzyce. Niestety koszmary senne nawiedzają co noc, okropne wspomnienia dają wciąż o sobie znać nie pozwalając normalnie funkcjonować. Nieznana rzeczywistość przytłacza... Ale któregoś dnia drogi bohaterów krzyżują się. Ich serca na nowo się odnajdują, ale czy nie jest za późno na odbudowanie tego, co było? Każdy z nich przeszedł wewnętrzną metamorfozę po przeżyciach, więc, czy ich miłość jest nadal tak silna jak przedtem?

Kolejny raz straciłam kontakt z rzeczywistością, odcięłam się od dźwięków, rozmów, zamknęłam się na otaczający świat, by całą sobą wczuć się w opowiadają historię. Stanąć ramię w ramię z bohaterami powieści i razem z nimi odkrywać świat. Oni są dla mnie jak bliscy przyjaciele, z którymi muszę odnaleźć upragnione szczęście. Czasami za mocno przeżywam to, co się dzieje w powieści. Zagryzam mocno zęby, mózg pracuje na najwyższych obrotach, pot leje się z czoła, emocje uderzają w podświadomość ze zdwojoną siłą, adrenalina trzyma w napięciu, jednak uwielbiam ten stan i za nic w świecie bym tego nie zmieniła.

W ,,Eden. Nowy początek" odnajdziemy wiele cudownych emocji, które chwytają za serce. Wirują wokół czytelnika, owijają się jak wąż, wysysają energię, by przepełnić je ogromem wrażeń. Mamy okazję poznać ból towarzyszący bohaterom, cierpienie i niedowierzanie po ,,stracie miłości życia''. Autorka kolejny raz pozwala czytelnikowi zajrzeć w ich podświadomość, myśli. Towarzyszyć im na każdym kroku, spoglądać na ich życie z dystansu, być takim cichym obserwatorem ich zmagań z rzeczywistością.

Opowieść połknęłam jednym tchem, tak bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy moich ulubionych bohaterów, którzy skradli moje serce, że nim się obejrzałam z wielkim bólem i łzami w oczach musiałam się z nimi pożegnać. ,,Calder" jak i ,,Eden" są historią bardzo niezwykłą. Obie części wciąż trzymają mnie w swoich szponach, nie potrafię uwolnić się spod ich uroku. Są to dla mnie najlepsze powieści jakie czytałam w tym roku i na pewno nie jeden raz do ich historii powrócę, by jeszcze raz poczuć ich moc, ciepło, ból, a także niezwykłą miłość, która doprowadzała mnie do szczerego zachwytu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-10-2016 o godz 09:09 Martha Oakiss dodał recenzję:
W książce Calder poznaliśmy tytułowego Caldera, chłopaka należącego do religijnej sekty, oraz niewinną Eden, której imię stało się tytułem kontynuacji, a zarazem zakończeniem dylogii, o której tu mowa.


Pierwsze, co zauważyłam w Eden, to pewna odmiana związana ze zmianą miejsca akcji. Książka nieco utraciła na swej wyjątkowości, ponieważ przeniosła się do zwyczajnych, współczesnych czasów i miejsc znanych nam z codzienności. Wciąż kontynuujemy sprawy i problemy z Caldera, jednak staje się to niejako zwyczajne i naturalne - to coś, co można zobaczyć w większości powieści z tego gatunku. Ta część wydała mi się również trochę bardziej przesłodzona i płytsza. Sceny erotyczne w pierwszym tomie były bardziej uzasadnione, tymczasem tutaj pojawiały się zbyt często i bez większego sensu. Dodatkowo wszystko, co obserwowaliśmy w dylogii, dążyło do zakończenia, które po prostu wydarzyło się zbyt szybko.

To, co należy do plusów, to umiejętność Mii Sheridan do dawania nam złudnych nadzei. Jej książki mogłyby cudownie zakończyć się w kilku momentach, tym czasem ona za każdym razem wyciąga z rękawa kolejnego asa, za każdym razem wrzuca bohaterów w kolejne błoto. Kiedy wydaje nam się, że nadchodzi happy end, ona buduje kolejny mur, z którym muszą się zmierzyć główne postaci. Postaci, które wycierpiały się już swoje przez poprzednie rozdziały.

Eden jest koniecznym zakończeniem serii, ale, mam wrażenie, stworzonym nieco na siłę. Zamyka wszystkie wątki, jednak nie jest tak zaskakująco dobry, jakim okazał się Calder. Nie zmienia to jednak faktu, że Mia Sheridan stała się jedną z moich ulubionych autorek literatury New adult.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-09-2016 o godz 20:27 Triskel dodał recenzję:
"Eden. Nowy początek" autorstwa Mii Sheridan przedstawia nam historię wielkiej miłości, uczucia pozwalającego bohaterom znieść największe problemy i trudności. Miłość, która potrafi przezwyciężyć nawet śmierć, pełna nadziei i siły, została prawdziwie ukazana na kartach niniejszej powieści. Powrócimy do świata Arkadii, gdzie walka dobra ze złem trwa nieustannie od początku świata. Przekonamy się, że nie ma na nim nic potężniejszego, od prawdziwej miłości. Nawet jeżeli musi się ona zmagać z nieustannymi trudnościami, które rzuca jej pod nogi kapryśny los.

Caldera i Eden przeżyli śmiertelną powódź Arkadii, która rozdzieliła ich drogi. Kochankowie sądzą, że ta druga połówka nie żyje i nie mogą o sobie zapomnieć. Edenowi udało się zamieszkać w domu zamożnego jubilera, a Calder staje w szranki z bezlitosnymi i szaleńczymi demonami. Ma jednak szczęście, gdyż u jej boku jest Xandr, przyjaciel z dziecinnych lat. Oboje stracili całą rodzinę w ogromnym kataklizmie i dlatego rozumieją się praktycznie bez słów. Caldera jak i Eden starają się żyć normalnie, jednak nie potrafią o sobie zapomnieć. Pewnego dnia ścieżki ich przeznaczenia znowu się połączą.

Kontynuacja cyklu A Sign of Love nie zawiodła mnie i przeczytałem ją z ciekawością. Wątki fabularne zostały ciekawie skonstruowane, a losy bohaterów nadal potrafią zaskakiwać. Fabuła nieco zwalnia, lecz nie na tyle, aby lektura się dłużyła. Bohaterowie dojrzewają na naszych oczach i możemy zaobserwować ich przemianę wewnętrzną. Świat wykreowany przez autorkę jest bogaty i barwny, potrafiący zaciekawić od pierwszej do ostatniej strony. Romans rozgrywający się tym razem w miejskich realiach również mi się spodobał, i nie nudziłem się ani przez moment. Z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po książki z pod pióra Mii Sheridan.

Powieść pełna jest skomplikowanych relacji, burzliwych przygód i niespodziewanych rozwiązań fabularnych. Losy Edena i Caldery zaciekawiły mnie i czytałem o nich z wypiekami na twarzy. Autorka posługuje się lekkim i barwnym piórem, dzięki czemu lektura to prawdziwa przyjemność. Książka Mii Sheridan jak najbardziej jest godna uwagi, w szczególności dla miłośników historii obyczajowych i romansów. Nie powinniście poczuć się zawiedzeni.

http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2016/09/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-09-2016 o godz 11:56 Sol dodał recenzję:
Kończąc część pierwszą pt. "Calder. Narodziny odwagi" wiedziałam, że muszę poznać ciąg dalszy tej historii. Zwłaszcza, że autorka przedstawiła takie, a nie inne zakończenie. Pozostawiła wiele niedopowiedzeń, na których rozwój czekałam przebierając nogami. Dosłownie! Bardzo lubię książki Sheridan, a historie w nich zawarte są naprawdę godne uwagi.

Eden i Calder to nietypowa para... Ich powoli dojrzewające uczucie było jednym, co urzekło mnie najbardziej. Autorka pozwoliła czytelnikowi poznać postaci i przyglądać się rosnącemu pomiędzy nimi uczuciu, przez co było ono bardziej realne, bo i w życiu nic nie dzieje się na wariata. Oczywiście jeśli chodzi o uczucia i relacje międzyludzkie.

"Eden. Nowy początek" przeczytałam w jeden wieczór, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę lekki i przyjemny język, jakim posługuje się Sheridan. Poprzedni tom czytałam dłużej, bo czasami bywał monotonny, niemniej i tak miło go wspominam. Część druga historii Caldera i Eden jest zupełnie inna, bardziej powiedziałabym - dojrzała, bo i postaci przez ten upływ czasu, jaki nastąpił od tego, co miało miejsce w Akadii dojrzały. Jednak również przez to, co ich spotkało w tamtym miejscu i w zupełnie nowym świecie. Wszystkie te wydarzenia ich zmieniły i mam wrażenie, że wyszło im to na dobre. "Calder. Narodziny odwagi", to ta spokojniejsza, bardziej urocza, a może nawet i niewinna część tej historii. Natomiast "Eden. Nowy początek", to ta bardziej porywająca część, pełna namiętności. Obie lubię, więc nie będę robiła selekcji: lepsza: gorsza.

Mia Sheridan pisze książki kierowane do kobiet i to właśnie im polecam zarówno pierwszą, jak i drugą część historii Eden i Caldera.

sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-09-2016 o godz 14:07 Wybebeszamy_książki dodał recenzję:
Miałam bardzo mieszane uczucia przed lekturą. Naczytałam się pozytywnych i negatywnych opinii i zdejmował mnie strach na myśl o rozpoczęciu "Eden...". Kręciłam się dookoła do wczoraj, gdy w końcu zaczęłam czytać. Skończyłam w kilka godzin, ale z jakimi odczuciami?

Nowy początek

Zdecydowanie tym właśnie jest ta książka. Nowym początkiem dla bohaterów. Stopniową asymilacją do nieprzyjaznego, a co ważniejsze, nieznanego środowiska. Eden i Calder przeżyli masowe morderstwo, którego dopuścił się Hector. Jak na złość swoim przeciwnikom i zgodnie ze standardami, które wyznaczają romanse. Zaczęli nowe życie - potykając się, chwiejąc nad przepaścią, poszukując zapomnienia, ponieważ przeżyli... ale oddzielnie. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że żyją.

Sądzę, że tutaj zawiodłam się najbardziej. Wyobrażałam sobie, że "Eden. Nowy początek" faktycznie będzie nowym początkiem. Czasem, który pozwoli bohaterom zmierzyć się ze słabościami i wypracować własną, niczym nieskalaną rzeczywistość. Tymczasem... autorka odebrała mi to wszystko. Więcej, nawet nie dała mi szansy, bym odszukała Eden i Caldera. Odmówiła mi ich ponownego poznania. Ludzie, którzy powinni mi być bliscy, i tacy stali się po pierwszej części, nagle przeistoczyli się w całkowicie nieznane mi jednostki.

Otrzymali nowe rysy, siłę, a co najważniejsze - stali się dorośli. Okres trzech lat został zamknięty gdzieś głęboko w głowie autorki i pozostał tylko do jej osobistego wglądu.

Czy to ja, czy...

Rzadko kiedy zgadzam się z szerzonymi opiniami, dlatego wszystkie słowa czytane w recenzjach, cedzę przez własne sito. Jednak trudno mi było zignorować fakt, że ziściły się moje największe obawy.
Naprawdę - jestem w stanie pogodzić się z faktem, że nie znam już bohaterów. to musiało kiedyś nastąpić. Nie mogę zamknąć motyli w słoiku. One muszę latać. W żadnym wypadku nie miałam zamiaru być jedną z tych czytelniczek, które kurczowo trzymają się kreacji bohaterów. Mogą się rozwijać, choć kiedy robią to oddzielnie, jakby w niezapisanym tomie, czuję się paskudnie.

Sytuację, a raczej moje nadwątlone siły, ratuje wtedy fabuła. "Calder. Narodziny odwagi" nie miała niezwykle dynamicznej akcji, ale wszystkie możliwe braki uzupełniała fascynującymi opisami. Pełnokrwiste emocje, młoda miłość, sekta, powój - to wszystko tworzyło spójną i piękną całość.
"Eden. Nowy początek" została tych wszystkich zalet pozbawiona...
Autorka nie potrafi odnaleźć się w świecie. Opisów jest jak na lekarstwo, a fabuła może nie jest ślamazarna, ale brakuje jej jakiegoś dopieszczenia. Uwagi, jaką poświęca matka swojemu dziecku. Wszystko mogło rozkwitnąć pełnią barw - tyle możliwości mnożyło się ze strony na stronę. Każda bogatsza od poprzedniej. Nowe miejsce, mieszkania, ulice miasta - zabrakło tu plastyczności i skupienia.

Inny kierunek

Sheridan skupiła się raczej na istocie bohaterów. Z namaszczeniem kreśliła ich charaktery, na nowo budowała relacje, tworzyła kulminacyjną scenę. Pozwoliła, by zranione dusze odnalazły spokój. Razem z nimi przemierzała meandry tajemnic, w poszukiwaniu prawdy.

Wielka szkoda, że na tę wycieczkę nie zabrała czytelnika. To co musiało w jej głowie brzmieć refleksyjnie, uroczo, seksownie, namiętnie, z uczuciem - dla mnie miało wydźwięk co najmniej kiczowaty. Boli, gdy to piszę - uwierzcie mi.
Emocje, jakie próbowała zapisać autorka, być może i były piękne i dopasowane do sytuacji, ale przekazano je w sposób nieumiejętny. Niemal czułam papier szeleszczący za każdym razem, gdy czytałam o uczuciach bohaterów. Książka nie porwała mnie do krainy, w której rozkwitają powoje. Nie, osadziła mnie w tu i teraz. Z przytupem.

Jedynym ciekawym elementem były dla mnie poszukiwania. Niemal desperacka potrzeba Sheridan, by rozwiązać wszystkie splątane węzły. Szarpała się z linami, aż wyszarpała rozwiązania wszelkich porzuconych spraw.

"Eden. Nowy początek" to książka, której, jak możecie przeczytać, wiele mam do zarzucenia. Wydaje mi się, że autorka pisała ją w pośpiechu, jakby na kolanie, co rusz rozglądając się dookoła i szukający nieudanych inspiracji. Wielkie rozczarowanie? Niekoniecznie, ponieważ jestem zadowolona, że definitywnie domknęłam drzwi tej historii miłosnej, choć szczerze żałuję, że zrobiłam to w ten a nie inny sposób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2016 o godz 15:33 Miasto Książek dodał recenzję:
Eden musi na nowo odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wszystko w to co wierzyła było kłamstwem, wszyscy których kochała zginęli, a ona teraz jest sama w świecie, którego kompletnie nie zna. Z opresji ratuje ją Feliks, który zapewnia jej dom, schronienie i uczy jak żyją ludzie we współczesnym normalnym świecie. Trzy lata później dzieje się coś, co zmieni życie Eden ponownie, a właściwie on...

Nie mogłam doczekać się przeczytania kontynuacji tej dylogii, bo przecież Calder zakończył się w taki momencie, że ... Także naprawdę cieszę się, że miałam możliwość poznania dalszych losów bohaterów. Tylko czy była równie dobra co pierwsza część?

Powiem szczerze, że Calder. Narodziny odwagi zauroczyły mnie swoją innością, poglądami i wykreowanym światem. Tutaj już tego nie ma, wracamy do szarej rzeczywistości, wrednych i wścibskich dziennikarzy, którzy żerują na ofiarach. Przez to historia na tym ciut traci, ale rozumiem zabieg autorki. Dodatkowo czasami miałam wrażenie jakby autorka celowo przedłużała niektóre wątki, by książka była dłuższa. Naprawdę to co Pani Sheridan chciała przekazać, spokojnie dałaby radę w 200 stronach. Do tego zdecydowanie większa ilość scen erotycznych, mimo że nie były wulgarne to i tak było ich troszkę za dużo.

No ale żeby tak aby nie narzekać to powiem Wam, że to naprawdę dobra i po przemyśleniu uważam, że potrzebna kontynuacja, która zamknęła historię raz na dobre. Tutaj dowiadujemy się co, po co i dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Poznajemy ludzi związanych z Akadią. Poznajemy lepiej kilku bohaterów i z całych sił chcemy aby wszystko dobrze się ułożyło.

Postaci nie będę Wam opisywać, bo i bym Wam zaspojlerowała, a co do postaci o których mogę mówić to nie zmieniłam o nich zdania i nadal ich uwielbiam i bardzo ciesze się, ze skończyli tak, a nie inaczej. Oczywiście nie skończyło się bez niespodzianek, ale dziwnie by było gdyby takie się nie pojawiły.

Dlatego jeżeli czytaliście Caldera to koniecznie sięgnijcie po Eden i to koniecznie. No a jeżeli ktoś jeszcze jakimś cudem nie czytał Caldera to nie wiem co on tu jeszcze robi?! Wiem, ze nie każdy lubi romanse, ale czasami jest ten moment kiedy i taka jest potrzebna, a Calder to naprawdę strzał w dziesiątki, zwłaszcza z nawiązaniami do starożytnej Grecji :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-09-2016 o godz 19:53 mmd dodał recenzję:
Calder i Eden, bo nie można ich rozdzielać :)
Piękna, czysta miłość.
Piękna, czysta przyjaźń.
Fenomenalna książka Calder i Eden!!!
Brak mi słów!
To co się czuje podczas czytania, to co się przeżywa... jest nie do opisania :)
Polecam wszystkim, którzy lubią się zatracić na dobre!!! Wspaniała historia, trudna, tragiczna, piękna, dająca nadzieję i ukojenie, wyzwolenie i miłość!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2016 o godz 09:19 Angelika dodał recenzję:
Z twórczością Mia Sheridan miałam już okazję zapoznać się, gdy czytałam Żądło namiętności i Narodziny odwagi. Książki tej autorki są zawsze przepełnione prawdziwą miłością i strachem, który nie daje rozwijać się miłości.Tym razem autorka zaskakuję nas zupełnie innymi emocjami.
Życie dwóch bohaterów Caldera i Eden zmienia się diametralnie,po tym, jak mieszkańców Arkadii dopadła powódź. Oboje myślą,że stracili swoje drugie połówki już na zawsze.Jednak każde z nich musi walczyć o swoje życie.
Piękna Eden dostaje szanse na nowe życie od starszego mężczyzny,który jest właścicielem sklepu jubilerskiego. Jedyną rzeczą, jaką Eden potrafi to granie na fortepianie, zostaję więc w domu jubilera i uczy jego wnuczkę grać na instrumencie. Mężczyzna o imieniu Xander wspiera dziewczynie ,by odnalazła się w innej rzeczywistości. Eden na domiar złego z listu dowiaduje się o swoim prawdziwym pochodzeniu.
Prawdziwy los pokazuje,że miłość nie zna odległości i czasu.Calder i Eden po długim czasie znowu się widzą.Jak potoczą się dalsze losy bohaterów?Czy mijający czas jest w stanie wszystko zniszczyć?
Eden.Nowy początek to powieść o tym,to przepiękna historia dwojga młodych ludzi, którzy pragną być z sobą pomimo przeciwności losu.Autorka ukazuje siłę miłości,to jak dwójka ludzi nie potrafi żyć bez siebie.Mia Sheridan w powieści ukazuję wachlarz wielu pięknych uczuć.Autorka w ciekawy sposób potrafi zaskoczyć czytelnika.Eden. Nowy początek to pełna uczuć i pragnień książka . Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-08-2016 o godz 17:13 Michelle dodał recenzję:
Po przetrwanej powodzi Eden znajduje schronienie w domu bogatego jubilera. Uczy jego wnuczkę gry na fortepianie. Calder w tym czasie zmaga się z demonami przeszłości pod opieką Xandera. Oboje żyją w przekonaniu, że tracili swoją miłość na zawsze…
Eden dowiaduje się, że jako dziecko została porwana. Odnajduje matkę. Calder zatraca się w malowaniu, zostając uznanym artystą. Jednak nadal ich życie wypełnia pustka i tęsknota za utraconym uczuciem…
Przypadek sprawia, że ich drogi na powrót się przecinają … Czy pomimo wszystko uda im się odbudować związek? Czy są w stanie być znowu razem?

Autorka sprawnie skonstruowała fabułę książki. Najpierw czytelnik dowiaduje się, jak potoczyło się życie tych dwojga „chwilę” po tym jak ocaleli, by za chwilę przeskoczyć w czasie… i to o całe trzy lata… Trzy lata pustki i tęsknoty głównych bohaterów…
Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się bardziej tego, że nigdy się już nie spotkają, że ich losy na zawsze zostały rozdzielone i to te uczucia – tęsknota, smutek – będą im towarzyszyć aż do końca ich dni.
Jednak tak jak los bywa przewrotny, tak i historia opowiedziana w książce również ma swoje zawirowania…
Moment, w którym się spotykają, po tak długiej rozłące i emocje jakie w nich odżywają – zwalają z nóg. Historia nabiera tempa. Jest naładowana milionem emocji, które chwytają czytelnika i nie puszczają aż do końca.
Narracja pierwszoosobowa z perspektywy zarówno Eden i Caldera , ponownie pozwala wkroczyć w umysł tych dwojga, poznać ich emocje i poczuć je.
Eden. Nowy początek to piękna, subtelna opowieść o wielkiej miłości, której nie jest w stanie złamać nic ani nikt. Miłości, która przetrwa wszystko, która pełna jest zrozumienia, współczucia, odwagi i gotowa do walki o wspólną przyszłość.
I choć historia ta nie jest usłana różami, bo znajdziecie w niej także ogrom bólu, strach, to po raz kolejny… jak to w bajkach bywa… dobro wygrywa… I w tym przypadku również. Dobro i miłość

Eden. Narodziny odwagi przeczytałam bardzo szybko. Miałam wrażenie, że pisała to zupełnie inna osoba, bo Calder… odrobinę mnie męczył. A tutaj… pochłaniałam rozdział za rozdziałem niecierpliwie czekając na to, co wydarzy się na kolejnej stronie… Po raz kolejny także uwiodły mnie sceny uniesień miłosnych… subtelne, delikatne… po prostu przepiękne… Mogłabym je czytać, czytać… i czytać, i nie miałabym dosyć…

Zastanawiałam się dłuższą chwilę, czy znalazło się coś w tej książce do czego mogłabym się przyczepić… i wiecie co? Absolutnie nic… Książka idealna sama w sobie… Piękna…
Ach, może jedna rzecz… zdecydowanie szkoda, że to już koniec…


Koniecznie musicie sięgnąć po tę historię… Pochłonie Was ona całkowicie..

Polecam z całego serca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-08-2016 o godz 20:42 Livingbooksx dodał recenzję:
UWAGA! SPOILERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI!

Sekta zamieszkująca Akadię w końcu doczekała się powodzi, która miała zmienić ich losy na zawsze. Wyznawcy wierzyli w życie wieczne, które czeka na nich w Elizjum. Jednakże Calder wraz z Eden od samego początku wyczuwali w tym złe siły i wiedzieli, że nie wróży to nic dobrego. Po ciężkich zmaganiach i walkach z Hectorem, cudem przeżyli. W czasie tragedii, która wówczas nastąpiła, zakochani rozdzielili się, a potem już nie odnaleźli. Odtąd oboje żyją z myślą, że pozostali sami a ich miłość życia znajduje się po drugiej stronie. Jednak czy można to nazwać życiem, czy wręcz wegetacją? Ich osobowości zmieniają się z dnia na dzień, szukają swojego miejsca na ziemi, zajęcia na te puste, pozbawione wszelakich emocji dni. Los jednak jak zawsze ma swój scenariusz i sprawia, że miłość trwa zawsze, choćby świat chylił się ku upadkowi. Calder i Eden odnajdują się po raz drugi i pragną, by jak najlepiej wykorzystać swoją szansę na szczęście, wolność i miłość. Razem odnajdują siebie, swoje korzenie, historie, miejsca oraz tożsamości. Chcą za wszelką cenę rozwikłać zagadkę dotyczącą Akadii oraz niezrównoważonego Hectora. Dopiero wtedy w pełni zyskają upragniony od dawna spokój.

W drugiej części wzruszającej historii dwojga zakochanych mamy do czynienia z jeszcze większą dawką emocji. Bohaterowie od samego początku są zagubieni, nie widzą sensu życia bez siebie, popadają w stany lękowe i depresyjne, nie potrafią odnaleźć się w świecie, który jest dla nich właściwie obcy. W Akadii życie wyglądało zupełnie inaczej, a ich obietnica odkrywania nowego świata razem niestety nie została dotrzymana. Wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, aniżeli oboje tego chcieli. Ich dusze zostały rozdzielone, przez co niesamowicie cierpią. Muszą poznawać otoczenie w samotności, bez miłości i wsparcia płynącego z serca ukochanej osoby. Widzimy obraz skrajnego smutku, rozpaczy, zagubienia i przede wszystkim cierpienia wynikającego z obwiniania się.

Ich spotkanie co prawda wiele zmienia w obecnej codzienności, ale w głębi w dalszym ciągu są zagubieni. Oderwani od rzeczywistości, myślami wciąż znajdują się w innym świecie, znanym tylko im. Hector prześladuje ich w snach, w życiu codziennym, na ulicach, a oboje żyją w lęku i obawie, że historia może się powtórzyć, pomimo, że wszyscy mieszkańcy nie żyją. Przeżycia sprzed kilku lat odcisnęły swoje piętno na ich psychice i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie to dostatecznie pokonane. Klimat panujący w tej części jest nieco inny niż w poprzedniej, ponieważ postacie skupiają się na odnajdywaniu siebie, teraz już utwierdzeni w swojej niezmierzonej i głębokiej miłości, którą nic na świecie nie jest w stanie pokonać... Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Czytając powieść Mii Sheridan traciłam kontakt z otoczeniem i całą sobą wnikałam do przedstawionej historii. Bohaterzy nie byli dla mnie jedynie "postaciami z książki", byli dla mnie znajomymi osobami, z którymi byłam i wydostałam się z Akadii. Bardzo często mocno przeżywam książki i targają mną przeróżne emocje z nimi związane, ale powieści owej autorki osiągają apogeum. Jej styl pisania, słownictwo, stworzeni bohaterowie, historia, opowieści... to wszystko jest perfekcyjnie dopasowane i spójne. Jestem zachwycona obiema częściami, więc z całym przekonaniem, z całego serca polecam ją wszystkim. Uważam, że każdy odnajdzie w niej indywidualne przesłanie tylko i wyłącznie dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-08-2016 o godz 09:50 Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska dodał recenzję:
"Eden. Nowy początek" jest kontynuacją pierwszego tomu "Calder. Narodziny odwagi" i jednocześnie zakończeniem historii. Na początku oczywiście muszę wspomnieć o okładce, która bardzo rzuca się w oczy, tym bardziej, że widnieje na niej piękna, niesamowita, pełna miłości i pozytywnych uczuć kobieta, idealnie odzwierciedlająca postać Eden. Natomiast tak, jak w przypadku pierwszej części powieści byłam pod ogromnym jej wrażeniem oraz nieustannie odczuwałam napięcie, wykazywałam zainteresowanie. Tak w przypadku drugiego tomu mam niestety mieszane odczucia, co nie zmienia faktu, że książka była równie emocjonująca. Jednak historia opowiedziana w drugim tomie była jak dla mnie zbyt przewidywalna, a momentami odczuwałam nawet lekkie znudzenie.
Przede wszystkim, od początku wiadome jest, że drogi Eden i Caldera w pewnym momencie się pokrzyżują, co wynika również z opisu z tyłu okładki. Ponadto byłam przekonana, że prędzej czy później będą razem, bowiem ich miłość jest na tyle silna, że poradzi sobie ze wszystkimi napotkanymi trudnościami. Prawdę mówiąc, od momentu, kiedy rzeczywiście się spotykają, historia nie wywołuje już na mnie większego wrażenia. Owszem ich uczucie, relacja, przyjaźń, odwaga i determinacja są pełne podziwu i mogą stanowić wzór do naśladowania. Ale momentami odnosiłam wrażenie, jakby dalsza część opowieści była trochę naciągana, wymuszona. Były chwile, kiedy po prostu odczuwałam znudzenie. Myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy. I się pomyliłam. Scena, w której Calder poznaje swoje pochodzenie i dowiaduje się, jakim sposobem trafił do Akadii, zwyczajnie mną wstrząsnęła. W tym jednym momencie łzy pojawiły się w moich oczach. Nagle poczułam ból, smutek, a jednocześnie wściekłość i niezrozumienie. Niewyobrażalne i niewytłumaczalne, a nawet niewybaczalne jest dla mnie krzywdzenie bezbronnego dziecka, pragnącego miłości, ciepła i opieki.

"Eden. Nowy początek" jest przyjemną, napisaną łatwo przyswajalnym, lekkim i nieskomplikowanym piórem powieścią. Opowiada o miłości, nadziei na lepsze jutro, radzeniu sobie z przeszłością oraz tragicznymi wspomnieniami, walce ze swoimi lękami i strachem, a także o spełnianiu marzeń, nawet tych, które początkowo wydają się niemożliwe do zrealizowania. Uświadamia, że zawsze można zacząć życie od nowa. Jednak nie ukrywam, że książka mnie nie porwała. O wiele większe wrażenie wywarł na mnie pierwszy tom "Calder. Narodziny odwagi", który niesamowicie mnie ujął i poruszył.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-08-2016 o godz 09:54 Kamila Orłowska dodał recenzję:
Kontynuacja Caldera, czyli „Eden. Nowy początek” jest tak samo emocjonująca jak pierwsza część.

Miłość, smutek, radość, tęsknota, marzenia, ból….to wszystko i jeszcze więcej towarzyszy nam przez kolejne 300 stron.
Niezwykle wzruszająca i przepełniona miłością historia porywa nas na nowo, by towarzyszyć w dalszych losach naszych zakochanych. Jednak po wielkiej tragedii jaka miała miejsce w Akadii nic już nie jest takie samo. Eden myśli, że Calder nie przeżył…a Calder cierpi z powodu braku ukochanej… Nic o sobie nie wiedzą, czy przetrwają w tęsknocie? Muszą zmierzyć się z przeszłością, która nawiedza ich nawet we snach.

I tak mijają 3 lata. Eden mieszka u pewnego właściciela salonu jubilerskiego i udziela lekcji gry na pianinie, jak się tam znalazła?
Calder jest zdruzgotany, nie potrafi poradzić sobie z utratą Eden, na szczęście jest z nim Xander.

W tej części Calder ponownie pokazuje jak wspaniałym jest człowiekiem, pozostaje nam tylko bardziej go pokochać.

Czy nasi zakochani odnajdą się w nowym świecie, czy będzie dane im znów być razem?

Koniecznie musicie się dowiedzieć!
W tej części nie tylko miłość będzie najważniejsza. Eden odnajdzie swą rodzinę, dowie się całej prawdy. Ale czy Calder pozna swoje prawdziwe nazwisko? Czy odkryją tożsamość Hectora? Czekają nas sekrety, śledztwa i wiele emocji! Jeden związek się rozpadnie po to by wcześniejszy narodził się na nowo…ale czy jest szansa by było jak kiedyś?

Jeszcze zdradzę, że pojawia się pewien malarz – Storm, który maluje tajemnicze źródełko, Eden musi dowiedzieć się kim jest tajemniczy Storm, ale czy będzie zachwycona?

Akcja w tej części skupia się głównie na tym jak Calder, Eden i Xander uczą się żyć we współczesnym świecie. Muszą wszystko poznać, poradzić sobie z problemami i jakoś ustatkować. Oczywiście nie zawsze będzie kolorowo. Jednak ich życie mimo wszystko może być całkiem normalne...gdyby nie paparazzi.

Jeżeli chodzi o zakończenie to jak najbardziej jest ono satysfakcjonujące, jednak sami musicie się przekonać co stanie się z Eden i Calderem. Niesamowita histora, która porwie Was od pierwszych stron.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2016 o godz 18:18 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„Eden. Nowy początek” Mii Sheridan to drugi i ostatni tom wciągającego cyklu „A Sign of Love”. Po dramatycznym zakończeniu tomu pierwszego, nie mogłam się doczekać jak potoczy się dalsza historia Eden oraz Caldera. Czy kolejny raz dostałam zachwycającą i piękną opowieść? Zapraszam na recenzję.

„Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!”

Trzy lata po tragicznej powodzi, w której na własne życzenie zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera oraz Eden zmieniło się diametralnie. Oboje są przekonani, że to drugie nie żyje i próbują układać swoje życie na nowo. Eden po opuszczeniu Arkadii zamieszkała w domu zamożnego jubilera i nauczała jego wnuczkę gry na fortepianie. Po jego śmierci dowiedziała się, że jako dziecko została porwana przez Hektora, a jej matka cały czas mieszka niedaleko. Calder pod opieką Xandra długi czas walczył z demonami przeszłości i nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej. Jednak i on powoli staje na nogi, zostaje sławnym malarzem, a u jego boku pojawia się nowa dziewczyna.

Nowe życie, nowe znajomości, a serca cały czas złamane!

Niespodziewanie losy tej dwójki kolejny raz zostaną połączone. Czy to przypadek, czy może przeznaczenie? Koniecznie sami musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Mia Sheridan kolejny raz mnie nie zawiodła. Znów dostałam przepiękną, pełną wzruszeń historię. Po trzech latach Eden oraz Calder próbują żyć na nowo. Ona odnalazła matkę, on stał się sławnym malarzem. Jednak żadne z nich nie potrafi zapomnieć o tym drugim i pogodzić się z jego śmiercią. Ich spotkanie po latach to w moim odczuciu tylko i wyłącznie przeznaczenie. Autorka przepięknie opisała tę scenę i wywołała u mnie lawinę łez. Życie tej dwójki nie będzie łatwe, nad Eden ochronny parasol rozłożyła matka, która próbuje nadrobić stracony czas, a Calder za to wkroczył w nowy związek, będzie miał dziewczynę, która obdarzy go szczerym i prawdziwym uczuciem. Tylko czy można stanąć na drodze przeznaczeniu? Wszystko pogmatwa się jeszcze bardziej, gdy o trójce ocalałych osób z Arkadii dowiedzą się media... Nic więcej Wam nie zdradzę, musicie uwierzyć mi na słowo, że wszystko co przygotowała autorka naszym bohaterom będziecie, czytać z zapartym tchem, ciekawi jak zakończy się ich wciągająca historia. Zapewniam, że Mia Sheridan niejednokrotnie Was zaskoczy, zmiażdży serca i doprowadzi do łez.

Calder oraz Eden to bohaterowie inni niż Ci, do których jesteśmy przyzwyczajeni. To osoby krystalicznie czyste, dobre, nieskażone przez otaczający nas świat. Na dodatek prości, nie potrzebujący dóbr materialnych, najważniejsza dla nich jest miłość i wspólne dobro. Myślę, że wiele moglibyśmy się od nich nauczyć.

Losy tej dwójki bohaterów uświadamiają, że człowiek jest w stanie przeżyć niemalże wszystko i po każdym złym doświadczeniu jest silniejszy, twardszy i z większym zapałem dąży do osiągnięcia celu. Ta historia przepełniona jest bólem, wściekłością, żalem, ale także pełna nadziei oraz prawdziwej miłości, takiej aż po grób.

„Eden. Nowy początek” to powieść, w której nasi bohaterowie próbują odnaleźć się w otaczającym ich świecie, poszukują odpowiedzi, które mogą rozjaśnić ich przeszłość, dotyczącą czasów przed Arkadią. To także ostateczne rozliczenie z bolesną przeszłością i pozostawienie jej daleko za sobą.
Czy uda im się zapomnieć ten szaleńczy koszmar? Czy razem pokonają demony przeszłości?

Gorąco Was zachęcam do zapoznania się z przepiękną historią miłosną, pięknej Eden oraz odważnego Caldera!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.