Eden. Nowy początek. A Sign of Love. Tom 2 (okładka miękka)

Oferta empik.com : 29,25 zł

29,25 zł 39,00 zł (-25%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 48 godzin

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.

"Eden. Nowy początek" to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Eden. Nowy początek. A Sign of Love. Tom 2
Autor: Sheridan Mia
Tłumaczenie: Carpenter Petra
Wydawnictwo: Septem
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 312
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-08-03
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 22 x 141 x 209
Indeks: 19379135
średnia 4,6
5
49
4
16
3
5
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
43 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
19-09-2016 o godz 19:53 przez: mmd | Zweryfikowany zakup
Calder i Eden, bo nie można ich rozdzielać :)
Piękna, czysta miłość.
Piękna, czysta przyjaźń.
Fenomenalna książka Calder i Eden!!!
Brak mi słów!
To co się czuje podczas czytania, to co się przeżywa... jest nie do opisania :)
Polecam wszystkim, którzy lubią się zatracić na dobre!!! Wspaniała historia, trudna, tragiczna, piękna, dająca nadzieję i ukojenie, wyzwolenie i miłość!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-07-2016 o godz 10:31 przez: kasia_han | Zweryfikowany zakup
Eden - To dalszy ciąg przygód Caldera i Eden. Mia Sheridan jeszcze mnie nie zawiodła, w jej książkach nie ma czasu na nudę. Postacie nie są papierowe i zawsze można spodziewać się ciekawej, pełnej emocji historii. Po przeczytaniu pierwszej części nie sposób nie sięgnąć po drugą część. Zwłaszcza, że naprawdę warto 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-04-2017 o godz 12:19 przez: misiulka90 | Zweryfikowany zakup
swietna kontynuacja Caldera uwielbiam książki tej autorki
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-07-2016 o godz 08:16 przez: monik | Zweryfikowany zakup
pełna uczuć głęboka i gorąca bardzo serdecznie polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-01-2017 o godz 21:07 przez: Patrycja Kuchta
Arkadia, to kraina szczęścia i dostatku, ale dla Caldera i Eden, okazała się piekłem na ziemi. Po ogromnej tragedii, jaka miała miejsce we wspólnocie, w której spędzili całe swoje życie, próbują jakoś się pozbierać i uczą się żyć na nowo w zupełnie innym miejscu, ale tym razem, niestety osobno. Splot wydarzeń spowodował, że oboje myślą iż to drugie zginęło, co z kolei sprawia, że czują się martwi bez tej drugiej osoby. Zupełnie jakby zostawili serca w ciemnej, zalanej wodą piwnicy. Mijają lata pełne pustki i cierpienia i właśnie wtedy, kiedy oboje zaczynają godzić się z tym, że nigdy nie będą szczęśliwi, niespodziewanie dowiadują się, że przez cały ten czas byli dosłownie o krok od siebie. Druga szansa pojawia się niespodziewanie i jest na wyciągnięcie ręki, tylko czy bohaterowie mają w sobie dość sił by z niej skorzystać? Wiele się wydarzyło. Wiele upłynęło łez i równie dużo zmian zaszło w bohaterach . Chłopiec i dziewczyna, którzy pokochali się przy swoim sekretnym źródle już nie istnieją. Teraz są dorosłymi ludźmi, brutalnie odartymi z młodzieńczych marzeń i niewinności. Demony przeszłości wciąż atakują ich w snach i na jawie. Czy po takim czasie i po wszystkim, co przeszli mogą po prostu do siebie wrócić? A może patrzenie każdego dnia, na blizny tej drugiej osoby okaże się zbyt bolesne? „Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie, a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem i czasami wychodzi to na dobre, a czasami na złe? Calder i Eden, których poznaliśmy w pierwszym tomie byli jeszcze dziećmi. Choć ich sytuacja była jednym słowem tragiczna, potrafili się w niej odnaleźć, mieli siłę by walczyć i ten wyjątkowy młodzieńczy optymizm, graniczący z naiwnością, który jednak bardzo w nich pokochałam. Tym razem musiałam poznać ich jednak na nowo, bo już nie są tymi radosnymi osobami co wcześniej. Są złamani zagubieni i nie potrafią uwierzyć w szczęśliwe zakończenie. Dlatego choć pozornie w tym tomie wszystko układa się wręcz niestosownie dobrze, nadal czuć w niej przeraźliwy smutek i obawę. Ponownie dostajemy słodko-gorzką opowieść, ale w nieco innym stylu niż poprzednio. Kilka pierwszych rozdziałów czytałam z mocno bijącym sercem, niemal ze łzami w oczach i zaangażowałam się w nie do tego stopnia, że świat wokół przestał istnieć. Możliwe, że to końcówka „Caldera” wciąż miała moje serce we władaniu i byłam tak bardzo spragniona jakiegoś jasnego promyczka w tej historii, że chłonęłam dosłownie każde słowo. Dopiero później gdy trochę ochłonęłam z emocji, doszłam do wniosku, że autorka nie postarała się aż tak jak poprzednio i konsekwentnie dąży do czegoś cukierkowego, przesłodzonego i chwilami nawet nudnawego. Po przeczytaniu trzech jej książek widzę już pewien schemat i jeden znaczący mankament, który notorycznie się powtarza. W każdej powieści rozwinięcie, a więc sam środek, okazuje się przydługie, nieco nużące i pozbawione zwrotów akcji. Na szczęście jest jeszcze jedna zależność, którą zauważyłam. Po chwilowej ospałości i słodyczy przychodzi moment na potężny cios w samo serce zwany zakończeniem, w którym autorka rozpędza akcję do szaleńczego biegu i wrzuca bohaterów w prawdziwe tornado emocji. Tak więc, jeśli nawet jakimś cudem nie przypadnie wam do gustu proza Mii Sheridan, dajcie jej szansę, a zakończeniem całkowicie wyprowadzi Was z równowagi. „Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty. I jak odnaleźć w tym sens? Jak można być za coś wdzięcznym, skoro otrzymanie tego kosztowało tak wiele? A może właśnie to decydowało o prawdziwym pięknie- nadejście światła po czasie mroku? Może o to właśnie chodziło? Jeśli szuka się piękna jedynie tam, gdzie to oczywiste, tylko w najbardziej sprzyjających okolicznościach , to być może nie szuka się piękna wcale. O CZYM? „Eden” wieńczy dwutomowy cykl o uczuciu, które jest w stanie pokonać nawet najmroczniejsze demony, otworzyć oczy na świat i niemal wskrzesić do życia. To także opowieść o marzeniach, o tym jak ważne jest by uparcie dążyć do celu i nie poddawać się nawet kiedy wszystko wydaje się stracone. Choć w tym tomie dzieje się znacznie mniej i tak warto go poznać, bo jest brakującym elementem układanki, rzuca światło na wcześniej pominięte kwestie i daje odpowiedzi na niektóre dręczące pytania. Przede wszystkim warto go jednak poznać dla niesamowitych emocji i po to, by trochę ogrzać serce w pełnym nadziei cieple, które rozproszy mrok jaki pozostawił po sobie tom poprzedni. http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/01/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-10-2016 o godz 19:29 przez: Maadziuulekx3
Po skończeniu ,,Caldera'' musiałam od razu zabrać się za kontynuację opowieści. Historia dwójki bohaterów, którzy na dobre skradli moje serce, tak mnie wciągnęła, że musiałam poznać jak potoczą się dalsze ich losy. Piękna ona, piękny on i niesamowita miłość, która na dobre ich połączyła. Niestety, na świecie żyją takie istoty, które za wszelką cenę chcą ich rozdzielić. I w końcu im się to udaje. Niedowierzanie, smutek, serce roztrzaskane na milion kawałeczków, odnajdywanie swojego miejsca w nowej rzeczywistości- to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak bohaterowie poradzą sobie w zaistniałej sytuacji? Czy na nowo się odnajdą? I najważniejsze... Czy będą w końcu szczęśliwi? Te i inne pytania towarzyszyły mi do końca lektury.

Od teraz Mia Sheridan jest dla mnie jedną z najlepszych autorek powieści, z którymi mogłam się do tej pory zapoznać. Jej pióro zawładnęło moim umysłem, duszą oraz sercem. W nich odnajduję ukojenie, radość, nadzieje na lepsze jutro, prawdziwą miłość, która chwyta za serce, historie z życia wzięte, a także mam okazję poznać co to ból, rozczarowanie, strach, przemoc fizyczna oraz psychiczna. Te wszystkie emocje autorka skupia w jednym miejscu, wplata w różne wydarzenia nadając im mocy, takiej, że czytelnik wczytując się w opowieść otrzymuje nadmiar bodźców ze zdwojoną siłą przebicia. Podsyca ciekawość, dodaje ogromną ilość niewiedzy, bólu, a także miłości. To wszystko sprawia, że od historii nie sposób się oderwać, a przywiązanie do bohaterów daje wiele radości, ale także niepewności czy wszystko dobrze się zakończy.

Mieszkańcy Akadii w końcu doczekali się spełnienia przepowiedni- powodzi, która zabierze wszystkich do nowego świata, do Elizjum. Do miejsca, gdzie będą żyć wiecznie i w szczęściu. Eden wraz z Calderem od samego początku wiedzieli, że przemówienia Hectora są kłamstwem i nie wróżą one nic dobrego. Po tragicznych wydarzeniach, zmaganiach z przeciwnościami losu oboje uchodzą z życiem. Niestety, zakochani zostają rozdzieleni, a myśl, że ta druga połówka zginęła w powodzi roztrzaskuje ich serca na milion kawałków.

Eden trafia pod skrzydła bogatego jubilera, który daje jej dach nad głową, oraz namiastkę bezpieczeństwa za naukę jego wnuczki gry na fortepianie. A Calder może liczyć na pomoc swojego najlepszego przyjaciela Xandera. Cała trójka przeżywa ból na swój sposób, jedni zapijają swój smutek, a drudzy choć na chwilę starają się zapomnieć o minionych wydarzeniach zatracając się w muzyce. Niestety koszmary senne nawiedzają co noc, okropne wspomnienia dają wciąż o sobie znać nie pozwalając normalnie funkcjonować. Nieznana rzeczywistość przytłacza... Ale któregoś dnia drogi bohaterów krzyżują się. Ich serca na nowo się odnajdują, ale czy nie jest za późno na odbudowanie tego, co było? Każdy z nich przeszedł wewnętrzną metamorfozę po przeżyciach, więc, czy ich miłość jest nadal tak silna jak przedtem?

Kolejny raz straciłam kontakt z rzeczywistością, odcięłam się od dźwięków, rozmów, zamknęłam się na otaczający świat, by całą sobą wczuć się w opowiadają historię. Stanąć ramię w ramię z bohaterami powieści i razem z nimi odkrywać świat. Oni są dla mnie jak bliscy przyjaciele, z którymi muszę odnaleźć upragnione szczęście. Czasami za mocno przeżywam to, co się dzieje w powieści. Zagryzam mocno zęby, mózg pracuje na najwyższych obrotach, pot leje się z czoła, emocje uderzają w podświadomość ze zdwojoną siłą, adrenalina trzyma w napięciu, jednak uwielbiam ten stan i za nic w świecie bym tego nie zmieniła.

W ,,Eden. Nowy początek" odnajdziemy wiele cudownych emocji, które chwytają za serce. Wirują wokół czytelnika, owijają się jak wąż, wysysają energię, by przepełnić je ogromem wrażeń. Mamy okazję poznać ból towarzyszący bohaterom, cierpienie i niedowierzanie po ,,stracie miłości życia''. Autorka kolejny raz pozwala czytelnikowi zajrzeć w ich podświadomość, myśli. Towarzyszyć im na każdym kroku, spoglądać na ich życie z dystansu, być takim cichym obserwatorem ich zmagań z rzeczywistością.

Opowieść połknęłam jednym tchem, tak bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy moich ulubionych bohaterów, którzy skradli moje serce, że nim się obejrzałam z wielkim bólem i łzami w oczach musiałam się z nimi pożegnać. ,,Calder" jak i ,,Eden" są historią bardzo niezwykłą. Obie części wciąż trzymają mnie w swoich szponach, nie potrafię uwolnić się spod ich uroku. Są to dla mnie najlepsze powieści jakie czytałam w tym roku i na pewno nie jeden raz do ich historii powrócę, by jeszcze raz poczuć ich moc, ciepło, ból, a także niezwykłą miłość, która doprowadzała mnie do szczerego zachwytu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-07-2016 o godz 14:30 przez: Agnieszka Kaniuk
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA PREMIERA JUŻ W SIERPNIU
RECENZJA POWSTAŁA PRZY WSPÓŁPRACY Z WYDAWNICTWEM SEPTEM ORAZ GRUPĄ WYDAWNICZĄ HELION za co bardzo dziękuję.

Moi kochani,

czy kiedykolwiek zastanawialiście się co czuje człowiek w sytuacji kiedy staje się się uczestnikami katastrofy, w której zginęło wielu ludzi a on jest jedynym którzy ocalał? Kiedy ja się nad tym zastanawiałam w pierwszej chwili pomyślałam, że z pewnością czuje ogromną radość bo przecież dostał „drugą szansę”. Po dłuższej chwili namysłu pomyślałam, że pomimo wdzięczności za ten niezwykły cud na pewno bardzo trudno jest żyć ze świadomością śmierci tak wielu osób. Nigdy się o nich nie zapomina ale jednak z czasem godzi się z faktem, że życie musi toczyć się dalej. Pójdźmy jednak o jeden bolesny krok dalej i zastanówmy się jak wygląda życie owego człowieka jeśli wszyscy ci, którzy zginęli byli ludźmi z którymi spędził dużą część swojego życia znał ich, a jakby tego było mało przez cały czas musi żyć wiedząc, że wśród zmarłych była również osoba, którą kochał całym sobą, którą oddychał? To zupełnie zmienia postać rzeczy, prawda? Bo jak żyć czując,że wraz z ukochaną istotą umarła część ciebie samego.

Dziś chcę opowiedzieć wam o książce której bohaterowie tak właśnie się czują. A mianowicie o utworze Mii Sheridan „Eden. Nowy początek” będącym drugim tomem cyklu A sing Of love. Zakończenie pierwszej części „Calder. Narodziny odwagi” (której moją recenzję również możecie znaleźć u mnie na profilu) skończyła się tak dramatycznie, że już nie mogłam się doczekać na to, co czeka mnie w kontynuacji tej przejmującej historii. Kiedy tylko dzięki współpracy z wydawnictwem Septem i Grupą Wydawniczą Helion zaproponowano mi egzemplarz przedpremierowy „Eden. Nowy początek” zgodziłam się bez wahania i jak tylko dotarł do mnie niezwłocznie przystąpiłam do lektury choć muszę przyznać ze skrywanym gdzieś pod skórą lękiem. A to dla tego, że jak pisałam w recenzji pierwszej części już wtedy autorka złamała moje serce. Obawiałam się więc co zrobi ze mną tym razem.

Jako, że sam opis zamieszczony na rewersie książki o tym mówi nie zdradzę zbyt wiele jeśli powiem, że po tragedii w Arkadii w której giną wszyscy członkowie sekty w tej części Miia Sheridan opisuje wydarzenia mające miejsce trzy lata później. Jedynymi którzy ocaleli są Eden i jej ukochany Calder oraz ich przyjaciel. Życie Eden i Caldera w ciągu tych trzech lat zmienia się zupełnie. Oboje osiągnęli stabilizację życiową i wydawałoby się, że najgorsze już za nimi. Jednak pozory mogą mylić gdyż w istocie ich życie to wegetacja przepełniona rozpaczą i bólem ponieważ wzajemnie nie wiedzą, że to drugie żyje. Cierpią umierając za życia. I tylko przypadek, a może przeznaczenie sprawia, że pewnego dnia ich drogi ponownie się łączą. I tak mógłby zacząć się ich nowy wspólny początek ale jak się przekonacie podczas lektury nie będzie to takie proste. Jeśli chcecie wiedzieć czy młodym uda się pokonać przeciwności losu, a także to wszystko co kryje ich traumatyczna przeszłość czy też historia skończy się równie boleśnie jak jej pierwsza część musicie koniecznie przeczytać tę książkę.

Uważam, że należy zwrócić uwagę na dwa bardzo mocne atuty tego tytułu. A mianowicie wspaniale rozbudowany i dopracowany wątek miłosny, co zapewne tych z was którzy czytaliście już inne książki tej autorki wcale nie zdziwi gdyż Mia Sheridan słynie właśnie ze skrupulatnego „dopieszczania” wszelkich wątków miłosnych w swoich utworach. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest to jej znak rozpoznawczy. Ale jak już wspomniałam to nie jedyny atut tej pozycji. Kolejnym jest trafnie i drobiazgowo został tu ukazany problem tego, co dzieje się w psychice człowieka po tak bolesnych przeżyciach. Wewnętrzne monologi bohaterów są odzwierciedleniem tego jak trudno jest powrócić do społeczeństwa po wielu latach izolacji będąc dodatkowo tak bardzo obciążonym psychicznie.

Gdybym miała w kilku słowach opisać o czym jest ta książka powiedziałabym, że o miłości, przyjaźni walce z demonami przeszłości, bólu rozdzierającym serce. Ale także o nadziei, próbie odnalezienia swojego miejsca na ziemi.

Zdecydowanie musicie sięgnąć po „Eden. Nowy początek". Jeśli podobnie tak jak ja po pierwszej części mieliście zranione serca tu znajdziecie ukojenie dla waszych ran. Książka zapadnie głęboko w waszej pamięci i pozostanie tam na bardzo długo niejednokrotnie skłaniając was do ponownego sięgnięcia po nią.

Moja ocena to:9 /10
Pozdrawiam,
Agnieszka Kaniuk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-09-2016 o godz 14:07 przez: Wybebeszamy_książki
Miałam bardzo mieszane uczucia przed lekturą. Naczytałam się pozytywnych i negatywnych opinii i zdejmował mnie strach na myśl o rozpoczęciu "Eden...". Kręciłam się dookoła do wczoraj, gdy w końcu zaczęłam czytać. Skończyłam w kilka godzin, ale z jakimi odczuciami?

Nowy początek

Zdecydowanie tym właśnie jest ta książka. Nowym początkiem dla bohaterów. Stopniową asymilacją do nieprzyjaznego, a co ważniejsze, nieznanego środowiska. Eden i Calder przeżyli masowe morderstwo, którego dopuścił się Hector. Jak na złość swoim przeciwnikom i zgodnie ze standardami, które wyznaczają romanse. Zaczęli nowe życie - potykając się, chwiejąc nad przepaścią, poszukując zapomnienia, ponieważ przeżyli... ale oddzielnie. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że żyją.

Sądzę, że tutaj zawiodłam się najbardziej. Wyobrażałam sobie, że "Eden. Nowy początek" faktycznie będzie nowym początkiem. Czasem, który pozwoli bohaterom zmierzyć się ze słabościami i wypracować własną, niczym nieskalaną rzeczywistość. Tymczasem... autorka odebrała mi to wszystko. Więcej, nawet nie dała mi szansy, bym odszukała Eden i Caldera. Odmówiła mi ich ponownego poznania. Ludzie, którzy powinni mi być bliscy, i tacy stali się po pierwszej części, nagle przeistoczyli się w całkowicie nieznane mi jednostki.

Otrzymali nowe rysy, siłę, a co najważniejsze - stali się dorośli. Okres trzech lat został zamknięty gdzieś głęboko w głowie autorki i pozostał tylko do jej osobistego wglądu.

Czy to ja, czy...

Rzadko kiedy zgadzam się z szerzonymi opiniami, dlatego wszystkie słowa czytane w recenzjach, cedzę przez własne sito. Jednak trudno mi było zignorować fakt, że ziściły się moje największe obawy.
Naprawdę - jestem w stanie pogodzić się z faktem, że nie znam już bohaterów. to musiało kiedyś nastąpić. Nie mogę zamknąć motyli w słoiku. One muszę latać. W żadnym wypadku nie miałam zamiaru być jedną z tych czytelniczek, które kurczowo trzymają się kreacji bohaterów. Mogą się rozwijać, choć kiedy robią to oddzielnie, jakby w niezapisanym tomie, czuję się paskudnie.

Sytuację, a raczej moje nadwątlone siły, ratuje wtedy fabuła. "Calder. Narodziny odwagi" nie miała niezwykle dynamicznej akcji, ale wszystkie możliwe braki uzupełniała fascynującymi opisami. Pełnokrwiste emocje, młoda miłość, sekta, powój - to wszystko tworzyło spójną i piękną całość.
"Eden. Nowy początek" została tych wszystkich zalet pozbawiona...
Autorka nie potrafi odnaleźć się w świecie. Opisów jest jak na lekarstwo, a fabuła może nie jest ślamazarna, ale brakuje jej jakiegoś dopieszczenia. Uwagi, jaką poświęca matka swojemu dziecku. Wszystko mogło rozkwitnąć pełnią barw - tyle możliwości mnożyło się ze strony na stronę. Każda bogatsza od poprzedniej. Nowe miejsce, mieszkania, ulice miasta - zabrakło tu plastyczności i skupienia.

Inny kierunek

Sheridan skupiła się raczej na istocie bohaterów. Z namaszczeniem kreśliła ich charaktery, na nowo budowała relacje, tworzyła kulminacyjną scenę. Pozwoliła, by zranione dusze odnalazły spokój. Razem z nimi przemierzała meandry tajemnic, w poszukiwaniu prawdy.

Wielka szkoda, że na tę wycieczkę nie zabrała czytelnika. To co musiało w jej głowie brzmieć refleksyjnie, uroczo, seksownie, namiętnie, z uczuciem - dla mnie miało wydźwięk co najmniej kiczowaty. Boli, gdy to piszę - uwierzcie mi.
Emocje, jakie próbowała zapisać autorka, być może i były piękne i dopasowane do sytuacji, ale przekazano je w sposób nieumiejętny. Niemal czułam papier szeleszczący za każdym razem, gdy czytałam o uczuciach bohaterów. Książka nie porwała mnie do krainy, w której rozkwitają powoje. Nie, osadziła mnie w tu i teraz. Z przytupem.

Jedynym ciekawym elementem były dla mnie poszukiwania. Niemal desperacka potrzeba Sheridan, by rozwiązać wszystkie splątane węzły. Szarpała się z linami, aż wyszarpała rozwiązania wszelkich porzuconych spraw.

"Eden. Nowy początek" to książka, której, jak możecie przeczytać, wiele mam do zarzucenia. Wydaje mi się, że autorka pisała ją w pośpiechu, jakby na kolanie, co rusz rozglądając się dookoła i szukający nieudanych inspiracji. Wielkie rozczarowanie? Niekoniecznie, ponieważ jestem zadowolona, że definitywnie domknęłam drzwi tej historii miłosnej, choć szczerze żałuję, że zrobiłam to w ten a nie inny sposób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-07-2016 o godz 01:10 przez: martad87
W czerwcu miałam okazję przeczytać powieść Mii Sheridan "Calder. Narodziny odwagi". Książka skończyła się w takim momencie, że moja ciekawość co do tego, jak dalej potoczą się losy Caldera i Eden, była przeogromna. Nie mogłam doczekać się, by poznać zakończenie tej opowieści. Niedawno w moje ręce trafiła kontynuacja tej historii – "Eden. Nowy początek". Czy spełniła moje oczekiwania?

Mijają trzy lata od tragicznych wydarzeń w Akadii. Zarówno Eden, jak i Calder, przekonani są, że to drugie nie żyje. Obydwoje starają się żyć bez miłości swojego życia, jednak to życie nie należy do łatwych. Obydwoje czują się tak, jakby tamtego feralnego dnia ktoś wyrwał im kawałek serca.
Eden stanęła na nogi dzięki dobroci Felixa, zupełnie obcego jej człowieka, który potraktował ją jak własną córkę. Mieszkała u niego i pracowała, udzielając lekcji gry na fortepianie. Dzięki niemu poznała swoją przeszłość i odnalazła także rodzinę.
Calder nie przeżyłby, gdyby nie Xander. Zawsze mógł liczyć na pomoc przyjaciela, który wspierał go w najtrudniejszych chwilach. Ukojenie odnalazł w malarstwie, a inspiracją dla niego zawsze była ukochana.
Wkrótce ścieżki tych dwojga ponownie się przecinają. Czy uda im się na nowo odnaleźć utraconą miłość?

Czy wspominałam już, że przeczytam w ciemno wszystko pióra Mii Sheridan, co tylko pojawi się na polskim rynku? Owszem, wspominałam, a ta powieść po raz kolejny utwierdza mnie w tym przekonaniu. Za sprawą swoich powieści Sheridan każdorazowo potrafi zabrać mnie w emocjonalną podróż. Rozrywa moje serce na kawałki przez ból, który rozdziera bohaterów, zalewa mnie falami uczuć i namiętności, jakie wybuchają między bohaterami, rozpala iskierkę nadziei na to, że miłość i przyjaźń potrafią przetrwać wszystko.

Eden i Calder dojrzewają. Ich życie naznaczone jest bólem i stratą, a jednak obydwoje wytrwale starają się stawiać czoła codzienności. Ponowne spotkanie sprawia, że świat na nowo nabiera kolorów, a każde z nich, po latach duszenia się w żalu, wreszcie może z ulgą odetchnąć. Mia Sheridan świetnie oddała uczucia i rozterki, jakie towarzyszą tej dwójce zarówno podczas lat rozłąki, jak i już po niej. Zdawać by się mogło, że skoro bohaterowie odnajdą się, zrobi się słodko, cukierkowo i nic, tylko wyczekiwać oblanego lukrem finału. Otóż nie. Mia Sheridan nigdy nie idzie na łatwiznę i nie stawia na proste rozwiązania. Jej bohaterowie będą musieli jeszcze zmierzyć się z pewnymi problemami.

Akcję pierwszej części tej dylogii autorka osadziła wewnątrz sekty. Nieczęsto zdarza się, by romanse rozgrywały się w takich okolicznościach. Bohaterowie, choć sekta przestała istnieć, dalej odczuwają jej wpływ. Obydwoje dojrzewają, jednak zanim na dobre rozpoczną nowe życie, muszą rozliczyć się z trudną przeszłością, uporządkować wszystkie sprawy i zamknąć ten rozdział za sobą. To właśnie na tym przede wszystkim skupia się książka, wyłączając wątek romantyczny. W poprzedniej części Sheridan pokazała życie w sekcie. W tej ujawnia konsekwencje takiego życia i powrót po nim do normalności. Dobrze, że pojawiają się powieści, które poruszają takie tematy. Pewnie wiele osób na co dzień nie zastanawia się nad podobnymi sprawami, a taka książka potrafi jednak skłonić do pewnych refleksji.

To stało się już pewnego rodzaju znakiem rozpoznawczym Mii Sheridan, iż autorka w narracji swoich powieści oddaje głos obojgu ze swoich bohaterów. Ich losy śledzimy zarówno z punktu widzenia Caldera, jak i Eden. To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj narracji, gdyż daje szersze spojrzenie na całą opowieść i ujawnia najskrytsze myśli każdego z nich. Styl autorki, jak zawsze, jest całkiem lekki. Jej książek się nie czyta. Je się po prostu pochłania i nie inaczej było w tym przypadku.

"Eden. Nowy początek" to naprawdę dobre zakończenie historii Caldera i Eden. To powieść o życiu po stracie, o sile miłości i przyjaźni, o nadziei, której nigdy nie należy tracić. Jestem zadowolona z tego, jak autorka poprowadziła tę opowieść do końca. Moje oczekiwania zostały spełnione w zupełności.

Tekst pochodzi z mojego bloga: http://zaczytana-dolina.blogspot.com/2016/07/eden-nowy-poczatek-mia-sheridan.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-07-2016 o godz 12:10 przez: Attra
Eden. Nowy początek, to bezpośrednia kontynuacja losów Caldera i Eden.
Akcja rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończyła się pierwsza część.
Zarówno Calder jak i Eden są przekonani, że to drugie zginęło podczas powodzi w Akadii.
I mimo, że – jak się okazuje – mieszkają w tym samym mieście, musi minąć aż trzy lata, aby znów mogli się spotkać i dowiedzieć, że to drugie żyje.

Mia Sheridan ma talent do tworzenia ciekawych bohaterów, pełnych uczuć i emocji. I nie inaczej jest w tej książce.
Mimo iż od ponad trzech lat Calder i Eden żyją w normalnym świecie, ich życie wcale nie jest proste i łatwe.
Oboje walczą z demonami przeszłości, boją się przyznać, że przeżyli zbiorowe samobójstwo w Akadii, unikają policji.

Autorka bardzo sugestywnie ukazała uczucie wyobcowania i samotności, które wciąż odczuwają Calder, Eden i Xander.
Przeszłość nie pozwala im o sobie zapomnieć, Caldera męczy poczucie winy i rozpacz, że nie potrafił uratować Eden.
Próbuje jakoś ułożyć sobie życie, ale dopiero malarstwo pozwala mu na krótkie chwile wytchnienia.
To właśnie dzięki swojej sztuce, uda mu się spotkać z Eden.

Akcja powieści koncentruje się głównie na Eden i Calderze. Narracja prowadzona jest z perspektywy ich obojga.
Autorka pokazuje jak oboje walczą z koszmarami z przeszłości, jak próbują ułożyć sobie życie we dwoje, jak starają się odnaleźć swoje miejsce w świecie.
Dodatkowo, oboje pragną poznać swoje korzenie, przeszłość i pochodzenie.
O ile Eden dość łatwo uzyskuje informacje o swojej rodzinie, o tyle aby poznać pochodzenie Caldera, będą musieli oboje wybrać się w podróż, aby odkryć skrzętnie skrywane przez Hectora tajemnice.

Mia Sheridan prócz obrazu życia w sekcie, pokazała również, w jaki sposób wpłynęła ona na dalsze życie bohaterów.
Mimo zła, które wyrządził Hector, mimo manipulacji ludźmi, to dla Caldera, Eden i Xandera, Acadia była jedynym domem jaki mieli i jaki znali i do jakiego przynależeli.
Fizyczne wyrwanie się ze szponów sekty okazało się tylko połową sukcesu. Dużo więcej trudu i siły, będzie od nich wymagać psychiczne uwolnienie się od Acadii i jej wpływu.
I właśnie tą walkę bardzo dobrze ukazała autorka.
Ta strona powieści najbardziej mi się spodobała, była przejmująca, wywoływała wiele emocji.

Trzeba pamiętać, że mimo trudnego tematu, książka jest niewątpliwie opowieścią o miłości
Wśród wszystkiego co działo się z życiem bohaterów, to właśnie wzajemna miłość stanowiła ich największą siłę, dawała nadzieję i mobilizowała do walki o lepszą przyszłość.
Sporo w „Eden. Nowy początek” jest scen erotycznych, ale opisanych z wyczuciem i okraszonych ogromną miłością głównych bohaterów. Nie ma scen seksu tylko po to aby były. Miłość fizyczna jest kontynuacją uczucia jakie połączyło Caldera i Eden.

Autorka posługuje się pięknym językiem, powieść potrafi oczarować mimo dość niespiesznie prowadzonej akcji.
Mia Sheridan nie boi się pokazać dobra w swoich bohaterach, nie odbiera im niewinności, jaką posiadali, gdy żyli w Acadii. Mimo, że chwilami Calder i Eden mogą wydawać się nieco naiwni, to wcale nie działa to na niekorzyść ich postaci. Wręcz przeciwnie.
Autorka dzięki takiemu zabiegowi pokazuje czytelnikowi, jak ogromny wpływ na człowieka potrafi mieć sekta. Jak bardzo jeden człowiek może wpłynąć na umysł drugiego człowieka i jak przemożny wpływ wywrzeć na działania i życie innych ludzi – w przypadku Hectora, doprowadzić prawie 200 osób do zbiorowego samobójstwa.

Zanim sięgnęłam po Eden. Nowy początek, miałam pewne obawy, czy po emocjonujących wydarzeniach w pierwszej części, ta nie wyda mi się nijaka.
Absolutnie tak nie jest.
Prócz opowieści o uczuciu, autorka zaserwowała czytelnikowi również wątek poszukiwania korzeni Caldera oraz rozwikłania tajemnicy przeszłości Hectora.
Autorka w swoich książkach nie boi się poruszać trudnych tematów, ale opisuje je w sposób subtelny i z wyczuciem.
Mi odpowiada taki sposób opowiadania historii, więc na pewno sięgnę po kolejne książki tej pisarki.
Mam cichą nadzieję, że autorka napisze książkę o Xanderze, bo wg mnie zasługuje on na swoją indywidualną historię.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
11-07-2016 o godz 12:45 przez: Joanna C.
Eden i Calder, dwójka młodych ludzi, zakochała się w sobie bez pamięci - wbrew zakazom, wbrew regułom. Zaryzykowali wszystkim, sprzeciwili się samym bogom, tylko po to, by udowodnić, że słodkie chwile, których zaznali we dwoje, są zwiastunem przeznaczonej im przyszłości. Takiej, w której byliby razem, nie ważne co. Czy jednak miłość, której korzenie sięgają sekty, ma szansę na trwanie, zwłaszcza po tragicznych wydarzeniach z kulminacji książki "Calder. Narodziny odwagi"?

Pierwszy tom duologii - ku memu zdumieniu - był prawdziwą niespodzianką. Przyniósł ze sobą w większości - pozytywne wrażenia, uroczą, a równocześnie tragiczną historię miłosną, której jednak przebieg śledziłam z zainteresowaniem i fascynacją. Przyniósł ciekawe tło w postaci sekty i walki z regułami oraz dowiadywaniu się co jest prawdziwe, a co wymyślone. Przyniósł badanie jak prezentuje się normalność innych ludzi. W kontynuacji historii Eden i Caldera, sięgniemy do samych początków, znajdując pytania na odpowiedzi: "dlaczego?", "czemu właśnie oni?", "kim są?".

Muszę przyznać z rozczarowaniem, że "Eden. Nowy początek" niestety nie wydawał mi się już tak dobry jak pierwszy tom. To co tam wydawało mi się słodkie, urocze, a nawet kochane, tutaj było naiwne, płytkie, przewidywalne i przesłodzone. Czytając książkę miałam wrażenie, jakby autorka wylała na papier tony lukru. Coś się bowiem zmieniło. Bohaterowie, którym w pierwszej części kibicowałam, teraz jedynie mnie irytowali. Mia Sheridan doszła do wniosku, że genialnym pomysłem byłoby wyidealizowanie każdego możliwego elementu, a na dodatek zastosowanie motywu czegoś co nazywam "szczęśliwym zbiegiem okoliczności" - do wszystkiego co przytrafiało się bohaterom. Denerwowało mnie, że informacje przychodziły im praktycznie znikąd, że nie musieli się nawet wysilać, by znaleźć odpowiedzi na pytania, bo los tajemniczo podsuwał im odpowiedzi, jak na tacy.

Na dodatek autorka umniejszyła rolę Xandera - mojego ulubieńca, co zasadniczo skończyło się na tym, że z niesmakiem obserwowałam toczącą się historię dwójki głównych bohaterów. Naprawdę starałam się polubić tę powieść, tak jak polubiłam część pierwszą, ale nie byłam w stanie.

Wydarzenia były tak przewidywalne, nierzeczywiste, nierealne i naciągane, że aż mi się wierzyć nie chciało, że żaden redaktor nie zwrócił na to uwagi autorce, gdy wydawała powieść w Stanach. Po raz kolejny uraczyła nas tyradą o przeznaczeniu i wielkiej, prawdziwej miłości i o ile jeszcze w "Calderze" faktycznie wydawało mi się to wszystko mieć sens, w "Eden" niestety nie trzymało się kupy.

I nie piszę, że ta powieść jest zła. Bo nie jest. Po prostu miałam nadzieję, że Mia Sheridan wykaże się czymś więcej, że pozytywnie mnie zaskoczy po raz kolejny. Niestety, skończyło się tak jak zwykle, co prowadzi mnie do wniosku, że prawdopodobnie jej powieści nigdy nie trafią do mojego serca. Ale hej! Jest szansa, że trafią do waszego!

Bo Mia pisze naprawdę... ciekawie. Ma dość przyjemny i lekki styl, jej książki - także "Eden" czyta się błyskawicznie. A fakt, że ja tak wiele mam do zarzucenia pisarce i jej powieściom... powiedzmy, że to sprawa indywidualnego odbioru.

Także jeśli lubicie romantyczne powieści, w którym jej mowa o przeznaczeniu, wielkiej, prawdziwej miłości, która przetrwa wszystkie burze i nawałnice i wywalczy sobie drogę do szczęścia - powinniście dać szansę pani Sheridan. W swoich dziełach łączy miłosne historie z wątkami kryminalnymi, co zdecydowanie ubarwia lekturę. Przede wszystkim jednak, w trakcie lektury czegokolwiek opatrzonego nazwiskiem Mii, nie da się przynajmniej raz nie uśmiechnąć. Autorka bowiem rozgościła się na rynku literackim i rozkochała się w pisaniu o emocjach i uczuciach, a jej oddanie tym motywom, wydaje owoce.

Opowieść o Calderze i Eden jest tragiczna, dramatyczna, a jednocześnie czuła i krucha. Jeśli jesteście gotowi by przekonać się jak w świecie pełnym zła, odnajduje się dobro i miłość - "Eden. Nowy początek" jest dla was.

http://sherry-stories.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-08-2016 o godz 22:45 przez: Angela
„Eden. Nowy początek” to powieść zamykająca dylogię autorstwa Mii Sheridan, opowiadającą o wielkiej miłości Eden i Caldera, która narodziła się w bardzo niesprzyjających warunkach, bo w sekcie. Wydarzenia rozgrywające się w tym tomie mają miejsce kilka lat po ogromnej tragedii, która wydarzyła się w Akadii. Zarówno Eden, jak i Calder, próbują jakoś poukładać sobie życie po ucieczce. Każde z nich dopiero uczy się funkcjonowania w „Wielkiej Społeczności”, poznaje rzeczy i zwyczaje, o jakich wcześniej nawet nie słyszało. I mimo, że z każdym dniem radzą sobie coraz lepiej, poznają nowych ludzi, nawiązują z nimi relacje i rozpoczynają kariery zawodowe, to pod względem emocjonalnym są zupełnie rozbici. Każde z nich myśli, że to drugie nie żyje, przez co ich życie przypomina wegetację - brak w nim radości, uczuć innych niż tęsknota, żal i rozpacz. Los jednak okazuje się dla nich łaskawy i pewnego dnia powtórnie się spotykają. Co z tego wyniknie? Czy będą znów razem?

„To prawda, co powiedziałam kiedyś o gwiazdach - że niektóre rzeczy lepiej widać w świetle... a niektóre łatwiej dostrzega się w ciemności. Bo gdzieś w mrokach tamtej nocy Calder przytulił mnie i zgodziliśmy się, milcząco i w słowach, że świat jest ohydny i zły,, a miłość - niedorzecznie ryzykowna i absurdalnie niebezpieczna... ale że będziemy kochać i tak. Że nie zamkniemy przed są naszych odważnych, wrażliwych serc. Było to naiwne, nierozsądne i słuszne. I było to najdzielniejsze, co kiedykolwiek uczyniliśmy.”

Drugi tom tej wyjątkowej historii miłosnej podobał mi się niemal tak bardzo, jak pierwszy. Tym razem akcja rozgrywa się w zwyczajnym miasteczku, wśród realiów, które każdy z nas zna ze swojej codzienności. Bohaterowie muszą nauczyć się żyć na nowo, co nie jest łatwe, kiedy od dziecka widzieli na oczy tylko nieco ponad setkę ludzi, prysznic był rarytasem, jedzenie pochodziło tylko i wyłącznie z upraw rolnych, a ich pojęcie o jakiejkolwiek elektronice jest zerowe. Życie w sekcie zabrało im nie tylko cenne lata młodości, ale także ich prawdziwe tożsamości, które teraz starają się odkryć. Fabuła skupia się głównie na ich próbach ułożenia sobie życia, odkrycia kim tak naprawdę są, a także na odnalezieniu odpowiedzi na dręczące ich pytania i wątpliwości dotyczące Akadii. Akcja, w przeciwieństwie do końcowych rozdziałów pierwszego tomu, płynie niespiesznie, ale mimo to powieść wcale nie jest nudna. Brak sensacyjnych, dynamicznych wydarzeń, zastępuje niesamowity natłok emocji, bardzo dobrze skrojone portrety psychologiczne postaci i przepiękne refleksje bohaterów, mówiące o ich uczuciach i tęsknotach.

„- Nasze serca oplata sieć rzeczy, które cenimy, których potrzebujemy, które sprawiają, że jesteśmy sobą. Ale może... może dopiero wtedy, gdy coś złamie nam serce, te rzeczy mogą trafić do wnętrza samej naszej istoty. Może dopiero wtedy rzeczy te stają się prawdziwą częścią nas. Dopiero wtedy potrafimy prawdziwie zrozumieć i ujrzeć cierpienie innych, bo sami go doświadczyliśmy. Bo za sprawą bólu staliśmy się lepsi, wrażliwsi. Może właśnie taki jest sens istnienia bólu.”

„Eden. Nowy początek” różni się od swojej poprzedniczki umiejscowieniem fabuły, zwolnieniem tempa akcji, a także mniej w niej tego elementu grozy, mroku, zaciekawienia, które towarzyszyły mi przy czytaniu pierwszego tomu. Mimo wszystko, Mia Sheridan potrafi zaskoczyć czytelnika, jeśli chodzi o rozwiązanie niektórych wątków, a sposób, w jaki kreuje i opisuje ona uczucie łączące głównych bohaterów, jest naprawdę mistrzowski. Emocji jest niesamowicie dużo - zarówno na kartach powieści, jak i w sercu czytelnika, który zdążył już przywiązać się do bohaterów i kibicuje im z całych sił. Polecam serdecznie sięgnięcie po tę dylogię, bo całość jest naprawdę niesamowita. Jeśli nie znacie jeszcze Mii Sheridan to wiedzcie, że wiele tracicie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-07-2016 o godz 23:04 przez: addictedtobooks
Po ostatnich tragicznych wydarzeniach w Akadii, życie Eden oraz Caldera diametralnie się zmieniło. W jednej chwili stracili wszystko, co było im bliskie i musieli rozpocząć wszystko od nowa. Jednak czy po tym, co ich spotkało normalne życie jest w ogóle możliwe? Jak odnaleźć się w świecie, który jest im całkowicie obcy oraz który tak bardzo różni się od tego, co dotąd znali? Drogi Caldera oraz Eden rozeszły się zaraz po tragicznej powodzi, która przyniosła śmierć wszystkim mieszkańcom ich osady. Czy uda im się na nowo odnaleźć? Czy znajdą w sobie siłę, żeby pogodzić się z trudną przeszłością? A jeśli tak, to czy w ich życiu znajdzie się jeszcze miejsce na nadzieję oraz miłość? Jak potoczą się ich losy?

„Wystarczyło chwilę się zastanowić, by odkryć, jak wiele dobra odnaleźliśmy nawet pośród najgłębszej rozpaczy, nawet w najczarniejszym mroku.”

Eden stara się uleczyć złamane serce i za wszelką cenę nie stracić kontroli nad swoim życiem. Dziewczyna znajduje schronienie u niezwykle bogatego jubilera, który otacza ją opieką oraz pomaga pozbierać się po traumatycznych wydarzeniach. Eden udziela u niego lekcji gdy na fortepianie i stara się nie tracić nadziei na to, że uda jej się kiedyś odnaleźć spokój oraz szczęście. Tymczasem dla Caldera każdy dzień bez Eden jest prawdziwą udręką, którą pragnie jak najszybciej zakończyć. Chłopak wraz z najlepszym przyjacielem Xandrem stara się odnaleźć w nowym świecie oraz zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. Jednak czy to w ogóle możliwe? Czy ich życie już na zawsze będzie naznaczone tamtą tragedią?

„Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty.”

Czy to za sprawą przeznaczenia, czy też zwykłego przypadku, po kilku latach rozłąki drogi Caldera oraz Eden ponownie się przecinają w chwil, gdy najmniej się tego oboje spodziewali. Czy łączące ich kiedyś uczucie przetrwało próbę czasu? Czy pomimo wszystkich przeciwności losu uda im się ułożyć sobie życie oraz zapomnieć o dawnych krzywdach? W nadchodzących dniach zarówno Calder, jak i Eden zdobywają pewne informacje, które wywracają ich życie do góry nogami oraz zmuszają do ponownego zmierzenia się z trudną przeszłością. Jak skończy się ich historia? Czy pomimo wszystkiego uda im się zaznać odrobiny szczęścia oraz ułożyć sobie wspólne życie?

„Nadszedł czas, by zostawić przeszłość za sobą. Bez lęku, bez winy, ale z moim Blaskiem Poranka.”

Pierwszy tom serii Sign of Love był jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i byłam ogromnie ciekawa, jak wypadnie na jego tle następna część. Zakończenie „Calder. Narodziny odwagi” zostawiło ogromny niedosyt i już nie mogłam się doczekać, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Akcja raczej powoli nabiera tempa, a wszystkie wydarzenia są mniej dynamiczne niż w poprzednim tomie, co nie zmienia jednak faktu, że i tak z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy Eden oraz Caldera. Czytelnik w końcu może otrzymać odpowiedzi na dręczące go pytania oraz dowiedzieć się więcej na temat sekty i jej niezwykle charyzmatycznego przywódcy Hectora.

Pierwszy tom zrobił na mnie trochę większe wrażenie, jednak i tak czytanie tej książki było dla mnie ogromną przyjemnością. Mia Sheridan trafiła już do grona moich ulubionych pisarek i jestem pewna, że nie jest to ostatnia jej książka, którą trzymałam w rękach. Podczas czytania tej pozycji niejednokrotnie czułam ogromne wzruszenie i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że historia Eden oraz Caldera będzie aż tak poruszająca. Pomimo tak wielkiej tragedii, jaką przeżyli bohaterowie, w tej książce nie zabraknie ogromnych pokładów nadziei, wiary oraz miłości. Już dawno nie czytałam tak pięknej historii. Całą serię gorąco polecam! Sama zabieram się tym czasem za czytanie kolejnych książek autorki :)).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-07-2016 o godz 23:28 przez: addictedtobooks
Siedemnastoletnia Lilka nadal nie potrafi pogodzić się ze stratą jakiej doznała. Pięć lat temu dziewczyna uległa wypadkowi samochodowemu, podczas którego bezpowrotnie straciła wzrok. Od tamtego czasu Lilka próbuje na nowo odnaleźć się w świecie i uporać się z wieloma problemami związanymi z jej niepełnosprawnością. Jednak jej życie nie jest usłane różami, a każdy dzień jest dla dziewczyny ogromnym wyzwaniem pełnym niebezpieczeństw oraz niewiadomych. Czy Lilce uda się w końcu pogodzić z utratą wzroku? Jak wiele dziewczyna jest w stanie poświęcić, żeby zaznać w końcu upragnionego spokoju oraz szczęścia? Oraz czy życie poza murami jej posiadłości przestanie ją w końcu przerażać?

„Nie mamy wpływu na to, jakie karty rozdaje nam los, ale możemy nauczyć się nimi grać.”

Lilka przygotowuje się teraz do matury, która zbliża się coraz większymi krokami. Dziewczyna wkłada wiele wysiłku w naukę i tylko dzięki swojej ogromnej determinacji udaje jej się osiągać coraz większe postępy. Lilka nie ma wielu przyjaciół i każdego dnia czuje się niezwykle samotna oraz wyobcowana. Wszystko się zmienia, gdy na jej drodze staje Tomek, który zaczyna udzielać jej korepetycji z fizyki. Chłopak każdego dnia zmusza dziewczynę do konfrontacji z zewnętrznym światem oraz pokazuje, jak wiele możliwości przed nią stoi. Już wkrótce ich znajomość przeradza się w głębsze uczucie, które wywraca życie Lilki do góry nogami…

„Dość szybko zrozumiałam, że prawdziwa ciemność trwa wiecznie. Dopada cię i zostaje z tobą na zawsze, niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Nie zdołasz przed nią uciec.”

Dziewczyna za namową Tomka zaczyna coraz bardziej otwierać się na świat oraz doceniać to, co posiada. Dzięki niemu jej nastawienie zmienia się na lepsze i wszystko wskazuje na to, że wżyciu Lilki w końcu zagościło szczęście. Jednak Tomek ukrywa przed dziewczyną pewną tajemnicę, która może zniszczyć to, co ich połączyło. Czy chłopak zdobędzie się na odwagę i wyjawi jej prawdę? Jak ten sekret wpłynie na życie dziewczyny? Czy Lilka będzie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji oraz zaakceptować to, czego się dowie? Oraz co z tym wszystkim mają związane wciąż powtarzające się koszmary, które nieustannie nawiedzają dziewczynę?

„Dla mnie liczy się to, co nosi w sercu, bo z mojego punktu widzenia tylko tam można odnaleźć piękno, które tkwi w człowieku.”

Już od dłuższego czasu miałam ogromną ochotę sięgnąć po tę książkę i ogromnie się cieszę, że w końcu mi się to udało. Główna bohaterka to niezwykle silna oraz intrygująca postać, do której już od pierwszych stron zapałałam ogromną sympatią. Z ogromną ciekawością śledziłam losy Lilki i towarzyszyłam jej zarówno podczas wzlotów, jak i upadków. Czytelnik ma możliwość choć na chwilę przenieść się do zupełnie innego miejsca i zobaczyć, jak piękny może być świat, nawet jeśli nie można go zobaczyć. „Ósmy kolor tęczy” to niezwykle piękna oraz wzruszająca historia o tym, jak doceniać każdy dzień oraz bez względu na wszystko nigdy się nie poddawać.

Okładka tej pozycji zrobiła na mnie spore wrażenie i idealnie pasuje to treści tej książki. Choć czytałam wcześniej wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, to i tak nie spodziewałam się, że „Ósmy kolor tęczy” aż tak bardzo mnie oczaruje. Bohaterowie są naprawdę bardzo dobrze wykreowani, a styl autorki niezwykle lekki, przez co lektura tej pozycji to czysta przyjemność. Zakończenie tej książki było bardzo zaskakujące i zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Historia Lilki oraz Tomka jest niezwykle poruszająca i na pewno tak szybko o niej nie zapomnę. Jeśli jeszcze nie czytaliście „Ósmego koloru tęczy” to gorąco Was do tego zachęcam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-08-2016 o godz 18:18 przez: KobieceRecenzje365
„Eden. Nowy początek” Mii Sheridan to drugi i ostatni tom wciągającego cyklu „A Sign of Love”. Po dramatycznym zakończeniu tomu pierwszego, nie mogłam się doczekać jak potoczy się dalsza historia Eden oraz Caldera. Czy kolejny raz dostałam zachwycającą i piękną opowieść? Zapraszam na recenzję.

„Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!”

Trzy lata po tragicznej powodzi, w której na własne życzenie zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera oraz Eden zmieniło się diametralnie. Oboje są przekonani, że to drugie nie żyje i próbują układać swoje życie na nowo. Eden po opuszczeniu Arkadii zamieszkała w domu zamożnego jubilera i nauczała jego wnuczkę gry na fortepianie. Po jego śmierci dowiedziała się, że jako dziecko została porwana przez Hektora, a jej matka cały czas mieszka niedaleko. Calder pod opieką Xandra długi czas walczył z demonami przeszłości i nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej. Jednak i on powoli staje na nogi, zostaje sławnym malarzem, a u jego boku pojawia się nowa dziewczyna.

Nowe życie, nowe znajomości, a serca cały czas złamane!

Niespodziewanie losy tej dwójki kolejny raz zostaną połączone. Czy to przypadek, czy może przeznaczenie? Koniecznie sami musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Mia Sheridan kolejny raz mnie nie zawiodła. Znów dostałam przepiękną, pełną wzruszeń historię. Po trzech latach Eden oraz Calder próbują żyć na nowo. Ona odnalazła matkę, on stał się sławnym malarzem. Jednak żadne z nich nie potrafi zapomnieć o tym drugim i pogodzić się z jego śmiercią. Ich spotkanie po latach to w moim odczuciu tylko i wyłącznie przeznaczenie. Autorka przepięknie opisała tę scenę i wywołała u mnie lawinę łez. Życie tej dwójki nie będzie łatwe, nad Eden ochronny parasol rozłożyła matka, która próbuje nadrobić stracony czas, a Calder za to wkroczył w nowy związek, będzie miał dziewczynę, która obdarzy go szczerym i prawdziwym uczuciem. Tylko czy można stanąć na drodze przeznaczeniu? Wszystko pogmatwa się jeszcze bardziej, gdy o trójce ocalałych osób z Arkadii dowiedzą się media... Nic więcej Wam nie zdradzę, musicie uwierzyć mi na słowo, że wszystko co przygotowała autorka naszym bohaterom będziecie, czytać z zapartym tchem, ciekawi jak zakończy się ich wciągająca historia. Zapewniam, że Mia Sheridan niejednokrotnie Was zaskoczy, zmiażdży serca i doprowadzi do łez.

Calder oraz Eden to bohaterowie inni niż Ci, do których jesteśmy przyzwyczajeni. To osoby krystalicznie czyste, dobre, nieskażone przez otaczający nas świat. Na dodatek prości, nie potrzebujący dóbr materialnych, najważniejsza dla nich jest miłość i wspólne dobro. Myślę, że wiele moglibyśmy się od nich nauczyć.

Losy tej dwójki bohaterów uświadamiają, że człowiek jest w stanie przeżyć niemalże wszystko i po każdym złym doświadczeniu jest silniejszy, twardszy i z większym zapałem dąży do osiągnięcia celu. Ta historia przepełniona jest bólem, wściekłością, żalem, ale także pełna nadziei oraz prawdziwej miłości, takiej aż po grób.

„Eden. Nowy początek” to powieść, w której nasi bohaterowie próbują odnaleźć się w otaczającym ich świecie, poszukują odpowiedzi, które mogą rozjaśnić ich przeszłość, dotyczącą czasów przed Arkadią. To także ostateczne rozliczenie z bolesną przeszłością i pozostawienie jej daleko za sobą.
Czy uda im się zapomnieć ten szaleńczy koszmar? Czy razem pokonają demony przeszłości?

Gorąco Was zachęcam do zapoznania się z przepiękną historią miłosną, pięknej Eden oraz odważnego Caldera!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-08-2016 o godz 20:42 przez: Livingbooksx
UWAGA! SPOILERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI!

Sekta zamieszkująca Akadię w końcu doczekała się powodzi, która miała zmienić ich losy na zawsze. Wyznawcy wierzyli w życie wieczne, które czeka na nich w Elizjum. Jednakże Calder wraz z Eden od samego początku wyczuwali w tym złe siły i wiedzieli, że nie wróży to nic dobrego. Po ciężkich zmaganiach i walkach z Hectorem, cudem przeżyli. W czasie tragedii, która wówczas nastąpiła, zakochani rozdzielili się, a potem już nie odnaleźli. Odtąd oboje żyją z myślą, że pozostali sami a ich miłość życia znajduje się po drugiej stronie. Jednak czy można to nazwać życiem, czy wręcz wegetacją? Ich osobowości zmieniają się z dnia na dzień, szukają swojego miejsca na ziemi, zajęcia na te puste, pozbawione wszelakich emocji dni. Los jednak jak zawsze ma swój scenariusz i sprawia, że miłość trwa zawsze, choćby świat chylił się ku upadkowi. Calder i Eden odnajdują się po raz drugi i pragną, by jak najlepiej wykorzystać swoją szansę na szczęście, wolność i miłość. Razem odnajdują siebie, swoje korzenie, historie, miejsca oraz tożsamości. Chcą za wszelką cenę rozwikłać zagadkę dotyczącą Akadii oraz niezrównoważonego Hectora. Dopiero wtedy w pełni zyskają upragniony od dawna spokój.

W drugiej części wzruszającej historii dwojga zakochanych mamy do czynienia z jeszcze większą dawką emocji. Bohaterowie od samego początku są zagubieni, nie widzą sensu życia bez siebie, popadają w stany lękowe i depresyjne, nie potrafią odnaleźć się w świecie, który jest dla nich właściwie obcy. W Akadii życie wyglądało zupełnie inaczej, a ich obietnica odkrywania nowego świata razem niestety nie została dotrzymana. Wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, aniżeli oboje tego chcieli. Ich dusze zostały rozdzielone, przez co niesamowicie cierpią. Muszą poznawać otoczenie w samotności, bez miłości i wsparcia płynącego z serca ukochanej osoby. Widzimy obraz skrajnego smutku, rozpaczy, zagubienia i przede wszystkim cierpienia wynikającego z obwiniania się.

Ich spotkanie co prawda wiele zmienia w obecnej codzienności, ale w głębi w dalszym ciągu są zagubieni. Oderwani od rzeczywistości, myślami wciąż znajdują się w innym świecie, znanym tylko im. Hector prześladuje ich w snach, w życiu codziennym, na ulicach, a oboje żyją w lęku i obawie, że historia może się powtórzyć, pomimo, że wszyscy mieszkańcy nie żyją. Przeżycia sprzed kilku lat odcisnęły swoje piętno na ich psychice i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostanie to dostatecznie pokonane. Klimat panujący w tej części jest nieco inny niż w poprzedniej, ponieważ postacie skupiają się na odnajdywaniu siebie, teraz już utwierdzeni w swojej niezmierzonej i głębokiej miłości, którą nic na świecie nie jest w stanie pokonać... Nic na świecie nie jest tak mocne jak prawdziwa miłość!

Czytając powieść Mii Sheridan traciłam kontakt z otoczeniem i całą sobą wnikałam do przedstawionej historii. Bohaterzy nie byli dla mnie jedynie "postaciami z książki", byli dla mnie znajomymi osobami, z którymi byłam i wydostałam się z Akadii. Bardzo często mocno przeżywam książki i targają mną przeróżne emocje z nimi związane, ale powieści owej autorki osiągają apogeum. Jej styl pisania, słownictwo, stworzeni bohaterowie, historia, opowieści... to wszystko jest perfekcyjnie dopasowane i spójne. Jestem zachwycona obiema częściami, więc z całym przekonaniem, z całego serca polecam ją wszystkim. Uważam, że każdy odnajdzie w niej indywidualne przesłanie tylko i wyłącznie dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-07-2016 o godz 20:20 przez: Wąchając książki
Już od pierwszego spotkania z Mią Sheridan wiedziałam, że nie zawiodę się na jej książkach. Określenie mojego zachwytu pierwszą jej powieścią, którą miałam okazję przeczytać, można określić jedynie jako miłość od pierwszego zdania. Historie spod jej pióra są nasączone głęboką emocjonalnością, co daje niesamowicie rozwijające się pozytywne napięcie, nie tylko między bohaterami, ale również czytelnikiem a słowem. Powieści Sheridan mają jedną charakterystyczną cechę, tak samo jej jej styl: albo się ją z miejsca pokocha, albo znienawidzi.

Eden. Nowy początek to jak dotąd tylko jedna książka, która jest kontynuacją w całym repertuarze autorki. Drugi tom jest przedstawiony w nieco jaśniejszych odcieniach życia, więcej w nim niczym niekażonych uczuć, które okazują bohaterowie, ale nie umniejsza to ich wielkości i sile. Nie mogę napisać inaczej niż to, że Nowy początek jest idealną kontynuacją pod każdym możliwym względem i zawiera dokładnie wszystko to, co tak bardzo kocham w romansach.

Nie będę rozpisywać się na temat tego, że Eden, jako nieliczna z głównych bohaterek, zdobyła moją ogromną sympatię. Jej charakter, sama postać, niezwykle rozwinęła się po Narodzinach odwagi, co teoretycznie może nie dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że fabuła drugiej części dzieje się trzy lata po tragicznych wydarzeniach z pierwszego tomu. Sheridan świetnie ukazała odciśnięte piętno miesięcy, tygodni i dni rozłąki na Eden. Z zagubionej dziewczynki, przez załamaną dziewczynę, do silnej kobiety - pisarka doskonale poradziła sobie z najdrobniejszymi szczegółami jej nieprzeciętnej przemiany. Od samego początku lubiłam główną bohaterkę za jej ogromne serce i pomysłowość, a teraz dodatkowo autorka urozmaiciła ją o determinację, odwagę i swego rodzaju niezależność.

Co dziwne, przy Calderze Sheridan postawiła na nieco więcej uczuciowości, zranienia i desperacji. Broń Boże, nie narzekam! Bardzo zaciekawił mnie sposób postrzegania jego postaci przez pisarkę i kierunek, w którym zmierzał. Nie jest on już schmatycznym męskim charakterem, co było lekko odczuwalne w pierwszym tomie. Nie, jego delikatna dusza, zranione serce i wielka miłość do Eden ukszatłtowała pięknego wewnętrze mężczyznę. Wielki ukłon w stronę Sheridan, że skierowała jego tory w innym kierunku i to w doskonałym stylu.

Lekkość pióra autorki pozwala uzyskać powalający efekt nieprawdopodobnie silnych uczuć. Tak jak wspomniałam wcześniej, Eden. Nowy początek (i nie tylko) jest przepełniona realistycznymi, silnymi, zniewalającymi uczuciami. Nie sposób oderwać się od książki choćby na jedną minutę. Pełne optymizmu zakończenie, walka o wolność z demonami przeszłości i odkrywanie na nowo miłości między bohaterami - to właśnie przepis Mii Sheridan na doskonałą historię.

Mia Sheridan jest jedną z najbardziej obiecujących autorek na polskim rynku, uznana za oceanem. Jej powieści nacechowane są pełną gamą uczuć. Jeśli chodzi o zakończenia, to właśnie jest to nieliczna pisarka, której ostatnie rozdziały zapewniają mi spokojny sen i szeroki uśmiech. Autorka z przytupem kończy każde swoje dzieło i chwała jej za to. Żeby poznać, co to znaczy prawdziwy romans, po prostu trzeba przeczytać Sheridan, nie ma innego wyjścia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-07-2016 o godz 10:51 przez: werka777
Tym razem Mia Sheridan zabiera czytelnika z dala od toksycznego środowiska Akadii, chociaż cień okrutnej sekty cały czas snuje się za plecami głównych bohaterów. Eden i Calder, niestety oddzieleni od siebie, witają w progach współczesnej cywilizacji, w szeregach wolnej społeczności z dostępem do wygód, nowoczesności i prawem decydowania o sobie. Nie jest jednak wcale tak kolorowo. Podczas gdy dziewczyna zmaga się z poszukiwaniami własnych korzeni, chłopak zasypuje samego siebie kolejnymi wyrzutami sumienia. Oboje tak bardzo za sobą tęsknią lecz tkwiąc w błędnym przekonaniu przyjdzie im długo czekać. Nim zatrzymają się na tym samym skrzyżowaniu dróg, miną lata…

Akcja kontynuacji serii, w zestawieniu z pierwszym tomem, zwalnia, przez jakiś czas zatrzymując się na wewnętrznych rozterkach głównych bohaterów. Teraz nie potrzeba im kolejnych wrażeń, bo prawdziwa walka toczy się w ich umysłach. Sporo tutaj wewnętrznych monologów, tłumionego żalu czy przemyśleń. Jednak tor, którym Eden i Calder podążają, prowadzi ich do nieuchronnej konfrontacji z przeszłością, z ciekawskim i nieprzychylnym otoczeniem czy z prawdziwym obliczem Hektora, lidera znanego im dotąd z fałszywego imienia. I wtedy zaczyna być ciekawie. To właśnie tutaj otrzymujemy odpowiedzi na pytania, które nurtują już w trakcie czytania pierwszego tomu. Jak to się stało, że właśnie ich dosięgły macki okrutnej sekty? Co się działo wtedy, kiedy zniknęli? To tu bohaterowie decyzją się w końcu na nieco odważniejsze posunięcia względem siebie.

„Eden. Nowy początek” to powieść o potędze miłości, o niezniszczalnym uczuciu, które niczym czołg przedziera się przez wszystkie barykady. Piękna, przepełniona emocjami, dyktowana oryginalną fabułą, która okazuje się powiewem świeżości pośród wielu utartych, przewidywalnych scenariuszy. Z ogromną przyjemnością przedzierałam się przez kolejne rozdziały, by dotrzeć do samego końca, cały czas wiedziona nadzieją, że tym razem autorka nie zafunduje urwanego zakończenia. Jak jest? Nie powiem.

Nie mogę jednak idealizować, ponieważ natrafiając na słabe punkty czuję się zobowiązana o nich wspomnieć. Mam wrażenie, że wiarygodność tej historii zostaje zachwiana przez częste zbiegi okoliczności. To dzięki nim wszystko zaczyna układać się po myśli bohaterów, co jednak czyni fabułę nieco nawiną. Pomiędzy porywającymi fragmentami da się też znaleźć nudniejsze przestoje, chociaż nie mogłabym powiedzieć, że książka okazuje monotonna. Ma gorzej wypadające momenty, generalnie prezentując się jednak interesująco, na tyle, by trzymać poziom poprzedniej części i na tyle, by zachęcić do dalszych przygód u boku książek tej autorki.

Jeżeli powieść „Calder. Narodziny odwagi” rozbudziła Wasze apetyty, „Eden. Nowy początek” dostatecznie Was nasyci. Po kontynuację sięgajcie bez obaw, jeżeli taka odsłona Mii Sheridan przypada Wam do gustu. I chociaż nie jest to moja powieść numer jeden tej autorki, tę premierę warto zaznaczyć w swoim kalendarzu. Żywa, zajmująca, oryginalna i nieprzewidywalna do końca – taka właśnie jest i to mnie do niej przekonało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-08-2016 o godz 11:58 przez: Beata Matuszewska
https://recenzje-beaty.blogspot.com
Stałam wyprostowana i dumna, silna, oczywiście przed wielkim wężem wyłaniającym się z zakamarków naszego skalnego królestwa. Głowę trzymałam wysoko, ramiona miałam ściągnięte do tyłu, włosy kaskadą spływały na moje plecy i zasłaniały moją nagość, odkrywając jedynie nogi i ramiona. Wprawdzie nie było widać twarzy, ale to byłam ja. Odnalazłam wzrokiem niewielką plakietkę z tytułem obrazu, umieszczoną pod spodem "Poskramiaczka węży".
Czytając do samego końca "Calder. Narodziny odwagi" dostałam prawie zawału uświadamiając sobie, że nie mam pod ręką drugiego tomu. Na kolejną część trzeba było trochę poczekać, ale warto. Eden. Nowy początek jest to kolejna część, dzięki której moje wątpliwości i pytania zostały zupełnie usatysfakcjonowane.

Po tragicznych przeżyciach w Arkadii, jakie miały miejsce trzy lata temu życie, Caldera i Eden zmieniły się diametralnie. Oboje nie wiedzą, że to drugie żyje. Eden dostaje schronienie i pracę u bogatego jubilera Felixa. Starszy pan jest tak zauroczony młodą dziewczyną, iż traktuje ją jak własną córkę. Dzięki pracy gdzie uczy wnuczkę Feliksa Sophie gry na fortepianie dziewczyna po części odnajduje ukojenie duszy. Natomiast Calder załamuje walcząc z demonami a dzięki opiece Xandera wychodzi na prosto. Życie daje im się we znaki, lecz uczą się bez siebie żyć.

Po kilku latach umiera Feliks przekazując Eden list, w którym jest wyjaśnione, dlaczego tak późno przekazuje tak ważne informacje dla niej.
Żałuję jedynie, że nie zacząłem tego śledztwa wcześniej, ale ty, twoja muzyka, uśmiech, jaki budziłaś u Sophii i u mnie, wnosiło do naszego domu tyle radości, iż postąpiłem wobec ciebie samolubnie.
Czytając list dowiaduje się, że jako dziecko została porwana i już wie, jakie nosi nazwisko EDEN EVERSON. Nie czekając długo dziewczyna wybiera się do rodzinnego domu matki. Zostaje przywitana ciepło przez matkę Carolyn i kuzynkę Molly. Eden zamieszkuje z matką i kuzynką. Pewnego dnia Molly postanawia wyciągnąć dziewczynina wernisaż młodego zdolnego malarza „Storm”. Jednak tym malarzem okazuje się być Calder. Nagle życie Eden wydaje budzić się do życia po trzech latach. Lecz jak to bywa w życiu Calder zaczął układać sobie życie na nowo i ma już dziewczynę.
Czy miłość Eden i Caldera ma jeszcze szanse na nowy związek?
Czy miłość i czas leczy rany tych dwojga?
Mia Sheridian autorka wielu bestsellerów takich jak „Bez Słów”, „Stinger. Żądło namiętności”, i „Eden. Nowy początek”. Uwielbia snuć opowieści o prawdziwej miłości i o ludziach, którzy są sobie przeznaczeni. Mieszka z mężem w Cincinnati w stanie Ohio.

Autorka dużo w tej książce poświęciła uczuciom i emocjom a także zagadkom, które pozostawiła nam pisarka. Każda zagadka zostaje odkryta. Dowiadują się, kim byli ich rodzice i czy na pewno żyją. Kim był Hector i co go skłoniło do takich działań? Te i wszystkie inne pytania odpowiecie sobie sami czytając do ostatniej strony. Pomimo takiej tragedii, jaką przeżyli nie zabraknie w książce wiary nadziei i miłości. Całą serię gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-10-2016 o godz 23:17 przez: BookParadise
Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

"Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie. a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem? "


Minęły 3 lata od momentu, gdy Calder i Eden zostali rozdzieleni, momentu, gdy ich życie legło w gruzach. Oboje myślą, że to drugie nie żyje. Ich serce pękło na pół i na powrót próbują je posklejać. Czy jest możliwe posklejanie serca w jeden kawałek, gdy ukochanej osoby przy nas nie ma?

Eden podjęła pracę jako nauczycielka. Uczy dzieciaki grać na fortepianie, to jej jedyne źródło utrzymania odkąd poznała Feliksa, który się nią zaopiekował. Był dla niej jak ojciec, dzięki któremu dowiedziała się, że została porwana, a jej matka żyje. Po wielu trudnych chwilach, pojawiła się iskierka nadziei na szczęście i doszło do spotkania. Eden poznała matkę i kuzynkę, a później... było tylko lepiej. Później spotkała swoją miłość.

" W dniu, w którym utraciłam miłość mojego życia, myślałam, że nigdy więcej nie będę czuła się szczęśliwa. Nie sądziłam, że kiedykolwiek na czymś jeszcze będzie mi zależało. Nie liczyło się nic, czułam tylko ból. Samo oddychanie było wystarczającym wysiłkiem. "

Calder po przeżyciu potopu w Arkadii nie możesz się pozbierać. Nie potrafi wybaczyć sobie, że utracił Eden, nie uratował jej. Jedyną osobą, która trzyma go przy życiu jest Xander, przyjaciel, który nigdy go nie opuszcza. To dzięki niemu zasłynął jako malarz i dzięki swoim obrazom, które przepełnione są emocjami.
Jednak nie wie, że jego życie niedługo ma się zmienić, a miłość pojawi się w nieoczekiwanym momencie.

" Zawsze wpływamy na życie innych - w każdej chwili, każdego dnia - czy tego chcemy, czy nie."

Jestem zachwycona tym, że autorka tak bardzo poprawiła swój warsztat od pierwszego tomu. Kiedy przy "Calderze" myślałam, że usnę, tak "Eden" zaciekawiła mnie.
Sama historia nie jest jakoś tam wybitna i wymyślna. Jest taka prosta, nieskomplikowana, na jeden wieczór. Nie trzeba się nad nią głowić, czyta się lekko, przyjemnie i nie zostaje na dłużej w pamięci. Koniec jest oczywisty, jak to w takich książkach bywa. I chociaż jest to kolejna książka, która jest przewidywalna, taka sama jak wiele innych, to jednak w połączeniu z pierwszą częścią nabiera wyjątkowości i nieco odróżnia ją od pozostałych.
Bohaterowie wzbudzają sympatię i widać ich ogromną zmianę. Stali się dojrzalsi, odważniejsi, rozsądniejsi. Ta zmiana była ogromnym plusem. Już nie mamy nastolatków, a dorosłych ludzi.
Język autorki jest przyjemny i dzięki niemu bardzo szybko czyta się książkę i mam po niej chęć na inne powieści Mii Sheridan.
Zachęcam was do przeczytania "Calder" oraz "Eden", można się przy nich odprężyć.

" Podszedł do mojego boku i przyklęknął obok.
- Przepraszam, że zakłóciłem imprezę. Tak naprawdę przyszedłem tutaj, żeby cię zapytać, czy wybierzesz się ze mną na kręgle. "
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Joga piękna Kucińska Marta
0/5
40,08 zł
59,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Warzywa na balkonie Mazik Michał
4.6/5
31,84 zł
49,00 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego