Cukiernia w ogrodzie (okładka miękka)

Oferta empik.com : 32,99 zł

32,99 zł 36,99 zł (-10%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Fay prowadzi cukiernię w urokliwym domowym ogrodzie. Praca, ogród i opieka nad wiecznie niezadowoloną matką wypełniają jej życie niemal bez reszty. Od dziesięciu lat spotyka się z Anthonym, ale nie jest to związek, o jakim marzyła. Pewnego dnia w cukierni pojawia się Danny, dużo młodszy od niej trzydziestolatek, który porzucił pracę w londyńskim City i mieszka na łodzi. Fay świetnie się bawi w towarzystwie Danny’ego i pod jego wpływem zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Tymczasem fatalny zbieg okoliczności sprawia, że traci wszystko, co znała i kochała. Z dnia na dzień musi dokonać wyboru między tym, co przewidywalne a tym, co szalone i nieznane. 


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Cukiernia w ogrodzie
Autor: Matthews Carole
Wydawnictwo: Harper Collins Publishers
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 464
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-02-17
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 222 x 147
Indeks: 18805116
średnia 4,2
5
13
4
20
3
3
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
36 recenzji
4/5
19-04-2016 o godz 20:54 przez: Karolina Koska
Z twórczością Carole Matthews spotkałam się już jakiś czas temu za sprawą książki "Święta miłośniczek czekolady". Boże Narodzenie i zima już za nami. Mamy wiosnę, wszystko budzi się do życia. Słońce coraz mocniej grzeje, więc wypad na ciacho do cukierni w ogrodzie może być fajną formą relaksu. Skorzystacie z zaproszenia?

Właścicielką owej cukierni jest Fay, czterdziestoletnia kobieta. Zanim stała się początkującą bizneswomen pracowała w urzędzie na stanowisku starszego koordynatora. Ale z powodów osobistych musiała zrezygnować ze stanowiska. Poświęciła całą siebie, aby opiekować się chorą matką, która na własne życzenie leży całymi dniami w łóżku. Niestety nie może liczyć na wsparcie ze strony siostry, która wyemigrowała za ocean. Zresztą i ona ciągle wysyła sygnały SOS. Gdy tylko jakimś cudem znajdzie wolną chwilkę spotyka się z Anthonym, swoim chłopakiem. Aby w jakiś sposób zarabiać na życie Fay postanawia wykorzystać dom wraz z ogrodem oraz pobliską barkę, która należała niegdyś do jej zmarłego ojca. Z czasem prowadzenie cukierni przeobraziło się w pracę na cały etat. Na szczęście może liczyć na pomoc pewnej młodej Łotyszki. Razem stworzyły wyjątkowe miejsce. W dużej mierze do tej wyjątkowości przyczyniła się lokalizacja oraz wspaniałe wypieki. "Cukiernia w ogrodzie" stała się bardzo popularnym miejscem wśród turystów. Jednym z odwiedzających jest Danny Wilde. Bardzo przystojny mężczyzna, który zrobił na Fay bardzo miłe wrażenia, a raczej można by rzec piorunujące...

Ostatnio mam szczęście do książek, o "słodkich" tytułach. Z pewnością jedną z nich jest "Cukiernia w ogrodzie". Gdy popatrzymy na okładkę najnowszej powieści autorstwa Carole Matthews od razu nabieramy ochoty na coś słodkiego. No właśnie, na pierwszy rzut oka czytelnik pomyśli sobie, że będzie miał do czynienia z przesłodzoną do granic możliwości historią. Nic bardziej mylnego. Jest słodko, ale w normie. Tak naprawdę pisarka stworzyła słodko-gorzką opowieść ze szczyptą pikanterii. Z pewnością wspomnianą słodycz mogą nam zagwarantować fragmenty, w których poruszony został temat związany z wypiekami. Jak przystało na cukiernię jest ich sporo. I mogę tylko żałować jednego, że nie dane mi było poczuć tych wspaniałych zapachów oraz skosztować choćby małego kawałeczka. Miałam małą nadzieję, że na końcu książki został opublikowany chociaż jeden przepis, a tu taki zawód :-(
Pragniemy żeby nasze życie zawsze było słodkie i bez jakichkolwiek problemów. Niestety nie wszyscy mają takie szczęście. Do takich osób z pewnością należy Fay. Zwolniła się z poprzedniej pracy po to, aby opiekować się chorą matką. Tylko, jak się okazuje stan Mirandy nie jest aż tak bardzo zły. Jest na każde jej zawołanie, a raczej stuknięcie laską w podłogę. Na pomoc ze strony najbliższych osób nie ma co liczyć. Siostra ani myśli, aby powrócić w rodzinne strony. Anthonny spędza całe dnie w pracy, albo na próbach.

Trudno jest mi ocenić sposób postępowania głównej bohaterki, bo nie wiem jak ja bym postąpiła będąc na jej miejscu. Może tak samo? Ale patrząc z boku nie wyglądało to dobrze. Według mnie Fay za bardzo skupiła się na pomaganiu innym, przy okazji zapominając o sobie samej. Jej matka ma dość specyficzną osobowość, więc trzeba mieć do niej anielską cierpliwość. Wspomnianą cierpliwość oraz dobroduszność wykorzystują inne bliskie kobiecie osoby. Z czasem dla własnej siostry stała się bankomatem, a dla ukochanego mężczyzny...No właśnie, kim jest dla Anthonny'ego. Czy jedynie kobietą od prasowania koszul?? Czy w ich dziesięcioletnim związku jest jeszcze miłość, a może to zwykłe przyzwyczajenie? Znajomość z tajemniczym mężczyzną, którego postanawia zatrudnić do prac w ogrodzie uświadamia jej, że jednak to drugie. Jednocześnie boi się zaryzykować. Oczywiście swoje zdanie na ten temat ma Lija, wspomniana wcześniej Łotyszka. Ma cięty język i mówi to co myśli. I głównie za to obdarzyłam ją sympatią i polubiłam od pierwszych stron. Lija to nie jedyna postać, która podbiła moje czytelnicze serducho. Stan, dziewięćdziesięcioletni starszy pan, któremu optymizmu i energii może pozazdrościć nie jeden młodzieniaszek.

Carole Matthews należą się słowa uznania za sposób wykreowania książkowych bohaterów, a przede wszystkim za różnorodność ich charakterów. Kolejnym mocnym punktem powieści jest miejsce akcji stworzone przez pisarkę. Dom Fay oraz towarzysząca mu otoczka idealnie do siebie pasują. Jest tak jak lubię. Sielsko, a zarazem romantycznie. Z chęcią zamieszkałabym w takiej okolicy, z dala od miejskiego zgiełku.
Biorąc pod uwagę całość, spędziłam w towarzystwie książki bardzo miło czas. Może na początku nie działo się zbyt wiele, ale za to później akcja nabrała tempa. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy Fay i innych bohaterów. W momencie gdy tajemnice rodzinne wyszły na jaw nie mogłam oderwać się od lektury.

Zachęcam wszystkich do odwiedzenia "Cukierni w ogrodzie". Ja z pewnością jeszcze kiedyś się do niej wybiorę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-03-2016 o godz 11:27 przez: Merry
Literatura obyczajowa ma swoje plusy. Dzięki niej z pewnością możemy się zrelaksować, dlatego lubię czasami po nią sięgać. Jest to dla mnie świetna rozrywka. Jak było tym razem?

Trochę o fabule. Fay jest właścicielką cukierni w domowym ogrodzie. Jej życie opiera się na pracy i nieustannej opiece nad niewdzięczną matką. Poza tym od blisko dziesięciu lat jest związana z Anthonym, ale trudno powiedzieć, aby łączyło ich bajkowe uczucie. Któregoś dnia do brzegu dobija nowa łódź, a na jej pokładzie niesamowicie przystojny trzydziestolatek - Danny. Mężczyzna sprawia, że Fay zaczyna inaczej postrzegać swoje dotychczasowe życie. Niestety, los nie jest dla niej łaskawy. Przychodzi dzień, kiedy musi się pożegnać ze wszystkim, co do tej pory było jej bliskie. Kobieta musi podjąć bardzo ważną decyzję...

"Cukiernia w ogrodzie" jest książką, która mnie zaskoczyła. Myślałam, że trafiłam na powieść, która będzie dla mnie stanowić jedynie rozrywkę i nic z niej nie wyniosę. Myliłam się. Podczas lektury nie jeden raz nachodziła mnie refleksja nad ludzkim zachowaniem. W tym momencie należy wspomnieć o głównej bohaterce. Fay całe swoje życie poświęciła matce, która nigdy nie okazała jej cienia wdzięczności, a wręcz przeciwnie. Kobieta nigdy jednak nie poddała się. Mało tego, często doświadczała poczucia winy, gdy choć przez chwilę chciała zająć się swoimi sprawami. Nic dziwnego, skoro matka opanowała do perfekcji wpędzanie jej w ten stan. Często w realnym świecie spotyka się tego typu relacje, kiedy jeden człowiek manipuluje drugim poprzez obarczanie go winą. Zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego ci potencjalnie słabsi ludzie tak łatwo im ulegają i sami przed sobą tłumaczą. Czy wynika to z ludzkiej naiwności? Czy z dobroci serca człowiek nie potrafi się komuś postawić? Czytając "Cukiernię w ogrodzie" będziecie mieli okazję się nad tym zastanowić.

Poza tym powieść Carole Matthews wywołała u mnie naprawdę silne emocje. Uwielbiam książki, które potrafią tak na mnie działać. Moje odczucia w trakcie lektury zmieniały się jak w kalejdoskopie. Raz bardzo współczułam głównej bohaterce i dzieliłam wraz z nią smutek. Innym razem denerwowała mnie swoim zachowaniem, kiedy aż chciało mi się krzyczeć, żeby wreszcie pomyślała o sobie. Wpadałam w złość, kiedy tylko pojawiały się fragmenty, w których matka Fay pokazywała swoje prawdziwe "ja". Swoją drogą zawsze daję szansę nawet tym negatywnym bohaterom i często jakiś przejaw dobroci jest w nich widoczny. Tutaj do samego końca Miranda nie zyskała nawet cienia mojej sympatii. Były też fragmenty, kiedy cieszyłam się, że wreszcie wszystko wychodzi na prostą, ale za moment nie mogłam uwierzyć, że los w tak okrutny sposób bawi się bohaterką. Wywoływanie tak różnych emocji jest niewątpliwie zaletą tej książki. Dzięki temu czytelnik nie może się nudzić.

Ta powieść uświadomiła mi bardzo istotną rzecz. W życiu warto być dobrym człowiekiem dla innych, ale nie powinno zapominać się o sobie. Czasami trzeba pomyśleć o własnym szczęściu i skupić się na nim. Nie należy jednak popadać w skrajność. Bycie egoistą nigdy nie wyjdzie na dobre i prędzej czy później odwróci się przeciwko nam. Takie wnioski wyciągnęłam po przeczytaniu "Cukierni w ogrodzie".

Historia niesie ze sobą jeszcze więcej. Oczywiście, nie zabrakło tutaj wątku miłosnego, który chociaż jest przewidywalny od samego początku (w zasadzie już po przeczytaniu opisu na okładce), nie jest banalny i całkowicie sielankowy. To również atut tej powieści. I tutaj można wyciągnąć ciekawy wniosek. Prawda jest taka, że prawdziwa miłość nie zna przeszkód. Nie da się przed nią uciec, schować, zapomnieć. Ona zawsze wraca. Nie ma na nią rady. Jest silniejsza od czegokolwiek. To najsilniejsze uczucie, jakiego doświadczają ludzie. Potrafi zwyciężyć wszystko, nawet największą nienawiść.

Ponadto jest to powieść, która idealnie odzwierciedla powiedzenie "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie". Nie zawsze jest tak, że to najbliższa rodzina stanie za nami murem. Często to właśnie obcy ludzie są bardziej życzliwi i pomocni. Właśnie dla takich osób warto żyć i takim ludziom ofiarować swoje zaufanie i szacunek. Przekonała się o tym Fay, gdy całe jej życie legło w gruzach. Wtedy wyszło na jaw, kto jest jej prawdziwym przyjacielem.

"Cukiernię w ogrodzie" polecam wszystkim czytelnikom, którzy szukają ciekawej lektury. Z pewnością bardziej spodoba się paniom, chociaż może i panowie znajdą tutaj coś dla siebie. Myślę, że jeszcze sięgnę po twórczość autorki, ponieważ ta książka bardzo mi się spodobała. Natomiast Was, drodzy czytelnicy, zachęcam do zapoznania się z konkretnie tym tytułem. To naprawdę niesamowita powieść, która wywołuje mnóstwo emocji i pokazuje, że nie warto być egoistą, ale z pewnością należy od czasu do czasu pomyśleć o sobie, jeżeli całe swoje dotychczasowe życie poświęciliśmy innym.

http://fascynacja-ksiazka.blogspot.com/2016/03/cukiernia-w-ogrodzie-carole-matthews.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-03-2016 o godz 16:18 przez: lotusflower.
Jak często śpieszymy się, by gdzieś zdążyć, bo za każdym razem mamy wrażenie, że jesteśmy już znacznie spóźnieni? Nie mamy czasu na to, by spokojnie z kimś porozmawiać, rozsiąść się na dłużej przy przyjemnej książce, zjeść rodzinny obiad czy po prostu pogrążyć się w nic nierobieniu. Nie, za każdym razem jest "coś", co koniecznie musi być zrobione jużteraznatychmiast. Ja sama cierpię na taką drażniącą przypadłość, która nakazuje mi robić mi robić wszystko na ostatnią chwilę - nigdy wcześniej, nigdy szybciej - zawsze na pięć minut przed północą. Bo po co robić coś na spokojnie?

Dość sporym wyzwaniem dlatego była dla mnie ta książka - bo uwielbiam czytać takie, w których się coś dzieje. W których jest masa wydarzeń goniących inne, a tutaj musiałam zmierzyć się z Fay, która jest kompletnie inna. Prowadzi cukiernię w urokliwym domowym ogrodzie. Praca, ogród i opieka nad wiecznie niezadowoloną matką wypełniają jej życie niemal bez reszty. Od dziesięciu lat spotyka się z Anthonym, ale nie jest to związek, o jakim marzyła. Pewnego dnia w cukierni pojawia się Danny, dużo młodszy od niej trzydziestolatek, który porzucił pracę w londyńskim City i mieszka na łodzi. Fay świetnie się bawi w towarzystwie Danny’ego i pod jego wpływem zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Tymczasem fatalny zbieg okoliczności sprawia, że traci wszystko, co znała i kochała. Z dnia na dzień musi dokonać wyboru między tym, co przewidywalne a tym, co szalone i nieznane.

Na sam początek muszę zwrócić uwagę na przepiękną okładkę, która naprawdę zachęca do czytania! Wygląda tak smakowicie, że z przyjemnością skubnęłabym na samą myśl taką babeczkę, a gdybym nie wiedziała, że jest to oprawa powieści obyczajowej, to pewnie myślałabym, że to jakaś książka kucharska z przepisami wyrobów cukierniczych. I te kolorki... tak ładnie się komponują! Bo wiecie... ja jestem jak dziecko - jem oczami i czytam też w sposób inny - coś musi mi się wizualnie podobać, bym chciała na dłużej się zabawić i wczytać. Na szczęście tutaj wszystko było jak należy. A jak z fabułą?

Ciężko nie polubić Fay. To taka dobra duszka, która martwi się wszystkimi ludźmi i ma kompleks Jezusa, bo chce zbawić cały świat, jednak nie dostrzega tego, że sama jest wykorzystywana przez wielu ludzi - choć w sumie lepiej powiedzieć, że dostrzega, ale za pięć minut o tym zapomina i znów chce wszystkich zbawiać. W swoją cukiernię wkłada całą siebie i nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej. Jest taka sentymentalna i pełna ciepła... zupełnie jak ta książka! Od razu człowiek czuje, że jest w niej tak domowo i swojsko, przez co chce zostać przy niej dłużej, zaparzyć sobie dobrą herbatkę z cytryną, rozsiąść się pod kocykiem i wszamać jakieś dobre ciasteczko...

Choć ta książka rozleniwia, to jednak przyprawia też o szybsze bicie serca, czego można się było zresztą spodziewać. Danny, który staje na drodze Fay jest tym wszystkim, czego jej w życiu brakuje - jest pewnym wyzwaniem, nowością i powiewem świeżości. Ona natomiast jest już ładnie po czterdziestce i choć z jednej strony ten młody chłopak ją pociąga, to z drugiej chce pozostać wierna swojemu wieloletniemu partnerowi, który jest dla niej jak dobrze wysłużone kapcie - znany i bez tajemnic. Coraz częściej dostrzega ona w nim jednak wady, które bardziej wyróżniają się na tle Danny'ego. Jeśli zaś mówimy o wadach... Wiele ludzi z powieści nie lubi Lii, za to ja ją wręcz pokochałam! To taka postać, w której odnalazłam nieco mojej Lisbeth Salander, poezja!

Choć nie spodziewałabym się tego po sobie, to z niejakim zdziwieniem przyznaję, że ta powieść naprawdę przypadła mi nie tylko do gustu, ale i do serducha! Jest jak taki termoforek przykładany do brzuszka, gdy szczególnie boli - niesie ukojenie i łagodzi wszystkie bóle, a do tego pozwala zapomnieć o tym, co nas trapi. Fay jest bohaterką, którą polubiłam pomimo tego, że jest całkiem inna niż inne moje faworytki - ale czy to znaczy, że gorsza? Pani Matthews wykreowała nie tylko pełną słodyczy, ale i mądrości książkę, od której człowiek nie chce się odrywać - gwarantuję, że wy też będziecie pochłonięci nią!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-03-2016 o godz 17:03 przez: alicjasz
"Moje życie stało się tak banalnie, tak monotonne. [...] Dopiero dziś uświadamiam sobie, że straciłam z oczu siebie, swoje sny i marzenia."

Carole Matthews, "Cukiernia w ogrodzie"

"Cukiernia w ogrodzie" to powieść, która mnie oczarowała i w sobie rozkochała. Pełna ciepła i uśmiechu, z barwnymi bohaterami. Powieść Carole Matthews to jedna z tych pozycji, które czyta się z wypiekami na twarzy, niecierpliwie przewracając jej kolejne strony. Wciąga, ciekawi i niesamowicie intryguje. Mimo tego, że przypuszczałam jak potoczą się dalsze losy bohaterki książki "Cukiernia w ogrodzie" czytanie tej powieści było dla mnie czystą przyjemnością! Choć czasami miałam mordercze zamiary wobec niektórych z bohaterów tej książki... wynikało to jednak nie z ich sposobu przedstawiania przed autorkę, a jedynie z ich charakteru. Nie mniej..."Cukiernia w ogrodzie" to powieść, którą mogę polecić z czystym sumieniem wszystkim osobom lubiącym ciepłe powieści.

Bohaterowie powieści Carole Matthews to bohaterowie bardzo... hm... różnorodni. W jej powieści można bowiem znaleźć bohaterów, którzy zostaną czytelnikowi zupełnie obojętni. Takich, których pokochamy... oraz takich, których będziemy mieli ochotę zamordować. Tak. Przyznaję - wobec niektórych miałam mordercze zamiary. Główni bohaterowie są jednak bohaterami bardzo ciepłymi i serdecznymi, którym czytelnik cały czas dobrze życzy. Szczególnie taką bohaterką jest Fay - oddana wszystkim... oprócz samej sobie. Przyznaję, że to bywało czasami irytujące. Wynikało to jednak z mojej ogromnej sympatii do tej bohaterki i nadziei, że wszystko ułoży się dla niej jak najlepiej. Przez to miałam ochotę nią czasami porządnie potrząsnąć i krzyknąć "Co Ty robisz?! Ona Cię wykorzystuje!". Skończyło się na tupaniu ze złości nogami... Cała gama bohaterów... gama stworzona (zagrana?) bardzo dobrze!

Tym co urzeka od pierwszej strony powieści jest jej klimat. Klimat kawiarni w pięknym ogrodzie, w pobliżu starego domu, nad wodą... i wszechobecny zapach cudownych wypieków. Uwaga! Czytanie "Cukierni w ogrodzie" grozi niepohamowanym apetytem! ;) Jest w niej pełno smaków... nie tylko tych słodkich serników, szarlotek, tiramisu, ale także smakowitych kanapek i pysznych, świeżych sałatek. Widzicie... dla mnie była to nie lada pokusa tym bardziej, że jestem strasznym żarłokiem - a ta książka tylko mój apetyt pobudzała. Na samo wspomnienie... ale jedzeniem zajmę się za chwilę ;-)

Fabuła tej książki jest bardzo prosta. Zresztą jak na lekką, ciepłą powieść przystało. O dziwo... ten wątek różnicy wieku między Fay a Dannym nie jest wątkiem dominującym. Co więcej dodałabym, że ten aspekt stanowi znikomy wątek w tej powieści. To mnie cieszy. Tym bardziej, że autorce ten temat byłoby bardzo łatwo rozdmuchać. Tym samym to po prostu powieść o dojrzałej kobiecie, która musi nauczyć się zauważać swoje potrzeby... nauczyć się być taką troszkę egoistką. O kobiecie, która ma jeszcze całe życie przed sobą (mimo tego, że nie zdaje się tego zauważać). O kobiecie, która dopiero odkrywa, że zasługuje na szczęście, które może ją spotkać. O kobiecie, która jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że świat stoi przed nią otworem. Wreszcie... to powieść o przemianie zachodzącej w Fay. To wszystko jednak zostało przedstawione w sposób lekki, z nutą romantyzmu.

"Cukiernia w ogrodzie" to pełna ciepła, piękna opowieść o marzeniach, potrzebach i szczęściu. Powieść, która mnie niesamowicie wciągnęła. Poznawanie losów Fay było dla mnie samą przyjemnością, choć niejednokrotnie zachowanie ludzi z jej otoczenia mnie irytowało. Jedyna "wina" Fay leży w jej wielkiej ufności względem ludzi... w twierdzeniu, że jeśli ona czegoś komuś nie zrobi to ten ktoś na pewno jej też tego nie zrobi. Niestety życie nie zawsze jest tak piękne i jasne. Carolyn Matthews, autorka serii o Klubie Miłośniczek Czekolady stworzyła poruszającą i napawającą optymizmem powieść. Lekka, ale utrzymana na naprawdę wysokim poziomie. "Cukiernia w ogrodzie" to świetna, wciągająca powieść, która odrywa od świata na kilka chwil....

Moja ocena: 5+/6 Bardzo dobra z plusem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-04-2016 o godz 23:53 przez: magdalenardo
Wszyscy jesteśmy kowalami swojego losu. Tych słów sama często używam i wydawało mi się, że staram się zadbać o swój los wedle tego powiedzenia. Tylko czy na pewno jest to takie oczywiste? Czy naprawdę możemy dowolnie kierować swoim życiem, podejmować samodzielne decyzje i świadomie budować przyszłość? Po części na pewno tak, ale czasem stają nam na drodze przeszkody, które zdają się być nie do przeskoczenia, bo chcąc je "przekroczyć" skrzywdzimy swoich bliskich.

Fay to kobieta po czterdziestce. Ma poukładane, "bezpieczne" życie. By pogodzić pracę z opieką nad chorą matką porzuciła pracę w firmie i otworzyła w domu cukiernię. Taki sposób zarabiania bardzo jej pasuje. Kocha swój dom, uwielbia jego położenie nad rzeką i dzięki temu może być stale przy mamie. Do sprzedaży swoich wyrobów cukierniczych wykorzystuje także swoją ukochaną barkę "Ślicznotkę Merryweather" zacumowaną tuż obok domu. W ten sposób może codziennie cieszyć oko dumą swojego zmarłego ojca. Fay od dziesięciu lat spotyka się z mężczyzną, ich związek jest zgodny, poukładany i... nudny, ale Fay jest zadowolona ze swojego życia. Do czasu.... Najpierw bowiem z życiu Fay pojawia się przystojny, trzydziestoletni Danny i to już zmienia hierarchię jej życiowych wartości. Zdaje się, że Fay widzi więcej, dalej i szerzej. Przyjazd Dannego miesza nieco w życiu Fay, kobieta częściej myśli o przyszłości, rozważając różne jej scenariusze. Nigdy jednak nawet nie pomyślała o tym co wydarzyło się w rzeczywistości pół roku później. Życie Fay zmieniło się diametralnie....

Sięgając po książkę sądziłam, że to historia o Kopciuszku dla dorosłych. Wedle schematu - szara myszka wiedzie nudne życie, przyjeżdża przystojny mężczyzna, miesza jej w głowie, a po pewnych perypetiach i niepewności łączą się w parę i żyją długo i szczęśliwie. No prawie... a jak wiadomo "prawie" robi dużą różnicę... Dobrze zgadzam się, książka skończyła się dobrze (jak większość powieści obyczajowych), ale po drodze... nie wszystko było takie różowe. Muszę przyznać, że początkowo książka mnie nieco nużyła. Bohaterka opowiadała swoją historię w taki sposób, że miałam wrażenie, że czytam cudzy pamiętnik. W pewnym momencie wydawało mi się, że w książce jest za dużo opisów, wyjaśnień.. ale reszta książki zweryfikowała mój osąd i wiedziałam, że to wszystko było potrzebne. Musiałam dogłębnie poznać Fay i jej tryb życia, by zrozumieć jej postawę i zachowanie. Och jak mnie momentami denerwowała! Wszyscy i wszystko wokół zawsze było ważniejsze od niej samej, ale przecież ona właśnie taka była, nie mogła postąpić inaczej, bo postąpiłaby wbrew sobie i, i tak byłaby nieszczęśliwa. Żałuję, że życie nie doceniło tego jaka była i potraktowało ją tak okrutnie. Kolejne strony czytałam z niedowierzaniem. Byłam zła i smutna. To niesprawiedliwe... no właśnie! Czy my, życzliwi ludzie, którzy zawsze chcemy postępować dobrze i zgodnie z własnym sumieniem potrafimy obiektywnie oceniać sytuacje? Kiedy empatia zamienia się w naiwność, dobroć w wyzysk? Gdzie leży granica? Czy fakt, że czasem odmówimy, staniemy się bardziej asertywni zmienia nasz wizerunek? Nas samych? Koniecznie musimy sobie postawić te pytania, by w porę coś zmienić. Nadal pomagajmy innym, ale nigdy kosztem własnego szczęścia!

Książka jest przestrogą dla wszystkich ludzi wielkiego serca. Czasem trzeba się zatrzymać i zastanowić, czy aby nie zasługujemy na coś więcej. Nie znaczy to wcale, że mamy być gorszymi ludźmi. Trzeba się zastanowić i znaleźć złoty środek. Ja sobie wszystko przemyślałam, potwierdzam słowa, "że każdy jest kowalem swojego losu" i bardzo często to od nas samych zależy czy stoimy w miejscu, czy poruszamy się naprzód. To, że idziemy dalej realizując siebie, osiągając więcej nie musi być okupione stratą. Po lekturze nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek. Warto dążyć do realizacji marzeń i planów, nigdy nie wiemy co nas w życiu zaskoczy, dlatego nie warto marnować szans. Życie mamy tylko jedno!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-02-2016 o godz 09:44 przez: jeke5
Czterdziestoletnia Fay prowadzi uroczą cukiernię w przydomowym ogrodzie położonym nad brzegiem kanału Grand Union w Anglii. Do pomocy w cukierni zatrudnia Liję Vilks, Łotyszkę o ciętym języku, która jest lojalną pracownicą i piecze niepowtarzalne ciasta.

Praca w cukierni, ogrodzie oraz utrzymanie nieruchomości w dobrym stanie pochłania Fay całe dnie, a do tego musi opiekować się matką leżącą w łóżku, choć nie ma do tego medycznych zaleceń.

Pewnego dnia do cukierni przychodzi młody mężczyzna Danny, który rzucił pracę w korporacji i od pół roku pływa, i mieszka na łodzi, by przekonać się, czy odpowiada mu życie wolnego strzelca. Fay zatrudnia go do pomocy w ogrodzie.


Od dziesięciu lat Fay spotyka się z Anthonym, który pracuje w urzędzie nadzoru budowlanego, całe weekendy spędza na polu golfowym, a wieczorami po pracy przychodzi do Fay, która podaje mu kolację i prasuje koszule. Gdy chcą spędzić intymny wieczór jadą do domu Anthon`ego, by nie przeszkadzało im stukanie laski mamy w sufit domagającej się kolejnej herbaty. Robią to jednak bardzo rzadko. Para nigdy razem nie zamieszkała, nie podejmuje trudnych tematów w swoich rozmowach, nie kłóci się. Fay ma coraz większe wątpliwości, czy Anthony jest miłością jej życia.


Fay porównuje Danny`ego z Anthonym. Danny jest charyzmatyczny, uwodzi sposobem bycia, jest otwarty i bezpośredni, a do tego przystojny i umięśniony. Anthony jest rozważny, stateczny, godny zaufania, wygląda na przedwcześnie postarzałego i ma okrągły brzuch. Fay coraz częściej zastanawia się dlaczego jest z Anthonym. Z przyzwyczajenia? Z wygody? Z miłości? Wie czego może się po nim spodziewać,ale nie budzi w niej rozkoszy. Czy jednak jest ona potrzebna na co dzień?

Z Dannym Fay po raz pierwszy w życiu robi coś spontanicznego, szalonego i niebezpiecznego. Czuje przy nim pożądanie i radość choć prawie go nie zna.


,,...przy nim jestem zupełnie inną osobą i uwielbiam to. Przestaję być nudnym, postarzałym przed czasem i zmęczonym życiem czupiradłem. Staję się zabawną, lekko frywolną i szalenie namiętną kobietą."


Fay ze względu na mamę odkłada swoje życie na bok. Po nagłej śmierci ukochanego ojca musiała zająć się matką, która wycofała się z życia oraz młodszą siostrą Edie. Przez to zamknęła się w sobie i swoje potrzeby, marzenia ukryła gdzieś głęboko w środku. Siostry różnią się od siebie i dzieli je duża różnica wieku. Fay jest odpowiedzialna, poukładana, zajmuje się matką, pracą i domem, zaś Edie podporządkowała swoje życie żonatemu mężczyźnie z dziećmi, nie pracuje i często prosi o pieniądze siostrę.


Pod wpływem Danny`ego Fay zaczyna zastanawiać się kim tak naprawdę jest i czego chce od życia.


,,Moje życie stało się tak banalne, tak monotonne. Nieustanne zaspokajanie zachcianek mamy, pocieszanie Edie, dogadzanie Anthony`emu, prowadzenie cukierni wypełniają mi czas tak ściśle, że zapominam o sobie, o swoich pragnieniach. Dopiero dziś uświadomiłam sobie, że straciłam z oczu siebie, swoje sny i marzenia."


Główna bohaterka przechodzi wewnętrzną przemianę pod wpływem Danny`ego oraz zaistniałych okoliczności, które przewracają jej poukładany świat do góry nogami.


Fabuła powieści jest przewidywalna, ale można się przy niej zupełnie odprężyć i nie myśleć o problemach, a takiej lektury właśnie w tym momencie potrzebowałam. Autorka bardzo interesująco przedstawiła życie nad kanałami śródlądowymi i żeglowanie po nich łodzią. Nie sądziłam wcześniej, że to może być aż tak przyjemna forma podróżowania, a dla niektórych osób sposób na życie.


,,Cukiernia w ogrodzie" to ciepła i realistyczna opowieść o życiu, podążaniu za głosem serca i rozterkach związanych z podejmowaniem życiowych decyzji. Pokazuje, że w życiu trzeba poszukiwać swojego szczęścia i cieszyć się każdym dniem. Należy okazywać dobroć i pomoc najbliższym osobom, ale nie można dawać się im wykorzystywać.

http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/


Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-03-2016 o godz 23:48 przez: Sauron
Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.
Winston Groom (z książki Forrest Gump)

W życiu nigdy nic nie wiadomo. Raz słońce, raz deszcz. Dobre dni, zastępują złe, a czas płynie do przodu. Co jest lepsze, spokój i nudna stabilność czy ryzykowna realizacja marzeń? Ponoć lepiej żałować czegoś co się zrobiło niż tego, że nie miało się odwagi spróbować. Ile w tym stwierdzeniu jest z prawdy? Czy szukając szczęścia rzeczywiście warto zaryzykować dotychczasowe życie?

Fay, główna bohaterka Cukierni w ogrodzie, ma wszystko by być szczęśliwa. Na parterze swojego wiekowego domu prowadzi malutką restaurację, z pokładu barki sprzedaje słodkości i... tak od lat. Również w jej życiu osobistym dominuje stabilność. Opiekuje się zrzędliwą mamą, spotyka z wieloletnim partnerem i raz na jakiś czas, za pomocą skype, pociesza siostrę. Oczywiście ma marzenia, ale bardzo mało czasu by o nich myśleć, a jeszcze mniej, by zrealizować. W końcu zajmuje się cukiernią, mamą, siostrą, odpowiada za klientów i... tak w nieskończonośc. Powtarza sobie tą listę za każdym razem, gdy ma ochotę rzucić wszystko i odpłynąć na barce. Kiedy w pobliżu jej domu cumuje Danny jeszcze nie podejrzewa, że to przypadkowe spotkanie może zupełnie zmienić jej życie. Czy zdecyduje się zrezygnować z tego co pewna, na rzecz swojego szczęścia. A co jeśli życie nie pozostawi jej wyboru? Czy skorzysta z nadarzającej się okazji?

Znacie to uczucie, gdy okazuje się, że autorka, którą uwielbiacie za jakąś książkę napisała ich całe mnóstwo? Tak właśnie było z Cukiernią w ogrodzie. Okładka, tytuł, pomysł, to wszystko zachwyciło mnie bez reszty. Ale gdy okazało się, że autorka popełniła również serię Klub Miłośniczek Czekolady była w siódmym niebie. Wprost uwielbiam ten cykl, dlatego tutaj również spodziewałam się świetnej powieści. I nie zawiodłam się! Jest kilka podobieństw. Na przykład motyw kulinarny przewija się przez całą powieść, jest istotny, ale nie napędza akcji. Ot ciekawy ozdobnik, a dla miłośników gotowania, prawdziwy rarytas.

Pomysł na fabułę jest czarujący, wręcz słodki. Kto z nas nie marzy o tym, by o sto osiemdziesiąt stopni zmienić swoje życie? Nie dzieje się to jednak bez żadnych problemów. Bohaterka dostaje od losu całkiem pokaźny balast problemów. To nie tylko kolejne zwroty akcji. Stopniowe podsuwanie komplikacji sprawia, że jesteśmy w stanie uwierzyć w tą historię. Tak! Ja też mogę wszystko zmienić! Nigdy nie jest za późno! Oczywiście niektóre wątki są przesłodzone, ale... przymknijmy na to oko. W końcu jesteśmy w cukierni.

Niesamowici są też bohaterowie. Cała paleta przeróżnych osobowości. Fay spokojna i harmonijna, to przeciwieństwo swojej pracowniczki, która nie przebiera w słowach. Zaskoczy nas też siostra, w skrócie: skaranie boskie, a także parter Fay czyli uosobienie nudy. Gdy dodać do tego Dannego, prawdziwe ciasteczko w cukierni, romans i przygoda wiszą w powietrzu.

I zaczyna się! Do samego końca towarzyszą nam zwroty akcji, nagłe bicie serca i wybuchy emocji. Ta smakowita powieść to beletrystyka w najlepszym wydaniu. Jest lekko, przyjemnie i bardzo ciekawie. Pomysłowo skonstruowana historia, charyzmatyczni bohaterowie i urokliwa sceneria. Pikanterii nadają zabawne i błyskotliwe dialogi, niejednokrotnie przesączone erotyzmem. W końcu... to romans. Ciekawie napisany, interesująco zaplanowany i pełen niedwuznacznych scen. Bo chociaż początek nie zapowiada wielu romantycznych wątków to autorce szybko udaje się nas przekonać, że to całe flirtowanie nie jest takie złe.

Gdy czytałam tą książkę na mojej twarzy wiele razy gościł szczery uśmiech. Jednak pomimo lekkie formy powieść daje do myślenia. A co by było, gdyby podobna sytuacja zdarzyła się mi? Czy również potrafiłabym porzucić wszystko co znane i zawalczyć o siebie? Tego wciąż nie wiem, za to z całą pewnością mogę wam polecić Cukiernie w ogrodzie! Rewelacyjna książka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-03-2016 o godz 14:00 przez: addictedtobooks
Fay całe swoje życie poświęciła opiece nad matką, która z niewiadomych powodów postanowiła nie wstawać z łóżka. Starsza kobieta jest wiecznie niezadowolona i wymaga od swojej córki nieustannej uwagi oraz pomocy. Fay ze względu na zły stan zdrowia matki musiała zrezygnować niemal ze wszystkiego. Kobieta mieszka w niezwykle urokliwej posiadłości położonej tuż nad kanałem. Kilka lat temu zmarł ojciec Fay, który jako jedyny okazywał jej wparcie oraz ciepło. Kobiecie została jedynie opryskliwa oraz zgorzkniała matka oraz siostra Edie, która mieszka w Nowym Jorku i ani myśli pomagać siostrze w opiece nad matką. Wszystkie obowiązki oraz troski są na barkach Fay, która każdego dnia rezygnuje ze swoich marzeń na rzecz bliskich. Czy kobieta znajdzie w sobie siłę, by walczyć o szczęście?

„Po raz pierwszy w życiu nie chcę stawiać innych ponad sobą, nie chcę tańczyć, jak mi zagrają. Pragnę być sobą. Pragnę robić to, na co mam ochotę. Niepomna na konsekwencje.”

Fay na co dzień prowadzi kawiarnię w swoim niezwykle urokliwym domowym ogrodzie. Wraz z nieco zwariowaną pomocnicą Liją cały swój czas poświęcają pieczeniu ciast oraz ciasteczek. Spokojne oraz poukładane życie Fay zmienia się bezpowrotnie, gdy pewnego dnia w cukierni pojawia się Danny. Mężczyzna porzucił pracę w korporacja i zwiedza teraz świat na swojej łodzi. To spotkanie zmusza Fay do zastanowienia się nad swoim życiem. Czy kobieta do końca życia chce zostać niewolnicą swojej toksycznej matki oraz egoistycznej siostry? A może zdecyduje się w końcu zawalczyć o swoje marzenia? Jak wiele Fay będzie musiała znieść, żeby w końcu uświadomić sobie, że życie pod żadnym pozorem nie przypomina bajki?

„[…] po przebudzeniu rzeczywistość znów nas zaleje wielką falą. Nie jestem pewna, czy mam ochotę stawić czoło temu, co przyniesie.”

Fay już od dziesięciu lat jest w związku z Anthonym, który wnosi do jej życia spokój oraz stabilność. W ich znajomości brakuje jednak pasji oraz namiętności, o której kobieta tak bardzo marzy. Gdy na jej drodze staje Danny, to nagle w życiu Fay ponownie zagościło szczęście oraz radość. Pod jego wpływem kobieta zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na swoje życie. Pewnego dnia w wyniku pewnych okoliczności kobieta traci wszystko, co było dla niej ważne. Nowa sytuacja niesie ze sobą wiele smutku oraz żalu o to, jak potoczyło się życie Fay. Już wkrótce kobieta będzie musiała dokonać niezwykle ważnego wyboru pomiędzy tym co dyktuje jej rozum, a tym czego pragnie jej serce…

„Wszystko się zmieniło. Nic już nie będzie takie jak przedtem.”

„Cukiernia w ogrodzie” to niezwykle lekka oraz klimatyczna opowieść o kobiecie, która całe życie poświęcała się dla bliskich osób. W trakcie czytania tej książki czytelnik obserwuje niezwykłą przemianę głównej bohaterki, która z dnia na dzień traci dosłownie wszystko. Zachwyciło mnie miejsce, w którym rozgrywały się wszystkie wydarzenia. Malowniczy ogród, pachnące wypieki oraz kanały niezwykle działały na moją wyobraźnię. Akcja raczej powoli się rozkręca, by mniej więcej w połowie książki nabrać bardzo szybkiego tempa. „Cukiernia w ogrodzie” to idealna lektura dla osób, które choć na chwilę chciałyby się zrelaksować oraz przenieść do malowniczych miejsc.

Lija całkowicie podbiła moje serce swoim ciętym językiem oraz oddaniem przyjaciółce. Dzięki tej bohaterce nie można się nudzić choćby przez chwilę. Z kolei Fay bardzo podziwiałam za jej dobre serce oraz poświęcenie dla bliskich. Autorka stworzyła wiele barwnych oraz niezwykle wyrazistych bohaterów, dzięki którym lektura „Cukierni w ogrodzie” jest jeszcze bardziej ciekawa. Mimo iż w książce nie znajdziecie raczej nagłych zwrotów akcji, ani dreszczyku napięcia, to i tak bardzo miło spędziłam przy niej czas. Jest to książka która skłania do refleksji oraz pokazuje, jak ważne jest podążanie za swoimi marzeniami. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
03-03-2016 o godz 20:37 przez: Caroline Livre
Fay to czterdziestolatka, która ze względu na chorobę swojej matki zrezygnowała z pracy zawodowej. Teraz dzieli swój czas pomiędzy opiekę nad rodzicielką oraz prowadzenie cukierni w przydomowym ogrodzie, której poświęca całe swoje serce. Pewnego dnia poznaje niejakiego Danny`ego, który dla życia na łodzi porzucił pracę w londyńskiej korporacji. Razem z Fay miło spędzają czas w swoim towarzystwie i szybko zaczyna między nimi iskrzyć.

"Nie rozumiem, co się ze mną stało po wejściu na pokład tej łodzi. Nachodzą mnie dziwaczne myśli. Biorą we mnie górę dziwaczne emocje."

Przypadek sprawia, że kobieta traci wszystko, co kochała do tej pory. Jednak pozornie przykra strata pozwoli jej w końcu spojrzeć na swoje dotychczasowe życie z zupełnie nowej perspektywy. Czy Fay odważy się w końcu zaryzykować i sięgnąć po dawno utraconą szansę na szczęście?

"Cukiernia w ogrodzie" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Carole Matthews. O brytyjskiej pisarce słyszałam już wiele dobrego za sprawą jej serii o Klubie Miłośniczek czekolady, która już jakiś czas temu wylądowała na mojej liście książek do przeczytania.

Fay to kobieta w średnim wieku, która wiedzie dosyć przewidywalne i wręcz nudne życie. Z powodu choroby matki zrezygnowała z pracy i otworzyła cukiernię w przydomowym ogrodzie, której prowadzenie sprawia jej wiele radości. Od 10 lat jest w związku Anthony`m, z którym łączy ją raczej przyzwyczajenie aniżeli miłość. Jednak czterdziestolatka czuje się zadowolona z tego, co ma i nie marzy o niczym więcej, dopóki nie spotyka Danny`ego, który wprowadza w jej poukładane życie nieco zamętu. Sprawia, że Fay odkrywa w sobie kogoś więcej, niż tylko starszą i nieatrakcyjną osobę. Pokazuje jej, że nadal może sięgnąć po odkładane na później marzenia. Przypadek sprawia, że kobieta traci wszystko, co uważała za ważne do tej pory. Teraz stanie przed decyzją o swojej przyszłości...

Już od pierwszych stron bardzo spodobał mi się styl autorki. Pani Matthews pisze naprawdę prosto i przejrzyście, serdecznie zapraszając czytelnika do stworzonego przez siebie świata, w którym czuć wręcz zapach pysznych ciast przyrządzanych przez główną bohaterkę. Kobieta od razu zyskała moją sympatię. Fay to osoba, która nigdy nie potrafi odmówić nikomu pomocy zawsze stawiając szczęście innych na pierwszym miejscu. Jednak czasem bywa po prostu zbyt naiwna i dobroduszna, dając się wykorzystywać swojej rodzinie, a w szczególności matce. Mimo to nigdy nikomu nie złorzeczy ani nie jest wręcz na nikogo zła. Z uśmiechem, spokojem i przede wszystkim pokorą przyjmuje to, co daje jej los nie pragnąc nic więcej. Chwilami było mi jej naprawdę szkoda, ponieważ starała się uszczęśliwić wszystkich wokół niej, kompletnie zapominając o sobie i swoim życiu.

"Po raz pierwszy w życiu nie chcę stawiać innych ponad sobą, nie chcę tańczyć, jak mi zagrają. Pragnę być sobą. Pragnę robić to, na co mam ochotę. Niepomna na konsekwencje."

Książka, tak jak się spodziewałam, jest bardzo przewidywalna, co wcale nie oznacza, że jej lektura nie sprawiła mi przyjemności. Wręcz przeciwnie - okazała się nadzwyczaj ciepłą i urokliwą powieścią, do której warto wracać w gorsze dni. Pokazuje nam, że nigdy nie jest za późno na spełnianie odłożonych na później marzeń, a na każdym zakręcie naszego życia może spotkać nas miła niespodzianka.

Recenzja pochodzi z bloga przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-03-2016 o godz 10:14 przez: Czarny Kapturek
Z racji zawodu, którego się uczę mam wielką słabość do historii, w których głównym wątkiem są zakłady gastronomiczne. Uwielbiam, gdy do opowieści zapisanych na kartach książki są wplecione przepisy, opisy pysznych dań czy ciast oraz miłość, która którą bohaterowie darzą siebie nawzajem oraz miłość do jedzenia. Sama kocham jeść, a najbardziej przygotowywać potrawy dla kogoś, kogo lubię. Uspokaja mnie to i daje chwilowy cel, by to, co robię wyszło przepyszne. Dlatego rzeczą oczywistą było to, że Cukiernia w ogrodzie wpadnie w moje dłonie, następnie zostanie przeczytana, a piękna okładka będzie zdobić moją biblioteczkę.

Fay, główna bohaterka powieści Carole Matthews, jest kobietą dojrzałą, która porzuciła pracę za biurkiem, aby zająć się chorą mamą. Żeby jakoś się utrzymać, w przydomowym ogródku otworzyła cukiernię, gdzie ona i jej pracownica sprzedają nieziemsko smakowite ciasta. Kobieta jest cały czas zajęta, a gdy znajdzie chwilę dla siebie, spotka się ze swoim partnerem Anthonym. Jednak w jej życiu czegoś brakuje. Nie jest ono takie, jakie sobie wymarzyła. Pomiędzy opiekowaniem się schorowaną i upierdliwą mamą, pracą w cukierni oraz dbaniem o młodszą siostrę, Fay poznaje pewnego mężczyznę, który rozbudza w niej nieznane dotąd emocje. Co z tego wyniknie?

Najbardziej podobało mi się to, że w tej powieści nic nie jest oczywiste. Do ostatniego zdania czytelnik nie ma pewności, co zrobi bohaterka. Czytający żyje razem z bohaterami w ciągłej niepewności i jest niczym marionetka w dłoniach autorki. My oraz bohaterowie dajemy się sterować słowom, które wymyśliła pisarka, a na dodatek naprawdę nam się to podoba. Niekiedy czułam się, jakbym żyła razem z postaciami w ich rzeczywistości.

Na pewno dodatkowym atutem historii napisanej przez Carole Matthews jest to, że postacie, które wykreowała są bardzo realne i śmiało mogłyby żyć obok nas. Szczerze mówiąc to z chęcią skosztowałabym pyszności, które piekła Lija. Dodatkowo nie jest to opowieść naciągana czy nierealna. Czasami czytając różne książki, mam wrażenie, że sytuacje spotykające bohaterów nie mogłyby zdarzyć się w prawdziwym życiu, a tu jest inaczej. Fay to kobieta nieszczęśliwa, drogę której nareszcie oświetla promyk słońca. Jest niezwykle pokorna i przyjmuje wszystko takim, jakim jest. Uwielbiam ją za to i chciałabym mieć taką sąsiadkę obok.

Cukiernia w ogrodzie to nie tylko zwykła książka o miłości do płci przeciwnej, ale również o miłości do rodzica, zwykłej uprzejmości, o tym, że osoby, które zdawałoby się, że znamy najlepiej na świecie wcale nie są takie, jakie uważaliśmy, że są. Naprawdę piękna opowieść, czasami wzruszająca, pozwalająca się uspokoić po stresującym dniu oraz wciągająca. Kiedy zaczęłam czytać musiało minąć kilkanaście stron, abym wyczuła klimat, a potem prawie nie mogłam się oderwać od czytania, bo byłam ciekawa, co zdarzy się u Fay.

Podsumowując, polecam tą niezwykle pyszną opowieść. Może cukiernia nie gra w niej najważniejszej roli, a opisy ciast nie są zbyt rozległe, ale za to przekaz, jaki można z niej wynieść jest naprawdę ciekawy. Warto przeczytać, by poznać kolejnych wspaniałych bohaterów i utwierdzić się w przekonaniu, że pozory mylą.

everydayxbook.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-03-2016 o godz 09:59 przez: Cynamonkatiebooks
Rzadko zdarza mi się sięgać po książki z literatury kobiecej. Jak wiecie zazwyczaj zaczytuję się w młodzieżówkach, a takie błachostkowe romanse to po prostu wielbię. Narzuca mi się pytanie - skoro lubię powieści romantyczne dla młodzieży, to dlaczego nie powinnam sięgnąć po literaturę bardziej dojrzałą? Otóż dlatego że każde moje podejście kończyło się porażką. Mdli bohaterowie, przydługie wstępy, opisy w ogóle mało wnoszące do całej akcji ... nudziły mnie i po prostu stwierdziłam, że to powieści nie dla mnie. Ale dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która wszystko zmieniła. Druga pozycja, z tego gatunku, którą udało mi się przeczytać do końca i pierwsza, w której się absolutnie zakochałam. Oto przed Państwem "Cukiernia w ogrodzie"!

Główną bohaterką jest Fay, kobieta po czterdziestce, prowadząca tytułową cukiernię. Jednakże nie jest to zwykła cukiernia, gdyż znajduje się ona na łodzi. Jest to duży sukces Fay, uwielbia swoją pracę i zawsze wkłada dużo serca w swoje wypieki. Jedynym problemem jest jej chora matka, którą się zajmuje od paru lat. I przez to kobieta nie ma czasu na życie towarzyskie, gdyż musi być na każde zawołanie matki. Co prawda jest w związku, ale to już nie jest ta sama miłość co kiedyś. Bohaterka nie jest do końca szczęśliwa, a błagam... ona naprawdę zasługuje na szczęście. To ciepła, uczciwa, pomagająca innym kobieta, stawiająca siebie na ostatnim miejscu. Wszystko poświęca dla innych, a nie oczekuje niczego w zamian. Przez to często daje się wykorzystywać, bo nie ma serca odmówić komuś w potrzebie. Życie Fay nabiera trochę kolorytu kiedy na kanale niespodziewanie zjawia się Danny, przystojny, wolny strzelec, obiekt westchnień wszystkich kobiet. Wiadomo, że z tego wyrodzi się wątek miłosny i tylko czekałam aż to się zdarzy... Uwielbiam go, to idealna partia dla naszej biednej bohaterki. Chociaż z początku Fay nie była pewna swoich uczuć do niego, gdyż nie wierzyła że taki facet jak on mógłby zainteresować się starszą, jej zdaniem niezbyt atrakcyjną kobietą. Z innych postaci jeszcze bardzo polubiłam Liję, która swoim ciętym językiem zawsze potrafiła rozluźnić atmosferę. W zasadzie wszyscy bohaterowie są tak ciepli i tak barwni, że nie da się ich nie polubić. No dobra, może z wyjątkiem tej starej jędzy, matki bohaterki, a także jej siostry Edi. Dramaty rodzinne w ich wykonaniu były wręcz zadziwiające...

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko, chociaż do najcieńszych nie należy. Autorka pisze w bardzo lekki i przyjemny sposob. Pokochałam ją już na wstępie, kiedy napisała króciutki "list" do czytelnika, w którym opisała dlaczego akcja dzieje się w takim a nie innym miejscu. Poza tym jest to bardzo znana brytyjska pisarka, z którą zapoznałam się po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni...

Podsumowując: Jest to przezabawna, niezwykle ciepła, niezobowiązująca opowieść o szukaniu szczęścia, o miłości, o pomocy drugiemu człowiekowi. Akcja toczy się nad przepięknym, angielskim kanałem, co nadaje niesamowitego klimatu całej powieści. Idealnie nada się na, teraz już prawie, wiosenne wieczory. Na pewno miło spędzicie przy niej czas :)

cynamonkatiebooks.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2016 o godz 16:09 przez: CzytanieNaszymZyciem
Książka przedstawia losy ponad czterdziestoletniej Fay, która prowadzi cukiernię w uroczym miejscu i jest zadowolona ze swojej pracy. Dopiero pojawienie się przystojnego mężczyzny, dużo młodszego od niej, wywraca jej życie do góry nogami. Fay uświadamia sobie, że związek z Anthonym i opieka nad marudną matką nie są szczytem marzeń kobiety. Wkrótce Fay będzie musiała postawić wszystko na jedną kartę…

Pierwsze, co rzuca się w oczy w tracie czytania tej książki to niesamowite opisy wszelkiego rodzaju ciast, ciasteczek, dżemów czy tortów. Opisy tych pyszności i urokliwego miejsca są tak apetyczne, że czytelnik spędza naprawdę miłe chwile. Aż czuć ciepło na sercu, kiedy można sobie wyobrazić przepiękny obraz wody, łodzi, domów, kawiarni, wypieków, kwitnących roślin, a to wszystko skąpane w letnim słońcu. Coś cudownego!

Główna bohaterka jest dojrzałą kobietą, która stara się być w porządku na każdej płaszczyźnie swojego życia. Próbuje być dobrą córką, partnerką, przyjaciółką, siostrą i właścicielką kawiarni. Z pewnością polubicie Fay, bo to naprawdę barwna postać, która potrafi poradzić sobie ze swoimi problemami. Główna bohaterka utrzymuje bardzo skomplikowane relacje zarówno ze swoją matką jak i siostrą. Jej ojciec zmarł dawno temu, a ona ciągle za nim tęskni. Anthony spędza z nią mało czasu, ich związek jest praktycznie martwy. Jedyna życiowa rozrywka, jaką posiada Fay, to jej przyjaciółka Lija, kawiarnia i 93-letni Stan.

Autorka ma świetny styl pisania! Słownictwo jest wyszukane i odpowiednio dobrane do różnych sytuacji, a dialogi brzmią naturalnie i gładko. Sama fabuła jest wciągająca i dokładnie przemyślana. Nie dopatrzyłam się żadnego błędu, a łatwo można było taki popełnić, ponieważ „Cukiernia w ogrodzie” obfituje w akcję. Mimo tego, że jest to tylko powieść obyczajowa, czytelnik zostanie „wciągnięty” w akcję już od pierwszych stron. Wszystko dzięki barwnym postaciom, odpowiednio dobranemu językowi i ciekawej akcji. Nie będziecie mogli się oderwać! ;)

„Cukiernia w ogrodzie” to piękna opowieść o zwykłym życiu, które w jednej chwili może ulec zmianie i o sposobach na życie. To od nas zależy, którą drogę wybierzemy i czy pozwolimy sobie dojść do szczęścia. Główna bohaterka, dzięki pomocy swoich przyjaciół, będzie potrafiła odróżnić szczęście od smutku. Będzie musiała stawić czoło wielu przeciwnościom losu i znaleźć sposób na dalsze życie.

„Cukiernię w ogrodzie” polecam wszystkim osobom, które lubią sięgnąć czasami po dobrą obyczajówkę, zapomnieć o swoich problemach i pogrążyć się w niezwykle „smacznej” lekturze. Gwarantuję, że klimat panujący w książce od razu przechodzi na czytelnika i wprawia go w cudowny nastrój. Ponadto, problematyka jest tu dość złożona. Spotkamy się tu z takimi kwestiami jak opieka nad starszymi ludźmi, regulacje prawne czy zwykła ludzka godność. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam przyjemnej lektury! ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-03-2016 o godz 16:09 przez: Wiktoria Rówińska
W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, gdy pochłania go całkowita rutyna - ot, zwykła, szara codzienność bez głębszych doznań czy przeżyć. Wstaje rano tylko po to, by jak najszybciej minął mu cały dzień i mógł położyć się z powrotem do łóżka. Zwykłe codzienne czynności wykonuje już z przyzwyczajenia, automatycznie.

"Oto moje życie, czy mi się to podoba, czy nie. Nie mam innego wyjścia, muszę stawić mu czoło."

Życie Fay Merryweather nie różni się bardzo od powyższego opisu - prowadzi Cukiernię Fay, opiekuje się swoją matką, jest w dziesięcioletnim związku z Anthonym. Wydawać by się mogło, że prowadzi cudowny żywot - ustabilizowany partner, cukiernia i sklepik na łodzi, przynoszące zyski i pokrywające wszystkie potrzebne wydatki. Jednakże tak niestety nie jest. Powiew świeżości nadchodzi w strony kanału Grand Union wraz z przybyciem wolnego strzelca, Danny'ego. Po pewnym czasie Fay nie będzie już mogła narzekać na nudę w swoim życiu - zmieni się u niej bardzo wiele.

Bohaterowie są różnorodni, naprawdę. Fay, trochę ponad czterdziestoletnia kobieta, nie jest skora do zmian, boi się ich. Wiele razy rezygnowała z przyjemności, by spieszyć na pomoc innym - zapominała czasem o swoich własnych potrzebach. Jej przeciwieństwem jest Danny lubujący wolność i życie podróżnicze. Jednak jedna postać w tej książce skradła me serce - Stan, ponad dziewięćdziesięcioletni staruszek, weteran wojskowy, który pomimo wieku potrafi sam o siebie zadbać. Taki ciepły i doświadczony bohater to skarb, a jeśli chodzi o kontrastową postać, zostaje nią Edie, siostra Fay, niezwykle irytująca i denerwująca osoba, ale przecież każdy może pogubić się w swoim życiu - aby to dostrzec, potrzebuje tylko wielkiego kopniaka.

Wypada wspomnieć także o wyjątkowo apetycznej okładce, która szybko zawładnęła mym sercem. Dłuższe wpatrywanie się w nią grozi jednak niezmożoną chęcią spałaszowania jakichś słodkości, dlatego uważajcie :D

"-Tak naprawdę chcę ci powiedzieć, może trochę dookoła, że żyje się tylko raz. Tylko raz się chodzi po ziemi, Fay. Dlatego trzeba czerpać z życia garściami."

"Cukiernia w ogrodzie" to nie tylko historia o znalezieniu miłości, ale także o relacjach rodzinnych, podejmowaniu trudnych decyzji i odkrywaniu prawdziwego siebie. Z wierzchu rzeczywiście książka wygląda na taki typowy romans, jednak, tak jak wcześniej wspomniałam, autorka nie ograniczyła się do tego jednego wątku i postąpiła właściwie, ponieważ są momenty w tejże powieści, w których sprawy sercowe tak naprawdę schodzą na drugi plan. Według mnie właśnie takie historie są wartościowsze, bo nie obrazują samego love story, ale i m.in. relacje międzyludzkie, które tak łatwo utracić i zepsuć.
Polecam!

Za możliwość poznania historii Fay dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

http://oxu-czytanie.blogspot.com/2016/03/cukiernia-w-ogrodzie-carole-matthews.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-03-2016 o godz 17:44 przez: awiola
Altruizm to podobnież bardzo dobra cecha charakteru, którą posiadają jedynie najwięksi sercem. Poświęcanie siebie, poświęcanie własnego czasu dla innych jest bowiem godne pochwały i niepowtarzalne. Jak we wszystkim jednak, także w trwaniu w takiej postawie, trzeba umieć zachować umiar, by uszczęśliwiając innych, nie zacząć unieszczęśliwiać siebie.

Carole Matthews to brytyjska pisarka, która ma na swoim koncie sporą ilość powieści dla kobiet, a z których wiele stało się bestsellerami "Sunday Times" i "USA Today". Autorkę można czytać w 31 krajach w liczbie 4,5 miliona egzemplarzy. Carole uwielbia czekoladę oraz podróże.

Fay to czterdziestolatka, która rozkręca swój własny biznes, czyli popularną cukiernię w ogrodzie domu swojej matki, która nie wstaje z łóżka pomimo dobrego stanu zdrowia. Pewnego dnia do poukładanego życia bohaterki wkracza nieco młodszy Danny ze swoją łódką oraz powiewem świeżości. Jego przybycie zapoczątkowuje lawinę wydarzeń, które na zawsze przewartościują życie Fay.

Biorąc do ręki "Cukiernię w ogrodzie" spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowej, w której wiodącą rolę będzie odgrywał namiętny romans. Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że powieść Carole Matthews to naprawdę mądra książka z widocznym przesłaniem dla czytelników, którzy nie żyją własnym życiem i tracą bezcenne lata na swoistą służbę innym. Fay jest bowiem tego dobitnym przykładem i jej altruistyczna postawa w postaci usługiwania przez dwadzieścia cztery godziny na dobę matce, bycia na każde zawołanie siostry oraz ciągłego zadowalania innych, doprowadzała mnie do wściekłości. Autorka stworzyła postać, która swoim zachowaniem może zwyczajnie irytować, wywołując tym samym lawinę przemyśleń nad tym, czy istnieje jakaś granica bycia dobrodusznym i dobrym dla innych. Carole Matthews stara się pokazać, że takie granice istnieją, bowiem ważne w życiu jest także nasze szczęście i to do niego właśnie powinniśmy w głównej mierze dążyć. Pokorna Fay może stać się zwierciadłem dla setek innych kobiet, które z dnia na dzień nie żyją własnym życiem i nawet nie pomyślą o tym, że ich egzystencja może jednak wyglądać zupełnie inaczej. Autorka kreując tę postać, miała pewnie w zamiarze takie refleksje wywołać i w mojej opinii jej się to udało, pomimo lekkiej konwencji, w jaką ubrała tę historię.

Cukiernia w tytule, ciastka na okładce – musi więc być pysznie i smakowicie. I tak w istocie rzeczy jest, chociaż Carole Matthews nie wplata w perypetie głównej bohaterki żadnego przepisu na smakowite ciasto, nad czym szczerze ubolewam. Przez całą fabułę tej książki jednak zmysły smaku i zapachu czytelnika zostają wystawione na ciężką próbę, bowiem w powieści cały czas coś się piecze, a bohaterowie co chwilę smakują czegoś dobrego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-03-2016 o godz 14:57 przez: clarissa92
Czterdziestoletnia Fay jest właścicielką małej, uroczej cukierni, którą prowadzi w ogrodzie tuz obok swojego domu. Jest osobą pełną ciepła i miłości, inni ludzie są dla niej najważniejsi, kobieta nie przejmuję się swoim dobrem. W pracy pomaga jej Lija, Łotyszka, która oprócz tego, że jest dobrym kompanem do pracy, piecze niesamowite ciasta. Fay całe dnie zajmuję się cukiernią, stara się prowadzić ją jak najlepiej, a skutkuje to zupełnym brakiem wolnego czasu, gdy kobieta wychodzi z cukierni musi otoczyć opieką swoją matkę. Jej życie dopadła rutyna i próżno szukać w ni spontaniczności i radości.


Niespodziewanie pewnego dnia, w uroczej cukierni pojawia się młody mężczyzna, trzydziestolatek o imieniu Danny, który zerwał z życiem w biegu, zrezygnował z pracy w dużej korporacji i aktualnie mieszka na swojej łodzi i wiedzie swobodne życie. Fay postanawia zatrudnić go do pracy w ogrodzie, nie ma pojęcia, że młodszy mężczyzna rozbudzi w niej uczucia o których nie miała wcześniej pojęcia. Jednak od dziesięciu lat Fay spotyka się a Anthonym, urzędnikiem, który wolne dni spędza na polu golfowym, by późnym wieczorem pojawić się u niej w domu. Tych dwoje nie mieszka razem, nie stara się by ich związek przeszedł na kolejny, poważniejszy etap, a Fay zaczyna mieć wątpliwości, czy Anthony to ten jedyny. Dzięki Danny’emu, kobieta zatrzymuję się i zastanawia, czy takiego życia zawsze chciała i czy nadal chcę być taką osobą, jak dotychczas.


„Cukiernia w ogrodzie” to bardzo przyjemna, delikatna i subtelna opowieść o miłości, która nie opiera się tylko na opisach erotycznych uniesień głównych bohaterów. Nie jest to książka, która przygniecie czytelnika słodyczą i przewidywalnością, przeciwnie całość opowiedziana jest w niezwykle prawdziwy sposób, bohaterowie nie rzucają się w wir namiętności zapominając o rozsądku. Powieść nie męczy, a uczucie która łączy Danny’ego i Fay przedstawione jest tak prosto i lekko, nie ma tutaj żadnego przesytu. Autorka prowadzi tę historię powoli, co wpływa na jej odbiór, książka po prostu uspokaja.

„Cukiernia w ogrodzie” to opowieść, która nie skupia się tylko na miłości, ale przedstawia nam przemianę głównej bohaterki, jej odkrywanie siebie i ustalanie nowych priorytetów w swoim życiu. Chyba każdemu czytelnikowi było żal tej niezwykle uprzejmej, ciepłej kobiety, która poświęcając się dla innych traciła swoją osobowość i życie.

Polecam tą ciepłą, przepełnioną spokojem powieść, opowiadającą o miłości, zmianach, poświęceniu i odkrywaniu siebie na nowo. Klimatyczne miejsce, jakim jest cukiernia leżąca nieopodal angielskiego kanału, dopełnia całość tej historii i odpręży nawet najbardziej zestresowaną osobę. Zapewniam, że książka jest wprost stworzona na nadchodzący wiosenny czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-02-2016 o godz 16:42 przez: iza
Nikt nigdy nie powiedział, że życie jest łatwe, sprawiedliwe i zawsze szczęśliwe. Los lubi płatać figle, komplikować, niszczyć, utrudniać egzystencję. Bardzo boleśnie przekonała się o tym Fay bohaterka powieści "Cukiernia w ogrodzie".

Kim jest Fay?
Fay to kobieta po czterdziestce, która prowadzi małą cukiernię, opiekuje się chorą i bardzo marudną matką, pomaga siostrze, jest w związku z mężczyzną od dziesięciu lat. Jej życie jest nudne, tym bardziej, że dodatkowo daje się wykorzystywać - jednak nie narzeka. Wszytko się zmienia, gdy w jej życiu pojawia się Danny - młody, wolny mężczyzna. Fay zakochuje się w nim, jednak nie potrafi rzucić wszystkiego - odrzuca więc uczucia do Dannego.
Los jak to los robi przewrót. Fay traci wszystko, co do tej pory miało dla niej znaczenie.
Czy Fay raz w życiu zaryzykuje i dokona czegoś szalonego, czy raczej zostanie przy swojej nudnej, samotnej egzystencji?

Fay to bohaterka, którą polubiłam, ale miałam ochotę na nią nakrzyczeć. Wiadomo, pomaga się najbliższym, ale nie można dawać się wykorzystywać. Siostra Fay ciągle żąda pożyczek, matka tylko marudzi, a narzeczony nie ma zbyt wiele czasu dla Fay, ale wie jak wykorzystać jej dobroć. Jedyną osobą, która potrafi postawić Fay prosto jest jej pracownica - młoda Lija - to ona najbardziej zaskakuje w finale.
Fay dopiero gdy poznaje Dannego zaczyna zauważać nudę w swoim spokojnym życiu. Zaczyna pragnąć czegoś więcej od egzystencji...

Powieść "Cukiernia w ogrodzie" jest spokojną historią, która pokazuje ciosy jakie potrafi zdać życie i jak okutani potrafią być ludzie, którzy powinni być dla nas podporą. Pokazuje także, że istnieją małe okruchy, które dają nam szczęście, ale trzeba umiejętnie je wykorzystać.
Autorka bardzo dobrze kreuje bohaterów. Szybko wyrobiłam sobie o nich zdanie i dlatego, niektóre rzeczy nie były dla mnie zaskoczeniem, gdyż mogłam się tego po nich spodziewać.

Matthews pisze prostym stylem, ale potrafi stworzyć odpowiedni klimat, dobrze obrysowuje bohaterów oraz wydarzenia. Nie śpieszy się z finałem. Małymi kroczkami dąży do finiszu.

Powieść początkowo niczym szczególnym nie zachwyca, więc wstępne strony są odrobinę monotonne. Dopiero z czasem wydarzenia nabierają "wyglądu" a bohaterowie zaczynają wzbudzać różne reakcje. Na jednych ma się ochotę krzyczeć a innych - cóż rodzą się bardzo waleczne odruchy.

Największym minusem utworu jest właśnie powolne tępo akcji. Autorka bardzo dba o szczegóły, które często są bezużyteczne, zwalniają tylko wydarzenia, często także powtarza fakty, o których już wspominała. W sumie niepotrzebnie.

"Cukiernia w ogrodzie" to dobra, relaksująca powieść. Ciekawi, realistyczni bohaterowie, odpowiedni klimat - sprawiają, że czytanie jest lekkie i odprężające.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-03-2016 o godz 15:27 przez: ksiegoteka
hciałabym zacząć od… okładki, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia w jakże rozkosznej i uroczej książce. Nie dość tego, bo dodatkowo dobrze odzwierciedla zawartość, a to mój tak naprawdę jedyny wymóg dotyczący obwoluty.

To znaczy… powieść nie jest o babeczkach, ale za to robi na nie ogromnego smaka. „Cukiernia w ogrodzie” przesycona klimatem angielskich zalewów, nieśpiesznych popołudni w akompaniamencie zielonej herbaty podanej w porcelanowej filiżance i imbirowego ciasta na pastelowym talerzyku stała się moim drugim światem na czas czytania.
Fay ma na karku nie tylko czterdziestkę, ale również despotyczną i wymagającą matkę, wciąż nieposłuszną i buńczuczną siostrę oraz niesformalizowany związek, który stanowi monotonną udrękę dnia codziennego. Czy cokolwiek lub ktokolwiek może odwrócić złą passę? (Jak się pewnie domyślacie – może).

Carole Matthews, mimo schematycznej i przewidywalnej fabuły, jak Nicholas Sparks genialnie radzi sobie z czytelnikiem, wikłając go w życie głównego bohatera i podając jak na dłoni wykreowany świat. Już z samego początku widać, że nie mamy do czynienia z wymagającą lekturą, ale mało ambitna nie znaczy zła! Każdy chyba od czasu do czasu lubi zatracić się w sielance, wyrzucić swoje problemy gdzieś za okno i skryć się samemu pod kołderką z książką i jeszcze najlepiej, na wzór bohaterów, z ciastem i herbatką. Gdy „Cukiernia w ogrodzie” zawita u Was, usłyszycie delikatny szum wody i cichy gwar rozmów przy stołach, poczujecie zapach świeżo zmielonej kawy i korzennych przypraw. Poznacie Anglię od kuchni – dosłownie.

Poza tym, bardzo spodobało mi się ujęcie relacji międzypokoleniowych oraz w ogóle międzyludzkich. Autorka stawia przed główną bohaterką, a równocześnie i przed czytelniczką ważne pytanie – czy ZAWSZE stopień pokrewieństwa i czas spędzony z danym KIMŚ odpowiada dobrym emocjom, jakie nam towarzyszą podczas spotkania? Czy forma „przynależności” przekłada się na faktyczną bliskość? A także o czym mówi nasz wiek? Czy raczej… czy w ogóle o czymś mówi? Nie musicie odpowiadać mi ani sobie na te pytania – wystarczy że przeczytacie „Cukiernię w ogrodzie”, która z pewnością pobudzi Was do przemyśleń.

Ta powieść jest jedną z lepszych, które mogę polecić „na rozluźnienie”. Można się wyłączyć, przy czym czerpać czystą rozkosz z atmosfery słodkiego świata. Sam smak. Czytajcie, kupujcie i dajcie znać, jak Wam się podoba!
Osobiście, chętnie sięgnę po kolejne powieści autorki, myślę, że w jakąś przerwę szkolną, ażeby się nie nadwyrężać za bardzo myśleniem przy czytaniu… Może ktoś Was słyszał o serii Klub Miłośniczek Czekolady? Zbieram opinie, bo podobno warto! :)

z mojego bloga: http://ksiegoteka.blogspot.com/2016/03/56-premiera-cukiernia-w-ogrodzie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
01-03-2016 o godz 18:36 przez: Szczypta Kasi

"Cukiernia w ogrodzie" to książka o tym, jak bardzo można być rozczarowanym swoim życiem, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. O tym, że czasem zwykłe egzystowanie z dnia na dzień, przysłania nam możliwość osiągnięcia prawdziwego szczęścia. O umiejętności podejmowania ryzyka i odrzuceniu zachowawczych decyzji, które choć bezpieczne nie zapiszą się wyraźnie na kartach naszego życia.

Fay jest już po czterdziestce. Prowadzi cukiernie w niewielkim turystycznym miasteczku tuż przy brzegu kanału. Jej zajęcie to nie kwestia spełnienia jej marzeń, lecz konieczność zorganizowania sobie pracy w domu. Od kilku lat opiekuje się ona matką, która choć w zasadzi nie cierpi na żadną obłożną chorobę, postanowiła nie wychodzić ze swojego pokoju, a z łóżka wstawać jedynie okazjonalnie. Życie Fay to pasmo wyrzeczeń. Nie może wieść pasjonującego życia, gdyż matka wywiera na nią ciągłą presję. Nie może wyremontować ukochanej barki, gdyż swoje oszczędności przesyła młodszej siostrze, która straciła pracę. Nie może w pełni cieszyć się wieczornym wyjściem z partnerem do restauracji, gdyż wybiera on swoją ulubioną restaurację zupełnie ignorując upodobania Fay.

Kobieta nawet nie zdaje sobie sprawy ze swojego żałosnego położenia, do czasu aż poznaje Dannego, o dziesięć lat młodszego przystojnego mężczyzny, który zaczyna się nią bardzo interesować. Jego historia uświadamia jej, że możliwe jest z dnia na dzień porzucenie wygodnego, lecz mało satysfakcjonującego życia na rzecz pasji i spełniania marzeń. Dodatkowo niepokoi ją wrażenie jakie wywiera na niej ten dobrze zbudowany, chętny do pomocy i roześmiany mężczyzna.

Moim ulubionym bohaterem tej książki jest jednak Stan - dziewięćdziesięcioletni sąsiad, który codziennie przychodzi do kawiarni na porcję swojej ulubionej zupy, który w czasie wojny był pilotem, a potem poszukiwaczem przygód. Idealny wzór do naśladowania dla wycofanej Fay.

Historia opisana w książce, choć nieco banalna, jest bardzo ciekawa. Z przyjemnością podążałam za rozgrywającym się wątkiem. Jednak na całokształt moich wrażeń olbrzymim cieniem kładzie się narracja użyta przez autorkę. Nie jestem specjalistą i nie znam fachowego określenia na taki styl, jednak postaram się wam to swoimi słowami opisać. Wydarzenia w książce relacjonowane są jakby na żywo. Narrator zachowuje się jak lektor w filmach dla niewidomych. Fay podchodzi, Danny podnosi łopatę, Anthony się uśmiecha. Doprowadzało mnie to do szału.

Gdyby nie właśnie taki sposób formułowania zdań, książka miałaby u mnie znacznie lepszą ocenę. Niestety jest raptem średnia. Ale myślę, że osobom, które nie będą miały takich uprzedzeń jak ja, może się ona spodobać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-03-2016 o godz 10:41 przez: Porozmawiajmy o książkach
Fay ma ponad czterdzieści lat, od dziesięciu lat związana jest z Anthonym, opiekuje się swoją hipochondryczną matką i prowadzi uroczą Cukiernię w ogrodzie. Życie Fay jest monotonne... każdego dnia odwiedza ją Stan, który ma już dziewięćdziesiąt trzy lata, chwali wszystko co mu poda i jest wdzięczny za lunch. Gdy pewnego dnia w ogrodzie Fay pojawia się trzydziestoletni Danny i jego piesek Diggery, świat głównej bohaterki zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni...
Każda powieść, która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins i którą ja miałam okazję przeczytać, była po prostu genialna. Poruszała mnie do głębi, sprawiała, że płakałam i się śmiałam. "Cukiernia w ogrodzie" zachęciła mnie swoim opisem, dając obietnicę na przyjemną i uroczą opowieść.
Fay od początku zaskarbiła sobie moją sympatię, bo choć była odrobinę naiwna i łatwo poddawała się manipulacjom, to miała ogromne serce i nikomu nie odmawiała pomocy. Była to bohaterka, której przyjazne usposobienie otulało czytelnika ciepłem i wywoływało uśmiech na ustach. Fay nie miała łatwo. Jej matka była osobą, która wmówiła sobie chorobę, nie szanowała swej córki i niejednokrotnie wystawiała cierpliwość wszystkich na ciężką próbę. Pojawienie się Danny'ego wprowadziło do życia Fay powiew świeżości. Ich relacja stopniowo się zmieniała, przeobrażała, a co najważniejsze angażowała do tego stopnia, że nie chciałam przerywać lektury.
"Cukiernia w ogrodzie" to opowieść z ogromnym ładunkiem przyjemnego, domowego ciepła. Choć Fay niekoniecznie mogła liczyć na swoją rodzinę (ba!, często to rodzina dawała jej w kość najbardziej), to miała przy sobie ludzi, którzy sprawiali, że jej dzień stawał się lepszy. Ja sama pokochałam tego starego, zapominającego się Stana, który chwalił każdą zupę i zawsze służył dobrym słowem.
Bawiłam się bardzo dobrze przy tej słodkiej (i mimo wszystko momentami gorzkiej) lekturze, która pozwoliła mi zwolnić, odetchnąć, zaczerpnąć świeżego oddechu, zrelaksować się i zdobyć siły na dalszy bieg. Przykład Fay pokazał mi, że czasem warto zdobyć się na odwagę i zrobić coś szalonego, o co nigdy by się nie podejrzewało. Co więcej, nauczyłam się, że żadna strata nie jest ostateczna, bo wszystko może obrócić się w każdej chwili na sto różnych, nowych, kierunków.
Tę powieść, tak kobiecą, mądrą i pełną ciepła, polecam wszystkim, bo uważam, że żadna minuta spędzona przy "Cukierni w ogrodzie" nie była zmarnowana. To lekka, ale bardzo wartościowa historia, którą warto poznać chociażby dlatego, by wydobyć z siebie odwagę na poczynienie nowych kroków.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-03-2016 o godz 21:37 przez: Natalia Nastałek
Co myślę po przeczytaniu tej książki?
Okładka jest bardzo, ale to bardzo ładna i pozytywna. Widnieją na niej apetyczne babeczki na które ma się od razu wielką ochotę. Kolorystyka okładki moim zdaniem jest świetna. Taka żywa i energiczna i apetyczna. Gdy ją zobaczyłam na własne oczy, aż zaniemówiłam, bo jeszcze nigdy nie widziałam, tak pięknej okładki.

Główna bohaterka w książce, to 42 letnia Fay, która mieszka w Anglii nad kanałem, gdzie bardzo często pływają barki. Sama ma taką jedną przycumowaną niedaleko swojego domu, gdzie mieści się w niej sklepik z ciastami, a w domu prowadzi małą kawiarnię z cukiernią dla turystów pływających kanałem. Cukiernia jest jej całym życiem, ale jak to bywa w życiu, nie zawsze jest kolorowo. Ma schorowaną matkę, która leży w łóżku z własnej woli na górze w domu i Fay się nią opiekuje. Jest na każde jej skinienie palcem, waląc laską w podłogę. Starsza Pani nie jest dla mniej miła i traktuje ją bardzo nieprzyjemnie. Kobieta ma również drugą córkę, która mieszka w Nowym Jorku, ale nie chce wracać do domu, ponieważ go nie lubi. Obie siostry utrzymują ze sobą kontakt poprzez skype, ale młodsza wykorzystuje naiwność siostry i prosi ją o pieniądze. Fay ma również przyjaciółkę Lii, która pracuje i piecze ciasta na dole w domu, do cukierni. Dziewczyna jest bardzo tajemnicza i ma cięty język, ale ma dobre serce, co się okaże na końcu opowieści.

Pewnego dnia przypływa do cukierni barka Łapacz Snów, a z niej wysiada szczupły i bardzo przystojny młodzieniec. Fay, aż zatkało i serce zaczęło bić coraz mocniej. Chłopak ma na imię Danny i żyje od niedawna na łodzi. Poznają się. Dany zostaje u niej kilkanaście dni i pomaga jej w ogrodzie. Cała akcja dopiero się zaczyna i oczywiście mamy tutaj wątek miłosny, starszej pani z młodzieńcem. Niby wszystko się układa, ale w jednej chwili Fay traci wszystko. Matka umiera i ją wydziedzicza, siostra się od niej odwraca, jej partner ją zdradza i siostra sprzedaje nieruchomość, gdzie biedna kobieta ma się wynieść w ciągu tygodnia. Traci wszystko włącznie z cukiernią. Historia mi się spodobała jak najbardziej. Jest to coś innego i nigdy wcześniej nie czytałam takiej książki. Tym bardziej, że akcja dzieje się w cukierni, a ja uwielbiam wszystko co jest związane z gastronomią. Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, mimo, że ma ponad 400 stron.

Pozdrawiam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego