Blask ostatecznego kresu. Trylogia Licaniusa. Tom 3 (okładka  zintegrowana)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Oferta empik.com : 50,85 zł

50,85 zł 74,90 zł (-32%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

"Przemierzyłem oceany czasu, aby Cię odnaleźć."
"Dracula", F.F. Coppola

Czas ostatecznej próby nieuchronnie nadciąga. 

Wprawdzie Bariera znów jest cała, ale to nie znaczy, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Wprost przeciwnie - złudne poczucie wygranej może być początkiem kresu.  W Ilin Illan zaczynają się na nowo polityczne rozgrywki i nawet nowoodkryte moce Wirra mogą okazać się niewystarczające wobec krótkowzroczności Starszych.

Uwięziony w obcej krainie Davian musi stawić czoła dojmującej samotności i pokrzyżować plany Czcigodnych. Jeśli mu się nie uda, poświęcenie Ashy stanie się zupełnie bezwartościowe.  Plan Caedena zbliża się wreszcie do końca. Teraz, gdy wreszcie może mu się udać, musi stawić czoła konsekwencjom. Wziąć na siebie brzemię tego, jak dramatycznie jego historia się zaczęła i jak druzgocząco się skończy. 

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Blask ostatecznego kresu. Trylogia Licaniusa. Tom 3
Seria: Trylogia Licaniusa
Autor: Islington James
Wydawnictwo: Fabryka Słów Sp. z o.o.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-04-13
Rok wydania: 2022
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 230 x 65 x 160
Indeks: 41587560
średnia 4,9
5
67
4
7
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
05-05-2022 o godz 21:06 przez: Arkadio | Zweryfikowany zakup
Obowiązkowa pozycja po pierwszych dwóch częściach, ale zdecydowanie tempo zwalnia i na miejsce akcji wkraczają wyjaśnienia rzeczy dotąd tylko opisywanych. W każdym razie zdecydowanie pozycja oboyi trzeba czytać do ostatniego zdania! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-04-2022 o godz 11:59 przez: Urszula Janiszyn
Każda opowieść, nawet ta najdłuższa, musi mieć swój kres... Prawda ta dotyczy również monumentalnego cyklu Jamesa Islingtona pt. „Trylogia Licaniusa”, której to najnowsza, trzecia i zarazem finalna odsłona - „Blask ostatecznego kresu”, ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. I tym sposobem po poznaniu blisko trzech tysięcy stron docieramy do finału opowieści o walce dobra ze złem, odkupieniu win i próbach zmiany przeznaczenia... Caeden, Davian, Wirr i Asha dokonali już bardzo w wiele w swoim życiu, zaznając walki, konfrontacji z mroczną magią oraz wypraw w nieznane - tak w czasie, jak i przestrzeni. Niestety jeszcze więcej wyzwań jest wciąż przed nimi, gdy oto Caeden stara się odwrócić czas i odkupić swoje winy sprzed tysiącleci; Davian odzyskać wolność po pojmaniu go przez Czcigodnych w pewnej mrocznej krainie; Wirr pokonać wewnętrzny i zewnętrzny opór wobec jego władzy w Illin Illan; zaś Asha próbuje pogodzić się z przypisaną jej rolą w stworzonej za pomocą magii fikcyjnej oazie szczęścia, od której zależy trwałość Bariery. I tylko jedno jest pewne - koniec ich długiej i trudnej drogi jest coraz bliższym... Tym razem James Islington potrzebował blisko 900 stron na to, by zakończyć swoją epicką relację w taki sposób, by zarówno on, jak i też czytelnicy, mogli poczuć się w pełni usatysfakcjonowani. I tak właśnie się stało, gdy oto udało się tu autorowi nie tylko zamknąć wszelkie rozpoczęte wątki oraz utrzymać logiczną spójność tej relacji z poprzednimi wydarzeniami, ale też i dodać kilka zupełnie nowych i ekscytujących wątków, które czynią ten cykl jeszcze lepszym. Wniosek?- to wiele dzieło, równie wielkiego pisarza na polu literackiego fantasy Tradycyjnie już mamy tu podział fabuły na kilka równolegle toczących się ścieżek relacji, które ukazują wydarzenia z udziałem Caedena, Daviana, Wirra i Ashy. I podobnie, jak to miało miejsce w dwóch poprzednich częściach, również i tym razem główny nacisk położono na losy dwóch pierwszych bohaterów, z których to Caeden wciąż odkrywa swoją przeszłość z poprzednich wcieleń i staje do walki z dawnymi sojusznikami..., zaś Davian wypełnia pisany mu los, trafiając m.in. do mrocznego świata potworów i niewolników, ale też i zyskując nowych sojuszników. To akcja, wielka przygoda, zaskakujące obroty zdarzeń i finał, który jest tyleż pięknym, co i naprawdę absolutnie nieprzewidywalnym. Długo można by opowiadać o bohaterach tej książki, z których to tak naprawdę każdy jest już kimś zupełnie innymi, aniżeli na początku tego cyklu. Jedni zyskują pamięć, szansę na spłatę zaciągniętych długów i odnajdują nowy cel życia - m.in. Caeden. Inni wypełniają pisany im los ale według własnych zasad, wyborów i pragnień - jak ma to miejsce w przypadku Daviana. Wreszcie niektórzy okazują się zaskakująco odważni, silni i istotni dla losów tego magicznego i zarazem jakże okrutnego świata - Asha i Wirr. To intrygujący, bardzo ludzcy i świetnie nakreśleni bohaterowie, z którymi połączyła nas piękna, czytelnicza przyjaźń. Nie wiem, czy jakikolwiek recenzent podjąłby się omówienia świata tej opowieści, gdyż wydaje się to wręcz niemożliwym z uwagi na jego złożoność w czasie i przestrzeni, mnogość lokacji i nazw, czy też szczegółowości ukazanej tu codzienności życia władców, obdarzonych magią i zwykłych ludzi. Z pewnością niezwykłym jest to, że każda z krain północy i południa, każde miejsce poza przestrzenią i czasem oraz sama idea magii czerpanej we wszechobecnej esencji, mają tu swoją logikę, racjonalizm i przekonujący obraz. To fascynujący, quasi-średniowieczyzny świat ludzi, demonów i potworów, który wciąż nas czymś zaskakuje i nieustannie zachwyca. Co wyróżnia tę opowieść i zarazem cały niniejszy cykl z szeregu innych odsłon literackiego fantasy...? Myślę, że przede wszystkim rozmach tej historii i zarazem jej lekkość podania, gdzie to mamy naprawdę skomplikowaną, złożoną i rozpisaną na setki szczegółów fabułę, w której jednak odnajdujemy się bez najmniejszego trudu wraz z postępem lektury kolejnych części. I to świadczy o dwóch rzeczach - wielkim talencie autora oraz ogromie pracy, jaką wykonał on podczas tworzenia tej historii. To również wspaniały pomysł, który z jednej strony czerpie z klasyki gatunku (wojna, polityka, walka dobra ze złem), ale też i dodaje wiele nowego od siebie, by wspomnieć choćby o wierze, obrazie magii i ukazanych w zaskakujący sposób podróżach w czasie. Pięknie czyta się nam tę opowieść, która z jednej strony stanowi dopełnienie losów naszych ulubionych bohaterów, zaś z drugiej udziela nam odpowiedzi na najważniejsze i nurtujące nas od dawna pytania o to, co jest tu prawdą, a co tylko grą pozorów. I bawimy się świetnie podczas tej lektury, przeżywamy wraz z bohaterami wielkie emocje oraz z każdą kolejną przeczytaną stroną smucimy coraz bardziej, iż jesteśmy już tak blisko naszego pożegnania z tym światem. Ponadto doceniamy również świetną pracę Grzegorza Komerskiego, który przetłumaczył tę powieść w naprawdę świetnym stylu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-05-2022 o godz 16:27 przez: moody_fangirl
Minął rok od kiedy Davian został uwięziony przez Czcigodnych oraz kiedy Asha zgodziła się podtrzymywać źródło bariery. Wirr prowadzi batalie polityczne jak i wojskowe, stara się pozostać przy władzy aby uratować swoich ludzi w nadchodzącej wojnie. Jego moc jest darem jak i przekleństwem, odpowiedzialność ogromnie ciąży mu na barkach. Caeden odzyskał już większą część wspomnień, wie po której stronie stoi i za co walczy, dla przyjaciół i bliskich jest skory do wszelkich poświęceń. Jaki los przypadł bohaterom w tej walce? Czy są w stanie przezwyciężyć siły, z którymi nigdy wcześniej nie mieli do czynienia? Każdy w ostatnim momencie popada w melancholię, kiedy trzymamy w dłoniach ostatni tom serii to jak koniec z postaciami, z którymi spędziliśmy tyle czasu. Lecz w takim momencie najgorsza jest niewiadoma, obawiamy się każdej kolejnej strony, rozdziału bo to one nieubłaganie przybliżają nas do zakończenia. Dwa poprzednie tomy były skromnie mówiąc boskie, genialne i fantastyczne, lecz ciężko jest mi jednoznacznie określić BOK, spodziewałam się po tej książce czegoś naprawdę wielkiego. Chyba odrobinę czuję gorycz. Akcja od samego początku jest wartka, spotykamy ukochane postaci po roku udręk i cierpień, pełnych wyrzeczeń. To zdecydowanie nie są postaci, które poznaliśmy kiedyś, cechuje ich obecnie większa dojrzałość, siła, są w stanie dzielnie stawić czoła wszelkim przeciwnością bez względu jak katastrofalne w skutkach by one nie były. Z jednej strony czuję jakby to była chaotyczna historia, rozdziałów z perspektywy Daviana było ogromnie dużo, czego nie mogę wspomnieć o chociażby Ashy. Sama akcja nie była tak dynamiczna, bywały momenty kiedy przydługie przemyślenia odrobinę mnie nużyły. Zakończenie było do przewidzenia, nie czuję jakby w tym miejscu autor czymkolwiek mnie zaskoczył. Boli mnie los postaci drugo i trzecioplanowych, ale milczę w tej materii. Nie uważam jakoby każdy z nich dostał odpowiednią ilość czasu, jak choćby Davian czy Wirr, których rozdziały opisane były po łebkach. Brakowało mi czegoś w tej historii, jak z początku było bardziej delikatnie, tak ostatnie dwieście stron były jak cios w plecy, po prostu dużo za dużo. Dodatkowo dosłownie zapomniałam połowy jak i więcej imion czy faktów z pierwszego tomu, to oczywiście moja wina, dlatego byłam wdzięczna za słowniczek w książce, spokojnie w razie czego mogłam szybko odnaleźć nurtujące mnie imię czy nazewnictwo. Nie mogłam w pewnym momencie nie porównywa BOK do Gwiezdnych wojen, czułam jakby cały świat stał się słabszy tylko wtedy kiedy ta czwórka weszła na scenę, za każdym razem plany szły gładko i po ich myśli. To było po prostu nijakie. Ale kocham to lanie wody Islingtona, jego książki to jak guilty pleasure, po prostu czytam z przyjemnością. Poznajemy świetnie opisane nowe światy, miasta, stroje czy wygląd. Autor doskonale odzwierciedla swoje wizje na łamach książki. Motyw podróży w czasie został ciekawie zaprezentowany, musieliśmy wraz z bohaterami odkrywać i uczyć się na nowo korzystania z kan czy esencji. Zdaję sobie sprawę iż ten jedno tysięczny grubasek jest obszerny, ale ile by nie było, zawsze mi mało. Nie da się w paru słowach powiedzieć fajne czy nie, to jest najgorsze bo w każdym momencie byliśmy zmuszani do refleksji, przemyśleń, do stawienia czoła własnym wrażeniom. Autor otwierał nowe wątki i zamykał stare, choć moje zdanie o tej ksiażce jest chaotyczne, to bez względu na wszystko (głównie zakończenie ) uważam, że warto przeczytać i poznać tę historię do końca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-05-2022 o godz 21:28 przez: Aleksandra Stasieńko
Pierwsze co napotykamy w książce to streszczenia dwóch wcześniejszych części trylogii - świetny zabieg, potrzebna rzecz, trzeba takich więcej! Co do właściwej powieści - ciężko mi się było wgryźć w ten pokaźny klocek. I tak poszło szybciej niż przy drugim tomie 😅 ale początkowo szło mi bardzo opornie i troszkę się wymęczyłam. Później już poszło lepiej, autor zyskał moje zainteresowanie i przez większą część książki byłam wkręcona w tę historię. Oczywiście trafiły się momenty dłużyzn, ale przy powieści takich rozmiarów ciężko, żeby się nie trafiły. Autor w tej trylogii całkowicie skupia się na kreowanej przez siebie historii, wydarzeniach, ich skutkach, co nie było prostym zadaniem, bowiem pokusił się o wątek podróży s czasie. To chyba jeden z najtrudniejszych wątków jakie istnieją, więc szacun dla każdego kto się go podejmuje. Ale nie wypadł on moim zdaniem bezbłędnie. Trafiły się tu jakieś momenty, które można by próbować załatwić inaczej. Dodatkowo ta trylogia słynie z tego, że autor gmatwa tam wszystko ze wszystkim, że ciężko się pogubić. I to nie dlatego, że komuś może brakować sprawności szarych komórek. Co to, to nie. Po prostu tam jest nawalone tyle informacji, że przy ciągłym czytaniu człowiek nie jest w stanie tego wszystkiego spamiętać. Mnóstwo informacji, ciężko to wszystko przetworzyć, niektóre były zupełnie zbędne. Nie podobał mi się ten zabieg. Jeśli chodzi o bohaterów to... Się zaskoczyłam! Najmniej przeze mnie lubiany Davian w tym tomie otrzymał najbardziej interesujący wątek. Losy Wirra były ciekawe tylko od pewnego momentu, Caeden wypadł trochę nudno i blado, niestety, a Asha... W pierwszym tomie bardzo ją lubiłam, ale w drugim zaczęła się robić irytująca, a w tym trzecim się to utrzymało. Jej wątek był mało ciekawy i miał jak dla mnie najwięcej luk. Nie wszystko dało mi jednak powody do narzekań. Mroczna kraina, do której trafił Davian była wątkiem, który najbardziej przypadł mi do gustu, to właśnie od tego momentu wkręciłam się w książkę. Szczerze byłam ciekawa co się tam dalej wydarzy, jednak lektura nie zawsze była dla mnie przyjemna. Niektóre pomysły autora spodobały mi się bardziej, inne nie. Przy takiej obojętności książki chyba rzadko się trafia, żeby wszystko się spodobało. Cała trylogia Licaniusa to całkiem niezłe fantasy, które mimo swoich wad i potknięć budzi podziw, patrząc na mnogość wątków i to jak autor je z sobą splata. Tym, co najbardziej mi się podobało to system magii, który bardzo polubiłam i dobrze mi się o nim czytało. Jak na debiut autor z wieloma sprawami poradził sobie bardzo dobrze, z innymi natomiast, moim zdaniem, porwał się trochę z motyką na słońce. Nie mniej byłam ciekawa jak skończy się ta historia, były fragmenty, gdy szczerze odczuwałam przyjemność z czytania, a historia mnie wciągnęła. Jednakże samo zakończenie nie przyniosło mi pełnej satysfakcji. Autor poszedł na łatwiznę przy jednej bardzo kluczowej sprawie, a jego tłumaczenie na koniec wydało mi się wręcz śmieszne. Tego wątku moim zdaniem autor nie powinien pozostawić bez wyjaśnień przy finałowym tomie trylogii, która ma stanowić zamkniętą historię. Z całej trylogii pierwszy tom zrobił na mnie najlepsze wrażenie i choć są to całkiem dobre książki, to jednak nie trafią na listę moich ulubionych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-05-2022 o godz 14:32 przez: Kosz z Książkami
O to nadszedł ten moment, w którym trzeba pożegnać się z Davianem i Caedenem. Czy uda im się pokonać zło? Czy można zmienić przyszłość? Przedstawiamy ,,Blask ostatecznego kresu” – finał trylogii Licaniusa. Davian nadal jest uwięziony w nieznanej krainie, wie, że nie może w niej umrzeć, co nie znaczy, że Czcigodni nie będą próbować złamać, go w inny sposób. Wirr powoli zaczyna rozumieć różne zagrywki polityczne, jednak nadal jest mu bardzo ciężko. Tym bardziej że nie ma wokół siebie swoich najbliższych przyjaciół. Z kolei plan, który obmyślił Caeden zmierza ku końcowi, ale zanim się on ziści, czeka go jeszcze zmierzenie się z konsekwencjami swoich dawnych uczynków. Przyznam szczerze, że gdy tylko książka trafiła w moje ręce, to z jednej strony bardzo się ucieszyłam i od razu chciałam się za nią zabrać i dowiedzieć się jak to się wszystko skończy, tym bardziej że przez swoją objętość (ponad tysiąc stron), wiedziałam, że przeczytanie jej zajmie mi trochę czasu, z drugiej jednak strony bardzo nie chciałam rozstawać się ze wszystkim bohaterami. Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. A trzeci tom trylogii Licaniusa był bardzo dobry, mogę nawet stwierdzić, że najlepszy z całej trylogii. O „Blasku ostatecznego kresu” na pewno nie można powiedzieć, że jest nudny. Dzieje się w nim tyle, że czasami zastanawiałam się, czy autor da w końcu, chociaż chwilę odetchnąć bohaterom. Niestety miał on dla nich zupełnie inny plan. Praktycznie każdy bohater pod wpływem wszystkich przeżyć przechodzi przemianę. Jedną z największych przeszedł Caeden, który ostatecznie uzmysławia sobie, niektóre ważne prawdy. Osoby, które mają w planach ten tom, muszą przygotować się na to, że jest on bardzo krwawy, wiele osób straci życie, niestety nie tylko bohaterowie, którzy byli mało istotni dla fabuły. W tej książce bardzo podobało mi się to, jak autor połączył ze sobą wszystkie wątki. Każda postać, która pojawiła się nawet na chwilę, pojawiła się w jakimś konkretnym celu. Praktycznie wszystko zostało w jakiś sposób wyjaśnione (poza historią Aelrica i Decji, ale o nich ma powstać osobna książka). Niektóre końcowe wydarzenia udało mi się odgadnąć, niektóre jednak były dla mnie zaskoczeniem. Ostatecznie jestem bardzo zadowolona z zakończenia, chociaż nie spodziewałam się, że to, co na końcu miało miejsce, tak mi się spodoba. O czym warto też wspomnieć, to, to, że na samym początku jest streszczenie poprzednich tomów. Często w wielu trylogiach lub dłuższych seria bardzo mi tego brakuje, zwłaszcza gdy czas pomiędzy wydaniem poszczególnych tomów, jest dość długi i nie zawsze wszystko pamiętam. A tak w tej książce od razu mogłam zagłębić się w historię i nie miałam wrażenia, że o czymś zapomniałam. Podsumowując, cała trylogia Jamesa Islingtona jest jedną z lepszych serii fantasy, jaką miałam ostatnio przyjemność przeczytać. Każdy tom, chociaż wydawało mi się to niemożliwe, był coraz lepszy, a do „Blasku ostatecznego kresu” nie mam absolutnie co do czego się przyczepić. Więc jeśli, ktoś się zastanawia czy warto po nią sięgnąć, to ja mogę z czystym sumieniem polecić ją każdemu, kto lubi wartką akcję i ciekawą fabułę. Z pewnością nikt, kto postanowi sięgnąć po tę serię, nie będzie zawiedziony. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-05-2022 o godz 17:53 przez: readingpluscoffee
„Dlatego, Davian, że krzywdząc człowieka, nigdy go niczego nie nauczysz. Jak sam przypomniałeś wcześniej, możemy nienawidzić uczynków, ale nigdy samych ludzi. (…) Nie twierdzę, że powinniśmy wrogów z dnia na dzień zacząć traktować jak przyjaciół, lecz ja wybieram przebaczenie. Gdybym tego nie zrobił, wszystko, co mówię, byłoby zwykłym pustosłowiem.” Po przeczytaniu Trylogii Licaniusa wiem tyle, że James Inslington jest geniuszem i stworzył majstersztyk fantastyki. Drogie Panie, drodzy Panowie, Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z tą trylogią przed Wami dokładnie 2717 stron zawiłości, plot twistów, wzruszeń i chwil spędzonych z cudownymi bohaterami w niesamowitym, perfekcyjnie wręcz stworzonym świecie. Przez pierwsze dwa tomy będziecie wyrywać sobie włosy garściami, żeby cokolwiek zrozumieć. Nie raz zastanowicie się, czy to autor tak mąci Wam w głowach, czy to Wy zwyczajnie nie rozumiecie o czym pisze i co chce przekazać. A jednocześnie będziecie się zachwycać Andarrą, magią w postaci Esencji u Obdarzonych i Kan u Augurów i Czcigodnych. Będziecie wątpić w bohaterów, próbować zgadnąć, który z nich jest dobry, a który tylko udaje. Będziecie świadkami ich dorastania, dojrzewania, rozwijania umiejętności i dynamicznych zmian celów i całego charakteru. Zadacie sobie milion pytań typu „po co?”, „jakim cudem na to nie wpadł*m?”, „co w głowie ma autor?”, a przede wszystkim: „dlaczego czuję się tak* zagubion*?”. I potem dojdziecie do momentu trzeciej części, w której ta czarna dziura bez dna nabierze wreszcie kształtu i kolorów, a w głowie zacznie Wam się klarować sens całej powieści. Powieści, która pod żadnym względem nie jest łatwa, czy szczęśliwa, ale dobitnie uczula nas na niemożność cofnięcia tego, co już się zrobiło. Umiejętne lokowanie swoich wierzeń, naprawianie błędów, siła przyjaźni, czy wreszcie pragnienie zmiany na lepsze - to tylko kilka z głównych motywów tej książki – wszystko skupione w garstce bohaterów z krwi i kości, do których czytelnik się przywiązuje, którzy częstują nas potężną chochlą mieszanych uczuć i tak samo jak my próbują nadążyć za autorem, który wprowadza plot twist za plot twistem – tylko tego tak naprawdę możecie być pewni czytając te książki. Że będzie się działo, że nie będzie łatwo i przede wszystkim, że zostaniecie wciągnięci bez reszty w wir czasu, wspomnień i magii. Małe ostrzeżenie ode mnie – pamiętajcie, że autorowi nie można ufać i jeszcze milion razy na stronach tych książek będziecie zmieniać swoją opinię, żeby ostatecznie, po przeczytaniu ostatniego zdania zostać sam na sam z potężną gamą refleksji i niecierpliwością na zapowiedzianą trylogię o Aelricu i Decji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-06-2022 o godz 00:07 przez: Anonim
„Blask Ostatecznego Kresu” to wyczekiwany przeze mnie, jak i pewnie przez rzesze fanów, finał „Trylogii Licaniusa”, czyli debiutanckiego cyklu Jamesa Islingtona. Akcja BOK-u dzieje się jakiś czas po wydarzeniach z poprzedniego tomu, dzięki czemu bohaterowie rozwinęli się, a pod naszą nieobecność trochę się wydarzyło. Początkowo autor stopniowa rozwija wątki i splata losy bohaterów, by w końcu przyspieszyć w dalszej części fabuły. Całość, jak zwykle u Islingtona, jest genialna i wyrazy uznania dla autora za wymyślenie całości, ale również za to, że nie pogubił się w tej skomplikowanej układance i ujawnił wszystkie fakty dokładnie wtedy, gdy wymagała tego fabuła. Dzięki temu czytelnik może wyśmienicie bawić się podczas lektury tego arcydzieła. Bardzo spodobała mi się decyzja Islingtona o odseparowaniu wątku dwóch postaci i rozwinięciu go w innej powieści, na którą już z niecierpliwością czekam. Taki spin-off zdecydowanie ma moje poparcie, a bohaterowie zasługują na osobną historię, a nie dwa słowa w BOK-u. Wielkim plusem tej powieści jest również według mnie zakończenie, które nie wiem czy mogłoby być jeszcze lepsze, choć mniemam, że są osoby, którym się ono nie spodobało. Mnie taki finał zdecydowanie zadowolił i nawet nie sądziłem, że można to tak dobrze zakończyć. Choć jeszcze kilkadziesiąt stron przed zakończeniem obawiałem się, że całość zbyt wolno zmierza do zakończenia i skończy się na tym, że autor będzie na szybko na kilku stronach kończył cały cykl. Myliłem się, tyle mogę powiedzieć. Warto również wspomnieć o świetnym wydaniu książki przez Fabrykę Słów, choć to wydawnictwo przyzwyczaiło już swoich czytelników do tego. Mapa, liczne dodatki czy to co wg mnie powinno znajdować się w każdym dłuższym cyklu, czyli przypomnienie wydarzeń z poprzednich książek, na pewno pozytywnie wpływają na odbiór tej powieści. Według mnie „Trylogia Licaniusa” zostanie za jakiś czas uznana za jedną z najlepszych serii współczesnej fantastyki i być może zachęci ludzi, którzy zwykle nie sięgają po taką literaturę do przełamania się i przeczytania fantasy. Mam również nadzieję, że nie jest to ostatnie tak wybitne dzieło Jamesa Islingtona, który przecież całą pisarską karierę ma dopiero przed sobą, choć już na samym początku bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Oby stał się Armandem Duplantisem fantastyki i ciągle podnosił tę poprzeczkę jeszcze wyżej. Kiedyś na pewno zechcę sięgnąć po ten cykl ponownie, by przeczytać ciągiem wszystkie trzy powieści, ale nie wiem kiedy znajdę tyle czasu. Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-05-2022 o godz 19:30 przez: Snieznooka
„Blask ostatecznego kresu” to ostatni tom Trylogi Licaniusa, której czytanie zwaliło mnie z nóg i już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać ją ponownie, bez przerw tom po tomie. Musze Wam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tego, że James Islington zadebiutował takim kawałkiem świetnej fantastyki. Trylogia Licaniusa jest wyjątkowo dobrze nakreślona i złożona. Ta epicka seria fantasy skupia się na wierze, moralności, uprzedzeniach, losach, przyjaźni i miłości, warto poświęcić jej czas. Gdybym mogła ponownie wybrać, czy przeczytam ten tom, czy wykreślę trylogie z pamięci rzuciłabym się na regał w poszukiwaniach książek Jamesa Islingtona. W „Blasku ostatecznego kresu” Andarra jest zagrożona przez siły zła, które są zdeterminowane, aby ją podbić i obalić. Jedynym sposobem, w jaki można powstrzymać te przerażające bestie, jest magia Ashy, która próbuje wzmocnić granicę. Ale czy to wystarczy, by powstrzymać hordy najeźdźców? Davian jest przetrzymywany w niewoli w nieznanej krainie, jego zdolność do podróżowania w czasie okazuje się zarówno dobrodziejstwem, jak i przekleństwem. Stara się znaleźć sposób na ucieczkę, aby móc pomóc swoim przyjaciołom. Znajdują się w pułapce między fanatycznymi fanatykami religijnymi i przerażającymi potworami zrodzonymi z koszmarów. Jeśli szybko nie znajdzie odpowiedzi, wszystko może zostać stracone. Czy rozpęta się piekło na wystarczająco już osłabionej krainie? Czy Davian, Wirr, Asha i Caeden zdobędą odwagę i czy potrzeba, by wygrać ostateczną bitwę dobra ze złem? W „Blasku ostatecznego kresu” można dostrzec, jak bardzo rozwinęli się główni bohaterowie w całej serii, ile wydarzeń za nimi. Cierpienie fizyczne, które znosili, było brutalne, a konflikty duchowe, z którymi stale się borykali - niszczycielskie. Zestawienie przeszłości i teraźniejszości ma ogromny wpływ, na jakość narracji. Można zadawać sobie pytania, czy jako ludzie kierujemy się przeznaczeniem? Czy ma ono dla nas znaczenie? A może to nasze wybory decydują o tym, co się wydarzy? Islington prowokuje do myślenia stawiając przed czytelnikiem dylematy dotyczące koncepcji wolnej woli, stawianych wyborów, naszych przekonań i odkupienia. „Blask ostatecznego kresu”, jak i całej Trylogii Licaniusa nie nazwałabym skoncentrowaną na walce, nie w porównaniu z innymi książkami fantastycznymi. Jednak ta ma z pewnością mnóstwo ekscytującej akcji. Od śmiałej ucieczki, brutalnych tortur, wybuchowego pokazu magii, nie brakuje zapierających dech w piersiach scen i demonstrowanych okrutnych zniszczeń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-06-2022 o godz 09:08 przez: w_i_o_l_a_a__
Zakrojony na tysiąclecia plan Caedena zbliża się do nieuchronnego finału. Czy zdoła odkupić winy i zapobiec końcowi znanego świata? Wirr w Ilin Illan zmaga się z politycznymi oponentami, zdając sobie sprawę, że prawdziwe zagrożenie czai się na zewnątrz. Davian trafia do krainy poza czasem. W Zvaelarze pozna nowych sprzymierzeńców, co pociągnie za sobą brzemienne w skutki konsekwencje. Asha nie traci czasu zamknięta w dok'enie. Dzięki rygorystycznym ćwiczeniom i bezkresnej ilości Esencji zasilającej Barierę stanie się najpotężniejszą istotą stąpającą po świecie. Wróg nie zasypia gruszek w popiele. Dzięki inteligencji i tysiącleciom doświadczenia myli tropy i zaskakuje coraz wymyślniejszymi zasadzkami. Gdy plany się wypełnią i trybiki wejdą we właściwe tory, nastąpi kulminacja wydarzeń. „Blask ostatecznego kresu” wieńczy epicką „Trylogię Licaniusa”. Aż trudno uwierzyć, że to literacki debiut autora. Ogromne przedsięwzięcie rozpisane na trzy tysiące stron i cztery tysiąclecia wypełnione jest po brzegi koronkową intrygą, w której każde słowo i najmniejszy element mają znaczenie. Fabuła często odwołuje się do drobnych wydarzeń z poprzednich tomów, nadając im nowy kontekst. Widać, że było to zaplanowane przed pierwszym słowem początkowego tomu. Ze względu na monumentalność bardzo to imponujące. Chciałabym kiedyś zobaczyć notatki pisarza. Wspaniała i pozbawiona wtórności opowieść fantasy z pełnokrwistymi, rozwiniętymi postaciami, zawiłą intrygą, wartką akcją i oryginalnym systemem magii. Satysfakcjonujący, zaskakujący i sensowny finał domykający wszystkie wątki i zapowiedź kolejnej książki w tym uniwersum – czego chcieć więcej? Autor zmaga się z pytaniami wyrażonymi już wcześniej. Czy los jest zdeterminowany, czy istnieje wolna wola, czy osobniki wybitne mają moralne prawo rozporządzać losem ludzi przeciętnych, czy istnieją wybaczalne zbrodnie w imię większego dobra i czy można je odkupić? To wszystko już było. Chociażby u Dostojewskiego, lecz w przeciwieństwie do Raskolnikowa tutaj nie zostajemy z sakramentalnym „to temat na kolejną opowieść”. Będę gorliwie kibicować Islingtonowi i czekać na dalsze dzieła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2022 o godz 09:12 przez: Czytotaj
Wielkieś mi uczyniła pustki w głowie mojej, Ma droga książko, zwiłością fabuły swojej! "Blask Ostatecznego Kresu" - to był prawdziwy trening umysłu. Serio! W pewnym momencie myślałam, że polegnę. Skończę książkę i nie zrozumiem jej sedna. Wodzono mnie za nos. Mieszano teraźniejszość z przeszłością, a na deser dorzucano wątki z przyszłości. I tak ogromnie się bałam, że nie będzie tej klamry zespalającej całą fabułę. Że tego się nie uda już zamknąć w jednej całości, bo za dużo kwestii zostało pootwieranych. A ja przecież ukochałam sobie tą serię. Uff! - udało się! Naprawdę się udało. Niczym słońce nieśmiało wychodzące zza chmur, autor zaczął rozjaśniać poszczególne wątki. Aż w końcu na ostatnich stronach zobaczyłam w pełni cały obraz sytuacji. Zaskoczyło mnie zakończenie. W pełni usatysfakcjonowało. Nie ukrywam - swoimi decyzjami autor złamał mi serce kilkukrotnie, ale wiem też, że gdyby było zbyt łatwo, słodko i kolorowo to książka spłynęłaby po mnie i tyle! Kochani żeby pozostać w zgodzie ze sobą i swoimi odczuciami jedyne, co mogę zrobić to serdecznie polecić Wam tą serię. Trylogia Licaniusa jest intensywna, angażująca i ogromnie wciągająca!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-05-2022 o godz 13:19 przez: Zakaz_czytaAnia
Trylogii Licanusa chyba nie muszę wam przedstawiać. Pierwszy, jak i drugi tom zrobił niemałe zamieszanie, a nazwisko Jamesa Islingtona było wręcz wszędzie. Większość opinii raczej pochlebna wręcz nieraz dostała tytuł świetniej czy genialnej. Cóż mogę powiedzieć na mnie również zrobiła ogromne wrażenie i z niecierpliwością czekałam na wydanie ostatniego roku, czyli „Blasku ostatecznego kresu”. Mając go w rękach z jednej strony było się ciekawym zakończenia, a z drugiej nie chciało się kończyć, bo oznacza to koniec pierwszego spotkania z tą historią (bo nikt nie powiedział, że nie może być kolejnych, ale już nie takich, jak ten pierwszy), światem wykreowanym na kartach oraz nietuzinkowymi bohaterami. Bo właśnie to znajdziecie w całej trylogii. Jak dla mnie ostatni tom idealnie zamyka całą opowieść, której jest naprawdę sporo, bo wszystkie tomy spokojem można nazwać „cegłówkami”. Więc jak szukacie czegoś co was porwie i zdziwienie się, że da się przeczytać takie tomiszcze w niezwykle krótkim czasie to się nie zastanawiajcie tylko sięgajcie, bo naprawdę warto. Jest to pozycja obowiązkowa na liście książek do przeczytania każdego fana fantastyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-05-2022 o godz 10:34 przez: Bogumiła
Przyznam, że trochę potrwało zanim sięgnęłam po ostatni tom tej serii. Może przerażała mnie liczba stron, może bałam się, że nie wszystko zostanie wyjaśnione 🤔 sama już nie wiem... Tym bardziej cieszę się, że nie tylko (po krótkim wdrożeniu się w historię na początku książki) ta powieść mnie wciągnęła, ale też w pełni odpowiedziała na moje pytania, które powstawały podczas czytania poprzednich części. Historia jest wielowątkowa, pytań było więc dużo. I choć, przy tak monumentalnej powieści nie sposób było uniknąć kilku dłużyzn, to czytało mi się to naprawdę dobrze ☺️ Wiem, że na pewno wrócę jeszcze do tych bohaterów, których bardzo polubiłam i za którymi już tęsknię. Zakończenie tej historii było zaskakujące, ale było bardzo dobre, przemyślane i satysfakcjonujące. Uśmiechnęłam się po ostatnim zdaniu tej powieści, choć był to taki trochę smutny uśmiech. Jeśli przeczytacie, to pewnie zrozumiecie dlaczego. Co mogę napisać na sam koniec? Czytajcie, gubcie się w domysłach i sprawdźcie sami, ile z Waszych przewidywań się sprawdzi. Polecam!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-04-2022 o godz 13:32 przez: Kasia Jakubas
https://www.instagram.com/p/CcVax8bKZ9o/ Ta seria od początku mnie szokowała. Jest to majstersztyk, o którym ciężko zapomnieć. Tak było i w przypadku tego tomu. Fabuła została dopracowana, co było szczególnie widoczne podczas zakończenia. Wszystkie wątki ładnie domknięto i całość okazała się genialna. Każdy drobiazg był ze sobą połączony, więc końcówka naprawdę zmiata z nóg. Świat przedstawiony jest równie świetny. Autor jest pomysłowy i dobrze sobie radzi z tworzeniem interesującego otoczenia. Nie można zapomnieć o wielobarwnych postaciach, którzy są o zarówno kompleksowi, jak i ciekawi. Do tej pory nie mogę wybrać, którą z postaci lubię najbardziej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Przetaina Pilipiuk Andrzej
4.2/5
34,48 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podróże niezwykłe - poza utartym szlakiem Opracowanie zbiorowe
5/5
107,88 zł
169,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Muminki. Tom 2 Jansson Tove
4.9/5
69,99 zł
99,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego