Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie (okładka  twarda, 07.2015)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Historia jak z Oskara i Pani Róży, tyle że… wydarzyła się naprawdę i co więcej zakończyła się szczęśliwie.

23 małe odkrycia...Niby nic, a mają moc wywracania wszystkiego do góry nogami. Wyciągną cię za uszy z najczarniejszej dziury, pomogą się cieszyć, kiedy nie ma powodów do radości. Sprawią, że twój świat zabarwi się na złoto, stanie się jasny i słoneczny.

Trudno w to uwierzyć? A jeżeli podzieli się nimi z tobą chłopiec, który przez dziesięć lat mieszkał w szpitalu na oddziale onkologicznym, stracił nogę i otarł się o śmierć, a mimo to jest bardzo szczęśliwy?

Albert Espinosa nie owija w bawełnę, mówi wprost: „Urodził mnie rak” - być może gdyby nie choroba, nie poczułby nigdy tej wielkiej radości życia, bezwarunkowego szczęścia, nie zrozumiał, jak ważna jest przyjaźń. Może niczego by nie odkrył?

Historia Alberta zainspirowała filmowców: na jej podstawie powstał głośny film "Czwarte piętro", a Steven Spielberg wyprodukował serial "Red Band Society".

ID produktu: 1109424713
Tytuł: Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie
Autor: Espinosa Albert
Tłumaczenie: Broekere de Hanna
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: hiszpański
Liczba stron: 240
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-07-15
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 137 x 22 x 191
Indeks: 17324687
średnia 5
5
23
4
17
3
16
2
3
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
58 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
22-09-2017 o godz 11:33 przez: Agnieszka Domżalska | Zweryfikowany zakup
Kolejna książka tego autora , tak jak i inne trudne , ale bardzo pouczające . Pacjent , który pokonał raka opowiada swoją historię , poruszające ale i śmieszne
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2016 o godz 07:58 przez: Barbara Parda | Zweryfikowany zakup
Książka zawiera w sobie wiele optymizmu. Zachęca do refleksji nad tym co dzieje się w naszym życiu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2016 o godz 10:47 przez: Patryk Pudło | Zweryfikowany zakup
Polecam książke, daje dużo do myślenie, super napisana. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-07-2015 o godz 11:09 przez: sister000
Ciężko po lekturze „Świata na żółto” uznać, że przeczytało się książkę biograficzną czy powieść. Nawet nie poradnik. „Świat na żółto” to bowiem mozaika. Zapis luźnych wspomnień, osób i truizmów – które niby są oczywiste, ale nieuświadomione. Czytając karty tej żółtej książeczki wykrzykiwałam raz po raz – o matko, przecież ja też tak mam! O rany, też spotkałam żółtych, przecież ona jest moim żółtym… (A kim jest żółty? Tego dowiesz się po lekturze słonecznej książeczki ). Jest to książka o nas i dla nas, po to, by żyć z uśmiechem i w pełni szczęśliwym, pogodzonym ze światem i ludźmi.
23 odkrycia jakie prezentuje Autor zachwycają swoją prostotą i dają do myślenia. Napawają optymizmem i dają kopa do działania. Jednak czy uda mi się zapamiętać na całe życie? Zapewne nie. Dlatego żółta książeczka zajęła zaszczytne miejsce na podręcznej półeczce z książkami i zamierzam do niej często wracać!
Szczególnie polecam „Świat na żółto” każdej osobie zainteresowanej rozwojem osobistym i energią wszechświata. Jeśli czytałeś „Sekret” i książka ta zrobiła na Tobie wrażenie – sięgnij koniecznie po tę pozycję!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
18-07-2015 o godz 18:37 przez: Pani filolog
Oprawiona w żółtą okładkę książka liczy prawie 240 stron i polecana jest jako ta, która „odmieniła już niejedno życie i stała się światowym bestsellerem”[1]. Wewnątrz zawarte są przemyślenia autora, który przez dziesięć lat chorował na raka i w tym czasie usunięto mu płuco, nogę i fragment wątroby. Mimo to jest on pełen optymizmu i pragnie swojego czytelnika wprowadzić w skonstruowany przez siebie „świat na żółto”, zachęcić do szukania ludzi definiowanych przez niego jako żółtych, a wreszcie do wcielenia jego odkryć we własne życie.

Tytułowe 23 odkrycia mają dla autora wartość szczególną, pozwoliły mu przetrwać chorobę i żyć szczęśliwie po wyjściu ze szpitala. Liczbie tej Espinosa przypisuje znaczenie wyjątkowe – stwierdza, że my również możemy mieć 23 swoje odkrycia, 23 „żółtych” w swoim życiu itd. Chce, by świat był pełen magii tego numeru.

Wśród odkryć (które autor, jak sam wspomina, zawdzięcza rakowi) można znaleźć bardzo różne tezy i propozycje, czasami dość śmiałe (wyznania, że autor na początku nie cieszył się z końca swojej choroby albo że uznaje śmierć za coś dobrego, nie są raczej dość często spotykanymi). Z jednej strony w tekście znaleźć można poruszające historie współtowarzyszy Alberta, „jajogłowych” ze szpitala, którzy odeszli, a jednak – jak się umówili – swoje życie rozdali pozostałym żyjącym, z drugiej zaś wiele jest różnorakich porad autora, które mają zmienić życie. Wśród nich są np. stwierdzenia i rady: straty są pozytywne, słowo „ból” nie istnieje, każdego dnia zadaj pięć dobrych pytań wybranym przez siebie osobom, zacznij inaczej chodzić i oddychać – znajdź swój sposób, każdego dnia zapisuj rzeczy, które sprawiły ci radość (chowaj te zapiski do teczki i zastanów się do kogo powinny trafić, gdy umrzesz), pomyśl życzenie, które ma się spełnić i wydmuchuj powietrze (wtedy się spełni), każdego dnia znajdź czas, żeby leżeć nieruchomo przez 20 minut i myśleć tylko o tym, żeby się nie ruszać (to pozwoli rozwiązać ci problemy, które cię męczą).

Język, którym posługuje się autor jest bardzo prosty, potoczny, to jakby opowieść-gawęda na temat tego jak żyć. Z tym, że ja tego nie kupuję. Książka nie odmieniła mi życia, nie wciągnęła mnie bez reszty (dodam, że tego typu pozycje zawsze mnie odstraszały). Wręcz przeciwnie. Trudno było mi przez nią przebrnąć. Czułam, że obijam się o ściany zbudowane z banału i cudzych, obcych „własnych światów”. Skonstruowana na siłę koncepcja „żółtych” i żółtego świata, pragnienie by właśnie w tym kolorze zmieniać swoje otoczenie. Takiego bełkotu nie powstydziłby się sam Paulo Coelho. Kilka mądrych myśli (np. ta, że trudno nam zaakceptować nie to, jacy sami jesteśmy, ale to, jacy są inni; albo taka, że są ludzie, których spotykamy w swoim życiu dosłownie na chwilę, a potrafią zmienić więcej niż ci, którzy są cały czas obok nas, a także że powinniśmy dać im odejść) i całe stado tez ocierających się o banalność, infantylność, a czasami nawet głupotę.

Trudno ocenić tego typu pozycję. Z jednej strony trzeba mieć na uwadze przeżycia autora i jego niesamowity wręcz optymizm, chęć cieszenia się najmniejszymi detalami w życiu. Postawa ta godna jest uwagi i pochwały, rzadko bowiem spotyka się na swojej drodze ludzi o takim nastawieniu. Z drugiej strony natomiast, gdyby odsunąć cały kontekst związany z nieuleczalną chorobą, pozostaje nam quasi-poradnik dobrego życia, który jakoś bezwiednie kojarzy mi się z wojownikami światła i innymi parodiami filozofii tak lubianymi w masowej kulturze. W końcu bestseller. W naszych czasach miano to niestety zbyt często jest oznaką marnej jakości.

---
[1] Albert Espinosa, Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie, Kraków 2015, tekst z okładki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
14-08-2015 o godz 22:55 przez: adriannao
Niezwykle trudno jest mi ocenić tę książkę. Miałam nadzieję, że kiedy po przeczytaniu trochę odsapnę i nad nią pomyślę, napisanie tej recenzji przyjdzie mi łatwiej. Niestety tak się nie stało, dlatego po prostu postaram się zawrzeć tu wszytskie myśli (także te nie do końca sprecyzowane) związane z książką.

Na plus oceniam wydanie - świetny, przyciągający wzrok kolor, zabawna czcionka i idealny format. Książkę aż chce się wziąć do ręki.

Już na początku autor wyjaśnia nam co skłoniło go do napisania poradnika i robi to w dość szokujących słowach "Urodził mnie rak". Dalej następuje streszczenie jego losów, a także ujawnia się postawa autora w stosunku do nowotworu - nie traktuje choroby jako wyroku, ale jak sam twierdzi, jako jedną z najlepszych reczy, które go spotkały. I tu zaczynają się moje wątpliwości. Chyba nie potrafię czytać o raku opisywanym z takim entuazjazmem. Autor podkreśla, że pragnie zmienić sposób patrzenia ludzi na choroby, jednak wypowiadanie się w ten sposób nieco razi i pośrednio odbiera powagę smutku osób, które straciły bliskich w wyniku choroby. Śmiałość i pewien egocentryzm (o którym więcej powiem w dalszej części tekstu) autora odrzuca mnie.

Następnie zostaje zarysowana koncepcja świata na żółto. Jest to świat bez zasad, jak często podkreśla autor. Moje zdziwienie było duże, kiedy w dalszej części książki spotkałam się z nakazami dotyczącymi życia w Żółtym świecie - musisz sporządzić listę piękna, która musi składać się ze stu punktów. Musisz, musisz, musisz... Autor oznajmia także, że każdy spotka w swoim życiu dwudziestu trzech żółtych. Dlaczego akurat tylu? Bo autor lubi tę liczbę. Tu ujawnia się tendencja autora do oceniania rzeczywistości z punktu widzenia własnej osoby. Wiem, że nie muszę brać wszystkiego na poważnie, ale ta nieskromność autora jest irytująca. Oczywiście bardzo cenię pana Espinoze za jego wolę walki i osiągnięcie sukcesu w starciu z chorobą, jednak to nie upoważnia go do narzucania innym własnego światopoglądu. Wiem - od nas zależy, czy go przyjmiemy, jednak zuchwałość z jaką autor formułuje swoje przekonania działa na mnie odstręczająco.

Na plus oceniam przedstawienie nam życia szpitalnego w innym niż zazwyczaj świetle. Brak tu bólu, cierpienia i grozy śmierci. Zamiast wspomnianych stanów autor prezentuje nieco cieplejszą stronę pobytu w szpitalu. Momenty, w których chorzy cieszą się drobnymi rzeczami (promieniami słońca, obserwacją parkowanych aut), brak odczuwalnej różnicy pokoleniowej (starsi nie wywyższają się, lecz starają się przekazać jak najwięcej młodszym od siebie) i czułe opisywanie charakterów osób, którym nie udało się wygrać z chorobą sprawiły, że mimo wszystko książka wywarła na mnie nienajgorsze wrażenie.

Książka sprawia wrażenie nieco chaotycznej i niedopracowanej. Sądzę, że autor już na poczatku powinien wyjaśnić czytelnikom czym jest Żółty Świat. Czekanie do końca z ujawnieniem swojego pomysłu nie sprawiło, że oczekiwałam tego z większą przyjemnością. Same lekcje udzielone przez autora zdecydowanie nie zmienią mojego życia - nie zawarł w nich nic, o czym wcześniej nie przeczytałabym w tego typu poradnikach. Język, którym posługiwał się autor również do mnie nie trafił - zbyt prosty, swobodny.

Podsumowując - 23 odkrycia nie zmieniły mojego świata, a książka ratuje się jedynie wyżej wspomnianym ciepłem bijącym z niektórych akapitów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-07-2015 o godz 21:13 przez: Marta Korytkowska
Pierwsze, co się rzuca w oczy, to energetyzujący kolor okładki. Obok też żółci nie da się przejść obojętnie. Ale w końcu tytuł zobowiązuje. Kiedy zobaczyłam Świat na żółto, od razu przyszły mi na myśl motywacyjne lekcje Reginy Brett. Jej książki również mają minimalistyczne okładki, wyróżniające się soczystym kolorem. Jest jednak coś jeszcze: „23 małe odkrycia…” – czyż nie brzmi podobnie do „50 lekcji…” Brett? Już samo to zachęciło mnie do przeczytania książki Alberta Espinosy. Zarówno tytuł jak i tekst na tylnej okładce zapowiadają ciekawą lekturę, motywującą do przemyślenia swojego życia i wprowadzenia do niego pozytywnych zmian. Rozpoczynając lekturę nastawiałam się na dzieło podobne do książek Brett. Co z tego wyszło?
Świat na żółto to przede wszystkim pozytywna opowieść o tym, że rak nie jest taki straszny i sama choroba może wiele dobrego wnieść w ludzkie życie. Espinosa dzieli się z nami 23 odkryciami, które poznał w czasie dziesięcioletniej choroby podczas pobytów w szpitalu, rozmów z lekarzami, pielęgniarkami i innymi Jajogłowymi dzielącymi z nim sale. Tymi naukami wciąż kieruje się w życiu i do tego samego zachęca nas samych. Większość odkryć opatrzone jest pod koniec dodatkowymi listami, które krok po kroku mają nam pomóc w osiągnięciu danego celu. Pisarz dzieli się z nami także nowym pojęciem dotyczącym bliskich nam osób – „Żółtymi”. Kim są, kto może stać się dla nas Żółtym, jak ich szukać, jak z nimi spędzać czas? Tego wszystkiego dowiecie się z książki.
Albert Espinosa przez 10 lat chorował na raka, niemalże w najważniejszym etapie swojego życia, który kształtuje naszą przyszłość. Zachorował w wieku 14 lat, w wieku 24 lat usłyszał od lekarza, że jest wyleczony. Jak sam wspomina, Świat na żółto ma być książką inaczej pokazującą raka, w radosny, pozytywny sposób. Choć pisarz przez kostniakomięsaka stracił nogę, później także płuco i część wątroby, nie stało się to dla niego końcem świata. W całym tym nieszczęściu szukał dobrych, radosnych stron, którymi teraz dzieli się z nami na kartach książki.
Przyznam, że Espinosa niekiedy mnie lekko szokował i niektóre jego rady do mnie nie przemówią raczej nigdy. Mężczyzna m.in. próbuje nam wyjaśnić, że nie należy bać się śmierci, ale cieszyć z niej, a nawet na nią czekać. Dla mnie to niepojęte. Śmierć bliskich czy moja własna to jeden z największych moich lęków i nigdy nie będę w stanie podchodzić do tego zagadnienia pozytywnie. Podoba mi się za to sposób, w jaki pisarz opisuje raka, swoje przejścia i przyjaciół poznanych w szpitalu. Espinosa nie użala się nad sobą, nie próbuje wzbudzić w nas litości, współczucia. Pokazuje, że nie należy bać się raka. Musimy za to kochać życie i starać się być szczęśliwymi.
Na początku porównywałam „23 małe odkrycia…” z „50 lekcjami” Reginy Brett. Niestety książka Espinosy nie dorównuje tym Brett, ale to nie znaczy, że jest zła. Albert Espinosa ma bardzo lekki i radosny sposób pisania i choć nie wszystkie jego odkrycia do mnie przemawiają, książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i zdecydowanie warto się z nią zapoznać. Myślę, że to fajna lektura na weekend, zwłaszcza, kiedy dopisze pogoda. Świat na żółto świetnie czyta się w letnie upalne popołudnie :)

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
08-08-2015 o godz 11:54 przez: Kama
"Świat na żółto" to rodzaj poradnika, to 23 małe odkrycia, które pomagają się cieszyć i "odmieniły już niejedno życie". Niewielka książeczka ułożona w przejrzyste 23 rozdzialiki, z których każdy opisuje kolejne odkrycie autora i powinien spowodować, że nasz świat zabarwi się na żółto.
Albert Espinosa, autor tego żółtego poradnika to chłopak, który przez 10 lat walki z rakiem stracił nogę, płuco, kawałek wątroby, ale na pewno nie stracił woli życia, poczucia humoru, ani optymistycznego podejścia do świata. Ze wszystkich swoich arcytrudnych życiowych doświadczeń (a wystarczyłoby ich na obdzielenie kilku biografii) potrafi wyciągnąć coś pozytywnego, przekuć je na dobre doświadczenia, np. ból (podobno słowo 'ból' nie istnieje), straty (straty są pozytywne). Poznajemy sposób na to, by nigdy się nie złościć, czy też dowiadujemy się, jak stwierdzić, czy kogoś kochasz. Wszystkie doświadczenia, zebrane w walce z nowotworem pomagają mu w życiu codziennym, ułatwiają je i wnoszą do niego radość. Autor dzieli się swoimi doświadczeniami po to, aby ułatwić także życie odbiorców jego żółtej książeczki. Oswaja lęk przed śmiercią zupełnie nie moralizując i bardzo, ale to bardzo wierzy w to co mówi. Ta wiara i dystans do choroby są bardzo autentyczne i prawdziwe.
A jednak…. Nie wiem. Mam bardzo mieszane uczucia. Rady wydają mi się nieco naiwne i może czasami nazbyt oczywiste. Odkrycia Alberta są zbyt proste, czasami brzmią zbyt banalnie. Niektóre wydają się aż zbyt łatwe - pstryk - lista, tabelka i już!
Przy całym podziwie dla Alberta, bez wątpienia człowieka o nieprzeciętnej, silnej osobowości, ukształtowanej w dużej mierze przez nowotwór i szpitale ("urodził mnie rak"), wielkim poczuciu humoru, sile i otwartym, radosnym podejściu do życia, jakoś nie mam ochoty wcielać w życie jego rad. Owszem, czyta się je szybko, nastrajają optymistycznie, ale są równocześnie zbyt proste i oczywiste, by mogło być do końca przekonujące. Oczywiście w moim wypadku, bo to moje bardzo subiektywne odczucia. Całe niesamowite życie Alberta udowadnia, że to działa i pomaga - ale widocznie nie każdemu. Może ta książka przeznaczona jest bardziej dla nastolatków, ludzi którzy jeszcze szukają, których charaktery dopiero się kształtują? Może mam zbyt pesymistyczne nastawienie? Nie chcę zabrzmieć jak staruszka z bagażem życiowych doświadczeń i nie uważam się za osobę o całkowicie ukształtowanym, stabilnym charakterze i osobowości - ale rady Alberta nie do końca mnie przekonują. Być może dlatego, że nie mam za sobą takich trudnych doświadczeń jak ten młody chłopak.
Brawa dla autora za chęć zebrania i uporządkowania swoich, bardzo traumatycznych i często intymnych doświadczeń oraz podzielenie się nimi ze światem. Niewątpliwą zaletą tego poradnika jest zachęta do analizowania i uważnego (uważniejszego) przeżywania swego życia.
Reasumując - warto przeczytać, pomyśleć, wyrobić sobie własne zdanie i ewentualnie spróbować wcielić w życie.s Dodatkowo książka jest pięknie wydana, miło trzyma się ją w ręce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
17-02-2016 o godz 21:20 przez: Mateusz Świercz
Ciężko wydać jednoznaczną i jednocześnie obiektywną opinię o książce, do której z góry podchodzi się z dużą dozą rezerwy. Żółta okładka, twarda oprawa w sumie cienkiej książeczki, w dodatku mocno rozreklamowana na rewersie – wszystko to razem wcale nie zachęca do lektury. Informacja, że to bestseller i że książka odmieniła już niejedno życie, oraz że może odmienić i życie czytelnika? Słabe. Ta książka to osobiste wynurzenia autora, który jak się okazuje, jest (obecnie) hiszpańskim reżyserem i scenarzystą. Osobiste, nieobiektywne i tendencyjne, niestety. Autor stara się przekonać nas do swoich racji, z których co najmniej kilka jest mocno kontrowersyjnych, szczególnie w polskich warunkach. I dlatego ta książka nie stanie się w Polsce bestsellerem.
Albert Espinosa był chory na raka. Dlatego napisał książkę. O raku w książce jest całkiem sporo informacji, ale więcej o jego walce z nim. To jest motor napędowy tej książki. Ale to nie wystarczy do tego, żeby ta książka była dobra. Autor próbuje w niej przekonać czytelnika do swoich różnych opinii, zwierza się z wielu spraw i wątków, ale budzi to raczej zażenowanie niż sympatię. Można śmiało powiedzieć, że gdyby nie wątek choroby, książka nigdy nie zostałaby wydana. Taka jest niestety brutalna rzeczywistość.
Autor poucza czytelnika w swojej książce. Sęk w tym, że wiele teorii autora to wyważanie otwartych drzwi. Choćby piszący te słowa nie dowiedział się niczego nowego na temat życia codziennego, radzenia sobie z problemami i wyzwaniami. Autor powtarza utarte schematy, które są szeroko znane i opisywane chyba w każdym artykule czy każdej książce na temat treningu mentalnego i tym podobnych spraw. Rozdział 15 jest nie do przyjęcia. Żenujący, niesmaczny, nadaje się do książki o pornografii a nie takiej publikacji. Rozdział 17 to „z lampy wzięte” pomysły autora, które chyba wymyślił będąc „na lekach”. Choć trzeba przyznać, że część z nich jest śmieszna. Jest to jednak tzw. pusty śmiech.
Sztuczne nabijanie stron (jak będziecie mieli okazję to sami sprawdźcie), taka sobie narracja i wszechobecny na okładce i w tekście książki kolor żółty (czy tylko mi się źle kojarzy, no bo przecież „żółć”?) nie pomagają w dokonaniu wyboru co do zakupu i sięgnięcia po książkę. Może się ona spodobać osobom, które kiedyś chorowały czy teraz chorują, może wtedy sens tej książki wydaje się jaśniejszy, pełniejszy. Dla większości społeczeństwa wątki opisywane przez autora, jego przemyślenia są jednak abstrakcyjne. Piszący te słowa jest jedną z takich osób. Może dlatego sens tej książki nie został dobrze wyrozumiany. Jednak patrząc po ocenach, opiniach, osądach (jedynie oczywiście z ciekawości) chyba większość czytelników zgodzi się z powyżej przytoczonymi słowami. Przykro stwierdzić, że jest to jedna z najsłabszych i najmniej ciekawych książek, jakie miałem okazję czytać i recenzować. Książka do szybkiego przeczytania w jedno, góra dwa popołudnia i raczej do zapomnienia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-07-2015 o godz 22:25 przez: mery12345
Ten, kto napisze książkę o tym, jak skutecznie wygrać z nowotworem, zarobi miliony. Albert Espinosa radzi nam jak raka okiełznać.

O tym, jak ważne jest pozytywne nastawienie pacjenta w czasie choroby wiedzą chyba wszyscy. Nie wolno się załamywać, trzeba walczyć i nie tracić nadziei, że gdzieś za rogiem czeka zwycięstwo i powrót do zdrowia.

Autor wygrał z rakiem po 10 latach. Stracił nogę, płuco i część wątroby. Nie poddał się, nie utopił w rozpaczy, a zamiast tego cierpliwie znosił to, co zsyłał mu los i słuchał ludzi. Nie były to wielowątkowe kazania, ale luźne rozmowy, z których cytaty składają się na kolejne mini-rozdziały powyższej książki.

Sam Espinosa twierdzi, że jest szczęściarzem, skoro jego aktualnym problemem jest brak więcej niż jednego kontaktu w hotelu. Musi wszak naładować laptopa, komórkę i swoją sztuczną-elektroniczną nogę. W optymizmie tym widać naleciałości po wieloletniej walce z chorobą. Nie gloryfikuje On jednak cierpienia, ale radzi jak je oswoić - jak zapomnieć o bólu i czerpać radość ze spotkań z drugim człowiekiem.

W swojej książce po serii mądrych aforyzmów znajdziemy opis swoistej teorii... autor zarzeka się, że nie jest to religia ani filozofia, ot luźny sposób myślenia "na żółto". Na swej codziennej drodze spotykamy bowiem "żółtych" ludzi, których trudno zdefiniować... są oni kimś pomiędzy przyjaciółmi, a duchowymi przewodnikami. Towarzyszą nam przez bliżej nieokreślony czas i w ciągu życia spotykamy ich dokładnie 23.

Na kolejnych kartach przekonujemy się jak ich skutecznie rozpoznać, odnaleźć i skorzystać z ich pomocy. I być może dlatego, że nie mam takich doświadczeń jak Espinosa, nie mam Jego wiedzy, odporności, ogromnej siły i hartu ducha, ten żółty światopogląd trąci mi może nie tyle sektą, co naiwnością. Płytką, na szybko skonstruowaną teorią, która ma nam przybliżyć osobisty rozwój i duchową przemianę. Niczym nawiedzony pastor z amerykańskiego filmu oczarowujący stada "owieczek" swoimi przemyśleniami.

Jest jednak pewna różnica - Espinosa naprawdę wierzy w swoją koncepcję. I ma do tej wiary pełne prawo. Co więcej ma podstawy - jego życiowe doświadczenia podpowiadają mu drogę myślenia niekoniecznie błędną (wszak w teorii o czerpaniu ze spotkać z odpowiednimi ludźmi jest sporo prawdy), co szalenie uproszczoną.

Bo co, jeśli spotkam w życiu nie 23, a 24 "żółtych"? Co jeśli spiszę 100 cech potencjalnych żółtych, a po kolejnych skreśleniach nie pozostaną mi owe magiczne 23 cechy? A co jeśli spotkam "żółtego", który nie pasuje do schematu?

Wiele tu luk, nadinterpretacji. "Świat na żółto" przypomina naprędce sklecony życiowy poradnik. Należy się z nim obchodzić delikatnie i ze sporym dystansem. Z pewnością można z niego wyciągnąć kilka życiowych mądrości, ale unikać należy traktowania go dosłownie. W przeciwnym razie autor zafunduje nam żółtą. duchową jajecznicę, w której doszukać się można pseudofilozoficznych rozważań a'la Paulo Coelho.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-07-2015 o godz 23:37 przez: Przerost formy nad treścią
Ludzie czasami zapominają, że jesteśmy konsekwencją tego, co przeżyliśmy w dzieciństwie i okresie dorastania, że jesteśmy produktem wielu chwil.
Historia człowieka, którego uformował rak. Choroba dająca mu niezwykłą moc przeżywania życia, radości chwili, upajania się szczęściem. Historia pokazująca w najczystszej postaci jak otwarty umysł od najmłodszych lat potrafi ukierunkować nas na właściwe tory. Jak odpowiednie myślenie zmienia nas kawałek po kawałku, pokazując niczym jasne, żółte przebłyski sens naszego bycia, mimo przeciwności losu. Opowieść kontrastów i skrajności, od stracenia nogi do zyskania świadomości naszego tu i teraz. Zawiśnięcie na krańcach umysłu.
Niekiedy walczymy sami ze sobą, spieramy się wewnętrznie, tocząc emocjonalne bójki, kopiemy się po kostkach i staramy za wszelką cenę udowodnić sobie, jacy jesteśmy. Myślimy o sobie nad wyraz dobrze, albo kompletnie źle, nie potrafimy wypośrodkować naszego ego. Trzeba nauczyć się budować samego siebie, na podstawie tego, jakim się już jest, na swoich życiowych fundamentach. Zaczynając od berbecia, poprzez dojrzewanie, aż wreszcie kończąc na dorosłości. Zastanowić się nad emocjami, jakie nami kierują, nie dać się humorom, tylko kontrolować i świadomie podejmować wybory. Możemy wszystko, jeśli pokochamy siebie. Strata, ból są pozytywne, dają niezliczony wachlarz możliwości. Nasze myślenie powoduje jak to odczuwamy, jak radzimy sobie w kryzysie. Rejestruj życie, zapisuj wszystko, co cię inspiruje, znajdź balans między dobrym a złym. Przestań ukrywać przed sobą to, co ci przeszkadza, mów głośno o swoich problemach, krzycz i płacz, jeśli tego potrzebujesz, nie jesteś alfą i omegą, proś i udzielaj pomocy. Wsłuchuj się w siebie, daj sobie czas na podjęcie decyzji, akceptuj wybory innych, kierując się swoim rozsądkiem. Wyłącz się ze świata, hibernuj kilkanaście minut, wycisz się a odzyskasz spokój. Szukaj zdarzeń, ludzi, rzeczy, które łączą twoje życie. Szukaj ludzi, żółtych ludzi, czyli takich, przy których czujesz wolność, którzy nie ograniczają cię mentalnie i rzeczywiście. Myślę, że odkrycia Alberta Espinosy, uratują niejedno życie.
Książka dająca niezwykły power na kolejny dzień. Uświadamiająca jak nasze życie jest dobre, po prostu dobre. Nie myślimy o tym często, jakimi szczęśliwcami jesteśmy. Nerwowo zaczynamy dni, martwiąc się czy zdążymy do pracy, bo korki i tak poddenerwowani kładziemy się spać myśląc o całym dniu. Żyjemy w ciągłej niepewności, która jest bardzo wyniszczająca. Wielkim odkryciem i osiągnięciem będzie, jeśli się od niej uwolnimy, oczyścimy umysł i znajdziemy w sobie spokój. Każdy musi znaleźć najlepszy sposób na życie dla siebie, żeby nie przegapić najcudowniejszych chwil, jakie tylko sami sobie możemy przygotować.





Wyd. Znak litera nova
Kraków 2015
Stron 239
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
03-01-2016 o godz 14:21 przez: Dominika Jarząbek
Nie jestem fanką poradników. Jestem sceptyczna i z własnej woli naprawdę bardzo rzadko sięgam po publikacje tego rodzaju. Wyjątkiem stała się książka „Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie” A. Espinosy. Przyznam się, że po książkę sięgnęłam tylko dlatego, że historia autora tego małego poradnika (chociaż autor nazywa ją autobiografią ja zostanę przy swojej klasyfikacji i uporczywie będę nazywać ją poradnikiem) została zekranizowana (nota bene przy udziale przez S. Spielberga) i miałam okazję zapoznać się z nią już wcześniej w ramach genialnego serialu „Red band society”.
Książka podzielona jest na kilka części: wstęp i wprowadzenie, lista 23 „odkryć”, wytłumaczenie pojęcia „żółtych” oraz zakończenie. I dla mnie jest bardzo nierówna. Wstęp jest dla mnie świetny – napisany lekko, z dystansem i humorem a jednak wzruszający. Przede wszystkim pełni jednak swoją funkcję – wprowadza czytelnika do określonej rzeczywistości. Bardzo podoba mi się także część druga, czyli tytułowe odkrycia. Niektóre są oczywiste – jak to, że do wszystkiego powinniśmy podchodzić z pewnym dystansem, nie dawać emocjom brać nad nami góry czy też że należy realizować swoje pasje. Inne są ciekawe – jak pomysł prowadzenia dokumentacji życia (na wzór dokumentacji medycznej) lub też liczenia „od sześciu”. Każde z tych odkryć nie wymaga wielkiego wysiłku, często nie jest zbyt odkrywcze, ale pozwala spojrzeć na niektóre kwestie z innej perspektywy, co samo w sobie wydaje mi się dosyć cenne. Dodatkowym atutem jest cytat wprowadzający do każdego z „odkryć”.
Trzecia część to „żółci” i ich świat. I tu muszę przyznać, że autor mnie zgubił. Nie zgadzam się z jego definicjami i nie widzę sensu wprowadzania dodatkowej „kategorii” dla bliskich osób. Sama idea „świata na żółto”, w którym każdy może stać się kimś ważnym dla innego człowieka jest jak najbardziej słuszna, ale nie wiem czy potrzebuje to specjalnego nazewnictwa. Jak dla mnie mieści się to po prostu w zakresie bycia człowiekiem „dobrym” (jak banalnie by to nie brzmiało).
Całość napisana jest bardzo fajnie, prostym językiem, z dużym dystansem autora do samego siebie i swojej historii. Najważniejsze aspekty są zawsze wyeksponowane czy to w podsumowaniu czy w postaci wypunktowanych list. Jeżeli ktoś chciałby zatem korzystać z tej książki jak z autentycznego poradnika ma ułatwione zadanie.
Największym atutem tej publikacji jest jednak jej wydanie. Prześliczna okładka, doskonały układ poszczególnych części i świetne tłumaczenie sprawiają, że czytanie tej książki to czysta przyjemność.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-08-2015 o godz 13:32 przez: Monika De
Na okładce „Świata na żółto” wydawca informuje czytelników, że ta mała żółta książeczka odmieniła niejedno życie. Porównuje ją też do historii z „Oskara i Pani Róży”. O ile druga teza trafia jak kulą w płot, o tyle pierwsza celuje w samo sedno. „Świat na żółto” nie jest opowiadaniem o raku, nie jest opowiadaniem w ogóle. Jest to zbiór odkryć, które uratowały autorowi życie, gdy jego choroba odbiegła końca. Tak, to właśnie wtedy, po 10 latach życia z rakiem, kiedy lekarze stwierdzili, że został wyleczony, potrzebował pomocy.
Albert Espinosa – autor „Świata na żółto”, dzieli się z nami swoimi odkryciami, które mogą pomóc każdemu bez wyjątku, nie tylko osobom chorującym na raka. Odnalezienie tych 23 drogowskazów do szczęścia, autor okupił: okresem choroby trwającym od 14 do 24 roku życia, nogą, płucem oraz fragmentem wątroby. Zapłacił za to wiele, chociaż sam zapewne stwierdziłby, że była to uczciwa wymiana. Tym bardziej, że jedno z odkryć (nie zasad, bowiem w tej książce nie znajdziecie nakazów, ani zakazów, ani nawet reguł) mówi, że straty są pozytywne – tak, więc nie stracił nogi, ale zyskał nową, sztuczną nogę, a co za tym idzie nowy styl chodzenia oraz najlepszą imprezę życia: pożegnanie amputowanej nogi.
Największą siłą tej książki jest to, że opowiada o chorobie i życiu po chorobie, bez patosu, dobitnie szczerze, okraszając całość szczególnego rodzaju humorem. Bez owijania w bawełnę Espinosa mówi: „Urodził mnie rak” – w wieku 24 lat, po 10 latach życia z rakiem z całą pewnością nie jest łatwo przyjąć nową rzeczywistość. Albertowi pomogły 23 małe odkrycia zawarte w „Świecie na żółto”, więc być może pomogą i nam?
„Świat na żółto” to nie jest kolejna historia o raku, jakich wiele: Espinosa nie opowiada o bólu, ani o ciężarach, jakie niesie ze sobą choroba. Nie znajdziemy tu opisów przyjmowania chemii, a raczej krótką historię o wymiotowaniu po niej. Nie doszukamy się także historii o słabości i stagnacji, ale o robieniu rzeczy, które się lubi choćby miało to być patrzenie przez dwie godziny na parkujące samochody. Jest to zupełnie inna opowieść, bowiem więcej opowiada o życiowych lekcjach, jakich doświadczył, niż o zmaganiach z chorobą. Sam autor jest także scenarzystą, a film stworzony na podstawie jego doświadczeń „4. piętro” będzie dla czytelników doskonałym uzupełnieniem wizji świata Alberta Espinosy – świata z chorobą w tle, świata gdzie młody człowiek mimo to dojrzewa, mimo guza jest nastolatkiem i w specyficznych warunkach chce zaliczyć wszystkie etapy dorastania, a przede wszystkim odnaleźć w życiu radość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-01-2016 o godz 15:10 przez: ZDZISŁAW RUSZKOWSKI
„Świat na żółto
23 małe odkrycia, które uratowały mi życie”
Albert Espinosa
Mała żółta książeczka takie sformułowania spotyka się w opisie tej niezwykłej książki. Niezwykłej, ponieważ w niespotykany sposób porusza temat dotykający niemalże nas wszystkich, naszych rodzin, naszych znajomych czy obcych nam ludzi. Chodzi mianowicie o sposób podejścia do opisania zmagań z chorobą nowotworową. Autor, obecnie dorosły już i wyleczony człowiek, przedstawia swoje bardzo indywidualne spojrzenie na raka, z którym przyszło mu się zmagać od 14. roku życia. Z nawrotami choroby, komplikacjami, aż do całkowitego wyleczenia w wieku 24. lat. Nigdy dotąd nie spotkałem się z takim podejściem do choroby. Główny bohater książki Albert wypracował sobie strategię czy model podejścia do codzienności życia z chorobą nowotworową, który raczej niezbyt często się spotyka w naszej kulturze. Pozbawiony jest całkowicie poczucia żalu, smutku czy przygnębienia. Potrafi wszystko sobie wytłumaczyć i we wszystkim, co dzieje się wokół niego znajduje pozytywne strony. W ciągu 10. lat chorowania poddawany jest niezliczonym zabiegom medycznym, miesiącami przebywa w szpitalach, wychodzi z nich i wraca ponownie. Traci nogę, część płuca, wątroby. Albert po amputacji nogi za namową lekarza urządza pożegnanie i pogrzeb utraconej kończyny z udziałem przyjaciół. Jak mówi nic się nie stało, jest strata, ale również jest korzyść. „Stracił nogę a zyskał kikut”.
Książka zawiera 23 krótkie rozdziały, które autor nazywa odkryciami mającymi wpływ na uratowanie mu życia. Rozdziały, opisujące jego widzenie świata, sposób przeżywania życia. Bardzo intymne i indywidualne podejście do spraw codziennych, do życia, śmierci i radzenia sobie z odchodzeniem bliskich osób. W końcowej części książki autor przedstawią swoją wizję przyjaźni, i daje wskazówki jak rozpoznać tzw. żółtych szczególnych przyjaciół. Po przeczytaniu książki odnosi się wrażenie, że zbyt wielką wagę przywiązujemy do spraw nieistotnych a mało czasu poświęcamy sprawom istotnym w naszym życiu. Tracimy czas na spory, jesteśmy zabiegani i mało czasu zostaje nam na życie. Okładka książki jest żółta, wyrazisty żółty kolor z niej bije tak jak przesłanie od autora. Kolor, który jest symbolem nadziei i życia. Bardzo ciekawa i dobrze napisana książka.

Książka wydana przez ZNAK literanova.
Polecam,
Zdzisław Ruszkowski.



Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-08-2015 o godz 19:38 przez: rozeta
Książka Alberta Espinosy ,,Świat na żółto 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie’’ to najbardziej żółta książka jaką kiedykolwiek widziałam. Żółte jest w niej wszystko zaczynając od okładki a kończąc na treści książki. Nawet w tytule możemy znaleźć słowo żółty! Naprawdę ciężko przejść obojętnie nad książką, która swoją jaskrawą okładką przyciąga uwagę, wręcz domaga się tego by po nią sięgnąć i ją przeczytać. Przyznaję się. Ja nie mogłam się powstrzymać i to zrobiłam! Muszę jednak powiedzieć, że przeczytanie tej książki zajęło mi sporo czasu, bo ponad 2 tygodnie. Czytałam powoli dając sobie czas na rozważanie rad autora. Książkę można przeczytać w dwa dni pochłaniając strony z prędkością odrzutowca, ale moim zdaniem lepiej poświecić na to więcej czasu i zastanowić się nad tym, co tak naprawdę autor chce nam przekazać i jak możemy zastosować jego małe odkrycia w swoim codziennym życiu.
O czym dokładnie jest ta książka? Alber Espinosa w swojej żółtej książce dzieli się z nami swoimi sposobami na przetrwanie w trudnych chwilach. Wszystkie rady opiera na własnych doświadczeniach. Pokazuje nam jak odnaleźć nawet w najgorszych momentach życia pozytywy. Oto jeden z dowodów: …,,muszę jednak powiedzieć, że cieszyłem się, że mam raka. Wspominam ten okres jako jeden z najlepszych w swoim życiu.’’ Brzmi zaskakująco? A to jeszcze nie wszystko! Albert Espinosa stracił nogę, część wątroby, płuco i spędził w szpitalu naprawdę sporą część swojego życia zmagając się z rakiem. Mimo trudnych doświadczeń autor do wielu spraw podchodzi z humorem: ,,l udzie są przekonani, że sztuczne nogi w tym i moja, są zrobione z drewna, jak u piratów. A ja nosze nogę elektroniczna i mam taki sam problem jak wszyscy posiadacze kończyny elektronicznej musze ja ładować w nocy., Zatem w pokojach hotelowych gdzie jest tylko jedno gniazdko elektryczne, musze dokonać wyboru: naładować laptop, komórkę czy sztuczna nogę!.’’ Luz, duża dawka pozytywnych emocji i optymizm tego w książce nie brakuje. Tą żółta książeczkę z pewnością poleciłabym osobom, które zmagały się z ciężką choroba albo na swojej drodze na potkały poważne problemy. Może wszystkie a może kilka wybranych rad Alberta Espinosy przyczynią się do zmiany życia na lepsze. Kto wie :)
Na koniec chce podziękować wydawnictwu Znak za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-07-2015 o godz 16:59 przez: Monika
Świat na żółto to książka której autor Albert Espinosa przez 10 lat walczył z rakiem, z pozytywnym skutkiem. Walczył od 14 do 24 roku życia, czyli w momencie kiedy budujemy swoją tożsamość, kiedy kosztujemy życia i kształtujemy swoją osobowość. Bohater w tym czasie musiał skoncentrować się na walce z chorobą, ale uważa, że był to również okres radości. Jest to wyjątkowy człowiek ponieważ mówi, że lubi raka i jest mu wdzięczny za to, że spojrzał inaczej na świat i nauczył się cieszyć małymi rzeczami, pomimo tego, że choroba zabrała mu nogę, płuco i część wątroby. Z tej długiej walki wyciągnął wiele wniosków na dalsze życie poza szpitalne, zwykłe doczesne. W książce zawarł 23 odkrycia, którymi sam się w życiu kieruje i którymi powinien się posługiwać każdy żółty. Jak sam mówi "23 małe odkrycia, które uratowały mi życie".

Jakie treści ze sobą niosą?, jak należy je rozumieć i skąd się wzięły?. Dowiecie się czytając książkę ŚWIAT NA ŻÓŁTO i zapewniam Was, że wiele rzeczy w niej Was zaskoczy i sprowokuje do myślenia.

Kim jest wspomniany żółty? To osoba żyjąca w żółtym świecie, to sposób życia, który stworzył autor. Jedna z definicji żółtego brzmi następująco:

„wyjątkowa osoba w naszym życiu, osoba, którą głaszczemy, tulimy i przy której śpimy. Żółci zmieniają nasze życie, a podtrzymywanie relacji z nimi nie wymaga dużo czasu ani wysiłku. Każdy z nas ma ich dwudziestu trzech. Rozmowy z nimi poprawiają nam samopoczucie i pomagają odkryć, czego nam brakuje. Relacja z nimi to następny poziom po przyjaźni.”

Nie jest to książka tylko do przeczytania i odłożenia na półkę, to pozycja przy której trzeba się zatrzymać i zastanowić, którą by zrozumieć trzeba przeczytać, może nie raz, nie dwa? Osobiście po jej przeczytaniu mam mały mętlik w głowie, nie wiem do końca co myśleć, choć z pewnością mnie zaintrygowała. Być może jeszcze nie dojrzałam do pracy nad głębia swojej duszy, jestem chyba za mało świadoma samej siebie.

Książka to autobiografia autora i zarazem poradnik, w którym Albert Espinosa pokazuje jak wejść do świata żółtych, jak z niego korzystać i czerpać z tego korzyści. Nie ma zasad są propozycje, które można wykorzystać by stworzyć swój własny żółty świat i znaleźć swoich żółtych. Autor jako inżynier posługuje się czytelnymi numerycznymi listami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-08-2015 o godz 17:50 przez: KatarzynaS92
Życie bez problemów i zmartwień... - każdy z nas o takim marzy. Codzienność jednak często stawia przed nami kolejne wyzwania. A gdyby tak istniała recepta na pokonywanie życiowych zakrętów? Albert Espinosa zdradza nam jak odmienić swoje życie. Jak sprawić aby każdego dnia wstawać z uśmiechem na twarzy. Ba! Podpowiada w jaki sposób utrzymać go przez cały dzień, tydzień, miesiąc... a nawet całe życie!

"Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie" to książka, w której Albert Espinosa dzieli się z Czytelnikiem wspomnieniami obejmującymi dziesięć lat. W tym czasie walczył z czterema nowotworami, przeżył amputację nogi, stracił płuco i część wątroby. Z pozoru wydawałoby się, że był to najgorszy okres w jego życiu. Nic bardziej mylnego. Autor wyraźnie podkreśla, że "urodził go rak". Dzięki chorobie poznał prawdziwą przyjaźń, nauczył się cieszyć z małych rzeczy, celebrować codzienność.. Nowotwór sprawił, że Espinosa stał się szczęśliwym człowiekiem - jednym z "żółtych".

Każdy rozdział książki skrywa w sobie złotą radę. Dwadzieścia trzy odkrycia Autora, które pozwoliły mu przetrwać nawet najgorsze chwile i pokonać nowotwór. Dowiadujemy się z nich m.in., że ból znajduje się tylko w naszej głowie, a każdy problem jesteśmy w stanie rozwiązać po upływie 30 minut. Ludzi, którzy świadomie lub mniej świadomie kierują się tymi zasadami, Espinosa nazywa "żółtymi". "Żółci" to bratnie dusze - doceniają każdą chwilę i dzielnie pokonują przeciwności losu.

Moim ulubionym rozdziałem jest odkrycie ósme - "To, co ukrywasz najbardziej, mówi o tobie najwięcej". Czytając książkę, miałam wrażenie, że Autor znalazł lekarstwo na wszystkie moje wątpliwości, obawy i niepowodzenia. Niewielka żółta książeczka stała się dla mnie receptą na sytuacje bez wyjścia... Jak się okazało, były one jedynie pozornie "bez wyjścia". Książka napisana jest w sposób prosty. Przemierzając kolejne strony, odbywamy dialog z Autorem. Espinosa w jednej chwili staje się naszym przyjacielem. Chwyta za rękę i pomaga przezwyciężyć zagubienie, wątpliwości, strach. Przekuwa je w pozytywne emocje - szczęście, pewność siebie, wdzięczność. " Świat na żółto (...") to idealna pozycja dla każdego z nas! Jestem pewna, że zmieni Twój punkt widzenia tak, jak odmieniła mój.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-07-2015 o godz 21:42 przez: Agata
„Świat na żółto” Alberta Espinosy, to książka, którą powinno się czytać co najmniej trzy razy – pierwszy raz się ją pochłania, drugi raz się nią delektuje, a za trzecim razem – można ją analizować, robić z niej notatki i wprowadzać 23 porady autora w swoje życie.

Wskazówki Espinosy są niezwykłe, przede wszystkim dlatego, że są niebywale proste i zaskakująco trafne. Dotyczą codzienności, problemów, z jakimi spotyka się każdy człowiek, a także są instrukcjami, jak tworzyć swoją rzeczywistość, by była wyjątkowa; jak przekształcać siebie, aby kochać własne „ja”. Poza tym, zdumiewające jest to, że owych rad udziela człowiek, który jako czternastolatek został mocno doświadczony przez los – zachorował na raka, a walka z chorobą trwała 10 długich lat, czyli osoba, która w zasadzie mogłaby mieć uzasadnione pretensje wobec opatrzności, a tymczasem epatuje optymizmem. Choć stracie z nowotworem należy zaliczyć do bardzo trudnych – Espinosa stracił nogę, płuco i część wątroby, a także beztroskie dzieciństwo i wielu przyjaciół z oddziału onkologicznego, to jednak paradoksalnie choroba przyczyniła się do tego, że świat autora nabrał żółtego koloru, pełnego optymizmu, humoru i szczęścia.

W trakcie lektury uderza to, jak dojrzałym dzieckiem był Espinosa. Już jako nastolatek zaczął obserwować ludzi, z którymi miał styczność, zaczął notować ich mądre wypowiedzi, chociaż często nie rozumiał ich znaczenia, a w dorosłym życiu nauczył się wyciągać z nich lekcje. Chłopak zwracał uwagę na drobne, mogłoby się zdawać zupełnie nieznaczące, słowa, incydenty, przypadkowe spotkania i maleńkie, ledwo dostrzegalne gesty. Miał dar przenikliwego przypatrywania się otoczeniu i rejestrowania wszystkiego – zachowań, ludzkich cech, zdań.

Mimo cudownego wstępu, trudnej, ale pięknej historii autora i jego wartościowych odkryć, nie do końca przekonująca jest koncepcja pisarza dotycząca kategorii „żółtych ludzi”, czyli znaczących osób pojawiających się w naszym świecie, tych, którzy są odmiennym typem relacji od przyjaciół i partnerów życiowych. Zasady ich rozpoznawania i tworzenia z nimi związków są nieco wydumane. Pomijając jednak ten mały fragment książki, jaki odnosi się do tego zagadnienia, „poradnik” Espinosy należy uznać za genialny i unikatowy.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-07-2015 o godz 21:33 przez: Anonim
Ta recenzja została usunięta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
4/5
15-07-2015 o godz 10:13 przez: Anna Gajda
Przepadam za książkami, które pomagają radzić sobie z codziennymi i niecodziennymi smutkami i niepowodzeniami. „Świat na żółto” do takich właśnie należy. Dotyka największych ludzkich spraw, największych obaw – o nasze zdrowie i życie, a jednocześnie pokazuje, jak cieszyć się życiem, patrzeć z nadzieją w przyszłość.
Autor książki, który w wyniku choroby nowotworowej stracił nogę, płuco i część wątroby, radzi, jak w obliczu śmiertelnej choroby nie tracić nadziei i nie umierać za życia. W dwudziestu trzech punktach omawia zasady, które pozwoliły mu nie tylko przetrwać najtrudniejsze dni, ale również żyć po chorobie. Twierdzi, że to właśnie rakowi zawdzięcza to, jakim teraz jest człowiekiem.
Co ważne, książka nie dotyczy tylko raka, dlatego każdy z nas może znaleźć w niej inspirację dla siebie. Książka przekonuje między innymi, że straty są pozytywne, że nie warto się złościć, bo jesteśmy wtedy komiczni oraz że należy starać się świadomie przeżywać każdą chwilę i znajdować czas na wyciszenie i refleksję. Autor kładzie nacisk na to, że należy afirmować życie, cieszyć się pięknem małych rzeczy wokół nas.
Według autora, najważniejsza w naszym życiu jest przyjaźń, szczególny rodzaj przyjaźni, który on określa kolorem żółtym. Mówi o żółtym świecie, świecie bezinteresownego wsparcia, wyjątkowego porozumienia i radości, których on doświadczył podczas choroby. Idea ta chyba nie do końca została przez niego przemyślana, bo jej omówienie stanowi najbardziej chaotyczną, niejasną, a przy tym najbardziej rozbudowaną część książki, przez co trudno przez nią przebrnąć, niemniej jednak jest afirmacją prawdziwej miłości.
Bez wątpienia osoby, które przeszły przez piekło i zachowały pozytywne myślenie i chęć do życia są ogromną inspiracją dla nas, którzy w większości nie doświadczają tak poważnych problemów, a mimo to narzekamy, wyolbrzymiamy spotykające nas niepowodzenia, pozwalamy negatywnym emocjom i strachowi rządzić naszym życiem. Potrzebujemy takich lektur, jak „Świat na żółto”, bo pomagają one spojrzeć na siebie i otaczający świat z innej perspektywy, dostrzec to, że tak naprawdę mamy wszystko, czego potrzebujemy do szczęścia, musimy to tylko dostrzec.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zagubiony Anioł
4.7/5
30,27 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczygieł
4.7/5
43,98 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Demonomachia
4.5/5
31,85 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Uspokój swój mózg
4.6/5
32,39 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa O miłości
5/5
33,83 zł
46,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Widnokrąg
5/5
38,15 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko
4.4/5
40,35 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok z filozofami Opracowanie zbiorowe
4.7/5
34,36 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas zdrajców
4.7/5
31,85 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Anna Karenina
4.6/5
29,74 zł
39,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego