Spektrum. Tom 1. Leonidy (okładka twarda)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 31,49 zł

Cena empik.com:
31,49 zł
Cena okładkowa:
34,99 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Foss Nanna Książki | okładka twarda
31,49 zł
asb nad tabami
Laure Estelle Książki | okładka miękka
30,99 zł
asb nad tabami
Lee Tosca Książki | okładka miękka
30,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

"Leonidy" to pierwsza część serii "Spektrum", w której przyjaźń, miłość i ważące na całym życiu wybory splatają się w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości.

Do zalet "Spektrum. Tom 1. Leonidy" należy zaliczyć prosty, przystępny język, intrygującą fabułę i paranormalną otoczkę, która budzi zainteresowanie znacznej części czytelników literatury Young Adult. Nie bez znaczenia są również entuzjastyczne recenzje, które książka otrzymała w rodzimym kraju.

Tytuł: Spektrum. Tom 1. Leonidy
Seria: Spektrum
Autor: Foss Nanna
Tłumaczenie: Sochańska Bogusława
Wydawnictwo: Driada
Język wydania: polski
Język oryginału: duński
Liczba stron: 544
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-11-27
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 22793713
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,2
5
17
4
12
3
4
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
30 recenzji
28-02-2018 o godz 16:48 Z książką u boku dodał recenzję:
Kolejna w tym roku debiutancka powieść i kolejne miłe zaskoczenie. Nanna Foss, duńska pisarka, absolwentka dziennikarstwa i języka duńskiego przybywa do nas z wspaniałą powieścią gatunku Young Adult. Jako dziecko Nanna marzyła by zostać pisarką, a sen o podróży w czasie spełnił jej wielkie marzenie. Jedna z najpopularniejszych serii literatury młodzieżowej w Europie Zachodniej, dzięki wydawnictwu Driada w całości ukaże się w Polsce. Pierwszym tomem jest ,,Spektrum.Leonidy’’ gdzie poznajemy losy Emi i jej przyjaciół. Emi to zwyczajna nastolatka z kompleksami. Razem z Linusem i jego niewidomym bratem Albanem tworzą paczkę przyjaciół. Uczęszczają do tej samej szkoły i każdą wolną chwilę spędzają wspólnie. Gdy pewnego dnia spotykają na swojej drodze bezdomną kobietę, zapowiadającą zbliżające się zło ich życie diametralnie się zmienia. Zaczynają się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy. Chłopak ze snu Emi Noa, którego rysuje pojawia się w szkole wraz ze swoją siostrą Pi. Spotkanie u Karla, fizyka który ma pomóc nastolatkom w projekcie kończy się znaleziskiem dziwnego urządzenia i katastrofą, po której wszyscy zaczynają mieć nadprzyrodzone zdolności. Zaczyna się robić niebezpiecznie, gdy bohaterowie przestają nad nimi panować, a zło jest coraz bliżej. Gdy urządzenie zacznie działać, bohaterzy będą skazani na walkę nie tylko ze złem ale i z samym sobą. Książka według mnie okazała się być strzałem w dziesiątkę. Przede wszystkim jest tu wartka akcja. Cały czas się coś dzieje, dzięki czemu o nudzie możemy zapomnieć. Mamy tutaj świetnie wykreowanych bohaterów. Zdecydowanie na plus zasługują również postaci drugoplanowi, jak Adrianna czy też okropnie irytujący Jonatan. Każda z tych osób jest na swój sposób nietuzinkowa i to sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Z dużą przyjemnością śledziłam losy nastolatków i nie mogłam się doczekać aż poznam zakończenie, które i tu o dziwo mnie nie zawiodło. Wręcz przeciwnie autorka kończy historię ze sporym niedosytem, ale to sprawia że na pewno sięgnę po drugi tom i będę go wyczekiwać z niecierpliwością. Podsumowując, seria ,,Leonidy’’ to opowieść o miłości, przyjaźni oraz życiowych wyborach w otoczce klimatu science fiction. Osoby, których interesuje wszechświat i podróże w czasie będą zachwyceni. Ta historia sprawi, że zechcecie przenieść się w czasie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-02-2018 o godz 23:58 Iwona_S dodał recenzję:
Emi niczym nie wyróżnia się z tłumu młodych ludzi. Wolny czas spędza z Albanem i Linusem, którzy są dla niej jak bracia, bądź rysuje. Pewnego dnia, wracając z zakupów spotykają niewidomą żebraczkę, która obwieszcza im, że nadchodzi horror vacui. Nastolatkowie nic by sobie z tego nie zrobili, gdyby nie inne niepokojące okoliczności. W szkole pojawiają się nowi uczniowie – bliźnięta Pi i Noa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dziewczyna narysowała wcześniej pewnej nocy portret chłopca na podstawie snu. Wraz z ich przybyciem wszelkie sprawy się komplikują, a wizyta u pewnego astronoma da początek wydarzeniom, które na zawsze zmienią życie nastolatków. Nanna Foss to duńska autorka powieści Young Adult, która szturmem zawojowała rynek wydawniczy. Jej debiutancka powieść „Leonidy”, która otwiera cykl Spektrum, została ciepło przyjęta przez czytelników w kilku krajach, w tym także w Polsce. Nie ukrywam, że do sięgnięcia po tę książkę skłoniła mnie okładka, która przyciąga wzrok i intryguje, w odróżnieniu od opisu, który wydawał mi się dość.. banalny. Od samego początku widać, że „Leonidy” są jedynie wprowadzeniem do właściwej akcji, która prawdopodobnie nabierze tempa w kolejnym tomie. Foss wprowadza czytelnika do świata bohaterów. Ukazuje ich codzienność – czas spędzony w szkole, w domu, czy z przyjaciółmi. Autorka nakreśla stopniowo wydarzenia, które poprzedzają punkt zwrotny w historii, od którego wszystko zaczyna się dziać w szaleńczym tempie. Powieść kręci się wokół podróży w czasie. Trzeba przyznać, że pomysł, jak i wykonanie zasługuje na pochwałę. Oryginalne i niebanalne ujęcie tematu, zaś sama akcja została tak poprowadzona, że nie sposób domyślić się zakończenia. Ogromny plus za wątek romantyczny, który w niczym nie przypomina tych z innych powieści dla młodzieży. Nie ma tutaj szaleńczej miłości od pierwszego wejrzenia, ani erotycznych podtekstów, lecz subtelne zauroczenie, które z pewnością zostanie rozwinięte w następnych tomach. Wszystko wydaje się być wyważone, a wątek miłosny nie przysłania tego skupiającego się na podróży w czasie. Foss stworzyła barwnych bohaterów. Każdy z nich jest inny, nie sposób ich pomylić i muszę przyznać, że Emi jest pierwszą od dłuższego czasu główną bohaterką kobiecą, która mnie nie irytowała w trakcie lektury, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Fakt, nie była idealna. Miała nie tylko zalety, ale i wady, przez co była bardziej ludzka, podobnie jak Alban. Mimo tego, że był niewidomy, co można by odbierać jako przejaw słabości, chłopiec był wyjątkowy i to, co powinno być jego ułomnością, stanowiło jego siłę. Podobała mi się jego postawa i jestem ciekawa jak potoczą się jego dalsze losy. Jedynie Noa stanowi dla mnie ogromną niewiadomą. Trudno zaszufladkować tego bohatera, bo chwilami miałam wrażenie, że cierpi on na rozdwojenie jaźni, bo nie potrafiłam inaczej wyjaśnić częstych zmian w jego zachowaniu. Mimo, że wszystkie kreacje są ciekawe, a niektóre nawet intrygujące, to niekiedy wydawało mi się, że autorka zaczyna się w nich gubić, przez co do powieści wkradał się chaos. Podsumowanie: Powieść „Leonidy” stanowi obiecujący początek historii Emi i jej przyjaciół. Nanna Foss praktycznie odcięła się od schematów popularnych w powieściach młodzieżowych, zwłaszcza od wątku romantycznego opierającego się na trójkącie. Może nie jest to idealna historia, bo parę rzeczy można by było jeszcze dopracować, ale mimo wszystko autorce należy się pochwała za to, że stworzyła coś unikalnego. Książka liczy przeszło 500 stron, jednak wszystko wydaje się być na właściwym miejscu. Co prawda z uwagi na wiek bohaterów głównymi odbiorcami jest młodzież, jednak starsi czytelnicy również powinni miło spędzić czas przy tej lekturze. Z niecierpliwością czekam na kontynuację 😊 _________ http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/2018/02/nanna-foss-leonidy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2018 o godz 00:00 Karen Shannon dodał recenzję:
Zdecydowanie można powiedzieć, że książka przeznaczona jest dla młodzieżowych czytelników. Jednak dla starszych też z powodzeniem się spodoba. Jest to historia nastoletniej Emilii, która niczym się nie wyróżnia z swojego szkolnego towarzystwa. Jej życiową pasją jest rysunek. Pewnego dnia narysowała portret chłopaka, który następnie pojawia się jako nowy uczeń w jej klasie. W tym momencie wszystko zaczyna nabierać dziwne tory. Grupka uczniów odkrywa w sobie nietypowe moce. Historia zaczyna się robić mocno intrygująca i wciągająca. Jedno jest pewne, będę szukać kolejnych tomów z tej serii na półkach. Ma w sobie coś ciekawego co tak mocno mnie przyciąga.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-02-2018 o godz 19:32 dzosefinn dodał recenzję:
Pod koniec listopada 2017 roku na polskim rynku wydawniczym pojawiła się pierwsza książka duńskiej autorki Nanny Foss pt. Spektrum. Leonidy. Otwiera ona niezwykły cykl dla młodzieży, który został dobrze przyjęty w innych krajach Europy. Czy w Polsce również znajdzie uznanie? O tym dowiemy się za jakiś czas, kiedy to zostaną opublikowane pozostałe tomy z serii Spektrum. Na razie skupmy się na tym, co mamy czyli pierwszej części: Leonidy. Autorka przenosi nas w na pozór zwyczajny świat, gdzie życie toczy się swoim rytmem. Dorośli chodzą do pracy, a dzieci i młodzież uczęszczają do szkół i przedszkoli. W tym na pozór zwyczajnym świecie żyje Emi, uzdolniona plastycznie piętnastolatka, której pewnego dnia świat wywraca się do góry nogami. Zaczynają się dziać niewytłumaczalne rzeczy, na które dziewczyna będzie chciała znaleźć odpowiedź. W zadaniu tym nie będzie jednak sama, będzie mogła liczyć na Albana i Linusa: starych przyjaciół oraz… nowych, którzy niewątpliwie namieszają jej w życiu. Nastolatkowie zmierzą się z siłami mocno związanymi z kosmosem. Czy będą gotowi na to, co „przygotował” dla nich wszechświat? O tym, po części, dowiedzie się z pierwszej części Spektrum. Historia, którą stworzyła Nanna Foss skierowana jest do młodzieży: mamy tutaj nastoletnich bohaterów, który oprócz tej sci-fi (science fiction) otoczki zmagają się z typowymi problemami nastolatków: szkolnymi, rodzinnymi oraz międzyludzkimi. W książce pojawiają się także pierwsze zauroczenia i przyjaźnie, ale to przede wszystkim przyjaźń odgrywa tu kluczową rolę. Bohaterowie razem próbują rozwiązać zagadki, mimo początkowych awersji, bo wiedzą, że w pojedynkę są tylko małymi nic nie znaczącymi elementami większej układanki. Pod tym względem Leonidy jest naprawdę dobrą, pouczającą i mądrą książką. W powieści Foss pojawia się wachlarz różnorodnych postaci i szczerze powiedziawszy byłam pod wrażeniem, że autorce udało się je wszystkie tzw. „ogarnąć”. Mamy tutaj (powiedzmy) sześcioro pierwszoplanowych bohaterów, na drugim rodzinę Emi oraz Albana i Linusa, klasę nastolatki, kilku nauczycieli, astrofizyków oraz wiele, wiele innych mniej istotnych (na razie) postaci. Gdyby Nanna Foss ich nie ujarzmiła to zrobiłby się na tej płaszczyźnie niezły chaos. Jeśli chodzi o fabułę to jest ona naprawdę wciągająca. Bardzo zauroczyły mnie opisy przyrody, już tłumaczę dlaczego. Akcja dzieje się w Danii, w okresie zimowym. Nanna Foss sprawiła, że poczułam się, jakbym tam była, jakbym z Emilią przemierzała zaspy, słyszała jak śnieg skrzypi mi pod nogami, w ciągu dnia oślepia moje oczy, a mróz szczypie w policzki. Intensywności tego wszystkiego dodawał fakt, iż czytałam ją właśnie w okresie zimowym. W miejscu, gdzie mieszkam śnieg pojawia się różnie, a jak spadnie to leży góra dwa-trzy dni (jak jest mróz, to tydzień ewentualnie dwa). Książka Foss, ku mojemu zaskoczeniu wypełniła tę pustkę na kilka dni, szczególnie wtedy, kiedy byłam w trakcie jej lektury. Powracając jednak do fabuły: autorka stworzyła nawet ciekawą historię z gatunku sci-fi dla młodzieży, jednak jak dla mnie niczego odkrywczego ona do mojego życia nie wniosła. Okazała się tylko miłą rozrywką. Mam wrażenie, że większość rzeczy, które Nanna Foss zawarła w Leonidach już gdzieś ktoś poruszył i wykorzystał. Mam jednak nadzieję, że w drugiej części cyklu autorka mnie zaskoczy. Na koniec mojego wywodu zostawiłam kwestię języka. Szczerze powiedziawszy to przez całą książkę mnie irytował, szczególnie te angielskie wtrącenia, które (chyba) miały nadać całości bardziej młodzieżowy charakter. Pojawiają się one głównie w wypowiedziach bohaterów i jest ich naprawdę sporo, może autorka chciała przez to sprawić, by postacie były bardziej „cool”? Jeśli chodzi o mnie to mocno mi ten zabieg działał na nerwy, ale należą się redakcji książki podziękowania za przypisy z tłumaczeniami tych słówek. Dzięki temu młodzież może nie tylko sprawdzić co dany wyraz oznacza, ale również szybciej przyswoić sobie je na przyszłość. Taka forma nauki przez zabawę. W sumie jest to ciekawy zabieg na naukę języka, ale nie wszystkim czytelnikom może on przypaść do gustu. Jako całość Leonidy okazała się naprawdę fajną i pouczającą książką. Spokojnie mogę ją polecić młodym czytelnikom, ponadto myślę, że fani sci-fi, kosmosu, wszechświata, podróży w czasie i zjawisk nadprzyrodzonych także znajdą w niej coś dla siebie. Jeśli chodzi o starszych czytelników… pozostawiam wolną wolę, niektóre elementy książki mogą zwyczajnie nie przypaść do gustu (chociażby wcześniej wspomniany przeze mnie język powieści). Ja w sumie się cieszę, że miałam możliwość ją poznać, chociażby za te niesamowite śnieżne opisy oraz dar Emi, jakim jesteśmy w pewnym sensie połączone. Tak, to była magia… Jestem strasznie ciekawa kontynuacji cyklu, mam nadzieję, że będę miała okazję powrócić do świata wykreowanego przez Nannę Foss. [www.dzosefinn.blogapot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-01-2018 o godz 15:22 Ksiazna dodał recenzję:
A wszystko zaczęło się tylko od spadania gwiazd... Przygoda szóstki nastolatków, których losy się splatają. Emily pokonuje problemy codzienności wraz z dwoma przyjaciółmi: Albanem i Linusem. Niedługo potem do jej szkoły dołącza nowe rodzeństwo: Noa i Pi. A na koniec zostaje w to wszystko zamieszana klasowa kujonka, Adriana. Od pewnego momentu w ich życiu dzieje się coś dziwnego. Przybywają im dziwne umiejętności, z którymi nie zawsze mogą sobie poradzić. (Punkt kulminacyjny książki występuje dopiero pod koniec i umieszczanie go w opisie, czy też porównywanie tej powieści do innej jest wielkim spoilerem, przez który miałam ochotę pewne osoby zamordować. Zdecydowanie lepiej jest mniej wiedzieć o tej książce. Oczywiście można wszystkiego łatwo się domyślić, ale można łatwo innym odebrać przyjemność czytania.) W tej książce dzieję się bardzo dużo. Fabuła jest bardzo rozwinięta i dzieje się mnóstwo niezwykłych, przerażających, fantastycznych wydarzeń. Nie zawsze możemy spodziewać się jak bohaterowie zachowają się w danym momencie. Autorka przyciąga nas do czytania wciąż nowymi problemami, fantastycznymi, czy też codziennymi. Poruszany tu jest również temat osoby niewidomej i znęcania się nad słabszymi osobami. Emily musi przyzwyczajać wszystkich spotkanych ludzi do tego, że jej przyjaciel, Alban, nie widzi, znosić współczujące spojrzenie, choć ma ochotę wykrzyczeć, że jest on bardziej samodzielny od pełnosprawnego człowieka. Jak i codziennie spotykać się ze swoimi dręczycielami, którzy potrafią wyśmiewać się ze wszystkiego co robi. Młodzi nastolatkowie przeżywają z trudnością te wszystkie chwilę, to co się z nimi dzieje. Czasem emocje ich przewyższają i ich zewnętrzna skorupa, za którymi skrywają emocje pęka i pokazują swoje prawdziwe wnętrze. Będąc przy temacie bohaterów. Uważam, że byli zbudowani dosyć stereotypowo. Jak to młodzi ludzie popełniali mnóstwo błędów i pakowali się w kłopoty. Czasami zachowywali się jak dzieci, a czasem jak dorośli. Noa był za bardzo tworzony na buntownika i irytującego bad boya w skórzanej kurtce ratującego wszechświat. Chłopak radził sobie z wieloma rzeczami, zawsze był opanowany w trudnych sytuacjach i miał cięte poczucie humoru. Czyli typowo schematyczny chłopak, który ma być ulubieńcem książki i za jego opryskliwość oraz odzywki będzie kochany przez wszystkich. "Muszą być granice tego, ile kretyńskich, nieprzemyślanych działań Noa może podjąć w ciągu jednej doby." Pi, jego siostra, która jedyna potrafi uspokoić jego temperament. Z równie zabawnym poczuciem humoru wyplatająca brata zawsze z kłopotów. Adriana, dziewczyna, która musi być we wszystkim najlepsza i perfekcyjna. Mimo swojej inteligencji i zarozumiałości w trudnych sytuacjach potrafi się rozsypać i pokazać prawdziwą siebie, bardzo ukrywaną wrażliwość. I w końcu trójka trzech najważniejszych bohaterów: Emily, Alban, Linus. Przyjemnie się czytało o osobie niewidomej, jej świecie od autorki, która ma najwyraźniej o tym duże pojęcie. Albus przede wszystkim nie był osobą, która rozczulała się nad swoim losem i tym co go spotkało. Nie winił nikogo za to, z przyjemnością przyjmował oferowaną pomoc bez wytykania, że może to zrobić sam. Nie da się go nie polubić za jego asertywność i sympatyczność. Już od początku lektury czuć ich niesamowitą, nierozrywalną więź przyjaźni, miłości matczynej, otaczającej ich dobroci i przyjemnych uczuć. Wstrząsające wydarzenia, opisywane emocje wywierały na mnie duży wpływ. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Jednak w tej części jeszcze niewiele poznaliśmy wszystkich bohaterów, mam wrażenie, że dopiero w drugiej części dowiemy się wszystkiego. Ta była tylko wstępem do pełnej akcji. Książka nie jest zła, ale również nie uważam ją za jakiś bestseller. Przyjemnie się ją czytało, z chęcią do niej wracałam, ale nie zatopiłam się w niej. "Wiedzieliśmy, że czas nie istnieje tylko ruch więc znieruchomieliśmy w pocałunku żeby pozostał na wieczność. Wiedzieliśmy, że przestrzeń nie istnieje tylko myśl o niej dlatego nasza miłość przetrwała pośród gwiazd." A mimo wszystkich wad tak bardzo nie mogę się doczekać kontynuacji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-01-2018 o godz 17:39 Marta daft dodał recenzję:
Być może istnieje granica, ile cierpienia tych, których kochamy, można zabsorbować, nie rozpadając się. Przyjaźń to jedno z najtrwalszych uczuć. W jej imię potrafimy przekraczać granice, zmieniać siebie, udoskonalać wszystko, co znajduje się w kręgu naszej przyjaźni. Co, jeśli nieopodal czeka na nas niebezpieczeństwo, a dojście do prawdy może wystawić łączące ich więzy na próbę? Gdzie znajduje się granica między jawą a snem? „- To wy! – woła skrzekliwym głosem. – Wy! (…) - Nadchodzi Horror vacui. I znajdzie was. Nic nie możecie zrobić. ZNAJDZIE WAS! – Jej kościste palce wpijają się w moje ramię z zadziwiającą siłą.” Trójka przyjaciół wiedzie normalne życie bez zbędnych udziwnień. Emilia dzieli swój czas między swój dom wielorodzinny oraz dom swoich przyjaciół, dwóch braci-Linusa, który jest miłośnikiem nauki i Albana, miłośnika muzyki i wierszy, który jest niewidomy. Jedno spotkanie i przepowiednia staruszki poruszają tryby maszyny, która sprawi, że nie będzie wiadomo, co jest jawą a co snem. Koszmary nękające Emilkę staną się zapowiedzią zdarzeń, które wystawią na próbę przyjaźń, zmuszą do otworzenia się na innych, sprawią, że zwyczajność zmiesza się z czymś niezwykłym, czasem, który może być sprzymierzeńcem, lecz tylko wtedy gdy złączy się całe spektrum kolorów. Nanna Foss w ciekawy sposób próbuje zachęcić czytelnika, by spojrzał w głąb siebie i zastanowił się, czym dla niego jest przyjaźń, miłość i jak wiele zależy od odpowiedniego czasu. Trój osobowy skład powiększa się o kolejnych trzech bohaterów, którzy będą musieli odkryć, co się stało i jakie niebezpieczeństwa na nich czekają. Tylko jak wytłumaczyć, że wiesz, co się wydarzy? Sprawić by ścierka do naczyń stała się bronią? Komu zaufać? Ciekawa, wciągająca powieść ze sporą ilością opisów, jednak mam wrażenie, że każde słowo było na swoim miejscu, wzmagało dezorientacje lub obrazowało uczucia, których sami bohaterowie nie umieli nazwać. Od zwykłego spotkania przez ciąg zdarzeń ciężko wytłumaczalnych, aż po odnalezienie wiary w przyjaźń, siłę i nadzieje na rozwikłanie zagadki. To pierwszy tom przygód szóstki nastolatków, muszących radzić sobie z problemami, szukaniem rozwiązań i pewności siebie. Każdy z nich musi nauczyć się władać mocą, jednak to umiejętność pracy w grupie da efekty. „Spectrum. Leonidy” przyciąga niesamowitą okładką i ciekawą treścią. Opis zachęca, ale dopiero to, co układa się w całość, otwiera nam drzwi do historii, w którą zostały wplecione kolory. Tak jak przenikają się barwy w pryzmacie, tak losy duńskich nastolatków zaczną się łączyć, przenikać i oplatać wasze umysły. Coś w tej powieści sprawi, że nie zauważycie wstającego słońca. Akcja sunie powoli do przodu, by nagle nabrać rozpędu, nie dając czytelnikowi oddechu. „Spływa na mnie mrok. Strach jest teraz tak intensywny, że odczuwam go jako fizyczny ból. A właściwie ból był przez cały czas. Może umieram. Nie potrafię myśleć.” Jest to godna polecenia powieść młodzieżowa, napisana lekkim i przystępnym językiem. Nie przytłacza czytelnika, lecz powoli wprowadza w świat, który ciekawie wykreowała autorka. Wyraziści i temperamentni bohaterowie, dobrze naszkicowany plan działania i tajemnica, którą mogą poznać nieliczni. Chcesz odkryć nieznane i stać się częścią spectrum? Jaki kolor ma twoja dusza?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-01-2018 o godz 12:29 Sebastian Adamczyk dodał recenzję:
fragment recenzji z bloga :zatraceni w kartkach Wszyscy byli bardzo zaciekawieni i zachwyceni tą książką. Nie wiedziałem dlaczego, więc stało się tak, że i ja stałem się posiadaczem egzemplarza recenzenckiego Leonid. Moja mała cegiełka zajmuje miejsce na półce z moimi ulubionymi książkami. Dlaczego? Zapraszam do czytania! ;) Kiedy tylko paczka do mnie dotarła, czułem lekką niepewność czy wyrobię z czytaniem. Powieść ma 544 strony i no jakby nie patrzeć jest dość gruba. Chociaż w porównaniu z „To” Kinga to „Leonidy” są cienkie :P Jednak książka wciągała tak bardzo, że żadna siła nie mogła mnie oderwać od niej. Pochłaniałem kolejne słowa, strony, kartki, rozdziały, aż dotarłem do tyłu okładki. Każda strona to jakby większy bieg w samochodzie. Im dalej, tym szybciej, aż następuje koniec- szybki znak stopu, którego nie można przekroczyć. Tak bardzo brakowało mi ciągu dalszego, że skusiłbym się nawet po całą trylogię w jednej książce. Oczywiście czytanie byłoby iście trudne, ale dałbym radę ;) Autorka ma bardzo delikatny i płynny styl pisania. Idealnie wymierzyła złoty środek między dialogami, opisami i fabułą. Niesie też ze sobą informacje o tym, jak bardzo ważna jest dla nastolatków przyjaźń, której często unikamy. Książka bardzo mi się podobała. Autorka trafiła w mój ulubiony gatunek. Gabaryt przeszkadzał mi tylko w noszeniu książki do szkoły. Okładka jest piękna, treść super. Już dziś z niecierpliwością czekam na kolejne części <3 Cała recenzja na blogu: „zatraceniwkartkach.blogspot.com”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2018 o godz 22:48 bookspacepl dodał recenzję:
„Spektrum. Leonidy” Nanny Foss to pierwsza części serii Young Adult i duński bestseller, który powoli wkracza na polski rynek wydawniczy. Z czego bardzo się cieszę! Piętnastoletnia Emi rysuje chłopaka o turkusowych oczach, który pojawia się w jej snach. Nazajutrz do klasy wkracza Noa, który wygląda identycznie jak postać z rysunku dziewczyny i tak oto zaczynają się dni pełne dziwnych zdarzeń... Co mogło połączyć trójkę najlepszych przyjaciół, jeszcze jedną znajomą z podwórka i dwóch nowych uczniów w szkole? Wiele. Ich wspólna historia od samego początku była niezwykła! Przez całą książkę byłam świadoma, czułam, że czytam młodzieżówkę - i jest to komplement! Wiecie, „Spektrum” ma swój klimat i czuć to na każdej stornie, a lekki język, ciekawa fabuła i wykreowane postacie, jakich nie znajdziemy w każdej książce - głównie myślę o Noa i Albanie, którzy na pewno zapadną mi w pamięć, czynią tę pozycję naprawdę godną uwagi! Mankamentem były dla mnie zdania typu „Ściągnęłam buty i siadam”, „Odwróciłam się do Noa i widzę...”. Może teraz tego nie czuć, ale podczas lektury, która została napisanej w czasie teraźniejszym słowa „ściągnęłam”, „odwróciłam” naprawdę wybijały mnie z rytmu i za każdym razem lepiej wypadałoby zdanie napisane w całości w czasie teraźniejszym. Trzeba przyznać, że zdolność dedukcji bohaterów może zadziwiać. Nie zawsze, bo kto normalnie przyjąłby do wiadomości fakt, że posiada magiczne moce? Może ja. One były super, też takie chcę! Dlatego chociaż dla mnie coś było jasne i wyraźne, człowiek, który mierzy się z taką sytuacją niekoniecznie uwierzy od razu we wszystko co zobaczy. Były też odwrotne sytuacje - dzięki swojej pomysłowości rozwiązywali zagadki i dochodzili do ciekawych wniosków. Brawa dla nich i dla autorki, która stworzyła świat fantastyczny, ale nie wyidealizowany! W drugiej połowie książki wątek Sci-Fi jeszcze bardziej wyszedł na pierwszy plan, a rozwój sytuacji był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Ogólnie cała książka wypadła bardzo dobrze i z chęcią zaczęłabym czytać drugi tom najszybciej jak się da, ponieważ pierwsza część serii Nanny Foss pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi i wzbudza ciekawość, subtelnie zdradzając co będzie się działo w następnych tomach. Uwierzcie mi, to dopiero początek. Bardzo dobry początek, który polecam każdemu kto ma ochotę przeczytać książkę YA z elementami fantastycznymi i dobrze się przy tym bawić! 💞 * instagram.com/bookspacepl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-01-2018 o godz 06:08 martad87 dodał recenzję:
Lubię sięgnąć od czasu do czasu po powieści młodzieżowe, jeszcze chętniej zaś sięgam po te, które obiecują opowieść z ciekawymi wątkami fantastycznymi. Tajemnicze zdarzenie, niezwykła zdolność, pojawienie się zagadkowej postaci – jeśli znajdę coś takiego w opisie fabuły książki, od razu nabieram ochoty, by ją przeczytać. Tak właśnie było z powieścią „Leonidy”, która otwiera cykl zatytułowany „Spektrum” autorstwa duńskiej pisarki Nanny Foss. (...) Przyznać muszę, że za sprawą pierwszej trójki bohaterów powieści Nanna Foss od razu zdobyła moją uwagę. Emi jest utalentowana plastycznie, a za sprawą jej snów i rysunków w książce znalazły się pełne barw opisy. Alban jest niewidomy, ale inne zmysły pozwalają mu postrzegać świat w sposób niedostępny innym ludziom. Linus zaś jest miłośnikiem nauki, kocha fizykę i astronomię, co jest dla fabuły książki istotne. Ta trójka już stanowiła obiecującą zapowiedź. Niemniej interesująca jest trójka pozostałych bohaterów. Noa to buntownik, typ bad boya, który podejmuje decyzje pod wpływem impulsu. Pi to indywidualistka, która swoją odmienność podkreśla wyszukanym strojem i fryzurą. Adriana zaś to sztywna perfekcjonistka, która przez wpływ apodyktycznej matki każdą ocenę poniżej piątki uważa za osobistą porażkę. Narratorką powieści jest Emi, z perspektywy której śledzimy całą historię. To nastolatka z typowymi dla jej wieku problemami, które blakną jednak w obliczu niezwykłych wydarzeń, jakie rozgrywają się z jej udziałem. Początek książki, poza snem i Emi i niezwykłym spotkaniem z Noa jest ciut rozwleczony przez szkolną codzienność. Ciekawiej zrobiło się, gdy doszło do wydarzenia, które odmienia życie szóstki nastolatków. Od chwili zaś, kiedy wokół bohaterów zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a oni sami zaczęli przejawiać niezwykłe zdolności, nie mogłam się już od książki oderwać. Byłam bardzo ciekawa, co też jeszcze odkryją na temat swoich nowych możliwości i tego, co z tym się wiąże. Ostatnie 150 stron książki zaś wciągnęło mnie bez reszty i pozostawiło z ogromnym apetytem na więcej. W powieściach młodzieżowych często pojawia się romans, tutaj jednak tak wyraźnego romansu nie ma. Są natomiast pewne delikatne wątki romantyczne i nastoletnie fascynacje płcią przeciwną, a autorka zaczyna zarysowywać coś, co ma szansę rozwinąć się w kolejnych częściach. Przyznać muszę, że nie spodziewałam się, że powieść ta okaże się tak wciągająca i zaskakująca. Różnorodność postaci, ich charakterów i zdolności oraz nieoczekiwane zwroty akcji sprawiły, że naprawdę dobrze się przy niej bawiłam. Autorka sięgnęła po jeden z moich ulubionych motywów literacko-filmowych, czym jeszcze bardziej mnie przyciągnęła. Nie chcę Wam psuć zabawy, dlatego też nie mogę zdradzić, jaki to motyw. „Leonidy” to bardzo obiecujący początek ciekawie zapowiadającej się serii i z całą pewnością sięgnę po kolejne jej tomy. Żeby nie było zbyt różowo, na koniec drobne żale. Zastrzeżenia mam do tłumaczenia, które chwilami sprawiało wrażenie niedbałego. W tekście odnalazłam błędy, niektóre rzeczy nie zostały zaś przetłumaczone wcale, co momentami wyglądało dziwnie. Sądzę, że tłumaczka postanowiła zostawić angielskie wtrącenia, jakie prawdopodobnie pojawiały się w duńskim oryginale, ale czasami to brzmiało po prostu źle. Jeszcze jednym z moich zastrzeżeń jest mieszanie czasów. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy stylu autorki, ale kiedy jedno zdanie napisane jest w czasie przeszłym, a kolejne zaraz w teraźniejszym, to robi się mały chaos. Mimo tych uwag umiałam cieszyć się lekturą, po prostu starałam się wszelkie zgrzyty ignorować. Jeśli lubicie pełne tajemnic powieści młodzieżowe, których bohaterowie zyskują niespodziewanie niezwykłe zdolności i umiecie przymknąć oko na drobne niedociągnięcia, „Spektrum: Leonidy” to coś dla Was. Dla jej fabuły warto po nią sięgnąć. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-01-2018 o godz 19:45 martaiksiążki dodał recenzję:
Emi jest zwykłą, niewyróżniającą się niczym szczególnym piętnastolatką. Pochodzi z licznej rodziny, ma bardzo wąskie grono przyjaciół, dobrze się uczy i jest obiektem drwin szkolnych prześladowców. Wszystko zmienia się, gdy pewnego razu uliczna żebraczka zapowiada nadejście horror vacui. Emi zaczynają nawiedzać przedziwne koszmary, a w jednym z nich uczestniczy tajemniczy chłopak. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy wyśniony chłopak i jego siostra bliźniaczka przenoszą się do szkoły dziewczyny, a losy obcych sobie osób zostają związane przez moc pewnego urządzenia. Czego się spodziewałam? Młodzieżowego romansu z wątkami fantastycznymi. Co dostałam? Naprawdę interesującą młodzieżówkę fantastyczną! Pomimo, że pierwszy tom trylogii opisuje zaledwie kilka dni z życia Emi, nie czułam się znudzona tempem akcji. Wręcz przeciwnie, miałam wrażenie, że ciągle coś się dzieje i jeszcze tyle jest do odkrycia! Wiem, że dla wielu długie opisy oraz wstawki z dziedziny fizyki i astronomii mogłyby być nużące, jednak ja zabrałam się za tę książkę w dobrym czytelniczym momencie i zupełnie mi to nie zawadzało. Styl pisania autorki sprawił, że bardzo lekko i przyjemnie się czytało i nawet nie zauważyłam, kiedy przeleciałam przez pół tysiąca stron. Zazwyczaj nie przepadam za młodzieżówkami z powodu języka, jaki używają bohaterowie. Dlatego między innymi mam opór przed czytaniem Ricka Riordana, ponieważ aż mnie wykrzywia sposób w jaki tworzy on dialogi pomiędzy nastolatkami. W „Leonidach” słownictwo również jest bardzo młodzieżowe, dostosowane do wieku bohaterów, zapewne z powodu narracji pierwszoosobowej - podczas lektury siedzimy w głowie piętnastoletniej Emi. Przez pierwsze dwa rozdziały miałam pewne opory przed zaakceptowaniem takiego „luzackiego” stylu pisania, jednak w pewnym momencie coś kliknęło i zupełnie przestało mi to przeszkadzać, ba! nawet zaczęło sprawiać mi to przyjemność („superdziobak” i „Ja pitolę!” to moi faworyci)! Jednak ktoś, kto jest tak drażliwy na tym punkcie jak ja, może mieć nie lada wyzwanie podczas lektury. Jeśli chodzi o samych bohaterów, autorka naprawdę się postarała o różnorodność. Najbliżsi przyjaciele Emi - bracia Linus i Alban - bardzo szybko skradli moje serce, jednak problem pojawił się, gdy na scenę wkroczył nasz „bad boy” Noa. Wątpię, by intencją Foss było wykreowanie wkurzającego dupka, ale widzę, że wiele osób podziela moją opinię. Noa jest nieznośny, jednak jestem w stanie mu to wybaczyć, ponieważ ma piętnaście lat i prawdopodobnie trudną historię, o której na pewno dowiemy się więcej w następnych tomach. Poza tym niektóre postacie są dość stereotypowe - m.in. klasowy bezmózgi osiłek czy zimna niczym lód piękność - jednak na szczęście nie odebrało mi to przyjemności z lektury. Co ciekawe, jest to pierwsza książka, którą czytałam, a w której jednym z głównych bohaterów okazał się niewidomy nastolatek. Duży plus dla Foss! Co jeszcze mogę dodać? Bardzo lubię fantastykę i często po nią sięgam, dlatego byłam mile zaskoczona tym powiewem świeżości. Nanna Foss miała oryginalny pomysł na stworzenie interesującej fabuły, która nie jest kalką większości powieści tego gatunku. To prawda, że na pewno największą przyjemność odniosą młodsi czytelnicy, ale i ci starsi zapewne docenią pomysł autorki. Pozostaje nam tylko czekać na kolejne tomy! Astrofizyka, podróże w czasie i moce nie z tej ziemi?! Jestem na tak! A czy wy już byliście świadkami deszczu leonidów? marta-i-ksiazki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-12-2017 o godz 13:48 Anonim dodał recenzję:
Strasznie wciągająca książka! Cała święta nie mogłem się oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-12-2017 o godz 19:37 zosia dodał recenzję:
Ze skandynawskimi autorami jest mi nie po drodze. Kilka razy sięgałam po ich powieści, ale każda z nich była rozczarowaniem. Nie potrafiły podbić mojego czytelniczego serca. Ostatnio wpadł mi w ręce pierwszy tom serii Spektrum, napisanej przez jedną z duńskich autorek. Poprzednie doświadczenia nie pozwoliły mi liczyć na coś wielkiego, a jednak to było "COŚ"! Jedna chwila może zmienić wszystko. Jedna decyzja może odmienić życie. Wystarczy tylko jeden moment. I ten jeden moment wydarzył się w życiu Emilii. Wszystko zaczęło się od dziwnego spotkania na ulicy, wykrzykiwanych przez pewną kobietę słów "horror vacui". Potem był sen, a w nim tajemniczy chłopak, zakurzone pudełko, pryzmat i światło. A gdy ten sen stał się rzeczywistością, w życiu dziewczyny nastała nowa epoka. Osobliwe wydarzenia, niespotykane umiejętności, niebezpieczeństwo czyhające na każdym kroku - tak teraz wygląda codzienność głównej bohaterki i jej przyjaciół. Najgorsze w tym wszystkim są pytania, na które odpowiedzi brak - jak? dlaczego? kto? po co? Życie piętnastoletniej Emilii zmieniło się o 180 stopni. Jej zwykła szara rzeczywistość, nabrała kolorów dosłownie i w przenośni. Każdy dzień przestał być rutyną, a wyzwaniem, któremu nieśmiała dziewczyna wraz z przyjaciółmi musi stawić czoła. Te wszystkie zmiany zaszły w niezwykle krótkim czasie, a jednak było ich tak wiele, że świetnie wypełniły treść powieści i stały się jej największym atutem. "Leonidy" to niezły grubasek, a jednak od pierwszej do ostatniej strony dzieje się coś ciekawego. Nie ma przestojów, akcja nie zwalnia! Każdy kolejny rozdział to nowy wątek, nowa zagadka do odkrycia, nowe pytanie, na które jeszcze nie ma albo już nie ma odpowiedzi. Książka łączy liczne, popularne w literaturze wątki. Niejednokrotnie przyszło mi do głowy, że to już było, ale z drugiej strony takie wykorzystanie niektórych elementów było dla mnie zupełnie nowe. To zdecydowanie nie była "powtórka z rozrywki". Autorka umiejętnie wybrała różne tematy literackie i stworzyła z nich zupełnie nową całość - pełną magii, niebezpieczeństw i gwiazd. Nanna Foss stworzyła niezwykłą powieść dla młodzieży. W elementy fantastyczne wplotła ponadczasowe wartości, takie jak przyjaźń, odwaga, zaufanie, czy oddanie. Nie bała się również wkroczyć na bardziej "naukowy" teren - niech Was to nie przeraża, jestem laikiem z fizyki, a jednak nie miałam problemów ze zrozumieniem treści. "Leonidy" to pierwsza skandynawska powieść, która znalazła drogę do mojego serca. Pomysł na fabułę okazał się bardzo oryginalny, a jego wykonanie fenomenalne. Autorka ma świetny styl, a dzięki niemu te pięćset pięćdziesiąt stron pochłonęłam w zaledwie kilka dni. Bawiłam się świetnie! Powieść wciągnęła mnie od pierwszej strony. Kolejne rozdziały nie pozwalały oderwać mi się od niej chociaż na chwilę. Ponadto, zakończenie pozostawiło we mnie taki głód czytelniczy, że już przebieram nogami w oczekiwaniu na kontynuację. "Leonidy" to książka, którą naprawdę warto przeczytać! Mam nadzieję, że Was do tego przekonałam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-12-2017 o godz 00:00 Zyta Pelowska dodał recenzję:
Ciekawa fabuła, cała historia, jak i tajemnica oraz zawroty akcji. To wprowadzenie do serii więc rzeczywiście jest dużo zaczętych wątków, które jeszcze się nie rozwiązały. Duży plus za samą możliwość poznania duńskich realiów, innego systemu edukacji i również samego stylu życia. Cała fantastyka zawiera się głownie w wątku o fizyce i astronomii. Bardzo długie, szczegółowe opisy, ale dla mnie jest to plus. Całkiem prosty, lekki język, który spodoba się większości czytelnikom. Książka kończy się w takim momencie, że.. na pewno kupię kolejną część, kiedy tylko pojawi się na rynku. Jest to dosyć lekka książka z elementami fantastyki, dlatego miłośnikom takiej tematyki mogę ją szczerze polecić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-12-2017 o godz 20:58 Klaudia Grabowska dodał recenzję:
Tajemnicze urządzenie, niezwykłe moce, przyjaźń mogąca przetrwać najgorsze bitwy - to słowa krótko definiujące powieść Nanny Foss, która nie tak dawno pojawiła się w naszych księgarniach. ,,Leonidy" to jedna z najlepszych książek tego roku. Niesamowicie wciągająca, urokliwa i mroczna historia, która bez zawahania skrada serca czytelników i sprawia, że ich myśli później wciąż krążą wokół szóstki nastolatków - niektórzy z nich od dziecka się ze sobą przyjaźnią, inni są rodzeństwem, a jeszcze kolejni wrogami. Co takiego może ich ze sobą połączyć? Jeśli chcecie przeżyć niezapomnianą przygodę pełną mrocznych cieni, niewytłumaczalnych zjawisk i pięknej relacji między bohaterami sięgnijcie po pierwszy tom zaczarowanej serii ,,Spektrum". Jednak zanim to nastąpi, zapraszam was do zapoznania się z całą recenzją pod adresem: https://zaczytanawniesamowitychksiazkach.blogspot.com/2017/12/189-spektrum-leonidy-nanna-foss-jeden.html!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-12-2017 o godz 19:42 Little Black dodał recenzję:
Seria Nanny Foss jest dosyć obiecującą serią młodzieżową. Cykl Spektrum i początek, tej niezwykłej przygody szóstki nastolatków, nieco kojarzy mi się z kultowym już Power Raingers. Zwłaszcza motyw kolorów, wywołał u mnie jednoznaczne skojarzenia, jednak trzeba przyznać, że telewizyjne przygody Raingersów, były nieco kiczowate, za to w książce Nanny Foss zwroty akcji są naprawdę interesujące i zaskakujące - pewne aspekty są moim zdaniem nieco niedopracowane, jednak całość zrobiła na mnie wrażenie. Mimo pewnych podobieństw, jest to jednak seria wyróżniająca się, jest to coś innego w obecnym zalewie powieści dystopijnych, czy romansów Young/New Adult, kierowanych do młodzieży. Cała fabuła moim zdaniem trzyma się kupy, mimo że akcja rozwija się dosyć powoli. Książka jest bardzo obszerna, ale język powieści jest bardzo prosty, styl lekki, książkę czyta się naprawdę szybko.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-12-2017 o godz 23:15 Megan dodał recenzję:
Pewnego dnia, piętnastoletnia Emi śni o chłopcu o turkusowych oczach. A potem, ten sen przelewa na papier, dbając o każdy szczegół jego idealnej twarzy. Dziewczyna nie wyróżnia się wśród rówieśników. Jest nieśmiała i woli spędzać czas ze swoim niewidomym przyjacielem Albanem i jego bratem Linusem. Lecz, gdy pewnego dnia widzi swojego „chłopca ze snów” w prawdziwym życiu, nie może uwierzyć w to, co widzi. I od tamtej chwili, jej zwyczajne życie zamienia się w pasmo niesamowitych przygód…A co z nich wyniknie? Tego już musicie się dowiedzieć, sięgając po tę opasłą, jak na pierwszy tom, książkę. Jeśli mam być zupełnie szczera, to początkowo nie była zbyt przekonana co do tej historii. Wydawała mi się jakaś taka nudna. Główna bohaterka była trochę niewyraźna i szara. Pomimo, iż to ona prowadziła narrację tej historii, to miałam wrażenie, że jej tam w ogóle nie ma. Jednak z każdą kolejną stroną, moje odczucia co do niej się zmieniały. Tak samo, jak i do całej historii. Gdy zaczynałam przygodę z tą książką, nie wróżyłam jej zbyt dobrze. Lecz dałam jej szansę i nie żałuję. Jedną z najmocniejszych stron tej opowieści, są jej bohaterowie, z którymi każdy może się zidentyfikować. Osobiście bardzo polubiłam niewidomego przyjaciela głównej bohaterki, Albana oraz jego brata Linusa. Przypominali mi moich dawnych przyjaciół z dzieciństwa. Historia sama w sobie wydaje się być połączeniem kilku motywów w jeden, co jak dla mnie grało na plus całej opowieści. Lecz przez cały czas czekałam na jakiś wielki zwrot akcji, na coś więcej niż tylko pokazywanie szczątków informacji przez pryzmat relacji między bohaterami. A gdy już go dostałam to miała takie… Aha. No w sumie, coś się wreszcie tutaj zaczęło dziać. I do samego końca nie mogłam się oderwać od lektury. Zgrabnie napisana powieść młodzieżowa z elementami fantastyki. Czytało mi się ją całkiem dobrze, choć początek był trochę nudny. Chętnie sięgnę po kolejne tomy, by dowiedzieć się czegoś więcej o naszych bohaterach, którzy są tak różni a jednocześnie tak podobni do siebie. Jestem ciekawa kolejnych tomów i na pewno po nie sięgnę, gdy się ukażą, gdyż końcówka pozostawiła wiele pytań. Nie mogę też nie wspomnieć o pięknej szacie graficznej książki. To ona sprawiła, że przykuła moją uwagę. I w tym przypadku okazało się, że jednak okładka jest równie dobra, co sama treść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-12-2017 o godz 23:00 Kamila Idziaszek dodał recenzję:
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją powieści, która zachęciła mnie do siebie przede wszystkim swoją cudowną okładką, od której ciężko było mi oderwać wzrok. Okładka niewątpliwie przyciąga nasze spojrzenie, kryje w sobie jakąś niesamowitą magię, która nie pozostawia innego wyjścia jak tylko sięgnąć po tę pozycję. Po zapoznaniu się z opisem, moja ciekawość co do tej historii jeszcze bardziej wzrosła i po prostu wiedziałam, że muszę poświęcić jej trochę czasu i uwagi. Kiedy więc otrzymałam propozycję zrecenzowania pierwszej części serii Spektrum, czyli "Leonidy", nie wahałam się ani sekundy i od razu z radością się zgodziłam. Miałam co do tej książki spore oczekiwania i wprost nie mogłam doczekać się lektury. Czy pierwszy tom tego cyklu okazał się godny polecenia? Czy będę chciała sięgnąć po kolejne części? Zapraszam do zapoznania się z całą recenzją, z której z pewnością się tego dowiecie. Piętnastoletnia Emi śni o chłopaku z turkusowymi oczami. Kiedy nazajutrz w jej klasie pojawiają się bliźniaki - Noa i Pi - dziewczyna nie może uwierzyć w to co widzi. Chłopak jest niemal identyczny jak ten spotkany we śnie. Od tego momentu nic w życiu głównej bohaterki nie jest już takie samo, a wokół niej zaczynają dziać się naprawdę dziwne rzeczy. Wspólny szkolny projekt, który muszą wykonać sprawia, że grupka całkowicie różnych od siebie dzieciaków nagle staje się sobie bliska. Wkrótce połączą ich przygody, które mogą okazać się niebezpieczne. Muszę przyznać, że kiedyś powieść trafiła w moje ręce ogromnie się przeraziłam, a to wszystko za sprawą objętości jaką posiada "Spektrum. Leonidy". Pięćset czterdzieści cztery strony wydawały mi się naprawdę sporym wyzwaniem i trochę obawiałam się czy mu podołam. Bałam się, że jeśli powieść kompletnie mi się nie spodoba to dokończenie jej czytania okaże się dla mnie jedną wielką męczarnią. Całe szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie inna, a pierwsza część serii Spektrum nie dość, że wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to jeszcze przeczytanie jej nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Fabuła książki jest ciekawa i muszę przyznać, że zaintrygowała mnie już od pierwszych stron. Choć początkowo niezbyt dużo się dzieje, niewątpliwie urzekł mnie cały ten fantastyczny i magiczny klimat, który stworzyła autorka. Wydaje mi się, że kolejne części tej serii będą dużo bardziej dynamiczne, a losy bohaterów nabiorą większego rozpędu. Nie ulega wątpliwości, że "Leonidy" to tylko wstęp do całej historii, a także zaledwie skrawek umiejętności Nanny Foss, który ma zachęcić czytelnika do sięgnięcia po kolejne tomy. Według mnie autorka całkiem dobrze poradziła sobie z kreacją własnego świata, a także świetnie poprowadziła wszystkie fantastyczne wątki. Bohaterowie są poprawnie wykreowani, chociaż wydaje mi się, że mogliby być odrobinę mocniej rozbudowani. Chciałabym jeszcze lepiej poznać Emi i jej przyjaciół, dowiedzieć się o nich znacznie więcej. Główna bohaterka niejednokrotnie mnie denerwowała, przede wszystkim swoim brakiem zdecydowania i nieumiejętnością podejmowania poważniejszych decyzji. Mimo wszystko jestem w stanie jej to wybaczyć, ponieważ dziewczyna ma dopiero piętnaście lat. Mam nadzieję, że kolejne tomy ukażą jej nieco doroślejszą twarz. Dużym plusem tej powieści jest język, którym posługuje się autorka. Nanna Foss pisze prosto i przekazuje wszystkie informacje z ogromną lekkością, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. Już pierwsze rozdziały zapewniły mnie, że nie będę miała większych problemów ze zrozumieniem fabuły i tak się rzeczywiście stało. "Spektrum. Leonidy" to książka, która nie jest pozbawiona wad, ale myślę, że jest absolutnie godna waszego czasu i uwagi. Skierowana jest przede wszystkim do młodzieży, ale jestem pewna, że starsi czytelnicy, którzy gustują w podobnych tematach, również będą usatysfakcjonowani. "Leonidy" to dobra młodzieżówka, którą czyta się z ogromną przyjemnością. Nie żałuję ani sekundy spędzonej z tą lekturą i już nie mogę się doczekać kolejnych części. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie będzie kazało nam zbyt długo czekać na kontynuacje losów głównej bohaterki i jej przyjaciół.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-12-2017 o godz 17:25 Nevermore dodał recenzję:
Niewiele europejskich książek ukazuje się na polskim rynku. Mam taką własną teorię, że jeśli jakaś już się trafi, to są bardzo duże szanse, że okaże się dobra. Myślę po prostu, że wydawcy nie zdecydowaliby się inwestować w kiepską powieść, szczególnie, kiedy nazwisko autora jest kompletnie nieznane. W przypadku "Spektrum" tak właśnie jest - spodziewałam się świetnej książki i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Na naszym rynku pełno jest skandynawskich książek, są to jednak głównie kryminały. Książkę Nanny Foss określono jako science fiction, to jednak coś znacznie więcej - część obyczajowa tej powieści również jest bardzo rozbudowana. Historia wciąga od pierwszych stron, kiedy to porywają nas relacje między wyjątkowo oryginalnymi postaciami. Nastoletnia Emilia ma tylko dwójkę przyjaciół - braci Albana i Linusa. Pozostałe dzieciaki w szkole nie są do niej zbyt pozytywnie nastawione, szczególnie jeden z popularnych chłopaków, który wręcz uwziął się na naszą bohaterkę. Kiedy do klasy Trafia dwójka nowych uczniów - Noa i Pi - wszystko wskazuje na to, że paczka Emi wkrótce się powiększy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Noa to chłopak, którego dziewczyna widywała w snach. Jest pewna, że to on, ponieważ po przebudzeniu rysowała jego portret. Z czasem zamiast odpowiedzi, nasi bohaterowie mają jedynie coraz więcej pytań. Coś łączy całą grupę i za wszelką cenę muszą odkryć co. "Leonidy" to naprawdę pokaźne tomisko. Całość liczy niemalże 600 stron i naprawdę robi wrażenie. Nie dajcie się jednak zniechęcić - czcionka jest stosunkowo duża, język bardzo przystępny, a powieść czyta się bardzo szybko. Zanim zdążyłam zauważyć, byłam już na 400 stronie i w mgnieniu oka pochłonęłam całą historię. Powodów, dla których ta książka jest fenomenem jest całe mnóstwo. Jest zabawna i wzruszająca. Pokazuje nam, jak ważna wśród młodych ludzi jest przyjaźń i akceptacja. Ma rzeczywistych bohaterów, pełnych wad i zalet, z którymi można się utożsamiać. Jednocześnie czytelnik próbuje znaleźć odpowiedź na te same pytania, które zadają sobie bohaterowie - kim są i co ich łączy. Szybko polubiłam Emi i jej przyjaciół - to bardzo interesujące charaktery. Wszystko to sprawiło, że "Leoindy" oceniam jako świetną powieść dla młodzieży, ale nie tylko. Myślę, że przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy szukają czegoś nowego i świeżego. Jednocześnie ta książka może okazać się świetnym prezentem na święta. Pamiętajcie, książki najłatwiej pakuje się w papier ozdobny, bo są prostokątne :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-12-2017 o godz 21:45 Patrycja Kuchta dodał recenzję:
„Leonidy”, to całkiem przyjemna powieść young adult z delikatnym zarysem wątków fantasy i science fiction. W pierwszym tomie serii „Spektrum”, autorka skupia się głównie na zadawaniu pytań i budowaniu zagadek, których rozwiązanie poznamy dopiero w kolejnych tomach. Bardzo dużo miejsca poświęca również na opisy zwyczajnego nastoletniego życia i typowych dla tego wieku problemów i relacji międzyludzkich. Do wielu rzeczy mogę się przyczepić. Książka jest zbyt drobiazgowo opisana, co okropnie spowalnia akcję, pytania bez odpowiedzi dezorientują czytelnika, a bohaterowie potrafili doprowadzić mnie do szału.Mimo sporej ilości zastrzeżeń, naprawdę czekam na kolejny tom, bo czuję ogromny niedosyt fantastycznych wątków i jestem ciekawa czy autorka podoła wizji jaką nakreśliła w tym tomie. Więcej w recenzji: https://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/12/spektrum-leonidy-nanna-foss.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-12-2017 o godz 20:13 _obsessionwithbooks_ dodał recenzję:
Nastoletnia Emilia, której sny stają się rzeczywistością, niewidomy przyjaciel wraz ze swoim młodszym, fascynującym się fizyką bratem, para bliźniaków rozpoczynających naukę w nowej szkole oraz lekko przemądrzała, najlepiej ucząca się w klasie dziewczyna - cała szóstka przekona się wkrótce, że podróże w czasie i wszelkie zjawiska nadprzyrodzone faktycznie istnieją. A wszystko rozpocznie się w chwili, gdy Emilia spotka następnego dnia chłopaka, którego widziała w swoim śnie. ,,Spektrum. Leonidy'' to pierwszy tom serii duńskiej autorki, który zdobył w tamtym kraju ogromną popularność. Absolutnie nie dziwię się temu, ponieważ sama pochłonęłam książkę (liczącą sobie 540 stron) w zaledwie 6 godzin. Już od samego początku bez problemu dajemy się wciągnąć w akcję, która z bardzo statycznej potrafi niekiedy zmienić się o całe 180 stopni, by jeszcze dobitniej zaskoczyć nas nieoczekiwanymi zwrotami w fabule. Każda z postaci została wykreowana w barwny, przejrzysty sposób, dzięki czemu już na tym etapie jesteśmy w stanie poznać je z wielu stron oraz wyrobić sobie o nich własne zdanie. Być może sam pomysł na stworzenie takiej historii nie jest oryginalny, lecz z pewnością będziecie mile zaskoczeni jego wykonaniem. Jedynym minusem, o którym można byłoby tutaj wspomnieć, są niekiedy przydługie opisy, lecz mimo to nie stanowią one zbyt znaczącej wady. W gruncie rzeczy nie jestem w stanie przyczepić się do czegoś innego, niemal całe wykonanie powieści bardzo mi się podobało. Jestem pewna, że wielu z Was, ,,Spektrum'' skradnie serce i wbije w fotel na długie godziny. A ja tymczasem czekam z niecierpliwością na kolejną część!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Najczęściej kupowane Trzy razy ty Moccia Federico
32,90 zł
41,99 zł
Najczęściej kupowane 13 powodów Asher Jay
24,00 zł
30,49 zł
Najczęściej kupowane Without Merit Hoover Colleen
26,57 zł
33,49 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.