Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, mając mniej (okładka  miękka, 09.2017)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Mamy więcej rzeczy, niż potrzebujemy: stosy ubrań, których nie nosimy, mnóstwo sprzętu, którego nie używamy, i dziesiątki innych przedmiotów, które nigdy się nam do niczego nie przydadzą.

Nadmiar przedmiotów zagraca nasze domy. Męczy i stresuje. Naraża na niewygodę i zbędne koszty. Szkodzi zdrowiu, a w skrajnych przypadkach może nawet zabić.

Jeśli kiedykolwiek poczuliście się przytłoczeni liczbą rzeczy, które posiadacie, to znaczy, że znacie jedną z najbardziej uciążliwych przypadłości naszych czasów: rzeczozmęczenie.


James Wallman – dziennikarz, futurolog, prognostyk trendów i doradca – zabiera nas w niesamowitą podróż do źródeł rzeczozmęczenia. Odsłaniając jego przyczyny i skutki, pokazuje, jak wyrwać się z pułapki niepohamowanej konsumpcji ku wolności, szczęściu i spełnieniu.

Rozwiązanie Wallmana wcale nie jest radykalne! By wyzwolić się od rzeczozmęczenia, wystarczy dokonać przeglądu wyznawanych wartości i skupić się na tym, czego doświadczamy, a nie co posiadamy. To naprawdę działa – przeczytajcie Rzeczozmęczenie i spróbujcie!

"Ta książka na pewno zmieni twoje życie, a może nawet i świat."
Chris Evans

"Połączenie Punktu przełomowego z Freakonomią. Tym, co wyróżnia tę książkę, jest leżąca u jej podstaw wielka idea." „Sunday Times”

"Wallman wie, jak dać odpór pokusie gromadzenia dóbr materialnych."
„Guardian”

"Eksperientalizm – jak nazywa to zjawisko Wallman – zdefiniuje naszą przyszłość, podobnie jak materializm ukształtował naszą teraźniejszość."
„Observer”


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1137430665
Tytuł: Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, mając mniej
Autor: Wallman James
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-09-13
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 142 x 209 x 30
Indeks: 21003387
średnia 3,7
5
8
4
9
3
7
2
2
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
10 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
3/5
29-06-2018 o godz 11:47 przez: Aleksandra Dróżdż | Zweryfikowany zakup
Rzeczo-zmęczenie, to książka o tym, ze żyć lepiej nie znaczy mieć więcej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-08-2017 o godz 10:46 przez: Angelika Marchelewicz
Jak wynika z badań kolejne zakupy, nie przynoszą nam spełnienia - a często nawet długi i wyrzuty sumienia. Faktem jest, że otoczeni zewsząd hasłami: "kup!", "musisz to mieć" - popadamy w szalony wyścig szczurów i prześcigamy się w posiadaniu bardziej wypasionego smartfona, kolejnego poradnika gwiazdy, kolejnego ciucha, a tak naprawdę... czy jest nam on niezbędny do życia? Czy prostota i jakość nie są ważniejsze i cenniejsze, od ilości? Czy zamiast otaczać się furą przedmiotów, nie lepiej zainwestować w inne rzeczy, jak: czas spędzony z najbliższymi, ciekawa wycieczka, wyjście do kina, muzeum, do parku? Przyznaję, że książka mnie szczerze zafascynowała i zmusiła do refleksji. Nie chcę Wam jej streszczać w 100%, ponieważ stracilibyście wtedy możliwość, by sami po nią sięgnąć i zastanowić się, czy warto zagracać i mieszkanie, i swój umysł niepotrzebnymi tak na serio rzeczami? To nie jest jakiś tam kolejny "super, cool" poradnik, a mądrze napisana książka, która mam nadzieję, jakoś podbije rynek wydawniczy. Z czystym sumieniem - polecam każdemu. Wiedźminka Ciri.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 1
4/5
06-09-2017 o godz 18:55 przez: Łukasz Marciniak
Nasze domy są zagracone - mamy pełno ubrań, których nie nosimy, mnóstwo sprzętu i elektroniki, której nie używamy, ciągle gonimy za lepszą pracą, lepszym samochodem itd... Jednak te nowe rzeczy z reguły przynoszą szczęście jedynie krótkotrwale, nie potrafimy się nimi cieszyć na dłużej, więc kupujemy kolejne rzeczy i tak w kółko... Wobec niezwykłego bogactwa i dostępności wielu rzeczy, przestały one być dla nas wyjątkowe, czymś, na co ciężko zapracowywaliśmy. Stają się często oznaką jedynie statusu, bo przecież ktoś zarabiający kilka tysięcy miesięcznie nie może jeździć starym autem i mieszkać w kawalerce. Wpadliśmy w pułapkę nadmiaru rzeczy, które zamiast nas cieszyć, przytłaczają i wręcz powodują, że jesteśmy nieszczęśliwi. Nie zdziwi zatem nikogo fakt, że coraz więcej ludzi cierpi na tzw. rzeczozmęczenie, czyli przytłoczenie nadmiarem rzeczy, które zamiast cieszyć, tylko powodują przygnębienie i stres. Ten problem dokładnie zbadał i opisał James Wallman w książce Rzeczozmęczenie, w której udziela on cennych rad jak poradzić sobie z problemami nadmiaru rzeczy, jak zmienić swoje nawyki i zwyczajnie być szczęśliwym bez . Odpowiedzią na rzeczozmęczenie są generalnie trzy postawy: minimalizm, średnie tempo i eksperientalizm. Pierwsza z nich dla nikogo nie jest zagadką - mamy zwyczajnie zredukować liczbę posiadanych rzeczy do jak najmniejszej. Druga, to życie w średnim tempie - należy przestać gonić za coraz lepszą płacą, coraz lepszymi samochodami i coraz to nowszymi gadżetami, tylko pracować nieco mniej intensywnie niż obecnie. Trzecia z nich - eskperientalizm polega na gromadzeniu doświadczeń - zamiast kupować drogie samochody, telewizory i inne niepotrzebne rzeczy, powinniśmy wyruszyć w podróż, spotkać się ze znajomymi i zacząć zbierać w pamięci piękne chwile. Każda z tych postaw ma swoje zalety, jak i wady, które autor dokładnie opisuje, analizuje oraz przytacza historie wielu osób, które je zastosowały. Chwilami może wydawać się, że Wallman celowo wychwala poszczególne postawy, a następnie obnaża ich słabości, ale moim zdaniem jest to zabieg celowy. Nie ma on na celu zdezorientować czytelnika, lecz pokazać mu, że droga do lepszego i szczęśliwszego życia, bez nadmiaru rzeczy, nie jest prosta. Musimy sami wybrać z tych wszystkich postaw to, co najlepsze i próbować je zastosować w swoim życiu. Niemniej jednak autor najbardziej skłania się ku tej ostatniej opcji, czyli eksperientalizmowi. Wydaje się on być oczywisty - zawsze będziemy miło wspominać wypad w góry, nad morze, czy spotkanie ze znajomymi, podczas gdy o nowym smartfonie sprzed kilku lat szybko zapomnimy. Trudno tutaj się z autorem nie zgodzić, choć chwilami odniosłem wrażenie, że troszkę aż za bardzo namawia do tej postawy, za bardzo chce czytelnika przekonać o jej słuszności. Lektura Rzeczozmęczenia zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad tym, co mamy, jak się zachowujemy i czego oczekujemy od życia. Choć autor nie podaje wprost gotowych rozwiązań, a niektóre z nich mogę wydawać się zbyt skrajne, to jednak zastosowanie ich choćby w minimalnym stopniu z pewnością spowoduje, że poczujemy się lepiej. Nie tylko wyrzucając zbędne rzeczy i posiadając ich mniej, ale przede wszystkim mając większą świadomość jak nasze zakupy wpływają na otaczający nas świat. Bowiem każda rzecz, jaką posiadamy w domu, w mniejszym lub większym stopniu spowodowała zniszczenie środowiska oraz wyczerpanie zasobów i często są to już zmiany nieodwracalne. O tego typu sprawach na co dzień się nie zastanawiamy, myśląc, że one nas nie dotyczą, lecz wcale tak nie jest i warto zdać sobie z tego sprawę. Oczywiście, nie trzeba się zgadać z wszystkimi tezami i poradami autora, ale gwarantuję Wam, że po lekturze tej książki inaczej spojrzycie na wszystko, co kupujecie i co znajduje się dookoła Was. Przez całą książkę, mniej lub bardziej, miałem wrażenie, że jest ona zwyczajnie przegadana. Owszem, autor przywołuje liczne przykłady, wiele interesujących historii, które mają nam pokazać problem z wielu stron, ale często wystarczyłaby jedna, żeby zilustrować temat i można byłoby przejść do kolejnego zagadnienia. Moim zdaniem książka mogłaby być nawet znacząco krótsza i nie powinna nic stracić z treści. Ta mnogość historii jakoś szczególnie nie przeszkadza w lekturze, ale chwilami jest ona zwyczajnie męcząca, kiedy któryś już raz o podobnym temacie. Bardziej zwięzłe przedstawienie tematu korzystnie wpłynęłoby na całościowy odbiór książki. Rzeczozmęczenie jest ciekawą książką dla wszystkich tych, którzy pragną pozbyć się nadmiaru rzeczy, czy zwyczajnie zmienić coś w swoim życiu. Autor nie podaje jednak gotowych odpowiedzi, sami mamy wybrać, co jest dla nas najlepszą drogą do szczęśliwszego życia. Książka nie jest bez wad, ale jej ogólny wydźwięk jest bardzo pozytywny i zmusza do refleksji, a kilka z jej zaleceń z pewnością zastosuję w swoim życiu. Polecam! Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis! hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
10-09-2017 o godz 22:16 przez: wasilkab
Urlop, przerwy przedświąteczne czy okazjonalne dni wolne od pracy bywają dobrą okazją do tego, żeby przejrzeć zawartość domowych szaf, pudeł, garaży. Nawet najwięksi zbieracze rzeczy potrafią w tym czasie pozbyć się chociaż niektórych z nich. Najczęściej po to, żeby przygarnąć nowe - wymarzone lub te nietrafione - grudniowe - w postaci prezentów. Posiadanie rzeczy, gromadzenie ich ponad miarę, kupowanie czegoś, co w założeniu ma nam dać szczęście to w gruncie rzeczy jeden z największych współczesnych problemów tak zwanego pierwszego świata. Posiadamy zbyt wiele, więcej niż potrzeba. Jak do tego doszło? Dlaczego nie umiemy odmówić sobie kolejnych zakupów, poddajemy się obsesji gromadzenia rzeczy zamiast przeżywać życie, które bez nich mogłoby nam dać poczucie radości i szczęścia? Na te i inne pytania związane z konsumpcyjnym stylem życia próbuje odpowiedzieć James Wallman w książce "Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej, posiadając mniej". W pierwszej chwili może wydawać się, że otrzymujemy oto kolejny, modny poradnik w stylu: jak żyć, jak mieszkać, czego nie jeść, i co robić, żeby być szczęśliwym. Zazwyczaj po przeczytaniu tych, wspaniale wydanych i opatrzonych pięknymi zdjęciami, książek szybko zapominamy o ich treści. Zapewne dlatego, że życie podsuwa nam nowe wyzwania, a my żyjemy według swoich utartych schematów. Jak więc wprowadzić zmiany, które proponuje James Wallman? Czy rzeczywiście na tym zależy autorowi? A może chce on jedynie pokazać nam, jak wyrwać się z sideł narzuconych przez nadmierną konsumpcję, ale my sami zdecydujemy, którą drogą chcemy dalej podążać? Czytelnik sam dokona wyboru, ale książka o "rzeczozmęczeniu" na pewno skłoni go do małych przemyśleń, może ustępstw, tym bardziej że propozycje autora są w zasięgu każdego z nas. Przede wszystkim, James Wallman przeciwstawia nadmiernemu materializmowi postawę związaną z gromadzeniem doświadczeń. Nie chodzi tylko o doświadczenia z gruntu dobre, ale również te, które uprzykrzają nam życie. Wspaniała kolacja z przyjaciółmi, spacer w parku z ukochaną osobą, ale także wakacje pod namiotem w ciągłym deszczu, podróż autokarowa z natrętnym pasażerem. To tylko wybrane przykłady doświadczeń, które przypadają na życie każdego z nas. Nawet te złe możemy pozytywnie reinterpretować, by w efekcie śmiać się z nich po czasie. Inaczej jest z postawą materialistyczną. Wszelkie dobra materialne z upływem czasu tracą na wartości, ponieważ są poddawane zjawisku "adaptacji hedonistycznej". Na pewno każdy z nas ma w pamięci zakup rzeczy, która wprawiła nas w ekscytację. Kupno nowego telefonu, który lśni nowością, sprawia, że z ogromną przyjemnością używamy go, pokazujemy znajomym, dbamy o jego wyświetlacz itp. Z czasem, po tygodniu, miesiącu przyzwyczajamy się do nowego nabytku. Co niewiarygodne w pierwszych dniach po zakupie, po pewnym czasie ów telefon staje się rzeczą, którą przestajemy zauważać. Po prostu jest i służy. Jednym słowem, zaadaptowaliśmy się do sytuacji nowego zakupu, już nie czerpiemy z niej tyle przyjemności, co na początku. Dobra materialne tracąc na wartości potęgują w nas chęć poszukiwania kolejnych dóbr, które mogą rozpalić ugaszony żar. W ten sposób koło się zamyka. Odwieczne pytanie: mieć czy być? To jeden aspekt naszego życia, który został poruszony w książce o "rzeczozmęczeniu". Warto podkreślić, że w odpowiedzi autor podsuwa czytelnikowi trzy możliwości do wyboru. Po pierwsze życie pełne prostoty w zgodzie z założeniami minimalizmu. Następnie postawa życia w średnim tempie, bez rezygnowania z pracy, zrywania kontaktów ze znajomymi i wyprowadzania się do leśnej głuszy. I po trzecie, dążenie do eksperientalizmu, który według psychologów i Jamesa Wallmana wydaje się być idealnym sposobem na życie i odpowiedzią na "rzeczozmęczenie". Interesującą kwestią poruszaną w książce "Rzeczozmęczenie. Jak żyć pełniej posiadając mniej" jest rola Facebooka i innych portali społecznościowych, które wspierają ostentacyjną konsumpcję materialistów, ale także kreowanie wizerunków eksperientalistów. Ci drudzy nie rywalizują bowiem w wyścigu "kto ma więcej", lecz podkreślają swój status poprzez dzielenie się z innymi swoimi wartościami. Ktoś przebiegł maraton, ktoś inny był na świetnym koncercie lub meczu, albo podzielił się informacją o tym, że otrzymał piękny bukiet kwiatów. Doświadczenia gromadzone przez ludzi stają się ważne dla podkreślenia naszego społecznego statusu. To dzięki mediom społecznościowym owe doświadczenia stały się cenniejsze. Sytuacja ta sprzyja budzeniu zainteresowania ze strony tak zwanych odbiorców. Zgodnie z wynikami badań nad szczęściem (zostały zaprezentowane w książce) "wolimy słuchać ludzi, którzy opowiadają o tym, co zrobili (...), niż takich, którzy opowiadają o tym, co posiadają". Całość recenzji: https://wasilka-slowajakmarzenia.blogspot.com/2017/09/miec-czy-byc-czyli-recenzja-ksiazki.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
4/5
28-09-2017 o godz 21:49 przez: Z książką u boku
Czy nie zauważyliście przypadkiem, że ostatnimi czasy nastała moda na tzw. minimalizm? We współczesnych czasach gdzie wszystkiego mamy pod dostatkiem i wszelkie przedmioty dosłownie wylewają się z każdej strony, spora liczba osób ma tego po prostu dość. Pojawiają się poradniki, wskazówki, spotkania grupowe oraz ludzie, którzy tę ideę z wielkim zamiłowaniem propagują. Każdy doznaje olśnienia i wyrzuca ze swojego domu, mieszkania wszystko jak leci. Każdy robi selekcję, generalne porządki i jest szczęśliwy oraz wolny od nadmiaru bezużytecznych gratów. Każdy z wyjątkiem Jamesa Wallmana, który nie do końca przekonany jest o fenomenie minimalizmu. Dziennikarz, prognostyk trendów, futurolog i doradca takich marek jak m.in. Nike lub BMW wziął całą sprawę ,,pod lupę’’. Dokładnie przyjrzał się oraz w pewnej mierze rozstrzygnął o co w tym wszystkim chodzi. Nie twierdzi on, że ten cały minimalizm jest zły, ale też nie do końca go pochwala i raczej nie daje mu większej szansy na przetrwanie i walkę z materializmem. Dlatego właśnie stworzył ten niesamowicie interesujący poradnik od którego szczerze powiedziawszy nie mogłam się oderwać. I właśnie dlatego cieszę się, że to najpierw ,,Dan-Sha-RI’’ zasiliło moją biblioteczkę i ,,umysł’’ a dopiero teraz ,,Rzeczozmęczenie’’. Dlaczego? Dlatego, że w moim odczuciu punkt widzenia pana Wallmana jest zupełnie odmienny niż sugerowane metody pani Hideko Yamashita, (chociaż również wspomina o tym co jest nam potrzebne, a co nie) a tym samym jest tak jakby dopełnieniem i kontynuacją tamtej książki. W pewnym stopniu jest w nich coś co je łączy. Ponieważ po generalnej selekcji i poznaniu swoich potrzeb dobrze jest przyjrzeć się całemu problemowi od podstaw i z punku ekonomicznego zaobserwować zachodzące zmiany i ich źródła. Całą ideę autor wolał nazwać eksperientalizmem niż minimalizmem. Tak jak każdy z nas wie od dawna wszystko opiera się na władzy i wszystkim rządzi pieniądz. O tak i nikt mi nie powie, że tak nie jest. Ludzie prowadzą ze sobą wyścig szczurów, przepychają się i próbują być lepszymi i posiadać lepsze przedmioty od innych. To właśnie dlatego autor najpierw przedstawia nam wszystko od podszewki. Opisuje problem materializmu, pomaga nam zrozumieć i nakierować jak do tego wszystkiego doszło. Opisuje krok po kroku zmiany jakie zaszły w naszym sposobie życia i jak się przyjęły. Przedstawia zapewne znane wszystkim problemy konsumpcji, nadprodukcji i uzmysławia nam co robi z ludźmi reklama. Podsuwa ewidentne rozwiązanie jakie mogłoby uratować społeczeństwo, a co najważniejsze otaczające nas środowisko. To, że nie widzi wizji dla minimalizmu, nie oznacza wcale, że nie popiera pozbywania się niepotrzebnych przedmiotów. Według niego pozbycie się problemu ,,rzeczozmęczenia’’ jest zostanie eksperientalistą. I tak też autor nazywa całą ideę, która według niego ma szansę przetrwać – eksperientalizmem. Po czym to wnioskuje, czy rzeczywiście to pomogłoby naszemu społeczeństwu i czy naprawdę ludzie zaczną cenić życiowe doświadczenia niż przedmioty? Odpowiedzi na te wszystkie pytania i wiele, wiele więcej zawarte są w tym poradniku. Precyzja i skrupulatność z jaką został napisany są niesamowite. Mądry człowiek i bardzo wartościowa książka. To się ceni w dzisiejszych czasach i ja to zdecydowanie doceniam. Dodatkowo gdy przebrniecie przez wszystkie rozdziały i dowiecie się już podstaw, na końcu znajdziecie świetny dodatek, który wskaże wam drogę do bycia wspomnianego wcześniej eksperientalistą. Większość z was może po przeczytaniu stwierdzić, że to zwykłe brednie, ale myślę że sporej ilości spodoba się takie rozwiązanie jakie nasuwa autor i wiele osób zacznie korzystać z jego wskazówek o ile nieświadomie już tego nie robi. Ja swoich przemyśleń już dokonałam, wiele rzeczy przekalkulowałam i na pewno co nieco do swojego życia wprowadzę. A czy cała ta wizja, którą opisuje nam pan James zakorzeni się w nas i przetrwa to czas pokaże. Może, sama nie wiem… jest tylu ludzi i tyle osobowości, że ciężko to stwierdzić. Każdy ma inny pogląd na życie, każdy inaczej postrzega pewne sprawy, nie każdy przejmuje się przyszłością. No i najważniejsze – materializm rządzi… Ja w pewnym sensie zgadzam się z teoriami autora, ale pewne poglądy pozostawiłabym dyskusji. W każdym bądź razie nie zmienia to faktu, że według mnie James Wallman to naprawdę inteligenty i mądry człowiek, a poradnik przez niego stworzony przyda się tym którzy chcą skończyć z nasilającym się problemem jakim jest tytułowe ,,rzeczozmęczenie’’.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 2
4/5
08-09-2017 o godz 07:04 przez: Magdalena Mrózek
Zmieniająca się moda zachęca nas do kupowania coraz to nowszych ubrań, telefonów, dodatków do domu czy nawet jedzenia. Jednocześnie przy coraz większym wzroście liczby przedmiotów w naszym domu, coraz mniej rzeczy wyrzucamy. Skąd ta natura chomika? Czemu cały czas dążymy do bycia otoczeni wieloma rzeczami? James Wallman w swojej książce Rzeczozmęczenie stara nam się wytłumaczyć w czym tkwi problem. Ostatnio na polskim rynku wydawniczym pojawia się mnóstwo poradników, które mówią nam jak mamy żyć, co jeść, w co się ubrać czy w jakim humorze być. Przyznam szczerze, że nie jestem fanką takiej literatury. Wręcz omijam ją szerokim łukiem. Zdecydowałam się jednak przeczytać książkę Jamesa Wallmana z jednego prostego powodu - mój dom powoli zamienia się w jedno wielkie wysypisko śmieci i nie wiem skąd bierze mi się ten nawyk “trzymania na później”. Po lekturze tej pozycji wiele rzeczy stało się jasnych i świadomość tej wiedzy sprawia, że inaczej patrzę na swoje zachowanie. Wiem co powinnam zrobić by powstrzymać to błędne koło, które nakazuje mi by kupować więcej i więcej. Skupmy się jednak na formacie książki, bo jak na literaturę poświęconą minimalizmowi zawiera wyjątkowo dużo stron. Pewnie wiele osób to odstrasza, bo o czym też można pisać na ten temat? Otóż by dobrze przekazać swój punkt widzenia, potrzeba więcej niż 10 stron. Autor nie stara też się narzucać nam żadnych konkretnych “rad”. Pisze o swoich doświadczeniach i powodach, które popchnęły go do danego stylu życia. Dodając do tego dane statystyczne, historie ludzi oraz śmieszne przykłady tworzy historię, którą czyta się szybko oraz pozwala lepiej przyswoić wiedzę. Nie czujemy jakbyśmy próbowali przeczytać podręcznik, czy masywny poradnik z masą dodatkowych danych z różnych dziedzin o których nie mamy pojęcia. W tej książce najbardziej daje do myślenia fakt, że wiele “rozdziałów” mogłoby być przykładami z naszego życia. W ten sposób autor nie narzuca nam swojego zdania, lecz w subtelny sposób stara się by czytelnik zrozumiał co jest problemem. A problemem jest duży i nie dotyczy tylko kupowania zbyt wielu par butów. Jest to coś z czym świat będzie się musiał się niedługo zmierzyć. Ważne jest byśmy już teraz wybrali po której stronie będziemy i co zrobimy z własnym życiem. Polecam tę książkę wszystkim osobom, które czują że mają za dużo. Za dużo ciuchów, za dużo nieprzeczytanych książek czy za dużo gier do kupienia. Jeśli ktoś czuje się przytłoczony otoczeniem w którym żyje, to zdecydowanie powinien zapoznać się z tą lekturą.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
11-09-2017 o godz 22:29 przez: Megan
Każdemu z nas zdarza się kupować rzeczy, których potem nie używamy. Lub chcemy je mieć tylko dlatego, że ktoś inny ma coś takiego. Żyjemy w świecie, w którym konsumpcja jest wpisana w naszą naturę i kupujemy często bez opamiętania. Już zwłaszcza, gdy zbliżają się jakieś święta czy przyjeżdża do nas rodzina lub znajomi. Wtedy, niektórzy z nas, dostają istnego szaleństwa i kupują jak leci. Pracując w handlu, zauważyłam, że ludzie czasem nawet nie myślą o tym, co kupują. Po prostu biorą, bo jest tanie. Poradników z cyklu jak żyć pełniej, posiadając mniej, jest w tej chwili na polskim rynku multum. Wszystkie opisują to, co mamy zrobić by ograniczyć nasz nieposkromiony apetyt na rzeczy, jak schudnąć, jak się czuć, co robić ze sobą by być bardziej eko… Minimalizm też jest bardzo modny. Co raz więcej autorów podkreśla jak ważne jest, byśmy umieli umiejętnie gospodarować tym, co mamy. I byśmy nie przesadzali z posiadaniem. W książce Jamesa Wallmana, możemy znaleźć wiele przykładów, tak zwanych ” z życia wziętych”, na to w jaki sposób po prostu przesadzamy z posiadaniem rzeczy. Autor też tłumaczy, skąd bierze się u nas to „chomikowanie” i dlaczego często nie potrafimy się uwolnić od chęci posiadania co raz więcej. Podaje bardzo trafne przykłady tego, jak żyliśmy przed wielką rewolucją przemysłową na początku XX wieku i że wówczas, jakoś bardziej docenialiśmy to, co mieliśmy. Teraz, wszystko można wymienić i zastąpić. Przez co, dana rzecz, traci na wartości. Przekłada się to potem na nasze samopoczucie i sposób postrzegania siebie i innych. Jesteśmy zazdrośni o rzeczy, które kiedyś nie miały dla nas żadnego znaczenia. Po lekturze tej książki naprawdę miałam ochotę zrobić remanent w swoich szafach i powyrzucać wszystko to, co jest mi niepotrzebne. Mam ochotę stać się eksperymentalistą i spróbować zastosować się do rad, które zostały zaserwowane mi w tym zręcznie napisanym poradniku. Jeśli szukacie sposobu by pozbyć się niepotrzebnych rzeczy a nie wiecie, jak się do tego zabrać, ta książka na pewno Wam w tym pomoże.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
4/5
05-12-2017 o godz 00:11 przez: Northman1984
Coś z myślą o Konsumentach! ;) :) Masz wrażenie, że w Twojej szafie jest za dużo ciuchów? Że masz zbyt wiele książek na półkach (cicho! :) ). Gadżetów, rzeczy z pozoru potrzebnych, lecz tak naprawdę tworzących wokół Ciebie... chaos? Tak? Ta książka jest w takim razie dla Ciebie :) James Wallman poniekąd... podsumowuje ogólny trend i kulturę naszych czasów. Widząc w tym, co ważne, nie tylko radosną wartość, jaką jest posiadanie, ale także płynący z tego faktu potencjalny problem. Problem pojawia się bowiem wtedy, gdy konsumpcja wymyka się spod kontroli. Czasem tak się bowiem dzieje... Czemu? Ta książka wprawdzie nie do końca daje na to pytanie odpowiedź, jednak... może dzieje się tak dlatego, że próbujemy zastąpić posiadaniem i, takim trochę nagradzaniem się, to, czego nie mamy? To, czego nam brak? Być może... To jednak zagadnienie na inną okazję, inną rozmowę - i na inną książkę ;) Do rzeczy. "Rzeczozmęczenie..." diagnozuje pewien problem i próbuje się z nim rozprawić na kolejnych stronach. Pewien przesyt konsumpcji... a ten może nastąpić... można, według Wallmana, rozwiązać - jako problem - poprzez pewne przewartościowanie. Przede wszystkim samego siebie. To co teraz napiszę nie oddaje może treści książki, ale w bardzo łopatologiczny sposób sprowadza ją do meritum. Do sprawy trzeba bowiem podejść łopatologicznie ;) - w skrócie: zdać sobie sprawę z tego, czego naprawdę potrzebujemy, a czego nie. Na początek - na poziomie RZECZY, tworzących chaos w naszym otoczeniu (a w konsekwencji - również w życiu). I wyeliminować to drugie - to, co jest nam zbędne. Po czym wdrożyć całość tej filozofii w czyn... A być może zastąpić rzeczy zbędne czymś innym, czego nam na przykład brakuje (luźna dygresja ;) ). Niby proste... ale nic, co z pozoru jest proste, nie jest takie w rzeczywistości ;) Inaczej nie pisano by takich książek, jak choćby ta. Lektura ciekawa i bardzo pouczająca. Polecam :) Dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki. Recenzja znajduje się także na moim blogu: https://cosnapolce.blogspot.com/2017/12/rzeczozmeczenie-jak-zyc-peniej.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
4/5
12-05-2018 o godz 21:00 przez: kastepien
Nie spodziewałam się, że aż tak dobrze będzie mi się tę książkę czytało. Spodziewałam się czegoś niezbyt pochłaniającego, a w dużej mierze przypominającego poradnik pełen nie-możesz-tego i nie-możesz-tamtego. Bardzo pozytywnie się zaskoczyłam! Rzeczozmęczenie to pełna ciekawostek i zabawnych dygresji swego rodzaju opowieść o problemie powszechnym we współczesnym społeczeństwie – o posiadaniu zbyt wielu rzeczy. Rzeczy, które zazwyczaj latami leżą na dnie szafy, bo "może kiedyś się przydadzą" albo najzwyczajniej w świecie szkoda nam ich wyrzucić. Autor, James Wallman, nie narzuca swojego zdania, nie każe czytelnikom żyć według jego zasad. W sugestywny i subtelny sposób skłania jednak do zastanowienia i zachęca do postawienia się na miejscu bohaterów swoich historii. Dodatkowo, przytaczając wyniki badań, uświadamia, jak wielki wpływ na ludzki umysł ma porządek (nawet w tych niewidocznych miejscach). Wszystko napisane przyjemnym, prostym językiem. Polecam! Świetna, otwierająca oczy i zachęcająca do zmiany książka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
28-07-2022 o godz 13:21 przez: Anna Gétaz
Strasznie męcząca
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego