Małe Licho i tajemnica Niebożątka (okładka twarda)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 31,49 zł

Cena empik.com:
31,49 zł
Cena okładkowa:
34,99 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka twarda
31,49 zł
asb nad tabami
Ohlsson Kristina Książki | okładka twarda
25,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

W pewnym starym, niesamowitym domu na uboczu, za wysokim ogrodzeniem, mieszka chłopiec imieniem Bożek, zwany też Niebożątkiem, który nigdy nie jest sam. Bo oprócz starej skrzyni ze skarbami i najfajniejszej mamy pod słońcem ma też najprawdziwszego anioła stróża... a pod jego łóżkiem mieszka potwór, który ciągle podkrada mu kapcie.

Nadchodzi jednak dzień, kiedy Bożek musi wreszcie opuścić swój niezwykły dom i poznać lepiej świat po drugiej stronie ogrodzenia — świat bez szumu anielskich skrzydeł i uścisku potwornych macek. Tylko czy jest na to gotowy? I czy sam świat również jest gotowy na Bożka oraz wielką tajemnicę, jaką skrywa chłopiec?

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" to trochę zabawna, a trochę straszna historia o tym, że bycie innym wcale nie jest takie złe, jak może się z początku wydawać, lecz najważniejsze jest zawsze bycie sobą. Dla wszystkich fanek i fanów Marty Kisiel i dla tych, którzy jeszcze jej nie znają.

Tytuł: Małe Licho i tajemnica Niebożątka
Autor: Kisiel Marta
Wydawnictwo: Wydawnictwo Wilga
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-09-19
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 144 x 210 x 20
Indeks: 26774831
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
29
4
3
3
0
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
21 recenzji
19-10-2018 o godz 18:53 Livingbooksx dodał recenzję:
Bożek to młody chłopak, który mieszka w ogromnym, tajemniczym domu wraz ze swoją mamą. Nie jest to dom, jaki znamy. To skarbnica tajemnic, nieoczywistych stworków i miejsce anioła stróża, który kicha piórkami. Każda znajdująca się tam deska, skrzynia czy zabawka ma swoją historię i wpływ na życie Niebożątka. Kryje on bowiem w sobie sekret, który objawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Lata lecą, a Bożek musi w końcu wyjść do świata i do ludzi, nauczyć się żyć w społeczeństwie bez swojego anioła stróża i innych zabawnych pomocników u boku. Szkoła to kolejny etap w jego życiu, który może mu przynieść wiele najróżniejszych sytuacji i przemyśleń, nie zawsze łatwych. Czy Niebożątko stanie się prawdziwym, dojrzałym Bożkiem? Poradzi sobie w całkiem innych murach, w obliczu prawdziwych osób? Marta Kisiel w swojej książce stworzyła niesamowicie barwne, nieoczywiste i wyjątkowe postacie. Bożek jest chłopcem humorzastym, jednak bezpretensjonalnie dobrym i miłym dla swoich przyjaciół. Dojrzewa na kartach powieści, ucząc się coraz to nowych zdolności oraz po prostu życia. Jego towarzysze do domowych zabaw to postaci, które wprowadzają do całej powieści niesamowity, magiczny klimat, a swoimi osobowościami rozchmurzają każdą sytuację przedstawioną w książce. Ciało w postaci jednego, wielkiego glutka, anioł stróż kichający przez swoje piórka, łóżkowy stwór kradnący bamboszki, wściekle różowe króliki kicające za swoim przyjacielem... Niezwykle osobliwi towarzysze Bożka są czadowi! Klimat panujący w książce jest magiczny, bardzo przyjazdy i niesamowity. Jest to opowieść, która chwilami bawi do łez, nie pozwalając się od siebie oderwać. Dialogi w tej powieści są zabawne, a bohaterowie mówią, co myślą. Nie przebierają w słowach, przez co niejednokrotnie wynikają dość komiczne sytuacje i nieporozumienia. Pomimo, że historia ta napisana jest bardzo prostym językiem, który w prosty sposób trafi do młodszych czytelników, to uważam, że każdy odnajdzie w niej coś dla siebie i spędzi przy niej miłe chwile - choć na moment odrywając się od typowej codzienności. To powiew świeżości, humoru i osobliwej opowieści. Tak jak wcześniej wspomniałam, opowieść ta kierowana może być do nieco młodszych czytelników, chociażby ze względu na większą czcionkę. Uważam jednak, że to powieść wszechstronna i bezpretensjonalnie dla każdego! To piękna lekcja pokory i wrażliwości dla młodszych i starszych czytelników. Urzekająca historia potrafi wzruszyć, zaskoczyć i rozbawić do łez. Trzyma w swoich magicznych mackach aż do samego końca, pokazując i udowadniając, że normalność jest przereklamowana, a inność to nic złego - to coś oryginalnego i wyjątkowego. Książka ta to miód na moje serce, a z takiej literatury jednak się nie wyrasta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2018 o godz 10:59 BarbaraAndHerBooks dodał recenzję:
„Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów … albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki”. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marty Kisiel to opowieść o małym chłopcu – Bożku, zwanym również Niebożątkiem, który mieszka w niezwykłym domu z mamą, wujkiem Konradem i wieloma dziwnymi stworzeniami. Opiekuje się nim Licho – mały anioł uczulony na pierze, który dzierga bambosze. Pewnego dnia Bożek musi opuścić dom i udać się do szkoły. Czy zostanie tam ciepło przyjęty prze kolegów i dostosuje się do reszty? Przecież nie jest zwykłym chłopcem…. To przezabawna opowieść nie tylko dla najmłodszych. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Chwyta za serce, poucza i jest bardzo zabawna. Nieraz z córką nieźle się z niej uśmiałyśmy :) Dzięki niej dzieci mogą nauczyć się tego, że nikt nie jest gorszy z powodu tego, że jest troszkę inny od ogółu i to często właśnie tacy ludzie zdobywają w życiu więcej. To również opowieść o wsparciu, które możemy otrzymać od rodziny, a także o wartości przyjaźni. Zdecydowanie polecam każdemu tą zabawną i pouczającą opowieść!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-10-2018 o godz 13:15 Ewelina Anna Chojnacka dodał recenzję:
Moja opinia: Małe Licho i tajemnica Niebożątka to rewelacyjna i pełna niezapomnianych wrażeń historia, która swoją premierę miała 19 września 2018 roku za pośrednictwem Wydawnictwa Uroboros♥ Autorką tej książki jest Marta Kisiel – współczesna, polska pisarka niebanalnej i poruszającej wyobraźnię fantastyki, która znana jest m.in. z takich dzieł jak: Dożywocie, Toń, Kochali się, że strach, Nomen Omen. Jej pióro literackie charakteryzuje się dużą dawką pozytywnego humoru, barwną nutką wyobraźnią oraz niepowtarzalną charyzmą, która intryguje mocniej niż śnieg w środku lata. I tym razem, moi kochani książkoholicy przenosimy się do świata znanego nam już z bestsellerowego cyklu Dożywocie, które otulone zostało mrokiem tajemnic, magią szczerej przyjaźni oraz niezapomnianą, wartką przygódą, która rozbudza w nas nie tylko czułe serce, ale i dziecięcą, bogatą jak skrzynia skarbów wyobraźnię. Głównym bohaterem tej historii jest mały chłopiec o imieniu Bożek 🙂 Ma on dziesięć lat, najlepszą mamę pod słońcem, anioła stróża o tęczowych oczkach i przyjaciela, który za pomocą sprytnych macek podkrada mu jego ukochane kapcie. Chłopiec czuje się szczęśliwy w swoim wyjątkowym, przytulnym domu, w którym mieszkają magiczne istoty, kochająca go rodzina i garstka nietuzinkowych przyjaciół. Nadchodzi jednak dzień, kiedy Bożek musi w końcu opuścić swój niezwykły, bezpieczny dom i poznać lepiej świat po drugiej stronie ogrodzenia. Czy mały chłopiec jest na to gotowy? I czy sam świat również jest gotowy na Bożka oraz jego niebanalną tajemnicę? Czy naprawdę strach ma wielkie oczy i jest najgorszym z możliwych doradców? Małe Licho i tajemnica Niebożątka to przepiękna i i niezwykle pouczająca historia o sile matczynej miłości, szczerzej aż do bólu przyjaźni, trudnościach w dorastaniu oraz o akceptowaniu siebie takim, jakim się jest – innym, wyjątkowym, niepowtarzalnym. Dziecięca wersja pani Marty Kisiel bardzo przypadła mi do gustu. Historia małego Bożka jest lekka, przyjemna i wypełniona po brzegi magią nietuzinkowej wyobraźni. Czyta się ją szybko i zapartym tchem. Małe Licho i tajemnice Niebożątka to idealna lektura zarówno dla małych czytelników, jak i dużych książkoholików! Moc literackiej zabawy, gwarantowana!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-10-2018 o godz 14:05 Katarzyna Kmieć dodał recenzję:
Mali chłopcy mają małe potrzeby i wielka wyobraźnię. Mają te same marzenia co ich rówieśnicy, lubią te same zabawy, tak samo spędzają czas i oczywiście tak samo kochają i nienawidzą szkoły. No chyba, że... No właśnie. Wyobraźmy sobie chłopca, który mieszka z domu z uśmiechniętym dachem, za opiekunów ma najwspanialszą mamę na świecie i dwóch kompletnie różnych wujków, a pokój dzieli z wiecznie zasmarkanym aniołkiem stróżem - Lichem i małym 'wielomackowym' potworem - Guciem. Gdy dodamy do tego fakt, że jego tato zmarł długo, naprawdę długo przed jego narodzinami, że na strychu mieszkają niemieckie widma a w kuchni szaleje niezwykle uzdolniony potwór Krakers, pojmiemy dlaczego Bożek, zwany we wczesnym dzieciństwie Niebożątkiem, zwyczajny po prostu być nie może. Marta Kisiel oddaje nam do rąk książkę, która stanowi odmianę po powieściach przeznaczonych dla młodszych dorosłych, choć i mnie, dorosłą niemłodą, jej wyobraźnia i bardzo subtelne odniesienia do świata fantazji potrafiły niejednokrotnie zauroczyć. Na szczęście dla dzieciaków, do których adresowana jest ta opowieść, Pani Marta ani na moment nie zapomina o ubarwianiu fabuły niezwykłym poczuciem humoru, wypełnianiu jej cennymi uwagami a nawet wprowadzaniu elementów wzruszających na tyle, że i dorosłym łezka zakręci się w oku. "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" to niewątpliwie opowieść pełna walorów edukacyjnych. Od wielkiej miłości mamy, poprzez zaskakujące zwroty uczuciowe wujka Konrada, którego niejasne zachowania zawsze przyprawiają Bożka o poczucie niepewności, przez jowialną i przaśną mądrość życiową wujka Tutu, aż po ukochanie poprzez zrozumienie i wybaczenie "nieistniejącemu" tacie, autorka zwraca uwagę czytelnika na wagę ludzi troszczących się o nas, dbających o nasze szczęście nawet w sposób czasami dla dzieci niejasny. Ucząc dzieci poszanowania dorosłych, docenienia ich uczuć i starań, Marta Kisiel pokazuje także jak owych dorosłych zrozumieć. Przyznam też szczerze, że czasem zadziwiała mnie trafność odwrotnych spostrzeżeń - zdarza się bowiem, że autorka również nam, dorosłym, wskazuje wyraźnie czego w dzieciach nie rozumiemy, co wzbudza naszą niepotrzebna niecierpliwość czy też, jak bardzo nasze wypowiedzi czy decyzje mogą być dla małych ludzi niezrozumiałe. Sposób w jaki zostało to pokazane w przezabawnych dialogach i gierkach słownych, pozwala bawiąc się, zatrzymać na chwile myśli i przytaknąć ocenom wyjętym zarówno z dziecięcego jak i dorosłego świata. Autorka prowadzi nas też za rękę przez niepojęty wcześniej dla Bożka świat zewnętrzny, z pozornie błahymi i oczywistymi zjawiskami takimi jak szkoła, rówieśnicy czy obowiązki. Czyż nie zapominamy czasem, że to nie tylko wychowany z duchami i widmami Bożysław Antoni Jekiełłek może wkraczać w ten nowy świat ze złością, niechęcią i strachem? Nie tylko nasz mały bohater ale i inne, "blokowe, osiedlowe" dzieci, pragną niejednokrotnie uciec daleko od niejasnego dla nich zgiełku, bezlitosnego wyśmiewania przez rówieśników, zderzenia z niekoniecznie ciekawą rzeczywistością szkolną. Tak daleko, by móc zapomnieć o każdej bolączce - nawet w kosmos, nawet w zaświaty. Okres szkolny to także moment rozluźnienia więzi z aniołem stróżem, Lichem, które w latach beztroski stanowiło doskonałego towarzysza zabaw, zaś teraz musi pozwolić ukochanemu chłopcu na samodzielność, na odnalezienie swojego miejsca w bardziej dorosłym świecie. I takie traumatyczne przeżycia spotykają przecież rozdzielone z rodzeństwem dzieci, które nagle z rozrabiających, tarzających się w brokacie maluchów, zmieniają się w chłopców i dziewczynki maszerujące rano z kolorowymi plecakami. "Małe Licho..." to przepiękna książka o miłości. O tym, jak ogromną rolę w życiu każdego dziecka gra rodzina - ta prawdziwa i ta przyszywana, jak wielkie znaczenie ma przyjaźń, której można ufać w chwili potrzeby. To książka ucząca wybaczania i zrozumienia. Książka dla dzieci o dorosłych ale i dla dorosłych o dzieciach. Dla maluchów, duchy i widma będę jeszcze jedną oczywistością zaczerpniętą z ich wyobraźni, dla nas staną się alegorią przyjaźni, pomocy, dbałości zdrowie i pełny żołądek. Po jej przeczytaniu zostanie am wszystkim w głowie, że amulety chroniące przed grozą świata, zaświatów i każdej srogiej krainy - tej wyobrażonej i tej rzeczywistej - należy tworzyć z trzech elementów: "Miłość, Niezłomność, Przyjaźń" (str.141). Jeśli do tych wszystkich elementów o wielkich walorach edukacyjnych, do językowej przezabawnej błyskotliwości i żonglowania prozą i poezją, przemyconą w sposób fantastycznie obrazujący przygody Bożka, dodać jeszcze przepiękne, wprawdzie czarno-białe, ale nasycone szczegółami, rozbuchane wyobraźnią ilustracje Pauliny Wyrt, nie pozostanie nam nic innego jak kupić książkę dla siebie i dla młodszych.Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-10-2018 o godz 18:39 Mama Kakaludka dodał recenzję:
Pokrzepiająca historia o tym, że być innym, to znaczy być kimś wyjątkowym. O miłości, przyjaźni i niezłomności, która potrafi wyciągnąć nas nawet z najstraszliwszych tarapatów. Najnowsza książka Marty Kisiel skierowana jest do młodszych czytelników, ale nie dajcie się nabrać! Ma powiększoną czcionkę, która stanowi świetne ułatwienie dla samodzielnie czytających już dzieci, ale zapewniam Was, że potwornie wciąga także dorosłych. Duże i ciekawe ilustracje autorstwa Pauliny Wyrt cieszą oko i małych i dużych. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to pozycja idealna zwłaszcza dla tych, którzy rozpoczynając naukę w szkole są pełni obaw, ale również dla tych, którzy po prostu lubią mądre historie. Jest trochę śmiesznie i trochę strasznie, trochę ciekawie i trochę nudno. Marta Kisiel bawi się językiem w sposób niepowtarzalny, a jej charakterystyczny styl wyskakuje na nas z każdej strony tej książki. Tytułowe Niebożątko, to nasz wyjątkowy Bożęty. Ma swojego zakichanego anioła stróża – Małe Licho, które zasuwa za nim krok w krok, w swych wełnianych bamboszkach. Mieszkają w niezwykłym domu, gdzie każdy pokój i każdy zakamarek skrywają niesamowite historie i stworzenia, w które aż ciężko uwierzyć. Bożęty wychowywany przez mamę, z pomocą wujka Konrada i niezwykłych lokatorów pewnej wyjątkowej posiadłości, uczył się do tej pory wyłącznie w domu, ale nadszedł Ten Moment i po wakacjach idzie do szkoły. To istna rewolucja w życiu naszego bohatera. O tym jak chłopiec zwyczajnie niezwyczajny odnalazł się w nowej rzeczywistości i jaką rolę odegrało w tym Licho, wraz z całą menażerią potworów, widm i innych niesamowitych stworzeń odkryjcie sami w tej wyjątkowej na swój sposób opowieści. Nie mogę się doczekać, aż moi chłopcy podrosną i będziemy mogli wspólnie zanurzyć się w tym świecie, w którym miłość, przyjaźń i niezłomność są jak amulet, który potrafi ochronić nas przed złem i wyciągnąć nawet z największych tarapatów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2018 o godz 16:54 Katarzyna Żmuda dodał recenzję:
"Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą się godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów... albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki." Bożek to dziesięciolatek, który mieszka z mamą, wujkami, ale i aniołami, i mnóstwem innych lokatorów. W jego życiu potwory nie są straszne, ale strasznie mocno tulą, małe aniołki z alergią na własne pierze dziergają bamboszki, a wściekle różowe króliczki wesoło kicają po domu. Zapowiada się naprawdę dobrze, prawda? A to dopiero początek i zaledwie czubek jego ciekawej historii. Małe Licho, czyli uroczego aniołka z alergią na własne pierzaste skrzydełka miałam okazję poznać już w Dożywociu. Wówczas pokochałam tę postać i obiecałam sobie, że poznam każdą historię, w której się pojawi, więc oto jestem i muszę przyznać, że się nie zawiodłam! Już od pierwszych zdań widać, że książka skierowana jest do nieco młodszej grupy czytelników, ale i dorosła już ja spędziła z nią wiele ciepłych chwil. Co do autorki, to Marta Kisiel jak zwykle zachwyca, nawet w książce pozornie dla dzieci! Historia Licha i Niebożątka niesamowicie mnie wciągnęła i z bólem serca ją kończyłam. Bardzo żałuję, że książka nie jest dwukrotnie lub trzykrotnie dłuższa, jednak rozumiem, że jej potencjalnymi odbiorcami będą młodsze dzieciaki. Już w Dożywociu zachwycałam się barwnym opisem postaci, ale w Małym Lichu i tajemnicy Niebożątka dokładnie widać jak autorka pobudza wyobraźnię odbiorców i jest to coś niesamowitego. Historia zahacza o różne tematy, m.in. o odnajdywanie się w grupie, zagubienie wśród rówieśników, ale i znajdziemy tu poezję oraz coś, czego się nikt nie będzie spodziewał, czyli to, za co autorkę kochamy najbardziej! Książkę czytałam z przyjemnością i niedługo chętnie podzielę się historią Bożka z młodszym rodzeństwem, które mam nadzieję, również ją pokocha. Jest to jedna z tych historii, w których każdy, niezależnie od wieku, odnajdzie wartości i skłoni się ku refleksjom na przeróżne tematy. Oczywiście zachęcam do przeczytania i żywię szczerą nadzieję, że pani Kisiel szykuje kontynuację! cos-o-ksiazkach.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-10-2018 o godz 12:56 Maria Głowacka dodał recenzję:
Wspaniała książka! Jestem ogromną fanką twórczości Marty Kisiel, która do tej pory pisała książki dla starszych czytelników. W teorii "Małę Licho..." jest skierowane do dzieci, ale w praktyce dorośli też zachwycą się tą opowieścią.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2018 o godz 22:05 Monika dodał recenzję:
Bardzo ciepła i pogodna książka, mimo że nie brak w niej Wielkich Problemów oraz Mniejszych Dramatów. Jest to kontynuacja losów bohaterów znanych nam z "Dożywocia" i "Siły niższej", ale opowiedziana z perspektywy naszego kochanego aniołka, Licha, oraz Niebożątka, z którego wyrósł wcale nie taki mały Bożek. Chłopiec wychowany w domu, w którym pradawne zło piecze ciastka, na strychu mieszkają nie do końca cieleśni żołnierze Wehrmachtu, a na schodach można potknąć się o stadko różowych królików, musi nauczyć się żyć w Normalnym Świecie, który może okazać się dużo bardziej niebezpieczny. Historia zarówno dla młodszych, jak i dla tych nieco starszych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-09-2018 o godz 17:55 Katarzyna Serafin dodał recenzję:
"- Oh, doprawdy, Alleluja!" W dniu premiery piękny egzemplarz trafił do łapek Serafina, która tylko czekała, by rzucić się w wir czytania. Mając w głębokim poważaniu spojrzenia mijanych ludzi czytała idąc przez miasto i jadąc do domu busem. Czytała w ogrodzie, potem w fotelu i w łóżku. I jeszcze kończyła następnego dnia w autobusie! No nie mogła się oderwać! Historia rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z “Siły niższej”. Niebożątko ma już dziewięć lat, problemy dziecka w tym wieku będącego, mamę, dwóch wujków, gromadę co najmniej dziwnych przyjaciół i… swojego anioła stróża. Anioła w za dużej koszulce i w wydzierganych bamboszkach, z którym uwielbia bawić się, przeżywać przygody i który nie opuszcza go na krok. Więc gdy chłopiec wpada w tarapaty, któż ma mu pomóc jak nie jego własny anioł i wujek? Owe perypetie Licha i Niebożątka, ich cała relacja są jednym z najsłodszych i najbardziej uroczych elementów książki. Czytając uśmiech właściwie nie schodził mi z ust, a uczucie nostalgii niejednokrotnie mnie ogarniało. Mogłoby się wydawać, że cóż dorosły może znaleźć dla siebie w książce właściwie dedykowanej młodszemu odbiorcy, a jednak. Marta Kisiel już po raz kolejny pokazała, że w lekkiej i komediowej wręcz formie potrafi przekazać coś, co potrafi dorosłemu dać do myślenia i co dorosłego rozbawi, rozweseli, ogólnie: obudzi całą masę tak naprawdę pozytywnych emocji. I pewnie znacie to uczucie, gdy po skończeniu książki ma się “kaca”? W głowie huczy i nie jest się w stanie “wyjść” z danego świata? No właśnie. Lojalnie uprzedzam, jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie to dopadnie was po tejże książce. Ja ją jednak z całego serafinskiego serduszka polecam! Zdecydowanie można przeczytać ją razem z dzieckiem swoim, brata, siostry, czy kogoś z przyjaciół. Mimo iż książka nie ma jakoś wiele ilustracji (choć te które są uważam za udane), to tekst i historia sądzę, że spokojnie zaciekawią maluchy, które mają już 7 lat i więcej. Zwłaszcza, że wydrukowana została większą czcionką, co młodszym odbiorcom niewątpliwie ułatwi zapoznanie się z tą pełną uroku historią. Zdecydowanie będę chciała pokazać tą pozycję mojemu bratankowi, nawet jeśli nie w najbliższym czasie, to w przyszłości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-09-2018 o godz 16:08 Kinga Łuczyńska dodał recenzję:
Tę książkę dostałam w prezencie, nie czytałam poprzednich historii związanych z Małym lichem i Niebożątkiem. Słyszałam o tych książkach, wiem że robią ogromne zamieszanie i budzą podziw, na dodatek nie tylko wśród dzieci, ale również wśród dorosłych. Jest to pierwsza książka z tej serii jaką udało mi się przeczytać i szczerze jestem nią zachwycona. Uwielbiam jak Autorzy potrafią wykreować taki świat, bohaterów, pomysł na fabułę i to wszystko połączyć ze sobą w taki sposób, aby każdy z tych elementów do siebie pasował. Ten świat jest zwariowany, tajemniczy, abstrakcyjny, nietypowy i na swój sposób bardzo wyszukany, oryginalny. Najlepsze jest to, że historia ukazuje nie tylko nietypową fabułę, ale również otwiera przed nami ogromne ilości miłości, przyjaźni, wspólnego zabiegania o swoje względy, próby zrozumienia siebie nawzajem. Jakbym miała tak szybko podsumować o czym jest ta książka to napisałabym, że o niezwykle trudnym dorastaniu, o próbie zaaklimatyzowania się i przyzwyczajenia do nowego miejsca. Dodatkowo, towarzyszą temu niezwykłe emocje jak strach przed nieznanym, nowi ludzie, których trzeba poznać i przy których trzeba nauczyć się żyć. Nie zapominajmy, że do tego wszystkiego dochodzi humor, pełno zabawnych sytuacji i fantastyka przeplatana z magią. W pewnej miejscowości, w pewnym magicznym i nieco dziwnym domu, zapomnianym przez wszystkich, mieszka Bożek, który często również nazywany jest Niebożątkiem. To naprawdę szczególna postać, która zamieszkuje nieco nietypowe tereny. Wszyscy uważają go za dziwaka, który nie powinien chodzić do szkoły, bo zwyczajnie nie jest gotowy i przystosowany do tego świata. Jak się okazuje Niebożątku wcale nie jest najgorzej, ponieważ ma wszystko, czego potrzebuje. Ma w domu swoich przyjaciół, posiada również skrzynkę, w której znajdują się skarby. Bardzo kocha swoją mamę, z którą praktycznie nie rozstaje się. A ta z kolei jest zawsze po jego stronie i mocno wspiera syna. Nie należy zapominać o tym, że owy Bożek posiada anioła stróża! Tak, jest to najprawdziwszy aniołek, który również zawsze jest przy nim i bardzo mocno go wspiera w trudnych dla niego momentach. Nie należy też zapomnieć o potworku, który stale mieszka pod łóżkiem Niebożątka. To typowy niegrzecznik, ponieważ stale kradnie mu i wynosi gdzieś kapcie. Za sprawą wujka, Niebożątek musi iść do szkoły. Na początku jego matka jest przeciwna, sądzi że Bożek jest zbyt inny, nietypowy i jedyny w swoim rodzaju, i że szkoła nie jest mu potrzebna. Z czasem jednak wszyscy ulegają, a Niebożątek niestety, ale musi udać się do szkoły. Jest to dla niego ogromne i traumatyczne przeżycie, ale jakoś daje sobie radę. Tylko najgorsze jest to, że nikt nie wie czy jest on na to gotowy... A co jeśli nie poradzi sobie w nowym miejscu i nie odnajdzie siebie samego?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-09-2018 o godz 12:47 Emczytelnik dodał recenzję:
Mam dla Was dzisiaj recenzję dość krótkiej książki. Marte Kisiel pewnie nie jeden książkoholik zna, teraz wydaje kolejną książkę tym razem z ilustracjami Pauliny Wyrt ❤️ Byłam bardzo ciekawa tej Autorki oraz samej książki "Małe Licho i tajemnica Niebożątka". oryginalny tytuł jak i opis a do tego okładka w bardzo ciekawym, troszke niepokojącym stylu. No po prostu musiałam. . Książkę czyta się ekspresowo, jest opisana w bardzo nietypowym i niecodziennym stylu przez co zyskuje tylko na oryginalności. W trakcie czytania za to umilają nam czas grafiki rodem z filmów Tima Burtona, którego wprost uwielbiam. Styl Autorki, sama historia plus do tego te ilustracje dają taki niesamowity tajemniczy klimat, który wciąga od samegopoczątku. . Sama historia jest niebanalna, urzekająca i z mega fajnym przesłaniem. Jak Wam już mówiłam - uwielbiam takie książki, a tutaj ten motyw przyjaźni, tolerancji oraz samej miłości byl ciekawie wkomponowany w tą całość i współgrał ze wszystkimi tymi małymi akcentami bardzo fajnie. . Ja Wam polecam bardzo serdecznie! Książka dla większych jak i mniejszych czytelników ❤️❤️❤️
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-09-2018 o godz 21:53 Joanna Włodarz dodał recenzję:
Cudna kontynuacja Dożywocia i Siły Niższej. Wasza miłość do tej serii wybuchnie na nowo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-09-2018 o godz 11:49 onlypretender dodał recenzję:
• Marta Kisiel jest jedną z moich ulubionych autorek, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki. Chciałam ją przeczytać w jeden wieczór, ale zdecydowałam się dawkować tę przyjemność. • Nie mogę się nadziwić, jak zgrabnie autorka posługuje się językiem polskim, wykorzystując wszystkie możliwości, jakie on daje. Efektem są zakwasy w policzkach! • "Małe Licho" to lektura obowiązkowa dla fanów "Dożywocia", bo spotkamy tu kilku już wcześniej znanych bohaterów. • Ilustracje są prześliczne! Więcej: www.onlypretender.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2018 o godz 16:20 anik_80 dodał recenzję:
W starym, dziwnym, ale przytulnym i ciepłym domu mieszkają bardzo nietypowe postaci. Mamy więc Bożka, jego mamę, wujka Konrada i wujka Turu, dwa anioły – Licho i Tsadkiela, potwory i jeszcze inne istoty z tamtego świata. Żyją sobie w harmonii, chociaż w pewnym momencie coś w tym instrumencie zaczyna nie grać. Do tej pory uporządkowane życie Bożka się zmienia – musi iść do szkoły. Dla dziewięciolatka, który do tej pory znał swoje otoczenie, ludzi wkoło siebie (no może nie tylko ludzi) jest to wielki szok. Boi się nieznanego, boi się tego, że będzie odrzucony. No bo kto inny ma swojego anioła stróża, z którym może się bawić, komu pradawny potwór robi kakao i smaży racuchy? Nadchodzi Wielki Dzień i Bożek idzie do szkoły. Niestety jest tak jak się spodziewał. Jest traktowany jak odmieniec, jak dziwadło, bo się wyróżnia. Wszystko to prowadzi do Wielkiej Katastrofy. Pewnego dnia Bożek znika. W domu wybucha panika, dlatego, że wszyscy doskonale wiedzą gdzie Bożek jest, a muszą zdążyć i sprowadzić go do domu zanim jego mama wróci z delegacji. Na odsiecz w Zaświaty wyrusza wujek Konrad, który jakby się mogło wydawać najmniej się do tego nadaje. Bo Licho jest za mały i za dobry, wujek Turu jest za gruby, a reszta, no cóż, reszta się po prostu nie sprawdzi. Co zdarzyło się dalej? Czy Bożek zostanie uratowany? Jaka jest tajemnica Niebożątka i co czeka na niego w Zaświatach? Nie chcę Wam zdradzać całej treści książki, bo naprawdę powinniście przeczytać. Ałtorka ma niesamowity talent do przedstawienia tematów bardzo WAŻNYCH poprzez pozornie lekką opowieść dla dzieci. Bo „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” mogą przeczytać dzieci, chociaż polecam rodzicom przeczytanie go wcześniej, żeby umieć odpowiadać na trudne pytania, które na pewno się pojawią. Ale mogą, a nawet powinni przeczytać ją także dorośli. Dlatego, że mam wrażenie, że w całym naszym codziennym zabieganiu zapominamy o tym co się naprawdę liczy. Książka uświadamia nam również, że bycie innym jest fajne. To, że się wyróżniamy, a ktoś nie potrafi tego zaakceptować jest właściwie problemem tego kogoś, nie naszym. Nie wiem czy świadomie, czy nie, ale Ałtorce udało się wprowadzić takie elementy grozy jakie znajduję u Gaimana. Książka czasem przypominała mi „Nigdziebądź”, a czasem „Koralinę”. Wyszło jej to wspaniale. Jestem pod wielkim wrażeniem tego jak Ałtorka potrafi rozczulać, by za chwilę człowiek trząsł się ze strachu. Całości dopełniają uroczo-straszne ilustracje Pauliny Wyrt. Dziękuję za wspaniałe chwile spędzone z książką i już z niecierpliwością czekam na kolejną.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2018 o godz 15:03 Salivia dodał recenzję:
Marta Kisiel to autorka po którą sięgam w ciemno, od kiedy prawie pięć lat temu przeczytałam Dożywocie (jeszcze w starym wydaniu, ha!). Pokochałam jej postacie, sposób prowadzenia historii, a przede wszystkim uwielbiam jej styl. Dlatego mimo że nie jestem już dzieckiem, to bez oporów postanowiłam przeczytać Małe Licho i tajemnicę Niebożątka. No bo: po pierwsze to Kisiel, po drugie to Dożywocie. Czego chcieć więcej? Historia przedstawiona na dwustu stronach z samego początku jest urocza i sprawia, że czytelnikowi robi się ciepło na sercu. Nawet szkolne dramaty Bożka, który jest zupełnie inny od swoich kolegów i koleżanek ze szkoły nie psują sielankowego nastroju. Jednak każdy, kto czytał Dożywocie wie, że spokój nie istnieje. Dlatego też z czasem akcja nabiera tempa, a problemy Bożka zaczynają mnie zupełnie inną naturę niż nieznajomość Transformersów. To z kolei sprawia, że historia Licha oraz Bożka przekształca się w opowieść o więziach, przyjaźni oraz miłości z nutą makabry oraz XIX-wiecznego romantycznego bzika. Małe Licho i tajemnicę Niebożątka czyta się szybko i przyjemnie. Czytelnik z ciekawością chłonie kolejne wydarzenia oraz zapoznaje się z mniejszymi bądź większymi problemami bohaterów. Ze względu na liczne odwołania do Dożywocia, niektórzy mogą się zastanawiać, czy książkę można czytać bez znajomości Dożywocia oraz Siły niższej. Odpowiadając: tak. Małe Licho i tajemnica Niebożątka to osobna seria, która najważniejsze wątki istotne dla obydwóch cyklów wyjaśnia, a przy okazji tworzy zupełnie nową historię. Co za tym idzie: książkę może przeczytać każdy. Odczuwałam pewną tęsknotę za bohaterami Dożywocia, szczególnie do moich ulubionych, czyli Konrada, Szczęsnego i Tsadkiela (tak, wiem, że to może być szokujący dobór postaci), dlatego z radością przyjmowałam każdą informację na ich temat. Książka właściwie nie wprowadza za bardzo nowych postaci, jednak te, które mogli poznać już wcześniej fani Dożywocia zostają rozwinięte o kolejne wątki, a ich charaktery ubarwiają się. Historia obraca się wokół Bożka, który jest wyjątkowym i dziwnym dzieckiem. W ten sposób otrzymujemy kolejną, niebanalną postać w kiślowersum. Ciekawiło mnie, jak Kisiel poradzi sobie ze swoim stylem w książce skierowanej – bądź co bądź – do młodszego czytelnika. W końcu długie, wielokrotnie złożone zdania i używanie nieco trudniejszych słów nie będzie odpowiednie dla dziecka. Z drugiej zaś strony: nie umiałam sobie wyobrazić Kisiel bez kiślowego stylu pisania. Z ulgą przyjęłam, że charakterystyczny sposób pisania został zachowany, przy jednoczesnym uproszczeniu go na rzecz dziecka. Podkreślam, że został uproszczony, ale przy tym nie stał się infantylny. Małe Licho i tajemnica Niebożątka ma w sobie elementy komediowe, które zastosowane zostały w wydarzeniach, a także dialogach. Nieraz śmiałam się z wypowiedzi poszczególnych bohaterów, a także komizmu wydarzeń. Nawet w co bardziej dramatycznych sytuacjach miałam problem zachować powagę, jeżeli akurat padło odpowiednio skonstruowane zdanie. Warto zwrócić uwagę na ilustracje, które zaprojektowała Paulina Wyrt. Chociaż większość postaci wyobrażałam sobie nieco inaczej, to i tak miło było zobaczyć zilustrowane fragmenty powieści, co dodatkowo wywoływało uśmiech na twarzy. Charakterystyczny sposób rysowania poszczególnych postaci sprawi, że niejedno dziecko będzie zadowolone (i nie mam tutaj na myśli tylko małych dzieci, ale takie dwudziestokilkuletnie i starsze dzieci także). Podsumowując, ta książka była krótką i ciekawą lekturą, która zadowoli każdego fana Dożywocia, sprawiając, że jeszcze raz zajrzy do życia Konrada i reszty jego zgrai. Z kolei dla młodszego czytelnika będzie to niemała gratka i porywająca historia, która w przyszłości może zaowocować lekturą innych powieści Kisiel (kształtowanie swojego fandomu od najmłodszych lat, I see what you did here, ałtorko). Co więcej mogę dodać? Chyba tylko tyle, że czekam na Małe Licho 2. I Alleluja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2018 o godz 09:16 Nemezis dodał recenzję:
Pierwszy dzień szkoły to dla każdego dziecka raczej stresujące wydarzenie. Pomyślcie zatem, co musi przeżywać 9-letni chłopiec, który nagle dowiaduje się, że jego też to doświadczenie nie ominie? Do tej pory uczył się w domu, choć wcale nie był to dom zwyczajny. Oprócz niego zamieszkiwali go bowiem mama, dwaj wujkowie i cała zgraja istot niezwykłych: od aniołów, przez niemieckie widma czy potwora spod łóżka, aż po dżinna i osiem różowych królików. Bożydar Antoni Jekiełłek całe dnie spędza na wspólnych zabawach ze swoim aniołem stróżem. Jeśli jednak wyobrażacie go sobie jako dostojną postać w śnieżnobiałej szacie - nic bardziej mylnego. Licho - bo tak właśnie się nazywa - jest małe jak dziecko, niepozorne i wiecznie zasmarkane. Zawsze chodzi ubrane w zbyt dużą, ale starannie wyprasowaną koszulkę i mięciutkie wełniane bamboszki, które samo dla siebie robi. Zupełnie nie przypomina Tsadkiela, anioła wujka Konrada - tak, on z kolei wygląda naprawdę anielsko. Jest jeszcze ciągle zapracowana mama i wujek Turu, który potrafi wystrugać z drewna chyba wszystko. W codziennych zabawach uczestniczy także potwór Gucio, a jego pobratymiec Krakers zajmuje się w domu gotowaniem. Gdy zapada decyzja o wysłaniu Bożka do szkoły, wszyscy domownicy, poruszeni tym faktem, starają się w jakiś sposób ułatwić chłopcu przystosowanie się do nadchodzących zmian. Tym bardziej, że cierpi na pewną tajemniczą przypadłość... Nietypowy, zaniedbany dom na uboczu, zamieszkany przez szereg postaci nie z tej ziemi - ta opowieść już od pierwszych zdań zdołała wzbudzić moje zainteresowanie. Nietypowi mieszkańcy bawili i intrygowali, nie pozwalając mi się nudzić ani przez chwilę. Bożek - wyjątkowy chłopiec otoczony przyjaznymi istotami, powoli zaczyna dorastać. Rozpoczyna się nowy etap w jego życiu, choć on sam wcale nie czuje się jeszcze gotowy na tak duże zmiany. Gniewa się na wujka za to, że chce go wysłać do szkoły, by poznał innych ludzi i zobaczył też świat poza murami domu. Zaczyna złościć się na wszystkich wokół, szczególnie gdy spotyka nowych kolegów i uświadamia sobie, jak wiele go od nich różni. Zyskanie akceptacji grupy wcale nie jest takie proste. Coraz bardziej zniechęcony, zamyka się w sobie, izolując od najbliższych. Wreszcie czara goryczy zostaje przelana, a chłopiec trafia do miejsca, gdzie grozi mu ogromne niebezpieczeństwo. Powieść Marty Kisiel, choć skierowana głównie do dzieci, porusza wiele ważnych tematów. Myślę, że wielu z nas bez większego trudu odnalazłoby siebie w postaci Bożka, któremu z trudem przychodzi pogodzenie się z dużymi zmianami i przystosowanie do nowej sytuacji. Stara się zdobyć akceptację grupy, ale na szczęście szybko sobie uświadamia, że ślepe naśladowanie innych wcale nie jest dobrym wyborem. Potrzebuje uwagi i wsparcia od swoich najbliższych, jak każdy człowiek. To daje mu siłę do pokonywania wszelkich przeciwności. Uczy się też, jak zaakceptować siebie i swoją odmienność. Jak stwierdza jeden z bohaterów, w byciu innym nie ma nic złego ani nic dobrego, tak po prostu jest. "Małe Licho i tajemnica Niebożątka" to niezwykle mądra powieść, poruszająca, ale i pełna naprawdę dobrego humoru. Czyta się ją błyskawicznie, a duża czcionka i ciekawe ilustracje jeszcze zwiększają komfort i przyjemność z lektury. Polecam z całego serca! Każdemu, bez względu na wiek. ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-09-2018 o godz 16:37 Karolina Borys dodał recenzję:
W najnowszej książce Kisiel przenosimy się o dobre kilka lat w przyszłość. Jak wiemy Lichotka jest nowa i ma nową lokalizację, ale starą duszę. A liczba jej mieszkańców nieznacznie się powiększyła. Mamy nowego potworka, kilka widm, no i Niebożątko jakoś tak nieznaczenie urosło. Nieznacznie, bo wyrastając z okresu niemowlęcego, stał się rozgarniętym i psotliwym chłopcem, strzeżonym przez Licho. A skoro wychowywał się z Lichem to możemy się domyślać, że jego dzieciństwo było czymś wspaniałym! Bożek, bo tak teraz nazywają Niebożątko domownicy, ma jednak Wielką Tajemnicę. O której nikt nie może się dowiedzieć! Na domiar złego jego mama i wujek Konrad decydują, że trzeba pomóc Bożkowi dorosnąć i zrezygnować z nauczania domowego, wysyłając chłopca do lokalnej szkoły podstawowej! Jak Bożek poradzi sobie w szkole? Co bez Bożka zrobi Licho? I jak zareaguje Bożek, gdy pozna swojego ojca?! A wszystko to okraszone, jak na dziecko Szczęsnego przystało, dużą dawką poezji! Podsumowując Małe Licho i tajemnica Niebożątka to najsłodsza książka, jaką ostatnio czytałam. Jest taka jak Licho – urocza, przezabawna i rozczulająca. Wciąga od pierwszego zdania i nie pozwala się oderwać. Jest niezwykła, bo i jej bohaterowie są niezwykli. Są uosobieniem tego jak powinna wyglądać rodzina, jak powinny wyglądać relacje międzyludzkie – pełne akceptacji, miłości, zrozumienia i inności. Bo inny nie jest gorszy. Ba, inny znaczy lepszy od reszty. Jest to po prostu książka niezwykła, której przeczytanie jest obowiązkowe jak kakłko i bamboszki. Opatrzona pięknymi ilustracjami, będzie cudownym prezentem dla dziecka, które kochacie. Pamiętajcie jednak, aby przeczytać tę książkę z nim!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-09-2018 o godz 11:00 Julia dodał recenzję:
„Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni ludzie wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów...albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki” Ta powieść wydaje się być skierowana do dzieci, jednak każda Mamo, każdy Tato, Siostro, Bracie, Wujku, Ciociu - sięgnijcie. Ja wiem, że ta książka będzie miała swoje specjalne miejsce zarówno na półce jak i w sercu i kiedyś tam, może za jakieś 20 lat, przeczytam ją mojemu dziecku. W „Małym Lichu i tajemnicy Niebożątka” poznajemy bardzo, bardzo dziwną, ale za to kochającą się rodzinkę - Bożka, Mamę, Licho, Wujka Konrada, Wujaszka Turu, Gucia, Krakersa i Tsadkiela. Mały Bożek wyrusza do szkoły dopiero w wieku 9 lat, ponieważ jego bliscy skrywają pewną tajemnicę. Nie może odnaleźć się w gronie rówieśników, gdzie każdy pragnie być taki sam. Wszystko zmienia się w Halloween, gdy Bożek niespodziewanie trafia w miejsce, z którego nie potrafi się wydostać. Na ratunek rusza Wujek Konrad. Podróż okazuje się wyjątkową lekcją akceptowania samego siebie. Uwielbiam styl Pani Marty Kisiel, ale w tej książce odłożę go na bok. Dostajemy opowieść, bajkę, każdy nazwie to jak chce. Najpierw dozowane są informacje na temat rodziny Bożka, następnie bohaterowie odsłaniają coraz to więcej kart. Dowiadujemy się, kim jest ojciec chłopca, poznajemy bliżej Wujka Konrada. Musimy postarać się wcielić w rolę niekoniecznie dziecka, ale kogoś młodszego, by dać upust naszej wyobraźni i wykreować obraz tego domu, gdzie wszystko stoi na głowie. Zdecydowanie pomogą nam w tym świetne ilustracje. Ja tę książkę porównuję do kultowego „Małego Księcia”. Porównywać w tym przypadku nie znaczy oskarżać o plagiat czy kopię, jednakże w obu dziełach spotykamy się z mocnym przesłaniem, przedstawionym za pomocą słów trafiających do wszystkich pokoleń. Bardzo mi się to podoba i chciałabym, by taka literatura pojawiała się częściej i było o niej głośno. Pamiętam, jak mając może 7-8 lat przeczytałam pierwszy raz „Małego Księcia”. Podeszłam do niego jak do książki dla „starszych”(dla mnie oznaczało to wtedy po prostu „dla gimnazjalistów”) . I przez to spodziewałam się czegoś dla mnie niezrozumiałego. Oczywiście tak nie było i jakieś swoje własne dziecięce przesłanie znalazłam (i uzupełniłam o to, które rzeczywiście dotarło do mnie gdy byłam tym „starszakiem”). Z „Małym Lichem i tajemnicą Niebożątka” było odwrotnie. Najpierw bałam się, że jestem już może mentalnie za stara, ale nie nie nie. Ja nadal jestem małym dzieckiem, które czerpało ogromną przyjemność z czytania o magicznych perypetiach małego chłopca, który różni się od reszty i musi znaleźć drogę do zaakceptowania samego siebie. I wiecie co? Bardzo się z tego powodu cieszę. Jestem przeszczęśliwa, że jeszcze mam coś w sobie z dziecka. Dzieciństwo to wspaniały moment w naszym życiu. Ja aż taka stara nie jestem, ale to dla mnie również historia. Dla Was też? Nie martwcie się! Dzięki takim książkom jak ta, możecie wrócić choć na chwilę do swoich „wczesnych lat”. I nie będziecie czuć się zażenowani czy dziecinni, a dojrzali i podbudowani. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2018 o godz 10:25 Malwina Burs dodał recenzję:
"Małe licho i tajemnica Niebożątka" to bardzo piękna bajka nie tylko dla dzieci ale również dla dorosłych. Opowieść pełna magii, przyjaźni, miłości i humoru. Chociaż nie powiem, w paru miejscach głos ze wzruszenia również mi się załamał. Historia Małego Licha i Niebożątka jest ciepłą i niesamowitą historią. Muszę przyczepić się tylko do jednej sprawy. W książce jest zbyt wiele trudnych dla dziecka słów... Moje Szkrabiki tylko prosiły o tłumaczenie a z ręką na sercu muszę się przyznać, że w kliku miejscach musiałam się posilić słownikiem, bo sama miałam problem 🙈 Polecam 💖
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
04-09-2018 o godz 20:53 Karolina Kuran dodał recenzję:
"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" przenosi czytelnika z powrotem na łono naszej ulubionej patchworkowej rodziny, w której ludzie koegzystują z mackowatymi stworami spod podłogi, aniołami i stadem różowych królików: tym razem jednak oglądamy całe to tałatajstwo oczyma Bożka - pół-chłopca, pół... no właśnie, kogo? - najmłodszego członka rodzinnej bandy. Być może właśnie z uwagi na postać głównego bohatera "Małe Licho..." zostało nazwane książką dla dzieci - zaświadczam jednak, że jako osoba obchodząca onegdaj osiemnaste urodziny swoich osiemnastych urodzin czerpałam z lektury wielce wzruszeń, i jeszcze więcej radości, płosząc sąsiadom gołębie gromkimi wybuchami śmiechu. O czym to jest, i z czym to się je? Jak można się domyślać, bohaterami książki są chłopiec i jego anioł stróż, czyli Bożydar - do niedawna zwany Niebożątkiem, a obecnie: Bożkiem (bez panteonu!) - oraz Licho. Ta dwójka, przy aktywnym współudziale niejakiego Gucia i innych bohaterów drugiego planu, wiedzie sobie spokojny, sielsko-anielski (sic!) żywot w czterech ścianach rodzinnego domu. I wszystko byłoby w zasadzie dobrze, gdyby nie to, że wujek Konrad zarządza wysłanie Bożka do szkoły. Bez anioła, ale za to - prosto w paszczę rówieśników, którzy wiedzą, co to FIFA i Minionki, ale nie zawsze rozumieją żarty Bożka, i tak jakby... w ogóle go nie zauważają. Smutno? Ano, smutno. Każdy ma prawo źle się z tym poczuć, i zbuntować się przeciwko złemu losowi (tudzież wujkowi). Ale jeśli nasz buntownik jest przy tym pół-chłopcem, i pół-czymś-innym - konsekwencje takich emocjonalnych porywów mogą być co najmniej niebezpieczne... "Małe Licho..." jest znakomitą książką dla dzieci - szczególnie dla tych, które właśnie wybierają się po raz pierwszy do szkoły, a z jakiegoś powodu ominął je okres socjalizacji przedszkolnej - ale nie tylko. Pod przykrywką (z anielskich skrzydełek?) opowieści o dziecięcym buncie, żalu i poczuciu życiowej niesprawiedliwości w obliczu Prawdziwego Świata, kryje się głębszy morał dotyczący poszukiwania własnej tożsamości, chodzenia na kompromis i podążania za tłumem (niekiedy mocno bezkrytycznego) w celu uzyskania akceptacji ze strony osób, które uważamy za fajne, cool, trendsetterskie i przebojowe. Wiadomo, jak to jest: ciężko być jedyną osobą, która na balu przebierańców nie zakłada kostiumu superbohatera, tylko przebiera się za Kogoś, Kogo Naprawdę Lubi: i dumnie obnosi swoje ręcznie dziergane bamboszki. I ciężko się broni własnej indywidualności, jeżeli nie odpowie się samemu na pytanie o to, kim tak naprawdę jesteśmy, co lubimy i co chcemy osiągnąć. Z tą warstwą znaczeniową "Małego Licha..." znakomicie utożsami się młodzież oraz dorośli - nawet ci "starsi". Dopiero oni będą w stanie docenić trzeci poziom znaczeniowy książki, i westchnąć z mieszaniną nostalgii i obrzydzenia do... mortadeli w panierce. Należy również dodać, że klimat książki znakomicie oddają i uzupełniają ilustracje autorstwa Pauliny Wyrt. Z niektórych chętnie zrobiłabym sobie kolorowankę antystresową... "Małe Licho i tajemnicę Niebożątka" polecam zatem do lektury rodzinnej i wielopokoleniowej. Uważajcie tylko, żeby dokumentnie nie przepłoszyć nikomu gołębi... I nie wstydźcie się wzruszeń! [klonoweksiazki.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pakiet: Tupcio Chrupcio Opracowanie zbiorowe
35,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bajeczki do poduszki dla najmłodszych Opracowanie zbiorowe
17,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pudełko z bajkami. Ulubione księżniczki Opracowanie zbiorowe
15,49 zł
Inne z tego wydawnictwa Ting. Odkrywam i poznaję świat Opracowanie zbiorowe
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Krok po kroku. Zasypianka wyliczanka Opracowanie zbiorowe
14,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Naklejkowy świat. Zwierzęta w zagrodzie Opracowanie zbiorowe
11,49 zł
Inne z tego wydawnictwa Krok po kroku. Myjemy ząbki Opracowanie zbiorowe
14,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ting. Moje ciało Opracowanie zbiorowe
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Maluch odkrywa świat. Pory roku Opracowanie zbiorowe
26,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dziennik lekcyjny Opracowanie zbiorowe
18,49 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.