Listy niezapomniane. Tom 2 (okładka  twarda)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 35,16 zł

35,16 zł 49,90 zł (-29%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Korespondencja godna szerszego grona odbiorców

Drugi tom "Listów niezapomnianych" to kolejny bogaty i inspirujący zbiór korespondencji, który przypomina nam, jak wiele z tego, co ważne w naszym życiu, uwieczniamy w listach.

Odkryj:

  • pożegnalną notatkę Richarda Burtona skierowaną do Elizabeth Taylor,
  • przejmujący list matki do nienarodzonej córki,
  • list Toma Clancy’ego, którego Ronald Reagan nazwał „opowiadaczem w moim stylu”, tym samym kładąc podwaliny pod fenomenalną karierę pisarza,
  • odpowiedź Davida Bowiego na pierwszy list od fanki z Ameryki,
  • list Karola Wojtyły do kuzynki Lusi wysłany zaraz po wyborze na papieża,
  • niezwykłą korespondencję między Grzegorzem Turnauem a Piotrem Skrzyneckim,
  • list Marge Simpson do pierwszej damy Barbary Bush, która stwierdziła, że Simpsonowie to „najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziała”,
  • odpowiedź Albusa Dumbledore’a na podanie o pracę na stanowisku profesora Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie...


"Listy niezapomniane. Tom II" to wiele wzruszających, tragicznych, zabawnych i ponadczasowych historii zapisanych na zaskakująco trwałym tworzywie – papierze.

"Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałam tak niezwykłą książkę. Dla mnie to jak spojrzenie na ludzkie losy od kuchni, w migawkach. Coś wspaniałego."
Anna Luboń, „Gala”

"Kolejny niezapomniany rajd przez historię ludzkości. Piękny, straszny, zabawny i wstrząsający. Trzymajcie się mocno i przygotujcie chusteczki."
Jakub Małecki

"Listy niezapomniane. Tom II to kolejna skarbnica pełna klejnotów sztuki epistolarnej."
„Guardian”

"Ta książka uzależnia jak pudełko różnorodnych smakołyków: za każdym razem wiesz, że następny będzie przyjemnym zaskoczeniem. Usher ma ewidentny talent do wyszukiwania listów o sile rażenia najlepszych opowiadań, w których na zaledwie kilku stronach znajdujemy niezwykłych bohaterów i fascynujące zwroty akcji. Wielu autorów tych listów to osoby sławne, które pozostawiły na papierze ślady własnej otwartości, bezwzględności czy nieskrępowanej wirtuozerii."
„New Yorker”

"Wspaniale zaprezentowana kolekcja."
- „Financial Times”


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Listy niezapomniane. Tom 2
Tytuł oryginalny: More Letters of Note
Autor: Usher Shaun
Tłumaczenie: Małecki Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-05-18
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 34 x 244 x 173
Indeks: 19525419
średnia 4,9
5
39
4
3
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
31 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
03-06-2019 o godz 07:50 przez: tomasz fijałkowski | Zweryfikowany zakup
Rewelacyjna książka. Czekam z niecierpliwością na trzecią cześć
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-05-2021 o godz 08:33 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Niesamowita pozycja - skłania do refleksji, cudo
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-05-2016 o godz 19:44 przez: Dziewczyna z książkami
Mamy XXI wiek. Kawałek papieru został zastąpiony przez ekran, pióro bądź długopis przez klawiaturę, natomiast rozległe opisy, formalne zwroty, tony skrytych za opowieściami emocji wymienione zostały przez wiele, nie znajdujących pokrycia w rzeczywistości emotikonek oraz masy półsłowek, półzdań; krótkich komunikatów, które pomagają oszczędzić, tak cenny w dzisiejszych czasach czas. Niegdyś ludzi dzieliły prawdziwe odległości, a listy stanowiły ważny kanał przekazu wiadomości, którym dzisiaj jest telefon. Dla niektórych list był jedyną, możliwą formą kontaktu, poświęcali im więc swój czas oraz chęci, wiedząc, że osoba „po drugiej stronie” z niecierpliwością oczekuje ich odzewu. Dziś wszystko jest łatwiejsze, a otrzymanie listu nie będącego powiadomieniem o niezapłaceniu abonamentu, bądź zaproszeniem do skorzystania z usług firmy XYZ jest zjawiskiem niezmiernie rzadkim. Lektura Listów niezapomnianych uświadamia jak niezastąpionym mimo, cechującego dwudziesty pierwszy wiek, dynamicznego rozwój technologicznego jest list i pióro.

Bardzo żałuję, że nie dane mi było wcześniej poznać pierwszego tomu tych niezwykłych listów, zebranych oraz opracowanych przez Shauna Ushera. Jednak w żaden sposób nie ingerowało to na odbiór części drugiej. Są to dwie osobne książki, po które można sięgać w dowolnej kolejności, bez obawy przed niezrozumieniem, ominięciem ważnych kwestii wpływających na coś wewnątrz tomu drugiego. To po prostu ciąg dalszy, nowe listy, nowi nadawcy, nowe historie, w żaden sposób nie połączone z „bohaterami” poprzedniej części.

Tak naprawdę nie wiedziałam czego oczekiwać od tej pozycji, lecz byłam jej ideą, wydaniem oraz obiecanymi treściami w niej zawartymi, zafascynowana. Prywatne korespondencje, spisane na papierze myśli, wspomnienia, historie ludzi zarówno sławnych, jak i zwyczajnych, którzy po prostu zasłużyli na szersze grono odbiorców? Sami musicie przyznać, że brzmi to niezwykle, szczególnie dla osób ciekawych, zafascynowanych historią, czy też życiem gwiazd dawnych, jak i współczesnych lat. Ten zbiór... pochłonął mnie od pierwszego, przypadkowo przeczytanego listu. W moim przypadku była to relacja, angielskiego żołnierza, który w trakcie I wojny światowej, był świadkiem nieprawdopodobnej sytuacji. W dniu 24 grudnia 1914 roku żołnierze niemieccy oraz brytyjscy postanowili złożyć broń i wspólnie spędzić tych kilka wyjątkowych dni, zaprzestając wzajemnej walki i mordu. Odłożyli na bok spór, by wspólnie śpiewać, rozmawiać, wymieniać się podarkami oraz grać w piłkę. Ta opowieść, mimo, iż wcześniej przeze mnie znana, głęboko mnie poruszyła i sprawiła, że w pośpiechu wróciłam do pierwszych listów, postanawiając poznać wszystkie historie w tym tomie zawarte.

Czytając te listy miałam wrażenie, że jestem świadkiem przedstawionych w nich wydarzeniach, bądź też niekiedy wręcz ich adresatem. Poruszała mnie ich niesamowitość, piękno użytego do nich języka, emocji, które z nich emanowały. To było niekiedy bardzo intymne doświadczenie, mimo, ze dostęp do tych listów ma, miało i będzie mieć wiele osób. Byłam poniekąd podglądaczem życia od ich kulis. Nie mogę jednoznacznie określić tego zbioru, ponieważ treści w nim zawarte są najróżniejsze, tak jak ludzie owe listy tworzący. Każdy znajdzie w nim epistoły, które trafią wprost do niego. Sama zaznaczyłam kilkanaście listów, do których, będę wracać jeszcze nie raz, czy dwa.

Spędziłam kilka wieczorów krocząc tropem historii, różnorakich znajomości, ludzkiej psychiki, zwyczajnie niezwykłej korespondencji oraz relacji wiekopomnych wydarzeń. Wiele zostaje w człowieku, po takiej lekturze. Wiele tematów do rozmyślań, niezapomnianych cytatów oraz dowodów na to, że ludzie są zdolni do tworzenia piękna w wielu jego formach. W tym zbiorze jednak nie znajdują się same poruszające oraz ponadczasowe listy. Niejednokrotnie śmiałam się czytając dla przykładu list napisany przez jedną z sufrażystek, opublikowany w jednej z gazet, w której dobitnie oznajmia, iż ukrócić wybryki sufrażystek można tylko na dwa sposoby - zabijając wszystkie kobiety w UK, bądź przyznając im prawo do głosu. Chętnie, ujrzałabym reakcje ówczesnych władz.

Listy zawarte w „Listach niezapomnianych” to fragmenty czyjegoś życia, nawet jeśli są to notki służbowe niezwykle dosadnego oraz ironicznego właściciela pewnej firmy. Świadectwa historii, nadzwyczajnych znajomości bądź wydarzeń. Każdy z nich opatrzony jest odautorską notką wyjaśniającą historię oraz okoliczności zdarzenia w danym liście zawartego. Oprócz tego bardzo często dysponujemy skanem oryginału, przełożonego na język ojczysty epistołu, bądź notki. Zdarza się jednak, że zamiast tego do wglądu dostajemy prywatne zdjęcie bohatera, adresata, nadawcy, bądź obraz nawiązujący do treści listu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-07-2016 o godz 18:32 przez: silence
30.06.2016
Drodzy Przyjaciele,

wybaczcie mi tę internetową papeterię. Wybaczcie fakt, że mój list nie wpadnie do Waszych skrzynek, a pojawi się jedynie w liście czytelniczej bloggera. Przepraszam również za ten zbudowany z pikseli arkusz papieru i litery, których nie napisałam odręcznie, jednak musicie zrozumieć, nieważne jak trudne by to było – postęp brnie do przodu i nikogo już nie dziwi, że listonosz przekazuje jedynie paczki i rachunki, a niekoniecznie to najważniejsze: pocztówki, telegramy, listy.

Najbardziej żal mi tego, że prawdziwe emocje zawarte w korespondencji zostały wyparte przez nieskrywające w sobie ani odrobiny subtelności skróty, półzdania pisane w pośpiechu. Emoji. To coś innego, niż poplamiony atramentem lub świeżo zaparzoną kawą pergamin, czy ten wyperfumowany, który nawet bez dodatkowych zabiegów zapachowych, swoją słodyczą ucieszyłby adresata. Wiele też czasu poświęcić można nad sentymentalnymi podróżami do czasów, kiedy wiadomości zwrotnej nie dostawaliśmy po kilku minutach na telefon, a po tygodniu, może nawet kilku; kiedy zaglądanie do skrzynki pocztowej nie wiązało się z reklamami o pożyczkę czy gazetami promocyjnymi do sklepu za rogiem, a było chwilą łączącą nutę ekscytacji z uczuciem niepewności.

Przeczytałam ostatnio, że myśli są bardziej przejrzyste, kiedy się je zapisze. To możliwe, ale niektóre z nich na zawsze będą nieprzeniknione, nieuporządkowane. Na chwilę obecną, pewna jestem tylko tego, że Shaun Usher to cholernie dobry człowiek. To, co on zrobił – umówmy się – to jest sztuka. Stworzył powieść inną. Niespotykaną. Jego talent? Ułożenie cudzej korespondencji w ten sposób, żeby każdy kolejny list zaskakiwał z jeszcze większą mocą. Właśnie tę iskrę umiejętności podziwiałam przez tygodnie lektury "Listów Niezapomnianych", które zebrał i opracował. Tygodnie, bo nie jestem przesadną fanką szybkiego czytania – czytałam głównie kilka, niekiedy tylko jeden list dziennie. Niektóre potrzebowały czasu do strawienia, inne przemierzałam wzrokiem wielokrotnie, kilka z nich przeczytałam mojej rodzinie. Znaczący twórca literatury XX wieku, Bohumil Hrabal jakby chciał ująć tę powieść w słowach: "tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych." I raczej nie dałoby się tego opisać trafniej.

To podróż w migawkach, to seria ujęć cudzego życia. To historia, której nie znamy. Intymne momenty, przyjacielskie rady, prośby do prezydentów, opisy wojen, często relacje ostatnich chwil życia. Niekiedy do listu dołączona jest odpowiedź, jednak to rzadkość – reszta pozostaje raczej samotna, jako jeden element, jeden moment z życia nadawcy, który oddziałuje i fascynuje. Tym, co było oraz tym, co po wysłaniu się wydarzy. "Listy Niezapomniane" to cudownie zaprezentowana kolekcja pereł sztuki epistolografii. Wiadomości wzruszających, wzbudzających niepokój, szacunek, przerażenie, czy też tych, przy których nie sposób o uśmiech. Są tu korespondencje naszych rodaków, przede wszystkim jest list Karola Wojtyły kilka chwil po tym, jak stał się Janem Pawłem II. Jest Abraham Lincoln, Sylvia Plath, jest również list napisany na terakotowej misie, pochodzący z Starożytnego Egiptu. W moją pamięć z pewnością najbardziej zapadnie list matki do nienarodzonego dziecka, ostatnie notatki pasażerów lotu nr 123, niezwykle emocjonalny list Dylana Thomasa do jego żony, oraz jeden, zatytułowany: "Dlaczego jestem ateistką?". Uwielbiam też uzasadnienie zawarte w liście Eleanor Roosvelt, w którym rezygnuje z członkostwa w organizacji DAR dlatego, że tamtejszy zarząd nie pozwolił czarnoskórej piosenkarce zaśpiewać na Constitution Hall. Spotkacie tu Victora Hugo, Kurta Cobaina, Florence Nightingale czy Walta Disneya oraz wielu, wielu innych, którzy na papierze pozostawili ślady swojego prawdziwego oblicza. Nie zastanawiajcie się. Nie musicie znać poprzedniego tomu. Listy są różne: oficjalne, prywatne, motywacyjne. Są też te niezapomniane, niezatarte pomimo przetrwanych lat, tragiczne, zabawne, ale nade wszystko – ponadczasowe. Pozwólcie sobie – ten jeden raz – przeniknąć do innej sytuacji, wziąć do ręki cudzą korespondencję i stać się ponownym odbiorcą tych stu dwudziestu czterech niezwykłych historii.
Taka okazja nie zdarza się codziennie.
Z najlepszymi życzeniami,
Natalia.


PS. Kłaniam się wydawnictwu Sine Qua Non za przepiękne wydanie, bezbłędne tłumaczenie oraz udostępnienie drugiego tomu "Listów Niezapomnianych" mojej osobie. Czytanie tej powieści było niezwykłym przeżyciem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2016 o godz 21:06 przez: Erna Eltzner
Listy, kiedyś coś niezbędnego, dzisiaj powoli stają się archaiczną formą komunikacji. Jednak nadal znajdują swoich miłośników, osoby podchodzące z pietyzmem do pięknej papeterii i magii słowa. Cofnijmy się w czasie, zajrzyjmy do korespondencji nieco przykurzonej, acz wspaniałej…

Bardzo ubolewałam, gdy nie miałam okazji sięgnąć po pierwszy tom zbioru skompletowanego przez Shauna Ushera. Jakoś podskórnie czułam, że byłaby to lektura zajmująca, a przede wszystkim wartościowa, pełna inspiracji. Wręcz pisnęłam z uciechy dowiadując się, iż nadchodzi premiera kolejnej części. I na dodatek otrzymałam możliwość przeczytania! Niecierpliwie rozpakowałam paczkę, jak tylko dotarła — po przewertowaniu kilku stron już byłam pewna swojej racji. Trafiłam na coś idealnego, kapiącego od wspomnień, od godnych uwagi ludzi. Od razu zabrałam się do książki, a pochłonęła mnie kompletnie. Treść pozostała bez zarzutu, a do tego cudowne wydanie! Twarda okładka, mnóstwo zdjęć, wracam do tej pozycji od paru dni i ciągle odkrywam coś nowego. Tak, można delektować się ciągle znajdywanymi informacjami, czerpać z nich garściami. Nie żałuję żadnej godziny spędzonej nad „Listami niezapomnianymi”.

Ile listów napisano w ciągu tysięcy lat? Miliony? Miliardy? Czy ta liczba w ogóle jest skończona? Każdy z nich nosi w sobie historię. Historię marzeń, krytykę, miłość, czasem zawiera ledwo kilka słów. Jest coś specyficznego w zaglądaniu w cudzą korespondencję. Odrobina konsternacji, może wstydu. Jednocześnie ciekawość, gdy dotyczy to osób przez wielu uwielbianych. Wówczas uchylamy rąbka tajemnicy i widzimy słowa mocne, nadal świeże, mimo upływu czasu. Właśnie — czas! Pomyślmy przez moment o tym, że wieki temu również zapraszano bliskich na przyjęcia i tworzono tęskne notatki do bliskich, którzy już odeszli…

Wielu ludzi, których dotyczy niniejsza publikacja już nie żyje. Listy przez nich napisane są jednym z trwałych dowodów istnienia. Podoba mi się, że autor zadbał o to, aby pojawiły się kopie oryginalnych dokumentów. Taki zabieg dodatkowo wpływa na utożsamianie i głębokie zdanie sobie sprawy z istnienia. Sama uwielbiam skupianie się nad wyrazami, komponowanie myśli i przelewanie ich na papier. Przyznam, iż budzę w sobie ożywienie twórcze, gdy coś mnie zafascynuje. Wieloma zakładkami pozaznaczałam intrygujące fragmenty, mamy do czynienia ze skarbcem wypełnionym po brzegi mądrością, taką prawie poetycką. Nawet pozornie proste telegramy są budujące.

Podczas czytania pojawia się cała gama emocji. Wzruszenie pomieszane ze śmiechem, odrobina zadumy, do tego złość na niesprawiedliwość, która również przetyka się w pewnych momentach. Usher do swoich poszukiwań podszedł profesjonalnie. Zadbał o mnogość dziejów, epok, natykamy się nie tylko na artystów, ale też ludzi prostych, bez mylenia z prostackimi! To eklektyczny zbiór, każdy znajdzie interesującą dla siebie tematykę. Przyznam, że mnie zaciekawiło praktycznie wszystko, ale parę perełek najgłębiej zapadło mi w umysł. Autor nie omieszkał także zaznaczyć swojego ulubionego listu. Zajrzyjcie, a zobaczycie, czy Wasze odczucia się pokrywają!

Sylvia Plath, Ansel Adams, Hellen Keller — to jedynie trzy nazwiska, a w ogólnym rozrachunku jest ich mnóstwo. Studium ludzkiej psychiki, próba złapania ulotności — udana. „Listy niezapomniane” skłaniają do głębokich przemyśleń, są lekturą idealną na każdą porę dnia. Lato, jesień, zimę i wiosnę. Teraz wiem, że koniecznie muszę kupić poprzedni tom, aby jeszcze mocniej zatopić się w zapachu kurzu i papieru. Ten ostatni podobno zniesie wszystko. A ja w najbliższym liście wspomnę o tak fenomenalnej lekturze, odciskającej w duszy pełno prawd życiowych. I tak tradycyjnie napomknę o zachęceniu do szperania, bo nie każdego bohatera kojarzyłam z nazwiska. Kolekcjonowanie wiedzy, kolekcjonowanie wspomnień — kocham!

„Listy niezapomniane” świetnie nadają się na prezent. Najlepiej w paczce zawierającej od razu oba tomy, bo wierzcie mi, że po przeczytaniu chce się więcej. Liczę, iż Usher nie porzuci swojej pracy i uraczy mnie oraz innych jeszcze innymi publikacjami — w tym stylu, oczywiście.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-05-2016 o godz 20:38 przez: Do kawy blog
Epistolografia w dzisiejszych czasach to sztuka napisania chwytliwego komentarza, bądź zwięzłego maila do szefa. Cyberświat przejmuje kontrolę w większości sfer życia i coraz śmielej wkracza w najintymniejsze jego rejony. Wymieniamy sprzęty jak rękawiczki, zmieniamy konta na portalach i adresy maili. Wraz z tym, tracimy bezpowrotnie wiele wspomnień. Zresztą żadne z nich nigdy nie będzie mogło się równać z odręcznie napisanym listem, ubranym w zapachy, niepowtarzalny charakter pisma czy plamy po porannej kawie, bez pardonu zalewającej niepowtarzalne i wyjątkowe – bo skierowane do nas – słowa.

Wiele można poświecić czasu nad rozmyślaniem i sentymentalnymi podróżami do czasów dzieciństwa, kiedy wyczekiwało się listonosza z wielką torbą, zaglądało do skrzynki kilka razy dziennie, z nadzieją że może własnie dziś, tak długo wyczekiwany list czy kartka, trafi pod nasz adres. Te czasy minęły bezpowrotnie, nawet jeśli wielu z nas stara się nie porzucać tych pięknych zwyczajów i wbrew postępowi ślini znaczki pocztowe śląc swoje myśli przelane na papier, nie przywrócimy już starego porządku rzeczy.

20160521_151738_resizedTym bardziej warto docenić i zapoznać się z książką Listy niezapomniane. Nie tylko forma listów jest cenna w tym przypadku, to co szczególnie godne uwagi to adresaci i odbiorcy owej korespondencji. Wśród nich jest wielu wspaniałych i wielkich ludzi. Mamy tu bowiem do czynienia z korespondencją Abrahama Lincolna, Sylvii Plath, Janis Joplin, J. K. Rowling czy Davida Bowiego. Wymieniać można naprawdę długo, ponieważ listów jest aż 124. Imponująca liczba, dorównująca również treści. Przekrój tematów jakie znajdują się w listach jest tak bogaty jak liczba autorów. Różnorodność ta sprawia, że jedne czyta się z zapartym tchem, nawet kilka razy, inne opuszcza się w połowie. To zrozumiałe, mamy przed sobą bowiem normalnych ludzi, jedni piszą lepiej, inni gorzej, jedni poruszają tematy, które nas osobiście interesują i poruszają, podczas gdy niektórzy nie poruszają nas w najmniejszym stopniu. Każdy z listów ma na boku krótka notkę, która pozwala odnaleźć się w treści czytanego listu, gdyż zawiera opisany krótko kontekst. Jest to niezwykle pomocne w odbiorze i ułatwia wejście do świata autora. Zarówno ten fakt, jak i dodanie zdjęć autentycznych listów, buduje całościowo obraz sytuacji i sprawia wrażenie czytania prawdziwej korespondencji, nie zaś odtwórczego tekstu bez duszy.

Samo wydanie Listów jest fantastyczne. Wszyscy, którzy posiadają w swojej biblioteczce pierwszą część, docenią spójność wydania. Książki różnią się jedynie kolorem, tworząc razem idealnie pasująca do siebie kompozycję. Doceniam zawsze sposób i poziom wydania, nie jest przecież tajemnicą, że jest to jeden z istotniejszych elementów w wyborze książek. Jedno jest pewne, nie jest to pozycja do torebki czy na podróż. Wydana w twardej oprawie, duży format. Tu jest też jej zaleta i spójność z treścią. Do czytania zasiadasz w wygodnym fotelu, z filiżanka kawy bądź herbaty i zagłębiasz się w sens tego co czytasz. Profanacją byłoby czytanie wyrywkowe w locie między jedna przesiadką a drugą. Dlatego jest to jedna z wielu zalet tej książki.

Polecam książkę każdemu, kto ma pierwszy tom i był zachwycony. Tym osobom nie muszę zresztą polecać, bo z pewnością ich urzekła tak jak mnie. Wszyscy, którzy nie czytali pierwszego tomu, nie powinni się nawet na chwilę wahać, ponieważ jest to zbiór listów, nie zaś druga część powieści, gdzie warto znać treść poprzedniej. Nie zburzy to klimatu listów, nie zakłóci ich pełnego odbioru, ani nie sprawi że w najmniejszym calu będzie mniej wartościowa. Niezwykle cieszę się, że miałam możliwość przeczytania Listów niezapomnianych. Jeśli kiedykolwiek pojawi się trzeci tom, przyjmę go z jeszcze większym entuzjazmem. Niemałym smaczkiem dla mnie jest osoba tłumacza na język polski, którym jest Jakub Małecki. Moje odkrycie roku – autor „Dygotu”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-05-2016 o godz 03:45 przez: Poddasze Literata
,,Moja najdroższa, za jedenaście tygodni będziesz gotowa do przyjścia na ten świat. A cóż to jest za świat! Trwa najpiękniejsza wiosna, jaką kiedykolwiek widziałam". (Jessie Bernard do swojego nienarodzonego dziecka)

Spotkania w kawiarniach, wypełnione długimi rozmowami spacery, a przede wszystkim listy – coraz trudniej o nienaznaczoną znamionami techniki więź z drugim człowiekiem. Spisywanie słów na papier przechodzi do przeszłości. Istnieją domy, w których nie sposób znaleźć czystej, białej kartki czy czekającej na jakiś wyjątkowy moment koperty. Sztuka epistolarna przeistacza się w sztukę zapomnianą, odrzuconą w kąt i niedocenioną. Jednak są jeszcze tacy, którzy doceniają kunszt własnoręcznie kreślonych ozdobników, zapach świeżo odciśniętego atramentu i piękno, jakie rodzi się przy spójni ludzkiej dłoni z niewzruszonym spokojem papieru.

,,Musisz robić to, co Tobie wydaje się słuszne. Nie pozwól, aby kiedykolwiek kierował Tobą strach przed tym ,,co pomyślą inni". Kiedy byłem młodym chłopakiem, moja babcia, wspaniała kobieta – jedna z najwspanialszych, jakie znałem – zawsze mi powtarzała, żebym ,,miał odwagę być Danielem wśród lwów; miał odwagę być samodzielnym". To najlepsza rada, jaką w życiu można otrzymać w kwestii szczęśliwego i udanego życia". (Bud Wilkinson do Jaya Wilkinsona)

Drugi tom ,,Listów niezapomnianych" to istna skarbnica złotych myśli, troskliwych porad i dodających otuchy słów. To także przegląd ludzkich wzruszeń, lęków i zwierzeń. Czytelnik dostaje w tej książce dosłownie wszystkie możliwe emocje: od smutku objawiającego się przykrym ukłuciem w sercu, poprzez rozbawienie, na niedowierzaniu kończąc. Mamy tu nawiązujący do katastrofy społecznej list Adousa Huxleya, w którym – podobnie jak niegdyś jego adresat George Orwell - czytamy o zaletach powieści ,,Rok 1984". Możemy także zobaczyć list napisany przez Janis Joplin w pierwszych dniach jej sławy, pełne miłości wyznanie porzuconego przez Elizabeth Taylor Richarda Burtona, ostatnie słowa pasażerów lotu JL 123 ISHO oraz jeden z najważniejszych listów wysłanych podczas II wojny światowej – pismo szefa dowództwa myśliwskiego do Winstona Churchilla, które przekonało ówczesnego premiera do zatrzymania w kraju angielskich myśliwców. Skutki owej decyzji okazały się bezcenne – dwa miesiące później samoloty te powstrzymały Lutwaffe podczas bitwy o Anglię i ostatecznie zapobiegły objęciu kontroli nad niebem przez Niemcy.

,,Przysięgaliśmy sobie, że po powrocie ,,do domu" znowu będziemy razem, lecz los chciał inaczej – nigdy tu nie dotarłeś. Mam jednak nadzieję, Dave, że gdziekolwiek jesteś, te wspomnienia są dla Ciebie równie cenne jak dla mnie". (Brian Keith do Dave'a)

Od XVI wieku po 2014 rok. Od miłości do krytyki. Od Francji po Teksas. Korespondencja z najdalszych zakątków świata i z czasów, kiedy nie znano jeszcze pojęcia ,,komputer" - może właśnie tego potrzeba współczesnemu czytelnikowi – niemego powrotu do chwil, w których list stanowił niekiedy najszybszą lub jedyną drogę przekazania wiadomości. Być może mówiąc rzadziej, mówiliśmy więcej, a słowa były lepsze, pełniejsze. Jeden powód, dla którego warto przeczytać tę książkę? Ty. Przeczytaj ją dla siebie. Nie ma znaczenia, czy jesteś estetą, wielbicielem słowa pisanego czy molem książkowym. ,,Listy niezapomniane" to historie życia, które bardzo do tego życia zbliżają, niejednokrotnie ukazując jego kruchość. Być może zbiór tak nietypowych zapisków położony na jednej z domowych półek przypomni nam czasem o napisaniu pocztówki do przyjaciela lub kartki na święta. Pozostaje jednak pytanie: na ile w porządku jesteśmy wobec prawowitych autorów i odbiorców zawartej w książce korespondencji? Czy uczciwe jest zaglądanie pomiędzy karty tego, co niekiedy miało pozostać w tajemnicy? Zapewne nigdy się tego nie dowiemy, jednak jeśli cel uświęca środki, wyciągnijmy z tego naukę: napiszmy list.

/Poddasze Literata
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-06-2016 o godz 20:58 przez: kobietatrzechbarw
Ten wyjątkowy zbiór listów niezwykle oddziałuje na moje uczucia. Nie można oceniać go pod kątem stylistyki, błędów czy powtórzeń, ponieważ nie jest to książka. Jest to dzieło złożone z ludzkich przemyśleń, emocji oraz uczuć. Każdy z listów jest osobisty i został przetłumaczony dokładnie, tak jak został napisany. Momentami czułam się jak gdyby moje zachowanie było niestosowne, ponieważ nie wypada czytać cudzej korespondencji, jednak z drugiej strony można z niej dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, mających wpływ na bieg historii.

To zadziwiające jak wielką siłę ma (wydawać by się mogło) zwykły list. W II tomie „Listów niezapomnianych” znaleźć można wiele wzruszających, zabawnych, chaotycznych, mądrych, wymownych, smutnych i radosnych wiadomości przelanych na papier. Wśród stu dwudziestu czterech listów znalazł się między innymi list matki do nienarodzonego dziecka, obrazkowa historyjka, pocieszająca korespondencja Abrahama Lincolna do córki przyjaciela, który zginął na polu bitwy, list od animowanej Marge Simpson do Barbary Bush, która stwierdziła, że Simpsonowie, to najgłupsza rzecz jaką w życiu widziała i wiele, wiele innych pism. Najbardziej poruszyły mnie zapiski pasażerów lotu nr 123, na krótko przed katastrofą. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, co działo się w ich głowach w momencie kiedy dotarło do nich, że zginą. Nie wszystkie zapiski są smutne, podczas lektury parokrotnie uśmiechnęłam się do siebie. Rozbawił mnie list Mozarta do swojej kuzynki. Jest to chyba najbardziej zagmatwana pozycja w całym zbiorze, przepełniona zabawnymi rymowankami typu: „ja dłonią po mej ukochanej skórze wiodę i sram na Twój nos, tak aby spłynęło CI na brodę”. Z wielką ciekawością oczekiwałam listu naszego rodaka Karola Wojtyły, który również znalazł się wśród zapisków. Najstarsze z pism sięga 2000 r. p.n.e. Zostało wykonane na misie, którą napełniono jedzeniem i umieszono przed grobowcem wierząc, że nieboszczyk po otrzymaniu posiłku odczyta wiadomość. Najnowszy zaś napisany został w 2014 r. przez Roberta Crumba.

Podobnie jak w przypadku I tomu jestem dogłębnie poruszona. Uważam, że obie książki są jednymi z najważniejszych pozycji, które do tej pory powstały. Przez kilka dni, które poświeciłam na lekturę, mogłam na moment wcielić się w różne postacie. Raz byłam sprzedanym niewolnikiem, raz uznanym muzykiem, a jeszcze innym razem córką ateisty z ważnym pytaniem do Boga. Wielki szacunek należy się każdemu, kto przyczynił się do powstania tej pozycji. Największy jednak, przysługuje samemu Shaunowi Uskerowi i Jakubowi Małeckiemu, który przetłumaczył dla nas „Listy niezapomniane”. Całość opiewa w piękną szatę graficzną. Poza uroczą okładką, w środku można znaleźć wiele ilustracji, zdjęć, rysunków i kserokopii korespondencji. Ponadto, każda z pozycji uwieńczona została krótką notatką dotyczącą aktualnie czytanego listu. Taka oprawa zachęca do zapoznania się z książką.

To przykre, że w dobie XXI wieku elektronika wypiera tradycyjne sposoby komunikacji. Skrzynka e-mailowa prędzej czy później się zapełni i trzeba będzie usunąć wirtualne wiadomości. Pamiętam swe oczekiwanie na odpowiedź od przyjaciół, gdy jeszcze nie posiadałam telefonu ani komputera. Towarzyszyła temu swego rodzaju ekscytacja. Dziś odpowiedź otrzymuję wciągu paru sekund na znanym wszystkim portalu społecznościowym. Niespecjalnie wywołuje ona we mnie jakiekolwiek emocje. Boję się, że gdy będę miała dziecko i znajdzie ono list w kopercie, zapyta mnie co to, a ja odpowiem: „dawniej ludzie porozumiewali się w ten sposób” i zobaczę w jego oczach zaskoczenie.

Słowem podsumowania muszę powiedzieć, że ciężko wybrać ulubiony fragment ponieważ wszystkie są niezwykle ciekawe. Musicie sami zapoznać się tym tytułem i poczuć to, co poczułam ja podczas lektury. Mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się również III tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-07-2016 o godz 10:14 przez: Weronika
"Ludzie listy piszą..."- kiedy myślę o tej książce, na myśl przychodzą mi właśnie słowa piosenki zespołu Skaldowie. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie niezwykle ważne jest szybkie i łatwe przekazywanie informacji. Codziennie zalewają nas ogłaszane w mediach newsy. W gazetach znajdujemy wiele krótkich wzmianek, relacji z miejsca jakiegoś zdarzenia. W kontaktach międzyludzkich królują e-maile, smsy, emotikony. Widać wyraźne dążenie do skrótowości. Ważniejsza od jakości jest długość i rzeczowość wypowiedzi. Ma być krótko i węzłowato. Tradycja pisania listów jakby odeszła w zapomnienie. Jej zwolennicy załamują ręce i z nadzieją wyczekują powrotu czasów, w których pisano długie i wyczerpujące, pełne uczuć wiadomości i z utęsknieniem czekało na odpowiedź.

Z pomocą koneserom tradycyjnej formy epistolarnej przychodzi właśnie Shaun Usher wraz z drugim tomem "Listów niezapomnianych". To prawdziwy pasjonat, twórca platformy "Letters of Note". Właśnie w internecie Usher początkowo publikował fragmenty badanej korespondencji. Dopiero w zeszłym roku na polskim rynku pojawiły się "Listy niezapomniane", a kilka miesięcy temu ich kontynuacja. Ja co prawda nie czytałam pierwszej części, ale mam nadzieję, że niedługo to zrobię. Wprost uwielbiam czytać jak i pisać listy. Jest to niezwykle piękny i ciekawy sposób wyrażania myśli i uczuć, wcale nie trącący myszką. Zdradzę Wam, że na wypracowaniach klasowych, jeśli tylko miałam taką możliwość, wybierałam tę formę wypowiedzi. Tym chętniej sięgnęłam po ten cudowny zbiór.

Zawiera on 124 różne listy i notatki, napisane przez różne osoby. Bardzo znane; pisarzy, polityków, muzyków, jak i te zupełnie anonimowe a nawet fikcyjne. Znajdziemy tu m.in. list Davida Bowiego do fanki, Jane Austen do siostry, list Marge Simpson do Barbary Bush w pewnej bardzo poważnej sprawie czy tajemniczą korespondencję z... Hogwardu.

Ich wachlarz tematyczny jest równie szeroki i nietuzinkowy. Są wiadomości długie i te naprawdę króciutkie. Śmieszne i powodujące melancholię, a niekiedy nawet przerażające. Niektóre są naprawdę wstrząsające jak choćby krótkie notatki pasażerów lotu nr.123, pisane do bliskich na kilkadziesiąt minut przed katastrofą. Właśnie ta różnorodność czyni ten zbiór tak niezwykłym.

"Listy niezapomniane" stanowią także niebywałe dziedzictwo kulturowe. To niesamowita lekcja historii, jakiej nie uczą w szkołach. Dostarcza ważnych informacji na temat wielu istotnych wydarzeń na świecie na przestrzeni wieków.

To przede wszystkim pięknie wydana książka. Każdy z listów jest podzielony jakby na trzy części. Obok przetłumaczonego na polski tekstu znajduje się krótka notatka na temat genezy powstania listu. Dodatkowo każdy z nich jest opatrzony skanem oryginalnego listu lub nawiązującym do niego obrazkiem.

W przeciwieństwie do tradycyjnych powieści, nie musimy czytać tej książki od deski do deski. Możemy czytać ją na kilka sposobów, wybierać losowo kolejne listy. Gwarantuję Wam jednak, że kiedy zaczniecie czytać pierwszą wiadomość, zechcecie poznać je wszystkie. A po skończonej lekturze niejednokrotnie powrócicie do ulubionych listów, by przeżyć te historie jeszcze raz. To książka absolutnie dla każdego, w każdym wieku. Każdy wyniesie z niej coś pozytywnego.

Serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po "Listy niezapomniane. Tom 2" pod redakcją Shauna Ushera. Nie pożałujecie ani chwili spędzonej w ich towarzystwie. To książka, która inspiruje. Nie zdziwcie się, kiedy po przeczytaniu ostatniej strony najdzie Was ochota by napisać do kogoś list. Ja tak miałam. Mam nadzieję, że powstaną kolejne tomy z tej serii, bo to naprawdę wartościowa lektura. Każdy prawdziwy pasjonat literatury powinien mieć "Listy niezapomniane" na swojej półce.

Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://cosdoprzeczytania.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2016 o godz 20:18 przez: martad87
W lutym przeczytałam niezwykłą i zachwycającą książkę. "Listy niezapomniane", bo o niej mowa, to publikacja, którą przygotował Shaun Usher. Zebrał ponad sto listów osób znanych i nieznanych i w przepięknej oprawie zaprezentował je światu. Książka została tak dobrze odebrana, iż autor postanowił zachwycić nas ponownie. W księgarniach pojawił się drugi tom tej niezwykłej publikacji, a ja trochę Wam o niej opowiem.

Shaun Usher po raz kolejny przenosi nas w świat ludzkich radości i smutków, szczęścia i dramatów oraz życiowych lekcji. Po raz kolejny ujawnia tajemnice korespondencji tych wielkich i tych maluczkich. Jeszcze więcej listów, jeszcze więcej kryjących się za nimi ludzkich historii, ponownie podanych w niezwykle wysmakowanej formie.

W drugim tomie "Listów niezapomnianych" znajdują się 124 listy. Najstarszy z nich pochodzi ze starożytnego Egiptu, najnowszy zaś z 2014 roku. Ich autorzy napisali je na przeróżnych przekaźnikach – od glinianych miseczek czy tabliczek po firmową papeterię. Napisane zostały rękoma dzieci, młodzieży, dorosłych i osób starszych. Listy ukochanych, ojców, matek, synów, córek, sławnych osób u początku lub u schyłku ich kariery – to wszystko znajdziecie w tej książce.

"Listy niezapomniane" to publikacja, która niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Wszystkie uczucia, jakie targały twórcami listów, zostały zapisane w ich korespondencji, a dzięki pracy Shauna Ushera, my również możemy je poczuć. Ból rozstania, słowa pocieszenia, radość z sukcesów, słowa niosące nadzieję, będące inspiracją lub dające wyraz odwagi czy oburzenia – tego wszystkiego możemy dotknąć za sprawą tej książki.

Kilka z listów utkwiło w mojej pamięci szczególnie. Niektóre z nich przepełnione są smutkiem i rozrywają serce, jak listy pasażerów lotu 123, którzy pisali je, wiedząc, że za chwilę się rozbiją, czy list Briana Keitha do Dave'a, którego poznał podczas wojny i w którym się zakochał, ale po wojnie już go nie ujrzał. Niektóre listy przepełnione są miłością, jak przepiękny list Geralda Durrella do Lee McGeorge czy list Jessie Bernard do jej nienarodzonej córki. Niektórzy z autorów listów byli świadkami ważnych wydarzeń, jak kapitan Reginald John Ames, który uczestniczył w pamiętnym bożonarodzeniowym rozejmie podczas I wojny światowej w 1914 roku. Pewne listy szokują, jak list Mozarta, w którym ujawnia on swoje zamiłowanie do, co tu dużo mówić, dosyć prostackiego humoru. W książce znajdziemy nawet listy postaci fikcyjnych, jak odpowiedź, jaką do Barbary Bush wysłała Marge Simpson, czy też odpowiedź Albusa Dumbledore'a na podanie o posadę nauczyciela obrony przed czarną magią w Hogwarcie.

"Listy niezapomniane" to książka, która nie tylko zachwyca treścią, ale także cieszy oko. Przepięknie wydana – twarda oprawa, białe i grube kartki. Każdy z listów opatrzony jest krótką informacją opisującą okoliczności powstania listu. W książce znalazło się sporo zdjęć oryginałów korespondencji, a tam, gdzie ich brakuje, znajdziemy fotografie autorów lub zdjęcia ilustrujące treść listu. A jeśli, tak jak ja, uwielbiacie zapach książek, zdradzić Wam muszę, że ta pachnie naprawdę cudownie. ;)

Książkę polecam każdemu, niezależnie od zainteresowań czy płci. To ciekawy kawałek historii podany w naprawdę eleganckim stylu. Warto tę pozycję mieć na swojej półce.

Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://zaczytana-dolina.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-06-2016 o godz 13:05 przez: Wybebeszamy_książki
Czy jest coś bardziej ulotnego, a zarazem pełnego wyrazu niż listy, krótkie notki i długie, ciągnące się pamiętniki? Są prawie jak książki, tylko że zawarte w kilku słowach, na niewielkich kartkach, spisane często drżącą ręką.
"Listy niezapomniane. Tom II" to, podobnie jak tom pierwszy <klik>, jedyne w swoim rodzaju przeżycie.
Podróż przez słowa, uzewnętrznione myśli, rozlane dusze, marzenia i lęki. Czytając kolejne zdania coraz głębiej zapadamy się w świat, który jest nie tylko obcy, ale również niebezpieczny, ponieważ niesie w sobie intymność.
Autor wyrywa nas, często z przygnębienia i poważnych rozważań, za pomocą krótkich, doraźnych przerywników. Niektóre notki przyprawiają o uśmiech, inne wprawiają w zdumienie, pewne słowa w nich użyte mogą godzić w estetykę i delikatną moralność czytelników. Mimo to niezbitym pozostaje fakt, że każdy pojedynczy element, z którego zbudowana jest ta książka, malutka cegiełka autorstwa osobliwej dłoni, zapada w pamięć.


Bill Bernbach do kolegów, 15 maja 1947 [str. 238]
Wytyczmy nowe szlaki. Udowodnijmy światu, że dobry smak, dobra sztuka i dobre pisanie mogą dobrze się sprzedawać.

"Listy niezapomniane" należą to tego typu lektur, które nie mają słabych stron, nie mają punktów, które drażnią. Są dostosowane do każdej grupy społecznej i wiekowej, ponieważ kto nie chce choć na chwilę zapaść się w umysły osób znanych i podziwianych lub też kontrowersyjnych i odrzucanych. Ciekawym dla naszej wścibskiej natury pozostaje nawet list kogoś, kto nigdy nie pojawił się w czytanych przez nas artykułach i książkach.

W pewien sposób zwiedzamy cudze dusze i myśli. To bardzo intymne i wymaga ciszy i oddania, tak jak napisałam powyżej. Nawet jeśli notatka dotyczy rzeczy błahej, pozornie nieistotnej, jeżeli zahacza o sprawy czysto administracyjnie, listy mają w sobie coś niezwykle osobistego. Tam, gdzie pojawia się pismo, nieważne w jakiej postaci, zjawiają się uczucia i obrazy, które chce przekazać nam ta druga osoba.


Florence Nightingale do Williama Bowmana, 14 listopada 1854 [str.305]
Chciałabym, żeby przypomniał mnie Pan doktorowi Bence'owi Jonesowi, kiedy go Pan zobaczy, i powiedział mu, że wspominam go nader często z powodu nieustannego korzystania z jego straszliwych prezentów. Nadchodzi czas krwotoków i szpitalnej gangreny i co dziesięć minut dyżurny przybiega po nas, a my musimy iść, nakładać szarpie na ranę i czekać na chirurga, tamując krwotok tak, jak tylko możemy.

W "Listach niezapomnianych" możemy przeczytać wspomnienia, myśli kobiety obłąkanej spisane, a raczej wyszyte na materiale.
Dowiadujemy się rzeczy, które mogą zaburzyć nasz światopogląd. Stykamy się z informacjami, które dają nadzieję i wiarę w ludzi.
Śmiejemy się, gdy czytamy absurdy wypisywane przez właściciela pewnej firmy.
Szerzej otwieramy oczy na wzruszające wskazówki, prośby i napomnienia, które matka wysłała do córki przed śmiercią.

To jedyne w swoim rodzaju przeżycie. Pozostawia nas w nostalgicznym nastroju, ale jest warte czasu, pieniędzy i zachodu. "Listy niezapomniane. Tom II" to wspaniała lektura, dla każdego pokolenia.
Uniwersalna, niewymuszona książka, która wnosi w nasze życie nowe wartości, uświadamia prawdy i powoduje uśmiech, czasem pełen smutku, a czasem rozbawienia.
To historia świata, który już nie wróci.

Naprawdę, naprawdę polecam,
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-05-2016 o godz 13:24 przez: MarreS
Odkryj:
~ list Toma Clancy’ego, opowiadającego o swoim życiu po sukcesie "Polowania na czerwony październik";
~ porównanie Aldousa Huxleya wizji z "Roku 1984" z tymi w "Nowym wspaniałym świecie", zaadresowane do George'a Orwella;
~ list wyśmiewający wszystkie grzeczne pisemne odmowy;
~ odpowiedź Davida Bowiego na pierwszy list od fanki z Ameryki;
~ list Karola Wojtyły do kuzynki Lusi wysłany zaraz po wyborze na papieża;
~ podziękowanie od urodzenia głuchej Helen Keller za transmisję radiową koncertu Nowojorskiej Orkiestry Symfonicznej, który "wysłuchała" przy pomocy dotyku;
~ list Marge Simpson do pierwszej damy Barbary Bush, która stwierdziła, że Simpsonowie to „najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziała”;
~ odpowiedź Albusa Dumbledore’a na podanie o pracę na stanowisku profesora Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie…

I naprawdę wiele innych.

[Na podstawie opisu z okładki]

Pierwszy tom Listów niezapomnianych (recenzja - tutaj) mnie zachwycił. Ale zachwycił tak absoluuutnie. Pewnie wiecie już, jak ciężko u mnie dostać najwyższą (czy w ogóle wysoką) ocenę, lecz w tym przypadku nie wahałam się ani przez chwilę. Tak więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie oraz radość na wieść o wydaniu kontynuacji. Oba uczucia całkiem uzasadnione.

Najpierw napiszę o wadach. Wadzie, właściwie. Ten tom jest dużo słabszy od poprzedniego. Dziwnie się czuję, nazywając rewelacyjną wedle oceny książkę słabszą. Ale to prawda. Tom drugi zawiera po prostu (a przynajmniej w 95%) listy, które w pierwszym się nie zmieściły. I choć są tu pozycje genialne, to generalnie zawsze wygra część pierwsza, gdzie ujęto te najbardziej poruszające, mądre, zabawne itd. Koniec narzekania.

A bez porównywania? Ta książka jest świetna. Po raz kolejny otrzymaliśmy możliwość zagłębienia się w historię listów i poznania, jak wszechstronny jest to sposób komunikacji. W czasie lektury uśmiechniemy się lub wzruszymy. Niektóre to prawdziwe skarbnice cytatów, w innych poznamy nieznane twarze sławnych osób lub zmierzymy się z problemami minionych wieków. I możemy to powtarzać wielokrotnie, gdyż to zbiór jest to pozycja wprost stworzona, by do niej powracać. I za każdym razem się niesamowicie wciągać, bo ta książka działa jak najlepsze czytadło.

Jako że recenzja należy do wyjątkowo krótkich, wspomnę też o wydaniu. Jest zwyczajnie piękne, zarówno z zewnątrz, jak i w środku (nie, żeby tom pierwszy nie był). Kolorowe, nieraz pomysłowo nawiązujące do treści ilustracje i w ogóle bardzo przyjazny układ tekstu. Idealna rzecz na prezent. Ja akurat dzięki pracy Shauna Ushera już drugi rok z rzędu mam "załatwiony" podarek na Dzień Matki. Teraz tylko "zajonęłam" książkę na chwilę, żeby dokończyć recenzję.

Podsumowując... Po prostu przeczytajcie to. Każdy, bez wyjątku. Nawet te 63% społeczeństwa nietykające książek w ogóle. Bo zwyczajnie warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-06-2016 o godz 13:52 przez: wielopokoleniowo
"A więc, Myszko Moja, odchodzisz, na Boga!
Nie mogę w to uwierzyć, bo nie jestem przyzwyczajony, że ktokolwiek mnie opuszcza.
Zastanawiam się jednak, dlaczego nikt wcześniej tego nie zrobił (...)."

... żegnał się żarliwie Richard Burton z Elisabeth Taylor, która postanowiła zakończyć swój burzliwy związek z aktorem. Związek się zakończył, by po kilkunastu miesiącach znowu powstać i ostatecznie po kilku kolejnych na dobre się rozsypać.

Problemów ze związkami nie miała młoda Amerykanka Wirginia - jej problemy były znacznie poważniejsze i dotyczyły życia jej i jej najbliższych. Ich wyprawa "za chlebem" do Kalifornii w XIX wieku nie przebiegała do końca tak, jak powinna. Prosto i szczerze opisała wszystko Wirginia w długim i wstrząsającym liście do kuzynki.

Równie wstrząsający jest list Mozarta do swojej kuzynki, aczkolwiek jest to zupełnie inny "wstrząs".... ;-) Wiem, że Amadeusz był dosyć oryginalnym człowiekiem, ale nie sądziłam, że aż tak oryginalnym i prawdziwie specyficznym!

Oryginale są także notatki wewnętrzne właściciela pewnej firmy do swoich pracowników. "Przeklinam, ale ponieważ jestem właścicielem tej firmy, jest to mój przywilej (...) To odróżnia mnie od Was i chcę, żeby tak zostało. A w tym biurze nie będzie żadnego przeklinania (...)!", "WYKONUJCIE SWOJĄ ROBOTĘ I NIE MIELCIE OZORAMI!"

Pierwsza moja myśl, kiedy zaczęłam przeglądać książkę - rewelacja! Ładne, staranne wydanie w dużym formacie, sztywna oprawa, a przede wszystkim zawartość. Listy krótkie i długie, także w formie telegramów, notatek i zapisków. Każdy opatrzony krótką notką zawierającą datę powstania, często zdjęcie autora lub samego listu oraz zarys osób czy też wydarzenia. To pisanie nie jest więc wyrwane zupełnie z kontekstu, przy którym zastanawiamy się, o co tak na prawdę chodzi. Co jest dużym plusem, listy te nie były poprawiane i zmieniane - jest tutaj dokładnie taka forma, jaka została stworzona przez autora. Są więc czasami drobne błędy ortograficzne, błędy stylistyczne, czasami zdarzają się przekleństwa i inne dosadne słownictwo. To wszystko powoduje, że czyta się je z ogromną przyjemnością, są one bowiem na wskroś prawdziwe i szczere.

Listów jest 124. Najstarszym jest list z 1750 r. p.n.e. napisany na glinianej tablicy, najnowszy z 2014 r. Różne style pisania, różne myśli i różne odczucia przelane na papier powodują, że książka ta jest trochę jak narkotyk - uzależnia, wciąż się o niej myśli, cały czas chce się ją mieć przy sobie. Z małym dreszczykiem zaczynamy czytać kolejny list, nie do końca wiedząc, co w nim znajdziemy. To takie trochę podglądanie życia innych ludzi, ich prawdziwych emocji, bowiem to właśnie w listach często odkrywamy swoje prawdziwe "ja", nie kłamiąc i nie oszukując.

Na koniec powtórzę się - rewelacja! ;-)

www.wielopokoleniowo.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-06-2016 o godz 09:31 przez: Anna Drewniak
Sto dwadzieścia cztery listy. Sto dwadzieścia cztery historie z czyjegoś życia. Sto dwadzieścia cztery rozmaite, zabawne, smutne, poważne, zaskakujące opowieści. Ogrom wiedzy, historii, wycinków ludzkiego życia. Nie jestem przekonana czy starczy mi słów, by opisać jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka.

Shaun Usher po raz drugi zebrał i opublikował listy, które miały niesamowity wpływ na czyjeś życie, które zadecydowały o losach ludzkości, ale też takie, które po prostu pokazywały czyjeś uczucia lub poruszały niezwykle ważne sprawy. Autor usystematyzował wszystkie listy, ponumerował je, do każdego załączył krótki opis twórców i sytuacji, której dana notatka dotyczyła. Dzięki temu oprócz zrozumienia kontekstu wypowiedzi, można bardzo wiele się dowiedzieć, nauczyć. Każda opowieść zaopatrzona jest w zdjęcie oryginału dzieła, ewentualnie autora lub sytuacji, której dotyczy.

Osoby, które pisały tę korespondencją to najczęściej znane postacie. Ale znajdziemy tu także korespondencję zwykłych, szarych ludzi. Tematyka jest różnorodna. Od bardzo ważnych spraw politycznych, przez ekologie, muzykę, do rzeczy czysto ludzkich jak narodziny, śmierć, rozstania. Dzięki temu myślę, że na prawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie.

List Hugh Dowdinga do Winstona Churchilla, który uchronił Wielką Brytanię przed klęską w walce z Niemcami podczas II wojny światowej. Notatki pasażerów lotu nr 123 do swoich bliskich tuż przed katastrofą. Korespondencja między zwykłą nauczycielką Jo Ellen Misakian, a współpracownikami Francisa Forda Coppoli, która zaowocowała powstaniem filmu "Outsiderzy". Odpowiedź młodego Dawida Bowie'go do fanki ze Stanów Zjednoczonych. Pełen odniesień do fekaliów, list Mozarta do swojej kuzynki ( ba! nawet swojej sympatii ) Marianne. Wreszcie kontakt miedzy Barbarą Bush, a Marge Simpson. To tylko niektóre przykłady wspaniałej lektury. Niestety nie sposób wymienić wszystkich, choć właściwie każdy wart jest wspomnienia.

Oprócz doskonałej lektury, książka dodatkowo przypomina nam jak wielką moc ma sztuka epistolarna. Dzięki temu, że te listy przetrwały możemy uzyskać ogromną wiedzę. Sam twórca tej książki zachęca i nas do złapania za długopis i napisania paru słów. Kto wie jaki wpływ,to może mieć na przyszłe pokolenia.

Nie pozostaje mi nic innego jak szczerze polecić "Listy niezapomniane". Sięgając po nie, na pewno się nie zawiedziecie. Co więcej, to Wy decydujecie jak ją czytacie. Czy każdy list po kolei, czy wyrywkowo, czy jednym tchem, czy stopniowo, raz na jakiś czas. Bez względu na to jaki sposób wybierzecie, jedno jest pewne - nie odłożycie tej książki bez przeczytania.

Po stokroć polecam i sama zabieram się za "Listy niezapomniane" Tom I.

Więcej recenzji na fifraku.blogspot.com Zapraszam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-05-2016 o godz 18:30 przez: Weronika Czubek
W Listach niezapomnianych zdążyłam się zakochać już rok temu, kiedy to premierę miał pierwszy tom tej wyjątkowej korespondencji. Urzekło mnie w niej wiele rzeczy - ich różnorodność, a także świadomość, iż to wszystko są prawdziwe, napisane w rzeczywistości listy. I chociaż z jednej strony cieszę się, iż autor postanowił wydać drugi tom, uważam, że równie dobrze mógłby poprzestać na jednym. Dlaczego? O tym za chwilę.

Jeśli jeszcze nie orientujecie się, czym właściwie są Listy niezapomniane, szybko wyjaśnię - jest to zbiór ponad stu listów napisanych zarówno tysiąclecia wstecz jak i kilka lat temu, których autorami są ludzie znani, a także Ci, których nikt nie pamięta. Aspektem, który łączy je ze sobą, jest ich wyżej wspomniana realność - każdy z nich został naprawdę napisany.

Nawet nie wiece jak przyjemnie było mi ponownie rozkoszować się lekturą listów - miałam wrażenie, jakbym powróciła do dawnego przyjaciela. Może wam się wydawać, iż przesadzam i to wyolbrzymiam, ale tak właśnie było - najzwyczajniej w świecie się za nimi stęskniłam! Jak już pisałam, pierwszy tom był naprawdę rewelacyjną pozycją. Lektura obowiązkowa.

Jednak nie wszystkie listy podobały mi się jednakowo. Jedne czytałam z szerokim uśmiechem na twarzy (m.in. przeuroczy list Janis Joplin do rodziców) lub łzami spływającymi po policzkach (ostatnie słowa ofiar katastrofy lotniczej skierowane do najbliższych). Inne zaś mnie nudziły, nie ukrywam, że kilka nawet pominęłam - odstraszyła mnie ich obszerność i nieciekawy temat.

Dużym plusem Listów niezapomnianych są krótkie opisy umieszczone z boku każdego listu - wyjaśniają nam one kim jest autor, a kim adresat i dlaczego właśnie jeden pisał do drugiego - dzięki temu nawet nie znając korespondentów, czerpiemy przyjemność z lektury.

A więc dlaczego uważam, że wszystko mogło zakończyć się na jednym tomie? Z kilku powodów. Po pierwsze, wiele z zawartych tu listów, było długich na kilka stron. Wiem, że czasami fajnie jest przeczytać coś dłuższego, ale jednak wielostronicowa korespondencja nie zawsze jest plusem. Po drugie, nie znałam dziewięćdziesięciu pięciu procent autorów listów. Mam świadomość, iż nie jestem jakoś super oczytana i nie znam wszystkich słynnych naukowców czy aktorów. Po prostu wydaje mi się, iż te naj najciekawsze listy znalazły się w pierwszym tomie.

Podsumowując - drugi tom Listów niezapomnianych poleciłabym wszystkim ciekawskim - tym, którzy po pierwszej części błagali o więcej. Jeśli jednak robicie komuś prezent czy sami nie jesteście stuprocentowo pewni co do zakupu, polecam wam lekturę poprzedniego tomu, moim zdaniem lepszego. Co nie zmienia faktu, iż część druga to także przyjemna i interesująca pozycja, z którą prędzej czy później warto się zapoznać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-07-2016 o godz 00:46 przez: Zatracona w słowach
Ponad rok temu miałam okazję zapoznać się z pierwszym tomem „Listów niezapomnianych”, który skradł moje serce. Nie mogłam się doczekać kolejnego zbioru ciekawych i inspirujących korespondencji, który jest jedną wielką podróżą przez zamierzchłe czasy, uczucia, emocje, sytuacje i zdarzenia, które, choć przeminęły, nadal wpływają na czytelnika i żyją na kartach tej książki.

„Listy niezapomniane” to zbiór ponad stu listów, napisanych przez ludzi znanych, ale także przez osoby zwyczajne, niepozorne, na które normalnie nie zwrócilibyśmy uwagi. „Listy niezapomniane” można przeczytać za jednym razem, można jednak czytać je również na wyrywki, kiedy najdzie nas na to ochota. Można poznawać je w samotności, w domowym zaciszu, ale można także dzielić się nimi i przekazywać je dalej, by każdy miał okazję odbyć własną podróż, która być może stanie się dla niego inspiracją.

Lektura drugiego tomu „Listów niezapomnianych” była równie emocjonująca i zajmująca, co pierwszego. Znajdziecie w nim listy smutne i przygnębiające, ale i ciepłe, a także pełne miłości. Od tych zabawnych i wywołujących uśmiech na ustach do najbardziej tragicznych i przerażających, nierzadko wywołujący ból będziecie zagłębiać się w ten zbiór, który pociesza, ale i zasmuca, daje nadzieje, ale potrafi także ją odebrać. Każdy list jest wyjątkowy i niepowtarzalny, a subtelny sposób, w jaki Shaun Usher je dobrał, sprawia, że każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie.

Wydawnictwo Sine Qua Non po raz kolejny świetnie się spisało, gdyż drugi tom „Listów niezapomnianych” został wydany w tak samo cudowny sposób, jak pierwszy. Zbiór oprócz tłumaczeń listów zawiera również skany rękopisów, a także krótkie notatki dotyczące okoliczności ich napisania. W książce nie zabrakło również pięknych zdjęć i ilustracji, które idealnie wpasowujących się w jej treść.

Oba tomy „Listów niezapomnianych” są książkami oryginalnymi i jedynymi w swoim rodzaju. To świadectwo dawnych czasów, a także wielu odmiennych mentalności. Jest to również chwytająca za serce i poruszająca książka, która niczym wehikuł czasu przenosi nas w przeszłość i pozwala spojrzeć na nią oczami zwykłych ludzi. Uważam, że każdy bez wyjątku powinien zapoznać się z „Listami niezapomnianymi”, by docenić te zbiory stworzone z pasją i zapałem w czasach, kiedy sztuka pisania tradycyjnych korespondencji została już prawie całkowicie wyparta przez szybkie, elektroniczne sposoby przekazywania informacji. Shaun Usher przypomina, jak ważne są słowa, jak wielką mają moc, a także, jak wiele znaczy przelewanie ich na papier razem z cząstką siebie i przekazywanie innym.

http://someculturewithme.blogspot.com/2016/07/listy-godne-zapamietania.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-07-2016 o godz 19:39 przez: Zaczytana bez pamięci
Rok temu na moim blogu pojawiła się recenzja pierwszego tomu Listów niezapomnianych. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Wydawnictwo Sine Qua Non zamierza wydać kolejną część tego niezwykłego zbioru. Pozwólcie, że dziś Wam o nim opowiem.

Co czeka na Was tym razem? Dowiecie się, co Albus Dumbledore odpisał pewnemu mugolowi, który chciał zostać nauczycielem obrony przed czarną magią. Przeczytacie o tym, jak Marge Simpson zareagowała na to, gdy Barbara Bush powiedziała, że film o jej rodzinie jest głupi. Poznacie historię małej dziewczynki, która z obawy przed wojną, postanowiła napisać list do rządzących. Pojawi się także polski akcent m.in. list Karola Wojtyły do Lusi tuż po wyborze na papieża.

Z niecierpliwością czekałam na lekturę tego tomu. Poprzedni przypadł mi do gustu i byłam ciekawa tego, co zaserwuje mi Shaun Usher. Nieco obawiałam się, że to, co najlepsze, zostało już pokazane. Nic bardziej mylnego. To swojego rodzaju podróż w czasie, która pokazuje ludziom, co trapiło ich przodków, z czego się cieszyli. Możemy zajrzeć wgłąb duszy znanych i lubianych osób.

Nie chcę streszczać tego, co tu znajdziecie, ale opowiem o dwóch listach, które wywarły na mnie największe wrażenie. Brian Keith był żołnierzem, który stacjonował podczas II wojny światowej w Afryce. Tam poznał Dave'a. Wojskowi zapałali do siebie miłością. Chcieli po zakończeniu wojny wrócić do domu razem i stworzyć szczęśliwą rodzinę. Los jednak chciał, że do domu wrócił tylko Brian. W swoim liście wspomina moment, gdy się poznali. Na nowo przeżywa moment rozstania i liczy na to, że Dave darzy go tymi samymi uczuciami, gdziekolwiek jest. Nigdy nie czytałam wyznania miłosnego mężczyzny do ukochanego i zrobiło ono na mnie ogromne wrażenie. Bardzo przeżyłam też list Juana Gelmana do wnuka. Jego syn i synowa trafili do obozu koncentracyjnego. Kobieta była w ciąży. Juan przez wiele lat nie wiedział, co stało się z dzieckiem i postanowił napisać do niego przepiękny, wzruszający list. Czytając go, płakałam i mam łzy w oczach za każdym razem, gdy patrzę na słowa dziadka do wnuka lub wnuczki. Macarena Gelman, bo tak nazywa się jego wnuczka, ma szczęście, że zostanie jej po dziadku taka pamiątka, świadectwo czystej i bezgranicznej miłości.

Shaun Usher pozwolił nam poznać ludzi w różnych momentach ich życia. Przeżywaliśmy z nimi radość, smutek, ból, cierpienie, samotność, a czasem nawet towarzyszyliśmy im tuż przed śmiercią. Możliwe, że listy, które przeczytaliśmy, to jedyna pamiątka, jaka po nich została. Nie ma drugiej takiej publikacji. Jestem nią absolutnie oczarowana. Jest przepięknie wydana i przepełniona uczuciami. Magiczna. Polecam każdemu, bez wyjątku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2016 o godz 13:05 przez: Wkp
W końcu jest! Druga część „Listów niezapomnianych”, niezwykłego zbioru korespondencji tych znanych, jak i zupełnie zwyczajnych ludzi, którzy jednak w pewnej chwili swojego życia spisali kilka słów odmieniających wszystko, trafia właśnie na nasz rynek i jest się z czego cieszyć. To pozycja fascynująca i poruszająca serca a także świadectwo różnych czasów i mentalności.

Co tym razem czeka na wszystkich, którzy sięgną po tę niezwykłą publikację? Absolutnie zdumiewający zbiór listów zaczerpniętych z najróżniejszych epok, od wieku XVI po rok 2014, które czasem szokują, czasem oburzają, czasem przerażają, to znów innym razem bawią do łez i do łez poruszają. A wśród nich znajdziemy olbrzymią rozpiętość tematów. Odpowiedź Chandlera na kondolencje przyjaciela po stracie żony. List z czasów drugiej wojny światowej żołnierza zakochanego z wzajemnością w innym żołnierzu. Kreślone na szybkiego słowa pasażerów lotu, który ma się za chwilę rozbić. List matki do nienarodzonej córki… Dla Polaków są też swojskie akcenty, choćby ten w postaci listu Karola Wojtyły wysłanego do kuzynki zaraz po wyborze na papieża, a dla fanów popkultury np. list Marge Simpson do Barbary Bush czy podanie znanego naukowca (wraz z odpowiedzią Albusa Dumbledora na nie) o posadę… nauczyciela obrony przed czarną magią w Hogwarcie! Gdzie indziej znajdziecie coś takiego?

Właśnie! „Listy niezapomniane” to pozycja jedyna w swoim rodzaju. Stworzona z pasji i fascynacji w czasach, kiedy tradycyjna korespondencja niemalże umarła, wyparta przez szybkie, cyfrowe formy komunikacji, potrafi na nowo rozbudzić zainteresowanie listami. I dają możliwość wglądu w prywatne, często intymne życie ludzi znanych i tych zwykłych, szarych zdawałoby się postaci, które minęlibyśmy na ulicy bez zwrócenia uwagi. I to dobitniej chyba, niż inne publikacje non fiction pokazuje jak wielkie znaczenie ma jeden, zwykły człowiek i jak wiele ciekawego może powiedzieć. Wystarczy dać mu głos i Shaun Usher właśnie to zrobił.

Oba tomy „Listów…” połączone razem to urzekający wehikuł czasu, który zabiera nas w podróż przez najważniejsze (i te małe także) wydarzenia ludzkości, ale opowiedziane z perspektywy nie historii, nie narodu, tylko wmieszanych w nie ludzi. Ludzi, którzy czuli, kochali, bali się, cieszyli, oburzali i wypowiadali własne poglądy. Ludzi, którzy istnieli naprawdę. Ludzi, których warto poznać, choćby tylko przez te krótkie, acz jakże wymowne, często jedyne także, pamiątki, jakie po sobie zostawili.

Polecam gorąco, szczególnie, że to publikacja pięknie wydana, pełna zdjęć, notatek z kontekstem historycznym i kopii autentycznych listów. Po prostu cudo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-06-2016 o godz 10:53 przez: CzytanieNaszymZyciem
„Listy niezapomniane” to zbiór najbardziej oryginalnych listów, jakie stworzyła ludzkość. Jest to niezwykła część historii, intymna i tajemnicza, która porywa czytelnika w cudowny świat wspomnień. Sam pomysł na napisanie takiej książki uważam za jeden z najlepszych, ponieważ czytelnik dostaje nie tylko historyczne ciekawostki, ale też wczuwa się w sytuacje innych ludzi. „Listy niezapomniane” niejednokrotnie rozśmieszą, wzruszą i zdenerwują czytelnika.

Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ponieważ uważałam, że czytanie listów jest nudne, a większości nadawców i adresatów nie znam. Nic bardziej mylnego! Obok każdego listu są w skrócie opisane okoliczności, w jakich został napisany i kilka informacji o osobach związanych z tym listem. Dlatego nie ma obawy, że nie będziemy wiedzieli o co chodzi. Dodatkowo książka jest wzbogacona o fotografie różnych osób i przedmiotów, znajdziemy też zdjęcia oryginalnych listów pisanych w języku angielskim. Dzięki temu możemy też poćwiczyć język obcy. ;)

Zebrane w książce listy nie są zwyczajne, przepełnione codziennością czy nudne. Przeciwnie, są niezwykłe! Nie spodziewałam się, że czytanie cudzej korespondencji aż tak mnie wciągnie. Są to szczere emocje przelane na papier, które każdy bezproblemowo potrafi zinterpretować. Czytając te wspaniałe historie, często poruszające czy wstrząsające, czytelnik nabiera ochoty na wzięcie do ręki długopisu czy pióra i napisaniu kilku chociażby najprostszych słów do swojej mamy, przyjaciółki czy siostry. Intencją autora było nie tylko pokazanie tych kilkudziesięciu niezwykłych listów, ale też zachęcenie ludzi do tradycyjnego, ręcznego pisania. Pisanie listów to sztuka, która w dzisiejszych czasach jest już praktycznie na wymarciu… Piszemy tylko na komputerach, telefonach, tabletach, a zapominamy o tym pięknym zwyczaju pisania listów. Żadna techniczna nowość nie jest w stanie przekazać tylu emocji co ręcznie wypisane słowa na kartce papieru. Dając komuś swój list, dajesz mu cząstkę siebie.

Serdecznie polecam „Listy niezapomniane”, ponieważ jest to jak najbardziej wartościowa lektura dla osób w każdym wieku. Będziecie zachwyceni tym, jak bardzo można zaangażować się w czytanie prywatnych wiadomości. Sama czytam sobie przynajmniej jeden list każdego wieczoru. Każdy z nich jest wyjątkowy i każdy wprowadza mnie w inny nastrój. Dzięki takim książkom jak ta, ludzie mogą przekonać się o tym jak bardzo zmienił się nasz świat i dojść do pewnych wniosków.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-06-2016 o godz 15:42 przez: kastepien
Jak stwierdził kiedyś William Wharton, "w historii ludzkości listy odegrały ogromną rolę, również te, które pozostały bez odpowiedzi". Każdy list staje się fragmentem historii, opowieści o człowieku i jego relacjach z innymi. W podróż po przeszłości i umysłach innych ludzi zabiera nas Shaun Usher, prezentując zbiór Listów niezapomnianych.

Listy to jedna z najstarszych form komunikacji. Krótkie i długie, oficjalne i pisane do znajomych - zawsze są śladem obecności człowieka.
Drugi tom Listów niezapomnianych zawiera wiele interesujących i inspirujących fragmentów korespondencji. Kiedy zbiór trafił w moje ręce, nie wiedziałam, co przeczytać najpierw. Wędrując po spisie treści odnalazłam wiele ciekawych pozycji. Zaczęłam więc od listu jednej z moich ulubionych pisarek - Jane Austen, adresowanego do jej siostry, Cassandry, w którym autorka Dumy i uprzedzenia komentowała bal. Następnie pochłonęła mnie wiadomość do ulubionej siostrzenicy wiktoriańskiej pisarki, w którym Cassandra informowała o śmierci Jane. Do mojej czołówki trafiło również podanie o przyjęcie na stanowisko nauczyciela Obrony przed Czarną Magią wysłane przez mugola, Stevena Armesa i odpowiedź Albuse'a Dumbledore'a na jego aplikację. Dyrektor Hogwartu podkreśla w nim, że "bezpieczeństwo pracy nie należy niestety do przywilejów, które możemy zaoferować nauczycielom obrony przed czarną magią".

Cały zbiór został pięknie wydany. Przed zaznajomieniem się z treścią konkretnego listu, możemy przeczytać krótką notatkę przybliżającą okoliczności jego powstania. Bez tego niektóre z wiadomości mogłyby pozostać niejasne dla części czytelników.

Książka ta przenosi nas w czasie nie tylko dzięki korespondencji pochodzącej z poprzednich lat. Ozdobiono ją również pięknymi ilustracjami, fotografiami, rysunkami i skanami oryginalnych tekstów.

Listy niezapomniane to zbiór, który polecam każdemu. Znajdziecie tu wzruszające i inspirujące teksty, dowiecie się nowych informacji o ulubionych pisarzach, wokalistach, muzykach i wielu innych. Nie musicie czytać wszystkiego na raz, możecie wybierać akurat te, które w danym momencie najbardziej was interesują, a gwarantuję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, a podróż, w którą zabierze was Shaun Usher, zapadnie wam w pamięci na długo.

szumiabooki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
28,63 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.6/5
26,63 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
26,64 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Glatz. Goliat Duszyński Tomasz
4.9/5
28,03 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
35,03 zł
54,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego