Joe Shuster. Opowieść o narodzinach Supermana (okładka  twarda, 09.2018)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Fascynująca powieść graficzna, której narratorem jest Joe Shuster, ukazuje prawdziwą genezę Supermana. Opierając się na archiwalnych materiałach źródłowych, scenarzysta Julian Voloj i rysownik Thomas Campi opowiadają historię przyjaźni między Joe Shusterem i Jerrym Siegelem, którzy myśleli, że spełnili swoje marzenie, tworząc znaną na całym świecie postać, jednak zderzyli się z brutalną rzeczywistością tworzącej się wówczas branży komiksowej. 


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1205875040
Tytuł: Joe Shuster. Opowieść o narodzinach Supermana
Autor: Voloj Julian
Tłumaczenie: Syty Jakub
Wydawnictwo: Egmont Polska Sp. z o.o.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 180
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-09-19
Forma: książka
Indeks: 26483801
średnia 5
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
2 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
20-09-2018 o godz 07:18 przez: Wkp
TAK NARODZIŁ SIĘ SUPERMAN Trudno wyobrazić sobie lepszy rodzaj biografii twórców komiksowych, niż właśnie w formie powieści graficznej. Ciekawej pozycji w tym temacie doczekał się Stan Lee, który zresztą nad nią pracował, teraz nadeszła pora by czytelnicy przeczytali o losach Joe’ego Shustera, współautora Supermana, a zarazem także współtwórcy całego komiksu superbohaterskiego, który narodził się dokładnie 80 lat temu. A wszystko to w przepięknie zilustrowanym albumie, który jednocześnie imponuje pod względem samej opowieści, prezentującej ogrom pracy, jaką wykonał scenarzysta, zbierając materiały do niniejszej publikacji. Roku 1975. Policjant budzi śpiącego na ławce mężczyznę. Nie chce go aresztować, widząc, że człowiek ów wygląda na głodnego, zabiera go do baru i stawia posiłek, jednocześnie zadając kilka pytań. Kiedy okazuje się, że owym bezdomnym jest Joe Shuster, rysownik i współtwórca Supermana, stróż prawa nie może wyjść ze zdumienia. Co się stało, że skończył w ten sposób? Jakie były jego losy? Tak oto Shuster zaczyna snuć historię swojego życia, zaczynając od przodków, którzy uciekli z Rosji do Kanady, przez lata dzieciństwa i młodości, kiedy to kształtował się jego gust, pojawiały się pierwsze inspiracje, które miały wpłynąć na całą jego karierę, a on sam poznał Jerry’ego Siegela, po rozkwit kariery i fatalną umowę, która miała zrujnować ich obu. Krok po kroku poznajemy jego losy, a wraz z nimi to, jak rodził się Superman i jak bezlitosny był ówczesny rynek komiksowy. Ale czy przestał taki być kiedykolwiek? Ten album robi wielkie wrażenie – to pierwsze słowa, jakie przychodzą mi do głowy, kiedy tylko o nim pomyślę. W końcu mamy tu świetnie napisaną, przejmująca i pełną prawdy opowieść o młodym człowieku z pasją, który zmienił świat popkultury, ale spotkał się z wielką niewdzięcznością. Opowieść pełną humoru i smutku, zdradzającą nam kulisy komiksowej branży na samym początku jej istnienia i tworzenia chyba najbardziej znanego bohatera w dziejach. Julian Voloj postarał się o dokładny research (są tu nawet obszerne przypisy) i jak najwierniejsze oddanie opowieści Shustera. Znalazł też znakomity balans między światem rzeczywistym a fikcyjnym i nie przesadził ani z rozpisywaniem się nad życiem artysty, ani też zbyt skrótowym potraktowaniem tematu. W konsekwencji powstał scenariusz, który wciąga, porusza i pozwala inaczej spojrzeć na komiksy o Supermanie. Co ciekawe, całość jest równie znakomita od strony graficznej, co fabularnej. Przepięknie, ręcznie malowane plansze, nieco uproszczeni bohaterowie i doskonale oddane plenery i realia minionego czasu, robią absolutnie niesamowite wrażenie. Album, przy okazji znakomicie wydany, ogląda się z czystą przyjemnością i chce do niego wracać. I to nie raz. W skrócie, „Joe Shuster” to pozycja, która powinna znaleźć się na półce każdego fana komiksu, nie tylko tego o Supermanie. Ambitna, pięknie wykonana i porywająca. Oby więcej było podobnych albumów na naszym rynku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-05-2019 o godz 21:30 przez: Monika - Monime.pl
Do szału związanego z Supermanem komiksy były kojarzone jako rozrywka dla mnie j inteligentnych i infantylnych mężczyzn lub dzieci. I tak kojarzono także ich twórców: jako mniej wymagających, dziecinnych, mniej ważnych niż prawdziwi pisarze czy artyści-rysownicy. Joe Shuster i Jerry Siegel, przyjaciele ze szkoły średniej, jednak chcieli być znani właśnie w komiksowym świecie. Jak mało kto walczyli o to, by ich dostrzeżono i udało im się: zainteresowało się postacią Supermana jedno z największych wydawnictw międzywojnia, wydawca Action Comics, National. Jednak wraz z euforią dotyczącą pierwszego komiksu przyszła także do podpisania umowa, która okazała się kubłem zimnej wody: umowa o przekazanie praw autorskich i korzystania z postaci przez wydawnictwo. Młodzi chłopcy początkowo cieszyli się z zarobionych 130 dolarów, jednak ani w przyszłości nie otrzymywali pensji jak Stan Lee, ani nie mieli złamanego grosza z całej franczyzy związanej z boomem na postacie superbohaterskie. Boomem, którego w sumie nikt się nie spodziewał. Boomem, który nieco ostygł przez wybuch II Wojny Światowej i wstąpienie Jerry’ego do wojska. Wojna w Europie się skończyła, a wojna Jerry’ego w Nowym Jorku się zaczęła. Nie dość, że kryzys spowodował spadki wydawnictw, to jeszcze akcja propagandowa, ukazująca komiksy jako zło całego świata, spowodowały, że i dla najlepszych w branży zaczęło brakować na pokrycie życiowych kosztów. Psychiatrzy tacy jak Frederic Wertham, perorowali, by palić komiksy i zakazać czytać je dzieciom, prawo się zmieniło na niekorzyść, a Joe i Jerry mogli tylko się temu przyglądać. Joe zaczął tracić wzrok, Jerry’ego zwolniono i przeniósł się do konkurencyjnego Marvel Comics. Gorzej miał tylko Bill Finger, rysownik Batmana, który do końca swoich dni otrzymywał stawkę za stronę i pozostał anonimowy, kiedy scenarzysta, Bob Kane opływał w luksusy. Prawie dali za wygraną. Pewnie nigdy nie upomnieliby się o swoje pieniądze, gdyby nie to, że 19 kwietnia 1966 roku wygasała umowa i wydawnictwo National nie mogło wydawać już komiksów o Supermanie. Ruszyła rozprawa, która ciągnęła się miesiącami. W końcu Jerry pękł. Napisał list, w którym przeklinał nowo zapowiadany film aktorski o Supermenie. Poruszyło to całą społeczność, a przede wszystkim świat mediów. Z nim nie można było zadzierać! Więcej na https://www.monime.pl/joe-shuster-opowiesc-o-narodzinach-supermana/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Komplett plus 2. Książka ćwiczeń 2022 Opracowanie zbiorowe
4.3/5
38,49 zł
Inne z tego wydawnictwa Muminki. Tom 2
4.9/5
64,82 zł
99,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wielka gramatyka niemiecka z ćwiczeniami PONS. Poziom A1-C1 Opracowanie zbiorowe
5/5
37,43 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podróże niezwykłe - poza utartym szlakiem Opracowanie zbiorowe
5/5
103,42 zł
169,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego