Zwiastun burzy. Wojny wikingów. Tom 2 (okładka twarda)

Oferta empik.com : 37,29 zł

37,29 zł 54,90 zł (-32%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Drugi tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial "Upadek królestwa".

Mimo pokonania Duńczyków pod Cynuit i przechylenia szali zwycięstwa na stronę wojsk angielskich Uhtred popada w niełaskę u króla Alfreda. Rozgoryczony wyrusza na łupieżcze wyprawy, by zdobyć skarby i spłacić Kościołowi dług, jaki przeszedł na niego, gdy ożenił się z Mildrith. Tymczasem Duńczycy łamią zawarty z Alfredem rozejm i podbijają niemal cały Wessex. Uhtred znów będzie musiał stanąć do walki z najeźdźcą...

"Jak »Gra o tron«, ale prawdziwa."
"The Observer"

"Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem."
George R.R. Martin


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Zwiastun burzy. Wojny wikingów. Tom 2
Seria: Wojny wikingów
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Bełdowska Amanda
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 536
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-02-21
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 144 x 41 x 219
Indeks: 31002912
średnia 4,8
5
95
4
13
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
35 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
17-01-2022 o godz 00:35 przez: Sławomir Mrugowski | Zweryfikowany zakup
Wojny Wikingów B. Cornwella ma swoje lepsze i gorsze momenty. Jednak kończyłem czytanie 12 tomu z żalem, że to już koniec. Nie natrafiłem bowiem dotąd na lepiej sfabularyzowaną historię Anglii w epoce, gdy kształtowała się jej tożsamość. B. Cornwell doskonale oddał ducha epoki, a jego sceny batalistyczne wbijają w fotel. Dzieje Uthreda z Babbenburga poznajemy od trudnego dzieciństwa, gdy jego ojciec ginie, a on sam trafia w niewolę u jarla Ragnara. Autor opowiada o dorastaniu Uthreda w gronie duńskich wojowników, którzy z czasem stają się jego rodziną, o służbie u saskiego króla Alfreda i jego syna Edwarda, służbie która niesie z sobą wiele wyrzeczeń, zmusza do kompromisów, pośród których bohater znajduje ścieżki losu za sprawą serca i rozumu. Przeznaczenie jest wszystkim - mawia i podejmuje niezłomnie wyzwania jakie stawia mu życie i przeciwnicy. Fabuła zręcznie wpleciona jest w udokumentowaną historię, a postaci fikcyjne mieszają się z autentycznymi wypełniając luki z kronik. Powieść zachwyca kolorytem opisów, różnorodnością postaw i charakterów, konsekwencją bohaterów, ale jest w tej prozie wiele momentów zaskakujących. Znajdziecie tu miłość i krew, przyjaźń i zdradę, okrucieństwo i łaskę, walkę o ziemie i wpływy, zderzenie kultur i wiar - Thor i Wodan w myślach i na tarczach swych wyznawców stają przeciw wojownikom i kapłanom Chrystusa. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2019 o godz 09:25 przez: wojtek501 | Zweryfikowany zakup
Autor Corwell Bernard fantastyczny jeśli chodzi o podejście do historii i opisy batalistyczne, Warto kupić także "Azincourt" i "Waterloo"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-03-2019 o godz 13:15 przez: Daniel Kafarowski | Zweryfikowany zakup
Książka bardzo ciekawa, napewno lepsza od serialu (Upadek Królestwa),oprawa ksiąki też nienaganna,polecam wartao ją przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
20-05-2022 o godz 16:07 przez: Tobiasz Wrona | Zweryfikowany zakup
Klasycznie lekko uszkodzona ksiazka przyszla przez strone empik
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-08-2021 o godz 10:01 przez: Arkadiusz Kondej | Zweryfikowany zakup
Gorzej mi podeszla ksiazkowo niz czesc pierwsza
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-04-2022 o godz 13:21 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Świetne, nie mogę się oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-02-2019 o godz 22:05 przez: Aleksandra Kujawa
Niemal zawsze, czytając serie, trochę boję się sięgnąć po kolejny tom, jeśli pierwszy bardzo mi się spodobał. Wynika to z tego, że niemal zawsze któraś kolejna część obniża loty, a w dodatku w sieci pokutuje twierdzenie o tzw. klątwie drugiego tomu, czyli przeświadczenie, że drugi tom zawsze będzie gorszy od tego pierwszego. Tym razem jednak sięgałam po drugą część Wojen Wikingów z dziwnym przekonaniem, że nie zawiodę się i, no cóż, miałam rację. Akcja rozpoczyna się zaraz po bitwie pod Cynuit, kiedy to wojska Alfreda z Uhtredem w szeregach rozgromiły armię Guthruma Nieszczęśliwego. Dwudziestoletni Uhtred, po wygranej, zamiast pędzić co koń wyskoczy do swego króla, by się pochwalić odniesionym zwycięstwem, woli zostać ze swoją dopiero co odzyskaną żoną i maleńkim, nowonarodzonym synem. Dlatego też całą jego chwałę przypisuje sobie Odda Młodszy, jego rywal i wróg. Uziemiony panującym pokojem Uhtred wiedzie żywot rolnika, który zupełnie mu nie odpowiada. W końcu wyrywa się na wolność i królewskim statkiem, przemienionym na duńską fyrdracę, wypływa na łupieżczą wyprawę do kraju Brytów, gdzie poznaje piękną Iseult – czarodziejkę i królową Brytów. Wbrew żonie sprowadza Brytankę do domu jako swoją kochankę. W końcu jednak wybucha wojna, gdyż Guthrum po raz kolejny łamie pokój i zajmuje większą część Wessexu, a Alfred wraz z żoną i niedobitkami Sasów Zachodnich chroni się na rozległych mokradłach... Stamtąd wyrusza ostateczna ofensywa Wessexu i Sasów przeciwko Duńczykom, by wydać im jedną, ostatnią walkę o kraj. Zwycięzca w tej bitwie weźmie wszystko... Tak, jak pierwszy tom był znakomitym wprowadzeniem do całej serii, tak w drugim niemal od razu wskakujemy na główkę w wartką akcję. Cały czas coś się dzieje, nawet wtedy, gdy Uhtred jest wraz z Alfredem de facto uwięziony na bagnach. Na szczęście autor w krótki i łatwy sposób przypomina nam fabułę z pierwszego tomu, więc jeśli trafiła Wam się długa przerwa w lekturze, to spokojnie, szybko sobie wszystko przypomnicie. W tej części jeśli nie mamy do czynienia z bitwami i wyprowadzaniem wroga w pole, to raz po raz trafiamy na większe bądź mniejsze intrygi polityczne. Trzeba przyznać, że autor potrafi przykuć uwagę czytelnika na długie godziny i sprawić, że nie sposób oderwać się od książki. Język, którym operuje Cornwell, jest lekki i plastyczny – nie ma tu dużo opisów, ale te, które są, wystarczają w zupełności do wyobrażenia sobie miejsc, w których toczy się akcja. Poza tym widać, że pisarz ma naprawdę solidne zaplecze historyczne, każda bitwa jest udokumentowana w źródłach, a nawet, jeśli została przez Cornwella w jakiś sposób przesunięta w czasie, to w nocie historycznej zostaje to zaznaczone i wyjaśnione z jakich przyczyn tak się stało. Jeśli chodzi o postacie, to Uhtred dorośleje na przestrzeni kolejnych stron. Jak w pierwszym tomie jego głównym problemem była tożsamość i przynależność narodowa (na tyle, na ile możemy o czymś takim mówić w IX wieku), tak teraz ma problem z odnalezieniem się w rzeczywistości. Nie potrafi być rolnikiem, osiąść na stałe na gospodarstwie i nim zarządzać. Nie ma w sobie dość pokory, jest zbyt niespokojny i poszukuje swojego prawdziwego ja. W efekcie nie potrafi nigdzie zagrzać miejsca, wchodzi w konflikt z okoliczną ludnością i nie potrafi dogadać się nawet z własną żoną, z którą związek na początku układał mu się naprawdę dobrze. Ponadto jest w ciągłym konflikcie z królem, jeśli chodzi o wiarę. Uhtred, wychowany wśród Duńczyków, wierzących w mnóstwo bogów, ale jednocześnie cieszących się życiem i jego zaletami, jak kobiety, piwo i hulanki, nie potrafi pojąć sensu chrześcijaństwa. Jawi mu się ono jako religia smutna, pełna samoumartwienia i żałości, odbierająca jej wyznawcom radość życia. Stąd jego ciągoty do powrotu do Duńczyków, wśród których byłby wolny i mógłby cieszyć się w pełni życiem, a nie spędzać je na modlitwach i ponurych rozważaniach, jak chciałby tego jego król, Alfred. Właśnie, skoro mowa o religii i Alfredzie. Dzieje Uhtreda mają miejsce na tle wielkich przemian w Anglii. Alfred, zwany przez potomnych Wielkim, dąży uparcie do zjednoczenia poszczególnych ziem Anglii w jeden organizm państwowy. Natomiast wojna z Duńczykami w jego oczach, to nie tylko walka o jedność kraju, ale też walka chrześcijaństwa z pogaństwem. Alfred jest tak zagorzałym chrześcijaninem, że woli nawet w trakcie wojny słuchać księży niż zaprawionych w bojach wojowników. Ponadto ciągle pogłada tak ogromną wiarę w Boga, że ślepo wierzy, że Guthrum utrzyma pokój, a chrześcijański Bóg nawet go nawróci. Wszystko to oczywiście spełza na niczym, przez co król musi walczyć z wikingami o swój kraj w jednej, wielkiej bitwie. Drugi tom Wojen Wikingów to wspaniała i napisana z rozmachem powieść, obiecująca jeszcze lepsze kolejne tomy. Plastyczne opisy bitew, świetnie przedstawione psychologicznie postaci i wartka fabuła zapewnią czytelnikowi długi godziny znakomitej rozrywki. Ja już czekam na trzecią część i odliczam do niej dni!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-02-2019 o godz 22:03 przez: Aleksandra Kujawa
Niemal zawsze, czytając serie, trochę boję się sięgnąć po kolejny tom, jeśli pierwszy bardzo mi się spodobał. Wynika to z tego, że niemal zawsze któraś kolejna część obniża loty, a w dodatku w sieci pokutuje twierdzenie o tzw. klątwie drugiego tomu, czyli przeświadczenie, że drugi tom zawsze będzie gorszy od tego pierwszego. Tym razem jednak sięgałam po drugą część Wojen Wikingów z dziwnym przekonaniem, że nie zawiodę się i, no cóż, miałam rację. Akcja rozpoczyna się zaraz po bitwie pod Cynuit, kiedy to wojska Alfreda z Uhtredem w szeregach rozgromiły armię Guthruma Nieszczęśliwego. Dwudziestoletni Uhtred, po wygranej, zamiast pędzić co koń wyskoczy do swego króla, by się pochwalić odniesionym zwycięstwem, woli zostać ze swoją dopiero co odzyskaną żoną i maleńkim, nowonarodzonym synem. Dlatego też całą jego chwałę przypisuje sobie Odda Młodszy, jego rywal i wróg. Uziemiony panującym pokojem Uhtred wiedzie żywot rolnika, który zupełnie mu nie odpowiada. W końcu wyrywa się na wolność i królewskim statkiem, przemienionym na duńską fyrdracę, wypływa na łupieżczą wyprawę do kraju Brytów, gdzie poznaje piękną Iseult – czarodziejkę i królową Brytów. Wbrew żonie sprowadza Brytankę do domu jako swoją kochankę. W końcu jednak wybucha wojna, gdyż Guthrum po raz kolejny łamie pokój i zajmuje większą część Wessexu, a Alfred wraz z żoną i niedobitkami Sasów Zachodnich chroni się na rozległych mokradłach... Stamtąd wyrusza ostateczna ofensywa Wessexu i Sasów przeciwko Duńczykom, by wydać im jedną, ostatnią walkę o kraj. Zwycięzca w tej bitwie weźmie wszystko... Tak, jak pierwszy tom był znakomitym wprowadzeniem do całej serii, tak w drugim niemal od razu wskakujemy na główkę w wartką akcję. Cały czas coś się dzieje, nawet wtedy, gdy Uhtred jest wraz z Alfredem de facto uwięziony na bagnach. Na szczęście autor w krótki i łatwy sposób przypomina nam fabułę z pierwszego tomu, więc jeśli trafiła Wam się długa przerwa w lekturze, to spokojnie, szybko sobie wszystko przypomnicie. W tej części jeśli nie mamy do czynienia z bitwami i wyprowadzaniem wroga w pole, to raz po raz trafiamy na większe bądź mniejsze intrygi polityczne. Trzeba przyznać, że autor potrafi przykuć uwagę czytelnika na długie godziny i sprawić, że nie sposób oderwać się od książki. Język, którym operuje Cornwell, jest lekki i plastyczny – nie ma tu dużo opisów, ale te, które są, wystarczają w zupełności do wyobrażenia sobie miejsc, w których toczy się akcja. Poza tym widać, że pisarz ma naprawdę solidne zaplecze historyczne, każda bitwa jest udokumentowana w źródłach, a nawet, jeśli została przez Cornwella w jakiś sposób przesunięta w czasie, to w nocie historycznej zostaje to zaznaczone i wyjaśnione z jakich przyczyn tak się stało. Jeśli chodzi o postacie, to Uhtred dorośleje na przestrzeni kolejnych stron. Jak w pierwszym tomie jego głównym problemem była tożsamość i przynależność narodowa (na tyle, na ile możemy o czymś takim mówić w IX wieku), tak teraz ma problem z odnalezieniem się w rzeczywistości. Nie potrafi być rolnikiem, osiąść na stałe na gospodarstwie i nim zarządzać. Nie ma w sobie dość pokory, jest zbyt niespokojny i poszukuje swojego prawdziwego ja. W efekcie nie potrafi nigdzie zagrzać miejsca, wchodzi w konflikt z okoliczną ludnością i nie potrafi dogadać się nawet z własną żoną, z którą związek na początku układał mu się naprawdę dobrze. Ponadto jest w ciągłym konflikcie z królem, jeśli chodzi o wiarę. Uhtred, wychowany wśród Duńczyków, wierzących w mnóstwo bogów, ale jednocześnie cieszących się życiem i jego zaletami, jak kobiety, piwo i hulanki, nie potrafi pojąć sensu chrześcijaństwa. Jawi mu się ono jako religia smutna, pełna samoumartwienia i żałości, odbierająca jej wyznawcom radość życia. Stąd jego ciągoty do powrotu do Duńczyków, wśród których byłby wolny i mógłby cieszyć się w pełni życiem, a nie spędzać je na modlitwach i ponurych rozważaniach, jak chciałby tego jego król, Alfred. Właśnie, skoro mowa o religii i Alfredzie. Dzieje Uhtreda mają miejsce na tle wielkich przemian w Anglii. Alfred, zwany przez potomnych Wielkim, dąży uparcie do zjednoczenia poszczególnych ziem Anglii w jeden organizm państwowy. Natomiast wojna z Duńczykami w jego oczach, to nie tylko walka o jedność kraju, ale też walka chrześcijaństwa z pogaństwem. Alfred jest tak zagorzałym chrześcijaninem, że woli nawet w trakcie wojny słuchać księży niż zaprawionych w bojach wojowników. Ponadto ciągle pogłada tak ogromną wiarę w Boga, że ślepo wierzy, że Guthrum utrzyma pokój, a chrześcijański Bóg nawet go nawróci. Wszystko to oczywiście spełza na niczym, przez co król musi walczyć z wikingami o swój kraj w jednej, wielkiej bitwie. Drugi tom Wojen Wikingów to wspaniała i napisana z rozmachem powieść, obiecująca jeszcze lepsze kolejne tomy. Plastyczne opisy bitew, świetnie przedstawione psychologicznie postaci i wartka fabuła zapewnią czytelnikowi długi godziny znakomitej rozrywki. Ja już czekam na trzecią część i odliczam do niej dni!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-02-2019 o godz 22:02 przez: Aleksandra Kujawa
Niemal zawsze, czytając serie, trochę boję się sięgnąć po kolejny tom, jeśli pierwszy bardzo mi się spodobał. Wynika to z tego, że niemal zawsze któraś kolejna część obniża loty, a w dodatku w sieci pokutuje twierdzenie o tzw. klątwie drugiego tomu, czyli przeświadczenie, że drugi tom zawsze będzie gorszy od tego pierwszego. Tym razem jednak sięgałam po drugą część Wojen Wikingów z dziwnym przekonaniem, że nie zawiodę się i, no cóż, miałam rację. Akcja rozpoczyna się zaraz po bitwie pod Cynuit, kiedy to wojska Alfreda z Uhtredem w szeregach rozgromiły armię Guthruma Nieszczęśliwego. Dwudziestoletni Uhtred, po wygranej, zamiast pędzić co koń wyskoczy do swego króla, by się pochwalić odniesionym zwycięstwem, woli zostać ze swoją dopiero co odzyskaną żoną i maleńkim, nowonarodzonym synem. Dlatego też całą jego chwałę przypisuje sobie Odda Młodszy, jego rywal i wróg. Uziemiony panującym pokojem Uhtred wiedzie żywot rolnika, który zupełnie mu nie odpowiada. W końcu wyrywa się na wolność i królewskim statkiem, przemienionym na duńską fyrdracę, wypływa na łupieżczą wyprawę do kraju Brytów, gdzie poznaje piękną Iseult – czarodziejkę i królową Brytów. Wbrew żonie sprowadza Brytankę do domu jako swoją kochankę. W końcu jednak wybucha wojna, gdyż Guthrum po raz kolejny łamie pokój i zajmuje większą część Wessexu, a Alfred wraz z żoną i niedobitkami Sasów Zachodnich chroni się na rozległych mokradłach... Stamtąd wyrusza ostateczna ofensywa Wessexu i Sasów przeciwko Duńczykom, by wydać im jedną, ostatnią walkę o kraj. Zwycięzca w tej bitwie weźmie wszystko... Tak, jak pierwszy tom był znakomitym wprowadzeniem do całej serii, tak w drugim niemal od razu wskakujemy na główkę w wartką akcję. Cały czas coś się dzieje, nawet wtedy, gdy Uhtred jest wraz z Alfredem de facto uwięziony na bagnach. Na szczęście autor w krótki i łatwy sposób przypomina nam fabułę z pierwszego tomu, więc jeśli trafiła Wam się długa przerwa w lekturze, to spokojnie, szybko sobie wszystko przypomnicie. W tej części jeśli nie mamy do czynienia z bitwami i wyprowadzaniem wroga w pole, to raz po raz trafiamy na większe bądź mniejsze intrygi polityczne. Trzeba przyznać, że autor potrafi przykuć uwagę czytelnika na długie godziny i sprawić, że nie sposób oderwać się od książki. Język, którym operuje Cornwell, jest lekki i plastyczny – nie ma tu dużo opisów, ale te, które są, wystarczają w zupełności do wyobrażenia sobie miejsc, w których toczy się akcja. Poza tym widać, że pisarz ma naprawdę solidne zaplecze historyczne, każda bitwa jest udokumentowana w źródłach, a nawet, jeśli została przez Cornwella w jakiś sposób przesunięta w czasie, to w nocie historycznej zostaje to zaznaczone i wyjaśnione z jakich przyczyn tak się stało. Jeśli chodzi o postacie, to Uhtred dorośleje na przestrzeni kolejnych stron. Jak w pierwszym tomie jego głównym problemem była tożsamość i przynależność narodowa (na tyle, na ile możemy o czymś takim mówić w IX wieku), tak teraz ma problem z odnalezieniem się w rzeczywistości. Nie potrafi być rolnikiem, osiąść na stałe na gospodarstwie i nim zarządzać. Nie ma w sobie dość pokory, jest zbyt niespokojny i poszukuje swojego prawdziwego ja. W efekcie nie potrafi nigdzie zagrzać miejsca, wchodzi w konflikt z okoliczną ludnością i nie potrafi dogadać się nawet z własną żoną, z którą związek na początku układał mu się naprawdę dobrze. Ponadto jest w ciągłym konflikcie z królem, jeśli chodzi o wiarę. Uhtred, wychowany wśród Duńczyków, wierzących w mnóstwo bogów, ale jednocześnie cieszących się życiem i jego zaletami, jak kobiety, piwo i hulanki, nie potrafi pojąć sensu chrześcijaństwa. Jawi mu się ono jako religia smutna, pełna samoumartwienia i żałości, odbierająca jej wyznawcom radość życia. Stąd jego ciągoty do powrotu do Duńczyków, wśród których byłby wolny i mógłby cieszyć się w pełni życiem, a nie spędzać je na modlitwach i ponurych rozważaniach, jak chciałby tego jego król, Alfred. Właśnie, skoro mowa o religii i Alfredzie. Dzieje Uhtreda mają miejsce na tle wielkich przemian w Anglii. Alfred, zwany przez potomnych Wielkim, dąży uparcie do zjednoczenia poszczególnych ziem Anglii w jeden organizm państwowy. Natomiast wojna z Duńczykami w jego oczach, to nie tylko walka o jedność kraju, ale też walka chrześcijaństwa z pogaństwem. Alfred jest tak zagorzałym chrześcijaninem, że woli nawet w trakcie wojny słuchać księży niż zaprawionych w bojach wojowników. Ponadto ciągle pogłada tak ogromną wiarę w Boga, że ślepo wierzy, że Guthrum utrzyma pokój, a chrześcijański Bóg nawet go nawróci. Wszystko to oczywiście spełza na niczym, przez co król musi walczyć z wikingami o swój kraj w jednej, wielkiej bitwie. Drugi tom Wojen Wikingów to wspaniała i napisana z rozmachem powieść, obiecująca jeszcze lepsze kolejne tomy. Plastyczne opisy bitew, świetnie przedstawione psychologicznie postaci i wartka fabuła zapewnią czytelnikowi długi godziny znakomitej rozrywki. Ja już czekam na trzecią część i odliczam do niej dni!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-03-2019 o godz 14:53 przez: redgirlbooks
"(...) Głęboko pod ziemią, tam gdzie pożerający ciała umarłych wąż podgryza korzenie drzewa życia Yggdrasil, siedzą Norny i przędą nić naszego losu. Wydaje nam się, że sami o sobie decydujemy, tymczasem nici życia splatają zręczne palce tych kobiet. To one nami kierują i dlatego przeznaczenia nie można zmienić". Po ostatniej bitwie z Duńczykami, podczas której Uthred z Bebbanburga pozbawił życia Ubbę Lodbroksona, dwudziestoletni wówczas mężczyzna popełnia pierwszy z błędów. Zamiast za radą przyjaciela udać się wprost do króla, postanawia wyruszyć w podróż do syna i żony. W tym czasie ktoś inny przywłaszcza sobie zasługi Uthreda czym zyskuje aprobatę Saskiego władcy. Kiedy Uthred wraz z rodziną przybywa do Exanceasteru i dowiaduje się o tym, nie potrafi ukryć swojego zranienia i złości. W wyniku tego wyciąga miecz w obecności króla, co nie jest mądrym posunięciem. Zostaje za to ukarany i zmuszony do odbycia pokuty. Poniżony, wraz z przyjacielem wyrusza na wyprawę łupieżczą, aby zdobyć bogactwo, za pomocą którego spłaci dług wobec Kościoła, jaki przeszedł na niego żeniąc się z Meredith. Ma też nadzieję, że za pomocą łupów przyciągnie ludzi na służbę wojskową oraz odzyska utracony majątek rodzinny, który przywłaszczył sobie jego wuj. Tymczasem Duńczycy zrywają pokojowy pakt z Alfredem i sprawiają, że Wessex opanowuje chaos. Uthred z Bebbanburga ponownie stanie do walki w murze tarcz. "Każdy wojownik ma dumę. To ona, obok furii i ambicji, buduje wojowniczą sławę". Uthred jest już doświadczonym wojownikiem, za którym ciągnie się niezbyt dobra reputacją, na którą sam zresztą sobie zapracował. Przez swój wybuchowy charakter, często popełnia błędy, które wpływają na jego dalsze losy. Czasem na tych błędach się uczy, a czasem nadal przemawia przez niego młodzieńczy bunt. Jest impulsywny, pełen złości dumy i ambicji. Często postępuje bezlitośnie i jak prawdziwy Wiking, chociaż nadal ma w sobie coś z Sasa. Uthred w tej części doświadczy nie tylko niebezpieczeństw i bitewnych potyczek, ale również straty i żałoby. Jego małżeństwo z Meredith będzie mieć problemy, a on sam zakocha się ciemnowłosej piękności. Pamiętam jak po przeczytaniu pierwszej części żywiłam nadzieję na to, że w kolejnym będzie więcej Uthreda od takiej zwyczajnej, ludzkiej strony i nie pomyliłam się, bo nie zabrakło tu komplikacji w jego uczuciowym życiu, ale też wątków z jego przyjacielem, czy z wrogami, których sobie zyskiwał. Autor w tej części rozwinął również postać króla Alfreda, którego poznajemy nie tylko jako pobożnego chrześcijanina, który uwielbia Kościół, ale również jako człowieka, który był zbyt ufny i pobłażliwy wobec Duńczyków, co doprowadziło do tego, że był zmuszony walczyć o Wessex. Początkowo może się wydawać, że Alfred jest skromnym i słabym człowiekiem, ale moim zdaniem to tylko pozory. Potrafił być ambitny, przebiegły i obłudny. Dokładnie wiedział jak manipulować Uthredem i w jaki jego słaby punkt najlepiej uderzyć, aby ten mu służył. Chociaż potępiał go jako poganina, nie ulegało wątpliwości, że był mu potrzebny. Akcja w książce w połowie odbywa się na morzu, a w drugiej połowie na lądzie. Tak jak w poprzedniej części nie zabraknie tu scen batalistycznych, ale również taktyki wojennej. Najbardziej uderzająca w tej książce jest postawa duchownych. Ich chciwość, rozpusta, żądza posiadania, władzy oraz przywłaszczanie czyjegoś mienia. Jednak oprócz tego pojawiają się tu dobrzy księża, chociaż tych jest mniej. W książce pojawią się postacie z "Ostatniego królestwa", takie jak Odda Młodszy, Leofric czy Beocca, ale też nowe jak Steapa czy Ojciec Pyrlig. Jednak autor tak umiejętnie wprowadza ich do fabuły, że nie ma możliwości, aby się pogubić. Przyznam, że początkowo miałam problem z wciągnięciem się w fabułę, ale autor ma taki styl pisania, że nie wiadomo kiedy i ta historia wciąga Cię niesamowicie. Im bliżej byłam końca, tym bardziej chciałam wiedzieć jak zakończy się ta część, ale jednocześnie nie byłam w stanie pożegnać się z Uthredem. Świat, który wykreował Bernard Cronwell jest pełen brutalności, męstwa i intryg. To dynamiczna powieść, która tym razem skupia się na wojnie z Duńczykami o odzyskanie Wessexu. "Zwiastun burzy" to powieść, która oczekuje od czytelnika pełnego skupienia, ale w zamian wynagradza niesamowitą przygodą, dobrze skonstruowaną fabułą, świetnie wykreowanymi bohaterami oraz światem, w którym fikcja idealnie dopełnia się z wydarzeniami historycznymi. "Zwiastun burzy" tak jak i pierwsza część, pozostawia mnie z wielkim niedosytem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-02-2019 o godz 20:54 przez: Dominika Pyza
Bernard Corwell to jeden z najbardziej znanych pisarzy gatunku fikcji historycznej. Jest znany na całym świecie, a ja już teraz wiem, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tym wybitnym, angielskim pisarzem. Uthred po powrocie z bitwy oczekuje na uznanie. Spotyka się jednak z dystansem i nieufnością ze strony króla. Pod wpływem emocji kradnie statek, zbiera niewielką grupę ludzi i wybiera się na wyprawę. Oddaje się swojej duńskiej stronie bez koniecznej zmiany strony konfliktu. Wieści o jego czynach docierają do króla. Lojalność Uthreda jest testowana wielokrotnie. Uthred jako bohater przechodzi prawdziwą transformację. Dorósł, jest bardziej zdecydowany z swoich działaniach. Walczył w swojej pierwszej ścianie tarcz. Teraz jest sprawdzonym wojownikiem z coraz większą reputacją, choć niekoniecznie jest ona dobra. Autor zastosował chwyt, który jest nieczęsto praktykowany przez pisarzy. Uthred, który jest narratorem, opowiada tę historię z perspektywy czasu i ją komentuję. Czasami się krytykuje, a innym razem podchodzi z rezerwą do przeszłości. Pomaga to bliżej poznać bohatera, zobaczyć jakie wydarzenia sprawiły, że teraz jest, jaki jest. Zwycięstwo pod koniec "Ostatniego królestwa" zmienia sposób myślenia bohatera. Staje się pewniejszy siebie, zuchwały. Uthred jest wspaniałą postacią, dzięki swoim wadom. Dodatkowe niebezpieczeństwo spowodowane jego naiwnością i głupotą, dodaje ducha jego opowieści. Autor robi świetną robotę, przekazując, jak przeszłość Uthreda wpływa na jego obecne życie. Bohater został wychowany przez Duńczyków, co stwarza interesujący moralny rozłam. Musi walczyć przeciwko Wikingom, z którymi dzieli on swoje dzieciństwo, po stronie opętanych religijnie Anglików. Musicie być przygotowani na krew, która leje się na kartach tej powieści dość obficie. Cornwell w sugestywny sposób opisuje bitwy i pojedyncze walki. Okrasza to wszystko odrobiną seksu, która nie gorszy, a dodaje pikanterii. Dodatkowo dorzuca sporą dawkę humoru, co tworzy niemal mieszankę wybuchową. "Zwiastun burzy" w pewnym stopniu różni się od swojego przeciwnika. Przede wszystkim tom drugi obejmuje dużo krótszy okres czasu, około sześciu miesięcy, koncentrując się wokół kluczowego okresu rządów Alfreda i walki z Duńczykami. W rezultacie świat, który tworzy Cornwell staje się żywszy i bardziej kolorowy, uzupełniony przez postaci, które są bardziej rozwinięte niż w "Ostatnim królestwie". Dłuższa powieść i krótszy okres czasu pozwalają też na wprowadzenie nowych postaci, które mnie oczarowały. Jeżeli ktoś z was broni się przed tą książką, bo nie zna tomu pierwszego, to spokojnie. Znajomość "Ostatniego królestwa" nie jest konieczna do przeczytania "Zwiastuna Burzy". Uthred snując swoją opowieść często wraca do przeszłości, tłumacząc czytelnikowi fakty i okoliczności ich powstania. Wszystkie istotne wydarzenia, które miały miejsce wcześniej są wspomniane, więc pomocne jest to również, jeżeli czyta się książki z dużym odstępem czasu pomiędzy tomami. Mimo wartkiej akcji, "Zwiastun burzy" nie wciągnął mnie aż tak jak tom pierwszy serii. Przyczyną tego może być mniejsza obecność kultury Wikingów. Całą historię obserwujemy ze strony Angielskiej, bo to właśnie w tym obozie przebywa bohater. Trochę brakowało mi nieprzewidywalności i okrucieństwa Duńczyków. Zakończenie mnie trochę zmieszało. Z jednej strony jest dużo bardziej epickie niż te z "Ostatniego królestwa", ale książka kończy się zbyt gwałtownie, jak na tak szczegółową powieść. Być może autor chciał zostawić czytelników w niepewności i oczekiwaniu na kolejny tom. Mam nadzieję, że następna książką będzie bezpośrednią kontynuacją pod względem chronologicznym. Pozwoli to na baczne i dogłębne obserwowanie psychiki Uthreda. Bernard Corwell doskonale posługuje się piórem. Stara się jak najwierniej trzymać faktów historycznych, a przy tym potrafi opowiedzieć pasjonującą historię. Przenosi czytelnika do IX - wiecznej Anglii. Opisy są dokładne, ale nie odstraszają. Bohaterowie wydają się być żywi, a sceny akcji są niezwykle atrakcyjne. Mimo wszystko zdarzają się pewne momenty przestoju, zbyt dużego zwolnienia akcji, które trzeba przetrwać po to, by za chwilę pędzić razem z fabułą na łeb, na szyję. Jestem bardzo zadowolona, że autor sprostał moim oczekiwaniom i nie zawiódł mnie. Odbyłam niesamowitą podróż w czasie i przestrzeni. Nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po tom trzeci, czyli "Panowie Północy"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-02-2019 o godz 21:04 przez: cornie999
Opis fabuły Uhtred po zwycięskiej walce i pokonaniu Ubby postanawia nie jechać do króla Alfreda, ale udać się do żony i syna. Wkrótce jednak przekonuje się, jak wielki popełnił błąd, ponieważ jego zasługi przypisał sobie znienawidzony Odda Młodszy. Po przyjeździe do miejsca pobytu władcy Wessexu, młody Sas nie ma łatwo z powodu wyznawanej religii. Jego posunięcia mogą doprowadzić do sprowadzenia niebezpieczeństwa na jego bliskich oraz całą Anglię. Czy Uhtredowi uda się odnaleźć samego siebie? Czy jego serce zdecyduje, kim mężczyzna jest naprawdę? Opinia Muszę przyznać, że na początku bałam się, że nie będę miała powrócić do świata Uhtreda i bezwzględnych wikingów, że ta historia zdąży mi się przejeść. Na szczęście tak się nie stało, a ja przez kolejne dni mogłam cieszyć się drugim tomem przygód dzielnego saskiego wojownika. Główny bohater ponownie zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po średniowiecznej Anglii, stając się narratorem i jednocześnie gawędziarzem, opowiadającym historię swojego życia. Na pierwszym planie pojawia się oczywiście duńska inwazja na Wyspy Brytyjskie, ale sam Uhtred musi odbyć wędrówkę wgłąb siebie, by poznać swoją tożsamość i przynależność. Tak jak w poprzednim tomie można było zaobserwować dorastanie głównego bohatera, tak tu często zapomina się, ile ma on lat. Podkreśla on swój młody wiek, usprawiedliwiając nie najmądrzejsze decyzje, ale jego zachowanie czasami nie daje znaku, że mamy do czynienia z dwudziestoparoletnim mężczyzną. W Zwiastunie burzy pojawia się wielu nowych bohaterów, którzy czasem zastępują nawet starych druhów. Z utratą tych ostatnich musimy się, razem z Uhtredem, pogodzić. Nowo wprowadzone postacie wzbudziły jednak we mnie bardziej pozytywne uczucia niż niektórzy bohaterowie z pierwszego tomu. I nie chodzi mi tutaj tylko o ich relację z młodym Anglikiem, ale o samą ich kreację i postępowanie. Miałam wrażenie, że autor specjalnie "podarował" zarówno Uhtredowi, jak i czytelnikowi nowych, świetnych kompanów, którzy swoją obecnością potrafią podbudować na duchu i umilić czas. W tej części Wojen wikingów autor pokusił się o wprowadzenie kilku elementów magicznych bądź metafizycznych. Posłużyło to lepszemu powiązaniu okoliczności niektórych zdarzeń, a co za tym idzie - wytworzeniu ciągu przyczynowo-skutkowego. Ponadto, na horyzoncie zamajaczyła także przepowiednia wygłoszona przez Iseult. Uhtred sam zwraca uwagę czytelnika istotne elementy otaczającego go świata i często podsyca naszą ciekawość, odwołując się do wydarzeń, które nie zostały jeszcze opisane. Jedyną rzeczą, która odrobinę mnie drażniła w całej powieści było to, że czasami miały miejsce pewne przestoje w akcji, jakby autor chciał pokazać ważną rozmowę, ale zabrakło mu na to czasu i na siłę musiał wpleść gdzieś, przykładowo kilka dni odpoczynku przed bitwą, tylko po to, by móc wypełnić swoje założenia dotyczące owej konwersacji. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych tomach będzie już mniej tych nieprzyjemnych dla mnie przestojów Ponownie mamy tu do czynienia z typowymi cechami gawędy, kiedy to narrator opowiada bardzo przyjemnym i swobodnym stylem o wydarzeniach, w których brał udział. Bardzo często nie nazywa on swoich emocji, ale przekazuje je w treści opowieści, czyniąc ją bardziej naturalną i wiarygodną. Czytane przeze mnie wydanie to nowa odsłona tej serii pod szyldem Wydawnictwa Otwartego. Z grzbietów zaczyna już formować się obrazek, którego całokształtu na swojej półce nie mogę się doczekać. Nie wiem, czy redakcja i korekta jakoś różnią się od poprzedniego wydania, ale są na bardzo wysokim poziomie i nie wychwyciłam chyba żadnego błędu. Polecam tę powieść wszystkim ciekawym dalszych losów Uhtreda, a serię Wojny wikingów miłośnikom dobrej powieści historycznej. Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-02-2019 o godz 18:25 przez: Magdalena Senderowicz
Pierwszy tom sagi Wojny Wikingów wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie i byłam przekonana, że stanowi on wstęp do obłędnej i niesamowitej sagi, która podbije moje serce. Choć póki co ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy faktycznie tak jest, bowiem seria ta liczy sobie osiem tomów, a ja mam za sobą zaledwie dwa, to mimo wszystko przyznaję, że zmierza to właśnie w tym kierunku. Zwiastun burzy okazał się być powieścią równie angażującą, a może nawet i nieco bardziej, co Ostatnie królestwo! W pierwszym tomie mieliśmy okazję zapoznać się z postacią głównego bohatera całego cyklu, Uhtreda z Bebbanburga. Jest on narratorem prezentowanej tutaj historii, więc mamy okazję dosyć dobrze go poznać, a mimo tego wciąż potrafi nas zaskoczyć swoim zachowaniem i niejednokrotnie wychodzi na jaw to, że skrywa jakieś tajemnice i nie ujawnia nam wszystkiego. Wciąż pozostaje nieco zagadkową postacią, ale zdecydowanie bardzo złożoną i interesującą. Od momentu, w którym go poznałam, zastanawiam się, dokąd on tak naprawdę zmierza i komu jest bardziej wierny. Co skrywa się w jego duszy i sercu? Bernard Cornwell w znakomity sposób prowadzi fabułę Zwiastuna burzy. Ponownie wkraczamy na pole bitwy, doświadczamy religijnych konfliktów, walka pomiędzy poganami a chrześcijanami jest czymś, co stale przewija się między wierszami, choć tak naprawdę wojna toczy się o coś więcej. Podbijanie terenów, rabowanie wiosek i próba ustalenia władzy – każdy chce zagarnąć dla siebie jak najwięcej, mimo tego, że lojalność powinna być pierwszą rzeczą, którą należałoby się tutaj kierować. Co ciekawe, nie mamy tutaj wielkich armii złożonych z tysięcy żołnierzy, ale zdecydowanie pojawiają się tutaj wielcy wojownicy, a Uhtred jest jednym z nich. Choć jest Sasem, to ja widzę w nim ducha wikingów! Okazuje się też, że przyjaźnie zawarte za dawnych czasów wciąż trwają… jak to bohaterowie sami stwierdzili: ciężko jest zabić kogoś, kogo się po prostu lubi. Bernard Cornwell wprowadził w tym tomie kilka nowych postaci, z których na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się nowa towarzyszka głównego bohatera, Iseult. Kobieta obdarzona niesamowitymi zdolnościami, których ludzie się boją – wierzą, że to sam Szatan je na nie zesłał, więc unikają jej jak ognia. Uhtred jednak ma otwarty umysł i wierzy w to, że Iseult jest po prostu niesamowitą i mądrą kobietą. Podoba mi się to, że Uhtred nikogo nie ocenia po plotkach, tylko postanawia na własnej skórze przekonać się o tym, jakim kto jest człowiekiem. Ale jeżeli przychodzi co do czego, to potrafi walczyć w służbie króla, choć czasami sam postanawia wymierzyć sprawiedliwość. Zdecydowanie został wielkim wojownikiem już teraz, w tym momencie swojej opowieści, zatem co będzie dalej? Styl autora pozostaje bez zmian – w niesamowicie lekki i przyjemny sposób porusza on kwestie historyczne, co nie jest takie powszechne w tego typu powieściach. Przez karty tej powieści po prostu się płynie, gładko i wspaniale, przeżywając niesamowite przygody u boku bohaterów, choć nie ukrywajmy – nie jest to podróż usłana różami, tylko rozlewem krwi i brutalnością. A mimo wszystko to naprawdę wciągająca i porywająca historia, przy której z łatwością można się zatracić. Nie brakuje tutaj dobrego klimatu, życiowych i barwnych postaci czy zaskakujących zwrotów akcji. Pomysłowość Cornwella idzie w parze z naprawdę doskonałym wykonaniem. Póki co moje oczarowanie serią nie przemija i nie mogę się doczekać chwili, w której sięgnę po kontynuację losów Uhtreda. Boje się jednak chwili, w której ta przygoda się skończy, bowiem póki co pragnę, żeby trwała i trwała. Kawał dobrej powieści historycznej, idealnej dla wszystkich fanów wikingów i nie tylko!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-02-2019 o godz 18:24 przez: Magdalena Senderowicz
Pierwszy tom sagi Wojny Wikingów wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie i byłam przekonana, że stanowi on wstęp do obłędnej i niesamowitej sagi, która podbije moje serce. Choć póki co ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy faktycznie tak jest, bowiem seria ta liczy sobie osiem tomów, a ja mam za sobą zaledwie dwa, to mimo wszystko przyznaję, że zmierza to właśnie w tym kierunku. Zwiastun burzy okazał się być powieścią równie angażującą, a może nawet i nieco bardziej, co Ostatnie królestwo! W pierwszym tomie mieliśmy okazję zapoznać się z postacią głównego bohatera całego cyklu, Uhtreda z Bebbanburga. Jest on narratorem prezentowanej tutaj historii, więc mamy okazję dosyć dobrze go poznać, a mimo tego wciąż potrafi nas zaskoczyć swoim zachowaniem i niejednokrotnie wychodzi na jaw to, że skrywa jakieś tajemnice i nie ujawnia nam wszystkiego. Wciąż pozostaje nieco zagadkową postacią, ale zdecydowanie bardzo złożoną i interesującą. Od momentu, w którym go poznałam, zastanawiam się, dokąd on tak naprawdę zmierza i komu jest bardziej wierny. Co skrywa się w jego duszy i sercu? Bernard Cornwell w znakomity sposób prowadzi fabułę Zwiastuna burzy. Ponownie wkraczamy na pole bitwy, doświadczamy religijnych konfliktów, walka pomiędzy poganami a chrześcijanami jest czymś, co stale przewija się między wierszami, choć tak naprawdę wojna toczy się o coś więcej. Podbijanie terenów, rabowanie wiosek i próba ustalenia władzy – każdy chce zagarnąć dla siebie jak najwięcej, mimo tego, że lojalność powinna być pierwszą rzeczą, którą należałoby się tutaj kierować. Co ciekawe, nie mamy tutaj wielkich armii złożonych z tysięcy żołnierzy, ale zdecydowanie pojawiają się tutaj wielcy wojownicy, a Uhtred jest jednym z nich. Choć jest Sasem, to ja widzę w nim ducha wikingów! Okazuje się też, że przyjaźnie zawarte za dawnych czasów wciąż trwają… jak to bohaterowie sami stwierdzili: ciężko jest zabić kogoś, kogo się po prostu lubi. Bernard Cornwell wprowadził w tym tomie kilka nowych postaci, z których na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się nowa towarzyszka głównego bohatera, Iseult. Kobieta obdarzona niesamowitymi zdolnościami, których ludzie się boją – wierzą, że to sam Szatan je na nie zesłał, więc unikają jej jak ognia. Uhtred jednak ma otwarty umysł i wierzy w to, że Iseult jest po prostu niesamowitą i mądrą kobietą. Podoba mi się to, że Uhtred nikogo nie ocenia po plotkach, tylko postanawia na własnej skórze przekonać się o tym, jakim kto jest człowiekiem. Ale jeżeli przychodzi co do czego, to potrafi walczyć w służbie króla, choć czasami sam postanawia wymierzyć sprawiedliwość. Zdecydowanie został wielkim wojownikiem już teraz, w tym momencie swojej opowieści, zatem co będzie dalej? Styl autora pozostaje bez zmian – w niesamowicie lekki i przyjemny sposób porusza on kwestie historyczne, co nie jest takie powszechne w tego typu powieściach. Przez karty tej powieści po prostu się płynie, gładko i wspaniale, przeżywając niesamowite przygody u boku bohaterów, choć nie ukrywajmy – nie jest to podróż usłana różami, tylko rozlewem krwi i brutalnością. A mimo wszystko to naprawdę wciągająca i porywająca historia, przy której z łatwością można się zatracić. Nie brakuje tutaj dobrego klimatu, życiowych i barwnych postaci czy zaskakujących zwrotów akcji. Pomysłowość Cornwella idzie w parze z naprawdę doskonałym wykonaniem. Póki co moje oczarowanie serią nie przemija i nie mogę się doczekać chwili, w której sięgnę po kontynuację losów Uhtreda. Boje się jednak chwili, w której ta przygoda się skończy, bowiem póki co pragnę, żeby trwała i trwała. Kawał dobrej powieści historycznej, idealnej dla wszystkich fanów wikingów i nie tylko!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-02-2019 o godz 21:22 przez: ania94941
Po rozgromieniu Duńczyków pod Cynuit, mieszkańcy Anglii mogą odetchnąć spokojnie. Rozejm podpisany między Alfredem i Wikingami daje im szansę, ponownie wrócić do swoich codziennych obowiązków bez strachu, że lada dzień znów przyjdzie im przelewać krew. Jednak spokój, to ostatnie o czym może marzyć Uhtred. Mężczyzna cały czas próbuję spłacić dług wobec Kościoła, jaki przeszedł na niego po poślubieniu Mildrith. Ponadto, mimo przechylenia szali zwycięstwa podczas bitwy na stronę wojsk angielskich Uhtred popada w niełaskę u króla Alfreda. Na domiar złego, mężczyzna cały czas miota się między byciem Sasem, a Wikingiem i próbuje pojąć kim tak naprawdę jest i czego pragnie od życia. Tymczasem, Duńczycy łamią postanowienia rozejmu. Uthred musi ponownie chwycić za broń i opowiedzieć się za jedną ze stron. Którą z nich wybierze? Czy pragnienie wolności i swobodny, wygra nad zdrowym rozsądkiem? „Bez przyjaciół byłem kolejnym pozbawionym ziemi i pana wojownikiem” Ostatnie królestwo czyli pierwszy tom serii Wojny Wikingów ogromnie przypadł mi do gustu. Byłam wręcz zaskoczona, jak bardzo barwnie, a jednocześnie lekko, można pisać o brutalnych wojnach i krwawych potyczkach. Bernard Cornwell to z pewnością fenomen wśród autorów powieści historycznych. Sięgając po drugi tom zastanawiałam się, czy autorowi cały czasu uda się utrzymać równie wysoki poziom, co w przypadku pierwszej powieści. Okazuje się jednak, że Cornwell nie bez powodu, uważany jest za jednego z najlepszych autorów powieści historycznych, a kolejny tom przygód Uhtreda Zwiastun burzy, jest jeszcze lepszy od poprzedniego. W drugim tomie znajdziemy wszystko to, za co pokochaliśmy Wojny Wikingów. Wciągające, bardzo dynamiczne sceny batalistyczne, niezwykle precyzyjnie odwzorowane życie ówczesnego społeczeństwa i całą masę ciekawych, bardzo dobrze nakreślonych postaci, pomiędzy którymi przoduje oczywiście, główny bohater – Uhtred. Cornwell nieustannie czaruje czytelnika słowem, sprawiając, że ponad pięciuset stronicową powieść, od samego początku, do samego końca, czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. W trakcie trwania historii, możemy coraz lepiej poznać głównego bohatera. Autor stawia go w wielu, niekomfortowych sytuacjach, które kształtują go jako wojownika i mężczyznę. W pierwszym tomie, zabrakło mi właśnie tej głębszej analizy psychologicznej postaci. Jednak całkowicie rekompensuje mi to Zwiastun burzy, w którym Uhtred wyjawia czytelnikowi swoje tajemnice, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć dokonywane przez niego wybory. Nie brak mu jednak, normalnych ludzkich słabości, które potrafią wpędzić go w niemałe tarapaty. „Jarl Ragnar – mój przyjaciel” Podczas lektury, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ówczesnemu klerowi daleko do ewangelicznych apostołów. Duchowni, którzy w zamyśle mieli kultywować ascetyzm i dobro, stali się rządnymi władzy i pieniędzy obłudnikami. Zamiast spoglądania w kierunku Boga, częściej ich wzrok pada na sakiewkę pełną pieniędzy, przez co nie wiele różni ich o najzwyklejszych lichwiarzy. Jest to nie tylko smutne, ale również zastanawiające, jak silną wiarą musiało cechować się ówczesne społeczeństwo, że spoglądając na tego typu duchownych, nie odwrócili się oni od Kościoła. Zwiastun burzy to świetna kontynuacja losów Uhtreda – pół Wikinga, pół Sasa. Lekki styl, wciągająca akcja i ciekawi bohaterowie przekonają do siebie najbardziej zatwardziałych przeciwników powieści historycznych. Osobiście, nadal jestem pod wpływem uroku, jaki Cornwell rzuca na swoich czytelników i czym prędzej zabieram się za kolejny tom tej serii Panowie Północy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-02-2019 o godz 22:56 przez: Zaczytany Glonek
„Zwiastun burzy”. Ciemne chmury, rozbłyski piorunów w oddali, pomruki dochodzące z wnętrza cumulonimbusa. Niepokój, czy niebezpieczeństwo ominie moje bezpieczne schronienie, czy jednak będę drżeć w obawie o swoje życie w pierwotnym strachu. Nie wyobrażam sobie przeżywania sztormu na morzu. Bezradności i pokładania nadziei jedynie w modlitwie do bóstw opiekuńczych. Na początku zupełnie nie rozumiałam, wyboru polskiego tytułu, lecz po takiej wizualizacji wydaje mi się, że zrozumiałam intencję tłumaczki i wydawcy. W pierwszym tomie Uhtred dorósł, założył rodzinę i zrobił co mógł, by powrócić na łono ojczyzny jako angielski bohater. Lecz już na pierwszych kartach opowieści autor wyraźnie pokazuje, iż dorosły nie oznacza dojrzały. A brawura i buńczuczność, tak przydatne na polu bitwy, niekoniecznie zjednują przyjaciół i łaskę wielmożnych. Lecz po cóż słuchać rad starszych? W gorącej wodzie kąpany młodzieniec, wraca do tego co zna – walki i bogacenia się przemocą. W końcu nad jego głową wiszą chciwi wierzyciele, rodzina domaga się opieki, a Wikingowie wydają się być co raz bardziej agresywni… A co siedzi w duszy tego człowieka powoduje, że czytelnik nie raz westchnie ze zdziwienia. Fabuła, mimo wielu potyczek, których opisy, zwykle powodowały u mnie irytację, prowadzona w Cornwellowski, gawędziarski sposób znów podbiła moje serce. Wojowie, których różni prawie wszystko, od wyznawanych ideałów do sposobu przygotowania się do walki, łączy ten sam cel – zdobyć jak najwięcej. Nieważne jakim kosztem. Lecz czasem trudno podnieść rękę na kogoś bliskiego. I jak wybrać pomiędzy lojalnością sercu a lojalnością powinności? Jaką ścieżką podażą bohaterowie? Mam tylko jedno, malutkie zastrzeżenie – nie wiem, w jakim odstępie czasu książki były wydawane w oryginale, ale czytając je jedna po drugiej, mam wrażenie, że autor ma mnie za sklerotyka :D Przypomina fakty powtarzane w poprzednim tomie niczym refren, a opinii na temat zdarzeń czy osób wydają się irytującym, źle zagranym dźwiękiem w symfonii słów. Jednak z pewnością pomoże odnaleźć się w głównym wątku czytelnikom, którzy będą mieć dłuższą przerwę pomiędzy kolejnymi tomami. A jeśli już o bohaterach mowa, oprócz grającego pierwsze skrzypce Uthreda, uwagę przykuwa kreacja króla Alfreda i inteligentnej Iseult. Król, mimo swoich wad, potrafi zjednoczyć wojowników, tchnąć w nich ducha i stawiać opór najeźdźcy. Lecz czy na pewno to tylko jego zasługa? Natomiast Iseult jest dla mnie personifikacją losu każdej inteligentnej i zdolnej kobiety, żyjącej w czasach, które nie były dla niej łaskawe. Wyobraźcie sobie, że jeżeli szybko będziecie kojarzyć fakty, logicznie myśleć i zręcznie wykorzystywać sytuacje, co przecież potrafi tylko mężczyzna, zostaniecie oskarżone o czary i w stronniczym procesie skazane na śmierć. Tylko naprawdę silne kobiety, jak Iseult, potrafiły nagiąć ten nieprzyjazny świat do swojej woli. Mam nadzieję, że w kolejnej części nie zabraknie tej niesamowitej postaci – czuję w kościach, że znalazłam moją ulubioną bohaterkę w całej serii. Podziwiam biegłość autora, który tchnął życie w suche, historyczne fakty, łącząc je spoiwem swojej wyobraźni, nadając im kolory, kształty, twarze i charakter. Drugi tom zdecydowanie sprostał wyzwaniu, które postawiła przed nim pierwsza cześć. Niczym topór rzucony do wody, chcę nadal zanurzać się w tej historii, aż dotrę do sedna i zrozumiem duszę zarówno Sasa jak i Wikinga toczące w Uhtredzie wojny na śmierć i życie. I zerkając na tytuł trzeciego tomu: intrygujące jest, który naród będzie tytułowany „Panowie północy”?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-03-2019 o godz 18:38 przez: Anka
Gdy Bóg śpi, budzi się Walhalla… Jeśli po lekturze pierwszego tomu serii „Wojny Wikingów” czuć można było pewien niedosyt – po tomie drugim z pewnością nic takiego nie ma miejsca. Uporządkowanie fabuły przeplata się tu z zagęszczeniem akcji, wielość znanych już wątków z nowymi a barwne napaści, potyczki, najazdy i starcia maści wszelakiej aż kipią z kart powieści. Ale po kolei. Mimo niewątpliwego męstwa na polu walki oraz ogromnego wkładu Uhtreda w pokonanie przez wojska saskie Duńczyków pod Cynuit, nasz antagonista popada w niełaskę u króla Alfreda. Rozczarowany postawą monarchy i rozgoryczony brakiem wdzięczności suwerena – wraca na swoje ziemie. Tam, wiodąc życie bynajmniej nie ealdormana, rozpoczyna spłatę długu, który przeszedł na niego wraz z małżeństwem z urodziwą, acz niebogatą i zadłużoną Mildrith. Wyprawy łupieżcze, konflikty z sąsiadami i niechciane zadłużenie to jedyne, co ma teraz na głowie. Do czasu, aż Duńczycy – po zebraniu nowych sił – łamią zawarty z Albertem rozejm i podstępnie atakują Wessex, podbijając go niemal całkowicie. I tak oto Uhtred, Sas wychowany przez Duńczyków i mający zdecydowanie duńską duszę, znów musi stanąć na polu walki. Krajom saskim grozi bowiem nie tylko zostanie lennem, lecz po prostu jednym z terytorium państwa Wikingów. „Wiking”, „Władca moczarów” i „Fyrd” to trzy części drugiego tomu „Wojen Wikingów”. Części, w których autor nie wrzuca czytelnika od razu na głęboką wodę, ale wprowadza powoli, trzymając za rękę i wyjaśniając wszystko, co zdarzyło się do tej pory. Do tego – ponownie wstęp dotyczących nazw historycznych i nota historyczna na końcu. I ten sam narrator, czyli nasz bohater - Uhtred z Bebbanburga, syn Uhtreda, syna Uhtreda. Wszystko konsekwentnie i logicznie. Fabuła książki jest bardzo rzetelnie oparta na historii Wielkiej Brytanii, z dbałością o szczegóły geograficzne, społeczne oraz florę i faunę. Wkomponowane w całość mity, podania i legendy ubarwiają treść, nie ujmując jej bynajmniej rzeczowości i dokładności. Życie codzienne, życie rodzinne, relacje panów z poddanymi, kościoła z wiernymi a do tego barwne opisy, subtelnie wplecione w całość, naturalnie wyjaśniające wszystko to, co może być niecodzienne dla czytelnika nieobeznanego z ówczesnymi czasami. Doskonale zaserwowane opisy uzbrojenia, odzienia, codziennych czynności, obowiązujących praw i zwyczajów są tak plastyczne, jak gdyby czytelnik był oprowadzany po wystawie prezentującej IX-wieczną saską krainę przez wytrawnego i pełnego pasji kustosza. Kulminacyjna bitwa pod Ethandun to tak piękny, jak i krwawy obraz wyłaniający się z gawędy, płynącej z ust głównego bohatera. Gawędy, która niesie ze sobą dźwięk uderzających o siebie tarcz, pieśń mieczy, krzyki tak zagrzewające do boju, jak i pełne strachu i przerażenia, woń krwi i bitewny szał w najczystszej postaci. Gawędy, która długo jeszcze zostanie w pamięci każdego czytelnika. Reasumując – kolejna część losów Sasa o duszy Duńczyka, z duszą rozdartą między dwie rodziny, dwie powinności jest jak toczone przez obie nacje bitwy morskie i lądowe – niby podobne, a jednak zupełnie różne. Gdzie przeznaczenie powiedzie Uhtreda? Jakimi ścieżkami podąży on świadomie, a na jakie zepchną go Norny, jako jedyne znające jego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość? Przekonamy się już wkrótce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-02-2019 o godz 12:03 przez: Katarzyna Dżugaj
Pierwszy tom "Wojen Wikingów" narobił apetytu - zawierał wprawdzie wszystko, na co liczą miłośnicy tego rodzaju literatury, nie wyczerpywał jednak potencjału tkwiącego w opowieści o Uthredzie z Bebbanburga. Oczekiwania wobec kontynuacji były więc wysokie, Bernard Cornwell nie spoczął jednak na laurach i stworzył książkę równie dobrą jak powieść "Ostatnie królestwo", choć nieco od niej odmienną. Na czym polegają różnice? Przede wszystkim na tempie prowadzenia narracji. W Zwiastunie burzy fabuła nieco zwalnia – mniej jest spektakularnych bitew i pojedynków, więcej natomiast polityki i obyczajowości. Na równoprawnego, obok Uthreda, bohatera powieści wyrasta król Alfred, którego Bernard Cornwell przedstawia jako wizjonera owładniętego ideą zjednoczonej Anglii, wyrastającą ponad wyobraźnię polityczną ówczesnych Sasów Zachodnich. A jednocześnie jako władcę zanadto wierzącego w moc chrześcijaństwa i uczciwość kleru, ufność w modlitwę przedkładającego nad liczebność i wyszkolenie wojsk. Poprzez historię Uthreda autor Wojen Wikingów pokazuje, zresztą, machinacje, jakimi przez setki lat posługiwał się kościół, aby najpierw zdobyć uprzywilejowaną pozycję w państwie, a następnie ją utrzymać. Pod tym względem średniowieczna Anglia nie różniła się zanadto od współczesnej Europy – tyle że łatwiej dziś dochodzić swoich praw, bez konieczności zdawania się na sąd boży. Od bitwy pod Cynuit nie minęło wiele czasu, Uthred nie miał więc szansy zbyt mocno się zmienić. Pozostał tym samym szalonym, pewnym siebie młodziakiem, dla którego największym autorytetem jest przyszywany wikiński ojciec. Dusza Uthreda wciąż jest rozdarta między miłość do duńskiego stylu życia a zdrowy rozsądek, podpowiadający chłopakowi, że jego miejsce jest wśród Sasów Zachodnich. Młody ealdorman coraz lepiej rozumie jednak siebie, zaczyna też trzeźwiej myśleć o przyszłości - nadal wierzy w przeznaczenie, zdaje sobie jednak również sprawę, że tkającym ludzkie losy Nornom czasem trzeba odrobinę pomóc. Ciekawie rozwija się też wątek jego relacji z Alfredem podczas przymusowego pobytu na moczarach, gdy Uthred poznaje nieco inną twarz swego króla. Nowe postacie, z księdzem Pyrligiem i królową cieni Iseult na czele, są intrygujące, budzące sympatię czytelnika i, jak to u Cornwella, dopracowane pod względem psychologicznym, nudzić się więc z nimi nie sposób. Akcja wprawdzie nieco zwalnia, nie oznacza to jednak, że staje w miejscu – z duńskimi najeźdźcami zawarty został rozejm, Uthred nie należy jednak do ludzi, którzy pozwoliliby meczowi rdzewieć i wdaje się w liczne, trzymane w tajemnicy przed królem, awantury. Jego mniejsze lub większe potyczki , nie zawsze toczone wyłącznie z Duńczykami, pojedynek o honor, i wreszcie wielka bitwa pod Ethandum opisane są z niesamowitą swadą, nie pozwalającą oderwać się od lektury. Której koniec, tak jak w przypadku Ostatniego królestwa, przychodzi zdecydowanie zbyt szybko. Jedyną pociechą jest fakt, że na kolejny tom cyklu trzeba będzie czekać zaledwie miesiąc.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-02-2019 o godz 12:00 przez: Katarzyna Dżugaj
Pierwszy tom "Wojen Wikingów" narobił apetytu - zawierał wprawdzie wszystko, na co liczą miłośnicy tego rodzaju literatury, nie wyczerpywał jednak potencjału tkwiącego w opowieści o Uthredzie z Bebbanburga. Oczekiwania wobec kontynuacji były więc wysokie, Bernard Cornwell nie spoczął jednak na laurach i stworzył książkę równie dobrą jak powieść "Ostatnie królestwo", choć nieco od niej odmienną. Na czym polegają różnice? Przede wszystkim na tempie prowadzenia narracji. W Zwiastunie burzy fabuła nieco zwalnia – mniej jest spektakularnych bitew i pojedynków, więcej natomiast polityki i obyczajowości. Na równoprawnego, obok Uthreda, bohatera powieści wyrasta król Alfred, którego Bernard Cornwell przedstawia jako wizjonera owładniętego ideą zjednoczonej Anglii, wyrastającą ponad wyobraźnię polityczną ówczesnych Sasów Zachodnich. A jednocześnie jako władcę zanadto wierzącego w moc chrześcijaństwa i uczciwość kleru, ufność w modlitwę przedkładającego nad liczebność i wyszkolenie wojsk. Poprzez historię Uthreda autor Wojen Wikingów pokazuje, zresztą, machinacje, jakimi przez setki lat posługiwał się kościół, aby najpierw zdobyć uprzywilejowaną pozycję w państwie, a następnie ją utrzymać. Pod tym względem średniowieczna Anglia nie różniła się zanadto od współczesnej Europy – tyle że łatwiej dziś dochodzić swoich praw, bez konieczności zdawania się na sąd boży. Od bitwy pod Cynuit nie minęło wiele czasu, Uthred nie miał więc szansy zbyt mocno się zmienić. Pozostał tym samym szalonym, pewnym siebie młodziakiem, dla którego największym autorytetem jest przyszywany wikiński ojciec. Dusza Uthreda wciąż jest rozdarta między miłość do duńskiego stylu życia a zdrowy rozsądek, podpowiadający chłopakowi, że jego miejsce jest wśród Sasów Zachodnich. Młody ealdorman coraz lepiej rozumie jednak siebie, zaczyna też trzeźwiej myśleć o przyszłości - nadal wierzy w przeznaczenie, zdaje sobie jednak również sprawę, że tkającym ludzkie losy Nornom czasem trzeba odrobinę pomóc. Ciekawie rozwija się też wątek jego relacji z Alfredem podczas przymusowego pobytu na moczarach, gdy Uthred poznaje nieco inną twarz swego króla. Nowe postacie, z księdzem Pyrligiem i królową cieni Iseult na czele, są intrygujące, budzące sympatię czytelnika i, jak to u Cornwella, dopracowane pod względem psychologicznym, nudzić się więc z nimi nie sposób. Akcja wprawdzie nieco zwalnia, nie oznacza to jednak, że staje w miejscu – z duńskimi najeźdźcami zawarty został rozejm, Uthred nie należy jednak do ludzi, którzy pozwoliliby meczowi rdzewieć i wdaje się w liczne, trzymane w tajemnicy przed królem, awantury. Jego mniejsze lub większe potyczki , nie zawsze toczone wyłącznie z Duńczykami, pojedynek o honor, i wreszcie wielka bitwa pod Ethandum opisane są z niesamowitą swadą, nie pozwalającą oderwać się od lektury. Której koniec, tak jak w przypadku Ostatniego królestwa, przychodzi zdecydowanie zbyt szybko. Jedyną pociechą jest fakt, że na kolejny tom cyklu trzeba będzie czekać zaledwie miesiąc.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-02-2019 o godz 07:50 przez: Gypsy_Girl_Recenzuje
Zwiastun burzy. Wojny Wikingów tom drugi. Bernard Cornwell Zwiastun burzy jest kontynuacja pierwszego tomu pt.: ,,Ostatnie królestwo". I powiem wam, że jest bardzo dobrą kontynuacją. Można nawet powiedzieć, że ten tom jest lepszy niż jego poprzednik. Tom drugi nadal opowiada nam historię Uhtreda, który pomimo zwycięstwa nad Duńczykami popada w niełaskę u króla Alfreda. Toczy on wewnętrzną walkę po której stronie się opowiedzieć. Chce bronić Anglii, i chce jednocześnie włączyć o boku Ragnara. Pomimo konfliktu z jakim w swoim sercu musi mierzyć główny bohater, widać, że od pierwszego tomu znacznie dojrzał, jednocześnie zachowując w sobie coś z Wikinga. W chaosie jest taka radość. Zrzuć całe zło świata za drzwi i powiedz ludziom, że nigdy, przenigdy nie powinni otwierać drzwi, a to zostanie otwarte, ponieważ w zniszczeniu jest czysta radość. I pomimo lojalności jaką ślubował on królowi Alfredowi , jest on też lojalny wobec tych, których najzwyczajniej w świecie lubi i szanuje. Jest większa wojna, Niedobry. Nie walka między Saksonią i Duńczykiem, ale między Bogiem a diabłem, między dobrem a złem! Jesteśmy częścią tego! Jestem bardzo ciekawa jak w dalszych tomach wykreuje się jego postać, ponieważ jest to dopiero tom drugi z ośmiu, więc z pewnością Uhtred może się zmienić o 180 stopni. Jednak na chwilę obecną, jest on naprawdę interesującą postacią, która autorowi się naprawdę udała. Moim zdaniem na największą uwagę w tym tomie zasługują Uhtred, co jest logiczne. I król Alfred, którego mamy możliwość poznać bardziej szczegółowo. Pobyć z nim trochę i poznać jego tok myślenia. Alfred nie chciał słuchać. Był sprytnym człowiekiem, może tak sprytnym jak każdy człowiek, ale nie rozumiał bitwy. Nie rozumiał, że bitwa to nie tylko liczby, to nie poruszanie się wysokimi kawałkami, i nie chodzi nawet o to, kto ma przewagę w podłożu, ale o pasję i szaleństwo oraz krzyczącą, nieopanowaną wściekłość. Pomimo tego, że nie jest on, w mojej opinii, pozytywnym bohaterem, to ja to bardzo polubiłam. Jednak nie będę was zanudzać fabułą tej książki. Musicie sami się przekonać, czy wciągnie was pomiędzy swoje strony tak jak mnie. Powiem wam, że przy tej części bawiłam się o wiele lepiej niż przy pierwszym tomie. Często mówi się o klątwie drugiego tomu. Jednak tą autora, moim zdnaiem, nie spotkała. A wręcz drugi tom jest dla mnie o wiele lepszy niż pierwszy. Tak jak w pierwszym tomie Bernard Cornwell spisał się fantastycznie, wciągając mnie w kartki swojej powieści. Wydaje mi się, że mało który autor potrafi tak pisać. Z fikcji literackiej pomieszane z historią, stworzyć coś takiego, że aż człowiek nie chce się odrywać od książki. A końcowe starcie Duńczyków z Anglikami to literacki majstersztyk. Dosłownie się czułam jakby była na polu bitwy i patrzyła na wszystko z boku. Dopiero co skończyłam czytać drugi tom, a już czekam na trzeci. To chyba najlepsza reklama dla książki. Polecam każdemu z ręką na sercu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Pan wojny Cornwell Bernard
4.9/5
37,35 zł
54,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa It Ends with Us Hoover Colleen
4.7/5
28,14 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa November 9 Hoover Colleen
4.7/5
28,34 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ugly Love Hoover Colleen
4.5/5
31,39 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nagie serca Hoover Colleen
4.7/5
29,22 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.5/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Jak myśleć o sobie dobrze? Stahl Stefanie
5/5
31,58 zł
44,99 zł
26,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Confess Hoover Colleen
4.6/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa 60 Pyznar Magdalena
4.0/5
34,44 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.7/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Now. Maybe Not Hoover Colleen
4.6/5
31,00 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Layla Hoover Colleen
4.5/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Materiał na chłopaka Hall Alexis
4.5/5
31,00 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Oddam ci słońce Nelson Jandy
4.5/5
30,11 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego