Żona plantatora herbaty (okładka  miękka, 07.2016)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Cejlon, lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku. Dziewiętnastoletnia Gwen Hooper przypływa na Cejlon, by zamieszkać z mężem na plantacji herbaty, którą jego rodzina prowadzi od pokoleń. Jest zakochana i zachwycona nowym życiem na egzotycznej wyspie. Jednak Laurence, małomówny i zapracowany, nie poświęca żonie wiele czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: ubranka dziecka w skrzyni, zamknięte drzwi, zarośnięty grób w ogrodzie. Laurence nie chce z nią rozmawiać o rodzinnych sekretach. Gwen nie wie, że sama już wkrótce będzie musiała ukrywać własną tajemnicę. Poruszająca, nastrojowa opowieść o kłamstwach, sekretach i przebaczeniu.             


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1125585731
Tytuł: Żona plantatora herbaty
Autor: Jefferies Dinah
Tłumaczenie: Hessenmuller Hanna
Wydawnictwo: Harper Collins Publishers
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 480
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-07-20
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 35 x 213 x 148
Indeks: 19771762
średnia 3,7
5
10
4
7
3
6
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
20 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
12-08-2016 o godz 22:41 przez: agraaafka
Gween Hooper opuszcza wyspy Brytyjskie, aby rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu u boku swojego nowo poślubionego męża. Zostawia rodzinę, bliską jej sercu kuzynkę Fran i wyjeżdża w nieznane. Jest przepełniona niepewnością, ale również towarzyszy jej ekscytacja związana z zasmakowaniem cejlońskiej herbaty i przeżycia czegoś egzotycznego..

Gwen wiedzie o dziwo spokojne, sielskie życie. Nie może na nic narzekać. Mieszka w pięknym domu, w którym pracuje służba a ona nimi zarządza na czas nieobecności męża. Spotyka się z sympatią pracowników. Mąż okazuje jej wsparcie i troskę. Dla niej jest idealnym, wymarzonym wręcz partnerem. Rozumie ją i mocno kocha. Gwen ma świadomość tego, że jej mąż ma bolesną przeszłość - w końcu nie jest jego pierwszą żoną, ale niechęć Laurenca do podejmowania rozmów w tym temacie jest dla niej niepokojąca. Nie rozumie, co mogło się stać, aby nie chcieć w zupełności podejmować rozmowy. W każdym razie, małżeństwu dobrze się wiedzie. Na nic nie może narzekać. Plantacja herbaty, którą rodzina Laurenca prowadzi od pokoleń przynosi zyski, to jest najważniejsze w tym interesie. Gwen jest oczarowana miejscem, w którym znalazła się. Czuje, że to jest jej właściwe miejsce na ziemi i ani jej się śni stamtąd powrót. Szybko wrosła w egzotyczną aurę Cejlonu.

Jednak w pewnym momencie stopniowo nadchodzi kryzys. Laurence coraz częściej wyjeżdża w pilne podróże. Niechętnie rozmawia o plantacji i związanych z nią kłopotami pieniężnymi. Zostawia Gwen, która jak się okazuje, jest w ciąży. Bliski doktor rodziny przewiduje bliźniaczą ciążę. Kiedy Gwen samotnie spędza czas w rezydencji, postanawia lepiej poznać okolice, co okazuje się niebezpiecznym posunięciem ze względu na zamieszki pomiędzy tubylczymi robotnikami. Jednak nawet niepokojące konflikty polityczne nie przeszkadzają nastoletniej kobietce na przemierzanie po nieznanych jej trasach. Ku zaskoczeniu swemu w głębi ogrodu odnajduje zaniedbany mały nagrobek i nie rozumie sam fakt jego istnienia oraz zaniedbanie przez właściciela. Domyśla się, że może to być związane z przeszłością dawnej rodziny jej męża, o której tak uporczywie nie chce zabierać głosu.

I kiedy myśli, że mąż skrzętnie chowa w sobie sekrety, sama stoi przed dokonaniem bardzo trudnego wyboru, który na zawsze odmieni samą Gwen, jej spojrzenie na rodzinę oraz na własnej skórze przekona się czym są intrygi, strach, obawy, przerażenie doświadczane każdego dnia. Co więcej, dowie się czym jest lojalność oraz na czym polega prawdziwe zaufanie oraz miłość.

Dla Gwen narodziny dzieci okazują się ogromną i trwałą rewolucją w życiu. Ale niestety, nie wszystko przebiega po myślach kobiety. Bo kobiety po odkryciu materiału widzi nie tylko urodziwego chłopca, ale dziewczynkę zupełnie wyglądem jej ani męża nieprzypominającej zaczyna się jedna walka - o zachowanie tajemnicy dla siebie, tyle że kręcąca się siostra męża oraz jego przyjaciel od interesów wcale nie zamierzają tego ukrywać. I jak zareaguje Laurence na nowe, zaskakujące i wybijające z pantałyku wieści?

Miłość zostaje wystawiona na ogromną próbę. Ale należy zaufać i uwierzyć w bohaterów, którzy z obronną ręką wyjdą z tej batalii..

Powieść obfita w treści, ale podczas jej lektury czułam się spokojnie, jakby bezpiecznie. Akcja również nie jest porywista, nie wpędza w zakłopotanie. Daje wytchnienie i czas na zastanowienie. Czytelnika cieszy spokojnie przeżywane życie przez bohaterów. Można podziwiać uczucie łączące małżeństwo, które nie słabnie mimo przeciwności losu. Laurence okazuje się czułym i kochającym mężem. Ważna jest dla niego praca, dobrze prosperujące interesy, ale to rodzina okazuje się najważniejszą, mimo wszystko, co można dostrzec po postawie wobec dziecinnie i nieodpowiedzialnie zachowującej się siostrze, czy samej żonie, która podupada na zdrowiu po czasie poporodowym. A w dobie kryzysu potrafią odnaleźć raz jeszcze siebie, stanąć prosto na nogi i o wspólnych siłach zmierzyć się z przeciwnościami losu oraz podrzucanymi kłodami. Można brać przykład z głównych bohaterów, owszem, nie w każdym aspekcie, ale tym kluczowym, kiedy trzeba było zawalczyć nie o pieniądze, ale o to co było dla nich najważniejsze - miłość własną oraz rodzinę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-08-2016 o godz 19:07 przez: malwina5112
Tajemnicą dla nikogo nie powinien być fakt, iż bardzo lubię romanse na tle XIX-wiecznej Anglii, gdzie młode, niezamężne panienki poszukiwały mężów, pragnęły spełnić prawdopodobnie ambicje swoich matek i ich wybory nierzadko padały na podstarzałych panów z pokaźną sumą na koncie. Taka była rzeczywistość, bo w typowych romansach Harleqiuna sprawa wyglądała inaczej: młoda, zbuntowana dziewczyna w sporej liczbie przypadków nie potrzebowała męża, a i tak się napataczał i do tego przystojny niczym sam Belzebub!

Książka autorstwa Dinah Jefferies „ Żona plantatora herbaty” w moich oczach jest nieco inna, bo jak do tej pory trafiałam na książki, gdzie główni bohaterowie poznają się, czasami w dziwnych okolicznościach, skaczą sobie z początku do gardeł, pazury idą w ruch, a ostatecznie następuje cudownie piękne zakończenie, bowiem najczęściej kończy się to ślubem. Natomiast w tej książce akcja zaczyna się tuż po ślubie! To mnie zaskoczyło (żeby nie było, czytałam opis książki, jednak wiecie… sam fakt, że taka książka opisuje życie po zawarciu związku małżeńskiego!), a im dalej tym ciekawiej.

Ale od początku! Dziewiętnastoletnia Gwen płynie na Cejlon do swego nowo poślubionego męża, Leurence’a Hoopera, tytułowego plantatora herbaty i jest tym faktem naprawdę poruszona, podekscytowana i nie wiadomo, co jeszcze. Nie dziwię się, bo zapewne też bym się nieco stresowała czy sprostam życiu w nowym miejscu, wśród obcych ludzi, kultury, zwyczajów… tak samo robiła Gwen, a jako jeden z powodów można by podać choćby jej wiek. Już na samym początku okazuje się, że bycie żoną plantatora to nie jest ekscytujące życie, jest wręcz nudnym życiem, bowiem Laurence całym dniami przebywa poza domem, a jego młodziutka współmałżonka się najzwyczajniej w świecie nudzi.

Tak naprawdę to splot najróżniejszych wydarzeń doprowadza do tego, że prócz pana domu z tajemnicą z przeszłości na barkach, dołącza do niego jego żona z własnym sekretem. I co do tego sekretu… nie przypominam sobie bym czytała kiedyś książkę o podobnej tematyce, dlatego w moim odczuciu jest to świeży pomysł i całkiem zgrabnie poprowadzony. Nie będę jednak ukrywać, że koniec może nieco przewidywalny, chociaż nie do końca! Zaskoczył mnie samiuteńki koniec, z jednej strony może nietypowy, ale z drugiej cieszyłam się, że tak właśnie się stało. Myślę, że zakończenie jak na taką książkę, jest odpowiednie.

Jeślibym miała wskazać kwestie, które mnie denerwowały to była to siostra Laurence’a, Verity – strasznie irytująca kobieta, bardzo interesowna, oraz może odrobinę sama Gwen, bo… pierwszy jej odruch w sytuacji, w jakiej się znalazła w kluczowym momencie był wręcz nieludzki, okrutny. W miarę jak czytałam książkę, dochodziłam to wniosku, że Gwen mogłaby postąpić zupełnie inaczej i wyszłoby chyba nawet lepiej. A Laurence… okej, facet z problemami i bolesną przeszłością… okej. Ale odnosiłam chwilami wrażenie, że mój mały szczeniak ma w sobie więcej męstwa niż Laurence. Bo on był po prostu… płytki. Ogólnie emocje bohaterów można by za takie uznać, bo… zdarzyła się tragedia dla Laurence’a, a on? Napiszę jedno słowo: ABSURD. Jeden wielki, absurd, którego mój mózg nie ogarnia.

Ach! Jeszcze jedna sprawa, co do drobnych minusów? Nie mam pojęcia czy to kwestia tłumaczenia czy autorka sama tak napisała, ale jeśli już zaczyna się jakąkolwiek rozmowę to chyba wypadałoby ją jakoś skończyć, a nie jakby.. urwać w połowie. Co to ma być? Bardzo mnie to denerwowało, bo niektóre rozmowy odbywały się jedynie na podstawie ogólnego opisu. Po macoszemu został też potraktowany wątek Tamilów i Syngalezów oraz ich konflikt etniczny, ale to ma być przecież powieść obyczajowa a nie polityczna, prawda? ;)

W żadnym razie książki nie odradzam! Każdy ma inny gust i mnie akurat się podobała, bo opisywała ludzkie losy już w tej instytucji zwanej małżeństwem, codzienne jego problemy, tajemnice małżonków, sekrety z przeszłości… to jest chyba na takim… porządku dziennym. Historia o kłamstwach nawet pomiędzy ludźmi, którzy szczerze się kochają, ale też o ich wybaczaniu, a to jest najważniejsze. Oraz Gwen, która pomimo bólu i strachu trzymała tajemnicę w sobie przed wiele lat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-08-2016 o godz 15:24 przez: Erna Eltzner
Tajemnica, która powstała przed laty potrafi niszczyć kolejne pokolenia. Trzeba przejść przez multum tragedii, aby w końcu dotrzeć do prawdy. Ile jest w stanie znieść człowiek niosący na sobie ciężar tylu łez? Ile musi ich upłynąć?

Młodziutka Gwendolyn Hooper przybywa na Cejlon, gdzie rozpoczyna zupełnie nowe życie. Świeżo upieczona mężatka, ma zamieszkać z ukochanym Laurencem na plantacji herbaty, prowadzonej przez jego rodzinę od wielu lat. Zapał zachwyconej otoczeniem Gwen szybko stygnie, gdy musi zmierzyć się z samotnością. Zapracowany mąż nie poświęca jej tyle czasu, ile by chciała. Pewnego dnia dziewczyna odkrywa zaniedbany grób dziecka. Kim był Thomas? Laurence unika jednoznacznych odpowiedzi. Prawdziwa burza rozpętuje się w momencie narodzin bliźniąt, a Gwen zaczyna pieczołowicie dbać o swoje własne sekrety. Jaką rolę w jej życiu odegra pewien przystojny artysta?

Parę lat temu przeczytałam „Monsunowe dni” Laili El Omari. Akcja działa się daleko, w Indiach, ponad sto lat wstecz. Od tamtej pory chciałam trafić na coś w podobnym klimacie, ale skutki poszukiwań okazały się dość mizerne. I tym razem przypadek zadziałał lepiej — w propozycjach natknęłam się na autorkę o wdzięcznym nazwisku Jefferies. Opis „Żony plantatora herbaty”, sam tytuł, dostatecznie zaintrygowały, abym z niecierpliwością czekała na paczkę. Gdy tylko wpadła w moje ręce, to zaczęłam czytać. I skończyłam głęboko w nocy. Potem jeszcze maltretowałam bliskich dokładnym sprawozdaniem z lektury, analizując poszczególne zachowania bohaterów. Ot, książka we mnie wniknęła. A to coś, czego wymagam od literatury, wyznacznik. Wyznacznik stron bliskich mojemu sercu. Jestem zadowolona, choć apetyt rośnie w miarę jedzenia i dalej czekam na kolejne pozycje tego typu. Jeśli je znacie, to koniecznie dajcie znać!

Dinah Jefferies skupiła się na barwnych opisach. Rozległe, określające nawet drobny wzorek na dywanie. Nie każdemu przypadnie do gustu taki styl, pełen ozdobników i zawijasów. Jednak podkreślę, że objętościowo fabuła nie traci, nie ginie w gąszczu. Fakt, czasem odczuwałam przytłoczenie takim kolorowym językiem. Jak w pokoju pełnym zapachów, ale akcja wynagrodziła mi niedociągnięcia. Muszę doczepić się do korekty — pojawiło się sporo literówek, błąd ortograficzny („nieprawda” piszemy łącznie). Bardzo liczę, że w następnych wydaniach zostanie wszystko poprawione, bo szkoda, aby psuło ciekawą książkę, wybijało czytelnika z rytmu. Choć sama czcionka należy do tych miłych dla oka!

Bohaterowie to duże indywidualności. Trochę naiwna Gwen, pogrążony w pracy, ale namiętny Laurence, do tego cała paleta postaci drugoplanowych. Najbardziej zaciekawiła mnie Verity — dwulicowa, sprytna, działająca na nerwy. Zazwyczaj takie osoby zapadają w pamięć, gdy liczymy na ich potknięcia i nauczki od losu. Co narobiła Verity musicie dowiedzieć się sami, ale jestem pewna, że mocno Was zirytuje! I cudowna, choć bardzo tajemnicza piastunka, Naveena. Ujęła lojalnością, choć przedstawiła też pewną uległość wobec pracodawców. Cechę, która upadła, gdy miejscowi zaczęli żądać należnego im szacunku.

Dinah Jefferies przemyciła spory kawałek historii. Niepokoje wstrząsające Cejlonem i okolicami, doprowadzające Europejczyków do szoku. Kiełkująca wojna między Tamilami a kolonizatorami została ściśle wpleciona z sytuację, która spotkała Gwen. Lata prześladowań, oburzenie na związki mieszane, często kary cielesne — autorka jedynie przesunęła niektóre daty, ale zadbała o szczere przedstawienie wówczas panujących nastrojów. Jestem miłośniczką poznawania takich wydarzeń, więc zaczęłam szperać w temacie, co uznaję za dodatkową korzyść płynącą z lektury. Patrząc z naszej perspektywy możemy dostrzec, ile tak naprawdę się zmieniło w ciągu dekad. I ta obserwacja jest interesującym czynnikiem, wręcz idealnym dla osób kochających historię.

„Żona plantatora herbaty” powinna spodobać się sympatykom tajemnic, stopniowo rozwiązujących się, ale porażających rozwiązaniem. Książka, która trzyma w napięciu do samego końca, więc warto szykować się na nieprzespaną noc — sama taką spędziłam i nie żałuję. Świetna fabuła, długo siedząca w głowie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-08-2016 o godz 10:09 przez: Kulturalna szafa
Weźcie głęboki wdech i zamknijcie oczy. Wyobraźcie sobie, że siedzicie pomiędzy drzewami tulipanowca a gdzieś w oddali słychać delikatnie cykanie cykady i odgłos skubania listków herbaty. Czujecie tą cudowną, orientalną mieszankę?

Cejlon, lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku.
Dziewiętnastoletnia Gwen Hooper przypływa na Cejlon, by zamieszkać z mężem na plantacji herbaty, którą jego rodzina prowadzi od pokoleń. Jest zakochana i zachwycona nowym życiem na egzotycznej wyspie. Jednak Laurence, małomówny i zapracowany, nie poświęca żonie wiele czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: ubranka dziecka w skrzyni, zamknięte drzwi, zarośnięty grób w ogrodzie. Laurence nie chce z nią rozmawiać o rodzinnych sekretach. Gwen nie wie, że sama już wkrótce będzie musiała ukrywać własną tajemnicę. /harpercollins.pl

Spodziewałam się w sumie czegoś co odciągnie mnie od młodzieżówek i przeniesie w ten egzotyczny i nieznany świat Cejlonu i w sumie dostałam coś takiego, jednak nie tak pięknie zapakowanego jak chciałam. Zaczynając od fabuły, to nie jest ona niczym odkrywczym, jednak dzięki pięknym opisom przyrody, nie jesteśmy w stanie się nudzić. Uwagę głównie powinien przyciągać romans, który gra pierwsze skrzypce, ale mamy do czynienia też z przemianą głównej bohaterki jak i z naprawdę poprawnie poprowadzonymi wydarzeniami historycznymi. Co oczywiście z mojej strony zasługuje na wielki plus. Idąc dalej, niestety biorąc fabułę jako całość, jest ona dość schematyczna i osoby, wymagające więcej od powieści nie będą nią aż tak zaintrygowane jak ja. Jednak mnie w dość dużym stopniu urzekł jej egzotyczny i historyczny klimat.

Jeśli mówimy o bohaterach, to muszę powiedzieć, że nie mamy ich w tej powieści zbyt dużo. Jednak oczywiście, skupię się na głównej heroinie, której niestety nie polubiłam. Nie wiem dlaczego, ale autorka poszła trochę w stronę harlequinów tworząc tę postać i początkowo zrobiła z niej nieporadną i emocjonalną dziewczynę, na szczęście, tak jak zmienia się wiek bohaterki tak staje się ona dojrzalsza i bardziej zdecydowana w swoich wyborach. Ale niestety wciąż mnie to nie przekonuje. Nie potrafiłam się z nią zjednoczyć tak jak potrafiłam to zrobić z Emaline z powieści Sarah Dessen. Zostając przy damskiej części historii, muszę przyznać, że denerwowała mnie również Verity. Chociaż jej imię brzmi przepięknie, wszystkie podstępne intrygi do jakich się posunęła, były po prostu dziecinne i naprawę schematyczne. Jedyną osobą, która ratuje tę sytuację jest Fran, czyli ta najbardziej nowoczesna i największa dusza towarzystwa jaką spotkałam, trzymałam za nią i pewnego młodzieńca kciuki. Mężczyźni w tej opowieści też nie powalają na kolana oryginalnością, jednak są ładnie zaprezentowani i potrafią uwieźć czytelnika.

Autorka ma w swoim stylu pisania jedną skazę, której nie potrafiłam znieść. Mianowicie: dialogi. Są bardzo kiepsko poprowadzone i musiałam zmuszać się do ich czytania, bo po prostu nie potrafiłam ich sobie wyobrazić w rzeczywistości. Jednak co innego mogę powiedzieć o opisach – piękne, barwne z zapachem drzewa sandałowego w tle, potrafiły przenieść do autentycznego Cejlonu.

Miałam pewien problem pisząc tę recenzję, bo powieść nie jest zła. Jest po prostu powtarzalna i gdyby nie ten egzotyczny i przyciągający klimat, pewnie bym przy niej nie wysiedziała. Jednak przyznam jedną rzecz – jest to historia lekka i bardzo przyjemna dla czytelnika. Można ją przeczytać w jeden wieczór, by odetchnąć od natłoku zajęć i od szarej, wcale nie letniej codzienności. Do tego, dzięki wyobraźni i umiejętnościom Dinah Jefferies, nie będziecie musieli płacić wygórowanej ceny za wakacje, bo autorka zabierze Was pomiędzy liście herbaty, gdzie zdarzyć się może wszystko, a Wy, ubrani w kolorowe sari, przeżyjecie przygodę na Cejlonie.

https://kulturalnaszafa.wordpress.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-08-2016 o godz 17:18 przez: Caroline Livre
Bardzo rzadko sięgam po powieści historyczne, a już w szczególności te, których akcja rozgrywa się w XVII, XVIII, XIX czy też XX wieku. O niebo lepiej czuję się w czasach starożytnych albo po prostu w innych gatunkach, takich jak kryminały czy fantastyka. Tym razem jednak postanowiłam dać szansę Dinah Jefferies i spróbować czegoś zgoła innego.

Gwen to świeżo upieczona mężatka, która przybywa na Cejlon, by tam zacząć nowe życie u boku męża. Jak się okazuje, nie tylko codzienność na plantacji herbaty zaskakuje młodziutką Angielkę, również zachowanie jej męża znacząco różni się od jej wyobrażeń. Kobieta z dnia na dzień odkrywa coraz to nowe tajemnice, które od lat ukrywano – ubranka dziecka zamknięte w skrzyni i zarośnięty grób to tylko niektóre z nich. Jednak już niebawem sama Gwen będzie musiała wymyślić sposób, by ukryć swój sekret, w który przypadkowo się wplatała.

Po „Żonę plantatora herbaty” sięgnęłam głównie ze względu na opis na okładce, który bardzo mnie zainteresował. Tajemnice i sekrety, które skrywa przed nami przeszłość to znany i często powtarzany watek, który uwielbiam. Plus moja odwieczna miłość do herbaty powinny sprawić, że zakocham się w klimacie tej powieści. Powinny, ale niestety tym niekoniecznie im się udało.

Już od pierwszych stron doświadczamy uczty dla wyobraźni. Piękne, długie i barwne opisy cejlońskich krajobrazów, klimatu i otoczenia, których wcale nie czyta się źle. A jednak szybko zorientowałam się, że ta książka zwyczajnie nie jest dla mnie. Że irytują mnie chwilowe przestoje i zawieszenie leniwo rozwijającej się akcji, że wcale nie interesują mnie rodzinne intrygi i skrywane sekrety, a jedyne o czym marzę, to doczytać tą książkę do końca. I nie zrozumcie mnie źle – nie oceniam książki po pierwszych 50 stronach, ale jednak czasem ciężko dać szansę czemuś, na co nie ma się najmniejszej ochoty.

Zabrakło mi w tej powieści przede wszystkim specyficznej i pełnej napięcia atmosfery. Tajemniczej aury pełnej sekretów i tajemnic. Wprawdzie w zamian otrzymałam celebrowanie każdej chwili i powolne sączenie jej niczym najlepszej herbaty, o której tajnikach produkcji w XX wieku dowiedziałam się zaskakująco mało. No cóż, musiałam się obejść ze smakiem, chociaż szczerze liczyłam na coś więcej na ten temat. Jeśli chodzi o bohaterów, to raczej nie zaskarbili sobie oni mojej sympatii. Gwen to ledwo 19-letnia i niedoświadczona dziewczyna, która bardzo niepewnie czuje się w nowym miejscu. Brakuje jej bliskiej rodziny i angielskich klimatów, chociaż Cejlon z dnia na dzień podoba jej się coraz bardziej. Chwilami zbyt dobra, zbyt naiwna i stanowczo zbyt mocno wierząca w dobre intencje ludzi wokół niej, co sprawia, że jest obiektem zręcznej manipulacji. Jej relacje z mężem są dla mnie nieco zawiłe i czasem po prostu dziwne. Gwen momentami przypominała mi rozkapryszone dziecko, które nie rozumie dobrze danej sytuacji, ale od razu wyraża swój sprzeciw. Całkiem nieźle umie przy okazji ukrywać kłamstwa i kłamstewka, nie potrafi jednak zdobyć się na szczerość, nawet wobec najbliższych ludzi.

„W oczach Gwen zakręciły się łzy. Szybko otarła je serwetką nakazując sobie spokój. W końcu wiedziała dobrze, że Laurence ma mnóstwo pracy, a plantacja jest najważniejsza.”

Za to Laurence to wdowiec, który nadal zmaga się z przeszłością, a żonę traktuje jak lekarstwo na swoje lęki. Kocha ją, ale również wiele informacji przed nią ukrywa bądź zataja. Nie potrafi również oderwać od siebie natrętnej siostry, która od śmierci ich rodziców przykleiła się do niego niczym rzep.

Najbardziej w całej książce spodobało mi się jej zakończenie, które, o dziwo, okazało się naprawdę nieprzewidywalne i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Spokojnie mogę ją polecić miłośnikom gatunku, którzy w powieściach cenią sobie spokój oraz leniwe poznawanie nowych krajobrazów 🙂

www.carolinelivre.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-08-2016 o godz 16:39 przez: Maadziuulekx3
Uwielbiam pić herbatę, praktycznie od zawsze. Granulowaną o smaku cytryny, zwykłą, a czasem zieloną. Dziennie przygotowuję duży dzbanek tej ciepłej cieczy, która pobudza moje kubki smakowe. Nie pijam żadnych soków, energetycznych napojów, wolę herbatę, która towarzyszy mi od dłuższego czasu. Dlatego, gdy ujrzałam książkę ,,Żona plantatora herbaty" postanowiłam ją niezwłocznie przeczytać. Nie tylko zaciekawiła mnie swoim tytułem, opisem, ale także tym, co takiego może ta historia w sobie skrywać. Czy mnie zaciekawi, wciągnie w wir wydarzeń, czy sprosta moim oczekiwaniom względem powieści. Bałam się jednak do niej zajrzeć, że moje przypuszczenia co do opowieści będą mylne i zawiodę się na tej historii, skrytej w tej pięknej okładce. Dni mijały, a moja ciekawość z każdą minutą wzrastała. Nie mogłam oprzeć się tej książce, więc gdy tylko uporałam się z mrocznymi demonami zabrałam się za lekturę.

I kto by pomyślał, że za tak niepozornym tytułem może się znajdować niezwykła historia z którą warto się zapoznać. Moje obawy odeszły w zapomnienie w chwili, gdy miałam już za sobą kilka rozdziałów. Nie spodziewałam się, że tak bardzo zżyje się z opowieścią, że trudno będzie mi się z nią pożegnać. Chciałam trwać w nieskończoność w tym niezwykłym świecie otoczona przez plantację herbaty. Żyć w rzeczywistości bohaterów i wciąż na nowo przeżywać z nimi ich wspólną historię. Móc jeszcze raz zobaczyć te wszystkie obrazy przyrody, usłyszeć śpiew ptaków, poczuć cudowne zapachy, ujrzeć na nowo ten egzotyczny świat.

Dziewiętnastoletnia Gwendolyn Hooper porzuca swój rodzinny dom w Anglii i przenosi się w zupełnie inny świat, w inną rzeczywistość, której jeszcze do tej pory nie znała- do Cejlonu. Jej życie będzie się teraz kręcić wokół męża i jego plantacji. Laurence jest plantatorem herbacianych krzewów, którą jego rodzina prowadzi od pokoleń. Gwen cieszy się z tej zmiany, jest pewna, że jej życie będzie piękne, urokliwe i spokojne. Niestety po upojnej nocy poślubnej nie ma już śladu. Laurence z każdym dniem coraz bardziej odsuwa się od kobiety, co doprowadza ją do rozpaczy. Nie wie, dlaczego mężczyzna ją tak traktuje i co jest tego powodem. Pewnego razu snując się samotnie po okolicy natrafia na niewielką polanę zarośniętą przez krzewy i pnącza. Tam odnajduje stare zabawki i grób. Innym razem natrafia na zamknięte drzwi i skrzynię z dziecięcymi ubrankami. Niestety, gdy Gwen próbuje dowiedzieć się czegoś o rodzinnych sekretach, Laurence zamyka się w sobie. Niebawem sama poczuje brzemię ukrywania sekretu przed światem.

Pokochałam tę niezwykłą, ciepłą, bardzo mądrą historię. Z każdym kolejnym rozdziałem przywiązywałam się do tej cudownej opowieści. Chłonęłam wszystko to, co dookoła się działo. W tej lekturze mogłam być cichym obserwatorem różnych wydarzeń, które odcisnęły piętno na mojej duszy. Opowieść Gwen bardzo mnie wzruszyła, podnosiła na duchu, często smuciła, doprowadzała do łez, a także niepohamowanej złości. Ta powieść zapewniła mi niezapomniane wrażenia, pozwoliła poznać jak się żyje na plantacji, jakie zasady tam obowiązują, jak się tworzy herbatę. Poznałam przeróżnych bohaterów, którzy wiele wnoszą do opowiadanej historii.

Lekturę tę połknęłam w kilka dni zarywając noce, co nie zawsze mi się zdarza. Tę opowieść przeżywałam całą sobą, do teraz czuje jak szczęka mnie boli od zaciskania zębów, oraz głowa od nadmiaru wrażeń. Książka jest bardzo lekka, szybko i płynnie się ją czyta.

Może i momentami opowieść była dla mnie zbyt przewidywalna, ale bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Mogłam zajrzeć w podświadomość Gwen, poznać jej przeżycia, emocje, rozterki, bez problemu się z nią utożsamić. To nadzwyczajna i piękna historia o której nieprędko zapomnę i na pewno będę do niej często powracać. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-07-2016 o godz 21:59 przez: wasilkab
Wybierzmy się dzisiaj w daleką i egzotyczną podróż do "olśniewającego kraju". Tam, gdzie "zewsząd dolatuje zapach cynamonu zmieszany z zapachem kwiatów". Do kraju kontrastów, feerii barw, niemiłosiernego upału i pór monsunowych. To Cejlon lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Będziemy towarzyszyć "Żonie plantatora herbaty". Taki bowiem tytuł nosi powieść historyczna pisarki urodzonej w Malezji, Dinah Jefferies.

Dziewiętnastoletnia Angielka Gwendolyn Hooper przybywa na Cejlon, pełna wątpliwości, niepewna, ale podekscytowana przyszłością u boku świeżo poślubionego wdowca - właściciela plantacji herbaty. Odurzona pięknem posiadłości usadowionej wysoko na wzgórzach, wśród ogrodów, jezior i wodospadów, rozpoczyna nowe życie z dala od rodzinnego domu i dawnych przyzwyczajeń.
U boku męża zyskuje nowe obowiązki związane z prowadzeniem domu. Jako "biała pani" nie powinna interesować się sprawami robotników na plantacji, trzymać się z daleka od ich domostw i dostosować się do zasad panujących w tym, nowym dla niej, świecie.
Ale Gwen jest młodziutka i pozostawiona sama sobie przez zapracowanego męża trafia na ślady rodzinnych tajemnic. W ogrodzie przypadkowo znajduje porzucony grób, a w jednym z kufrów dziecięce ubranka. Poza tym mąż miewa bardzo zmienne nastroje, wydaje się nawet, że z jakiegoś powodu odsuwa się od niej. Gwen postanawia wyjaśnić wszystkie sekrety. Nie wie jeszcze, że wkrótce sama będzie musiała żyć z piętnem tajemnicy, której nie będzie jej wolno nikomu zdradzić. Dokona życiowego wyboru, który będzie miał znamienny wpływ na wszystkich w jej otoczeniu.


"Żona plantatora herbaty" to powieść nawiązująca do niektórych wydarzeń historycznych jakie miały miejsce w brytyjskim Cejlonie. Niektóre z nich dla potrzeb fabuły zostały przesunięte w czasie, ale dzięki nim jesteśmy w stanie głęboko wczuć się w emocje bohaterów, podsycane przez rasizm i strach przed upadkiem kolonialnego imperium.
Pisarka stworzyła plejadę postaci, które poddawały się stereotypom, kierowały się skomplikowanymi motywacjami i żyły w napięciu. Dinah Jefferies w niezwykły sposób oddała atmosferę i egzotykę kolonialnego Cejlonu, jednocześnie umieściła wydarzenia w kontekście przemian polityczno-gospodarczych przełomu lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia (na przykład Czarny Czwartek na giełdzie nowojorskiej).
Historia konfliktu między Tamilami i Syngalezami oraz problemy społeczne stanowią tło dla doskonałej opowieści o miłości, która została poddana wielkiej próbie, opowieści o zazdrości, chciwości i strachu przed przed wyjawieniem prawdy.
Jednocześnie jest to poruszająca historia o stracie i sile przebaczenia.
W tej wieloaspektowej powieści udało się stworzyć postać bohaterki, która na naszych oczach przeszła metamorfozę i z młodej, niewinnej stała się samodzielną i silną kobietą. Kobietą, która kiedyś, być może, będzie umiała wybaczyć także sobie.

A wszystko to rozegrało się wśród fioletowych pól, pod kobaltowym niebem, w męczącym upale, który na koniec przyniósł wszystkim wzruszający finał.

Polecam "Żonę plantatora herbaty",przede wszystkim kobietom, jako ciekawą i pięknie napisaną sagę, z fabułą dobrze rozłożoną w czasie, oryginalnymi postaciami, barwnym i pełnym zapachów i dźwięków światem, w którym łatwo jest się zanurzyć.
Może pomyślicie o nim przy kolejnej filiżance herbaty?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-07-2016 o godz 13:37 przez: onlypretender
Każdy z nas ma tajemnicę, skrywaną tak głęboko, że na myśl o tym, iż mogłaby wyjść na jaw drżymy ze strachu. Coś, co kiedyś zrobiliśmy, do czego zostaliśmy zmuszeni zbiegiem okoliczności lub bez zastanowienia przystaliśmy na czyjś pomysł. Tak właśnie stało się w przypadku głównej bohaterki książki, o której dziś piszę. Kiedy usłyszałam o Żonie plantatora herbaty, ujrzałam jej śliczną okładkę wiedziałam, że muszę ją przeczytać!

Jest to druga powieść Dinah Jefferies, urodzonej w Malezji, wychowanej w Wielkiej Brytanii autorki, której życie prywatne bardzo wpłynęło na jej twórczość. Ale więcej zdradzić nie mogę, byłby to spojler :)

Książka przenosi nas na drugą co do wielkości wyspę leżącą na Oceanie Indyjskim, Cejlon. Lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku są czasem zmian społecznych na tej wyspie - robotnicy zaczynają walczyć o swoje prawa. Te wydarzenia są tłem omawianej przeze mnie powieści historycznej. Dziewiętnastoletnia Gwendolyn Hooper przybywa na wyspę, żeby wieść szczęśliwe życie na plantacji razem z nowym mężem, Laurencem. Jest pełna obaw oraz tęsknoty za rodzinnym domem w Angli, na dodatek odkrywa tajemniczy grób dziecka, ubranka. Historia jest opowiedziana z jej punktu widzenia.

Najsilniejszą stroną książki są barwne opisy otaczającej plantację przyrody, roślin oraz zwierząt znajdujących się na wyspie. Dzięki nim przeniosłam się w czasie na wyspę, na której dzieje się akcja. Dinah Jefferies opowiada nam o tym, jak życie może stać się udręką przez skrywany sekret, ciągle obecny w myślach dziewczyny, nie pozwalający spać, myśleć, normalnie funkcjonować. Pokazuje, jakiego spustoszenia może dokonać poczucie winy, kiedy nie można podzielić się z nikim tym, co się czuje.

Kreacje bohaterów są bardzo wiarygodne, najbardziej spodobała mi się Naveena - służąca Hooperów, która poświęciła rodzinie całe swoje życie. Powieść jest podzielona na cztery części, każda z nich to kilkuletni skok w czasie.

Muszę również pochwalić wydanie - okładka oczarowała mnie od pierwszego spojrzenia, najpiękniejszy jest fragment nieba, który zawiera w sobie wszystkie moje ulubione kolory! Ponadto wydanie jest o centymetr szersze i wyższe od tradycyjnych, dzięki czemu książkę czytało się bardzo przyjemnie. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie mogłam się od niej oderwać. Niestety, ma również kilka wad, o których nie sposób nie wspomnieć. Znalazłam literówki w imieniu głównej bohaterki, brakującą kropkę czy spację. Również niektóre z dialogów między Gwen a jej mężem wydawały mi się trochę sztuczne.

Żona plantatora herbaty to idealna pozycja na wakacje - na leżak, plażę, czy urlopowy odpoczynek w domu. Przenosi nas na malowniczą wyspę w pierwszej połowie XX wieku, oraz pozwala towarzyszyć Gwen, która stara się, bo jej sekret nigdy nie wyszedł na jaw, a także próbuje odkryć tajemnicę swojego męża. Język jest bardzo przyjemny, ta lekka powieść historyczna spodoba się każdej kobiecie. Ocenię ją wysoko, ponieważ pomijając wady o których wspomniałam, historia Gwen porwała mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-08-2016 o godz 16:55 przez: Bernardeta Łagodzic-Mielnik
W okresie wakacyjnym lubię wybierać lektury których akcja dzieje się w atrakcyjnych zakątkach świata. Nie mogąc odwiedzić ich osobiście zjawiam się w nich za sprawą książki. Tak właśnie trafiłam na Cejlon i za sprawą Dinah Jefferies znalazłam się na terenie Azji w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. W podróży na tę wyspę towarzyszyłam młodej, zaledwie 19-letniej kobiecie o imieniu Gwen, która poślubiła mężczyznę będącego właścicielem plantacji herbaty. Zakochana po uszy w mężu żona trafia do pięknego świata, na egzotyczną wyspę, która jest w stanie oszołomić swym pięknem, widokami, przyrodą. Gwen liczy, że tu będzie szczęśliwa i spędzi piękne dni w objęciach wybranka swojego serca. Jednak coś jest nie tak. Laurence ma mnóstwo obowiązków, mało czasu dla małżonki, jest zamknięty w sobie, tajemniczy, wręcz dziwny. Jego młodej żonie dokucza samotność. Pewnego dnia podczas spaceru po posiadłości Gwen odkrywa tajemniczy grób, dziecięcą odzież ... Znalezisko szokuje ją, zadziwia i budzi niepokój. Kobieta za wszelką cenę chce rozwikłać ten sekret... Nim to się stanie ona sama będzie miała ogromną własną tajemnicę, która nie powinna nigdy ujrzeć światła dziennego...

Książka jest niesamowita, piękna i czyta się ją na jednym wdechu. Przystępny język, świetnie dialogi, niezbyt długie aczkolwiek niezwykle plastyczne i łatwo pobudzające wyobraźnię opisy szybko wtrącają czytelnika do świata dynamicznej fabuły pełnej przeróżnych scen. To nie jest nudna opowieść rozwlekła niczym brazylijski tasiemiec. To niezwykle pełna temperamentu, sekretów i zaskakujących zwrotów akcji historia opowiadająca o miłości, nienawiści, zdradzie i kobiecych dylematach. A wszystko rozgrywa się na przepięknej wyspie, która wydaje się być pozornie rajem. Jak się okazuje jest niczym róża i ma kolce.

Gwen to sympatyczna, nieco naiwna młoda dama którą los za chwilę słabości srogo doświadcza i wymaga od niej podjęcia trudnych decyzji - jednak żadne rozwiązanie nie jest ani dobre, ani szlachetne.
"Żona plantatora herbaty" to kompletnie nieprzewidywalna powieść, czyta się ją ze smakiem i nie wiadomo, co wydarzy się za kilka stron, czego doświadczą bohaterowie. To powieść z pewnością o miłości dla kobiet, która jednak nie jest ckliwym, lukrowanym romansem. I ten fakt dodaje jej w moich oczach blasku i atrakcyjności. Lektura rozszerza wiedzę na temat dziejów Cejlonu. Dyskretnie ukazuje jego urodę, problemy, specyfikę życia w tym miejscu, a także przekrój ówczesnego społeczeństwa i jego rozwarstwienie. To naprawdę niezwykle pobyć w takim miejscu w minionym czasie, który już uleciał w przeszłość. Niezwykłym było zasmakowanie życia w "fabryce" mojego ulubionego napoju jakim jest herbata.
Podsumowując chwalę tytuł jako propozycje dla kobiet. Panom tę lekturę jednak odradzam. To kobiece klimaty w dobrej jakości i stylu. Emocje gwarantowane, a powieść sprawdzi się i w podróży i na plaży i w działkowej altanie. Zatem wraz z Dinah Jefferies zapraszam na Cejlon.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-07-2016 o godz 11:05 przez: CzytanieNaszymZyciem
Cejlon, lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku.

Dziewiętnastoletnia Gwen Hooper przypływa na Cejlon, by zamieszkać z mężem na plantacji herbaty, którą jego rodzina prowadzi od pokoleń. Jest zakochana i zachwycona nowym życiem na egzotycznej wyspie. Jednak Laurence, małomówny i zapracowany, nie poświęca żonie wiele czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: ubranka dziecka w skrzyni, zamknięte drzwi, zarośnięty grób w ogrodzie. Laurence nie chce z nią rozmawiać o rodzinnych sekretach. Gwen nie wie, że sama już wkrótce będzie musiała ukrywać własną tajemnicę.

Nie zdradzę Wam niczego, co dotyczy fabuły, ponieważ uważam, że ta historia jest tak wspaniała, że trzeba ja poznać na własną rękę. ;)

Główna bohaterka to niezwykle silna, energiczna osobowość, która mimo swojego młodego wieku musi sprostać wyzwaniom, jakie rzuca jej życie. Młoda kobieta nie boi się żadnego ryzyka. Przede wszystkim Gwen daje się lubić, jest ciepłą osobowością, która zachęca czytelnika do dalszego zgłębiania lektury. Jej mąż Laurence różni się od niej. Ma za sobą już jedno małżeństwo, dzięki któremu posiada ogromny bagaż doświadczeń. Mimo tego, że jest dużo starszy od swojej drugiej żony, wykazuje się wyrozumiałością i troskliwością. Gwen i Laurence to zdecydowanie kochające się małżeństwo! Ale czy tak będzie do samego końca? Tego musicie przekonać się sami.

Powieść wprowadza czytelnika w niesamowity klimat! Tego po prostu nie da się nie odczuć. Plantacje herbaty, jezioro, dzięki zwierzęta, Cejlon… Jest to krajobraz wyjątkowy dla nas – ludzi mieszkających w kompletnie innych warunkach klimatycznych. Oprócz tego wspaniałego miejsca, możemy też zapoznać się z kilkoma wydarzeniami i ciekawostkami historycznymi. Autorka idealnie ukazuje codzienne życie ludzi pracujących na plantacjach oraz zamożnych właścicieli ziemskich. Różnica między ludźmi jest ogromna, nie tylko ze względu na stan majątkowy. Mamy tutaj do czynienia z odmiennym językiem, kulturą, kolorem skóry i problemami związanymi z różnicą zdań.

Co więcej, przedstawione wydarzenia są jak najbardziej prawdziwe! Autorka, zafascynowana historią Sri Lanki, postanowiła podzielić się wrażeniami z większym gronem odbiorców. I rzeczywiście, jest się czym zachwycać. Pomijając to, że historia jest oparta na faktach, że jest to powieść historyczna, trzeba pochwalić autorkę za świetny styl pisania. Nie jest wyszukany, ale dobrany został w taki sposób, żeby nie zniechęcać odbiorców do czytania powieści historycznych. Fabuła jest nie tylko wciągająca i tajemnicza, lecz także niezwykle wzruszająca. Przyznam się, że ostatnie strony wycisnęły ze mnie morze łez. Już dawno się tak nie popłakałam przy książce! Tajemnice, intrygi i codzienne życie zostały tak dobrze przedstawione, że nie będziecie mogli oderwać się od tej powieści. Zdecydowanie polecam i sama jeszcze kiedyś do niej wrócę. ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-08-2016 o godz 17:31 przez: Livingbooksx
Gwendolyn Hooper, 19-letnia główna bohaterka wyrusza na wyspę Cejlon do swojego nowo poślubionego małżonka Laurence'a. Ich spotkanie kipi radością i miłością, jednakże od samego początku da się zauważyć, że z owym mężczyzną coś jest nie w porządku. Gwen z ogromną ochotą poznaje najskrytsze zakamarki cudownej wyspy i przypadkiem odkrywa miejsca i rzeczy, które na zawsze miały pozostać w ukryciu. Młoda kobieta coraz bardziej fascynuje się swoimi odkryciami i postanawia dowiedzieć się prawdy. Jednakże kto zdradzi jej wielkie sekrety rodziny i historii wyspy? Czy Laurence jest w to wszystko zamieszany? Niespodziewanie okazuje się, że główna bohaterka również zmuszona będzie do ukrywania swoich tajemnic przed światem. Czy postacie przedstawione w powieści będą w stanie żyć w cieniu kłamstw, sekretów oraz tajemniczych i niewyjaśnionych wydarzeń?

Autorka zabiera czytelnika w niezwykle magiczną i malowniczą okolicę jaką jest wyżej wspomniana wyspa Cejlon. Możemy poznać wiele pięknych, innowacyjnych i niespotykanych roślin, kwiatów, domów. Opisy są tak dokładne i rozbudowane, że my, czytając ową powieść, jesteśmy w stanie zobaczyć wyspę tuż przed naszymi oczami, zachwycając się i rozkoszując zapierającymi dech w piersiach zapachami i widokami. Dodatkowo opisy są niesamowicie plastyczne, przez co nie są nam narzucane ścisłe wyobrażenia autorki i czytelnicy mogą w pewnym sensie sami dokończyć kreować swoją własną wyspę. Tekst jest luźny, dzięki czemu każdy może dodać historii coś od siebie i wyobrażać ją sobie na swój niepowtarzalny sposób.

Główna bohaterka Gwen jest osobą dość cichą i skromną, przez co chwilami wydaje się niemalże bezosobowa. Często nie ma swojego zdania i gubi się w obecnej sytuacji i świecie u boku małżonka. Jej głowę zaprzątają zupełnie inne rzeczy, a ona sama nie zawsze walczy o swoje. Laurence natomiast to mężczyzna od samego początku owiany niebanalną tajemnicą i aurą grozy. Roztacza wokół siebie wrażenie skrytości i sekretów, przez co zachęca czytelnika do dalszego poznawania historii. Kryje w sobie wiele tajemniczych spraw, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Fabuła od samego początku była bardzo ciekawa i wciągająca. "Połykałam" ją w zastraszająco szybkim tempie, ponieważ byłam ogromnie zachęcona opisem wydawcy i szybko musiałam zaspokoić swój głód czytelniczy. Pomimo, że początek książki to opowieści głównie z przeszłości, to szybko przechodzą one we właściwą akcję, a czytelnik może ochoczo brnąć w historię. Pojawiające się w niej tajemnice są dość dobrze dopracowane, ponieważ na koniec idealnie się ze sobą zazębiają i okazuje się, że nawet na pozór mało znaczące informacje jednak miały znaczenie, i to nie małe! Niektóre sekrety były przewidywalne a ich rozwiązanie dość proste, ale na szczęście większość z nich była tak zagmatwana, że nikt nie byłby w stanie domyśleć się zakończenia. Duży plus.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-08-2016 o godz 16:50 przez: zolzowata_franca
Zafascynowała mnie okładka, zaintrygował tytuł, a intuicja podpowiedziała, że "Żona plantatora herbaty" to jest to, co lubią nieco dojrzalsze dziewczęta. Intuicja mnie nie zawiodła.

Początek XX wieku. Młoda Angielka Gwendolyn Hooper wyrusza w długą drogę do swego nowo poślubionego męża Laurence'a, który jest właścicielem sporej wielkości plantacji herbaty na Cejlonie. Laurence to kochający mąż, starszy o kilknaście lat, a Gwen jest jego drugą żoną. Laurence wychował się na Cejlonie, dla Gwen jest to spora zmiana, znalazła się w obcej kulturze, wśród obcych ludzi, nie zawsze jej przychylnych. Jak choćby siostra Laurence'a - Verity, wieczna stara panna, na utrzymaniu swego brata, kochająca go miłością toksyczną, czy też Christina - Amerykanka, była kochanka Laurence'a, która prowadzi z nim interesy ... czy jednak wyłącznie interesy? Gwen nieco zagubiona w nowej rzeczywistości, pragnie się jak najszybciej przystosować. Prowadzenie domu jest w obecnej chwili jej zajęciem. Jej delikatna natura nie pozwala na stanie z boku, kiedy widzi, że tubylcy pracujący na plantacji męża są źle traktowani. Różnice kulturowe są ogromne. Tu nie wypada przyjaźnić się z kimś o innym odcieniu skóry. Zatem wszelkie poczynania Gwen, zmierzające w kierunku polepszenia warunków bytowych pracowników plantacji, źle są widziane przez nadzorcę plantacji, zatwardziałego McGregora.
Jej najwierniejszą towarzyszką na plantacji staje się stara Neveena, niegdyś mamka i opiekunka Laurence'a. Mąż nie zawsze ma czas dla Gwen, najczęściej pracuje, lub po prostu z niewiadomych powodów odsuwa się od niej, co jeszcze bardziej pogłębia jej samotność. Między nimi jest zbyt wiele niewiadomych, tajemnic sprzed lat.
Jak potoczą się losy Gwen i Laurence'a? Czy przetrwają nadchodzące burze? Czy ich miłość będzie na tyle mocna, by obdarzyć się wreszcie wzajemnym zaufaniem? Ile tajemnic wyjdzie na jaw, ile niedomówień stanie się jasnych i czytelnych? A może ich natura będzie zbyt słaba, by pokonać kłopoty? Koniecznie przeczytajcie tę interesującą powieść. Naprawdę warto!

"W pobliżu domu droga biegła prosto, potem zakręcała i pięła się po zboczu wzgórza. Gwen najchętniej poszłaby teraz właśnie tam, postanowiła jednak, że najpierw obejdzie dom i przyjrzy się nietypowemu pokojowi, który miał tylko trzy ściany wewnętrzne i osiem słupów z ciemnego drewna zamiast czwartej. Była to sporej wielkości loggia, podobnie jak pokój Gwen zwrócona ku jezioru. Na marmurowej posadzce stały rattanowe meble, nakryty do lunchu stolik, a po drewnianym słupie wspinała się mała wiewiórka z paskami na futerku."

Czego zabrakło mi w tej powieści, to historii Cejlonu. Temat został ledwie "liźnięty", a szkoda. Tym niemniej uważam, że książka jest rewelacyjna. W sam raz na letnie klimaty, kiedy lepiej będzie nam się utożsamić z warunkami panującymi na Cejlonie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
30-07-2016 o godz 16:07 przez: Wkp
Lubię herbatę. Może nie piję jej litrami, a w lato przede wszystkim sięgam po wersję mrożoną, ale jest to jeden z tych napojów, które cenię i chętnie poznaję nowe smaki. Co zatem z książką o herbacie? Odpowiadam: czemu nie! Opowieść o plantacji roślin służących do sporządzania tego naparu, o miłości i tajemnicach przeszłości brzmiała intrygująco. Sięgnąłem. I chociaż nie jest to historia, na jaką liczyłem, chociaż ta herbata ostygła nieco wraz z moim zapałem, nie mogę powiedzieć by była to zła książka.

Początek dwudziestego wieku. Młoda, zaledwie dziewiętnastoletnia Gwen Hooper, porzuca życie w Anglii i przenosi się w sam środek zupełnie egzotycznego jej świata, bo do Cejlonu. Jak można domyślić się po nazwie miejsca, jej życie w mocny sposób związane ma być z herbatą. Jej mąż, Laurence, jest bowiem plantatorem herbacianych krzewów, należących do jego rodziny od pokoleń. Czyżby na pięknej wyspie czekała ją sielanka i wspaniałe życie u boku wyśnionego mężczyzny? Wprawdzie Gwen tęskni za rodzinnymi stronami i bliskimi jej ludźmi, a na samym Cejlonie dzieje się istna robotnicza rewolucja, nie mniej czy może to stanowić wielki problem? Szybko jednak młoda kobieta zauważa, że jej mąż jakby stracił nią zainteresowanie, a wkrótce, snując się w samotności po okolicy, natrafia na dziwne znaleziska. Zarośnięty grób, dziecięce ubranka, zamknięte pomieszczenie… Rodzinne sekrety Laurence’a są tak ciekawe, jak pilnie strzeżone, ale i Gwen już niedługo przekona się co to znaczy posiadać podobne tajemnice…

To osobista książka. I przy okazji także powieść o ciekawej fabule (a właściwie ciekawie się zapowiadającej, bo autorce wkradło się wiele oczywistości i zbyt prostego podejścia do rzeczy, które powinny być woltą albo przynajmniej zaskoczeniem). Największym jednak jej minusem jest styl. Chociaż, co muszę podkreślić od razu, jest to kwestia subiektywna. Dinah Jefferies pisze bowiem w stricte kobiecy sposób, który do mnie nie przemówił. Co przeszkadzało? Na pewno nie rozpisywanie się nad widokami, bo nigdy nie przeszkadzają mi obszerne opisy, czy powolne prowadzenie akcji (pod warunkiem, że jest to literacka wyższa półka i coś z tego płynie – wartość stylu, nieprzeciętność podejścia czy siła wizji). Więc co? Jej styl jest w pewien sposób naiwny, czasem brzmiący, jak z taniego romansu. Prosty w prezentacji, pomimo szczegółowości. Styl charakterystyczny dla literatury kobiecej, może więc do czytelniczek bardziej przemówi niż do mnie, niestety odbiorcy płci męskiej (i miłośnicy wyższej literatury) nie odnajdą się w takim klimacie.

Sama opowieść, jej poprowadzenie i emocje, które się pojawiają są jednak całkiem udane i potrafią spełnić swoje zadanie. I chociaż nie wszystkim „Żona plantatora herbaty” się spodoba, grupa docelowa odbiorców nie będzie zawiedziona.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-08-2016 o godz 08:02 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"Nikt jej nie powiedział, że bycie matką to życie wypełnione miłością absolutną, zapierającą dech. To również strach tak wielki, że wstrząsa całym jestestwem. Nikt jej nie uświadomił, że te dwa uczucia są sobie tak bliskie."

Dinah Jefferies zabiera czytelnika we wspaniałą podróż do pierwszej połowy dwudziestego wieku, śladami angielskich kolonistów na cejlońskich ziemiach. Autorka wspaniale oddaje zachwycające piękno kontrastowej egzotycznej przyrody, soczystej zieleni herbacianych plantacji, bieli kwiatów palm czy żółci tulipanowców. Doskonale wyobrażamy sobie powab upajającej mieszanki wszechobecnych zapachów jaśminu, cynamonu i drzewa sandałowego. Powieść to również obraz różnic rasowych, klasowych, kulturowych, językowych i stereotypów panujących w ówczesnych czasach. Warto podkreślić plastyczną narrację, przekonywujące oddanie nastroju, wierne odzwierciedlenie klimatu, magiczne przyciąganie uwagi, fascynującą umiejętność oddziaływania na emocje. Ale przede wszystkim ciekawą i intrygującą fabułę, niespodziewane wydarzenia, zaskakujące zwroty akcji, płynnie przeplatające się wątki i mocno satysfakcjonujące zakończenie. Czytanie tak napisanej książki to prawdziwa radość i przyjemność, ciężko się od niej oderwać, w bardzo szybkim tempie pochłaniamy niemal pięćset stron powieści, trudno oprzeć się pokusie, aby jak najszybciej dowiedzieć się, jak potoczą się losy głównych bohaterów.

Dziewiętnastoletnia Gwen Hooper, pełna ciekawości, nadziei i zapału, udaje się na Cejlon, aby dołączyć do Laurence, świeżo poślubionego angielskiego plantatora herbaty. Początkowo całkowicie pochłania ją czar i egzotyka wyspy, nie może nasycić zmysłów jej urokiem i przyciągającą odmiennością. Jednakże zaczyna wyczuwać ze strony męża pewien dystans, tajemnicze i niepokojące ślady przeszłości, dowody na istnienie celowo zapomnianych miejsc i osób. Jak wiele sekretów skrywa rodzina Laurence? Dlaczego tak mocno obawiają się je wyjawić? Czy te przeszłe zawiłości nie okażą się złowieszcze, nie doprowadzą do dramatycznych wydarzeń, bólu i udręki? Piękna powieść o niezwyklej potędze matczynej miłości, nieukojonym bólu rozłączenia z najbliższą sercu osobą, wyniszczającej sile poczucia winy, nakładających się warstw kłamstw i oszustw, świadomym skazywaniu się na nieustanny strach i obawę. Po przeczytaniu tej historii natychmiast nasuwają się refleksje o przerażającej kruchości ludzkiego szczęścia, które przy nieodpowiednim traktowaniu błyskawicznie wymyka się z rąk. Zastanawiamy się nad uspokajającą i dodającą otuchy mocą wybaczania innym, a także nad ogromnym i często nieprzezwyciężonym trudnościom wybaczania samemu sobie. Książka zapewnia kilka godzin sympatycznego, wzruszającego i wciągającego zaczytania, warto po nią sięgnąć.

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-08-2016 o godz 07:23 przez: Asia
Gwen Hooper przybywa na Cejlon, gdzie jej mąż posiada plantację herbaty. Młoda kobieta jest bezgranicznie zakochana w mężu i zachwycona nowym miejscem, w którym przyszło jej żyć, ale szybko przekonuje się, że zapracowany Lawrence nie ma dla niej czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: dziecięce ubranka, ukryty w ogrodzie grób, zamknięte pokoje. Mąż nie chce rozmawiać z Gwen o rodzinnych sekretach, a ona sama już wkrótce zacznie ukrywać swój własny...

Do lektury Żony plantatora herbaty skłonił mnie zachęcający zarys fabuły i fakt, że nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać powieści osadzonej w tych realiach. Odrobinę obawiałam się, że książka zawiera zbyt wiele elementów romansu, z którym ostatnio nie jest mi po drodze. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ w powieści Dinah Jefferies romansu jest, jak na lekarstwo. To klimatyczna opowieść o rodzinnych relacjach i tajemnicach, umiejscowiona w pięknej scenerii plantacji herbaty.

Lubicie tajemnice, szczególnie te rodzinne i skrzętnie ukrywane? Na kartach powieści Jeffries znajdziecie ich wiele. Te, o których wspomina blurb wydawcy, to zaledwie początek, ponieważ historia przybiera zaskakujący obrót i zmusza bohaterkę do ukrywania kolejnych sekretów. Powieść pokazuje, jak szkodliwe mogą być takie tajemnice i jak niekorzystnie wpływają na tych, którzy muszą je skrywać.

Swoją powieść Dinah Jeffries osadziła na Cejlonie lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. Czasy niby niespecjalnie odległe, a jednak tak inne. Tłem dla powieści stają się ważne wydarzenia w historii Sri Lanki, jak chociażby zamieszki powodowane walką o język wykładowy w szkołach, choć autorka wspomina, że nieco przesunęła je w czasie. Jeffries starała się również przybliżyć proces uprawy i wytwarzania herbaty, a przy tym ukazała kontrast pomiędzy zamożnymi plantatorami a zatrudnianymi przez nich robotnikami. Wspomina także, że w tych czasach warunki pracy uległy już poprawie, co pozwala nam się tylko domyślać, jak wyglądało to wcześniej...

Powieść została napisana niezwykle lekkim i przystępnym językiem, co pozwala na płynną, przyjemną lekturę. Żona plantatora herbaty to przejmująca i wzruszająca opowieść o rodzinnych tajemnicach, kłamstwach i przebaczeniu. Przeżycia i odczucia głównej bohaterki sprawiają, że powieść ta trafi przede wszystkim w gust pań. To również ciekawa historia, dzięki której można przybliżyć sobie nieco orientalny świat plantacji herbaty.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2016 o godz 20:28 przez: Triskel
"Żona plantatora herbaty" przyciąga oryginalnym klimatem i licznymi intrygami. Sekrety trzymają w napięciu, zachęcają do dalszego czytania i poznania zaserwowanej historii. Liczne emocje towarzyszą nam podczas czytania, aż nie można odłożyć książki choć na moment. Postać Gwen potrafi zaintrygować i sprawić, że chłoniemy jej losy z wypiekami na twarzy. Jest to książka bardzo nastrojowa, która nie pozwoli Wam się nudzić.

Gwen Hooper udaje się w daleką podróż na Cejlon, wraz z mężem, aby zamieszkać na plantacji herbaty. Zapracowany małżonek nie poświęca małżonce wystarczająco dużo czasu i ta zaczyna próbować w jakiś sposób zapełnić nadmiar wolnego czasu. Gwen całe dnie spędza w posiadłości i pewnego dnia odnajduje dziwne miejsce, zapuszczony ogród a w nim zaniedbany, stary grób. Porzucone dziecięce ubranka w skrzyni i tajemnicze, zamknięte drzwi. Laurence wykręca się od zadawanych pytań, jakby ukrywał przed żoną jakąś straszna tajemnice. Niedługo sama Gwen Hooper będzie powierniczką strasznego sekretu...

Powieść przypadła mi do gustu i czytałem ją z dużymi emocjami, aż do ostatniej strony. Postać Gwen przypadła mi do gustu i z wypiekami na twarzy czytałem jej dalsze losy. Autorka potrafi świetnie tworzyć emocjonujący klimat i w odpowiedni sposób dawkować kolejne informację. Tym samym rozpalając niemal do czerwoności wyobraźnię czytelnika. Nie sposób się nudzić choć przez moment i ani się obejrzycie to przewrócicie ostatnią stronę. Styl autorki jest lekki i barwny dzięki czemu czytanie to prawdziwa przyjemność. Wątki fabularne zostały nakreślone ciekawie i rozwijają się z biegiem powieści. Książka na pewno przypadnie do gustu miłośnikom gatunku.

"Żona plantatora herbaty" jest lekturą lekką, którą czyta się w szybkim tempie. Ze względu na szybka akcję i niesztampowe zwroty fabularne, nie omieszkam sięgnąć po kolejne pozycje z pod pióra autorki. Realia Cejlonu z lat 30. XX wieku zostały wiernie odwzorowane i ciekawie opisane. Postać Gwen czy jej męża zostały ciekawie skonstruowane i nie raz zaskakują swymi wyborami i poczynaniami na kartach książki. Dinah Jefferies świetnie się spisała oddając w ręce czytelników powieść udaną i zaskakującą różnorodnością ciekawych postaci i zaskakujących zwrotów fabularnych. Jak najbardziej polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-08-2016 o godz 13:08 przez: Lucy Lomar
„Dziewiętnastoletnia Gwen Hooper przypływa na Cejlon, by zamieszkać z mężem na plantacji herbaty, którą jego rodzina prowadzi od pokoleń. Jest zakochana i zachwycona nowym życiem na egzotycznej wyspie.
Jednak Laurence, małomówny i zapracowany, nie poświęca żonie wiele czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: ubranka dziecka w skrzyni, zamknięte drzwi, zarośnięty grób w ogrodzie. Laurence nie chce z nią rozmawiać o rodzinnych sekretach. Jednak Gwen sama już wkrótce będzie musiała ukrywać własną tajemnicę. "

Od niedawna jestem niezywkle zakochana w herbacie. Mogę pić ją litrami i wciąż pozostanie dla mnie niezwykle aromatycznym i smacznym napojem na każdą porę roku. Szczególnie kocham ją pić w moje oczko w głowie jakim jest zima. Wiadomy obraz, na zewnątrz lodówka i biało ( jeśli ma się szczęście... ) a Ty w środku w jednoczęściowej piżamie i z kubkiem herbaty przy jakiejś dobrej książce. Z opisu oraz tytułu książki mogliście się spodziewać, że zacznę od harbaty. Jestem odrobinę przewidywalna...

Jeśli już przejdziemy do książki to mam co do niej lekko mieszane uczucia. Z jednej strony było to, czego się spodziewałam czyli coś w podobie sensacji - ktoś coś ukrywa, jakiś sekret i nagle wychodzi to w jakimś stopniu na jaw, a druga osoba to zauważa i drąży. Z drugiej strony odrobinę się nudziłam. Autorka zdecydowanie widziała świat jaki został przedstawiony w książce. Są tam ujęte konkretne opisy, dzięki którym lepiej jest nam wyobrazić sobie świat zawarty w powieści.
Jeśli jednak chodzi o akcję jest ona prowadzona niezbyt szybko. Trochę trzeba się naczytać zanim przejdziemy do tych wszystkich tajemnic.
Podsumowując książka jest godna przeczytania, może bardziej dla kobiet niż dla mężczyzn, ale jednak. Trzeba tylko przebrnąć przez niekiedy nudne opisy by dotrzeć do upragnionego wnętrza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-08-2016 o godz 22:40 przez: Kruszynka
Od czasu do czasu warto przeczytać jakąś lekką i przyjemną lekturę. Taka właśnie w większości okazała się ,,Żona plantatora herbaty" autorstwa Dinah Jefferies.

Dopiero co wkraczająca w dorosłość Gwendolyn Hooper niedawno wyszła za mąż za Laurenca Hopper'a i z tego też powodu odbywa morską podróż do Cejlonu, gdzie zostanie żoną plantatora herbaty. Akcja toczy się w latach 20. i 30. XX wieku. Poznajemy nieco zagubioną, ale jednocześnie przedsiębiorczą młodą kobietę, które nie może się doczekać spotkania z ukochanym mężem. Na miejscu jednak okazuje się, że Laurence nie ma dla niej aż tyle czasu, a ,,plemiona" zamieszkujące Cejlon i pracujący na plantacji robotnicy żyją w warunkach poniżej przyjętych standardów. Gwen postanawia coś zmienić, niestety, przyjeżdża siostra pana domu i krzyżuje jej szyki...

Muszę przyznać, że już gdy przeglądałam zapowiedzi wydawnictwa HarperCollins na lipiec, ,,Żona plantatora herbaty" od razu wpadła mi w oko. Tak czułam, że ta historia mi się spodoba. Autorka przygotowała dla czytelnika historię pełną ciepła, którą pochłania się ekspresowo, a jednocześnie zagłębia się po części w psychikę kobiety, matki, która staje przed wyborem, którego normalnie na pewno by się nie podjęła. Nie chcę zdradzać więcej. Nie potępiam, aczkolwiek, zważywszy na panujące wówczas zwyczaje, nie wiem, czy nie postąpiłabym podobnie.

Korekta i redakcja nie ustrzegły się kilku literówek i raz Gwen została Glen, ale poza tym nie wpływa to na odbiór tekstu. Przeczytałam tę powieść praktycznie w dwa dni. Nie nużyła mnie, to jedna z tych książek, które może nie wywierają na czytelniku piorunującego wrażenia, ale zostawiają po sobie miłe wspomnienia. Jeżeli szukacie wakacyjnej lektury, polecam Wam najnowszą wydaną w Polsce pozycję autorstwa Dinah Jefferies.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-08-2016 o godz 00:08 przez: Ósemkowy Klub Recenzenta
"Żona plantatora herbaty" to książka, którą pochłonęłam w jeden wieczór. Dzięki lekkiemu stylowi Dinah Jefferies i ciekawej historii przenosimy się w lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku.

Piękny, egzotyczny Cejlon i plantacja herbaty, jego kolorowi mieszkańcy. Poznajemy młodą, bo zaledwie dziewiętnastoletnią Gwen Hooper, która przybywa do całkowicie nieznanej sobie kultury i miejsca, by zamieszkać z nowopoślubionym mężem na jego plantacji herbaty. Laurence jest sporo starszy od Gwen, bardzo dużo pracuje i nie poświęca jej tyle czasu ile by chciała. Był już żonaty, ale jego żona młodo zmarła. Gwen przebywając sporo czasu sama w posiadłości trafia na coraz dziwniejsze rodzinne sekrety: zamknięte drzwi, porzucone ubranka i zabawki dziecięce, zarośnięty grób w ogrodzie. Mąż nie chcę opowiadać o swej bolesnej przeszłości. Sytuacji nie ułatwia siostra Laurenca, która właściwie jest na utrzymaniu brata i ani myśli założyć swojej rodziny i właściwie mieszka z małżonkami, a od początku nie pała sympatią do nowej bratowej. Niepokój Gwen budzi też amerykanka Christina, z którą jej mąż prowadzi interesy. Pomimo wielu sekretów i tajemnic Gwen jest bardzo szczęśliwa z Laurencem, zachodzi w ciążę i... właśnie i tu zaczynają się sprawy komplikować. Nie napiszę więcej, by nie zdradzać szczegółów.

Książkę jak najbardziej polecam, to świetna lektura zwłaszcza na ciepłe lato, wtedy jeszcze bardziej można wczuć się w egzotyczny klimat Celjonu i jego mieszkańców.
MJ
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-08-2016 o godz 11:34 przez: DorotaSmakuje
A jak o herbacie mowa, chciałam pokazać Wam tutaj książkę, którą ostatnio przeczytałam, może zainspiruję Was do sięgnięcia po nią przy kolejnej wizycie w bibliotece czy księgarni.

"Żona plantatora herbaty" Dinah Jefferies to powieść historyczna, napisana lekko i przyjemnie, choć historia w niej zawarta na pewno nie należy do łatwych.
więcej o książce i przepis na mrożona herbatę tu http://smakuje.blox.pl/2016/08/Herbata-mrozona.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Najczęściej kupowane Z pierwszej piłki
4.7/5
31,35 zł
54,90 zł
Najczęściej kupowane Kraina marzeń
4.7/5
31,14 zł
44,90 zł
Najczęściej kupowane Purpurowe serca
4.7/5
30,13 zł
49,90 zł
Najczęściej kupowane Jestem jedną z żon
4.6/5
27,12 zł
44,00 zł
Najczęściej kupowane Zagubiony Anioł
4.7/5
30,27 zł
44,99 zł
Najczęściej kupowane The Legacy
4.8/5
30,06 zł
44,90 zł
Najczęściej kupowane The Cheat Sheet
4.5/5
28,69 zł
49,90 zł
Najczęściej kupowane Powierniczka opowieści
4.6/5
29,47 zł
39,99 zł
Najczęściej kupowane Jedno życzenie
4.8/5
28,13 zł
42,90 zł
Najczęściej kupowane Piastunka róż
4.8/5
30,27 zł
44,99 zł
Najczęściej kupowane Promyczek
4.6/5
28,37 zł
44,90 zł
Najczęściej kupowane Wybory serca
4.8/5
25,82 zł
44,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego