Zniknięcie Annie Thorne (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (5): Cena:

Oferta empik.com : 27,76 zł

27,76 zł 39,99 zł (-30%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Kiedy Joe Thorne miał piętnaście lat, jego młodsza siostra, Annie, zniknęła. Myślał wtedy, że to najgorsza rzecz, jaka może spotkać jego rodzinę. Ale później Annie wróciła. Teraz Joe przyjeżdża do wioski, w której się wychował. Powrót oznacza konfrontację z ludźmi, z którymi dorastał. Pięcioro przyjaciół wie, co się wydarzyło tamtej nocy, ale nie rozmawiało o tym przez dwadzieścia pięć lat.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Zniknięcie Annie Thorne
Tytuł oryginalny: Zniknięcie Annie Thorne
Autor: Tudor C. J.
Tłumaczenie: Woźniak Grażyna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-07-17
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 212 x 139 x 38
Indeks: 32879711
średnia 4,6
5
100
4
28
3
12
2
3
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
39 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
21-12-2019 o godz 09:10 przez: Beata Grzesik | Zweryfikowany zakup
Świetna książka. Pochłonęłam ją w 2 dni. Styl pisania jak w kredziarzu, prosty i przyjemny. Cała historia przypominała mi nieco książkę Kinga Cmentarz Zwierząt. Jednak ta książka bardziej mnie porwała :) gorąco polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2021 o godz 00:59 przez: Jakub | Zweryfikowany zakup
Znakomita książka, nie przespane noce, wciągający klimat trzymający w napięciu. Czyli to na co liczyłem
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-07-2021 o godz 18:26 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Cudowna książka, trzyma w napięciu do samego końca. Ciężko się od niej oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-12-2020 o godz 15:19 przez: Katarzyna Gacek | Zweryfikowany zakup
Książka trzymająca w napięciu, jednak zakończenie bardzo mnie rozczarowało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-07-2021 o godz 22:27 przez: Agnieszka | Zweryfikowany zakup
Zaskakująca, wciągając, lekka a jednocześnie z dobrym zakończeniem. 👌
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-06-2020 o godz 22:40 przez: Anna Kędzior | Zweryfikowany zakup
Trzymająca w napięciu! Tylko ci się wydaje, ze znasz zakończenie...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-10-2020 o godz 21:56 przez: Aleksandra | Zweryfikowany zakup
Książka fantastyczna, trzymająca w napięciu. Polecam 🤩🤩
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-10-2021 o godz 20:48 przez: Marta | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobra książka. Warto przeczytać
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-08-2019 o godz 21:45 przez: Sandra | Zweryfikowany zakup
Rewelacyjna książka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-08-2019 o godz 21:45 przez: Sandra | Zweryfikowany zakup
Rewelacyjna książka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-01-2022 o godz 18:13 przez: Michał | Zweryfikowany zakup
Dobra
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-11-2019 o godz 16:38 przez: Magdalena Bąkowska | Zweryfikowany zakup
Super
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-03-2022 o godz 08:20 przez: Amelia | Zweryfikowany zakup
Cudo
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-08-2019 o godz 16:43 przez: Agnieszka Kaniuk
Nadszedł czas na konfrontację z wrogami. Kochani strzeżcie się! Dziś wspólnie z C. J. Tudor i jej najnowszą książką „Zniknięcie Annie Thore” zabierzemy Was do z pozoru spokojnej małej wioski Arnhill, gdzie wychowywał się i dorastał główny bohater powieści Joe Thorne. Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ spokój panujący w tej wiosce nic nie jest takie, na jakie wygląda. Pojawienie się głównego bohatera w swoich rodzinnych stronach jest ostatnim, czego by sobie życzył. Minęło już dwadzieścia pięć lat, od dnia, kiedy życie jego i jego najbliższych legło w gruzach, a on do dziś czuje ból i żal. On wie najlepiej, że ten, kto się tu pojawi, przepadnie na zawsze. Jedyne czego pragnie to uciec z tego miejsca, jak najdalej i nigdy nie wracać, ale niestety życie często nie pozostawia nam wyboru. „Tak naprawdę wcale nie chcę wracać. Już prędzej wolałbym zostać żywcem zjedzony przez szczury albo wziąć udział w wieczorku tańców westernowych. Z całego serca nie mam ochoty oglądać zabitej dechami dziury, w której się wychowałem. Jednak czasem nie mamy innego wyboru jak tylko ten zły”. Zapewne teraz zastanawiacie się, co takiego się stało, że nasz bohater tak bardzo nie chce wrócić do wioski i co takiego się stało, że jednak do niej trafił? Aby uzyskać odpowiedzi na te pytania, musimy cofnąć się do momentu, kiedy Joe był nastolatkiem. Lata dziewięćdziesiąte, bo do tego okresu wracamy we wspomnieniach bohatera to dla mieszkańców Arnhill czas, w którym centrum ich życia stanowiła praca w kopalni. To kopalnia właśnie była żywicielką dla większości tamtejszych rodzin. Aż do momentu, kiedy tragiczne wydarzenia zmusiły tamtejsze władze do jej zamknięcia. Wówczas miejsce to stało się obiektem ciekawości tamtejszej dzieciarni, co doprowadziło do tragicznych wydarzeń z udziałem ośmioletniej wówczas siostry. Tylko on i czwórka innych dzieciaków znają prawdę dotyczącą tego, co się wtedy stało. I Pewnie Joe nie zdecydowałby się na rozdrapywanie ran przeszłości, gdyby nie musiał uciekać przed życiem, które wiedzie. Doskonale wie, że po piętach depczą mu ci, którzy nigdy nie odpuszczają. Decyzję o powrocie do czeluści piekła demonów przeszłości ostatecznie pomaga mu podjąć tajemnicza wiadomość mailowa, która może świadczyć o tym, że jednak historia lubi się powtarzać. Niestety. Mężczyzna zatrudnia się na zastępstwo w tamtejszej szkole i tak zaczyna się jego konfrontacja z tymi, którym jego nagły powrót nie jest na rękę. Wkrótce przekonacie się, że czasami lepiej nie wracać. Wątek śmierci i konfrontacji z przeszłością to nie wszystko, co przygotowała dla swoich czytelników autorka. W książce odnajdziemy bowiem również porachunki mafijne. Doskonale widzimy, jak uzależnienie może doprowadzić do degeneracji człowieka. Joe nie ma nic i nikogo, ale jedno potrafi perfekcyjnie kłamać. Przez to, że tonie w długach i zadarł z nieodpowiednimi ludźmi, ciągle ucieka i żyje w zakłamaniu. Ale nie da się uciekać przez całe życie. Przekonajcie się, co się stanie, kiedy nadejdzie czas rozliczeń. „Zniknięcie Anne Thorne” na swoich kartach skrywa mroczną, przerażającą historię, którą rozpoczyna mrożącą krew w żyłach sceną morderstwa, a potem jest już tylko gorzej. Tu śmierć i strach czają się na każdym kroku. Tu nawet przez chwilę nie możecie czuć się pewnie i bezpiecznie. Pamiętajcie, nikomu nie wolno wam ufać. Z jednej strony żądza zemsty i dążenie do prawdy z drugiej usilne starania, by owa prawda nigdy nie wyszła na jaw. To wszystko skłania do naprawdę bezwzględnych czynów. Jak to się skończy, musicie oczywiście przekonać się sami. Nie znajdziecie tu bohatera pozytywnego. Każda z postaci coś ukrywa i ma coś na sumieniu. Bądźcie czujni. O Matko, ta książka mnie przeraziła nie na żarty, ale jednocześnie zahipnotyzowała i nie pozwoliła się od siebie oderwać. Z sercem w gardle i włoskami stojącymi dęba na ciele przewracałam kolejne strony, jak najszybciej się dało, żeby móc natychmiast wiedzieć, co będzie dalej i w tym miejscu muszę zaznaczyć, iż nie uświadczycie w tej książce dynamicznej akcji. Nie, tu poczujecie dojmujący mrok śmierci i jej oddech na plecach. Jak widzicie, autorka poprzez połączenie kilku gatunków w fabule sprawiła, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jako dodatkowy smaczek zdradzę jeszcze, że puściła też oczko do miłośników fantasy, ale już więcej nic nie powiem. Myślę, że dalsze słowa są zbędne, bo ta książka jest świetna, a to, co dobre obroni się samo. Czytajcie i uważajcie na siebie. Nie polecam czytać po zmroku i nocą. Ta książka była już moim drugim spotkaniem z twórczością Pani Tudor. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać mojej recenzji książki autorki, zapraszam serdecznie. Kredziarz, tę książkę również gorąco polecam. Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Czarna Owca, za co bardzo dziękuję. Blog Kocie czytanie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-05-2020 o godz 20:32 przez: Northman1984
Tajemnice sprzed lat. „Kredziarz” C.J. Tudor był książką fenomenalną, w związku z czym sięgnięcie przeze mnie po kolejną książkę tej autorki, tj. po „Zniknięcie Annie Thorne”, było tylko kwestią czasu. Wrażenia i uczucia po lekturze mam mieszane… Autorka w dalszym ciągu snuje opowieść bardzo dobrze, wiadomo było że nie będzie to drugi „Kredziarz”, jednak czegoś tutaj mimo wszystko brakuje… Po namyśle dochodzę do wniosku, że niestety jest to jakość, a sama Tudor stała się po trosze ofiarą sukcesu swojego debiutu, który bardzo zawyżył poprzeczkę dla jej kolejnych książek. „Zniknięcie Annie Thorne” to po trosze thriller, po trosze kryminał, a po trosze horror. W centrum wydarzeń znajdują się mroczne i bolesne tajemnice z przeszłości głównego bohatera, Joe’go Thorne’a. który po latach wraca do rodzinnego miasteczka Arnhill. Powrót ten jest o tyle trudny i bolesny, że przed laty Joe stracił tutaj swą małą siostrzyczkę Annie, która w niewyjaśnionych przez nikogo okolicznościach po prostu zniknęła… Dla Joe’go nadszedł czas na zmierzenie się z przeszłością. Oficjalnie starszy z rodzeństwa Thorne’ów wraca do Arnhill ponieważ ma tutaj objąć stanowisko nauczyciela w miejscowej szkole. Czytelnik jednak od samego początku czuje, że to tylko pozory, a prawdziwy powód jego powrotu do rodzinnej mieściny ma związek z bolesną przeszłością i – prawdopodobnie – z chęcią jej rozliczenia, a może nawet wyjaśnienia związanych z nią zagadek. Miejscowym nie do końca podoba się powrót Joe’go… Sytuacja zaś komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy Thorne zaczyna węszyć i zadawać pytania. Fabuła z początku rozwija się w ciekawym kierunku, a Tudor bardzo umiejętnie buduje napięcie dokładając do swojej opowieści kolejne pasujące do siebie elementy. Świetny klimat tworzy kreacja lokalnej społeczności, która funkcjonując w warunkach typowej prowincji ma siłą rzeczy swoje sekrety, tajemnice i w konsekwencji każdego z zewnątrz traktuje z rezerwą – jeśli nie z otwartą wrogością. Za to C.J. Tudor należy się duży plus, im jednak dalej się w tę historię brnie – tym niestety jest gorzej… Na czym polega problem? Chyba głównie na tym, że autorka narzuciła sobie pewną konwencję, z której nie umiała sensownie wybrnąć. W miarę rozwoju fabularnych wydarzeń coraz większą rolę odgrywa w książce – uwaga, będzie spoiler - motyw znęcania się nad dziećmi, który nie został niestety przez Tudor wzbogacony o konieczną w tym wypadku bogatą otoczkę psychologiczną, która pogłębia w oczach czytelnika wnętrze głównych bohaterów. Są oni… płytcy. Nie przekonują mnie. Wrażenia tego nie poprawia zaś co najwyżej średnie zakończenie, w które Tudor wplątała wątki fantastyczne… Chyba nie tak ta opowieść powinna wyglądać. Jak widać – jest pewne rozczarowanie… Wielka szkoda, bo debiut Tudor był olśniewający. Chyba, jak już wspomniałem, zawiesił on za wysoko poprzeczkę dla kolejnych powieści tej autorki. Stąd rozczarowanie, ale nie byłoby one tak duże gdyby nie spora nieporadność Tudor, która była tym bardziej widoczna, im bardziej zbliżaliśmy się do finału tej historii. Wygląda to tak, jakby autorka ratowała się grozą i wątkami z półki z napisem „fantastyka” po to, żeby przez uczynienie finału jak najbardziej emocjonującym przykryć tym samym jego wady. Powyższy krytycyzm jest uzasadniony, nie oznacza on jednak, że „Zniknięcie…” należy całkowicie spisać na straty. Pewne walory ta książka zdecydowanie posiada. Bardzo dobrze mianowicie wyglądają w niej czarne charaktery i – wspomniana już – małomiasteczkowa prowincja, która wypada w tej opowieści bardzo wiarygodnie. To buduje odpowiedni klimat, który chwilami wygląda jak skopiowany wprost od Stephena Kinga, za co kolejny plus :) Klimat i wyraziste czarne charaktery to jednak w ostatecznym rozrachunku trochę za mało… Po kolejną książkę Tudor z pewnością sięgnę, jednak udzielony jej przeze mnie po „Kredziarzu” kredyt zaufania znacząco się uszczuplił… Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki. https://cosnapolce.blogspot.com/2020/05/znikniecie-annie-thorne-cj-tudor.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-10-2019 o godz 15:58 przez: tygrysica
O „Kredziarzu” słyszał już chyba każdy. Ta książka swego czasu podbiła miliony serc czytelników na całym świecie, lecz nie na wszystkich wywarła tak pozytywne wrażenie. W przypadku debiutanckiej powieści C. J. Tudor często można było spotkać się ze stwierdzeniem, że w dość dużym stopniu przypomina on twórczość Stephena Kinga. Sama miałam jednak mieszane uczucia względem tej teorii. Ponieważ o ile zgadzałam się z tym, że klimat ich powieści jest bardzo podobny to uważałam, że jednak więcej je dzieli niż łączy. Podstawową i chyba najważniejszą różnicą między twórczością angielskiej autorki, a mistrzem grozy była autentyczność. C. J. Tudor w przeciwieństwie do Kinga nie wplątała do swojej historii elementów świata nadprzyrodzonego. Jej twórczość od początku do końca w tym przypadku była bardzo realistyczna. Lektura „Zniknięcia Annie Thorne” weryfikuje jednak szybko pogląd na oryginalność twórczości Tudor. Dla osób majonych przyjemność przeczytać, choć kilka najbardziej popularnych powieści mistrza grozy nie będzie wyzwaniem zauważenie inspiracji jedną z bardziej znanych książek Kinga. „Zabawne jest to, że dobre wspomnienia przypominają motyle: są ulotne, kruche i nie da się ich schwytać, nie miażdżąc ich. Z kolei te złe - poczucie winy, wstyd - tkwią w człowieku niczym pasożyty, po cichu zżerając go od środka.” Odkrycie podobieństwa do twórczości innego autora sprawiło, że mój zapał do czytania najnowszej powieści Tudor znacznie osłabł. Zaczęłam się obawiać, że autorka zbyt mocno zainspirowała się twórczością Kinga i czym dalej będę brnęła tym więcej podobieństw odkryje. Tudor, jednak umiejętnie wybrnęła z tej sytuacji i udowodniła po raz kolejny, że potrafi dobrze pisać, bez zbędnych i przydługich opisów, choć oryginalnością zdecydowanie nie grzeszy. „Zniknięcie Annie Thorne” okazało się być interesującą lekturą, w której nie zabrakło tajemnic, mrożących krew w żyłach momentów oraz intrygujących zagadek do rozwiązania. Niestety niektóre z nich ku mojemu rozczarowaniu do samego końca nie doczekały się rozwiązania. Jednak intrygująca, lecz mocno skomplikowana akcja oraz mroczna i klimatyczna fabuła wraz z doskonale poprowadzoną narracją pozwoliły szybko zapomnieć o nierozwiązanych sprawach i cieszyć się w pełni z lektury. A jeśli już mowa o zaletach to na uwagę zasługuje również Joe Thorne, będący głównym bohaterem. Nie jest on osobą budzącą w czytelniku sympatie, raczej przez większość czasu odczuwa się do niego niechęć lub zobojętnienie. Mimo to dzięki swojemu dość specyficznemu urokowi i całej gamie nieszczęść, jakich doświadczył w młodym wieku zapada w pamięć. Na sam koniec warto jeszcze wspomnieć o niesamowitej okładce, którą jestem wprost zachwycona. Jest nadzwyczaj prosta, a jednak nie mogłaby być bardziej wymowna. Moim zdaniem to właśnie dzięki niej zarówno „Kredziarz” jak i „Zniknięcie Annie Thorne” są jednymi z tych powieści, obok których żadna srok okładkowa nie przejdzie obojętnie. „W życiu nikt nie wygrywa. Wszyscy tracimy młodość, atrakcyjny wygląd. Przede wszystkim tracimy tych, których kochamy. Czasami myślę, że starzejemy się nie z upływem lat, tylko ludzi i rzeczy, na których nam zależy.” Jeśli lubicie książki, które od początku do końca trzymają w napięciu i ciągle zaskakują to najnowsza powieść C. J. Tudor jest tym czego właśnie szukacie. Od „Zniknięcia Annie Thorne” naprawdę nie sposób się oderwać, ta historia mrozi krew w żyłach i niesamowicie działa na wyobraźnie. Jeśli jednak jesteście fanami twórczości mistrza grozy to tym razem lepiej zrezygnujcie z sięgnięcia po tą książkę. Pojawiające się tutaj podobieństwo do „Smętarza dla zwierzaków” skutecznie może zepsuć przyjemność z lektury. Aleksandra Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Zniknięcie Annie Thorne” autorstwa C.J. Tudor. Więcej na : http://tygrysica.tumblr.com/ oraz https://www.instagram.com/tygrysicaa/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-08-2019 o godz 19:36 przez: Katarzyna Kmieć
Nie lubimy zostawiać za sobą niedokończonych spraw. Straty, które ponieśliśmy bez zrozumienia przyczyny, dręczą nas latami i nie pozwalają ułożyć nowego życia. Pożegnanych ukochanych nigdy nie zapominamy, a jeśli owo pożegnanie było nagłe, żałoba po nich trwa latami, żądając od nas sprawiedliwości, zadośćuczynienia, bądź przynajmniej wyjaśnienia niegdysiejszych, zaskakujących wydarzeń. Takich właśnie wyjaśnień poszukuje bohater najnowszej książki C.J. Tudor, który pragnie odpowiedzieć na pytanie, co właściwie działo się z jego siostrą, gdy zniknęła na dwa dni ćwierć wieku temu. "Ludzie twierdzą, że czas leczy rany. Nie mają racji. Czas tylko zamazuje pamięć. Płynie bezustannie, podmywając nasze wspomnienia, i odkrywa kawałki ciężkich głazów niedoli, dopóki nie zamienią się w ostre kawałki, wciąż sprawiające nam ból, lecz na tyle małe, że da się z nimi żyć." (str.61) "Zniknięcie Annie Thorn" każe nam wrócić, wraz ze starszym bratem tytułowej Annie, do podupadłego górniczego miasteczka pełnego wspomnień, zaszłych nieporozumień i ludzi, którzy nieustannie kojarzyli się będą z historią sprzed lat. Z historią, która w przedziwny sposób zdaje się wiązać z niedawną samobójczą śmiercią nauczycielki i zabójstwem jej syna. Joe zamieszkuje w domu skalanym krwią tej dwójki w nadziei, że właśnie to miejsce najlepiej przyczyni się do poznania prawdy i pozwoli mu ocenić, dlaczego Annie wróciła do domu tak odmieniona, że on sam nie tylko momentami jej nie poznawał, ale wręcz się jej bał. Małe miasteczka żyją odwieczną walką dobra ze złem, i o ile dobro to oni, ich praca i osiągnięcia, dzieci, zajęcia i sposób życia, o tyle zło jest nienazwane. Zło czai się w mroku, czerpie siłę z dawnych śmierci, karmi się krwią i kośćmi zmarłych, których próżno szukać na miejscowym cmentarzu. "Miejsce takie jak to nie chce zostać ponownie zagospodarowane. Lubi być opuszczone, uśpione i martwe. Cmentarzysko ludzkich losów, straconych nadziei, pełne węglowego pyłu i kości. Musnęliśmy tylko jego powierzchnię, ale pod spodem kryje się wiele warstw. A czasami lepiej nie kopać zbyt głęboko." (str.344) Co wie Joe, czego sama tak naprawdę nie jest świadomy? Gdzie znajdują się wskazówki do wypartej prawdy, do tego co zostało zatarte nową wersją samego siebie? Bez strachu ale i bez nadziei Joe szuka owych odpowiedzi. Odpowiedzi, które najbardziej będą zaskakiwały jego samego. C.J. Tudor mocno bazuje na stylu wypracowanym przez Stephena Kinga ale go nie naśladuje, nie powiela. Jej pomysły na rozwój akcji, sposób prowadzenia narracji, dają nadzieję na coraz lepsze książki. Jest bowiem w obu wydanych przez nią thrillerach niebywały talent literacki, który prowadzi czytelnika przez strach i niedowierzanie, przymyka oczy gdy autorka prowadzi nas w mroczne miejsca pełne cieni, robactwa, a może i duchów, ale i bawi, gdy świetnie skrojony bohater pozwala sobie na sarkazm godny intelektualisty. Taki właśnie jest bohater "Zniknięcia Annie Thorn". Wyrazisty, pełen sprzeczności, wlokący nas przez lepsze i gorsze dni ku finałowi, który... No właśnie. Zachwycając się konstrukcją książki i fenomenalnym oddaniem uczuć i skrajnych emocji, pozostaje mi życzyć sobie i innym, by Pani Tudor zaskoczyła nas kiedyś zakończeniem, które będzie miało większy sens. Bo o ile trzeba przyznać, że finał jest tutaj zdecydowanie nieprzewidywalny, o tyle ta jego odrębność, niespójność z głównym wątkiem, szerokie rozwarstwienie na historie nagle wypływające spomiędzy zakurzonych kart historii miasteczka, wydaje się zostawiać czytelnika z pytaniem: no ale jak to? A Annie? Choć może po wszystkim, co przeżyliśmy z Joe nawet to traci na znaczeniu? Wszak bez względu na rozwiązanie, żałoby nie da się zdusić żadną zemstą, żadną prawdą. Pani_Ka_Czyta
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2019 o godz 12:59 przez: TylkoSkończęRozdział
Duszna atmosfera, klimat mrożący krew w żyłach, wsysająca fabuła, antypatyczni bohaterowie ble ble ble ble, frazesy. Aby oddać kwintesencję tego, jaką sieczkę z mózgu robi ta historia powinnam wyekstrahować i wtłoczyć tutaj – w te literki – mój strach i obrzydzenie, które towarzyszyły mi od początku, do samiuśkiego końca czytania tej powieści. Nie da się, próbowałam ;) dlatego liczę, że kilka zdań częściowo odda mój zachwyt =) Joe Thorne, którego drugie imię to "sarkazm" i "walimnieto" po 25 lata wraca do rodzinnej miejscowości Arnhill. Bynajmniej nie z pobudek sentymentalnych. Joe władował się w niemałe tarapaty, postanawia zaszyć się w tej dziurze zabitej dechami i zrealizować pewien plan. Plan, który zakłada powrót do tragicznych wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy to jego mała, ośmioletnia siostrzyczka Annie zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Najgorsze jest jednak to, że... wróciła. "Zniknięcie Annie Throne" nie jest sympatyczną historyjką idealną do popołudniowej kawki. Pierwotne zło emanujące z kart tej powieści, oblepia człowieka, wnika pod skórę i niepokoi. Tudor świetnie "operuje grozą", bo niemalże każdy element fabuły nas straszy: klaustrofobiczna Arnhill, nieprzyjaźni mieszkańcy, mroczna kopalnia, prześladowanie i przemoc w szkole no i oczywiście sama historia wypełniona złem. Złem, które wsiąka w mury domów, ziemię, mieszkańców... i paruje. "Zniknięcie Annie Thron" ma w sobie to, co najbardziej cenie w horrorach – niebanalną grozę (nie gonią nas zombiaki, wampiry i duchy) oraz to, co cenię najbardziej w thrillerach – intrygującą zagadkę z zaskakującym finałem. To wszystko spowite aurą zgnilizny. Na szczególną uwagę zasługuje budowanie napięcia poprzez retrospekcje oraz sposób, w jaki autorka kreuje postać głównego bohatera. Najpierw mu współczujemy, a później, poprzez odkrywanie kolejnych (nomen omen;) kart zastanawiamy się jaką rolę odegrał w tragedii sprzed dwudziestu pięciu lat. "Ludzie – szczególnie jeśli chcą sprawić wrażenie bardzo mądrych – lubią powtarzać, że niezależnie od tego jak długa pokonamy drogę, nigdy nie zdołamy uciec od samych siebie. Gówno prawda. [...] Jaźń to tylko konstrukt, który można rozłożyć na kawałki, zdemontować i na nowo poskładać". Powieść jest idealnie wyważona – straszy, niepokoi i intryguje. I gdyby nie jeden mankament, mogłabym ją uznać za powieść idealną. Mianowicie – o ile w "Kredziarzu" nawiązania do Kinga mi nie przeszkadzały, to w przypadku "Zniknięcia Annie Thorne" podobieństwo jest zbyt oczywiste, zbyt jaskrawe. Tudor zbudowała powieść na motywie żywcem wyjętym z jednego z najstraszniejszych (i najdoskonalszych) horrorów Stefanka. Co prawda temat został ugryziony z innej strony i doprawiony innym bukietem przypraw, ale jednak... pewien niedosyt pozostaje. Nie zmienia to faktu, że sam klimat, atmosfera grozy i naprawdę ciekawa zagadka kryminalna są innowacyjne, niepowtarzalne i na tyle soczyste, że warto się skusić na konsumpcję. "[...] dobre wspomnienia przypominają motyle: są ulotne, kruche i nie da się ich schwytać, nie miażdżąc ich. Z kolei te złe – poczucie winy, wstyd – tkwią w człowieku niczym pasożyty, po cichu zżerając go od środka". Jeszcze nie ochłonęłam po "Zniknięciu Annie Thorne" a już wypatruję kolejnej książki C. J. Tudor. Autorka dołącza do nielicznego grona pisarzy, którzy potrafią pobudzić moją wyobraźnię i przestraszyć do tego stopnia, że zasypiam przy włączonej lampce nocnej. https://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2019/07/znikniecie-anie-thorne-cjtudor.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
08-08-2019 o godz 22:51 przez: Anonim
"Takie już jest życie. Nigdy nas nie ostrzega. Nie zsyła nawet najdyskretniejszej wskazówki, że doświadczamy ważnego momentu. Moglibyśmy się wtedy zatrzymać i zadumać nad nim. Nigdy jednak nie wiemy, że jakaś chwila zasługuje na naszą uwagę, dopóki ona nie przeminie." Joe Thorne wraz z bliskimi wiodą spokojne życie, nie wyróżniają się niczym szczególnym na tle innych rodzin. Do czasu. Gdy Joe skończył piętnaście lat, jego młodsza siostra Annie zniknęła. Zadziwiające, a zarazem przerażające jest to, że za dwa dni wróciła, jednak coś się w niej zmieniło. Co się stało przez ten okres, gdy dziewczynka przebywała poza domem? Dwadzieścia pięć lat później Joe Thorne wraca do rodzinnej miejscowości, by podjąć się pracy nauczyciela w podupadającej szkole, w której to sam kiedyś się uczył. Co go skłoniło do powrotu do miejsca, które budzi w nim przykre wspomnienia? Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że wraz z pojawieniem się w Arnhill będzie musiał zmierzyć się z przeszłością. Wraz z przyjaciółmi z dzieciństwa od lat skrywają pewien sekret, nadszedł czas, by stawić mu czoła. Czy aby na pewno jest do dobra decyzja? Zapewne większość z Was kojarzy debiutancką powieść autorki. Myślę, że "Kredziarza" nie muszę Wam przedstawiać :). Według mnie, pierwsze kroki Tudor należały do bardzo udanych! Byłam zachwycona mrocznym klimatem, którym to "Kredziarz" był wręcz przesiąknięty, intrygującą zagadką z przeszłości i tymi elementami niczym z horroru, wywołującymi dreszczyk na plecach. Pamiętam, że debiut autorki podzielił czytelników na tzw. dwa obozy, niemniej jednak zdecydowanie należę do tej grupy, która tupała nóżką w oczekiwaniu na kolejną powieść Tudor :). Gdy w zapowiedziach pojawił się tytuł "Zniknięcie Annie Thorne", moje serce zabiło szybciej. Nie mogłam sobie odmówić tej pozycji. Byłam ogromnie ciekawa kolejnej odsłony autorki, niestety, po obiecującym początku przyszła pora na małe rozczarowanie. "Kredziarza" czytywałam jedynie w ciągu dnia, wieczorami okropnie się bałam, serio :) Przy "Zniknięciu..." natomiast nie robiło mi to żadnej różnicy. No nie znalazłam elementów grozy, nie odczuwałam strachu, a lubię się bać podczas dobrej lektury z tego gatunku. Podobało mi się zastosowanie przez Tudor retrospekcji, które, w moim guście, należały do bardzo dobrych. W czasie, gdy poznawałam wydarzenia z życia grupy dzieciaków, czułam, że poziom, do którego przyzwyczaiła nas autorka został utrzymany. Wyczekiwałam tych rozdziałów, gdzie Joe i jego ekipa była zadziornymi nastolatkami, z pełną głową pomysłów (niekoniecznie dobrych ;)). Rozdziały z perspektywy dorosłych okazały się być nieco nużące. Zakończenie... intrygujące, kupuję je, zdecydowanie :). Styl Tudor bardzo mi odpowiada, autorka pisze niezwykle lekko, przez treści, które przedstawia czytelnikowi się płynie. Czuję zawód, bo po tak świetnym debiucie spodziewałam się jeszcze większego "WOW", a otrzymałam dosyć przeciętną lekturę. Na pewno będę wypatrywać kolejnych powieści autorki, mam nadzieję, że kolejne pozycje będą na miarę debiutanckiego "Kredziarza". "Ludzie twierdzą, że czas leczy rany. Nie mają racji. Czas tylko zamazuje pamięć. Płynie bezustannie, podmywając nasze wspomnienia, i odrywa kawałki ciężkich głazów niedoli, dopóki nie zamienią się w ostre kamyki, wciąż sprawiające nam ból, lecz są na tyle małe, że da się z nimi żyć."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-08-2019 o godz 11:29 przez: Adam Grochocki
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl Zapraszam :) W zeszłym roku mogliście przeczytać moją recenzję Kredziarza, debiutanckiej powieści C.J. Tudor. Fantastycznie podana mroczna historia Anderbury sprawiła, że kolejne przekłady autorki znalazły się na mojej liście życzeń. A już dziś mam dla was recenzję książki Zniknięcie Annie Thorne. Zapraszam. W angielskiej wiosce Arnhill policja znajduje ciało kobiety, która popełniła samobójstwo, a wcześniej brutalnie zamordowała swojego dziesięcioletniego syna. Przed samobójstwem zostawiła na ścianie wiadomość, która przypomina o tajemniczych wydarzeniach sprzed dwudziestu pięciu lat. To niej więcej wtedy cała wioska poszukiwała zaginionej Annie Thorne. Dziewczynka, jakby nigdy nic, wróciła do domu dwa dni później, a wkrótce potem wraz z ojcem zginęła w wypadku samochodowym. Trzy tygodnie po masakrze w domu Mortonów do Arnhill przyjeżdża Joe Thorne, który obejmuje posadę nauczyciela w miejscowej szkole. Joe nigdy do końca nie otrząsnął się z koszmaru jaki przeżył w dzieciństwie, więc jego dorosłe życie to pasmo porażek i złych decyzji. Joe ma zamiar wykorzystać tragedię, by zdobyć pieniądze na spłacenie bezwzględnej mafii, która skorzystała z jego uzależnienia od hazardu. Jednakże po powrocie do miasteczka odżywają wspomnienia Joe, który postanawia rozprawić się również z przeszłością i osobami, które obwinia za zniknięcie siostry. Zniknięcie Annie Thorne skonstruowane jest nieco inaczej niż Kredziarz, debiutancka powieść C.J. Tudor. Zdecydowanie większa część książki rozgrywa się w teraźniejszości. Joe podejmuje pracę w szkole, poznaje uczniów i odnawia stare znajomości. Z biegiem czasu dowiadujemy się więcej o jego paczce z młodości i losach jakie spotkały dawnych przyjaciół. Karty odkrywane są powoli, metodycznie, a największe tajemnice autorka trzyma do samego końca. Kontrowersje może wzbudzać wątek żywcem wyjęty z Smętarza dla Zwierzaków Stephena Kinga. C.J Tudor nigdy nie ukrywała inspiracji twórczością Kinga (polecam wywiad), co mogliśmy zaobserwować już w przypadku Kredziarza. Tym razem jednak mamy jawną zrzynkę ze wspomnianego klasyka, co może wpłynąć na odbiór fanów mistrza. Muszę was uspokoić, bo zastosowany pomysł świetnie wpisuje się w fabułę, a co ważniejsze całość nie kręci się tylko wokół niego. Jest raczej składową skomplikowanej i wielowątkowej historii. C.J. Tudor po raz kolejny stworzyła bardzo interesujące postaci. Podobnie jak u Harlana Cobena, próżno szukać tutaj tych jednoznacznie dobrych i złych. Nikt nie jest tutaj doskonały, a już na pewno nie działa bezinteresownie. Nawet najbardziej niepozorni mają swoje sekrety, a ci, których powinniśmy nienawidzić mogą pokazać ludzką twarz w momencie, w którym najbardziej się tego nie spodziewamy. Sprawia to, że Zniknięcie Annie Thorne czyta się bardzo szybko z bardzo dużym zaangażowaniem. A C.J. Tudor trafia na listę moich ulubionych autorów. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa 48 praw władzy Robert Greene
4.6/5
24,55 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom Kościelny Piotr
4.8/5
25,05 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kiedy ciało mówi nie Mate Gabor
4.6/5
29,62 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dar terapii Irvin D. Yalom
4.7/5
28,19 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zaraza Piotrowski Przemysław
4.8/5
25,13 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Prawdziwy wyznawca Carr Jack
5/5
28,30 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Metropolis Wilson Ben
5/5
37,19 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bóg ukryty Frankl Viktor E.
5/5
25,47 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa W mieście Wandrey Guido
5/5
20,53 zł
32,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nabór Severski Vincent V.
5/5
44,99 zł
49,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego