Zapiski z domu wariatów (okładka  miękka, 01.2018)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Po nieudanej próbie samobójczej Christine Lavant zgłosiła się do kliniki psychiatrycznej w Klagenfurcie, gdzie spędziła sześć tygodni – był rok 1935, przyszła autorka miała dwadzieścia lat. Ów obraz z przeszłości został wywołany i poddany obróbce literackiej jako „Zapiski z domu wariatów” ponad dekadę później, aczkolwiek pierwsza niemiecka edycja ukazała się dopiero w 2001 roku.

Lavant nie odważyła się wydać tej książki za życia – być może nie tylko ze względów osobistych, ale i z powodu szerszego kontekstu historycznego, tj. niechlubnego uwikłania Austrii w nazizm. Po II wojnie światowej okazało się bowiem, że w czasach III Rzeszy w szpitalu, w którym kilka lat wcześniej przebywała pisarka, przeprowadzano eksterminację osób chorych umysłowo i upośledzonych. Autorka, pełna też wątpliwości co do opisu postaci mających rozpoznawalne pierwowzory, zniszczyła własny rękopis. Późniejsza publikacja była możliwa dzięki manuskryptowi zachowanemu przez tłumaczkę, która w latach pięćdziesiątych przełożyła fragment na język angielski.

„Zapiski” to proza jednocześnie autentyczna i wyrafinowana, osobista i pełna dramatyzmu narracja łączy się w niej z artystyczną dojrzałością i oryginalnością języka.

„Jedna z prekursorskich pozycji szerokiego dziś, cenionego i silnie obecnego w literaturze niemieckojęzycznej nurtu beletrystyki zmagającej się z tematem choroby”.
Arkadiusz Żychliński

„Christine Lavant wyszukuje historie o archaicznym rozmachu, a jednak w pełni współczesne”.
Carola Wiemers, Deutschlandradio

„Opowieść bez jednoznacznych morałów i scenariuszy, a jednocześnie niezwykle zapadająca w pamięć, poruszająca interesujące aspekty ludzkiej psychiki, cielesności, zniewolenia i relatywnej definicji wolności”.
Inez Okulska


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1158157493
Tytuł: Zapiski z domu wariatów
Seria: Z kraju i ze świata
Autor: Lavant Christine
Tłumaczenie: Łukasiewicz Małgorzata
Wydawnictwo: Ossolineum
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 112
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-01-08
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 8 x 128
Indeks: 22680396
średnia 4,4
5
12
4
3
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
3 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
25-04-2018 o godz 02:59 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Wspomnienia napisane są w sposób niesamowicie prosty i piękny zarazem. Opisy z jednej strony suche, pozbawione zbędnych upiększeń czy emocji, potrafią jednocześnie zaskoczyć bardzo poetyckimi porównaniami i trafnymi spostrzeżeniami. Obraz pacjenta szpitala psychiatrycznego, jaki wyłania się z tej książki, zmusza czytelnika do stawiania sobie pytań o ludzką empatię, sytuację osób chorych, a także... własne zdrowie psychiczne. Chociaż akcja dzieje się w połowie lat 30-tych XX wieku, to pojawia się pytanie, czy sytuacja pacjentów zmieniła się tak bardzo od tego czasu...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-11-2017 o godz 10:55 przez: Księgarka na regale
„Czy po tygodniach pobytu tutaj będę miała jeszcze ochotę albo odwagę, żeby się śmiać? A może właśnie tak? Może w ogóle w takich miejscach należy dopiero nauczyć się śmiechu, żeby już na zawsze mieć go w sobie.” Powiada się, że w szaleństwie jest metoda. W szaleństwie jest też pokusa, jakaś niewyjaśniona siła przyciągania, próba odnalezienia samego siebie w rozbijających się o nas falach pozorów normalności. Przyszła pisarka, młoda Christine Lavante podejmuje próbuję samobójczą, po czym dobrowolnie zgłasza się na kurację do austriackiej kliniki psychiatrycznej. O tym informuje nas okładka. Dodaje również, że autorka nie odważyła się wydać tej książki za życia. Ujrzała światło dziennie dopiero w 2001 roku. Christine Lavante prowadzi nas po korytarzach kliniki w formie niemal lirycznego dziennika, przelewa się przez nas jej strumień świadomości pisany ukradkiem. Stawia niepewne kroki w miejscu, w którym wyczuwa, że panuje wyraźnie nakreślona hierarchia. Stara się nie wychylać, ale też bacznie obserwuje różne „stopnie szaleństwa”. Kusi ją rzucić miską o ścianę podczas posiłku, ale jednocześnie pragnie również odrobiny człowieczeństwa od personelu. Balansuje między poczuciem bycia pacjentką a gościem na oddziale. „I ten wysoki głos, który przypominał śpiew piły, a w bezzębnych ustach brzmiał tak obco, jakby zaraz miało się w nich ukazac małe białe zwierzątko. Ale zwierzątko pozostawało ukryte, śpiewało tylko wysokim tonem, w uniesieniu, dla kogoś, kto może znajdował się wśród nas, niewidzialny. Autorka wyraża obawy, że składa się z samej nienawiści, zatem może się wydawać jakby sama pragnęła, by ten wysoki głos wydobywał się właśnie z niej. Szaleństwo jako małe, białe zwierzątko, niewidzialny powiernik, ucieleśnienie ukrytego. W głośnych rozważaniach skromnej dziewczyny czytelnik sam doszukuje się przyczyn dobrowolnego zrzeszenia się „wolności” na sześc tygodni i poświecenie ich na pobyt w klinice psychiatrycznej, tam gdzie „piętrzą się góry udręki”. Wiele jest poetyckości w opisach Lavante. Adam Lipszyc w posłowiu zdradzi nam dodatkowe detale z życia i procesu twórczego autorki, ja nie będę ich Wam obnażać. Nie zabieram nigdy radości odkrywania, po książkę musicie sięgnąć sami, a wiedzcie, że warto. Młodą Chrtistine wypełnia chęć niesienia pomocy, a jednocześnie przystosowania się do panujących warunków. Towarzyszą temu wręcz filozoficzne rozważania natury ludzkiej, to jak lekcja empatii i pokory. Oprócz barwnej galerii postaci, którą Lavante nam dawkuje, budując wnikliwy obraz szaleństwa mimo małej objętości książki, rysuje także przed nam pejzaż dziewczyny budzącej się do bycia pisarką z własnym, silnym głosem. „Taka jej dola” – mówi, a wiele razy po drodze do szanowanej władczyni własnych opowieści, stanie się obiektem protekcjonalnych drwin w męskim świecie. Szpital zaczyna się nagle jawić jako azyl od wyśmiewania i pokazywania palcami, może być domem dla jej chęci pisania poezji. W nieśmiałym lęku przed zaciśnięciem i kaftanem bezpieczeństwa, rodzi się przed nami przyszła pisarka. Z pomiędzy kart będzie się nam również wyłaniać tajemnicza historia miłości niemożliwej i rozważania na temat kondycji świata oraz chęci bycia w nim kochaną. Nic jednak nie będzie wybrzmiewać tak donośnie jak chęć zrozumienia „szalonego”. Christine jest świadoma, że przypisana jest jej rola podwójnego odmieńca. Poza murami przypnie się jej piętno wariatki, a za murami kliniki jest pacjentką gorszego rodzaju, ponieważ „zaledwie podjęła próbę samobójczą”. Ciągle na rozstaju i pomiędzy, co jednak daje jej okazję bycia głosem ogółu, nieoceniającym świadkiem, wnikliwą pacjentką chorego świata. Zapiski mogą wydawać się formą rozmowy i kuracji. Lavante wyprzedza swoje czasy słusznie wnioskując, że pacjentom bardziej przyda się w drodze do zdrowia rozmowa i wniknięcie w ich tok myślenia niż zastrzyki i pętające kaftany. Zrobi to dodatkowo językiem wybitnym, skrojonym na miarę pisarki o poetyckim zacięciu. Przeniesie nas jakby na deski teatru, inscenizując wachlarz interesujących postaci, którzy w swej teatralności wybrzmiewają autentycznością, która może odbić się echem od niejednego współczesnego czytelnika. To nie pogoda skłania Lavante do samobójstwa. Ja również Wam nie zdradzę co. Gdzie jest sedno. I czy w szaleństwie jest zaiste metoda. Powiem Wam jedynie, że ktoś karmiący się rozważaniami na temat normalności, czy to siebie czy świata, będzie nasycony lekturą „Zapisków z domu wariatów”. Z zapisków z walki o szaleństwo czy pozorną normalność?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-02-2020 o godz 20:33 przez: Zaneta Liniatura
Chce pisać, pisać, pisać… nieszczęśliwie zakochana, niepasująca do rzeczywistości, udaje się do szpitala psychiatrycznego. I czuje się tu całkiem nieźle. Christine Lavant to kontrowersyjna i bardzo ciekawa postać. Borykała się z depresją, miała próbę samobójczą i pisała. Na własne życzenie pojawiła się w szpitalu psychiatrycznym, a jednak książki nie należy rozpatrywać wyłącznie w kontekście biograficznym. Polskie wydanie od wydawnictwa OSSOLINEUM opatrzone jest ciekawym posłowiem autorstwa Adama Lipszyca. Młoda kobieta z własnej woli trafia do szpitala psychiatrycznego. Co takiego musiało się stać, że woli być w tak przerażającym miejscu niż na zewnątrz? Mało tego! Obawia się, że spędzi tutaj jedynie sześć tygodni, więc udaje, że jest… bardziej stuknięta… Po nieudanej próbie samobójczej, lekarze starają się dociec, co się stało, że zdecydowała się na ten krok. Nie ma tutaj jednak dogłębnej terapii, ocieramy się raczej o absurdy. Personel podgląda kąpiące się kobiety, a ordynator pyta, czy kobiecie nie wstyd ważyć się na swoje życie, co pomyślą jej rodzice?! Nikt nie wczuwa się w sytuację pacjentów, chociaż być może to odniosłoby lepszy skutek niż zastrzyki i kaftan bezpieczeństwa, jak zauważa narratorka. Pacjentka trafia na Oddział Drugi – mamy tutaj do czynienia z lżejszymi przypadkami, chociaż spotkanie z nimi nie należy do przyjemnych. Kto choć raz miał do czynienia z osobą psychicznie chorą albo wszedł chociaż na pięć minut na taki oddział, ten doskonale zna to uczucie. Wszystko wydaje się „dziwne”, „absurdalne”, oderwane od rzeczywistości, a jednak w umysłach tych osób ma to jakąś swoją logikę. Mamy na przykład kobietę, która chce odciąć bohaterce głowę, by pasowała do jej syna, są krzyki, jęki, śpiewanie piosenek i zachowania, które mrożą krew w żyłach. Dlaczego więc, ona chce tu być? Oczywiście chodzi o nieszczęśliwą miłość i… urojenia? I chociaż jest to główna motywacja naszej bohaterki, to książka porusza o wiele ważniejszy temat – ludzkiej odmienności. Jak sama przyznaje, jest zbyt normalna na dom wariatów, ale zbyt nienormalna na funkcjonowanie w rzeczywistości na zewnątrz. I pomyśleć, że książka mogła nigdy nie trafić do rąk czytelnika – dzieje rękopisu były bardzo burzliwe. Autorka najpierw chciała tekst opublikować, potem zmieniła zdanie i nakazała go zwrócić. Nigdy to się jednak nie stało i dzisiaj możemy obcować z tym niezwykle oryginalnym dziełem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Podobne do ostatnio oglądanego