Zakon Drzewa Pomarańczy. Część 1 (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 23,65 zł

23,65 zł 39,99 zł (-41%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Shannon Samantha Książki | okładka miękka
23,65 zł
asb nad tabami
Shannon Samantha Książki | okładka miękka
23,05 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Zakon Drzewa Pomarańczy. Część 1

Pierwsza część cyklu przygodowego „Zakonu Drzewa Pomarańczy” wprowadzi Cię w świat, w którym żyją smoki, a wrogowie stają w szranki o władzę. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla kobiet? Mylisz się, sądząc, że nie odgrywają one ważnej roli w tej jakże okrutnej rzeczywistości, o czym przekonasz się, czytając książkę Samanthy Shannon.

Czego możesz się spodziewać?

Dzięki lekturze powieści „Zakon Drzewa Pomarańczy” poznasz niezwykłe bohaterki, które robią wszystko, aby zażegnać zarzewie konfliktu w swoim otoczeniu. Czym im się to uda? Autorka po mistrzowsku kreuje fantazyjny świat pełen ciekawych, jedynych w swoim rodzaju bohaterów. Nie brakuje w nim smoków, potężnych królowych, piratów i wojowniczek, ale przede wszystkim dawki magii.

Śledź krok po kroku, jak rozwijają się na królewskim dworze intrygi, jak ścierają się ze sobą różne światopoglądy i wierzenia. Jeśli jesteś wiernym fanem powieści przygodowych, w których niemal wszystko jest możliwe, z pewnością ta książka przypadnie Ci do gustu.

Najwyższa liga fantasy

W ostatnich latach przebojem w świat literatury popularnej wdarły się książki z gatunku przygodowego fantasy. W nurcie tym idealnie odnajduje się Samantha Shannon, która zaskoczy Cię świeżą fabułą. Uwaga! Jej książki uzależniają!

Tytuł: Zakon Drzewa Pomarańczy. Część 1
Tytuł oryginalny: The priory of the orange tree
Autor: Shannon Samantha
Tłumaczenie: Pawlak Maciej
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 550
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-09-18
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 211 x 148 x 52
Indeks: 33177120
 
średnia 4,4
5
98
4
30
3
10
2
5
1
5
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
35 recenzji
2/5
17-04-2020 o godz 18:34 Anonim dodał recenzję:
Na początek warto wspomnieć o tym co jest w tej książce dobre, a nie ma tego wiele - niestety. Przede wszystkim okładka - jak człowiek ją widzi to słyszy w głowie "KUP MNIE!" - interesujący dobór kolorów i wygląd oraz faktura smoka. Drugią zaletą jest ciekawy pomysł na wykorzystanie smoków w rozumieniu kultury wschodu - motywy podobne do Chin czy Japonii. No to teraz wady tej książki: -nudna, przewidywalna fabuła -nieciekawi i nie rozwijający się bohaterowie (prócz Ead, ale jej postać w moim odczuciu całkowicie została zmarnowana w drugim tomie) -tak zwane "intrygi", które z intrygami nic wspólnego nie mają, a już na pewno dziwne jest porównywanie ich do intryg rodem z "Gry o tron" -epickości o której ciągle się czyta w recenzjach tej książki, a raczej jej brak. - silne kobiety, które tylko na pozór są silne, a szkoda! Dla odmiany chciałbym w końcu przeczytać historię o silnych kobietach takich jak Catelyn czy Cersei. -słabe tłumaczenie - "Królewiectwo", ale to tylko jedna z rzeczy przez którą bolą oczy w trakcie czytania Na koniec warto wspomnieć o czymś co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, czyli stawianie tej książki na równi z arcydziełami fantasy takimi jak "Władca Pierścieni" czy "Pieśń Lodu i Ognia". Jak do tego doszło nie wiem...
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
4/5
07-12-2019 o godz 22:36 Dominika Stryszowska dodał recenzję:
Samantha Shannon kolejny raz zabiera nas we wspaniałą podróż do nowego świata. Jestem pełna podziwu dla jej wyobraźni, bo zbudowanie takiej rozległej i skomplikowanej fabuły jest nie lada wyczynem. Nie sposób obojętnie przejść obok tej pozycji i nie mówię tu o aspekcie wizualnym, chociaż wydanie jest piękne. Jednak przy tym dzielonym na części napotkamy trudność. Przynajmniej ja po pierwszym tomie, miałam wrażenie, że to dopiero wstęp, wprowadzenie. Ciężko jest się wgryźć w lekturę, bo mnogość postaci niczego nam nie ułatwia. Jednak po przeczytaniu mogę stwierdzić, że warto chwilę się przemęczyć. Bohaterowie są świetnie wykreowani i różnorodni, a styl bardzo dobry. A wobec kontynuacji mam jeszcze większe oczekiwania.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
04-07-2020 o godz 21:08 Anonim dodał recenzję:
Ja uważam że książka jest bardzo dobra. Polecam wszystkim tą książkę!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
31-10-2019 o godz 12:19 Katrina dodał recenzję:
Po tysiącu lat pokoju ze snu budzi się pradawny zły. Sabran IX, pozbawiona dziedziczki władczyni Inys, musi stawić czoło niebezpieczeństwu wraz ze swoim dworem. Nie ma pojęcia, że jedna z jej dam, Ead, skrywa magiczną tajemnicę. W tym samym czasie na drugim końcu świata młoda Tane jest gotowa zrobić wszystko, aby dostąpić zaszczytu i stać się smoczym jeźdźcem. Samantha Shannon to młoda (bo zaledwie 28-letnia) pisarka, która niewątpliwie jest bardzo sympatyczną osobą. Dane było mi ją spotkać jeszcze przed przeczytaniem „Zakonu Drzewa Pomarańczy” i muszę przyznać, że ta autorka niewątpliwie uwielbia swój pomysł na tę historię, jak i po prostu: swoje dzieło. Jak sama mówi, ta powieść to jej próba napisania własnej wersji legendy o świętym Jerzym zabijającym smoka, choć sama książka czerpie z wielu różnych kultur. Sama widzę w powieści jednak największe wpływy krajów Azjatyckich oraz europejsko-brytyjskiej kultury. Po lekturze odnoszę jednak wrażenie, że zakręcenie na punkcie tematyki i własnego dzieła to jednak trochę za mało. Shannon zabrakło umiejętności, aby z „Zakonu Drzewa Pomarańczy” zrobić coś więcej, niż tylko kolejną powieść. Nim jednak przejdę do wymieniania błędów czy nieścisłości, muszę powiedzieć jasno. To nie jest zła powieść. „Zakon Drzewa Pomarańczy” czyta się szybko i bez większego bólu. Przy tym przez dość młodzieżowy klimat całości naprawdę wierze, że wielu osobom ta książka po prostu niezwykle się spodoba i przyjmą ją w całości. Próg wejścia książki Shannon nie jest wysoki i wydaje mi się, że szczególnie młode dziewczyny powinny się w niej odnaleźć. Wydaje mi się też, że ta powieść może być doskonałą książką przejściową pomiędzy romansami fantasy, a nieco poważniejszymi treściami. Jeśli więc czegoś takiego szukacie nawet nie czytajcie tego tekstu dalej, tylko bierzcie się za lekturę. Na pewno będziecie zadowoleni. Teraz może przejdźmy do nieco głębszej analizy. Choć „Zakon Drzewa Pomarańczy” ma wyraźny, młodzieżowy klimat to nie wątpię, że autorka w trakcie pisania myślała o niej szerzej. To, podobnie jak „Marzyciel” Taylor, najpierw literatura fantastyczna, a dopiero potem młodzieżowa. Target ma w jej przypadku drugorzędne znaczenie, przynajmniej w moim odczuciu. Dlatego też pozwalam sobie tę książkę traktować właśnie w ten sposób. I niestety, wtedy ta młodzieżowość trochę tę powieść zaczyna gubić. Shannon próbowała odwrócić niektóre ze znanych nam tropów i w typowo męskich rolach osadziła kobiety. Silne, wojownicze, pewne siebie… i zachowujące się jak nastolatki. O ile Tane jestem w stanie to wybaczyć (bo poznajemy ją w naprawdę młodym wieku), o tyle Ead absolutnie na taryfę ulgową nie zasługuje. Ta bohaterka to z założenia wyszkolona czarodziejka, która w tym co robi, powinna być profesjonalistką. Niestety, popełnia często głupie błędy i naprawdę nie zachowuje się jak ktoś po wieloletnim szkoleniu. W książce Shannon narracja często mówi nam o postaci jedno, a jej zachowanie i sposób mówienia coś zupełnie innego. Przy okazji, mam wrażenie, że w kulturze ogółem im bardziej „feministyczna” próbuje być książka, tym bardziej postacie kobiece są rozlazłe i irytujące. Wprawdzie w tym przypadku aż tak źle nie jest, ale jak wspominałam, młodzieżowość postaci tę książkę gubi. Ta kwestia dotyczy też innych bohaterów (np. nadwornego szpiega), ale w przypadku postaci pierwszoplanowych to najbardziej zwraca uwagę. Ponadto „Zakon Drzewa Pomarańczy” wydaje mi się powieścią niedokładną. Niedopracowaną. Jakby autorka, ciesząc się własnym pomysłem, leciała czasem na łeb na szyję, nie zwracając uwagi na pozornie drobne, ale istotne elementy. Mamy tu zarówno problemu konstrukcyjne świata, jak na przykład fakt, że piraci mają pistoletu, gdy na lądzie nikt o nich nie słyszał, jak i problemy z nazewnictwem (wprawdzie to akurat może być częściowo winą tłumacza). Autorka osadza swoją książkę w okolicach „naszego” XVII wieku. Mimo tego jej postacie używają kosmetyczek (nie sądzę, by wtedy istniały w obecnej formie), a przy królowej zwracają się do własnych matek per „mamo”. Językowi tej książki brakuje po prostu pewnej oficjalności tamtych czasów, co też wpływa na jej odbiór. Ponownie, jeśli traktujemy tę powieść jako młodzieżową, to nie jest problemem, ale gdy chcę ją ocenić po prostu jako fantastykę… już nim zaczyna być. Powtórzę to jeszcze raz: to naprawdę nie jest zła książka. „Zakon Drzewa Pomarańczy” czyta się prędko i sprawia pewną radość. Nie żałuję sięgnięcia po nią, mimo że to jest jednak kawał powieści, który zajął mi dłuższą chwilę. Doskonale sprawdzi się jako literatura dla pewnego targetu. Odnoszę jednak wrażenie, że Shannon zabrakło umiejętności, aby zrobić to tak, jak tego by chciała. Oby autorka z wiekiem się rozwinęła i w przyszłości dała nam coś naprawdę ponadczasowego, bo wierze, że naprawdę byłaby w stanie to zrobić. Tylko jeszcze nie teraz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2019 o godz 17:33 Snieznooka dodał recenzję:
„Zakon drzewa pomarańczy” był książką, na którą dość długo czekałam, a właściwie dzielnie jej wypatrywałam, Wydawnictwo SQN postanowiło ją wydać w dwóch częściach ze względu na jej spory gabaryt. Twórczość Samanthy Shanonn poznałam wraz ze światem jasnowidzów z „Czasem żniw”, który zapadł w mej pamięci, do którego zdarza mi się wracać, nie tylko myślami. Byłam zaintrygowana i ciekawa nowego świata, który dla nas wykreowała autorka. Czy „Zakon Drzewa Pomarańczy” i u nas znajdzie swoich odbiorców? Myślę, że tak, świat, w którym są smoki musi mieć siłę przebicia, a wiecie, jak bardzo uwielbiam te stworzenia. Z chęcią sięgam po książki, w których się pojawiają, tak było i tym razem. Pierwsza część „Zakonu Drzewa Pomarańczy” za mną, jakie emocje towarzyszyły mi podczas czytania? W moim odczuciu „Zakon Drzewa Pomarańczy” jest powieścią bardziej dojrzałą od poprzednich, może i dlatego, że postacie, które w niej się pojawiają mają około trzydziestu lat. Zachowują się adekwatnie do wieku, nie można im zarzucić zbytniego przeładowania nastoletnimi wywodami i niepewnością. Autorka przygotowała dla nas niesamowite i bardzo rozbudowane uniwersum. Krainy, ich bogata kultura, pałace, intrygi i przede wszystkim smoki wydają się być wisienką na torcie. Dwie krainy od lat łączy nienawiść, Wschód i Zachód nie potrafiły wypracować kompromisu i wzajemnie siebie zrozumieć. Każdy z nas jest inny, ma inne priorytety, co innego jest dla niego istotne, ale to nie powód ku temu, aby żyć w wiecznych waśniach. Ludzie musieli stanąć do walki w obliczu szerzącego się zagrożenia. Żałoba Wieków przyniosła wiele nieoczekiwanych decyzji, których się podjęto. Ludzie z Zachodu wierzyli, że kobiety wywodzące się z rodu Berehnet ich ocaliły, dlatego tak ważne jest, aby władczynie rodziły córki. Wierzono, że Imperium Cnót będzie chronione wraz ze wszystkimi żyjącymi w nim istotami. Pokładali całą nadzieję i wiarę w swoje władczynie, które miały się nimi opiekować. Legenda głosi, że Galian Berethnet dzierżącej mityczny miecz Ascalon, udało się nakreślić granice wokół mocy Bezimiennego i skierować go do Otchłani, ale wszystko, co udało się osiągnąć straci na znaczeniu, kiedy ziejący ogniem smok powróci dokonując, zemsty niosącej za nim śmierć. Zupełnie inaczej wyglądała sprawa na Wschodzie, gdzie jego mieszkańcy poddali się władzy smoków, które wywodziły się z wody, miały posłuszeństwo, szacunek i wiarę ludu. Wschód żył w zgodzie z tymi majestatycznymi stworzeniami, które chroniły swoich wyznawców. Jeden świat, dwa wyznania, które jest prawdziwe? Utrzymanie pokoju nie jest sprawą łatwą, ale priorytetową, ten wydaje się niezwykle kruchy. Skrytobójcy czają się w mroku i cieniu, który tworzy światło dnia, komu służą? Czy armia Bezimiennego, dawnego wroga zniknęła? Po tysiącleciu pokoju pojawiają się pogłoski o powrocie dawnego wroga, czy to tylko pogłoski? Czy są one prawdziwe? Królowa Sabran nie była zamężna, nie urodziła jeszcze nikomu córki, jest więc ostatnią nadzieją ludu. Na Południu istnieje tajemny zakon kobiet, które trudnią się sztuka magiczną, jest zwany Zakonem Drzewa Pomarańczy, z niego wywodzi się Ead Duryan, mająca chronić życie królowej, której przeznaczeniem jest pokonanie potwora. Czy, aby na pewno? Komu można wierzyć, kiedy intryga goni kolejną intrygę? Cześć pierwsza „Zakonu Drzewa Pomarańczy” jest jak zebrany przez Shannon zbiór starych opowieści, które zostały zmienione w coś zupełnie innego, a przede wszystkim żywego. Poznając bohaterów i kulturę moja głowa była przepełniona starożytnymi wojnami i skrzydlatymi istotami. Opowiadane historie kradną godziny i przyciągają czytelników w dalekie podróże. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, dałam się porwać w ten magiczny świat czekając na to, co miało nadejść w kolejnym zdaniu, akapicie, na kolejnej stronie. Nie przypuszczałam nawet, że magnetyzm i magia tego świata zawładnie mną do tego stopnia, że będzie mi bardzo trudno się od niej oderwać. Pierwsza część zakończyła się w takim momencie, że chętnie sięgnęłabym po jej kontynuację. Bohaterowie są dość sympatyczni, częściowo wykreowani pobieżnie w kontekście całości, mamy tutaj wątek miłosny lgbt, co jest bardzo rzadko spotykane w fantastyce. Co mi się podobało? Przede wszystkim to, ze na tym etapie książka ma logiczną spójność, co nie jest prostą rzeczą podczas pisania tak rozbudowanej powieści. Czy Wam ją polecam? Oczywiście, nie mogę się doczekać chwili, kiedy w moje dłonie wpadnie drugi tom, radzę Wam nie powielać mego błędu i zaopatrzyć się w całość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-10-2019 o godz 11:24 CzytanieNaszymZyciem dodał recenzję:
Zakon Drzewa Pomarańczy, czyli najpopularniejsza książka ostatnich tygodni zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Potężna dawka fantastyki w najlepszym wydaniu. O czym opowiada ta ponad tysiącstronicowa cegła? Pierwsze, co rzuca się w oczy to ogromna mapka na początku książki - ogromna, bo aż na trzy strony. Jednak najlepiej poznajemy królewiectwo (nie królestwo!) Inys, którym włada Sabran IX. Na jej barkach spoczywa ogromny ciężar odpowiedzialności. Przede wszystkim musi wydać na świat córkę, która przejmie władzę nad królewiectwem, a przy okazji wybrać odpowiedniego kandydata na męża, dzięki czemu nawiąże nowy sojusz. Tymczasem sytuacja polityczna staje się coraz bardziej niebezpieczna dla wszystkich, skrytobójcy tylko czekają na okazję, aby pozbyć się Sabran i zniszczyć Inys. Ead Duryan ma za zadanie bronić królowej, choć w rzeczywistości podlega zupełnie komuś innemu - tajemniczej organizacji czarodziejek. W międzyczasie czytelnik poznaje drugą stronę mapy, czyli Wschód. Na Wschodzie spotykamy przede wszystkim Tane, która jest gotowa poświęcić dosłownie wszystko, żeby tylko spełnić swoje marzenie. Tane chce zostać jeźdźcem smoków, ale ten zaszczyt spotyka nielicznych. Wschód i Zachód nie potrafią dojść do porozumienia nawet w momencie, gdy wszystkim zagraża odradzająca się siła, gotowa zniszczyć wszystko, co napotka na swojej drodze... Chyba jeszcze nigdy nie napisałam tak długiego wstępu, w dodatku unikając spojlerów. Nie dało się zrobić tego inaczej, ponieważ Zakon Drzewa Pomarańczy to naprawdę przeogromna, bardzo złożona powieść, z milionami bohaterów, wątków i wydarzeń. Jednak mimo swojej objętości i dość trudnej treści, czytelnik bardzo szybko i z łatwością poznaje świat wykreowany przez Samanthę Shannon. Bohaterka, z którą związałam się najbardziej to zdecydowanie Ead. I to właśnie tę bohaterkę najbliżej poznajemy. Zaintrygowało mnie jej miejsce w królewiectwie Inys, jej charakter oraz historia. Jak to się stało, że buntownicza dziewczyna, która gardzi królową i nie jest za bardzo lubiana na dworze, przebywa właśnie tutaj? Przecież jest związana z zupełnie innym miejscem, o którym nikt inny nie ma pojęcia. Cała ta opowieść jest naprawdę wciągająca, szczególnie, że relacja między Ead a Sabran ulega gigantycznej zmianie, co zaskoczy chyba wszystkich czytelników. Zakon Drzewa Pomarańczy to zdecydowanie feministyczna powieść, o kobietach, ale nie tylko dla kobiet. Moim zdaniem Samantha Shannon napisała książkę w duchu zdrowego feminizmu, tzn. nie obrażając przy tym mężczyzn i nie umniejszając ich roli w życiu. Wyszło jej to lepiej niż Bolesławowi Prusowi w Emancypantkach, gdzie każda kobieta jest delikatnie mówiąc głupiutka, więc ewidentnie coś poszło nie tak. Tutaj Samantha Shannon świetnie pokazała, że kobiece postacie mogą być wspaniałe, że kobiety potrafią stworzyć potężne państwo i zajmowaćsię czymś więcej, niż tylko plotkami i romansami. Uważam, że pomysł z królewiectwem jest jak najbardziej trafiony. Czy w książce tak powszechnie wychwalanej coś mogło pójść nie tak? Wydaje mi się, że autorka przesadziła z fabułą, przez co mnogość wydarzeń, intryg, bohaterów i miejsc po prostu przytłacza czytelnika. W którymś momencie książki byłam już zmęczona fabułą, która rozwijała się w tak różnych kierunkach, że naprawdę czasami trudno było odnaleźć się w tym wszystkim. Myślę, że autorka mogła z czegoś zrezygnować albo z jednej książki stworzyć kilka tomów. Mimo wszystko przy Zakonie Drzewa Pomarańczy spędziłam kilkanaście (o ile nie kilkadziesiąt) godzin poznając wspaniały świat smoków, magii, silnych kobiet i tajemniczych miejsc. Jeśli macie ochotę na potężną książkę, przy której spędzicie sporo czasu delektując się fantastyką, koniecznie sięgnijcie po najnowszą powieść Samanthy Shannon! Do wyboru macie dwie wersje - dwa tomy w miękkiej oprawie lub jeden tom w twardej oprawie. Nie daję tej książce najwyższej noty, raczej 4/5, ale to nadal bardzo wysoka ocena! Podsumowując, polecam i czekam na Wasze opinie. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2019 o godz 14:22 arcytwory dodał recenzję:
Czy „Zakon Drzewa Pomarańczy” będzie hitem tegorocznej jesieni? Nie jestem w stanie tego stwierdzić ze stuprocentową pewnością, ale jedno jest pewne – ja, fanka kryminałów, thrillerów i horrorów, przepadłam w fantastycznym świecie wykreowanym przez Samanthę Shannon. Początek był dla mnie przytłaczający. W pierwszej części przewija się wiele postaci, wątków, wydarzeń i niedopowiedzianych historii. Większość opiera się na tym, co już miało miejsce, czyli walce z Bezimiennym oraz Żałobą Wieków. Właśnie wtedy między krainami doszło do rozłamu i każdy podążył własną ścieżką. Wschód i Zachód nie potrafią wyzbyć się wzajemnej wrogości nawet w obliczu nadchodzącego chaosu, który zagraża światu. Zawsze wiele je dzieliło, ale najważniejsza jest wiara oraz stosunek do smoków. Brzmi klasycznie, prawda? Jednak jak wiadomo to, co jest znane sprawdza się najlepiej. Każdy rozdział traktuje o innej krainie (Wschód/Zachód/Południe). Czytelnik lawiruje między postaciami, obserwuje ich codzienność i zastanawia się, czy ich losy się przetną. Wszystko po kolei zaczyna się ze sobą łączyć, a w tle budzi się Bezimienny. Jeśli chodzi o bohaterów – bardzo spodobało mi się to, że mimo ich początkowej mnogości i mojego problemu z ich rozróżnieniem (spoiler: zauważyłam, że na końcu drugiego tomu jest spis postaci) stopniowo stają się coraz bardziej wyraziści. Każdy posiada charakterystyczne cechy osobowości i teraz, gdy dłużej się nad tym zastanawiam, nie wiem, czy kogokolwiek polubiłam w stu procentach. Postaci nie są czarne lub białe, mają zarówno złe, jak i dobre cechy, co sprawia, że wydają się czytelnikowi bardziej ludzcy i bliżsi. Ogromnym plusem są również bohaterki. Są bardzo wyraziste i sprawiały, że na samym końcu chciałam czytać tę książkę non stop! Na Wschodzie poznajemy Tane, która od maleńkości marzy, aby stać się jeźdźcem i dosiąść smoka. Właśnie w tej krainie smoki traktowane są na równi z bóstwami, czego przeciwieństwem jest Zachód, w którym wszystko, co związane jest z Bezimiennym i tymi istotami, powinno zniknąć. Zachód należy do rodu Berethnetów. Niezamężna królowa Sabran IX musi wydać na świat swoją córkę, by uchronić swoje królowiectwo. Jednak u jej drzwi wciąż czają się skrytobójcy, a dama dworu Ead Duryan chroni królową przed zakazaną magią. Uwielbiałam czytać fragmenty z Zachodu! Najbardziej ciekawiły mnie losy Ead, która od początku powieści nie pokazuje czytelnikowi, kim naprawdę jest. Ead jest wierna tajemniczej organizacji i z dnia na dzień coraz bardziej zbliża się do królowej. Jaki jest jej cel? Książka serwuje nam również wiele podań, legend i historii, w które wierzą mieszkańcy Wschodu i Zachodu. I tytułowe Drzewo Pomarańczy zalicza się właśnie do nich. Opowiadane historie płyną swoim tempem, a z każdą kolejną stroną dowiadujemy się coraz więcej i wykreowany świat staje się coraz pełniejszy. Poruszane jest również wiele rozmaitych problemów. Autorka opisuje wątki LGBT, samoakceptacji oraz próbie sprostania oczekiwaniom. Mamy tu smoki, piratów, intrygi, momenty podczas których parsknęłam śmiechem i przy których zrobiło mi się smutno – uważam, że to must read fanów fantastyki, ale też dla laików jak ja, którzy chętnie by coś z tego przeczytali, żeby zobaczyć, skąd ten szum, ale nie do końca wiedzą, za co się zabrać. Jeśli nie przekonało Was to, co napisałam to, na pewno zrobi to okładka – jest po prostu przepiękna!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-10-2019 o godz 17:48 midnight94 dodał recenzję:
Fabułę powieści trudno skreślić w paru słowach. Nie można też za wiele o niej powiedzieć, aby nie psuć dobrej zabawy tym, którzy jeszcze książki nie czytali. Wydarzenia podzielone są na dwie części. Z jednej strony mamy królestwo Inys, które wciąż niezamężna królowa Sabran IX musi wydać na świat córkę, by uchronić swoje królowiectwo przed zgubą – lecz u jej wrót kłębią się skrytobójcy. Ead Duryan, choć jest na dworze od lat i wyniesiono ją do rangi damy dworu, pozostaje lojalna jedynie wobec tajemniczej organizacji czarodziejek. Ma za zadanie strzec Sabran przed zakazaną magią. Z drugiej śledzimy Tané, która jest gotowa poświęcić wszystko, by zostać jeźdźcem smoków, ale los zmusza ją do podjęcia decyzji, która może zniszczyć jej życie. Powieść jest utrzymana w klimatach klasycznego fantasy, a jej zdecydowanym plusem jest wspaniale wykreowany świat. Sama Shannon przyznaje na początku książki, że opierała się na legendach i wierzeniach z różnych stron świata. Na początku może przytłoczyć ilość państw, władców, wierzeń, które pojawiają się na kartach powieści, ale gdzieś w okolicach 400 strony zaczynamy orientować się w tym przestawionym przez autorkę świecie. Zakon Drzewa Pomarańczy nie jest książką dla tych, którzy lubią proste i przyjemne historie. Autorka stworzyła powieść wielowątkową. To historia przepełniona pałacowymi intrygami, knuciem, ale też podróżami po niesamowitych krainach, które autorka opisuje barwnym i pięknym językiem. Na początku może to się wydawać trochę nużące, bo w zasadzie czytamy opisy poczynań kolejnych bohaterów, których również w powieści sporo, i wydaje się, że nie dochodzimy do żadnych punktów wspólnych. Nic bardziej mylnego. Shannon udało się spleść ze sobą praktycznie wszystkie poruszane wątki i śledzenie tego jak losy poszczególnych postaci będą się ze sobą łączyć może być naprawę satysfakcjonującą rozrywką. Mnogość bohaterów sprawia, że nie da się ich po kolei scharakteryzować. Jest to jednak bez wątpienia grono ciekawych postaci. Każdy wprowadzony przez autorkę bohater nie znajduje się w tej powieści przypadkowo. Chociaż na początku może wydawać się nie znaczący, to nie możemy o nim zapomnieć, gdyż nieoczekiwanie jego imię może pojawić się przy okazji późniejszych wydarzeń. Zadowoleni będą ci, którzy cenią sobie w książkach wątki feministyczne. Nie brakuje tutaj silnych bohaterek, które potrafią walczyć o swoje i sprzeciwić się chociażby uciskowi władzy. W powieści Shannon świetnie udało się również pokazać kobiecą solidarność. Niestety przy tym wszystkim cierpią troszkę bohaterowie męscy, którzy są raczej na marginesie opowieści. Jeżeli już się pojawiają, to są przedstawieni jako nieporadni. Jeśli chodzi o Shannon, to nie należy przyzwyczajać się do postaci, które pojawiają się na dalszym planie. Autorka ich nie oszczędza i większość nie ma szans doczekać do rozwiązania tej historii. Chociaż powieść ma ponad 1000 stron trudno się od niej oderwać. Z każdym kolejno poznanym wyjaśnieniem czytelnik chce więcej. Zakon Drzewa Pomarańczy to satysfakcjonująca podróż do niesamowicie wykreowanym świecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-10-2019 o godz 09:55 WolneLitery dodał recenzję:
Po lekturze pierwszej części "Zakonu Drzewa Pomarańczy", śmiało mogę stwierdzić, że jestem oczarowana tą książką i magicznym światem, jaki zbudowała dla nas Samantha Shannon. Jest to dopiero moja pierwsza książka autorki i muszę przyznać, że wcale nie dziwią mnie zachwyty nad jej poprzednimi powieściami! Świat, który wykreowała, jest bardzo rozbudowany, a historia wielowątkowa, w tę książkę cały czas wchodzi się głębiej i głębiej. Na początku możecie czuć się trochę przytłoczeni. Jest tutaj mnóstwo miejsc, dat i co najważniejsze postaci, jednak już po kilkunastu stronach mocno wchodzimy w całą historię i do samego jej końca będzie Wam ciężko z niej wyjść. W tej książce wszystko opiera się na tym, co wydarzyło się lata temu. Świat musiał przejść wtedy wojnę z Bezimiennym, a następnie zmierzyć się z Żałobą Wieków. To wtedy wszystko się podzieliło i każdy poszedł w swoją stronę. Wschód zaczął wyznawać smoki, traktuje ich jak swoich Bogów. To tutaj poznajemy Tane, która od małego marzy, aby dosiąść jednego z nich i stać się jeźdźcem. Czy uda jej się spełnić marzenie, czy jednak plany potoczą się zupełnie inaczej? Zachód za to smoki uważa za swoje największe zagrożenie. Zrobią wszystko, aby znów nie pojawiły się one na świecie i nie siały spustoszenia. Obawiają się ich i nie utrzymują kontaktów z ludźmi, którzy mogą twierdzić inaczej. Wszystko, co przypomina im Bezimiennego, nie powinno istnieć i oni za wszelką cenę sprawią, aby wszystkie te istoty zginęły. To tutaj mamy Imperium Cnót i młodą królową Sabran IX, która stara się chronić swój lud. Nad nią również wisi niebezpieczeństwo i ktoś za wszelką cenę chce ją uśmiercić. Czy uda mu się to zrobić? Obok niej jest jednak zawsze Ead Duryan, która strzeże królowej i coraz bardziej się do niej zbliża. Jakie ma zamiary? Czy została przez kogoś wysłana, aby ją zgładzić czy też bronić? A czym przy tym wszystkim jest tytułowy Zakon Drzewa Pomarańczy? Tego nie będę Wam zdradzała! W obecnym świecie i książce będziemy lawirowali między postaciami i miejscami. Zobaczymy jakie życie toczy się na wschodzie, a jakie na zachodzie. Czy ich losy się znowu ze sobą przetną? Widzimy również, że powoli budzi się Bezimienny. Zaczynają pojawiać się fantastyczne istoty, które nawiedzają krainy i sieją spustoszenie. Mnóstwo tutaj smoków, wiwern i zachodnic. Książkę ciężko odłożyć, a po przeczytaniu pierwszej części od razu chcemy sięgnąć po drugą, aby dowiedzieć się, jak wszystko się potoczy i czy rzeczywiście nadciąga najgorsze niebezpieczeństwo? Ja zarwałam z nią kilka nocy i już nie mogę się doczekać, jak sięgnę po jej kontynuację! Jak macie w planach kupić wydanie dwutomowe, to od razu polecam, aby kupić dwie części na raz!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-11-2019 o godz 10:24 Sauron dodał recenzję:
Wstyd się przyznać, ale ostatnio zaniedbywałam fantastykę. Prawdziwe zatrzęsienie obyczajówek na chwilę zdominowało moją czytelniczą półkę. Gdy zobaczyłam „Zakon Drzewa Pomarańczy”, pomyślałam, że to dobry moment, żeby wrócić do gatunku, z którym zaczynałam swoją czytelniczą przygodę. Czy był to dobry wybór? Królowa z rodu Berethnet rządzi Inys. Jednak jeśli szybko nie postara się o dziedziczkę, wkrótce może stracić koronę. Tym bardziej, że na jej głowę poluje wielu skrytobójców. W tym samym czasie na drugim końcu świata Tané pragnie zostać smoczym jeźdźca. To ogromny zaszczyt, ale też wielkie wyzwanie. Obydwa światy spaja polityka, która każe im nieustająco ze sobą walczyć. Tymczasem siły chaosu rosną, zagrażając wszystkim. Czy to wystarczy, by doszło do zjednoczenia? „Zakon Drzewa Pomarańczy” zwrócił moją uwagę już samą okładką. Jest naprawdę ładna, zapowiada epicką przygodę pełną smoków i niebezpieczeństw. Czy tak było? Czy powieść sprostała wysokim oczekiwaniom? Fantastyczny świat Autorka postarała się wykreować duży świat i zupełnie nową rzeczywistość. Stworzyła naprawdę wiele elementów od postaw, zarówno geografię, jak i mapę. Pojawia się sporo religia, ale też historii. Czytając powieść, miało się wrażenie, że historia toczyła się na długo przed tym, zanim ruszyła fabuła książki. To zdecydowanie zaliczam na plus. Z drugiej jednak strony, chociaż wiele elementów jest stworzonych na potrzeby powieści, sporo stanowi zgrany schemat. I to nie tylko w kontekście literatury fantasy, ale życia w ogóle. Konieczność urodzenia potomka? Polityczne małżeństwo? Prześladowania religijny? Gdzieś już to wszystko grali. Miałam trochę zgrzyt między tym, że z jednej strony autorka stara się być pomysłowa, powołuje nietypowy zakon, tworzy całą otoczkę wokół smoków, a najważniejsze wątki toczą się jak zawsze. "– By stać się krewną smoka – powiedziała Nayimathun – trzeba czegoś więcej niż tylko wodnej duszy. Musisz mieć w żyłach morze, a morze nie zawsze jest czyste. Nigdy nie jest jednym, zawsze jest wielorakie. Jest w nim ciemność, niebezpieczeństwo i okrucieństwo. Rozwścieczone potrafi burzyć miasta. Jego głębiny są niezmierzone i zagadkowe, rzadko dotyka ich słońce. Być Miduchim to nie znaczy być nieskazitelnym, Tané. To znaczy: być żywym morzem. To dlatego cię wybrałam. W Twojej piersi bije smocze serce". Ciąg dalszy na: https://www.recenzjenawidelcu.pl/2019/11/zakon-drzewa-pomaranczy-samantha-shannon.html?fbclid=IwAR33WFG2Vafa1dGSdFcdW61gQRrfPxD4cneOh9Ty4HbP90E6DHlCDP2HSBw
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-10-2019 o godz 20:36 violaa92 dodał recenzję:
Gigantyczny świat fantasy, zbudowany na podstawie legend i religii z różnych stron świata. Wykreowany z należytą starannością od A do Z, bez żadnych dziur fabularnych, z ciekawymi bohaterami, pięknymi krainami. Ilość nazw własnych z początku dość przytłaczająca, nie jest minusem powieści. Potrzeba chwili, by się połapać, wkręcić w całą historię. Nie warto się zniechęcać, bo każdy szczegół ma znaczenie, każdy bohater, miejsce, wydarzenie. Autorka wie co robi, nie rzuca słów na wiatr. Wszystko jest spójne, co jest niesamowite przy tak rozbudowanym uniwersum. Istotnym elementem powieści są smoki, które są pełnokrwistymi bohaterami, mogące porozumiewać się z ludźmi. Ich szczegółowa charakteryzacja pomogła mi wyobrazić sobie je od stóp do głów. Warto poświęcić im dłuższą chwilę: "Ponad bramę Orisimy wyjrzała olbrzymia głowa. Należała do stworzenia zrodzonego z klejnotów i morza. Para unosiła się z jego łusek z kamienia księżycowego, tak jasnych, że zdawały się lśnić wewnętrznym blaskiem. Każdy pokrywała skorupa podobnych do drogich kamieni kropelek. Każde jego oko było niczym płonąca gwiazda, każdy róg wydawał się ulepiony z rtęci, co lśniła w bladym świetle księżyca". "W odróżnieniu od wyrmów smoki nie potrzebowały skrzydeł, by latać". "Były zatrważająco wielkie. Większość pochodziła z Seiiki, poznała to po ich srebrnej skórze i smukłych sylwetkach. Niesłychanie długie ciała dźwigały majestatyczne głowy; każdy miał muskularne nogi zakończone stopami o trzech pazurach. Długie wąsy falowały wzdłuż ciał niczym wstęgi latawców". "Uklękła przy Nayimathun i osadziła prawą dłoń płasko na jej łuskach. Smoki nie słyszały tak jak ludzie. Dotyk pomagał im wyczuć wibracje głosu". Ale do rzeczy... Pięknie wykreowane smoki to nie tylko żądne krwi bestie, chcące zapanować nad światem. Kobiety to nie tylko delikatne niewiasty, rodzące dzieci, a mężczyźni to nie tylko mięśnie i żelazna ręka. W tej powieści jest coś więcej, coś co warto poznać, warto przeczytać. Czego dotyczy fabuła dowiedzieliście się już z okładki i nie warto dodawać więcej, za to warto samemu zagłębić się w lekturze i poznać niesamowitą opowieść, jaką zdecydowanie Zakon Drzewa Pomarańczy jest. "...Ogień bije z ziemi, światło spada z nieba. Każde w nadmiarze jest zgubą drugiego, W tym się zawiera zagłada wszechświata".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-10-2019 o godz 18:19 czyczytasz dodał recenzję:
Królowa Sabran IX władczyni Inys, najpotężniejszego państwa zachodu, musi wydać na świat córkę, by stawić czoła zagrożeniom czyhającym na jej królewiectwo. Gdy wokół królowej pojawia się coraz więcej zdrajców, wierna dama dworu,Ead Duryan, zostaje wyznaczona aby ustrzec Sabran przed zakazaną magią. Po drugiej stronie mrocznego morza, na Wschodzie, inna młoda dziewczyna zrobi wszystko aby spełnić marzenie o byciu jeźdźcem smoków. Los stawia jednak na jej drodze kogoś, kto może zniszczyć jej życie.  Czy wobec nadchodzącego zagrożenia ze strony sił chaosu odwieczni wrogowie będą w stanie pokonać dawne urazy ? Czy Wschód i Zachód pozbędą się w porę wzajemnej wrogości? "Zakon Drzewa Pomarańczy" to książka, która zabierze Was w niezwykły, magiczny i wciągający świat legend, ludowych opowieści i tradycji. Książkę spotkać możemy w dwóch wersjach: jako wydanie jednotomowe lub podzieloną na dwie części historię i w takiej formie trafiła ona w moje ręce. Czy książka przypadła mi do gustu ? Zdecydowanie tak ! Autorka wykreowała barwny i hipnotuzujący swą różnorodnością świat, który przyciąga i fascynuje. Książka ma sporą objętość i nie brakuje w niej długich opisów, które niektórym z Was spędzają sen z powiek i zniechęcają do lektury. Mnie osobiście jednak taki zabieg przypadł do gustu i pozwolił zbliżyć się do bohaterów i ich przygód. Każdy opisywany tutaj element krajobrazu czy otaczającej architektury ma swój charakter i nie został pominięty, dzięki czemu otaczający bohaterów świat staje się niemal namacalny. Duża ilość postaci i różnorodnych wątków wymaga początkowo od czytelnika dużego skupienia, ale gdy już zaprzyjaźnimy się z bohaterami kolejne strony powieści czytają się same. Naprzemiennie poznajemy losy Wschodu i Zachodu, które w pewnym momencie zostaną zmuszone do zjednoczenia się w walce przeciw wspólnemu wrogowi. Nie wszystko jednak w praktyce okaże się tak oczywiste jak w teorii. W książce nie zabraknie również instryg, spisków i sekretów, które wprowadzają dreszczyk emocji i czynią całość jeszcze bardziej interesującą. Razem z bohaterami stajemy się częścią magicznej opowieści i z każdą kolejną stroną pragniemy więcej. Serdecznie polecam Wam lekturę "Zakonu Drzewa Pomarańczy" a sama z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-10-2019 o godz 19:26 e-l-a-n dodał recenzję:
Świat przedstawiony w książce to fantastyczna kraina, podzielona ze względu na wierzenia, pełna mitycznych stworzeń - smoków. To właśnie te kreatury są głównym wątkiem powieści, a wzbudzający strach Bezimienny i jego smocza armia spędza sen z powiek bogobojnemu Zachodowi. Legendy o jego powtórnym przybyciu od setek lat powtarzane są między poddanymi królowiectwa. Natomiast na Wschodzie smoki są traktowane jako bogowie i tylko najpilniejsi uczniowe akademii mogą dostąpić zaszczytu dosiadania tych stworzeń. Wydarzenia przedstawione są w książce z perspektywy kilku postaci. Ead - mam wrażenie najważniejsza z nich, to czarodziejka Zakonu Drzewa Pomarańczy z Południa, która w zachodnim królowiectwie przebywa z tajną misją ochrony królowej Sabran. Doktor Roos - uczony, anatom, próbujący odkryć największe tajemnice alchemii, w tym sekret wiecznej młodości, żyjący na zesłaniu. Tane - absolwentka akademii morskiej straży, która zostaje przypadkowo wplątana w aferę z intruzem, jej kariera smoczego jeźdźca zawiśnie na włosku. I w końcu Loth - przyboczny królowej Sabran, który został wysłany z niebezpieczną misję bez powrotu. Bohaterowie są pełni pasji, każdy ma inne cele, zachwyca ich determinacja w dążeniu do ich realizacji. Ciekawe wierzenia, w których możemy odkryć podobieństwa do znanych nam religii. Co jest bardzo interesujące - wydarzenia sprzed lat, legedny, będace fundementem danej wiary są intepretowane w zależności od miejsca wyznania - przez to mamy różne religie i konfilikty z nimi związane. Podobnie jest ze smokami - na Wschodzie są boskimi stworzeniami, żyjącymi wśród ludzi, zrodzonymi z gwiazd. Zachód uważa je za wrogów, uśpionych przed wiekami po zaciekłej walce, siejących spustoszenie i śmierć. Tłem wydarzeń jest prawdziwa przyjaźń i miłość, jak również ta zakazana i ta z rozsądku. Obserwujemy rodzące się uczucia między bohaterami i to, w jaki sposób wpływają na bieg wydarzeń. Dawno nie czytałam tak dobrej powieści fantasy - klimaty jakby znane - smoki, waleczne kobiety, zagrożone zagładą królowiectwo. Jednak świat w jaki wprowadza nas autorka oraz barwne, charakterystyczne postaci, wzbudzają w czytelniku emocje, które zostają w pamięci na długo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-11-2019 o godz 23:33 Maitiri dodał recenzję:
Muszę przyznać, że ta książka to niezła cegiełka 😁 Cieszę się, że miałam wersję dwutomową, bo czytało mi się łatwiej. Po wstępnych trudnościach związanych z ogarnięciem tego skomplikowanego świata, nowych, dziwnych nazw i miejsc, poszło gładko. Wsiąkłam w nią na amen. Wiem, że są różne opinie odnośnie tej pozycji, ale mnie kupiła w całości. Jedyną rzeczą, do jakiej miałam zastrzeżenia, była ostateczna bitwa. Tyle przygotowań, tyle myślenia nad nią, a zdążyła się skończyć, zanim się na dobre zaczęła. Biorąc jednak pod uwagę całość, jestem w stanie to niedopatrzenie wybaczyć ❤ I powiem tak, chociaż książka jest długa i wydawałoby się, że tyle treści wystarczy, ja czuję niedosyt. Chciałabym więcej, dużo więcej. Jestem nią oczarowana. Dobrze przemyślaną, wciągającą i zaskakującą fabułą, plastycznym, obrazowym językiem autorki, genialnie skonstruowanymi postaciami i w ogóle całością. A przede wszystkim emocjami, jakie we mnie wzbudzała. Od radości i szczęścia po strach i żal. Związałam się z bohaterami, jednym kibicowałam, innym wręcz przeciwnie. Przy jeszcze innych wylewałam morze łez. Taka to książka. Klimatyczna, z nierównomierną akcją, płot twistami, które wybijają w fotel, z niejednoznacznymi bohaterami, wśród których dominują kobiety, z wątkiem LGBT, a nawet dwoma. I ze smokami, które wielbię całym sercem 💞 "Zakon Drzewa Pomarańczy" to solidny kawałek klasycznego fantasy, któremu niczego nie brakuje, a które dzięki wyeksponowaniu silnych, odważnych, zdeterminowanych, tajemniczych i do tego niejednoznacznych postaci kobiecych, zyskuje na świeżości i oryginalności. Polecam książkę każdemu, nie tylko osobom, które lubią typowe fantasy bez jakichś specjalnych udziwnień, ale z epicką walką, szczyptą magii, przyjaźnią, romantycznym uczuciem i zdradą. Polecam ją również osobom, które chcą rozpocząć swoją przygodę z fantastyką, a nie chcą zaczynać od czegoś bardzo ciężkiego. Ta książka sprawdzi się w tym przypadku idealnie. To jest wprawdzie high fantasy, ale ugłaszczone, bardziej łagodne. Ja jestem książką zachwycona i polecam ją z całego serca. ❤
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-02-2020 o godz 18:24 Hoshi dodał recenzję:
Silne kobiety, magia i smoki to zdecydowanie najlepsze połączenie fabularne jakie do tej pory spotkałam w swojej czytelniczej karierze. W końcu powieść zdominowały kobiety, które twardo stąpają po ziemi, walczą o swoje i nie boją się spojrzeć śmierci w oczy. Królowa nosząca na barkach los całego królowiectwa, dama sypialniana, która skrywa sekrety a także dziewczyna, której marzeniem jest walczyć na grzebiecie smoka. Postacie są świetnie wykreowane, każda jest inna ale dokładnie przemyślana. Poza tym warto też zwrócić uwagę na postać męską tj. Loth'a, który ma w tej powieści swój poboczny wątek - jest on zdecydowanie moim ulubionym w całej tej powieści. Mimo, iż pierwsze 300 stron zanudza i nie zachęca do kontynuowania czytania, dalsza część powieści jest naprawdę dobra. W końcu coś zaczyna się dziać, sekrety wychodzą na jaw, pojawiają się niespodziewane wątki miłosne, odkrywamy magię, smoki i intrygi polityczne. To jak autorka rozwiązuje problemy i kończy powieść wbija czytelnika w fotel. Niestety wśród tego wielkiego tomiszcza znalazło się kilka punktów, które mnie jako czytelnika bardzo uwierały. Przede wszystkim jest to wątek miłosny LGBT. Według mnie został on tam ujęty wyłącznie ze względu na "modę literacką". Fabuła powieści nie ucierpiałabym z braku takiego wątku. Dodatkowo ten nudny, ciągnący się w nieskończoność trzystu stronicowy wstęp. Nic się nie dzieje i nie dostajemy praktycznie żadnych pożytecznych informacji. Poza tym jakoś mało tej magii. Mamy tytułowe drzewo pomarańczy, smoki, magiczne zdolności ale jednak czuję niedosyt. Autorka bardziej skupia się na politycznych intrygach co w sumie nie jest do końca takie złe. Jest to zdecydowanie mocniejsza fantastyka, raczej nie poleciłabym tego tytułu młodszym czytelnikom ani osobom niecierpliwym, oczekującym porywu akcji już od pierwszych stron. Akcja rozkręca się stopniowo, trzyma w napięciu i daje upust dopiero na końcu powieści. W ogólnej ocenie z przymknięciem oczu na pewne sprawy książka jest naprawdę dobra i godna polecenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-10-2019 o godz 19:05 Patriseria.blogspot dodał recenzję:
Czekałam na tę książkę od kiedy dowiedziałam się, że będzie w sprzedaży i mam trochę mieszane uczucia. Znam już styl autorki z Bladej Śniącej, gdzie mnie urzekła. Zakon Drzewa Pomarańczy nie jest łatwą książką, bardzo dużo postaci, historia opowiadana z kilku perspektyw oraz zazębiające się watki i retrospekcja zdarzeń – mało wprawny czytelnik może się pogubić. Samantha Shannon nie podaje nam nic na tacy. Zaczyna snuć swoją historię i nie wyjaśnia wszystkiego od początku. Nie sili się na długie wstępy i opisy. Tak naprawdę, zależności między bohaterami oraz wyjaśnienie niektórych sytuacji przychodzi z czasem – czytanie wymaga skupienia. Podoba mi się kreacja bohaterów, gdzie nic nie jest oczywiste. Pojawiają się tu kobiety, które są waleczne jak mężczyźni, a także mężczyźni z gołębim sercem. Sztampowe jednak jest postawienie w opozycji dobra i zła. Fascynuje mnie obraz smoków, tych złych jako siedlisko okrucieństwa – nawet nazwy mają mało przyjemne i tych, które żyją z ludźmi w zgodzie, pielęgnowane przez nich niczym bóstwa. Czasami brakowało mi w tej historii nadziei – okrutny los nie szczędzi bohaterów. Lubię dobre zakończenia, chciałabym by niektóre postacie miały więcej szczęścia. Intrygowała mnie tajemnica, wiemy, że główna bohaterka Ead jest wysłanniczką Zakonu i ma służyć królowej Sabran IX, jednak nie od samego początku znamy cały kontekst. Wraz z kolejnymi przygodami poznajemy całokształt. Sam Zakon ciągle pozostaje tajemnicą. Myślę, że to przyzwoicie napisana książka, ale nie na pierwsze spotkanie z fantastyką. Mam nadzieję, że druga część rozwieje moje wątpliwości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-12-2019 o godz 10:07 All my tiny world dodał recenzję:
Oczekiwałam po tej serii naprawdę dobrej i wciągającej fantastyki – przynajmniej to obiecywały mi te wszystkie pochlebne recenzje bookstagramerów. I jak zawsze okazało się, że z tym co tak zachwalają inni ja mam problem. Książkę czytałam powoli i długo, ze względu na jej dość powolną akcję oraz skomplikowany świat stworzony przez autorkę. Dodatkowo wielość pojawiających się w niej wątków oraz postaci wcale nie ułatwiała sprawy. Zaznaczyć muszę również, że większość z nich zlewa się w jedną masę. W pamięci utkwiło mi zaledwie kilka, a polubiłam jeszcze mniej. Potrzeba więc czasu, żeby się wciągnąć oraz skupienia, aby połączyć ze sobą wszystkie pojawiające się wątki, a i tak te najważniejsze jak chociażby smoki i Zakon Drzewa Pomarańczy opisane są bardzo lakonicznie i niczego nie wyjaśniają. Akcja powieści jest nierówna, momentami autorka za dużo czasu poświęca mało istotnym elementom, zaś te na które czekałam opisuje w kilku słowach (i tak np. podróże między tak rozległymi krainami trwają naprawdę ekspresowo!). Nie pasował mi tu również jeden z wątków homoseksualnych, bardzo kłócił się z religijnością i wierzeniami danej postaci. Podsumowując sam pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo fajny. Stworzony świat, opis krain, religii, wątków politycznych bardzo dopracowane, choć niestety nie zawsze wyjaśnione jak tytułowy Zakon Drzewa Pomarańczy i to właśnie ta tajemnica najbardziej mnie intryguję i ze względu na nią sięgnę po kolejny tom, który mam nadzieję spodoba mi się już bardziej i nie nastręczy już takich trudności z oceną.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 2
5/5
29-05-2021 o godz 11:25 ksiazka_z_pazurkiem dodał recenzję:
✨ "Zakon drzewa pomarańczy" to potężne tomiszcze i historia licząca ponad 1000 stron, więc jest co czytać. Mogłoby się wydawać cóż ta Samantha wymyśliła, że nie zanudziła czytelnika takim ogromem informacji?! Otóż w tej zawiłej historii spoglądamy na świat przedstawiony z kilku różnych perspektyw, które mają odmienne religie i spojrzenie na życie oraz… smoki i wyrmy. To o te stworzenia oraz pewną historię sprzed laty toczy się największy spór między państwami. ⠀ ✨ Mogę Ci z czystym sumieniem powiedzieć, iż jest to książka z najlepiej wykreowanymi bohaterami jakich kiedykolwiek spotkałam. Wszyscy są bardzo wyraźnie nakreśleni, mają charakterystyczne cechy, choć wraz z kolejnymi stronami przechodzą pewne przemiany wewnętrzne, z którymi autorka poradziła sobie śpiewająco. Motyw kilku religii tak uparcie się ze sobą spierających, pomimo wspólnego spoiwa był świetny. Najchętniej czytałam o jeźdźcach smoków, choć moją ulubioną postacią była Ead. Co ciekawe, „Zakon drzewa pomarańczy” jest oparty na silnej roli kobiet jako przywódczyń, królowych oraz jeźdźców, co bardzo, ale to bardzo doceniam. Oczywiście męskie postaci autorka potraktowała z taką samą dozą szacunku, a kobiety mają swoje za uszami, nie są wyidealizowane 👌. ✨ Zachęcam do sięgnięcia po drugą część tej jednotomówki! Jeżeli chcesz zobaczyć więcej to zapraszam Cię na mojego książkowego instagrama @ksiazka_z_pazurkiem https://www.instagram.com/p/CO4dBVMBeew/ :)!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-11-2019 o godz 16:20 Kasia Z dodał recenzję:
Do kupna tej książki zachęciła mnie okładka od razu rzucił mi się w oczy jej pomarańczowy kolor, czerwono- niebieskie wstawki oraz co najważniejsze smok mieniący się z każdym ruchem książki. Wzięłam ją bez zastanowienia nie czytając wcześniej opisu na tylnej okładce. Gdy zaczęłam ją czytać muszę przyznać, że na początku mnie nie porwała czułam się troszkę zmieszana i zdezorientowana przez ten skomplikowany świat, który stworzyła Samantha Shannon. Wiele postaci, wątków, miejsc oraz dziwnych nazw. Z czasem gdy doszłam do połowy książki wciągnęłam się na amen. Czytając ją wczuwałam się w postacie żyły we mnie w każdym dniu nie mogłam się odpędzić chodź na chwilę żeby odstawić książkę to też sięgnęłam po drugą część. Z zaciekawieniem śledziłam losy Lothego, Tane, Sabran, Niclays oraz Ead. Każda z tych postaci miała swoją własną historię, a każda historia była kluczowa, ponieważ zbliżała ich do siebie. Po przeczytaniu drugiej części czułam spory nie dosyt i tutaj muszę się przyczepić do ostatecznej bitwy, która była planowana tak naprawdę od początku, a zakończyła się trochę zbyt szybko. Czekałam na pełne opisów walki, emocje oraz bardziej rozbudowaną postać Bezimiennego, czyli olbrzymiego czerwonego wyrma. No cóż to mogę wybaczyć, ponieważ sama historia jest świetnie napisana a postacie są bardzo szczegółowe. Warto zaopatrzyć się w tę pozycję, ja jestem nią zachwycona i jak najbardziej ją polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-10-2019 o godz 21:58 Sophie dodał recenzję:
Wydawnictwo SQN podgrzewało atmosferę już miesiące przed premierą „Zakonu Drzewa Pomarańczy” i muszę przyznać, że to na mnie zadziałało, więc sięgnęłam po książkę od razu po premierze. I to był strzał w dziesiątkę! Powieść Samanthy Shannon przepełniona jest szybką i zawiłą akcją – śledzimy losy licznych bohaterów stojących po różnych stronach konfliktu, jednocześnie zagrożonych przez nadciągające zagrożenie w postaci Bezimiennego. Stawka, przed którą stoją postacie, jest bardzo wysoka, a do tego wszystkiego dochodzą różne mniejsze i większe intrygi oraz problemy, które stają im na drodze. Generalnie dzieje się – pisarka rozrysowała skomplikowaną sieć połączeń, które sprawiają, że czytelnik jest otoczony kolejnymi wydarzeniami i nie ma chwili na odpoczynek, ponieważ cały czas trafia tam, gdzie coś się dzieje. Autorka stworzyła złożone, wielowymiarowe i różnorodne uniwersum, pełne ciekawych pomysłów, wywołujące intrygujący klimat, w którym tworzy przeciwstawne tereny, podkreślając wrogość, niezrozumienie, intrygi. Powieść jest rozmiarów iście potężnych, lecz czyta się bardzo szybko – strony uciekają niepostrzeżenie, gdyż fabuła wciąga od samego początku. Serdecznie polecam „Zakon Drzewa Pomarańczy”. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Shannon Samantha

Samantha Shannon jest brytyjską pisarką, autorką dystopijnych powieści science fiction. Autorka urodziła się w 1991 roku w Londynie. Pierwszą powieść zatytułowaną "Aurora" stworzyła w wieku 15 lat - książka nie została jeszcze opublikowana. Najlepiej znana dzięki powieści "Czas żniw" wydanej w 2012 roku jak o pierwszej z siedmiotomowego cyklu. Książka, której fabuła osadzona jest e 2059 roku szybko stała się bestsellerem i została przetłumaczona na 28 języków świata. Powieść zostanie wkrótce również sfilmowana.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Dygot Małecki Jakub
5/5
26,40 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Glatz. Zamieć Duszyński Tomasz
5/5
28,39 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.7/5
25,00 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.3/5
25,09 zł
38,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
33,01 zł
54,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Królowa Tearlingu Johansen Erika
4.5/5
36,45 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Czas żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.5/5
23,05 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Szklany tron. Tom 1 Maas Sarah J.
4.5/5
28,26 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wybrzeże Snów Zdybska Maria
5/5
26,24 zł
34,99 zł
strona produktu - rekomendacje Wiedźma morska Henning Sarah
4.3/5
26,30 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Republika smoka Kuang Rebecca F.
4.7/5
33,92 zł
49,90 zł
strona produktu - rekomendacje Piranesi Clarke Susanna
4.5/5
23,67 zł
35,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pakiet: Era pięciorga Canavan Trudi
4.7/5
78,19 zł
119,90 zł
strona produktu - rekomendacje Republika smoka Kuang Rebecca F.
4.7/5
38,05 zł
54,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dziewczyna z wieży Arden Katherine
4.6/5
29,78 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.