Wypychacz zwierząt (okładka  zintegrowana, 01.2021)

Oferta empik.com : 31,10 zł

31,10 zł 44,90 zł (-30%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 48 godzin

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Spokojnie, to tylko fikcja... Czyżby?

A więc wierzysz w to, co widzisz... Strzeż się! Bo znane i bezpieczne bywa podstępne. Zbłądzić możesz, podążając jedną z dróg, gdy wiele innych w zasięgu wzroku. Przyszłość jawi się milionem możliwości, ale to teraźniejszość Cię zaskoczy. Przesuń kamień, a runie imperium.

A więc ufasz rozumowi… Najwyraźniej pracownię wypychacza zwierząt odwiedzić musisz, na pokład U-boota wsiąść, przeżyć pocałunek Loisetty, przetrwać syberyjską zamieć, posłuchać pożegnalnego blues'a albo specjałów kuchni Wschodu skosztować. Zaprasza autor „Księgi Jesiennych Demonów”. Oto kolejna – pełna niesamowitości, wyrazistych bohaterów i mrocznej tajemnicy – antologia jego opowiadań. A liczba ich... 13.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1257726646
Tytuł: Wypychacz zwierząt
Autor: Grzędowicz Jarosław
Wydawnictwo: Fabryka Słów Sp. z o.o.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 472
Numer wydania: III
Data premiery: 2021-01-22
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 201 x 131 x 40
Indeks: 37047818
średnia 4,6
5
30
4
6
3
6
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
5 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
04-04-2022 o godz 17:21 przez: Łukasz | Zweryfikowany zakup
Bardzo dobry zbiór opowiadań i przepiękne wydanie! Dobry pomysł na prezent.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-02-2021 o godz 06:22 przez: Northman1984
Światy Jarosława Grzędowicza. Znacie to uczucie, kiedy czytacie książkę i nie jesteście się w stanie od niej oderwać? "Wypychacz zwierząt" to coś właśnie z takiej półki! Zbiór opowiadań autorstwa Jarosława Grzędowicza to książkowy złodziej czasu i zestaw tekstów, które czyta się jednym tchem. Przy okazji tej lektury warto się na chwilę zatrzymać, poddać refleksji i raz jeszcze przypomnieć sobie to wszystko, za co kochamy fantastykę. A za co ją kochamy? Za alternatywne historie, za czytelnicze zaskoczenia, za świetne puenty i za samą moc opowieści, którymi jesteśmy raczeni? Za płynące z serca każdego autora piękno, którym dzieli się on z czytelnikiem, śląc owo dobro w świat? Dokładnie tak! Jarosław Grzędowicz dobitnie nam o tych walorach gatunku przypomina i nie zapomina umieścić w swoich opowiadaniach żadnego z nich. Tekstów w książce znajdziemy trzynaście. Zawitamy w nich wraz z autorem w różne zakątki czasu i przestrzeni, a każda z tych podróży będzie osobnym, wyjątkowym przeżyciem. Wybierzemy się m.in. w prawdziwą podróż w czasie, zapukamy do drzwi okultystów, zaliczymy bliskie spotkanie z gilotyną, przekonamy się o istnieniu tunelów czasu, zatańczymy na karnawale w Wenecji, sprawdzimy jak korporacje dbają o swych pracowników, spotkamy się ze Świętym Mikołajem, a na deser - i deser ten będzie prawdziwą ucztą! - przeniesiemy się na pokład niemieckiego u-botta, który wyrusza w rejs z szaloną misją przeciągnięcia na stronę nazistów wojowników Walhalli (!!!). Każda z opowieści to pewna zamknięta całość. Jak to w przypadku opowiadań bywa - jedne są krótsze, inne dłuższe... Nie każdemu może to odpowiadać, ja jednak osobiście wszelkie opowiadania bardzo lubię. Ta mała forma literacka to zawsze swoisty test dla autora - czy podoła on zadaniu stworzenia historii, która (posiadając ograniczenia objętości) będzie opowieścią składną, zamkniętą i obdarzoną puentą trafiającą do czytelnika? Pisanie opowiadań to dla umysłu twórcy kreatywna gimnastyka i niemałe wyzwanie. Jarosław Grzędowicz już od dawna ma mój olbrzymi szacunek, który teraz tylko się powiększył, gdyż autor podołał w książce wspomnianemu zadaniu. I wiecie co? Za kreatywną gimnastykę i jej efekty bez wahania przyznałbym Panu Jarosławowi złoty medal olimpijski i wszystkie nagrody świata :) Na plus książce trzeba także koniecznie policzyć to, że poziom zawartych w niej tekstów jest bardzo równy. Zbiory opowiadań mają to do siebie, że nie wszystkie ujęte w nich historie stoją na tym samym poziomie. U Grzędowicza jest inaczej. Odbiór tych tekstów to oczywiście do pewnego stopnia sprawa indywidualnego gustu, jednak nawet wybredni czytelnicy powinni przyznać, że w aspekcie poziomu zaprezentowanych tutaj historii mam rację :) Poziom jest zatem równy, ALE niektóre opowieści zdecydowanie wybijają się w "Wypychaczu zwierząt" nie tylko ponad przeciętność - niektóre ocierają się wręcz o geniusz. Jak dla mnie z czystym sumieniem można takie słowa powiedzieć o "Zegarmistrzu i łowcy motyli" (alternatywny bieg historii i podróże w czasie), czy o opowiadaniu "Buran wieje z tamtej strony" (tunele czasu i równoległe rzeczywistości, z których jedna przypomina naszą, a druga jest jej skrzywionym odbiciem). Mocno ponad przeciętność wybija się także "Nagroda" (krnąbrni pracownicy korporacji zamienieni w zombie!), "Farewell Blues" (strzeżcie się w przyszłości kosmitów!), "Weneckie zapusty" i wisienka na torcie: "Wilcza zamieć"! "Wilcza zamieć" zasługuje na osobny zestaw uwag, to opowiadanie jest bowiem genialne! Czuć w nim trochę klimat "Pana Lodowego Ogrodu", jednak opowiadanie broni się samo, nawet i bez porównań do obsypanej nagrodami prozy. Absolutnie nie dziwi mnie fakt, że autor otrzymał za nie nagrodę Zajdla za 2005 rok :) Niemiecki u-boot przemierza Atlantyk, a znajdująca się na jego pokładzie grupka szaleńców planuje dzięki odśpiewaniu dzieł Wagnera przedostanie się bifrostem do Midgardu i Walhalli. Ten szalony wyczyn się udaje, na miejscu jednak sprawy nie do końca idą tak, jak się spodziewano: Odyn wpada w lekki szał, a załoga łodzi podwodnej będzie musiała stoczyć kilka potyczek z mitycznymi istotami (!). W całość wmiesza się później Loki, co przyniesie dość niespodziewane zakończenie :) "Wypychacz zwierząt" to czytelnicza uczta dla każdego miłośnika fantastyki i talentu Jarosława Grzędowicza. Żal się czasem człowiekowi robi, że Pan Jarosław tak rzadko wydaje coś nowego pod swoim szyldem... "Rzadko" to oczywiście pojęcie względne, jednak teksty Tego Pana są TAK DOBRE, że chciałoby się czytać nowe jak najczęściej :) Gorąco polecam! Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki. #WypychaczZwierząt #JarosławGrzędowicz #FabrykaSłów #czytambolubię #lubięczytać https://cosnapolce.blogspot.com/2021/02/wypychacz-zwierzat-jarosaw-grzedowicz.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
25-02-2021 o godz 17:18 przez: SzkolnyKlubRecenzent
Jarosław Grzędowicz jako polski pisarz fantastyki kolejny raz spowodował, że na moim ciele pojawiły się dreszcze. Czytając „Wypychacza zwierząt” byłam zszokowana i pełna podziwu. Autor użył bujnej wyobraźni i stworzył coś niesamowitego, coś, co zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Jeśli myśleliście, że podróże w czasie są niemożliwe, a teleportacja w odległe miejsca jest tylko fikcją, musicie sięgnąć po tę lekturę i zrozumieć, że człowiek może wszystko, jeżeli rozum nie będzie go ograniczał. Opowiadań w książce jest 13. Każde z nich stanowi osobną wyprawę w głąb przeszłości czy też przyszłości. Znaleźć się można na ważnych wydarzeniach, takich jak karnawał w Wenecji, czy też pod ostrzem gilotyny. Wielkim atutem tego dzieła jest ponadczasowa tematyka. Autor porusza kwestie znane każdemu człowiekowi, ukazuje problemy, z którymi na co dzień się zmagamy, jednak ukrywa je pod płaszczykiem fikcji. Jedno z opowiadań „Weekend w Spestreku” skradło mi serce. Pełne kontrowersji, dziwnych poglądów i ideologii. Burzliwą jego częścią okazuje się zamiana ról kobiety i mężczyzny, kiedy to ona staje się głową rodziny, jest potęgą i nie musi walczyć o swoje prawa. Natomiast mężczyzna niczym mrówka próbuje zdobyć chociażby kawałek cennego metalu, który mógłby uratować jego życie. Tego tekstu nie trzeba rozumieć, wystarczy go po prostu przeczytać, a puenta sama przyjdzie do głowy. Opowiadanie, które pozostawiło mi niedosyt, to „Nagroda". Ukazuje historię pewnej firmy starającej się o przykładnego pracownika, autor sięga w głąb korporacyjnego świata i stara się zrozumieć, jak daleko można się posunąć, aby mieć przy sobie wzorowego człowieka pracy. Minęło już parę dni, od kiedy przeczytałam tę książkę i nadal nie rozumiem, dlaczego tytułowe opowiadanie, czyli jedno z najkrótszych z całego zbioru, zostało wybrane na okładkę. Strata zwierzęcia i tęsknota po nim, wręcz obsesyjna próba wskrzeszenia go, nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak reszta opowiadań. Tekst, który najbardziej mną wstrząsnął i zaciekawił na tyle, że dałam rade przeczytać go dwa razy z rzędu, to „Hobby ciotki Konstancji". Czyjego ducha wywołała? Jakie skutki to przyniosło? I czy wywoływanie ich nie było tylko przykrywką do czegoś? Sprawdźcie! Warto dodać, że wśród 13 opowiadań, można znaleźć również krótsze teksty. Dlatego ta książka zadowoli nawet grymaśnego czytelnika. Została napisana niesamowicie plastycznie, lekkim piórem, pochłania odbiorcę w całości. Podsumowując, „Wypychacz zwierząt” będzie opcją dla każdego, ale nie w każdym czasie. Nie jest to lektura na niedzielny odpoczynek ani do popołudniowej herbatki. Na tę książkę trzeba się psychicznie nastawić, no, chyba że chcecie skończyć tak jak większość bohaterów opowiadań. A jak skończyli? Musicie sami się dowiedzieć. Zuzia, 18 lat źródło: www.szkolnyklubrecenzenta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
01-02-2021 o godz 14:30 przez: Book Mama w MKesie
To było moje pierwsze spotkanie z autorem. Czy udane? Myślę, że tak a tym bardziej zmusiła mnie do wytężenia głowy do takiego stopnia, do którego rzadko, komu udało się wejść. Pierwszy raz w swoim czytelniczym życiu przeczytałam coś dwu, trzy krotnie i tu właśnie mowa o niektórych opowiadaniach autora. W książce znajdziemy 13 opowiadań z działu fantastyki, historii, sci-fi, ale chyba każdy odbierze i podepnie którąś pod siebie wiec zapraszam. Książka, która wymusza na czytelniku skupienia, bo wg. mnie nie jest łatwa wiec daruje sobie niedzielny wypad nad jezioro, bo chcę pochłonąć ją w całości. Z całego serca dziękuje wydawnictwu za egzemplarz, jaki dostałam do recenzji, bo odkryłam coś niesamowitego. Jestem świadoma, że pojawi się ktoś, komu może się nie spodobać i tutaj szanuje oraz rozumie! Mnie tez nie pociągają romanse i niektóre obyczajówki, ale to nie oznacza rezygnacji z tego działu. Zawsze mówiono mi, żeby odkrywać nieodkryte, sięgać wyżej i tam gdzie byśmy nie sięgnęli wiec tutaj to jest moja pierwsza duma, że mogłam czytać te wspaniałą aczkolwiek czasem niezrozumiała antologię. Jedna z ulubionych to „Weekend w Spestreku” i tu przypominają produkty na kartki, bo tam tak jest! Ale co byś powiedział jak dzisiejsza walka mniejszości społecznych zamieniła się rolami i to teraz mężczyzna jest mniejszością, władza pod postacią DOBRA NARODOWEGO zmusza Nas do rzeczy, których dziś w XXI w nie przeszły by obojętnie, świat, w którym za długopis, baterie byłbyś, kimś, byłbyś zdolny skrzywdzić lub zabezpieczyć siebie, rodzinę o produkty, które trudno wyczekiwać na sklepowych półkach. Cukier, sól to biała śmierć, kobieta jest tą silną jednostka itp. W każdym z opowiadań znalazłam coś z realnego świata i jak czytałam po raz drugi jakąś część skupiłam się na czymś innym i wiecie, co? To świetne uczucie, które chce na pewno powtórzyć czytając tego autora. Książka od początku do końca dawała mi niedosyt i za to szacunek i chęć sięgnięcia po raz enty. Polecam i zachęcam do poznania 13stu opowiadań, które moim zdaniem warto znać.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
18-03-2021 o godz 19:54 przez: Agnieszka
Całkiem niedawno ukazało się nowe wydanie antologii opowiadań Jarosława Grzędowicza, który zabiera nas w fantastyczną podróż po światach znanych i nieznanych, a granica między nimi jest zaskakująco złudna. Zagorzały fan autora mógł już spotkać się z tymi tekstami w różnego rodzaju antologiach tematycznych, bądź w dodatku do Magazynu Faktu. Cieszę się, że udało się je zebrać w całość i wydać w tak pięknej oprawie graficznej, jaką zapewniło Wydawnictwo @fabrykaslow, gdyż bez wątpienia książka trafi do większego grona czytelników. Jestem oczarowana krótkimi opowiadaniami, które zazwyczaj ekspresowo przyprawiały mnie o nagły wytrzeszcz oczu. "Specjały kuchni Wschodu" czy "Obrona konieczna" mistrzowskie ;) Jarosław Grzędowicz lekką ręką łączy elementy historyczne z wątkiem fantastycznym, a powstały twór jest interesujący i literacko zjadliwy. Czasem nawet przeraża mocniej niż literatura grozy. "Weekend w Spestreku" jest tego dowodem, magicznie łączy znaną nam przeszłość z prawdopodobną przyszłością, o ile nic się w tym kraju nie zmieni. Jestem głęboko przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Oczywistą oczywistością (cytując klasyka) jest, że opowiadania mają zróżnicowany poziom, ale nie trafiłam na takie, które odrzuciłoby mnie od tej książki (a zdarzało się tak w przeszłości). Jeśli więc szukacie czegoś lekkiego, co wypełni Wasz czas, rzućcie okiem na to piękne tomisko z magicznym kotem na okładce. Może odczaruje Wam tę krótką formę literacką :) @angelkubrick
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Grzędowicz Jarosław

Hel 3
4.6/5
34,90 zł
37,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Przetaina
4.5/5
33,55 zł
49,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego