Wszystkie nasze obietnice (okładka miękka)

Sprzedaje empik.com 30,99 zł

Cena empik.com:
30,99 zł
Cena okładkowa:
39,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Hoover Colleen Książki | okładka miękka
30,99 zł
asb nad tabami
Hoover Colleen Książki | okładka miękka
35,99 zł
asb nad tabami
Hoover Colleen Książki | okładka miękka
35,49 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Idealna miłość.

Nieidealni ludzie.

Quinn i Graham przysięgali sobie miłość, wierząc, że wspólnie poradzą sobie z wszelkimi przeciwnościami losu. Ma to upamiętniać szkatułka, którą Graham podarował ukochanej w dniu ślubu.

Przez kilka następnych lat wzajemne przyrzeczenia stają się źródłem rozczarowań. W życiu małżonków zaczyna królować rutyna, a marzenia o założeniu rodziny stają się nieosiągalne. Oddalający się od siebie Quinn i Graham zaczynają wątpić w sens swojego związku.

Przyszłość ich małżeństwa kryje się jednak w śladach z przeszłości zamkniętych w szkatułce – pod sekretami, błędami i niedopowiedzeniami...

Historia Quinn i Grahama rozpoczyna się w momencie, gdy oboje rozstają się ze swoimi partnerami. Czy taki los spotka również ich związek?

Colleen Hoover z dobrze znaną czytelniczkom szczerością i wnikliwością opisuje parę pogrążoną w kryzysie. I szuka odpowiedzi na pytanie: czy albo kiedy przestać walczyć o ocalenie małżeństwa, które przecież miało trwać wiecznie?

Tytuł: Wszystkie nasze obietnice
Autor: Hoover Colleen
Tłumaczenie: Żak Aleksandra
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-11-14
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 26950488
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,8
5
32
4
4
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
28 recenzji
16-11-2018 o godz 13:14 Anonim dodał recenzję:
Coolen Hoover to najlepsza pisarka, dlatego jej książki kupuje jak uzależniona! Jeszcze jej nie przeczytałam a już wiem, że będzie jedną z czołowych pozycji na liście najlepszych przeczytanych książek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-11-2018 o godz 14:09 Zapatrzona_W_Książki dodał recenzję:
Wszystkie nasze obietnice wstrząsnęły mną ogromnie. Nie potrafiłam być obojętna na te wszystkie emocje, wręcz przeżywałam je, jakbym to ja była w centrum wydarzeń. Zżyłam się z Quinn i Grahamem, wraz z nimi śmiałam się, płakałam, traciłam nadzieje i godziłam z tym, co nieuniknione. W pewnym momencie przyłapałam się na tym, że do połowy książki chciałam, jak najszybciej wracać do Wtedy, tam wszystko było dobrze i nie czułam przytłaczającego smutku, nie musiałam obserwować, jak coś tak wspaniałego powoli umiera. Potem jednak to się zmieniło i wyczekiwałam rozdziałów z Teraz, bo pomimo tego wypływającego z każdej strony żalu cały czas miałam nadzieję, że to nie może być koniec. Nie w ich przypadku. To niesamowite, jak Colleen Hoover potrafi zawładnąć moim sercem, myślami oraz czasem. Przez długi czas czułam przytłaczający smutek, ale historia jest tak piękna i poruszająca, że nie potrafiłam odłożyć książki na bok. Nie żałuje ani jednej sekundy poświęconej tej powieści, bo autorka po raz kolejny pokazała mi, że nadal potrafi mnie zaskoczyć. http://zapatrzonawksiazki.pl/index.php/2018/11/14/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2018 o godz 19:48 Ver.reads dodał recenzję:
Do książek Colleen Hoover nie trzeba mnie w żaden sposób przekonywać, biorę je w ciemno. Mimo wszystko ostatnie dzieła autorki niestety nie do końca mnie przekonywały, odrobinę bałam się, że już nigdy nie napisze czegoś równie dobrego jak chociażby 'Maybe Someday', która po dziś dzień mnie zachwyca. A jednak. 'Wszystkie nasze obietnice' to krótko mówiąc cała Hoover w swoim najlepszym wydaniu - masa skrajnych emocji, trudna tematyka, barwni i niesamowicie autentyczni bohaterowie. Biegnąca w dwóch płaszczyznach czasowych akcja odpowiednio buduje narastające napięcie i sprawia, że po prostu nie można odłożyć tej pozycji chociażby na chwilę. Wpatrując się całkowicie zapłakana w sufit tuż przed szóstą nad ranem, zaraz po zakończeniu lektury, czułam się wyprana z jakichkolwiek uczuć, całkowicie rozbita. Jeszcze chyba nigdy przedtem żaden romans nie zmusił mnie do tak głębokich refleksji nad własnym życiem, nad podejmowanymi przeze mnie wyborami. A czy właśnie nie tego powinniśmy oczekiwać od książek? Ja wiem jedno, z pewnością niejednokrotnie do niej wrócę. Całkowicie szczere - 10! Polecam z całego serca, nie zawiedziecie się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2018 o godz 17:22 she__vvolf dodał recenzję:
Najnowsza książka Hoover jest moim kolejnym już spotkaniem z Autorką i mimo, że nie należę do Jej fanklubu? To jednak skusiłam na lekturę „Wszystkie...” i wiecie co? Absolutnie nie żałuję! Już dawno żadna książka obyczajowa / romans nie zrobiły na mnie takiego wrażenie, nie zmusiły do przemyślenia pewnych istotnych kwestii z mojego prywatnego życia. Nie raz i nie dwa zastanawiałam się co poszło nie tak, co nie zagrało między głównymi bohaterami do tego stopnia, że na pozór cudowna relacja zaczęła się rwać i wypalać. Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że od razu wciągnęłam się w całą historię bądź zapałałam sympatią do głównej postaci. Jednak z czasem zaakceptowałam fakt, iż kłopoty Quinn w żaden sposób mnie nie dotyczy, więc siłą rzeczy ciężko jest mi odnieść się do jej bólu i rozterek. Ona i Graham to na pozór idealna para, jednak problem z poczęciem dziecka stał się swego rodzaju krzywym zwierciadłem ich wydawałoby się wspaniałego i zgodnego małżeństwa. Wielokrotnie czytając kolejne strony dziwiłam się, dlaczego bohaterowie zamiast konfrontacji i szczerej rozmowy wybierali uniki i grę pozorów. Do czego doprowadziło takie zachowanie? Czy Quinn i Graham zawalczyli o swoją miłość? Czy wręcz przeciwnie zrezygnowali i pozwolili sobie odejść? Odpowiedzi na te pytania uzyskacie, kiedy sięgniecie po tę pozycję, którą ja Wam szczerze polecam 🙂
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-11-2018 o godz 11:08 Kasik Recenzuje dodał recenzję:
Niesamowite ile uczuć po raz kolejny autorka potrafiła przelać na papier. Byłam nimi otoczona z każdej strony. Od radości, która rozpierała Grahama na początku znajomości, po złość i rozczarowanie obecnym postępowaniem Quinn. Wpadłam w tą książkę tak bardzo, że każda emocja odbijała się bezpośrednio na moich uczuciach do bohaterów... i jakże się myliłam kładąc krzyżyk na ich relacji. Wtedy autorka zaskoczyła mnie najbardziej i miałam możliwość poznania również myśli i uczuć Grahama, który bez zbędnych epitetów - rozwala nas na łopatki! Dławiłam powstrzymywane łzy… aż tama puściła. Nie byłam w stanie przejść obojętnie wobec tego, co zrobił by dać prosty dowód swojej miłości. Nadal gdy o tym myślę, mam łzy w oczach. I to właśnie definiuje powieści Hoover – wachlarz uczuć, których podczas czytania nie jesteśmy w stanie powstrzymać. Jesteśmy w jej świecie tak głęboko, że czujemy wszystko podwójnie. Analizujemy, staramy się zrozumieć, czasem się poddajemy, ale na końcu zawsze jesteśmy zaskoczeni tym jak głęboko sięga problem, który przedstawia autorka. Ogromnym plusem powieści było budowanie napięcia dzięki rozdziałom z retrospekcjami bohaterów. Często łapałam się na tym, że wpadałam ze skrajności w skrajność. Czytając przeszłość radowałam się z każdej sytuacji jaka spotkała młodą parę... by po chwili w teraźniejszości czuć niechęć, czasem wręcz nienawiść do zachowania bohaterki. A moment, który postawił na szali wszystko był tym, gdy miałam ochotę porządnie rzucić książką i już nigdy do niej nie wracać. Przytłaczał mnie natłok emocji. Czasem był tak silny, że musiałam sobie dawkować rozdziały, bo nie będę was oszukiwać - autorka podała nam esencję wszystkich przemyśleń. Chodzi mi o brak zbędnych zdań, które nic nie wnoszą. Tu wszystko co zostało napisane ma sens, przesłanie i ogromny przekaz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2018 o godz 20:47 madziao dodał recenzję:
"Wszystkie nasze obietnice" to kolejna książka Colleen Hoover, która z każdej strony uderza nas emocjami - i tymi negatywnymi, i tymi pozytywnymi. Praktycznie niemożliwe jest obronienie się przed nimi, bo można tak się wczuć w akcję, że będzie się przeżywać wszystko razem z bohaterami. Dzięki rozdziałom pisanym naprzemian z perspektywy czasu, gdy Quinn i Graham się poznawali, a także z teraźniejszości mamy lepszy obraz tego, jak zmienia się ich relacja. Wydawałoby się, że sytuacja, która ich połączyła przyczyni się do tego, że nigdy się nie będą zdradzać, bo sami już doskonale wiedzą jak bardzo to boli. Jednak czy na pewno zostaną sobie wierni? Czy ich coraz większe oddalanie się od siebie mogłoby w jakiś sposób wytłumaczyć ewentualną zdradę? Historia Quinn i Grahama jest bardzo autentyczna i przede wszystkim pokazuje jak potrzebna jest rozmowa. Bohaterowie byli szczęśliwym małżeństwem, jednak w ich życiu pojawił się problem - mimo wielu prób Quinn nie zachodzi w ciążę. To z kolei ciągnie za sobą ogromny ból, rozpacz, a do tego dochodzi fakt, że nie mogą oni adoptować dziecka ze względu na przeszłość Grahama. Choć w wielu małżeństwach w tym momencie doszłoby do wzajemnego obwiniania się - u nich do tego nie dochodzi. Pomimo to, każda kolejna próba zajścia w ciążę jest dla Quinn coraz mniej przyjemna, aż w końcu każdy dotyk jej męża staje się dla niej męką. Zamiast w tej sytuacji porozmawiać ze sobą, pozwalają na to, żeby ich małżeństwo zaczęło się rozpadać... Bohaterowie są bardzo prawdziwi i widoczne są u nich i wady i zalety, żadne z nich nie jest wyidealizowane. Czytelnik jest w stanie z łatwością zrozumieć wszystko, co w danej chwili czują i, co jest zawsze dużym plusem, przeżywa to razem z nimi. Przez rozdziały naprzemian z różnej perspektywy czasu - huśtawka emocji jest pewna - raz będziemy cieszyć się szczęściem bohaterów, żeby za chwilę czuć ogromny żal. Według mnie sięgnięcie po "Wszystkie nasze obietnice" jest idealnym posunięciem. Książka ta potrafi wciągnąć i zapewnić nam emocje na kilka godzin w trakcie czytania, jak i po skończeniu lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2018 o godz 20:46 madziao dodał recenzję:
siostryczytaja.blogspot.com "Wszystkie nasze obietnice" to kolejna książka Colleen Hoover, która z każdej strony uderza nas emocjami - i tymi negatywnymi, i tymi pozytywnymi. Praktycznie niemożliwe jest obronienie się przed nimi, bo można tak się wczuć w akcję, że będzie się przeżywać wszystko razem z bohaterami. Dzięki rozdziałom pisanym naprzemian z perspektywy czasu, gdy Quinn i Graham się poznawali, a także z teraźniejszości mamy lepszy obraz tego, jak zmienia się ich relacja. Wydawałoby się, że sytuacja, która ich połączyła przyczyni się do tego, że nigdy się nie będą zdradzać, bo sami już doskonale wiedzą jak bardzo to boli. Jednak czy na pewno zostaną sobie wierni? Czy ich coraz większe oddalanie się od siebie mogłoby w jakiś sposób wytłumaczyć ewentualną zdradę? Historia Quinn i Grahama jest bardzo autentyczna i przede wszystkim pokazuje jak potrzebna jest rozmowa. Bohaterowie byli szczęśliwym małżeństwem, jednak w ich życiu pojawił się problem - mimo wielu prób Quinn nie zachodzi w ciążę. To z kolei ciągnie za sobą ogromny ból, rozpacz, a do tego dochodzi fakt, że nie mogą oni adoptować dziecka ze względu na przeszłość Grahama. Choć w wielu małżeństwach w tym momencie doszłoby do wzajemnego obwiniania się - u nich do tego nie dochodzi. Pomimo to, każda kolejna próba zajścia w ciążę jest dla Quinn coraz mniej przyjemna, aż w końcu każdy dotyk jej męża staje się dla niej męką. Zamiast w tej sytuacji porozmawiać ze sobą, pozwalają na to, żeby ich małżeństwo zaczęło się rozpadać... Bohaterowie są bardzo prawdziwi i widoczne są u nich i wady i zalety, żadne z nich nie jest wyidealizowane. Czytelnik jest w stanie z łatwością zrozumieć wszystko, co w danej chwili czują i, co jest zawsze dużym plusem, przeżywa to razem z nimi. Przez rozdziały naprzemian z różnej perspektywy czasu - huśtawka emocji jest pewna - raz będziemy cieszyć się szczęściem bohaterów, żeby za chwilę czuć ogromny żal. Według mnie sięgnięcie po "Wszystkie nasze obietnice" jest idealnym posunięciem. Książka ta potrafi wciągnąć i zapewnić nam emocje na kilka godzin w trakcie czytania, jak i po skończeniu lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2018 o godz 18:47 Amanda dodał recenzję:
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover.html NAJLEPSZA KSIĄŻKA COLLEEN HOOVER? Chociaż największy sentyment mam zdecydowanie do November 9, bo to moja pierwsza książka CoHo, to jednak bez wątpienia Wszystkie nasze obietnice zostaną w moich oczach najlepszą powieścią, jaką autorka do tej pory napisała. Dlaczego? Bo jest tak bardzo prawdziwa i pełna emocji, a bohaterowie są tak do bólu realni, że niemal przez całą lekturę towarzyszyły mi łzy. Zazwyczaj takie romanse kończą się happy endem i zaręczynami, ślubem czy czymś w tym stylu. Hoover pokusiła się o pokazanie, co dzieje się później. Czy tego szczęścia starczy bohaterom by żyć dalej? Zwłaszcza, gdy to, w czym pokładali tak wielkie nadzieje, nie wychodzi i zostawia za sobą serię bolesnych rozczarowań. Zamiast wiecznej sielanki pojawiają się wady i błędy. Zamiast uśmiechów - unikanie i zręczne wymówki. Autorka włożyła w tę historię tak wiele emocji, że wręcz wylewają się z każdego rozdziału, każdego akapitu, każdego słowa. I nie są to emocje przesadzone, a wręcz przeciwnie - idealnie dozowane, byśmy mogli poczuć, jakby to wszystko rozgrywało się tuż obok nas. Jeśli chodzi o bohaterów, polubiłam ich oboje, a także w pewien sposób ich oboje rozumiałam. Cieszę się, że byli wykreowani na postacie z krwi i kości, bez tego pierwiastka papierowości i sztuczności. Z czego jeszcze jestem zadowolona? Że Colleen Hoover poruszyła właśnie taką tematykę, a nie inną. Staranie się o dziecko, zwłaszcza, jeśli te starania są nieskuteczne, to temat bolesny, jednak niezwykle ważny i sądzę, że autorce należą się brawa za to, że go udźwignęła i stworzyła tak piękną historię. STRUKTURA Książka podzielona jest na rozdziały WTEDY i TERAZ, z których możemy poznać początki znajomości Quinn i Grahama oraz ich życie po kilku lat małżeństwa. To przemieszanie idealnie dawkuje nam emocje, gdyż retrospekcje są niczym promyki słońca, które nieco podnoszą na duchu po niezwykle wzruszających fragmentach z teraźniejszości bohaterów. Narrację powierzono Quinn, dzięki czemu to jej perspektywę poznajemy lepiej. Wytrwali dowiedzą się również, co działo się w głowie Grahama, jednak w nieco inny sposób, niż poprzez stworzenie go narratorem. Przechodząc do stylu pisania, powtórzę się już, ale Colleen Hoover to mistrzyni w tworzeniu klimatu. Jej pióro jest niezwykle piękne, a jednocześnie łatwe do przyswojenia, dzięki czemu książkę się wręcz pochłania, a jedyne co przerywa lekturę, to momenty, kiedy trzeba sięgnąć po chusteczki, bo łzy całkiem zamazują nam obraz. PODSUMOWUJĄC Wszystkie nasze obietnice to książka tak piękna i ważna, że ciężko dobrać odpowiednie słowa, by ją opisać i jednocześnie nie brzmieć płytko. Same pochwały? A jednak jest to możliwe. Masa emocji, genialna kreacja głównych bohaterów oraz tematyka - trudna, a jednocześnie tak warta, by zwrócić na nią uwagę. Ta powieść zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej i będę ją polecać bez przerwy. Ale komu? Oczywiście miłośnikom twórczości Colleen Hoover, ale raczej tym nieco starszym, gdyż nastolatkom może być trudniej zrozumieć bohaterów i ich problemy. Komu jeszcze? Tym, którzy nie boją się wzruszeń, bo takowych będzie tutaj cała masa. Ta książka złamie serce, a później spróbuje je skleić na nowo. Wchodzisz w to?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2018 o godz 16:14 domson1394 dodał recenzję:
Ci, którzy znają twórczość Colleen Hoover, wiedzą, że ma ona wypracowany swój styl, który przebiega dość schematycznie. A przynajmniej ja mam takie wrażenie. Oczywiście nie uważam tego za nic złego, bo osobiście uwielbiam jej powieści. Chodzi mi jednak o to, że w przypadku książki "Wszystkie nasze obietnice" ten styl jest całkiem inny. Powieść zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych. Jest bardziej... dojrzała. Cała uwaga skupia się wokół głównych bohaterów i ich problemów. Pozostali bohaterowie giną gdzieś w tle, są jedynie dodatkiem do fabuły. Mimo, że w poprzednich książkach nawet te postacie poboczne były często wyróżniające się, tutaj tak naprawdę nie zaprzątamy sobie nimi głowy. Autorka porusza naprawdę ważny, choć trudny, ale i dość powszechny problem. To wokół niego kręci się życie Quinn i Grahama. Z początku ich związek był przepełniony miłością, nie potrafili wytrzymać bez siebie minuty, a kiedy już się widzieli, nie potrafili utrzymać przy sobie rąk. Byli sobie przeznaczeni niemal od samego początku. Wzięli ślub i planowali stworzyć wspaniałą rodzinę. Niestety nie wszystko jest tak łatwe, jak się wydaje, a to co piękne i dobre, szybko się kończy. Problemy w ich związku narastają, a żadne z małżonków nie potrafi tego skonfrontować z drugim. Duszą wszystkie emocje w sobie, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację. W końcu przelewa się czara goryczy i Quinn oraz Graham stają przed wyborem, jak dalej ma się potoczyć ich małżeństwo. W wyborze kluczową rolę odgrywa szkatułka, którą wspólnie zamknęli w dniu ślubu. Jaka będzie ich ostateczna decyzja? Książka pisana jest z perspektywy "Wtedy" - gdzie poznajemy okoliczności poznania się tej dwójki, a także początki ich znajomości, związku, a także małżeństwa, oraz "Teraz" - gdzie dowiadujemy się jak obecnie wygląda ich małżeństwo i życie. Rozdziały z przeszłości coraz bardziej rozjaśniają nam obraz sytuacji, która ma miejsce w teraźniejszości i powoli odkrywamy co, i dlaczego, poszło nie tak. Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się ten zabieg. Z każdym kolejnym rozdziałem miałam inne odczucia co do bohaterów, ale także do problemów, z którymi się zmagają. Oczywiście nie obyło się bez łez i złamanego serca. Na szczęście Hoover, tak jak potrafi złamać serce, tak potrafi je również zręcznie posklejać. Kiedy zaczynałam czytać, nie wiedziałam czego tak naprawdę spodziewać się po tej powieści. To, co otrzymałam bardzo chwyciło mnie za serce. Towarzyszyło mi mnóstwo uczuć w trakcie lektury: smutek, radość, złość, irytacja, szczęście, spokój... A po jej skończeniu nie wiedziałam co powiedzieć, dosłownie zabrakło mi słów, nawet nie wiedziałam jak opisać tę powieść. Ale to co wiedziałam na pewno, to to, że musicie przeczytać tę książkę! Zapewniam Was, że na pewno nie będziecie się przy niej nudzić. Myślę, że będziecie zachwyceni, tak samo jak ja. I wiecie co? Bardzo podoba mi się ta dojrzalsza Hoover. Mam nadzieję, że pozostanie w tym klimacie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-11-2018 o godz 23:49 Lustro Rzeczywistości dodał recenzję:
"Wszystkie nasze obietnice" oczarowują przepięknymi cytatami, ale to nie jest kolejna powieść o nastoletniej miłości. To głęboka analiza rozkładu idealnego związku, w którym odmienne oczekiwania obu stron, niewyartykułowane i schowane głęboko, niczym tajemnica w szkatułce, powodują, że dzień po dniu rozsypuje się świat dwóch bratnich dusz. Colleen Hoover udowodniła, że przemilczane problemy nie znikają, tylko rosną, karmione niepewnością i strachem, i w końcu wybuchają niszcząc wszystko. Autorka nie byłaby jednak sobą, gdyby nie pokazała sposobu opanowania katastrofy, w swoim unikalnym, eterycznym i nasyconym delikatnością stylu. Być może wśród kart powieści znajdziesz przepis na szczęśliwe życie we dwoje lub dostrzeżesz, że czasem nie warto ratować czegoś, co dawno umarło. Absolutnie satysfakcjonująca lektura! Całość recenzji na: www.lustrorzeczywistosci.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-11-2018 o godz 18:41 zosia dodał recenzję:
"Wszystkie nasze obietnice" to zdecydowanie najbardziej emocjonalna książka Colleen Hoover. Nie wszystkie książki autorki mi się podobały, ale ta rozłożyła mnie na łopatki. Płakałam, rozpaczałam i smuciłam się wraz z bohaterami. Nie byłam pewna czy zniosę ten ból, a przecież tylko czytałam książkę. Życie bywa okrutne, a bohaterowie doświadczyli tego w bardzo brutalny sposób. Tragedia prawie ich zniszczyła - naprawdę nie wiem, czy będąc na ich miejscu poradziłabym sobie z tym wszystkim. Autorka świetnie opisała uczucia i wątpliwości, które targały bohaterami. Cała historia wydawała mi się bardzo rzeczywista, a przez to intensywniej na mnie oddziaływała. Na ogół unikam książek o problemach małżeńskich. Nie mam męża, więc trudno utożsamić mi się z bohaterami, ale w tym przypadku ich ból był moim bólem, a książka jakby moją historią. Polecam ją gorąco, bo jest naprawdę piękna i wzruszająca. Jej lektura dostarcza dużo cierpienia, ale też daję nadzieję, że dla każdego w końcu wzejdzie słońce i nadejdą lepsze dni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-11-2018 o godz 18:41 zosia dodał recenzję:
"Wszystkie nasze obietnice" to zdecydowanie najbardziej emocjonalna książka Colleen Hoover. Nie wszystkie książki autorki mi się podobały, ale ta rozłożyła mnie na łopatki. Płakałam, rozpaczałam i smuciłam się wraz z bohaterami. Nie byłam pewna czy zniosę ten ból, a przecież tylko czytałam książkę. Życie bywa okrutne, a bohaterowie doświadczyli tego w bardzo brutalny sposób. Tragedia prawie ich zniszczyła - naprawdę nie wiem, czy będąc na ich miejscu poradziłabym sobie z tym wszystkim. Autorka świetnie opisała uczucia i wątpliwości, które targały bohaterami. Cała historia wydawała mi się bardzo rzeczywista, a przez to intensywniej na mnie oddziaływała. Na ogół unikam książek o problemach małżeńskich. Nie mam męża, więc trudno utożsamić mi się z bohaterami, ale w tym przypadku ich ból był moim bólem, a książka jakby moją historią. Polecam ją gorąco, bo jest naprawdę piękna i wzruszająca. Jej lektura dostarcza dużo cierpienia, ale też daję nadzieję, że dla każdego w końcu wzejdzie słońce i nadejdą lepsze dni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-11-2018 o godz 14:11 goszaczyta dodał recenzję:
Jak dobrze wiecie, uwielbiam historie, jakie tworzy Colleen Hoover. Każda z jej powieści zawsze przynosi mi różne odczucia i doznania, mimo iż autorka w największym stopniu skupia się na miłości i uczuciach między dwójką ludzi. Jednak za każdym razem potrafi nas czymś nowym zaskoczyć, podoba mi się to, że Hoover nie kieruje się tylko i wyłącznie jednym schematem, wychodzi na przeciw wszystkim książkom o podobnej tematyce i tworzy coś nowego, świeżego. Dlatego ja - bez dwóch zdań, mogę nazwać się jej największą fanką i wiem, że przeczytam każdą książkę, która wyjdzie spod jej pióra. Książka opowiada, krótko mówiąc - historie pewnej miłości. Pierwsze spotkanie Quinn i Grahama dalece odbiega od ideału. Kiedy poznają się na korytarzu, nie wiedzą, że ich życie całkowicie się rozpadnie. Oboje przyłapią na zdradzie swoich partnerów. W tym momencie żadne z nich, nie zda sobie sprawy, jak ich historia potoczy się dalej. Kilka lat później są kochającym się małżeństwem, ale do pełnego szczęścia brakuje im dziecka. Quinn rozpaczliwie pragnie zostać matką i przez to, czuję się nieszczęśliwa, myśląc, że pozbawia swojego ukochanego męża możliwości zostania ojcem. Oboje bardzo się kochają, nie widzą świata poza sobą, jednak pragnienie Quinn pozbawia ich uczucia, sprawia, że z każdym dniem oddalają się od siebie coraz bardziej. Idealna miłość, lecz nieidealni ludzie? Jak to możliwe, że oboje kochają się bardzo mocno, a nawet to, nie sprawia, że doczekają się szczęśliwego zakończenia. Jak pogodzić się z losem i przyjąć to co się ma, kiedy największe pragnienie zostaje nam odebrane? Na wstępie wyznam wam, że nie mogłam powstrzymać łez, gdy poznawałam historię Grahama i Quinn. Zadziwia mnie to, że z jednej strony była ona bardzo bolesna, lecz z drugiej taka prawdziwa, słodka i piękna, historia o miłości. Nie potrafię pojąć, jak takie połączenie, można wyrazić w taki piękny sposób. Teraz czytając te słowa, które napisałam, nawet nie wiem czy mają one jakikolwiek sens. Naprawdę długo się zastanawiałam jak wyrazić słowami prawdziwość tej historii. Zapewniam was, że czytanie tej książki boli, autorka zmierzyła się z naprawdę trudnym, ale jakże ważnym tematem, który dotyczy bardzo wielu kobiet i małżeństw. "Wszystkie nasze obietnice" to dojrzała i szczera historia, jaką Colleen kieruje już do nieco starszych odbiorców. Ja ją pokochałam i jestem pewna, że na wam też zrobi takie wrażenie. Historia Quinn i Grahama toczy się dwutorowo - z jednej strony poznajemy początki ich związku, a z drugiej śledzimy razem z nimi teraźniejszość, czyli kiedy już są małżeństwem. Wiecie, ja uwielbiam takie rozwiązania w książce, ponieważ możemy bardzo szczegółowo poznać naszych bohaterów i wczuć się w ich sytuację. Dzięki temu, wiemy jak wyglądało ich życie, przyglądamy się temu jak wspólnie zaczynają budować ich życie razem i jakie wydarzenia w międzyczasie, postawił przed nimi los. Nie mogłam się oderwać od lektury - dosłownie. Pomimo, że przez cieknące łzy nie widziałam tekstu, nie mogłam przestać czytać. Colleen Hoover wciągnęła mnie w ich świat i nie chciała puścić, a co najważniejsze ja nie chciałam opuścić bohaterów. Byłam z nimi od początku i mocno im kibicowałam. Przyznam, że autorka w taki sposób opisywała uczucia, jakie towarzyszyły Quinn, że ja odczuwałam wszystko razem z nią. Ogromnie jej współczułam, nasza główna bohaterka dźwigała na swoich plecach ogromny ciężar, który odbierał jej całe chęci do życia. Nie pomagała jej nawet ogromna miłość, jaką obdarzał ją przy każdej okazji Graham. "To zabawne, że można być z kimś tak szczęśliwym i kochać go tak bardzo, że pojawia się w człowieku ukryty lęk, którego wcześniej się nie znało. Lęk przed utratą tej osoby. Lęk, że ta osoba będzie cierpieć." To właśnie emocje odgrywają największą rolę w tej historii. Autorka pisze o tematach bolesnych i trudnych, ale robi to w taki wyważony i delikatny sposób, że czytelnik zanurza się w tych uczuciach razem z bohaterami. Porusza kwestie związane z problemem zajścia w ciąże i tego jak zmienia on perspektywę na życie seksualne. Mówi o tym, jak poczucie winy wpływa na relacje pomiędzy dwójką kochających się ludzi. Colleen uświadamia, że miłość czasami nie wystarczy, by utrzymać związek. Dawno żadna lektura nie poruszyła mną tak bardzo, jak zrobiła to ta książka. Z każdej strony emocje wręcz wylewają się na czytelnika. "Wszystkie nasze obietnice" to historia, którą powinna poznać każda kobieta. Do bólu szczera, prawdziwa, dojrzała i druzgocąca historia. Ja jestem pod wrażeniem, w jaki sposób Hoover zagrała na moich uczuciach. I jestem przekonana, że jak emocje opadną, to wrócę do tej pięknej historii. Naprawdę musicie to przeczytać. Moja ocena 9/10⭐ Premiera już 14 listopada!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-11-2018 o godz 21:08 Paulina11 dodał recenzję:
Colleen Hoover – myślę, że jest to jedna z bardziej znanych autorek romansów w naszym kraju. Nawet, jeśli ktoś nie czytał żadnej jej książki, to z pewnością chociaż o niej słyszał - czyż nie? W pewnym stopniu dzięki temu, że Hoover ma już dość spory dorobek wydanych historii, u nas zostały wydane prawie że wszystkie książki, które wyszły spod jej pióra. Moja przygoda z nią zaczęła się od „Hopeless” i to do niej mam największy sentyment, ale moją ulubioną jest „Maybe someday” - przez wątek, który zostaje poruszony. Najmniej natomiast przypadło mi do gustu „Without merit”. „Wszystkie nasze obietnice” zaciekawiły mnie od razu, piękna okładka, intrygujący opis, jedna z ulubionych autorek... to musiało wpaść w moje łapki! Zaczynając te książkę zaskoczyło mnie to, że autorka podzieliła fabułę na 'wtedy' i 'teraz' – to jest dość częsty zabieg i w sumie myślę, że było to bardzo dobre posunięcie. Tak naprawdę miałam wrażenie, że czytam o dwóch różnych parach, ta z przeszłości była ze sobą tak zżyta, zgrana, a ta z teraźniejszości... niby się kochają, ale w czynach tego nie widać... Bardzo mnie ciekawiło, co takiego się stało, że tak poróżniło Grahama i Quinn, choć przyznam, że się domyślałam. I owe domysły okazały się (niestety) słuszne. Colleen Hoover znana jest z tego, że porusza w swoich książkach ciężkie, ale ważne tematy – w każdej jest coś innego, każdą łączy jedno – życie ukazane takim, jakim jest naprawdę, bez zbędnego koloryzowania, czy idealizowania... Colleen przedstawia prawdę i tylko prawdę, niezależnie od tego, jak bardzo by ona nie była bolesna... Łamie serca jak nikt i nawet nie potrzebuje ku temu czyjejś śmierci... ona je łamie samym realizmem, poprzez to, że ukazuje realistyczne życie – a życie nie zawsze bywa piękne i kolorowe. Jak już wcześniej wspomniałam, mamy okazję poznać Quinn i Graham z przeszłości – ich pierwsze spotkanie, drugie, początki miłości i wspólnego życia oraz tę samą parę już jako małżeństwo z kilkuletnim stażem, w teraźniejszości. Raczej nie ma się co dziwić, że polubiłam bardziej ich wersję z młodości, wydawali się tacy bardziej pełni życia, optymistyczni, radośni, ale z drugiej strony... ciężko o pozytywne nastawienie w ich sytuacji. Co takiego się stało, że Quinn i Graham się tak bardzo od siebie oddalili? Sami musicie się przekonać. A jeśli chodzi o nich samych... to tym razem nie powiem, co dokładnie o nich myślę, zbyt wiele myśli, zbyt wiele refleksji. Zdradzę tyle, że moim zdaniem oboje przeszli przemianę, oboje się zmienili. Na gorsze, na lepsze? Ciężko oceniać. Przez akcję z teraźniejszości przewijała się drewniana szkatułka – długo nie umiałam pojąć, co takiego ona oznacza, co tam w środku jest. Sprawiała ona coś naprawdę cennego dla bohaterów, więc domyślałam się, że będzie miała jakieś znaczenie w przyszłości. I tak też się stało. I wiecie co? To był przepiękny pomysł, cudownie to Colleen wymyśliła, wręcz przyznam, że sama bym się tym chętnie zainspirowała – kiedyś, w przyszłości. Nawet nie przypuszczałam, że będzie ona aż tak ważna. Bardzo bym chciała wam powiedzieć, że jest to lekka historia, tak do zakopania się pod kocyk, z kubkiem ulubionej herbaty w ręce... I teoretycznie byłaby to prawda, lecz z jednym szczegółem. „Wszystkie nasze obietnice” to książka, której nie można nazwać lekką. To mocna i bolesna opowieść o życiu, o tym, że nie zawsze wszystko przychodzi z łatwizną, że nie każde marzenia da się ot tak spełnić, jak to się w młodości człowiekowi często wydaje. Czasem życie rzuca nam pod nogi wiele kłód, nie zawsze rozumiemy dlaczego, nie każde da się tak łatwo przeskoczyć. Najnowsza powieść Colleen Hoover nie jest jedną z tych leciutkich, ona jest jedną z tych doroślejszych, z tych bardziej wartościowych, że tak to określę. Moim zdaniem jest to książka, którą zdecydowanie warto przeczytać! http://zabookowanyswiatpauli.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-11-2018 o godz 12:11 Erato Czyta dodał recenzję:
Quinn i Graham - bo tak mają na imię główni bohaterowie - zmagają się z małżeńskim kryzysem. Ich relacje nabierają nieprawidłowy kierunek, żar uczucia przygasa, a marzenia zamieniają w przekleństwo. Czy para przezwycięży trudne chwile? Czy dadzą radę zawalczyć o miłość i szczęśliwą wspólną przyszłość? "Wszystkie nasze obietnice" jest zdecydowanie inna od pozostałych książek Hoover, które miałam jak dotąd okazję czytać. Dorośli, dojrzali bohaterowie, z bagażem doświadczeń - małżeństwo, które boryka się z naprawdę poważnym problemem wpływającym na ich związek i jego przyszłość, odbiega trochę od pozostałych historii stworzonych przez autorkę. Jeśli czytaliście książki pani Colleen to doskonale wiecie, że niejednokrotnie poruszała ona w nich trudne tematy, ale zdecydowanie ta pozycja wybija się na ich tle. Autorka skupia się głównie tylko na dwójce bohaterów, poboczne postacie są tylko dodatkiem, który wręcz umyka nam, gdy zagłębiamy się w życie Quinn i Grahama, a poznajemy je z dwóch różnych perspektyw - Wtedy i Teraz - początek ich znajomości, zauroczenia oraz rosnącej miłości, a także już małżeńskie problemy, tlące się resztki uczuć i zagubienie. Jest jeszcze mniej wybijające się przesłanie, które można wyczytać między wierszami, a które bardzo mi się podoba, a dotyczy ono doceniania pewnych rzeczy, które się posiada i nastawienia człowieka do własnego życia. Oczywiście nie muszę chyba wspominać, że lektura ta wciąga od samego początku i czyta się ją wprost ekspresowo, chociaż nie jest to ta pozycja (z dorobku autorki), przy której wylewa się morze łez, jednak emocji czytelnikowi nie będzie brakowało. Niejedna z czytelniczek odnajdzie w niej również cząstkę siebie, swoich problemów i mam nadzieję, że znajdzie w niej też pewną wskazówkę dla siebie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-11-2018 o godz 09:19 Kala dodał recenzję:
Po lekturze kilku ostatnich powieści Colleen Hoover przyznałam, że powoli zaczynam dostrzegać pewne mankamenty jej twórczości. I chyba dlatego, by uniknąć sytuacji, w której na koniec zostanę z uczuciem rozczarowania, nie sięgnęłam po dwie z kolei premiery, mianowicie „It ends with us” oraz „Without Merit”. Nie do końca potrafię Wam natomiast wytłumaczyć, dlaczego akurat dla powieści „Wszystkie nasze obietnice” zmieniłam swoje nastawienie - czy chodziło o jakąś szczególnie pozytywną opinię książkowego influencera, któremu ufam; czy o „przeczucie”; czy też po prostu potrzebę sprawdzenia czy Colleen Hoover jest w stanie jeszcze wywołać we mnie ciepłe emocje. Bez względu na przyczynę, jestem po prostu wdzięczna za taki obrót spraw. Pierwsze spotkanie Quinn i Grahama dalece odbiega od ideału. Kiedy poznają się na korytarzu (już-wkrótce-byłego) narzeczonego dziewczyny, chyba żadne z nich nie przypuszcza jak dalej rozwinie się ich historia. Kilka lat później są kochającym, ale nie do końca szczęśliwym małżeństwem. Quinn rozpaczliwie pragnie zostać matką i obwinia siebie za to, że pozbawia Grahama możliwości bycia rodzicem. Chociaż kocha męża, z każdym dniem dostrzega jak się od siebie oddalają. Jak to możliwe, że obopólna miłość nie stanowi gwarancji szczęśliwego zakończenia; i że być może to za mało by małżeństwo Quinn i Grahama przetrwało? „Wszystkie nasze obietnice” pod pewnymi względami pokazują nowe, nieco odmienne oblicze Colleen Hoover, ale nie jest też tak, że nie posiadają żadnych punktów wspólnych z jej poprzednimi powieściami. To wciąż historia, która w dużej mierze obraca się wokół jednego wątku i dwóch bohaterów, a resztę postaci spycha na dalszy plan; i która sporą wagę przykłada do relacji pomiędzy tą dwójką. W porównaniu do niektórych pozycji, „Wszystkie nasze obietnice” wydają się jednak jakby dojrzalsze - problematyka powieści wskazuje na to, że Colleen Hoover powoli odchodzi od gatunku New Adult i że obiera za target nieco starszego odbiorcę. Historia Quinn i Grahama toczy się dwutorowo - naprzemienne poznajemy początki znajomości tej dwójki, jak i ich „teraz”, w momencie kryzysu małżeńskiego. Jest to doskonale rozwiązanie i to nie tylko dlatego, że pozwala nam lepiej poznać i zrozumieć relację pary. Nie da się ukryć, że wątek rozgrywający się „teraz” ma dosyć mocny pod względem emocjonalnym wydźwięk, a przez taki sposób narracji Colleen Hoover daje swoim czytelnikom chwilę na zaczerpnięciu oddechu. To właśnie emocje są jednak tym co stanowi o wartości tej historii. Colleen Hoover pisze o tematach trudnych i bolesnych, ale wykazuje się przy tym niesamowitą spostrzegawczością i delikatnością. Porusza kwestie problemu z zajściem w ciąże i tego jak zmienia on perspektywę na życie seksualne albo jak wyczula na tematykę posiadania potomstwa w codziennych rozmowach; mówi o tym jak poczucie winy i rozczarowanie oddziałuje na relacje pomiędzy dwójką ludzi; i zwraca uwagę na to, że miłość czasami nie wystarcza by utrzymać związek. Przyznaję, że dawno żadna lektura nie poruszyła mnie w podobny sposób. Jestem bowiem coś takiego w piórze Colleen Hoover co otwiera oczy czytelnika na kwestie, na które przedtem nie zwracał uwagi. „Wszystkie nasze obietnice” z pewnością nie są historią pozbawioną wad, a wśród zarzutów mógłby znaleźć się ten, że niektóre ze scen mają za bardzo przerysowany, filmowy charakter. Tyle że dla mnie te kwestie trochę tracą na znaczeniu, kiedy pomyślę o tym jak wiele emocji wzbudziła we mnie autorka i jak bardzo poszerzyła moją perspektywę. Nie wiem czy to najlepsza powieść autorki pod względem warsztatu czy oryginalności, ale jest w niej coś co absolutnie podbiło moje serce. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-11-2018 o godz 21:58 ReMo dodał recenzję:
Graham i Quinn to małżeństwo, które powoli się rozpada. Ale jak to się mogło stać, skoro kiedy się poznali, w dość niecodziennych i dramatycznych okolicznościach, od razu poczuli tę iskrę? Emocje, pożądanie, fascynacja nie tylko fizyczna, to coś, co pewnie każdy by chciał poczuć do drugiej osoby i właśnie z kimś takim być. Prawdziwa miłość. Mija 7 lat, dopada ich proza życia, problemy bezpłodnością, brak odpowiedniej komunikacji. I ich drogi się rozmijają. Czy można było temu zaradzić? Coś zrobić? Czy istnieje przepis na udany związek? „Nasze małżeństwo nie było idealne – powiedział. – Żadne małżeństwo nie jest. Zdarzało się, że żona z nas rezygnowała. Częściej zdarzało się, że rezygnowałem z nas ja. Sekret naszego długiego stażu polega na tym, że nigdy nie zrezygnowaliśmy w tym samym czasie.” Autorka w książce użyła ciekawego zabiegu - na przemian w poszczególnych rozdziałach poznajemy losy Grahama i Quinn z początku ich znajomości i to co się dzieje teraz. Dzięki takiemu kontrastowemu zestawieniu, możemy zauważyć, kiedy się zaczęło między nimi psuć i co było przyczyną. Ta książka jest taka prawdziwa! I szczera… do bólu. Nie sposób powstrzymać emocji podczas czytania. W tej historii pewnie każdy z nas odnajdzie swojej emocje - zarówno osoby będące dłuższy czas w związku, jak i te, które dopiero wchodzą w relację i silnie czują motyle w brzuchu. Bardzo polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-11-2018 o godz 07:31 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„… trudno jest przyznać, że małżeństwo może dobiegać końca, gdy miłość nie wygasa. Ludziom się wmawia, że małżeństwo kończy się tylko wtedy, gdy nie ma już miłości, kiedy w miejsce szczęścia pojawia się gniew, a w miejsce rozkoszy pogarda. Ale ja i Graham się na siebie nie złościmy. Po prostu jesteśmy innymi ludźmi niż dawniej...” Quinn i Graham poznali się w dość dziwnych i na pewno nieprzyjemnych okolicznościach, bo wtedy właśnie nakryli swoich partnerów na zdradzie. To spotkanie było inne, intensywne i na pewno w jakiś sposób połączyło bohaterów. Nie widzieli się pół roku, ale przez przypadek lub przeznaczenie wpadli na siebie w restauracji i od tego dnia byli nierozłączni. Ich miłość była piękna, niewinna i na pewno bardzo intensywna. Wiedzieli, że chcą spędzić ze sobą resztę życia, więc był szybki ślub, ale niestety po kilku latach w ich małżeństwie zaczęło się źle dziać. Czy i ich związek się rozpadnie? Czy może jednak w ich przypadku zwycięży miłość, która nie wygasła? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Nic więcej nie zdradzę Wam z fabuły książki. Może nie mogę tego zrobić, może nie chcę tego zrobić, a może po prostu nie umiem tego zrobić… Naprawdę nie wiem… Pięć minut temu skończyłam czytać tę książkę, więc moja recenzja jest pisana na gorąco. Może będzie trochę chaotycznie, ale wiem, że mi to wybaczycie. Piszę ją tak szybko, bo po prostu muszę wszystko wyrzucić z siebie, inaczej bym się chyba udusiła. Miliony myśli kołacze się po mojej głowie i czuję, że muszę dać ujście emocjom, które gotują się w moim wnętrzu. „Wszystkie nasze obietnice” to powieść, która jest spełnieniem marzeń każdego czytelnika. Piękna, przejmująca, wzruszająca i przede wszystkim traktująca o problemach, które mogą dotknąć każdego z nas. Dawno żadna książka tak mną nie wstrząsnęła i tak mnie nie poruszyła. Autorka każdym słowem trafiała do mojego serca, które podczas czytania nie raz stawało w miejscu i rozpadało się na kawałki. Ta powieść jest tak przepełniona bólem, smutkiem, rozgoryczeniem i straconymi pragnieniami, że czytanie jej momentami boli. Mnie ból bohaterów przeszywał na wskroś, czułam ich strach, lęk, gniew, czy rozgoryczenie. Jednak nie bójcie się, że ta historia jest tylko smutna i przejmująca, nie, nie, tak nie jest. To przepiękna opowieść o miłości, o miłości czystej i krystalicznej jak łza. Ja wiem, że taka miłość istnieje, może i zdarza się bardzo rzadko, ale istnieje i łączy ludzi już na zawsze… Kreacja bohaterów wyszła autorce perfekcyjnie. To osoby z krwi i kości, które mają swoje zalety, ale także i wady. Pokochałam ich całym sercem i do samego końca wierzyłam, że znów odnajdą drogę swoich serc. Kurcze choćbym chciała, to nie mogę Wam zbyt dużo o nich napisać, bo niestety za dużo by Wam to zdradziło. Zapewniam Was, że polubicie i Grahama i Quinn i razem z nimi będziecie przezywać ich przejmującą historię. Nadmienię tylko, że Graham, to mężczyzna prawie idealny, który w pewnym momencie pobłądził, ale umiał przyznać się do błędu i przeprosić. Poza tym on tak jak i my to tylko człowiek, który ma swoje słabości, a sytuacji, w której się znalazł nikt, by mu nie pozazdrościł. Niesamowicie im współczułam i nigdy przenigdy nie chciałabym być na miejscu Quinn, choć nie ukrywam, że chciałabym mieć przy swoim boku takiego mężczyznę, jakim był Graham. Tę dwójkę dotknął poważny problem, z którym zmaga się wiele kobiet na całym świecie. I może w ich związku nie byłoby wcale źle, gdyby Quinn otworzyła się przez mężem i zwierzyła mu się z tego wszystkiego, co zatruwało ją od środka. Ona jednak obwiniając się o wszystko, postanowiła dusić wszystko w sobie. Nie było to zdrowe ani dla niej, ani dla Grahama, a tym bardziej dla ich związku. Autorka uświadomiła mi, że miłość to nie wszystko, że mimo tego, iż kogoś kochamy to jednak w związku potrzeba czegoś więcej... sama miłość niestety nie wystarczy. Muszę Wam się przyznać do tego, że czytając tę powieść miałam ochotę udusić Colleen Hoover. Ja naprawdę uwielbiam, gdy w książkach przeplata się teraźniejszość z przeszłością bohaterów, ale tym razem czułam się przez to rozchwiana emocjonalnie. W jednej chwili czytałam o ich cudownym życiu sprzed lat, a za chwilę wracałam do rzeczywistości przepełnionej smutkiem i rozdzierającym serce bólem. Oczywiście ja wiem, że te rozdziały były konieczne, bo dzięki nim tak naprawdę mogłam poznać bohaterów i z boku przyjrzeć się jak rozwijał się ich związek i jak zaczęła się rodzić pomiędzy nimi miłość. Jednak naprawdę, gdy wracałam do rozdziałów dotyczących teraźniejszości, to moje serce krwawiło i z bólem serca czytałam o tym wszystkim, co musiało ich spotkać. "Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej w czasie burz niż w czasie słonecznych dni. Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej, gdy będziesz w rozpaczy, niż wtedy, gdy będziesz szczęśliwa. Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej, kiedy będziemy biedni, niż wtedy, gdy będziemy opływać w bogactwa. Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej, gdy będziesz płakać, niż wtedy, gdy będziesz się
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-11-2018 o godz 21:44 Pani Pisarka dodał recenzję:
Miłość to uczucie, które często wystawia nas na próby. Jak wiemy, w związku dwojga ludzi nie zawsze jest cukierkowo, kolorowo i pięknie. Są gorsze dni, są wątpliwości i kłótnie, a ludzkie wyobrażenia często mijają się z rzeczywistością, co może prowadzić do rozczarowania, wypalenia, a nawet rozpadu. Quinn i Graham - para, która poznała się w bolesnym momencie życia, kilka lat później jest już małżeństwem. W ich codzienność wkradają się kolejne bolesne doświadczenia, a marzenia o wspólnej, szczęśliwej przyszłości wraz z upływem czasu wydają się nierealne do spełnienia. Rutyna, rozczarowanie i złość oddalają od siebie zakochanych, doprowadzają do kryzysu w związku, a szczęście zdaje się omijać ich szerokim łukiem. Czy mimo bólu, cierpienia i wzajemnej niechęci uda im się uratować małżeństwo? Nigdy nie miałam do czynienia z autorką, która potrafiłaby tak pięknie i prawdziwie, jak Colleen Hoover, pisać o emocjach. Robi to w sposób lekki i subtelny, jednocześnie wywołując masę sprzecznych uczuć, które zżerają nas od środka. Autorka wie jak rozedrzeć serce czytelnika, wie też jak poskładać je na nowo, by za chwilę znów wywołać emocjonalną burzę. Pisze szczerze, autentycznie i choć czasem opisywane wydarzenia mogą wydawać się nieco lukrowane, nie można zarzucić jej ubarwiania rzeczywistości, bo poruszane tematy są jak najbardziej realne i ważne. "W ciągu czterech i pół miliarda lat na świecie wydarzyło się tak dużo, że trudno uwierzyć, że jakiegoś Boga mógłbym obchodzić ja albo moje problemy. Ale ostatnio doszedłem do wniosku, że nie da się inaczej wyjaśnić faktu, że ja i ty trafiliśmy na tę samą planetę, należymy do tego samego gatunku, żyjemy w tym samym stuleciu i byliśmy w tym samym stanie, w tym samym mieście, na tym samym korytarzu, pod tymi samymi drzwiami z tego samego powodu, dokładnie w tym samym czasie. Gdyby Bóg we mnie nie wierzył, musiałbym uznać, że pojawiłaś się w moim życiu przez przypadek. A to nie mieści mi się w głowie o wiele bardziej niż sam fakt istnienia siły wyższej." Zamkniętą na kartach powieści historię poznajemy oczami Quinn, poprzez narrację pierwszoosobową, jednak z dwóch perspektyw czasowych - podzielonych na "wtedy" i "teraz". Nie mamy wglądu w stanowisko Grahama i prawie przez całą historię nie znamy jego uczuć i pobudek, jednak Hoover znalazła świetny sposób, by otworzyć przed czytelnikami jego umysł i bardzo naturalnie wplotła go w powieść. Muszę przyznać, że mimo tematyki fabuła niesamowicie mnie porwała - dosłownie nie mogłam odkleić się od książki, a wszystkie wzloty i upadki przeżywałam razem z bohaterami tak intensywnie, jakby historia dotyczyła mnie osobiście. Bardzo podobały mi się dialogi między głównymi bohaterami, a także liczne retrospekcje, które nie tylko dodały głębi, ale też wpłynęły na wydźwięk lektury. Wszystkie nasze obietnice porusza trudny i niejako wrażliwy temat. To książka, która pokazuje jak łatwo myśl o marzeniach może przeistoczyć się lawinę bólu i rozczarowań, a niepowodzenia, zamiast zbliżać, oddalają bliskie sobie osoby. To dowód na to, że szczerość i odważne wyrażanie uczuć powinno być fundamentem każdego związku, a duszenie w sobie emocji nie daje żadnego pożytku. Przede wszystkim - to także piekielnie bolesna opowieść z przesłaniem, ukazująca nie tylko te łatwe, lecz głównie trudne momenty wspólnego życia, które kreują wzajemne uczucia i są dla nich wielką próbą. Nie da się przejść obojętnie obok takiej ilości emocji i myślę, że każdy kto sięgnie po tę książkę, znajdzie w niej coś, co poruszy nawet najgłębiej ukryte struny jego wrażliwości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-11-2018 o godz 16:23 Anna dodał recenzję:
Niespodzianki nie zawsze wychodzą tak, jak planujemy. Na własnej skórze przekonała się o tym Qiunn, która chciała niezapowiedzianie odwiedzić swojego narzeczonego. Pod drzwiami spotkała tajemniczego mężczyznę i dowiedziała się, że ich partnerzy właśnie dopuszczają się zdrady. Kobieta nigdy nie pomyślałaby, że człowiek spotkany w tak specyficznych okolicznościach zostanie jej mężem. Czy zranieni ludzie będą w stanie stworzyć udany związek? Może rany z przeszłości będą o sobie przypominać? Czy zranione serce ma prawo ponownie w pełni rozkwitnąć? Akcję książki poznajemy z dwóch perspektyw czasowych. Jedną z nich jest przeszłość i opowieść o pięknie rozkwitającej miłości. Kochankowie odkrywają przed sobą swoje słabości, a także dzielą się szczęściem. Mogłoby wydawać się, że ich życie już zawsze będzie takie piękne, jednak z czasem radość zaczyna obumierać. Dzięki akcji rozgrywającej się aktualnie mamy okazję poznać zmagania bohaterów. Dostrzegamy, że w ich związku wygasa namiętność, a życie staje się monotonne. Małżonkowie zmagają się z ciężkim problemem, ale to tylko od ich siły zależy, czy przetrwają. ciąg dalszy: https://zaczytana-aniaa.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Colleen Hoover

Colleen Hoover to amerykańska pisarka, autorka poruszających powieści o tematyce typowo kobiecej. Zaczęła pisać dla przyjemności, co szybko przerodziło się w sukces. Z powodu powodzenia literackiego porzuciła pracę jako pracownik socjalny, by mogła skoncentrować się na pisaniu kolejnych powieści. Ma na swoim koncie wiele książek, które zostały okrzyknięte wydawniczymi bestsellerami przez New York Times.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.