Wszystkie nasze obietnice (okładka miękka)

Oferta empik.com : 28,56 zł

28,56 zł 39,90 zł (-28%)
Odbiór w salonie 0 zł
Produkt w magazynie Empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Hoover Colleen Książki | okładka miękka
28,56 zł
asb nad tabami
Hoover Colleen Książki | okładka miękka
30,73 zł
asb nad tabami
Hoover Colleen Książki | okładka miękka
25,27 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Idealna miłość.

Nieidealni ludzie.

Quinn i Graham przysięgali sobie miłość, wierząc, że wspólnie poradzą sobie z wszelkimi przeciwnościami losu. Ma to upamiętniać szkatułka, którą Graham podarował ukochanej w dniu ślubu.

Przez kilka następnych lat wzajemne przyrzeczenia stają się źródłem rozczarowań. W życiu małżonków zaczyna królować rutyna, a marzenia o założeniu rodziny stają się nieosiągalne. Oddalający się od siebie Quinn i Graham zaczynają wątpić w sens swojego związku.

Przyszłość ich małżeństwa kryje się jednak w śladach z przeszłości zamkniętych w szkatułce – pod sekretami, błędami i niedopowiedzeniami...

Historia Quinn i Grahama rozpoczyna się w momencie, gdy oboje rozstają się ze swoimi partnerami. Czy taki los spotka również ich związek?

Colleen Hoover z dobrze znaną czytelniczkom szczerością i wnikliwością opisuje parę pogrążoną w kryzysie. I szuka odpowiedzi na pytanie: czy albo kiedy przestać walczyć o ocalenie małżeństwa, które przecież miało trwać wiecznie?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Wszystkie nasze obietnice
Autor: Hoover Colleen
Tłumaczenie: Żak Aleksandra
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-11-14
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 249 x 338 x 25
Indeks: 26950488
 
średnia 4,8
5
165
4
22
3
4
2
2
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
120 recenzji
5/5
13-11-2018 o godz 11:08 Kasik Recenzuje dodał recenzję:
Niesamowite ile uczuć po raz kolejny autorka potrafiła przelać na papier. Byłam nimi otoczona z każdej strony. Od radości, która rozpierała Grahama na początku znajomości, po złość i rozczarowanie obecnym postępowaniem Quinn. Wpadłam w tą książkę tak bardzo, że każda emocja odbijała się bezpośrednio na moich uczuciach do bohaterów... i jakże się myliłam kładąc krzyżyk na ich relacji. Wtedy autorka zaskoczyła mnie najbardziej i miałam możliwość poznania również myśli i uczuć Grahama, który bez zbędnych epitetów - rozwala nas na łopatki! Dławiłam powstrzymywane łzy… aż tama puściła. Nie byłam w stanie przejść obojętnie wobec tego, co zrobił by dać prosty dowód swojej miłości. Nadal gdy o tym myślę, mam łzy w oczach. I to właśnie definiuje powieści Hoover – wachlarz uczuć, których podczas czytania nie jesteśmy w stanie powstrzymać. Jesteśmy w jej świecie tak głęboko, że czujemy wszystko podwójnie. Analizujemy, staramy się zrozumieć, czasem się poddajemy, ale na końcu zawsze jesteśmy zaskoczeni tym jak głęboko sięga problem, który przedstawia autorka. Ogromnym plusem powieści było budowanie napięcia dzięki rozdziałom z retrospekcjami bohaterów. Często łapałam się na tym, że wpadałam ze skrajności w skrajność. Czytając przeszłość radowałam się z każdej sytuacji jaka spotkała młodą parę... by po chwili w teraźniejszości czuć niechęć, czasem wręcz nienawiść do zachowania bohaterki. A moment, który postawił na szali wszystko był tym, gdy miałam ochotę porządnie rzucić książką i już nigdy do niej nie wracać. Przytłaczał mnie natłok emocji. Czasem był tak silny, że musiałam sobie dawkować rozdziały, bo nie będę was oszukiwać - autorka podała nam esencję wszystkich przemyśleń. Chodzi mi o brak zbędnych zdań, które nic nie wnoszą. Tu wszystko co zostało napisane ma sens, przesłanie i ogromny przekaz.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
07-11-2018 o godz 07:31 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„… trudno jest przyznać, że małżeństwo może dobiegać końca, gdy miłość nie wygasa. Ludziom się wmawia, że małżeństwo kończy się tylko wtedy, gdy nie ma już miłości, kiedy w miejsce szczęścia pojawia się gniew, a w miejsce rozkoszy pogarda. Ale ja i Graham się na siebie nie złościmy. Po prostu jesteśmy innymi ludźmi niż dawniej...” Quinn i Graham poznali się w dość dziwnych i na pewno nieprzyjemnych okolicznościach, bo wtedy właśnie nakryli swoich partnerów na zdradzie. To spotkanie było inne, intensywne i na pewno w jakiś sposób połączyło bohaterów. Nie widzieli się pół roku, ale przez przypadek lub przeznaczenie wpadli na siebie w restauracji i od tego dnia byli nierozłączni. Ich miłość była piękna, niewinna i na pewno bardzo intensywna. Wiedzieli, że chcą spędzić ze sobą resztę życia, więc był szybki ślub, ale niestety po kilku latach w ich małżeństwie zaczęło się źle dziać. Czy i ich związek się rozpadnie? Czy może jednak w ich przypadku zwycięży miłość, która nie wygasła? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Nic więcej nie zdradzę Wam z fabuły książki. Może nie mogę tego zrobić, może nie chcę tego zrobić, a może po prostu nie umiem tego zrobić… Naprawdę nie wiem… Pięć minut temu skończyłam czytać tę książkę, więc moja recenzja jest pisana na gorąco. Może będzie trochę chaotycznie, ale wiem, że mi to wybaczycie. Piszę ją tak szybko, bo po prostu muszę wszystko wyrzucić z siebie, inaczej bym się chyba udusiła. Miliony myśli kołacze się po mojej głowie i czuję, że muszę dać ujście emocjom, które gotują się w moim wnętrzu. „Wszystkie nasze obietnice” to powieść, która jest spełnieniem marzeń każdego czytelnika. Piękna, przejmująca, wzruszająca i przede wszystkim traktująca o problemach, które mogą dotknąć każdego z nas. Dawno żadna książka tak mną nie wstrząsnęła i tak mnie nie poruszyła. Autorka każdym słowem trafiała do mojego serca, które podczas czytania nie raz stawało w miejscu i rozpadało się na kawałki. Ta powieść jest tak przepełniona bólem, smutkiem, rozgoryczeniem i straconymi pragnieniami, że czytanie jej momentami boli. Mnie ból bohaterów przeszywał na wskroś, czułam ich strach, lęk, gniew, czy rozgoryczenie. Jednak nie bójcie się, że ta historia jest tylko smutna i przejmująca, nie, nie, tak nie jest. To przepiękna opowieść o miłości, o miłości czystej i krystalicznej jak łza. Ja wiem, że taka miłość istnieje, może i zdarza się bardzo rzadko, ale istnieje i łączy ludzi już na zawsze… Kreacja bohaterów wyszła autorce perfekcyjnie. To osoby z krwi i kości, które mają swoje zalety, ale także i wady. Pokochałam ich całym sercem i do samego końca wierzyłam, że znów odnajdą drogę swoich serc. Kurcze choćbym chciała, to nie mogę Wam zbyt dużo o nich napisać, bo niestety za dużo by Wam to zdradziło. Zapewniam Was, że polubicie i Grahama i Quinn i razem z nimi będziecie przezywać ich przejmującą historię. Nadmienię tylko, że Graham, to mężczyzna prawie idealny, który w pewnym momencie pobłądził, ale umiał przyznać się do błędu i przeprosić. Poza tym on tak jak i my to tylko człowiek, który ma swoje słabości, a sytuacji, w której się znalazł nikt, by mu nie pozazdrościł. Niesamowicie im współczułam i nigdy przenigdy nie chciałabym być na miejscu Quinn, choć nie ukrywam, że chciałabym mieć przy swoim boku takiego mężczyznę, jakim był Graham. Tę dwójkę dotknął poważny problem, z którym zmaga się wiele kobiet na całym świecie. I może w ich związku nie byłoby wcale źle, gdyby Quinn otworzyła się przez mężem i zwierzyła mu się z tego wszystkiego, co zatruwało ją od środka. Ona jednak obwiniając się o wszystko, postanowiła dusić wszystko w sobie. Nie było to zdrowe ani dla niej, ani dla Grahama, a tym bardziej dla ich związku. Autorka uświadomiła mi, że miłość to nie wszystko, że mimo tego, iż kogoś kochamy to jednak w związku potrzeba czegoś więcej... sama miłość niestety nie wystarczy. Muszę Wam się przyznać do tego, że czytając tę powieść miałam ochotę udusić Colleen Hoover. Ja naprawdę uwielbiam, gdy w książkach przeplata się teraźniejszość z przeszłością bohaterów, ale tym razem czułam się przez to rozchwiana emocjonalnie. W jednej chwili czytałam o ich cudownym życiu sprzed lat, a za chwilę wracałam do rzeczywistości przepełnionej smutkiem i rozdzierającym serce bólem. Oczywiście ja wiem, że te rozdziały były konieczne, bo dzięki nim tak naprawdę mogłam poznać bohaterów i z boku przyjrzeć się jak rozwijał się ich związek i jak zaczęła się rodzić pomiędzy nimi miłość. Jednak naprawdę, gdy wracałam do rozdziałów dotyczących teraźniejszości, to moje serce krwawiło i z bólem serca czytałam o tym wszystkim, co musiało ich spotkać. "Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej w czasie burz niż w czasie słonecznych dni. Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej, gdy będziesz w rozpaczy, niż wtedy, gdy będziesz szczęśliwa. Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej, kiedy będziemy biedni, niż wtedy, gdy będziemy opływać w bogactwa. Obiecuję, że będę kochał Cię bardziej, gdy będziesz płakać, niż wtedy, gdy będziesz się
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-01-2020 o godz 17:50 Czytaninka dodał recenzję:
Kocham twórczość Colleen Hoover za te wszystkie emocje, których mi zawsze dostarcza. Ale co ta powieść zrobiła z moim sercem? Nie wiem czy jestem w stanie to opisać. Można powiedzieć, że Quinn oraz Graham poznają się w najgorszym momencie swojego życia, bo podczas zdrady przez swoje drugie połowy. Od tego spotkania mija sześć miesięcy, a oni spotykają się przypadkowo ponownie. I właśnie od tego spotkania, nie mogą się już rozstać, a uczucie jakie się między nimi rodzi wzrasta z każdym kolejnym dniem. W końcu się pobierają, a jedyne czego im brak do pełni szczęście to dziecko. Niestety Quinn ma problemy z niepłodnością i każda próba kończy się niepowodzeniem. Powoli zaczynają się od siebie oddalać, nie mówią sobie wielu rzeczy, zamykają się w sobie co powoli doprowadza do kryzysu w ich małżeństwie. Czy szkatułka, którą mieli otworzyć na 25-lecie ich małżeństwa uratuje ich związek? Cała powieść toczy się dwutorowo – wtedy i teraz. Dzięki temu zabiegowi krok po kroku poznajemy życie bohaterów w danej chwili, a także od momentu ich początku. Myślę, że to doskonały sposób na to, by dobrze zrozumieć każdą z zaistniałych sytuacji w życiu naszych bohaterów. Mistrzowska kreacja bohaterów, którzy są niezwykle prawdziwi i w pełni można poczuć ich obecność tuż obok nas. Z takimi bohaterami aż chce się iść przez życie, choć jest one niezwykle wyboiste. Obydwoje są tylko ludźmi, którzy popełniają błędy. Ich związek się rozpada, gdyż oboje nie potrafią porozmawiać ze sobą o tym co czują, co im zadaje cierpienie. Ona cierpi, bo nie może zajść w ciążę, on cierpi, bo tak bardzo pragnie dać jej to, czego ona oczekuje, a nie może nic na to poradzić. Colleen Hoover w swojej powieści porusza nie tylko problemy małżeńskie, ale także problemy niepłodności. Ludzie nie rozumieją, że nie wszystkie kobiety potrafią zajść w ciążę na „pstryknięcie palców”. Wiele kobiet mierzy się z problemami chorobowymi, które im to uniemożliwiają. Dla kobiety, która pragnie dziecka ponad wszystko, w końcu te nieudane próby doprowadzają ją do załamania. Taka kobieta cierpi, gdy patrzy jak w rodzinie rośnie kolejne życie, jak patrzy na kobiety, które nie planowały, a przez przypadek zaszły w ciążę. Wszystko to kumuluje się na kolejne „porcje” cierpienia, bo jej się nie udaje, a ona tak bardzo tego chce. Są ludzie, którzy nie rozumieją rozterek takich kobiet, pozwalając sobie wyśmiewać się z nich. Naszą bohaterkę właśnie to doprowadza do rozpaczy, natomiast Graham cierpi, gdyż ona cierpi. I choć oboje pragną dziecka, to muszą nauczyć się, że pomimo tego, że im się nie udaje i tak powinni cieszyć się życiem. „Nie zauważałam, że smutek wyniszczał go jeszcze bardziej niż dawniej. Pewnie stało się tak dlatego, że smutek jest jak pajęcza sieć. Nie widzi się go, dopóki się w nim nie utknie, a wtedy trzeba go z siebie zdzierać, żeby się uwolnić.” Kiedy czytamy i dowiadujemy się jak ich miłość rosła z każdym kolejnym dniem, jak wielkim darzyli się uczuciem, ile dla siebie znaczyli, a później obserwujemy niemalże ich rozpad, to serce czytelnika cierpi razem z nimi. Ludziom czasem wydaje się, iż są niezniszczalni, ale tak naprawdę, każdego z nas można złamać. Zatem pytanie, które należy w ich przypadku postawić, to, czy uda im się uratować tę ich piękną miłość? Czy znajdą w sobie tyle siły, by pokonać przeciwności losu i ponownie stać się tą przepiękną parą z „wtedy”? Kiedy czytałam tę powieść, moje serce niejednokrotnie rozbijało się na drobne kawałeczki. Quinn i Graham to bohaterowie, których pokochałam od ich pierwszego spotkania i gorąco wierzyłam, że wspólnie stworzą coś pięknego. Więc kiedy Quinn coraz bardziej się wycofywała i ukrywała przed swoim mężem, gorąco jej i jemu współczułam. Każde z nich starało się sobie radzić na własny sposób, ale tak naprawdę im to nie wychodziło. Oboje się w tym wszystkim pogubili, zapominając, że tak naprawdę mają wszystko, bo mają siebie. Ta książka jest istnym ładunkiem emocjonalnym, i zdecydowanie to jedna z najlepszych książek autorki, choć wszystkich jeszcze nie przeczytałam. Uwielbiam kiedy mogę przeżywać zapisane na papierze historie tak jakby działy się gdzieś tuż obok mnie. Ta książka pokazuje jaki jest najczęstszy powód rozpadów małżeństwa, i nie chodzi mi tutaj o brak możliwości zajścia w ciążę. Bo tymi powodami jest brak wzajemnej komunikacji i rozmawianie o problemach. „Gdy mówi się o unikaniu, brzmi to zupełnie nieszkodliwie, ale właśnie unikanie może narobić poważnych szkód w związku. Tak wielu rzeczy unikaliśmy w naszym małżeństwie – po prostu ze strachu. Unikaliśmy komunikacji. Unikaliśmy rozmów o trudnościach, z którymi musieliśmy się mierzyć. Unikaliśmy wszystkiego, co nas najbardziej smuciło. A ja z czasem zaczęłam całkowicie unikać człowieka, który był drugą połową mojego życia.” "Wszystkie nasze obietnice" to historia od której nie sposób się oderwać. To historia o miłości, ale nie tej idealnej, cudownej, lecz prawdziwej i ludzkiej, w której bohaterowie popełniają wiele błędów. Kiedy czytelnik
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-10-2018 o godz 15:21 światromansów dodał recenzję:
Pełna recenzja: weronikarecenzuje.blogspot.com Colleen Hoover to jedna z tych autorek, po której książki sięgam na ślepo. Jedne mają specjalne miejsce w moim sercu, inne podobały mi się trochę mniej, ale każda ma w sobie coś, co wyróżnia je wśród setek innych romansów. Jej ostatnie książki spotykały się z przeróżnymi opiniami, wielu fanów Hoover było rozczarowanych. Miałam ogromne nadzieje związane z premierą jej najnowszej książki pod tytułem "All Your Perfects", nie tylko ze względu na ciekawą i niespotykaną tematykę (bo w końcu ile jest romansów o rozpadającym się związku?), ale też z powodu wielu bardzo pozytywnych opinii zagranicznych, o których czytam już od dobrych kilku miesięcy. Bardzo, bardzo długo wyczekiwałam premiery tej książki w Polsce. Kiedy wreszcie znalazłam czas dla siebie, od razu wzięłam się za jej czytanie. I rany... książka mnie tak wciągnęła, że przeczytałam ją w ciągu kilku godzin, w jednym posiedzeniu. Biorąc się za lekturę wiedziałam niewiele, bo chciałam mieć niespodziankę. Zwłaszcza, że CoHo zawsze znajdzie sposób, by mnie jakoś zaskoczyć. Mamy Grahama i Quinn - małżeństwo, które powoli się rozpada. Ich historia skacze między "wtedy", gdzie autorka przybliża nam ich pierwsze spotkanie, drogę do zakochania oraz ich "teraz" - siedem lat później, gdy są w nieszczęśliwym małżeństwie. I tak naprawdę zanim weźmiecie się za lekturę powinniście wiedzieć tylko tyle - Colleen Hoover poradzi sobie o wiele lepiej w wyjaśnieniu ich sytuacji, niż ja. Czytałam wcześniej wiele opinii innych ludzi na temat tej książki i jedna rzecz, która je łączyła, to to, że jest to książka, na której się obrzydliwie płacze. I cóż, okazało się to być prawdą. Naprzemienne rozdziały mówiące o przeszłości i teraźniejszości to był zarazem najgorszy i najlepszy pomysł Hoover. Najgorszy - bo przez to czułam się rozchwiana emocjonalnie. W jednej minucie czytałam jak bardzo ta dwójka się kocha i jak ogromna jest siła ich uczucia, uśmiechając się szeroko, gdy poznawałam historię początków ich związku. A w drugiej czułam jak moje serce się łamie i rozpada, i musiałam walczyć z tymi okropnymi, wielkimi łzami, kiedy czytałam jak wszystko się popsuło. Ta część bolała najbardziej. Najlepszy - właściwie z tego samego powodu. Doświadczenie nie tylko tego, co działo się teraz, pozwoliło mi poznać szerszą perspektywę na ich miłość i to, jakimi ludźmi są, i byli. Dzięki temu nie śledziłam tylko ich tragedii, ale mogłam trzymać się tej małej nadziei, którą cały czas miałam w sercu - że może jednak wszystko się między nimi ułoży. A co najważniejsze, kiedy czułam, że wydarzenia teraźniejszości mnie przytłaczają, mogłam uciec w o wiele szczęśliwszą przeszłość. Na tyle okładki widnieje takie zdanie - "Idealna miłość, nieidealni ludzie". I uważam, że to krótkie zdanie idealnie definiuje historię Quinn i Grahama. Colleen Hoover zawsze wkłada w swoje postaci wiele serca, ale tworząc głównych bohaterów tej powieści nadała im bardzo wyrazistego realizmu. Bo są to ludzie nieidealni, popełniający wiele błędów i gubiący się w dorosłym, ciężkim życiu. Nie próbuje ich usprawiedliwiać i idealizować, za to stara się przybliżyć ich, jako prawdziwych ludzi, z którymi utożsami się tysiące ludzi na całym świecie. Dotyka ich bardzo poważny problem, z którym codziennie borykają się kobiety na całym świecie i pokazuje, co taka prywatna tragedia może zrobić z człowiekiem i jak łatwo może zniszczyć małżeństwo. Co jest bardzo ważne, Quinn i Grahamowi nie brakowało miłości - jest to dwójka osób, które określa się mianem bratnich dusz i bardzo wyraźnie było to widać i czuć. Dlatego ich historia tak bardzo łamała moje serce - bo ich miłość była ogromna, ale okazuje się, że to nie ona jest najważniejsza w związku. Colleen Hoover pokazała, że małżeństwo to coś o wiele więcej, niż samo uczucie. Realizm związku Grahama i Quinn może albo zyskać fanów, albo ich stracić. Bo wiele osób czyta dla fikcji, w której panuje słodycz, namiętność, a tutaj autorka stawia na realizm. W rzeczywistości nie ma "i żyli długo i szczęśliwie". Żyjemy tak, jak nam życie zagra. Zmagamy się z wieloma wybojami, czasami tracimy spojrzenie na te dobre rzeczy, bo przyćmiewa je coś innego, gorszego. Jest miłość, jest szczęście, jest spełnienie, ale zawsze pojawiają się też te gorsze chwile. Miłość bohaterów była przepiękna, ale ukazała także wiele bolesnych prawd o życiu. Wciągnęłam się w ich historię do tego stopnia, że kiedy skończyłam, odkładałam książkę z żalem. Nadal ciągle zaprząta moją głowę, a minęło już kilkanaście godzin, odkąd skończyłam ją czytać. Najchętniej czytałabym dalej i poznawała ich dalsze życie. "Wszystkie Nasze Obietnice" czytało mi się strasznie ciężko pod względem emocjonalnym. Kiedy odkładałam książkę, wręcz czułam jak opada ze mnie napięcie, ale jestem zachwycona tym, jak Hoover poprowadziła tę historię. Zakończenie było wspaniałe - prawdziwe, surowe i w pełni satysfakcjonujące. Wspaniała powieść, to jest właśnie Colleen Hoover, którą znamy i kochamy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2018 o godz 15:32 Sun Reads dodał recenzję:
Quinn poznaje Grahama, gdy chcąc zrobić niespodziankę swojemu narzeczonemu, wraca z wycieczki wcześniej do domu. Przed jego drzwiami zastaje jednak wzburzonego mężczyznę, który twierdzi, że w środku jest jego dziewczyna. Quinn może się przekonać o tym na własne uszy. Zakończenie ich dotychczasowych związków jest dla nich nowym początkiem. To początek spontanicznej znajomości, która przeradza się w miłość tak wielką, że jest w stanie pokonać wszystkie trudności. Niestety lata później zostaje zakwestionowana, gdy w ich małżeństwie zagości samotność i nieporozumienia, kiedy ich wspólne marzenia okażą się nieosiągalne. Szkatułka, którą Graham podarował ukochanej w dniu ślubu skrywa wszystkie ich obietnice. Być może rozwiązania należy szukać w przeszłości, ale jej otwarcie oznacza ostateczność, bo może albo na nowo ich połączyć, albo bezpowrotnie rozdzielić. "Nie zauważyłam, że smutek wyniszczał go bardziej niż dawniej. Pewnie stało się tak dlatego, że smutek jest jak pajęczyna sieć. Nie widzi się go, dopóki się w nim nie utknie, a wtedy trzeba go z siebie zdzierać, żeby się uwolnić." Ta książka zmiażdżyła mnie emocjonalnie. Już od początku ze stron wyziera smutek przetykany nadzieją rozdziałów z przeszłości. Ta pozycja nie posiada żadnych schematów, nie przypomina innych tej autorki i jest niezwykle poruszająca, piękna i bolesna. Dotyka wszystkich problemów małżeńskich, mówi o tym, jak ważne jest to, by rozmawiać, okazywać emocje, zamiast ich dusić, i jak silna potrafi być prawdziwa miłość, nawet jeśli pojawiają się chwile rezygnacji. Cieszę się na tę okładkę, gdyż pokazuje, jak inna jest ta historia od wszystkich pozostałych Hoover, dojrzała, realistyczna i świeża. Porusza niektóre problemy, które już gdzieś tam się pojawiały, ale w nowy sposób, stawia na życie wewnętrzne bohaterki, jej myśli, uczucia. To niezwykle autentyczna, rozdzierająca serce opowieść, przewlekana pięknem beztroskiej młodości. Akcja dzieli się na "teraz" i "wtedy", kiedy widzimy bohaterów w zupełnie innym świetle i zupełnie innej sytuacji. Teraźniejszość pokazuje nam zmagania w ich małżeństwie, nieporozumienia, zwątpienie, chwile słabości, ból, strach i nienawiść. W przeszłości autorka zawiera każdy najpiękniejszy moment ich znajomości, ich miłość, która rozkwita szybko i dziko, a przy tym pozostaje cudowna i ściskająca serce. Gdy Quinn i Griffin zaczynają budować swoją relację, są pełni sił, nadziei i pewności, że przetrwają razem na zawsze. Ich uczucie jest nieskończone, codzienność spontaniczna, a każde słowo szczere i pełne pasji. Przenosząc się do teraźniejszości, obserwujemy znużenie, samotność i ponurość jaka zapanowała w ich związku, a jeszcze bardziej to podkreśla kwiecisty język pisarki. Brak możliwości porozumienia, który owocuje największym bólem, większym nawet niż niespełnione marzenia i pragnienia, które przywiodły ich do tego miejsca. A jednak coś sprawia, że wciąż są razem, nawet jeśli nie widzą sensu swojego związku. I to jest coś, co musicie odkryć. Czytając, nagle zrozumiałam, jak bardzo tęskniłam do twórczości autorki. Znam jej każdą książkę wydaną w Polsce, nie licząc "Without Merit" (jeszcze), więc wiem, że to, w jaki sposób Colleen Hoover pisze o emocjach jest tak żywe, że zawsze sprawia, iż czytelnik się z tym utożsamia. Tym razem jednak przeniosła tę umiejętność na nowy poziom, wdzierając się aż pod skórę. Nie da się opisać tej książki, nie potrafię słowami wyrazić uczuć, które we mnie wzbudziła, ani ogromu myśli, które wywołała i tych wszystkich rzeczy, które w sobie zawiera. To jedna z tych książek, które trzeba poznać i poczuć samemu, by zrozumieć. Pochłania od pierwszej strony i ponosi czytelnika do odległych krain, które nie zawsze są tak kolorowe, jak się wydaje. To dzieło piękne w swojej rozpaczy i wywołujące łzy w swojej cudowności. Skrajne, chwilami słodkie i idealne, żeby po chwili rzucić czytelnika w ciemną otchłań i złamać mu serce. Książka zawiera pewien jeden element, a raczej decyzję podjętą przez bohatera, która wzbudziła we mnie mieszane emocje i aż rwałam sobie włosy z głowy, nie wiedząc, czy rzucić książką czy może lepiej ją przytulić. Niemniej jednak dotarłam do końca bez rozczarowań, bez słodyczy, z czystą prawdą, ze spełnionymi oczekiwaniami. Cóż mogę powiedzieć. Nieważne, co napisałaby Colleen Hoover, wzięłabym to w ciemno i jeszcze poleciła. Ale tę polecam Wam, bo to niezwykła, emocjonująca i refleksyjna opowieść o bezgranicznej miłości, i małżeństwie, będąca kopalnią pięknych cytatów i mądrych, życiowych myśli. Jest inspirująca i udowadnia, że wzajemne wsparcie i zrozumienie jest najważniejsze, a kiedy wydaje się, że nie ma nadziei, to pomoc tak naprawdę jest ukryta w sercu drugiej osoby. Nie wolno nam o tym zapominać. Nie mogę się już doczekać kolejnych książek tej pisarki i mam nadzieję, że zdecydujecie się sięgnąć po "Wszystkie nasze obietnice".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-10-2018 o godz 15:19 charlotte dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z bloga: http://whothatgirl.blogspot.com/2018/10/wszystkie-nasze-obietnice-colleen.html Powiem szczerze, że nie wiem, jak przedstawić fabułę tak, by nie za wiele zdradzić. Uważam, że każdy sam powinien sięgnąć po tę lekturę. Ale skoro mam już o niej opowiedzieć, to powiem tak: Quinn i Graham są małżeństwem od kilku lat. Przysięgli sobie miłość na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Tyle, że życie bywa o wiele okrutniejsze niż by się nam wydawało. Na początku jest fascynacja sobą i ten żar, a z biegiem lat wpada rutyna. Ale czy ta rutyna ma pospolite podłoże? Ja uważam, że nie - że wdarła się z powodu, a raczej problemu, z którym bohaterowie starają sobie poradzić. Chcą stworzyć pełną rodzinę, ale niestety, nie jest im to dane. I bardzo ich to boli. Czy przeszłość oraz teraźniejszość sprawią, że ich małżeństwo rozpadnie się na dobre? Czy obydwoje przestaną o nie walczyć? Czy ma jeszcze sens? Quinn i Graham poznają się w niecodziennych okolicznościach. Obydwoje właśnie rozstali się ze swoimi partnerami. Wydawałoby się, że to sytuacja krępująca, ale rozmawiają wtedy dość otwarcie. Nie przypuszczają, że za jakiś czas znów wpadną na siebie - i tym razem będzie z tego coś więcej. Mam straszne mieszane uczucia. Znowu. Krótko mówiąc, mam wrażenie, że autorka nie radzi sobie z opisywaniem historii dorosłych bohaterów oraz poważnych problemów. Bo tak. Problem w tej książce jest poważny. Quinn i Graham chcą zostać rodzicami, ale nie jest im to dane. I z tego też powodu mają kryzys w małżeństwie, chociaż po głębszym zastanowieniu niekoniecznie nazwałabym to kryzysem. Historia przedstawiona jest dwutorowo. Na zmianę poznajemy to jak było kiedyś i jak jest teraz. Jak się poznali i jak sobie radzą obecnie. Nie polubiłam się z Quinn. Nie chcę wyjść na bezuczuciową osobę, ale uważam, że Quinn przesadza. Przedstawia siebie jako jedyną ofiarę w tym wszystkim. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że zajście w ciążę stało się wręcz jej obsesją. Jeśli dochodziło do zbliżenia, to natychmiast liczyła, czy ma owulację. Kiedy się kochali, czekała, aż skończą. Nie odczuwała z tego przyjemności. Nie chciała, bała się, bowiem otoczyła się pewnego rodzaju murem. Miała ciągle nadzieję, ale przy okazji raniła tym swojego męża. Udawała, że wszystko jest w porządku, choć w rzeczywistości unikała Graham'a jak tylko mogła. Zachowywała pozory. Bolało mnie też to, jak zareagowała na słowa Graham'a, kiedy ten się przed nią otworzył i powiedział co go boli, co go męczy. Bo ona sama nigdy tego nie zrobiła. Nie powiedziała mu, co siedzi w jej głowie. Jak zareagowała Quinn na jego słowa? Odebrała je jako atak, że to jej wina i w ogóle. Bo przecież to nie jej wina, to nie ona tu jest najgorsza, to nie ona odpycha od siebie własnego męża. Serio? Najlepiej odwrócić sytuację? Strasznie, ale to strasznie poirytowałam się tą sytuacją. Graham walczy o to małżeństwo. Mam wrażenie, że tylko on je stara się uratować. Bo dla Quinn najważniejsze jest zajście w ciążę. Stawia sobie to za cel. A Graham kocha ją, okazuje jej to. Chce się z nią kochać z uczucia a nie tylko w celu prokreacji. Męczy go ta cała sytuacja. Widzi, że Quinn go odpycha, ale udaje, że tego nie widzi, bo sądzi, że dla niej tak będzie lepiej. Nie narzuca się. Z czasem po prostu przestaje, bo nie widzi sensu. Tęskni za żoną, którą była kiedyś. Niewybaczalne jest to, co zrobił i nie powiem dokładnie, o co chodzi. Ale z drugiej strony - chyba mu się nie dziwię. Każdy człowiek ma swoje granice. A jego zostały przekroczone. Ale przeprosił i wyjawił, co go boli. Otworzył się - zrobił coś, czego ona nie zrobiła. I co? Został przez to zbesztany. Super! Oboje doznają kolejnego ciosu, który w sumie jest szczytem wszystkiego. Zmusza Quinn do przemyślenia pewnych kwestii. Bo Graham wciąż jest pewien jednego - kocha swoją żonę. Motyw drewnianej szkatułki chwyta za serce. Nie wyjaśnię Wam, o co z nią chodzi. Przeczytajcie, to się dowiecie, bo wbrew pozorom nie jest to zła książka. Porusza ważny temat, aktualny i prawdziwy. Uważam jednak, że autorka nie poradziła sobie z nim tak świetnie jak to bywało w przeszłości. Nie poczułam tego wow. Owszem, raz zaszkliły mi się oczy, ale to wszystko. Rozdziały, które opisywały przeszłość były bardzo słodkie, wręcz przesłodzone. Ale to właśnie tak bywa na początku związku. Wszystko jest piękne, a potem zaczynają się problemy. Prawdziwe życie. Nie ukrywam, że te związane z teraźniejszością bardziej mnie interesowały. O czym tak naprawdę są Wszystkie nasze obietnice? O tym, że czasem pragniemy czegoś tak bardzo, że się gubimy i ranimy przy tym najbliższe osoby. Popadamy w rutynę, która staje się bolesna. Ale jeśli naprawdę się kocha, to tak łatwo nie odpuści się tej drugiej połówki...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-11-2018 o godz 14:11 goszaczyta dodał recenzję:
Jak dobrze wiecie, uwielbiam historie, jakie tworzy Colleen Hoover. Każda z jej powieści zawsze przynosi mi różne odczucia i doznania, mimo iż autorka w największym stopniu skupia się na miłości i uczuciach między dwójką ludzi. Jednak za każdym razem potrafi nas czymś nowym zaskoczyć, podoba mi się to, że Hoover nie kieruje się tylko i wyłącznie jednym schematem, wychodzi na przeciw wszystkim książkom o podobnej tematyce i tworzy coś nowego, świeżego. Dlatego ja - bez dwóch zdań, mogę nazwać się jej największą fanką i wiem, że przeczytam każdą książkę, która wyjdzie spod jej pióra. Książka opowiada, krótko mówiąc - historie pewnej miłości. Pierwsze spotkanie Quinn i Grahama dalece odbiega od ideału. Kiedy poznają się na korytarzu, nie wiedzą, że ich życie całkowicie się rozpadnie. Oboje przyłapią na zdradzie swoich partnerów. W tym momencie żadne z nich, nie zda sobie sprawy, jak ich historia potoczy się dalej. Kilka lat później są kochającym się małżeństwem, ale do pełnego szczęścia brakuje im dziecka. Quinn rozpaczliwie pragnie zostać matką i przez to, czuję się nieszczęśliwa, myśląc, że pozbawia swojego ukochanego męża możliwości zostania ojcem. Oboje bardzo się kochają, nie widzą świata poza sobą, jednak pragnienie Quinn pozbawia ich uczucia, sprawia, że z każdym dniem oddalają się od siebie coraz bardziej. Idealna miłość, lecz nieidealni ludzie? Jak to możliwe, że oboje kochają się bardzo mocno, a nawet to, nie sprawia, że doczekają się szczęśliwego zakończenia. Jak pogodzić się z losem i przyjąć to co się ma, kiedy największe pragnienie zostaje nam odebrane? Na wstępie wyznam wam, że nie mogłam powstrzymać łez, gdy poznawałam historię Grahama i Quinn. Zadziwia mnie to, że z jednej strony była ona bardzo bolesna, lecz z drugiej taka prawdziwa, słodka i piękna, historia o miłości. Nie potrafię pojąć, jak takie połączenie, można wyrazić w taki piękny sposób. Teraz czytając te słowa, które napisałam, nawet nie wiem czy mają one jakikolwiek sens. Naprawdę długo się zastanawiałam jak wyrazić słowami prawdziwość tej historii. Zapewniam was, że czytanie tej książki boli, autorka zmierzyła się z naprawdę trudnym, ale jakże ważnym tematem, który dotyczy bardzo wielu kobiet i małżeństw. "Wszystkie nasze obietnice" to dojrzała i szczera historia, jaką Colleen kieruje już do nieco starszych odbiorców. Ja ją pokochałam i jestem pewna, że na wam też zrobi takie wrażenie. Historia Quinn i Grahama toczy się dwutorowo - z jednej strony poznajemy początki ich związku, a z drugiej śledzimy razem z nimi teraźniejszość, czyli kiedy już są małżeństwem. Wiecie, ja uwielbiam takie rozwiązania w książce, ponieważ możemy bardzo szczegółowo poznać naszych bohaterów i wczuć się w ich sytuację. Dzięki temu, wiemy jak wyglądało ich życie, przyglądamy się temu jak wspólnie zaczynają budować ich życie razem i jakie wydarzenia w międzyczasie, postawił przed nimi los. Nie mogłam się oderwać od lektury - dosłownie. Pomimo, że przez cieknące łzy nie widziałam tekstu, nie mogłam przestać czytać. Colleen Hoover wciągnęła mnie w ich świat i nie chciała puścić, a co najważniejsze ja nie chciałam opuścić bohaterów. Byłam z nimi od początku i mocno im kibicowałam. Przyznam, że autorka w taki sposób opisywała uczucia, jakie towarzyszyły Quinn, że ja odczuwałam wszystko razem z nią. Ogromnie jej współczułam, nasza główna bohaterka dźwigała na swoich plecach ogromny ciężar, który odbierał jej całe chęci do życia. Nie pomagała jej nawet ogromna miłość, jaką obdarzał ją przy każdej okazji Graham. "To zabawne, że można być z kimś tak szczęśliwym i kochać go tak bardzo, że pojawia się w człowieku ukryty lęk, którego wcześniej się nie znało. Lęk przed utratą tej osoby. Lęk, że ta osoba będzie cierpieć." To właśnie emocje odgrywają największą rolę w tej historii. Autorka pisze o tematach bolesnych i trudnych, ale robi to w taki wyważony i delikatny sposób, że czytelnik zanurza się w tych uczuciach razem z bohaterami. Porusza kwestie związane z problemem zajścia w ciąże i tego jak zmienia on perspektywę na życie seksualne. Mówi o tym, jak poczucie winy wpływa na relacje pomiędzy dwójką kochających się ludzi. Colleen uświadamia, że miłość czasami nie wystarczy, by utrzymać związek. Dawno żadna lektura nie poruszyła mną tak bardzo, jak zrobiła to ta książka. Z każdej strony emocje wręcz wylewają się na czytelnika. "Wszystkie nasze obietnice" to historia, którą powinna poznać każda kobieta. Do bólu szczera, prawdziwa, dojrzała i druzgocąca historia. Ja jestem pod wrażeniem, w jaki sposób Hoover zagrała na moich uczuciach. I jestem przekonana, że jak emocje opadną, to wrócę do tej pięknej historii. Naprawdę musicie to przeczytać. Moja ocena 9/10⭐ Premiera już 14 listopada!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-12-2018 o godz 22:18 Cantata dodał recenzję:
Kiedy rzecz dotyczy książek bardzo ciężko jest mi dotrzymać złożonej obietnicy. Tak było i w tym przypadku. Jakiś czas temu miałam wątpliwą przyjemność zmierzenia się z jedną z poprzednich książek Colleen Hoover, "Maybe someday". Po tym spotkaniu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie sięgnę po twórczość tej autorki. Dosłownie dostałam literackiej zgagi a czkawką odbijało mi się przez kilka kolejnych dni. Jednak jak to w życiu bywa, za namową przyjaciółki postanowiłam sprawdzić czy Hoover ewoluowała, dojrzała i nabrała pisarskiej ogłady. Teraz, kiedy piszę tę recenzję, a po moich policzkach ciekną świeże łzy, wiem że decyzja o drugiej szansie była słuszna. "Wszystkie nasze obietnice", choć nadal pełna irytujących motywów i bohaterów, jest jedną z najbardziej emocjonalnych książek jakie przeczytałam w tym roku. Autorka dała mi w twarz, kopnęła w brzuch a na dokładkę mocno mną potrząsnęła. Zdecydowanie powieść ta jest perełką w morzu konkurentek, romansem opowiadających prawdziwą, ważną i niezwykle współczesną historię pewnego związku. Queen i Graham są małżeństwem od kilku lat. Oboje się poznali tuż po rozstaniu ze swoimi ówczesnymi partnerami. Od tamtego czasu są zawsze razem. Para przysięgała sobie miłość, wierząc, że wspólnie poradzą sobie z wszelkimi przeciwnościami losu. Ma to upamiętniać szkatułka, którą Graham podarował ukochanej w dniu ślubu. Choć z zewnątrz ich związek może wydawać się szczęśliwy to pojawiła się rysa na jego wizerunku. Od kilku lat para bezskutecznie stara się o dziecko. Jednak starania te są bezowocne. Kobieta wpada w depresję a związek dosięga widmo kryzysu. Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego małżeństwa? "Wszystkie nasze tajemnice" porusza niezwykle ważny i jednocześnie drażliwy temat bezpłodności, czy problemów z poczęciem. Nasze społeczeństwo się starzeje. Ludzie zamiast dzieci wybierają karierę, pieniądze, sławę. Często decydują się na bycie singlem twierdząc, że nie mają czasu na poważne związki. Jednak przychodzi taki okres w życiu większości , kiedy pragniemy założyć rodzinę, myślimy o własnym gniazdku, dzieciach i psie. Rząd kusi nas różnego rodzaju programami socjalnymi jak 500 plus czy mieszkanie dla młodych, rodzice coraz częściej zaczynają pytać o wnuki, a facebook nieubłaganie przypomina o kolejnych narodzinach, tym razem u koleżanki ze szkolnej ławy. Często praktycznie do samego końca odkładamy decyzję o dzieciach. Lekarze nam mówią, że jeszcze czas, że jajeczek jest wciąż dużo. Pewnego dnia nadchodzi ten dzień. Jest romantyczna kolacja, upojny sex, suplementy diety i zdrowe odżywianie. Teraz trzeba tylko czekać. Więc czekamy. Miesiąc, dwa, pół roku... Wtedy jeszcze lekarze są dobrej myśli. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej tracimy nadzieję. Dochodzi do kłótni z partnerem, wpadamy w depresję, chwytamy się ostatnich desek ratunku jak ziółka od znanego znachora czy astrologia. Autorka w znakomity,niezwykle przekonujący sposób, ukazała bolesny proces starania się o dziecko. Choć nie wszystko to, co robiła Queen spotykało się z moją aprobatą, tak przez cały czas jej współczułam, płakałam nad jej losem, cieszyłam się z wspomnień i martwiłam przyszłością. Kobieta ze wszech stron była atakowana przez ludzi, zdziwionych faktem, że jeszcze nie została matką. Media społecznościowe ją drażniły, gdyż pełne były zdjęć uśmiechniętych maluchów, rodzina wywierała na nią presję, a mąż się odsunął. Analizując sytuację Queen, zdałam sobie sprawę że nasze społeczeństwo nadal jest patriarchalne, szowinistyczne. Kobieta postrzegana jest przez pryzmat szerokich bioder i dużych piersi. Te które nie mogą, lub nie chcę mieć dzieci traktowane są jak towar gorszego sortu. Choć macierzyństwo jest głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie tak nadal jest tematem tabu. Ludzie nie chcą o nim rozmawiać, ukrywają przed światem zarówno próby zajścia w ciążę jak i niepowodzenia. Nikt obcy im przecież nie pomoże. Zresztą to wstydliwy temat, świadczący o ułomności kobiety. Ciszę się, że Colleen Hoover go podjęła. Na przykładzie swojej bohaterki pokazuje, że należy dzielić się swoimi problemami, szukać pomocy, póki nie jest za późno, póki jest jeszcze coś do uratowania. Troszkę żałuje, że Queen nie skorzystała na rozmowie z psychologiem. Moim zdaniem terapia w takich przypadkach jest jak najbardziej wskazana. Żałuję również, że mąż którego znała od lat, tak łatwo się poddał, nie zauważył pogarszającego się stanu zdrowia kobiety. Wierzcie mi, marzenia których nie możemy spełnić , mogą mieć bardzo zły wpływ na nasze zdrowie a nawet życie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-11-2018 o godz 15:08 Książki takie jak my dodał recenzję:
"Jeśli oświetlisz tylko swoje wady, wszystkie Twoje ideały zostaną przyćmione." Ten cytat jest po prostu prekursorem tej powieści. Stał się dla mnie bardzo ważny, gdyż zauważyłam, że sama często skupiam się na tym, co we mnie złe, co można dopracować, w czym nie jestem idealna, a przecież mam tyle zalet. Skupiając się na swoich niedoskonałościach łatwo wpaść w poczucie winy, oddalić się od bliskich, czy nawet stanąć na krawędzi swojego szczęścia w małżeństwie... "To zabawne, że można być z kimś tak szczęśliwym i kochać go tak bardzo, że pojawia się w człowieku ukryty lęk, którego wcześniej się nie znało. Lęk przed utratą tej osoby. Lęk, że ta osoba będzie cierpieć." Historię opisaną w tej książce poznajemy z perspektywy Quinn, która gra tu pierwsze skrzypce. Wraz z nią wędrujemy między tym co było "Wtedy", a tym, co jest "Teraz". Kobieta na swojej drodze poznała Grahama, w dość nietypowych okolicznościach, bowiem, spotkali się pod drzwiami narzeczonego Qiunn, który właśnie przeżywał upojne chwile z Sashą, dziewczyną Grahama. To nietypowe spotkanie bardzo zbliżyło ich do siebie, jednak każde ruszyło w swoją stronę. Oczywiście po czasie los znowu postawił ich na swojej drodze, tym razem łącząc na dobre (i na złe). "Nie chciałem, żebyś zakochała się we mnie ze względu na przeznaczenie (...) Chciałem, żebyś zakochała się we mnie dlatego, że nie będziesz mogła się powstrzymać." W dniu ślubu Graham dał swojej żonie szkatułkę, z którą wiążę się przepiękna historia. Nie zdradzę jej Wam, ale przyznam, że jej zawartość mnie wzruszyła. Ten nietypowy prezent był czymś, co przez całą książkę krążyło w moich myślach i pragnęłam poznać jego tajemnicę i zawartość. "Niezależnie od tego, jak bardzo się kogoś kocha, rozmiar tej miłości jest nieistotny, jeśli na drodze staje jej niezdolność przebaczania." Historia tej pary nie jest łatwa, nie mogą mieć czegoś, o czym bardzo marzą. Niestety, zamiast przeżywać to wspólnie, radzić sobie z tym bólem, Quinn powoli zamyka się w sobie. Graham naprawdę jest tu mężem idealnym, gdyż mimo wielokrotnego odtrącenia wciąż się stara. Wciąż jest, próbuje, walczy. Jednak co się stanie, gdy on również się podda? Jak wiele porażek jest wytrzymać jeden człowiek? Jak wiele odtrącenia, braku miłości i czułości zniesie kochające serce? "Serce mojego męża to moje jedyne wybawienie, ale jego fizyczny dotyk stał się moim wrogiem." Przyznaję, że Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek, śmiało mogę nawet pokusić się o określenie jej mianem "ulubionej" autorki. Dlatego, co do jej książek jestem bardzo wymagająca i oceniam je rzetelnie, i szczerze. Dotąd moją ulubioną z jej powieści było (i wciąż jest) "Maybe someday". "Withour Merit" również podbiło moje serce". Jednak "Wszystkie nasze obietnice" to książka, którą z szczerym sercem mogę postawić na równi z moim ukochanym "Maybe someday", lub nawet wyżej. Chociaż to dla mnie bardzo trudne, gdyż myślałam, że tamta powieść skradła moje serce na dobre. "Wszystkie nasze obietnice" to chyba jedyna książka tej autorki z przetłumaczonym tytułem. Na początku mnie to okropnie irytowało, jednak w końcu zrozumiałam ten zabieg. Ta książka jest po prostu dojrzalsza, bohaterowie są zupełnie inni. Colleen Hoover naprawdę zaskoczyła mnie tą powieścią, nie tego się spodziewałam. Liczyłam na coś lżejszego? Nie jestem pewna. Ale ta powieść to zupełnie nowa odsłona Colleen, brawo! W tej historii wszystko jest takie jak trzeba, chociaż nie ma tu zbyt wiele słodyczy, a książka nie pokazuje nam, że wszystko może być piękne i szczęśliwe, oraz, że wszystkie marzenia się spełniają. Ta historia jest po prostu bardzo życiowa, nie możemy mieć wszystkiego. Natomiast, jeśli miłość do drugiej osoby jest szczera, to życie samo w sobie jakoś się ułoży. Będziemy stawali przed gorszymi chwilami, napotykali problemy. Ale zawsze lepiej rozwiązywać je we dwoje, niż samemu. Naprawdę. Warto również pamiętać o tym, że składane obietnice zawsze powinny mieć pokrycie w naszych czynach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-11-2018 o godz 21:08 Paulina11 dodał recenzję:
Colleen Hoover – myślę, że jest to jedna z bardziej znanych autorek romansów w naszym kraju. Nawet, jeśli ktoś nie czytał żadnej jej książki, to z pewnością chociaż o niej słyszał - czyż nie? W pewnym stopniu dzięki temu, że Hoover ma już dość spory dorobek wydanych historii, u nas zostały wydane prawie że wszystkie książki, które wyszły spod jej pióra. Moja przygoda z nią zaczęła się od „Hopeless” i to do niej mam największy sentyment, ale moją ulubioną jest „Maybe someday” - przez wątek, który zostaje poruszony. Najmniej natomiast przypadło mi do gustu „Without merit”. „Wszystkie nasze obietnice” zaciekawiły mnie od razu, piękna okładka, intrygujący opis, jedna z ulubionych autorek... to musiało wpaść w moje łapki! Zaczynając te książkę zaskoczyło mnie to, że autorka podzieliła fabułę na 'wtedy' i 'teraz' – to jest dość częsty zabieg i w sumie myślę, że było to bardzo dobre posunięcie. Tak naprawdę miałam wrażenie, że czytam o dwóch różnych parach, ta z przeszłości była ze sobą tak zżyta, zgrana, a ta z teraźniejszości... niby się kochają, ale w czynach tego nie widać... Bardzo mnie ciekawiło, co takiego się stało, że tak poróżniło Grahama i Quinn, choć przyznam, że się domyślałam. I owe domysły okazały się (niestety) słuszne. Colleen Hoover znana jest z tego, że porusza w swoich książkach ciężkie, ale ważne tematy – w każdej jest coś innego, każdą łączy jedno – życie ukazane takim, jakim jest naprawdę, bez zbędnego koloryzowania, czy idealizowania... Colleen przedstawia prawdę i tylko prawdę, niezależnie od tego, jak bardzo by ona nie była bolesna... Łamie serca jak nikt i nawet nie potrzebuje ku temu czyjejś śmierci... ona je łamie samym realizmem, poprzez to, że ukazuje realistyczne życie – a życie nie zawsze bywa piękne i kolorowe. Jak już wcześniej wspomniałam, mamy okazję poznać Quinn i Graham z przeszłości – ich pierwsze spotkanie, drugie, początki miłości i wspólnego życia oraz tę samą parę już jako małżeństwo z kilkuletnim stażem, w teraźniejszości. Raczej nie ma się co dziwić, że polubiłam bardziej ich wersję z młodości, wydawali się tacy bardziej pełni życia, optymistyczni, radośni, ale z drugiej strony... ciężko o pozytywne nastawienie w ich sytuacji. Co takiego się stało, że Quinn i Graham się tak bardzo od siebie oddalili? Sami musicie się przekonać. A jeśli chodzi o nich samych... to tym razem nie powiem, co dokładnie o nich myślę, zbyt wiele myśli, zbyt wiele refleksji. Zdradzę tyle, że moim zdaniem oboje przeszli przemianę, oboje się zmienili. Na gorsze, na lepsze? Ciężko oceniać. Przez akcję z teraźniejszości przewijała się drewniana szkatułka – długo nie umiałam pojąć, co takiego ona oznacza, co tam w środku jest. Sprawiała ona coś naprawdę cennego dla bohaterów, więc domyślałam się, że będzie miała jakieś znaczenie w przyszłości. I tak też się stało. I wiecie co? To był przepiękny pomysł, cudownie to Colleen wymyśliła, wręcz przyznam, że sama bym się tym chętnie zainspirowała – kiedyś, w przyszłości. Nawet nie przypuszczałam, że będzie ona aż tak ważna. Bardzo bym chciała wam powiedzieć, że jest to lekka historia, tak do zakopania się pod kocyk, z kubkiem ulubionej herbaty w ręce... I teoretycznie byłaby to prawda, lecz z jednym szczegółem. „Wszystkie nasze obietnice” to książka, której nie można nazwać lekką. To mocna i bolesna opowieść o życiu, o tym, że nie zawsze wszystko przychodzi z łatwizną, że nie każde marzenia da się ot tak spełnić, jak to się w młodości człowiekowi często wydaje. Czasem życie rzuca nam pod nogi wiele kłód, nie zawsze rozumiemy dlaczego, nie każde da się tak łatwo przeskoczyć. Najnowsza powieść Colleen Hoover nie jest jedną z tych leciutkich, ona jest jedną z tych doroślejszych, z tych bardziej wartościowych, że tak to określę. Moim zdaniem jest to książka, którą zdecydowanie warto przeczytać! http://zabookowanyswiatpauli.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-11-2018 o godz 09:19 Kala dodał recenzję:
Po lekturze kilku ostatnich powieści Colleen Hoover przyznałam, że powoli zaczynam dostrzegać pewne mankamenty jej twórczości. I chyba dlatego, by uniknąć sytuacji, w której na koniec zostanę z uczuciem rozczarowania, nie sięgnęłam po dwie z kolei premiery, mianowicie „It ends with us” oraz „Without Merit”. Nie do końca potrafię Wam natomiast wytłumaczyć, dlaczego akurat dla powieści „Wszystkie nasze obietnice” zmieniłam swoje nastawienie - czy chodziło o jakąś szczególnie pozytywną opinię książkowego influencera, któremu ufam; czy o „przeczucie”; czy też po prostu potrzebę sprawdzenia czy Colleen Hoover jest w stanie jeszcze wywołać we mnie ciepłe emocje. Bez względu na przyczynę, jestem po prostu wdzięczna za taki obrót spraw. Pierwsze spotkanie Quinn i Grahama dalece odbiega od ideału. Kiedy poznają się na korytarzu (już-wkrótce-byłego) narzeczonego dziewczyny, chyba żadne z nich nie przypuszcza jak dalej rozwinie się ich historia. Kilka lat później są kochającym, ale nie do końca szczęśliwym małżeństwem. Quinn rozpaczliwie pragnie zostać matką i obwinia siebie za to, że pozbawia Grahama możliwości bycia rodzicem. Chociaż kocha męża, z każdym dniem dostrzega jak się od siebie oddalają. Jak to możliwe, że obopólna miłość nie stanowi gwarancji szczęśliwego zakończenia; i że być może to za mało by małżeństwo Quinn i Grahama przetrwało? „Wszystkie nasze obietnice” pod pewnymi względami pokazują nowe, nieco odmienne oblicze Colleen Hoover, ale nie jest też tak, że nie posiadają żadnych punktów wspólnych z jej poprzednimi powieściami. To wciąż historia, która w dużej mierze obraca się wokół jednego wątku i dwóch bohaterów, a resztę postaci spycha na dalszy plan; i która sporą wagę przykłada do relacji pomiędzy tą dwójką. W porównaniu do niektórych pozycji, „Wszystkie nasze obietnice” wydają się jednak jakby dojrzalsze - problematyka powieści wskazuje na to, że Colleen Hoover powoli odchodzi od gatunku New Adult i że obiera za target nieco starszego odbiorcę. Historia Quinn i Grahama toczy się dwutorowo - naprzemienne poznajemy początki znajomości tej dwójki, jak i ich „teraz”, w momencie kryzysu małżeńskiego. Jest to doskonale rozwiązanie i to nie tylko dlatego, że pozwala nam lepiej poznać i zrozumieć relację pary. Nie da się ukryć, że wątek rozgrywający się „teraz” ma dosyć mocny pod względem emocjonalnym wydźwięk, a przez taki sposób narracji Colleen Hoover daje swoim czytelnikom chwilę na zaczerpnięciu oddechu. To właśnie emocje są jednak tym co stanowi o wartości tej historii. Colleen Hoover pisze o tematach trudnych i bolesnych, ale wykazuje się przy tym niesamowitą spostrzegawczością i delikatnością. Porusza kwestie problemu z zajściem w ciąże i tego jak zmienia on perspektywę na życie seksualne albo jak wyczula na tematykę posiadania potomstwa w codziennych rozmowach; mówi o tym jak poczucie winy i rozczarowanie oddziałuje na relacje pomiędzy dwójką ludzi; i zwraca uwagę na to, że miłość czasami nie wystarcza by utrzymać związek. Przyznaję, że dawno żadna lektura nie poruszyła mnie w podobny sposób. Jestem bowiem coś takiego w piórze Colleen Hoover co otwiera oczy czytelnika na kwestie, na które przedtem nie zwracał uwagi. „Wszystkie nasze obietnice” z pewnością nie są historią pozbawioną wad, a wśród zarzutów mógłby znaleźć się ten, że niektóre ze scen mają za bardzo przerysowany, filmowy charakter. Tyle że dla mnie te kwestie trochę tracą na znaczeniu, kiedy pomyślę o tym jak wiele emocji wzbudziła we mnie autorka i jak bardzo poszerzyła moją perspektywę. Nie wiem czy to najlepsza powieść autorki pod względem warsztatu czy oryginalności, ale jest w niej coś co absolutnie podbiło moje serce. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2018 o godz 21:44 Pani Pisarka dodał recenzję:
Miłość to uczucie, które często wystawia nas na próby. Jak wiemy, w związku dwojga ludzi nie zawsze jest cukierkowo, kolorowo i pięknie. Są gorsze dni, są wątpliwości i kłótnie, a ludzkie wyobrażenia często mijają się z rzeczywistością, co może prowadzić do rozczarowania, wypalenia, a nawet rozpadu. Quinn i Graham - para, która poznała się w bolesnym momencie życia, kilka lat później jest już małżeństwem. W ich codzienność wkradają się kolejne bolesne doświadczenia, a marzenia o wspólnej, szczęśliwej przyszłości wraz z upływem czasu wydają się nierealne do spełnienia. Rutyna, rozczarowanie i złość oddalają od siebie zakochanych, doprowadzają do kryzysu w związku, a szczęście zdaje się omijać ich szerokim łukiem. Czy mimo bólu, cierpienia i wzajemnej niechęci uda im się uratować małżeństwo? Nigdy nie miałam do czynienia z autorką, która potrafiłaby tak pięknie i prawdziwie, jak Colleen Hoover, pisać o emocjach. Robi to w sposób lekki i subtelny, jednocześnie wywołując masę sprzecznych uczuć, które zżerają nas od środka. Autorka wie jak rozedrzeć serce czytelnika, wie też jak poskładać je na nowo, by za chwilę znów wywołać emocjonalną burzę. Pisze szczerze, autentycznie i choć czasem opisywane wydarzenia mogą wydawać się nieco lukrowane, nie można zarzucić jej ubarwiania rzeczywistości, bo poruszane tematy są jak najbardziej realne i ważne. "W ciągu czterech i pół miliarda lat na świecie wydarzyło się tak dużo, że trudno uwierzyć, że jakiegoś Boga mógłbym obchodzić ja albo moje problemy. Ale ostatnio doszedłem do wniosku, że nie da się inaczej wyjaśnić faktu, że ja i ty trafiliśmy na tę samą planetę, należymy do tego samego gatunku, żyjemy w tym samym stuleciu i byliśmy w tym samym stanie, w tym samym mieście, na tym samym korytarzu, pod tymi samymi drzwiami z tego samego powodu, dokładnie w tym samym czasie. Gdyby Bóg we mnie nie wierzył, musiałbym uznać, że pojawiłaś się w moim życiu przez przypadek. A to nie mieści mi się w głowie o wiele bardziej niż sam fakt istnienia siły wyższej." Zamkniętą na kartach powieści historię poznajemy oczami Quinn, poprzez narrację pierwszoosobową, jednak z dwóch perspektyw czasowych - podzielonych na "wtedy" i "teraz". Nie mamy wglądu w stanowisko Grahama i prawie przez całą historię nie znamy jego uczuć i pobudek, jednak Hoover znalazła świetny sposób, by otworzyć przed czytelnikami jego umysł i bardzo naturalnie wplotła go w powieść. Muszę przyznać, że mimo tematyki fabuła niesamowicie mnie porwała - dosłownie nie mogłam odkleić się od książki, a wszystkie wzloty i upadki przeżywałam razem z bohaterami tak intensywnie, jakby historia dotyczyła mnie osobiście. Bardzo podobały mi się dialogi między głównymi bohaterami, a także liczne retrospekcje, które nie tylko dodały głębi, ale też wpłynęły na wydźwięk lektury. Wszystkie nasze obietnice porusza trudny i niejako wrażliwy temat. To książka, która pokazuje jak łatwo myśl o marzeniach może przeistoczyć się lawinę bólu i rozczarowań, a niepowodzenia, zamiast zbliżać, oddalają bliskie sobie osoby. To dowód na to, że szczerość i odważne wyrażanie uczuć powinno być fundamentem każdego związku, a duszenie w sobie emocji nie daje żadnego pożytku. Przede wszystkim - to także piekielnie bolesna opowieść z przesłaniem, ukazująca nie tylko te łatwe, lecz głównie trudne momenty wspólnego życia, które kreują wzajemne uczucia i są dla nich wielką próbą. Nie da się przejść obojętnie obok takiej ilości emocji i myślę, że każdy kto sięgnie po tę książkę, znajdzie w niej coś, co poruszy nawet najgłębiej ukryte struny jego wrażliwości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2018 o godz 18:47 Amanda dodał recenzję:
Tekst pochodzi z bloga: https://amandaasays.blogspot.com/2018/11/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover.html NAJLEPSZA KSIĄŻKA COLLEEN HOOVER? Chociaż największy sentyment mam zdecydowanie do November 9, bo to moja pierwsza książka CoHo, to jednak bez wątpienia Wszystkie nasze obietnice zostaną w moich oczach najlepszą powieścią, jaką autorka do tej pory napisała. Dlaczego? Bo jest tak bardzo prawdziwa i pełna emocji, a bohaterowie są tak do bólu realni, że niemal przez całą lekturę towarzyszyły mi łzy. Zazwyczaj takie romanse kończą się happy endem i zaręczynami, ślubem czy czymś w tym stylu. Hoover pokusiła się o pokazanie, co dzieje się później. Czy tego szczęścia starczy bohaterom by żyć dalej? Zwłaszcza, gdy to, w czym pokładali tak wielkie nadzieje, nie wychodzi i zostawia za sobą serię bolesnych rozczarowań. Zamiast wiecznej sielanki pojawiają się wady i błędy. Zamiast uśmiechów - unikanie i zręczne wymówki. Autorka włożyła w tę historię tak wiele emocji, że wręcz wylewają się z każdego rozdziału, każdego akapitu, każdego słowa. I nie są to emocje przesadzone, a wręcz przeciwnie - idealnie dozowane, byśmy mogli poczuć, jakby to wszystko rozgrywało się tuż obok nas. Jeśli chodzi o bohaterów, polubiłam ich oboje, a także w pewien sposób ich oboje rozumiałam. Cieszę się, że byli wykreowani na postacie z krwi i kości, bez tego pierwiastka papierowości i sztuczności. Z czego jeszcze jestem zadowolona? Że Colleen Hoover poruszyła właśnie taką tematykę, a nie inną. Staranie się o dziecko, zwłaszcza, jeśli te starania są nieskuteczne, to temat bolesny, jednak niezwykle ważny i sądzę, że autorce należą się brawa za to, że go udźwignęła i stworzyła tak piękną historię. STRUKTURA Książka podzielona jest na rozdziały WTEDY i TERAZ, z których możemy poznać początki znajomości Quinn i Grahama oraz ich życie po kilku lat małżeństwa. To przemieszanie idealnie dawkuje nam emocje, gdyż retrospekcje są niczym promyki słońca, które nieco podnoszą na duchu po niezwykle wzruszających fragmentach z teraźniejszości bohaterów. Narrację powierzono Quinn, dzięki czemu to jej perspektywę poznajemy lepiej. Wytrwali dowiedzą się również, co działo się w głowie Grahama, jednak w nieco inny sposób, niż poprzez stworzenie go narratorem. Przechodząc do stylu pisania, powtórzę się już, ale Colleen Hoover to mistrzyni w tworzeniu klimatu. Jej pióro jest niezwykle piękne, a jednocześnie łatwe do przyswojenia, dzięki czemu książkę się wręcz pochłania, a jedyne co przerywa lekturę, to momenty, kiedy trzeba sięgnąć po chusteczki, bo łzy całkiem zamazują nam obraz. PODSUMOWUJĄC Wszystkie nasze obietnice to książka tak piękna i ważna, że ciężko dobrać odpowiednie słowa, by ją opisać i jednocześnie nie brzmieć płytko. Same pochwały? A jednak jest to możliwe. Masa emocji, genialna kreacja głównych bohaterów oraz tematyka - trudna, a jednocześnie tak warta, by zwrócić na nią uwagę. Ta powieść zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej i będę ją polecać bez przerwy. Ale komu? Oczywiście miłośnikom twórczości Colleen Hoover, ale raczej tym nieco starszym, gdyż nastolatkom może być trudniej zrozumieć bohaterów i ich problemy. Komu jeszcze? Tym, którzy nie boją się wzruszeń, bo takowych będzie tutaj cała masa. Ta książka złamie serce, a później spróbuje je skleić na nowo. Wchodzisz w to?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2018 o godz 16:14 domson1394 dodał recenzję:
Ci, którzy znają twórczość Colleen Hoover, wiedzą, że ma ona wypracowany swój styl, który przebiega dość schematycznie. A przynajmniej ja mam takie wrażenie. Oczywiście nie uważam tego za nic złego, bo osobiście uwielbiam jej powieści. Chodzi mi jednak o to, że w przypadku książki "Wszystkie nasze obietnice" ten styl jest całkiem inny. Powieść zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych. Jest bardziej... dojrzała. Cała uwaga skupia się wokół głównych bohaterów i ich problemów. Pozostali bohaterowie giną gdzieś w tle, są jedynie dodatkiem do fabuły. Mimo, że w poprzednich książkach nawet te postacie poboczne były często wyróżniające się, tutaj tak naprawdę nie zaprzątamy sobie nimi głowy. Autorka porusza naprawdę ważny, choć trudny, ale i dość powszechny problem. To wokół niego kręci się życie Quinn i Grahama. Z początku ich związek był przepełniony miłością, nie potrafili wytrzymać bez siebie minuty, a kiedy już się widzieli, nie potrafili utrzymać przy sobie rąk. Byli sobie przeznaczeni niemal od samego początku. Wzięli ślub i planowali stworzyć wspaniałą rodzinę. Niestety nie wszystko jest tak łatwe, jak się wydaje, a to co piękne i dobre, szybko się kończy. Problemy w ich związku narastają, a żadne z małżonków nie potrafi tego skonfrontować z drugim. Duszą wszystkie emocje w sobie, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację. W końcu przelewa się czara goryczy i Quinn oraz Graham stają przed wyborem, jak dalej ma się potoczyć ich małżeństwo. W wyborze kluczową rolę odgrywa szkatułka, którą wspólnie zamknęli w dniu ślubu. Jaka będzie ich ostateczna decyzja? Książka pisana jest z perspektywy "Wtedy" - gdzie poznajemy okoliczności poznania się tej dwójki, a także początki ich znajomości, związku, a także małżeństwa, oraz "Teraz" - gdzie dowiadujemy się jak obecnie wygląda ich małżeństwo i życie. Rozdziały z przeszłości coraz bardziej rozjaśniają nam obraz sytuacji, która ma miejsce w teraźniejszości i powoli odkrywamy co, i dlaczego, poszło nie tak. Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się ten zabieg. Z każdym kolejnym rozdziałem miałam inne odczucia co do bohaterów, ale także do problemów, z którymi się zmagają. Oczywiście nie obyło się bez łez i złamanego serca. Na szczęście Hoover, tak jak potrafi złamać serce, tak potrafi je również zręcznie posklejać. Kiedy zaczynałam czytać, nie wiedziałam czego tak naprawdę spodziewać się po tej powieści. To, co otrzymałam bardzo chwyciło mnie za serce. Towarzyszyło mi mnóstwo uczuć w trakcie lektury: smutek, radość, złość, irytacja, szczęście, spokój... A po jej skończeniu nie wiedziałam co powiedzieć, dosłownie zabrakło mi słów, nawet nie wiedziałam jak opisać tę powieść. Ale to co wiedziałam na pewno, to to, że musicie przeczytać tę książkę! Zapewniam Was, że na pewno nie będziecie się przy niej nudzić. Myślę, że będziecie zachwyceni, tak samo jak ja. I wiecie co? Bardzo podoba mi się ta dojrzalsza Hoover. Mam nadzieję, że pozostanie w tym klimacie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2020 o godz 15:06 rudy lisek czyta dodał recenzję:
Druga książka z majowego Wspólnego Czytania #czytamzrudymlis to”Wszystkie nasze obietnice”Colleen Hoover @colleenhoover Było to mojej drugie spotkanie z twórczością tej autorki i powiem Wam,że z każdą kolejną jej pozycją coraz bardziej mi się podoba.Wcześniej miałam przyjemność poznać jej styl trochę z innej strony czytając mroczny thriller”Coraz większy mrok”,który Wam również serdecznie Polecam. . ”Wszystkie nasze obietnice”to historia,która urzeka swoją treścią i trafia wprost do ludzkich serc.Prawdziwa,dojrzała i przepełniona wieloma emocjami.Quinn i Graham poznają się w najbardziej przykrym momencie swojego życia.Oboje oszukani i zdradzeni przez swoich partnerów nie wiedzą,że los szykuje dla nich niezwykłą niespodziankę.Ale chyba nic nie dzieje się przypadkiem.Ich spotkanie wbrew pozorom okazuje się być pięknym,nowym początkiem.Uczucie,które ich połączyło jest mocne,głębokie i trwałe.Przysięgając sobie dozgonną miłość,wierzą,że wspólnie poradzą sobie z każdymi problemami,jakie napotkają na swej drodze.Ma to upamiętnić piękna,drewniana szkatułka,która Graham podarowuje Quinn w dniu ich ślubu.Bowiem skrywa ona w sobie najcenniejsze wspomnienia,ale mogą ją otworzyć dopiero wtedy,kiedy nadejdzie odpowiedni czas.Przez następnych kilka lat ich związek przechodzi wiele zmian i wiele burz.Marzenia o założeniu rodziny stają się nieosiągalne,a w to miejsce rodzi się ból,smutek i rozczarowanie.Pamiętacie w jakim momencie tych dwojga się poznało?Czy ich związek czeka to samo? . ”Wszystkie nasze obietnice”jest to z pewnością cudowna opowieść o sile małżeństwa,nadziei i wielkiej miłości.Książka porusza wiele bolesnych i trudnych tematów.Tak prawdziwych,jak samo życie.Ja pokochałam jej bohaterów.Pokochałam Quinn i Grahama za szczerość,prawdziwość i oddanie.W raz z nimi odczuwałam gamę niezwykłych,głębokich emocji i uczuć.Czytając tą powieść ciepło rozchodziło się w po moim wnętrzu a łezka nie ustanie kręciła się w oku.Lecz dopiero pod sam jej koniec ta historia sprawiła,że moje emocje wybuchły z podwojoną siłą.Płakałam jak bóbr,po czym śmiałam się wraz z bohaterami a sprawką tego wszystkiego był ich błyskotliwy i niezwykły humor.Niezwykle wzruszająca,szczera i autentyczna.Polecam! Wydawnictwo Otwarte Zapraszam na : https://www.instagram.com/rudy_lisek_czyta/?hl=pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-05-2021 o godz 21:15 bookaholic.in.me dodał recenzję:
"Niezależnie od tego, jak bardzo się kogoś kocha, rozmiar tej miłości jest nieistotny, jeśli na drodze staje jej niezdolność przebaczenia." Graham i Quinn. Poznali się przypadkiem, pod drzwiami swoich partnerów, gdy tamci ich zdradzali. Do niczego między nimi nie doszło, a ich drogi rozeszły się na jakieś pół roku. Kolejne spotkanie, związek, małżeństwo... Historia początków ich miłości przeplata się z narracją obecnej sytuacji- 7 lat po ślubie. Bo nawet największa miłość może nie przetrwać zderzenia z szarą rzeczywistością. To jedna z nielicznych książek po których trudno mi się otrząsnąć. Pomimo czasu, który minął od przeczytania dalej o niej myślę i nadal czuję się poruszona jej treścią. Jest przejmująco prawdziwa i okrutnie smutna, choć z drugiej strony daje nadzieję. Książka ukazuje horrendalną różnicę między początkami znajomości Grahama i Quinn a tym jak wygląda ich małżeństwo obecnie. Przez większość lektury zastanawiałam się co poszło nie tak, dlaczego nie próbują ze sobą porozmawiać, nawet się pokłócić, miałam ochotę nimi wstrząsnąć. Widząc ich wielką miłość i oddanie sprzed lat nie mogłam się pogodzić z tym, że oboje tak bardzo się pogubili. "Wszyscy mamy mnóstwo wad. Całe setki. Są jak malutkie dziurki rozsiane po skórze (...) czasami za bardzo skupiamy się na swoich wadach." Autorka zwraca naszą uwagę na to jak ważne jest by cieszyć się tym co mamy. By szukać pozytywów,a nie skupiać się na tym co złe, co nie wyszło. Nikomu nigdy nie udaje się spełnić wszystkich planów. Zbyt często o tym zapominamy. Poruszony jest tu także bolesny problem niepłodności. Oraz przypomnienie, że nic nie jest nam dane na zawsze i wszystko można spieprzyć, nawet najcudowniejszy związek, jeśli nie będzie w nim rozmów, szczerości i zaufania. "Smutek jest jak pajęcza sieć. Nie widzi się go, dopóki się w nim nie utknie, a wtedy trzeba go z siebie zdzierać, żeby się uwolnić." I wiecie co? Mi dalej jest cholernie smutno po tej książce. Bo pomimo wszystko to chyba najbardziej wzruszająca historia miłosna jaką czytałam. Uczucie przede wszystkim Grahama było tu tak wyraźnie pokazane, że nie da się tego opisać. Moim zdaniem jest to totalny must-read dla wszystkich chcących wyciągnąć z lektury coś więcej aniżeli odmóżdżenie po cięższym dniu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-02-2019 o godz 12:05 Anonim dodał recenzję:
Czy w małżeństwie udaje się dotrzymać wszystkich obietnic? A co, jeśli życie to czasem skomplikuje? Quinn i Graham to małżeństwo z kilkuletnim stażem. Ich historia jest dzielona pomiędzy chwile szczęścia z przeszłości, z czasów, gdy ich relacja dopiero się rozwijała z momentami, w których odkrywamy, że coś w ich małżeństwie zaczyna się kończyć, a szczęście dawno minęło... Losy tych dwojga skrzyżowały się przed laty w najgorszym momencie w ich dotychczasowym życiu. Otóż oboje przyłapali ukochanych na zdradzie... Po konfrontacji tak naprawdę nie widzieli, jak się zachować. Czy zemścić się na partnerach w ten sam sposób, czy rozstać się i na zawsze wymarzać z pamięci wszystko, co by im przypominało o tamtym zdarzeniu? Życie jednak okazało się przewrotne, planując ich ponowne spotkanie pół roku później, przypominając Quinn o pewnej karteczce przyklejonej do ściany... Od tamtej pory między Quinn a Grahamem zrodziło się coś więcej, niż tylko wzajemne współczucie i ból po stracie ukochanej osoby. Połączyło ich uczucie. Silne, piękne i tak mocne, że wydaje się, że są w stanie przetrwać każdy kataklizm piątej kategorii. Ale czy na pewno? Lata później bowiem wystarczy jeden problem, który może zaważyć na całym ich małżeństwie. "Wszystkie nasze obietnice" to piękna historia, której tło napisało samo życie. To niebanalna historia prawdziwej miłości, bez idealnych ludzi z ich idealnym życiem, w której Quinn i Graham muszą walczyć każdego dnia. Bo przyjdzie kiedyś kataklizm i tylko od siły ich uczucia zależy, czy go przetrwają. Collen Hoover nie daje nam recepty na udane małżeństwo, tylko przestrzega przed błędami, jakie można popełnić. Boleśnie nam uświadamia, że gonienie za niespełnionym marzeniem może się obrócić przeciwko nam, bo życie bywa o wiele bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Czy ją polecam? Oczywiście, że tak. To książka nie tylko dla kobiet, ale i dla mężczyzn. Myślę, że może wtedy wiele małżeństw uniknęłoby rozwodu. To must read i wyciskacz łez, o którym dawno nie zapomnicie. Autor: Eli Pełna recenzja na: https://czytamytu.blogspot.com/2019/02/recenzja-wszystkie-nasze-obietnice.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2018 o godz 19:57 simplementemi dodał recenzję:
'Wszystkie nasze obietnice' to zupełnie inna odsłona Colleen Hoover, co nie oznacza, że gorsza. Historia Quinn i Grahama jest trudną opowieścią o tym jak bardzo możemy zaslepić się własnymi wadami i zapomnieć o tym co jest w nas dobre. Skupiając się na tych złych rzeczach zmieniamy się, ale również odsuwamy od siebie ludzi, których kochamy. Małżeństwo bohaterów zmaga się z problemem bezpłodności u Quinn. Powszechnie wiadomo, że ten problem dotyka tak wielu ludzi, a nadal jest unikany. Autorka przedstawia go z perspektywy kobiety, której marzeniem było zostać matką i która kocha męża bardziej niż kogokolwiek, nawet bardziej niż marzenia, jednak tak bardzo stara się dać mu potomstwo, że zapomina o tym co dla nich najważniejsze. 'Miłość nie zawsze równa się szczęściu' tak z początku widzi to Quinn, której desperacko wydaje się, że Graham nie kocha jej już taką jaką jest. Coraz więcej kłamstw, coraz więcej łez, coraz więcej zdrad i coraz więcej żalu, cierpienia - czy to, że zakochali się w sobie w tragicznych okolicznościach spowoduje, że przestaną się kochać równie tragicznie? Tego możecie się dowiedzieć tylko sięgając po tą książkę. Chciałam jeszcze dodać od siebie kilka słów. Po raz kolejny nie zawiodłam się na Colleen, wręcz można powiedzieć, że się zaskoczyłam. Jest to jedna z najlepszych jej książek (nie spodziewałam się, że może zrobić ponownie coś genialnego). 'Jeśli oswietlisz tylko swoje wady, wszystko Twoje ideały zostaną przycmione' - to cytat przewodni całej historii bohaterów, może z pozoru autorka wykorztuje go tutaj by pokazać jak walczyć z problem bezpłodności w małżeństwie, jednak jest w tym coś mocniejszego, coś głębszego.Kiedy nam coś nie wychodzi, tracimy siły i energię, zapominamy o wszystkim co dobre, o wszystkich pozytywnych sprawach, rzeczach czy wspomnieniach i jesteśmy zaślepieni gorszą chwilą. Nie tracimy wiary tylko w siebie, tracimy wiarę w ludzi, którzy nas otaczają. Jak mogą przy mnie być jeśli jestem nikim? Jaka mogą mnie kochać? No właśnie. If you only shine light on your flaws, all your perfects will dim. Nie zapominajcie o tym co jest najlepsze w was!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2018 o godz 20:46 madziao dodał recenzję:
siostryczytaja.blogspot.com "Wszystkie nasze obietnice" to kolejna książka Colleen Hoover, która z każdej strony uderza nas emocjami - i tymi negatywnymi, i tymi pozytywnymi. Praktycznie niemożliwe jest obronienie się przed nimi, bo można tak się wczuć w akcję, że będzie się przeżywać wszystko razem z bohaterami. Dzięki rozdziałom pisanym naprzemian z perspektywy czasu, gdy Quinn i Graham się poznawali, a także z teraźniejszości mamy lepszy obraz tego, jak zmienia się ich relacja. Wydawałoby się, że sytuacja, która ich połączyła przyczyni się do tego, że nigdy się nie będą zdradzać, bo sami już doskonale wiedzą jak bardzo to boli. Jednak czy na pewno zostaną sobie wierni? Czy ich coraz większe oddalanie się od siebie mogłoby w jakiś sposób wytłumaczyć ewentualną zdradę? Historia Quinn i Grahama jest bardzo autentyczna i przede wszystkim pokazuje jak potrzebna jest rozmowa. Bohaterowie byli szczęśliwym małżeństwem, jednak w ich życiu pojawił się problem - mimo wielu prób Quinn nie zachodzi w ciążę. To z kolei ciągnie za sobą ogromny ból, rozpacz, a do tego dochodzi fakt, że nie mogą oni adoptować dziecka ze względu na przeszłość Grahama. Choć w wielu małżeństwach w tym momencie doszłoby do wzajemnego obwiniania się - u nich do tego nie dochodzi. Pomimo to, każda kolejna próba zajścia w ciążę jest dla Quinn coraz mniej przyjemna, aż w końcu każdy dotyk jej męża staje się dla niej męką. Zamiast w tej sytuacji porozmawiać ze sobą, pozwalają na to, żeby ich małżeństwo zaczęło się rozpadać... Bohaterowie są bardzo prawdziwi i widoczne są u nich i wady i zalety, żadne z nich nie jest wyidealizowane. Czytelnik jest w stanie z łatwością zrozumieć wszystko, co w danej chwili czują i, co jest zawsze dużym plusem, przeżywa to razem z nimi. Przez rozdziały naprzemian z różnej perspektywy czasu - huśtawka emocji jest pewna - raz będziemy cieszyć się szczęściem bohaterów, żeby za chwilę czuć ogromny żal. Według mnie sięgnięcie po "Wszystkie nasze obietnice" jest idealnym posunięciem. Książka ta potrafi wciągnąć i zapewnić nam emocje na kilka godzin w trakcie czytania, jak i po skończeniu lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2018 o godz 20:47 madziao dodał recenzję:
"Wszystkie nasze obietnice" to kolejna książka Colleen Hoover, która z każdej strony uderza nas emocjami - i tymi negatywnymi, i tymi pozytywnymi. Praktycznie niemożliwe jest obronienie się przed nimi, bo można tak się wczuć w akcję, że będzie się przeżywać wszystko razem z bohaterami. Dzięki rozdziałom pisanym naprzemian z perspektywy czasu, gdy Quinn i Graham się poznawali, a także z teraźniejszości mamy lepszy obraz tego, jak zmienia się ich relacja. Wydawałoby się, że sytuacja, która ich połączyła przyczyni się do tego, że nigdy się nie będą zdradzać, bo sami już doskonale wiedzą jak bardzo to boli. Jednak czy na pewno zostaną sobie wierni? Czy ich coraz większe oddalanie się od siebie mogłoby w jakiś sposób wytłumaczyć ewentualną zdradę? Historia Quinn i Grahama jest bardzo autentyczna i przede wszystkim pokazuje jak potrzebna jest rozmowa. Bohaterowie byli szczęśliwym małżeństwem, jednak w ich życiu pojawił się problem - mimo wielu prób Quinn nie zachodzi w ciążę. To z kolei ciągnie za sobą ogromny ból, rozpacz, a do tego dochodzi fakt, że nie mogą oni adoptować dziecka ze względu na przeszłość Grahama. Choć w wielu małżeństwach w tym momencie doszłoby do wzajemnego obwiniania się - u nich do tego nie dochodzi. Pomimo to, każda kolejna próba zajścia w ciążę jest dla Quinn coraz mniej przyjemna, aż w końcu każdy dotyk jej męża staje się dla niej męką. Zamiast w tej sytuacji porozmawiać ze sobą, pozwalają na to, żeby ich małżeństwo zaczęło się rozpadać... Bohaterowie są bardzo prawdziwi i widoczne są u nich i wady i zalety, żadne z nich nie jest wyidealizowane. Czytelnik jest w stanie z łatwością zrozumieć wszystko, co w danej chwili czują i, co jest zawsze dużym plusem, przeżywa to razem z nimi. Przez rozdziały naprzemian z różnej perspektywy czasu - huśtawka emocji jest pewna - raz będziemy cieszyć się szczęściem bohaterów, żeby za chwilę czuć ogromny żal. Według mnie sięgnięcie po "Wszystkie nasze obietnice" jest idealnym posunięciem. Książka ta potrafi wciągnąć i zapewnić nam emocje na kilka godzin w trakcie czytania, jak i po skończeniu lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Colleen Hoover

Colleen Hoover to amerykańska pisarka, autorka poruszających powieści o tematyce typowo kobiecej. Zaczęła pisać dla przyjemności, co szybko przerodziło się w sukces. Z powodu powodzenia literackiego porzuciła pracę jako pracownik socjalny, by mogła skoncentrować się na pisaniu kolejnych powieści. Ma na swoim koncie wiele książek, które zostały okrzyknięte wydawniczymi bestsellerami przez New York Times.

It Ends with Us Hoover Colleen
4.7/5
38,80 zł
44,99 zł
Ugly love Hoover Colleen
4.6/5
25,27 zł
39,90 zł
Layla Hoover Colleen
4.4/5
29,30 zł
44,99 zł
Too Late Hoover Colleen
4.4/5
25,27 zł
39,90 zł
Hopeless Hoover Colleen
4.7/5
35,16 zł
44,99 zł
Maybe Now. Maybe Not Hoover Colleen
4.5/5
26,86 zł
39,99 zł
This Girl Hoover Colleen
4.2/5
17,49 zł
34,99 zł
Gdyby nie ty Hoover Colleen
4.5/5
29,99 zł
39,99 zł
Slammed Hoover Colleen
4.5/5
24,49 zł
34,99 zł
Losing hope Hoover Colleen
4.6/5
30,40 zł
34,90 zł
Coraz większy mrok Hoover Colleen
4.4/5
28,21 zł
39,90 zł
Maybe Someday Hoover Colleen
4.6/5
35,49 zł
39,90 zł
Nagie serca Hoover Colleen
0/5
31,08 zł
44,99 zł
November 9 Hoover Colleen
4.6/5
28,56 zł
39,90 zł
Confess Hoover Colleen
4.6/5
27,25 zł
39,90 zł
Point of Retreat Hoover Colleen
4.7/5
25,90 zł
27,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Napisz i spal Sharon Jones
4.5/5
25,88 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Sen o okapi Leky Mariana
4.6/5
30,74 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zabijaj uważnie Dusse Karsten
4.4/5
30,73 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Marionetka Jurga Paulina
4.8/5
27,31 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Materiał na chłopaka Hall Alexis
4.5/5
30,51 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pestki Ciarkowska Anna
4.4/5
27,65 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Smak zdrowia Maciąg Agnieszka
5/5
52,26 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom ciało. Home body Kaur Rupi
4.5/5
29,90 zł
44,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Maybe Someday Hoover Colleen
5/5
30,73 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Druga strona Holden Kim
4.7/5
19,95 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Drive Stewart Kate
4.6/5
24,48 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Być może kiedyś Graham Lauren
4.3/5
29,09 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Manwhore Evans Katy
4.6/5
24,28 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Corrupt Douglas Penelope
4.2/5
27,42 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Gus Holden Kim
4.5/5
29,93 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wszystko albo nic More M.S.
4.2/5
23,94 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Cel. Off-Campus. Tom 4 Kennedy Elle
4.5/5
32,86 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ryzyko Kennedy Elle
4.5/5
29,03 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Hate to love you Tijan
4.1/5
22,14 zł
36,90 zł
strona produktu - rekomendacje Pościg Kennedy Elle
4.3/5
28,61 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Słodka dusza Cole Tillie
4.8/5
34,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Twoja wina Young Samantha
4.5/5
25,18 zł
42,90 zł
strona produktu - rekomendacje Inna Blue Harmon Amy
4.7/5
33,02 zł
37,00 zł
strona produktu - rekomendacje Cofnąć czas Young Samantha
4.7/5
25,45 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Ostatnia szansa Young Samantha
4.7/5
28,48 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Odcień północy Shen L.J.
4.2/5
29,93 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Słodki upadek Cole Tillie
4.5/5
28,61 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.