Wracajmy do domu (okładka  miękka, 07.2014)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Poruszająca historia matki, która jest gotowa poświęcić własną przyszłość dla dobra dzieci.

Jill Farrow jest typową mamą z przedmieścia, która wreszcie pozbierała się po rozwodzie i układa sobie życie na nowo. Praca pediatry daje jej satysfakcję, a nastoletnia córka, Megan, wydaje się być szczęśliwa. Pewnej nocy w ich domu zjawia się była pasierbica Jill, Abby, i przynosi wieści o śmierci swojego ojca, utrzymując przy tym, że został zamordowany. Jill chce na własną rękę pomóc w odkryciu prawdy. Wkrótce okazuje się, że jej działania mogą doprowadzić do rozpadu nowej rodziny i zniszczyć dopiero co odzyskane szczęście.
Czy macierzyństwo kiedyś się kończy? Jakie są granice miłości w rodzinie? Czy istnieje pojęcie „byłego dziecka”?

ID produktu: 1097695728
Tytuł: Wracajmy do domu
Seria: Kobiety to czytają!
Autor: Scottoline Lisa
Tłumaczenie: Ciepłowska Agnieszka Barbara
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 512
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-07-08
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 34 x 202 x 135
Indeks: 14921247
średnia 5
5
8
4
6
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
15 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
02-09-2014 o godz 09:04 przez: bojarun
Kurza stopa, to się nazywa dobre pióro! Książka "Wracajmy do domu" jest drugą powieścią Lisy Scottoline, którą przeczytałam. Pierwsza pt. "Spójrz mi w oczy" pochłonęła mnie na tyle mocno że zarwałam nockę, co z zasady mi się nie zdarza. Z ciekawością sięgnęłam po "Wracajmy do domu", z nadzieją na powtórkę z rozrywki. I rzeczywiście - udało się. Akcja wartko się toczyła, emocje buzowały jak bąbelki w coca coli (męczonej przez Młodszego słomką), a ja oderwać się nie mogłam. Jeszcze stronka, jeszcze stronka, zaraz skończę.... niezmiernie rzadko mi się zdarza tak wpaść.
"Wracajmy do domu" w niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce. Główna bohaterka Jill jest typową kobietą w średnim wieku. Ma dobrą pracę jako pediatra, dom, psa Pulpeta, wspaniałego mężczyznę, ukochaną córkę Megan i dwie pasierbice - Abby i Victorię. Jill sporo przeszła będąc w związku z ojcem dziewczynek; na szczęście wyplątała się z tego związku. Niestety konsekwencją wolności była utrata kontaktu z Abby i Victorią, które ojciec drastycznie i konsekwentnie odizolował od Jill. Kobieta próbowała utrzymać kontakty z dziewczynkami - niestety na próżno. Aż do pewnego wieczoru kiedy to do domu Jill wpadła roztrzęsiona Abby, histerycznie stwierdzając, że jej ojciec stał się ofiara zabójstwa. Ponieważ dziewczyna jest pod wpływem alkoholu nikt nie bierze na poważnie jej słów. Jednak ona nie ustępuje i konsekwentnie szuka tropów i śladów. Wyniki działań dziewczyny są zaskakujące i przerażające, a zakończenie książki rozkłada czytelnika na obie łopatki.
Wątek kryminalny to jedno; drugim ważnym elementem powieści jest bardzo silnie zarysowana więź Jill z córkami. Megan jest mądrą trzynastolatką (jak na mój gust nawet trochę za mądrą), zrównoważoną i analizująca trafnie swoje uczucia. Kiedy na horyzoncie pojawia się Abby, Megan umiejętnie odsuwa się w cień. To wycofanie córki zauważa oczywiście Jill i tu właśnie widoczne jest sedno sprawy. Kobieta bardzo umiejętnie lawiruje pomiędzy uczuciami dziewczynek. Autorka świetnie wczuwa się w tak trudne role równocześnie matki i macochy. Powiem więcej - z opisów i dialogów wyziera obraz kobiety kochającej swoje dzieci niezmierną, głęboką miłością. Każde słowo i każdy gest Jill obrazuje to, jak ważne są dla niej dziewczynki. Wszystko co robi, robi po to, aby je chronić. Mnie osobiście w pewnym momencie przeszkadzało (ale tylko przez chwilkę) to, że obraz Jill jako matki jest tak idealny. Wszystkie słowa kierowane do córek są wyważone, pełne miłości, nie ma w nich agresji czy zdenerwowania. Jednak kiedy uzmysłowimy sobie że Jill jest pediatrą i doskonale potrafi przemawiać do maleństw, które leczy, wszystko staje się jasne. Jakby na poparcie tego autorka wplata t w treść książki historię małego pacjenta, którego stan zdrowia bardzo martwi Jill. Czytelnik jest pełen podziwu obserwując jej zmagania z systemem i walkę jaką toczy o życie i zdrowie malucha. Bohaterka jest po prostu takim typem człowieka i już. Tym bardziej czyny, których dokonuje i jej odwaga bardzo kontrastują z Jej łagodnością i wyrozumiałością jako matki.
Powieść naprawdę mi się spodobała. Czyta się ją jak świetny kryminał (nawet jest morderstwo, i usiłowanie morderstwa - a jakże), a przecież w głównej mierze to nie miała być powieść sensacyjna, a obyczajowa. W wielu momentach powieści widać mocne poczucie humoru autorki. Uśmiech na mej twarzy wywoływały opisy Pulpeta - uroczego psiaka będącego wiernym towarzyszem członków rodziny. Niewątpliwie te opisy dodają wiele uroku i ciepła całej historii.
Świetna książka na długie jesienne wieczory, które właśnie nadchodzą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-11-2014 o godz 14:10 przez: shczooreczek
Lisa Scottoline zdobyła moje uznanie za sprawą ksiązki Nie odchodź. Tak bardzo, że gdy tylko ukazał się tekst Wracajmy do domu miałam pewność, że warto po niego sięgnąć.

Historia opowiedziana przez autorkę, to prawdziwy kocioł emocji – zwłaszcza tych trudnych, wpływających na podejmowanie decyzji ważących na życiu wszystkich bohaterów. Czytałam ją z wypiekami na twarzy, niecierpliwie przewracając kolejne strony, ale też stale zastanawiając się nad tym, jak postąpiłabym na miejscu tej czy innej postaci, jakie byłyby moje reakcje, na ile pozwalałabym ponieść się emocjom, nierzadko trudnym do poskromienia, bo wywołanych wieloletnim zamiataniem ich pod dywan.

Scottoline po raz kolejny opowiada o miłości rodzicielskiej, szczególnie zaś macierzyńskiej – i to niekoniecznie biologicznej. Zabiera nas w niełatwą przestrzeń relacji na linii macocha-córki eksmęża, eksżona- eksmąż, mąż-żona, mąż macochy-pasierbic, pasierbice-córka, ojczym-pasierbica i byłe pasierbice żony. Skomplikowane już w samej fazie rozpisywania, a co dopiero, gdy przeniesie się te zestawienia na życie obfitujące w wydarzenia nieprzewidziane i niechciane.

Jill Farrow kilka lat przed rozpoczęciem akcji ksiązki poślubiła mężczyznę, który miał już dwie córki – Abby i Victorię. Choć związek małżeński był krótki i rozpadł się z hukiem, relacja miłości, jaka zrodziła się między kobietą a jej pasierbicami była znacznie trwalsza, choć przez kłamstwa nie tak zażyła jak dotąd.

Okazała się jednak tak mocna, że gdy już kilka lat po rozwodzie ojciec dziewczyn umiera, Abby swoje pierwsze kroki kieruje właśnie do Jill, u której szuka nie tylko pociechy, ale i pomocy w przeprowadzeniu dochodzenia na własną rękę. Bohaterka głęboko wierzy w to, że śmierć jej ojca nie jest samobójstwem, lecz morderstwem.

Jill, jako zawodowy pediatra z powołania, doskonale rozumie, nawet najgłębsze potrzeby dzieci. Przejmuje się ich losem i robi wszystko, by pomóc im w każdy możliwy sposób, nie raz wykraczający poza jej obowiązki. Nie inaczej chce traktować własne córki – nie tylko rodzoną Megan, ale także Abby i Victorię.

Mimo wielu wątpliwości jakie nią targają, kobieta decyduje się na podjęcie karkołomnego i brzemiennego w skutki śledztwa, by pomóc w ten sposób pasierbicy, która wyraźnie nie radzi sobie z przepracowywaniem żałoby.

Bohaterka nie wie jeszcze wówczas, że podjęte przez nią działania, skażą jej rodzinę i przyszłe szczęście na niebezpieczeństwo. Zdaje sobie jednak sprawę, że burzy spokój, który tak długo budowała i skazuje nowy związek na wielką próbę. Wszystko to jednak w imię miłości, której nie jest w stanie przekreślić rozwód ani chwilowa utrata regularnych kontaktów.

Scottoline po raz kolejny ofiarowała mi książkę, której treść chłonęłam jak gąbka – to nie zwykła powieść obyczajowa, lecz wielopoziomowa historia, z wysuwającym się na plan pierwszy wątkiem sensacyjno-kryminalnym. Nie brak w niej mocnych wrażeń, ogromu ładunku emocjonalnego i trudnych pytań o rodzicielstwo, a także siłę więzów.

Polecam ją gorąco – każdemu! Doskonała, trzymająca w napięciu jak najlepszy thriller, mocno odwołująca się do hierarchii wartości i podkreślająca moc macierzyńskiej miłości.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-08-2014 o godz 00:02 przez: knigoholiczka
Są przynajmniej trzy autorki zagraniczne na których książki wydałabym ostatnie pieniądze. Już ich nazwiska są gwarancją ( przynajmniej dla mnie) dobrej lektury. To Diane Chamberlain, Jodi Picoult i Lisa Scottoline.
Bardzo cenię sobie książki tej autorki. Na mojej półce stoją trzy jej powieści: "Ocal mnie", "Spójrz mi w oczy" i "Nie odchodź". Na pewno będę ją polecać!
Książka wywołała we mnie dużo emocji. Nie mogłam się od niej oderwać.
"Wracajmy do domu" to bardzo ciekawe doznanie czytelnicze, a problemy, które zostały poruszone- mocno życiowe. Jill jest lekarką, kobietą, która wiele przeszła. Jej małżeństwo z Williamem nie przetrwało z powodu jego kłamstw. Każde z nich idzie w swoją stronę zabierając swoje dzieci z poprzednich małżeństw. Pewnego dnia jej przybrana córka przybiega do niej mówiąc, że ojciec nie żyje. I chociaż policja twierdzi, że w śmierci niema nic dziwnego to Abby uważa, że został on zamordowany. Dziewczyna prosi Jill o znalezienie dowodów by potwierdzić, że ktoś pomógł Williamowi opuścić świat.
Bardzo nie podobała mi się reakcja Sama, obecnego partnera Jill na wydarzenia, których uczestnikiem stał się mimo woli. I choć zapewniał swoją narzeczoną o miłości to nie wspierał jej, nie miał ochoty by pasierbica jego żony (ot, taki mały misz masz rodzinny, podobno nazywa się taką sytuację rodziną patchworkową) zamieszkała choć na jakiś czas z nimi. Użyję mocnych słów: niby dorosły, dojrzały facet, a zachowuje się jak dziecko, które nic nie rozumie i które musi postawić na swoim bo jeśli nie uda si to jest obrażone i ma poczucie wielkiej krzywdy.
"Wracajmy do domu" to opowieść o tym, że czasem miłość jest o wiele ważniejsza niż więzy krwi. Choć Abby nie jest biologiczną matką Abby i jej siostry za nimi wskoczyła by w ogień. Z miłości naraża się na niebezpieczeństwo próbując dowiedzieć się prawdy o śmierci byłego męża., z którym nie łączyły jej przyjacielskie stosunki i który bardzo ją skrzywdził.
"Wracajmy do domu" to kolejna książka, która ukazała się w ramach klubu "Kobiety to czytają".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-07-2014 o godz 19:12 przez: spawacz
Znacie ten dowcip – kobiety potrafią udawać orgazmy a mężczyźni całe związki? No to jest właśnie powieść o takim mężczyźnie. Na imię miał William, niestety miał, bo mu się zmarło nad czym nie będziecie boleć. Był idealnym ojcem. Samotnie wychowującym dwie córeczki. Przystojny, ujmujący, wszystkiego koleżanki Jill były pod jego przejmującym wrażeniem. Jednak po bliższym poznaniu wyszło szydełko z worka, bo prawdziwie szydło to dopiero miało wyjść. Jeśli można napisać powieść o kobiecie rozczarowanej mężczyzną, kobiecie głęboko zranionej rozdźwiękiem jego oficjalnego wizerunku i tego drugiego to właśnie tak jak zrobiła to Lisa Scottoline. Bo to jest powieść o kobiecie, która nie może uwierzyć, że jej ideał nie jest ideałem i szuka bardzo głęboko prawdy o nim, która pozwoliłaby jej odczarować go. Przekonać samą siebie o własnej pomyłce. Bo tę śmierć można przecież traktować metaforycznie. By można było uwierzyć w jego śmierć należy znaleźć autentyczne jej przyczyny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-07-2014 o godz 18:02 przez: zezzzowata
Ujęło mnie jak autorka „Nie odchodź” w tej powieści ładnie portretuje życie rodzinne. Potrafi w prosty sposób urozmaicić fabułę, dodać jej pikanterii – mam na myśli takie motywy jak ten z wypadkiem na pływalni. On są bardzo emocjonalne i dodają powieści życia, nie sprowadzają akcji tylko do gonienia króliczka, ale dają dojść do głosu także tym zwykłym, codziennym sprawom. Ponadto Jill Farrow to przykład bohaterki, której determinacją robi niesamowite wrażenie. Jill Farrow to taka bohaterka, którą pewnie każda kobieta zrozumie i z nią się utożsami. Ona stanowi taki pierwotny wzór matki. Jej macierzyństwo ma charakter walczący, nie tylko opiekuńczy, ale także walczący. Jest zdolna do przekraczania granic w imię dobra swoich dzieci. Być może to jest postać kontrowersyjna w naszym wygodnym i nie skłonnym do poświęceń świecie. Dla mnie taka nie jest, ale może są tacy ludzie. Nie wiem, choć nie wydaje mi się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-07-2014 o godz 17:37 przez: zakręcona DOROTA
William były mąż Jill to człowiek, który nawet zmarł w sposób daleki od normalności. Wcale się nie dziwię Jill, że tak wszystko postawiła na jedną kartę. W końcu, gdy już znalazła się w pewnym punkcie swojego śledztwa to już nie mogła się wycofać. Nie po tym czego się dowiedziała, czego się musiała jeszcze dowiedzieć. To jest powieść o pewnym osaczeniu sytuacją. Opisuje taki moment, w którym już z różnych powodów nie ma odwrotu. Postać Williama jak ją zaczynamy odkrywać wraz z bohaterką „Wracajmy do domu” po prostu zdumiewa. Już pierwsze informacje o nim jakoś człowieka tak wytrącają z normalnych kolein. Bo ciężko sobie to wyobrazić, że tacy ludzie istnieją i robią takie rzeczy. Im dalej w las tym więcej takich grzybków. Oczywiście, gdy już się dowiemy co nie co to nie możemy się od książki oderwać. Bo to wszystko wydaje się takie nierealne, ale i fascynujące. Niesamowita historia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-07-2014 o godz 18:38 przez: Hurrra Olga
W tej powieści moim zdaniem najciekawsze są opisy lawirowania Jill między różnymi osobami i różnymi wersjami rzeczywistości. To jak ciężko jest połączyć ludzi w całość, w rodzinę, szczególnie taką patchworkową. Przecież nasza bohaterka musi przezwyciężyć zazdrość, egoizm, antypatie niemal wszystkich. Od swojej córki biologicznej, przez pasierbice po narzeczonego. Niesamowicie prawdziwie tę sytuację opisała Lisa Scottoline. Jak kogoś nie przekonałam recenzją to może przekona go fajna promocja. Ja kupiłam książkę na stronie wydawnictwa i dostałam w prezencie błyszczyk do ust. Nie byle jaki bo Yves Rocher.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-07-2014 o godz 11:10 przez: ORANŻADA1956
A mówi się, że tylko w Polsce mamy taki kult matki Polki, kobiety gotowej do poświęceń i negacji własnych potrzeb dla dziecka. Lisa Scottoline we „Wracajmy do domu” pokazuje, że ta skłonność do poświęceń, do ryzyka jest cechą uniwersalną. Jej powieść jest o tym, że macierzyństwo wytwarza w kobiecie taką determinację, która każe chronić potomstwo za wszelką cenę. Jednak to można odczytać jako banał. Ale Scottoline pokazała, że pojęcie macierzyństwa nie sprowadza się do biologi, do aktu poczęcia i urodzenia. Ono ma wymiar psychologiczno-emocjonalny.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-07-2014 o godz 20:17 przez: FFinka
Formuła rozrywkowa, lekka, a tematyka już nie do końca taka. Bo przecież na przykładzie Jill Farrow Lisa Scottoline zadaje naprawdę ważne pytania o to co to znaczy być matką. Co definiuje macierzyństwo. Jakie emocje ono rodzi i jaką gotowość do poświęceń, działań. Wyjątkowo ciekawe wydało mi się postawienie problemu macierzyństwa jako uczucia, a nie faktu urodzenia. To rzadko podkreślana kwestia w literaturze. Przykład Jill pokazuje jak szeroko kobiety są w stanie rozumieć macierzyństwo i jak wąsko jednocześnie go rozumieją mężczyźni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-07-2014 o godz 13:22 przez: Jaga Hu.
Będę chwalić. Lisa Scottoline napisała moim skromny zdaniem jedną z lepszych książek w swojej karierze. Poziom emocji, rosnącego napięcia, rozbudzonej ciekawości jest tak wysoki, że nie można się oderwać od tej książki. Główną bohaterką jest lekarka Jill. Kobieta obdarzona instynktem opiekuńczym. Gdy jej pasierbica Abby mocno sugeruje, że jej ojciec wcale nie zmarł w wyniku nieszczęśliwego połączenia leków z alkoholem Jill zapala się bardzo słabo zielona lampka. Z czasem jednak..
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-07-2014 o godz 21:59 przez: Agnieszka Mazur
Musiałam dać tej powieści chwilę, zanim pozwoliłam się porwać. Początkowo podchodziłam do niej trochę jak do jeża, bo niczym mnie nie ujmowała. A potem, nagle... bum! I już nie mogłam przestać czytać. Poza wątkiem sensacyjnym na bliski plan wysuwają się zależności rodzinne głównej bohaterki, jej matczyne uczucia, przywiązanie do bliskich. To tworzy interesującą mozaikę, w której pytania o przeszłość byłego męża i o to, dlaczego nie żyje wcale nie są najważniejsze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-07-2014 o godz 15:43 przez: Paryżanka Tamara
Czytanie na raty średnio się udaje w przypadku tej powieści. Za bardzo jest wciągająca. Ja zaczęłam w tygodniu i powiem szczerze, że trochę się wkurzałam, że nie mam więcej czasu. Polecam ją na weekend. Mocną stroną „Wracajmy do domu” jest bardzo sensacyjna, przewrotna i zaskakująca fabuła. Charakterystyka postaci także jest ciekawa. Dla czytelnika, tak jak dla pediatry Jill poznawanie zagadki domniemanego morderstwa jest odkrywaniem wszystkiego na nowo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-07-2014 o godz 20:04 przez: onnaaaaaaa
To z pewnością nie jest książka banalna, o niczym, czy tylko rozrywkowa. Ona przecież opowiada o macierzyństwie, związkach, relacjach małżeńskich, bliskości. Mówi wiele o kosztach i wyrzeczeniach. Za pomocą czterdziestoletniej Jill, a więc kobiety na tyle dojrzałej, że możemy uznać autentyczność tej historii, autorka „Nie odchodź” pokazuje, że bycie matką to niebezpieczne zadanie na całe życie. Ale pokazuje to jako doświadczenie pozytywne, piękne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-07-2014 o godz 20:16 przez: asloneczko
Tak do końca to ja nie wiem czy Lisa Scottoline krytykuje kobiecy instynkt macierzyński, czy wręcz przeciwnie jej powieść stanowi jej afirmację w formule sensacyjno-kryminalnej. Skłaniam się do odczytania pozytywnego, choć mam swoje wątpliwości. A propos samej powieści to muszę powiedzieć, że jest udana. Zaciekawiła mnie i dałam się ponieść. Jeśli miałabym określić proporcje to chyba więcej jednak jest w niej sensacji niż kryminału.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-07-2014 o godz 00:00 przez: Jerka
Wracajmy do domu to książka ze względu na tematykę bardzo przejmująca. W zasadzie przeżywałam tę historię tym mocniej jako matka. To moje pierwsze spotkanie z książką Lisy Scottoline i po lekturze tej powieści mogę powiedzieć że jest naprawdę dobrą autorką. A książkę polecam, jest autentycznie nietuzinkowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

O autorze: Lisa Scottoline

Wieczna
4.8/5
29,17 zł
44,99 zł
Ktoś wie
4.5/5
28,51 zł
43,00 zł
Powrót Anny
4.7/5
28,51 zł
43,00 zł
Czekam na ciebie
4.6/5
25,91 zł
39,90 zł

Zobacz także

Podobne do ostatnio oglądanego