Ostrze zdrajcy. Wielkie płaszcze. Tom 1 (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 33,49 zł

33,49 zł 36,90 zł (taniej o 9 %)
Dostawa do salonu empik od 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Wielkie Płaszcze. Sędziowie, bohaterowie... zdrajcy?

Król nie żyje, Wielkie Płaszcze rozwiązano, a Falcio val Mond i jego towarzysze Kest i Brasti skończyli jako straż przyboczna szlachcica, który na domiar złego nie chce im płacić. Ale mogło być gorzej – ich chlebodawca mógłby leżeć martwy, podczas gdy oni musieliby bezradnie patrzeć, jak zabójca podrzuca fałszywe dowody wikłające ich w morderstwo. Chwileczkę… Przecież to właśnie się zdarzyło!

W najbardziej zepsutym mieście świata zawiązuje się spisek koronacyjny, a to oznacza, że wszystko, o co walczą Falcio, Kest i Brasti, może lec w gruzach. Jeśli tych trzech zechce przeciąć intrygę, ocalić niewinnych i wskrzesić Wielkie Płaszcze, będą musiały wystarczyć im rapiery w dłoniach i obszarpane skórzane odzienie. Dziś bowiem każdy arystokrata jest tyranem, każdy rycerz – bandytą, a jedyne, czemu można ufać, to ostrze zdrajcy.

„Szalony taniec walk, spisków i zaskakujących zwrotów akcji”.
Dave Duncan, bestsellerowy pisarz fantasy

„Piekielnie dobra książka”.
Conn Iggulden, autor bestsellerowej serii Imperator


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ostrze zdrajcy. Wielkie płaszcze. Tom 1
Seria: Wielkie płaszcze
Autor: De Castell Sebastien
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 424
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-24
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 35 x 142 x 209
Indeks: 20872038
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
19
4
6
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
27 recenzji
26-04-2018 o godz 15:58 Popkulturka Osobista dodał recenzję:
Po ,,Ostrze Zdrajcy" nie miałam zamiaru osobiście sięgać. Sądziłam, że na samym podziwianiu pięknej okładki moja przygoda z tym tytułem się skończy. Ha, w jak wielkim błędzie byłam! Książka opowiada o Falcio val Mondzie i jego towarzyszach, którzy po śmierci króla szukali pracy po tym, jak Wielkie Płaszcze rozwiązano, a bohaterowie zostają strażą przyboczną pewnego szlachcica. Jednak to nie koniec! Szlachcic umiera, a trójka ,,poszukiwaczy sprawiedliwości" zostaje wrobiona w jego morderstwo. Jakby problemów było mało, dochodzi do tego wszystkiego spisek koronacyjny, który może ostatecznie zniszczyć reputację Wielkich Płaszczy. Cała ta sytuacja wplątuje ich w serię epickich i zapierających dech w piersiach przygód. Jest to naprawdę dobra powieść awanturnicza osadzona w klimatach fantasy. Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawsza, co powoduje, że czytelnik chce jak najszybciej poznać zakończenie. Chociaż moim zdaniem lepiej się aż tak nie rozpędzać, jeszcze nie wyszły kolejne części. Ogromnym plusem jest to, że w książce prowadzona jest narracja pierwszoosobowa, która pozwala czytelnikowi jeszcze bliżej poznać pierwszego kantora Wielkich Płaszczy, osobę z niezwykle ciętym językiem oraz wielkiego marzyciela - Falcio val Monda. Postać ta stała się moim ulubieńcem już na samym początku książki, uwielbiam jego poczucie humoru i upartość, z jaką dąży do celu. Pomimo tego, że on i jego przyjaciele, Kest i Brasti, posiadają wiele podobnych cech, to właśnie Falcio stał się moim ulubieńcem. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Podejrzewam, że to sprawa jego poczucia humoru, które od razu mi się spodobało. Świat stworzony przez pana de Castella jest świetnie przemyślany i dopracowany, a postacie charyzmatyczne i różnorodne. Nigdy w życiu bym nie powiedziała, że czyjś debiut może być na aż tak wysokim poziomie! Słyszałam wiele opinii, że tytuł ten jest bardzo podobny do Trzech Muszkieterów. Przyznaję się bez bicia, nie czytałam tej książki, dlatego nie mam zamiaru szukać podobieństw. (Chociaż nie będę oszukiwać, moje pierwszej skojarzenie było właśnie związane z książką Aleksandra Dumasa.) Mogę się przyczepić jedynie do okładki. Jest bardzo ładna, kojarzy mi się z serią gier Dragon Age, lecz jest niezbyt poprawna z treścią książki. Przypuszczam, że miał być na niej Falcio. Co w związku z tym? Falcio walczył rapierem, postać zaś trzyma miecz. Wiem, że to już czepialstwo, jednak to trochę razi mnie w oczy. Cała seria liczy cztery tomy, jednak na polski została przetłumaczona dopiero pierwsza część. Mam nadzieję, że dalsze części będą na równie wysokim poziomie, co Ostrze Zdrajcy. Jeżeli szukaliście jakiegoś przyjemnego, pełnego akcji fantasy, to właśnie je znaleźliście! Książka wciąga i nie wypuszcza, dopóki się jej nie skończy. Napisana jest niezbyt trudnym językiem, co pozwala pochłonąć ją w całości praktycznie za jednym razem. Tempo jest szybkie, sceny walk dynamiczne, a fabuła świetnie przemyślana. Czego chcieć więcej? To pozycja obowiązkowa dla każdego fana klimatów fantasy! http://popkulturkaosobista.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-04-2018 o godz 15:57 Popkulturka Osobista dodał recenzję:
Po ,,Ostrze Zdrajcy" nie miałam zamiaru osobiście sięgać. Sądziłam, że na samym podziwianiu pięknej okładki moja przygoda z tym tytułem się skończy. Ha, w jak wielkim błędzie byłam! Książka opowiada o Falcio val Mondzie i jego towarzyszach, którzy po śmierci króla szukali pracy po tym, jak Wielkie Płaszcze rozwiązano, a bohaterowie zostają strażą przyboczną pewnego szlachcica. Jednak to nie koniec! Szlachcic umiera, a trójka ,,poszukiwaczy sprawiedliwości" zostaje wrobiona w jego morderstwo. Jakby problemów było mało, dochodzi do tego wszystkiego spisek koronacyjny, który może ostatecznie zniszczyć reputację Wielkich Płaszczy. Cała ta sytuacja wplątuje ich w serię epickich i zapierających dech w piersiach przygód. Jest to naprawdę dobra powieść awanturnicza osadzona w klimatach fantasy. Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawsza, co powoduje, że czytelnik chce jak najszybciej poznać zakończenie. Chociaż moim zdaniem lepiej się aż tak nie rozpędzać, jeszcze nie wyszły kolejne części. Ogromnym plusem jest to, że w książce prowadzona jest narracja pierwszoosobowa, która pozwala czytelnikowi jeszcze bliżej poznać pierwszego kantora Wielkich Płaszczy, osobę z niezwykle ciętym językiem oraz wielkiego marzyciela - Falcio val Monda. Postać ta stała się moim ulubieńcem już na samym początku książki, uwielbiam jego poczucie humoru i upartość, z jaką dąży do celu. Pomimo tego, że on i jego przyjaciele, Kest i Brasti, posiadają wiele podobnych cech, to właśnie Falcio stał się moim ulubieńcem. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Podejrzewam, że to sprawa jego poczucia humoru, które od razu mi się spodobało. Świat stworzony przez pana de Castella jest świetnie przemyślany i dopracowany, a postacie charyzmatyczne i różnorodne. Nigdy w życiu bym nie powiedziała, że czyjś debiut może być na aż tak wysokim poziomie! Słyszałam wiele opinii, że tytuł ten jest bardzo podobny do Trzech Muszkieterów. Przyznaję się bez bicia, nie czytałam tej książki, dlatego nie mam zamiaru szukać podobieństw. (Chociaż nie będę oszukiwać, moje pierwszej skojarzenie było właśnie związane z książką Aleksandra Dumasa.) Mogę się przyczepić jedynie do okładki. Jest bardzo ładna, kojarzy mi się z serią gier Dragon Age, lecz jest niezbyt poprawna z treścią książki. Przypuszczam, że miał być na niej Falcio. Co w związku z tym? Falcio walczył rapierem, postać zaś trzyma miecz. Wiem, że to już czepialstwo, jednak to trochę razi mnie w oczy. Cała seria liczy cztery tomy, jednak na polski została przetłumaczona dopiero pierwsza część. Mam nadzieję, że dalsze części będą na równie wysokim poziomie, co Ostrze Zdrajcy. Jeżeli szukaliście jakiegoś przyjemnego, pełnego akcji fantasy, to właśnie je znaleźliście! Książka wciąga i nie wypuszcza, dopóki się jej nie skończy. Napisana jest niezbyt trudnym językiem, co pozwala pochłonąć ją w całości praktycznie za jednym razem. Tempo jest szybkie, sceny walk dynamiczne, a fabuła świetnie przemyślana. Czego chcieć więcej? To pozycja obowiązkowa dla każdego fana klimatów fantasy! http://popkulturkaosobista.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-04-2018 o godz 16:24 ewfor dodał recenzję:
W historii przygód tych trzech przyjaciół jest z całą pewnością ukazana szczera przyjaźń, która towarzyszy tym młodym "wojownikom" na każdym kroku. Cudowne wręcz zdolności walki, zsynchronizowanej ze sobą w obliczu niebezpieczeństwa, chociaż każdy z nich był mistrzem innego stylu i innej broni. Odważni, z poczuciem humoru i pilnujący swojego honoru, są ziszczeniem marzeń niejednego chłopca. Ta powieść, której narracja jest w pierwszej osobie to nie tylko ciekawa historia spod znaku płaszcza i szpady ale przede wszystkim historia niezwykłej przyjaźni. Sceny mrożące krew w żyłach przeplatają się wspomnieniami i odrobiną humoru. Ale największą część zajmują jednak opisy walk. Ze względu na fabułę, jest tych walk całkiem sporo, i opisane zostały z drobiazgową wręcz dokładnością. Myślę, że ktoś, kto nigdy w życiu nie trzymał ręki na rapierze, kuszy, czy pikach zamarzy wprost o takim mistrzowskim posługiwaniu się tą bronią. Wartka akcja, niesamowite przygody i walki na śmierć i życie, w których krew się leje prawie z każdej strony, wśród świstu rapierów czy strzał, przeplatane są nitkami humoru, nieopuszczającego głównych bohaterów. To właśnie łączy Trzech Muszkieterów i Wielkie Płaszcze. Autor moim zdaniem bardzo dobrze odnalazł się w powieści fantasty, w której oprócz scen czasami bardzo mrocznych, ukazał również tę inna stronę mroku, składając trochę ukłon w stronę klasyki, jaką jest powieść Alexandra Dumasa. Pozwolił czytelnikowi na chwilę znów znaleźć się w epoce, w której oprócz gwałtu, biedy zwykłych ludzi i ich strachu przed panami, byli tacy, którzy nie pławili się bogactwem materialnym ale posiadali ogromne bogactwo sprawiedliwości. Powieść wciąga od pierwszych stron, i chociaż momentami wydaje się, że nadszedł koniec jakiegoś wątku, to zawsze gdzieś w kąciku pozostaje nadzieja, że jednak to jeszcze nie koniec. Prawie całą powieść prowadzi nas może nie tyle humor co autoironia głównych bohaterów, którzy mimo świadomości swojej władzy nad bronią, wiedzą, że nie zawsze są tacy kryształowi. Ciekawie wpleciona w fabułę magia, zwłaszcza magia kobiet, bo to głównie kobiety w tej powieści mają coś z nią wspólnego, dodaje pewnego błysku tajemniczości i… momentami nawet strachu. Polecam tę powieść zwłaszcza młodzieży, bo fantastyka jest w większości skierowana do młodych czytelników. Z całą pewnością zainteresuje ona również fanów Trzech Muszkieterów. Myślę, że i kobiety znajdą w niej coś dla siebie, coś zmysłowego, jakąś odrobinę miłości…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
21-04-2018 o godz 17:37 marysza dodał recenzję:
Przez ostatnie kilka miesięcy żadna książka fantasy nie wywołała u mnie tylu emocji. Po raz kolejny przekonałam się, że mężczyźni są wspaniałymi pisarzami tego gatunku. Cień Rycerza to wciągająca lektura, która porusza do łez ale też powoduje niekontrolowane wybuchy śmiechu. Bohaterowie - Falcio, Brasti i Kest, są wyraziści i niepowtarzalni, a ich przyjaźń niezwykle silna tak samo jak wiara w idee poległego króla. Nie wszystkie działania tej nietypowej trójki towarzyszy broni są do przewidzenia wiec niejednokrotnie będziecie zaskoczeni i ciężko będzie się oderwać od tej książki. Każdy fan starej, dobrej literatury fantasy powinien po Cień Rycerza sięgnąć bo w końcu pojawiło się coś, co niekoniecznie powinny czytać młodsze pokolenia, coś co nie jest przesłodzone i NIE jest napisane pod obecna modę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2018 o godz 16:52 Sebastian Adamczyk dodał recenzję:
Recenzja z bloga: zatraceni w kartkach Nie czytałem nigdy powieści nasączonej taką dawką emocji, akcji, piękna, humoru i brutalności! Nie dostaniesz tego czego się spodziewasz, bo dostaniesz coś całkiem niespodziewanego! Koniecznie musicie przeczytać „Ostrze zdrajcy”. Wielkie Płaszcze zostały rozwiązane, ponieważ król umarł. Trójka przyjaciół zostaje zdegradowana do roli straży szlachcica, który na dobór złego, okazuje się być martwy. Mało tego, umiera na warcie Falcio, Kesta i Brastiego. W mieście tworzy się spisek, a to oznacza, że wszyscy są w niebezpieczeństwie i tylko trójka przyjaciół będzie mogła ocalić niewinnych. Czy będą w stanie tego dokonać mając do dyspozycji tak naprawdę nic? Czy obdartym pelerynom uda się wskrzesić Wielkie Płaszcze i przywrócić dawną chwałę? Początek książki to szereg retrospekcji, na podstawie których dowiadujemy się jaka jest obecna sytuacja tych muszkieterów. Narratorem jest Falcio. „Ostrze zdrajcy” to bomba emocji. Nigdy nie wiesz na jaką padnie! Raz płaczesz z powodu sytuacji postaci a raz śmiejesz się z niej do łez. Prawdziwy rollercoaster emocji! Każdy z bohaterów jest inny, co tworzy z trójki przyjaciół niesamowity koloryt zachowań. Moją ulubioną postacią jest Brasti, bo po części jesteśmy do siebie podobni i rozumiem jego stanowisko w niektórych sytuacjach. Brasti, to mój faworyt jeśli chodzi o powieść. Gdyby nie on, to książka nie miała by takiego smaczku ^^ Nigdy nie czytałem książki z pod znaku ostrza i szpady i teraz wiem, że to był błąd, że prawie rok od premiery „Ostrza zdrajcy” zainteresowałem się tą serią. Pamiętam jak w maju Maja.K mega komplementowała książkę, ale wtedy byłem zdania „przesadza. Nie może być taka niesamowita. Po za tym, nie ciągnie mnie do świata muszkieterów”. Dziś jednak mówię, że to był wielki błąd i żałuje swojego podejścia. Powinienem uwierzyć Mai. Słuchajcie, ale oprócz pięknej historii o przyjaźni, poświęceniu, odwadze, walce o honor i stawaniu w obronie niewinnych, mamy piękną okładkę, która z całą serią będzie komponować się pięknie! Czuję, że seria Wielkich Płaszczy zajmie zaszczytne miejsce na półce pięknych okładek! Wydawnictwo Insignis jeszcze nigdy nie zawiodło mnie swoimi pięknymi okładkami. Jestem mega zadowolony z tego, co udało się im wypracować wydając tę książkę. Podsumowując „Ostrze zdrajcy” powiem wam, że dawno nie czytałem powieści z taką dawką emocji. Nigdy nie spotkałem się ze światem muszkieterów. Na zawsze zapamiętam niesamowitych przyjaciół obdartych peleryn. Recenzja z bloga: zatraceni w kartkach
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2018 o godz 21:53 Czytaczyk dodał recenzję:
Król Paelis nie żyje, Wielkie Płaszcze rozwiązano, a jego członkowie zostali rozsiani po wszystkich księstwach. Trzech z nich - Falcio val Mond, Kest, Brasti - skończyło jako straż przyboczna parszywego szlachcica, który nie wypłaca im należnych pensji. Gdy okazuje się, że już gorzej być nie może ich pracodawca zostaje znaleziony martwy. Wszelkie tropy i fałszywe dowody podrzucane przez zabójcę prowadzą do tego nieszczęsnego trio. Chcąc oczyścić się z zarzutów i obalić spisek koronacyjny będą musieli wskrzesić Wielkie Płaszcze. Pierwsze, co przyszło mi do głowy po skończeniu tej książki, to „czemu ja tyle zwlekałam z sięgnięciem po nią???”. Sebastien de Castell stworzył naprawdę fascynującą i ciekawą historię. Wydawać by się mogło, że fabuła jest już oklepana, ale nie! Ona wcale taka nie jest. Jest usiana nieprzewidywalnymi sytuacjami i zaskakującymi zwrotami akcji, która pędzi na łeb, na szyję. Mamy tutaj emocjonujące i trzymające w napięciu pojedynki, spiski i niemożliwe próby ich udaremniania. Bohaterowie są wspaniali, pełnokrwiści i barwni. Nie sposób ich nie lubić i nie kibicować ich wysiłkom, a naprawdę mają się, z czym mierzyć. Świat, z którym walczą jest posępny i mroczny. Panuje w nim bezprawie i samowolka arystokracji. Ci najbiedniejsi i najubożsi są upadlani i nieludzko traktowani. Autor postarał się o naprawdę wyrazisty klimat. „Ostrze zdrajcy” pochłonęłam w naprawdę błyskawicznym tempie i na szczęście mam już pod ręką kolejny tom. Zwariowałabym jakbym miała jeszcze czekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-04-2018 o godz 18:03 Iwona Orłowska dodał recenzję:
‘Ostrze zdrajcy” to pierwsza część serii fantasy zatytułowanej „Wielkie płaszcze” autorstwa Sebastiena de Castell. Seria, która przekonała mnie do fantastyki będącej dla mnie zawsze na szarym końcu gatunków godnych uwagi. To, jak bardzo pozytywnie zostałam zaskoczona trudno opisać w kilku zdaniach. Gdy pierwszy raz trzymałam tę książkę w dłoniach spodziewałam się czegoś zupełnie innego – czegoś na podobieństwo historii z „Gwiezdnych wojen” lub „Planety małp”. Wiem, filmów się naoglądałam, ale takie właśnie miałam nastawienie. Okazało się jednak, że byłam w ogromnym błędzie. „Ostrze zdrajcy” okazało się być nieco uwspółcześnioną i okraszoną (?) magią historią dzielnych rycerzy walczących o dobre imię swojego króla i dążących do zrealizowania wyznaczonego przez władcę zadania. Bohaterowie? Falcio, Kest i Bresti – Wielkie Płaszcze lub, jak częściej ich nazywano, obdarte peleryny. Nie byli zwykłymi rycerzami – mimo że oni również powiązani byli z prawem i walką. Nade wszystko Wielkie Płaszcze – poza noszeniem płaszczy a nie zbroi, przysięgali służyć królewskiemu prawu, a nie samemu królowi. c.d. opinii na recenzowane.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-09-2017 o godz 10:00 Zakładka dodał recenzję:
Do tej książki czułam od samego początku duży zapał. Niestety z czasem zaczął on nieco słabnąć. Czym to było spowodowane? w zasadzie nie wiem... Ale skutkiem było z pewnością to, że bardzo opóźniałam przeczytanie tej historii. W końcu jednak zmobilizowałam się by sprostać temu zadaniu. I tym, co uderzyło mnie na samym początku, było to, iż od razu czytelnik jest bezpośrednio wrzucony w wir zdarzeń. Nie ma czasu na zastanawianie się nad zasadami nowego świata, bo wszystko dzieje się dość szybko. I niemałą trudność sprawiło mi sprostanie zadaniu, by ogarnąć całość, pojąć kto jest kim, co jest czym, oraz zrozumieć wszystkie relacje panujące w tym świecie. I choć jak się okazało, całość nie była na tyle skomplikowana, to fakt, iż wszystko ma takie tempo, z pewnością lekko mnie przytłoczyło. Później, kiedy wszystko stało się bardziej jasne i czytelne, mogłam spokojnie skupić się na tym co działo się w życiu bohaterów. Całość zrobiła na mnie dość dobre wrażenie, choć nie obyło się bez uchybień. Ostatnimi czasy, mam wielką ochotę na zapoznawanie się z literaturą związaną z tematyką królewsko rycerską. A że tu pojawiają się takowe motywy, byłam bardzo rada z tego powodu. Niestety, w trakcie męczyło mnie skakanie pomiędzy teraźniejszością. Między akcję wplatane były bowiem elementy wspomnień głównego bohatera , które kształtowały go jako człowieka. Nie wniosło to wiele do akcji, a moim zdaniem tylko ją spowalniało. Owszem, takowe przerwy były potrzebne w tak pędzących zdarzeniach, ale można było to zagospodarować jakoś inaczej. Natomiast taki wybór powodował, iz przysypiałam w owych momentach. Ciekawy jest styl autora. Z pewnością nie jest nijaki. Nie brak mu humoru i ironii. W dodatku w dialogach między bohaterami można znaleźć sprośne żarty czy też szczyptę złośliwości. Widać, iż większość z nich to typowi mężczyźni. Długimi czasami przebywają razem, więc skutkiem tego, są zażyłości i owe wymiany zdań. Książka, z pewnością potrafi zainteresować. I pomimo wielu uchybień, myślę, że postaram się dać szansę drugiej części. Może jej poziom będzie wyższy, a tym samym moja ocena wzrośnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-09-2017 o godz 18:24 ste.kasia dodał recenzję:
Tradycyjne, dobre Fantasy bazujące na męskiej przyjaźni i przygodach z kanonu Trzech Muszkieterów. Polecam i czekam na kolejne tomy!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-09-2017 o godz 23:03 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:
Sebastien de Castell z wykształcenia jest archeologiem. Po czterech godzinach swojej pierwszej pracy wykopaliskowej doszedł do wniosku, że nienawidzi archeologii. Zajmował się branżą IT, karierą muzyczną, prawami obywatelskimi, był choreografem, nauczycielem i aktorem. Mieszka w Vancouver z żoną i dwoma kotami.* Już od dłuższego czasu chciałem sięgnąć po dobrą książkę fantastyczną. Gdy Wydawnictwo Insignis zaproponowało mi Ostrze zdrajcy, pomyślałem: tak, to będzie strzał w dziesiątkę. Czy rzeczywiście jest to utwór, po który warto sięgnąć? Wielkie Płaszcze to sędziowie, którzy zapewniają ochronę praw wszystkim (niezależnie od stanu majątkowego, płci czy urodzenia). Jednakże w wyniku pewnych wydarzeń ta organizacja zostaje rozwiązana. Falcio wraz z dwójką przyjaciół starają się wskrzesić Wielkie Płaszcze oraz doprowadzić do porządku. Książka została napisana lekkim językiem, dzięki czemu dzieło to czyta się naprawdę szybko. Sebastien ma przyjemny styl pisarski. Akcja bardzo często trzyma mocno w napięciu, bohaterzy ciągle wpadają w tarapaty. „Świat to nie romantyczny spektakl; nie składa się tylko z miłości i chwały.” Ostrze zdrajcy to książka, której fabuła jest oryginalna. Wyróżnia się ona spośród wielu utworów fantastycznych. Autor pokazał, że fantastyka nie potrzebuje elfów, krasnoludów czy orków, a wystarczą np. rycerze. Oczywiście znalazło się miejsce dla magii, aczkolwiek nie jest jej jakoś bardzo dużo. To taki element, który dodaje smaczku książce. Nie raz i nie dwa udało się autorowi mnie zaskoczyć. Pierwszą wadą tej powieści jest to, że główni bohaterzy niemal bez szwanku wychodzą z opresji, w które ciągle wpadają. Prowadzi to do nudnych i przewidywanych momentów. Kolejny mankament to to, że o jednej postaci, które pełni rolę narratora wiemy bardzo dużo, ale o innych bohaterach już znacznie mniej. „Ja przegrywałem wielokrotnie i coś w tym było: w ten właśnie sposób uczysz się, o co naprawdę idzie gra.” Bardzo spodobał mi się pomysł autora i jego wykonanie. Z pozoru prosta, a wręcz banalna historia stała się czymś, co zapiera dech w piersiach i sprawia, że ciężko jest się od czytania oderwać. Ubolewam trochę nad tym, że wykreowany przez autora świat nie został jakoś bardzo przedstawiony czytelnikowi. Opisy miejsc otaczających bohaterów są dość skąpe, a to chyba dlatego, że narratorem jest facet. Książka jest przepełniona humorem, który nadaje lekkości i większego luzu. Nie jest on jakiś wyrafinowany. Raczej za jego sprawą pojawia się banan na twarzy, a nie jakieś wybuchy śmiechu. Opisy walk są szczegółowe. Gdy czyta się książkę, to ma się wrażenie, że uczestniczy się w nich. Są bardzo realistyczne i dynamiczne. Jeden z ważniejszych bohaterów, Falcio val Mond, jest mężczyzną, dla którego najważniejsze jest prawo. Bardzo dobrze włada rapierem. Zachowaniem przypomina trochę średniowiecznego rycerza. To postać, którą od razu polubiłem. Jestem usatysfakcjonowany lekturą tej powieści. To kawał dobrej literatury fantastycznej, który każdy szanujący się fan tego gatunku znać powinien. Zniecierpliwiony czekam na kolejny tom, który, mam nadzieję, bardziej przybliży mi sylwetki pozostałych bohaterów oraz odkryje dotąd nieodkryte części świata. Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Insignis. ** Źródło — Lubimy Czytać
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-08-2017 o godz 14:42 podróżdokrainyksiążek dodał recenzję:
Wielkie płaszcze, niegdyś wielcy i prawi rycerze, samego króla, pilnowali porządku. Będącymi symbolem zarówno sprawiedliwości, jak i honoru. Jednak dobre czasy się skończyły, król nie żyje, nikt nie wie, w jaki sposób umarł, a Wielkie Płaszcze zostali okrzyknięci zdrajcami. Czy jednak to jest prawda? Czy zasługują na to miano? Płaszcze zostają rozwiązanie, a z tej licznej gwardii zostało tylko trzech, Falcio, Kest i Brasti. Spisani na margines społeczny zostali strażą przyboczna szlachcica, która na złość jeszcze im nie płaci. Czy to jednak oznacza, że nie mają go bronić? Oczywiście, że nie! Na ich nie szczęście zostają wpleceni jeszcze w intrygę, z której chcąc wyjść z twarzą i oczyścić swoje imiona muszą chwycić szable i walczyć w imię swojej sprawiedliwości, jak i przywrócenia porządku. Czytając „Ostrze zdrajcy”, miałam wrażenie, że powieść jest podobna do książki Aleksandra Dumasa „Trzej muszkieterowie”, czy to jednak oznacza, że jest gorsza od inspiracji, po jaką sięgnął Sebatien de Castell? Zagłębiając się w kolejne strony książki, nie miałam już takiego wrażenia, a jedynie kilka rzeczy je łączyło. Motyw trzech muszkieterów walczących w imię już dawno nieżyjącego króla i zasad, jakimi wtedy się kierowali, są jedynymi elementami, które naznaczają się, czytając „Ostrze zdrajcy” i nie różnią się niczym od „Trzej muszkieterów". Jeśli początek mojej recenzji wprawił w was mieszane uczucia, pokaże wam, w pozostałej części czemu warto sięgnąć po tę książkę. Wykreowany świat przez autora znakomicie komponuje się w opowieść o naszych muszkieterach, nasycając ją prześwietnie opisanymi scenami walki. Przy których czułam, jak serce mocno mi bije, gdyż tyle się w nich działo a po całej walce miałam wrażenie, jakbym sama była świadkiem tych zdarzeń, a całe emocje ze mnie uchodziły, czytając dalszą część książki z większą jeszcze radością. Jednak co by było z takiej akcji, gdyby nie ciekawie nakreślone postacie. Każda z nich została nacechowana w inny sposób. Falcio posiadając swój twardy kręgosłup moralny, nie potrafił nigdy zrozumieć krzywdy, jaka się im dzieje i z tego powodu mieli nie raz większe lub mniejsze problemy. Nasi pozostali bohaterowie, jak Kest, który w walce szablą nie ma sobie równych, jak i pewny siebie, że każda kobieta wskoczy mu do łóżka, łucznik Brasti, są idealnym uzupełnieniem w historii, sprawiając, że nie tylko żyjemy akcją w książkę, ale również humorystycznymi momentami, które nam towarzyszą przez cały czas. Plusem całej opowieści jest to, że narratorem jest nie kto jak jeden z Płaszczy, Falcio, co jest doskonałym posunięciem ze strony pisarza, bo kto inny jak nie on, przedstawi powieść, w której sam uczestniczy. Widzimy przy tym jednakowo, z czym nasz bohater się zmaga, że nie może zrozumieć bezprawia, jakie panuje w państwie, które niegdyś bronił od takiego zła i za wszelką cenę chce je zwalczyć. Cała książka wciąga od pierwszej strony, może i nie każdemu przypadnie ona do gustu, lecz kto szuka książki pełnej walk, humoru i prześwietnie opisanych bohaterów przy tym. Powinien bez cienia wahania po nią sięgnąć. Gdy ja sama osobiście żałuję, że moja historia z tą książką skończyła się na pierwszej części, gdy na drugą będzie mi jeszcze pisane długo czekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2017 o godz 17:48 Elisiv dodał recenzję:
Cudowna książka! Jak rzadko mi się to zdarza głównych bohaterów pokochałam już od pierwszego rozdziału. Są absolutnie fantastyczni. Sama fabuła też jest interesująca i trzyma za serce od początku do ostatniej karty. Ja tę książkę dosłownie pochłonęłam. Dodam, też duży plus za piękną okładkę. Jedno ale - niestety narracja jest prowadzona w pierwszej osobie. Nie wiem po co autor sięgnął po tę metodę psując taki dobry efekt, który udało mu się uzyskać ciekawymi wątkami i nietuzinkowymi postaciami. Ale przyznaję, że po kilku rozdziałach idzie się pogodzić z tym "pamiętnikowym" spojrzeniem, bo historia za bardzo wciąga :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2017 o godz 14:20 anonymous dodał recenzję:
Do Ostrza zdrajcy podchodziłam dość nieufnie – po pierwsze, ciągle trafiałam na same bardzo pochlebne recenzje, a ostatnio mój gust jest jakoś mało mainstreamowy. Po drugie, jak zawsze przy powieściach spod znaku „płaszcza i szpady” obawiałam się nadmiernych skojarzeń z muszkieterami Dumasa, zwłaszcza że w tej konkretnej mamy na dodatek nierozłączne trio bohaterów. Na szczęście powieść Sebastiena De Castella to pełnoprawne dzieło, wymykające się schematom i z budzącymi sympatię bohaterami, w których cechy Atosa, Portosa i Aramisa nie są zbyt żywe. Wielkie Płaszcze zostały powołane, by z rapierem w dłoni i pieśnią na ustach wymierzać sprawiedliwość w ramach królewskich praw, ukrócając tym samym samowolę lokalnych książąt. Jak można się domyślić, po śmierci monarchy (z rąk tychże książąt) znaleźli się w nędznym położeniu. Falcio, Kest i Brasti próbują dochować wiary ideałom, jednak w praktyce upadli do roli najemników i… zwierzyny łownej, niewygodnej dla możnowładców. Jak w tym zachować honor i realizować ostatnią wolę króla, który wysłał ich na poszukiwania „czaroitów”, co do których nie ma nawet pewności, czym są? De Castell nie ma litości dla swoich bohaterów: od pierwszej strony stawia ich w sytuacjach bez wyjścia, a dzięki retrospekcjom dowiadujemy się też, że również ich przeszłość obfitowała w różnego rodzaju dramaty i nieszczęścia. Wrażenie trochę psuje fakt, że postacie są wyraźnie nieśmiertelne i nawet po rozdziale spędzonym w lochach już następnego dnia zdają się nie pamiętać o wyrafinowanych torturach. Ta naiwność fabuły nie pozbawiła mnie jednak przyjemności z lektury – po prostu w pewnym momencie nie wierzyłam już, że naszej świętej trójcy może się coś nie udać. Na szczęście nie przekłada się to na jednowymiarowość bohaterów, krórzy są niejednoznaczni, czasem irytujący, ale budzą niezaprzeczalną sympatię. A ci źli – no cóż, główny kobiecy czarny charakter to postać, przy której zadrżałaby nawet Milady, jeśli już zostajemy w klimatach „Trzech Muszkieterów”. Na uwagę zasługuje też styl autora. Po przeczytaniu Amberu Zelazny’ego byłam zakochana w narracji w pierwszej osobie i sięgałam w ciemno po każdą książkę z takim sposobem opowiadania. Niestety, szybko wyleczyłam się z zachwytów, bo wszystkie okazywały się zupełnie przeciętne. Uwaga: Ostrze zdrajcy przywróciło mi wiarę w narrację pierwszoosobową! Mało tego, poruszyło dokładnie te same czytelnicze struny co Kroniki Amberu. Falcio jest autoironiczny, zdystansowany i kąśliwy, co pięknie komponuje się z jego stabilnym kręgosłupem moralnym. Narracja jest błyskotliwa, bardzo dynamiczna, a dialogi przypominają szermierkę – bohaterowie równie dobrze radzą sobie z rapierem, jak i ze słownymi przepychankami. Cała recenzja: http://gry-w-bibliotece.blogspot.com/2017/07/ostrze-zdrajcy-sebastien-de-castell.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2017 o godz 14:18 anonymous dodał recenzję:
Do Ostrza zdrajcy podchodziłam dość nieufnie – po pierwsze, ciągle trafiałam na same bardzo pochlebne recenzje, a ostatnio mój gust jest jakoś mało mainstreamowy. Po drugie, jak zawsze przy powieściach spod znaku „płaszcza i szpady” obawiałam się nadmiernych skojarzeń z muszkieterami Dumasa, zwłaszcza że w tej konkretnej mamy na dodatek nierozłączne trio bohaterów. Na szczęście powieść Sebastiena De Castella to pełnoprawne dzieło, wymykające się schematom i z budzącymi sympatię bohaterami, w których cechy Atosa, Portosa i Aramisa nie są zbyt żywe. Wielkie Płaszcze zostały powołane, by z rapierem w dłoni i pieśnią na ustach wymierzać sprawiedliwość w ramach królewskich praw, ukrócając tym samym samowolę lokalnych książąt. Jak można się domyślić, po śmierci monarchy (z rąk tychże książąt) znaleźli się w nędznym położeniu. Falcio, Kest i Brasti próbują dochować wiary ideałom, jednak w praktyce upadli do roli najemników i… zwierzyny łownej, niewygodnej dla możnowładców. Jak w tym zachować honor i realizować ostatnią wolę króla, który wysłał ich na poszukiwania „czaroitów”, co do których nie ma nawet pewności, czym są? De Castell nie ma litości dla swoich bohaterów: od pierwszej strony stawia ich w sytuacjach bez wyjścia, a dzięki retrospekcjom dowiadujemy się też, że również ich przeszłość obfitowała w różnego rodzaju dramaty i nieszczęścia. Wrażenie trochę psuje fakt, że postacie są wyraźnie nieśmiertelne i nawet po rozdziale spędzonym w lochach już następnego dnia zdają się nie pamiętać o wyrafinowanych torturach. Ta naiwność fabuły nie pozbawiła mnie jednak przyjemności z lektury – po prostu w pewnym momencie nie wierzyłam już, że naszej świętej trójcy może się coś nie udać. Na szczęście nie przekłada się to na jednowymiarowość bohaterów, krórzy są niejednoznaczni, czasem irytujący, ale budzą niezaprzeczalną sympatię. A ci źli – no cóż, główny kobiecy czarny charakter to postać, przy której zadrżałaby nawet Milady, jeśli już zostajemy w klimatach „Trzech Muszkieterów”. Na uwagę zasługuje też styl autora. Po przeczytaniu Amberu Zelazny’ego byłam zakochana w narracji w pierwszej osobie i sięgałam w ciemno po każdą książkę z takim sposobem opowiadania. Niestety, szybko wyleczyłam się z zachwytów, bo wszystkie okazywały się zupełnie przeciętne. Uwaga: Ostrze zdrajcy przywróciło mi wiarę w narrację pierwszoosobową! Mało tego, poruszyło dokładnie te same czytelnicze struny co Kroniki Amberu. Falcio jest autoironiczny, zdystansowany i kąśliwy, co pięknie komponuje się z jego stabilnym kręgosłupem moralnym. Narracja jest błyskotliwa, bardzo dynamiczna, a dialogi przypominają szermierkę – bohaterowie równie dobrze radzą sobie z rapierem, jak i ze słownymi przepychankami. Cała recenzja: http://gry-w-bibliotece.blogspot.com/2017/07/ostrze-zdrajcy-sebastien-de-castell.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-07-2017 o godz 09:46 kate627 dodał recenzję:
Najlepsze zastosowanie: Falcio od małego słyszał opowieści o Wielkich Płaszczach. O ich bohaterskości, o tym, jak pilnowali przestrzegania praw i rozstrzygali wszelkie spory. Marzył o tym, aby być jednym z nich. Niespodziewany splot wydarzeń sprawił, że udało mu się zostać się pierwszym kantorem Wielkich Płaszczy. Jednak nie miał okazji zbyt długo piastować tego urzędu. Król, który pragnął zmian, odsunięcia książąt od podejmowania decyzji państwowych i wielu innych rewolucyjnych ustaw, został zabity, a Wielkie Płaszcze rozwiązano. Falcio wraz ze swoimi towarzyszami, Kastem i Brastim, przemierza królestwo w poszukiwaniu pracy. Chwytają się każdej roboty, do której zostaną przyjęci, ponieważ ludzie nie patrzą na nich zbyt przychylnie. Uważają ich za zdrajców, ponieważ w momencie ataku na ich króla nie zrobili nic, aby mu pomóc. Świat jest okrutny i bycie Wielkim Płaszczem jeszcze bardziej to utrudnia. Zwłaszcza, kiedy wszystko wskazuje na to, że zabili własnego pracodawcę. Bohaterowie: Narracja prowadzona jest przez Falcio, dlatego jego poznajemy najmocniej. Mamy okazję dowiedzieć się wielu spraw na temat jego przeszłości i tego, co doprowadziło go do miejsca, w którym znajduje się obecnie. Autor dostaje za to ode mnie dużego plusa. Mieliśmy nieco retrospekcji, dzięki czemu łatwiej było zrozumieć niektóre poczynania bohatera. Jednak nie polubiłam go jakoś mocno. Był dla mnie dość interesujący i czasami mnie zaskakiwał swoimi decyzjami, nie zawsze pozytywnie. Oceniam go jednak na plus. Został stworzony dość realistycznie, nie znaczy to jednak, że ma osobowość, która mnie do niego przekonuje. Całość: http://www.karazydwa.pl/2017/07/Ostrze-zdrajcy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-07-2017 o godz 20:07 judyta1234 dodał recenzję:
Byli bohaterami, a teraz są zdrajcami i najgorszymi szumowinami. Wielkie Płaszcze służyli królowi, którego nie uratowali przed zamachem. Jego głowę zatknięto na pice, a sami zostali ułaskawieni, ale za jaką cenę? Trattari, obdarte peleryny – teraz tak ich zwą, co równa się najgorszym obelgom. Tristia znajduję się pod rządami bestialskich książąt. Falcio val Mond, były Wielki Płaszcz wraz z dwoma kamratami - Kestem oraz Brastem służą arystokracie, a raczej służyli, bo został on brutalnie zamordowany przez tajemniczą kobietę, która wrobiła ich w popełnione przestępstwo. Jak się okazuję śmierć ich pracodawcy zwiąże się z szeroko zakrojonym spiskiem, a oni znajdują się w samym jego centrum… Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o muszkieterach jeśli nie z książki Dumasa, to z filmów, które pojawiały się na przestrzeni lat. Moja wiedza niestety ogranicza się do ekranizacji, ale uwielbiam klimat tych filmów – szlachetnych wojowników, niezłomną przyjaźń i masę pojedynków na szpady. „Ostrze zdrajcy” posiada wszystkie te elementy, jednak jak na literaturę fantasy przystało, nie mogło zabraknąć w niej odrobiny magii. Jednak na największe pochwały zasługuje Falcio val Mond. Nie jest on postacią, której wszystko wychodzi i która nie ma momentów zwątpienia czy załamania. Ma bardzo mocne zasady moralne, których stara się przestrzegać nawet w momencie, gdy kraj jest na skraju upadku i zdemoralizowania. Nieraz czuję się bezsilny w obliczu kolein, jakie los stawia na jego drodze. Ze względu na to, że „Ostrze zdrajcy” zostało napisana w narracji pierwszoosobowej reszta postaci nie została tak dobrze uchwycona, ale na pewno na uwagę zasługują Kest oraz Brast, którzy niezłomnie tkwią przy swoim przyjacielu. Sprzeczki między tą trójką były fenomenalne i niejednokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. „Ostrze zdrajcy” jest książką brutalną, co uważam za wielki plus, gdyż dzięki temu jest bardziej autentyczna. Walki są wyjątkowo dynamiczne, ociekają brawują i sporą dawką emocji. Czasami miałam wrażenie, że są zbyt przerysowane i przeidealizowane wręcz do mitycznych proporcji. To takie bitwy, o których bard nie wstydziłby się zaśpiewać. Poza tym autor skupił się tylko na intrygach i knowaniu, przez co brakowało mi szerszego obrazu świata przedstawionego, ale mam nadzieję, że kolejne tomy nieco mi to zadośćuczynią. Akcja książki momentami jest nierówna – głównie w pierwszej połowie, gdzie wydarzenia wybuchają ze zdwojoną siłą, by za chwile mocno opaść i wręcz nużyć, ale na szczęście w drugiej części nie było już takich przestojów i akcja gnała na łeb na szyję, a zaskoczenia goniły zaskoczenia. Samo zakończenie było niemałym szokiem i wręcz czuję przemożny smutek, że nie mogę od razu sięgnąć po drugi tom, aby jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów. „Ostrze zdrajcy” to świetna książka rozrywkowa z dużą dawką humoru i nutką melancholii. Autor stworzył świat przesiąknięty intrygami oraz obłudą, gdzie przy życiu zostają tylko najsilniejsi i na pierwszy rzut oka nie ma miejsca dla bohaterów. Oni wyginęli wraz ze śmiercią króla. Poddani się temu podporządkowują, bo czy maja wybór? Jest to książka o walce o lepszy, mniej zepsuty świat, o niezłomnym harcie ducha i o rodzeniu się legendy. Czy Wielkie Płaszcze powstaną?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-06-2017 o godz 15:52 Northman1984 dodał recenzję:
Mały (wielki?) powrót w literacką tematykę spod znaku płaszcza i szpady? Jestem za! Ależ dawno nie miałem okazji czytać czegoś takiego!... :) Dumas... "Trzej muszkieterowie"... kiedyż to było?... Całe wieki temu. Dziś, choć trochę inaczej (po namyśle - więcej niż trochę inaczej) miałem okazję powrócić nieco do tych klimatów za sprawą "Ostrza zdrajcy". I był to całkiem przyjemny powrót :) Nieco awanturnicza, szybka fabuła, klingi, szczęk oręża, intryga, fajni bohaterowie - o to chodziło! Król nie żyje, Jego trzech wiernych rycerzy posądzono o zdradę - choć król nie żyje (a w zasadzie zwłaszcza dlatego), chcą zmyć z siebie tę hańbę. I oskarżenie. Już sama kanwa tego pomysłu niesie ze sobą cudowne możliwości fabularne. Świetnie zresztą wykorzystane przez de Castella. Powieść napisano z polotem, fantazją i fajną, płynną akcją - takie właśnie powinny być tego rodzaju powieści! Autor dobrze odrobił zadanie domowe. Szczerze? Nie nudziłem się ani przez chwilę :) Co tu więcej mówić - ta książkowa nowość, nie dość że jest świeża, to do tego dobrze napisana. Cokolwiek to dla kogo oznacza - dla mnie znaczy to tyle, że spędziłem miło czas. A o to w czytaniu książek chodzi, czyż nie? :) Przy tym była mała nutka nostalgii i uśmiech na nieuchronne wspomnienie Dumasa i muszkieterów :) Całe szczęście, że to nie koniec - "Ostrze zdrajcy" to pierwszy z kilku tomów nieźle zapowiadającego się cyklu, cała zabawa więc przede mną. Mam nadzieję, że również przed Wami :) Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis za egzemplarz recenzencki! Recenzja znajduje się również na moim blogu: http://cosnapolce.blogspot.com/2017/06/ostrze-zdrajcy-sebastien-de-castell.html Zapraszam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-06-2017 o godz 20:28 Anonim dodał recenzję:
Jeśli lubicie, gdy bohaterowie mają wciąż i wciąż pod górkę, to ta książka jest dla was. Nasza trójka ciągle wpada w jakieś kłopoty, przy okazji dostając niezłego łupnia. Niewątpliwie głównym bohaterem książki jest Falcio, z którego perspektywy prowadzona jest narracja. To człowiek niezwykle oddany i lojalny królowi nawet po jego śmierci. Gdy ktoś powie choćby jedno złe słowo na jego temat, to jemu zupełnym przypadkiem pojawia się szpada w dłoni. Mimo wszystkich przeciwności losu i tego, że nikt już nie wierzy w Wielkie Płaszcze, to on wciąż próbuje postępować zgodnie z zasadami. Kest to mistrz miecza, którego charakter pokrótce można opisać tak, że gdy stanie przeciwko niemu armia ludzi, którą musi pokonać, to on wyrazi tylko uprzejme zainteresowanie. Jest opanowany do granic możliwości, stoicko spokojny, a jednocześnie lubi testować możliwości swoje i Falcio i sprawdzać, czy przypadkiem przy tym nie zginą. Brasti natomiast nie ma sobie równych w strzelaniu z łuku, ma bardzo luźne podejście do życia i przechwala się na swój temat w mocno przerysowany sposób... szczególnie gdy w zasięgu wzroku jest jakaś niewiasta. Najwięcej czasu antenowego dostał Falcio, przez co pozostałe postacie zostały potraktowane po macoszemu. Liczę jednak na to, że w następnych tomach i pozostali dostaną swoje pięć minut. Napisałam o męskich bohaterach książki, ale autor nie pominął też postaci damskich. Kobiety w Ostrzu Zdrajcy mają mocne, silne charaktery, i tak na przykład spotkać możemy okrutną hrabinę, dzielną, rezolutną dziewczynkę czy odważną, lecz nieco zagubioną księżniczkę. Jest też Krawcowa, o której można by napisać osobny akapit. Pisanie o kobietach za bardzo zdradzi fabułę książki, dlatego jedynie napomknę o tym, że są one obecne i nie są biednymi, głupimi idiotkami, które z miejsca chcesz zabić. Świat, który stworzył autor, jest bardzo brutalny i okrutny. Prawa zwykłego człowieka są ignorowane, a książęta czy król mogą wejść do twojego domu, zabawić się z twoją żoną czy córkami, a potem zostawić cię z mieczem wbitym w brzuch i nikt nie powie słowa. Jesteśmy świadkami bestialstwa, zbędnego okrucieństwa, wyrachowania i przeróżnych potworności, do których dopuszczają się ludzie u władzy. Zdarzają się tutaj mocniejsze opisy, są też sceny seksu, jest dużo walk, zarówno tych przepełnionych finezją, jak i zwykłego mordobicia. I mimo tego, że to powinna być powieść poważna ze względu na to, o czym autor pisze, to ja wciąż i wciąż się przy niej śmiałam. Narracja jest poprowadzona w cudowny sposób, pełen złośliwych uwag i dowcipnych spostrzeżeń. Sami bohaterowie natomiast nadrabiają swoim podejściem życia, autoironią, zgryźliwymi komentarzami pod adresem siebie czy swoich wrogów. Po prostu nie da się z nich nie śmiać albo chociaż nie uśmiechnąć się pod nosem. Książka nie nudzi ani przez chwilę. Autor w idealnym tempie ciągnie swoją opowieść, a jego styl pisania jest bardzo lekki i swobodny. Przez Ostrze Zdrajcy idzie się naprawdę szybko i ciężko mi uwierzyć w to, że to był debiut Sebastiena de Castella. Nie ma tu żadnej toporności, żadnego chaosu czy takiego poczucia, że autor nie wie, o czym właściwie chce napisać. Nie — od początku do końca akcja jest przemyślana, są też elementy, które potrafią czytelnika zaskoczyć. Nie dostajemy wszystkich informacji podanych na tacy już na początku lektury, lecz autor stopniowo odkrywa przed nami karty swojej intrygi czy fakty dotyczące bohaterów. Bo o bohaterach też nie wiemy na początku nic. De Castell wrzuca nas po prostu w sam środek ich życia, akurat w momencie, gdy wyjątkowo mocno daje im ono w kość. Czas teraźniejszy autor przeplata retrospekcjami Falcio z okresu, gdy król jeszcze żył, i to też nie wypada w żaden sposób nieporęcznie. Ostrze Zdrajcy nie jest też przepełnione patosem ani śmiertelną powagą, której w fantastyce mnóstwo, ale właśnie jest zupełnie na odwrót, dzięki czemu książka jest bardzo lekka w odbiorze. To świetne fantasy przygodowe, w którym główną rolę odkrywa miecz i szpada, ale w małych ilościach jest też obecna magia. Jest jednak jedna rzecz, do której muszę się przyczepić, i która nie pozwoliła mi cieszyć się książką w pełni. Autor bowiem tak bardzo wpędza swoich bohaterów w coraz to poważniejsze kłopoty, że wydawałoby się, że są to sytuacje bez wyjścia. A jednak wychodzą cało z każdej opresji. Żyją, kiedy nie powinni przeżyć. Odnoszą rany, owszem, poważne rany, ale nie są w żaden sposób okaleczeni na stałe. Z każdego ambarasu jakoś się uratują, bo zawsze dostaną jakąś niespodziewaną pomoc. Raziło mnie to szczególnie pod koniec książki, bo jak to bywa przy końcówce, to właśnie tam była najbardziej patowa sytuacja. Jest to jedyna wada, która dość skutecznie zepsuła mi wrażenia z książki, ale nie na tyle, by ostudzić moje zachwyty. http://misieczytaniepodoba.blogspot.com/2017/06/w-walce-o-sprawiedliwosc-ostrze-zdrajcy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2017 o godz 08:58 Anonim dodał recenzję:
Jakoś tak ciepło w sercu mi się robi, kiedy widzę, że jakaś książka ma naprawdę mocną kampanię marketingową. Od razu wraca mi wiara w ludzkość i nachodzi człowieka takie spostrzeżenie, że jeszcze czytelnictwo w tym naszym kraju nie przepadło, skoro tworzy się tak spore reklamy. Dokładnie takie myśli przechodziły mi przez głowę, gdy widziałam dosłownie na każdym kroku informacje na temat Ostrza Zdrajcy - pierwszej książki w naszym rodzimym przekładzie, spod pióra Sebastiana De Castella. Z początku niepozornie pojawiały się pierwsze informacje nęcące ciekawość, później bannery na stronach internetowych, by w ostateczności z grubej rury ruszyć na targach książki w Warszawie, gdzie uzbrojeni jegomoście rozdawali próbki owej powieści, i to w całkiem zgrabnych torbach z okładkową grafiką. Równie uderzający jest fakt, że książka ta niejednokrotnie wspominana jest jako odpowiedź na Trzech Muszkieterów, dlatego też nabuzowana myślą, że czeka mnie naprawdę świetna przygoda, postanowiłam po nią sięgnąć, gdy tylko nadarzy się okazja. Ostrze zdrajcy wprowadza nas w świat, w którym od lat toczy się konflikt o władzę. Książęta zabili króla, zyskując przy tym możliwość stanowienia własnego prawa na należnych im ziemiach, a królewska organizacja Wielkich Płaszczy straciła swój dawny blask. To właśnie z jej członkami przeżyjemy przygodę na łamach książki. Falcio, Kest i Brasti po pięciu latach od śmierci swego pana starają się związać koniec z końcem, byleby tylko przetrwać kolejny dzień. Całkiem przypadkowo zostali wciągnięci w pewien spisek, i jak to w życiu bywa cała wina została zrzucona właśnie na ową trójkę. Starają się rozwikłać sprawę zarzuconego im morderstwa, przy okazji wpadając w jeszcze większe tarapaty niż poprzednio i na tym chyba poprzestanę, bo jak zacznę wyjaśniać przebieg poszczególnych zajść, to zdradzę Wam wszystkie najlepsze smaczki! Jeśli czytacie ten tekst w dniu jego ukazania się na łamach mojego bloga, to wiedzcie, że mimo upływu czasu, w dalszym ciągu czuję adrenalinę. Matko, tę książkę czytałam jednym tchem i z trudem było mi przestać! Sposób w jaki Sebastian De Castell opisuje wydarzenia, te genialne wstawki z retrospekcjami i sceny walki (w szczególności sceny walki!), tworzą mieszankę tak wybuchową, że kiedy już było po wszystkim, kiedy odłożyłam tytuł na bok, złapałam się za głowę i rzuciłam cicho "co ja właśnie przeczytałam". Czuć tutaj ewidentną inspirację Trzema Muszkieterami, jednak w tym przypadku rolę narratora odgrywa sam Falcio, który nie dość, że wprowadza do swego umysłu i rozważań podczas trwania bieżącej akcji, to jeszcze raczy nas wspomnieniami, które przypominają mu się w określonych sytuacjach. Tego typu zabieg wyśmienicie sprawdza się w tłumaczeniu w sposób lekki i nie kolidujący z fabułą, zawiłości historii naszych trzech towarzyszy, która pewnie opowiedziana w inny sposób byłaby trudna do przyjęcia przez szeregowego czytelnika. Szczególną sympatią darzyłam właśnie fragmenty z przytaczanej przeszłości, gdyż niekiedy w swych opisach przypominały baśń, bądź wywód barda z odpowiednio podkoloryzowanymi fragmentami. Prawie każda wypowiedź bohaterów jest swoistą grą słów i niedopowiedzeń, dzięki czemu to czytelnik jest stawiany przed zadaniem odpowiedniego zinterpretowania tekstu i w ten sposób każdy może odebrać tę książkę zupełnie inaczej. W branży growej jest takie świetne słowo, które opisuje "wtopienie się" w świat i rozgrywające w nim wydarzenia. Chodzi mi dokładnie o "immersję" i muszę przyznać, że Sebastien De Castell jest mistrzem w tej dziedzinie. Sceny walki są niesamowicie realistyczne, dynamiczne i ciekawe. Po prawdzie prawie cała książka to jedna wielka scena walki, jednak nie martwcie się - żadna bitwa nie jest taka sama, a sposoby pokonania wrogów są niekiedy tak finezyjne i zarazem przezabawne, że lepsze to od czytania o kolejnych intrygach. Podoba mi się również fakt, że żaden z bohaterów nie gra roli pierwszoplanowej w rozgrywających się wydarzeniach. Zdecydowanie można odczuć, że świat poradziłby sobie bez tej trójki i trwałby dalej niezależnie od tego, czy by im się powiodło, czy też nie. Mimo to, każda wykreowana osoba ma swój niepowtarzalny charakter i cel w życiu, przedstawiony w sposób tak dobitny i skrajny, że nikt, ale to absolutnie nikt nie jest pominięty. Muszę też wspomnieć, że osoba Krawcowej ma swoje szczególne miejsce w mej pamięci, bo bezlitośnie rozgromiła wszystko i wszystkich na łamach powieści, przez co tylko co chwilę zbierałam szczękę z podłogi za każdym razem, gdy tylko wkraczała do akcji. I cóż mogę Wam powiedzieć? Zatkało mnie, moi drodzy, bo Sebastien De Castell jest mistrzem budowania nastrojów oraz ich nagłej zmiany. Jestem zauroczona tą książką do głębi i to w tak dużym stopniu, że mam gorącą nadzieję, iż kiedyś uda się tę serię przerzucić na duży ekran, bądź pod postacią serialu (tę formę nawet wolałabym bardziej). Kupujcie, pożyczajcie, czytajcie, bo zdecydowanie warto. Szykuje się nam bowiem ewidentny pretendent do książki roku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-05-2017 o godz 00:16 tygrysica dodał recenzję:
Król Paelis nie żyje, Wielkie Płaszcze rozwiązano, a Falcio val Mond wraz ze swoimi dwoma przyjaciółmi skończył jako straż przyboczna jednego z Lordów Karawan, który chyba za punkt honoru postawił sobie nie płacić im za wykonywaną pracę. Mimo to Falcio, Kest i Brasti nie narzekają, ponieważ podróże z Tremondim umożliwiają im wypełnienia ostatniej woli Króla, polegającej na znalezieniu królewskich charoitów. Niestety pewnej pechowej nocy Lord zostaje zamordowany, a winą za jego śmierć obarczono Wielkie Płaszcze. Czy uda im się znaleźć królewskie klejnoty i jednocześnie przy tym nie zginąć? Przekonajcie się sami! „(...) Na tym właśnie polega wolność. Bo to nie prawo, by robić wszystko, co się chce, ale prawo, by dokonać wyboru i określić, za co chce się umrzeć.” Sebastien de Castell jest autorem, który nie marnuje czasu na długie wprowadzenie czytelnika do fabuły. Wręcz przeciwnie, postanawia rzucić go od razu w wir akcji, by sam mógł kolejno odkrywać wszystkie elementy układanki. Na początku nie wydawało mi się to najlepszym pomysłem i przez kilka pierwszych stron w ogóle nie potrafiłam się wczuć w rozgrywające wydarzenia. Strasznie doskwierał mi brak tych podstawowych informacji jak na przykład kim są te słynne Wielkie Płaszcze oraz czym się zajmują. Jednak to pierwsze wrażenie szybko uległo zmianie. Z każdą kolejną stroną przyzwyczajałam się coraz bardziej do sposobu prowadzenia fabuły i nim się spostrzegłam ogromnie polubiłam Falcia oraz Wielkie Płaszcze. Sam styl pisania autora okazał się być prosty i przyjemny w odbiorze. Sebastien de Castell stworzył ciekawą historię pełną walk, spisków oraz licznych intryg, w której nie zabrakło miejsca na cięty dowcip oraz porządną dawkę humoru; tak rzadko spotykaną w przypadku książek fantasy. Dodatkowo bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazały się być dla mnie sceny walki. Czytając je można było odnieść wrażenie, że samemu brało się w nich udział. Autor zadbały by były one szczegółowe i dopracowane w każdym calu, dzięki czemu idealnie oddziaływały na wyobraźnię. „(...) - Podczas gdy ty wolałbyś, żeby walczył aż do śmierci? - Mówisz, że zawsze jest nadzieja. Cóż, zawsze jest nadzieja, póki walczysz. Król uśmiechnął się. - Nie, Falcio. Po prostu zawsze jest ktoś jeszcze do zabicia.” Reasumując „Ostrze zdrajcy” to bardzo dobrze napisana książka. Czyta się ją szybko i naprawdę przyjemnie, a wciągająca fabuła i dobrze wykreowani bohaterowie nie pozwalają oderwać się od niej ani na chwilę. Mam nadzieję, że niebawem ukażą się kolejne tomy tej serii i znów będę miała okazję zatracić się w świecie Wielkich Płaszczy. Już nie mogę doczekać się, aż poznam dalsze losy Falcia val Monda i jego przyjaciół. Gorąco polecam. Aleksandra *Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Ostrze zdrajcy”. Ps. Chcesz dowiedzieć się więcej o serii „Wielkie Płaszcze” i Sebastienie de Castellu? Zajrzyj na jego polską stronę http://www.insignis.pl/decastell/ https://www.instagram.com/tygrysicaa/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: De Castell Sebastien

Ostrze zdrajcy. Wielkie płaszcze. Tom 1 De Castell Sebastien
ebook
(4/5) 1 recenzja
22,51 zł
26,49 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Wymiatasz! Syed Matthew
30,99 zł
36,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Będzie bolało Kay Adam
24,49 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Jesteś cudem Brett Regina
26,24 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Steve Jobs Isaacson Walter
29,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Atlas odkrywców dla niepoprawnie ciekawych świata Opracowanie zbiorowe
48,99 zł
69,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kochaj Brett Regina
26,24 zł
34,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Czaszkowiercy Staveley Brian
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Czas żelaza Watson Angus
39,99 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.