Tytany (okładka miękka)

Oferta empik.com : 23,75 zł

23,75 zł 34,90 zł (-31%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Scott Victoria Książki | okładka miękka
23,75 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Victoria Scott, autorka bestsellerowej serii „Ogień i Woda”, powraca z nową porywającą historią.

Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich.
…ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia.
Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.

Wspaniała opowieść o rodzinie, przyjaźni i trudach dojrzałej i niedojrzałej miłości, którą czyta się w napięciu, śmiejąc się i wzruszając,. „Tytanów” można polecić każdemu, kto ceni dobrą literaturę i lubi dać się porwać przygodzie i pięknie opowiedzianej historii.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Tytany
Tytuł oryginalny: Titans
Autor: Scott Victoria
Tłumaczenie: Biernacka Matylda
Wydawnictwo: IUVI
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-06-02
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 32 x 210 x 145
Indeks: 19216171
średnia 4,6
5
26
4
13
3
1
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
38 recenzji
4/5
30-08-2016 o godz 15:09 przez: #Ivy
Nawet nie wyobrażacie sobie, jak dawno nie miałam do czynienia z książką wciągającą do tego stopnia, że człowiek nie może się od niej oderwać. Jak wcześniej umiałam odłożyć dany tytuł i ze spokojem robić coś innego, tak tutaj przerwanie lektury kończyło się na jak najszybszym powrocie do niej. Po prostu moja ciekawość była nienasycona i co rusz musiałam dokarmiać tego małego potwora siedzącego w moim umyśle!
Autorka z impetem wprowadziła mnie do niezbyt optymistycznego świata Astrid, co wywołało u mnie lekki wstrząs. Zdążyłam już zapomnieć o jej bezpośredniości i stawiania czytelników w kryzysowej sytuacji! Na szczęście szybko się otrząsnęłam, aby rozważnie śledzić tekst i nie przegapić ani jednej ważnej sceny. Przez cały czas jednak obawiałam się przerysowania problemów głównej bohaterki. Na szczęście Victoria Scott nie przekroczyła cienkiej granicy między naturalnością a karykaturą człowieka. Cała historia zawarta w [Tytanach] ze spokojem mogłaby się wydarzyć naprawdę, co jest dodatkowym atutem. Dlatego też wszelkie rodzinne sprzeczki nie sprawiały wrażenia sztucznych. Victoria Scott nawet pamiętała o trudach stworzenia więzi między człowiekiem a zwierzęciem, a miała także utrudnione zadanie ze względu na pochodzenie tego stworzenia. Niestety przeszkadzało mi pędzenie w niektórych momentach, jakby sama autorka brała udział w derbach. Akcja nabierała tempa i czasami brakowało tchu, aby za nią nadążyć. Także, mimo wielu pozytywnych zaskoczeń, byłam nieco rozczarowana zakończeniem. Chociaż z pewnego powodu uroniłam wiele łez, jednakże i tak mi się to nie podobało. To dało mi boleśnie odczuć, do kogo jest skierowana ta książka. Jestem już stara!
Bardzo przyjemnie jest patrzeć, jak główny bohater zmienia się na oczach czytelnika. Z rozwojem akcji przestaje chować się w cieniu i odważnie staje oko w oko ze swoimi koszmarami. Tak właśnie było w przypadku Astrid. Chociaż była zafascynowana tytanami, to w pewnym stopniu ich nienawidziła – w końcu to one były przyczyną nieszczęść jej rodziny. Ostatecznie to właśnie dla niej porzuciła wszelkie uprzedzenia i zaryzykowała wzięciem udziału w wyścigu tytanów. Tym samym zaczęła podejmować odważniejsze decyzje, lecz zdarzały jej się omyłki, przez co później wszystko musiała odkręcać. Dzięki temu Victoria Scott odwzorowała prawdziwą nastolatkę, a nie jej prototyp.
Jeżeli ktoś kazałby mi wybierać pomiędzy postaciami drugoplanowymi tę najlepszą to miałabym ogromny problem. Każdy bohater miał tutaj swoją rolę i stuprocentowo ją wypełnił, dzięki czemu książka zyskała w moich oczach. Jedynie przyjaciółka głównej bohaterki miewała takie momenty, kiedy chciałam złapać ją za włosy i zdrowo przeciągnąć po torze wyścigowym. Dla opamiętania.
Jakże bym mogła zapomnieć o naszej największej gwieździe, czyli o Skoblu. Ten mechanicznie wytworzony koń z umiejętnością wyrażania swoich emocji od razu skradł moje serce! To właśnie dzięki niemu powróciły wspomnienia, jak po raz pierwszy zajęłam miejsce w siodle i poznałam smak jazdy na grzbiecie tego cuda. Jeżeli kiedykolwiek ktoś wyprodukuje taką maszynerię – proszę pamiętać o jednym egzemplarzu dla mnie!
Cały czas jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego Victorii Scott. Ta pani potrafi ze zwykłych wyrazów stworzyć coś niesamowitego, co skrzętnie wykorzystuje. Także imponuje mi jej przeogromna wyobraźnia, która zdaje się nie mieć końca. Niestety tym razem nieco przeskrobała (A co takiego zrobiła? Odpowiedź znajdziecie na początku recenzji) i ślę kochanej autorce wirtualnego klapsa w pupę!
[Tytany] to nie tylko powieść o przepięknej przyjaźni między człowiekiem a zmechanizowanym zwierzęciem. To także cicha prośba o to, aby ludzie nie zapominali, że rodzina nie jest z nami związana jedynie wspólnymi genami oraz nazwiskiem. Musimy pamiętać o pielęgnacji więzów i dbaniu o dobrą atmosferę wśród domowników. Dlatego też gdy dzieje się coś niedobrego – wyciągnijmy pomocną dłoń! Chyba nie chcecie żyć z najbliższymi jak pies z kotem?
Podsumowując:
Książka już od pierwszej strony pochłonęła całą moją uwagę i nie pozwalała zapomnieć o sobie nawet po ujrzeniu kończącej wszystko kropki. Także wycisnęła ze mnie dawno skrywane emocje, pozwalając im na ponowne wyjście na świat. Śmiałam się jak szalona przy komicznych sytuacjach, przygryzałam kciuka w kryzysowych momentach a także pociągałam nosem, kiedy atmosfera panująca wewnątrz lektury była gotowa roztrzaskać moje serce. Najbardziej jednak zabolało mnie częściowo przewidywalne zakończenie, które ostatecznie zadecydowało o ocenie całokształtu. Chociaż przy nim płakałam to i tak czułam pewien niedosyt. I nawet tytany nie są w stanie niczego zmienić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-06-2016 o godz 15:50 przez: Layla A.
Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich.…ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia.
Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.

"Biegną, a ziemia drży pod moimi stopami. Para bucha z ich nozdrzy, oczy wyznaczają szkarłatną ścieżko, a ciała uderzają o siebie nawzajem, stal o stal. Gdy tytany z łoskotem przetaczają się obok mnie, twarz rozciąga mi się w uśmiechu. Obserwowanie ich przypomina całowanie rozpędzonego pociągu. Taniec z huraganem. Konie są przerażające i jednocześnie piękne. To bezmyślne bestie, ale w światłach stadionu, gdy ich ciała przemierzają tor jak duchy, są wspaniałe. "

Jak już wiecie ze stosika [ link ] bardzo byłam zainteresowaną nową książką autorki, która zachwyciła mnie swoją serią Ogień i woda. Od początku wiedziałam, że będzie to idealna lektura, stworzona wprost dla mnie. Uwielbiam konie, i zawsze chciałam pojechać na jakieś wyścigi konne. Zobaczyć jak te piękne i wielkie zwierzęta walczą o pierwsze miejsce. Patrzeć jak ich grzywy powiewają na wietrze, a kopyta z gracją odbijają się od murawy. Niestety nigdy nie miałam okazji tego zobaczyć na własne oczy, zostają mi do dyspozycji tylko filmy i książki. Jednak Victoria Scott stworzyła całkowicie nowe wyścigi konne, bo nie są to normalne zwierzęta, ale pół maszyny pół konie. Maszyny, które nie mają uczuć, które są sterowany przez joysticki tak bardzo przyciągnęły moje zainteresowanie, że nie potrafiłam rozstać się z książką nawet na minutę. Rozdział doganiał rozdział, akcja doganiała akcję. Mimo iż fabuła była bardzo podobna do poprzedniej serii autorki i pojawiły się momenty w których spodziewałam co się wydarzy, to mimo to muszę przyznać, że lektura naprawdę mi się podobała, a pomysł z metalowymi końmi porwał moje serce.


Główną bohaterką jest Astrid, dziewczyna, która pochodzi z rodziny, w której pieniądze i hazard zawsze były nieujarzmionymi problemami. Od małego brzdąca Astrid uwielbiała oglądać tytanów w akcji, marzyła aby kiedyś znaleźć się na torze, dosiadając jedną z tych maszyn, i mimo iż wiedziała że właśnie te wyścigi zniszczyły jej rodzinę i, że prawdopodobnie jest to marzenie, które nigdy się nie ziści, ona nigdy nie mogła nie patrzeć na pół maszyny pół konie z mniejszym zainteresowaniem. Astrid jest dość specyficzną postacią, w pewnych momentach zachwycała mnie swoją odwagą i determinacją, jednak był również momenty w których zastanawiałam się gdzie ta dziewczyna ma mózg ? Bardzo się ucieszyłam że w tej książce główną rolę odgrywały wyścigi i pół maszyny pół konie, dobrze że autorka nie wplatała w tą historię żadnego wątku miłosnego, myślę że dzięki temu książka podobała mi się o wiele bardziej. Nie często teraz spotyka się książki w których nie ma wątku miłosnego a to robi się już dość nudne i przytłaczające gdyż połowa z tych historii jest do siebie bardzo podobna. W tej książce autorka skupiła się na rodzinie, wyścigach i marzeniach głównej bohaterki.

"Możesz nauczyć się zaufania do tej istoty, Astrid ? Prawdziwego zaufania ? Bo jeśli nie, nic z tego nie będzie "


Już dwa razy przekonałam się że Victoria Scott ma wielki dar do tworzenia książek, jej powieści są przemyślane i pełne zapału, akcja jest wartka a bohaterowie są różni. Tytanów czyta się z zapartym tchem, nawet te momenty, które zazwyczaj tylko kartkowałam a tutaj był to momenty, które był najciekawsze, nie mogłam ominąć ani jednego słowa a ciekawość nie opuszczała mnie do ostatniego słowa. Końcówka nieprzewidywalna i wstrząsająca, i muszę przyznać że popłakałam się. Victoria Scott stworzyła bardzo wciągającą historię, pełną zwrotów akcji i dynamicznej fabuły. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-06-2016 o godz 19:29 przez: Magdalena Senderowicz
„Tytany” to najnowsza powieść Victorii Scott, autorki serii „Ogień i woda”, z którą jednak nie miałam okazji się zapoznać. Wiele osób ją poleca, więc istnieje spora szansa na to, że kiedyś ten brak nadrobię, ale na chwilę obecną chciałabym się z Wami podzielić moimi odczuciami na temat „Tytanów”. Okładka już częściowo zdradza, o czym będzie mowa w książce i trzeba przyznać, że doskonale odzwierciedla jej główny wątek – łącznie ze znakomitą czcionką i sposobem wyeksponowania tytułu.

Astrid po raz pierwszy widziała wyścigi Tytantów mając zaledwie 12 lat, mimo że nie jest to widowisko dostosowane do tak młodego wieku. Mając 5 lat więcej, czyli będąc już prawie dorosła, choć z tym akurat można polemizować – ale o tym za chwilę – otrzymuje szansę wystartowania w zawodach i nie zastanawia się długo nad przyjęciem tej oferty. Wie, że jeśli wygra, to zapewni odpowiednią przyszłość swoim bliskim, nie tylko rodzinie, ale i najdroższej przyjaciółce. Jednak dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę z ryzyka, które podejmuje – może stracić zaufanie swoich bliskich, szacunek ojca i własne życie.

Skoro już nieco nawiązałam do postaci głównej bohaterki, to zacznę właśnie od tego. Astrid to siedemnastoletnia dziewczyna, nieco wycofana ze świata i zamknięta w sobie, ale w żadnym wypadku nie jest życiową niedorajdą. Doskonale zdaje sobie sprawę trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się jej rodzina i za to, co postanawia dla nich zrobić, należą jej się brawa. Bohaterska i odważna postawa głównej bohaterki sprawiają, że wiele ona zyskuje w oczach czytelnika i z łatwością zyskuje naszą sympatię. Podobnie jak i jej wierna przyjaciółka, Magnolia. Znakomitą postacią jest również mentor i opiekun Astrid w wyścigach, Gałgan. Pozostali bohaterowie schodzą na nieco dalszy plan i nie są aż tak dobrze wykreowani, ale nie jest to element, na którym aż tak bym się skupiała.

Nie da się ukryć, że „Tytany” w pewnym stopniu przypominają inne dystopie – tym razem mamy do czynienia z wyścigiem, który ostatnio zaczyna się pojawiać w tego typu literaturze coraz częściej. Można by do jednak odnieść do Głodowych Igrzysk, w których udział brała Katniss Everdeen. „Igrzyska śmierci” chyba zna każdy czytelnik, który ceni sobie gatunek dystopii. Rzeczywiście nie da się ukryć podobieństw pomiędzy tymi dwiema historiami, chociaż rzucają się one w oczy dopiero po głębszym zastanowieniu. Astrid, podobnie jak Katniss, bierze udział w ryzykownym wyścigu, aby ratować rodzinę. Gałgan nieco przypomina Haymitcha, a sponsorka Astrid to taka młodsza siostra Effie. Obie bohaterki mają na pozór nikłe szanse na zwycięstwo, ale każda z nich ma głowę na karku i potrafi sobie poradzić w trudnej sytuacji. To się chwali! O dziwo sytuacja, w której się znalazłam, wcale mnie nie zirytowała. Być może Victoria Scott czerpała inspirację z twórczości Suzanne Collins, ale potrafiła stworzyć z tego własną, osobliwą historię.

Bardzo podobała mi się więź pomiędzy Astrid i jej Tytanem. Dziewczyna miała okazję zmierzyć się z przeciwnikami na pierwszym prototypie, który jest już istnym przeżytkiem. Połączenie konia i maszyny to dosyć odważna i ciekawa wizja, a Scott całkiem dobrze ją opisała. Okazuje się, że Skobel, bo takie imię nadała Tytanowi Astrid, ma swój własny rozum, a także uczucia. Pomiędzy jeźdźcem a Tytanem wywiązała się piękna więź oparta na przyjaźni i wzajemnym zaufaniu, a zakończenie ich historii może się okazać bolesne dla bardziej wrażliwych czytelników. Czy można tu mówić o szczęśliwym zakończeniu? I tak, i nie. Z pewnością jednak nie można zarzucić autorce braku talentu, bowiem styl, którym się posługuje, jest naprawdę przyjemny w odbiorze. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, chociaż nie jest to kolejna banalna lektura dla nastolatek. Zostały w niej przedstawione ważne wartości, takie jak odwaga, honor, przyjaźń i rodzina.

„Tytany” to naprawdę ciekawa i wciągająca opowieść, która wzbudza w czytelniku zarówno radość i śmiech, jak i smutek oraz wzruszenie. Są tutaj pewne elementy, które moim zdaniem można by dopracować – przede wszystkim same zawody i opisy wyścigów, ale mimo wszystko spędziłam z twórczością Victorii Scott miłe chwile. Powieść ta spodobała mi się na tyle, że poczułam się przekonana o tym, żeby spróbować zapoznać się z serią „Ogień i woda”. Na chwilę obecną nie mogę porównać tych dwóch historii, ale jestem przekonana, że „Tytany” znajdą wielu swoich zwolenników.


www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-07-2016 o godz 09:25 przez: addictedtobooks
Siedemnastoletnia Astrid Sullivan już od najmłodszych lat musiała żyć w dość trudnych warunkach. Jej rodzina znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej i są niezwykle bliscy utracie domu oraz wszystkiego co posiadają. Dziewczyna każdego dnia żyje w strachu, że będzie musiała opuścić rodzinne okolice i zacząć wszystko od nowa. Astrid wraz z siostrami każdego dnia jest świadkiem nieustannych kłótni rodziców i to tylko kwestia czasu, kiedy całe jej życie rozsypie się jak domek z kart. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje jednak od losu szansę na to, żeby odmienić swój los oraz uratować swoją rodzinę. Czy Astrid będzie w stanie zaryzykować wszystko dla dobra bliskich?

„Historia nie zawsze kończy się po naszej myśli.”

W rodzinnym miasteczku dziewczyny ważnym wydarzeniem są Wyścigi Tytanów, podczas których jeźdźcy ścigają się między sobą na pół koniach, pół maszynach po to, żeby wygrać ogromną nagrodę pieniężną oraz wielką sławę. Astrid już od najmłodszych lat ogląda każdą gonitwę i skrycie marzy o tym, żeby móc kiedyś samej wystartować w tym wyścigu. Jednak ze względu na swoją trudną sytuację materialną to pragnienie okazuje się niemożliwe do spełnienia. Tak jest do czasu, kiedy pewnego dnia otrzymuje od kogoś pewną niespodziewaną propozycję, która już na zawsze odmieni jej życie. Czy dziewczyna wykorzysta okazję oraz pokaże na co tak naprawdę ją stać?

„Miałaś rację, mówiąc, że to hazard. Mój dziadek postawił nasz dom. Mój ojciec postawił wszystko, co zaoszczędziliśmy, do ostatniego centa. A teraz ja stawiam swoje bezpieczeństwo, żeby to wszystko odzyskać. Niczym się od nich nie różnię.”

Dziewczyna ma szansę wystartować na jednym z tytanów w zbliżającym się wyścigu. Czy Astrid znajdzie w sobie odwagę oraz wystartuje w zawodach? Czy uda jej się wygrać główną nagrodę oraz uratować swoją rodzinę? Wyścigi w Derbach wymagają od uczestników ogromnej odwagi oraz sprytu, który może okazać się niezwykle pomocny w pokonywaniu przeszkód ustawionych na torze. Wygrana jest możliwa jedynie przy pełnej współpracy jeźdźca oraz tytana, co dla Astrid jest sporym problemem. Trauma z przeszłości nadal nie pozwala dziewczyna na to, żeby obdarzyć kogoś całkowitym zaufaniem. Czy uda jej się pokonać własne słabości oraz zdobyć to, o czym tak bardzo pragnie?

„Konie są przerażające i jednocześnie piękne. To bezmyślne bestie, ale w światłach stadionu, gdy ich ciała przemierzają tor jak duchy, są wspaniałe.
W dniu, w którym po raz pierwszy oglądam gonitwę tytanów, mam trzynaście lat.
Tego samego dnia widzę, jak umiera człowiek.”

Książki Victorii Scott zrobiły na mnie spore wrażenie i bardzo miło je wspominam. „Tytany” były jednak według mnie jeszcze lepsze niż poprzednie pozycje autorki. Stworzona przez nią historia jest jedyna w swoim rodzaju i ma w sobie wiele uroku. Na początku fabuła przypominała mi trochę książkę „Wyścig śmierci” Maggie Stiefvater, ale wkrótce dało się zauważyć, że pomimo kilku podobieństw, pomysł Victorii Scott jest nieco bardziej dopracowany i dostarcza czytelnikowi o wiele więcej wrażeń. Losy Astrid z całą pewnością nie pozostawią nikogo obojętnym. W tej historii nie zabrakło zabawnych momentów, jak i chwil wzruszenia, do których koniecznie jest zaopatrzenie się w paczkę chusteczek. Zdarzały się również takie fragmenty, że nie mogłam oderwać się od tej pozycji choćby na chwilę i z ogromnym zaciekawieniem śledziłam losy Astrid oraz jej Tytana.

Najbardziej spodobał mi się sam wątek Tytanów, który został bardzo dobrze dopracowany. Te pół konie, pół maszyny są niezwykle fascynujące i bardzo się cieszę, że autorka poświęciła im tak wiele uwagi. Lektura tej książki jest niezwykle emocjonująca i czytelnik do ostatnich stron nie może przewidzieć, jak zakończy się cała ta historia. „Tytany” zmuszają nas do refleksji nad tym, jakie wartości są tak naprawdę najważniejsze w naszym życiu oraz jak ważną rolę odgrywa w naszym życiu rodzina. Dla mnie ta książka była niezwykłą przygodą, której na pewno tak szybko nie zapomnę. Jeśli jesteście gotowi na niezwykle niebezpieczne oraz chwilami brutalne starcie Tytanów, to koniecznie rozejrzyjcie się za najnowszą książką Victorii Scott! Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-09-2016 o godz 22:02 przez: Wioleta
Astrid to nastolatka, której życie ostatnio legło w gruzach. Ojciec stracił pracę, matka nie może utrzymać rodziny, starsza siostra cały czas przebywa poza domem, w którym coraz częściej zaczynają wybuchać kłótnie. Krótko mówiąc: jej rodzina się rozpada. Żeby zdobyć szybie pieniądze ojciec, nie licząc się ze zdaniem bliskich, postanowił postawić wszystkie oszczędności w zakładach dotyczących wyścigów pół koni, pół maszyn. Te stworzenia pojawiły się w Detroit kilka lat temu i od tej pory są główną atrakcją miasta. Tytany od zawsze fascynowały Astrid. Była pod wrażeniem tego jak bardzo te półmechaniczne konie wydają się być prawdziwe. Dziewczyna od najmłodszych lat marzy, aby chociaż dotknąć jednego z nich, ale też ich nienawidzi... Gdy w końcu przychodzi nakaz eksmisji, Astrid nie może pozwolić na stratę domu i za wszelką cenę szuka odpowiedniego rozwiązania. Pewnego dnia los postanawia się do niej uśmiechnąć. Ma ona szanse wystartować na jednym z tytanów w derbach. Chociaż wyścigi często niosły z sobą ofiary śmiertelne, Astrid postanawia zaryzykować. Jest to dla niej nie tylko szansa na sławę, ale także na odbudowanie stosunków rodzinnych... Jak skończy się ta heroiczna walka o lepszą przyszłość?

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i uważam je za całkowicie udane. Sięgając po tę książkę nie wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać, ale "Tytany" zdecydowanie przerosły moje oczekiwania.

Narracja jest pierwszoosobowa prowadzona z punktu widzenia głównej bohaterki - Astrid. Jak często możemy zauważyć główne bohaterki bywają bardzo denerwujące. Często po kilkanaście stron musimy czytać jak rozpaczają nad swoim losem, więc gdy dowiedziałam się, że Astrid jest w trudnej sytuacji finansowej już przygotowywałam się na kilometrowy monolog w tym stylu, ale ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie miało miejsca. Oczywiście dziewczyna bardzo przejmowała się sytuacją swojej rodziny, nękały ją pewne wspomnienia z przeszłości, a także pojawiały się wątpliwości związane z wyścigiem. Mimo tego sądzę, że Astrid to naprawdę silna osoba. W przeciwieństwie do swojej starszej siostry (której nawiasem mówiąc nie interesowało nic poza swoim chłopakiem) postanowiła działać. Przekonała mnie do siebie swoją niezwykłą wolą walki i tym jak z wyścigu na wyścig zaczęła coraz bardziej zaprzyjaźniać się ze swoim tytanem - Skoblem. Była uzdolniona matematycznie, co bardzo przydało jej się na torze, a dzięki wsparciu swojej przyjaciółki i starego Gałgana była w stanie uwierzyć, że to wszystko naprawdę ma sens.

Autorka jednak nie przestaje zaskakiwać. Po ukończeniu czytania byłam dosłownie w szoku, ponieważ nie dopatrzyłam się nigdzie trójkąta miłosnego, a główny wątek miłosny, który zapowiadał się dość schematycznie i już zaczęłam przewidywać jego zakończenie, potoczył się w całkiem innym kierunku powodując u mnie jeszcze większe zdziwienie.

"Tytany" to także książka, w której nie brakuje humoru. Mimo trudnej sytuacji w jakiej znajduje się Astrid, niektóre wydarzenia i dialogi bohaterów były dość zabawne.

- Co ty wyprawisz, czubku?
- Moja najdroższa, nic ci nie jest? Widziałem jak upadłaś! - Nachyla się tak, że jego usta dotykają mojego ucha. - Uśmiech do kamer.

Muszę przyznać, że Scott zakończyła historię w bardzo fajny i co najważniejsze w nieprzesłodzony sposób. Książkę czytało się bardzo szybko i lekko. Opisy wyścigów były naprawdę emocjonujące i zdarzały się momenty, w których bardzo bałam się o los głównej bohaterki. "Tytany" to nie tylko książka przy której możemy miło spędzić czas, ale jest to także poruszająca opowieść o rodzinie, przyjaźni i dążeniu do celu, która potrafi dotrzeć do każdego czytelnika i skłonić go do refleksji.

Podsumowując "Tytany" to wspaniała historia pełna emocji, humoru i zwrotów akcji, przy której możecie odpocząć od schematycznych wątków miłosnych. Autorka nie przestaje zaskakiwać, dzięki czemu książkę czyta się z wielkim przejęciem, a niezwykle realistyczny świat w mgnieniu oka porywa do lektury.
Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI

http://zapoczytalna.blogspot.com/2016/09/tytany-victoria-scott.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-08-2016 o godz 21:42 przez: KobieceRecenzje365
Z twórczością Victorii Scott po raz pierwszy spotkałam się podczas recenzowania dwóch tomów serii „Ogień i woda”. Jest to seria, która zajmuje wysokie miejsce na mojej czytelniczej liście. Dlatego podczas lektury „Tytanów” moje wymagania były bardzo duże. Liczyłam na to, że kolejny raz zostanę zachwycona i usatysfakcjonowana. Czy tak się stało? Zapraszam na recenzję.

Siedemnastoletnia Astrid mieszka w Detroit, gdzie ogromną sławą cieszą się wyścigi Tytanów, które są pół końmi, pół maszynami. Dziewczyna jest zafascynowana tym sportem i tymi maszynami. Od zawsze pragnęła, by dosiąść tego majestatycznego stwora, jednak podziw miesza się nienawiścią do tych pięknych maszyn, gdyż to właśnie przez zakłady w wyścigach jej rodzina już raz straciła dom, a kolejna wizja eksmisji wisi nad nimi niczym czarne chmury.
Niespodziewanie pojawia się szansa na to, by Astrid wystartowała na jednym z tytanów w derbach, w których nagrodą są dwa miliony dolarów. Zwycięstwo pozwoliłoby uratować rodzinę przed kolejną wyprowadzką i scalić ją na nowo, gdyż wszelkie niepowodzenia z każdym dniem oddalają rodziców oraz siostry od siebie. Czy Astrid ma jakąkolwiek szanse na zwycięstwo? Czy rodzinie uda się przetrwać? Astrid się nie podda, a wyścig okaże się heroiczną walką o lepsze jutro. Dla niej, jej rodziny oraz przyjaciół.

Victoria Scott mieszka w Filadelfii z mężem i córeczką. W szkole średniej była cheerleaderką i klasowym wesołkiem. Nie należy do osób nieśmiałych i uwielbia poznawać swoich czytelników.

Victoria Scott nie zawiodła, a wręcz, kolejny raz zachwyciła mnie swoją powieścią. „Tytany” to książka jakiej jeszcze nigdy nie czytałam. Więc to dla mnie ogromny plus, gdyż lubię czytać całkiem coś nowego i być zaskakiwana na każdym kroku, a w tej powieści autorka umiejętnie robiła to przez cały czas. Poznajemy siedemnastoletnią dziewczynę, która wszystko stawia na jedną kartę. Ten wyścig i wygrana w nim to dla jej rodziny być, albo nie być. To jedyne rozwiązanie finansowych i osobistych problemów.

Zapewniam Was też, że autorka nie skupiła się tylko na tych mechanicznych zwierzętach i na wyścigu. Książka jest wielowątkowa, a Victoria Scott w bardzo zgrabny sposób połączyła wszystko w całość. Wyścig to dla Astrid tylko środek do celu, najważniejsze w tej książce są uczucia między Astrid i jej rodziną, przyjaciółmi, a nawet Skoblem, który jest Tytanem innym niż wszystkie, jest po prostu wyjątkowy. Autorka pokazuje nam również jak zgubnym nałogiem jest hazard, który odbiera wszystko... i nie chodzi mi tu tylko o rzeczy materialne. Hazard potrafi rozbijać rodziny i pozbawia marzeń, które są ważne w życiu każdego człowieka.

W książce pojawiają się także miłostki, te duże i te mniejsze, powroty po latach, młodzieńcze zauroczenia. Uwierzcie mi, że ja, kobieta po trzydziestce jestem totalnie zauroczona tą książką, całą fabułą, bohaterami, a Skobel dostarczył mi wielu chwil radości oraz wzruszeń.

Styl autorki jest bardzo przyjemny i lekki w odbiorze i mimo, że twórczość Victorii Scott skierowana jest bardziej ku młodzieży, to pisze ona bardzo dojrzale, tak, że nawet starszy czytelnik odnajdzie coś dla siebie. Kolejnym plusem jest perfekcyjność oraz szczegółowość, dzięki czemu wszystko jest dopracowane tak, jak należy. Z wielką łatwością możemy sami stać się niemy bohaterami powieści, by podziwiać stalowe maszyny i obserwować śmiertelnie niebezpieczne wyścigi.

Bohaterowie są starannie dopracowani, nieprzerysowani. Są po prostu jak osoby z krwi i kości, a ich problemy, rozterki oraz radości są dla czytelnika wręcz namacalne. Łatwo nam się z nimi utożsamić, bo emocje jakie im towarzyszą nie są przekoloryzowane, są zdecydowanie prawdziwe. Strach, lęk, obawa... to wszystko każdy z nas zna.

Polecam Wam tę powieść z czystym sumieniem, a sama niecierpliwie wyczekuję kolejnej powieści autorki. Mam nadzieję, że długo nie będę musiała czekać.

"Tytany to wspaniała opowieść o rodzinie, przyjaźni i trudach dojrzałej i niedojrzałej miłości, którą czyta się w napięciu, śmiejąc się i wzruszając."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-09-2016 o godz 21:42 przez: BookParadise
Recenzja również na: http://bookparadisebynatalia.blogspot.com


Żelazne maszyny, rodzina, przyjaciele, problemy z pieniędzmi, problemy w rodzinie.
Jeden wyścig, od którego zależy życie najbliższych osób.
Jedna szansa na spełnienie marzeń.
Jedna maszyna, inna niż wszystkie.
Czy uda się wygrać? Co planuje Astrid? Jak rozwiązać wszystkie problemy?

Tytany to pół konie, pół maszyny. Stworzone są do wyścigów. Te przerażające stwory ze stali, mają jednak coś w sobie. Coś, co przyciąga do nich Astrid - główną bohaterkę.
Astrid jest bardzo ciepłą postacią, która wzbudza sympatię. Od zawsze była zafascynowana Tytanami, uwielbiała je potajemnie oglądać. Jej najważniejszymi życiowymi wartościami jest rodzina oraz przyjaciele. Marzy o dotknięciu Tytana oraz wyścigu na jednym z nich.
Astrid ma przyjaciółkę Magnolię, która tak samo jako ona uwielbia żelazne stwory. Jej pasją jest tworzenie wyjątkowej biżuterii. W przyszłości chciałaby rozwijać swoją pasję, jednak tak samo jak jej przyjaciółka marzy o starcie na Tytanie.

Marzenia? Niektórzy powiedzą, że to głupota, inni w nie wierzą. Główne bohaterki uwierzyły w spełnienie swoich i kiedy na ich drodze stanął pewien staruszek, los chciał, że Astrid mogła startować na Tytanie. Od tego wyścigu zależy wszystko. Wszystkie karty zostały postawione.
Czy uda się wygrać wyścig? Jak potoczą się wydarzenia? Czy Astrid przeżyje ten morderczy galop?

" - Zrobiłam ją dziś rano. - Poprawia opaskę. - Muszę jeszcze naszyć na dole rządek cekinów.
- Nieee, żadnych cekinów.
-Nie?
-Nie.
Krzywi się.
- Co ty tam wiesz.
- Nic. Po prostu lubię cię wkurzać."

Wielki


e ogromne WOW. Nie spodziewałam się tak fantastycznej historii, która mnie wciągnęła od pierwszej strony. Brak zbędnych opisów, brak nudnych momentów, oryginalna fabuła, realni bohaterowie, czyli wszystko to, co uwielbiam w książkach.
Zatrzymajmy się na dłużej przy fabule. Zdecydowanie pani Scott rozwaliła system. Jest GENIUSZEM! Stworzyć tak niesamowitą i wyjątkową fabułę i zrobić z niej taką bombę, to jest naprawdę ogromny talent. Ma kobieta potencjał, zdecydowanie i w pełni go tutaj wykorzystała.
Bohaterowie są realni, nie irytują (i chwała autorce za to!), a nawet i głównych bohaterów można pokochać, a przede wszystkim Magnolię, która jest tak fantastycznie zakręconą dziewczyną, a Astrid jest taka swojska i pełna wigoru oraz podchodzi sceptycznie do świata, chociaż momentami zabłyśnie optymizmem - uwielbiam to.
Bardzo, ale to bardzo zafascynował mnie wątek miłosny, który pojawił się za połową książki. I bardzo dobrze, w końcu doczekałam się jakiejś książki, w której związki nie są na pierwszym planie.

Autorka przedstawiła książkę fenomenalnie. Czułam te wszystkie emocje, strach, adrenalina, jaką odczuwała Astrid podczas wyścigu. Zostało to bardzo dobrze przedstawione. Ja odczułam to podwójnie, ponieważ sama jeżdżę konno, no może i nie na metalowych stworach, ale podczas małych wyścigów czuć to wszystko, co czuła bohaterka. Jednak myślę, że każdy kto bierze udział w wyścigach jakichkolwiek, odczuje to tak samo silnie.
Ale nie tylko emocje Astrid są trafnie opisane, ale i to, co odczuwał Skobel.
Oficjalnie książka trafia na regał z ulubieńcami i nikomu jej nie oddam.

"Moja krew wrze. Oczy pieką. Mam wrażenie, że ciało samorzutnie stanie w płomieniach.
Ale Skobel jest spokojny, stoicki.
Dopóki nie rozsunie się startowa bramka.
Dopóki pistolet nie wystrzeli w naelektryzowane powietrze.
Wtedy mój Tytan eksploduje pode mną niczym wulkan."

Jednak mam pewne ALE... A mianowicie - za szybko rozpoczął się moment zdobycia przez Astrid Tytana oraz nauka jazdy na nim. Owszem, jest to książka, ale mi to przeszkadzało. Astrid nauczyła się jeździć w CZTERY dni. No kurczę, tutaj autorka strzeliła straszną gafę, ponieważ jest to niemożliwe do zrealizowania, ale w końcu to magia książek, więc przymykam oko.

" - Cholerka, Astrid. Wyglądasz w tej kiecce jak gorąca laska.
- Obrzydliwe. Sorry za tego trolla. Ale to prawda, wyglądasz totalnie oszałamiająco."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-06-2016 o godz 12:08 przez: Wybebeszamy_książki
Scott powraca z czymś nowym i ekscytującym.
Autorka serii "Ogień i Woda" nie osiadła na laurach. Oddała w nasze dłonie książkę, która wciągnęła nie tylko mnie, ale również siostrę młodszą o jakieś 5 lat. To już coś mówi, a mianowicie, że "Tytany" wybijają się z utartego schematu.

Oczywiście, już słyszę głosy, które mówią: "ale ona jest taka a taka, a Katniss to była taka a taka". Zauważyłam, że faktycznie po premierze "Igrzysk śmierci" bohaterki książek fantastycznych dla młodzieży są porównywane, bardzo ostro i krytycznie, do Katniss Everdeen. Całkowicie to rozumiem, sama tak robię, ponieważ jest do czego porównywać.
Jednak powiem tak: trudno niektórych cech nie powielać, w końcu autorka tworzy książkę dla młodzieży, która siłą rzeczy ma pewne elementy charakteru uwypuklać, a inne wygładzać.
Nie czyni Astrid na siłę idealną. Nie. Po prostu nie robi z niej też idiotki i dziwoląga. Dziewczyna, jak każda z nas, jak każda czytelniczka, ma swoje wady i zalety. Nie jest też kopią innych książkowych bohaterek. Autorka uczyniła ją wyjątkową i oryginalną.
Osobą, która raczej nadaje kierunek niż się mu podporządkowuje.

Szybuje nad rozpadliną i przez ułamek sekundy wisimy w powietrzu, spoglądają w dół na tłum krzyczących twarzy. Spoglądając w dół na świat z naszego miejsca w niebie. Tu, wśród gwiazd, nie ma żadnego dźwięku. Jest tylko spokój i szczęście, i cudowna chwila, którą będę w sobie nosiła do śmierci.

Druga sprawa, która sprawiła, że moje serce urosło dla autorki. Mianowicie, w całej książce nie ma słowa o głupich, roztkliwiających, rozdzierających romansowych niepewnościach bohaterki. Jest ona, jej siła, determinacja i upór. Jest jej Tytan, przyjaciółka, Gałgan i rodzina. Nie ma przeklętego słowa o chłopcu, który sprawia, że dziewczyna traci głowę i nie wie, czego chce.
Czyni ją słabą i rozmamłaną.
Autorka wręcz kpi z nas w pewnym momencie, gdy, jak mogłoby się wydawać, już, już pcha Astrid w ramiona jakiegoś Alvaro. Na szczęście wszystko przyjmuje dość nieoczekiwany, ale jakże pożądany, obrót.

Książki Victorii Scott mają to do siebie, że czyta się je nie tylko szybko, ale również z wielkim oddaniem. Naprawdę, napisane są z wprawą i smakiem i choć tematyka nie jest może zbyt wzniosła, bo nie są to w końcu reportaż o głodzie, biedzie etc., to historia trafia do serca. Każdy z bohaterów wnosi do akcji coś nowego, nadaje jej niespodziewany bieg. To tak, jakby to postacie kształtowały kolejne strony, nie autorka. Samodzielne tworzą swoją przyszłość.
Wszystko jest przedstawione bardzo plastycznie i precyzyjnie, więc nie trudno wpaść w rytm i zniknąć dla świata.

Akcja jest bardzo wartka, w pewnym momencie wręcz pędzi niczym mustang, ale, w tym przypadku, nie mogę powiedzieć, żeby była to wada. Nie jest tak, że autorka okrada "Tytany" z walorów poprzez szybką akcję. Raczej je podkreśla i nie pozwala na znudzenie.
Ta książka ma poprawić humor, wzbudzić w młodych miłość do literatury i szacunek do pewnych podstawowych wartości. Te kilka punktów zalicza bez problemu.
Dodatkowo, na kilka godzin zapadamy się w świat, w którym z rozwianymi włosami pędzimy wśród pól na swoim Tytanie.

"Tytany" to naprawdę dobra, wartościowa książka. Nie powielająca schematów, tworzące nowe prądy i trzymająca w napięciu do samego końca. Potrafi zaskoczyć, wzruszyć i wywołać uśmiech. Może nie dla wszystkich grup wiekowych, ale młodzież, nastolatki na pewno się w niej zakochają. Mi podobała się bardzo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2016 o godz 16:00 przez: Zaczytany w Książkach
Victoria Scott – autorka serii „Ogień i woda”, debiutowała cyklem o Dantem Walkerze, a obecnie pracuje nad dwiema powieściami: „Violet Grenade” i „Hear the Wolves”. Jej książki zostały przetłumaczone na trzynaście języków i otrzymały fantastyczne recenzje, m.in. od „Kirkus Reviews”, a Ogień i woda została nominowana w plebiscycie Książka Roku 2015 w kategorii Literatura młodzieżowa. Victoria mieszka w Filadelfii z mężem i córeczką. W szkole średniej była cheerleaderką i klasowym wesołkiem – krótko mówiąc, na pewno nie należy do osób nieśmiałych. Uwielbia poznawać swoich czytelników.*

Astrid uwielbia oglądać wyścigi tytanów – pół koni i pół maszyn. Pochodzi ona z biednej rodziny, więc nie stać jej na zakup jednego z nich. Pewnego dnia pojawia się szansa, by dosiadła tytana i wzięła udział w wyścigu, który jest szansą na lepszą przyszłość oraz spełnienie swoich najskrytszych marzeń. Czy prosta dziewczyna ma szansę wygrać?

Gdy dowiedziałem się, że wydawnictwo IUVI wyda tę książkę, nie mogłem doczekać się, aż ją przeczytam. Po znakomitej serii „Ogień i woda” oczekiwałem czegoś równie wspaniałego. Autorka mnie nie zawiodła. Tytany to kolejne dzieło, które musi stać się bestsellerem. Lekki, plastyczny i młodzieżowy, tj. luźny język, humor, bardzo ciekawy i świetnie wykonany pomysł, intrygi, dobrze wykreowani bohaterowie, ciekawe opisy, akcja trzymająca w napięciu, emocje… Na chwilę obecną jest to najlepszy utwór, jaki miałem okazję dotychczas przeczytać. Najbardziej spodobały mi się tytany oraz wyścigi.

Astrid to dziewczyna pochodząca z biednej rodziny. Ledwo wiążą koniec z końcem. Jest ona piękna, pomocna, inteligentna, silna, zdeterminowana, odważna, emocjonalna ma umysł ścisłowca,. Uwielbia oglądać wyścigi tytanów, gdyż chce je trochę zrozumieć, bo jak to jest możliwe, że pół maszyna, pół koń działa? Polubiłem ją od razu przede wszystkim za jej skromność. Victoria Scott bardzo dobrze ją wykreowała. Nie będę opisywał wszystkich bohaterów, gdyż przewija się ich dużo w całym utworze.

„Tytany” to nie jest dzieło, którego fabuła kręci się tylko i wyłącznie wokół derbów. Mamy tutaj problemy rodzinne, głównie córka-ojciec, siostra-siostra oraz ojciec-matka.

„Nie pozwól innym robić za ciebie tego, co możesz zrobić sam.”

Cała książka, a szczególnie końcówka, wywołała we mnie lawinę emocji. Czasem chciało mi się płakać, niekiedy cieszyć. Utwór ten pokazuje, iż trzeba dążyć do realizowania swoich marzeń, że do ich spełnienie na potrzeba góry pieniędzy, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, że niektórzy mają gorzej od nas… Powieść ta uczy i bawi.

Pojawia się również wątek miłosny, który nie zostaje jakoś bardzo rozwinięty, ponieważ nie jest on najważniejszy. I tak szczerze powiedziawszy cieszę się, że Victoria Scott się na nim nie skupiła, bo mogłaby wyjść z tego kolejna ckliwa i nudna książka miłosna.

Podsumowując: szczerze polecam wam ten utwór. Jeśli serię „Ogień i woda” przeczytaliście jednym tchem, to Tytany również powinniście szybko pochłonąć.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu IUVI.

Tytuł: „Tytany”
Tytuł oryginału: „Titans”
Autor: Victoria Scott
Wydawnictwo: IUVI
Korekta: Janina M. Nowak, Katarzyna Kolowca-Chmura
Projekt okładki: Tomasz Maroński
Wydanie: I
Oprawa: miękka (ze skrzydełkami)
Liczba stron: 334
Data wydania: 02.06.2016
ISBN: 978-83-7966-023-0

* Źródło – skrzydło książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-07-2016 o godz 00:54 przez: Zatracona w słowach
Życie siedemnastoletniej Astrid Sullivan kręci się wokół Tytanów – pół maszyn, pół koni, odkąd te pojawiły się w Detroit pięć lat temu. Dziewczyna razem ze swoją najlepszą przyjaciółką spędziła niezliczone godziny na oglądaniu tych zachwycających maszyn dosiadanych przez dżokejów podczas niebezpiecznych i emocjonujących wyścigów. Przez lata marzyła o dotknięciu jednego z nich, podziwiała je, ale także trochę nienawidziła, gdyż jej ojciec stracił wszystkie oszczędności na zakładach bukmacherskich, przez co całej rodzinie grozi utrata domu. Astrid dostaje szansę na wystartowanie w derbach na jednym z tytanów. Pomimo niebezpieczeństwa postanawia wystartować w turnieju, który jest jej jedyną szansą na ocalenie rozpadającej się rodziny.

Z twórczością Victorii Scott miałam już styczność przy okazji lektury jej książki „Ogień i woda”, która podobała mi się, była ciekawą młodzieżówką, przy której dobrze się bawiłam. Po zapoznaniu się z opisem „Tytanów” stwierdziłam, że bardzo chętnie sięgnę po tę książkę i przekonam się, czy jest tak dobra, jak czytałam. Sam pomysł na fabułę przypomina mi opis „Wyścigu śmierci” Maggie Stiefvater i z tego, co czytałam, autorka inspirowała się tą książką, jednak nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, gdyż jeszcze nie miałam okazji poznać tamtej historii.

„Tytany”, choć można uznać za coś ciekawego i nowego na rynku wydawniczym, to jednak jak prawie większość książek dla młodzieży opierają się na dobrze znanym i utartym już schemacie. Młoda dziewczyna, w tym przypadku Astrid, musi wziąć udział w niebezpiecznych wyścigach narażający przy tym swoje życie, aby uratować rodzinę. To już było, jednak Victoria Scott postąpiła inaczej niż inni autorzy, gdyż w jej książce brak wątku miłosnego. Jest jeden, ale bardzo mały i nie dotyczy on głównej bohaterki. Oryginalnym i zarazem głównym elementem tej historii są tytułowe tytany. Są to pół konie, pół maszyny, na których dżokeje ścigają się w corocznych Derbach Tytanów, których zwycięzca zgarnia dwa miliony dolarów.

Powieść Victorii Scott ma trochę ponad trzysta stron, jednak jest rozbudowana i splata za sobą wiele wątków. Przewija się przez nią również cała masa postaci. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Astrid. Nie trudno byłą ją polubić, ponieważ jest ona zdeterminowaną nastolatką, pełną charyzmy i zdeterminowaną, aby ocalić swoją rodzinę. Dziewczyna nie jest jednak wolnym strzelcem, a należy do drużyny razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Magnolią, Gałganem, a także Barneyem. Nie mniej ważną rolę od Astrid odgrywa Skobel, czyli tytan, którego dziewczyna dosiada. Różni się on od innych maszyn, gdyż w przeciwieństwie do nich posiada uczucia. Między tytanem a dziewczyną rodzi się więź, nie od razu, ponieważ Astrid potrzebuje czasu, aby zaufać Skoblowi, ale kiedy już to robi, stają się prawdziwymi partnerami.

W swojej powieści Victoria Scott porusza temat uzależnienia od hazardu, gdyż to właśnie nałóg pozbawił rodzinę Astrid domu, a także wszystkich oszczędności. Autorka pokazała, jak uzależnienie wpływa nie tylko na jedną osobę, ale i na jej bliskich.

„Tytany” to ciekawa i wciągająca młodzieżówka o rodzinie, przyjaźni, a także o walce o własne marzenia. To barwna historia, przy której świetnie się bawiłam. Tytany idealnie sprawdzą się jako lektura na letnie dni, przy której na pewno nie będziecie się nudzić.

http://someculturewithme.blogspot.com/2016/07/3-2-1-start.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-06-2016 o godz 11:23 przez: booksofmeworld
Victoria Scott znana z bestsellerowej serii Woda i Ogień, wydała kolejną książkę. Muszę przyznać, że odrobinę się obawiałam, bo nie wiedziałam, jak spodoba mi się książka o wyścigach konnych. Nie miałam jeszcze styczności z tego typu fabułą, ale okazało się, że nie było się czego obawiać, ponieważ całość jest bardzo dobrze napisana i w ciekawy sposób, a to, że ścigają się maszyny zamiast prawdziwych koni sprawiło, że pojawiło się coś nowego i innego.

Astrid Sullivan od małego podglądała wyścigi tytanów, stworzenia te wydawały jej się niesamowite, Niestety dokładnie z tymi stworzeniami, wyścigami i hazardem związane były wszystkie problemy z jakimi zmagała się jej rodzina, stracili jeden dom, musieli mieszkać w samochodzie, a teraz mogą stracić kolejny dom. Podczas jednej z wizyt w lesie, w trakcie podglądania przygotowywań do wyścigów pomaga pewnemu staruszkowi, który źle się poczuł. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że właśnie tego dnia otworzyła się przed nią pewna szansa. Gdy po raz kolejny spotyka staruszka, on pokazuje jej to, co ukrywa w swoim garażu. Jest to jeden z Tytanów, wersji, która nigdy nie została stworzona i postanawia dać szansę Astrid. Dzięki temu dziewczyna może wziąć udział w wyścigach i tym uratować swoją rodzinę. Jej Tytan różni się od innych, ponieważ nie jest zwykłą maszyną, ponieważ ma uczucia.

Victoria Scott po raz kolejny mnie zaskoczyła, powieść czyta się bardzo szybko i choć wiadomo od samego początku, jak historia się zakończy to nie brakowało momentów zaskoczeń. Jednak w dalszym ciągu nie jestem w stanie pogodzić się z jednym aspektem zakończenia, ponieważ zwyczajnie się z nim nie zgadzam, nie sądziłam, że autorka aż tak potraktuje swoich czytelników i zniszczyła coś, do czego się przyzwyczaiłam.

Astrid należy do tych postaci, które są zdeterminowane i nie zważają na to czy coś im się stanie jeśli tylko mają szansę uratować kogoś bliskiego. Jej postawa sprawia, że nie da się jej nie lubić, ponieważ jej odruchy są ludzkie, a nie przesadzone, jak w niektórych książkach. Bardzo mnie ucieszyło, że w tej powieści zabrakło wątku miłosnego. Mam wrażenie, że gdyby autorka wplotła jeszcze w swoją książkę wątek miłosny to trochę by to zepsuło całość i obawiam się, że mogłoby to odsunąć zainteresowanie od ważniejszych wątków.

Na tylnej okładce można przeczytać zdanie: "Wspaniała opowieść o rodzinie, przyjaźni i trudach dojrzałej i niedojrzałej miłości, którą czyta się w napięciu, śmiejąc się i wzruszając". Rzadko zgadzam się ze zdaniami, które w jakiś sposób mają zachęcać do lektury, ale tym razem zgadzam się całkowicie. Tytany czyta się w napięciu, bo czasami główniej bohaterce noga się powijała i mogłoby się wydawać, że to już koniec. Były momenty, w których uśmiech nie schodził z twarzy, a i pojawiało się wzruszenie, co wcale nie tak łatwo u mnie wywołać w trakcie czytania.

Tytany to książka godna polecenia, jeśli ktoś się obawia, że książka o wyścigach konnych nie jest dla niego to zupełnie nie ma czego się obawiać. Tak naprawdę jest to książka o wielkiej przyjaźni i poświęceniu dla rodziny, a same wyścigi są dodatkową dawką emocji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-07-2016 o godz 16:06 przez: Co warto przeczytać?
Victoria Scott zdobyła mnie swoimi książkami o przygodach Telli. Kiedy skończyłam czytać "Kamień i sól", zaczęło mi brakować tych emocji i adrenaliny, jakie potrafi zafundować autorka. Oszalałam więc na wieść, że już niedługo pojawi się jej najnowsza powieść "Tytany". Niecierpliwie czekałam na dzień premiery, kiedy mogłam zagłębić się w nowym świecie wykreowanym przez pisarkę. Czy jednak "Tytany" okazały się tak rewelacyjne, jak poprzednie książki Victorii Scott? Tego dowiecie się w dalszej części tekstu.

Astrid Sullivan to młoda dziewczyna, która nie ma lekkiego życia. Ojciec hazardzista doprowadza jej rodzinę na skraj bankructwa, atmosfera w domu rodzinnym pozostawia wiele do życzenia, a to jeszcze nie najgorsze, co może im się przydarzyć. Od lat jedyną rozrywką dziewczyny i jej przyjaciółki jest potajemne oglądanie wyścigów tytanów - pół koni - pół maszyn. Wyścigami tytanów żyje cała społeczność, to właśnie przez nie ojciec Astrid pogrążył się w hazardzie. Biedni ludzie nigdy jednak nie wystartują na torze, bo koszty udziału w turnieju są horrendalnie wysokie. Mogą jedynie ukradkiem zza płotu oglądać wyścigi i przegrywać majątek obstawiając zwycięzców...
Pewnego dnia Astrid dostaje szansę wystartowania na tytanie
i wygrania ogromnej kwoty pieniędzy. To dla niej niesamowita okazja, bo może ocalić rodzinę. Problem w tym, że jej tytan jest inny niż pozostałe, a na trasie wyścigu czeka mnóstwo niebezpieczeństw. Pomimo tego bohaterka podejmuje wyzwanie i zaczyna najtrudniejszą w życiu walkę o spełnienie marzeń.

Po książkę sięgnęłam tylko ze względu na nazwisko autorki. Zupełnie nie przekonywała mnie tematyka mechanicznych koni. Lekturę rozpoczęłam z dystansem, bo bałam się, że nie będzie mi odpowiadało czytanie o tytanach. Okazuje się jednak, że Victoria Scott potrafi sprawić, że zakocham się nawet w maszyno-koniach!
Bohaterka "Tytanów" charakterem przypominała mi trochę Tellę z "Ognia i wody". Astrid jest równie odważna i pełna poświęcenia dla rodziny jak uczestniczka Piekielnego Wyścigu i podobnie jak ona, kocha swojego prawie zwierzęcego przyjaciela. To heroiczna bohaterka, wybitnie uzdolniona matematycznie.
Prócz osoby głównej bohaterki, na kartach książki poznajemy mnóstwo barwnych i bardzo ciekawych postaci jak stary, poczciwy Gałgan, urocza Magnolia czy sympatyczna Lottie. Victorii Scott udało się stworzyć różnorodną i kolorową paletę charakterów,
z których każdy budzi dobre bądź złe emocje.

Po przeczytaniu zaledwie kilkunastu stron książki zostałam totalnie wciągnięta w świat Astrid i nie chciałam go opuszczać. Lektura zapewniła mi potężną dawkę euforii i adrenaliny. Przeczytałam ją w jeden dzień i byłam bardzo zasmucona, gdy okazało się, że właśnie skończyłam ostatni rozdział.

"Tytany" to powieść, która szczególnie przypadnie do gustu nastolatkom, jednak dorośli, którzy lubią literaturę młodzieżową też będą usatysfakcjonowani.
Moje serce Victoria Scott trzyma w dłoni, stałam się jej fanką
i z niecierpliwością będę czekać na każdy kolejny tytuł jej autorstwa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-06-2016 o godz 19:36 przez: Klaudia Mordarska
Zaufanie to bardzo istotna sprawa. Bez niej nie przetrwa żadna relacja. Bez tego nie ma przyszłości, ani niczego dobrego. Tylko jak zaufać czemuś, co nawet nie jest człowiekiem? Stworzeniu, które w połowie jest maszyną. Odważysz się? Ryzyko albo przegrana. Decyzja należy do Ciebie.
Dla Astrid nic tak bardzo się nie liczy jak półmechaniczne konie startujące w niebezpiecznych wyścigach. Od zawsze fascynowały ją te twory. Nieoczekiwanie trafia jej się niepowtarzalna szansa: nie tylko będzie mogła dotknąć tytana, ale wystartować w derbach. Dziewczyna musi zaryzykować wszystko, aby wywalczyć lepszą przyszłość dla siebie i swoich najbliższych. Ile będzie w stanie poświęcić dla zwycięstwa?
Kiedy zabierałam się za tę książkę, miałam w planach przeczytać na raz tylko kilka rozdziałów. Wyszło na to, że pochłonęłam ją całą w ciągu kilku godzin. Tak mocno mnie wciągnęła, że po prostu nie mogłam się oderwać. Nie oczekiwałam, że tak bardzo mi się spodoba.
Głównym tematem powieści były tytany. To nic innego jak pół konie, pół maszyny, które brały udział w sezonowych wyścigach. Ale niektóre z nich potrafiły także czuć. Mimo zmechanizowania zachowywały się jak prawdziwe konie. Bardzo przypadł mi do gustu ten pomysł. To właśnie tytany sprawiały, że ta historia miała pewien urok.
Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani – barwni i ciekawi. Najbardziej polubiłam Astrid. To osoba, która była zdolna do wszystkiego, aby pomóc swoim najbliższym. Była silna i zdecydowana. Nie wahała się się ryzykować nawet własnego życia. Ale sama także nie miała łatwo – trudna sytuacja w domu, niepewna przyjaźń. Tytany okazały się jej deską ratunku.
Zaintrygowała mnie także postać Harta. Był naprawdę dobry w udawaniu kogoś, kim w rzeczywistości wcale nie był. Poza zasięgiem kamer był po prostu sobą. Dopiero w chwili, gdy się pojawiały, zaczynał grać swoją wyćwiczoną rolę. Ciężko było go przejrzeć.
W tej książce bardzo istotne były emocje. Nie tyle, co pomiędzy ludźmi, a Astrid i jej tytanem. Mimo, że był koniem zaledwie w połowie, czuł jak każde zwierze. Z zainteresowaniem obserwowałam, jak główna bohaterka próbuje mu zaufać. Było to dla niej dosyć trudne, zważywszy na fakt, że na co dzień nie potrafiła zdobyć się na to wobec nikogo. Jeśli chodzi o sam wątek romantyczny, to był zaledwie mało znacznym elementem i na dodatek odbywał się w tle. Autorka skupiła się przede wszystkim na przyjaźni i relacjach w rodzinie.
Podsumowując, "Tytany" to wciągająca opowieść o przyjaźni i wzajemnej rywalizacji. Pokazuje, jak ważne jest zaufanie, czy też rodzina. Polubiłam bohaterów, a także te mechaniczne pół konie, zwane tytanami. Czytało się ją bardzo szybko. Wszystko zostało tak sprytnie rozegrane, że wprost nie mogłam się oderwać.To dobra książka i z pewnością umili nadchodzące letnie dni. Polecam ją osobom, które szukają czegoś lekkiego i wciągającego. Historia Astrid jest po prostu idealna. Victoria Scott po raz kolejny nie zawodzi!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-07-2016 o godz 20:55 przez: Maadziuulekx3
Konie to majestatyczne stworzenia. Piękne, niesamowite, a zarazem niebezpieczne. Od zawsze pragnęłam mieć z nimi styczność. Móc przejechać się na tym niesamowitym zwierzęciu. Poczuć siłę bijącą z jego ciała, wiatr we włosach. Niestety nie mam odwagi, by to zrobić. Wolę stać na uboczu i z zapartym tchem przyglądać się innym jak zajmują się końmi. Kilka razy zdarzyło mi się przejechać na tym stworzeniu, ale nigdy bez pomocy drugiej osoby. Kiedy otrzymałam najnowszą książkę Victorii Scott mogłam doświadczyć tego uczucia w pewnym stopniu.


Tę autorkę już dobrze poznałam. Bardzo spodobał mi się jej styl pisania, to, że potrafi budować napięcie, zaciekawiać. Zastanawiałam się co ,,Tytany" może w sobie skrywać. Piękna okładka przedstawiająca pół konia pół maszynę od razu przyciąga wzrok, dlatego bez zastanowienia zatraciłam się w jej historii.

Astrid pochodzi z ubogiej rodziny robotników, w jej życiu się nie przelewa, ale za to jest bardzo szczęśliwa bo ma bliskich. Do czasu, aż ojciec nie traci pracy. W domu wybuchają coraz to większe kłótnie, relacje między domownikami gwałtownie zanikają, a do tego grozi im eksmisja. Astrid nie chce kolejny raz opuszczać miejsca, które nazywała domem, najlepszej przyjaciółki. Już za dużo się nacierpiała, by jeszcze raz przeżywać to samo od nowa. Dlatego w tajemnicy przed wszystkimi bierze udział w wyścigach tytanów- mechanicznych stworzeń, których obserwowała już od trzynastego roku życia. Pragnie zdobyć nagrodę dla rodziny, ona zapobiegłaby lawinie, która niebezpiecznie zbliża się ku katastrofie. Jednak w głowie wciąż kołacze się myśl, że nie przejdzie eliminacji i nie zdoła uratować najbliższych.

Gdy dowiedziałam się o najnowszej książce autorki musiałam ją za wszelką cenę zdobyć. Więc, gdy tylko wpadła w moje ręce od razu zabrałam się do czytania. Przewracałam jedną stronę za drugą, chłonęłam całą historię z zawrotną prędkością. Zastanawiałam się jak potoczą się dalsze losy bohaterki, którą szczerze polubiłam. Muszę pogratulować autorce wyobraźni, bałam się, że tym razem mnie zawiedzie, przecież ,,Tytany" opowiadają o czymś zupełnie innym niż jej wcześniejsze książki, ale moje obawy zostały rozwiane, gdy tylko zagłębiłam się w powieści.

Dzięki autorce doświadczyłam niezapomnianych przygód, wrażeń, które do teraz pamiętam. Wciąż nie mogę wyjść ze świata mechanicznych koni. Ciągle żyję tą historią, przypominam sobie bohaterów, różne wydarzenia i towarzyszące im emocje. Czytając książkę tym razem stałam się główną bohaterką, a nie jak zawsze stałam na uboczu i wszystkiemu się przyglądałam. Dzięki temu mogłam w pewnym stopniu spełnić swoje marzenie o jeździe konnej i za to dziękuję autorce.

Bohaterowie tak jak w poprzednich powieściach autorki są świetnie wykreowani, dopracowani, nie sposób ich nie polubić. Cała fabuła doskonale przemyślana, spójna, z przyjemnością zagłębiałam się w historii, jaką chciała mi przedstawić autorka. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-07-2016 o godz 18:15 przez: Wiktoria Rówińska
"Tytany" to już trzecia książka Victorii Scott wydana nakładem Wydawnictwa IUVI w Polsce. Autorka, która poruszyła w swoim poprzednim cyklu "Ogień i woda" aspekt tego, ile można poświęcić i przeżyć dla rodziny, tym razem postanowiła poruszyć podobny problem - bo główna bohaterka dba i zabiega o tych, na których jej bardzo zależy - ale ujęła to w trochę inny sposób. Opowieść przedstawiona w Tytanach jest czymś, co spotykane było niezliczoną ilość razy, jednak w takim wydaniu jeszcze tego nie było.


Astrid to twarda bohaterka, która nie ma łatwo w życiu, ponieważ przez błędy swoich przodków rzucane są jej kłody pod nogi. W pewnym momencie pojawia się niepozorny Gałgan rządny wyrównania rachunków z pewnym człowiekiem i... losy Astrid obierają inny tor. Dziewczyna dostaje jedyną i niepowtarzalną szansę, by wystartować w wyścigu na jednym z tytanów. Czy zdecyduje podjąć się tego wyzwania?

Znając już język i styl pisarski autorki, wiedziałam, że ta historia to będzie coś wartościowego. I nawet nie pomyliłam się - dostałam właśnie to, czego się spodziewałam. Urzekło mnie skrycie relacji międzyludzkich pod przykrywką metalowego konia i dżokejki. Victoria Scott w ten sposób chce pokazać, że miłość ma wiele twarzy - czy jest ona pod postacią przyjaciółki zakręconej na punkcie mody, czy w charakterze starego konia z kupy metalu, który potrafi zareagować na każdą komendę. Ukazany został także wątek powolnego rozpadu rodziny, który wisi nad bohaterami dość długo... Najważniejsze jednak to pamiętać, by nikogo nie skreślać - dać szansę innym.

"Odkryłem, że o rzeczach, które nas gnębią, trzeba mówić od razu. To odbiera im moc"

W książce pojawił się aspekt samych Derbów Tytanów - zostało to dosyć ciekawie przedstawione w zestawieniu wraz z żądnym i chciwym organizatorem tego całego zamieszania, czyli wyścigów. Samo przedsięwzięcie wygląda trochę jak połączenie jazdy na mechanicznych koniach z takimi udogodnieniami jak pułapki zastawione na torze. Tym, co trochę zalatuje mi "Igrzyskami Śmierci", jest postać Lottie - postanawia pomóc Astrid, udziela jej lekcji etykiety - takie mniej ekstrawaganckie wydanie Effie Trinket. Nie żebym się czepiała, ale ja wszędzie wyszukam ukryte motywy z IŚ :D

Zabrakło mi trochę takiego głębokiego drugiego dna w tej historii. Wszystko było okej, łączyło się ze sobą w świetną całość, ale ostatnio stałam się fanką wielkich emocji i po przeczytaniu "Tytanów" gdzieś w głębi mojego umysłu spodziewałam się coś mocniejszego, większego. Nie zmienia to jednak faktu, że ta książka wydaje mi się lepsza od poprzedniej duologii autorki (o okładce nawet nie wspomnę - c u d o!). Jeśli liczycie na coś wartościowego i wciągającego - polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu IUVI!

http://oxu-czytanie.blogspot.com/2016/07/tytany-victoria-scott.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
28-06-2016 o godz 09:12 przez: Julia Alaska
Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich.
…ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia.
Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.

Tytany jest najnowszą powieścią autorstwa Victorii Scott. Po fenomenalnej duologii (Ogień i woda) miałam nadzieję, że ta książka będzie równie dobra. Niestety, Tytany okazały się wielką porażką.

Czytając tę powieść miałam wrażenie, że ponownie zagłębiam się w Ogniu i wodzie. Nowa książka pani Scott jest bardzo podobna do poprzedniej serii oraz do - znanych chyba większości moli książkowych - Igrzysk śmierci. O ile w Ogniu i wodzie podobieństwa do genialnej trylogii pani Collins w żadnym stopniu mi nie przeszkadzały, to tutaj bardzo utrudniały czytanie.


Trudno jest mi wyrazić opinię o bohaterach, ponieważ są oni bardzo słabo wykreowani. Główna bohaterka jest tylko kolejną postacią, której gwiazdka spadła z nieba. Pyskata, odważna, pewna siebie. Biorąca udział w wyścigach dla swojej rodziny. Znacie to skądś? Bo ja tak. Jednak nie tylko pani Scott użyła tego jakże popularnego szablonu. Takich bohaterek/bohaterów jest co raz więcej we współczesnych książkach dla młodzieży i moim zdaniem jest to trochę przykre.

Akcja książki nie pędzi jakoś szczególnie. Dopiero pod koniec wszystko się rozkręca. Ogromnym minusem powieści jest rutyna. Niedawno mówiłam, że Sarah J. Maas (Szklany tron) się jej pozbyła. Najwyraźniej Victoria Scott postanowiła przejąć pałeczkę i zanudzić czytelnika na śmierć. Astrid narzekała na sytuację w domu, szła na trening, co jakiś czas brała udział w wyścigach. Potem cykl ten wzbogacił się o lekcje dobrego wychowania.


Podsumowując, książka moim daniem jest średnia. DO tego zakończenie jest bardzo przewidywalne. Tytany są raczej skierowane do młodszych czytelników, osób zaczynających swoją przygodę z książkami bądź tych, którzy szukają lekkiej powieści na lato. Jednak nie oczekujcie zbyt dużo od niej za dużo, ponieważ możecie się zawieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-07-2016 o godz 13:02 przez: Agnieszka Deja
Astrid od 13 roku życia jest fanką wyścigu tytanów – pół maszyn, pół koni. Zawody są fascynujące, ale też niebezpieczne. By w nich wystartować trzeba mieć własnego tytana, środki na wpisowe i odwagę, ale nagroda jest tego warta – to dwa miliony dolarów. Astrid jednak może tylko pomarzyć o jeździe na tytanie. Pochodzi z ubogiej robotniczej rodziny, jej ojciec właśnie stracił pracę i prawdopodobnie czeka ich przeprowadzka. Gdy pewnego dnia Astrid i jej przyjaciółka Magnolia pomagają starszemu mężczyźnie, nie wiedzą jeszcze, że ten uczynek może zmienić ich życie.
Tytany Victorii Scott to powieść młodzieżowa pisana w pierwszej osobie. Narratorką jest główna bohaterka, Astrid. To młoda dziewczyna, która chciałaby, by jej rodzina znów była ze sobą blisko. Jednak gdy ojciec stracił pracę, wszystko zaczęło się sypać...
Pomysł na historię jest bardzo dobry, choć też dość przewidywalny. Wykreowanie postaci tytanów jest pomysłowe, ale już sam wyścig powiela schematy innych książek młodzieżowych. Nawet niektóre ze scen przypominały mi książki w stylu Igrzysk śmierci. Mocnym punktem powieści są więc stworzenia, które autorka wymyśliła, i relacje, jakie łączą główną bohaterkę z jej tytanem. Nie jest tak, że Astrid traktuje konia jak maszynę, ale też nie dostajemy od razu wielkiej przyjaźni między zwierzęciem a człowiekiem. Skomplikowana sytuacja między bohaterką a tytanem wypadła w książce bardzo naturalnie.
Książka pokazuje również relacje międzyludzkie. Trudna sytuacja oddala od siebie członków rodziny Astrid. Dziewczyna może jednak liczyć na swoją najlepszą przyjaciółkę, Magnolię. Ciekawie wypada też znajomość – początkowo bardzo szorstka i trudna – z Gałganem.
Coraz częściej trafiam na książki młodzieżowe, w których bohaterowie skupiają się na rodzinie, nie na ratowaniu świata. Podoba mi się to, bo pokazuje, jak wiele jest się w stanie zrobić, by zapewnić swoim bliskim bezpieczeństwo i dobre życie. Tu także zastosowano podobny motyw. Astrid myśli o rodzinie i to dla nich chce ryzykować. Mimo to nie wszyscy będą zadowoleni z jej decyzji...
Książka jest pięknie wydana. Uwielbiam, gdy detale sprawiają, że pozycja staje się wyjątkowa. Tu właśnie tak jest. Każdy rozdział rozpoczyna się nie tylko tytułem, lecz także ilustracją śrub. Nawiązuje to do tematu książki i sprawia, że wygląda ona bardzo ciekawie.
Tytany czyta się szybko i przyjemnie. Świat wykreowany przez autorkę jest interesujący, a tytułowe stworzenia pomysłowo opisane. Wyścigi mogą momentami zaskoczyć, nie wszystko sprzyja bowiem głównej bohaterce i za to ogromny plus. Wydaje mi się jednak, że fabuła jest dość przewidywalna i nie będzie miała tajemnic przed fanami powieści młodzieżowych. Jeśli jednak szukacie pozycji z oryginalnymi istotami, warto zajrzeć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-06-2016 o godz 12:24 przez: Porozmawiajmy o książkach
Od samego początku zastanawiałam się, czy Victoria Scott jest tzw. autorką jednej historii, czy potrafi odnaleźć się także w czymś innym. Bardzo szybko przekonałam się, że "Tytany" porywają. Totalnie!
Astrid (podobnie jak Tella) była jedną z tych bohaterek, która wywarła na mnie dobre wrażenie, ale niestety zdołała zaliczyć kilka irytujących epizodów. Podobała mi się jej wola walki i to, jak dojrzewała pod wpływem kolejnych wydarzeń w swoim życiu. Z fascynacją i wzruszeniem obserwowałam rodzącą się przyjaźń między nią, a jej tytanem - Skoblem. Po raz drugi Victoria Scott zdobyła moje serce właśnie za pomocą tego jednego zabiegu - nadała zwierzęciu istotną rolę w całej historii i pokazała, jak wielka i prawdziwa jest przyjaźń między człowiekiem a czworonożnym stworzeniem.
Victoria Scott posiada niebywałą zdolność budowania napięcia i zaskakiwania czytelnika zwrotami akcji. W "Tytanach" te zwroty akcji całkowicie mnie porwały, a ja bez trudu dałam się wciągnąć w tą niesamowitą akcję, w prędkość i nieprzewidywalność wydarzeń. To była jak prawdziwa jazda bez trzymanki, nie było chwili na nudę, chwili na odpoczynek. Uwielbiam autorkę za to, że poprowadziła akcję w tak mało przewidywalnym kierunku, że dała mi możliwość przeżycia totalnych zaskoczeń i ogromnych wzruszeń. Pożarłam "Tytany" zachłannie, a choć próbowałam opóźniać sobie lekturę, by zbyt szybko jej nie kończyć, to po prostu się nie dało. Byłam w totalnym amoku, bo świat Astrid i Skobla wchłonął mnie bez reszty, a ja się poddałam! Victoria Scott wykonała kawał niesamowitej pracy nad historią, która wymknęła się spod ram przewidywalności i zaskakiwała, zaskakiwała, zaskakiwała!
Jeśli czytaliście dwie poprzednie książki Victorii Scott, to po prostu musicie sięgnąć po "Tytany". A może nie rozpoczęliście jeszcze swojej przygody z tą autorką? Koniecznie powinniście to zrobić i nie ma żadnych przeciwwskazań, byście zaczęli od "Tytanów", bo to powieść przygodowa najwyższej jakości, która porywa, zachwyca, zaskakuje i pokazuje, że Victoria Scott jest pisarką z ogromnym talentem i umiejętnościami, których nie sposób zignorować. Zapewniam Was, że nie będziecie się nudzić, bo w "Tytanach", oprócz szaleńczych wyścigów i skoków adrenaliny, jest też sporo o przyjaźni, zaufaniu, wierności i miłości do rodziny. Ta książka ma do zaoferowania naprawdę wiele, a ja bardzo chciałabym móc obejrzeć kiedyś ekranizację. Ze względu na Astrid. I Skobla. I Gałgana, czyli tego ironicznego starszego pana o wielkim sercu. I Magnolię, dziewczynę z pasją i mnóstwem szalonych pomysłów. Pokochałam tych bohaterów, szaleńczą akcję i ogrom wrażeń. Jestem pewna, że i Was "Tytany" porwą bez reszty.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-06-2016 o godz 22:36 przez: milkusiax
Jest to trzecia książka tej autorki, którą czytam. Poprzednie bardzo mi się podobały, dlatego miałam duże wymagania co do tej.
Victoria Scott bardzo mnie zaskoczyła tą pozycją. Pomysł na książkę, której fabuła opiera się na wyścigach jest dla mnie bardzo oryginalny w szczególności, że uczestnicy ścigają się na koniach mechanicznych. Lektura może mieć małe podobieństwa do poprzednich dzieł pani Scott lub Igrzysk śmierci, jednak to nie jest to samo.
Główna bohaterka bardzo mi zaimponowała swoją determinacją i wielką chęcią dążenia do celu. Wiedziała czego pragnie w życiu i wykazywała się swoją inteligencją. Bardzo polubiłam Astrid, jak i jej przyjaciółkę Magnolię. Obie były sobie bardzo bliskie, jak siostry i wspierały się wzajemnie. Pozostałe postacie również zyskały u mnie sympatię. Bohaterowie byli ze sobą zjednoczeni, razem się dopełniali, dzięki czemu książkę czytało się z wielką przyjemnością.
Autorka zasługuje na wielki plus, bo w tej pozycji nie ma żadnych trójkątów. Pojawia się wątek miłosny, ale stanowi on tło całej historii i nie dotyczy głównej bohaterki.
Styl autorki jest prosty, lekki i przyjemny. Książkę bardzo szybko się czyta, dzięki ciągle pędzącej akcji. Opisy przebiegu wyścigów były bardzo emocjonujące. Zdarzały się momenty, podczas których przestawałam oddychać, bo bardzo przeżywałam to co dzieje się na torze. W książce pojawiają się chwile z humorem, które od razu wywołują uśmiech na twarzy, ale są też takie, które powoduje morze wylanych łez. Zakończenie historii rozbiło moje serce na milion kawałeczków i chyba nigdy nie zrozumiem, jak autorka mogła zrobić coś takiego po tak emocjonującej lekturze.
Książka porusza kilka ważnych kwestii, takich jak przyjaźń czy rodzina. Są one przedstawione w taki sposób, że mogą trafić do każdego czytelnika, bo skłaniają do refleksji. Ta pozycja pokazuje trudy z jakimi musi zmagać się rodzina, która przechodzi trudne chwile. Obrazuje determinacje młodych osób, które chcą za wszelką cenę utrzymać rodzinę w całości, ale także zagubionych nastolatków, którzy nie radzą sobie z daną sytuacją. Victoria Scott prezentuje również, jak wygląda prawdziwa przyjaźń i na czym się opiera.
Podsumowując Tytany to wspaniała historia, pełna emocji. Książka jest typową młodzieżówką, jednak trudno jest w niej wyszukać typowych schematów. Autorka pokazała, że umie zaplanować swoje dzieło od początku do końca. Lektura pochłonie was na kilka wspaniałych godzin, przy której możecie odpocząć od wszelakich schematów i wątków miłosnych.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-06-2016 o godz 21:57 przez: Zaczytana bez pamięci
Astrid Sullivan miała 13 lat, gdy zakochała się w tytanach. Czym one są? To mechaniczne bestie, pół konie, pół maszyny, które dosiadane przez dżokejów biorą udział w morderczych wyścigach. Dziewczyna godzinami obserwuje to, co dzieje się na torze. Marzy o tym, by dosiąść kiedyś jednego z nich. Pewnego dnia Astrid dostaje od losu szansę na spełnienie marzenia. To coś więcej niż walka o pieniądze i sławę. To dla niej szansa na lepszą przyszłość. Rodzina dziewczyny boryka się bowiem z dużymi kłopotami finansowymi, do których doprowadziło zamiłowanie do hazardu ojca Astrid. Czy dziewczynie uda się wygrać wyścig?

Spotkaliście się kiedyś z motywem mechanicznych koni w literaturze? Ja natrafiłam na nie po raz pierwszy i jestem oczarowana. Miałam w swoim życiu przygodę z jazdą konną, niezwykle cenię sobie te zwierzęta, ale czuję też przed nimi respekt. Czytając o tytanach, czułam strach. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na to, by dosiąść któregoś z nich. Jestem ryzykantką, ale chyba nie znalazłabym w sobie na taką jazdę odwagi.

Historia, którą stworzyła Victoria Scott spodobała mi się bardziej od poprzedniego cyklu. Obgryzałam paznokcie, czekając niecierpliwie na dalszy bieg zdarzeń. Od momentu, gdy Astrid dostała się do grona dżokejów, nie byłam w stanie odłożyć książki na półkę. Musiałam dowiedzieć się, jak potoczy się ta historia. Autorka bardzo umiejętnie dawkowała napięcie. Pod koniec miotały mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony przebierałam nóżkami, by dotrzeć do końca, z drugiej zaś nie chciałam rozstawać się z bohaterami.

Pokochałam tytana Astrid. Był niezwykły, inny niż wszystkie. Samą Astrid także polubiłam. Podziwiam jej upór i wolę walki. Miała tylko 17 lat, ale odwagi pozazdrościłby jej niejeden dorosły. W powieści pojawiają się także poboczni bohaterowie. Na szczęście autorka nie poświęciła im zbyt dużo uwagi, co moim zdaniem mogłoby wprowadzić niepotrzebne zamieszanie. Jakoś niespecjalnie miałam ochotę na to, by spędzić więcej czasu w domu Astrid i bliżej poznać jej rodzinę. Wolałam czytać o tytanach.

Kilka ostatnich stron siedziałam jak na szpilkach. Na końcu w moich oczach pojawiły się łzy. Nie potrafiłam czytać Tytanów bez emocji. Śmiałam się, płakałam, czułam strach i złość. Takie powieści lubię. One na długo pozostają w mojej pamięci. Bardzo chętnie zobaczyłabym ekranizację tej książki. Działoby się na ekranie.

To kawał dobrej fantastyki, którą śmiało mogę polecić innym czytelnikom. Rozejrzyjcie się za Tytanami, naprawdę warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Scott Victoria

Ogień i woda. Tom 1 Scott Victoria
okładka miękka
4.5/5
(4,6/5) 62 recenzje
Kamień i sól Scott Victoria
okładka miękka
4.5/5
(4,6/5) 43 recenzje

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego