Zatraceni. Tom 2. Toxic (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego,  zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej.

Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.
Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?

Tytuł: Zatraceni. Tom 2. Toxic
Seria: Zatraceni
Autor: Van Dyken Rachel
Tłumaczenie: Dobrzańska Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Feeria
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 344
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-06-03
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 27 x 211 x 145
Indeks: 16843981
 
średnia 5
5
28
4
15
3
4
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
35 recenzji
5/5
18-05-2015 o godz 12:02 cyrysia dodał recenzję:
''Ludzie utrzymują, że wiedzą, czym jest miłość, a jednak kiedy mają szansę to udowodnić, wycofują się i tchórzą''.

Gabe Hyde od czterech lat maskuje przed światem swoją prawdziwą tożsamość. Próbuje prowadzić w miarę możliwości normalne życie, co jak się okazuje, wcale nie jest takie proste. Bo gdzieś tam w głębi duszy dręczy go ból, smutek i poczucie winy. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka dziewczynę o imieniu Saylor. Między nimi coś zaczyna iskrzyć. Jednak z pewnych przyczyn Gabe nie może, a raczej nie potrafi zaangażować się w żaden związek. Mimo to los płata mu figla. Oboje coraz częściej przypadkowo wpadają na siebie. Jak dalej potoczy się ta znajomość? Kim jest Gabe i dlaczego się ukrywa?

"Toxic" Rachel Van Dyken jest drugim tomem bestselerowej serii ''Zatraceni''. Pierwszy – ''Utrata'' szalenie mi się spodobał, dlatego też nie mogłam odmówić sobie przyjemności poznania kolejnej części, która może być czytana jako samodzielna powieść. Czy jestem usatysfakcjonowana? Po tysiąckroć tak. Moim zdaniem ta książka jest o niebo lepsza od swojej poprzedniczki, ponieważ nie tylko chwyta za serce, wywołuje lawinę emocji, ale także zmusza do wielu przemyśleń.

Fabuła na pozór wydaje się mało zaskakująca i nowatorska. W rzeczywistości jest jedną, wielką niespodzianką. Mamy dwudziestojednoletniego mężczyznę, który cztery lata wcześniej przeżył niespodziewaną tragedię. Od tamtej pory, by zatuszować swoją prawdziwą naturę i swoje cierpienie, ukrywa się za fasadą długich, czarnych włosów, tatuaży i aroganckiego stylu bycia. Na dodatek poprzysiągł komuś, że nie opuści go aż do śmierci. Jednak pewnego dnia w życiu Gabe pojawia się piękna, utalentowana muzycznie Saylor. I tu zaczynają się schody, bowiem dziewczyna zaczyna kruszyć mur, jaki wniósł wokół swojego serca. Jestem urzeczona tą historią. Autorka stworzyła coś pięknego, wyjątkowego. Nie przypuszczałam, że enigmatyczna przeszłość głównego bohatera będzie aż tak fascynująca i trudna jednocześnie. Wyrzuty sumienia nie pozwalają mu zaznać spokoju, dlatego ucieka przed sobą, przed światem i przed normalnym życiem. Pewnie jesteście ciekawi, co takiego się stało? Nic nie zdradzę.

W powieści pojawia się trójkąt miłosny, ale od razu uprzedzę – to zupełnie inna relacja niżby się mogło wydawać. Mężczyzna tkwi w stanie dziwnego zawieszenia między jedną miłością a drugą. I nie wie, co z tym fantem zrobić. Chciało mi się płakać, w gardle mnie ściskało, jak śledziłam ten nietypowy związek trzech osób. To prawdziwy dowód szczerego uczucia, bezgranicznego poświęcenia i głębokiego przywiązania. Pojmiecie moje słowa, kiedy sami będziecie już po lekturze.

Od samego początku polubiłam parę głównych bohaterów. Co prawda Gabe, już w pierwszej części serii zaskarbił sobie moją sympatię, która się teraz tylko pogłębiła. To młody, pogubiony chłopak, szukający swojego ''ja'' i poszukujący swojej drogi. Za sprawą jednej złej decyzji zmienia się cały jego świat. Mimo to odważnie stawia czoło wielu przeciwnościom losu i nigdy się nie poddaje. Ujął mnie swoim poświeceniem, troską i opiekuńczością. Także Saylor odbieram bardzo pozytywnie. Niektórzy zapewne nie będą popierać jej wyborów i metod postępowania. Wszak, jak można świadomie być tą drugą? A jednak dziewczyna ma w sobie dużo empatii i umiejętności wczucia się w czyjeś położenie. Rozumie, że w życiu nie wszystko jest czarne albo białe. Istnieją liczne odcienie szarości.

Z kart książki wyłania się także pasja, serce i zaangażowanie do muzyki. To właśnie gra na fortepianie w pewien sposób połączyła Saylor i Gabe’a. Ona: jest dobra w tym, co robi, ale nie umie wyrazić swoich emocji. On: wkłada w muzykę całą swą duszę. To jego terapia, sposób na uzewnętrznienie swojego bólu. Czy pomogą sobie nawzajem? Czy uda im się odnaleźć spokój i szczęście? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Całość napisana jest lekko, barwnie, z inteligentnym humorem. Narracja prowadzona jest naprzemiennie przez Gabe’a i Saylor. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć ich myśli, uczucia, wewnętrzne rozterki i skrywane obawy oraz dostajemy szerszy obraz wydarzeń. Akcja toczy się żwawo, co rusz stara się nas zainteresować czymś niespodziewanym. Wiarygodnie prezentują się też bohaterowie, zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowi. Jak każdy człowiek posiadają zalety, mocne strony, wady i słabości. W tle przewijają się również losy Wesa i Kristen, bohaterów pierwszej części serii. Dzięki temu wiemy, co u nich słychać, i jak obecnie wygląda ich życie. Miło było ponownie ich spotkać. Końcówka powieści niezwykle porusza, za to epilog jest jak promyk słońca w deszczowy dzień. Po prostu rewelacja.

Co tu dużo pisać - piękna, przejmująca opowieść o sile bezwarunkowej przyjaźni, miłości, oddaniu, poświęceniu, wytrwałości, ucieczce od dręczącego poczucia winy i godzeniu się z tym co nieuniknione. Wzrusza, bawi oraz zaskakuje bogactwem wrażeń i doznań. Szczerze i gorąco polecam.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-05-2015 o godz 16:31 Sylwia Niemiec dodał recenzję:
Najtrudniej jest zabrać się za książkę, przemóc się, w końcu zacząć ją czytać, a nie tylko patrzeć na okładkę i ją podziwiać [bądź kląć za jej zepsucie]. Najgorszy pierwszy krok, ale jeśli się na niego zdobędziemy, później to już sama przyjemność. Oczywiście, jeśli to, czego się podejmujemy jest tego warte.

Toxic to drugi tom serii Zatraceni, autorstwa Rachel Van Dyken. Mam nadzieję, że pamiętacie recenzję Utarty, która nie tak dawno pojawiła się na blogu? Ciężko byłoby zapomnieć, była tak nabuzowana emocjami, nawet ja sama byłam w szoku, kiedy po jej napisaniu odetchnęłam głęboko i ją przeczytałam. Już nie pamiętam kiedy książka new adult zrobiła na mnie takie wrażenie.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria praktycznie zaraz po skończeniu pierwszego tomu mogłam zabrać się za kontynuację. Tym razem Rachel Van Dyken skupia się na Gabe'ie, który skrywa więcej tajemnic niż mogłoby się komukolwiek wydawać. Wytatuowany, wykolczykowany mięśniak, opinia nasuwa się sama, co? Tym samym Gabe udowadnia, że jest mistrzem kamuflażu. Ponieważ prawda jest tak różna od tego, co chłopak sobą prezentuje, jak tylko to możliwe. Kto by podejrzewał Gabe'a o zamiłowanie do muzyki, o to, że jego przeszłość pełna jest bólu i cierpienia, które zdaje się nigdy nie opuszczać Gabe'a... Ojciec Gabe'a... człowiek, z którym łączy go krew - bo ojciec to jednak jakoś pozytywnie nacechowane słowo - po raz kolejny chce wykorzystać syna. Tym razem grozi ujawnieniem przeszłości chłopaka, jeśli ten mu nie zapłaci. Chce sprzedać własnego syna mediom. Tylko dlaczego media miałyby się nim interesować? To jest właśnie jeden z sekretów skrywanych przez Gabe'a od czterech lat. Jakby mało było mu problemów, Gabe napotyka się na Saylor, chłopak zajął salę z fortepianem, w której ona ćwiczy regularnie, w dodatku ciągle w tych samych godzina, a ten nie dość, że posądza ją o podsłuchiwanie, to jeszcze... niespodziewanie całuje.

Po tym, co przeszłam z Utratą dość sceptycznie myślałam o Toxic. Nie wierzyłam, żeby cokolwiek mogło przebić to, co zafundowała mi autorka przy pierwszym spotkaniu. Wtedy w internecie zaczęły się pojawiać recenzje polskich blogerek na temat kontynuacji, pełne poruszeń, rozterek emocjonalnych, niemal każda głosiła, że drugi tom przebija pierwszy. Tym bardziej zdziwiona byłam. Jak to, nie dość, że Toxic według czytelników nie było porażką, to jeszcze miało przebić Utartę? Niemożli... a jednak.

Na palcach jednej ręki mogę policzyć autorów, którzy postawili sobie wysoko poprzeczkę i sobie z nią poradzili, ba, którzy mieli jeszcze kilkanaście centymetrów zapasu! Rachel to się udało. Przed lekturą powiedziałam sobie: okej, nie ma co za wiele oczekiwać od książki, i tak autorka dostarczyła ci masę emocji przy pierwszym tomie, nie myśl sobie, że równie dobrze będziesz się czuła po drugim. W pewnym sensie miałam rację. Nie czułam się równie dobrze po skończeniu Toxic, czułam się o wiele lepiej [a może gorzej? -zależy jak na to patrzeć]. Z jednej strony jest to zupełnie odmienna historia od Wesa, a jednak i ona porusza czytelnika do granic możliwości. To ideał książki NA pod każdym względem. Szczerze przyznam, że podczas czytania Utraty nawet jakoś specjalnie nie polubiłam Gabe'a. A w kontynuacji? Słodki Jezu...

Pełna trudnych wyborów, świetnych wyrażeń, cytatów, które są wieloznaczne, które można odnieść do innych sytuacji, a będą tak samo dobitne, mocne. Książkę zaczęłam czytać wieczorem, jako że następnego dnia czekała mnie szkoła, postanowiłam odłożyć ją na kolejne popołudnie. Jakoś tak wyszło, że czytałam rano w autobusie, trochę na lekcjach, trochę na przerwach i na to popołudnie niewiele już zostało.

Jejku, tak kocham tę autorkę! Po raz kolejny napisała coś, co ma ogromną wartość i dla niej samej i dla czytelników. Przyłożyła się, nie ma co, bo strony spływają radością, smutkiem, cierpieniem, wielkim sercem. Kolejne NA z przekazem. Hmmm, teraz chyba nawet bardziej lubię Gabe'a od Wesa, to jest straszne... Pozostaje mi teraz czekać na losy Lisy. Jeśli taka w ogóle istnieje. Zrozumiecie, jeśli przeczytacie Toxic.

Toxic jest jak wulkan, nie wiadomo kiedy wybuchnie i zaleje nas emocjami. Polecam wszystkim wielbicielom z pozoru lekkich, a w gruncie rzeczy porządnych, porażających książek nurtu NA, tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z gatunkiem (nie ma to jak świetny początek!), a tak naprawdę to wszystkim wszystkim. Bo Toxic jest niczym zielony walec z Boba Budowniczego, przejedzie cię, zostawi po tobie placek, który niby żyje, ale jest w tak fatalnej kondycji, że ciężko wykonać jakikolwiek ruch.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-06-2015 o godz 16:52 Ksiazkomania dodał recenzję:
Czas zdjąć maskę.

Po przeczytaniu pierwszej części serii „Zatraceni” wiedziałam, że autorkę stać na dużo i z niecierpliwością czekałam na kolejną część. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać, o czym będzie powieść. Jednak już po pierwszych rozdziałach pożałowałam jednego - że nie zwróciłam większej uwagi na postacie drugoplanowe w „Utracie”. Bo jak się okazało „Toxic” można czytać jako samodzielną powieść, jednak znajdziemy w niej bohaterów z poprzedniej części.

"Czasami trzeba uderzyć głową w ziemię, żeby uświadomić sobie, iż droga prowadzi nie w dół, ale do góry."

Historia opisana w „Toxic” to historia Gabe i Saylor. Gabe od czterech lat tkwi w zawieszeniu, głównie dotyczy to jego serca. Jego serce jest zawieszone w miłości, którą stracił przez jedną głupią decyzję. Jeden błąd kosztował go tak wiele, że musiał założyć maskę i ukryć się przed światem. Gdy na jego drodze pojawia się Saylor, piękna i utalentowana dziewczyna, jego serce znowu pragnie bić. Jednak czy jest w stanie uwolnić się od starej miłości i zacząć pisać nową historię?

Myślałam, że „Utrata” jest książką, która wyczerpała pojęcie „książki przepełnionej emocjami i uczuciami”. Była dla mnie idealna. Jednak po przeczytaniu „Toxic” nie wiedziałam nawet jak napisać recenzję. Podchodziłam do pisania kilka razy i za każdym razem kasowałam wszystko. Najgorsze co może spotkać czytelnika, to przeczytanie książki, która tak nim wstrząśnie, tak zaskoczy, że nie znajdzie słów, by opisać swoje spostrzeżenia.

Autorka „Utratą” postawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Bałam się, że drugą częścią nie podoła wymaganiom, jakie postawili sobie czytelnicy. Bałam się, że „Toxic” dopadnie klątwa „drugiego tomu”. Nie mogłam się bardziej mylić. Moje obawy odpłynęły w niepamięć już po przeczytaniu kilku stron. Gabe i Saylor zawładnęli moim sercem i wypełnili moje myśli. Nie wiedziałam, że tak bardzo można się przywiązać do postaci książkowych i razem z nimi przeżywać ich ból, smutek, a także radość.

"A może tego właśnie chciał - żeby jego dom był labiryntem, maska jego tożsamością, a życie kłamstwem."

Książka jest przepełniona emocjami, i tymi dobrymi, i złymi. Gabe przechodzi trudny okres w swoim życiu. Po błędzie jaki popełnił, będąc jeszcze nastolatkiem i jednocześnie bożyszczem nastolatek, nie może wrócić do rzeczywistości. Ciągle dźwiga brzemię przeszłości. Jedyną nadzieją, iskierką w tym ciemnym tunelu jest pojawienie się w jego życiu Saylor. A cała historia tych dwojga młodych ludzi jest opisana w znakomity sposób. Autorka porusza problem, który nie raz można usłyszeć w mediach - jak to młodzi celebryci zatracają siebie, sięgają po narkotyki i jak to szybko może dojść do tragedii. Ten ich wyimaginowany świat gwiazdy w jednej chwili może dobiec końca.

Książkę przeczytałam, dosłownie, z otwartymi ustami. Nie mogłam uwierzyć, że można tak pokierować losami bohaterów, że można tak idealnie wprowadzić tajemnicę, a potem ją odkryć przed wszystkim. Książkę czyta się bardzo szybko. Nawet nie nazwałabym tego czytaniem – ją się wprost pochłania. Język jest prosty i lekki. Narracja pierwszoosobowa, widziana na przemian z punktu widzenia głównych bohaterów, jest znakomitym rozwiązaniem. Bardziej przybliżamy się do tych postaci, czujemy to co oni i łączymy się z nimi i przeżywamy razem z nimi ich historię. A musicie mi uwierzyć, że jest co przeżywać!

Chciałabym opisać tyle rzeczy, podzielić się swoimi spostrzeżeniami, jednak boję się, że za dużo zdradzę. Książki nie da się streścić w kilku zdaniach. Nie da się dokładnie wyrazić w recenzji tych wszystkich emocji, uczuć jakie targają mną, odkąd skończyłam czytać książkę. Tak właśnie, mam „kaca książkowego” i nie mogę przestać o niej myśleć. Już teraz tak bardzo nie mogę się doczekać kolejnej części. Wiem, że będzie opowiadała losy kogoś, kogo już poznaliśmy w dwóch częściach „Zatraconych”. Nie umiem nawet wyobrazić sobie czym autorka nas zaskoczy, a wiem, że zaskoczy i to bardzo.

Książkę polecam wszystkim bez wyjątku. Każdy, kto umie czytać powinien przeczytać „Toxic”. No dobra może za bardzo się rozpędziłam, jednak wiem, że polecę książkę każdemu mojemu znajomemu, ba, każdej spotkanej osobie, z którą zamienię zdanie. Jeżeli ktoś miał jakieś wątpliwości po przeczytaniu „Utraty”, że jest to ckliwa powieść o miłości, trochę przesłodzona, to po przeczytaniu „Toxic” nie będzie miał już żadnych, ale to żadnych wątpliwości. Książka jest naprawdę fenomenalna. Dzięki niej pokochałam styl autorki, która stała się jedną z moich ulubionych pisarek.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-05-2015 o godz 12:31 Heather dodał recenzję:
"Utrata", czyli pierwszy tom serii Zatraceni okazała się książką wyjątkową w każdym możliwym aspekcie - prezentującą cudowną historię o miłości choć trochę przesłodzoną. Historia Kiersten i Wesa była ujmująca i niezwykle ciepła, ale autorka wprowadziła do niej postać Gabe'a, który miał nadać książce konsystencji i przypilnować czytelnika, by ten nie rozpłynął się za bardzo w tej lukrowej opowieści.

Gabe okazał się bohaterem, który wędrując od pierwszego do drugiego planu całkowicie skradł moje serce i niezależnie od tego jak przymilnie Wes wyrażałby swoje uczucia wobec Kiersten, i jak cudownie brzmiałoby w jego ustach jej owieczkowe przezwisko to - chociaż ich również uwielbiam - zawsze nie mogłam doczekać się w historii Gabe'a. Dlatego jak się pewnie domyślacie "Toxic" to książka, która od dnia pierwszej zapowiedzi była moim wielkim marzeniem.

"Ludzie idą przez życie, usprawiedliwiając każdą cholerną decyzję… Będą walczyć w każdej niesłusznej sprawie, aż w końcu ta jedna, słuszna spojrzy im prosto w oczy. To wtedy zaczynają liczyć się wybory. Człowiek jest bowiem niewolnikiem własnych przyzwyczajeń."

Gabe skrywa tajemnicę, która rozdziera go od środka, ale nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Stara się walczyć o utrzymanie pozorów każdego dnia. W najgorszym dla siebie momencie spotyka Saylor, która wcale nie ma ochoty na poznanie lekkomyślnego i bezczelnego chłopaka. Jednak ich spotkania są nieuniknione, bo odwiedzają ten sam dom opieki - mają jednak zupełnie inne priorytety.

"Toxic" opowiada historie Gabe'a w jego narracji, podzieloną jednocześnie na narrację Saylor, która w książce pojawia się trochę później. Gabe w "Utracie" był arogancki, bezczelny, cyniczny i ironiczny, ale zaskakiwał swoim wielkim przywiązaniem do przyjaciół, które mogło kruszyć mury. Z kolei Gabe w "Toxic" to ten sam bohater tylko z dołożonym potężnym balastem cierpień i głową wypełnioną trudnymi myślami. Powoli, krok po kroku zaczął odsłaniać swoją tajemnice a sekrety, które się pod tym kryły posypały się jak dmuchawce na wietrze. Trudno było przypuszczać, że pod fasadą niezwyciężonego drania kryje się rozdzierający ból, mętlik i ledwo powstrzymywane łzy. Dzięki tej książce poznałam Gabe'a od tej prawdziwej strony, która - choć okrutnie bolesna - całkowicie go ukształtowała. I o ile on jest mi postacią znaną, o tyle nie wiedziałam czego mogę się spodziewać ze strony Saylor - bohaterki, która dopiero pojawiła się w fabule, w dodatku, w mało komfortowej dla niej sytuacji i stanęła oko w oko z chłopakiem, który burzy jej ówczesny męski światopogląd i niezmiernie irytuje. Okazało się jednak, że Saylor to dobra bohaterka pod względem kreacji - bardzo łatwo można ją polubić, zrozumieć i utożsamienie się z nią przychodzi z łatwością.

"Muzyka to życie – może dlatego rozstałem się z nią na tak długo. Czułem, że nie zasługuję już na to, żeby żyć."

Autorka nie zgubiła swojego lekkiego stylu, którym czaruje czytelnika, nie zapomniała również o wpleceniu do fabuły pięknych metafor i refleksji, dzięki czemu udało mi się wypatrzeć mnóstwo cudownych cytatów. Nie zabrakło też tego rozbrajającego humoru w wykonaniu Wesa i Gabe'a, a główni bohaterowie poprzedniej części również byli gośćmi obecnego tomu. Jednak to co najlepsze w tej książce to prawdziwe, realne i chwytające za serce emocje towarzyszące fabule. Autorka w tym przypadku spisałam się bezbłędnie. Postać Gabe'a musi zmagać się z dwoma różnymi obliczami tej samej osoby, w dodatku pojawiają się okrutne demony przeszłości i widmo wydarzeń sprzed czterech lat - wszystko to owiane tajemnicą. Według mnie właśnie dzięki tym niekończącym się emocjom drugi tom jest jeszcze lepszy od pierwszego. Ale jest jeszcze jeden, kluczowy aspekt, który sprawia, że cała historia nabiera głębszego wydźwięku - autorka zaangażowała w fabułę muzykę, która stała się jednym z bohaterów. O muzyce mówi się wszystko - że łagodzi obyczaje, że jest lekiem na wszelkie zło - i wszystko to jest prawdą, a Rachel Van Dyken nie omieszkała tego udowodnić.

Ta książka jest trochę jak igranie z ogniem, istnieje zagrożenie sparzenia się bólem, który rozdziera serce, ale jednocześnie piękno, które z tego bije przyciąga i hipnotyzuje. "Toxic" to rozbrajająco trudna i jednocześnie piękna historia o tym jak potężna jest miłość - ta utracona i ta zdobyta na nowo. Ta powieść ujęła mnie swoją dojrzałością i mądrością, a jedyne czego żałuję to to, że tak szybko się skończyła. Dla mnie mogłaby nie mieć końca. Fanom i nie fanom historii młodzieżowych - gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-07-2015 o godz 22:33 Books&Culture dodał recenzję:
Wszyscy pamiętamy "Utratę", historię miłości Wes'a i Kiersten w obliczu choroby, zawsze i na zawsze, pomimo przeciwności losu.

Natomiast "Toxic" skupia się na ich przyjacielu - Gabe'ie oraz po części także na jego kuzynce - Lisie, dlatego też może być czytany jako samodzielna powieść..

Zadziwiające. Jak jedna minuta może zdefiniować resztę twojego życia.

Gabe ukrywa się przed światem. Jednak przeszłość nie daje mu spokoju i wciąż depcze mu po piętach. Chłopak nigdy nie zapomni tego, co stało się lata temu. Bowiem wydarzenie to, zmieniło jego życie i odcisnęło głębokie piętno na jego duszy i sercu...

Teraz dzieli swój czas między studia, przelotne romanse i dom opieki. Za co czuje się tak odpowiedzialny? I o czym pragnie zapomnieć w ramionach przypadkowych dziewczyn?

Zawsze zdumiewało mnie, że ludzie widzą tylko to, co chcą. Widzieli tatuaże i myśleli "zbir". Widzieli mięśnie oraz długie, ciemne włosy i traktowali mnie jak totalnego popaprańca.

Gabe zaczyna nie radzić sobie z kumulacją emocji i całego tego bałaganu nagromadzonego w sobie przez kilka lat. Deską ratunku może okazać się powrót do gry na pianinie i przelanie na niego swojego bólu. To właśnie tam poznaje Saylor. Oboje są uparci, pyskaci i.. zainteresowani sobą. Jednak niemal namacalny dystans Gabe'a utwierdza w dziewczynie przekonanie, że coś ukrywa.

Nakładanie kolejnych masek na twarz nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą osoby, na których najbardziej nam zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie życie Gabe'a stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej.

Tak to działa. Człowiek nie wie, czy dokonał właściwego wyboru, do momentu, gdy już spada, i choć nadal odczuwa wewnętrzny niepokój, ma świadomość, że przynajmniej odważył się skoczyć.


* * * *

Rachel Van Dyken to niewątpliwie jedna z moich ulubionych pisarek jeżeli chodzi o literaturę młodzieżową.
Sposób w jaki pisze - prosty, ale niebanalny, sprawiający, że historię się chłonie - jest wprost zachwycający. Nie wiem jak ona to robi, ale to po prostu działa i przyciąga czytelników! :)

Gabe jest muzykiem, wrażliwą duszą. Wewnętrzna ciemność pochłania go co raz bardziej każdego dnia.. Taka kreacja złożonego bohatera oraz wpleciona w tło muzyka, jest bliska memu sercu. Cieszę się, że Toxic to nie stricte kontynuacja Utraty i przedstawia inną historię. Autorka obawiała się reakcji czytelników i porównań jednej książki z drugą. W zasadzie nie są podobne, jednak łączy je pewien element - Toxic to także historia prawdziwej miłości, która przetrwała częściowo nawet śmierć. Jednak drugi tom został utrzymany w słodko-gorzkim charakterze. To zdecydowanie książka bardziej poważna, nie tak przewidywalna jak Utrata.

Charakterystyczną cechą są sentencje rozpoczynające każdy rozdział. Nie wszystkie są mega skomplikowane, ale najważniejszy jest ich przekaz. Bardzo podoba mi się taki zabieg.

Muzyka, w której brakuje pasji, jest niczym więcej jak tylko hałasem. Życie, w którym zabrakło pasji? Cóż, równie dobrze moglibyśmy nie żyć.

Historia nie jest bardzo wyszukana, o której nigdy byście nie pomyśleli. Mimo to, autorka potrafiła zabrać nas w podróż razem z bohaterami Toxic'a. Mnie osobiście nie doprowadziła do łez, jednak momentami wywołała wzruszenie, a co najważniejsze nie rozczarowałam się.

Powiem szczerze, że nie przepadam za czytaniem opisów książki. Wolę odkrywać historię sama od początku (niestety przy zakupie, czy wyborze książki zmuszona jestem zapoznawać się z opisami, by rozpoznać, czy historia może mnie zaciekawić). Jednak tym razem, można powiedzieć, że wzięłam książkę w ciemno. Po przeczytaniu Utraty wiedziałam, że nie powinnam się zawieść i tak też było.

Książka podobała mi się, dlatego też z czystym sercem mogę ją polecić. Nie za ciężka historia, w sam raz jako przerywnik między bardziej makabrycznymi lekturami. Do tego jeżeli nie czytaliście pierwszego tomu, to nic straconego, bo Toxic może być czytany jako samodzielna powieść :)

Dodam również, że tym razem okładka książki w 100% mnie satysfakcjonuje (w przeciwieństwie do wcześniejszego tomu, gdzie chłopak na okładce przypominał lalusia i w życiu bym nie pomyślała, że książka kryje tak ciekawą historię). Tym razem taki typ mężczyzny na czarnym tle to strzał w dziesiątkę. Przypomina mi trochę Gabe'a ("trochę", bo nie ma tylu tatuaży co bohater). :)

Z niecierpliwością czekam na trzeci tom "Wstyd", który premierę będzie miał już za niedługo.

http://books-culture.blogspot.com/2015/07/toxic-rachel-van-dyken.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-06-2015 o godz 13:21 Rosemarie dodał recenzję:
Bestsellerowy cykl Zatraceni autorstwa Rachel van Dyken został rozpoczęty pierwszym tomem pt. "Utrata". Gdy tylko go przeczytałam - absolutnie się w nim zakochałam. Pisarka stworzyła serię, która urzeka niezwykle lekkim i przejrzystym sposobem napisania, ale także i równie intrygującą fabułą. Pokochałam historię Wes'a i Kiersten. Druga część tego cyklu to losy Gabe'a, bohatera, który pojawił się już w prequelu i już tam mnie zaciekawił. Jesteście ciekawi, czy "Toxic" przypadło mi do gustu? W takim razie zapraszam do przeczytania mojej recenzji!

Gabe Hyde jest znany z bycia podrywaczem i tym, że w ogóle wydaje się niczym nie przejmować. To jedna z jego masek, które przyjmuje, aby ukryć to, kim naprawdę jest przed światem. Aby ukryć swój mroczny sekret, o którym niewiele osób w jego najbliższym otoczeniu wie. Pewnego dnia, gdy poznaje młodą studentkę Saylor wszystko się zmienia. Dziewczyna, choć go irytuje, jednocześnie niesamowicie pociąga i fascynuje. Zresztą, ta fascynacja jest wzajemna. Jaki sekret skrywa Gabe i czy Saylor wciąż będzie go pragnęła, gdy prawda wyjdzie na jaw?

Muszę przyznać, że zostałam pozytywnie zaskoczona. Wiedziałam, że Zatraceni to seria, ale spodziewałam się raczej, że autorka będzie kontynuowała w sequelu dalsze losy Wes'a i Kiersten, a nie, że weźmie pod lupę historię jednego z bohaterów, którzy pojawili się w "Utracie". Tak się jednak stało i szczerze mówiąc, bardzo jestem zadowolona z tego rozwiązania, bo w sumie romantyczna i piękna opowieść Wes'a i Kiersten doszła do swojego końca, i niewiele można by było tam dodać, aby z powodzeniem zainteresować czytelnika. Mogłoby być zwyczajnie nudno. Za to Gabe... To jest dopiero niesamowita postać. Już w prequelu moje sprawne oczka go zaobserwowały i byłam wręcz przekonana, że jest on jedną z tych nieoczywistych i sprzecznych osobowości. Bad boy z zewnątrz, ale w środku kompletnie inny charakter. Rachel van Dyken absolutnie mnie nie rozczarowała. Miałam wątpliwości, czy uda jej się w satysfakcjonujący mnie sposób przedstawić tak złożonego bohatera, jakim jest Gabe, ale jej się to udało. Bardzo się cieszę, że pisarka udźwignęła ciężar swoich bardzo dobrych pomysłów. Czytelnicy nie muszą obawiać się o niedopracowaną fabułę, czy niezbyt intrygujący sekret. Uwierzcie, kluczowa tajemnica tego tomu jest naprawdę druzgocąca.

"Utrata" choć poruszała poważny temat (którego Wam oczywiście nie zdradzę, będziecie musieli sami się dowiedzieć i sięgnąć po książkę), nadal wiele było w niej przekorności i humoru, który od razu do mnie przemówił, przez co w czasie lektury na mojej twarzy nieraz gościł szeroki uśmiech. Co się tyczy sequelu, "Toxic" jest on pod wieloma względami jeszcze bardziej poważny i zdecydowanie mniej w nim pokazów poczucia humoru autorki. Ja jakoś nie odczułam tego tak mocno i mi to nie przeszkadzało, bo cała dobrze przemyślana reszta rekompensowała mi ten mały mankament. Muszę przyznać, że historia Gabe'a i Saylor jest bardzo słodko-gorzka i usiana wieloma przeciwnościami, którym nasi ulubieni bohaterowie będą musieli stawić czoła. Podczas, gdy "Utrata" była lekko przewidywalna i czytelnik mógł się domyślić, jak potoczy się fabuła, w "Toxic" nie jest już to tak oczywiste. Ja praktycznie do samego końca nie wiedziałam, czego się spodziewać. Na co zdecyduje się Rachel van Dyken - na pozytywne i wzruszające zakończenie, czy może pójdzie w stronę czegoś bardziej smutnego i łamiącego serce? Będziecie musieli sami się o tym przekonać!

Po przeczytaniu ponad stu stron tej książki stwierdziłam, że podoba mi się ona bardziej, niż pierwszy tom. Jednak już po całej lekturze miałam mieszane odczucia, bo nie mogłam przestać porównywać obu części ze sobą. I ostatecznie stwierdzam, że "Utrata" i "Toxic" są tak samo dobre i nie mogę wybrać lepszej. W końcu molowi książkowemu nie można kazać wybierać pomiędzy swoimi ulubieńcami... Dziękuję autorce za stworzenie tak wartościowej, a jednocześnie tak przyjemnej serii, która porusza wiele istotnych wartości. Cykl Zatraceni warto przeczytać i przekonać się na własnej skórze, co jest w nim takiego wyjątkowego i dlaczego wzbudza wiele emocji. Już nie mogę się doczekać, gdy w moich dłoniach będzie leżał trzeci tom, "Wstyd". To będzie z pewnością niezapomniana przygoda. Polecam!

"Człowiek nie wie, czy dokonał właściwego wyboru, do momentu gdy już spada, i choć nadal odczuwa wewnętrzny niepokój, ma świadomość, że przynajmniej odważył się skoczyć."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-05-2015 o godz 15:50 paulinka25042 dodał recenzję:
Pierwsza książka, autorstwa Rachel Van Dyken – „Utrata”, nie zachwyciła mnie. Wręcz czułam się nią rozczarowana. Jednak, jak już powiedziałam „A”, to powiem i „B”. Nie lubię czegoś zaczynać, a potem przerywać. Dlatego mimo kiepskiego początku postanowiłam dać kolejną szansę autorce. Mimo wszystko byłam ciekawa, co tym razem nam zaprezentuje, czy choć trochę zmieniła koncepcję, którą obrała przy pierwszej części. Co z tego wynikło – dowiecie się w dalszej części mojej opinii..

Każdy z nas skrywa jakieś tajemnice, tak samo jak Gabe Hyde. Od czterech lat skrywa swoją przeszłość, przez cały ten czas boi się, że prawda wyjdzie na jaw. A co gorsza, machina już ruszyła i nie można jej zatrzymać. Jaką drogę wybierze chłopak, czy podejmie walkę i wyjdzie z niej zwycięsko, a może ucieknie jak tchórz? A co najważniejsze, co ukrywa Gabe?
W perfekcyjnym życiu Saylor, nie ma miejsca dla facetów, tym bardziej takich jak Gabe. Ale los bywa złośliwy i na siłę splata ich drogi, tak aby spędzali ze sobą, jak najwięcej czasu. Życie ich obojga wywraca się do góry nogami i nie zamierza powracać do dawnego stanu. Co wyniknie z kontaktów tej dwójki? A może oboje nie udźwigną tej mieszanki wybuchowej?

Tym razem nie spodziewałam się zbyt wiele. Nie chciałam być zawiedziona po raz kolejny, wolałam być przygotowana na najgorsze niż robić sobie jakąkolwiek nadzieję. I dzięki temu zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Utrata, nie ma szans przy Toxic. Dwie książki, ten sam autor, ta sama seria, a różnią się od siebie, jak niebo i piekło. To była prawdziwa jazda bez trzymanki. Podejrzewam, że jak by ktoś z boku mnie obserwował, to miałby niezły ubaw z wyrazu mojej twarzy. I tak bym pewnie tego nie zauważyła, bo całkowicie zostałam pochłonięta przez lekturę. Nie oderwałam się od niej nawet na chwilę.

Gabe, to chodząca zagadka. Ma kilka różnych masek i bardzo trudno za nim nadążyć. Potrafi być bardziej zmienny niż pogoda, co nie wróży nigdy nic dobrego. Jest jednym z najbardziej irytujących facetów, jakich chodzą po tej ziemi. Ale pod tą fasadą jego zachowania kryje się ogromna tajemnica. Ból, który nie pozwala normalnie funkcjonować. I poniekąd to on sam skazał się na taki żywot, nie dając sobie żadnej szansy na coś lepszego.
Saylor jest tym typem dziewczyny, która poświęca się dla innych. To dla mamy i brata studiuje, chcąc im zapewnić swoją pracą lepsze życie. Wszystko dokładnie zaplanowane i perfekcyjne, nic nie może odbiegać od planu. Nic dziwnego, że jej życie tak łatwo dało się wywrócić do góry nogami. Jedna mała zmiana, a jest dla niej gwałtowna jak burza. Piękna na zewnątrz, jak i wewnątrz, po prostu chodzący ideał, dążący to jeszcze większej perfekcji.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że autorka jest zdolna do napisania czegoś takiego. Ta historia mnie urzekła, porywając mnie już od pierwszej strony. Pomysł był idealny i fakt faktem nie mam się do czego przyczepić. Jedyne, co mnie zażenowało, to po raz kolejny spotykamy się z „cudem”, który został wpleciony w życie bohaterów. Tym razem był przynajmniej do zaakceptowania. W szczególności, że ten „cud” wydarzył się w życiu bohaterki drugoplanowej i nie było to nie wiadomo jak nierealne. I to był jedyny taki moment, gdzie moją twarz wykrzywiał dziwny grymas.

W pierwszej części bohaterowie byli płytcy, słabo wykreowani, po prostu tacy nijacy. Tym razem jest całkiem inaczej. Udało mi się nawet polubić Wes’a i Kiersten, nie wspominając już o Lisie, która no cóż, sami musicie się dowiedzieć, co z nią nie tak. Jak dla mnie ta część przyćmiła swoją poprzedniczkę, we wszystkich możliwych aspektach. Dostajemy bardzo dużą dawkę emocji, dosłownie wylewającą się z lektury. Nie można pozostać obojętnym, przez co sami jesteśmy roztrojeni emocjonalnie. I dodatkowo mamy nie lada gratkę, próbując rozwikłać tajemnicę Gabe, a uwierzcie mi to nie jest łatwe.

Co najlepsze jest w tym wszystkim, tę część można czytać osobno!. Nawet jak nie zdążyliście zapoznać się z pierwszym tomem, to nic nie szkodzi, śmiało możecie sięgnąć po „Toxic”.


Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-07-2015 o godz 22:51 Yui Tamashi dodał recenzję:
Po tym jak Utrata niesamowicie mi się podobała, musiałam nieco ochłonąć i dopiero po kilku dniach zabrałam się za czytanie Toxic, czyli drugiej części z serii Zatraceni.

Gabe stara się dotrzymać słowa i nie sypać z przypadkowo poznanymi dziewczynami. Nie jest to łatwe, gdyż dzięki temu mógł się zatracić i zapomnieć o paskudnej przeszłości. Teraz jednak to wszystko co starał się ukryć może wyjść na światło dzienne.

Ci, którzy tak jak ja swoją przygodę z serią Zatraceni z pierwszym tomem Utrata to znają już Gabe'a, który przedstawia się jako kuzyna Lisy oraz troszkę podkochiwał się w Kiersten. Drugi tom Rachel Van Dyken postanowiła poświęcić właśnie temu drugoplanowemu bohaterowi, którego ja osobiście średnio polubiłam w poprzedniej historii. Teraz jednak muszę przyznać, że nieco zmieniłam zdanie na jego temat.

Sięgając po Toxic liczyłam, że znowu spotka mnie doza wzruszeń, ale też będą takie momenty, gdzie będzie można się pośmiać. Niestety tak się nie stało. Cała książka doprowadziła mnie do bardzo depresyjnego stanu i z każdą kolejną informacją na temat Gabe'a chciało mi się jeszcze bardziej płakać. Jego historia była znacznie mocniejsza, mroczniejsza niż to co przytrafiło się Kiersten i Westonowi. Mogłabym nawet powiedzieć, że czytanie jej, tak jak tytuł, było toksyczne.

Dokładnie tak jak w Utracie, narracja prowadzona jest w pierwszej osobie przez dwie postaci. Pierwszą z nich jest oczywiście Gabe, o którym dowiadujemy się sporo nowych rzeczy. Okazuje się, że chłopak ukrywa się przed światem, bo kiedyś był bożyszczem nastolatek, ale później nagle zniknął, dokładnie tak samo jak zniknęła inna gwiazda płci żeńskiej. I właśnie ona jest rozwiązaniem całej zagadki.

Podobały mi się retrospekcje z nim związane, bo naprawdę poruszały moje serce i inaczej zaczęłam patrzeć na niego, ale mimo to nie polubiłam go w taki sposób jak Wesa. Nawet jeśli zazwyczaj skłaniam się lubienia typowych bad boyów, to Gabe nie potrafił skraść mojego serca. Za to muszę przyznać, że poznawałam go coraz lepiej to nieco przypominał mi Adama z Wróć, jeśli pamiętasz. Oboje cierpieli przez wypadek, oboje odnajdywali spokój w muzyce itp.

Drugą pierwszoosobową narracje prowadzi zupełnie nowa postać Saylor. Dziewczyna od razu skojarzyła mi się z Kiersten oraz z Mią z Zostań, jeśli kochasz, tylko że taką mroczniejszą, emo wersją. I nie za bardzo polubiłam tę postać. Momentami mnie okropnie denerwowała. Ok, ona również musiała sporo w życiu przejść, ale jakoś jej przeszłość do mnie nie przemówiła, nie poruszyła, było to takie coś co każdemu z nas może się przytrafić.

Jednak nie będę kłamać, że sposób w jaki autorka postanowiła złączyć drogi bohaterów, nie jest mi bliski. Uwielbiam jak związki zaczynają się od nienawiści i dążą ku miłości. Jest to dla mnie bardzo pociągające, a jak jeszcze czuć iskry w powietrzu, to całkowicie się zachwycam. Zresztą, gdy za młodu pisałam różnego rodzaju opowiadania, to 90% właśnie w taki sposób moi bohaterowie się zakochiwali w sobie. Mimo tego fajnego początku, gdy czułam motylki w brzuchu, to zakończenie historii miłosnej Gabe'a i Saylor było dla mnie kompletną porażką. Jak tylko skończyłam czytać tę książkę to myślałam: "Serio?!?! SERIO?!?!" To zakończenie przeszło wszelkie moje wyobrażenia i uważam, że było tandetne.

Z takiej bardziej technicznej strony podoba mi się to, że w obu tomach serii tytuły są myślami bohaterów, które nawiązują do tego co będzie w danym rozdziale. Fajnie, że w Toxic te myśli były wypowiadane przez różne osoby, ale bardziej podobało mi się to, jak skupiłyby się one jedynie na narratorach, tak jak to było w Utracie, ponieważ to wprowadzało według mnie nieco zamętu.

Drugi tom z serii Zatraceni autorstwa Rachel Van Dyken podobał mi się, ale nie wywarł na mnie aż takiego wrażenia jak pierwszy. W tamtej książce zakochałam się, a w ta jedynie polubiłam. Była wzruszająca i rozdzierała emocjonalnie, ale czytało mi się ją nieco gorzej i wymagało to ode mnie więcej wysiłku, więc nie jest to lektura dla osób, które są rozchwiane emocjonalnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-05-2015 o godz 14:17 Kamila Idziaszek dodał recenzję:
Dzisiaj mam dla Was coś specjalnego - recenzję przedpremierową drugiej części wspaniałej serii Zatraceni. Pierwszy tom okazał się dla mnie niezwykle ważny i sprawił, że przez długi czas nie mogłam przestać o nim myśleć. Z niecierpliwością czekałam na moment, w którym będę mogła poznać dalsze losy bohaterów, których poznałam w Utracie. Muszę przyznać, że miałam ogromne oczekiwania wobec tej powieści i miałam nadzieję, że autorka po raz kolejny doskonale sobie poradzi w kreowaniu własnego świata. Czy rzeczywiście warto było czekać na Toxic? Tego z pewnością dowiecie się z dalszej części recenzji, na którą Was serdecznie zapraszam.

Gabe skrywający za maską swoje prawdziwe uczucia, emocje i tajemnice próbuje na nowo poukładać swoje życie. Wspiera go wąskie grono przyjaciół - Wes, Kiersten oraz Lisa, których przygody śledziliśmy już w pierwszej części. Przypadkowe spotkanie Saylor wprowadza w jego i tak już skomplikowane życie jeszcze większy zamęt. Nieśmiała dziewczyna, która kocha muzykę, ale również potrafi odpowiedzieć zadziornie na jego aroganckie zachowanie staje się jego nowym celem do dokuczania. Czy jeden pocałunek zmieni wszystko?

Saylor jest bardzo nieśmiałą dziewczyną. Życie wymusiło na niej dążenie do perfekcji. Ma chorego brata przez co odczuwa presję bycia idealną we wszystkim co robi. Dziewczyna gra na instrumencie i naprawdę jest w tym bardzo dobra jednak brakuje w tym życia i emocji. Gabe'a poznaliśmy już w pierwszym tomie, ale teraz zdecydowanie pokazuje on nam swoją drugą twarz. Jedna chwila zmieniła jego ostatnie cztery lata w koszmar. Stał się wrakiem człowieka, który nie jest w stanie spojrzeć sam na siebie w lustrze.

Jak już wcześniej pisałam, po przeczytaniu pierwszego tomu byłam bardzo pozytywnie nastawiona do kolejnej części z tej serii. Na szczęście autorka idealnie poradziła sobie ze wszystkimi oczekiwaniami jakie wobec niej postawiłam i stworzyła świetną kontynuację, w której po prostu się zakochałam. Dla mnie dalsza część historii napisanej przez Rachel Van Dyken okazała się jeszcze lepsza niż jej początek. Skłamałabym gdybym napisała, że byłam na to przygotowana. Tak naprawdę w ogóle się tego nie spodziewałam. Oczywiście podejrzewałam, że Toxic będzie utrzymane na takim samym poziomie jak Utrata, ale szybko przekonałam się, że druga część dosłownie skradła moje serce i jeszcze długo w nim pozostanie.

Akcja tej powieści to ciągła ucieczka oraz obrona przed uczuciami i poczuciem winy. Ważne jest również to, że autorka dostarcza czytelnikowi wielu nowych wrażeń i nie pozwala nawet na odrobinę znudzenia. Nie myślcie jednak, że wszystko w tej książce jest takie oczywiste. Do samego końca Rachel Van Dyken pozostawia przed nami pewne niewiadome, które z niecierpliwością odkrywamy.

Powieść napisana jest lekkim językiem, który sprawia, że czyta się ją niezwykle szybko. Jestem pewna, że absolutnie nikt nie będzie miał większego problemu ze zrozumieniem fabuły. Jeśli spodobała Wam się pierwsza część to koniecznie musicie przeczytać jej kontynuację. Myślę, że tak samo jak ja się nie zawiedziecie i z niecierpliwością będziecie czekać na kolejne części.

Wracając jeszcze na chwilę do bohaterów - są to postacie bardzo barwne, pełne emocji i zdecydowanie na długo zostaną w naszej pamięci. Kocham Gabe'a i Saylor tak samo mocno jak byłam zauroczona Wessem i Kiersten. Podziwiam autorkę za to, że tak realnie udało jej się wykreować bohaterów. Mam nadzieję, że Wy również dacie jej szansę i przekonacie się, że seria Zatraceni jest warta waszej uwagi.

Napisanie tej recenzji wymagało ode mnie trochę czasu, który musiałam poświęcić na przemyślenia. Kiedy skończyłam czytać Toxic nie byłam w stanie stworzyć żadnego sensownego zdania, ponieważ cały czas myślami byłam jeszcze z bohaterami tej powieści. Dla mnie druga część tej serii jest numerem jeden i jak na razie nie zapowiada się, żeby cokolwiek było w stanie to zmienić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-05-2015 o godz 22:39 NathalieRoss dodał recenzję:
Po lekturze "Utraty" czułam niedosyt, ale bardzo pozytywny. Nie mogłam doczekać się poznania dalszych losów bohaterów, szczególnie gdy dowiedziałam się, że drugi tom - "Toxic" - opowiadać będzie o Gabie. Natychmiast skontaktowałam się wówczas z autorką i zorganizowałam wywiad, który niedługo mam nadzieję opublikować (możliwe, że wypadnie to niestety na początku lipca, czyli po mojej sesji). Ostatnio, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria Young, miałam okazję przeczytać "Toxic" w polskiej wersji. I wiecie, co Wam powiem? Rachel Van Dyken napisała coś jeszcze bardziej wzruszającego niż pierwszy tom.

Minęło kilka lat od dnia, w którym życie Gabe'a stanęło na głowie. Mimo usilnych starań, nie umiał porządnie się pozbierać i stanąć na nogi. Przeszłość przypominała mu o sobie każdego dnia... i miała na imię Księżniczka. Po poznaniu Kiersten i Wesa w tunelu pojawiła się jednak lampka - Saylor, znajoma kuzynki Gabe'a. Powoli odkrywa jego sekrety, rozłupując skorupę, w której krył się przez lata. Jak długo można jednak żyć w kłamstwie, by chronić tych, których kochamy?
Rachel Van Dyken trzeba przyznać jedno - wie, co napisać i jakich słów użyć, by poruszyć najczulsze struny. Umiejętnie przedziera się przez szczeliny w obronie emocjonalnej, by rozłożyć czytelnika na łopatki i zafundować coś na kształt duchowego oczyszczenia. Nawet jeśli jak ja nie podzielacie głównej rozterki bohatera "Toxic", bez problemu odnajdziecie się w jego sytuacji. W końcu kto z nas nie wraca myślami do tego, co już się wydarzyło i nie zastanawia, co by było gdyby... Ten, kto nigdy nie myślał, czy i jak jego wybory wpłynęły na cudze życie, niech pierwszy rzuci kamieniem. Mam nadzieję, że nikt się nawet za żadnym nie rozejrzał, bo nie ma na ziemi człowieka powyżej lat 5, który nie zastanawiał by się nad wyborami z przeszłości.

Autorka wspaniale ujęła jeden z najtrudniejszych ciężarów, jaki może spaść na ludzkie barki - odpowiedzialność za czyjąś niedolę, za czyjeś nieszczęście. Często przejmujemy się głupotkami jak to, czy nauka tydzień przed egzaminem sprawiłaby, że zamiast 3.5 otrzymalibyśmy 5 albo czy gdybyśmy poszli dzień wcześniej do sklepu, to czy trafilibyśmy na słodsze pomarańcze. Myśli zaprzątają nam trywialne problemy, które często mają za zadanie odwrócić naszą uwagę od tego, co najbardziej boli. Od spraw ważnych, o których nie chcemy pamiętać. Bohater "Toxic", Gabe starał się znaleźć ukojenie w przypadkowych dziewczynach, w narkotykach, w alkoholu. Szukał czegoś, co pomogłoby złagodzić ból i pozwolić zapomnieć. I dopóki nie otworzył się na przyjaciół, nie umiał sobie poradzić. "Toxic" wspaniale ukazało siłę przyjaźni. Udowodniło, że warto jest być sobą, zamiast żyć w kłamstwie i udawać, że przeszłość nigdy się nie wydarzyła. Warto jest słuchać serca, zamiast pozwolić rozumowi przejąć pełną kontrolę nad naszym życiem.

Trudno jest tak naprawdę powiedzieć o "Toxic" coś więcej, nie zdradzając wydarzeń pierwszego tomu i nie psując przyjemności odkrywania kolejnych elementów układanki w drugim. Rachel Van Dyken po prostu wie, jak pisać. Mistrzowsko składa słowa w zdania, buduje kolejne akapity, zapełnia strony i rozdziały. Jej język jest płynny, lecz niezbyt skomplikowany. Wyrobiła sobie warsztat pisarski i w jej tekstach widać lekkość pióra. Z przyjemnością pochłania się kolejne strony, a czas spędzony nad lekturą mija jak z bicza trzasnął.

Nie polecam Wam "Toxic" ze względu na to, że patronuję całej serii Zatraconych, bo uważam ich za jeden z lepszych cykli New Adult na polskim rynku. Polecam Wam ją dlatego, że Donovan wie, gdzie trafić, by zabolało najbardziej i jednocześnie przyniosło największą ulgę. Uciska najbardziej bolesny punkt, by wywołać rozluźnienie i wyeliminować źródło bólu. I mimo że nie jest fizjoterapeutką ani kardiologiem, wie dokładnie, co napisać, by dotknąć serca czytelnika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-06-2015 o godz 11:12 MyPaperParadise dodał recenzję:
"Wszyscy noszą maski. W różnych kształtach i rozmiarach.
Jedyny problem z nakładaniem masek polega na tym, że tak dobrze się w nich czujemy."

Zapomnijcie o idealnym pod każdym względem Wesie, bo nadchodzi Gabe - jego zupełne przeciwieństwo. Chłopak bynajmniej nie pozbawiony wad, ale plasuje się wyżej na liście moich książkowych ulubieńców niż zupełnie perfekcyjni i mało wiarygodni bohaterowie. Wes i Gabe mają niewiele wspólnych cech, zabójczy wygląd jest oczywiście jedną z tych nielicznych, ale na tym właściwie kończą się podobieństwa. Ten drugi nie jest przykładowo właścicielem osławionego ośmiopaka - na szczęście!

Gabe to ktoś w rodzaju klasowego klauna. Z pozoru bardzo szczęśliwy, ciągle żartuje, a uśmiech nie schodzi mu z twarzy, prawda? Jednak nie wszystko jest takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Wes był dobry, zabawny i uroczy, ale to dopiero Gabe podbił moje serce. Jeśli lubicie silnych, dobrze zarysowanych bohaterów, którzy nie zawsze potrafią poradzić sobie ze swoim życiem i zamiast tego obracają wszystko w żart, nie pokazując innym swojej prawdziwej twarzy - poznajcie Gabe'a.

Wszystkie obawy jakie miałam przed lekturą rozwiały się po pierwszym rozdziale i wiedziałam, że danie drugiej szansy autorce było strzałem w dziesiątkę. "Utrata" była w miarę dobrą powieścią, ale dopiero "Toxic" uderzyło w czułą strunę (dosłownie i w przenośni ;)). Powieści z nurtu New Adult zostawiają niewielkie pole do popisu przy ich kontynuacjach. W końcu ile łzawych historii o idealnych bohaterach jest w stanie wymyślić jedna osoba? Jak widać na przykładzie Rachel Van Dyken - przynajmniej dwie. Ba, udowadnia ona, że czasem sequele są lepsze od pierwszych części i to niemało. Może to kwestia doświadczenia i wypracowania warsztatu?

Historia Gabe'a, którą czytelnik stopniowo odkrywa, jest dosc złożona i nie da się jej zamknąć w jednym zdaniu. Akcja rozwija się stopniowo, ale w przeciwieństwie do "Utraty" i większości innych książek z tego gatunku, już od samego początku zachwyca. Wkraczamy w życie bohatera bez zbędnych wstępów, co dodaje całej historii realizmu i pozwala polubić Gabe'a już od pierwszych stron. Już w poprzednim tomie serii polubiłam tego bohatera, bo naprawdę intryguje, a nutka tajemnicy, którą jest owiany nie pozwala oderwać się od książki.

Utożsamiałam się z Gabem już od początku książki, bo jego światopogląd i przyzwyczajenia były uderzająco podobne do moich własnych. Tekstem "czarne jak moja dusza", którego sama nagminnie używam (znajomi potwierdzą) całkowicie mnie kupił. Gabe mógłby być moim spirit animal, chociaż na mój widok dziewczynom raczej nie miękną kolana, cóż. Damskie bohaterki, bo jest ich kilka, są mocno zróżnicowane i całkiem interesujące, chociaż pewne zachowania są dla mnie nie do pojęcia. Mimo wszystko, nie musiałam na nikim wyładowywać frustracji, bo Saylor dała się lubić, a przynajmniej łatwo było ją zaakceptować.

Narracja męska wychodzi autorce dużo lepiej niż ta damska, poświęca jej więcej stron i uwagi. Dzięki temu, choć całym sercem pokochałam Gabe'a, Saylor, poza wyjątkowym imieniem, nie zrobiła na mnie dużego wrażenia i nie musiałam męczyć się z jej myślami czy uwagami. Mimo wszystko, nie irytowała mnie zbytnio podczas lektury, wiec wybaczam jej inne grzechy.

"Toxic" pobiło swojego poprzednika na głowę i ostatecznie przekonało mnie, że Rachel Van Dyken pisze naprawdę dobre książki NA. Nawet jeśli "Utrata" wydawała wam się średniakiem - tak jak mi - dajcie autorce jeszcze jedna szansę, a nie będziecie zawiedzeni.

Jesli szukacie powieści, której czytanie jest świetną rozrywką, chociaż poruszane w niej tematy nie zawsze wywołują salwy śmiechu, a czasem zmuszają do refleksji, "Toxic" jest świetnym wyborem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-06-2015 o godz 16:53 FunVirtualnaJa dodał recenzję:
Jaki masz sposób na to by zapomnieć? Pogrążyć się w błogiej
nieświadomości? Czy ktoś już wymyślił sposób na to aby wszystkie traumatyczne wydarzenia z naszych żyć włożyć do jednego worka i wyrzucić do kosza na śmieci? Nie? Czyli pozostaje nam trwać ze świadomością czynów jakie popełniliśmy i płacić wysoką cenę za naszą nieodpowiedzialność.

"Problem z drugimi szansami sprowadza się do tego, że godzimy się na nie, zakładając, że przyniosą natychmiastową poprawę sytuacji, podczas gdy w dziewięciu na dziesięć przypadków najpierw wszystko musi się popsuć, żeby mogło być lepiej. Będzie bolało. Nie będzie łatwo, ale w końcu, jeśli wszystko się poukłada przekonasz się, że było warto."

Saylor poświęca cały swój czas na naukę gry na pianinie. Jest w tym perfekcjonistką jednak w jej muzyce brakuje uczuć. Gra tak jak powinna, gra z idealną postawą jednakże to na tyle jeżeli chodzi o przesączenie muzyki własnymi uczuciami. Gdy idzie na próbę słyszy jak ktoś gra. Ktoś każdą nutkę wypełnia swoją frustracją, złością, żalem. Wygrywa na fortepianie swoją historię. I myślę, że to najbardziej zaimponowało Saylor. Chłopiec, który jest bardzo bliski destrukcji. Jedna chwila zadecydowała o jego życiu. Za którą poniósł bardzo surową karę. Nie pozwala mu zapomnieć, musi patrzeć na to co przez niego się stało. Czuje, że powoli wyczerpuje swoje siły.

"Zabawne, prawda? Ludzie utrzymują, że wiedzą, czym jest miłość, a jednak kiedy mają szansę to udowodnić, wycofują się i tchórzą.[..] Ludzie rzadko myślą to co mówią. Dla mnie "przepraszam" to kolejne słowo, którego nadużywaj-podobnie jak "kocham". "Kocham lody","kocham naleśniki", "kocham kolor niebieski"-gówno prawda. Bo kiedy ja mówiłem "kocham" to znaczy, że wykrwawiłem się dla ciebie. Kiedy mówię słowo "miłość" powołuję je do życia. Uskrzydlam swoją duszę-łączę ją z twoją."

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, mogłam poznać ich bliżej dzięki temu iż rozdziały są prowadzone przez Saylor oraz Gaba. Nie odczułam irytacji jak to zawsze bywa w takich powieściach. Nie było niezdecydowania, uciekania czy mdłości pod wpływem za dużej ilości słodkości w ich związku. Było elektryzująco, intrygująco i przyciągająco. Gabe bardzo utkwił mi w pamięć. Jego determinacja robiła na mnie wielkie wrażenie. Zdolność do poświęceń dla miłości. To, że nie zauważał jak wielką miał siłę by wytrzymać, to jak próbował oddzielać swoje osobowości by wytrwać. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Był o wiele lepszy niż te dupki, za którymi dziewczyny biegają. Jednak trzymał to wszystko głęboko w sobie. Saylor bardzo dobrze trafiła. Jak Jego mur się walił. Ale pomagała mu, była przy nim, wspierała. On też bardzo dobrze trafił. To po prostu para idealnie do siebie dopasowana.

"To miłość i śmierć, jako jedyne na świecie, potrafią zmienić nasze życie i przeznaczenie. Napędzają nas albo paraliżuję. Jednak ostateczny wybór zawsze należy do nas."

Książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Przeczytałam ją w jeden wieczór. Jest to powieść, która wzbudzi w nas emocje. Rozpoczynając od niepokoju, mgiełki tajemnicy. Pytamy co się stało temu kolesiowi, że jest w takiej rozsypce? Zaczyna nas intrygować. Później dopingujemy parze, która tworzy się na naszych oczach, a na koniec otula nam serce kokonem wtem jest nam tak tam ciepło. A więc polecam ją każdemu kto lubi gatunek New Adult. Ta książka wpasuje się idealnie. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-07-2015 o godz 19:21 Agnieszka Żemła dodał recenzję:
O pierwszej powieści tej autorki słyszałam bardzo dużo dobrego. Wszyscy zachwycali się "Utratą", więc obiecałam sobie, że kiedyś ją przeczytam. Szybciej jednak udało mi się zdobyć drugi tom serii Zatraceni, a, że można ją czytać jako osobny tom, to od razu się za nią zabrałam.

Gdy zaczęłam ją czytać nic o niej nie wiedziałam. Myślałam jednak, że jest ona o chorobie, bądź innych niedogodnościach życia. Jak się okazało to zupełnie nie ma to z tym nic wspólnego. Powieść ta jest typowym New Adult. Niestety zanim zaczęłam ją czytać, przeczytałam "Co, jeśli", która podniosła wszystkie poprzeczki, aż do nieba.

Na początku nie byłam zachwycona całą historią. Główny bohater był typowym kobieciarzem, który dzięki swojemu wysokiemu ego "zaliczał" wszystkie dziewczyny, które były po drodze. Dopiero potem książka zaczęła się rozkręcać. Powoli odkrywałam kolejne tajemnice Gabe'a i jego przyjaciół.
"Czasami trzeba uderzyć głową w ziemię, żeby uświadomić sobie, iż droga prowadzi nie w dół, ale do góry."
Bohaterzy wykreowani przez Dyken nie są zbyt oryginalni. Nie wyróżniają się, a mnie wręcz denerwują. Ich problemy całkowicie odbiegają od problemów zwykłych ludzi. Główny bohater zastanawia się co zrobić, czy zostać przy umierającej, z jego winy, swojej narzeczonej, czy może zatracić się w ramionach Saylor. W całej tej historii najbardziej poszkodowaną osobą jest Saylor, która darzy Gabe'a wielkim uczuciem, nie wiedząc kim on tak naprawdę jest.

W całej historii bardzo podobała mi się tajemnica. Jej stopniowe odkrywanie. Niektóre fragmenty były bardzo wstrząsające dla czytelnika. Chociaż nie zawsze wszystko było wyjaśnione dogłębnie. Po tej lekturze miałam jeszcze dużo pytań, na które nie znam odpowiedzi do dziś.
Bardzo mocną stroną tej książki jest ostatni rozdział, który mnie zafascynował. Nie lubię scen erotycznych w książkach, lecz ta tutaj jest moim zdaniem całkiem dobra. Podczas czytania tej książki nie raz prawie dochodziło do scen łóżkowych, lecz Gabe zawsze się z nic wycofywał. Ta ostatnia była moją wyczekiwaną i najlepszą.
" Niektóre rzeczy powinny zostać tam, gdzie ich miejsce. W chaosie."
Świat który stworzyła autorka był całkiem dobry. Bardzo spodobało mi się, że część wydarzeń dzieje się w szpitalu, a nie tylko w akademiku, czy w klubach. Jest tu trochę stereotypów dotyczących młodzieży, lecz da się to jakoś przeżyć. Według pani Rachel nastolatki wszystkie swoje wolne noce spędzają w klubach, bądź na domówkach, gdzie piją alkohol na umór.

Wielkim plusem tej książki, dzięki czemu dałam jej tak wysoką ocenę, jest muzyka, która pełni bardzo ważny aspekt w tej historii. Saylor jest studentką pierwszego roku na kierunku muzycznym. Każdą chwilę wolną spędza w sali ćwiczeń. To właśnie tam pierwszy raz widzi, a właściwie słyszy, Gabe'a. Sama jestem uzależniona od muzyki, więc rozumiem co to znaczy. To właśnie ona pomaga głównym bohaterom poradzić sobie z ich problemami.
"Muzyka nie była muzyką, jeśli, tworząc ją, człowiek nie obnażał swojej duszy, jeśli jego serce nie rosło albo nie pękało."
Cieszę sie, że udało mi się przeczytać powieść tej autorki. Jest ona przeciętna, ale myślę, że fanom pierwszego tomu się spodoba. Póki co ja nie mam zamiaru kontynuować tej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
4/5
06-06-2016 o godz 18:43 Sophie dodał recenzję:
Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa, krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej. Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.

Toxic jest jedną z trzech części trylogii „Zatraceni”. Każda z nich opowiada o kimś innym, a historie są ze sobą delikatnie związanie, więc bez przeszkód można je czytać nie w kolejności. „Utrata” okazała się ciekawą historią, jednak dla mnie za bardzo przesłodzoną. Toxic jest jednak zupełnym jej przeciwieństwem. Historia pełna mroku, tajemnic i trudnych tematów. Okazało się, że taka mieszanka spodobała mi się o wiele bardziej, mimo tego, że była odrobinę przerażająca, jednak nie w sposób fantastyczny, a realistyczny. Rachel Van Dyken pokazała, co życie potrafi zrobić z ludźmi. Nie jest to najłatwiejszy temat, więc podziwiam autorkę za to, że zdecydowała się go pokazać i cóż, wyszło jej to bardzo dobrze.

Rachel Van Dyken pisze bardzo przyjemnym i lekkim w odbiorze językiem, dzięki czemu łatwiej jest się wciągnąć. Muszę także przyznać, że udało się jej mnie zaskoczyć, jeśli chodzi o większość tajemnic, a to zdarza się rzadko. Historia przedstawiona w Toxic jest pełna przenośni, pokazuje, jak głupia decyzja może wszystko zmienić, zmusza do przemyśleń. Wbrew wszystkiemu nie jest to płytka książka, opowiadająca o „złym chłopcu” i „grzecznej dziewczynce”.

Gabe’a lubiłam odkąd pierwszy raz pojawił się w „Utracie”. Pełen sarkazmu i tajemnic, które wręcz do niego przyciągają i zachęcają do poznania jego całej historii. Saylor jest za to trochę szalona ale także rozważna i uparta. Muszę przyznać, że w jakimś stopniu nawet się z nią utożsamiłam. Okazała się ciekawą bohaterką, której po prostu nie da się nie polubić. Spodobało mi się to, że w Toxic poznajemy prawdziwego Gabe’a. Tak jak wspominałam, pojawiają się tutaj osoby z „Utraty” bo mimo tego, że niektórzy mnie odrobinę denerwowali, miło było znów ich spotkać.

Toxic jest ciekawą książką z morałem, lepszą od poprzedniczki i pełną tajemnic. Główni bohaterowie od razu przypadną Czytelnikowi do gustu, a opowieść wciągnie go już od pierwszych stron. Widać, że autorka długo pracowała nad tą powieścią, gdyż większość rzeczy jest dopięta na ostatni guzik, dzięki czemu jest tu minimalna liczba niedociągnięć. Jeśli chcecie sięgnąć po Toxic bez czytania „Utraty” to jak najbardziej możecie to zrobić, chociaż trochę sobie zaspoilerujecie poprzednią część. Jeśli ktoś lubi mroczne historie, to jak najbardziej polecam.


http://boook-reviews.blogspot.com/2016/06/rachel-van-dyken-toxic_6.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-06-2015 o godz 15:05 Julia Alaska dodał recenzję:
Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia.
Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa.
Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?

Po przeczytaniu powieści o Wesie i Kiersten przez myśl mi nie przeszło, że druga część cyklu może być lepsza. A jednak. W Toxic poznajemy historię znajomego nam już Gabe oraz Saylor - dziewczyny z pierwszego rocznika. Światy tej dwójki zderzają się ze sobą, gdy młoda uczennica podsłuchuje jak kuzyn Lisy gra na pianinie. Nie, gra to złe słowo. On wyżywa się na instrumencie. Tak właśnie zaczyna się ta chwytająca za serce opowieść.

"- [...] Pan Milller wciąż do mnie uderza. Doszło do tego, że zabrałam mu balkonik i powiedziałam, że pocałuję go tylko, jeśli przejdzie pół metra o własnych siłach.
- Nie! - Wybuchłam histerycznym śmiechem. - I co, spróbował?
- Tak - warknęła Lisa. - Wstrętny staruch podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i wziął swój balkonik."

Tak jak w przypadku Utraty, w Toxic autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, ale rozdziały podzielone były na te z punktu widzenia Gabe i Saylor. Dzięki temu możemy poznać uczucia, myśli obojga głównych bohaterów, co dla mnie jest ogromnym plusem.
Pani Dyken nie od razu ujawnia całą, dość trudną i skomplikowaną historię Gabe. Nie, ona dawkuje informacje, daje nam tylko tyle ile potrzebujemy w danym momencie.
Powieść dosłownie zwaliła mnie z nóg. Zwroty akcji, które zaserwowała nam autorka były tak niespodziewane, że czasami zastanawiałam się czy Pani Dyken chce, żeby czytelnicy dostali zawału.
Jednak w tym tomie poza odkryciu prawdy o Gabe, dowiadujemy się naprawdę ciekawych informacji o innym bohaterze i przyznam szczerze, mam nadzieję, że trzeci tom będzie poświęcony historii właśnie tej postaci, której imienia nie mogę zdradzić.

Bohaterów pokochałam. Gabe był momentami wredny, samolubny, ale sposób w jaki zachowywał się przy Księżniczce dosłownie roztopił moje serce. Za to Saylor była jedną z najlepszych postaci pierwszoplanowych. Nie dawała sobie w kasze dmuchać, nie poddawała się i nie uciekła gdy sytuacja stawała się zbyt poważna bądź zagrażała jej związkowi.

"Prawda naprawdę nas wyzwoli - szkoda tylko, że nie mówili, że przy okazji będziemy cierpieć jak cholera."

Powieść serdecznie polecam, bo jestem pewna, że podbije ona Wasze serca. Poza tym jest to lektura obowiązkowa dla fanów książek typu New Adult oraz, oczywiście dla miłośników Rachel Van Dyken. Ja czekam na tom trzeci, czyli Wstyd, a Wy tymczasem biegnijcie do najbliższej księgarni i kupujcie Utratę i Toxic.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-06-2015 o godz 09:04 Czarny Kapturek dodał recenzję:
Utrata niestety nie wywołała we mnie euforycznych emocji i po przeczytaniu miałam mieszane uczucia. Nie wyczekiwałam premiery następnego tomu, ale gdy się pojawił z zaciekawieniem postanowiłam po niego sięgnąć. Dobrze, że to zrobiłam, bo w innym przypadku straciłabym kawał naprawdę dobrej powieści, która poruszyła mnie dogłębnie!

Rachel Van Dyken w drugim tomie swojej serii postanowiła poruszyć perypetie Gabe. Wiemy od samego początku, że stało się coś, o czym on nie chce wspominać. Ci, którzy przeczytali pierwszą część pewnie go kojarzą, bo jest najlepszym przyjacielem Wesa. Gabe prowadzi dosyć rozrywkowy tryb życia i zbytnio nie przejmuje się wieloma sprawami, aż do pewnego momentu, gdy przysiągł sobie, że kończy z takim stylem życia. Wówczas na jego drodze pojawia się nietypowa dziewczyna, zwykła, taka, w których on się nie lubuje. Pomimo, że wiele ich dzieli coś ciągle ich do siebie przyciąga. Czy ludzie z dwóch różnych światów osiągną porozumienie? Co z tego wyniknie?

Najbardziej jestem pod wrażeniem tego, jak autorka wykreowała Gabe. Czasami trochę mnie denerwował, ale ewidentnie było czuć, że czegoś się obawia. Jego wcześniejsze życie było wspaniałe aż do czasu, gdy zdarzyło się coś tragicznego, co bardzo na niego wpłynęło. Imponowało mi to, że potrafił dotrzymać złożonej komuś obietnicy, bardzo mnie to wzruszyło, bo szczerze – coś takiego jest rzadko spotykaną cechą współcześnie. Jego skrytość oraz troska o innych były rozczulające.

Z kolei Saylor bardziej mnie irytowałam, ale mogę jej wybaczyć tylko dlatego, że gdybym była w takiej samej sytuacji jak ona, pewnie postąpiłabym podobnie. Zainteresowanie nowym chłopakiem i lekko maniakalne poszukiwanie go rozumiem jak najbardziej. Jestem niemal w stu procentach pewna, że postąpiłabym tak samo, bo co w tym dziwnego? Oboje charakteryzuje to, że każde z nich nie miało zbyt łatwego życia przed poznaniem. Według mnie Saylor oraz Gabe są postaciami prawie idealnymi i takie chciałabym spotykać w
książkach jak najczęściej.

Najważniejsze jest to, że w Toxic jest opisana historia innych bohaterów niż w Utracie, więc może być czytana jako samodzielna powieść, co wam szczerze polecam! Pierwszy tom był dobry, ale drugi jest cudem objawionym! Zakochałam się w każdej stronie, każdym słowie, każdym znaku interpunkcyjnym, który znajduje się wewnątrz tej książki. Uwielbiam tajemnice, jakie skrywają w sobie bohaterowie, bo to nadaje cały sens. Według mnie, Toxic jest przeładowana emocjami, dlatego w trudnych dla was czasie nie polecam po nią sięgać. Wspaniała, piękna, wzruszająca, trudna i emocjonalna historia, która wzruszyła mnie dogłębnie, a ja nie wzruszam się tak łatwo. Czytałam ją z zapartym tchem i nie potrafiłam odłożyć chociaż na chwilę. Historia Gabe bardzo mnie wciągnęła i stała się jedną z moich ulubionych, o której na pewno długo nie zapomnę. Jestem ciekawa kolejnego tomu i tego, czy będzie lepszy od Toxic. W głębi duszy mam nadzieję, że nie, bo opowieść, którą możemy przeczytać w tym tomie jest przepiękna!

everydayxbook.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-06-2015 o godz 18:43 Patrycja Telega dodał recenzję:
Kiedy przeczytałam pierwszy tom serii "Zatraceni" po prostu się zakochałam,w stylu Rachel Van Dyken i jej historii. Bardzo oczekiwałam tej części, czasami zastanawiałam się co autorka przekaże nam tym razem, czego nowego i pouczającego będziemy mogli się dowiedzieć z kolejnej powieści.


Historia przedstawiona w "Toxic" opowiada nam o Gabe i Saylor. Ci, co czytali piererwszy tom - "Utrata" poznali już Gabe, jako przyjaciela Kristen i Wesa. Choć tom drugi można czytać jako samodzielną powieść, to czytajcie ją tylko wtedy, kiedy będziecie pewni, że nie sięgniecie po tom pierwszy, ponieważ w "Toxic" dowiadujemy się też zakończenia pierwszego tomu.


Gabe to seksowny, wytatuowany facet, który podrywanie i zaciąganie dziewczyn do łóżka opanował do perfekcji. Te "dziewczyny na jedną noc" pozwalają mu uciec od przerażającej rzeczywistości. Nikt do końca dobrze nie zna Gabe, oprócz Lisy, która też skrywa pewną tajemnice. Chłopak od czterech lat ukrywa się przed mediami i od czterech lat odwiedza pewien dom opieki. Co takiego skrywa Gabe i jakie są jego sekrety? Przeczytajcie książkę, a się dowiecie.


Na drodze Gabe staje Saylor, utalentowana, piękna dziewczyna, którą chłopak porównuje do Miley Cyrus - " Musiałem to przed sobą przyznać: wyglądała jak bardziej seksowna wersja Miley Cyrus, wiecie, zanim ufarbowała się na blond i zaczęła ostro imprezować." Czy Saylor pomoże chłopakowi uwolnić się od jego cierpienia? Czy napiszą razem swoją własną historię?


Czytając Prolog już zaczynałam płakać, ponieważ wiedziałam na co stać autorkę i czego mniej więcej można się spodziewać. Roniłam łzy już na pierwszych kartkach. Ale według mnie "Toxic " przebija "Utratę". Rachel Van Dyken ustawiła wysoką poprzeczkę, ale tomem drugim zdecydowanie ją przebiła. Książka jest bardzo emocjonalna, czytelnik zżywa się z bohaterami co powoduje dodatkowe spotęgowanie przeżywanych uczuć. Książkę przeczytałam w kilka godzin, bardzo przyjemnie się ją czyta. Język lekki i prosty oraz narracja pierwszoosobowa, widziana z punktu Saylor i Gabe, zdecydowanie pomagają nam się bardziej związać z bohaterami.


Chciałabym tą recenzją zachęcić wszystkich do przeczytania Toxic, niestety moje słowa nie oddają wszystkiego co czułam czytając ten tom. Nie potrafię ubrać tego w słowa jak fenomenalna jest to powieść. Cudowna historia, która wzruszy nie jednego twardziela. Nie jest to coś w stylu "Utraty " - lekko przesłodzonej historii o miłości. "Toxic" jest zupełnie inne.

[ http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2015/06/29-toxic-rachel-van-dyken.html ]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-06-2015 o godz 11:05 Aneta Wiśniewska dodał recenzję:
Gabe ukrywa się przed światem. Zmienił wizerunek, pozbył się sławnego nazwiska – wszystko po to, aby odciąć się od człowieka, który mając wszystko i będąc idolem spadł na samo dno. Zakładając maskę ogranicza swój świat do przelotnych relacji z kobietami, studia i jazdę harleyem każdego dnia do domu opieki. Zamknięty w sobie zgrywa twardziela tylko po to, aby nikt nie odkrył, że w środku to wrażliwy facet z miłością do muzyki i mroczną tajemnicą, która zatruwa mu codzienność.

Na jego drodze staje Saylor. Całkowicie różna od niego ma ogromne serce dla innych i jest prostolinijna, niczego nie ukrywa. On jest dla niej niebezpieczeństwem, ona dla niego wyzwaniem. Choć są całkowicie różnymi światami, to jednak potrafią znaleźć cos co ich łączy – muzyka i czas spędzany w domu opieki. Niespodziewanie w wzajemnej irytacji rodzi się wątła nić porozumienia…

Toxic to druga część bestsellerowej serii Zatraceni, jednak może być spokojnie czytana jako zupełnie oddzielna opowieść. Choć zbliżona to pierwszej części, to jednak jestem daleka od porównywania tych książek. Każda z nich ma inną historię do opowiedzenia i niesie ze sobą coś zupełnie innego.

Ta historia mnie zaskoczyła. Wbrew temu, co można byłoby myśleć oceniając po okładce, to nie jest książka, gdzie na pierwszym miejscu jest romantyczna miłość. Nie, tutaj chodzi o coś więcej.

Ta powieść stawia czytelnikowi pytania. Kiedy nadchodzi granica wybaczenia samemu sobie? Jak żyć z poczuciem winy? Jak i kiedy pozwolić komuś odejść? Czy warto żyć ciągle tym, co już było i nigdy już nie wróci takie samo…

Cała ta seria robi wrażenie, jednak mam wrażenie, że ta druga mocniej działa na emocjach czytelnika. Skupia się na sytuacjach, w których mógłby się znaleźć dosłownie każdy z nas. Autorka nie ocenia, jedynie pokazuje – przy takiej książce to ogromny plus. Szczególnie, że Rachel Van Dyken oparła niektóre z swoich postaci na autentycznych osobach z jej otoczenia, o czym śmiało mówi przy spotkaniach z fanami.

Toxic to pozycja, która przypadnie do gustu wielu osobom. Nieprzesłodzona, autentyczna, ale jednocześnie trzymająca w niepewności i powodująca, że czytelnik staje w samym środku wydarzeń i przeżywa wszystko wraz z bohaterami – ta książka nie pozostawi nikogo obojętnym.

Książki Rachel Van Dyken są jak Wenecja – można je pokochać albo znienawidzić. Całe szczęście, że jednak większość ludzi zakochało się w tym włoskim mieście i mam nadzieję, że identycznie będzie właśnie z serią Zatraceni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-07-2015 o godz 14:55 Magnolia044 dodał recenzję:
„Wszyscy noszą maski. W różnych kształtach i rozmiarach. Jedyny problem z nakładaniem masek polega na tym, że tak dobrze się w nich czujemy. Jakże szybko uświadamiamy sobie, że nie musimy być tym, kim naprawdę jesteśmy. Jak łatwo przekonać samych siebie, że musimy ukryć to, jacy się urodziliśmy. To straszne, że lęk nie pozwala nam wypełnić naszego przeznaczenia. To piekło, gdy osoba, którą mieliśmy być, zostaje zastąpiona przez jakiegoś taniego oszusta. - Wes M.”

”Toxic” to kontynuacja losów Westona oraz Kiersten głównych bohaterów „Utraty” , tym razem przybliżona zostaje historia ich wspólnego przyjaciela Gabe'a Hyde, który w pierwszym tomie był postacią drugoplanową.

„Moje odbicie w lustrze wydawało się obce… Nie pamiętałem samego siebie… człowieka, którym byłem. Żyłem, nosząc tę przeklętą maskę od tak dawna, że zupełnie się zatraciłem – wszystko zapomniałem. Dzięki Bogu. _ Gabe H.”

Ashton młody, przystojny mężczyzna, muzycznie utalentowany, jak na swój wiek bardzo bogaty, zgrywa twardziela, chociaż tak naprawdę jest bardzo wrażliwy. Cztery lata temu zdarzył się wypadek, który całkowicie odmienił jego życie. Mężczyzna zmienia dane oraz wizerunek i jako Gabe zaczyna nowe życie. Ukrywa się. Przed kim lub przed czym ucieka? Jednak nie tak łatwo jest zapomnieć...zapomnieć o przeszłości… zapomnieć o pierwszej miłości… zapomnieć o składanych obietnicach… zacząć od nowa żyć. Tajemnice zaczynają powoli wychodzić na światło dzienne. Mężczyzna rozdarty między przeszłością a teraźniejszością, między Księżniczką, a Saylor, bo jak wiadomo chociaż chciałoby się, to nie można mieć wszystkiego.

„Leczenie ran to długotrwały proces i choć nadal czułem ból, tym razem nie uciekałem przed nim, bo przypominał mi o tym, że kiedyś istniała. Przypominał mi, że żyła. Zabawne, ale dawniej myślałem, że gdy znieczulę się na ból, on zniknie. Teraz wiem, że jedyny sposób, żeby wyzwolić się od bólu, to działać wbrew sobie i się z nim pogodzić. - Gabe H.”

Saylor „pierwszoroczniaczka”, prymuska, za wszelką cenę starająca się utrzymać stypendium naukowe, perfekcyjna do granic możliwości. Jej cel, to skończyć studia z wyróżnieniem, znaleźć dobrze płatną pracę, a tym samym pomóc rodzinie w utrzymaniu.

Połączyła ich miłość… miłość do muzyki.

„Muzyka to życie – może dlatego rozstałem się z nią na tak długo. Czułem, że nie zasługuję już na to, żeby żyć. -Gabe H.”

Cała recenzja znajduje się na blogu: http://nhoryzonty.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-06-2015 o godz 12:57 Monika Szulc dodał recenzję:
Gabe jest piekielnie seksowny. Przelotne romanse pozwalają mu odetchnąć od brutalnej rzeczywistości. Nikt tak naprawdę go nie zna, gdyż od lat ukrywa się przed mediami a liczba jego tajemnic przekracza przeciętną. Gabe jest stałym bywalcem pewnego domu opieki, gdzie zacieśnia więź z Saylor. Przed chłopakiem pojawia się szansa na normalność i miłość, lecz będzie musiał sobie wybaczyć i stawić czoło prawdzie, która jest druzgocąca.

„Toxic” jest drugą częścią serii Zatraceni i po lekturze obu tomów zaczynam się zastanawiać, czy zatraceni dotyczy bohaterów książek czy czytelników, którzy z taką łatwością przepadają wśród kart powieści. Jeśli ktoś nie czytał „Utraty” bez wahania może rozpocząć swoją przygodę z autorką od tej książki, choć uważam to za ogromny błąd, ponieważ te książki są zbyt dobre by można pominąć jakąkolwiek z nich.

Jeśli powiedziałabym, że bohaterowie są interesujący, to skłamałabym. To zbyt słabe słowo, ponieważ zarówno Gabe jak i Saylor są barwnymi, złożonymi ludźmi, których poznawanie to czyta przyjemność. Zainteresowania tej dwójki dodają uroku, ale ich tajemnice i nie najłatwiejsze życie ukształtowało odpowiedzialnych a mimo to młodych ludzi, którzy w dorosłość wchodzą z wielkim bagażem doświadczeń i tu w szczególności Gabe ma problem udźwignąć ten ciężar. Bardzo podoba mi się, że tajemnice Gabe wychodzą na jaw stopniowo. Czytelnik czuje powagę tej wiedzy, co potęguję zniecierpliwienie.

Pani Rachel Van Dyken piszę bardzo dobrym stylem, który z łatwością przemawia do czytelnika. Jej książki czyta się lekko i szybko. Bardzo chciałam spędzić więcej czasu z bohaterami, jednak z doświadczenia wiem, że rozpoczynając lekturę, jesteś już na straconej pozycji, nie oderwiesz się od niej do ostatniej strony. Książka aż iskrzy od napięcia i namiętności, nie jest przesycona seksem a mimo to rozpala i podnieca czytelnika. Autorka stworzyła hipnotyzującą historię i to na niej się skupia.

Zaczynając lekturę „Toxic” czułam się jak po lobotomii, ponieważ ta książka jest historią życia trudnego i bolesnego a w całym tym chaosie tajemnic uczy czytelnika, czym jest odpowiedzialność i zaufanie a nazwanie miłości prawdziwą, nabiera nowego znaczenia. To właśnie zgłębienie zagadnienia miłości zrobiło na mnie największe wrażenia, różne jej odcienie sprawiły, że zaczęłam czuć, rozumieć i przeżywać wędrówkę Gabe’a i Saylor. Polecam 5+/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Wysoko wrażliwi Aron Elaine N.
4.1/5
24,16 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Co mówią zwłoki Black Sue
4.4/5
25,43 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Na ostrym ogniu Acevedo Elizabeth
4.2/5
26,57 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Co mówią kości Black Sue
4.6/5
28,62 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dlaczego pływamy Tsui Bonnie
5/5
34,36 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Lęk off Galanti Regine
4.5/5
20,74 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom soli i łez Craig Erin A.
4.4/5
28,30 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.