Toń (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 29,96 zł

29,96 zł 39,99 zł (-25%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
29,96 zł
asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
29,07 zł
asb nad tabami
Kisiel Marta Książki | okładka miękka
32,30 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

"Jeśli szukacie powieści o wartkiej akcji oraz intrygujących bohaterach, pełnej dobrego humoru i ironii, to koniecznie sięgnijcie po "Toń!" Marty Kisiel. Świetnie bawiłam się podczas lektury i już nie mogę się doczekać kontynuacji. Marta, chcemy więcej takich książek!"
Katarzyna Berenika Miszczuk

"Toń to oksymoron. Niczym eliksir, do którego dorzuca się pozornie niepasujące składniki, aż zacznie się dziać magia. Są więc barwne i nieco ekscentryczne siostry Stern, mroczna opowieść o sekretach w rodzinnej szafie, dzika przygoda z trupem ścielącym się gęsto, podróże w czasie i zaginione siedem ton wojennego złota, sporo humoru i ciepła. To jedna z tych książek, które próbujesz opisywać przyjaciołom, a potem kładziesz je przed nimi i mówisz, że po prostu muszą przeczytać".
Aneta Jadowska

Najnowsza powieść Marty Kisiel, autorki kultowego „Dożywocia”! Rodzinne sekrety, podróże w czasie, ukryte skarby i krwawa historia Dolnego Śląska... Czyli Marta Kisiel, tym razem serio. 

Kiedy Dżusi Stern decyduje się wyświadczyć przysługę ciotce, jeszcze nie wie, że otwierając drzwi niewłaściwej osobie, uruchomi lawinę wydarzeń, których nie da się już cofnąć. Trzpiotowata dziewczyna, jej poukładana starsza siostra oraz kąśliwa ciotka nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo — a to dopiero początek niebezpieczeństw, jakie na nie czyhają. Wszystkie tropy zdają się prowadzić prosto do tajemniczego mężczyzny imieniem Ramzes, o którym w środowisku antykwariuszy mówi się wyłącznie szeptem...

Przesiąknięta krwią i chciwością historia Wrocławia i Dolnego Śląska, rodzinne tajemnice i groza nie z tego świata.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Toń
Autor: Kisiel Marta
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-05-23
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 204 x 139
Indeks: 25866759
średnia 4,4
5
49
4
10
3
11
2
2
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
39 recenzji
3/5
15-05-2018 o godz 16:28 przez: Dominika Jachimowska
Kiedy Dżusi Stern postanawia wrócić do rodzinnego domu we Wrocławiu, nie podejrzewa, w jaki wir wydarzeń się wplącze. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy niewiele myśląc wpuszcza za próg tajemniczego mężczyznę o imieniu Ramzes, łamiąc tym samym jedną z trzech świętych zasad panujących w domu Sternów, które przedstawiają się następująco: „Po pierwsze, nigdy nie wpuszczać nikogo za próg. Po drugie, nigdy nie zostawiać pustego mieszkania. Po trzecie, nigdy nie wspominać, co się stało z rodzicami”. Dżusi, jej siostra Eleonora oraz ciotka Klara wplątują się w podejrzaną sprawę morderstwa, które stanowi dopiero początek niebezpiecznych zdarzeń, które będą miały miejsce. Czasem okazuje się bowiem, że nadszarpnięte relacje międzyludzkie trudno jest naprawić, a żeby przekonać się, kto przedkłada złoto i dzieła sztuki ponad przyjaźń i lojalność, trzeba odbyć podróż w czasie. Nieczęsto zdarza się, aby jakaś książka jeszcze przed premierą zdobywała tak wysokie noty i była obiektem tak wielu ochów i achów, jak ,,Toń". Poważnie, o tej powieści krąży tyle pochlebnych opinii, że nie da się przejść obok niej obojętnie, tym bardziej, że przyciąga do siebie fantastyczną prezencją – okładka nadaje się do oprawienia w ramkę i powieszenia na ścianie! Chociaż moje dotychczasowe doświadczenia z twórczością Marty Kisiel były raczej średnie, to przystąpiłam do lektury z ogromną ekscytacją i cieszyłam się na myśl, że w końcu dowiem się, o co cały ten szum. Miałam nadzieję, że ,,Toń" będzie książką, która odmieni moje postrzeganie Marty Kisiel i sprawi, że będę w ciemno sięgać po powieści tej autorki. Koniec końców książka nie okazała się zła, jednak nie mogę nie zignorować bolesnego uczucia rozczarowania, które czai się gdzieś z tyłu mojej głowy. Każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z Martą Kisiel, wie, czym odznaczają się jej książki – humorem, który przedostaje się do każdego zakamarka powieści, jest widoczny w kreacji bohaterów, komiczności zdarzeń i formułach dialogów. Zgaduję, że dla wielu osób humor ten był ogromną zaletą książek autorki, jednak mnie zupełnie nie przypadł go gustu - miałam po prostu wrażenie, że to, co bawi autorkę, niekoniecznie do mnie trafia. Jednak ,,Toń" w tym temacie różni się od swoich poprzedników. Nie można powiedzieć, że elementy humorystyczne zupełnie tutaj nie istnieją, jednak jest ich zdecydowanie mniej – w rozsądnych ilościach, akurat tyle, ile jestem w stanie znieść. Książkę czytało mi się więc o niebo lepiej, tym bardziej, że sama treść różni się od tego, do czego przyzwyczaiła nas Marta Kisiel. Fabuła ,,Toni" opiera się na niespotykanych zdarzeniach mających miejsce w rodzinie Sternów, a właściwie Sternówien, ponieważ jej członkiniami są trzy kobiety – siostry Justyna (zwana Dżusi) i Eleonora oraz ich ciotka Klara. Powiedzieć, że w ich relacjach nie układa się najlepiej, to jak nie powiedzieć nic. Dżusi od kilku lat mieszka w Opolu, dokąd uciekła zaraz po zakończeniu szkoły, kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby wyrwać się z domu. Eleonora poświęca się pracy w bibliotece i trzymaniu się skrupulatnie ułożonego harmonogramu na każdy dzień. Klara natomiast… jest osobą bardzo specyficzną, nadającą niekoniecznie na tych samych falach, co siostry. Zresztą przeszłość dziewczyn owiana jest tajemnicą, a lista tematów, których z zasady w domu Sternówien się nie porusza, ciągnie się jak stąd do Ameryki. Odkrywanie zagmatwanych sekretów związanych z rodziną Dżusi i Eleonory stanowi jeden z głównych tematów książki. Okazuje się bowiem, że przez wiele lat nagromadziło się mnóstwo spraw, o których Klara nie raczyła swoim bratanicom wspomnieć. Mój nieustanny problem z twórczością Marty Kisiel miał swoją kontynuację w ,,Toni". Zarówno w ,,Dożywociu", jak i w ,,Szaławile", które czytałam, fragmenty szalenie ciekawe przeplatają się z tymi, w których bezmyślnie podążam wzrokiem za tekstem, nie przykładając do niego większej uwagi. Również tutaj chwilami nudziłam się jak mops, modląc się, aby w końcu nastąpił jakiś zwrot akcji, który sprawiłby, że obudziłabym się z sennego letargu, aby z ekscytacją śledzić wydarzenia w książce. Inną rzeczą, która mi przeszkadzała, było to, że moment kulminacyjny powieści, który wydawał mi się najbardziej kluczową sceną, znalazł się… w jej środku. Z zaskoczeniem pojęłam fakt, że przede mną została jeszcze grubo ponad setka stron, w czasie których zdążyłam ochłonąć i uspokoić się po tym zaskakującym fragmencie. Przez dużą część czasu czułam się też zwyczajnie zagubiona w wydarzeniach, które miały miejsce w książce. Może nie chodzi o to, że ich nie zrozumiałam, jednak autorka momentami tak kombinowała z czasem narracji, nieoczekiwanie przeskakując z teraźniejszości do przeszłości, że przysporzyło mi trudności rozpoznanie, w którym momencie historii jestem aktualnie. Dalszy ciąg na: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-07-2018 o godz 16:45 przez: Katarzyna Kmieć
Nigdy nie wiesz komu otwierasz drzwi, nigdy nie wiesz co wyniknie z tego, że wpuściłeś do domu tę właśnie osobę. Może więc rodzice mają rację ucząc dzieci by nie wpuszczały obcych? Podobnie jak Ciotka Klara w sposób drastyczny i stanowczy uczyła pozostawione jej opiece bratanice? Kategoryczny nakaz, którego dziewczynki nie rozumiały ale przestrzegały. I w dorosłym już życiu złamały. Jeden raz. I tak rozpętały opowieść o tytule "Toń". Marta Kisiel tworzy raczej dla czytelników młodszych ode mnie lecz tym razem pozwoliła sobie na powieść, która śmiało może być czytana bez nudy, niesmaku czy poczucia niedojrzałości zarówno przez młodych, jak i dojrzałych wiekiem. Początkowo odnosiłam wrażeniem, że książka nie jest skierowana do mnie. Nieszczególnie porywała mnie opowieść o dwóch bardzo różnych od siebie siostrach, trzpiotce Dżusi i dojrzałej, stonowanej Eleonorze, które po kilku latach dobrowolnej rozłąki spotykają się znów, by poradzić sobie teoretycznie z nieobecnością ciotki, zaś praktycznie by odszukać pamiątki po rodzicach a może i samych rodziców. Szesnaście lat temu zaginęli oni bowiem bez wieści i od tej chwili starsza od Eleonory ledwie o sześć lat ciotka musiała przejąć opiekę nad dziewczynkami. Robiła to w jedyny sposób jaki umiała - kategorycznymi zakazami, nadmiernie srogimi poleceniami, bez miłości, której sama będąc jeszcze nastolatką nie dostawała i okazać nie umiała. Teraz, gdy siostry spotkały się po kilku latach, znowu przepełnione niechęcią wobec siebie i ciotki odkrywają, że ta znienawidzona nieczułość ciotki wynikała z chęci obrony ich przed siłami, które pojawiają się w życiu dziewczyn niczym grom z jasnego... czasu. Tego typu obyczajowe powieści nie są moim ulubionym gatunkiem nawet wtedy, gdy latem skłaniamy się ku lżejszej literaturze. Po jednej trzeciej książki byłam lekko zniechęcona. Nie miałam ochoty czytać o rozterkach młodości, zaszłościach rodzinnych i zjawiających się w życiu panien Stern antykwariuszy, zegarmistrzów i sąsiadów wielu pokoleń. Było to dla mnie zbyt proste, niewymagające, pozbawione emocji, które wzruszyłyby dojrzałą duszę (no cóż, czas leci...). Ale cóż się okazuje. Marta Kisiel nie byłaby sobą, gdyby nie wkleiła w "Toń" swojego ulubionego języka - języka wydarzeń fantastycznych, niewyjaśnionych, zagadkowych. I tymże językiem nie opisała podróży w czasie, a właściwie nie tyle podróży co zapadania się w przeszłość, poddania się czasowi i tonięcie w nim. Do owego tonięcia w przeszłości nie są predysponowani wszyscy ludzie, bohaterowie powieści, członkowie rodzin. Ów dar albo raczej umiejętność, mają osoby, o których tutaj mówi się "psychopompy" (rodzaj męski: jeden psychopomp). Antykwariusz Ramzes (czyż nie jest to niepokojące imię?) okazuje się być bardziej z innego niż tego świata, zegarmistrz zaś jak najbardziej człowiekiem, lecz obarczonym powiązaniami rodzinnymi, które czynią niemożliwym osiągnięcie szczęścia z tą a nie inną wybranką.Ciotka nie jest po prostu ciotką, sama Eleonora uświadamia sobie istnienie innej strony jej własnej duszy, sąsiadka trzyma w dłoniach sekret, który pozwoli rozwiązać rodzinne tajemnice, dzielący się wiadomościami wiekowy listonosz pada zaś ofiarą zazdrosnego o poszerzenie wtajemniczonych pewnego mrukliwego Juniora. A zatem dzieje się wszystko to, czego nie spodziewałam się w pierwszych kilkunastu rozdziałach. I dzięki temu książka zaczyna nas nieść i cieszyć innością, leciutkim poczuciem niesamowitości. Książka jest lekka, lektura jest przyjemnością a fragmenty, w których dostajemy opisy współczesnego, a przede wszystkim starego - około wojennego Wrocławia, są niezwykle ciekawe, opowiedziane ze swadą lecz jednocześnie przytaczające wiele interesujących faktów historycznych. Poruszamy się po Wrocławiu w śnieżycy, na rowerze, podziwiając go i uciekając przed bombami i pożarami. To czyni podróż po tym mieście w różnych warstwach czasowych prawdziwie fascynującą. Kiedy już wiemy czego i kogo szukamy, w jaki sposób bohaterki mają się w owym poszukiwaniu poruszać, kiedy już niezbyt urokliwa prawda rodzinna wychodzi na jaw a inni ludzie okazują się być kim innym niż się zdawało, wszystko zaczyna zmierzać ku wytłumaczeniu, rozwiązaniu. Przygoda, czasami przetykana bólem, trudnymi decyzjami, nawet tragedią, niezgodą na prawdę, zaczyna prowadzić nas ku ostatnim rozdziałom które, jako że czytamy powieść obyczajową, zaprowadzi nas do wygranej "tych dobrych". Czy koniecznie do happy endu, to już zupełnie inna sprawa. Język Marty Kisiel jest leki, przyjemny lecz nieprzesadnie prosty. Wątki, także te miłosne, nie są podawane naiwnie. Może nie ma tu zaskoczeń i gwałtownych zawirowań, ale niewątpliwie nasza ciekawość jest nieustannie podsycana, momentami nawet niecierpliwość każe nam w pośpiechu szukać rozwiązania sytuacji. Dobra książka na lato.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
13-05-2018 o godz 22:31 przez: Cantata
Zabierając się za ten tytuł wiedziałam tylko dwie rzeczy : autorką jest Marta Kisiel i z recenzją mam zdążyć przed 23 maja czyli datą oficjalnej premiery książki. Okładka również nie sugerowała zbyt wiele. Z początku myślałam,że mam do czynienia z zabawną powieścią new adult z wątkiem kryminalnym. Moje zaskoczenie było ogromne kiedy po kilkudziesięciu stronach przekonałam się, że "Toń" jest przedstawicielką gatunku fantasy. Dla mnie, wielbicielki wszelkiego rodzaju fantastyki, książka od razu zdobyła kilka dodatkowych punktów. Z drugiej jednak strony, grono jej odbiorców zostanie na pewno solidnie ograniczone. A szkoda, gdyż proza Marty Kisiel, choć z pogranicza slangu młodzieżowego, jest naprawdę rewelacyjna. Dżusi Stern, osiedlowa sex bomba i wieczna studentka, na wezwanie ciotki Klary, opuszcza Opole i przyjeżdża do Wrocławia by zaopiekować się kotem i mieszkaniem ciotki. Wraz z siostrą Eleonorą od małego były uczone trzech głównych zasad panujących w domu : nikogo nie wpuszczamy do środka, nie zostawiamy mieszkania bez opieki i nie zadajemy pytań na temat śmierci rodziców. Klara, choć starsza od sióstr tylko o kilka lat wychowywała je twardą ręką. Teraz, postanowiła wyjechać na wakacje, w rejs po wyspach karaibskich, i potrzebowała pomocy obu kuzynek. Już pierwszego dnia, kiedy Dżusi została sama w domu, dopuściła się rzeczy karygodnej. Kiedy na progu stanął uroczy antykwariusz, niewiele myśląc złamała jedną z kardynalnych zasad i wpuściła go do domu. Mężczyzna przyszedł odebrać rzecz, którą obiecała mu Klara w zamian za odnalezienie poszukiwanego przez nią przedmiotu. Mężczyzna zwany Ramzesem wychodząc zabrał ze sobą małe prostokątne pudełko. Utrata pudełka uruchomiła lawinę zdarzeń, których nie dało się już cofnąć. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy jest styl i warsztat Marty Kisiel, w kuluarach zwanej Ałtorką. Choć nie ma czemu się tutaj dziwić : nie jest to pierwsza książka autorki. Ma ona na swoim koncie sporo prac, z którymi koniecznie muszę się zapoznać, może nawet wraz z córką. Język powieści jest z pewnością skierowany do młodszych czytelników. Jest to połączenie mowy potocznej z wrocławskim slangiem choć zdarzają się piękne, wręcz malowniczo rozbudowane fragmenty, w których autorka opisuje nam zdarzenia czy miejsca. Choć dialogi są zabawne, opisy proste a sam wydźwięk powieści jak najbardziej młodzieżowy, to niektóre części książki, szczególnie te dotyczące wypraw w czasie, są naprawdę mroczne. Często wywołują ciarki na plecach. Nieustannie kojarzyły mi się z horrorami, które oglądałam ze względu na swoją plastykę czy z początkowymi utworami Stephena Kinga. Autorka w niesamowity sposób potrafi budować klimat powieści, śmiejemy się kiedy mamy się śmiać, wstrzymujemy oddech w zaplanowanych momentach a przez cały czas towarzyszy nam zaciekawienie i chęć odkrycia zagadki zaginionych rodziców dziewczyn. Podróże w czasie to dość popularny temat wśród książek fantasy. Wydawać by się mogło, że ciężko będzie napisać coś nowego, odkrywczego, co nie zanudzi czytelników lub nie sprawi wrażenia skopiowanego lub łagodniej mówiąc"inspirowanego" twórczością innych autorów. Marta Kisiel sięgnęła aż do mitologii greków i osławionej rzeki Styks oddzielającej świat żywych od krainy umarłych. To właśnie ona jest symbolem czasu i oby móc swobodnie w nim podróżować potrzebujemy wykwalifikowanego przewodnika, monety oraz paru kropel Belladony. I oczywiście zegarka i kogoś kto go odpowiednio nastawi. Jak widzimy mamy tutaj do czynienia z połączeniem współczesności z dawnymi mitami. Jeśli dodać do tego Strzygonia, czyli naszego rodzimego wampira, sympatycznego zegarmistrza oraz siostry tkające nić przeznaczenia (kolejny odnośnik do mitologii) wtedy wyjdzie nam istna mieszanka wybuchowa. Jednak tym razem taki miszmasz zdał egzamin i sprawił, że książka wciągnęła mnie bez reszty. Zostając jeszcze chwilkę przy naszych głównych bohaterach to są oni prawdziwą galerią osobliwości. Mamy tutaj przebojową, wulgarną, średnio pojętną Justynę Stern, wieczną studentkę i fankę wysokich obcasów, która nie da sobie w kaszę dmuchać oraz Eleonorę, która jest jej kompletną przeciwnością. Ubrana na czarno pani bibliotekarka, bojąca się korzystać z transportu publicznego to zamknięta w sobie trzydziestoletnia kobieta, która w życiu kieruje się zdrowym rozsądkiem i zmysłem organizacji. Ciotka Klara, ognistoruda piękność, kryjąca w sobie wiele tajemnic, to stara panna, która niczym lwica broni dostępu do swojego pokoju i swojej przeszłości. Każda z postaci, którą poznajemy w książce, jest indywidualnością. Dobrze wykreowaną sylwetką, której nie sposób jest nie polubić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-05-2018 o godz 10:56 przez: Bibliotecznie
Zupełnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po nowej powieści Marty Kisiel. Lektura poprzednich jej książek sprawiła, że autorka ta (a właściwie ałtorka) zakotwiczyła w mojej głowie gdzieś w okolicach zabawnych perypetii i zwariowanych bohaterów, z których większość w rzeczywistym świecie nie istnieje. Co pisarka zaserwowała nam tym razem? Obserwując komentarze promujące książkę stworzyłam sobie ostrożnie jaki taki obraz tego, co mnie czeka. I już po kilku pierwszych rozdziałach zorientowałam się, że w moich domysłach poszłam w zupełnie innym kierunku. Spodziewałam się bowiem kryminału. W końcu Uroboros pisał, że nowa powieść będzie "tym razem na serio", do tego jeszcze miały być krwawe atrakcje. Po etapie zakochania w bohaterach cyklu "Dożywocie" nie byłam pewna, czy chcę czytać "poważną" Martę Kisiel, ale zaryzykowałam. Akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, gdzie mieszkają trzy Sternówny. A właściwie aktualnie tylko dwie, gdyż trzecia - Dżusi - wyjechała studiować. Na prośbę ciotki Klary wraca jednak do domu po trzech latach nieobecności, by pomóc siostrze, Eleonorze, w dopilnowaniu mieszkania pod nieobecność ciotki. Klara wpoiła bratanicom trzy zasady postępowania, dzięki którym wszystkie trzy mogły bezpiecznie żyć. Jednak nigdy nie wyjaśniała im, po co muszą tych zasad przestrzegać. Do tego atmosfera ich domu od zawsze była wyjątkowo dziwna i tajemnicza, a rodzice dziewcząt zaginęli wiele lat temu bez wieści. Klara ewidentnie coś ukrywa, co bardzo irytuje Dżusi. Eleonora zna część tajemnicy, ale nie wie wszystkiego. Kiedy więc pod nieobecność starszej z sióstr do drzwi puka wyjątkowo urokliwy antykwariusz, Dżusi, nie zważając na jedną z zasad, mówiącą, by pod żadnym pozorem nie wpuszczać nikogo do mieszkania, zaprasza mężczyznę do środka. Okazuje się, że człowiek ten miał coś odnaleźć dla Klary, a w zamian ona obiecała mu jakiś przedmiot. Bardzo zmartwił się informacją, że kobieta wraca dopiero za trzy tygodnie. Ostatecznie więc Dżusi pomogła mu znaleźć wspomniany przedmiot wśród rzeczy ciotki. I w tym momencie ruszyła machina niesamowitych zdarzeń, z podróżami w czasie włącznie. Siostry bowiem postanowiły odnaleźć nieznajomego i odzyskać pudełeczko z zabranym przedmiotem. Czy im się to uda? Czy zdążą wytropić antykwariusza przed powrotem ciotki? Kim jest Gerd i w jaki sposób jest związany z całą tą sytuacją? I w końcu, o co chodzi ze zniknięciem państwa Sternów, ciekawską sąsiadką i jej wnukiem oraz tajemniczym zegarem z pokoju ciotki? Rzeczywiście, nie jest to komedia pomyłek. To historia, w której znajdziemy elementy humorystyczne, ale większy nacisk położony został na relacje międzyludzkie i różne "trupy w szafie", zarówno współczesne, jak i te historycznie odległe. Autorka opisała swoich bohaterów tak plastycznie, że czytając można sobie ich bez problemu wyobrazić. Ucieszyłam się bardzo, kiedy wśród postaci "Toni" odnalazłam aż trzy znane z wcześniejszych książek bohaterki. O kogo chodzi? Nie zdradzę, bo to byłby spojler, a tego Wam nie zrobię :-) Wciąż w temacie postaci mogę jednak napisać, że bardzo lubię książki, w których występują bibliotekarze i antykwariusze. A już szczególnie podoba mi się, kiedy bohaterowie ci chociaż odrobinę odstają od ogólnie pojętej normy. Takie zboczenie zawodowe ;-) Tutaj zaś postać Eleonory jest po prostu genialna! Pedantyczna do bólu, punktualna bardziej niż szwajcarski zegarek, odpowiedzialna i zdyscyplinowana tak bardzo, że czytelnik obserwując ją zgrzyta czasem zębami. Oto cała Eleonora. Majstersztyk. Nie do końca zgodzę się z jednym hasłem promującym książkę. Rodzinne sekrety - tak, podróże w czasie i ukryte skarby - również tak, ale co do tej wyeksponowanej najbardziej "krwawej historii Dolnego Śląska", to mam wrażenie, że jednak ten wątek nie jest aż tak krwawy, jak by na to wskazywała wycapsowana czcionka. Albo po prostu inaczej rozumiem pojęcie "krwawych historii". I za to urywam jeden punkt. Poza tym drobiazgiem jednak czytało mi się świetnie i bardzo spodobała mi się ta nowa odsłona Marty Kisiel. Ciekawe, czy będzie dalszy ciąg... ;-) Premiera już 23 maja 2018! Jest na co czekać ;-)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-06-2018 o godz 18:06 przez: Mirya
Mieszanka urban fantasy z dobrą dawką poczucia humoru, wynikającą ze zdolności operowania słowem od razu wpisuje się w mój czytelniczy must read. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że wychodzi nowa książka Marty Kisiel wiedziałam, że czym prędzej muszę po nią sięgnąć. Każda kolejna wzmianka o niej podsycała moją ciekawość, a kiedy na fanpage'u Ałtorki pojawiła się przepiękna okładka to przepadłam z kretesem. Na szczęście kolejny raz Marta Kisiel udowodniła, że treść nie ustępuje miejsca oczekiwaniom. Toń to następna książka Atłorki, po Nomen Omen, której akcja ma miejsce we Wrocławiu. Tak się składa, że od kilku lat jest to również moje miasto. Wszyscy chyba wiemy, że wydarzenia od razu stają się nam bliższe, jeżeli opisywane w nich miejsca znamy z rzeczywistości. W przypadku powieści Toń, mieliśmy na dodatek okazję zerknąć we Wrocław przeszłości oraz poznać tajemnice z nim związane. Po lekturze zdecydowanie można powiedzieć, że Marta Kisiel bardzo swobodnie czuje się w gatunku urban fantasy, korzysta z informacji na temat miasta i sprytnie wplata je w swoją fabułę. Oczywiście to kolejna książka Kisiel, która napisana została w celach rozrywkowych i jako taka literatura idealnie się sprawdza. Lekkie pióro sprawia, że w błyskawicznym tempie przywiązujemy się do bohaterów, a kolejne wydarzenia wręcz spijamy z kart powieści. Jeżeli szukacie książki, która umili Wam oczekiwanie w długiej kolejce (sprawdzone!) czy leżenie plackiem na plaży, to Toń powinna się sprawdzić (uważajcie tylko na niekontrolowane reakcje podczas lektury). To wspaniały umilacz czasu, a zarazem rozrywka, związana z odrywaniem kolejnych tajemnic, ukrytych w jej treści. Nie od dzisiaj wiadomo, że wykorzystywanie wierzeń słowiańskich w tego typu literaturze dobrze się sprawdza. Marta Kisiel również korzysta z tego zabiegu, ale robi to w tak ciekawy sposób, że wzbudza niegasnące zainteresowanie u czytelnika. Od razu po zamknięciu książki wyszukałam zaprezentowaną w książce postać nadnaturalną w Bestiariuszu Słowiańskim i... jestem pod wrażeniem. Wszystkie cechy się pokrywają, a Ałtorka tak sprytnie wplata je po kolei do książki, że wydaje się jakby opis tej postaci w Bestiariuszu był stworzony na podstawie Toni, a nie odwrotnie. Nie wspominając już o tym, że w pewnym momencie pojawia się też wątek romantyczny związany z Ramzesem i jest on tak rozczulający oraz oryginalny, że z miejsca podbił moje serce. Marta Kisiel w ogóle ma talent do kreślenia bardzo charakterystycznych postaci. U niej nie ma miejsca na szarzyznę, a jeżeli ktoś pojawia się na drugim, a nawet trzecim planie to wciąż będzie miał w sobie coś, co zapamiętamy na dłużej. Przykładowo stara sąsiadka z wyższego piętra, wykrzykująca w kółko „Ja pamiętam” czy listonosz, który wie wszystko o wszystkich. Kiedy poznajemy głównych bohaterów to na pierwszy rzut oka może się wydawać, że tych cech jest wręcz za dużo i są za bardzo ekstremalne. Jednak ze strony na stronę, poznając te postaci bliżej, potrafimy zrozumieć dlaczego zachowują się właśnie w taki sposób. Po raz kolejny przywiązałam się do bohaterów Marty Kisiel i już nie mogę się doczekać kolejnych losów Eleonory, Klary, Gerda i innych. Bo zakończenie daje nadzieję na dalszą część przygód i zdecydowanie w świecie Toni znajduje się jeszcze sporo tajemnic do odkrycia. Toń to świetny przykład dobrej powieści rozrywkowej. Mamy tajemnicę, elementy kryminału, lekkie pióro Ałtorki, a jednocześnie wspaniałe żarty słowne (bo co jak co, ale Marta Kisiel świetnie słowem operuje), pełnokrwistych bohaterów, rodzinne dramaty, nadprzyrodzone postaci i podróże w czasie. Ta mieszanka wybuchowa daje nam niesamowicie wciągającą lekturę, w której można się utopić na wspaniałe kilka godzin. I o to w końcu chodzi - jeżeli potraficie, to utońcie w niej, a nie pożałujecie. http://www.micha-kultury.pl/2018/06/bohaterowie-tona-w-czasie-ja-w-dobrym.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-05-2018 o godz 11:16 przez: Salivia
Ałtorka to moja ulubiona polska pisarka, dlatego ilekroć widzę informację o jej nowej książce, od razu czuję potrzebę sięgnięcia po nią. Nie inaczej było w przypadku Toni (bardzo poważne zastanawiam się nad odmianą tego słowa, mówi się, że tytuł to czasownik w trybie rozkazującym, więc jak to odmienić?! #problemyhumanistów). Jednak mimo ogromnej sympatii do twórczości Kisiel, odczułam dozę niepewności – w końcu zewsząd dochodziły mnie komunikaty, że to Kisiel na poważnie, a to zabrzmiało dla mnie jak oksymoron! W każdym razie – pełna energii Dżusi Stern przybywa do Wrocławia, do rodzinnego mauzoleum zwanego mieszkaniem w kamienicy. To tam mieszkają jej ciotka, która wybyła w tajemniczy rejs, oraz siostra Dżusi, Eleonora – poukładana bibliotekarka, której życie odmierzone są od linijki. Jednak już pierwszego dnia Dżusi łamie jedną z zasad panujących w mieszkaniu i wpuszcza do środka tajemniczego mężczyznę, który zabiera z wnętrza jakiś przedmiot. To z kolei wywołuje niemałe zamieszanie: rodzinne tajemnice wypływają na wierzch wprost proporcjonalnie do trupów odnajdowanych we Wrocławiu, a zwyczajni ludzie okazują się nie być wcale tacy zwyczajni. Rozpoczyna się gra z czasem i próba rozwiązania zagadki sprzed szesnastu lat. Jak to w przypadku książek Kisiel: od razu się wciągnęłam, choć może lepszym określeniem dla tej powieści będzie, że w niej utonęłam. Fabuła z miejsca porywa czytelnika, który na początku właściwie nie wie, czego powinien się spodziewać. Każda kolejna tajemnica jest stopniowo odkrywana przez siostry Stern, a dzięki temu i przez czytelnika. Ciężko domyślić się tutaj poszczególnych rozwiązań, chociaż miałam pewne drobne przewidywania dotyczące tego, kto jest zabójcą. Uważam jednak, że to nie najważniejsza zagadka tej powieści, a: o co tutaj tak właściwie chodzi? Już przy lekturze Siły niższej zdążyliśmy się przekonać, że mamy tutaj do czynienia z Kiślowersum. Jednak Toń potwierdza, że to nie tylko zabawne Easter Eggi, a faktyczne powiązania fabularne. Może nieco na wyrost można powiedzieć, że Toń stanowi prequel Nomen Omen. Ale spokojnie: to nie tak, że wszystkie postacie są te same. Toń można przeczytać jako osobną książkę, którą – bądź co bądź – stanowi. Jednakże moim meduzim zdaniem o wiele przyjemniej czytać Toń ze znajomością Nomen Omen. Wtedy w pewnym momencie mamy dodatkowy zaciesz na twarzy, widząc powiązania pomiędzy tymi dwoma książkami. Postacie, które pojawiają się w tej powieści są niezwykle barwne – nawet pozornie bezbarwna Eleonora jest barwna. Wszystkich da się z miejsca polubić, dzięki ich niebanalnym cechom charakteru, które pomagają im wyjść z nawet najgorszych sytuacji. Nawet jeżeli przez chwilę myślałam, że do kogoś będę odczuwać niechęć, to ostatecznie i tak czułam już tylko szczerą sympatię. To dlatego gorąco liczę na dalsze losy tych postaci, bo bardzo ciekawią mnie relacje, które rozwiną się między niektórymi z bohaterów (tak, jest nutka romansu). Oczywiście nie zabrakło ałtorskiego poczucia humoru! Trupy wcale nie sprawiły, że humoru zabrakło. Główną osobą, która napędza całe towarzystwo jest energiczna Dżusi: to ona miota najzabawniejszymi komentarzami przez całą książkę. Wiele razy zaśmiewałam się z deklarowanych przez nią prawd życiowych. Dlatego nie martwcie się, może i Toń jest nieco poważniejsza niż dotychczasowe książki Kisiel, jednak poczucie humoru jak było, tak i jest dalej. I Alleluja! Podsumowując, wciągnęłam się w tę powieść i wyczekuję dalszych losów sióstr Stern z niecierpliwością (proponuję hashtag #kiedyToń2). Poza tym jeżeli ktoś jeszcze nie miał styczności z twórczością Marty Kisiel, to dobry moment, aby rozpocząć przygodę z tą autorką. Z kolei jeżeli ktoś jest jej fanem, to czym prędzej powinien sięgnąć po Toń, bo to powieść godna uwagi. A czyta się ją bardzo łatwo, wystarczy tonąć. A to chyba potraficie?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-06-2018 o godz 15:47 przez: Między Stronami
"Aż podskoczyła na krześle, kiedy za oknem nieoczekiwanie zaskowyczał pies. Roztrzęsiona, lecz wdzięczna, że oderwał ją od ponurych myśli, z dudniącym sercem raz jeszcze spojrzała na zegar. Pięć po trzeciej. Poczuła ucisk. Strach." Pewnego dnia Dżusi Stern postanawia oddać starą przysługę ciotce, tym samym rozpoczynając łańcuch wydarzeń, które całkowicie odmienią życie jej oraz jej bliskich. Wybuchowa i porywcza dziewczyna, jej spokojna i poukładana siostra oraz kąśliwa i tajemnicza ciotka zostają wplątane w morderstwo, jednak jest to dopiero początek niebezpieczeństwa, które na nie czyha. W otoczeniu Wrocławia i Dolnego Śląska, poznajemy rodzinne tajemnice i rzeczy nie z tego świata. "- Nieźle? - Eleonora wciągnęła oblepioną sosem nitkę do ust. - Ta carbonara jest boska! Czy przewidziano dokładkę? - Uważaj, ten sos idzie w biodra - ostrzegła ją ciotka. - Chętnie go tam podwiozę." "Toń" to pierwsza książka Marty Kisiel, którą przeczytałam. Nic od niej nie oczekiwałam, podeszłam do niej specjalnie z "otwartą" głową, nie czytając wcześniej żadnych opinii. To co dostałam od tej książki całkowicie mnie zaskoczyło. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że utonęłam w niej już od pierwszych stron i zakochałam się w tej historii. Nie wiem co dokładnie mogę napisać, aby oddać to jak ta książka mi się podobała i jakie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania. Najważniejsze jest to, aby powiedzieć, że jest naprawdę świetna. Postacie, opisy miejsc i wydarzeń, humor (oj, humor w tej książce to mistrzostwo), wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Poznając szaloną Dżusi, rozpoczynamy przygodę z nią i jej rodziną. Z początku może się wydawać, że wszystko będzie lekkie i ich historia przejdzie bokiem, jednak zapada ona w pamięci. Z każdym rozdziałem na jaw wychodzą nowe tajemnice i nie sposób odłożyć książki na bok, chcemy jak najszybciej dowiedzieć się kto i za czym tak naprawdę stoi. Osoby, które lubią książki fantastyczne, na pewno odnajdą się w tej pozycji. Napisana jest w taki sposób, że czyta się ją bardzo szybko. Ciekawe i śmieszne dialogi to kolejna zaleta na mojej naprawdę długiej liście. Potrzebowałam takiej książki, która wciągnie mnie i oderwie na trochę od dnia codziennego, więc cieszę się, że na nią trafiłam. Spisała się w tym zadaniu na medal. Niesie ona ze sobą też przesłanie, związane z naprawianiem więzów rodzinnych. Często wśród bliskich występują konflikty, jednak ważne jest aby mimo upływu lat potrafić sobie z nimi poradzić. "Uśmiechnęła się na wspomnienie tamtych niezliczonych wieczorów, kiedy ślęczały razem tu z Eleonorą, każda pochylona nad książką czy zeszytem, albo pochłaniały waniliowy budyń z sokiem malinowym i szeptem, żeby ciotka przypadkiem nie usłyszała, dzieliły się ówczesnymi radościami, obawami i tajemnicami." Wszystkie postacie w książce mają bardzo odmienne charaktery. Trzy panny Stern to prawdziwa mieszanka wybuchowa, z nimi nie da się nudzić. Zawsze któraś coś wymyśli i dziać się będzie cały czas. Jednak nie tylko one są tak wykreowane. Postacie poboczne, które nie zawsze są z boku, również wyróżniają się i zapadają w pamięci. Ramzes, Gerd, no i oczywiście Karolek, to wisienka na torcie tej książki. Pojawia się też kot, który swoim zachowaniem pasuje do całego domu ciotki. "Toń" to mieszanka fantastyki i kryminału, skrywająca w sobie sekrety rodzinne, dawne konflikty i nowe tajemnice, które wciągną czytelnika w swój wir. Dla mnie to jedna z najlepszych książek tego roku i zachęcam Was do tego, aby również w niej utonąć. Jest to niezapomniana podróż.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-10-2018 o godz 23:09 przez: Szara kawiarenka
Powieści Marty Kisiel, to coś na co zwykle czekam nie do końca wiedząc czego się spodziewać. Autorka pisze nie dając się przypisać do jednego rodzaju powieści, stale eksperymentując i tworząc zupełnie inne książki. Po Toni spodziewałam się zwykłego kryminału z wątkiem nadnaturalnym, a dostałam do tego rozbudowane tło obyczajowe i wątki historyczne. Powieść fabularnie podzieliłabym na trzy części. W pierwszej postacie muszą odzyskać pewien przedmiot, problem w tym, że nic nie wiedzą, nawet czym on jest. Żyją w zwyczajnym świecie i w tej początkowej części widzimy jak wkraczają w świat nadnaturalny. Ten początek powieści jest najzabawniejszy i najbardziej uporządkowany. Druga część zaczyna się w momencie, gdy trzeba ratować Klarę. Tutaj najbardziej rozwija się świat przedstawiony, dowiadujemy się jak mniej więcej funkcjonuje, co oznaczają problemy Eleonory. Trzecia część skupia się na poszukiwaniu prawdy o zaginięciu rodziców Eleonory i Dżusi. W niej najważniejsza jest akcja, jest całkiem sporo nieoczekiwanych rozwiązań. Według mnie właśnie ta ostatnia partia tekstu wypada najsłabiej - postaciom poświęca się mniej uwagi i chwilami ich motywacje są niejasne. Brakuje życia wewnętrznego, emocji, przemyśleń, szczególnie, że powieść w dużej mierze skupia się na traumie, (nie)radzeniu sobie z nią oraz trudnościach z okresu dorastania, wpływających na późniejsze życie. Tym, którzy Toń już czytali pewnie nasuwa się pytanie skąd mi się wzięły te trzy części, skoro autorka niczego w ten sposób nie dzieli. Rzeczywiście powieść oficjalnie jest podzielona wyłącznie na rozdziały, ale w trakcie czytania podział na części nasuwał mi się sam - brakuje między nimi jakiejś spójności, większych nawiązań. Kończy się wątek "kradzieży" Ramzesa - ok, nie wracamy do niego; ciotka bezpieczna i szukamy tego, kto zostawił rodziców na śmierć - dobra, do głupoty ciotki tez nie wracamy. Postacie potrafią sobie wypominać wydarzenia sprzed wielu lat, ale te bieżące po prostu mijają. I nie jest to jedyny problem ze spójnością - rozwiązanie kwestii morderstw związanych ze Sternównami też nie do końca gra. Od początku czuło się, że coś z postacią dokonującą ich jest nie tak, ale ostatecznie została wyciągnięta ex machina - jasne, miała ładnie ukazaną motywację i możliwości, ale nim do rozwiązania doszło, brakowało wskazówek pozwalających czytelnikowi i bohaterom iść za tropem i poznać rozwiązanie w inny sposób niż za sprawą przyznania się mordercy. Jak na element kryminalny w powieści, to jednak dość słabo. Za to same postaci są naprawdę dobrze skonstruowane. Mają wyjątkowe i wyraziste charaktery, choć wyraźnie na wszystkich widać ślady wcześniej wspominanej traumy. Dodatkowym bonusem jest pojawienie się bohaterów, których można było poznać we wcześniejszej powieści Kisiel. Myślę, że fragmenty, w których występują nie powinny być spoilerem do powieści Nomen omen, raczej jej ciekawą zajawką. Ale żeby nie było - to nie tak, że Toń mi się nie podobała. Nadal doceniam specyficzny styl autorki, uwielbiam humor w jej powieściach i wyrazistość postaci. Naprawdę dobrze się bawiłam czytając jej najnowszą książkę, chociaż spodziewałam się czegoś więcej. Przy czym ogólnie podoba mi się to, w jaki sposób Kisiel się rozwija - każda z jej powieści jest inna, mimo elementów wspólnych i wyraźnie widać, że są to swego rodzaju eksperymenty. Ten może nie do końca się powiódł, ale czekam na kolejne. --- Także na coffee-kafes.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-05-2018 o godz 18:33 przez: Kamila Kaczmarska
Marta Kisiel zauroczyła mnie swoim luźnym i zdystansowanym stylem pisania, które poznałam w Dożywociu. Można było się pośmiać, trochę być poważnym, wczuć się, wkręcić i tego właśnie oczekiwałam po kolejnej jej książce. I wcale się nie zawiodłam. Dżusi Stern swój niski wzrost nadrabia niebotycznie wysokimi szpilkami, krótkimi spódniczkami i wybuchową osobowością. Jest całkowitym przeciwieństwem swojej siostry, Eleonory, która uwielbia szarości, spokój wśród książek i ciszę. Obie jednak zostały wychowane tak samo przez nieco szaloną ciotkę Klarę. Ciotka Klara stawiała im ostre warunki, wiele zabraniała, a w ich domu panowały trzy najważniejsze zasady, które Dżusi i Eleonora szybką łamią po jej wyjeździe. Eleonora zostawiła dom pusty (pierwsza zasada złamana), Dżusi wpuściła za próg tajemniczego Ramzesa, który przedstawił się jako antykwariusz (druga zasada złamana), a ten zabrał coś, co należało do ciotki (dobra, na to nie było zasady, ale niczego nie wolno zabierać ciotce Klarze). Siostry muszą szybko znaleźć Ramzesa i odzyskać przedmiot, zanim wróci ciotka. Pogoń za tajemniczym antykwariuszem przyniesie jednak więcej, niż obie oczekują – więcej pytań i jeszcze więcej niewygodnych odpowiedzi. Wkrótce też będzie im dane dowiedzieć się, czym zajmowali się ich rodzice – i przeżyć to na własnej skórze. Z początku nie wiedziałam, na czym się w tej recenzji skupić, bo książka jest naprawdę wielowątkowa, w dodatku często wybiegamy trochę w przyszłość, by kilka rozdziałów później wrócić. Mimo to historia jest prosta, łatwa w połapaniu i trudno się zgubić. Autorka posługuje się prostym, aktualnym, rzekłabym, językiem, nieco przesadzoną wersją tego, którym posługujemy się na co dzień. Postacie również niczym nie odbiegają od ludzi, których widujemy, czasem w przelocie, w sklepie lub naszych sąsiadów. Są kolorowe, żywe i naprawdę świetnie nakreślone – Dżusi to bohaterka, którą uwielbiam. Bardzo przyjemnie czytało mi się przekomarzanie sióstr, a niektóre teksty to mistrzostwo. Historia, a konkretniej te trzy ważne zasady zainteresowały mnie już od pierwszych stron. Po co one? Dlaczego ciotka je ustaliła? Byłam bardzo zaciekawiona i właściwie nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Mimo to, zaraz po jej poznaniu, doszły kolejne interesujące rzeczy, do których miałam mnóstwo pytań i oczywiście musiałam się dowiedzieć, o co chodzi. Niesamowicie się wciągnęłam i nie mogłam oderwać. W dodatku elementy historyczne są bardzo ważne dla historii, poznajemy krwawą przeszłość Wrocławia i widać, że autorka postarała się w szukaniu informacji. Gdyby tak uczono w szkołach, byłabym prymusem – no, przynajmniej z historii. Nie twierdzę, że jest to książka bez wad i z pewnością spodoba się każdemu, bo uważam, że jeśli nie lubi się takich klimatów (historyczno-fantastyczych), to trudno będzie się odnaleźć. Myślę jednak, że warto spróbować i dać jej szansę, bo kiedy ja po nią sięgałam, nie miałam pojęcia, co mnie czeka – więc w trakcie czytania byłam naprawdę zaskoczona. Muszę się przyznać, że po wielu złych książkach polskich autorów mam do nich niejaki uraz i do każdej podchodzę z rezerwą. Tutaj jednak nie ma się czego bać, bo jest to świetnie napisana, mądra i wciągająca historia, poruszająca wątek rodziny, miłości i walki z czasem. Pomiędzy śmiesznymi dialogami i luźnymi przemyśleniami można doszukać się ciekawych wartości, pokazanych w nieco innym świetle, z innej perspektywy. Jak najbardziej polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-05-2018 o godz 14:07 przez: Kaśka Dudek
Bardzo lubię książki, których akcja toczy się w miejscach, które znam lub odwiedziłam. Wtedy łatwo jest mi sobie wyobrazić i wczuć się w klimat danej akcji. Taką książką jest Toń autorstwa Marty Kisiel, której akcja toczy się w moim rodzinnym mieście Wrocławiu :) Nie ukrywam, że na Toń czekałam z niecierpliwością i do czytania zasiadłam od razu jak tylko ją otrzymałam. Toń, od pierwszej strony, wciąga czytelnika w swoje karty niczym odmęty piekielnej, rwącej rzeki. Nie sposób się od niej oderwać, także zarezerwujcie sobie od razu cały dzień, albo nockę – gwarantuje jej zarwanie :) Rozpoczynający się dramatycznie prolog, daje nam do zrozumienia, że w książce pojawią się sceny dramatycznie i mrożące krew w żyłach, a pojawienie się w mieście Dżusi Stern i podjęte na początku przez nią decyzje zapoczątkują całą lawinę wydarzeń. Wcześniej wspomniana Dżusi, zostaje poniekąd zmuszona przez ciotkę Klarę, której nie widziała od czasu wielkiej kłótni, po której opuściła rodzinne miasto, do powrotu do Wrocławia. Ma pomóc swojej siostrze Eleonorze w pilnowaniu mieszkania. Siostry zawsze musiały, bezwzględnie przestrzegać zasad ciotki, do których zaliczało się właśnie to, że mieszkanie nie mogło nigdy zostawać puste, nie można było do niego przenigdy nikogo wpuszczać i nigdy nie wspominać o tym co się stało z ich rodzicami – chociaż tak na prawdę Dżusi i Eleonora nie wiedziały co się z nimi stało. Dżusi z opóźnieniem dotarła do mieszkania ciotki i przez swoje lekceważące podejście do zasad ciotki, wpuściła do mieszkania niejakiego Ramzesa, który zabrał z niego pewien przedmiot. Spowodowało to, że siostry wpakowały się całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, które spowodowały zejście z tego świata dwóch osób, ale także spowodowały wyjawienie skrzętnie skrywanych przez ciotkę Klarę rodzinnych tajemnic. Również pojawienie się pewnego zegarmistrza imieniem Gerd, nieźle namieszało w życiu Panien Sternówien. Nie ukrywam, że to moje pierwsze spotkanie z Martą Kisiel, szerzej znaną jako Ałtorka i szczerze przyznam Wam, że jest to spotkanie bardzo udane. Toń wciągnęła mnie w historię Sternówien w takim impetem, że nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją praktycznie jednym tchem. Świetnie stworzone postacie. Panny Stenrówny: Klara – apodyktyczna i przerażająca ciotka, Dżusi – to ta bardziej szurnięta z sióstr, wariatka jak się patrzy, chyba szybciej mówi niż myśli oraz Eleonora – totalnie poukładana i nie znosząca zmian. Miks ich osobowości nie pozwala się nudzić. Do tego pojawiają się podróże w czasie – możemy poznać Wrocław z 1945 roku, kiedy to trwało oblężenie miasta oraz historię złota Breslau. A gdyby tego było mało, to oprócz podróży w czasie, pojawiają się przewodnicy dusz, strzygonie oraz mojry. Nic mi do szczęścia więcej nie potrzeba :) Jednak Toń to również książka pokazująca to jak pilne skrywanie tajemnic i nadmierne, wręcz obsesyjne dbanie o bezpieczeństwo rodziny, może doprowadzić do konfliktów, a nawet do rozpadu relacji. Pokazuje również to, jak obsesyjne pragnienie posiadania dzieł sztuki oraz złota może doprowadzić do tragedii, a odkrycie kto tak na prawdę jest prawdziwym przyjacielem, wymaga odbycia dalekiej podróży. Gorąco zachęcam do przeczytania Toni – gwarantuję, że się nie zawiedziecie, a ja sama już nie mogę się doczekać dalszego siągu, bo zapowiada się niesamowicie :) Premiera Toni już 23 maja ! http://www.butfirstcoffee.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-05-2018 o godz 15:01 przez: Kosz z Książkami
Marta Kisiel to ałtorka (tak, to nie jest błąd!), której raczej nie trzeba już przedstawiać. Znana z niesamowitego humoru w swoich powieściach, niebanalnych pomysłów i rozkosznego aniołka (Alleluja! Apsik!). A co gdyby tym razem uderzyła w poważniejsze tony? Jak smakuje Kisiel w wytrawnej wersji? Jej nowa książka Toń odpowie na to pytanie. Dżusi Stern parę lat po tym jak wyprowadziła się z domu po wielkiej kłótni z ciotką, dostaje od niej telefon, że musi natychmiast wracać, bo ta wyjeżdża a ktoś musi się zająć mieszkaniem i kotem. Chcąc czy bardziej nie chcąc, dziewczyna przyjeżdża. I od razu łamie jedną z najważniejszych reguł jakie wpajano jej przez całe dzieciństwo – nigdy, absolutnie nigdy nie wpuszczać nikogo do domu! Jej decyzja zapoczątkowuje lawinę wydarzeń takich jak tajemnicze morderstwa czy wyjaśnienie śmierci rodziców i innych rodzinnych tajemnic. To jednak za dużo jak na jedną osobę. Dlatego są trzy – porywcza, awanturnicza i przebojowa Dżusi, jej poukładana i rzeczowa siostra Eleonora oraz zasadnicza i nieco przerażająca ciotka Klara. We trójkę będą musiały odzyskać to co utracone oraz wyjaśnić wszelkie rodzinne animozje by nauczyć się od nowa ze sobą żyć. Jest to historia przede wszystkim o rodzinnej tajemnicy. Tajemnicy tak porywającej czytelnika, że nie sposób się oderwać przed przeczytaniem do końca – bo niewiedza strasznie męczy, myśli się wyłącznie o tym jakie będzie rozwiązanie. Nie można spać, nie można skupić się w pracy (doświadczenia z autopsji). Jednak poza tajemnicą nie mniej ważnym w tej powieści są relacje międzyludzkie, zwłaszcza rodzinne. O tym, że nie powinno się wszystkiego trzymać w tajemnicy, a wychowywanie w strachu nie służy nikomu. O tym jak niezadane pytania męczą. I o tym, że jednak rodzina jest rodziną, więc mimo strachu i kłótni rodziny się nie porzuca. Na samym początku wspomniałam, że ta książka jest inna od poprzednich Marty Kisiel. I faktycznie, jest znacznie poważniejsza i mroczniejsza. Co nie znaczy, że jest całkowicie pozbawiona humoru – wiele opisów jest absolutnie cudownie absurdalnych, a także niewyparzony język Dżusi nie raz wywołuje na twarzy uśmiech. Osobiście uwielbiam Dożywocie, ale absolutnie w najmniejszym nawet stopniu nie jestem rozczarowana powieścią Toń. Tych dwóch książek nie sposób ze sobą porównywać, obie są równie wspaniałe na swój własny, cudowny spokój. Jednak autorka nie byłaby sobą jeśli nie połączyłaby nowej historii w jakiś sposób z już napisaną. Nie jest to jednak Dożywocie a Nomen Omen. W jaki sposób jednak nie zdradzę, bo dla mnie to było ogromne odkrycie – sięgając po tę pozycję nie sądziłam, że te dwie będzie coś łączyć poza Wrocławiem. Toń wydaje wydawnictwo Uroboros. Ilustracja zarówno na przedniej jak i tylnej okładce jest hipnotyzująca. Zdecydowanie odcina się stylem od poprzednich tytułów, jednak nie ma w tym nic złego. Marta Kisiel uderzyła w nowe tony, więc i ich oprawa powinna być nowa. Wątek kryminalny – jest, wątek fantastyczny – jest, doskonali bohaterowie – są, tajemnica, napięcie – są, nawiązania do innych historii – są. Wszystko co najlepsze w tej książce jest. Nic tylko sięgnąć i zatopić się w lekturze. Toń – chyba potrafisz? https://koszzksiazkami.pl/ton-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-07-2018 o godz 22:42 przez: Izabela Kruczkowska
Zaczęłam czytać Dożywocie i mimo, że go nie skończyłam, to tak jak słyszałam przy innych recenzjach Toni, jest ona inna od reszty książek Pani Marty, a przynajmniej od Dożywocia. To czuć. Dożywocie sprawia, że ma się wrażenie, że jest ono bardzo lekkie, jak piórko, a w Toni ma się wrażenie, jak na to tytuł wskazuje, że się tonie. Książka ciągnie nas w dół i nie obchodzi jej, co się z nami stanie. Przyznam, że w ciągu ostatnich miesięcy nauczyłam się pewnej rzeczy. Jeśli wszyscy coś zachwalają, ty podejdź do tego z dystansem. No to starałam się podejść z dystansem długim jak tysiącletni dąb. Żartuje, szybko zapominam, to czego się nauczę. Oczekiwałam po tej książce nieco więcej i po jej skończeniu zostało mi takie nieprzyjemne uczucie niedosytu. Pozwólcie, że porównam Martę Kisiel do innego polskiego autora, to jest Remigiusza Mroza. Przy książkach pana Mroza pod koniec kołacze mi się po głowie taka myśl: "Zaraz się wszystko rozwiąże, do końca jeszcze 150 stron, co on tam chce jeszcze napisać?", a u pani Marty miałam: "No, ale jak to tak? Tutaj jest jeszcze tyle do dodania, a to już 98% przeczytane, no chyba sobie pani ze mnie żartuje!". Toń niewątpliwie ma swoje zalety, ale także i wady. Zaczynając od wad, mi osobiście przeszkadzała ksywka Justyny, Dżusi. Ja wiem, tam jest wyjaśnione skąd, to się wzięło, ale mi osobiście za każdym razem przed oczami stawała taka stereotypowa Karyna po solarium i z dodatkowym samoopalaczem. W dodatku ten Karolek. Karolek. Jeśli jest coś, czego nie lubię, a nie jest to warzywem, to będą to zdrobnienia tego typu. El od Eleonora? Spoko! No, ale Karolek! Ale to tylko moje widzimisię. Przyczepię się także to ciotki dziewczyn. Miałam tu to samo, co w przypadku babci bliźniaczek w Księdze kłamstw. Postać kreowaną na straszną, surową i tak dalej, ale rzeczywistość nieco mnie zawiodła. Nie twierdzę, że Klara była złą postacią, ale jednak brakowało jej tej faktycznie surowości i chłodnego zdecydowania, którego się po niej spodziewałam. Za to na duży, ba!, ogromny plus jest postać Ramzesa. Facet według mnie jest cudowny i jeśli o mnie chodzi, to mogłoby być go nieco więcej. Jest on postacią tajemniczą, kierują nim nie do końca jasne priorytety, ma porąbaną skalę wartości życiowych (pewnie ze względu na... no nie powiem, odkryjecie sami) i wprowadza do książki nie powtarzalny nastrój. Do tego dochodzi jeszcze ciepła i faktycznie wzbudzająca respekt postać pani Matyldy, która sprawiała, że czasem miałam dreszcze, a czasem banana na twarzy. W dodatku genialne humor i styl pani Marty, które czuć już od pierwszych stron! Dzięki temu od Toni, mimo jej małych mankamentów, trudno się oderwać. Pani Marta zostawiła dużo wątku niedopowiedziany. Była mowa, że może się w związku z tym stać, to czy tam to, ale pytanie coś się stało faktycznie wisi w powietrzu i bzyczy mi koło ucha jak natrętny komar. Nie pogniewałabym się w związku z tym, gdyby pani Marta postanowiła napisać do Toni choćby z jeszcze jeden tom. Tak, więc pani Marta zostawiła mnie z mętlikiem w głowie, obietnicą doczytania Dożywocia i natrętnym komarem przy uchu. Dziękuję bardzo! Osobiście polecam i do zobaczenia!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-05-2018 o godz 15:27 przez: To Read Or Not To Read
Pełna recenzja: -> https://toreador-nottoread.blogspot.com/2018/05/pamietaj-o-zasadzie-trzech-nigdy-ton.html (...) No więc dobra, to lecimy z tym koksem. (...) Toń to moja pierwsza randka z Ałtorką. Nie znam jej dowcipu, pióra i sposobu tworzenia bohaterów. Obiło mi się jednak co nieco o uszy. Do tej pory słyszałam, że Kisiel tworzy śmieszne historie, w których humor gra główne skrzypce. Przez same te opinie chcąc nie chcąc wyrobiłam sobie jakieś zdanie na temat tej pani. Teraz zaś wszyscy wtajemniczeni mówią, że Toń jest poważna. Ewa przerobiła sobie to stwierdzenie w swojej blond główce i wywnioskowała, że w Toni znajdziemy tak; bohaterów co najmniej z czterdziechą na karku lub starszych, kryzys(y) wieku średniego, może trochę morderstw i problemy, z których śmiać się nie wypada. A tu się okazuje, że nie mogłam być w większym błędzie. Toń ma fabułę z jednej strony unikalną, ale z drugiej to tak nie do końca. Przywodziła mi na myśl pewne rzeczy z Harry’ego Pottera i Trylogii czasu (haha, teraz domyślcie się, które „rzeczy” dokładnie mam na myśli). O dziwo, chociaż pomysł jest dość wtórny, został wykorzystany w kreatywny sposób. Kisiel wzięła popularną i znaną ideę, ale zaadoptowała ją do naszych realiów, polskiego światopoglądu i okrasiła sporą dozą swojej wyobraźni. Efekt końcowy jest niepowtarzalny, znakomity i przede wszystkim interesujący, ale kurczę, dla mnie zupełnie nie chodzi w kategorii „poważny”. Ma w sobie pierwiastek fantastyczny, historyczny, ale poważny? Nieeee. Okej, mamy fabułę, bynajmniej nie poważną. To co, jeszcze do kompletu pasuje powiedzieć coś o bohaterach? Dżusi to moja absolutna mistrzyni. Popyrtana, najpierw zrobi, potem pomyśli, a do tego sposób, w jaki klnie, jest bezcenny. Przez całą powieść próbowałam wykminić, jakim cudem Ałtorka wpadła na pomysł, by nadać Justynie zdrobnienie „Dżusi”? Potem sprawa się wyjaśniła, a ja byłam mocno niepocieszona. No ale dobra, dla ludzi dziwniejsze rzeczy stanowią inspirację do tworzenia pseudonimów, więc nie będę czepiać się Justynki. (...) A wspominałam, że tajemnica związana ze zniknięciem rodziców Dżusi i Eleonory jest genialna, błyskotliwa i niespotykana? I że przyciąga uwagę czytelnika w każdym momencie powieści? Sprawia, że chce się czytać dalej, byleby tylko móc dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się przed laty? Nie? A, to właśnie wspomniałam. Rzekoma powaga w Toni odznacza się pewnie na tle innych powieści Marty Kisiel. Ja, jak już mówiłam chyba ze dwa razy, nic od niej wcześniej nie czytałam i dlatego nie sądzę, by tak było. Bo kurczę blade w cieście pieczone, w Toni roi się od śmiesznych dialogów, gagów i humorystycznych scenek. A jeśli tutaj śmiałam się średnio co kilka stron, to znaczy, że inne książki tej pani będą bawić mnie jeszcze bardziej? W takim wypadku okej, może rzeczywiście jest poważna (ale tylko w kontraście z innymi historiami). (...) Macie jeszcze jakieś pytania? Nie? To ja zostawię was z jednym. Tońcie. Chyba potraficie?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-05-2018 o godz 16:14 przez: Karolina
uncaro.pl / Dżusi i Eleonora Stern - ogień i woda, kontrast na pełnej, jedyne co łączy je obie to ciotka Klara, która je wychowywała. Z powodu nagłego wyjazdu ciotki, Dżusi jest zmuszona wrócić na stare śmieci, aby przypilnować mieszkania, które wedle zasad musi być pilnie strzeżone. Kolorowa Dżusi, czyli Justyna już chwilę po przyjeździe łamie zasady, gdy w drzwiach staje tajemniczy i przystojny antykwariusz Ramzes. Zsyła tym samym na siebie i nie tylko na siebie poważne kłopoty. Kiedy Eleonora dowiaduje się o jej nieodpowiedzialnym zachowaniu, chce za wszelką cenę znaleźć rozwiązanie sytuacji tak aby ciotka nie dowiedziała się o incydencie, a także odszukać przedmiot, który zabrał z domu tajemniczy gość. Dżusi obiecuje siostrze posłusznie siedzieć w domu i pilnować przybytku. Niestety niezbyt rozgarnięta z sióstr rusza na poszukiwanie antykwariusza. W miejsca gdzie dociera, nikt nie chce na jego temat z nim rozmawiać. W końcu, gdy już traci nadzieję, dowiaduje się, że Ramzes jest niebezpiecznym człowiekiem, na którego trzeba bardzo uważać. Niestety dzień później dowiaduje się, że ten miły, pulchny mężczyzna który jako jedyny chciał z nią rozmawiać - nie żyje. Dżusi kradnie zegarek, który wcześniej zabrał z mieszkania Ramzes. Po przedmiot zjawia się u nich tajemniczy Gerd, który przestrzega dziewczyny przed niebezpieczeństwem jakie na nie czycha. Okazuje się także, że Eleonora została obdarzona, tak jak ciotka niezwykłym darem. Zostaje także rozwikłana zagadka tajemniczego zniknięcia rodziców dziewczyn. Dzięki niesamowitym zdolnością Eleonory, toń otwiera dla niej swoje ramiona. Dzięki czemu dziewczyna wraz z najbliższymi udaje się do przeszłości, żeby ściągnąć stamtąd ciotkę. Kiedy dookoła rodziny Sternów zdarzają się niespodziewane morderstwa, jej członkowie dochodzą do wniosku, że po nich też ktoś przyjdzie. W międzyczasie także Eleonora zbliża się do Gerda. Pewnego dnia dziewczyna jednak nie wraca do domu po pracy. Co stało się z Eleonorą? Kim jest tajemniczy morderca? Co ojciec Gerda ma wspólnego ze zniknięciem rodziców sióstr Stern? Tego dowiecie się sięgając po "TOŃ" Otwierając kopertę znalazłam w środku woreczek. Wiedziałam przez to, że "TOŃ" to coś więcej niż tylko książka. Zawieszka w kształcie zegara była dla mnie zagadką, tak jak sam tytuł, który w żaden sposób nie wydawał mi się powiązany. Czytając jednak tę historię wszystko zaczęło układać się w spójną całość. Dobór bohaterów i wątków, tocząca się akcja, stawianie przeciwieństw face to face i powrót do historii naszego kraju - mieszanka wybuchowa, ale świetnie okiełznana. Nie zawiodłam się na kolejnej książce Marty Kisiel i z niecierpliwością czekam na więcej. Komu polecam "TOŃ"? Wszystkim bez wyjątku, będzie dobra na jeden wieczór dla miłośników fantastyki, ale też dla miłośników lekko kryminalnych historii, dla starszego czytelnika, jak i dla nastolatka. Bez dwóch zdań jedna z lepszych książek które ostatnio miałam okazje przeczytać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2018 o godz 07:04 przez: werka777
Kiedy Dżusi Stern trafia do mieszkania ciotki, by wspomóc siostrę w pilnowaniu włości, nie ma pojęcia, że spotkanie z niepozornym antykwariuszem uruchomi lawinę dziwnych zdarzeń. Kiedy tajemniczy Ramzes przekonuje ją do tego, że ciotka zostawiła dla niego w mieszkaniu pewną rzecz, Dżusi postanawia mu zaufać i wpuszcza go do środka. Szybko przekonuje się o tym, że padła ofiarą oszustwa, a owiany wieloma legendami Ramzes po prostu ją wykorzystał. Kiedy dziewczyna postanawia pokonać go jego własną bronią, w jej ręce wpada niezwykły przedmiot – tajemniczy zegarek. Tajemnice, trup i toń, czyli szykujcie się na jazdę bez trzymanki. Zaczyna się morderstwem, które nadaje powieści pewien kierunek. Uczepiłam się go jak rzep psiego ogona, przez to w pewnym momencie szeroko otwarłam usta zastanawiając się nad tym, z jakim właściwie gatunkiem powieści mam do czynienia. Sensacja? Fantastyka? Powiedziałabym więc, że to kryminał z dodatkiem elementów paranormalnych. Żebyście potem nie byli zdziwieni. Tych jednak, którzy w tym momencie kiwają głową na boki z powątpiewaniem i grymasem wymalowanym na twarzy uczulam na to, że jeśli nie dacie powieści szansy, stracicie szansę na poznanie świetnej historii. Ałtorka poeksperymentowała, zaszalała i wygrała. Jednym z najmocniejszych atutów książki są jednak bohaterowie, wyraziście nakreśleni, stanowiący kontrastujące ze sobą indywidualności. Na pierwszy plan wychodzą dwie siostry, jedna sztywna perfekcjonistka, druga zakręcona, kolorowa, głośna. Tuż za nimi kroczy wywołująca negatywne pierwsze wrażenie ciotka Klara i trio napędzających akcję mężczyzn. Owiany legendami, groźny Ramzes, budujący intrygującą relację z pewną bohaterką zegarmistrz Gerd i przeciętny Karolek. Palety osobowości przez wielkie O nie brakuje. A każda z nich wnosi w treść swoje trzy grosze, bez których na pewno nie byłoby tak ciekawie. Zagadkowy zegarek, tajemniczy grawer, piętrzące się pytania i morderstwo. Trudni do rozgryzienia mężczyźni, rodzinne więzi, podróż do przeszłości i tragiczna historia Wrocławia w tle. Marta Kisiel ma specyficzny styl pisania, wszystko staje się dynamiczne, są zwroty akcji, momentami odrobinę brakuje szerszego objaśnienia zdarzeń, ale za to bardzo trudno o nudę. Jest humor, skłaniające do uśmiechu wypowiedzi bohaterek, odważne pomysły nadające fabule zaskakujący kierunek. Kim jest Gerd? Dlaczego wszystkim zależy na jednym przedmiocie? Jakie niebezpieczeństwo czyha na dziewczyny? Powieść z historią w tle, ale nie historyczna, kryminał, choć nie do końca poważny. Do tego garść fantastycznych elementów i przepis na zwariowaną, nieprzewidywalną lekturę gotowy. Takie pomysły tylko u Marty Kisiel, więc jeśli chcecie się dobrze zabawić i potraficie potraktować lekturę z przymrużeniem oka, bardzo polecam właśnie tajemniczą „Toń”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-04-2020 o godz 23:08 przez: kiiki.books
„Toń” Marty Kisiel to kolejna książka, z którą powinnam zapoznać się o wiele wcześniej. Jest to pierwszy tom „Cyklu wrocławskiego”. Opowiada o dość nietypowej rodzinie Sternów, w której rodzinne sekrety zdają się nie mieć końca. Podróże w czasie, ukryte skarby, krwawa historia Dolnego Śląska... Co ciekawe, książka zaczyna się od tajemniczego morderstwa, którego nie sposób połączyć z początkową fabułą. Zainteresowani? Chodźmy dalej! Eleonora wraz z ciotką mieszka we Wrocławiu. Dżusi uciekła z domu trzy lata temu, po rodzinnej awanturze i wyjechała do Opola, próbując zacząć nowe życie. Ciotka Klara postanawia wyjechać na dłużej i ze względu na panujące w mieszkaniu zasady, Dżusi decyduje się oddać cioteczce przysługę i wpaść na parę tygodni do Wrocławia. Relacja sióstr nie wygląda najlepiej, wręcz prawie jej nie ma. Konflikty i różnorodność charakterów robi swoje, więc nikogo nie powinien zdziwić fakt że były zachwycone mogąc spędzić trochę czasu w swoim towarzystwie. Dziewczyna nie wie jeszcze, że otwierając drzwi przed tajemniczym mężczyzną, uruchomi lawinę przerażających w skutkach wydarzeń, których nie sposób już cofnąć. Rodzina Sternów wpadnie w niezłe tarapaty. Kobiety nieoczekiwanie wplątują się w morderstwo, a wszystkie tropy zdają się prowadzić do Ramzesa, antykwariusza, o którym w branży mówi się tylko szeptem. Czy jesteście gotowi na to, co przyszykowała dla was Marta Kisiel? Fascynująca opowieść o dość nietypowych podróżach w czasie (powinnam raczej napisać o tonięciu w czasie), pełna niewyjaśnionych spraw i tajemnic. Śmiem twierdzić, że momentami nawet troszkę krwawa i przerażająca. Wciągnęłam się w ten świat bez reszty. Autorka ma znakomity styl pisania, dialogi między wykreowanymi postaciami są mistrzowskie. Humor pełen sarkazmu i cięte riposty, którymi się posługują doprowadzały mnie do ataków śmiechu, a ilość zużytych znaczników na „złote” myśli przekroczył u mnie normę. Kto jak kto, ale Marta Kisiel potrafi nadać niezły charakterek swoim bohaterom i wciągnąć czytelnika w wir fantastycznych przygód. Mocno zżyłam się z siostrami Stern i ich ciotką. Pedantyczna i spokojna Eleonora, wybuchowa Dżusi, i oczywiście słynna Klara Stern, silna kobieta, pełna sprzeczności, którą od lat nękają wyrzuty sumienia. Nie ukrywam, że mimo dużej niechęci, polubiłam nawet tajemniczego antykwariusza, Ramzesa. Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, jaki serwuje nam autorka, jednak bez bicia przyznaję, że pokochałam tę historię. Co więcej, naprawdę świetnie się przy niej bawiłam. Już nie mogę się doczekać powrotu do Dolnego Śląska w „Nomen omen” i „Płaczu”, a wam naprawdę bardzo mocno polecam „Toń”. Jako okładkowa sroka jeszcze dodam, że wydanie zachwyca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-06-2018 o godz 09:54 przez: Ka razy dwa
Najlepsze zastosowanie: Trzy Sternówny: Justyna ‘Dżusi’ — najmłodsza, najbardziej energiczna, wybuchowa, emocjonalna, próbująca uciec od dziwacznej rodziny do normalnego świata; Eleonora — pani bibliotekarka, która cały dzień ma ustawiony jak w zegarku — zawsze punktualna, w swojej szafie trzymająca ubrania jedynie w odcieniu szarości; Klara — ciotka Dżusi i El, ich prawna opiekunka. Z zewnątrz wydają się być w miarę normalną rodziną, jednak w środku aż wrze. Dziewczyny przez lata musiały przestrzegać trzech ważnych zasad, panujących w domu i nigdy nie zdarzyło się, aby je złamały — nawet niepokorna Dżusi nie próbowała zbyt mocno z nimi walczyć. Pewnego dnia, kiedy najmłodsza Sternówna wraca do Wrocławia, aby pilnować domu ciotki, która wyjechała, zdarza jej się złamać pierwszą zasadę, wpuszcza do mieszkania pewnego mężczyznę. Od tego wydarzenia życie każdej z nich zaczyna się zmieniać. Kłamstwa i sekrety ukrywane przez lata nareszcie wychodzą na światło dzienne i mogą narobić wielu szkód. Bohaterowie: Przyznać muszę, że nie jest to najlepszy aspekt tej powieści. W ogóle cała książka jest naprawdę mało rozbudowana, ale o tym napiszę niżej, na razie kilka słów o bohaterach — przede wszystkim zaintrygowała mnie Dżusi, której wcale nie było tak dużo, ale jak się pojawiała to zabierała znaczną część naszej uwagi. Polubiłam jej charakter i odzywki, ponieważ zawsze były prawdziwe i na pewno trafione. Ponadto potrafiła walnąć też naprawdę fajnymi żartami, a to jest naprawdę ważnym elementem ałtorkowej* twórczości. [...] Całokształt: Powiem to od razu: Toń według mnie jest najgorszą, jak do tej pory książką Ałtorki*. Największymi zarzutami jest kwestia poprowadzenia akcji oraz rozwiązanie intrygi, która się zawiązała. Jeśli chodzi o to pierwsze — było zbyt chaotycznie. Akcja niesamowicie porozrzucana, na przykład jedno ważne wydarzenie zostało opisane jako retrospekcja po miesiącu odkąd się wydarzyło. Najpierw czytamy daną akcję, wsiąkamy w nią i chcemy dowiedzieć się, co się dalej wydarzy, a tu nagle się urywa i kolejny rozdział opisuje już bohaterów miesiąc później, a o wydarzeniach dowiadujemy się pośrednio z czyjejś relacji. Mnie zupełnie to wytrącało z rytmu i sprawiało, że po raz kolejny musiałam wsiąkać w daną opowieść. Zdecydowanie na „nie”, jeśli chodzi o ten sposób prowadzenia akcji, a także jeśli chodzi o tak szybkie i nieskładne rozwiązanie wszystkiego, co się tak pięknie wiązało przez całą opowieść. Naprawdę jestem zawiedziona, że to wszystko się tak potoczyło. Cała recenzja: http://www.karazydwa.pl/2018/06/Ton.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-05-2018 o godz 18:26 przez: Natalia Sokołowska
Sięgając po tę książkę spodziewałam się lekkiego kryminału z historią Śląska w tle. Tym bardziej, że już na pierwszych stronach jesteśmy świadkami wyławiania trupa Mędrzywołka z rzeki. Byłam więc ogromnie zaskoczona, gdy okazało się, że to jednak fantasy! A fantasy moi drodzy, kocham mym całym, prawie już trzydziestoletnim, sercem. Marta Kisiel jest znana ze swego wyjątkowego stylu i poczucia humoru. Na swoim koncie ma wiele książek pisanych pół żartem, pół serio, ale tym razem stworzyła coś całkiem na poważnie. Nadal czuć w tekście jej charakterystyczną „rękę” – zwłaszcza w ironicznych komentarzach bohaterów. Jeśli znacie „Nomen Omen” czy „Dożywocie”, to pewnie też to dostrzeżecie. W rodzinie Sternów, każdy ma swoje tajemnice. Dżusi i Eleonora pod nieobecność ciotki miały do wykonania tylko jedno zadanie – przestrzegać ustalonych zasad. Nie wpuszczać nikogo do domu i nie zostawiać pustego mieszkania. Gdy pewnego dnia skradziony zostaje im tajemniczy przedmiot, siostry postanawiają zrobić wszystko, by go odszukać. Klara Stern, to lekko paranoiczna ciotka, która od lat żyje w świecie swych lęków i fobii. Po śmierci brata przejęła opiekę nad jego córkami, Dżusi i Eleonorą, pilnując ich lepiej niż Cerber piekieł. Ich dom przypomina cmentarzysko pamiątek po zmarłych Sternach – pełny jest pudeł i pudełeczek, piętrzących się w całym domu. Dżusi uciekła od tego wraz z osiągnięciem dorosłości i próbowała odszukać siebie daleko od tego szaleństwa. Eleonora natomiast przejęła neurotyczność ciotki i więcej jej cech charakteru, niż sama chciałaby przyznać. Gdy ciotka nagle wyjeżdza i wzywa Dżusi do Wrocławia, zaczyna się szereg osobliwych zdarzeń. Już pierwszego dnia najmłodsza Sternówna łamie odwieczną zasadę ciotki. Wpuszcza do domu obcego mężczyznę, który przyszedł zabrać jakąś tajemniczą rzecz od Klary. Eleonora jest wściekła, bo wie, że jeśli nie odnajdą tego mężczyzny – stracą głowy. Ciotka po prostu je zabije. Dzięki przypadkowi Dżusi udaje się wpaść na trop Ramzesa – tajemniczego antykwariusza. W przypływie odwagi postanawia go okraść. W ten sposób drogi Sternów przecinają się z losem wyjątkowego zegarmistrza – Gerda. Okazuje się bowiem, że skradzionym przedmiotem był… chronometr! Urządzenie do podróży w czasie, które wcześniej należało do ojca dziewczyn. A Klara Stern, razem z nim i jego żoną, byli znanymi w środowisku szabrownikami powojennych skarbów. Masz odwagę wpaść w tę toń? Chyba potrafisz? Premiera książki już 23 maja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-05-2018 o godz 23:51 przez: KittyAilla
Jeśli uwielbiacie styl pani Marty, zamawiajcie już teraz swój egzemplarz. Jeśli jeszcze go nie znacie - tym bardziej natychmiast idźcie się z nim zapoznać, ponieważ takiej dawki humoru nie dostarczy wam nikt inny! Po opisie jakoś nie wywnioskowałam, że będzie to mimo wszystko fantasy. Dlatego ten fakt dodatkowo mnie zaskoczył (tak pomijając wszystkie inne zaskoczenia i nagłe zwroty akcji, które pojawiają się mniej więcej co rozdział). Pani Marta potrafi tak poprowadzić akcję, że nie dość, że się człowiek pośmieje (poparska śmiechem, ściągnie na siebie dziwne spojrzenia ludzi w pociągu i domowników i mało nie wypluje herbaty, próbując się nie roześmiać), to jeszcze niekiedy z niedowierzaniem będzie czytał o kolejnych faktach w sprawie, które na sam koniec układają się w zgrabną, logiczną całość. Z zaciekawieniem śledziłam losy Dżusi, Eleonory i Klary oraz poznawałam tajniki czasu. W komedię kryminalną wpleciony został też wątek historii Dolnego Śląska, a w szczególności Wrocławia. Dżusi i Eleonora nie mogłyby się bardziej różnić! Dodaje to książce niesamowitej pikanterii, a z drugiej strony pokazuje, jak trudne są ich relacje. Dżusi to wulkan energii, mini seksbomba na wysokim obcasie, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Dodatkowo ma przeuroczego partnera, Karolka. Chłopak po prostu rozwala mnie swoją prostodusznością. Eleonora za to jest pedantyczna do granic możliwości, punktualna i ogólnie poukładana. Czy przez to okazała się bohaterką nudną? Skądże znowu! Osobom, która dorównuje Dżusi temperamentem, jest ich ciotka Klara. Szczerze mówiąc, z początku myślałam o niej jako o dużo starszej osobie. Dostajemy jednak energiczną trzydziestoparolatkę o nieprzeciętnym charakterku nieco nadopiekuńczej zołzy. Najbardziej intrygował mnie jednak tajemniczy Ramzes i chciałabym dowiedzieć się o nim więcej! Mamy także okazję spotkać bohaterki, które znamy już z Nomen omen i to okazało się niesamowicie ciekawym zabiegiem. Dodatkowo autorka tak skonstruowała akcję, że czytelnik może przeczytać książki w dowolnej kolejności. Tak genialne połączenie komedii, fantastyki oraz kryminału mogło wyjść jedynie Marcie Kisiel. Moim skromnym zdaniem Toń bije na głowę kultowe już Dożywocie! W Nomen omen mieliśmy do czynienia z wątkiem kryminalnym, ale mam wrażenie, że dopiero w tej powieści autorka rozwinęła skrzydła i nie mogłam się wprost oderwać. Koniecznie musicie zapoznać się z Toń, najlepszą, według mnie, książką pani Marty!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-05-2018 o godz 15:16 przez: Ewelina Anna Chojnacka
Moja opinia: „Toń” to najnowsze dzieło Marty Kisiel, które ukaże się 23 maja za pośrednictwem Wydawnictwa Uroboros ♥ Marta Kisiel to autorka ponadczasowa, bezkompromisowa i wszechtwórcza. Jej pióro literackie charakteryzuje się dużą dawką pozytywnego humoru, barwną wyobraźnią oraz niepowtarzalną charyzmą. Większość z was kojarzy tę autorkę z rewelacyjnego cyklu „Dożywocie„, które skradło już nie jedno czytelnicze serce. Teraz, Marta Kisiel powróca z całkiem nowym i ciepłym jak świeże bułeczki dziełem, które ukarze jej twórczość z trochę innej, nieco poważniejszej strony. Główną bohaterką książki „Toń” jest Dżusi Stern – młoda, zwariowana dziewczyna, która po kolejnej, wielkiej kłótni z ciotką postanawia, że nigdy więcej już do niej nie wróci. Jednak przekorny los ma wobec niej całkiem inne plany i w końcu zmusza ją niechcianego powrotu. To nagłe wydarzenie skutkuje tymczasowym, rodzinnym rozejmem – Ciotka wyjedzie na wymarzony urlop a Dżusi zostanie w domu z siostrą i będzie sprawować opiekę nad całym domem oraz kotem. Niestety… Dżusi do grzeczny i posłusznych dziewczynek nie należy i dość szybko łamie jedną z fundamentalnych zasad swojej wrednej cioci – „Nigdy, ale to nigdy nie wpuczczaj obcych do domu„. No dobra, gdyby to był listonosz, to prawdopodobnie nic złego by się nie stało. Chyba, że byłby to pocztowy psychopata, który ma już dość targania twoich książek do recenzji i teraz postanawia się słodko zemścić, wysyłając cię poleconym do bram piekielnych zaświatów. Na całe szczęście nie był to krwawy listonosz a antykwariusz, który bezczelnie kradnie z domu ciotki stare, tajemnicze pudełko. To karygodne wydarzenie ma niestety swoje straszne konsekwencje – Dżusi otwiera Puszkę Pandory, która niesie ze sobą śmierć, tajemnicę oraz chęć zrozumienia tego, co ukryte zostało w zakamarkach mrocznej przeszłości. „Toń” to niesamowicie wciągająca historia, która wypełniona została nutką lekkiej grozy, szczyptą mrocznej tajemnicy oraz zapachem niezapomnianej przygody, która pochłania czytelnika magią niezapomnianych emocji. Jest to powieść niecodzienna i nowatorska. Taka, która potrafi wstrząsnąć nie tylko naszą wyobraźnią, ale i także uczuciami. Jej fabuła jest porywająca i nieziemsko kreatywna. Nic więc dziwnego, że pochłonęłam „Toń” w iście ekspresowym tempie i to z zapartym, zafascynowanym tchem .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Kisiel Marta

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Szklany tron. Tom 1 Maas Sarah J.
4.6/5
31,71 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nawia. Szamanki, szeptuchy, demony Opracowanie zbiorowe
4.6/5
32,95 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szept. Tom 1 Noni Lynette
4.4/5
31,82 zł
41,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szklany Tron. Tom 1 Maas Sarah J.
4.0/5
40,64 zł
49,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego